Kolejne kpiny i szyderstwa z katolików – tym razem Wrocław, barmanki przebrane za zakonnice i Bóg Ojciec „polewający” Adamowi alkohol

1Pub Ogórek powstał w kamienicy Rynek 30, między McDonaldem i Cocomo. To prawdopodobnie najmniejszy pub we Wrocławiu, działający w korytarzu. Jego znakami rozpoznawczymi są ogórkowe wariacje i barmanki przebrane za zakonnice

Pub działa od dwóch tygodni. Wcześniej były tu sprzedawane lody i pamiątki. Jest tam około dwudziestu miejsc siedzących, a drugie tyle będzie w ogródku letnim, który stanie przed wejściem na początku sierpnia. Napoje podawane są w charakterystycznych słoikach, a barmanki są przebrane za zakonnice.

2- Chodzi nam o odrobinę kontrowersji i pikanterii. Żeby przyciągnąć klientów, trzeba się wyróżniać. I to działa – uśmiecha się Katarzyna Augustyn, menedżerka pubu.

Jego atutem jest nietypowe menu. Można tam wypić ogórkową latte (7 zł) i piwo z syropem ogórkowym, drinki z wódką o smaku świeżego ogórka, sok z kiszonej kapusty i z kiszonych ogórków (5 zł), zjeść zupę ogórkową (6 zł). Wszystkie drinki kosztują 15 zł, a niektóre z nich nazywają się dość nietypowo, np. Dzika Katechetka czy Wściekły Kapłan

*******************

Kolejne zdjęcia nie zostawiają złudzeń, że mamy do czynienia z kpinami ze świętości. Scena stworzenia Adama pędzla Michała Anioła przekształcona w scenę „polewania Adamowi alkoholu” budzi odrazę i niesmak. Po prostu brakuje słów!!!
Niechby spróbowali takich numerów z islamem czy judaizmem….

54

6

Źródło: internet, opracowanie własne

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , | 22 komentarzy

Nowenna uzdrowienia – Krucjata Eucharystyczna dla każdego z nas

Być może odbyłeś już wiele rekolekcji, przeżyłeś kilka modlitw wstawienniczych, a wciąż czujesz, że coś przeszkadza ci w relacji z Bogiem i wymaga uzdrowienia?

Dlatego zapraszam cię do odmawiania szczególnej nowenny…

Ten sposób modlitwy uzdrowienia jest od wielu lat znany w kręgu obrońców życia jako Krucjata Eucharystyczna. W latach 80’ rozpoczęła ją Wiesława Kowalska, animatorka duchowej adopcji z Warszawy. Modlitwa ta jest prosta, ale wymaga cierpliwości i czasu. Trzeba poodcinać to, co cię oddala od Chrystusa, aby szatan nie manipulował dłużej twoimi zranieniami i kompleksami. Bóg może przenikać w twoją przeszłość, aby ją uzdrawiać, dlatego warto Mu oddać swoje życie. Dzięki Jego łasce będziesz mógł pojednać się z Nim, z samym sobą i z osobami, które cię skrzywdziły.

DROGA Z GRZECHU DO WOLNOŚCI
Krucjatę modlitwy za swoje życie rozpocznij od dobrej spowiedzi, a jeśli chcesz – poproś także swoich bliskich o wstawiennictwo. Odtąd codziennie będziesz uczestniczył w Eucharystii w następujących intencjach:

  • Przez 4 dni módl się kolejno za 4 pokolenia twoich przodków, powierzając ich Bożemu miłosierdziu. Ofiaruj cały dzień w ich intencji – modlitwę, cierpienia i wszystko, co ten dzień przyniesie. Przyjmij Komunię świętą w ich intencji i proś, by Bóg przerwał łańcuch grzechów międzypokoleniowych – aby grzechy twoich przodków nie wpływały na twoje zachowania, powodując problemy, skłonność do nałogów itp.

 

  • Kolejne 9 dni ofiaruj za 9 miesięcy, które spędziłeś w łonie matki. Świadomie zaproś Boga do swojego życia od chwili poczęcia. Nie wiesz wprawdzie, czy byłeś chciany przez rodziców, ale Bóg ciebie pragnął i dlatego jesteś. Każdego kolejnego dnia nowenny powierzaj Mu kolejny miesiąc swojego życia. Przyjmij każdego dnia Komunię świętą i módl się za siebie, swoich rodziców i wszystkie trudne wydarzenia z tamtego czasu, o których wiesz – np. że począłeś się przed ślubem rodziców, że nie byłeś dzieckiem planowanym lub że rodzice chcieli dokonać aborcji. Pamiętam, że gdy sama podjęłam tę modlitwę za siebie – czwarty dzień był dla mnie bardzo trudny. Wtedy kapłan, który mnie prowadził, powiedział: – Spróbuj ofiarować jeszcze jeden dzień modlitwy. Nie wiesz, co matka przeżywała, czy nie chciała cię usunąć. Człowiek dorosły, chociaż nie jest tego świadomy, może nosić w sobie jakieś zranienia z życia płodowego lub niemowlęctwa, np. poczucie odrzucenia. Dziewiąty dzień z tej serii to moment twoich urodzin. Możesz nie wiedzieć, czy twoja matka miała ciężki poród, ale i tak „nosisz” go w sobie w sposób nieświadomy. Podziękuj Bogu za to, że żyjesz – właśnie ty, z całym dobrodziejstwem twoich szczególnych i wyjątkowych cech. Nawet jeśli rodzice spodziewali się chłopca, a urodziła się im dziewczynka. Nawet jeśli masz do Boga pretensje za to, jaki/jaka jesteś. Nawet jeśli nie lubisz siebie. Nawet jeśli nie możesz uwierzyć, że Bóg cię kocha. Podziękuj Bogu za to, że jesteś kobietą/mężczyzną. Może zrób sobie jakiś prezent w tym dniu, np. idź na lody z przyjaciółmi, aby świętować to, że żyjesz?

 

  • Po jakimś czasie odpraw jeszcze jedną „nowennę” – tym razem każdy dzień to kolejny rok twojego życia. Codziennie będziesz oddawał Bogu w modlitwie nawet to, czego nie pamiętasz. Może rodzice opowiadali różne historie z twojego dzieciństwa, np. że wypadłeś z wózka? Może gdy byłeś w szkole, ktoś zranił cię i wyśmiał? Ogarnij modlitwą wszystkie wydarzenia z dzieciństwa – te, które pamiętasz i te nieznane. Czy przebaczyłeś sobie samemu, że byłeś naiwny, głupi, że zmarnowałeś tyle okazji do czynienia dobra? Czy przebaczyłeś Bogu, że miałeś trudne dzieciństwo, bo np. ojciec pił albo awanturował się, albo rodzice się rozeszli, albo zostałeś oddany na wychowanie dziadkom i do dziś nie potrafisz uwierzyć, że Bóg cię kocha?
    Stań na modlitwie i powiedz: „Panie Boże, Ty przebaczyłeś mi moje grzechy, ja też chcę je sobie przebaczyć. Nie oskarżysz mnie za moje grzechy na sądzie, bo mi je darowałeś”. Na Sądzie Ostatecznym zobaczysz, ile Bóg dał ci łaski, ile jej zmarnowałeś, ile razy Bóg ratował ci życie – dopiero po śmierci poznasz całą prawdę.

Przez tę „nowennę uzdrowienia” – i o ile to możliwe, Komunie święte przyjęte w intencji kolejnego miesiąca i roku życia – możesz zamknąć pewien etap swojego życia. Niech to wszystko uzdrowi Chrystus, aby szatan nie wykorzystywał twojej przeszłości, by cię osłabiać.

 

MODLITEWNA OFENSYWA W RODZINIE

„Nowenna uzdrowienia” to nazwa umowna, ponieważ nie trwa tylko dziewięć dni, ale tyle dni, ile lat żyjesz. Ponieważ sama przeszłam taką „Chrystoterapię” – zachęcam innych, aby też ją podjęli. Niezwykłe było to, jak Bóg prowadził mnie w uzdrowieniu przez teksty liturgii Mszy świętej każdego dnia krucjaty. Po rekolekcjach ignacjańskich, gdy towarzyszę duchowo jakiejś osobie i widzę, jak wiele zranień jest w jej życiu – zachęcam ją do przeżycia takiej eucharystycznej krucjaty, przed podjęciem następnego etapu formacji ignacjańskiej.

 

W podobny sposób możemy modlić się też za członków naszych rodzin. Znam małżeństwa, które modliły się za siebie nawzajem, po kolei: za męża i żonę – prosząc, aby Bóg przebaczył im trudne chwile i upadki. W ten sposób małżonkowie otaczali modlitwą również swoje dzieci, gdyż wiedzieli, że popełnili błędy wychowawcze, nie przekazali wiary, nie byli świadkami miłości Jezusa. Gdy mąż oskarża żonę, żona męża – zły duch wykorzystuje tę słabość, aby podzielić i skłócić całą rodzinę.

Może wydaje ci się, że taka modlitwa cię przerasta, ponieważ trwa tak długo. Ale możesz ją „podzielić” między kilku członków rodziny, np. mama modli się za pierwsze 3 lata życia syna, ojciec za następne trzy lata, siostra i brat, babcia, matka chrzestna biorą kolejne trzy lata. W ten sposób obejmą modlitwą i Eucharystią całe życie młodego człowieka. Czy Bóg mógłby być nieczuły na ich wołanie? Zapewniam, że taka modlitwa może uzdrowić relacje w rodzinie. Nawet jeśli nie od razu zobaczysz jej owoce – zaufaj i pozwól Bogu, aby to On działał i mocą swojego Ciała i Krwi przemieniał i uzdrawiał ciebie i twoich bliskich.

 

ŚWIADKOWIE BOŻEGO MIŁOSIERDZIA
Kiedyś taka modlitwa została podjęta za osobę umierającą, która była bardzo trudna w relacjach z innymi. Konanie trwało długo i czuło się, że chora – chociaż nie miała już kontaktu z osobami opiekującymi się nią – potrzebuje modlitwy, pomimo że wcześniej przyjęła sakramenty. Jej opiekunowie podjęli nowennę Eucharystii, podzielili pomiędzy sobą lata życia chorej, powierzając je Bożemu miłosierdziu i prosząc o przebaczenie zła, które ta osoba mogła popełnić i któremu nie zdążyła zadośćuczynić. W dniu zakończenia nowenny chora, pełna Bożego pokoju, odeszła do Boga. Wszyscy uczestniczący w pogrzebie doświadczali ogromnego pokoju i radości – świadomi, że wykonało się wszystko, co Bóg zamierzył.

W 2010 r. w diecezji tarnowskiej zakończyła się Krucjata Eucharystyczna, którą objęto kapłanów. Z inspiracji Szkoły Nowej Ewangelizacji w Nowym Sączu i dzięki ogromnemu zaangażowaniu Barbary Zabrzeńskiej, modlitwą ogarnięto 1893 księży (również biskupów), co oznaczało… 100675 ofiarowanych za nich Eucharystii! Krucjata polegała na ofiarowaniu tylu Eucharystii, ile lat miał dany kapłan. Eucharystia jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego – a podczas tej krucjaty stała się również darem wdzięczności za sakrament kapłaństwa.

Może i ty zapragniesz w ten sposób modlić się za kapłana w twojej parafii, za opiekuna wspólnoty lub za lokalnego biskupa? Krucjata Eucharystyczna trwa nadal i można ją podjąć za siebie, za członków swojej rodziny oraz dzielić się tym darem w innych diecezjach.

Wszelkie informacje nt. krucjaty uzyskasz pod numerem tel. 693518116  lub w Jasnogórskim Centrum Modlitwy Zawierzenia. Nasz e-mail: dar-modlitwy@jasnagora.pl; tel. (34) 3777427.
Za:
kliknij

Opublikowano Wydarzenia | 3 komentarzy

Czy bita żona może odejść od męża? – odpowiada ks. Jacek Stryczek

Osoby, które ze względu na przemoc współmałżonka trwają w separacji – nie są poza Kościołem.
To pełnoprawni członkowie Kościoła, którzy przystępują do sakramentów świętych, przyjmują Komunię świętą i nie ma tak, że jesteśmy gorsi.

Separacja – gdy ślubuje się miłość a dostaje przemoc i własną niemoc.
To osoby, które niosą swój krzyż – bagaż trudnych wspomnień, niepewność jutra oraz polaną łzami i ranami ciała i duszy wzmożoną modlitwę za katów i za wszelkiej maści „osądzaczy”, którzy lepiej wiedzą, co nam w duszy i w ciele gra…
Bardzo ważna wypowiedź z punktu nauki katolickiej.
Bite, poniewierane, wyzywane ofiary przemocy – podnosimy głowy.
Pan jest z nami!

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , , | 11 komentarzy

Robert Tekieli: Do bioenergoterapeuty idzie się po zdrowie, a dostaje duchową depresję

Robert Tekieli, publicysta katolicki, który sam „uzdrawiał” ludzi w czasie swojej fascynacji New Age, wyjaśnia różnice pomiędzy bioenergoterapią a modlitwą charyzmatyczną. „Do bioenergoterapeuty idzie się po zdrowie, a dostaje duchową depresję”

Robert Tekieli podkreśla, że główną cechą uzdrowień charyzmatycznych jest uzdrowienie duchowe, nawrócenie. „Do bioenergoterapeuty idzie się po zdrowie, a dostaje duchową depresję” – mówi.

Tematem najnowszego numeru tygodnika „Do Rzeczy” są charyzmatyczni uzdrowiciele, na których rekolekcje przychodzą tysiące Polaków. Jakub Kowalski opisuje spotkania z o. Johnem Bashoborą, o. Jamesem Manjackalem czy Myrną Nazzour, które cieszą się wielką popularnością nad Wisłą. Podczas takich rekolekcji czasem dochodzi do cudownych uzdrowień – ludzie odrzucają kule, wstają z wózków inwalidzkich, ale przede wszystkim całkowicie zmieniają swoje życie.

I właśnie o nawróceniu, jako najważniejszym i podstawowym owocu charyzmatycznego spotkania mówi w rozmowie z dziennikarzem „Do Rzeczy” Robert Tekieli. Publicysta katolicki, który sam „uzdrawiał” ludzi w czasie swojej fascynacji New Age, wyjaśnia różnice pomiędzy bioenergoterapią a modlitwą charyzmatyczną. „Do bioenergoterapeuty idzie się po zdrowie, a dostaje duchową depresję” – przekonuje Tekieli.

Jego zdaniem, nie ma uzdrowień, które nie przekładają się na całość życia człowieka – uzdrowieniu zawsze musi towarzyszyć przemiana wewnętrzna, choć czasem ludzie mogą zmarnować łaskę, jaką otrzymują. Tekieli nie uważa jednak, że duża popularność charyzmatyków czy ich większa ilość to coś nadzwyczajnego. Mówi, że z prawdziwym wysypem charyzmatyków mieliśmy do czynienia w XIII wieku („każdy uczeń św. Franciszka był charyzmatykiem”), a w ogóle to są oni w Kościele od zawsze.

Tekieli tłumaczy ponadto, dlaczego Kościół przez wiele lat podchodził do ruchów charyzmatycznych z dużą ostrożnością „Ruch odnowy charyzmatycznej pojawił się w latach 70. i był efektem kontaktów z zielonoświątkowcami. Budził nieufność, bo nie był jednoznaczny” – wyjaśnia i dodaje, że odnowa bardziej koncentruje się na emocjach, niż hierarchii, „stawia na Ducha, nie literę”.

Zdaniem katolickiego publicysty, spotkania charyzmatyczne wiążą się z pewnym niebezpieczeństwem, wynikającym z faktu niedojrzałości duchowej osób, które biorą w nich udział. Tekieli dodaje ponadto, że wizyty o. Bashobory czy Myrny Nazzour to tylko wierzchołek góry lodowej, o którym lubią mówić media (często w sensacyjnym tonie), zaś spotkania charyzmatyczne odbywają się praktycznie w każdej diecezji w Polsce.

„Przed Kościołem charyzmatycznym jest wielka przyszłość, ale te grupy muszą stawiać na twardą formację. Także na przekazywanie prawd wiary i całej duchowej wiedzy, którą mamy od ojców Kościoła i wielkich mistyków. Pod wpływem charyzmatyków ludzie zmieniają swoje życie w sposób gwałtowny, a chodzi o to, żeby byli bezpieczni w Kościele” - konstatuje Tekieli.
Za: kliknij

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , , , , | 20 komentarzy

Ojciec Pio o Różańcu Świętym – zapraszamy do naszego wspólnotowego egzorcyzmu prostego czyli do Różańca św.

Dziś dostałam to nagranie – Różaniec święty śpiewany w autokarze podczas pielgrzymki do Medziugorje w 2012 roku, podczas której wiozłam  do Maryi-Królowej Pokoju wszystkie nasze intencje, powierzałam nasze sprawy, problemy, troski.
Tworzymy naszą wspólnotę „wowitową” Życzę każdemu wielu łask Bożych podczas odmawiania – śpiewania  tego dziesiątka.
Niech to będzie nasz „wowitowy” dziesiątek różańcowy
Najpiękniejsza i najprostsza modlitwa-egzorcyzm!
Różaniec jako egzorcyzm (kliknij)

Około 1981 roku ks. bp Zbigniew Kraszewski po powrocie z Rzymu opowiedział na Jasnej Górze członkom Kapłańskiego Ruchu Maryjnego, co następuje:

Na prywatnej audiencji dla Polaków Jan Paweł II pochwalił Ruch za to, że wszyscy (także świeccy, na wieczernikach – chórem) mówią egzorcyzm Leona XIII, zaczynający się od modlitwy do św. Michała Archanioła. Po chwili jednak wyjął z kieszeni swój różaniec i pokazując obecnym powiedział: „Ale przecież to jest egzorcyzm przeciwko wszystkim złym duchom, dostępny także dla świeckich!” Widząc zaskoczenie na twarzach, dodał: „Żebyście nie mieli wątpliwości, to ja w tej chwili nadaję Różańcowi moc egzorcyzmu”. Usłyszawszy to stwierdziliśmy my, zebrani na Jasnej Górze w Sali Różańcowej: „Przecież właśnie od dnia wypowiedzenia przez Papieża tych słów – od kilku miesięcy – Różaniec stał się strasznie męczącą modlitwą! Musieliśmy toczyć walkę z rozproszeniami, z sennością oraz z innymi przeszkodami, jak nigdy dotąd!”

*******************

O. Pio i różaniec

Różaniec był wielkim pocieszeniem w jego życiu ofiarowywanym wciąż za innych.
Nie wypuszczał go nigdy z ręki.

Mawiał: Niech ci Maryja przemieni w radość wszystkie cierpienia.
„Ona przychodzi, ilekroć Jej pomocy potrzebuję”.

Różaniec nazywał „bronią Madonny” i wszystkich wzywał:
„Przylgnijcie do różańca.
Okazujcie wdzięczność Maryi, bo to Ona dała nam Jezusa”.

Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał : Zawsze odmawiaj różaniec”.

Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec.
Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się
- bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach.
A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny.

Z tą swoją bronią przeciwko atakom szatana nie rozstawaj się nigdy.
Zawsze odmawiaj różaniec”.

Gdy jedno z jego duchowych dzieci zwróciło się z prośbą, by nauczył je modlitwy, która sprawi przyjemność Matce Najświętszej, Ojciec Pio odrzekł:
„A czyż jest inna, piękniejsza i przyjemniejsza niż ta, której Ona sama nas nauczyła; piękniejsza od modlitwy różańcowej? Zawsze odmawiaj różaniec”.

Pewnego dnia jeden z penitentów rzekł do o. Pio:
„Ojcze, mówi się dzisiaj, że
różaniec jest modlitwą, która należy już do przeszłości,
że minęła”moda” na różaniec.
W tylu kościołach już się go nie odmawia”.
O. Pio odpowiedział:
„Czyńmy to, co czynili nasi ojcowie, a znajdziemy dobro
.A ów człowiek dodał: „Przecież szatan rządzi dzisiaj światem”.
O. Pio odpowiedział:
„Ponieważ dają mu możność rządzenia; czy może jakiś duch, tak sam z siebie rządzić, jeśli nie złączy się z ludzką wolą?
Nie mogliśmy się narodzić w bardziej nieszczęsnym świecie.
Kto dużo się modli na różańcu, ten się zbawia,
kto mało się modli, ten jest narażony na niebezpieczeństwo.
Kto się nie modli na różańcu jest już w niebezpieczeństwie.
Kto się nie modli, ten się potępia.

Maryja prosi by modlić się na Różańcu – ten śpiewany odmawialiśmy gdzieś w drodze do Niej, do Królowej Pokoju.

Opublikowano Medziugorje, Pomoc duchowa | Otagowano , , | 38 komentarzy

Módlmy się dalej za Wiktorię i jej mamę Agnieszkę, która też bardzo cierpi – razem z nami modli się Jasna Góra

Agnieszka napisała dziś:
Ewo Już nie daję rady Nie jest dobrze z Wiktorką Już schudła 7kg.w ciągu jednego miesiąca Rany nadal się nie goją Szykuje się czwarta operacja w celu przeszczepienia skóry z nóżek a i tak ma pokaleczone te biedne chude blade nóżki…bandaże przeciekają,rany ciągle krwawią,zaczynają się deformacje i przykurcze.
Nie mam siły już

A oto mail z Jasnej Góry, otrzymany dzisiaj po powrocie z Mszy św.:

NMP Jasna Góra

POTWIERDZENIE 
KSIĘGA MODLITWY APELOWEJ RADIOSŁUCHACZY

w int. uzdrowienia Wiktorii córki Agnieszki z Radomia oraz za moją przyjaciółkę Agnieszkę w tych ciężkich  chwilach ….(tu wkleiłam link do wpisu z historią Wiktorii)

Uprzejmie informuję, że zgłoszona intencja została zapisana w Księdze Apelowej

                                Dnia  19 czerwca 2014 r. poz.: 4.

 Matce Bożej z Jasnej Góry polecamy te intencje codziennie podczas Apelu o godzinie 21:00.
                   Zapraszając do wspólnej wieczornej modlitwy, serdecznie pozdrawiam.
                                                           Szczęść Boże
                                  W imieniu Redakcji Radia o. Kamil Krzysztof Szustak

********************
Wiktoria w Centrum Zdrowia Dziecka przed kolejną operacją

Wiktoria w CZD

 

Opublikowano Aktualności, Modlitwa, Pomoc duchowa | Otagowano , , , , | 25 komentarzy

Cud eucharystyczny – Kościół zna ich ponad 130

Przemiana Hostii w kawałek ludzkiego ciała, a wina mszalnego w krew ludzką, wieloletnie posty eucharystyczne, lewitacje i cudowne uzdrowienia – historia Kościoła zna ponad 130 cudów związanych z Eucharystią. Zdarzają się w chwilach zwątpienia w rzeczywistą obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, podczas prób profanacji, ale także jako nagroda za wiarę i miłość.

Ciało i krew
10513481_1441473279471550_3155697418855522337_nZa pierwszy cud eucharystyczny uważa się przemianę Hostii i wina w kawałek ciała i krwi w klasztorze w Lanciano we włoskiej prowincji Chieti nad Adriatykiem w VIII wieku. W tamtejszym klasztorze ojców bazylianów jeden z kapłanów dręczony był wątpliwościami co do obecności Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Wątpliwości te naszły go także podczas sprawowanej mszy św. Wówczas, gdy kończył wypowiadać słowa konsekracji, Hostia zamieniła się w kawałek ciała, a wino w ludzką krew. Zakonnik powiadomił o tym swoich współbraci. Wieść rozniosła się też po okolicy. Wykonano specjalny relikwiarz, w którym Ciało i Krew przechowywane są do dziś. Krew zamieniła się w pięć grudek, ale Ciało pozostało nienaruszone. W 1970 roku zbadano dokładnie cudowną Eucharystię. Badacze orzekli, że Ciało to fragment ludzkiego serca, bez śladów konserwacji, a Krew ma grupę AB.

Stwierdzone przypadki cudów eucharystycznych pochodzą głównie z Włoch, gdzie w okresie od roku 1000 do 1772 stwierdzono ich 16. Do najsławniejszych z nich należą zdarzenia w Trani (1000 r.), Ferrarze (28 marca 1171), Alatri (1228), we Florencji (30 grudnia 1230 i 24 marca 1595), w Bolsenie (1264), Offidzie (1273), Maceracie (25 kwietnia 1356), Turynie (6 czerwca 1453), Asti (25 lipca 1535 i 10 maja 1718), Sienie (14 sierpnia 1730) i San Pietro a Patierno (27 stycznia 1772). Opisy tych cudów znaleźć można w książce „Cuda Eucharystyczne” autorstwa Joan Carroll Cruz.

Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie Komunii św., której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała. Ojciec Święty w głębokim milczeniu pobłogosławił kobietę i udzielał dalej Komunii.

Cuda przeistoczenia miały miejsce, by umocnić wiarę w prawdziwą obecność Chrystusa podczas konsekracji. Zdarzały się także, gdy profanowano Najświętszy Sakrament. W 1194 roku w Augsburgu pewna kobieta postanowiła trzymać Hostię u siebie w domu. Przyjęła Komunię św., ale nie połknęła jej, schowała w chustę i zaniosła do domu. Po latach, dręczona wyrzutami sumienia wyznała prawdę kapłanowi, a ten po otwarciu zrobionego przez kobietę relikwiarza, zobaczył, że hostia zamieniła się w kawałek Ciała. Taki sam cud zdarzył się ponad sto lat później we Włoszech, kiedy młoda dziewczyna ukryła Hostię, by przekazać ją kobiecie, która miała z niej uczynić eliksir miłosny, a także, gdy pewna mężatka chciała z Komunii św. sporządzić lekarstwo na niewierność męża.

Również profanacja, której dokonano nieumyślnie, z niedopatrzenia, niedbalstwa lub bezmyślności samych kapłanów była powodem przemiany Najświętszego Sakramentu. W 1330 roku w Sienie we Włoszech pewien kapłan został wezwany do chorego. W pośpiechu nie umieścił Hostii w pudełeczku, lecz włożył ją między kartki brewiarza. Wokół niej na kartkach utworzyły się ślady krwi. Jedna z tych kartek przetrwała do dziś.

Eucharystia ma także uzdrawiającą moc. Pewien dominikanin, o. Franciszek Lerm, o którym niewiele informacji przetrwało do naszych czasów, z biegiem lat tracił wzrok, aż stał się niewidomy. Na modlitwie wyprosił cud i odzyskiwał wzrok tylko na czas sprawowania przez siebie Mszy św.

Niekiedy w Hostii widywano postać dziecka lub młodego mężczyzny. Taki cud zdarzył się w Polsce w czasach zaborów, w miejscowości Dubna (dziś znajduje się ona na terenie Ukrainy). W 1867 roku podczas czterdziestogodzinnego nabożeństwa, w czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu wierni zauważyli nagle świetliste promienie wystrzeliwujące z Hostii. Po chwili w jej środku ukazała się postać Zbawiciela. Cud ten trwał aż do końca nabożeństwa i widziany był przez wszystkich zgromadzonych w kościele.

Najdoskonalszy pokarm
W historii Kościoła znane są także cuda zwane postami eucharystycznymi. Osoby, które go doświadczają, przez długi czas, niekiedy przez całe lata, żyją nie przyjmując pożywienia, a ich jedynym pokarmem jest codzienna Komunia św.

Jedną z pierwszych osób, która doświadczyła postu eucharystycznego, a o której zachowały się historyczne dokumenty, jest wiejska francuska dziewczyna Alpais, żyjąca na początku XIII wieku. Po wielu ciężkich chorobach została sparaliżowana, a jej jedynym pokarmem pozostawała codzienna Eucharystia. Przybywali do niej liczni pielgrzymi, także z książęcego rodu, a Kościół oficjalnie zbadał i uznał ten cud. Po śmierci Alpais została beatyfikowana.

Bogato udokumentowana jest także historia św. Mikołaja z Flüe w Szwajcarii, który żył pod koniec XV wieku. Pochodził z wiejskiej rodziny, jako żołnierz uczestniczył w czterech kampaniach wojennych. Po powrocie ożenił się i został ojcem dziesięciorga dzieci. Po ćwierćwieczu uzyskał od żony zgodę na rozpoczęcie życia pustelnika w pobliskiej dolinie. Tam, znany jako brat Klaus, przeżył 20 lat, nie jedząc i nie pijąc niczego. Przyjmował jedynie Komunię św. – raz w miesiącu.

We współczesnych czasach osobą, która przez kilkadzeisiąt lat żywiła się wyłącznie Eucharystią była słynna francuska mistyczka Marta Robin, ur. w 1902 r. a zmarła w 1991 r. Całe życie spędziła w swej rodzinnej wiosce – Châteauneuf-de-Galaure koło Lyonu. Od dzieciństwa była pobożna i pogodna. W wieku 16 lat zachorowała na zapalenie mózgu. 15 października 1925 r. w akcie zawierzenia całkowicie oddała się Bogu. W 1926 r. została sparaliżowana, od 1928 r. nie mogła spać ani przełykać, nie jadła więc nic i nic nie piła – przez 51 lat jedynym jej pokarmem była raz w tygodniu Eucharystia. 2 października 1930 r. otrzymała stygmaty – znaki męki Chrystusa na swym ciele: na stopach, dłoniach, boku i czole. Co tydzień przeżywała w swoim ciele i w duszy mękę Jezusa Chrystusa. W lipcu 1942 r. straciła wzrok.

Leżąc sparaliżowana przez ponad 50 lat, wciąż ofiarowywała się Bogu. Mówiła, że „każde życie jest drogą przez Kalwarię i każda dusza Ogrodem Oliwnym; tam każdy człowiek powinien w ciszy pić kielich swego życia. Każde chrześcijańskie życie jest Mszą, a każda dusza jest na tym świecie «Hostią». (…) Hostia waszej Mszy to wy sami; wy, czyli to wszystko, czym jesteście, co macie, co robicie”.

Marta Robin odegrała niewykle ważną role w najnowszej historii Kościoła francuskiego. Była duchową przewodniczką wielu znanych postaci, liderów powstających w tym kraju nowych wspólnot katolickich.

Bezpośrednio z jej inspiracji powstały „Ogniska Miłości” )Foyers de Charite). Pierwsze Ognisko Miłości założył na prośbę Marty Robin jej przyszły spowiednik ks. Georgres Finet (1898-1990) z Lyonu. Obecnie działają one w 40 krajach. Spośród 75 takich placówek 14 jest we Francji, a 2 w Polsce: w Olszy koło Rogowa w archidiecezji łódzkiej i w Kaliszanach koło Józefowa nad Wisłą w archidiecezji lubelskiej.

Post Eucharystyczny
Post eucharystyczny wiąże się z brakiem apetytu, niechęcią lub wręcz wstrętem do jedzenia. W bardzo drastycznej formie przeżywała go św. Katarzyna ze Sieny. Z relacji jej spowiednika wynika, że mimo starań, by odżywiać się normalnie, święta nie mogła się przemóc. Żołądek nie trawił niczego i św. Katarzyna zwracała wszystko, nawet wodę.

Postu eucharystycznego doświadczały także osoby żyjące w XX wieku, m.in. Alexandrina da Costa (zm. W 1955 r.) i Teresa Neumann (zm. W 1962 r.).

Otrzymać Komunię z rąk Pana
Święci, którzy z różnych przyczyn pozbawieni byli na jakiś czas możliwości przystępowania do Komunii św. otrzymywali łaskę cudownego jej przyjmowania. Jednym z nich był św. Stanisław Kostka (zm. W 1568 r.). Gdy przygotowywał się do wstąpienia do zakonu jezuitów, zachorował i musiał zatrzymać się u pewnej luterańskiej rodziny. Gospodarze nie zgodzili się na sprowadzenie kapłana z Komunią św. Stanisław modlił się żarliwie do św. Barbary, patronki sakramentu pokuty i Komunii św. w godzinie śmierci. Święta zjawiła się w asyście anioła i przyniosła Eucharystię.

Dominikańskie przekazy mówią o podobnym cudzie, jakiego doświadczyła najmłodsza dominikańska święta, 11-letnia Imelda. Był rok 1333. Imelda od roku już należała do zakonu. Przyjęto ją z wielkimi oporami, ale ze względu na młody wiek nie dopuszczano do Komunii. Imelda bardzo cierpiała, obserwując każdego dnia jak inne dominikanki przyjmują Eucharystię. W dniu jej śmierci zdarzył się cud i Hostia zawisła nad głową dziewczynki. Zakonnice, które były świadkami tego wydarzenia, powiadomiły o tym sprawującego mszę św. kapłana. Ów podszedł do dziewczynki, dotknął Hostii nad jej głową i podał Imeldzie. Młodziutka dominikanka umarła w chwilę po spożyciu Komunii św.

Dar łez…
Niektórzy święci otrzymali także dar łez za grzechy własne lub z powodu cierpień Jezusa Chrystusa. Podczas Eucharystii płakali ku uwielbieniu Boga i dla wynagradzania za grzechy. Najbardziej znana spośród nich jest św. Klara (zm. W 1253 roku). Inny święty, Feliks z Cantalice (zm. W 1587 r.), płakał tak bardzo podczas mszy św., że nie mógł recytować modlitw mszalnych.

Oprócz daru płaczu, święci wyróżniani byli za swoją niezwykłą miłość do Chrystusa w Eucharystii świetlistymi aurami, ognistą łuną i ekstazą. Cuda te były udziałem m.in. św. Ignacego Loyoli, założyciela zakonu jezuitów.

Ekstazie, jaką odczuwają święci adorując Najświętszy Sakrament niekiedy towarzyszyła lewitacja, czyli unoszenie się w powietrzu. Św. Józef z Cupertino (zm. w 1663 r.), którego niemal codzienne lewitacje były bogato udokumentowane, został patronem podróżujących w powietrzu. Dar lewitacji wzbudza u świadków podziw, ale także strach, niekiedy także o życie świętej osoby. Sami lewitujący zazwyczaj wspominali to zjawisko jako łagodne unoszenie się. Jedynie św. Teresa z Avili wyznała, że jej własne lewitacje wywoływały w niej również bojaźń przed niezwykłą siłą i mocą Boga, który „nie zadowala się przyciąganiem ku sobie tylko duszy, lecz pragnie także i ciała”.
Źródło: eKai.pl

Opublikowano Cuda, Czytelnia, Pomoc duchowa, Wydarzenia | Otagowano , , , , , , | 12 komentarzy

Nabożeństwo uzdrowienia duszy i ciała z o. Danielem z Czatachowej – transmisja on-line

o. Daniel

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , , | 34 komentarzy

Polacy w drodze do świętego o. Charbela! – wywiad z Dominikiem Tarczyńskim

20 września wyrusza wyjątkowa pielgrzymka do sanktuarium świętego o. Charbela w Annaya. Kilkudziesięciu pielgrzymów z całego kraju i zagranicy odbędzie wspaniałą duchową podróż w intencji Ojczyzny. Rozmawiamy z koordynatorem pielgrzymki – Dominikiem Tarczyńskim, który jest inicjatorem i reżyserem tego wyjazdu.

Ewa: Dominiku to już druga polska pielgrzymka do grobu o.Charbela w tym roku. Dlaczego właśnie ten Święty, tak odległy i egzotyczny jest przedmiotem kultu, który szerzysz w Polsce?

Dominik Tarczyński: Na początku chciałbym zwrócić uwagę na to, że wielki libański mnich, mistyk i jak niektórzy go nazywają – cudotwórca, nie jest ani odległy ani egzotyczny. Faktycznie panuje takie przekonanie, że pielgrzymka do Annaya to jakaś odległa podróż, a sam o. Charbel to właściwie Święty lokalnego kościoła wschodniego. Nic bardziej mylnego. Lot trwa Ok. 5 godzin, a na miejscu, my Polacy czuliśmy się jak w domu. Naprawdę, to nie żadna kurtuazja. Podczas pierwszej pielgrzymki do Libanu, która odbyła się w marcu tego roku, przeżyliśmy cudowne chwile, pełne uniesień, wzruszeń ale też radości i szczęścia, a wszystko to dzięki libańskim przyjaciołom. Pogodne uosobienie ludzi tam mieszkających oraz piękno Libanu sprawia, że człowiek dosłownie przenosi się w krainę pierwszych chrześcijan, cieszących się powstającym właśnie Kościołem – wspólnotą ducha.
W niektórych momentach naszej pielgrzymki miałem wrażenie, że przenoszę się w czasie do czasów biblijnych i czuję te same zapachy, smaki oraz widzę te same widoki które widzieli Ci, którzy podążali za Jezusem. W ramach pielgrzymki odwiedziliśmy biblijny las cedrowy w którym drzewa rosną od 3ooo lat. Mieliśmy świadomość, że dotykamy roślin, których dotykali apostołowie, czuliśmy, że jesteśmy w miejscach gdzie powstawał Kościół. Jest to wspaniałe uczucie trudne do opisania, które widać było na twarzach pielgrzymów – wszyscy odczuwaliśmy, że doświadczamy czegoś absolutnie wyjątkowego. Właśnie dlatego pojawiło się pragnienie „naładowania duchowych baterii” kolejnych raz właśnie przy grobie świętego o. Charbela

1

Ewa: To na pewno wyjątkowe przeżycia, i chociaż można pielgrzymować do wielu innych miejsc, w których także doświadcza się wspaniałych chwil, to wiesz, że ja sama pokochałam tego Świętego. Podawaliśmy u nas adres, gdzie można napisać, by otrzymać olej św. Charbela. Ale Ty wiesz więcej ode mnie na ten temat, dlatego dopowiedz, co wg Ciebie jest tak wyjątkowego w świętym Charbelu?

Dominik Tarczyński: To prawda. W wielu miejscach przeżyłem wyjątkowe chwile i wielu Świętych wpłynęło na moje życie. Bardzo często pielgrzymujemy do mojego ukochanego świętego – o.Pio. Jednak to czego Bóg dokonuje właśnie teraz w 2014 roku za pośrednictwem o. Charbela jest w swojej skali wręcz nieprawdopodobne.
Zgłoszono już ponad 24000 przypadków uzdrowień za jego wstawiennictwem, świadkowie jego objawień nadal żyją i w programie każdej pielgrzymki jest spotkanie z nimi. Świadectwa, jakie usłyszałem od uczestników naszej pierwszej pielgrzymki, dosłownie powalają przed Bogiem na kolana! Owoce naszego pielgrzymowania do Libanu są potężne, dlatego chcemy prosić Najwyższego o jeszcze więcej łask! Nie wiem, dlaczego Pan wysłuchuje tak często pokornego libańskiego mnicha, ale skoro tak jest to chcę prosić go o wstawiennictwo! Myślę, że film który właśnie powstał z naszej pierwszej pielgrzymki ukaże piękno Libanu, tej pielgrzymki i naszych przeżyć. Naprawdę trudno mi słowami opisać mistyczną wręcz atmosferę jaka panowała podczas naszego pielgrzymowania. Myślę, że właśnie na wschodzie rodził się Kościół Powszechny, że nadal Bóg wylewa wiele łask za pośrednictwem Świętych oraz mistyków sprawia , że my Europejczycy przypominamy sobie o korzeniach naszej wiary i odkrywamy jej piękno na nowo. Myrna Nazzour, współcześnie żyjąca stygmatyczka obdarzona potężnym darem modlitwy o uzdrowienie, którą także spotkamy, jest dowodem na to, że Bóg ma szczególny plan dla kościoła wschodniego, a my możemy z niego czerpać!

Ewa: No właśnie, wasze pielgrzymki zawsze zawierają w swoim programie ciekawe spotkania oraz głębokie modlitwy. Jak udało Ci się przekonać Myrnę Nazzour, o której Grzegorz Górny pisze w swojej najnowszej książce, że jest najlepiej zbadanym przez Watykan przypadkiem stygmatyczki, aby spotkała się z polskimi pielgrzymami?

Dominik Tarczyński: W ogóle nie musiałem jej przekonywać. Myrna zawsze odpowiada na prośbę o modlitwę, nigdy nikomu nie odmawia. Oczywiście jest osobą bardzo zajętą, ponieważ podróżuje po świecie. Jednak po jej kilku wizytach w Polsce zaprzyjaźniliśmy się, a moja prośba o spotkanie oraz modlitwę 2indywidualną z każdym pielgrzymem została przyjęta. Bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ charyzmat modlitwy o uzdrowienie, jaki Myrna otrzymała od Boga jest ogromnym darem, a jej posługa przynosi wielkie owoce. Byłem świadkiem cudów po modlitwie z Myrną, a wiele osób napisało i przesłało do nas świadectwa. Chciałbym jednak zaznaczyć, że tak wyjątkowa atmosfera, jakiej doświadczyliśmy podczas pielgrzymki to w bardzo dużej mierze zasługa o. Zygmunta Kwiatkowskiego, jezuity, misjonarza który od ponad 30 lat pracuje w Syrii. Był z nami aby posługiwać. Opowiadał o kościele wschodu, o swoim doświadczeniu tego miejsca na ziemi. Jego nauczania były czymś znacznie więcej niż tylko kazaniami. Były to poetyckie wręcz opisy duchowej wartości, jaką daje nam kościół wschodni. To były niezapomniane Msze Święte i niezapomniane rozmowy do późnych godzin nocnych… o.Zygmunt weźmie udział także we wrześniowej pielgrzymce, z czego bardzo się cieszę.

EWA: Myrna jest bardzo pokorną służebnicą Pańską. Posłuszna Kościołowi, kochająca Papieża i prosząca o modlitwę za Niego oraz za cały Kościół i Lud Boży.

Dominik Tarczyński: Oczywiście. Myrna to prawdziwa perła wśród współczesnych mistyków  i proroków. Posłuszna Kościołowi, kochająca Papieża i modląca się za Niego i za cały Kościół oraz Lud Boży. Wiem, że Twoja strona zwalczała herezje pozakościelne, w tym słynącą z herezji tzw. prorokinię czasów ostatecznych Marię z Irlandii, która nie dość, że pluje na Kościół, to ucieka od Niego, osądza fałszywie Papieża nazywając go fałszywym papieżem i sługą diabła. Nie po drodze mi z takimi ludźmi, wolę pełne posłuszeństwo. Podobnie jak Ty Ewo, asystowałem przy wielu egzorcyzmach i wiem jak diabeł nienawidzi Kościoła rzymskokatolickiego i jak próbuje go zwalczać na wszystkie sposoby. Dlatego popieram Cię w tej słusznej walce, w trzymaniu jedności z Watykanem i z tymi mistykami, prorokami oraz stygmatykami, których Kościół zatwierdził i poleca.
Jak wiesz, przypadek Myrny
Nazzour został zbadany przez Watykan i zaaprobowany. Nie jest tajemnicą, że „27 listopada 1982 roku, kiedy Myrna miała 18 lat, 6 miesięcy po ślubie, po raz pierwszy objawiła się jej Matka Boża. Potem, w ciągu kilku miesięcy, jeszcze 5 razy, ostatni raz w 24 marca 1983 roku. Potem następowała seria ekstaz, łącznie 37, podczas których widziała Najświętszą Maryję Pannę albo słyszała głos Jezusa. Sześciokrotnie była stygmatyzowana, zawsze w Wielki Czwartek, około godziny 15.00. Na jej dłoniach, boku i głowie pojawiały się bolesne rany. Zamykały się tego samego dnia. Stygmaty mają być przesłaniem jedności chrześcijaństwa.”
Dlatego organizowanie z nią spotkań to dla mnie największa przyjemność.

EWA: Na zakończenie chciałabym Cię zapytać, czy można jeszcze zapisać się na pielgrzymkę i kiedy dokładnie się ona odbędzie?

Dominik Tarczyński: Oczywiście. Postanowiłem, rozpocząć współpracę z Waszym serwisem ponieważ robicie naprawdę dobre rzeczy dla Kościoła, jak chociażby wspomniana wyżej walka z herezjami i bluźniercami oraz ewangelizacja połączona z ostrzeganiem o złu. Dlatego proponuję, aby użytkownicy strony „W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej” zapisywali się właśnie na waszej stronie.

Ewa: Zatem dziękuję za rozmowę i podzielenie się przeżyciami.

Zachęcam użytkowników, aby zapisywali się pod tym linkiem: kliknij Tam też można znaleźć szczegółowy program.

Zachęcam także do obejrzenia krótkiej relacji, a właściwie zapowiedzi filmu z pierwszej pielgrzymki do świętego o. Charbela:

Dominik Tarczyński: Bardzo dziękuję za rozmowę i obiecuję, że jeszcze na Waszych łamach opowiem o naszych przygotowaniach do pielgrzymki.

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , , | 22 komentarzy

Pomóżmy Lenie – odpowiedzmy na jej apel i chęć wyrwania się ze szponów zła

Lena pisze:
Witam wszystkich. Bardzo potrzebuję informacji na temat najbliższej Mszy Świętej o uzdrowienie w Częstochowie.  Jestem osobą potrzebującą, Od pewnego czasu zdałam sobie sprawę, że być może potrzebuję tego typu wsparcia.
W życiu doświadczyłam wielu złych rzeczy: kłamstwa, bluźnierstwa, zaburzenia odżywiania, samookaleczeń, narkomania, myśli samobójcze, nawet jedna próba samobójcza… Nieudana – dzięki Panu Bogu, uzależnienie od pornografii, zło-życzenia, niekontrolowane złe myślenie, niekontrolowane wybuchy agresji, bioenergoterapie(w tym także uczestniczyła moja ukochana Mama-najlepsza osoba jaką znam)..w dzieciństwie namiętnie oglądałam horrory, wywoływałam duchy..nawet trudno mi powiedzieć co jeszcze. Kiedyś podniosłam rękę na mojego Tatę i bardzo tego żałuje (byłam pod wpływem narkotyków).
Bardzo kocham moją Mamę-która obecnie jest chora na nowotwór – myślę, że to może również przez to co uczyniłam złego? W dzieciństwie byłam świadkiem awantur między Rodzicami podczas libacji alkoholowych z udziałem mojego ojca. Kiedyś nawet uderzył moją Mamę. Mój ojciec już na dzień dzisiejszy pije niewiele- często można na Niego liczyć – jednak z perspektywy czasu myślę, że był/jest dzisiaj w mniejszym stopniu bardzo dwulicowy. Czy myślicie, że On także może być zniewolony przez złego? Bardzo proszę o nieosądzanie – nie jesteśmy „patologiczną” Rodziną. Rodzicie chodzą do Kościoła – wywodzą się z wierzących rodzin. W domu jest czysto, schludnie, żyjemy nie na niskim poziomie. Napisałam to dlatego, iż przybliżyć nieco warunki domowe.
Mnie w dalszym ciągu często boli głowa. Bardzo się boję. Choć moje życie tylko na pozór wygląda na „dobre” to jednak takie nie jest. Zgubiłam po drodze najważniejsze – miłość i oddanie Jezusowi. Ostatnio bardzo mnie przeraża myśl, że mogłabym być zniewolona przez złego. Moja logika(?) podpowiada mi po części, że moje myślenie na temat zniewolenia może być spowodowane moją bujną wyobraźnią ale wewnętrznie – tak naprawdę – czuję, że nie do końca. Sama nie wiem co robić. Zrozumiałam, ze bardzo się zagubiłam-choć oszukiwałam się,że wszystko jest dobrze. Kończę drugi fakultet – jednak dalej nie potrafię się skoncentrować, uciekam bardzo szybko myślami, czasami nie potrafię zapanować nad „złym” myśleniem.
Dawno nie robię niczego co mnie interesuje-wybieram nic nie robienie-nie rozumiem tego-tęsknie za tym co kocham robić. Jednak wewnętrznie czuje się „zablokowana” – nie rozumiem tego.
Ponadto muszę dodać, iż jestem nieco wrażliwa – dlatego staram się dopowiadać historię? A może tak nie jest? które myślenie jest prawidłowe? Zagubiłam się.Od dawna nie czuje spokoju-zapomniałam co to jest. Nie czuje się szczęśliwa-choć oszukuje siebie, że tak jest. Oczywiście rozumiem powody szczęścia-cieszę sie z drobnych rzeczy ale nie czuje takiego ogólnego szczęścia – nie potrafię tego nazwać. Czym jest wolność? Brakuje mi Wolności, którą jest Jezus? Napiszcie proszę co mi jest? Jak mogę pomóc sobie? Jak mogę pomóc mojej ukochanej Mamie?
Bardzo proszę o odp. Z całego serca dziękuję.

***********************

Leno, w tę sobotę, ok. 16 km od Częstochowy jest spotkanie otwarte z O. Danielem z Czatachowej na Przeprośnej Górce
Spotkanie, które odbędzie już w najbliższą sobotę 19 lipca na Przeprośnej Górce w Sanktuarium u św. O.Pio- http://mimj.pl/aktualnosci/
Resztę niech dopowiedzą Ci Czytelnicy

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , , | 85 komentarzy