Ks. Adam Skwarczyński – List do Kapłanów (o bliskim krwawym prześladowaniu Kościoła)

Wraz z Apelowym błogosławieństwem, o 21.25, ks. Adam Skwarczyński nadesłał niniejszy list:

 Fragment:

DO MOICH WSPÓŁBRACI KAPŁANÓW

Niedawno w rozmowie telefonicznej z proboszczem pewnej parafii nie umiałem powstrzymać się od wtrącenia – lekko, mimochodem – zdania: „Moja dusza przygotowuje się do odlotu z tego świata, i to już w najbliższych miesiącach”. Po chwili ciszy słuchawka zapytała: „Czy Ksiądz źle się czuje?” „Ależ skąd, jestem w pełni sił i aktywności!” Słuchawka zamilkła ze zdumienia, ale przy najbliższej okazji przemówiła… z ambony, na wszystkich Mszach, ogłaszając mnie (imiennie) fałszywym prorokiem (i nie tylko).
Po takim doświadczeniu powinienem chyba schować, jak struś, głowę w piasek, żeby z dzioba więcej pary nie wypuścić, ale… nie potrafię! Bez względu na to, jaką reakcję wywoła niniejszy mój list, czuję się w obowiązku go napisać, i to właśnie dzisiaj, w czwartek 10 maja 2012 roku, a więc w dniu kapłańskim. Takie otrzymałem natchnienie i nie mogę mu się przeciwstawić ani sprzeniewierzyć. Najbliższa przyszłość pokaże, na ile ten list był potrzebny…
Przybliżony (powieściowy) opis mojej śmierci stanowi ostatni rozdział książki „Wejdź do radości”, zaś w aneksie do tej książki znajduje się rozdział, który może zainteresować któregoś z Księży: „List ks. Jerzego do ks. Stanisława” (o ucieczce z miast, s. 238). Kto zna te rozdziały, łatwiej mu będzie zrozumieć to co piszę w tej chwili. Nie zdziwi się też, jeśli wspomnę teraz o zdarzeniu, które pominąłem w swojej powieści.
Pisząc ją pod pseudonimem, próbowałem uchodzić za człowieka świeckiego – „pana Ivana Novotnego” – nieuchwytnego w Polsce, co mi się po części powiodło. Wyjaśniwszy i porzuciwszy już swój pseudonim (zob. moje teksty internetowe), w tej chwili mogę ubrać się w sutannę i… uciekać do pobliskiego lasu! W nim – oczywiście „w nocnych widzeniach” – ukrywałem się całymi dniami, a pod osłoną nocy mogłem przychodzić do domu, gdyż trwało straszliwe prześladowanie Kościoła – to właśnie, które pociągnie za sobą moją śmierć. Obecnie przygotowuję się do niej, żyjąc z Panem Jezusem w „ciemnicy” – w swojej kaplicy
– i licząc dni, które dzielą mnie od mojej Golgoty.
To nie powieść, nie fantazjowanie, moi Bracia, lecz… rzeczywistość, która zbliża się milowymi krokami do Kościoła na całym świecie. Dopiero teraz, pod koniec życia, rozumiem, po co pokazał mi Bóg te wydarzenia (coś więcej: pozwolił je głęboko przeżywać!) już tak dawno temu: bym mógł przekazać je innym. Zwłaszcza te, w których mogłem tylko w „wizjach” na ziemi uczestniczyć, gdyż ostatnie z nich będę oglądać już „z Drugiego Brzegu”. Chociaż wielu rozmówców próbowałem przekonywać, że „ja tego doczekam, bo widziałem, a dotychczas wszystkie wizje potwierdziły się w szczegółach” – teraz muszę się z tego wycofać: Bóg przyjął moją ofiarę i pragnie, by wkrótce moje Fiat zakończyło mą ziemską wędrówkę. Muszę przyznać, że jest to dla mnie samego wielkim zaskoczeniem

Całość: Ksieza-list-Ostrzezenie

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

35 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński – List do Kapłanów (o bliskim krwawym prześladowaniu Kościoła)

  1. Monika pisze:

    Bóg zapłać księdzu za ten list i za inne teksty zamieszczane na tej stronie oraz za otaczanie duchową opieką tej strony i osób, które to czytają. Może po ich przeczytaniu niektórzy „katolicy” dwa razy zastanowią się nim wypowiedzą choćby jedno złe słowo na temat jakiegokolwiek księdza, nim znów zaczną kamienować słowami. Niech się dobrze zastanowią nad obrazem Boga w nas i nad obrazem Królestwa Bożego, które przyjdzie na pewno.

  2. dusza maleńka :) pisze:

    Co trzeba uczynić by zostać żertwą ofiarną ? jest to pragnieniem mego serca, by wynagradzać Panu Jezusowi całe to zło jakie dzieje się na świecie, a z drugiej strony widzę swoja nędzę i słabość tak wielką, jak bardzo potrzeba mi kapłana z którym mógłbym o tym porozmawiać by wyjaśnił mi wiele ze spraw jakie są w mym sercu, dziękuje za ten list i pocieszenie jakie doznała moja mała dusza. Kochać Jezusa całym sobą tylko tego pragnę i by wszystkie dusze miłowały Go więcej i więcej …

  3. Eva K pisze:

    Jak mamy to rozumiec? Ksiadz nie moze nas tak zostawic, co zrobimy sami bez ksiedza ? prosze o glebsze wytlumaczenie. Modlmy sie aby Dory Bog nam pozostawil ksiedza, a moze ja nic nie zrozumialam ? Chociaż wielu rozmówców próbowałem przekonywać, że „ja tego doczekam, bo widziałem, a dotychczas wszystkie wizje potwierdziły się w szczegółach” – teraz muszę się z tego wycofać: Bóg przyjął moją ofiarę i pragnie, by wkrótce moje Fiat zakończyło mą ziemską wędrówkę. Muszę przyznać, że jest to dla mnie samego wielkim zaskoczeniem

  4. wobroniewiary pisze:

    My osobiście myślimy, że Ksiądz Adam jest tym „białym męczennikiem”, który pragnie oddać swoje życie za ratowanie dusz. Nie znamy do końca Bożych Planów, Dobry Bóg z pewnością przyjmie pragnienie złożenia takiej ofiary Księdza, a ponieważ jest Panem Życia i Śmierci, do Niego należy decyzja. O tym wie tylko Bóg, tylko On jest w stanie zabrać lub przedłużyć życie.
    Bardzo kochamy, cenimy i szanujemy Księdza Adama i Bóg to też widzi, jak ten Kapłan jest potrzebny ludziom

    Wczoraj wpis Księdza znikł na kilka godzin, ponieważ Ksiądz po długiej modlitwie odczuł potrzebę naniesienia poprawek. Pamiętajmy, że List ks. Adama jest jego bardzo prywatną refleksją, z pewnością potwierdzoną w sposób wiadomy tylko Księdzu.

    To była zapewne trudna noc modlitwy.

    • Eva K pisze:

      Lzy mi sie cisna do oczow, wierze w to wszystko co ksiadz napisal, pomimo,ze piszesz, ze to jest tylko ksiedza prywatna refleksja. Wierze, poniewaz Pan Jezus poinformowal mnie o pewnych sprawach, ktore potwierdzaja to co ksiadz pisze, a ktorych nie jestem godna ani widziec ani slyszec, jestem marnym pylkiem, nicoscia, ktorej Bog raczyl ukazac to co jest nie widzialne i uslyszec to co jest nieuslyszalne. Boze jaka niepojeta miloscia nas obejmujesz i rzeczy nadprzyrodzone nam pokazujesz, nie jestesmy godni tego wszystkiego, nie jestesmy godni slyszec Twego Glosu Swietego. Boze miej Milosierdzie nad nami grzesznymi.

  5. Milena pisze:

    OSTATNI DZWONEK NA ALARM- małe POGOTOWIE RATUNKOWE.

    Niezwłocznie powołać przy naszej Grupie Modlitewnej KRUCJATĘ NIEUSTANNEJ MODLITWY,by wyruszyć do „BEZKRWAWEGO BOJU” z modlitwą na ustach,z bronią różańcową w ręku.
    Być gotowym /może już w ostatniej ofensywie/ w pełnym rynsztunku stanąć do obrony PRAWDY,SPRAWIEDLIWOŚCI i POKOJU.
    Niech „mała trzódka” poruszy leniwe,uśpione serca.aby stanąć w zwartym szeregu u TRONU PANI JASNOGÓRSKIEJ.
    Zawierzyć Jej siebie,swoich bliskich i wszystkich,którzy czują się RDZENNIE POLAKAMI,aby stoczyć zwycięską walkę z wrogami KOŚCIOŁA i OJCZYZNY na POLSKIM POLIGONIE MARYJNYM- w JEJ NIEPOKALANYM SERCU.

    napisano w 2010r. przed wyjazdem
    na Jasną Górę. /Milena/

  6. Eva K pisze:

    Nie boje sie tych wydarzen, najsmutniejsze jest to, ze nie znamy ani dnia ani godziny kiedy to wszystko nastapi, a ja planuje wyjazd do Polski na wakacje, czy powinnam ?

  7. Radosław pisze:

    Czytałem obie książki ks. Adama. Śmierć księdza była chyba po okresie pokoju, kiedy szatan zostaje zwolniony z więzienia na ostatnią bitwę. Może się mylę?

    • Magdalena-Zofia pisze:

      Zgadza się, taki był opis: po krótkiej erze pokoju (25 lat), szatan został uwolniony na ostatnią bitwę – czyściec na ziemi.
      Ja się przyznam – nie wiem dlaczego, przeczuwałam, że ks. Adam, mając takie doświadczenia duchowe (wizje), „widzi” przyszłość, w której niekoniecznie ma osobiście (fizycznie) uczestniczyć. Być może, aby przekazać ludzkości przyszłość, wystarczyło aby przeżył i odczuł to duchowo.

    • Eva K pisze:

      Mnie tez tak sie wydaje, ale ksiadz mowi teraz, ze Bog zabierze Go wczesniej anizeli to bylo przewidziane. Boze, wysluchaj modlitwy mojej, prosze, jeszcze nie teraz, pozostaw nam ksiedza, kto nas bedzie podtrzymywal na duchu, blagam, Ty nigdy niczego mi nie odmowiles, znam Milosierdzie Twoje i tym razem mnie wysluchasz, wierze i ufam Tobie.

      • Magdalena-Zofia pisze:

        Jeżeli zabierze, to z pewnością będzie to najlepszy z możliwych czas dla księdza. Bóg zawsze wybiera dla człowieka najlepszy moment. I ważne, aby zawsze pamiętać słowa: „niech się stanie Twoja wola Panie” – nie moja, ale Twoja. Należy też pamiętać, że Bóg nigdy nie zostawi człowieka samego – nigdy.
        Wszyscy pamiętają powrót do Domu Ojca, naszego ukochanego Jana Pawła II – Bóg uznał, że już czas i powinniśmy się z tym faktem pogodzić i pokornie przyjąć. Modliliśmy się wtedy za Ojca Św. i teraz mamy modlić się za księdza Adama i nie stawiać granic Bożej Opatrzności.

        • lucek pisze:

          Mamy modlic sie za Ojca Swietego i za WSZYSTKICH KAPLANOW rowniez za Ks. Adama.
          Otoczmy ICH NIEUSTANNA MODLITWA> Ofiarujmy za Nich wszystkie cierpienia i wszystko na Chwale Pana. wtedy bedziemy Zertwami Ofiarnymi. i bedziemy mieli swoj wspoludzial w Zbawieniu Swiata. Kazdy ma do wypelnienia Wole Boza. nawet ci ktorzy pytaja czy powinni wyjezdzac na wakacje… moze taka jest Wola Pana ?
          Bez Woli Bozej NIC sie nie dzieje ..)))
          Kroluj nam Chryste !!!

    • wobroniewiary pisze:

      Tak tak było ale jak widać nie czytałeś całego Listu do Aniołów Krawędzi – Ksiądz tam wszystko tłumaczył, nawet sprawy osobiste i wizje..

  8. Sebro pisze:

    Już jakiś czas temu po przeczytaniu obu książek dot. Nowego Świata naszła mnie myśl, że owo ukazanie śmierci ks. Adama może mieć wymiar bardziej symboliczny. Bóg ukazał mu co może się wydarzyć i niejako zaznaczył ks. Adamowi punkt orientacyjny do działania. Ksiądz mógł albo machnąć na to ręką albo zacząć kroczyć we wskazanym kierunku. I teraz się to wyjaśnia powoli. Pragnienie męczeństwa, o którym możemy przeczytać „W Szkole Krzyża” polega na otwarciu się całkowitym na taką Wolę Bożą względem mnie. Ale niekoniecznie musi się zakończyć typową śmiercią męczeńską. Pięknie to Pan Jezus powiedział siostrze Faustynie: „nie efekt końcowy a sposób w jaki dążysz do niego mnie raduje”. Taki mam pogląd na to i jeśli się mylę to proszę o korektę 😉

    @dusza maleńka – wspomniana przeze mnie książka „W Szkole Krzyża” ks. Adama to wg mnie instrukcja duszy-ofiary/żertwy. Polecam gorąco. Dzięki zawartym tam wyjaśnieniom dołączyłem duchowo do grona USK, mało tego, jest tam cała masa informacji, które mogą posłużyć we wszelakich dyskusjach z „opornymi” na temat sensu cierpienia itp. A jeszcze nawiązując do Twojego nicka pozwolę sobie odesłać Cię do św. Tereski od Dzieciątka Jezus – chyba najbardziej ekspresowa w działaniu święta, patronka dusz maleńkich i osób oddających się w ofierze za innych.

    • nietypowy pisze:

      Dziękujemy Księdzu Adamowi za Jego świadectwo. Dla nas jest ono doskonałym przykładem, że kapłaństwo – prawdziwie rozumiane – to ofiara, to nieustanna gotowość pójścia za Chrystusem. To alter Christus, ktory całym swoim życiem i w każdej chwili odpowiada na tajemnicę Bożego powołania: fiat voluntas tua.
      Radosławie@ tajemnica powołania to nie „mędrca szkiełko i oko”, które należy zmierzyć, odmierzyć, zważyć. Nie trzeba suwmiarki, ani procesora, ani układów scalonych, lecz w niej zawarte jest głębokie zjednoczenie z Chrystusem, który jest Źródłem, Szczytem i Wypełnieniem. Ofiara Żertwy jest heroicznością cnót, która przewyższa nasze rozumowania, co, gdzie, kiedy, jak i o której godzinie.

  9. Patriota pisze:

    Miałam dziś paskudny dzień a po tym liście jakoś mi lżej 🙂 Idę więc się cieszyć tym co mam 🙂

    • Benka pisze:

      @Patriota
      Też stwierdziłam ,że nie uległam rozpaczy ,po przeczytaniu Listu ks.Adama.
      Nawet doznałam spokoju.
      Nie wiem dlaczego ??

  10. Basia B pisze:

    Dziekuje ksieze Adamie,
    Kilka dnie temu Pan Jezus zrzucil mnie ze swoich barkow. Podczas modlitwy pozwolil mi zrozumiec, ze moja poboznosc byla egoistyczna. Ze za milosc, jaka mam do Boga, zawsze oczekuje w zamian pokoju ducha. Ze wszystkie ofiary i cierpienia, ktorch doznaje, ofiaruje Bogu aby nie utracic tego blogiego znieczulenia w mej duszy. Zobaczylam siebie, usmiechnieta, zadowolona, rozmodlona na grzbiecie umeczonego Jezusa z Golgoty. To ja bylam Jego krzyzem, a On dobrowolnie mnie dzwigal i karmil samym soba! I poczulam, ze nadszedl czas, aby wejsc pod krzyz, jak Szymon, i pomoc Panu go dzwigac. Czy to zaproszenie do cierpienia?
    Zastanawialam sie czy powiedziec o tym ksiedzu spowiednikowi, ale balam sie, ze wyleje dziecko z kapiela i wstyd odetnie mnie od tej mglistej jeszcze wizji. Dziekuje za ksiedza list. Dodal mi wiary.

  11. Adminka pisze:

    Być może wiele osób się zdziwi, albo ktoś nazwie mnie Dyziem-marzycielem, ale nie zdziwiłabym się, gdyby….

    Po kolei:
    wszak
    1) Pan Bóg jest samą Dobrocią i Miłością
    2) Pan Bóg kocha nas tak i wystarczy mu samo pragnienie naszej śmierci, naszych upokorzeń, oszczerstw, naszej ofiary, że to pragnienie zamienia w słodkie róże…
    3) Pan Bóg ma wreszcie poczucie humoru 😉

    Więc nie zdziwiłabym się, gdyby….
    Ksiądz śniąc o swym męczeństwie oddał ducha w ramiona Pana Jezusa i ukochanej Maryi ..podczas słodkiego snu.
    Nawet może mu się śnic zabijanie Go i może widzieć w twarzach oprawców wszystkich, którzy dziś Go zabijają, krzyżują (np. piszą listy w których odsądzają od czci i wiary, różne „Basie-Tomy” piszą że ksiądz jest klechą służącym szatanowi albo że nie jest księdzem, bo nie zaczął listu od +M (a on śpiesząc się na mszę świętą chciał szybko tej kobiecie wiecznie potrzebującej pomocy odpisać)

    Jak w tej przypowieści o zakonnicach co narysowały osiołka bez ogonka i modląc się o niego dla klasztoru na drugi dzień takiego właśnie bezogoniastego osiołka dostały – tak ksiądz może dopiero w Nowym Świecie odejść do Pana podczas….snu o zabijaniu 😉

    Co więcej, powiedziałam dziś to księdzu –„no nie pora jeszcze się lenić księże Adamie i leżeć na zielonych pastwiskach, kto nas poprowadzi po Nowym Świecie? 😉

  12. Ewa pisze:

    Oby to co napisalas bylo prawda, ja tez wierze, ze nasz Tatus ma poczucie humoru, wierze, ze pozostawi ksiedza jeszcze dlugo posrod nas, wierze i tyle! a wiara czyni cuda. Jeszcze nie pora, jeszcze nie czas drogi ksieze opuszczac nas.

    • borówka pisze:

      Z dzisiejszej Ewangelii
      Ewangelia wg św. Jana 15,12-17.
      Jezus powiedział do swoich uczniów: “To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.
      Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
      Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.
      Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
      Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.
      To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.

      http://ewangeliadlanas.wordpress.com/2012/05/10/swieci-i-patroni-11-maja-2012/

  13. Orędzie z Ontario, piątek 11 maja 2012
    DAJCIE MI PRZYZWOLENIE, BYM BYŁ WASZYM KRÓLEM, WASZYM OJCEM
    Jezus

    Dzieci Mojego Boskiego Serca.
    Jam Jest Alfa i Omega. Ja Jestem. Jestem Panem Zastępów.
    Radujcie się. Przychodzę do was w miłości. Pragnę was pouczyć.
    Moje Maleństwa, patrzę z góry, z Mojego Tronu Chwały na ziemię, i widzę was przy pracy, w czasie zabawy, gdy odpoczywacie.
    Kocham was Odwieczną Miłością. Bardzo was kocham. Dlaczego tak Mnie prześladujecie?
    Dlaczego nie stosujecie się do Moich Zasad, nie przestrzegacie Moich Przykazań, i nie słuchacie Mnie we wszelkich sprawach?
    Ileż to razy mam Sam Siebie czynić Żebrakiem – Królem, abyście się zgodzili.
    Moje Dzieci, musicie się modlić. Porzućcie wasze doczesne troski, i z całego serca się módlcie.

    Padnijcie na kolana i błagajcie o Moje Miłosierdzie, bowiem wkrótce zginą miliony.
    Błagajcie o Moje Miłosierdzie, i szukajcie schronienia w Moim Najświętszym Sercu.
    Czas odgrywa istotną rolę. Wielu Mnie odrzuca. Wielu nigdy się nie modli.
    Logujecie się na stronach, które informują was o proroctwach, a jednak nadal nie chcecie się modlić. Nie chcecie być Mi posłuszni.
    Moje ostrzeżenia już wkrótce się skończą. Nadszedł już czas oczyszczenia, a wiele nieposłusznych serc doświadczy kary.
    Zachęcam, abyście rozświetlali Moją Jasność dla świata. Zapraszam was do modlitwy, módlcie się nieustannie, to pilne.
    Liczę na wasze modlitwy, o nawrócenie tych, którzy wybrali nieposłuszeństwo wobec Mnie.
    Wkrótce będą żałować swoich decyzji do postępowania w ten a nie w inny sposób. Módlcie się Moje Dzieci.
    Bardziej niż kiedykolwiek otwórzcie dla Mnie swoje serca. Poddajcie się. Poddaj się całkowicie.
    Dajcie Mi przyzwolenie, bym był waszym Królem, waszym Ojcem.

    Pragnę jedynie tego, co jest dla was wszystkich najlepsze. Rozważcie te słowa, i z całą pokorą powróćcie.
    Umieszczam na waszych sercach i ustach Pieczęć. Pozostawiam wam Mój Pocałunek Pokoju.
    Shalom

  14. Benka pisze:

    Moja dedykacja dla drogiego Ks. Adama.

    Modlitwa za ojczyznę
    Boże, któryś nas stworzył Polakami
    i polskiej ziemi żywisz nas darami,
    co polskim słowem pozwalasz się sławić,
    prosim, racz polskiej ziemi błogosławić.

    Spraw, niechaj w Polsce kwitnie święta zgoda,
    pobożna ufność, wolność i swoboda,
    miłość braterska, obyczajność, praca,
    niech lud jej co dzień cnotą się wzbogaca.

    Co nam być może szkodą lub niesławą,
    odwróć to, Boże, za Twą świętą sprawą,
    lecz co pomoże, co nas uświęci,
    użycz nam tego z Twej ojcowskiej chęci.

    Z duchami przodków, którzy już są w niebie,
    wznosim pokorne błaganie do Ciebie,
    w obecnych klęskach, z każdą złą godziną
    lituj się, lituj nad polską krainą.

    autor anonimowy początek XIX w

  15. Radek pisze:

    „Bóg ich kocha milion razy bardziej od ciebie”
    Tego nie rozumiem! Kłóci mi się to z miłością Boga Ojca.

    • wobroniewiary pisze:

      A można jaśniej ?
      Bo jak na razie to wyrwałeś zdanie z całości, całość brzmi tak:
      „Może nas ktoś z płaczem pytać: ten „żar” mnie porywa, ale co mam zrobić z naturalnym lękiem o moich bliskich? Oto jedna z odpowiedzi: Bóg ich kocha milion razy bardziej od ciebie, a poza tym jest wszechmocny, więc potrafi zatroszczyć się o ich szczęście, nie martw się! A poza tym oczyszczony świat będzie wkrótce tak piękny, że nie miej o nic obawy – wszyscy będą jak jedna kochająca się rodzina”

      • Radek pisze:

        Jaśniej:
        „Bóg ich kocha … bardziej.”
        Tego nie pojmuję! Bardziej!?

        • Patriota pisze:

          Bóg ich kocha bardziej niż Ty kochasz swoich bliskich 🙂 Z początku też zrozumiałam, że bardziej niż Ciebie kocha Twoich bliskich 🙂

    • Benka pisze:

      Należy rozumieć,że Bóg ich kocha bardziej, niż ty ich kochasz.
      Przecież to jest prawda.

    • Starszy Jerzy pisze:

      Wydaje mi się, że Ciebie rozumiem Radku.
      W stosunku do Trójjedynego Boga nie ma potrzeby używać przymiotników: mocno, bardziej, najbardziej. Cokolwiek nie powiemy, to i tak i tak my ludzie, nie oddamy całej istoty MIŁOŚCI Boga. „On jest Miłością, zbawieniem moim i kocha BARDZO nas dzieci swe” i to mi wystarcza Radku.

  16. Rosa pisze:

    Mnie też uspokoił list Księdza. Dziękuję.

  17. filmyprawdy pisze:

    ========================================================
    NOWOŚĆ – WYKŁAD “WOJNA INFORMACYJNA” – Dr Rafał Brzeski
    ======================================================

    ===================================================================
    https://filmyprawdy.wordpress.com/2012/05/12/nowosc-wyklad-wojna-informacyjna-dr-rafal-brzeski/
    ===================================================================

    ==============================
    POZDRAWIAMY

    REDAKCJA FILMY PRAWDY
    ==============================

  18. joaneczka pisze:

    Czytajac ten list serce bilo mi jak mlot! Chce mi sie i smiac i plakac na raz jednoczesnie! bardzo dziękuje za ten przejmujacy list i za te slowa – „Bog kocha je milion razy bardziej niz Ty” – to sie odnosi do mojej rodziny, dzieci – juz troszke sie przestalam bac o nie ale jeszcze musze sie modlic zeby calkowicie wyeliminowac ten strach. Co do smierci ksiedza Adama to przeciez juz w „Liscie do Aniolow na krawedzi” pisal ze od smierci jego dziela go miesiace – czytajac bylam bardzo deliktanie mowiac rozczarowana (plakalam) bo przeciez dla mnie bylo oczywiste po lekturze I.Novotnego ze ksiadz bedzie z nami do konca, ze gdzies tam sie odnajdziemy w tym NOWY SWIECIE BO teraz juz pewnie nie zdąże:-(. Modle sie do Boga by tak wlasnie sie stalo jak mysle i jak mysla inni powyzej;-).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s