Wróżbiarstwo andrzejkowe jako zagrożenie dla rozwoju dziecka

Ks. dr Andrzej Sereda

W ostatnich dniach listopada, głównie w szkołach podstawowych i gimnazjach, bardzo często organizuje się bale andrzejkowe. Dyskoteka dla dzieci w szkole i różne zabawy spełniają swoją pozytywną funkcję. Problem pojawia się wtedy, gdy w andrzejkowy wieczór w szkole, pod opieką nauczyciela przeprowadza się wróżby. Oczywiście mówi się, że to tylko zabawa, i że jest to stara ludowa tradycja. Jednak chrześcijanin powinien ocenić to krytycznie. Praktyki wróżbiarskie wykonywane w wieczór andrzejkowy należy traktować jako niekorzystny czynnik dla rozwoju duchowego i osobowościowego dziecka.

Ankieta na temat wróżb andrzejkowych w szkole

W 2010 roku przeprowadziłem ankietę w tym temacie. W badaniu wzięło udział 80 uczniów w wieku 13-17 lat, prawie wszyscy to uczniowie gimnazjów. Ankieta dotyczyła występowania czynności wróżbiarskich podczas wieczorów andrzejkowych organizowanych w szkołach. Uczniowie odnosili się do swoich doświadczeń w tym względzie za okres kilku lat wstecz. Ankietowani pochodzili z różnych szkół z Polski środkowej, wschodniej i południowo-wschodniej.

Na podstawie uzyskanych wyników można stwierdzić, że wróżby andrzejkowe w szkołach poniżej poziomu szkół średnich są stosowane bardzo często. Łącznie aż 92,5% ankietowanych brało w tym udział. W dużo większym stopniu problem dotyczy szkół podstawowych (86%). W okresie gimnazjalnym spotkało się z tym 39% uczniów.

Najczęstszymi technikami okazały się: przebijanie szpilką papierowego serca z imieniem osoby, której względy chce się uzyskać (72% wskazań); ustawianie w szeregu lewych butów (55%) i wróżenie z bryłki woskowej (51% wskazań). Dla 67% ankietowanych wróżby andrzejkowe są zabawą. Dla 14% są to praktyki dziwne. Również dla 14% są to praktyki grzeszne, te osoby mają więc problem moralny. W sumie 28% ankietowanych negatywnie oceniło występowanie wróżbiarstwa w szkołach. Grupa 11% ankietowanych nie chce tych praktyk w szkole, a dla 71% jest to obojętne czy one będą czy też nie. Odnośnie postępowanie nauczyciela, który zachęca do czynności wróżbiarskich w szkole  – 21% ankietowanych ocenia je negatywnie, 52% uczniów ma trudności z oceną, a 26% uczniów ocenia je pozytywnie.

Czy wróżbiarstwo andrzejkowe to tylko zabawa?

Na pewno nie. Jeśli w tzw. tradycji ludowej funkcjonują jakieś niekorzystne elementy, to trzeba to korygować. Przelewanie ciekłego wosku na wodę stosuje się w magii i w klasycznym wróżbiarstwie. Wróżbitka leje wosk na wodę, analizuje kształt bryłki woskowej i przepowiada danej osobie przyszłość. Takie same czynności wykonuje się w szkole, pod opieką nauczyciela. Dzieci otrzymują więc instrukcję jak się wróży. Natomiast przebijanie papierowego serca naśladuje wbijanie szpilek w lalkę voodoo – symboliczną postać jakieś osoby. To okultystyczny zabieg stosowany przez czarowników afrykańskich, w celu zaszkodzenia jakiejś osobie.

Wróżbiarstwo w szkole jest zatem szerzeniem zachowań irracjonalnych, nie dających się pogodzić z misją nauczyciela i niewątpliwie obniżających jego autorytet. Część uczniów w sumieniu sprzeciwia się temu, bo uznaje wróżbiarstwo za grzech, i dla nich nie jest ono zabawą. Nauczyciel powinien proponować rzeczy pożyteczne, kształcące, wychowywać ku wartościom. Na pewno nie powinien publicznie przeprowadzać praktyk, które dla części uczniów są rozumiane jako grzech, i jednocześnie wywierać na nich presję, aby brali w tym udział. To już jest ingerencja w sumienie dziecka. Tego nie można robić.

Jak naprawić ten stan?

Najlepiej zapobiegać. Księża i katecheci, którzy studiowali teologię powinni wcześniej życzliwie podać nauczycielom rzeczowe argumenty. Nauczyciel nie musi znać się na zagrożeniach wiary. Dlatego trzeba to wyjaśnić, i zrezygnować z tego, co jest szkodliwe dla duchowego rozwoju. Oprócz dyskoteki, można zaproponować wiele pożytecznych i radosnych gier i zabaw.

Jeśli jednak rzeczowa argumentacja kogoś nie przekona, to rodzice mogą tu protestować, i będą mieli rację. W Konstytucji RP czytamy: „Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami” (art. 53). Wbrew woli rodziców nie można angażować dzieci do praktyk sprzecznych z ich chrześcijańskim systemem wartości. Rodzic może napisać krótkie oświadczenie skierowane do nauczyciela, aby nie angażować jego dziecka w praktyki wróżbiarskie (pobierz wzór). – kliknj i pobierz Oświadczenie

Na jakiej podstawie możemy mówić, że wróżby są czynem moralnie złym?       

Wróżbiarstwo kwestionuje Opatrzność Bożą. Jest to forma odwrócenia się od Boga, dlatego Pismo św. zakazuje praktyk wróżbiarskich (Pwt 18; Kpł 19). W Katechizmie czytamy: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb (…) Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu” (KKK nr 2116).

Katolik powierza swoją przyszłość Bogu w codziennej modlitwie. Prosi o błogosławieństwo, zdrowie, pokój serca, siłę do pokonywania problemów. Katolik z pomocą Bożej łaski aktywnie tworzy swoje życie. Wróżbiarstwo natomiast zakłada sztywny determinizm. To, co człowiek czyni, czy się modli do Boga czy też nie, to nie ma znaczenia, bo i tak będzie tak jak zechce tzw. ślepy los, i tak jak zapowiadano we wróżbie. Wróżbiarstwo podważa więc sens modlitwy i utrzymywania relacji z Bogiem.

Autorytet nauczyciela

Chcę podkreślić, że wiele dzieci otrzymuje od nauczyciela, który jest dla nich autorytetem, informację, że wróżbiarstwo dla zabawy jest dobre. Niestety w taki sposób czyni się dzieciom pewnego rodzaju krzywdę. Jeśli chodzi o tego typu problemy, nauczyciel powinien jasno określać, co jest dobre a co złe, co jest białe, a co czarne, tak aby dziecko zapamiętało. Nie można zmieniać oceny wróżbiarstwa, które podane w formie zabawy rzekomo przestaje być złe. W taki sposób toruje się dzieciom ścieżkę ku złej duchowej rzeczywistości.

Trzeba wiedzieć o jednej zasadniczej sprawie: dzieci poznają świat również poprzez zabawę! One nie mają ani dystansu ani wystarczającej wiedzy, aby tego typu praktyki ocenić krytycznie. Dla większości z nich to tylko niewinna zabawa. Ale jeśli tak mówi osoba dorosła, to jest to postawa nieodpowiedzialna. Dzieci, które tego nie rozumieją, pochłoną w takim wieczorze wróżbiarskim swoistego wirusa, który za jakiś czas może się uaktywnić w formie eksperymentowania praktykami wróżbiarskimi czy magicznymi. O nie jest dość łatwo, ponieważ oferta dla dzieci i młodzieży w tym zakresie jest duża (bajki, filmy, książki – np. o Harrym Potterze, czasopisma). Niestety praktyki magiczne i wróżbiarskie są przedstawiane tutaj w pozytywnym świetle.

Dla przykładu podam, że wydawane jest czasopismo dla dziewcząt w wieku 7-12 lat Witch (czyt. wiedźma), gdzie w formie zabawowej promuje się magię, wróżbiarstwo, spirytyzm, zabobony. Przedstawiane tutaj osoby wyglądają ładnie, sympatycznie i budzą zaciekawienie. Podaje się w nim różne techniki wróżbiarskie, opis „działania” talizmanów, czasami są dodatki do gazety np. magiczne karty. Cytuję fragmenty z kilku różnych numerów: „Ekstraprezent – wróżby nie tylko z wahadełkiem: wróżba na prezentach (serce kondrakaru, magiczne karty W.I.T.C.H ); „Jak rozkręcić szaloną imprezę na Halloween?; W szklanej kuli – jak wróżyć z kart; Sekretnik czarodziejki: To, co każda młoda czarodziejka wiedzieć powinna! Zagnij nauczyciela historii: Tym razem “zaczarowujemy” naszych historyków; Czy w Twoim przypadku sprawdziły się jakieś zaklęcia? A może masz pomysł na magiczną formułę, która mogłaby pomóc w konkretnej sytuacji? Ułóż swoje zaklęcie i pochwal się!; „Cześć dziewczyny! Kupiłam sobie książkę pt. Księga czarów. Obok tajemnic Merlina, który jest Opiekunem Księgi, można w niej znaleźć poczet czarodziejów, opis ich działań i wielu cudownych mocy, mapy świata czarodziejów i zaklęcia. Opisane są również czarodziejskie stwory jak Feniks, a także latające dywany i miotły, eliksiry i magiczne przemiany, amulety i talizmany, wróżbiarstwo i astrologia”.

Czy w tych propozycjach jest coś dobrego, coś pożytecznego dla rozwoju psychicznego i duchowego? Absolutnie nic! To są praktyki zabobonne, nieracjonalne i szkodliwe. To wszystko osłabia ducha chrześcijańskiego w człowieku, obniża jego duchową wrażliwość na sprawy religijne, utrudnia prawidłową formację sumienia, a niektóre osoby poprzez te praktyki wikłają w złe duchowe moce.

Szkodliwość okultyzmu: badania psychologiczne

Ciekawe wyniki przedstawiają badania młodzieży (15-20 lat) przeprowadzone przez dr Agnieszkę Kulik (KUL) zawarte w artykule: Problemy emocjonalne młodzieży zajmującej się astrologią. W badaniach wzięło udział 50 osób nie zajmujących się wcale okultyzmem oraz 40 osób uczestniczących w zajęciach z astrologii w Akademii Astrobiologii w Łodzi. Osoby te były bardziej zaangażowane w następujące praktyki okultystyczne: astrologia, numerologia, enneagram, korzystanie z porad wróżki, regularne czytanie horoskopów. Postawiono pytanie: jakie problemy emocjonalne związane agresją, lękiem i depresją, ujawnia młodzież zajmująca się astrologią?

Rezultaty badań są następujące: młodzież zajmująca się powyższymi praktykami, w porównaniu z grupą nie zajmującą się tym, ujawnia wysoki poziom agresji i tendencji agresywnych w formie agresji fizycznej, słownej, pośredniej, negatywizmu, podejrzliwości, urazy i drażliwości. W grupie „okultystycznej” zarejestrowano ujawniającą się tendencję do reagowania lękiem, głównie w formie podwyższonego napięcia psychicznego. Ci ankietowani okazali się mniej odporni na frustracje, mają wyższe poczucie niższości i niezadowolenia z siebie. W tej grupie jest też więcej osób, które mają wyższe poczucie beznadziejności, wyrażający się w bardzo pesymistycznej percepcji rzeczywistości. Są mniej zaangażowani, zniechęceni, mają niższą motywację do działania (ponieważ przewidują porażki); częściej kwestionują możliwość własnego wpływu na swoje życie (Roczniki Psychologiczne, t. 1, 1998, s.143-144).

Wyniki badań są dość jednoznaczne. Zajmowanie się przez młodzież praktykami okultystycznymi czyni szkody nie tylko w sferze duchowej, ale i w psychicznej, w relacjach do ludzi i w podejściu do siebie i codziennego życia. Zajmowanie się okultyzmem hamuje rozwój młodego człowieka w kluczowych wymiarach życia. Nie można więc „pozytywnie” interesować dzieci wróżbiarstwem i magią rzekomo dla zabawy, bo w niedalekiej przyszłości część z nich zacznie praktykować tego typu rzeczy na poważnie. Są to ważne informacje dla wychowawców klas, rodziców, a zwłaszcza dla księży i katechetów. Warto tę wiedzę profesjonalnie przekazać w szkole.

Przykłady z życia

Ewa (14 lat) opowiedziała mi następującą historię. Nauczyciel spóźniał się na lekcję. Jeden z uczniów namówił klasę, aby przywołać ducha. Uczniowie ucichli, zapalili świece i przywoływano ducha. Zapanowała atmosfera lęku. Za oknem zaczęło coś się ruszać i miało duże oczy. Uczniowie myśleli, że to sowa. Było to coś innego. Samo zgasło światło w klasie, ale nikt nie stał w pobliżu włącznika. Wybuchła panika, uczniowie zaczęli uciekać. Inicjator akcji, w nocy miał koszmarne przeżycia. We śnie jakaś postać ściągała z niego kołdrę i atakowała go nożem. Był przerażony, narobił wrzasku i zbudził domowników. Ewę coś w nocy straszyło. Widziała na rolecie postać w formie cienia. Miała poczucie, że w nocy ktoś ściągał z niej kołdrę. Przez ponad miesiąc bała się w nocy i spała przy zapalonej lampce. Niezależnie czy była to sugestia, przypadek, czy duch straszył, skutki były negatywne na płaszczyznach: psychicznej i duchowej.

Kolejny przykład pochodzi z artykułu Doroty Niedźwieckiej pt. Andrzejki: wróżyć czy nie wróżyć? (z: http://www.miastowroclaw.pl). „Jako nastolatka wróżyłam z kart dla zabawy – wspomina Katarzyna, dziś po czterdziestce. – Ustaliłam własną symbolikę, chodziłam po znajomych i stawiałam im karty. Przeraziłam się, gdy – po jakimś czasie – zaczęłam odczytywać z nich historie, o których nie miałam pojęcia, a które okazywały się prawdziwe. Karty zaczęły żyć własnym życiem. – Kiedyś – w zabawowym kontekście – czytając z kart, zaczęłam opowiadać koledze o wydarzeniach związanych z jego rodzicami. Twarz mu nagle stężała. Nie chciał, by o tych sprawach wiedział ktoś spoza rodziny. Podobne, nieprzyjemne sytuacje zdarzały się coraz częściej. „Bawiłam się” nie tylko kartami. Im bardziej wnikałam w sferę świadomości, tym mocniej odczuwałam, że nie mam wpływu na to, co się dzieje. Najbliższa przyszłość zaczęła mi się jawić we śnie. Śniło mi się, na przykład, że wchodzę do tramwaju, podchodzi do mnie tak i tak wyglądając kobieta i mówi. Rankiem następnego dnia rzeczywiście wsiadam do tramwaju, podchodzi do mnie kobieta, która wygląda tak samo jak we śnie i mówi to samo. Czułam się jak chora na schizofrenię. Jakby coś siedziało na moim karku i kreowało rzeczywistość wokół mnie, jakbym żyła, zamknięta w łańcuchu zdarzeń. Prawdziwy horror zaczął się od czasu, gdy rozpoczęłam wywoływanie duchów. Mówiły do mnie, a ja zapadałam coraz bardziej w depresję, miałam myśli samobójcze, natręctwa myślowe, wypełniał mnie paniczny lęk. Gdy byłam sama, przedmioty przesuwały się na moich oczach; czułam palce, które ściągały ze mnie w nocy kołdrę i czyjąś obecność. Wtedy zaczęłam się modlić: „Boże, mam tak straszne myśli samobójcze, że to nie może być naturalne. To demon. Jeśli jesteś, ratuj, bo ja tego nie wytrzymam”. Bóg wysłuchał moich modlitw: po kilku miesiącach manifestacje zła się skończyły, a lęk mnie opuścił.”

Jak widać, u tych trzech osób pojawił się silny lęk, poczucie dręczenia przez jakąś duchową siłę. A wszystko zaczęło się od wróżenia dla zabawy, jednak konsekwencje – bliższe i dalsze były dla tych osób fatalne. Czasami takie osoby potrzebują modlitw o uwolnienie, a nawet egzorcyzmów prowadzonych przez księży katolickich.

Zakończenie

     Całość materiału pokazuje, że Boże prawo nas nie ogranicza, ale chroni. Dajmy sobie spokój z wróżbami dla zabawy, ponieważ nie można się dopatrzeć tutaj żadnego pożytku. Wyniknąć z nich mogą jedynie szkody dla rozwoju duchowego, osobowościowego dzieci i młodzieży.

Opublikowano Aktualności, Zagrożenia duchowe | Otagowano , | 76 komentarzy

24-ty dzień z 33-dniowego okresu ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję

II-gi tydzień II-go okresu naszych ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję
„Poznanie Błogosławionej Dziewicy”

Ćwiczenia duchowe: Pobożne nabożeństwo do Błogosławionej Dziewicy, naśladowanie Jej cnót, zwłaszcza: Jej głębokiej pokory, żywej wiary, ślepego posłuszeństwa, nieustającej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, boskiej czystości, Jej gorącego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej anielskiej słodyczy, i iście boskiej mądrości. Oto “dziesięć głównych cnót Najświętszej Maryi Panny” mówi Św. Ludwik, “Traktat”, 108.

Modlitwy do odmawiania w drugim tygodniu: Litania do Ducha Świętego, Ave Maris Stella, Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, Modlitwa do Maryi- Św. Ludwika Grignon de Montfort, Różaniec Święty.

Czytanie na II-gi tydzień II-go okresu
Dzień dwudziesty czwarty

Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny; Część V, 5

Nabożeństwo to jest drogą: łatwą, krótką, doskonałą i pewną, wiodącą do zjednoczenia się z Panem Naszym, co stanowi doskonałość chrześcijańską.

Nabożeństwo to jest drogą łatwą, którą Jezus Chrystus sam utorował, przychodząc do nas, i na której nie ma żadnej przeszkody, by dojść do Niego. Można wprawdzie i na innej drodze osiągnąć zjednoczenie się z Bogiem, ale wtedy nie obędzie się bez liczniejszych krzyżów, ciężkich umartwień i wiele większych zaporów, trudnych do przezwyciężenia. Dusza przechodzi wtedy przez ciemne noce, przez walki i cierpienia nadzwyczajne, przez urwiska, przez drogę ciernistą i straszne pustkowia. Natomiast droga Maryi jest łagodniejsza i spokojniejsza.

Nabożeństwo to jest drogą krótką, (Św. Bernard, Laudes gloriosae Virg.), wiodącą do Jezusa Chrystusa; raz dlatego, że nie można na niej pobłądzić, a potem dlatego, że droga ta jest radośniejsza i łatwiejsza, odkąd idzie się na niej o wiele szybciej. żyjąc w poddańst1wie i w zależności od Maryi, postąpimy w krótkim czasie więcej, aniżeli żyjąc przez całe lata w samowoli i opierając się na własnych siłach, gdyż napisano, że człowiek posłuszny i oddany Matce Bożej opiewać będzie zwycięstwo odniesione nad wszystkimi nieprzyjaciółmi. (Por. Przyp 21, 28). Prawda, że nieprzyjaciele starać się będą przeszkodzić mu w postępie, zmusić go do odwrotu lub doprowadzić do upadku, ale opierając się na Maryi, z Jej pomocą i pod Jej kierunkiem, nie upadnie, nie cofnie się, a nawet nie opóźni się, lecz będzie postępował krokiem olbrzyma ku Chrystusowi, tą samą drogą, którą, jak napisano, Jezus krokami olbrzyma przyszedł do nas w krótkim czasie. (Por. Ps 18, 5)

Nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy jest drogą doskonałą, by dojść do Jezusa Chrystusa i połączyć się z Nim, ponieważ Najśw. Maryja Panna była Istotą najdoskonalszą i najświętszą ze wszystkich stworzeń i ponieważ Jezus

Chrystus, przychodząc do nas w doskonały sposób, nie obrał sobie innej drogi w Swej wielkiej i przedziwnej podróży. Najwyższy i niepojęty, niedostępny, Ten Który jest, chciał przyjść do nas małych robaczków ziemskich, którzy niczym jesteśmy. Jakże się to stało? Najwyższy zstąpił do nas w sposób doskonały i boski przez pokorną Maryję, nie tracąc przez to nic ze Swej boskości i świętości; toteż nie inaczej jak przez Maryję powinni maluczcy wznosić się do Najwyższego w sposób doskonały i boski, nie obawiając się niczego.

Niepojęty dozwolił, by go mała Maryja objęła i całkowicie ogarnęła, nie tracąc przy tym nic ze Swej niezmienności, zatem i my mamy pozwolić, by nas ta niepozorna Dziewica całkowicie objęła i bez wszelkich zastrzeżeń prowadziła. Niedostępny zbliżył się do nas przez Maryję i przez Nią połączył się najściślej, a nawet osobowo, z naszym człowieczeństwem, nie tracąc przez to nic z blasku Swego Majestatu; toteż i my powinniśmy zbliżać się do Boga przez Maryję i zjednoczyć się najściślej z Jego Majestatem, nie obawiając się odrzucenia. “Ten Który jest” chciał przyjść do tego, co nie jest, i sprawić, by to, co nie jest, stało się Bogiem, i stało się “Tym Który jest”. I dokonał tego w doskonały sposób przez to, że oddał się i poddał całkowicie młodziutkiej Dziewicy Maryi, nie przestając w czasie być “Tym Który jest”, Odwiecznym. Podobnie i my, choć jesteśmy niczym, możemy przez Maryję stać się podobnymi do Boga przez łaskę i chwałę, bez obawy pobłądzenia, przez to mianowicie, że się Jej oddamy tak doskonale i całkowicie, żebyśmy sami w sobie niczym byli, a w Niej wszystkim.

Przedstawione nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jest drogą pewną, by dojść do Jezusa Chrystusa, połączyć się z Nim i przez to osiągnąć doskonałość, 1) ponieważ praktyka ta nie jest nowa, raczej jest ona tak dawna, że początku jej nie da się ściśle oznaczyć. (Św. Odilon, opat z Cluny, który żył około 1040 r. był jednym z pierwszych, który nabożeństwo to zaprowadził we Francji. Dzięki Ojcu Stanisławowi Falacjuszowi T.J zaznało ono olbrzymiego rozkrzewienia w Polsce – król Władysław IV polecił OO. Jezuitom rozszerzenie nabożeństwa tego w całym królestwie.) 2) Nabożeństwo to jest środkiem pewnym by dojść do Chrystusa, właściwością bowiem Najśw. Panny jest prowadzić nas drogą pewną do Chrystusa, podobnie jak właściwością Jezusa jest prowadzić nas bezpiecznie do Ojca Przedwiecznego.

Modlitwy na drugi tydzień II okresu
„Poznanie Błogosławionej Dziewicy” Kliknij

Opublikowano Modlitwa, Wydarzenia | Otagowano , , , | 3 komentarzy

Prosimy o wsparcie modlitewne aby jutro mogły odbyć się modlitwy uwolnienia nad córką pani Ireny

Kochani, bardzo Was proszę o modlitwę za panią T., córkę pani Ireny, która  miała już ponad godzinę temu wyjechać na modlitwę uwolnienia a ma przed sobą ponad 700 km do przebycia.
Proszę Was, bo zły duch tam szaleje na całego, wszyscy winni a ona „tak cierpi” przez te wymysły z wyjazdami do księży i w ogóle nic jej nie jest, tylko aby dać jej „święty spokój”
Módlmy się o uwolnienie od ducha „świętego spokoju” córki p. Ireny i jej syna, który ma ją wieźć a przed nimi bardzo długa droga oraz o łaskę cierpliwości i wytrwałości w dobrym dla jej synowej, które te modlitwy uwolnieniowe zorganizowała i bardzo potrzebuje wsparcia duchowego.
Każda modlitwa jest teraz cenna.

Opublikowano Wydarzenia | 18 komentarzy

23-ci dzień z 33-dniowego okresu ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję

II-gi tydzień II-go okresu naszych ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję
„Poznanie Błogosławionej Dziewicy”

Ćwiczenia duchowe: Pobożne nabożeństwo do Błogosławionej Dziewicy, naśladowanie Jej cnót, zwłaszcza: Jej głębokiej pokory, żywej wiary, ślepego posłuszeństwa, nieustającej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, boskiej czystości, Jej gorącego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej anielskiej słodyczy, i iście boskiej mądrości. Oto “dziesięć głównych cnót Najświętszej Maryi Panny” mówi Św. Ludwik, “Traktat”, 108.

Modlitwy do odmawiania w drugim tygodniu: Litania do Ducha Świętego, Ave Maris Stella, Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, Modlitwa do Maryi- Św. Ludwika Grignon de Montfort, Różaniec Święty.

Czytanie na II-gi tydzień II-go okresu
Dzień dwudziesty trzeci

Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny; Część IV, 1

Ponieważ cała nasza doskonałość polega na tym, by upodobnić się Panu Jezusowi, zjednoczyć się z Nim i Jemu się poświęcić, przeto najdoskonalszym nabożeństwem jest bezsprzecznie to, które czyni nas najwięcej podobnymi Jezusowi, najściślej z Nim jednoczy i poświęca nas Jemu wyłącznie. A że Najświętsza Maryja Panna ze wszystkich stworzeń najwięcej podobna jest Panu Jezusowi, stąd wynika, że nabożeństwo do Najświętsza Maryi Panny spośród wszystkich nabożeństw duszę naszą najwięcej jednoczy z Panem Jezusem i sprawia, że staje się Jemu najbardziej podobna. Im więcej dusza poświęcona jest Maryi, tym bliższa jest Panu Jezusowi. I dlatego doskonałe poświęcenie się Panu Jezusowi nie jest niczym innym, jak doskonałym i całkowitym poświęceniem się Najświętszej Dziewicy. I takie właśnie jest nabożeństwo, które głoszę i które w istocie swej jest tylko doskonałym odnowieniem ślubów i przyrzeczeń Chrztu św.

Wspomniane nabożeństwo polega na zupełnym oddaniu się Najświętszej Dziewicy, by przez Nią należeć całkowicie do Pana Jezusa. (św. Jan Damasc). Trzeba Jej oddać: 1) nasze ciało ze wszystkimi jego zmysłami i członkami; 2) naszą duszę ze wszystkimi jej władzami; 3) nasze dobra zewnętrzne, tzn. majątek, który obecnie posiadamy, jak i ten, który w przyszłości posiądziemy; 4) nasze dobra wewnętrzne i duchowe, tzn. nasze zasługi, cnoty, dobre uczynki, zarówno dawne jak teraźniejsze i przyszłe; słowem, wszystko, co posiadamy w porządku natury i łaski, oraz wszystko, co w przyszłości posiąść możemy w porządku natury, łaski i chwały. A to wszystko oddajemy Maryi bez wszelkich zastrzeżeń, nie rezerwując dla siebie choćby jednego szeląga, jednego włosa lub najmniejszego uczynku. Tę naszą ofiarę czynimy na całą wieczność, nie żądając, ani spodziewając się w zamian żadnej innej nagrody, prócz zaszczytu należenia do Pana Jezusa przez Maryję i w Maryi, chociażby ta Miłościwa Pani nie była taka, jaka rzeczywiście jest, tzn. nie była najszczodrobliwsza i najwdzięczniejsza spośród istot stworzonych.

Modlitwy na drugi tydzień II okresu
„Poznanie Błogosławionej Dziewicy” Kliknij

Opublikowano Modlitwa, Wydarzenia | Otagowano , , , | 2 komentarzy

Cudowny Medalik chroni przed atakiem piekła – ks. Adam Skwarczyński o cudownych skutkach jego noszenia

CUDOWNY MEDALIK

Nam, Polakom dzisiaj żyjącym, bliska jest nazwa „Niepokalanów”, nawiązująca do Maryjnego przywileju Niepokalanego Poczęcia. Ogromny niepokalanowski klasztor Franciszkanów założył ojciec Kolbe jako prototyp innych „niepokalanowów”, mających objąć cały świat, i jako „centralę” MI, czyli Rycerstwa Niepokalanej. Święty tak bardzo przejął się głośnym w Rzymie (był tam na studiach) nawróceniem, pod wpływem wizji Niepokalanej z Cudownego Medalika, znanego masona Żyda Alfonsa Ratisbone, że zapragnął przy pomocy Medalika dokonać wielkiego dzieła apostolskiego. Pisał: „Pociągnąć dusze, jak najwięcej dusz, ku Niepokalanej. Ona z grzechów oczyści, oświeci, wzmocni, rozpali miłością Serca Jezusowego i współbraci; uszczęśliwi, bo słusznie mówią święci, że niemożliwą jest rzeczą, by zginął ten, kto czci Maryję, a także, iż «miłość ku Matce Najświętszej jest oznaką przeznaczenia do nieba». Ponieważ zaś Niepokalana obiecała udzielić wiele łask tym, którzy Jej medalik będą nosić, więc jak kulki w walce używają go członkowie Rycerstwa Niepokalanej, by dusze dla Niepokalanej zyskiwać, pewni, że im szerzej i głębiej królestwo Niepokalanej opanuje świat, tym bardziej zmieniać się on będzie na raj na ziemi”.Cudowny Medalik – „kulka w walce” – z rąk świętego Maksymiliana trafiał nawet do rąk hitlerowców, oddawanych w ten sposób przez niego Matce Bożej na wieczną własność.

Warto sobie przypomnieć, w jaki sposób powstał Cudowny Medalik. Spowiednik świętej Katarzyny Labouré (czytaj: Labury, z akcentem na y), ks. Aladel, zapisał jej zwierzenia z konfesjonału, dotyczące zdarzenia z 27 listopada 1830 roku: „Widziała w czasie modlitwy obraz przedstawiający Najświętszą Maryję Pannę, taką jaką zazwyczaj przedstawia się pod nazwą «Niepokalanie Poczętej», stojącą z wyciągniętymi ramionami. Była ubrana w białą suknię i płaszcz srebrzysto-błękitny z welonem koloru jutrzenki. Z Jej dłoni wychodziły jakby wiązki promieni o niezwykłym blasku. Siostra usłyszała w tym momencie głos, który mówił: «Promienie są symbolem łask, które Maryja ludziom wyprasza». Wokół obrazu przeczytała wypisaną złotymi literami następującą inwokację: «O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy».

Arcybiskup Paryża powołał komisję do zbadania nie tylko nadzwyczajnych faktów licznych uzdrowień i nawróceń pod wpływem Medalika, lecz także źródła jego pochodzenia. Stwierdził: „Wyjątkowa szybkość, z jaką Medalik się rozpowszechnił, niezwykła liczba wybitych i rozdanych medalików, zadziwiające dobrodziejstwa i szczególne łaski, jakie wierni przez swoją ufność otrzymali – wydają się naprawdę znakiem, jakim Niebo chciało potwierdzić prawdziwość objawień, wiarygodność opowiadania wizjonerki i rozpowszechnianie się Medalika”.

Cudowny Medalik zyskał w roku 1846 aprobatę papieża Grzegorza XVI, poruszonego głośnym nawróceniem wspomnianego masona. Gdy dwanaście lat później Pius IX ogłaszał dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi, mógł się już powołać na powszechną wiarę ludu w ten Jej przywilej; wiarę, którą umocnił właśnie Medalik oraz krótka umieszczona na nim modlitwa. W cztery lata później, a więc w 28 lat po objawieniach w Paryżu, ukaże się Matka Boża świętej Bernadecie w Lourdes „tak, jak jest przedstawiona na Cudownym Medaliku” (oświadczenie świętej, noszącej na sobie Medalik).

Na świecie napisano dużo książek o objawieniach przy ulicy du Bac w Paryżu i o świętej Katarzynie Labouré. W Polsce względnie niewiele, jednak historia niejednego życia związana jest z Cudownym Medalikiem. W książce Matka Boża w moim życiu (Kraków 1984) na ostatnich stronach wspomina siostra zakonna, jak to Medalik przypięto nad jej kołyską. Wziął go ze sobą jej ojciec, który szczęśliwie wrócił z nim z wojny. Medalik znad kołyski „był w domu nadal przedmiotem czci, przypominającym o dobrodziejstwach Bożych, wyświadczonych rodzinie”. Rodzina przeżyła szczęśliwie następną, drugą wojnę światową. Autorce listu-ankiety zadano na progu klasztoru dwa pytania: czy Pan Jezus jej wystarcza oraz czy zna historię medalika Matki Bożej Niepokalanej. Na drugie odpowiedziała, że nie. Dostała książkę na ten temat. Pisze: „To był ten medalik znad kołyski. To było dla mnie prawdziwe objawienie! Maryja Niepokalana prowadziła mnie przez całe życie, cały czas, chociaż ja o tym nie myślałam. Mało tego, że mnie przyprowadziła do tego zgromadzenia, które specjalnie czci Jej Niepokalane Poczęcie, ale potem za­prowadziła aż do miejsca, gdzie objawiła cudowny ten medalik! Długie lata pracowałam w tym miejscu, w Jej sanktuarium, gdzie raczyła zejść z nieba, by rozdawać łaski przychodzącym do stóp ołtarza z wiarą w Jej macierzyńską opiekę”.

To jedna z wielu historii, w których przeplatają się wątki rodzinne z osobistymi na tle wydarzeń o charakterze ogólnym; okazja do okazania wdzięczności Bogu za Jego Miłosierdzie, tak doskonale widoczne w opiece nad nami Matki Miłosierdzia.

Z różnych zwierzeń wynika, że Cudowny Medalik chroni przed atakiem piekła, stanowiąc jakby tarczę osłaniającą noszącego, a porażającą swym blaskiem atakującego. Wielokrotnie stwierdzono, że niedoszły samobójca nie mógł zaciągnąć na szyi pętli, dopóki miał na sobie Medalik, zaś szatan kusił do zerwania go z szyi. Piszący te słowa duszpasterz zaleca zawieszanie Medalika na szyi małych dzieci (bez niego nieraz budzą się w nocy z płaczem, krzykiem, przerażeniem), chorych, zniewolonych przez duchy rozdmuchujące płomień nałogów, nienawiści i pożądliwości. Duszpasterz posuwa się nawet do tego, co nie wszyscy pochwalają: do polecenia umieszczania Medalika na miedzy lub ogrodzeniu między zwaśnionymi stronami, ukrycia go tam, gdzie do tej pory zwyciężał piekielny przeciwnik. Czasami skutek jest piorunujący i natychmiastowy, lecz trudno z braku miejsca wdawać się w szczegóły i opisy sytuacji.

Tym, którzy by chcieli podobne praktyki nazwać „czymś w rodzaju magii”, duszpasterz może odpowiedzieć w bardzo prosty, zaczerpnięty z Ewangelii sposób: Każde drzewo poznaje się po owocach. Magia to wprzęganie demonów w służbę człowiekowi, posługującemu się określonymi przedmiotami lub znakami, na które demony zobowiązują się odpowiadać w pożądany dla człowieka sposób. Złe duchy służą tylko do czasu w określonym celu: by na końcu zdobyć panowanie nad człowiekiem i zniszczyć go. Użycie wspomnianych magicznych przedmiotów lub znaków jest więc czymś w rodzaju „modlitwy” do szatana, a więc swoistym okultystycznym „obrzędem”. Jeśli chodzi natomiast o medalik jako o przedmiot poświęcony czci Bożej – sytuacja jest tu wręcz odwrotna: przypomina on o konieczności ufnej modlitwy do Boga i Jego Świętych, złączonej z modlitwą Kościoła zmówioną przy jego poświęcaniu. „Oznacza on skutki duchowe” (zob. KKK – Katechizm Kościoła Katolickiego – nr 1667) i należy do sakramentalii, jako jedna z form pobożności ludowej, zatwierdzona przez Kościół (KKK 1674). Jak wszystkie sakramentalia, „ma on na celu przygotowanie ludzi do przyjęcia owoców sakramentów oraz uświęcenie różnych okoliczności życia” (KKK 1667,1677). Ma też w sobie coś z egzorcyzmu, stosowanego przez Kościół, „by jakaś osoba lub przedmiot były strzeżone od napaści Złego i wolne od jego panowania” (KKK 1673). To jego podwójne działanie, wymienione w Katechizmie: uświęcające oraz niweczące panowanie złych duchów, poświadczają niezliczone świadectwa wdzięcznych ludzi, zanurzonych w promieniach łask z rąk Niepokalanej oraz tych, którzy innych przez Medalik doprowadzili do nawrócenia.

Jak bardzo nienawidzą oraz boją się złe duchy Cudownego Medalika Niepokalanie Poczętej, świadczy już chociażby fakt, że w czasie dwukrotnego (w odstępie kilku lat) opracowywania tego względnie krótkiego tekstu komputer zawiesił się kilkanaście razy! Powodowało to kilkakrotną utratę tekstów, które trzeba było tworzyć od nowa. Niech czytający te słowa uzbroją się koniecznie w tę „kulkę”, niezależnie od przynależności do Rycerstwa Niepokalanej, i walczą… Niech przyczynią się, najbardziej jak tylko mogą, do wsparcia w walce Tej, która w Fatimie wydała „okrzyk bojowy”: „Na końcu moje Niepokalane Serce odniesie zwycięstwo!”

Rozszerzajmy „Cudowny Medalik”, gdyż mając przy sobie Niepokalaną, masz wszystko.

…Idąc za Nią, nie schodzisz na manowce, modląc się do Niej nie wpadasz w rozpacz, myśląc o Niej, nie błądzisz…, ze Jej łaską – dochodzisz…”

(św. Bernard)

Polecamy też wpis: kliknij

Cudowny medalik

     „…Do Niej, do Maryi, która jest Matką pięknej Miłości, pragnę przybliżyć szczególnie młodzież z całego świata i całego Kościoła. Ona nosi w sobie niezniszczalne znamię młodości i piękności, które nigdy nic przemijają. Pragnę i proszę, aby młodzi zbliżyli się do Niej, aby pokładali w Niej ufność, aby zawierzyli Jej życic, które jest przed nimi, aby pokochali Ją prostą i gorącą miłością serc…”
(Jan Paweł II, 2.V.1979 r.)

W dniu 27 listopada 1830 r. siostra Katarzyna Laboure nowicjuszka Sióstr Miłosierdzia w Paryżu otrzymała misję od Matki Bożej – wybić medalik z wizerunkiem Niepokalanej.

 W dniu 27 listopada 1830 r. siostra Katarzyna Laboure nowicjuszka Sióstr Miłosierdzia w Paryżu otrzymała misję od Matki Bożej – wybić medalik z wizerunkiem Niepokalanej.

     Nowicjuszka widziała w czasie modlitwy obraz przedstawiający Matkę Najświętszą Niepokalanie Poczętą, stojącą na kuli ziemskiej, opasanej splotami węża. Była ubrana w białą suknię i płaszcz srebrzyste – błękitny z welonem koloru jutrzenki. W rękach uniesionych na wysokości piersi trzymała glob ziemski. Katarzyna usłyszała głos: „kula, którą widzisz, przedstawia cały świat, a szczególnie Francję i każdą poszczególną osobę”.

Po chwili glob zniknął, a Matka Najświętsza wyciągnęła ręce, jakby chciała nimi objąć cały świat. Z Jej dłoni wychodziły wiązki promieni o niezwykłym blasku. Siostra usłyszała: „Promienie te są symbolem łask, które zlewam na osoby, które Mnie oto proszą. Postaraj się, by wybito Medalik na ten wzór. Osoby, które będą go nosiły, otrzymają wiele łask. Łaski szczególnie otrzymają ci, którzy nosić go będą z ufnością.” Wokół Najświętszej Dziewicy utworzył się napis owalny, wypisany złotymi literami: „O Maryjo bez grzechu poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Dalej usłyszała obietnicę „Osoby, które pobożnie odmówią tę krótką modlitwę, cieszyć się będą wyjątkową opieką Matki Bożej”.

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa, Święci | Otagowano , | 33 komentarzy

22-gi dzień z 33-dniowego okresu ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję

II-gi tydzień II-go okresu naszych ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję
„Poznanie Błogosławionej Dziewicy”

Ćwiczenia duchowe: Pobożne nabożeństwo do Błogosławionej Dziewicy, naśladowanie Jej cnót, zwłaszcza: Jej głębokiej pokory, żywej wiary, ślepego posłuszeństwa, nieustającej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, boskiej czystości, Jej gorącego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej anielskiej słodyczy, i iście boskiej mądrości. Oto “dziesięć głównych cnót Najświętszej Maryi Panny” mówi Św. Ludwik, “Traktat”, 108.

Modlitwy do odmawiania w drugim tygodniu: Litania do Ducha Świętego, Ave Maris Stella, Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, Modlitwa do Maryi- Św. Ludwika Grignon de Montfort, Różaniec Święty.

10806366_10205246451862432_1920739160820617711_n

Czytanie na II-gi tydzień II-go okresu
Dzień dwudziesty drugi

Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny; Część III,2

Przechodzimy do krótkiego przedstawienia prawdziwego nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy, które powinno być:
1 – wewnętrzne, 2 – czułe, 3 – święte, 4 – stałe, 5 – bezinteresowne.
Prawdziwe nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy jest wewnętrzne, tzn. płynie z umysłu i serca, pochodzi z głębokiego szacunku do Najświętszej Dziewicy, z wielkiego wyobrażenia o Jej wielkości, i z miłości ku Niej. Jest ono czułe, tzn. pełne zaufania do Najświętszej Maryi Panny, zaufania dziecka do najlepszej matki. Nabożeństwo to sprawia, że dusza ucieka się do Niej we wszystkich potrzebach ciała i duszy z wielką prostotą, z zaufaniem i czułością, że błaga tę dobrą Matkę o pomoc zawsze, wszędzie i w każdej potrzebie: w wątpliwościach o światło, na bezdrożach o wskazanie właściwej drogi, w pokusach o pomoc, w słabościach o siłę, w upadkach o podźwignięcie, w zniechęceniu o otuchę, w skrupułach o radę, w krzyżach, pracach i przeciwnościach życia o pociechę. Słowem we wszystkich dolegliwościach ciała i duszy jest Maryja ich zwykłą ucieczką i to bez obawy, by się dobrej tej Matce zbytnio nie narzucać lub się Jezusowi nie narażać.
Prawdziwe nabożeństwo jest święte, tzn. prowadzi duszę do unikania grzechu i do naśladowania cnót Najświętszej Maryi Panny, zwłaszcza Jej głębokiej pokory, żywej wiary, ślepego posłuszeństwa, nieustającej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, boskiej czystości, Jej gorącego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej anielskiej słodyczy, i iście boskiej mądrości. Oto dziesięć głównych cnót Najświętszej Maryi Panny.
Prawdziwe nabożeństwo do Najśw. Maryi Panny jest stałe. Utwierdza ono duszę w dobrem i sprawia, że człowiek dla błahych powodów nie opuszcza praktyk religijnych. Czyni ono duszę odważną wobec świata i jego zasad, mężną w zwalczaniu ciała i jego namiętności, oraz szatana i jego pokus. Stąd pochodzi, że człowiek, który Najśw. Maryi Pannie rzeczywiście służy, nie jest zmienny, zgryźliwy, niespokojny lub bojaźliwy. Nie znaczy to, jakoby dusza taka niekiedy nie upadła lub nie zmieniała czasem swych praktyk religijnych; lecz kiedy upadnie, wnet się podnosi, wyciągając ręce do swej dobrej Matki; a jeśli ją nawet nawiedzi oschłość, dla której nie znajduje pociechy w nabożeństwie, nie popada w rozterkę, gdyż żyje z wiary (śyd 10, 38) w Jezusa i Maryję, a nie z uczuć cielesnych.
Prawdziwe nabożeństwo jest bezinteresowne, tzn. sprawia, że dusza nie szuka siebie, lecz tylko Boga w Matce Najświętszej. Prawdziwy czciciel Maryi nie służy tej dostojnej Królowej dla jakiejś korzyści lub zysku, ani dla własnego dobra doczesnego lub wiecznego, cielesnego lub duchowego, lecz jedynie dlatego, że warto Jej służyć, a przez Nią Bogu, nie kocha Maryi dlatego, że Ona wyświadcza mu dobrodziejstwa lub się od Niej dóbr jakichś spodziewa, ale dlatego, że jest godna miłości. I dlatego kocha Ją i Jej służy tak samo w zmartwieniach i w oschłości, jak w czasie wesela duszy i żarliwego nabożeństwa; kocha Ją tak samo na Kalwarii, jak na godach w Kanie Galilejskiej. Jakże miły i drogi w oczach Boga i Najświętszej Panny jest ten, kto nie szuka siebie w usługach jakie Jej oddaje! Niestety jak rzadko duszę taką spotykamy! I dlatego właśnie chwyciłem za pióro by spisać to, czego przez długie lata nauczałem publicznie i prywatnie.

Modlitwy na drugi tydzień II okresu
„Poznanie Błogosławionej Dziewicy” Kliknij

Opublikowano Modlitwa, Wydarzenia | Otagowano , , , | 35 komentarzy

Orędzie Matki Bożej, Medziugorje, 25 listopada 2014r.

10806366_10205246451862432_1920739160820617711_nOrędzie Matki Bożej, Medziugorje

Drogie dzieci! Dziś, w szczególny sposób wzywam was do modlitwy. Dziatki, módlcie się, abyście zrozumieli kim jesteście i dokąd powinniście iść. Nieście dobrą nowinę bądźcie ludźmi nadziei. Bądźcie miłością dla tych wszystkich, którzy są bez miłości. Dziatki, wszystkim będziecie i [wszystko] zrealizujecie jedynie jeśli się modlicie i będziecie otwarci na wolę Bożą, na Boga, który was pragnie prowadzić ku życiu wiecznemu. Jestem z wami i codziennie oręduję za wami przed moim Synem Jezusem. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

************

Informacje organizacyjne WOWiT:
Ks. Maciej Bagdziński (o. Jan Paweł) przekazuje w sprawie odmówienia Aktu oddania się w niewolę Jezusowi przez ręce Maryi:
Akt oddania się w niewolę Jezusowi napiszecie ręcznie, odczytacie po Komunii św. lub podczas Podniesienia na Mszy św. w dniu 8 grudnia a potem wyślecie listem na adres parafii ks. Macieja. On je zbierze wszystkie.
Adres:
Parafia rzymskokatolicka p.w. Matki Boskiej Bolesnej w Mierzynie
ul. Welecka 17, 72-006 Mierzyn

Wiosenne rekolekcje „wowitowe” odbędą się z o. Janem Pawłem (ks. Maciejem Bagdzińskim) na wiosnę. Znam miejsce i temat. Reszta w trakcie załatwiania
Miejsce: Archidiecezjalny Dom Rekolekcyjny im. św. Józefa, Szczecin
Termin: wiosna (czwartek, piątek, sobota – w niedzielę się rozjeżdżamy, Ojciec kończy w sobotę).
Temat: Przeżywanie Mszy św. wg wizji Cataliny Rivas.
Pierwsi chętni mogą się wpisywać.

Opublikowano Orędzia | Otagowano , | 52 komentarzy

21-szy dzień z 33-dniowego okresu ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję

II-gi tydzień II-go okresu naszych ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję
„Poznanie Błogosławionej Dziewicy”

Ćwiczenia duchowe: Pobożne nabożeństwo do Błogosławionej Dziewicy, naśladowanie Jej cnót, zwłaszcza: Jej głębokiej pokory, żywej wiary, ślepego posłuszeństwa, nieustającej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, boskiej czystości, Jej gorącego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej anielskiej słodyczy, i iście boskiej mądrości. Oto “dziesięć głównych cnót Najświętszej Maryi Panny” mówi Św. Ludwik, “Traktat”, 108.

Modlitwy do odmawiania w drugim tygodniu: Litania do Ducha Świętego, Ave Maris Stella, Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, Modlitwa do Maryi- Św. Ludwika Grignon de Montfort, Różaniec Święty.

Czytanie na II-gi tydzień II-go okresu

„Sekret Maryi” Św. Ludwik Grignon de Montfort , Par. 23 – 29

    Cała trudność polega na tym, aby rzeczywiście i prawdziwie znaleźć Najświętszą Dziewicę Maryję po to, aby móc znaleźć wszystkie najwspanialsze łaski. Bóg, będąc Mistrzem nad mistrze, może udzielić bezpośrednio przez Siebie Samego tego, co zazwyczaj udziela jedynie przez Maryję. Pośpieszylibyśmy się wręcz, gdybyśmy zaprzeczyli, że czasami tak czyni. Tym niemniej św. Tomasz uczy nas, że z godnie z porządkiem łaski ustanowionym przez Bożą Mądrość, Bóg zazwyczaj komunikuje się z człowiekiem jedynie przez Maryję. Dlatego też, jeśli chcemy się wznieść do Niego i być z Nim zjednoczeni, to musimy użyć tej samej drogi, jaką On zszedł na dół do nas, aby stać się człowiekiem i udzielać nam Swych łask. Tu kryje się znaczenie prawdziwego nabożeństwa do Naszej Błogosławionej Pani.
    Znamy cały szereg prawdziwych nabożeństw do Naszej Pani, nie wspominam tu o fałszywych.
    Na pierwsze prawdziwe nabożeństwo, jakie wymienimy, składa się spełnianie naszych chrześcijańskich obowiązków, jak: unikanie grzechu śmiertelnego, działanie bardziej z miłości niż ze strachu, modlenie się do Naszej Pani, i składanie Jej hołdu jako Matce Boga, ale bez specjalnego do Niej nabożeństwa.
    Drugi rodzaj nabożeństwa polega na tym, że obdarzamy Naszą Panią wspanialszymi uczuciami uznania i miłości, zaufania i uwielbienia. Prowadzi nas to do Kółek Różańca św. oraz Szkaplerza, do recytacji pięciu lub piętnastu tajemnic Różańca św. do składania hołdu Maryi w Jej obrazach i ołtarzach, do głoszenia Jej chwały i przynależności do organizacji Jej imienia. To nabożeństwo jest dobre, święte i godne uznania, o ile umiemy pozostawać wolni od grzechu. I nie jest ono tak idealne jak to, o którym zaraz będę mówił, nie tak wystarczająco dobre w uniezależnieniu się naszej duszy od innych i od samych siebie, po to, aby móc być zjednoczonymi z Jezusem Chrystusem.
    Trzeci rodzaj nabożeństwa do Naszej Pani, znany i praktykowany przez bardzo niewielu, jest tym, o którym chcę wam, duszom wybranym, teraz powiedzieć.
    Polega ono na oddaniu się całkowicie i jako niewolnik Maryi, i Jezusowi przez Maryję, a następnie czynieniu wszystkiego tego co robimy, przez Maryję, z Maryją, w Maryi i dla Maryi.
    Powinniśmy wybrać jakieś specjalne święto w którym oddamy się, ofiarujemy się, i poświęcimy się Maryi całkowicie dobrowolnie, z miłością, i bez jakiegokolwiek przymusu: nasze ciało i duszę, wszystko to co posiadamy, dom, rodzinę i majątek; również całe nasze wnętrze i duchowe wartości: nasze zasługi, łaski, cnoty i radości. Zwróćmy uwagę na to, że w tego typu nabożeństwie dusza poświęca Jezusowi przez Maryję wszystko to, co jest dla niej najcenniejsze, rzeczy, których żaden zakon nie wymaga, aby złożyć w ofierze, a mianowicie, prawo do dysponowania samym sobą, wartością naszych modlitw i ofiar, naszych umartwień i radości. Dusza dobrowolnie stawia wszystko do dyspozycji Naszej Pani, tym sposobem może Ona dysponować nami zgodnie ze Swoją wolą dla większej chwały Boga, w czym Ona Sama ma najlepsze rozeznanie.

Modlitwy na drugi tydzień II okresu
„Poznanie Błogosławionej Dziewicy” Kliknij

Opublikowano Modlitwa, Wydarzenia | Otagowano , , , | 6 komentarzy

20-ty dzień z 33-dniowego okresu ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję

Rozpoczynamy II-gi tydzień II-go okresu naszych ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję
„Poznanie Błogosławionej Dziewicy”

Wprowadzenie: Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, Cz. VIII, Rozdz. 1

W czasie drugiego tygodnia starać się będą we wszystkich swych modlitwach i uczynkach o to, by poznawać Najświętszą Dziewicę. O to poznanie prosić będą Ducha Świętego. Za czytanie i rozmyślanie posłużyć może im to, co w niniejszej książeczce powiedziałem214. Podobnie jak w pierwszym tygodniu, będą odmawiać w tej intencji Litanię do Ducha Świętego, hymn Witaj, Gwiazdo Morza i Różaniec lub przynajmniej jedną jego część.

Ćwiczenia duchowe: Pobożne nabożeństwo do Błogosławionej Dziewicy, naśladowanie Jej cnót, zwłaszcza: Jej głębokiej pokory, żywej wiary, ślepego posłuszeństwa, nieustającej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, boskiej czystości, Jej gorącego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej anielskiej słodyczy, i iście boskiej mądrości. Oto “dziesięć głównych cnót Najświętszej Maryi Panny” mówi Św. Ludwik, “Traktat”, 108.

Modlitwy do odmawiania w drugim tygodniu: Litania do Ducha Świętego, Ave Maris Stella, Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, Modlitwa do Maryi- Św. Ludwika Grignon de Montfort, Różaniec Święty.

Czytania na II-gi tydzień II-go okresu
Z Ewangelii wg. Św. Jana 2, 1-11

Pierwszy znak w Kanie Galilejskiej

Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”.  Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?”  Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą!” I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!” Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Z Traktatu o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, Wstęp (fragment)

     Przez Najświętszą Maryję Pannę przyszedł Jezus Chrystus na świat i przez Nią też chce w świecie panować.
     Maryja prowadziła życie ukryte, dlatego przez Ducha Świętego i Kościół zwana jest „Alma Mater” – „Matką ukrytą i tajemniczą”. Pokora Jej była tak głęboka, że nic nie miało dla Niej większego powabu, jak prowadzić życie ukryte przed samą sobą i przed wszelkim stworzeniem, a znaną być jedynie Bogu.
     Bóg wysłuchał próśb, które zanosiła do Niego o życie ukryte, ubogie i pełne upokorzeń, i w dobroci swojej zasłonił przed wzrokiem ludzkim Jej Poczęcie i Narodzenie, tajemnice Jej życia, Jej Zmartwychwstanie i Wniebowzięcie. Właśni rodzice nie znali Jej dobrze, a aniołowie pytali często jedni drugich: Kimże jest Ta? (Pnp 3,6), ponieważ Najwyższy ukrył Ją przed nimi; a jeśli czasem odsłaniał im rąbek tajemnic, to tym większe wspaniałości przed nimi ukrywał.
     Bóg Ojciec zgodził się na to, by za życia nie zdziałała żadnego mającego rozgłos cudu, choć dał Jej władzę ku temu.
     Bóg Syn zgodził się na to, by nie wypowiadała się prawie wcale, choć Ją wzbogacił mądrością swoją.
     Bóg Duch Święty – mimo że Maryja była Jego wierną Oblubienicą – sprawił, że Apostołowie i Ewangeliści mówią o Niej bardzo mało, tyle tylko, ile było konieczne, by świat poznał Jezusa Chrystusa,
     Maryja jest najdoskonalszym Arcydziełem Najwyższego, jest Arcydziełem, którego znajomość (św. Bernardyn) i posiadanie Bóg zastrzegł samemu sobie.

Modlitwy na drugi tydzień II okresu
Poznanie Błogosławionej DziewicyKliknij 

Opublikowano Modlitwa, Wydarzenia | Otagowano , , , | 31 komentarzy

Ks. Edmund Szaniawski – Przekleństwo i jego skutki

edmund_szaniawskiCo to jest rzucanie klątwy? Czy spotkał się Ksiądz z czymś takim?
Wielokrotnie spotykałem osoby, które były ofiarami przekleństw albo rytuału czarnej magii. Przeklinanie to nie tylko rzucanie wulgaryzmów. Wypowiedziane z nienawiścią słowo nieczyste staje się przekleństwem. Klątwa związana jest ze złym życzeniem, które ma za­szkodzić drugiemu człowiekowi. Klątwa i złorzeczenie to jest to samo. Złorzeczyć znaczy źle życzyć, np. żeby ktoś nie dojechał do pracy, żeby komuś nie udała się in­westycja, żeby spalił się budynek. Tak jak słowo Boga ma moc stwórczą – Bóg poprzez słowo stworzył nie­biosa, świat człowieka, Jezus słowem uzdrawiał – tak samo słowo człowieka może mieć moc budowania do­bra, ukojenia. Słowo może być nośnikiem dobra pły­nącego z głębi serca. Słowo ludzkie może być też no­śnikiem zła, kiedy w sercu jest gniew, nienawiść, za­zdrość, może drugiemu człowiekowi szkodzić.

Jak to się dzieje, że „działanie” przez słowo jest tak skuteczne?
Jeżeli ten człowiek, który źle życzy, rzuca klątwę, jest w stanie grzechu, nie ma wię­zi z Bogiem, ma w sercu zlo, nienawiść, za­zdrość, to wtedy otwiera się na moc demonów. Wówczas to słowo jest spotęgowane silami de­monicznymi. Szatan podpowiada, żeby coś złe­go uczynić, zaszkodzić drugiemu. Wyraźnie to widać w czarnej magii. Jeżeli człowiek, na któ­rego została rzucona klątwa, nie jest w stanie łaski uświęcającej, nie ma ochrony od Pana Boga, to uderzenie może być druzgocące.
Włoski egzorcysta, ks. Rauł Salvucci, po­równał stan wewnętrzny człowieka odnośnie do ochrony przed przekleństwami do trzech przedmiotów: płyty metalowej, drewnianej de­ski i gąbki. Jeśli wodę wyleje się na metalową płytę, ona nie wsiąknie, na deskę – wsiąknie częściowo, na gąbkę – bardzo mocno. Serce człowie­ka zjednoczone z Panem Bogiem to płyta metalowa, zaś gąbka to serce człowieka, w które bardzo szybko wsią­ka zło płynące od wróżki, uzdrowiciela czy maga. Dla­tego tak ważne jest życie wiarą, w przyjaźni z Bogiem; prośba o ochronę przez Boga, Matkę Bożą i aniołów. Taką rolę ochronną mają też przedmioty – medaliki, szkaplerze, różańce.
W czarnej magii stosowane są specjalne podręczni­ki, księgi z rytuałami szkodzenia. Pewna kobieta pokazała mi taki tekst który znalazła po śmierci bab­ci. Babcia chciała jej przekazać swoją moc, ale ona się nie zgodziła. Były tam opisane procedury: tu splunąć, tam postawić znak krzyża itp., ale nie mówić „Chwała Ojcu…”. Ta mieszanka magii z religią wiąże się z przy­woływaniem złych duchów.
Rodzina mieszkająca na wsi miała ciągłe problemy ze zdrowiem, niepowodzenia w gospodarstwie, doty­kały ją konflikty rodzinne. Okazało się, że po sąsiedz­ku mieszka wdowa, która zajmuje się czarną magią i znana jest z zawiści i złośliwości. Po pewnym czasie
rodzina ta zorientowała się, że niepowodzenia prawdopodobnie „płyną/’ od niej. Syn tej kobiety, bę­dąc kiedyś pod wpływem alkoholu, wyznał swym ko­legom, że jego matka przywołuje złe duchy i wysyła je w konkretne miejsca, by czyniły to, co im poleca. To jest straszne, bo musiała ona zawrzeć jakiś pakt z dia­błem, by móc wzywać demony!

W Polsce jest to rzadziej spotykane, ale np. we Wło­szech istnieje wiele punktów usługowych czarnej ma­gii gdzie na życzenie zamawia się upadek przedsię­biorstwa, rozbicie małżeństwa itp.
Czarna magia jest związana z rytuałem zaklinania przedmiotów, pokarmów, które mają stać się nośnika­mi zaklętego zła. Ktoś, kto zetknie się z takim przed­miotem, będzie źle się czuł, mogą go spotykać nie­powodzenia. Widziałem takie sytuacje. Tak się dzie­je, kiedy człowiek nie jest w stanie łaski uświęcającej. Jest po prostu na to podatny. Trzeba rozróżnić klątwę, przekleństwo od uroku, który ma na celu wprowadzić kogoś w stan odrealniony, „założyć mu różowe okulary”, by nie miał pełnej świadomości tego, co robi, z kim się żeni, jaki samochód kupuje itp.

Popularne znaczenie słowa „przeklinać” to „mówić wulgarne wyrazy”. Ktoś się zdenerwował i poprzeklinał. Czy to ma coś wspólnego z klątwami?
Zwykłe przekleństwa, brudne słowa nie mają nic wspólnego z przekleństwem jako klątwą. Wulgaryzmy bez nienawiści tak nie szkodzą. Są oczywiście nieczyste i mogą wzbudzić niepokój, natomiast prawdziwe przekleństwo związane jest ze złym życzeniem. W potocznym języku są takie przekleństwa, jak: „Idź do diabląt”, „Niech to diabli wezmą!”, „Czort z nim!”. Te słowa są no­śnikiem zła, nie wolno ich wypowiadać, szcze­gólnie odnośnie do diabła. Albo np. „Cholera!” – kiedyś to była epidemia; „Idź do cholery!” znaczyło: idź i choruj na taką chorobę zakaźną Takich słów nie wol­no wypowiadać, bo słowo ma moc.

Mimo że większość ludzi prawdopodobnie mówi to bezmyślnie…
Bezmyślnie, czyli nie ma świadomości. Są takie przypadki, że ludzie ogarnięci złem przeklinają swo­ich najbliższych, matka przeklina swoje dzieci, wnu­ki męża, sąsiadkę. Wpada w obsesję, trans i przekli­na. Potem nawet tego nie pamięta…

Rodzic doprowadzony do furii powiedział coś, czego w normalnym, w pełni przytomnym stanie nigdy by nie zrobił…
Są takie przypadki. Dlaczego najbardziej rażące przekleństwo to przekleństwo ojca, matki i księdza? Dlatego, że jest silna więź duchowa. Jeśli ojciec lub matka przeklina swoje dzieci, jest to duża siła rażenia, bo czyni to w złości, nienawiści. Znam przypadek kobiety, lat ok. 40, która nie mogła wyjść za mąż.
Wszystkie próby kończyły się fiaskiem, mężczyźni odchodzili. Nie wiedziała dlaczego. W rozmowie ze mną przypomniała sobie, że miała jakiś konflikt z ojcem, który w strasznej nienawiści wykrzyknął: Obyś ty nigdy za mąż nie wyszła! Ojciec umarł i tego nie odwołał.

Jeden rodzic w zdenerwowaniu rzucił coś, co można by nazwać klątwą na swoje dzieci, ale drugi tego nie akceptuje. Przecież ma taką samą władzę duchową nad dziećmi. Czy może więc swoją niezgodą zablokować ten wpływ?
Jeżeli jest to możliwe, trzeba prosić, żeby ta osoba, która rzuciła klątwę, przekleństwo, od­wołała to, przebaczyła i naprawiła szkody. A je­śli nie jest to możliwe, to trzeba prosić Pana Boga o pomoc, by nie było skutku tego prze­kleństwa. Jeśli ktoś jest ofiarą przekleństwa, ma niepowodzenia finansowe, szkolne, rela­cji międzyludzkich, małżeńskie, wszystko wy­myka mu się z rąk, wtedy powinien przyjść do księdza, który przez modlitwę błogosławień­stwa wyprosi u Boga zniweczenie skutków klą­twy – w to miejsce udzieli zaś błogosławieństwa. Modlitwa taka przynosi dobry skutek.
Pewna kobieta w średnim wieku, rozwiedzio­na, miała niespokojne sny, czuła się skrępowa­na, ciągle coś ją bolało, była niespokojna, nerwo­wa. Trwało to kilka lat, a ona nie wiedziała, co jej jest. Modliłem się nad nią, nie mogliśmy zna­leźć przyczyny. Zapytałem, od kiedy ma te złe stany. Wtedy przypomniała sobie, że gdy po roz­prawie rozwodowej wyszła z sądu, teść bardzo źle jej życzył. I właśnie od tego czasu zaczęła się źle czuć. W momencie, kiedy ją błogosławiłem, jej ręce tak opadły, jakby spadły z nich łańcuchy.
Cała osunęła się w klęczniku. To był znak, że fizycznie odczuwała tę modlitwę, która była przezwyciężeniem zła, przekleństwa. Łaska Boża i modlitwa Kościoła mają większą moc.

Czy taka osoba może pójść do księdza w swojej parafii i poprosić o tę modlitwę i błogosławieństwo?
W zwykłych przypadkach potrzebne jest przebaczenie winowajcom. Należy prosić Boga o ich nawrócenie i Jemu zostawić sąd. Potem dopiero poprosić kapłana o błogosła­wieństwo. Każdy ksiądz mógłby to uczynić, gdyby była odpowiednia dyspozycja serca człowieka. Natomiast w przypadkach poważ­nych – ofiar rytuałów magii – lepiej udać się do księdza egzorcysty.
Pewnemu gospodarzowi w Wielkopolsce krowy zaczęły dawać coraz mniej mleka. Za­uważył, że ich wymiona są pokaleczone. Pilnował, za­kładał kłódki i kamery, ale przyczyny nie znalazł. Jego córka otrzymała ode mnie sól i wodę święconą, dała ojcu, który ich użył. Dużo się też modlili. I krowy za­częły zdrowieć. Okazało się, że w tej wiosce jest bar­dzo dużo zazdrosnych ludzi, którzy potrafią robić czary w rytualny sposób. Dawne powiedzenie, że ktoś w nocy przyszedł do krowy i rzucił na nią urok, to nie jest baj­ka. Świat stworzeń również może być dotknięty ziem.
Biblia także mówi o przekleństwie i błogosławień­stwie: dobro lub zło, błogosławieństwo lub przekleń­stwo. Bóg posługuje się błogosławieństwem, a nie przekleństwem – nie wzywa złych mocy nie życzy źle człowiekowi. Po prostu cofa swoje błogosławieństwo. Mówi: Jeśli nie będziecie słuchali Mego głosu, nie bę­dziecie posłuszni Mojemu słowu, Moim przykazaniom to brak tego błogosławieństwa stanie się przekleństwem dla ludu wybranego. To człowiek odcina się od Boga, nie przyjmując Jego błogosławieństwa. Pan Bóg nikogo nie przeklina.

Kiedyś były stosowane w Kościele klątwy… Dziś chyba tego się nie praktykuje?
Wiązało się to z wyłączeniem ze społeczno­ści Kościoła. Chodziło o brak błogosławień­stwa Kościoła. Papież czy biskup rzucił klą­twę na jakiegoś księcia lub króla. Kościół mówi: ponieważ uczyniłeś zło, skrzywdzi­łeś maluczkich, mordowałeś, to nie spotka cię błogosławieństwo. Odszedłeś od wspólno­ty, Kościół się ciebie wyrzeka. Każda kara na­kładana przez Kościół ma charakter leczni­czy, moralny, by dokonało się nawrócenie i na­prawienie zła. Także dzisiaj Kościół nakłada kary na wiernych, którzy w określonych przy­padkach dopuścili się zła.

Czy klątwa może zaszkodzić komuś, kto ją rzuca?
Zawodowi magowie są świadomi tego, że jeśli osoba, na którą rzucają klątwę, jest silna duchowo, to zło nie ma dostępu do niej, klątwa może się „odbić” i w nich ude­rzyć. Niezależnie jednak od stanu ofia­ry uprawianie magii wcześniej czy później przyniesie samozniszczenie. Ci magowie, wróżbici, bioenergoterapeuci po latach swo­jej pracy są wrakami duchowymi, psychicz­nymi i fizycznymi, to ich eksploatuje. Oni ostatecznie przegrywają, bo diabeł coś daje, ale nie za darmo. Pozwala osiągnąć jakiś sukces, a potem tego człowieka niszczy, nio­sąc mu w finale życiową klęskę.

Zna Ksiądz przypadki nawróceń takich ludzi?
Spotkałem osoby, które parały się bioener­goterapią, nawróciły się, ale skutki pozostały. 60-letni mężczyzna, który się tym zajmował, może nawet w dobrej wierze, nie wiedział, ze sam się wyeksploatował. Ściągnął na siebie zło, stał się niespokojny, zaczęły go nękać róż­ne choroby przez lekarzy nierozpoznawane – mimo ze się nawrócił. Pewna wróżka, która przeżyła nawrócenie, opowiadała, jak do tego doszło. Na początku wróżyła z kart tak trochę dla żartu, nie na serio. Ale potem doświadczy­ła, że to, co mówi sprawdza się; poczuła siłę, która nią kieruje i weszła w to. Dopiero po na­wróceniu zrozumiała, że to nie była ani jej siła, ani jej inteligencja czy intuicja, tylko siła dia­belska, która nią kierowała. Potrzebne jej było dogłębne nawrócenie, wyrzeczenie się zła, ge­neralna spowiedź, dobre rekolekcje, naprawie­nie szkód, przebłaganie Pana Boga, bo dużo zła uczyniła sobie i innym.

Niektórzy zauważają tendencję do traktowania egzorcyzmów czy innych modlitw uwalniających jako pewnego rodzaju zabieg albo tabletkę. Wezmę i będę uwolniony…
Są osoby, które zgłaszając się do egzorcystów, oczekują natychmiastowej pomocy na zasadzie czarodziejskiej różdżki, bez własnego wysiłku. Tymczasem pomoc może przyjść wtedy, kie­dy człowiek sam się otworzy, kiedy wejdzie na drogę wiary, pojedna się z Bogiem, uporząd­kuje swoje życie wewnętrzne, sumienie, odbę­dzie dobrą spowiedź. Dopiero wtedy pomoc ka­płana może być skuteczna. Dlatego ważna jest współpraca.
Jeśli człowiek poddawany jest modlitwie egzorcyzmu, to musi współpracować z kapłanem, przede wszystkim wyrzec się Szatana i zła, wyznać wiarę, odejść od środowiska, które go zniewoliło, np. zerwać z sektą, nie posługiwać się przedmiotami magicznymi i zniszczyć je. Należy odrzucić różne bożki, maski, talizma­ny, niewłaściwą literaturę, muzykę, gry kom­puterowe. Droga do wolności wiąże się z wysił­kiem człowieka, uporządkowaniem swojego domu, relacji międzyludzkich. Konieczne jest zerwanie ze złym środowiskiem – czy to nar­kotycznym, przestępczym, czy satanistycznym. Musi dokonać się nawrócenie człowieka, by żył wiarą i modlitwą. Dopiero wtedy pomoc Ko­ścioła staje się skuteczna.
Źródło: Duchowy.net

Opublikowano Aktualności, Rozmowa, Zagrożenia duchowe | Otagowano | 39 komentarzy