Ks. Piotr Markielowski, egzorcysta: Moda na cyrograf – skutki podpisania cyrografu i możliwość jego odwołania

To dzieje się na naszych oczach!

Tekst: Ks. Piotr Markielowski, egzorcysta diecezji kieleckiej

Moda na cyrograf

Podpisanie cyrografu, czyli paktu z diabłem, ma bardzo poważne konsekwencje dla życia osoby, która to czyni. Często doświadczenie cyrografu ze złym i powiązane z nim opętanie wprowadza prawdziwe piekło do rodziny. Nie jest istotne, czy cyrograf jest na papierze, w telefonie komórkowym, czy tylko w komputerze. Może to być edytor tekstu, wiadomość SMS albo nawet gra komputerowa. Może to być również myśl, w której człowiek zwraca się do złego ducha (upadłego anioła) z prośbą o coś. Wtedy bardziej lub mniej świadomie czyni złego panem swojego życia. Nie będzie przesadą, jeśli określę, że 99% osób podpisujących cyrografy cierpi w konsekwencji na opętanie. O wiele trudniej jest oszacować jaki procent opętanych decyduje się poprosić księdza egzorcystę swojej diecezji o egzorcyzm i uwolnienie.

Dzisiaj zjawisko opętania można śmiało określić kategorią epidemii. Do opętania prowadzą różne grzechy. Najpoważniejszym jest ten przeciw pierwszemu przykazaniu Bożemu: Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną! Grzechem przeciw temu przykazaniu jest praktykowanie okultyzmu, satanizmu, pakt z diabłem. Wraz ze wzrastającą liczbą opętań można jednocześnie zauważyć wzrastającą liczbę zawieranych paktów.

We Włoszech i w Polsce mianowanych jest najwięcej egzorcystów. Taka jest również potrzeba. Z jednej strony są to kraje ludzi ochrzczonych, z drugiej zły przypuszcza na te narody swój zmasowany atak. Złego ducha jakby uwiera panująca w Polsce atmosfera – pisze ks. prof. Aleksander Posacki w książce „Kuszenie dotyczy każdego” – po prostu nasz kraj jest miejscem omodlonym. To wszystko ma olbrzymie znaczenie – te wszystkie krzyże, przydrożne, kapliczki, kościoły, te uświęcone miejsca, te codziennie odprawiane Msze, odmawiane modlitwy. Satanistom bardzo zależy na bezczeszczeniu poświęconych miejsc. Członkowie sekt satanistycznych, to nie koniecznie ludzie w zaniedbanych ubraniach pochlapanych krwią. Bywa tak, że kilku mężczyzn w garniturach wchodzi do miejsca świętego, aby tam bluźnić i przeklinać, nawet jeśli nie pozostawiają po sobie fizycznego aktu kradzieży, spustoszenia i brudu. Jest to plagą włoskich kościołów. Czyżby polskie kościoły były w lepszej sytuacji? Zadaniem gospodarza świątyni jest monitorowanie kościoła czy kaplicy, aby uniknąć aktu wandalizmu, nawet jedynie duchowego.

Zły ukrywa prawdę
Diabeł nie chce ujawniać swojego działania, nie chce zdradzić swojego imienia. Ukrywa przed światem tę straszną prawdę o cyrografach. On woli, aby ludzie myśleli, że to nic groźnego, takie tam wybryki „na złość mamie”. Prawda jest jednak brutalna.

Mój pierwszy cyrograf był ustny – po prostu powiedziałam diabłu, że chcę do niego należeć, że oddaję mu wszystko, co mnie stanowi. Potem pojawił się papier i podpis krwią, aby „tradycji uczynić zadość”. Był jeszcze jeden pakt, najbardziej ukryty, nawet przede mną samą, a mianowicie ciągłe powtarzanie innym osobom, że jestem córką szatana. Utożsamiałam się ze złem.

Kiedy do egzorcysty zgłaszają się młodzi ludzie, czynią to bardzo często w tajemnicy przed rodzicami i rodzeństwem. Obawiają się przyznania do cyrografów. Boją się, aby manifestacje złego nie zostały przez innych odkryte. Dzieje się tak szczególnie wówczas, gdy więzi rodzinne są słabe. Wiara bywa tylko wyrażana w deklaracjach, ale nie praktykowana w modlitwie, sakramentach i uczynkach miłości.

Główne motywy podpisania cyrografu
Podpisanie cyrografu jest wynikiem buntu człowieka przeciwko Bogu i wszelkim ograniczeniom wynikającym z ludzkiej, biologicznej natury. Pytając różne osoby, uprzednio bądź nadal opętane, o motywy zawierania paktów z diabłem, usłyszałem takie odpowiedzi:

  • pragnienie poznania jakieś tajemnicy lub wiedzy tajemnej, ezoterycznej
  • szukanie szczęścia
  • zaliczenie przedmiotu szkolnego
  • brak akceptacji przez innych
  • samotność, pustka, rozpacz
  • chęć wyrządzenia komuś krzywdy
  • chęć posiadania nadprzyrodzonych darów
  • chęć nabycia umiejętności czytania w myślach
  • szczęście na tym świecie
  • problemy rodzinne (alkohol, awantury, brak oparcia w ojcu, w matce)
  • chęć zdobywania najlepszych ocen w szkole
  • nienawiść do Boga
  • chęć poznania kolejnego etapu we wzrastaniu w złu
  • wewnętrzna ciekawość
  • strach przed dręczeniami i wręcz namacalną obecnością złego, naiwna wiara, że po pakcie będzie lżej
  • pragnienie posiadania „normalnych” rodziców
  • dążenie do większej urody, inteligencji
  • złudna chęć wybawienia bliskiej osoby z duchowej opresji przez wzięcie na swoje barki cudzego ciężaru
  • pragnienie miłości, której nie dała rodzina.

Co nagle, to po diable
Człowiek, który rozmawia z Bogiem i zwraca się do Stwórcy i Odkupiciela na mocy przymierza chrztu świętego, może czasem odnieść wrażenie, że Bóg zwleka z wypełnieniem zanoszonych do Niego próśb. Bóg bowiem wybiera najlepsze okoliczności i najlepsze rozwiązania dla wysłuchania naszej modlitwy. Zupełnie inaczej jest w przypadku szatana. Pakt z nim na ogół daje reakcję natychmiastową. Różnica jest jednak zasadnicza w tym, że złemu zupełnie nie zależy na naszym szczęściu, dobru i zbawieniu. Troska o potrzeby człowieka jest mu zupełnie obca. Jest to bowiem zły duch, który dąży przede wszystkim do osiągnięcia własnych celów i korzyści, co dzieje się kosztem cierpienia człowieka. W myśl tego, niezależnie od drobnych podarunków, szatan uzależnia od siebie i skłania do podpisywania kolejnych paktów.

Cyrograf wyrazem desperacji
Dolegliwości, na które cierpi osoba paktująca, są czasem okolicznością skłaniającą do opamiętania i do szukania pomocy u źródeł dobra (w Kościele), a nie w jaskini zła.
Cyrograf jest wyrazem desperacji. Z nią związane są skłonności do zadawania sobie bólu poprzez samookaleczanie ostrymi przedmiotami lub w inny sposób. Chętnie zły prowokuje do przelania ludzkiej krwi, która bywa używana m.in. do podpisywania kolejnych cyrografów i do innych rytuałów satanistycznych i wampirycznych. Czasem nie tylko podpis, ale cały tekst jest wypisany palcem umaczanym we własnej krwi.
Na ciele ofiary pojawiają się (w bardziej lub mniej eksponowanych miejscach) rany, blizny, symbole pentagramów, odwrócone krzyże i inne nacięcia. Na temat sensu nacięć i innych samookaleczeń pisze ks. Adolf Rodewyk w książce „Demoniczne opętanie dzisiaj”: Ma to pokazać, jaką okropnością jest, gdy człowiek od młodości znajduje się w ręku diabła i do czego dochodzi człowiek żyjący bez skrupułów, zarówno jeżeli chodzi o jego postępowanie, jak i karę.

Skutki cyrografu
Poniżej zamieszczone są wypowiedzi osób, które podpisały pakt, opisujące niektóre konsekwencje tego czynu. Są to, ogólnie mówiąc, problemy z nawróceniem, praktykowaniem wiary oraz różnego rodzaju cierpienie:
– Nie umiem się szczerze nawrócić, a gdy próbuję się zbliżyć do Boga, to doświadczam mąk piekielnych, ciężkich i strasznych; próbowałam popełnić samobójstwo, ale za bardzo się bałam śmierci i potępienia. Egzorcyzmów nie miałam i wolnością jeszcze się nie cieszę.
– Nie czuję się wolna jeszcze i nie wiem, czy kiedykolwiek będę; walczę, ale już brakuje siły.
– Nie cieszę się wolnością Dziecka Bożego z własnej woli, ponieważ żyję w grzechu.
– Bardzo trudny czas wychodzenia z moich zniewoleń trwał 3 lata. W czasie, kiedy podjęłam walkę, jeszcze dwa razy paktowałam z szatanem. Gdy uderzał, żeby mnie zniechęcać do dalszej walki, byłam tym tak zmęczona, że poddawałam się i wtedy ponownie w myślach, a drugi raz na kartce, zawarłam kolejne z nim układy, ufając że mi pomoże.
Do oddalania się od Boga przyczyniał się też wstyd za grzechy; taki wstyd, który mi nie pozwalał iść do spowiedzi, potęgował tylko wrażenie, że Bóg mnie nie kocha.
Konsekwencje są takie, że ani polskiego nie zaliczyłam, ani do tego nikt dalej mnie nie akceptuje, a największa konsekwencja to to, że nawet do kościoła nie mogę wejść, modlić się itp.
Najkrócej mówiąc konsekwencją było odejście całkowite od Kościoła i długotrwałe, bardzo dotkliwe i nieustające cierpienia.
Długotrwałe stany depresyjne, myśli i próby samobójcze.
Zdarzało się, że nie rozumiałam swoich reakcji, które były nieadekwatne do sytuacji. Po wielu latach dziwnych zdarzeń, którymi byłam coraz bardziej zmęczona, zaczęła we mnie narastać agresja słowna, wrogość do Kościoła, do księży, do świętych rzeczy, rosło napięcie i nerwowość wobec tych, których kochałam. Najpierw czekałam na spotkanie z nimi, a jak się spotykałam, pojawiało się napięcie nie do zniesienia i spotkania kończyły się kłótnią.
Zaczęły się demonstracje złego, koszmary senne, nieprzespane noce. Czasem bez powodu rosła w moim sercu nienawiść do tych, którzy chcieli mi pomóc, nie mogłam się spowiadać, nie mogłam mówić, profanowałam Komunię Świętą wielokrotnie. Z dnia na dzień było coraz gorzej, zaczęłam realizować postanowienia z paktów, które popychały mnie do jeszcze gorszych zachowań, niszczyłam wszystko to, co zostało poświęcone Bogu.
Nie mogłam patrzeć na krzyż. Miałam wrażenie, że jakaś istota jest obok mnie, że ktoś mnie obserwuje. Pojawiały się coraz cięższe grzechy, myśli, a także nawet kilkukrotne próby samobójcze.
Najbardziej zauważalną konsekwencją było to, że zły duch za moim pośrednictwem zaczął wysyłać SMS-y do kapłanów, w tym do mojego egzorcysty, grożąc im śmiercią za głoszenie Chrystusa, oczywiście nie wymawiając Jego imienia.

Możliwość odwołania paktu
Podpisanie cyrografu nie przekreśla człowieka na zawsze. Nawet tak poważny grzech, jakim jest odwrócenie się od Boga i zwrócenie do szatana, można i trzeba obmyć łzami żalu, wyznać i odpokutować. Faktem jest, że proces nawrócenia może trwać długo, nawet kilka lat, przysparzając osobie paktującej ze złym niewypowiedzianych cierpień i udręczeń. Najważniejsze czynności przy odwoływaniu paktu, to:

  • spalenie cyrografu (jeżeli nie był na papierze, to wykasowanie z pamięci      komputera, komórki itp.)
  • wyrzeczenie się go
  • wyznanie na spowiedzi, że był pakt
  • poproszenie o egzorcyzm (egzorcysta mocą kościelnej posługi unieważni, odwoła, połamie i unicestwi umowę z szatanem)
  • w  okresie rekonwalescencji (po uwolnieniu) należy szczególnie uważać, aby nie wrócić do paktowania.

Najlepszym lekarstwem zapobiegawczym przed wpływami złego są rodziny pełne wiary w Boga, rodziny rozmodlone, klękające wieczorem do wspólnego różańca. Rodziny, w których nikt się nie upija, a wzajemna troska o bliskich jest na porządku dziennym.
Źródło: www.petrus.kielce.opoka.org.pl – (pdf)
Za stroną: www.petrus.kielce.opoka.org.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Zagrożenia duchowe i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Ks. Piotr Markielowski, egzorcysta: Moda na cyrograf – skutki podpisania cyrografu i możliwość jego odwołania

  1. AN pisze:

    cóż,taka prawda
    nic DODAĆ NIC UJĄC
    a ks Piotra pozdrawiam :)
    przypomniało mi się ..że jakoś miesiąc, temu kiedy to jechałam na modlitwy – chciałam zakupić właśnie ten numer ponieważ yhm temat jest mi b.bliski ;p
    jakież było moje zdziwienie ,kiedy okazało się ,że w 2 miastach nie dostałam EGZORCYSTY jedynie Gość Niedzielny czy jakoś tak..za to PLAYBOYE na samym widoku-smutno mi się zrobiło,pomyślałam o moich córkach..wszędzie pokemony,hello kotek i bravo..no i szaman/wróżka a takich gazet niestety NIET!
    mało tego w drodze na modlitwy mijałam księgarnie,sklep z bielizna i kosmetykami-wystawy tych sklepów kipiały czaszkami i hello kotkami-masakra!ogarnął mnie dziki śmiech
    jadę oto na modlitwy a po drodze co widzę?znaki szatana..oni są wszędzie!

  2. wobroniewiary pisze:

    Tutaj nie ma przywilejów, łapówki, układów!

    – czyli: „Pytanie Jasia do Jana” – Łk 12,39-48 – EWANGELIA – ŚRODA, 23 październik:

    „Jezus powiedział do swoich uczniów: To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.” (Łk 12,39-48)

    *************

    Jasiu: No i proszę! Nawet Piotr się przeliczył. Piotr myślał, że w tej kwestii jest jakaś ulga dla tych, co bliżej Jezusa. A tutaj nic, żadnej ulgi!

    Jan: Tutaj nie ma ulgi i przywilejów. Nikt tutaj nie wciśnie łapówki, nikt nie zadzwoni do przyjaciela, nie wykorzysta układów by uciec od tego spotkania.

    Jasiu: Po najprostszego Kowalskiego do samego Papieża.

    Jan: Na każdego z nas przyjdzie ta godzina!

    Jasiu: I co Ty na to?

    Jan: Żyję radośnie i pełnią życia, jednak tak jakbym za chwilę miał umrzeć!

    https://www.facebook.com/jan.hruszowiec?hc_location=stream

  3. Ania pisze:

    Proszę to zdjęcie otworzyć :)

  4. wobroniewiary pisze:

    Należy kontemplować tę tajemnicę, o której mówi św. Paweł. Mówi on o naszym zbawieniu, odkupieniu, a to można zrozumieć tylko na kolanach, w kontemplacji, a nie jedynie rozumowo. Gdy rozum chce wyjaśnić jakąś tajemnicę, zawsze wariuje!

    Papieska Msza u św. Marty:
    Bóg nie zbawia nas dekretem, ale bliskością i leczącym dotykiem

    Kontemplacja, bliskość, obfitość – wokół tych trzech słów Papież Franciszek osnuł swoją dzisiejszą homilię podczas porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty. Stwierdził, że Boga nie można pojąć jedynie rozumem, gdyż Bóg „wmieszał się” w nasze życie przez Osobę Jezusa, który leczy nasze rany. Mówi o tym św. Paweł w dzisiejszym pierwszym czytaniu liturgicznym, przypominając wyższość łaski nad grzechem.

    „Należy kontemplować tę tajemnicę, o której mówi św. Paweł. Mówi on o naszym zbawieniu, odkupieniu, a to można zrozumieć tylko na kolanach, w kontemplacji, a nie jedynie rozumowo. Gdy rozum chce wyjaśnić jakąś tajemnicę, zawsze wariuje! I tak zdarzało się w dziejach Kościoła. A kontemplacja to wszystko razem: inteligencja, serce, kolana, modlitwa… Tak się wchodzi w tajemnicę. To pierwsze słowo, które może nam pomóc” – powiedział Franciszek.

    Drugim słowem jest „bliskość”. Papież zaznaczył, że Bóg jest blisko nas i kroczy z nami na drogach życia. Mówi o tym św. Paweł, wskazując, że tak, jak przez człowieka przyszedł grzech, tak też przez Człowieka, Jezusa, przyszło zbawienie.

    „Przychodzi mi tu na myśl obraz pielęgniarza czy pielęgniarki w szpitalu. Leczy rany po kolei własnymi rękami. Bóg się angażuje, miesza się w naszą nędzę, zbliża się do naszych ran i uzdrawia je własnymi rękami. I aby mieć ręce, stał się człowiekiem. To jest osobista praca Jezusa. Człowiek zgrzeszył, człowiek przybywa, by go uzdrowić. To jest bliskość. Bóg nie zbawia nas na mocy jakiegoś dekretu, ustawy. Zbawia nas delikatnie, ratuje nas przez dotyk, przez swoje życie dla nas” – powiedział Ojciec Święty.

    Trzecie słowo papieskiego rozważania to „obfitość”. Tak pisze o tym św. Paweł: „Gdzie się wzmógł grzech, tam się jeszcze obficiej rozlała łaska”. Jak zaznaczył Franciszek, tu właśnie widać Bożą miłość objawioną w „Jezusowej preferencji na rzecz grzeszników”. Choć i tutaj zdarza się podejrzliwość nawet wobec Boga.

    „W sercu tych ludzi obfitował grzech. Lecz On szedł do nich z tą przeobfitością łaski i miłości. Łaska Boga zawsze zwycięża, bo On sam siebie daje, zbliża się, dotyka nas i uzdrawia. I dlatego właśnie, choć pewnie niektórym z nas to się nie podoba, najbliższymi sercu Jezusa są właśnie grzesznicy. On ich szuka, woła wszystkich: «Przyjdźcie, przyjdźcie!». A gdy żądają od Niego wyjaśnień, powiada: «Ależ ci, którzy cieszą się dobrym zdrowiem, nie potrzebują lekarza; Ja przyszedłem, by uzdrawiać, zbawiać»” – powiedział Franciszek.

    Za swoistą konkluzję papieskiego rozważania o grzechu i łasce można uznać dzisiejszy papieski wpis na Twitterze. „Ukrzyżowany nie mówi o porażce, o przegranej; mówi nam o Miłości, która zwycięża zło i grzech” – napisał Franciszek.
    Źródło: http://pl.radiovaticana.va/index.asp

  5. Pingback: Cyrograf -Zły ukrywa prawdę | Biały, bardzo biały

  6. Sebro pisze:

    A poniżej tekst zaakceptowany przez samego Papieża Franciszka, który ukaże się w dzisiejszym L’oservatore.

    http://www.fronda.pl/a/abp-muller-milosierdzie-boga-nie-jest-dyspensa-od-bozych-przykazan,31458.html

    I to tyle jeśli chodzi o kolejną płonną nadzieję postępowców. Tak jak padła idea akceptacji homo, tak teraz jasno i wyraźnie Kongregacja Nauki i Wiary przemówiła: „rozwodnicy żyjący w kolejnych związkach nie mogą korzystać z sakramentów. Boże Miłosierdzie nie jest dyspensą dla nieprzestrzegania przykazań”.
    Cieszę się, że w końcu padło to zdanie. Czas na podobny konkret odnośnie kapłaństwa kobiet i będzie luz.

    • M pisze:

      Takiego stanowiska Kongregacji Nauki i Wiary spodziewałam się. Innej być nie mogło. Choć znam wiele małżeństw pozostających w drugim związku i żal mi ich. Lecz takie są konsekwencje grzechu; pociąga za sobą kolejny grzech,(może nie zawsze grzech, bo niektóre małżeństwa żyja jako tzw. białe małżeństwo, ale zawsze to pewna przykrość i kłopot). To są konsekwencje tego, kiedy ktoś w chwili zaślepienia pójdzie za źle rozumianym porywem serca (głosem serca) a zagłuszy głos rozsądku.
      Miłość różne ma imię. Czasem przejawi się formą wyrzeczenia. Swoją drogą zastanawiam się, jak Bóg ocenia kolejne związki po rozwodach w wyznaniach, gdzie rozwód został dopuszczony,( Protestanci, Kościół Prawosławny). Czy tamci ludzie żyjacy w kolejnych związkach są w oczach Bożych postrzegani jako bezgrzeszni?
      Wrócę jeszcze do miłości. Wszyscy wiemy, jakie jest pierwsze przykazanie miłośći. Mamy przykazanie, aby kochać Boga i bliźniego. Mamy też zapewnienie, że Bóg nas kocha. Lecz bywają ludzie, którzy oczekują objawienia się miłości Bożej jako błogostanu. Taki błogostan jest dość częsty po lekturze różnych orędzi.
      Osobiście wydaje mi się że milość do bliźniego powinniśmy rozumieć jako wspomaganie go w każdej potrzebie, nawet upomnienie, gdy błądzi. Natomiast miłość Boga raczej przejawi się w udoskonalaniu nas, upominaniu przez różne wydarzenia, czytanie Biblii, mądre kazania, a nie objawi sie w jakimś nadnaturalnym wychwalaniu nas i zapewnieniach, jacy to jesteśmy wspaniali i szczególnie wybrani.
      Dla przykładu wklejam fragment wyznania mistyczki boliwijskiej Cateliny Rivas, której też wydało sie w którymś momencie, że jest bez grzechu.
      Oto fragmenty zapisków Cataliny:
      ,, W święto Zwiastowania, kiedy weszłam do kościoła na Mszę św., trochę spóźniona, arcybiskup i księża wychodzili już z zakrystii. Matka Boża powiedziała do mnie swoim delikatnym, słodkim, kobiecym głosem: Dzisiaj jest dzień nauki dla ciebie. Pragnę, abyś się mocno skupiła na tym, czego doświadczysz, ponieważ będziesz dzielić się tym z całą ludzkością.
      Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, był chór pięknych głosów, śpiewający z oddali. Chwilami muzyka zbliżała się, a potem oddalała, tak jak szmer wiatru.
      AKT POKUTY
      Arcybiskup rozpoczął Mszę św. i kiedy doszedł do aktu pokuty, Maryja powiedziała: Z głębi serca proś Pana, aby przebaczył ci grzechy, którymi Go obraziłaś. W ten sposób będziesz mogła godnie uczestniczyć w tym przywileju, jakim jest Msza Św. Pomyślałam: Jestem przecież w stanie laski uświęcającej, nie dalej jak wczoraj wyspowiadałam się. Matka Boża odpowiedziała: Myślisz, że od wczoraj nie obraziłaś Pana? Pozwól, że przypomnę ci parę wydarzeń. Kiedy wychodziłaś do kościoła, przyszła dziewczyna, która ci pomaga, aby cię o coś poprosić. Byłaś spóźniona i spieszyłaś się, dlatego odpowiedziałaś jej niezbyt grzecznie. To był brak miłości z twojej strony, a mówisz, że nie obraziłaś Boga? Kiedy tu szłaś, twoją drogę przeciął autobus, prawie cię potrącił. Wyraziłaś się niezbyt odpowiednio pod adresem tego biednego człowieka, zamiast powrócić do odmawiania swoich modlitw, by się przygotować do Mszy Św. Brakło ci miłości i utraciłaś pokój, cierpliwość. A ty mówisz, że nie zraniłaś Boga? Przyszłaś na ostatnią chwilę, kiedy celebransi wychodzili w procesji odprawiać Mszę. i zamierzasz uczestniczyć w Niej bez wcześniejszego przygotowania… Dlaczego wszyscy przychodzicie na ostatnią chwilę? Powinniście przychodzić wcześniej, aby pomodlić się i poprosić Pana. aby zesłał Swojego Ducha Świętego, by Ten mógł obdarzyć was pokojem i oczyścić od ducha tego świata. od waszych niepokojów, problemów i rozproszenia. On czyni was zdolnymi przeżyć ten tak święty moment. Przecież to jest największy z cudów. Przyszliście przeżywać moment, kiedy Najwyższy Bóg daje swój największy dar, a nie umiecie tego docenić.”
      CHWAŁA NA WYSOKOŚCI BOGU

      http://www.parafiarajszew.pl/do-poczytania/catalina-rivas

    • an pisze:

      Pokornie proszę o wsparcie modlitewne dla mojego ks o.Mariana i dla mnie
      Bóg zapłać

  7. M pisze:

    Oczywiście, An. Masz stałe wsparcie modlitewne, które obejmie też kapłana opiekującego się Tobą.
    Muszę coś napisać, co mnie zbulwersowało. W momencie gdy kończyłam swój wpis, o róznych postaciach miłosci nawiedziło mnie dwóćh panów. Na oko 28-30 lat. Zadbani, ellegacko ubrani, przystojni, wyglądający na inteligentnych. Zaczeli rozmowe od pytania, czy w zwiazku ze zblizającym się świetem zmarłych nie chciałabym porozmawiać na temat, czy widzę jakąś szansę dla tych zmarłych.
    Zapytałam:
    -Panowie jakiego są wyznania?
    -Jesteśmy Świadkami Jehowy.
    Odparłam:
    -Wobec tego dziękuję za rozmowę. Jestem zdeklarowaną katoliczką. Żegnam.
    Zastanawiam się jakim cudem obecnie, w dobie dostępności do wszelkich informacji sekty odnoszą nadal sukcesy w naborze do sekt?
    Niby opracowałam ten temat na swoim blogu w przedostatnim poście ,,Głos serca/ Werbunek do sekt”
    Lecz myślałam, że sekty znajdują oddźwięk raczej pośród młodszych, bardziej zagubionych, samotnych, bezradnych w życiu. A tu proszę: młodzi dorodni mężczyźni, sprawiający wrażenie żyjących w dobrobycie.
    JAKIE TO OKAZUJE SIĘ WAŻNE, ABY SZUKAĆ BOGA NA WŁAŚCIWEJ DRODZE, A NIE NA UGORACH I BEZDROŻACH. DROGA DO BOGA TO JEZUS CHRYSTUS MÓWIĄCY O SOBIE: JA JESTEM DROGĄ, PRAWDĄ I ŻYCIEM.
    Jeszcze raz aż prosi się podkreślenie:Pismo Święte; Słowo Boga jest Drogą, która nie zawiedzie.
    Nie orędzia (oczywiście z pewnymi, nielicznymi wyjątkami), nie omamy, nie iluzje, czy wreszcie nie zwodniczy głos własnego serca, lecz Bóg objawiony w Piśmie Świętym.

  8. Franek pisze:

    Abp Ganswein: nie ma zagrożenia antypapiestwem
    Abp Georg Gänswein nie widzi zagrożenia, że w Watykanie mogą być koło siebie „papież i antypapież”. „Kto zna Benedykta XVI, wie, że takie niebezpieczeństwo nie istnieje. Nigdy nie mieszał się w rządzenie Kościołem i nie czyni tego również teraz, to nie należy do jego stylu” – powiedział abp Gänswein w rozmowie z rzymskim dziennikiem „Il Messaggero“.
    „Papież senior wie również, że każde jego słowo będzie wzbudzało uwagę oraz będzie interpretowane albo za albo przeciw jego następcy” – zaznaczył abp Gänswein, sekretarz Benedykta XVI oraz prefekt Domu Papieskiego papieża Franciszka. „Emerytowany papież ma się dobrze, modli się, czyta, słucha muzyki i poświęca się obszernej korespondencji” – powiedział abp Gänswein. Dodał, że przyjmuje także gości. „Każdego dnia udaje się na spacer do małego lasku z drzewami liściastymi położonego za klasztorem Mater Ecclesiae w Ogrodach Watykańskich i tam modli się na różańcu. Prowadzi zorganizowany tryb życia” – powiedział sekretarz Benedykta XVI.
    O rezygnacji Benedykta XVI z papieskiego urzędu abp Gänswein dowiedział się jakiś czas przed decyzją i z nikim na ten temat nie rozmawiał. „Po 28. lutego br., ostatnim dniu urzędowania nadszedł ciężki czas” – wyznał arcybiskup, który służy jako sekretarz od czasu, gdy kard. Joseph Ratzinger sprawował jeszcze urząd prefekta watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. „Nie zapomnę nigdy, jak po raz ostatni zgasiłem światło w papieskim apartamencie i miałem łzy w oczach. Pierwsza połowa marca była również ciężka ponieważ nie wiedziano, kto zostanie wybrany podczas konklawe. Na szczęście z nowym papieżem natychmiast powstały ludzkie relacje sympatii i szacunku, nawet jeśli Benedykt XVI i Franciszek są ludźmi o innym stylu i osobowości” – powiedział abp Gänswein.
    „O żadnej rewolucji nie może być mowy. Pewnie, niektóre gesty i inicjatywy papieża Franciszka zaskoczyły i nadal będą zaskakiwać. Ale jest to normalne, że zmiana pontyfikatu pociąga inne zmiany. Nowy papież musi zbudować zespół zaufanych ludzi. Nie jest to żadna rewolucja, lecz po prostu element rządzenia i odpowiedzialności” – zaznaczył prefekt Domu Papieskiego.
    Komentując powołanie przez Franciszka ośmioosobowej Rady Kardynałów do reformy Kurii Rzymskiej abp Gänswein jest bardzo ciekaw, co z tego wyniknie.

    http://www.pch24.pl/abp-ganswein–nie-ma-zagrozenia-antypapiestwem,18613,i.html#ixzz2iXMqQflZ

  9. Pingback: Cyrograf | Biały, bardzo biały

  10. Kasper pisze:

    Ostatni zagrałem w grę „Pain Killer hell & Domination” gdzie aby rozpocząć grę trzeba podpisać cyrograf proszę wszystkich o nie kupowanie tej gry gdyż może to mieć złe skutki ja sam nie wiem co się ze mną stanie. Więc proszę abyście nie popełniali tego samego błędu co ja bo niestety szatan nie żartuje i nawet głupie kliknięcie myszką może być dla niego znaczące prosze napiszcie co wy o tym sądzicie

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s