Święto Boga Ojca – Jedyne objawienie dokonane osobiście przez Boga Ojca i uznane przez Kościół za autentyczne po 10 latach najbardziej rygorystycznych badań

Jak życzył sobie tego Bóg Ojciec przemawiając do s. Eugenii, 7 sierpnia obchodzi się święto ku czci Boga Ojca. Dlaczego akurat 7 sierpnia? Ponieważ jest to dzień, który następuje po Przemienieniu, w którym Ojciec dał słyszeć Swój głos na Taborze: „Oto Mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. Jego słuchajcie!” (Mt 17,5).

„Oto, czego jedynie chcę:
1. Pragnę, żeby jeden dzień lub przynajmniej jedna niedziela była poświę­cona dla uczczenia Mnie w szczególny sposób pod imieniem Ojca całej ludzkości. Chciałbym, aby to święto miało własną Mszę i oficjum. Nie trudno znaleźć teksty w Piśmie Świętym. Jeżeli pragniecie oddać Mi tę szczególną cześć w niedzielę, wybieram pierwszą niedzielę sierpnia; je­żeli w dzień powszedni, chciałbym, aby to był zawsze siódmy dzień te­go miesiąca.

2. Pragnę, żeby całe duchowieństwo zobowiązało się rozwijać ten kult, a przede wszystkim, by pomagało ludziom poznawać Mnie takim jaki je­stem i jaki zawsze będę blisko nich, to znaczy Ojcem najczulszym i naj­bardziej kochającym ze wszystkich ojców.

3. Pragnę, aby wprowadzono Mnie do wszystkich rodzin, do szpitali, również do warsztatów i urzędów, do koszar, do sal – gdzie podejmują decyzje ministrowie państw – wreszcie wszędzie tam, gdzie znajdują się Moje stworzenia, choćby tylko jedno! Chcę, aby widzialnym znakiem Mojej niewidzialnej obecności był obraz: niech ukazuje, że tam jestem, rzeczywiście obecny. Tak ludzie wykonywać będą wszystkie czynności pod okiem swego Ojca. Ja będę czuwał nad istotami, które stworzyłem i zaadoptowałem jako własne dzieci. W ten sposób wszystkie Moje dzieci będą niejako pod okiem swego czułego Ojca. Niewątpliwie i te­raz jestem wszędzie, ale chciałbym być przedstawiany w zauważalny i konkretny sposób!

4. Pragnę, żeby w ciągu roku duchowieństwo i wierni wykonywali na Mo­ją cześć pewne pobożne ćwiczenia, nie zaniedbując swoich zwykłych zajęć. Chcę, aby Moi kapłani bez lęku szli wszędzie, do wszystkich na­rodów i nieśli ludziom płomień Mojej ojcowskiej Miłości. Wówczas dusze zostaną oświecone. Pozyska się dusze niewiernych oraz wszyst­kich należących do sekt, które nie pochodzą od prawdziwego Kościoła. Tak, niech również i ci – którzy są także Moimi dziećmi – zobaczą, jak płonie przed nimi ten płomień, niech poznają prawdę, niech ją przyjmą i niech wprowadzą w życie wszystkie cnoty chrześcijańskie.

5. Chciałbym w szczególny sposób być czczony w seminariach, w no­wicjatach, w szkołach i w internatach, aby wszyscy od najmniejszego do największego mogli Mnie poznać i kochać jako swego Ojca, Stworzyciela i Zbawcę.

6. Niech kapłani poczują się zobowiązani do szukania w Piśmie Świętym tego, co powiedziałem w innych czasach co dotąd pozostało niezna­ne a odnosi się do czci, którą pragnę odbierać od ludzi. Niech pracują też, by Moje pragnienia i Moja Wola dotarły do wszystkich wiernych i do wszystkich ludzi, określając to, co powiem do wszystkich ludzi ra­zem oraz do wszystkich kapłanów, zakonników i zakonnic w szczegól­ności. Są to dusze, które wybieram dla składania Mi wielkiego hołdu, większego niż od ludzi świeckich.

Oczywiście, osiągnięcie pełnej realizacji planów które obmyśliłem dla ludzkości i które dałem im poznać będzie wymagało czasu! Zadowoli Mnie jednak jeden dzień tak, jeden dzień modlitw i wyrzeczeń dusz wspaniałomyślnych, które poświecą się dla tego dzieła Mojej Miłości. Bę­dę cię błogosławił, synu Mój umiłowany, i odpłacę ci stokrotnie za wszyst­ko, co uczynisz dla Mojej chwały.

Imprimatur:
Petrus Canisius van Lierde
Vic. Generalis e Vic. Civitatis Vaticanae,
Rzym, 13 marca 1989

***************************

Przypominamy jedną z głównych prawd wiary: Są trzy OSOBY BOSKIE: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty!
Nie możemy milczeć, gdy na stronach internetowych wmawia się katolikom, że Bóg jest energią a nie Osobą, i że wyobrażanie sobie Boga Ojca – naszego Niebieskiego Tatusia – jako człowieka to kpiny z wiary katolickiej i magia.
NON POSSUMUS!!! Trzymajmy się zdrowej nauki KKK!!!


BÓG OJCIEC MÓWI DO SWOICH DZIECI

Jedyne objawienie dokonane osobiście przez Boga Ojca i uznane przez Kościół za autentyczne po 10 latach najbardziej rygorystycznych badań

Tak wygląda Bóg Ojciec wg siostry Eugenii Ravasio

Bóg Ojciec ER

Bóg jest moim Ojcem
Oto wołanie, które dzisiaj staje się coraz częstsze na świecie: czy ludzie rozpoznają w Bogu Ojca? Poczuwamy się do obowiązku opublikować to Orędzie uznane przez Kościół, które Bóg Ojciec dał światu za pośrednictwem stworzenia, które tak bardzo umiłowało, za pośrednictwem siostry Eugenii Elisabetty Ravasio. Uważamy również za stosowne opublikować świadectwo przekazane przez Aleksandra Caillot, biskupa Grenoble, jako rezultat prac Komisji ekspertów powołanych z różnych stron Francji do przeprowadzenia procesu diecezjalnego zapoczątkowanego przez niego w 1935 roku. Trwał on 10 lat. W Komisji brali udział między innymi: Wikariusz biskupa Grenoble Mons. Guerry – teolog; bracia Alberto i Augusto Valencin – jezuici, należący do największych autorytetów w dziedzinie filozofii i teologii, oraz eksperci w ocenianiu podobnych przypadków; dwaj doktorzy medycyny, w tym – psychiatra.
Powierzamy Najświętszej Dziewicy Maryi rozpowszechnienie tego Orędzia i wraz z Nią błagamy Ducha Świętego, aby pomógł ludziom zrozumieć i poznać głębokie uczucie czułości, które Ojciec żywi dla każdego człowieka. http://www.voxdomini.com.pl

Objawienie – zeszyt I

“Już ci powiedziałem i jeszcze raz mówię: Nie mogę już drugi raz ofiarować Mojego umiłowanego Syna, aby udowodnić Moją miłość do ludzi! Jednak przychodzę między nich, przyjmując podobieństwo do nich i ich ograniczoność, aby ich kochać i aby poznali tę Miłość. Popatrz, odkładam Moją koronę i całą Moją chwałę, aby przybrać postawę zwyczajnego człowieka!” – http://www.voxdomini.com.pl/ojciec/o_02.htm

Objawienie – zeszyt II

Zeszyt drugi zaczyna się od daty 12 sierpnia 1932 roku.“Właśnie otworzyłem źródło wody żywej, które nigdy nie wyschnie, począwszy od dziś aż do końca czasów. Przychodzę do was, stworzenia Moje, aby otworzyć przed wami Ojcowskie serce płonące miłością do was, Moje dzieci. Chcę, byście były świadkami Mojej bezgranicznej i miłosiernej Miłości. Nie wystarcza Mi ukazywanie wam Mojej Miłości, chcę jeszcze otworzyć przed wami Moje Serce, z którego wytryśnie orzeźwiające źródło. Przy nim wszyscy ludzie ugaszą pragnienie. Zakosztują wówczas radości, których dotąd nie znali z powodu ogromnego lęku przede Mną, ich czułym Ojcem. Od kiedy obiecałem ludziom Zbawiciela, kazałem wytrysnąć temu źródłu. Sprawiłem, że przepływa ono przez Serce Mojego Syna, aby dotrzeć do was….. http://www.voxdomini.com.pl/ojciec/o_03.htm

Kilka słów na temat wyglądu Boga Ojca:
Jezus mówi: Kto mnie widzi, widzi i Ojca (Por. J 14, 9)

Nie wierzcie, że jestem owym strasznym starcem, którego ludzie przedstawiają na swoich obrazach i w swoich książkach! Nie, nie, nie jestem ani ‘młodszy’ ani ‘starszy’ od Mojego Syna i Mego Ducha Świętego! Dlatego też chciałbym, aby wszyscy – od dziecka do starca – wzywali Mnie poufałym imieniem Ojca i Przyjaciela. Jestem bowiem zawsze z wami, czynię się podobnym do was, żeby was upodobnić do Mnie.
Chciałbym zamieszkać na stałe w każdej rodzinie jak w swoim królestwie, aby każdy mógł powiedzieć z całą pewnością: “Mamy Ojca, który jest nieskończenie dobry, ogromnie bogaty i niezwykle miłosierny. Myśli o nas i jest blisko nas, patrzy na nas, sam nas wspiera i da nam wszystko, czego nam brak, jeżeli Go poprosimy. Wszystkie Jego bogactwa są nasze: będziemy mieć wszystko, czego potrzebujemy.” Jestem tu właśnie dlatego, byście Mnie prosili o to, czego potrzebujecie: “Proście, a otrzymacie”. W Mojej Ojcowskiej dobroci dam wam wszystko, aby każdy mógł uważać Mnie za prawdziwego Ojca, żyjącego – jak jest naprawdę – wśród swoich.
[...] Pragnę także, aby każda rodzina posiadała na widocznym dla wszystkich miejscu obraz, który później dam poznać Mojej córeczce. Chcę, aby w ten sposób każda rodzina oddała się pod Moją szczególną opiekę, by móc Mnie łatwiej obdarzać czcią. Tam codziennie rodzina pozwoli Mi uczestniczyć w swoich potrzebach, pracach, troskach, cierpieniach, pragnieniach, a także w radościach, bowiem Ojciec musi wiedzieć o wszystkim, co dotyczy Jego dzieci. Ja o tym wiem oczywiście, ponieważ jestem tam, ale tak bardzo lubię prostotę. Umiem się do was dostosować. Czynię się małym z małymi, dorosłym z dorosłymi, wobec starców – czynię się do nich podobnym, aby wszyscy zrozumieli to, co pragnę im powiedzieć dla ich uświęcenia i Mojej chwały.

ŁASKAMI SŁYNĄCY OBRAZ BOGA OJCA
Imprimatur
Kuria Diecezjalna w Kielcach
dn. 27 VI 1998 r.
Nr OJ-162/98
Ks. Jan Szarek
Wikariusz Generalny

W kaplicy Zgromadzenia Sióstr Sług Jezusa (niehabitowe) w Kielcach, ul. Wesoła 45 znajduje się obraz Boga Ojca od dawna słynący łaskami, podarowany przez p. Anastazego Rogowskiego. Zainteresowanie obrazem jest coraz powszechniejsze, o czym świadczą przysyłane listy z podziękowaniem za otrzymane łaski, z prośbą o odprawienie przed obrazem Mszy św. w ważnych intencjach, przesyłanie obrazków z historią obrazu i tekstem modlitwy nowennowej. 

Kaplica, w której znajduje się obraz Boga Ojca, jest nawiedzana przez wiernych z całego kraju. Przychodzący ludzie z głęboką wiarą proszą Boga Ojca o potrzebne łaski dla siebie i swoich bliskich.

Nowenna do Boga Ojca odprawiana jest po Mszy św. w każdy poniedziałek (dzień rozpoczęcia Dzieła Stworzenia) o godz. 6.55 w kaplicy Zgromadzenia w Kielcach. Wszystkim modlącym się, przed łaskami słynącym obrazem Boga Ojca, życzymy obfitych łask i owocnej modlitwy.

Historia Obrazu Boga Ojca w dziwny sposób odnalezionego w Pawołoczy na Ukrainiekliknij

         Na wstępie zastrzegam, że wszystko co opisuję, nie jest żadnym wymysłem, a prawdziwym wydarzeniem. Nic tu nic dodaję, a piszę tylko to, co wielokrotnie od śp. Rodziców moich słyszałem. W roku 1860 rodzice moi zamieszkali w Pawołoczy na Ukrainie, w Kijowszczyźnie w powiecie Skwirskim, mieście znanym z napadów tatarskich i hajdamackich. Wkrótce śp. Ojciec mój miał dziwny sen: zjawił się jakiś starzec i natarczywie żądał od ojca, by wykupił go od Żyda.

    Rano opowiedział ojciec ten sen matce, ale nie przywiązywał do niego żadnego znaczenia. W następną noc ten sam Starzec znowu śni się ojcu z tym samym żądaniem. Ojciec znowu opowiada matce, a matka mówi: ale nie wiesz przecie od jakiego Żyda. Ten sam sen powtarza się trzeciej nocy, a ojciec we śnie zapytuje Starca, od jakiego Żyda ma go wykupić.

    Tu Starzec wymienił nazwisko Żyda, dodając, że siedzi w podwale za beczkami z rodziną. Ojciec się obudził, opowiada matce wszystko, zapamiętując nazwisko Żyda i rano posyła do miasteczka, by sprowadzić jakiegoś starszego Żyda, który by znał wszystkich mieszkańców Pawołoczy. Gdy ten przyszedł, ojciec zapytuje go, czy jest w mieście Źyd o takim nazwisku (nie pamiętam nazwiska).

    Ten odpowiada, że jest. A co on ma? Ma sklepik. A podwału nic ma? (Podwałem na Ukrainie nazywali wyszynk wódczany, a beczki z wódką stały zwykle w piwnicach. Pawołocz jako stara, kresowa mieścina, cała była w podziemiach trzypiętrowych w dół, w których kryła się miejscowa ludność podczas napadów tatarskich i hajdamackich). Żyd opowiada, że jeszcze dziadek tego Żyda miał podwał.

    To ojca bardzo zastanowiło, tak więc zaraz pojechał do tego Żyda i utwierdziwszy się, że jest on tego nazwiska, jakie starzec podał, zapytuje, co jest w tym podwale, który jeszcze jego dziadek miał. Ten odpowiada, że są stare beczki. Wziął ojciec paru ludzi, poszedł do podwału do drugiego piętra w dół i przy świetle zobaczył stare połamane beczki. Gdy je kazał usunąć, zobaczył ojciec pod ścianą jakiś kwadratowy przedmiot, jakby kawałek szerokiej deski. Ojciec wziął to do rąk, zobaczył, że jest cały pokryty na palec pleśnią, zaczął to ścierać, i zobaczył, że jest to obraz Boga Ojca; drugi obraz był – Pana Jezusa w Ogrójcu, a trzeci – Matka Boska karmiąca Dzieciątko Jezus. Wziął te obrazy ojciec i zapytuje Żyda, ile ma za nie zapłacić? Żyd zdziwiony i przerażony, że ojciec wie o tych obrazach, a on ani jego ojciec nic nie wiedzieli, powiada, że nic nie chce, niech pan sobie to zabierze. Ojciec mu mówi, że zapłacić musi, i nie pamiętam ile ojciec mówił, że mu zapłaci, czy po dukacie za obraz, czy dukata za trzy obrazy, ale wiem, że rachunek i mowa była o dukatach. Zabrał ojciec te obrazy do domu, oczywiście oczyścił i zawiesił w domu, i w wielkim poszanowaniu były one u rodziców. Tak, jak ten Starzec powiedział, że siedzi w podwale u takiego Żyda za beczkami z rodziną- sprawdziło się. W parę lat potem, przebywszy szczęśliwie powstanie i szczęśliwie ocalawszy, ojciec wyjechał z Pawołoczy i zamieszkał w Stepku, też na Ukrainie, tegoż samego powiatu. W roku 1880-1882, nie pamiętam dokładnie (miałem wtedy 3-4 lata), ojciec mój bardzo zachorował, był na wpół sparaliżowany. Lekarze: dr Czengery z Chodorkowa i dr Naskręcki z Żytomierza co dzień odwiedzali ojca i nie znajdywali żadnego ratunku, i nie robili żadnej nadziei na utrzymanie życia, gdyż już prawie dwa tygodnie nic nic mówił i nie przyjmował żadnych pokarmów.

    Jednego dnia, gdy już żadnej nadziei nic było, by dożył następnego dnia, matka, która spłakana stale siedziała przy ojcu, na chwilę odeszła, po powrocie od razu spostrzegła, że ojciec patrzy, a przecież stale miał zamknięte oczy i nic nic mówił. Po chwili ojciec zapytuje: „Malwino, kto tu był Matka zdziwiona, że ojciec przytomnie patrzy i mówi, odpowiada, że nikogo nie było. Ojciec mówi: „Tu siedział, z nim rozmawiałem, ty przecież wiesz. On tak często u nas bywa, nie mogę sobie przypomnieć, jak się nazywa, idź, spytaj u sługi, kto przychodził”. Matka pyta sługi, ale ci mówią, że nikogo nie było. Ojciec po chwili mówi: „Malwino, daj mi jeść, ja chcę jeść”. Matka była przerażona tym wszystkim, bo widziała wprost cud jawny.

    Ten człowiek już konał, a tu przytomnie mówi i upomina się o jedzenie. Nazajutrz lekarze, gdy jak zwykle przyjechali i taką zmianę zobaczyli, orzekli, że to chyba cud, bo ten człowiek do rana nie mógł dożyć. Na trzeci dzień ojciec mówi do matki: „Malwino, pomóż mi wstać”. Matka pomogła, a ojciec opierając się o krzesło, gdyż nogi były przez dwa tygodnie zupełnie bezwładne, zaczął powoli posuwać się przez pokój (dodać tu muszę, że ojciec od chwili polepszenia stale był zamyślony i nic nie mówił, tylko powiedział, że rozmawiał z tym, który tak często bywa u nich, a nazwiska nie pamięta).

    Gdy tak posuwając się przy pomocy matki, ojciec stanął na progu drugiego pokoju, naraz puszcza krzesło i pada na kolana. Matka chce ojca podnieść, a ojciec odpowiada: „Nic trzeba Malwino, to jest ten Starzec, z którym rozmawiałem i wskazał na obraz Boga Ojca, który wisiał na wprost drzwi. Dopiero później mówi, że przyszedł ten Starzec znajomy i powiada: „Antoni przyszedłem po ciebie”. Ojciec zeznaje, że jest to ktoś, kto ma prawo tak mówić, więc myśli, bo mówić nie mógł, prosi, by go zostawił, bo ma małe dzieci (a nas była spora gromadka). Na to Starzec, oparłszy się o rzeźbioną laskę, odpowiada: „Za to, żeś Mnie wykupił, odchodzę, drugi raz przyjdę”. Był to jawny cud. Obraz Boga Ojca od tego czasu w naszej rodzinie uważany jest jako cudowny. Ojciec żył jeszcze przeszło dwadzieścia lat, dożył 77 lat i w roku 1905 zmarł cicho, spokojnie. Czy widział jeszcze przed śmiercią tego Starca – nie wiadomo.

    Po śmierci ojca obraz otrzymałem od brata mego, księdza, jako przeznaczony dla mnie przez – śp. Ojca i nigdy się z nim nie rozstawałem. W roku 1920, gdy musieliśmy zza Zbnicza uciekać, zamieszkałem z bratem moim, księdzem proboszczem w Warężu, pow. Sokalski, woj. Lwowskiego, który też musiał uciekać z Tarnonidy na Podolu, słynnej z cudownego obrazu Pana Jezusa Tarnorudzkiego, gdzie był proboszczem. Pewnego dnia rano wpada do nas p. Jadwiga Hulimkowa, kolatorka kościoła warężskiego, zwraca się do brata mego, księdza i mówi: „Księże Prałacie, dostałam depeszę, że matka moja jest bardzo chora, proszę mieć Mszę św. przed obrazem Boga Ojca na jej intencję”. Brat natychmiast wziął obraz do kościoła i miał Mszę św. przed tym obrazem, a w kilka dni późnej przyjeżdża p. Hulimkowa uradowana, mówi, że tego dnia, jak była Msza święta, nastąpiło polepszenie i matka już prawie zdrowa.

    Drugi przykład. Pewnego dnia rano przyjeżdża p. Kruszewski z Chorobrowa i mówi: „Księże Prałacie, bardzo proszę mieć Mszę św. na intencję mojej żony, bardzo chorej, przed obrazem Boga Ojca”. Brat zaraz miał Mszę św. na intencję p. Kruszewskiej, a w kilka dni później przyjechali oboje pp. Kruszewscy, prosząc o Mszę św. dziękczynną przed tym obrazem. Wielu znajomych znało historię tego obrazu i z wielką czcią odnosili się do niego. Nie dość na tym. Ile razy w naszej rodzinie była jaka choroba, jaka inna wielka bieda, prośba przed tym obrazem zawsze była wysłuchana. Wiele chorowałem w swoim życiu, przebyłem osiem operacji pod chloroformem, a profesorowie wątpili, czy żyć będę, a że wyszedłem z tego i żyję i chodzę, bo i to mi groziło, że w najlepszym razie chodzić nic będę, to wszystko zawdzięczam modłom zanoszonym podczas Mszy św. przez mego brata, księdza przed obrazem Boga Ojca.

    Drugi obraz z odnalezionych: Pan Jezus w Ogrójcu, przepiękne malowidło, ojciec dał memu najstarszemu bratu i ten był zostawiony przez moją bratową, w Płoskirowie, na Podolu podczas ucieczki przed nawałą bolszewicką. Trzeci obraz Matka Boska karmiąca Dzieciątko Jezus, został zostawiony w Tarnorudzie w kościele przez śp. brata mego, proboszcza, który też musiał uciekać zza Zbrucza w 1920 roku. Jeszcze raz potwierdzam, że to co opisałem, nie jest żadnym wymysłem, a prawdą i to wszystko od śp. Rodziców moich wielokrotnie słyszałem, i co sam doznałem, i widziałem, i co pod przysięgą mogę potwierdzić.
Kielce – 1949 r.
(-) Anastazy Rogowski

UWAGA!
W
przypadku otrzymania szczególnej łaski, wyproszonej przed tym obrazem Boga Ojca, prosimy o przesłanie powiadomienia na adres:
Zgromadzenie Sług Jezusa
ul. Wesoła 45
25-363 Kielce
Tel.: (0-41) 361-68-59 lub 344-31-14

PAMIĘTAJ!!!
Bóg jest Osobowy, nie jest żadną energią – jak wmawia demon i co powtarzają heretycy!

BÓG JEST W TRZECH OSOBACH – BÓG OJCIEC, SYN BOŻY i DUCH ŚWIĘTY

About these ads
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

71 odpowiedzi na „Święto Boga Ojca – Jedyne objawienie dokonane osobiście przez Boga Ojca i uznane przez Kościół za autentyczne po 10 latach najbardziej rygorystycznych badań

  1. wobroniewiary pisze:

    Czy Bogu Ojcu może zależeć na mojej miłości…?

    Ktoś mógłby powiedzieć: to prawda, że Bóg-Człowiek ma ludzkie serce i ludzkie uczucia, potrafi tęsknić za kochanymi przez siebie ludźmi, więc także ma prawo liczyć na to, że Jego tęsknota zostanie zaspokojona, a Jego miłość spotka się ze zrozumieniem i wdzięcznością. Jest przecież „Pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8,29). Niemożliwe jest jednak, byśmy w podobny sposób mieli myśleć o Bogu Ojcu, dopatrywać się u Niego podobnie bliskiej z nami więzi, a tym bardziej jakiejś „potrzeby Jego serca”, którą my mielibyśmy zaspokoić!

    Na tę wątpliwość poszukajmy odpowiedzi… samego Boga Ojca! Mamy taką możliwość, bo przecież podyktował włoskiej zakonnicy, matce Eugenii Ravasio, orędzie zatytułowane „Ojciec mówi do swoich dzieci”. Fakt ten miał miejsce w roku 1932, a m. Eugenia zmarła w r. 1990. Tekst 10 lat czekał na pozytywną ocenę teologów, lecz o wiele dłużej, bo aż 50 lat, na rozpowszechnienie. Ważne jest także to, że pisząca mogła widzieć Boga Ojca, a nawet zostawić światu Jego obraz, niestety do dzisiaj nie rozpowszechniany.

    „Oto prawdziwy cel Mojego przyjścia – czytamy w orędziu.

    1) Przychodzę, aby wygnać przesadny lęk, który Moje stworzenia odczuwają wobec Mnie. Pragnę im dać do zrozumienia, że Moja radość polega na tym, abym był znany i kochany przez Moje dzieci, to znaczy przez całą ludzkość obecną i przyszłą (podkreślenia kursywą moje – ks. A.S.).
    2. … http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2012/10/13/ks-adam-skwarczynski-poczatek-nie-napisanej-ksiazki-miala-to-byc-ksiazka-o-roboczym-tytule-tak-bog-mnie-kocha/

  2. wobroniewiary pisze:

    Litania do Boga Ojca

    Kyrie, eleison – Chryste, eleison – Kyrie, eleison.
    Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchał nas.

    Ojcze z nieba, Boże – zmiłuj się nad nami.
    Duchu Święty, Boże – zmiłuj się nad nami.
    Święta Trójco, Jedyny Boże – zmiłuj się nad nami.

    Boże, Ojcze nasz, któryś jest w niebie – przyjm uwielbienie nasze.
    Boże, Ojcze nasz, wieczny i nieskończony,
    Boże, Ojcze nasz, którego chwała przewyższa nasze pojęcie,
    Boże, Ojcze nasz, doskonały i niezmienny,
    Boże, Ojcze nasz, któryś jest początkiem i celem wszystkich stworzeń,
    Boże, Ojcze nasz, który od wieków rodzisz umiłowanego Syna Swego – Słowo Swoje,
    Boże, Ojcze nasz, któryś tak umiłował ludzi, żeś Syna Swego wydał na śmierć dla zbawienia naszego,
    Boże, Ojcze nasz, którego najłaskawsza Opatrzność, czuwa i zachowuje,
    Boże, Ojcze nasz, którego niepojętą świętość wysławiają aniołowie i święci w niebie,
    Boże, Ojcze nasz, przez Ducha Świętego rządzący Kościołem Chrystusowym na ziemi,
    Boże, Ojcze nasz, któryś nas stworzył na obraz i podobieństwo Swoje,
    Boże, Ojcze nasz, godny najwyższej czci i najgłębszej miłości,

    Boże, Ojcze nasz, przez miłość Twoją ku Jezusowi Chrystusowi Synowi Twojemu – Ciebie błagamy, zmiłuj się nad nami.
    Boże, Ojcze nasz, przez Wcielenie Syna Twojego Jezusa Chrystusa,
    Boże, Ojcze nasz, przez Mękę i Śmierć Syna Twojego Jezusa Chrystusa,
    Boże, Ojcze nasz, przez Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie Syna Twojego Jezusa Chrystusa,
    Boże, Ojcze nasz, przez niezliczone niekrwawe ofiary, jakie składa Ci za nas Twój Syn Jezus Chrystus,

    Boże, Ojcze, usłysz nas,
    Boże, Ojcze, wysłuchaj nas,

    Od pychy umysłu – zachowaj nas, Boże, Ojcze.
    Od niewdzięczności i oziębłości względem Twojego Ojcowskiego serca,
    Od niewierności wobec Twojego Syna Jezusa Chrystusa,
    Od lekceważenia natchnień Ducha Twojego Świętego,
    Od zwątpienia w najmiłosierniejszą miłość Twoją,
    Od oschłości serca i zamknięcia się w sobie,
    Pod płaszczem Swej najłaskawszej Opatrzności

    Umysł otwarty na prawdę Twoją – racz nam dać, Boże, Ojcze.
    Wolę zjednoczoną z Twoją wolą,
    Zjednoczenie z Tobą coraz doskonalsze,
    Wytrwanie do końca przy Tobie,
    Gorliwość o zbawienie innych dusz,
    Pokorę prawdziwej mądrości,
    Umiłowanie czystości,
    Prawdziwą radość serca zjednoczonego z Tobą,.
    Najdoskonalsze podobieństwo do Twego Syna Jedynego Jezusa Chrystusa.

    Boże, Ojcze, usłysz nas,
    Boże, Ojcze, wysłuchaj nas,
    Boże, Ojcze, zmiłuj się nad nami.

  3. wobroniewiary pisze:

    Polecam życiorys siostry Eugenii. Niejedna osoba czytając to będzie ryczeć jak bóbr.

    [...] NIECH POJMIE, KTO POTRAFI

    Na koniec badania diecezjalnego, dokumentacja z korzystnym i przychylnym wynikiem została – jak pamiętamy – odesłana do Rzymu. Po jakimś czasie sama Matka Eugenia zostaje wezwana do Rzymu przez Święte Oficjum (obecnie: Kongregacja Nauki Wiary – przyp. tłum.). Zostaje jej przypomniany i utrzymany w mocy zakaz mówienia o Bogu Ojcu i szerzenia Jego kultu. Zakazuje się jej zachowania choćby linijki z tego, co napisała, pod karą ekskomuniki. Nie wolno jej o tym mówić ani spowiednikowi, ani kierownikowi duchowemu, którego zresztą ma odtąd unikać… Następnie zostaje wezwana przez Kongregację Krzewienia Wiary. Nie ma tu już biskupa Guerry, który mógłby ją obronić. Zostają jej – jako przełożonej Generalnej – przedstawione do wyboru do podpisania dwie dymisje z pełnionej funkcji… Z miłości do Boga wybiera tę, która bardziej ją upokarza. Podpisuje: „Marna siostra Eugenia”.
    Wychodzi i udaje się do kościoła św. Andrzeja delle Fratti, w którym Maryja ukazała się nawróconemu żydowi Alfonsowi Ratisbonne. Tu oddaje Bogu pełnione dotąd obowiązki, ofiarowując „to małe ziarno cierpienia”, aby mogło z niego wyrosnąć drzewo jedności chrześcijan.
    „Ja wiem – mówi – że będzie się usiłować zniszczyć to ziarno, ale pewnego dnia powstanie, jaśniejąc w świecie i w sercach. Od Ojca świętego do ostatniego wiernego wszyscy będą mówić o Ojcu, który jest i będzie zawsze Alfą i Omegą naszego życia, naszej wewnętrznej jedności, jedności w rodzinach i w Kościele”.
    Odnawia swe ofiarowanie się Maryi i pozbawiona wszystkich funkcji udaje się do Marino, do jednej ze swoich fundacji.

    PRZEŚLADOWANIA TRWAJĄ

    W klasztorze tym zostaje jej powierzona na dwa lata piecza nad sierotami. Otacza ją jednak atmosfera nieufności. Słyszy pod swym adresem wiele przykrych uwag, ale milczy.
    Potem wysyłają ją do Palermo. Tu zajmuje się przychodnią i uczy religii. Siostry nie akceptują jej, a spowiednik Wspólnoty nakazuje jej spalenie pism Ojca. Matka Eugenia posiada jeszcze tylko jedną kopię, która – wobec takiego polecenia – ginie w piecu. Następnie wzywa ją arcybiskup Ruffini. Stwierdza: „Kiedyś była siostra kamieniem węgielnym Instytutu, teraz jest siostra kamieniem zawadzającym, kłodą. Proszę zostawić Instytut Matki Apostołów i założyć inny, Instytut Jedności. Daję na to jeden miesiąc czasu, w przeciwnym razie opuści siostra Palermo.”
    Ponieważ listy z prośbą o zgodę na założenie nowego zgromadzenia pozostają bez odpowiedzi s. Eugenia zostaje wysłana do Holandii, gdzie czeka na zwolnienie ze złożonych przez nią ślubów w Instytucie. Otrzymuje je pod koniec roku wraz z listem, jaki ma doręczyć biskupowi. List, którego treści nie zna, zakazuje założenia przez nią nowego zgromadzenia Jedności.
    Kiedy w r. 1953 wraca do Włoch, musi poddać się leczeniu w szpitalu. Zostaje równocześnie zobowiązana do odesłania do Palermo habitu, welonu i obrączki. W zamian za to otrzymuje walizkę, w której znajduje się bluzka bez rękawów, krótka spódniczka i inne „światowe” wyposażenie. Oto na co zamieniono jej posag, którego przygotowanie zajęło jej 8 lat bardzo ciężkiej pracy

    http://www.voxdomini.com.pl/vox_art/eugenia.htm

    • M pisze:

      Ja ,,ryczę jak bóbr”. Ale co było dalej? Ewo; opisz jak dalej potoczyły się losy siostry Eugeni Rawasio. Czy za życia dostąpiła radości uznania jej objawień za prawdziwe? Czy nie doczekała tego w ziemskiej pielgrzymce?
      Dlaczego Kościół milczy o tym objawieniu? Ja pierwszy raz słyszę o nim. Dziś po mszy były ogłoszenia. Nic nie wspomniano o dacie 7.08, jako święcie Boga Ojca.
      A wizerunek Boga Ojca, jaki otrzymała siostra Eugenia jest bardzo piękny. Zawsze wydawało mi się- miałam taką nadzieję_ że Bóg ojciec nie przybiera przerażającej postaci groźnego starca i…, wygląda inaczej.
      Pytanie: czemu słynie łaskami obraz, przechowywany przez rodzinę Rogowskich, (obecnie będący w Kielcach) gdzie Bóg ma postać starca?
      Myślę, że nie sam wizerunek jest ważny, ile cześć oddawana Bogu i modlitwy do Niego kierowane. Bóg, jak Sam mówi może objawić się w dowolnej postaci. Dla starego człowieka, jako starzec, dla młodego jako młodzieniec, a dla dziecka, jako dziecko. Wszak Bóg jest wszechobecny, wszechmogący i jak naucza katechizm jest On wszędzie: w Niebie, na ziemi i na każdym miejscu.

      • M pisze:

        Dopisek: Przepraszam, przez niedopatrzenie Ojciec napisałam z małęj litery. Oczywiście ma być Bóg Ojciec.

      • wobroniewiary pisze:

        @M
        Masz tam link i cały życiorys:
        http://www.voxdomini.com.pl/vox_art/eugenia.htm
        Dalej jest:
        „Wysłanniczka z Palermo udaje się z nią do biskupa, który powiadamia ją o otrzymaniu listu Świętego Oficjum. Po jego lekturze oświadcza jej: „Niech siostra czyni dobro i kontynuuje swą pracę!” Oto zachęta, która ma jej wystarczyć do pracy w dzielnicy ubogiej, pozbawionej światła, kościoła, mieszkania…

        NOWE DZIEŁO
        W tej sytuacji Matka Eugenia postanawia wyjechać do Francji, w której spotyka się ze wspaniałomyślnymi przyjaciółmi z dawnych czasów. Wracając na południe Włoch ma już więc dość pieniędzy, aby zakupić 5 ha terenu. Kiedy dochodzi do podpisania aktu własności, jedna z sióstr z Palermo prosi, aby jedynie jej imię figurowało jako właścicielki, w przeciwnym razie biskup nie zgodzi się na stworzenie planowanego dzieła. Matka Eugenia zgadza się sądząc, że spełnia polecenie biskupa.
        Dzieło się rozrasta, trwa budowa kościoła w mieście, z którego biskup został wygnany kamieniami, a mury pokrywają napisy: „Śmierć księżom i zakonnicom!” A jednak – okazując miłosierną miłość – Matka Eugenia zdobędzie ubogich. Marzy jeszcze o otwarciu nowicjatu w Mediolanie. Postanawia jednak w tej sprawie zasięgnąć rady u Ojca Pio. Na zakończenie Mszy św. słyszy jego głos mówiący: „Po co Mediolan lub Genua? Jedź do Rzymu! Moi duchowi synowie ci pomogą!”

        DOŚWIADCZENIA, KTÓRE NIE MAJĄ KOŃCA…..
        [...]

        Mogłoby się wydawać, że jej cierpienie i upokorzenie – u którego źródeł było przekazanie jej słow Boga Ojca – osiągnęło już szczyt. Tymczasem są przed nią jeszcze nowe doświadczenia. I tak pewnego dnia wieczorem ktoś dzwoni do drzwi jej mieszkania. Przed bramą stoi policyjny furgon.
        – Elisabetta Ravasio?
        – To ja.
        Policja zabiera ją do Rzymu. Nie wie, dlaczego, przecież nie czyta gazet! A to na ich pastwę została wydana tego ranka. Napisano o niej: „Zakonnica – miliarderka”!
        Samochód policyjny zatrzymuje się przed więzieniem Rebilla. Matka Eugenia spędzi w nim 4 miesiące, w większości w izolatce. Na początku spoglądają na nią z zaciekawieniem. A ponieważ każdego dnia udaje się na mszę św. niektóre więźniarki zaczynają jej towarzyszyć. W końcu wszystkie przystępują do sakramentu spowiedzi. Opuszczając to miejsce powie s. Eugenia szczerze: „Chętnie bym tu została. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa, jak w więzieniu.”
        O co ją właściwie oskarżono? O stworzenie nowego zakonnego Instytutu Jedności. Jego celem miało być rzekomo osiąganie niedozwolonych korzyści materialnych przez wyłudzanie pieniędzy i żebranie pod pretekstem religijnym. Nałożono na nią karę w wysokości 100 milionów lirów.
        Oto całe burzliwe życie zakonnicy, której Bóg Ojciec zechciał powierzyć Swe słowa dla całej ludzkości. Wszystkie te prześladowania – które spadły na wybrane przez Boga narzędzie – zaciążyły tak mocno na tworzącej się wspólnocie, że pozostawała ona ukryta. Trwało to aż do śmierci założycielki, w dniu 10 sierpnia 1990 r. Kilka zakonnic kontynuuje jej dzieło w oczekiwaniu na realizację danych jej obietnic

        http://www.voxdomini.com.pl/vox_art/eugenia.htm

      • Franek pisze:

        ŚWIADECTWO JEGO EKSCELENCJI
        ALEKSANDRA CAILLOT, BISKUPA GRENOBLE
        na podstawie raportu sporządzonego w czasie badania kanonicznego dotyczącego Matki Eugenii Elisabetty Ravasio.

        Minęło 10 lat, odkąd jako biskup Grenoble zadecydowałem o otwarciu procesu kanonicznego dotyczącego przypadku Matki Eugenii. Posiadam teraz – jako biskup – wystarczające podstawy do przedstawienia Kościołowi mojego świadectwa:

        http://www.voxdomini.com.pl/ojciec/o_01.htm

    • Franek pisze:

      „Matka Eugenia powróciła do Ojca 10 sierpnia 1990 roku. Najważniejszą rzeczą, jaką nam pozostawiła, jest Orędzie, które tu prezentujemy: Ojciec mówi do Swoich dzieci. Jedyne objawienie dokonane osobiście przez Boga Ojca i uznane przez Kościół za autentyczne po 10 latach najbardziej rygorystycznych badań. Godnym uwagi jest fakt, że Ojciec – w 1932 roku – przekazał Orędzie Matce Eugenii po łacinie, języku całkowicie jej nieznanym. W 1981 roku poznaliśmy to orędzie, a w 1982 roku – w 50 rocznicę – opublikowaliśmy je w języku włoskim. Liczne cuda łaski, które z Orędzia tego wypłynęły, pobudziły nas do bezpłatnego rozpowszechniania go w więzieniach, koszarach, szpitalach. Zatroszczyliśmy się o jego druk w języku francuskim, angielskim, niemieckim, hiszpańskim i polskim. W opracowaniu jest przekład rosyjski”.

      http://bieliny.parafia.info.pl/?p=main&what=46

      • M pisze:

        Przeczytałam życiorys siostry Eugeni, wylewjąc łzy. O Panie Boże, czy każde Twoje Dzieło musi rodzić się i dokonywać w tak wielkim cierpieniu? Chyba tak. Musimy naśladować Jezusa. Tylko kto jest godzien i kto znajdzie siły do takich heroicznych wysiłków?
        W obliczu takich dokonań, przez małą, kruchą i słabą kobietę, jaką była siostra Eugenia,- nie wiem jak inni- ale ja odczuwam tylko wstyd, że narzekam na drobnostki i uciążliwości życia, które wobec doświadczeń siostry Eugenii są niczym słoma do spalenia w ogniu ogromu miłości i heroizmu tej wspaniałej, godnej przykładu postaci sługi Bożej.
        Panie Jezu, zanurz mnie i nnych potrzebujących w nieograniczonym Miłosierdziu Twoim…

  4. malina pisze:

    PSALM 41

    W ciężkiej chorobie

    1 Kierownikowi chóru. Psalm. Dawidowy.
    2 Szczęśliwy ten, kto myśli o biednym [i o nędzarzu],
    w dniu nieszczęścia Pan go ocali.
    3 Pan go ustrzeże, zachowa przy życiu,
    uczyni szczęśliwym na ziemi
    i nie wyda go wściekłości jego wrogów.
    4 Pan go pokrzepi na łożu boleści,
    podczas choroby poprawi całe jego posłanie.
    5 Ja mówię: «O Panie, zmiłuj się nade mną;
    uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie!»
    6 Nieprzyjaciele moi mówią o mnie złośliwie:
    «Kiedyż on umrze i zginie jego imię?»
    7 A jeśli przychodzi któryś odwiedzić, mówi puste słowa,
    w sercu swym złość gromadzi,
    gdy tylko wyjdzie za drzwi, wypowiada ją.
    8 Szepcą przeciw mnie wszyscy, co mnie nienawidzą,
    i obmyślają moją zgubę:
    9 «Zaraza złośliwa nim zawładnęła»
    i «Już nie wstanie ten, co się położył».
    10 Nawet mój przyjaciel, któremu ufałem
    i który chleb mój jadł, podniósł na mnie piętę.
    11 Ale Ty, Panie, zmiłuj się nade mną i dźwignij mnie,
    abym im odpłacił.
    12 Po tym poznam, żeś dla mnie łaskawy,
    gdy mój wróg nie odniesie nade mną triumfu.
    13 A Ty mnie podtrzymasz przez wzgląd na mą prawość
    i umieścisz na wieki przed Twoim obliczem.
    14 Błogosławiony Pan, Bóg Izraela,
    od wieków aż po wieki!
    Amen, amen.

    http://biblijni.pl/Ps,41,1-14

  5. Jan pisze:

    Wymusić śluby gejowskie na chrześcijanach, czyli kolejna fala homo-postulatów
    Cywilne homo-małżeństwa nie wystarczają już brytyjskim lobbystom gejowskim . Teraz rozpoczęli oni wymuszanie im ślubów przez wspólnoty i Kościoły chrześcijańskie. I wiele wskazuje na to, że – za sprawą wcześniejszych zapisów prawnych – stanie się to możliwe.

    Nie minęły dwa tygodnie od momentu, gdy w Wielkiej Brytanii wprowadzono do systemu prawnego „homo-małżeństwa”, wyłączając z obowiązku ich udzielania Kościoły, a już homoseksualni lobbyści rozpoczęli proces wymuszania także na chrześcijanach udzielania im ślubów w świątyniach. Barrie Drewitt-Barlow, znany gejowski lobbysta, który jako jeden z pierwszych sprawił sobie z partnerem – za pośrednictwem matki zastępczej – dzieci, już zapowiedział, że idzie do sądu, by zmusić swoją anglikańską parafię do udzielenia mu ślubu.

    http://www.fronda.pl/a/wymusic-sluby-gejowskie-na-chrzescijanach-czyli-kolejna-fala-homo-postulatow,29859.html

  6. Magdalena pisze:

    Ojciec Święty Franciszek wykonał pierwszy telefon do Polski. Zadzwonił do ks. Konrada Krajewskiego, którego nominował na papieskiego jałmużnika, zapytał nowo mianowanego arcybiskupa, „jak przyjął nominację”, i udzielił błogosławieństwa

    http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/49997,ojciec-swiety-zadzwonil-do-ks-konrada-krajewskiego.html

    • Dziecko Medziugorje pisze:

      - Jestem teraz – w Kosarzyskach, w Beskidzie Sądeckim. Tu mnie zastała nominacja – w górach, pośród miejscowych górali. Zresztą mogę to powiedzieć, myślę że nie będzie naruszeniem jakiejś intymności. Po nominacji pojechaliśmy na Obidzę, na pierogi wraz z góralami i z księdzem Dziadkiem, wtedy zadzwonił Papież. Od razu się przedstawił: „mówi Papież Franciszek”. Wiem, że Ojciec Święty już nieraz dzwonił. do kapłanów Powiedział do mnie: „słuchaj, jak przyjąłeś moją nominację”? Powiedziałem, że przyjąłem na kolanach, jak mogłem inaczej. „A kto jest z tobą”? – zapytał Papież. Powiedziałem kto jest ze mną. Papież na to: „To podgłoś telefon, to im pobłogosławię”! I pobłogosławił, i powiedział: „do dzieła”! I się wyłączył. Myślę, że pobłogosławił nam wszystkim, to był chyba pierwszy telefon do Polski Papieża Franciszka – powiedział ks. Konrad Krajewski

      http://www.radiomaryja.pl/kosciol/telefon-ojca-sw-franciszka-do-polski/

      • Dziecko Medziugorje pisze:

        Tajemnica nominacji

        Byłem przy beatyfikacji Matki Teresy. Potem przeczytałem – dzięki panu redaktorowi Tadejowi z Telewizji Polskiej, który mi przesłał wszystkie materiały – jakie mieli informacje zebrane odnośnie Matki Teresy. To wszystko co czytałem o tej Kobiecie – jak ona nie zatrzymywała niczego dla siebie – przypominała mi IV stację Drogi Krzyżowej – jak Chrystus spotyka Matkę Bożą. Chrystus myśli tylko o swojej Matce, która cierpi patrząc na Niego. Matka nie myśli o sobie tylko o Chrystusie – czyli wzajemne przenikanie. Myślę, że od Matki Teresy zaczęło się troszkę nasze inne bycie w Rzymie. Mianowicie wraz z siostrami – Albertynkami, które pracują w Gwardii Szwajcarskiej, czy z siostrami Prezentkami, które pracują w magazynie Ojca Świętego – często wychodziliśmy na uliczki przyległe do Watykanu i zanosiliśmy to, co zostało z mensy, z jadalni, z refektarza Gwardii Szwajcarskiej (tam jest ponad stu mężczyzn), czy to co zostało ze stołu papieskiego. Po prostu pakowaliśmy i roznosiliśmy. Wtedy mi się przypominały słowa Matki Teresy, że kto dotyka się ubogiego – dotyka Chrystusa. My nie jesteśmy pracownikami socjalnymi. Oni są lepsi od nas, oni są zawodowcami. My to czyniliśmy po to, aby dotknąć się Chrystusa i to właśnie na ulicy. Nie wiem kto Ojcu Świętemu o tym powiedział. To pozostanie chyba tajemnicą tej nominacji. Ktoś to Ojcu Świętemu musiał powiedzieć. „Doniósł” – można tak powiedzieć. Ojciec Święty mi mówił, że chciałby bym był jałmużnikiem. Po polsku to słowo chyba nie oddaje do końca znaczenia tej funkcji, ale jest tak rzadko używane, że dobrze iż się teraz pojawiło. Ojciec Święty powiedział, że jest tyle przykładów ludzi, którzy potrafili świadczyć miłosierdzie, żebym się od nich uczył i w tym wszystkim miał dużo fantazji. Myślałem o tym właściwie całą podróż do Rio, bo już wtedy wiedziałem, że Ojciec Święty zechce bym Go reprezentował jako jałmużnik. Stwierdziłem, że mottem mojego bycia jałmużnikiem powinno być słowo „miłosierdzie” – „misericordia”. Tak jak ks. Mieczysław Mokrzycki – sekretarz dwóch Papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI za swoje motto wziął jedno słowo, co się bardzo rzadko spotyka – pokora, której uczył się od dwóch Papieży. Chciałem połączyć Jana Pawła II z Papieżem Franciszkiem. Właśnie dlatego wybrałem zawołanie – „miłosierdzie”, bo to jest drugie imię miłości. W tym zawiera się wszystko.

        http://www.radiomaryja.pl/polecamy/ks-abp-konrad-krajewski-o-decyzji-papieza-franciszka/

  7. Franek pisze:

    Odkryła pierwsze lekarstwo przeciw trądowi, otrzymując je z ziarna pewnej rośliny tropikalnej, lekarstwa, które potem zbadano i opracowano w Instytucie Pasteura w Paryżu. Zachęciła do misji apostolskiej Raoula Follereau, który w oparciu o podwaliny przez nią położone został uznany apostołem trędowatych

    Modlitwa Matki Eugenii

    O, mój Ojcze niebieski, jak jest słodko i miło wiedzieć, że Ty jesteś moim Ojcem, a ja – Twoim dzieckiem! Przede wszystkim wtedy, gdy niebo mojej duszy jest czarne, a mój krzyż zbyt ciężki, odczuwam potrzebę, aby Ci powiedzieć: „Ojcze, wierzę w Twoją miłość do mnie!” Tak, wierzę, że Ty jesteś moim Ojcem, a ja -Twoim dzieckiem! Wierzę, że czuwasz w dzień i w nocy nade mną i że nawet jeden włos nie spadnie z mojej głowy bez Twojego pozwolenia! Wierzę, że jako nieskończenie Mądry wiesz lepiej niż ja, co jest dla mnie korzystne! Wierzę, że jako nieskończenie Mocny wyprowadzasz dobro ze zła! Wierzę, że jako nieskończenie Dobry, sprawiasz, iż wszystko służy dobru tych, którzy Cię kochają i pomimo rąk, które mnie ranią, całuję Twoją dłoń, która leczy!

    Wierzę, lecz pomnóż moją wiarę, a zwłaszcza moją nadzieję i moją miłość! Naucz mnie dobrze widzieć Twoją miłość, która kieruje wszystkimi wydarzeniami mojego życia. Naucz mnie zdawać się na Twoje prowadzenie jak dziecko w ramionach swej matki.

    Ojcze, Ty wiesz wszystko. Ty widzisz wszystko. Ty znasz mnie lepiej, niż ja znam samą siebie. Wszystko możesz i kochasz mnie! O, mój Ojcze, ponieważ chcesz, abyśmy prosili Cię o wszystko, przychodzę z ufnością prosić Cię z Jezusem i Maryją o…. (należy wymienić laskę, o którą się prosi). W tej intencji ofiaruję Ci – w jedności z ich Najświętszymi Sercami – wszystkie moje modlitwy, ofiary i umartwienia oraz największą wierność moim obowiązkom. * Udziel mi światła, siły i łaski Twojego Ducha! Umocnij mnie w tymże Duchu tak, żebym nigdy go nie straciła, nie zasmuciła ani nie osłabiła we mnie. Mój Ojcze, proszę Cię o to w Imię Jezusa Chrystusa, Twego Syna. A Ty, o Jezu, otwórz Swe Serce i włóż w nie moje serce, a potem razem z Sercem Maryi ofiaruj je naszemu Boskiemu Ojcu! W zamian za to wyproś mi łaskę, której tak potrzebuję!

    Mój Boski Ojcze, spraw, by Cię poznali wszyscy ludzie. Niech cały świat ogłasza Twoją dobroć i Twoje miłosierdzie! Bądź moim czułym Ojcem i chroń mnie wszędzie jak źrenicy Twoich oczu. Niech na zawsze zachowam godność Twojego dziecka. Zmiłuj się nade mną!

    Boski Ojcze, słodka Nadziejo naszych dusz, bądź znany, czczony i kochany przez ludzi! Boski Ojcze, nieskończona Dobroci objawiająca się wszystkim narodom, bądź znany, czczony i kochany przez ludzi! Boski Ojcze, dobroczynna Roso dla ludzkości, bądź znany, czczony i kochany przez ludzi!

    * Jeśli modlitwę tę odmawia się jako nowennę, można dorzucić: „Przyrzekam Ci wierność szczególnie przez te 9 dni w sytuacjach…. w spotkaniach…”.

    http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/ojcze_nasz/ravasio.htm

  8. Ania pisze:

    Kto Mi te akty ofiaruje, kto w dodatku czyni wszystko, by Mi je rozpowszechniać, będzie Mi w szczególny sposób dzieckiem, a Ja mu będę kochającym Ojcem. Jakże tęsknię za tym, żeby i o Mnie możliwie często i serdecznie myślano. Duch Święty jest mało czczony. Ale Mnie czci się jeszcze mniej. Nabożeństwo do Mnie wynagradzam w całkiem wybitny sposób. Ofiarujcież Mi często akty miłości, które tak radują Moje Serce.”

    Akty miłości Boga Ojca

    Szczególnie miłe Bogu odmawiane wcześnie rano lub o godzinie 15.00

    Ojcze, kocham Cię serdecznie, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię czule, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię delikatnie, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię jak Twoje dziecko, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię żarliwie, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię płomiennie, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię niewypowiedzialnie, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię bezgranicznie, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię nade wszystko, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię bez miary, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię niewymownie, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię ponad miarę, ratuj dusze!

    Ojcze, kocham Cię bez końca, ratuj dusze!

    Ojcze, wysławiam Cię, kocham Cię, dziękuję Ci, ratuj dusze!

    Ojcze, chciałbym Cię kochać, jak Cię kochają wszyscy Aniołowie i

    Święci, ratuj dusze!

    Ojcze, chciałbym Cię kochać, jak kochał Cię na ziemi Św. Józef i jak Cię

    teraz kocha w Niebie, ratuj dusze!

    Ojcze, chciałbym Cię kochać, jak kochała Cię na ziemi Maryja i jak Cię

    teraz kocha w Niebie, ratuj dusze!

    Ojcze, chciałbym Cię kochać, jak Cię kocha Twój Syn i Duch Święty,

    ratuj dusze!

    Módlmy się:

    Ojcze, przez Niepokalane Serce Maryi, dla ratowania tych wszystkich dusz, które są w niebezpieczeństwie wiecznego potępienia, ofiaruję Ci ostatnie krople Krwi, które Twój Boski Syn ostatkiem sił Swej Miłości wylał, i ofiaruję Ci Je nieskończoną ilość razy. Amen.

    Niech nas błogosławi Bóg Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.

    Ze Swoim Ukochanym Dziecięciem niech nas błogosławi Dziewica Maryja. Amen.

  9. Ania pisze:

    Święty Jan Maria Vianney
    Jan urodził się w rodzinie ubogich wieśniaków w Dardilly koło Lyonu 8 maja 1786 r. Do I Komunii przystąpił potajemnie podczas Rewolucji Francuskiej w 1799 r. Po raz pierwszy przyjął Chrystusa do swego serca w szopie, zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Ponieważ szkoły parafialne były zamknięte, nauczył się czytać i pisać dopiero w wieku 17 lat.

    http://ewangeliadlanas.wordpress.com/2013/08/03/osiemnasta-niedziela-zwykla-patroni-dnia/

    • Ania pisze:

      Papież wykonał zdecydowany gest na rzecz „kościelnego pokoju” ze środowiskami związanymi z tradycją łacińską i liturgią trydencką (najdzywczają formą rytu rzymskiego).

      Papież wykonał zdecydowany gest na rzecz „kościelnego pokoju” ze środowiskami związanymi z tradycją łacińską i liturgią trydencką (najdzywczają formą rytu rzymskiego). Na stanowisko sekretarza komisji „Ecclesia Dei” powrócił abp Guido Pozzo – pełnił on to stanowisko już w latach 2009-2012. Duchowyny ten jest zdecydownym zwolennikiem reformy liturgicznej Benedykta XVI. Później zajmował stanowisko papieskiego jałmużnika.

      Komisja „Ecclesia Dei” ustanowiona przez Jana Pawła II zajmuje się wiernymi i duchownymi przywiązanymi do tradycji łacińskiej. Po włączeniu jej w struktury Kongregacji Nauki Wiary odpiadała ona za dialog z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X. Tradycyjnie stanowisko sekretarza jest decydujące w wielu urzędach watykańskich.
      http://www.fronda.pl/a/gest-papieza-skierowany-do-wiernych-tradycji-lacinskiej,29864.html

  10. Dziecko Medziugorje pisze:

    Żądny świeżych informacji z Medjugorje zajrzałem na blog Królowej Pokoju, że przeczytam coś ciekawego co w Medjugorje.
    Zobaczyłem nowe wpisy i komentarze Admina z Medjugorje po przeczytaniu komentarza zapłakałem

    11.Dzieckonmp powiedział/a
    4 Sierpień 2013 @ 15:43
    Co się dzieje w kościele?

    Głowa kościoła unickiego który jest w jedności z naszym papieżem rzuca klątwę na papieża jako na ducha antychrysta

    Declaration of anathema on Francis Bergoglio

    i link do tego świństwa ;(

  11. Paul pisze:

    Bóg Ojciec wygląda na tym obrazie bardzo majestatycznie.Troszkę mi ciarki po plecach przechodziły kiedyś jak się wpatrywałem w ten obraz :) Lepiej żyć z nim w zgodzie :D.Ktoś kiedyś powiedział że Gdyby Bóg nas nie kochał i nie szanował to byłby najlepszym manipulatorem na świecie :)

    • M pisze:

      Ale w/g wizji siostry Eugenii Bóg; to piękny mężczyzna, majestatyczny, jednak też emanujący wszystkim co wartościowe.(Nie przedstawiany przez innych groźny starzec z brodą.) (Ja dostrzegam majestat, sprawiedliwość, mądrość, życzliwość, a poza tym, jest naprawdę piękny także w ludzkim pojęciu.) (Gdybym takiego mężczyznę zobaczyła jako człowieka, pomyślałabym; jest wspaniałym dziełem Boga, któremu można zaufać). (Tymczasem,w/g siostry Eugenii Bóg Ojciec tak właśnie jej się objawił).Zresztą, jak już wspominałam, to nie wizerunek jest ważny. Bóg Ojciec jest wszędzie; w każdym miejscu w Niebie i na ziemi. Może w miłości do nas przybrać postać, jaka będzie nam bliska w naszym pojęciu miłości i piękna. Jest Osobowy, ale też wszechobecny, wszechpotężny, nieograniczony czasem, materią , przestrzenią, żadnymi prawami, stworzonymi przez Siebie.

    • dany pisze:

      Polecam Ci w takim razie książkę „Bóg Kumplem”
      [edycja... tytuł też zmieniłam chociaż zostawiłam pierwsze i ostatnie słowo by oddać sens tego śmiesznego i żałosnego tytułu.... Jak można Boga nazywać qmplem??? -Adminka]

      • Paweł pisze:

        Dlaczego polecasz książki, których nie znajdziesz w księgarniach katolickich?
        Co to ma znaczyć?
        Mnie sam opis odrzuca, sex-shop itp.

      • M pisze:

        Dany, to może ja też coś Ci polecę. Komedię, może nie do końca komedię ,,Bruce wszechmogący”. Tam też Bruce został na pewien czas niejako ,,kumplem Boga” i zastąpił Go …No i co z tego wyniknęło, to już obejrzysz w tym filmie.
        Bóg nie jest żadnym manipulatorem!!! Jest Bogiem!!!
        Może Ty nie zrozumiesz tego, ale ja tak pojmuję: Bóg, samowystarczalny, szczęsliwy w Swej Doskonałości, zatęsknił kiedyś, po stworzeniu świata materialnego, za istotami rozumnymi, posiadającymi wolną wolę i kochającymi Go bezinteresownie. Nie na zasadzie przymusu, czy ,,coś za coś”. No i stworzył człowieka…

      • dany pisze:

        Książkę dostałem, mi się podobała, wiem że nie wszystko co jest tam podane jest odpowiednie dla katolickiego czytelnika, ale czyta się szybko i lektura wciąga. Nie ja nazwałem Boga manipulatorem nad takim stwierdzeniem zastanawiał się Paul i tak mi się skojarzyło. Gdyby słowo klucz. Ja osobiście święty nie jestem i nie będę tego ukrywał, popełniam błędy i wpadki jak na Forum tej strony. Mogę jedynie przeprosić jeśli kogoś uraziłem. Bóg uleczył mnie z choroby i mam do niego szacunek choć czasami traktuję go jak kumpla/przyjaciela nie potrafię Go tak do końca postawić na piedestale, mam tak od dziecka i nie wiem czy do końca życia to zmienię. Mógłbym powiedzieć że jestem gotowy na czyściec bo do nieba chyba nie doskoczę. Ewentualnie piekło, ale liczę na Boże Miłosierdzie. Jestem świadomy swojej grzeszności grzeszyłem przeciwko Duchowi Świętemu i o mało nie skończyło się to dla mnie tragicznie, przeszedłem swoje, choruję na schizofrenię, którą zesłał na mnie Bóg i wiem że nie można w z nim żartować podchodzić Go. Bóg jak na razie ma do mnie cierpliwość i jestem mu za to wdzięczny, bo sam za swoją grzeszną przeszłość która mnie czasami prześladuje skazałbym się dawno na piekło. Cierpiałem na anhedonię nie potrafiłem płakać ani cieszyć się ale nigdy nie nauczono mnie kochać. Teraz jest inaczej, choć zdarzają się zgrzyty i potknięcia. Proszę o minimum zrozumienia i modlitwę jeśli to możliwe. Nie zamierzam się kłócić ani być stałym użytkownikiem Forum tej strony jeśli mnie coś zaciekawi to napiszę. Dawid.

      • wobroniewiary pisze:

        Dawid modlitwę masz zapewnioną.

        Twoja choroba to nie koniec świata ale dzięki że się podzieliłeś informacją, bo wtedy łatwiej Cię zrozumieć.

        Przy okazji informuję Czytelników, że:

        1) Ola miała wczoraj i dziś egzorcyzmy. Wczoraj wyszło 10, dziś reszta. Ola jest wolna, zlikwidowała konto na fb,.chce dojść do siebie i do Boga w Rruchu Czystych Serc. Pięknie gra i śpiewa, będzie działać na chwałę Pana w realu. Posłuchała rady egzorcysty i innych.
        Ale pamiętajmy o Niej w naszych modlitwach.

        2) Asia nr 2 będzie pisać tylko, jeśli będzie prośba o modlitwę przed kolejnym egzorcyzmem. Jej kierownik duchowy (znany ojciec zakonny, szef pewnych „ojców i braciszków”) nakazał jej dla ogólnego dobra (wyzwolenia jej spod władzy złych duchów), naszego dobrego samopoczucia, (mego, mojej rodziny i Czytelników), aby złe duchy nas nie atakowały i nie mściły się na nas i naszych rodzinach – zero kontaktów do czasu uwolnienia, ale pamiętajmy o modlitwie za nią. Kontakty będą wznowione, jak już będzie czysta i wolna od tych dzikich i niechcianych lokatorów.

        3. Asia Nr 1 – bardzo prosimy o modlitwę, aby znalazł się ktoś, kto pomoże jej ukryć się albo w jakimś klasztorze albo wywiezie ją do oazy Cenacolo w Medziugorje, gdzie – jak Anna Golędzinowska – stanie na nogi.
        W obecnym miejscu zamieszkania, mimo wielu egzorcyzmów – jest to niemożliwe.

      • Paul pisze:

        No kumplem to nie ale przyjacielem to można :)

      • Paul pisze:

        Dany ale ty musisz chodzić zdołowany.Jestem do niczego ble Bluźniłem Duchowi Świętemu e może mały ostatni pokoik w czyśćcu łe.Chyba nie bluźniłeś może byłeś blisko.Kiedyś czytałem u jakieś mistyczki że gdy człowiek ale naprawdę i świadomie bluźni Duchowi Świętemu to ginie szybko np w wypadku samochodowym nieraz żyje tylko po to by kogoś uświęcić przy pomocy tej osoby tak też robi z diabłem który najbardziej przyczynia się do naszego uświęcenia.Przykładem choćby jest Hiob.Twoja choroba to nie kara Boża tylko okazja do przemyślenia jak żyjesz.Glorii Polo Bóg zabrał majątek a ona też potraktowała to jak karę a ubóstwo miało ją do Boga przyprowadzić bo chciał ją uratować bo ją kochał tak jak ciebie i kocha ją dalej oczywiście :)Skoro trafiłeś tutaj i zbliżasz się do Boga to znaczy że cię nie skreślił :)Nie dołuj się.

  12. Michał pisze:

    „Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście..
    Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy.
    Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca?”

    • dany pisze:

      Odpisuję tutaj bo nie ma opcji powyżej.Nie cierpię już na depresję ale są gorsze dni, jestem na rencie niezdolny do pracy i to tak mnie dołuję nawet w caritasie nie chcą mojej pomocy. Patrzę realnie na świat i jestem świadomy swojej grzeszności wiem że nie można 2 panom służyć, a grzeszę mimo to. Odkąd porzuciłem temat końca świata i dzieckonmp nie robię sobie już na złość i przede wszystkim Bogu. Miałem niepokoje i koszmary jak wszedłem w świat MBM. Wiem że grzeszyłem p. DŚ nie będę Ci tego tłumaczył tego tu na Forum, świadomie podejmowałem decyzje i Bóg mnie sprawdzał czy powrócę do Niego z wyrzutami sumienia. Tak się działo był żal za grzechy to wybaczał, ale p. DŚ grzeszyłem. Polo ubóstwo oczywiście tak ale bogatą po przejściach na Duchu przypomnę że trafił ją piorun mnie tylko Bóg pomieszał w głowie i do końca nie myślałem racjonalnie w pewnych sprawach uważałem się za antychrysta, opętanego itp. A to tylko była i aż schizofrenia, codziennie przez ponad dwa miesiące byłem budzony przez chorobę ewentualnie złego ducha, słyszałem na własne uszy słowa szatana, który przedrzeźniał mnie i podkładał mi myśli, miałem mrowienia w głowie. Nie wiesz jak to jest. Wiem że mnie nie skreślił, a ta strona jest ciekawa dlatego tu zaglądał, co nie oznacza że się będę z Wami we wszystkim zgadzał. Pozdrawiam i dobrej nocy.

      • M pisze:

        Dany, czy Ty jesteś nick Dawid z dzieckonmp?
        Niezależnie od tego, kim jesteś, ja obejmuję Cię modlitwą i proszę o to innych. Nie jesteś sam! Pamiętaj o tym w chwilach zwątpienia.

      • M pisze:

        Bóg pamięta o każdym Swoim dziecku. Ty też jesteś dzieckiem Boga. Tylko zechciej w to uwierzyć. Nie poddawaj się pokusom. Shizofrenia to ciężka choroba, ale jeśli przyjmuje się leki systematycznie, jest stabilna i człowiek nie zachowuje się jak wariat. Ufaj swoim lekarzom. Ufaj Bogu, a wszystko będzie dobrze.

      • Maria z Warszawy pisze:

        Dany uważam, ze bardziej jesteś na bakier ze swym językiem. Kumplem może być rówiesnik, drugi człowiek (rozumiem, ze używasz slangu).Bóg Ojciec sam deklaruje, że chce być naszym Przyjacielem i to takim, który nie zawiedzie, nie obmówi itp.Przecież On sam prosił aby Jego wizerunek powiesić w domu, warsztacie, urzędzie, sklepie, gdyż chce być z nami, chce nam towarzyszć we wszystkim, co robimy, abysmy byli „pod Jego okiem”. Nie chcę osądzać ale bardzo mnie dziwi fakt, że choroba, niepełnosprawność, nieszczęście w naszym katolickim kraju powoduje dziwne wykluczenie. Nagle znikają przyjaciele, często gęsto rodzina(jeżeli jest), bo a nuż trzeba będzie pomóc w jakikolwiek sposób..
        Dlaczego, odrazu skazujesz się na piekło może ta choroba to właśnie Twoja pokuta tu na ziemi, abyś nie musiał pokutować „tam”.Uszy do góry, kazdy z nas grzeszy, ale proś Boga o przebaczenie swoich grzechów. „W ucisku zawołem do Pana , a On mnie wysłuchał.”

      • Paul pisze:

        Wiem jak to jest po części.Demony Bluźnierczych myśli mnie atakowały.Słyszałem brzydkie rzeczy w głowie.

      • M pisze:

        Błogosławiona siostra Fustyna też czasem słyszała w uszach błuźniercze słowa, a także odczuwała przerażającą pustkę: opuszczenie przez Boga. Miewała też pokusy samobójcze. Pan Jezus wyjaśnił jej, że czasem przenosi na nią te stany, które odczuwa inna słaba istota, dusza, która nie poradzi sobie z atakami szatana. Faustyna cierpiała wtedy za inną osobę.
        Wniosek: grzech każdy wymaga wynagrodzenia i pokuty wobec Sprawiedliwości Bożej. Pan Jezus wziął na Siebie karę za wszystkich grzeszników. Ale świat jeszcze trwa. Mamy otwartą bramę Nieba, ale popełniane grzechy wymagają pokuty. Może pokutować grzesznik. Ale najwyraźniej Bóg dopuszcza możliwość zadośćuczynienia za grzech przez innego człowieka.

      • Paul pisze:

        Wiesz M u mnie to wątpię by Pan Jezus :) przenosił na mnie czyjąś pokutę.To przez moje grzechy słyszałem i nieraz jeszcze słyszę takie ohydztwa.Sam jestem sobie winien.

  13. krzysztofn pisze:

    Dekalog
    1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
    3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. 6 Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.
    7 Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.
    8 Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. 9 Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. 10 Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. 11 W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.
    12 Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.
    13 Nie będziesz zabijał.
    14 Nie będziesz cudzołożył.
    15 Nie będziesz kradł.
    16 Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek.
    17 Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego”.

    • M pisze:
        Dlaczego 17 przykazań? Dekalog jest dekalogiem i zawiera 10 przykazań. Rozumiem, że drugie przykazanie, które było zasadne dla ludów Starego Testamentu ze skłonnością do bałwochwalstwa zostało zmodyfikowane. Sam Pan Jezus zostawiając wizerunek Swojej twarzy na chuście Weroniki, czy potem odbicie całej swej Postaci na Całunie Turyńskim, niejako usankcjonował i dozwolił na sporządzanie obrazów.

        Do mc2: pamiętam ciebie z czasów, gdy odwiedzałam ,,tamten blog” .Zapamiętałam dużo inteligentnych ludzi. Ciekawe, co się z nimi dzieje obecnie? Bożena2, Imelda, Tadeusz, Kamil i inni…
        A Administratorowi tamtego blogu może potrzebna jest rada, aby przeczytał w całości Biblię, a nie tylko fragmenty, czy orędzia wątpliwej treści.
        Wzajemna wyrozumiałość dla odmiennych poglądów

        1 A tego, który jest słaby w wierze, przygarniajcie życzliwie, bez spierania się o poglądy. 2 Jeden jest zdania, że można jeść wszystko, drugi, słaby, jada tylko jarzyny. 3 Ten, kto jada [wszystko], niech nie pogardza tym, który nie [wszystko] jada, a ten, który nie jada, niech nie potępia tego, który jada; bo Bóg go łaskawie przygarnął. 4 Kim jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę? To, czy on stoi, czy upada, jest rzeczą jego Pana. Ostoi się zresztą, bo jego Pan ma moc utrzymać go na nogach.
        5 Jeden czyni różnicę między poszczególnymi dniami, drugi zaś uważa wszystkie za równe: niech się każdy trzyma swego przekonania! 6 Kto przestrzega pewnych dni, przestrzega ich dla Pana, a kto jada wszystko – jada dla Pana. Bogu przecież składa dzięki. A kto nie jada wszystkiego – nie jada ze względu na Pana, i on również dzięki składa Bogu. 7 Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: 8 jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. 9 Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi.
        10 Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga. 11 Napisane jest bowiem:
        Na moje życie – mówi Pan – przede Mną klęknie wszelkie kolano.
        a każdy język wielbić będzie Boga.
        12 Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.
        Unikanie zgorszenia

        13 Przestańmy więc wyrokować jedni o drugich. A raczej to zawyrokujcie, by nie dawać bratu sposobności do upadku lub zgorszenia. 14 Wiem i przekonany jestem w Panu Jezusie, że nie ma niczego, co by samo przez się było nieczyste, a jest nieczyste tylko dla tego, kto je uważa za nieczyste. 15 Gdy więc stanowiskiem w sprawie pokarmów zasmucasz swego brata, nie postępujesz już zgodnie z miłością. Tym swoim [stanowiskiem w sprawie] pokarmów nie narażaj na zgubę tego, za którego umarł Chrystus.
        16 Niech więc posiadane przez was dobro nie stanie się sposobnością do bluźnierstwa! 17 Bo królestwo Boże to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. 18 A kto w taki sposób służy Chrystusowi, ten podoba się Bogu i ma uznanie u ludzi. 19 Starajmy się więc o to, co służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu. 20 Nie burz dzieła Bożego ze względu na pokarmy! Wprawdzie każda rzecz jest czysta, stałaby się jednak zła, jeśliby człowiek spożywając ją, dawał przez to zgorszenie. 21 Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata razi .
        22 A swoje własne przekonanie zachowaj dla siebie przed Bogiem. Szczęśliwy ten, kto w postanowieniach siebie samego nie potępia. 23 Kto bowiem spożywa pokarmy, mając przy tym wątpliwości, ten potępia samego siebie, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem. Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem.

      • M pisze:

        To list do Rzymian św. Apostoła Pawła.

      • M pisze:

        Ach, no i była pewna dzielna osoba o nicku Patriota. Walczyła o czystość wiary. Gdy ja ostrzegałam, że roznoszenie orędzi, szczególnie do kościołów spotka się z nieprzychylną reakcją, ona powiedziała, że w jej kościele taka już nastąpiła. Ludzie, na widok tych roznoszących ulotki pukali się w głowy. A że byli to (roznoszący ulotki orędzi) członkowie Kółka Różancowego, komentarze były tego typu, że nadmiernie pobożni jednak mają ,,coś nie tak z głową”.

      • Paul pisze:

        M Bruce Wszechmogący fajny film ;) a najlepsza scena z pomidorówką ;)

    • dany pisze:

      Znowu nie mogę odpowiedzieć powyżej… Nie nie jestem tym Dawidem z dznmp, tam nie postowałem. Dziękuję za modlitwę i wsparcie. Też wspomnę o Was w modlitwie w najbliższym czasie.

    • Maria z Warszawy pisze:

      do krzysztofan. jeżeli już postanowiłeś rozmnożyć przykazania przez dzielenie omówienia (komentarza) to pragnę Ci przypomnieć,że zapomniałeś o jeszcze 2 czy możesz wyjaśnić dlaczego je pominąłeś?

    • dany pisze:

      Przyjmuję leki systematycznie, ale czasami mam natrętne myśli, choć nie tak bardzo jak na początku choroby, ale ze skupieniem się mam problemy dlatego czasami piszę chaotycznie. Nie skazuje siebie na piekło ale jak zgrzeszę czuję się jego godny i mam myśli że Bóg może nie przebaczyć. Na szczęście to robi, wybaczył już dużo i jestem pewien jego miłości. Niestety swego czasu interesowałem się końcem świata czytałem dużo o tym, tak zaczęło się z resztą moje zniewolenie, to wszystko niezdrowe i należy tego unikać. Jak moja koleżanka mówi najważniejsze to modlitwa i czynienie dobra. Tak po przemyśleniu Bóg raczej nie nadaję się na kumpla, ale na przyjaciela jak najbardziej, jestem z nim bliżej niż z Jezusem, to w końcu Bóg mnie uleczył z choroby. Jestem mu winny życie bo nie wiem gdzie bym był gdyby nie On. Znalazłem Go przez grzech i dopiero jak sięgnąłem dna mogłem się od niego odbić. Wklejałem tu swoje świadectwo ale może warto je wkleić jeszcze raz, może komuś da to nadzieję że z każdej sytuacji Bóg może człowieka podnieść i tchnąć nowe życie. Ja nie czuję się wykluczony, ale jakaś skaza jest, mam rodzinę i przyjaciół jednak nie umiem poukładać sobie życia na nowo, są bariery które kiedyś były łatwiejsze do pokonania.

      http://www.apostol.pl/forum/viewtopic.php?f=29&t=7621

      Przepraszam jeśli kogoś uraziłem trochę robię sobie na złość znowu chyba nieprzemyślanymi wiadomościami. Chylę czoła przed Bogiem i pokornie sypię głowę popiołem, więcej pokory. Obiecuję nie rozrabiać.

      • Maria z Warszawy pisze:

        Dany, chyba znowu napisałeś nie to co chciałeś.A Jezus to nie Bóg?.Bóg jest Jeden Jedyny ale w 3 osobach. Bóg Ojciec cię stworzył Bóg Syn-Jezus odkupił i to za straszliwą cenę,Bóg Duch Św. cię oświęca i jest Pocieszycielem.-Może dlatego, że nie jesteś „blisko z Jezusem” jest całym twoim problemem?. Bóg tak nas kocha, że przemienił się w człowieka aby nas odkupić od wszystkich naszych zbrodni.Na krzyż poniósł wszystkie nasze „brudy”. Dla nas wycierpiał samotność, opuszczenie, fałszywe świadectwa,niesprawiedliwy wyrok, naigrawanie, wstyd …… Weź do ręki krzyż siądź gdzieś spokojnie i porozmawiaj z Jezusem normalnie przeproś go tak jak byś przepraszał właśnie dobrego przyjaciela , ojca, matkę za wszystko co zrobiłeś. Poproś Go aby obmył cię wodą i krwią płynąca z Przebitego Serca On zawsze chętnie to uczyni. Potem idź do spowiedzi i usiądź przed Tabernakulum (kiedyś nakazał mi to spowiednik jako pokutę) i zacznij z nim rozmawiać własnie tak jakbyś rozmawiał z bratem, ojcem …. powiedz Mu wszystko co ci lezy na sercu. A potem poprostu powiedz Jezu kocham Cię, chodź ze mną do domu i uporządkuj ten cały bałagan.Nie wiem jak sobie poradzić Jezu proszę Cię zajmij sie tym wszystkim. Zajmie się na pewno.
        Dany chyba wszyscy interesują się końcem świata. Przeciez cała Apokalipsa to nic innego jak opis końca swiata, tylko wydaje mi się, że raczej nie postawiłeś w tym wszyskim Boga w Trójcy Jedynego na pierwszym miejcu, Matki też nie wołałeś na pomoc.
        spróbuj, wierzę, że ci się uda

      • wobroniewiary pisze:

        Tak, jeśli chodzi o Jezusa- Syna Człowieczego to nawet dzisiejsze czytanie ze Starego Testamentu – z Księgi Daniela mówi, że „oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki”

        Księga Daniela 7,9-10.13-14.
        Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła – płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

        http://ewangeliadlanas.wordpress.com/2013/08/05/6-sierpnia-2013-swieto-przemienienia-panskiego/

      • Paul pisze:

        No właśnie Bóg jest w 3 osobach. :) Jezus to też Bóg ;)

  14. mc2 pisze:

    Na pewnym blogu , Administrator zamieścił film wideo z ekskomuniki dokonanej na Papieżu Franciszku przez kapłana Bizantyjsko-Katolickiego Patriarchatu , no i zaczeło się najeżdżanie na Franciszka . Ale nikt z tamtejszych czytelników nie sprawdził kto i co . A ten sam kościół i chyba ten sam patriarcha ekskomunikował dwa lata temu poprzednich papieży , Jana Pawła II i Benedykta XVI .

    • mc2 pisze:

      Tak więc wygląda to tak : zły nieźle już namieszał tamtym czytelnikom w głowach , bo nic nie sprawdzają . Nawet tego jakie inne filmy zamieścił na you tube użytkownik
      ByzCathPath który dał film o ekskom. obecnego Papieża .

    • wobroniewiary pisze:

      Dlatego zaproponowałam odnowienie przyrzeczenia wierności Papieżowi
      Zastanawiam się jak oni uczestniczą tam u Królowej Pokoju we mszach św, jak słyszą „módlmy się za naszego Papieża Franciszka”

      Schizofrenia duchowa!!!

      Przy okazji proszę o modlitwę za pewnego człowieka, aby przestał nękać mnie telefonami z powodu prowadzenia przeze mnie tej strony. Przed chwilą byłam zmuszona powiadomić o tym ks. Adama.
      .

      • mc2 pisze:

        A ja właśnie prowadzę dialog ( ??? ) na tamtej stronie z pewnym Panem G. który udaje że nie wie o co chodzi . i pyta się gdzie opluwa się Franciszka , chodź jest tam filmik ( na tamtym blogu ) z rzucaniem przekleństwa na Papieża Franciszka przez patriarchę unickiego.

      • mc2 pisze:

        Mówię jeden dziesiątek różańca w tej intencji .

      • wobroniewiary pisze:

        Bóg zapłać.
        Żarty się skończyły, jak ktoś chce uchodzić za świętego to niech święty będzie.
        Jak będę zmuszona to zgłoszę mobbing telefoniczny i mailowy.
        Proszę też o modlitwę za Kazimierza, jest dalej w szpitalu.

    • Paweł pisze:

      To nie jest kościół unicki!!!

      To wystąpienie patriarchy Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu (Antonina Dohnal), byłego czeskiego duchownego greckokatolickiego, który założył Prawowierny Kościół Greckokatolicki i obłożył wraz z nimi imiennie klątwami kościelnymi wszystkich biskupów katolickich na świecie

      A czym jest Prawowierny Kościół Greckokatolicki?
      “Ukraiński Prawowierny Kościół Greckokatolicki, UOGCC – sekta powstała w 2008 roku na Ukrainie. Nazywana również grupą Antonina Dohnala lub dohnalowcami”

      “Zdaniem Synodu Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego tak zwani „ojcowie podhoreccy” nadal publicznie wykazują nieposłuszeństwo wobec władz kościelnych oraz prowadzą destruktywną działalność w Kościele.”

      “Działalność destruktywną „ojców podhoreckich” z Czech niedawno ostro skrytykował w liście otwartym greckokatolicki biskup wrocławsko-gdański Włodzimierz Juszczak, który zna ich z pobytu we wspólnocie bazylianów w Polsce.”

      http://ekai.pl/wydarzenia/swiat/x22518/ukraina-nowy-kosciol-greckokatolicki-czy-sekta/

      I oto sekciarz, który nie jest w jedności z kościołem katolickim nakłada klątwę na kolejnego już papieża!

      • mc2 pisze:

        No to teraz widać wyraźnie że na tamtym bloku zamieścili wideo z fałszywa ekskomuniką dokonaną na Papieżu Franciszku przez sekciarza , byłego kapłana Grekokatolickiego który wystąpił ze swojego kościoła i założył własny bizantyjsko katolicki ( czytaj sekta) .

      • Maria z Warszawy pisze:

        Paweł nie martw się nie jest pierwszy. Luter tez obłożył Papieża klątwą, nawet nazwał go antychrystem. Czyli nic nowego pod słońcem

  15. Paweł pisze:

    PAMIĘTAJ!!!
    Bóg jest Osobowy, nie jest żadną energią – jak wmawia demon i co powtarzają heretycy!

    Zgadzam się, ale tu chyba nikt tak nie twierdzi ;)

    • Paul pisze:

      No ale na innych blogach twierdzą że tak twierdzimy że Bóg to energia.Ja widzę majestatycznego Pana na Tronie Chwały a nie jakąś dziwną energie ;)
      Ale nie rozmawiajmy z ekspertami szczególnie od objawień Maryjnych :D

      • Michał pisze:

        Na innych blogach to chyba zarabiają na tym, żeby ciągle mieszać.
        Jak cisza to dzień stracony :D
        Ale widzę, że Adminka stanęła na wysokości zadania i pokazała naprowadzanie ich sprzed kilku miesięcy na drogę katolicyzmu przez ks. Skwarczyńskiego.

        Pamiętam jak ten sam „un” kpił, że wierzymy w Boga osobowego czy w osobowego Antychrysta. Wg niego argument, że osobowy antychryst u Adama-Czlowieka to alegoria.
        Jutro przeczytamy, że panicz popiera Medziugorje bo kocioł musi być a tu tylko się zdawało ludziom że go nie popiera ;)

    • wobroniewiary pisze:

      Tu masz wszystko wyjaśnione kto jeszcze rok temu pisał że Bóg jest energią a dziś udaje wariata ale dowody są u nas, bo ksiądz Adam odpowiadał na te heretyckie nauki

      http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2012/12/19/ks-adam-skwarczynski-odpowiada-zenobiuszowi/

      Za przykład pomieszania pojęć, świadczącego o tym, że prowadzący tę stronę nie może uchodzić za katolickiego nauczyciela katolików (!) – przepraszam za mocne słowa, ale nie trzeba było wywoływać wilka z lasu! – może posłużyć nauka o “energiach”. Nie będę z nią polemizował, lecz krótko przedstawię właściwą jako teolog, dyskutować nad nią nie można. Taki okruch teologii może się przydać zarówno Panu Zenobiuszowi, jak i jego czytelnikom, jeśli tylko na tyle się upokorzy, by moje rozmyślanie zamieścić na stronie (co wymaga odwagi, gdyż będzie się równało z przyznaniem się do niektórych błędów!).

      Bóg jest we wszystkim, ale nie jest wszystkim, gdyż jest bytem absolutnie odrębnym od swoich stworzeń, a one nie są Jego cząstkami. Jeżeli powiemy, że Bóg jest wszystkim, będzie to panteizm równie prymitywny, jak przy twierdzeniu, że wszystko jest Bogiem. Ani Bóg nie jest kamieniem czy chmurą, ani kamień czy chmura nie są Bogiem. Nawet dusza ludzka, stworzona i podtrzymywana bez końca jako nieśmiertelna, jest stworzeniem odrębnym od Boga, choć obdarzonym Jego cechą. W całym stworzeniu jest jakiś odblask Bożego Dobra, Piękna i Prawdy, ale co innego piękno stwarzane, a co innego Piękno Absolutne Niestworzone, Odwieczne – Bóg, który swoim stworzeniom nadaje swoją cechę.

      Bóg jest we wszystkim swoją mocą stwórczą (w kamieniu, drzewie, chmurach), podtrzymując wszystko w istnieniu, jednak w tym akcie nie wyłania ze siebie żadnych energii, a tylko realizuje swoją wolę. Materia jest jakby “zagęszczoną postacią energii”, energia też jest materią (strumieniem cząsteczek) i z Bogiem (jako Bytem Czysto Duchowym) ma tylko tyle wspólnego, że podlega Jego aktowi stwórczemu

      • Paul pisze:

        Nie denerwuj się bo czytałem odp Księdza ale nie całą ;) Ktoś wam patrzy na ręce i tyle i czyha na potknięcia żal szkoda słów.Spokojnej nocy :)

      • wobroniewiary pisze:

        ja mam się denerwować?
        Paulu kochany :)
        Niech się denerwują ci, co mają coś „za uszami” :D

      • M pisze:

        Otóż to! Całe sedno pojmowania rzeczywistości. Dokładnie rozumiem i pojmuję podobnie. Nie wiem, dlaczego inni tego nie rozumieją? W sumie to proste. Może zbyt proste i szuka się jakichś wyjaśnień o wszechobecnej energii? (Tu zaznaczam; nie chcę podlizać się, czy przypodobać Admince. Po prostu mam dokładnie taki sam pogląd i wyobrażenie świata materialnego, duchowego i Boga).

  16. Pingback: Pamiętajmy o czci Boga Ojca | Biały, bardzo biały

  17. Jakub z Sosnowca pisze:

    @M
    Wg mnie Dany to nie Dawid ze strony dzieciaka, bo Dawid obecnie pisze jako AntyNWO. Jego działka to wklejanie linków politycznych i ostra obrona Marii z Irlandii.
    On dalej ślepo wierzy tej MBM i tylko ona mu jest drogowskazem, tylko dokąd ;(

    • M pisze:

      Tam było więcej tych zaślepionych. Robiłam co mogłam. Kilkakrotnie powtarzałam najistotniejsze i najbardziej rażące sprzeczności orędzi MBM z Biblią. Ale to było jak rzucanie grochu o ścianę. Oni usilnie chcieli wierzyć w to co im zaserwowano. Nie pomagały dowody niezgodności z Pismem Świętym. Nie pomagały apele o zdrowy rosądek. Nawet fakt, że MBM jest anonimowa i praktycznie może nie istnieje, też nie przekonywał. Tylko mnie obrażano. W końcu zrezygnowałam. Nie bylam w stanie im pomóc.
      MBM zapowiadała ,,ostrzeżenie ” na grudzień 2012. Jakiś wizjoner, bodajże z Ontario zapowiadał, że Obama nie zostanie prezydentem. Potem, jak nim został, kontynuował swoje przepowiednie, że nie będzie zaprzysiężony.
      No i co?
      Nie pomogły humorystyczne uwagi typu ,,Miał być koniec, a go ni-ma i Obama też się trzyma”
      Świadkowie Jehowy już kilkakrotnie przepowiadali koniec świata. Gdy przepowiedziana feralna data mijała, a końca nie było zwykli tłumaczyć, że nastąpiło ,,nowe światło”.
      W przypadku MBM i jej podobnych wizjonerów nie ma tego typu wykrętnych tłumaczeń. A zaślepieni fani nadal wierzą. Kojarzy mi się przysłowie, jak to prowadził ślepy kulawego…

  18. Michał pisze:

    Z pośród tych, którzy poszukują energii jest wielu, którzy wierzą, że sami mogą być bogami. Dlatego priorytetem stają się dla nich te istniejące energie o których tyle mówią. Energie mają dla nich wyższe lub niższe wibracje. Oczywiście ci inteligentniejsi dotknęli wyższych wibracji, gdyż posiedli jakoby wyższy stan energetyczny. Dlatego czują się uprawnieni aby twierdzić, że więcej i lepiej wiedzą. Na pewnym etapie tej drogi rodzi się pycha, a ego przybiera duże rozmiary, nie poszukuje się Boga Żywego, pomija się Pana i pomniejsza Go. Powodem jest zakorzeniona myśl i wiara w to, że człowiek sam z siebie może zostać bogiem. Nie ma piekła, nie ma Nieba, są te energie, które gdy się pozna, można samemu być cudotwórcą. Właściwie nie ma pokory i nie ma grzechu, więc nie ma czego żałować… Istnieje cel – samemu zostać bogiem. To od dawna stosowana sztuczka…
    Poszukiwanie prawdy w przyrodzie w zasadzie nie jest złe. Ale jedyną Prawdą jest Bóg, którego można szukać na drodze miłości i pokory. Bóg działa swoja mocą stwórczą.. działa również na człowieka. To człowiek wznosi się do Boga po Jego myśli, nie inaczej..

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s