Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21,5) – Rekolekcje z o. Jamesem Manjackalem

Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21,5)
Rekolekcje z o. Jamesem Manjackalem
Warszawa 8-11 maja 2014 r.

james-manjackalO. James Manjackal jest członkiem Zgromadzenia Misjonarzy Świętego Franciszka Salezego [MSFS]. W czasie pracy jako wykładowca w seminarium spotkał Jezusa dzięki modlitwie młodego człowieka, który wzbudził w nim siłę Ducha Świętego. Został uleczony fizycznie i duchowo i od tego momentu zapragnął głosić rekolekcje charyzmatyczne na całym świecie. Rekolekcje, które prowadzi są wydarzeniem zawsze gromadzącym rzesze ludzi chcących pogłębić swoją wiarę, uporządkować swoje życie i doświadczyć bliskiej obecności Boga przez Chrystusa i Ducha Świętego. Podczas tych niezwykłych spotkań mają miejsce liczne uzdrowienia zarówno fizyczne, jak i duchowe. Rekolekcje składają się z części modlitewnych, w tym modlitw o uzdrowienie oraz konferencji, podczas których głoszona jest nauka w oparciu o Pismo św. i zasady wypływające z nauczania Kościoła.
Podczas swej posługi ten urodzony w Indiach misjonarz, odwiedził ponad 100 krajów. W 1976 roku został wysłany przez Zgromadzenie z misją ewangelizacji świata. Z jego nauczania i uzdrawiania skorzystały już tysiące ludzi. W głoszeniu Ewangelii jest otwarty, bezpośredni, ale też jasny w swych poglądach, wymagający i bezkompromisowy. W Polsce gościł kilkanaście razy za każdym razem spotykając się z rzeszami ludzi chcących słuchać nauki głoszonej z mocą, „dotknąć” żywych świadectw wiary i odnowić swoje życie.
Atmosfery, jaka panuje podczas tych niezwykłych spotkań trudno doświadczyć gdzie indziej. Ludzie modlą się o uzdrowienie z choroby, rzucenie nałogów, uzdrowienie wewnętrzne – z lęków, depresji, zniewoleń duchowych, o nawrócenie dzieci albo współmałżonka. Wielu prosi o wzmocnienie wiary. Jest też radość, śpiew i poczucie bliskości Boga. Sam o. James daleki jest od nazywania siebie uzdrowicielem. Wielokrotnie powtarza, iż to nie on uzdrawia, lecz Jezus. Nie może być bowiem wątpliwości, że moc, która przez niego przepływa, jest Duchem Jezusa, który żyje tu i teraz.
Praca, jaką podejmuje pełna jest poświęcenia i ofiary. Za swoje zaangażowanie i bezkompromisowość w głoszeniu Ewangelii płaci wysoką cenę. Pod koniec 2012 roku ciężko zachorował i bliski był śmierci. Modlitwa jednak i ufność w Bożą pomoc sprawiły, że po ponad rocznej przerwie powraca do głoszenia Rekolekcji. W pomocy, jakiej doświadczył w pełnym bólu i cierpienia czasie, duży udział mieli Polacy wspierający na różne sposoby zarówno dzieło, jak i osobę o. Jamesa.

zgoda Kurii na Rekolekcje 2014

Zgoda Kurii na Rekolekcje 2014

Jednymi z ostatnich spotkań tego niestrudzonego w głoszeniu Dobrej Nowiny zakonnika z wiernymi były rekolekcje w Warszawie pod koniec września 2012r. Wzięło w nich udział ponad 1300 osób z Polski i z zagranicy. Ograniczona ilość miejsc sprawiła, iż nie wszyscy pragnący spotkać się z o. Jamesem mogli wziąć w nich udział. Stąd też pojawiła się potrzeba zorganizowania Rekolekcji w większym obiekcie tak, by więcej osób mogło w nich uczestniczyć.
Wartym podkreślenia jest fakt, iż wolą o. Jamesa było, aby pierwsze Rekolekcje po ponad rocznej przerwie, odbyły  się właśnie w Polsce. Wśród Polaków bowiem, jak sam mówi, czuje się wyjątkowo. Ponieważ stan zdrowia nie pozwala mu jeszcze na prowadzenie tak intensywnej posługi, jak miało to miejsce wcześniej, będą to jedyne w tym roku jego Rekolekcje w naszym kraju. Odbędą się w dniach 8-11 maja. Wszelkie niezbędne informacje na ten temat, w tym możliwość zgłoszenia w nich udziału, dostępne są na stronie internetowej.
www.parafiamiedzeszyn.pl

PLAKAT_REKOLEKCJE 2014

 

Opublikowano Wydarzenia | 2 komentarzy

Św. Ojciec Pio i wskrzeszenia zmarłych – Modlił się, zadzierając głowę do Nieba. Nagle dziecko ożyło

25 maja – dzień urodzin św. Ojca Pio (Padre Pio z Pietrelciny OFMCap, właśc. Francesco Forgione, znany jako święty ojciec Pio ur. 25 maja 1887 w Pietrelcinie, zm. 23 września 1968 w San Giovanni Rotondo)

kaplica św O Pio


Był maj 1925. roku
. Maria miała małe dziecko, które było chore od urodzenia. W związku z tym Maria była bardzo zatroskana o los swojego dziecka. Po wizycie lekarskiej powiedziano jej, że jej dziecko ma bardzo skomplikowaną chorobę. Nie było dla niej żadnej nadziei, żadnych szans na wyzdrowienie. Wtedy Maria zdecydowała się pojechać pociągiem do Rotundy San Giovanni. Mimo że mieszkała w maleńkiej miejscowości na południu Puglii (biedny rejon południowych Włoch), dotarły do niej opowieści o Ojcu Pio, o zakonniku, który był znamienny jak Jezus, czynił cuda, uzdrawiał chorych i dawał nadzieję zdesperowanym. Natychmiast wyjechała w stronę Rotundy, lecz po drodze dziecko zmarło. Czuwała przy nim całą noc a potem położyła do kufra i zamknęła wieko. Następnego dnia dotarła do Rotundy San Giovanni. Nie miała nadziei lecz nie utraciła wiary. Tego wieczora poznała Ojca Pio. Czekała w kolejce do konfesjonału i niosła na rękach kufer, gdzie znajdowało się ciało jej synka, który zmarł dwadzieścia cztery godziny wcześniej. Kiedy stanęła przed Ojcem Pio, uklękła, zapłakała i błagała o pomoc. On przypatrywał się jej uważnie i wtedy ona uchyliła wieko i pokazała Ojcu zwłoki dziecka. Ojciec Pio, do głębi serca poruszony jej żalem, wziął maleńkie ciałko jej synka i położył na jego czole swą dłoń. Modlił się, zadzierając głowę do Nieba. Nagle dziecko ożyło. Zaczęło ruszać rączkami, nóżkami i wyglądało tak, jakby dopiero co przebudziło się z długiego snu. Zwracając się do matki, Ojciec Pio rzekł: „Matko, czemu płaczesz? Twój syn spał!” Okrzyki radości matki i zebranych wypełniły cały kościół i wydarzenia tego dnia i cudu, jaki uczynił Ojciec Pio były na ustach wszystkich.

************
Ojciec poprosił o uzdrowienie Paoliny i oznajmił, iż jej wskrzeszenie nastąpi w Wielki Poniedziałek

Pewna kobieta w Rotundzie San Giovanni była takim dobrym człowiekiem, że Ojciec Pio twierdził, iż niemożliwością byłoby znaleźć najmniejszą skazę w jej duszy, wymagającą wybaczenia. Innymi słowy, całe jej życie prostą drogą prowadziło do nieba. Pod koniec Wielkiego Postu Paolina poważnie zachorowała. Wszyscy wzywani doktorzy zgodnie twierdzili, że jej stan jest beznadziejny. Jej mąż i ich pięcioro dzieci udali się do klasztoru aby modlić się z Ojcem Pio i prosić go o pomoc. Dwoje z dzieci chwyciło jego sutannę i wtulając w nią twarze, płakało. Ojciec Pio rozgniewał się trochę ale zaraz starał się je pocieszyć. Obiecał, że będzie modlić się za nich, ale to wszystko, co może dla nich zrobić! Po czasie, na początku Siódmej Godziny, zachowanie czcigodnego Ojca uległo zmianie: poprosił o uzdrowienie Paoliny i oznajmił, iż jej wskrzeszenie nastąpi w Wielki Poniedziałek. Lecz w Wielki Piątek Paolina straciła przytomność, zapadając w śpiączkę. Następnego dnia, w Sobotę, zmarła. Część jej rodziny przyniosła jej suknię ślubną aby ubrać w nią zmarłą, zgodnie z tradycją. Inni z kolei pobiegli do klasztoru prosić Ojca Pio o cud. Odpowiedział im tylko: „Będzie wskrzeszona” i odszedł w stronę ołtarza odprawiać Mszę Świętą. Kiedy zaczął śpiewać „Gloria” i rozległ się dźwięk dzwonków obwieszczający zmartwychwstanie Chrystusa, głos Ojca Pio załamał się; zaczął szlochać i oczy jego wypełniły się łzami. W tym samym momencie Paolina została wskrzeszona. Bez żadnej pomocy wstała z łóżka, uklękła i odmówiła Pacierz trzy razy. Potem wstała i uśmiechnęła się. A więc została uzdrowiona… a raczej wskrzeszona. Albowiem Ojciec Pio nie powiedział, że „wróci ona do zdrowia”, lecz że „zostanie wskrzeszona”. A zapytana o to, co się stało kiedy umarła, odpowiedziała: „Wznosiłam się w górę, wyżej i wyżej, i kiedy otoczyła mnie wspaniała jasność, wróciłam z powrotem.”

Ojciec Pio nie wypuszczał różańca z rąk!
Czyń podobnie - kliknij
Jak zostać dzieckiem duchowym Ojca Pio? – kliknij

“Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.
“Podajcie mi moją broń – mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. – Tym się zwycięża szatana – wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec”
Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał : “Zawsze odmawiaj różaniec”.
“Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec. Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się – bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach. A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny” św. O. Pio

Kiedy O. Pio konał:
„Kiedy konał i już z nami nie mógł rozmawiać, jego jedyną odpowiedzią było pokazanie różańca i szeptane słowa: Zawsze, zawsze…”

Definicja świętego według o. Pio:
“Święty jest grzesznikiem, który nie zgadza się na to, żeby nim pozostać. Każdego dnia mówi: “pomyliłem się i nie będę więcej popełniał tego błędu”. Powtarza to do końca swojego życia”

 

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , , | 9 komentarzy

Kiedy z powodu wiary i wierności Chrystusowi wyzywają cię od “psychicznych” nie smuć się – Święci też tak mieli…

Czy każde zbliżanie się do Boga musi być okupione podejrzeniem o chorobę psychiczną -  każde może nie, ale większość…
Jednak nie jest to powód do smutku a do radości dźwigania krzyża z Jezusem Chrystusem, którego również posądzano o “odejscie od zmysłów” (patrz na końcu wpisu)

Św. Faustyna:
[...] Siostra Faustyna uprzednio dwukrotnie miała wizje kapłana, którego Bóg da jej ku pomocy, stąd w pewnym sensie znała ks. Sopoćkę.
Jemu wyjawiła kategoryczne żądanie Pana Jezusa, by namalować obraz Miłosierdzia Bożego. Księdz Sopoćko z początku nie był przekonany o autentyczności objawienia, dlatego skierował siostrę Faustynę na badania psychiatryczne, które przeprowadziła doktor Helena Maciejewska. Zasięgnął również opinii przełożonej domu wileńskiego siostry Ireny Krzyżanowskiej. Tak wyniki badań, jak i opinie przełożonych były bardzo pozytywne. W tej sytuacji, wciąż przynaglany przez siostrę Faustynę, ks. Sopoćko w końcu uległ. Choć, jak sam przyznał, wiedziony bardziej ciekawością niż przekonaniem o nadprzyrodzoności objawienia, zajął się sprawą namalowania obrazu Chrystusa miłosiernego (kliknij)

Z Dzienniczka:
ŚW. FAUSTYNA ZNALAZŁA SIĘ POD USTAWICZNĄ KONTROLĄ SIÓSTR
Otóż już jestem osądzana na wszystkie strony, już nic nie ma, co by we mnie było, a uszło sądów Sióstr, ale już się niejako wszystko wyczerpało i zaczęli mnie zostawiać w spokoju. Umęczona dusza moja trochę odpoczęła, ale poznałam, że najbliżej był Pan ze mną w tych prześladowaniach. Trwało to króciutko. Wybuchła znów silna burza. Teraz dawniejsze podejrzenia stały się jakoby rzecz pewna i znowu te same pieśni trzeba słuchać. Tak się Panu podoba to. Ale dziwna rzecz, że nawet na zewnątrz zaczęły mi się różne niepowodzenia. To ściągało wiele różnych cierpień, Bogu tylko wiadomych. Jednak starałam się jak mogłam, – aby wszystko czynić w jak najczystszej intencji. Widzę teraz, że jestem jak złodziej strzeżona wszędzie: w kaplicy, przy obowiązku, w celi. Już teraz wiem, że oprócz obecności Bożej mam zawsze obecność ludzką, naprawdę, nieraz bardzo ta obecność ludzka mnie męczyła. Były chwile, że się zastanawiałam, czy się rozebrać do mycia, czy nie. Naprawdę, biedne moje łóżko, ono także było wiele razy kontrolowane. Śmiech mnie nieraz ogarnął, jak się dowiedziałam, że nawet łóżka nie zostawią w spokoju. Sama mi jedna z Sióstr powiedziała, że co dzień wieczorem patrzyła się do mnie do celi, jak się w niej zachowuję. Jednak Przełożeni zawsze są przełożonymi. I chociaż mnie osobiście upokarzali i nieraz napełniali różnymi wątpliwościami, to jednak zawsze pozwalali mi na to, co żądał Pan, chociaż nie tak, jak prosiłam, ale w inny sposób czynili zadość żądaniom Pana i pozwalali mi na te pokuty i ostrości. (Dz 128)

ŚW. FAUSTYNA WSPOMINA UPOKORZENIE, KTÓRE ZNIOSŁA OD PEWNEJ SIOSTRY
W pewnym dniu, jedna z Matek tak się na mnie nagniewała i tak mnie upokarzała, że już myślałam, że nie zniosę tego. Mówi mi: dziwaczko, histeryczko, wizjonerko, wynoś mi się z pokoju, niech nie znam Siostry. – Sypało się na głowę moją wszystko, co się dało. Kiedy przyszłam do celi, padłam na twarz przed krzyżem i spojrzałam na Jezusa, a nie mogłam już ani jednego słowa wymówić. A jednak taiłam się przed innymi i udawałam, jakoby nic nie zaszło pomiędzy nami. Szatan zawsze korzysta z takich chwil, zaczęła mi przychodzić myśli zniechęcenia – za wierność i szczerość – masz nagrodę. Jak można być szczerą, kiedy się jest tak niezrozumianą. Jezu, Jezu, już nie mogę. Upadałam znowuż na ziemie pod tym ciężarem i pot wystąpił na mnie i lęk jakiś zaczął mnie ogarniać. Nie mam się, na kim wewnętrznie oprzeć. W tym usłyszałam głos w duszy: Nie lękaj się, Ja jestem z tobą – i jakieś dziwne światło oświeciło mój umysł i poznałam, że nie powinnam się poddawać takim smutkom, i jakaś siła napełniła mnie i wyszłam z celi z nowa odwagą do cierpień. (Dz 128-129)

Św. Ojciec Pio
Słowa o. Marciano Morra OFMCap o ojcu Pio 
O.  Pio był normalny i bardzo ludzki, ale czasami wybuchał i nie szczędził innym napomnień. Patrząc z boku ktoś mógłby zapytać, co to za święty, który na wszystkich krzyczy? Jednak mimo swojej impulsywności, przebywanie w towarzystwie o. Pio było wielką przyjemnością
Definicja świętego według o. Pio., przekazana przez o. Mariano:
“Święty jest grzesznikiem, który nie zgadza się na to, żeby nim pozostać. Każdego dnia mówi: “pomyliłem się i nie będę więcej popełniał tego błędu”. Powtarza to do końca swojego życia” (kliknij)

Ojciec Pio i wizyta psychiatry
Jego opinia zadecydowała, że Świętego Pio za życia traktowano jako oszusta lub chorego psychicznie, a po śmierci wstrzymywano proces beatyfikacyjny. Ojciec Agostino Gemelli – franciszkanin, lekarz, psycholog, rektor uniwersytetu w Mediolanie. Przez pół wieku największy autorytet naukowy włoskiego Kościoła. Nazwał Stygmatyka „mistykiem z urojenia”, a jego rany uznał za objaw histerii i samookaleczenia. Biografowie wciąż próbują wyjaśnić, dlaczego przez tyle lat walczył z kapucynem z San Giovanni Rotondo – czytaj całość: kliknij

Wizjonerzy z Medziugorje:
Międzynarodowa francusko – włoska komisja naukowo – teologiczna “O nadzwyczajnych wydarzeniach mających miejsce w Medziugorju”

Najbardziej kompetentnie i najbardziej fachowo objawienia medziugorskie badała francusko – włoska międzynarodowa komisja naukowo – teologiczna “O nadzwyczajnych wydarzeniach mających miejsce w Medjugorju”. 14. stycznia 1986 roku w Paini koło Mediolanu zespół 17. renomowanych biologów, lekarzy, psychiatrów i teologów doszedł w swych badaniach do 12-to punktowego wniosku.
1. Na podstawie badań psychologicznych wizjonerów u wszystkich razem i każdego z osobna z pewnością można wykluczyć złudzenie i oszustwo.
2. Na podstawie badań lekarskich, testów, obserwacji klinicznych itd…, u wszystkich wizjonerów i każdego z osobna można wykluczyć patologiczne halucynacje.
3. Na podstawie wyników powyższych badań u wszystkich razem i każdego z osobna można wykluczyć czysto naturalne wyjaśnienie tych zjawisk.
4. Na podstawie informacji i obserwacji, które można udokumentować, u wszystkich razem i u poszczególnych wizjonerów osobno można wykluczyć, że są to zjawiska z rodzaju paranormalnych, np. wpływ diabła.
CAŁOŚĆ BADAŃ: kliknij

Mało znany szerokiemu ogółowi przypadek pewnego przyszłego kapłana – seminarzysty, który przy przyjmowaniu Komunii św na rękę czuła pieczenie i ból oraz palenie:
Pewien oddany Bogu mężczyzna czując powołanie do kapłaństwa wstąpił do seminarium – w kraju niemieckojęzycznym. Panował tam już wtedy zwyczaj przyjmowania Komunii św. „na rękę”, dlatego i on w duchu solidarności, prostoty i posłuszeństwa, też przyjmował „na rękę”. Ale okazało się, że w miejscu, na którym kładziono mu Hostię odczuwał pieczenie, a nawet palenie. Było to bardzo mocne i co gorsze nic (ani zimna woda, czy inne środki) nie były w stanie przynieść mu ulgi. Pomagała jednak woda święcona. Kiedy poinformował o tym swoich przełożonych, ci chcieli go wysłać na badania psychiatryczne. Poza tym, zaczęli mu robić takie trudności między innymi, w dopuszczeniu do święceń, że musiał prosić o interwencję Stolicę Apostolską.

Czy badania psychiatryczne są złe? Szkodzą? Świadczą o czymś złym? 

Wprost przeciwnie. Święci przez nie przeszli, przechodzi przez nie tysiące ludzi (słyszenie głosów, widzenie zjawisk nadprzyrodzonych, rozmowy ze Świętymi, Aniołami Stróżami najczęściej postrzegane są jako objawy schizofrenii).
Wielu katolików, którzy głośno przyznają się do tego, jest wyzywanych od “psycholi” ale należy rozpatrywać to w kontekście wybraństwa i trwania z Chrystusem i przy Chrystusie. Wszak  i Pana naszego Jezusa Chrystusa bliscy i krewni uznawali swego czasu za tego, który odszedł od zmysłów :

Z Ewangelii wg św. Marka (Mk 3,20-22):
Potem przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: “Odszedł od zmysłów”. Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: “Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , , , | 28 komentarzy

Ksiądz rzucił stułą i wyszedł – ale zanim rzucisz słowem, doczytaj do końca i uwierz w Chrystusa obecnego w Eucharystii!

Ksiądz rzucił stułą

Ks. Jacek M. Pędziwiatr
Incydent na oczach parafian w Wielki Czwartek.

Niespodziewany przebieg miała liturgia wielkoczwartkowej Mszy św. Wieczerzy Pańskiej w jednej z bielskich parafii. Ksiądz proboszcz oznajmił wiernym, że jego obecność tutaj jest zbędna, zrzucił ornat i stułę i poszedł sobie. Aha, zapomniałem dodać, że wcześniej, pokazując na ołtarz, powiedział:
- Jeżeli w tym kawałku chleba nie ma Chrystusa, to moja obecność tutaj jest zbędna.

10258898_277894179054561_3135044002983676839_nNie byłem przy tym osobiście. Zdarzenie znam tylko z drugiej ręki. Może coś niedokładnie przytoczyłem, ale najważniejsze jest sedno sprawy. Parafianie oniemieli. Pewnie szykowali sobie z okazji Wielkiego Czwartku jakieś wierszyki, gratulacje i kwiatki na Dzień Kapłański. A tu proboszcz ich zostawił.

Trwało to podobno dwie-trzy minuty. Czy to długo? To zależy. Kiedyś syn zapytał o to ojca, czy pięć minut to dużo czasu czy mało.
- To zależy, synku – odpowiedział tata. – Pięć minut na fotelu u dentysty to bardzo dużo. A pięć minut w ciastkarni to bardzo mało.
A dwie-trzy minuty w kościele, z którego wyszedł ksiądz – to dużo czy mało? Wiedzą to tylko ci, którzy te dwie-trzy minuty przeżyli. To chyba wystarczająco dużo, żeby przeżyć zdziwienie całą sytuacją, ten obciach, zadymę. Ale też za mało, żeby usłyszeć, co powiedział ten ksiądz – jeżeli w tym kawałku chleba nie ma Chrystusa… – i żeby zrozumieć małość własnej wiary.

Po dwóch-trzech minutach ksiądz proboszcz wrócił. Założył stułę i ornat. I powiedział, co trzeba, żeby wszyscy zrozumieli i uwierzyli w eucharystyczną obecność Jezusa.
Strasznie – przepraszam, że określę to tak po krakowsku – strasznie mi się to wszystko podobało. Bo żyjemy w takich czasach, kiedy kazania trzeba głosić metodą hitchockowską: na początku trzęsienie ziemi, a potem już tylko mocniej. Żeby ze słowem Bożym przebić się przez miałką konkurencję gwiazdorskich plotek, żeby pokonać lepiącą się niczym glony do arki Noego politykę, co się łasi do Kościoła, żeby choć na chwilę zostawić na boku wszystkie te „-yzmy” i „-izmy”, które rzekomo lub naprawdę grożą wspólnocie wierzących, trzeba radykalnych środków i czytelnych znaków.

Dokonam na koniec publicznej spowiedzi: Zgrzeszyłem! Mea culpa! Zazdroszczę temu księdzu proboszczowi pomysłu na kazanie, że też nie ja to wymyśliłem. Może następnym razem sam wpadnę na inny sposób wywołania trzęsienia ziemi, żeby umarli wyszli z grobów, a moi słuchacze/ czytelnicy uwierzyli, że Chrystus zmartwychwstał, ale tak naprawdę, całkowicie i nieodwołalnie…
Źródło: Gość Niedzielny

 

Opublikowano Pomoc duchowa | Otagowano | 5 komentarzy

Ks. A. Skwarczyński poleca: “Świadkowie Zmartwychwstania Chrystusa. Świadectwa historyków tamtego czasu….”

Ks. Adam Skwarczyński proponuje nam dzisiaj lekturę fragmentu ciekawego artykułu zza naszej wschodniej granicy, otrzymanego od tłumacza. Może się to wydać paradoksem, że dawni “ateiści” mogą umocnić nas w wierze w zmartwychwstanie Chrystusa!

Zmartwychwstanie

Świadkowie Zmartwychwstania Chrystusa
Świadectwa historyków na temat głównego wydarzenia naszej ery

Tłumaczył Andrzej Leszczyński (19.7.2013 r.)

 Przywykliśmy uważać wszystkich uczonych czasów radzieckich za ateistów. Ale to wcale tak nie było. Oto referat-sprawozdanie znanego filologa radzieckiego, akademika Akademii Nauk ZSRR Aleksandra Iwanowicza BIELECKIEGO (+1961 r.), który on zatytułował – “Niektóre uwagi o literaturze ateistycznej ostatnich lat”. Zadziwia odwaga, jaką wykazał akademik, kierujący wówczas Instytutem Literatury w Kijowie, prezentując te “uwagi”.

Oto fragment tego referatu-sprawozdania, wykonanego na polecenie KC KP Ukrainy.

Zacznijmy od Józefa Flawiusza. Jak wiemy, był on jednym z najbardziej wiarygodnych świadków historycznych. Karol Marks mówił: “Wiarygodna historia może być pisana tylko na podstawie takich dokumentów, jak dzieła Józefa Flawiusza lub innych o takiej samej jak one wartości”. Ponadto Flawiusz w czasie swego życia mógł być również dobrze zorientowany w wydarzeniach, opisanych w Ewangeliach. Wreszcie, Flawiusz nie był wyznawcą Chrystusa, i dlatego nie ma podstaw, aby oczekiwać od niego jakichś przesadnych opisów, korzystnych dla chrześcijan. Czy rzeczywiście Flawiusz nic nie mówił o zmartwychwstaniu Chrystusa, jak twierdzą ateiści?

 Ci, którzy tak mówią, powinni chociaż jeden raz w życiu, chociaż tylko na chwilę, zajrzeć do fragmentów jego utworów, opublikowanych zaledwie trzy lata temu w radzieckim wydaniu Akademii Nauk ZSRR. A tam czarno na białym jest napisane: “W owym czasie wystąpił Jezus, człowiek wielkiej mądrości, jeśli tylko można nazwać Go człowiekiem, dokonujący cudów; kiedy na skutek donosu naszych najważniejszych ludzi Piłat ukrzyżował Go na krzyżu, zawahali się ci, którzy jako pierwsi Go pokochali. Na trzeci dzień On znów zjawił się do nich żywy”. Jak to powiązać z wypowiedziami i zapewnieniami, że Józef Flawiusz ani słowem nie mówi o Chrystusie? […]

A oto dalsze świadectwa.

 …Labiritios (Labirinios) [ros. Лабиритиос (Лабириниос)] w chwili zmartwychwstania Chrystusa wraz ze swymi urzędnikami znalazł się niedaleko od tego miejsca (miejsca pogrzebania Jezusa). Wyraźnie widząc upadek kamienia, zamykającego grób i unoszącą się nad tym miejscem niezwykle jasno świecącą się figurę, Labiritios wraz z swymi towarzyszami i strażnikami rzucili się, aby zgłosić to władzom.

 …Grek Germidiusz (Germizy) [ros. Грек Гермидий (Гермизий)], który był oficjalnym biografem rządcy Judei, napisał również biografię Piłata. Jego świadectwa zasługują na szczególną uwagę z dwóch powodów. Po pierwsze, zawierają one wiele szczególnie pewnych danych na temat historii Judei. Po drugie, Germidiusz wyraźnie wyróżnia się sposobem przedstawienia swych wypowiedzi. Ten człowiek nie jest zdolny poddawać się jakimś wrażeniom, dziwić się, pasjonować. Wg określenia Akademika S.A. Żebielewa, “on z bezstronną dokładnością aparatu fotograficznego mówi o wszystkim.” Wypowiedzi Germidiusza są cenne jeszcze i dlatego, ponieważ również w czasie Zmartwychwstania Chrystusa był on w pobliżu tego miejsca, towarzysząc jednemu z pomocników Piłata. Ważnym jest dodanie jeszcze jednej okoliczności. Germidiusz początkowo był nastawiony przeciwko Chrystusowi i, jak sam powiedział, namawiał żonę Piłata, aby ta nie starała się, aby mąż zmienił wyrok śmierci na Chrystusa. Aż do samej chwili ukrzyżowania uważał Chrystusa za oszusta. Dlatego z własnej inicjatywy wyruszył w nocy przed Zmartwychwstaniem do Grobu, chcąc upewnić się, że Chrystus nie zmartwychwstanie i Ciało Jego na zawsze pozostanie w ziemi. Ale wyszło inaczej.

   “Zbliżywszy się do Grobu i znajdując się w odległości stu pięćdziesięciu kroków od niego – napisał Germidiusz – widzieliśmy w półmroku wczesnego świtu straż przy grobie: dwie osoby siedziały, pozostałe leżały na ziemi, było bardzo cicho. Szliśmy bardzo powoli, i wyprzedziła nas straż, idąca do Grobu, aby zmienić tę, która tam znajdowała się od wieczoru. Później stało się nagle bardzo jasno. Nie mogliśmy pojąć, skąd to światło. Ale wkrótce zobaczyliśmy, że wychodzi ono z przesuwającego się w górze świecącego obłoku. Obłok opuścił się nad Grób i nad ziemią tam ukazał się człowiek, który jakby się cały świecił. Następnie rozległo się uderzenie grzmotu, ale nie w niebie, lecz na ziemi. Od tego grzmotu straże z przerażenia podskoczyły, a następnie upadły. W tym czasie do Grobu z prawej strony od nas ścieżką szła kobieta, która nagle zawołała: “Otworzyło się! Otworzyło się!” I w tym momencie zobaczyliśmy, że rzeczywiście bardzo wielki kamień, zakrywający wejście do pieczary, jakby sam się podniósł i otworzył Grób (otworzył wejście do pieczary Grobu). Bardzo się wystraszyliśmy. Potem, jakiś czas później, światło nad Grobem znikło, nastała cisza, jak zwykle. Gdy przybliżyliśmy się do Grobu, to okazało się, że nie ma tam już ciała pogrzebanego człowieka.”

   Świadectwo Germidiusza interesujące jest jeszcze z innego punktu widzenia. Pisze on, że na krótko przed egzekucją Chrystusa w Judei bito monety z dużym wizerunkiem Cezara (Tyberiusza), z jednej strony, i z małym wizerunkiem Piłata na drugiej stronie. W dniu rozprawy nad Chrystusem, kiedy żona Piłata wysłała do niego ludzi, przez których przekonywała męża, aby on nie wydawał wyroku śmierci na Chrystusa (ponieważ przez całą noc w czasie snu cierpiała z Jego powodu), pytała go: “Czym odkupisz swą winę, jeżeli skazany przez ciebie rzeczywiście okaże się Synem Bożym, a nie przestępcą?”. – Piłat odparł: “Jeżeli On jest Synem Bożym, to On zmartwychwstanie i wtedy pierwszą rzeczą, którą zrobię – zakażę bicia mego wizerunku na monetach, dopóki żyję”. Należy wyjaśnić, że przedstawienie kogoś na monetach uważane było w Rzymie za bardzo wielki zaszczyt. Piłat spełnił swoją obietnicę. Kiedy ustalono, że Chrystus zmartwychwstał, Piłat rzeczywiście zabronił przedstawiania siebie na monetach. Ta informacja Germidiusza w pełni potwierdzona została przez dowody materialne. Z rzymskiej numizmatyki wiadomo, że w Jerozolimie w tym czasie zostały wykonane monety z wizerunkiem Cezara z jednej strony i bez wizerunku Piłata z drugiej.

 …Syryjczyk Ejszu, (Eishu) [ros. Ейшу, (Эйшу)], znany lekarz, bliski Piłatowi i leczący go, jest jednym z najbardziej znanych ludzi swego czasu. Wybitny lekarz i przyrodnik, który cieszył się niezwykle wielkim uznaniem na Wschodzie, a potem i w Rzymie, pozostawił prace, które utworzyły całą epokę w nauce.

   Z polecenia Piłata wieczorem przed zmartwychwstaniem znajdował się on w pobliżu grobu wraz z pięcioma pomocnikami, którzy zawsze mu towarzyszyli. Był on także świadkiem pogrzebu Chrystusa. W sobotę dwukrotnie oglądał on grób, a wieczorem na polecenie Piłata udał się wraz z pomocnikami, aby spędzić tu noc. Wiedząc o proroctwach dotyczących zmartwychwstania Chrystusa, Ejszu i jego pomocnicy – lekarze, byli zainteresowani tym również z punktu widzenia naukowców – przyrodników. Dlatego wszystko, związane z Chrystusem i Jego śmiercią było przez nich dokładnie badane. W nocy z soboty na niedzielę czuwali oni po kolei. Wieczorem jego pomocnicy pokładli się spać, ale na długo przed zmartwychwstaniem obudzili się i wznowili obserwację rzeczywistości wokół nich. “My wszyscy – lekarze, strażnicy – pisze Ejszu – byliśmy zdrowi, pełni energii, czuliśmy się tak, jak zawsze. Nie mieliśmy żadnych przeczuć. Absolutnie nie wierzyliśmy, że zmarły może zmartwychwstać. Ale On rzeczywiście zmartwychwstał, i wszyscyśmy to widzieli na własne oczy”. Dalej następuje opis zmartwychwstania … W ogóle Ejszu był sceptykiem. W swych pracach niezmiennie powtarzał zdanie, które następnie dzięki niemu stało się przysłowiem na Wschodzie: “Czego sam nie widziałem, uważam to za bajkę”.

 Jak widać z powyższego, wbrew opinii przeciwników religii świadectw o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa jest wystarczająco dużo.

 Jeden z największych na świecie znawców starożytności akademik W.P.Buzeskul (ros. В.П.Бузескул) [1858-1931 r.] mówił: “Zmartwychwstanie Chrystusa jest potwierdzone znaleziskami historycznymi i archeologicznymi z taką pewnością, jak istnienie Iwana Groźnego i Piotra Wielkiego … Jeśli zaprzecza się zmartwychwstaniu Chrystusa, to trzeba negować (przy czym z o wiele większego powodu) istnienie Piłata, Juliusza Cezara, Nerona, Augusta, Trojana, Marka Aureliusza, rosyjskich książąt Włodzimierza i Olgi, Aleksandra Newskiego, Iwana Kality, Daniela Galickiego, Jurija Dołgorukiego i wielu innych”.

 Jest to tylko niewielka część źródeł, w których mówi się, że Chrystus rzeczywiście zmartwychwstał. Dla zwięzłości ograniczmy się tylko do wykazu innych źródeł: Epifaniusz Afrykański, Euzebiusz Egipski, Sardoniusz Panidor, Hipolit Macedoński, Ammon Aleksandryjski, Sabellin Grek, Izaak Jerozolimski, Konstantyn (Konstancjusz) z Tyru i inni. To są tylko ci, którzy żyli w czasach Chrystusa, przy czym znajdowali się oni w Jerozolimie lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie i byli świadkami samego zmartwychwstania lub niepodważalnych faktów, potwierdzających je…

 Niezwykle istotnym jest to, że szereg świadectw o zmartwychwstaniu znajdujemy i u żydowskich autorów tamtych czasów, choć oczywistym jest, że Żydzi (nie przyjąwszy chrześcijaństwa) byli skłonni za wszelką cenę przemilczeć fakt zmartwychwstania. Wśród żydowskich pisarzy tamtych czasów, otwarcie mówiących o zmartwychwstaniu, znajdujemy takich wiarygodnych autorów jak Urista Galilejczyk, Ganon Mezopotamski, Szerbrum-ojciec, Fernan (Ferman) z Sarepty, Mananiusz lekarz, Nawin Antioch, Maferkant.

 Maferkant był jednym z członków Sanhedrynu, skarbnikiem. To właśnie z jego rąk Judasz otrzymał za zdradę trzydzieści srebrników. Ale kiedy po zmartwychwstaniu Chrystusa wśród Żydów powstał alarm, Maferkant był pierwszym członkiem Sanhedrynu, który przybył na miejsce do zbadania sprawy. Przekonał się, że zmartwychwstanie dokonało się. Był przy Grobie Pańskim na chwile przed zmartwychwstaniem: przybył tu z opłatą dla strażników, którzy stali przy grobie (wynajmowani strażnicy otrzymywali zapłatę, można powiedzieć, na akord, po odbyciu każdej warty). Widział on, że Grób Chrystusa jest dobrze pilnowany. Po wypłaceniu pieniędzy odszedł, a strażnicy pozostali do końca zmiany … Ale nie zdążył Maferkant odejść daleko, jak rozległ się grzmot i ogromny kamień został odrzucony przez nieznaną siłę. Wracając z powrotem do grobu, Maferkant zobaczył z daleka zanikający blask nad grobem. Wszystko to opisał w utworze „O władcach Palestyny”, który jest jednym z najbardziej cennych i prawdziwych źródeł na temat historii Palestyny. […]

 W sumie, według szacunków największego rzymskiego znawcy literatury historycznej akademika I.W.Nietuszila (ros. И.В.Нетушила) [1850-1928 r.] liczba w pełni wiarygodnych świadectw o zmartwychwstaniu Chrystusa przekracza dwieście dziesięć; według naszych obliczeń, liczba ta jest jeszcze większa – dwieście trzydzieści, ponieważ do danych Nietuszila należy dodać jeszcze te zabytki historyczne, które zostały odkryte po wydaniu jego pracy.

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , , | 28 komentarzy

Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał

zyczenia

This slideshow requires JavaScript.

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano | 12 komentarzy

Cud świętego ognia w Jerozolimie – w każdą Wielką Sobotę, w tym roku również – :)

W sobotę przed niedzielą Zmartwychwstania, według kalendarza juliańskiego, wierni Kościoła prawosławnego gromadzą się w Bazylice Świętego Grobu w Jerozolimie. Każdego roku, tego samego dnia, o tej samej godzinie i w taki sam sposób następuje „Cud Świętego Ognia”. Nie wiadomo o żadnym innym cudzie, który trwałby już tak długo i miałby miejsce w sposób tak regularny. Najstarsze dokumenty, które go opisują, pochodzą z VIII wieku.

Grób Pański obudowany jest maleńką kapliczką zwaną kuwuklią. W niewyjaśniony naukowo do tej pory sposób, bez jakiejkolwiek udowodnionej interwencji z zewnątrz pojawia się w niej Święty Ogień, który najpierw zapala się na płycie grobowej, później przenosi się świece prawosławnego patriarchy Jerozolimy przebywającego wtedy w kuwuklii. Następnie patriarcha wynosi zapalone tak świece na zewnątrz kapliczki i od nich zapalane są świece i lampki oliwne wszystkich przebywającym tam wiernych. Niektóre świece zapalają się same. Wydarzenie to co roku gromadzi w Bazylice Grobu Pańskiego tysiące wiernych

Święty Ogień – 2014

Rosyjski opat Daniel, w swojej relacji, która powstała w latach 1106-1107 bardzo szczegółowo opisuje „Cud Świętego Światła” i ceremonie które mu towarzyszą. Opisuje jak Patriarcha wchodzi do Kaplicy (zwanej Anastasis – czyli Zmartwychwstanie) z dwiema zgaszonymi świecami. Patriarcha klęka przed kamieniem, na którym Chrystus został złożony po śmierci i wypowiada słowa modlitwy, w czasie której dokonuje się cud. Niebieskawe, trudne do opisania światło, jakby wypływa ze środka skały i po jakimś czasie zapala zgaszone lampki oliwne i świece Patriarchy. To światło to „Święty Ogień”, który następnie przenosi się na wszystkich obecnych. Obrzęd, który towarzyszy „Cudowi Świętego Ognia”, jest być może najstarszym niezmienionym obrzędem chrześcijańskim na świecie. Od IV wieku n.e. aż do czasów obecnych, źródła mówią o tym budzącym bojaźń cudzie. Z tych źródeł jasno wynika, iż cud odbywa się zawsze w tym samym miejscu i tego samego świątecznego dnia
Za stroną: vox domini oraz http://www.kosciol.pl

Zdjęcia z Jerozolimy nadesłane przez Marię S. Dziękujemy

This slideshow requires JavaScript.

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Dodaj komentarz

Czas Wielkiej Nocy

Grób Pański u OO. Franciszkanów w Chełmie

Grób Pański u OO. Franciszkanów w Chełmie

Chrystus zmartwychwstał!
Prawdziwie zmartwychwstał!

Niech światło rozprasza ciemności w każdej sytuacji, a wiara napełnia mocą. Daremna byłaby nasza wiara, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał.
Alleluja!

We Mszy Wigilii Wielkanocnej zazwyczaj czyta się początek Pisma świętego, który opisuje siedem dni stworzenia świata (Księga Rodzaju 1,1 – 2,4). A właśnie święty Augustyn w XII i XIII Księdze swoich słynnych “Wyznań” WSPANIALE zinterpretował ten fragment Pisma świętego.

Pobierz Hymn o siedmiu dniach stworzenia świata

Ewangelia wg św. Mateusza 28,1-10. 
Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. Anioł zaś przemówił do niewiast: «Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem». Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie». One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą».
Czytania na Wielką Sobotę: Ewangelia dla nas

Exsultet, czyli Orędzie Wielkanocne

paschalcandleOrędzie Paschalne lub Orędzie Wielkanocne (łac. Exsultet) jest starożytną pieśnią, przypisywaną św. Ambrożemu w obecnej formie znaną od VII wieku. Exsultet wykonuje diakon. W wyjątkowych sytuacjach może go wykonać kantor (opuszcza wtedy fragment “A zatem proszę was…” i wezwanie “Pan z wami”). Exsultet śpiewa się na początku liturgii Wigilii Paschalnej, po procesji do ołtarza, w momencie ustawienia zapalonego paschału pośrodku prezbiterium kościoła i jego okadzeniu. Podczas wykonywania Exsultet wszyscy zgromadzeni powinni stać.


Kto słyszał kiedy poprawnie wykonane Exultet, Lamentacje Jeremiasza,… kto umiał przeniknąć ich treść i połączyć w jedną całość modlitwę ze śpiewem, temu nie mogły nie zostawić one na całe życie wspomnienia najpiękniejszego wyrazu, jaki człowiek potrafił nadać swemu wołaniu do Boga
. o. Jacek Woroniecki OP

Orędzie Paschalne wykonane po łacinie w bazylice watykańskiej w 2011r

Tekst łaciński

Tekst polski

Exsultet iam angelica turba caelorum exsultent divina mysteria et pro tanti Regis victoria, tuba insonet salutaris!

Weselcie się już, zastępy Aniołów, w niebie: weselcie się, słudzy Boga. Niechaj zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo!

Gaudeat et tellus tantis irradiata fulgoribus et, aeterni regis splendore illustrata, totius orbis se sentiat amisisse caliginem.

Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa!

Laetetur et mater Ecclesia tanti luminis adornata fulgoribus: et magnis populorum vocibus haec aula resultet. Zdobny blaskiem takiej światłości, raduj się, Kościele święty, Matko nasza! Ta zaś świątynia niechaj zabrzmi potężnym śpiewem całego ludu.
Quapropter adstantes vos, fratres carissimi, ad tam miram huius sancti luminis claritatem, una mecum, quaeso, Dei omnipotentis misericordiam invocate. A zatem proszę was, bracia najmilsi, którzy stoicie tutaj, podziwiając jasność tego świętego płomienia, byście razem ze mną wzywali miłosierdzia wszechmogącego Boga.
Ut, qui me non meis meritis intra Levitarum numerum dignatus est aggregare luminis sui claritatem infundens cerei huius laudem implere perficiat. Niech Ten, który bez moich zasług raczył mnie uczynić swoim sługą, zechce mnie napełnić światłem swojej jasności i pozwoli godnie wyśpiewać pochwałę tej świecy.
Per Dominum nostrum Iesum Christum Filium suum, qui cum eo vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti, Deus, per omnia saecula saeculorum.
R. Amen.V. Dominus vobiscum.R. Et cum spiritu tuo.V. Sursum corda.R. Habemus ad Dominum.V. Gratias agamus Domino Deo nostro.R. Dignum et iustum est. K. Pan z wamiW. I z duchem twoimK. W górę sercaW. Wznosimy je do PanaK. Dzięki składajmy Panu Bogu naszemuW. Godne to i sprawiedliwe
Vere dignum et iustum est, invisibilem Deum Patrem omnipotentem Filiumque eius unigenitum, Dominum nostrum Iesum Christum, toto cordis ac mentis affectu et vocis ministerio personare. Qui pro nobis aeterno Patri Adae debitum solvit et veteris piaculi cautionem pio cruore detersit. Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, abyśmy z całego serca i z całej duszy śpiewem wysławiali niewidzialnego Boga, Ojca Wszechmogącego, oraz Jednorodzonego Syna Jego, Jezusa Chrystusa, naszego Pana, który Ojcu Przedwiecznemu spłacił za nas dług Adama i krwią serdeczną zmazał dłużny zapis starodawnej winy.

Haec sunt enim festa Paschalia, in quibus vere ille Agnus occiditur, cuius sanguine postes fidelium consecrantur.

Haec nox est, in qua primum patres nostros, filios Israel, eductos de Aegypto, Mare Rubrum sicco vestigio transire fecisti. Haec igitur nox est, quae peccatorum tenebras columnae illuminatione purgavit.

Oto są bowiem święta paschalne, w czasie których zabija się prawdziwego Baranka, a Jego krew poświęca domy wierzących.

Jest to ta sama noc, w której niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu i przeprowadziłeś suchą nogą przez Morze Czerwone.

Haec nox est, quae hodie per universum mundum in Christo credentes a vitiis saeculi, et caligine peccatorum segregatos reddit gratiae, sociat sanctitati.

 

 

Jest to zatem ta noc, która światłem ognistego słupa rozproszyła ciemności grzechu, a teraz ta sama noc uwalnia wszystkich wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych.

Haec nox est, in qua, destructis vinculis mortis, Christus ab inferis victor ascendit. Nihil enim nobis nasci profuit, nisi redimi profuisset.

Tej właśnie nocy Chrystus skruszywszy więzy śmierci, jako zwycięzca wyszedł z otchłani. Nic by nam przecież nie przyszło z daru życia, gdybyśmy nie zostali odkupieni

O mira circa nos tuae pietatis dignatio! O inaestimabilis dilectio caritatis: ut servum redimeres, Filium tradidisti!

O certe necessarium Adae peccatum, quod Christi morte deletum est!

O felix culpa, quae talem ac tantum meruit habere Redemptorem!

O vere beata nox, quae sola meruit scire tempus et horam, in qua Christus ab inferis resurrexit!

Haec nox est, de qua scriptum est: Et nox sicut dies illuminabitur: et nox illuminatio mea in deliciis meis.

O, jak przedziwna łaskawość Twej dobroci dla nas! O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna.                             O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa!

O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!

O, zaiste błogosławiona noc, jedyna, która była godna poznać czas i godzinę zmartwychwstania Chrystusa.

O tej to nocy napisano: a noc jako dzień zajaśnieje, oraz: noc będzie mi światłem i radością.

Huius igitur sanctificatio noctis fugat scelera, culpas lavat: et reddit innocentiam lapsis, et maestis laetitiam. Fugat odia, concordiam parat, et curvat imperia. Uświęcająca siła tej nocy oddala zbrodnie, z przewin obmywa, przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym, rozprasza nienawiść, usposabia do zgody i ugina potęgi.

In huius igitur noctis gratia, suscipe, sancte Pater laudis huius sacrificium vespertinum, quod tibi in haec cerei oblatione sollemni, per ministrorum manus de operibus apum, sacrosancta reddit ecclesia.

W tę noc pełną łaski przyjmij, Ojcze Święty, wieczorną ofiarę uwielbienia, którą Ci składa Kościół święty, uroczyście ofiarując przez ręce swoich sług tę świecę, owoc pracy pszczelego roju.

Sed iam columnae huius praeconia novimus, quam in honorem Dei rutilans ignis accendit. Qui, licet sit divisus in partes, mutuati tamen luminis detrimenta non novit. Alitur enim liquantibus ceris, quas in substantiam pretiosae huius lampadis apis mater eduxit.

Znamy już wymowę tej woskowej kolumny, którą na chwałę Boga zapalił jasny płomień. Chociaż dzieli się on użyczając światła, nie doznaje jednak uszczerbku, żywi się bowiem strugami wosku, który dla utworzenia tej cennej pochodni wydała pracowita pszczoła.

O vere beata nox, in qua terrenis caelestia, humanis divina iunguntur! O, zaiste błogosławiona noc, w której się łączy niebo z ziemią, sprawy boskie ze sprawami ludzkimi.

Oramus ergo te, Domine, ut cereus iste in honorem tui nominis consecratus, ad noctis huius caliginem destruendam, indeficiens perseveret. Et in odorem suavitatis acceptus, supernis luminaribus misceatur. Flammas eius lucifer matutinus inveniat: Ille, inquam, lucifer, qui nescit occasum: Christus Filius tuus, qui regressus ab inferis, humano generi serenus illuxit, et vivit et regnat in saecula saeculorum.

Prosimy Cię przeto, Panie, niech ta świeca poświęcona na chwałę Twojego imienia nieustannie płonie, aby rozproszyć mrok tej nocy. Przyjęta przez Ciebie jako woń przyjemna, niechaj się złączy ze światłami nieba. Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie słońce nie znające zachodu: Jezus Chrystus, Twój Syn Zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim światłem i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków.

R. Amen. W. Amen

Orędzie Paschalne za: Sanctus.pl

Opublikowano Aktualności, Modlitwa | Otagowano , , | 4 komentarzy

Papież Franciszek – najpierw oddał hołd Jezusowi leżąc krzyżem a potem przewodniczył Drodze Krzyżowej w Koloseum

Papież Franciszek – najpierw oddał najwyższy hołd Jezusowi leżąc krzyżem a potem przewodniczył Drodze Krzyżowej w Koloseum, do której rozważania napisał abp Giancarlo Bregantini, przez 13 lat będący ordynariuszem Locri w naznaczonym przestępczością zorganizowaną regionie Kalabrii, stąd  nazywany biskupem antymafijnym -
(biskupem a nie żadnym klaunem, jak dziś w Wielki Piątek kpią sobie z papieża i ks. bpa Bregantiniego zwolennicy heretyczki MBM z Irlandii na stronie dznmp – Boże wybacz im, bo nie wiedzą co czynią!!!)

Ojciec Święty Franciszek przewodniczył w Bazylice Świętego Piotra liturgii Wielkiego Piątku. Papież oddał najwyższy hołd Jezusowi Chrystusowi leżąc krzyżem przed konfesją Świętego Piotra. Wierni usłyszeli również opis męski pańskiej z Ewangelii według św. Jana.

krzyż2

Homilię do uczestników liturgii w Watykanie wygłosił kaznodzieja domu papieskiego. Kapucyn ojciec Raniero Cantalamessa przywołał historię zdrady Judasza. Podkreślił, że nie urodził się on zdrajcą, ale się nim stał. Był to wielki dramat osobistej wolności człowieka. Skusiła go chciwość pieniędzy. To pieniądz jest podstawą wszelkiego zła na świecie – wskazał kaznodzieja. - Cóż stoi za handlem narkotykami, które niszczą tak wiele istnień ludzkich, za wykorzystywaniem prostytucji, fenomenem różnych mafii, korupcją polityczną, produkcją i handlem bronią, a w końcu – aż strach powiedzieć – handlem organami ludzkimi pobranymi z ciał dzieci? A kryzys finansowy, którego świat doświadczył, a ten kraj nadal doświadcza, czyż nie jest w dużej mierze wynikiem „niepohamowanej chciwości pieniędzy ze strony nielicznych? – powiedział ojciec Raniero Cantalamessa (kliknij )

*********************

Droga Krzyżowa w Koloseum 2014 pod przewodnictwem Papieża Franciszka

Autorem tegorocznych rozważań jest abp Giancarlo Bregantini. Przez 13 lat był on ordynariuszem Locri w naznaczonym przestępczością zorganizowaną regionie Kalabrii, stąd bywa nazywany biskupem antymafijnym. Obecnie kieruje archidiecezją Campobasso-Boiano i jest odpowiedzialny we włoskim episkopacie za komisję sprawiedliwości i pokoju, zajmującą się problemami społecznymi związanymi także ze światem pracy.

*****************
Nocna Adoracja Wielkopiątkowa
<3 Kocham Ciebie Jezu
<3

2

********************

Fragment z rozważań I stacji autorstwa “klauna”,  gdzie słowo “Jezus” wystarczy zamienić na słowo “Franciszek”! Z dedykacją dla owych (dznmp i zwolenników MBM z Irlandii) oskarżycieli Papieża Franciszka, widzialnego następcy Jezusa Chrystusa – ku opamiętaniu i nawróceniu fałszywych oskarżycieli:

“Pośpieszne skazanie Jezusa (papieża Franciszka) zawiera w sobie i łatwe oskarżenia, i powierzchowne sądy ludzkie, insynuacje i uprzedzenia, które zamykają serce i stają się rasistowską, wykluczającą i usuwającą kulturą z jej anonimami i potwornymi oszczerstwami. Oskarżenia wybija się na pierwszej stronie; uniewinnienia trafiają na ostatnią!
A my? Czy potrafimy mieć prawe i odpowiedzialne sumienie, sumienie przejrzyste, które nigdy nie odwraca się plecami od niewinnego, lecz odważnie opowiada się w obronie słabych, opierając się niesprawiedliwości i broniąc wszędzie naruszanej prawdy?”

Opublikowano Aktualności, Modlitwa, Papież Franciszek, Pomoc duchowa | Otagowano , , , | 11 komentarzy

Wielki Piątek – Adoracja Krzyża. Rozpoczęcie Nowenny do Bożego Miłosierdzia

W Wielki Piątek nie sprawuje się Eucharystii. W kościołach trwa spowiedź, adoruje się Pana Jezusa w ciemnicy. Odbywają się także nabożeństwa Drogi Krzyżowej… Dopiero późnym popołudniem rozpoczynają się najważniejsze obrzędy tego dnia – Liturgia na cześć Męki Pańskiej. Nie jest to Msza. Składa się z trzech części: Liturgii Słowa, adoracji Krzyża i obrzędów Komunii.

Wszystko zaczyna się nietypowo. Ministranci i kapłani wychodzą w ciszy do ołtarza. Nie poprzedza ich dzwonek, nie śpiewa się żadnej pieśni. Słychać tylko ich kroki. Po dojściu do ołtarza kapłan nic nie mówi. Po prostu pada na twarz. Wszyscy obecni w Kościele klękają. Wobec zbawczej śmierci Jezusa wszelkie słowa są nieodpowiednie. W tej chwili cisza mówi znacznie więcej. Dziś wspominamy zbawczą mękę i śmierć Bożego Syna, Jezusa Chrystusa. W Jego ranach jest nasze zdrowie…

Chwilę później, po krótkiej modlitwie rozpoczyna się Liturgia Słowa. Pierwsze czytanie to tekst z Księgi proroka Izajasza. Kilka wieków przed wydarzeniami dziś wspominanymi ten prorok mówił o nich wskazując, że Mesjasz będzie cierpiał za nasze grzechy. W drugim czytaniu, z listu do Hebrajczyków, jego autor przypomina nam, że naszemu Arcykapłanowi znany jest nasz ludzki los, bo sam został okrutnie doświadczony. I przez to Jego posłuszeństwo dokonało się nasze zbawienie. Ewangelia natomiast – dziś opowiadanie o męce Pana Jezusa według św. Jana – przypomina nam dokładnie tamte wydarzenia…

Radość krzyża

Ktoś powiedział: „Wielki Piątek to triumf ludzkiej podłości”. Rzeczywiście, niczego Jezusowi nie oszczędzono. Zdrada, podstępne aresztowanie, fałszywe oskarżenie, poniżające odsyłanie od jednego reprezentanta władzy do drugiego, biczowanie, cierniem koronowanie, opluwanie, szyderstwo, nienawiść tłumu, niesłuszny wyrok, obłuda reprezentantów „wymiaru sprawiedliwości”, droga na miejsce egzekucji, opuszczenie, ból i męka powieszenia, śmierć…

Tylu ludzi było zaangażowanych w te działania…

Jeden człowiek to wszystko przyjął?
Nie tylko człowiek. Część ludzi, którzy brali udział w wydarzeniach Wielkiego Piątku około dwa tysiące lat temu, wiedziała, że tu chodzi nie tylko o człowieka. Niektórzy z pełną świadomością chcieli osiągnąć cel przerażający – zabić Boga. Bożego Syna. Boga-człowieka. Mesjasza, który nie spełnił ich oczekiwań.
Wielki Piątek wydaje się nie tyle triumfem ludzkiej podłości, ile zdarzeniem znacznie bardziej niebezpiecznym. Wydaje się, że w odwiecznej walce zła z dobrem, zwyciężyło zło. Wydaje się, że szatan pokonał Boga. Nienawiść zniszczyła miłość.

Czy Bóg może przegrać? Pytanie dotyczące nie tylko Wielkiego Piątku. Pytanie dotyczące każdej sytuacji, gdy stajemy przed wyborem. Pytanie dotyczące każdej chwili pokusy.

Gdyby misja Jezusa zakończyła się w Wielki Piątek na krzyżu, istotnie można by mówić o najsmutniejszym, najbardziej ponurym dniu w dziejach ludzkości.

Wielki Piątek nie jest jednak końcem. Chociaż brzmi to radykalnie, to nie jest błędem stwierdzenie, że Wielki Piątek jest początkiem, początkiem krzyż nie jest znakiem klęski, lecz znakiem zwycięstwa. Chrystus cierpiał, aby pokonać cierpienie. Jezus umarł, aby pokonać śmierć. Przez krzyż dokonało się przejście ze świata, na którym na pozór panowało zło, do świata, w którym wszystko znów jest na swoim miejscu, a miłość jest najwyższą i niezaprzeczalną wartością. Krzyż pokazuje, że dla miłości nie ma niczego niemożliwego. Dlatego nie jest źródłem smutku, lecz źródłem radości. Dlatego nie wolno się go bać.
Więcej: http://www.sw-anna.pl/artykuly/wielki-piatek/

NOWENNA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

W Wielki Piątek rozpoczyna się Nowenna przed świętem Miłosierdzia Bożego.
Jeśli ta nowenna jest odmawiana przed świętem Miłosierdzia, to należy w każdym dniu dołączyć Koronkę do Miłosierdzia Bożego, bo nowenny z Koronki pragnie Pan Jezus jako przygotowania do tego święta.
O tej nowennie (z Koronki) powiedział: W tej nowennie udzielę duszom wszelkich łask (Dz. 796). Jeśli z ufnością odmawiać będziemy nowennę, której Jezus zażądał od Siostry Faustyny (publikowaną niżej), to możemy otrzymać łaski z tytułu ufności, ponieważ konkretna obietnica z związana z tą nowenną dotyczyła tylko samej Siostry Faustyny.

Pragnę– powiedział Pan Jezus do Siostry Faustyny – abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju Mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie  w godzinie śmierci. W każdym dniu przyprowadzisz do Serca Mego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia Mojego. A Ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca Mojego (…). W każdym dniu prosić będziesz Ojca Mojego przez gorzką mękę Moją o łaski dla tych dusz.

Dzień pierwszy

Dziś sprowadź Mi ludzkość całą, a szczególnie wszystkich grzeszników, i zanurzaj ich w morzu miłosierdzia Mojego, a tym pocieszysz Mnie w gorzkim smutku, w jakim pogrąża Mnie utrata dusz.

Jezu najmiłosierniejszy, którego właściwością jest litować się nad nami i przebaczać nam, nie patrz na grzechy nasze, ale na ufność, jaką mamy w nieskończoną dobroć Twoją, i przyjmij nas wszystkich do mieszkania najlitościwszego Serca swego, i nie wypuszczaj nas z niego na wieki. Błagamy Cię przez miłość Twoją, która Cię łączy z Ojcem i Duchem Świętym.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na ludzkość całą, a szczególnie na biednych grzeszników. Ludzkość ta jest zamknięta w najlitościwszym Sercu Jezusa i dla Jego bolesnej męki okaż nam miłosierdzie swoje, abyśmy wszechmoc miłosierdzia Twego wysławiali na wieki wieków. Amen.  kliknij

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 17 komentarzy