Ks. Adam Skwarczyński – „DO MOICH BRACI KAPŁANÓW o tłumnej spowiedzi generalnej”

     DO MOICH BRACI KAPŁANÓW o tłumnej spowiedzi generalnej
Czwartek, 17 maja 2012 roku

Pan mój i Bóg mój!
Drodzy Bracia w Kapłaństwie Chrystusowym!
       W ostatnich miesiącach zgłasza się do mnie coraz więcej ludzi, by wyspowiadać się z całego życia. Nie potrafią na ogół wyjaśnić dlaczego, a ja nie umiem znaleźć dostatecznie mocnych argumentów, by ich od tego zamiaru odwieść, choć próbuję. Tydzień temu taka spowiedź trwała trzy i pół godziny, a ja zastanawiałem się co będzie, gdy setki ustawią się w kolejce, a wszyscy zechcą „z całego życia”…!
       Tym spośród Was, którzy chcieliby powiedzieć: to niemożliwe – odpowiem: to jest pewne, i to już w bardzo krótkim czasie. Bezpośrednio po „Ostrzeżeniu”, czyli po sądzie szczegółowym nad każdym mieszkańcem ziemi, ustawią się przy naszych konfesjonałach tak długie kolejki, że „nie dadzą nam żyć”! Spowiedzi będą tak szczegółowe, ponieważ każdy zobaczy swoje życie nie tak, jak sam je znał do tej pory, lecz jak widzi je Bóg – a więc pozna także skutki każdego grzechu, jego wpływ na życie Kościoła. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że do takiej spowiedzi my sami zapragniemy natychmiast przystąpić, a szczęśliwi będą ci spośród nas, którzy znajdą w niezbyt dużej odległości współbrata gotowego im usłużyć.
Najlepszymi ze znanych mi przykładów podobnego nagłego nawrócenia są: opowiadanie siostry szarytki Anny Grzybowskiej, pracującej w 1945 roku w szpitalu we Lwowie, o spowiedzi Franka i 8 mężczyzn (Rycerz Niepokalanej 11/1996) oraz publiczna „spowiedź” Glorii Polo, lekarki zwęglonej przez piorun i przywróconej po to do życia, by była apostołką Chrystusa wobec wielu narodów (przez swoją książkę i podróże, spotkania).
Co do pierwszego zdarzenia – powodem nawrócenia pacjentów była wizja piekła, na które chorzy zasłużyli, oraz szatana, który chciał ich do niego wciągnąć. W jednej chwili wszyscy osiwieli ze zgrozy, a ich spowiedź trwała 6 godzin. Spowiednik wyszedł z tej sali blady i oblany potem, a za chwilę stracił przytomność.
Książkę Glorii Polo „Trafiona przez piorun” czyta się jednym tchem, jednak… spróbujmy ją czytać z zegarkiem na ręku! Wtedy przekonamy się, że opis łamania przez nią kolejnych 10 Bożych przykazań, gdybyśmy słuchali go w konfesjonale, dłużyłby się w nieskończoność, a przecież z niego trudno cokolwiek ująć!
Zapisałem sobie niektóre, pełne Bożej mądrości zdania, wygłoszone przez nią w Warszawie, a nie ujęte w książce.
– Początek sądu nad Glorią Polo w jej śmierci klinicznej sięgnął ósmego roku życia;
– rodzice będą obecni na sądzie swoich dzieci (widziała swoich rodziców);
– świadkiem zawieranego małżeństwa jest sama Najświętsza Trójca, a każdy grzech małżonków skierowany jest nie tylko przeciwko Bogu, ale i przeciw całej rodzinie ludzkiej, stanowiącej ścisłą jedność (Pan Jezus pytał Glorię o całą ludzkość);
– dusza małego dziecka stale obcuje i rozmawia z Bogiem, i to od chwili poczęcia aż do momentu, który dorośli nazywają „początkiem używania rozumu”;
– mały grzech pociąga za sobą większy;
– Matka Boża i Święci walczą o to, by grzesznik poszedł do spowiedzi;
– spowiedź to Chrystus, wychodzący z serca kapłana do ludzi;
– największą chwałę Bogu może przynieść kapłan, a Bóg Ojciec daje mu „do dyspozycji” ranę Serca Jezusowego;
– konsekracja to wybuch miłości Najśw. Serca Jezusowego w Duchu Świętym – Jezus kładzie na patenie cząstkę swego Serca, a kielich napełnia swoją Krwią. Na ziemi bije Jego Serce;
– Pan Jezus przeżywa straszny ból, gdy musi oderwać kogoś od swojego serca i na wieki oddać szatanowi, którego ten człowiek uznał za swojego „ojca”.
– Ołtarz mszalny to Kalwaria – Gloria widziała twarz Chrystusa we krwi;
– Msza święta to największe zbliżenie Nieba i ziemi (na niej wtedy maleją ciemności); gdy się one „pocałują”, zło z ziemi zniknie.
Wróćmy do sakramentu Pokuty po „Ostrzeżeniu”-sądzie. Pomyślmy, jak spowiedź zorganizować, żeby… nie umrzeć z przemęczenia w konfesjonale! Będzie to zupełnie możliwe, gdy wychodząc na chwilę z niego, zobaczymy przerażone oczy czekających, ręce chwytające nas za sutannę, usłyszymy błagalne: „Jeszcze tylko mnie, małe dzieci czekają na mnie, chory…!” Spróbuję napisać kilka praktycznych rad i proszę, by Księża uzupełnili je o własne doświadczenia, a w ten sposób możemy wspólnymi siłami pomóc innym.
1. – Każdy spowiednik niech znajdzie sobie wolontariusza, a nawet kilku na zmianę, którzy by czuwali nad kolejnością zgłoszeń do spowiedzi, posługując się: 1) numerkami na kartkach lub tekturkach (wcześniej przygotowanymi, np. od 0 do 500), wręczanymi stającym na końcu kolejki, a kasowanymi u odchodzących po spowiedzi ; 2) telefonem komórkowym, by czekający w domu na swoją kolej mogli zorientować się, ile mają jeszcze czasu; 3) możliwością nagłej interwencji u spowiednika w sytuacjach wyjątkowych, gdy ktoś nie może dłużej czekać.
2. – Warto ustalić godziny udzielania Komunii św. poza Mszą, by wszyscy mogli Ją przyjąć.
3. – Im dalej ksiądz mieszka od miejsca spowiedzi, tym konieczniejsze jest przygotowanie przedmiotów, pozwalających na szybkie zaspokojenie potrzeb fizjologicznych na miejscu, z zaparzeniem sobie herbaty lub kawy włącznie. Cukru nie powinno się używać, gdyż odbiera energię i czyni nas ospałymi. Jeśli konieczne jest osłodzenie napoju, to miodem, ksylitolem, stewią itp. środkami naturalnymi. To jeszcze dodam, że usypiająco działa w konfesjonale trzymanie dłoni przy twarzy, gdyż dłoń ją ogrzewa i przyśpiesza zasypianie.
4. – Byłoby idealnym rozwiązaniem, gdyby spowiednik mógł, w zakrystii lub w innym pomieszczeniu, mieć materac lub łóżko polowe (jeśli o mnie chodzi, wystarczy mi goła podłoga, a dywan albo koc to luksus). Dla niektórych może ta rada zabrzmieć humorystycznie, lecz nie dla tych, którzy wiedzą, jak szybko się zrelaksować i odpocząć. Szybko – tzn. nawet w ciągu 3-5 minut. Ja obywam się na ogół bez budzika, ale proszę Aniołów o pomoc: żyjecie ponad czasem, niezależnie od niego, więc zechciejcie w ciągu kilku minut dać mi taki odpoczynek, jak w ciągu kilku godzin, co dla was jest łatwe! Rozluźniam całe ciało, od stóp po szyję, wyłączam wszystkie myśli, a wzrok (przy zamkniętych oczach) koncentruję na jednym punkcie, np. na sercu lub na czubku głowy. Gdy przez głowę przejdzie mi jakaś myśl bezładna, niekontrolowana („fala snu”), wiem, że jestem już wypoczęty. Potwierdza to najczęściej chęć przeciągania się, napięcia mięśni. Gdy otwieram drzwi i po 3 minutach wychodzę odświeżony i wypoczęty, czekającym trudno uwierzyć, że jest to możliwe! Nie zapominam o podziękowaniu za to Aniołom.
Warto wiedzieć, że w normalnych, dziennych warunkach otacza nasze ciało „energia ochronna”, mająca wiele zadań do spełnienia – nie będę ich tu wyliczał. Gdy przychodzi noc, ma ona swoją ważną rolę do spełnienia wewnątrz ciała: ochrania, wzmacnia, nawet leczy nasze organy wewnętrzne, z sercem na pierwszym miejscu. Jednak i w ciągu dnia, gdy te organy są wyczerpane i zmęczone, energia ta próbuje wniknąć w głąb ciała, czego efektem może być chwilowa utrata przytomności. Dlatego np. ten, kto ma osłabiony układ trawienny, wkrótce po posiłku odczuwa senność. Żeby więc tej energii pomóc w doenergetyzowaniu np. żołądka, wątroby  czy serca, zamiast ją blokować używkami (najczęściej kawą) – sami na chwilę „straćmy przytomność” czyli pogrążmy się w relaksie, płytkim śnie, a w krótkim czasie będziemy silniejsi. Starajmy się nie dopuścić do skrajnego wyczerpania, gdyż wtedy dojście do siebie potrwa o wiele dłużej. Gdy ludzie przekonają się, że co jakiś czas na chwilę wychodzimy i wracamy, nabiorą do nas zaufania i pozbędą się napięcia oraz lęku.
5. – Miejsca spowiedzi mogą być różne – niekoniecznie kościół – lecz dobrze przygotowane, zapewniające dobre warunki zarówno księdzu, jak i czekającym. Musimy pamiętać o ludziach przygłuchych – mieć dla nich odizolowane pomieszczenie. Jest ich wcale nie tak mało, a odesłanie ich z konfesjonału do innego miejsca przy bardzo długiej kolejce nie jest rzeczą łatwą ani przyjemną. Może wyznaczyć im jakąś specjalną godzinę?
6. – Konfesjonał powinien mieć oświetlenie, pozwalające penitentom na skorzystanie z kartki. Musi też mieć wygodny klęcznik, który sam spowiednik powinien wypróbować (!) W przeciwnym razie długo trwająca spowiedź może być straszną torturą dla penitenta. Samo położenie czy przytwierdzenie poduszki nie rozwiązuje sprawy, gdy klęcznik jest za wysoki lub za wąski i łatwo się z niego spada, a pominięcie go i oparcie się całym ciężarem ciała na ściance konfesjonału może być zbyt uciążliwe. Miłość bliźniego podpowie nam resztę.
7. – Niektórym z nas łatwiej jest spowiadać bez kratek, gdyż widzimy usta penitenta i łatwiej go rozumiemy, a poza tym może on mówić głośniej. W tym celu powinniśmy posiadać odpowiednie pomieszczenie. Nam trudniej będzie jednak wtedy ukryć zmęczenie i senność. Takie miejsce spowiedzi stworzy nam jednak możliwość zajmowania postawy klęczącej lub stojącej (do której dostosuje się penitent) wtedy, gdy pośladki będą bardzo obolałe.
8. – Długość spowiedzi zależy w dużej mierze od rachunku sumienia – bardziej lub mniej rozbudowanego – na którym penitent się oparł. Niektórzy zechcą mieć go przed sobą i głośno zastanawiać się przy każdym jego punkcie, co mają powiedzieć, co może ogromnie przedłużyć spowiedź. Aby do tego nie dopuścić, warto dać ludziom zwięzły rachunek sumienia, który w kilku punktach zawiera ocenę całego ich życia i jest prosty tak dla dzieci, jak dla dorosłych. Można opracować go samemu i ileś odbitek kserograficznych (zafoliowanych?) mieć w pogotowiu. Oto moje „3 punkty”: 1) ja wobec Boga – moje praktyki religijne lub ich zaniedbanie, moja miłość do Boga; 2) ja wobec bliźnich – myśli, słowa, uczynki i zaniedbania, począwszy od wieku dziecięcego; zwrócenie przy tym uwagi na „grzechy cudze” – wspólne bliźnich z penitentem lub takie, do których on się przyczynił; 3) ja wobec samego siebie – moje wady i brak pracy nad sobą (tu warto wymienić siedem grzechów-wad głównych z katechizmu: pycha, chciwość, zazdrość, nieczystość, nieumiarkowanie w jedzeniu i w piciu, gniew, lenistwo).
To oczywiste, że ten rachunek, jeśli ma być przeznaczony dla dzieci, powinien być rozbudowany w oparciu o przykłady z życia (jest zbyt abstrakcyjny, a dzieci operują konkretami). Kto z Księży zechce nadesłać własny, lepszy, chętnie opublikujemy, aby tylko był jak najprostszy, w przeciwieństwie do nadmiernie rozbudowanych, tak charakterystycznych dla autorów, którzy próbują w nim zawrzeć i podpowiedzieć „wszystko” – całe życie. W tym wypadku powinien być bardzo krótki i schematyczny z tego względu, że każdy penitent, oświecony przez Boga, przyniesie w swoim umyśle i w sercu dokładny przegląd całego życia, podobnie jak wspomniana Gloria Polo. Może się nawet okazać, że dzięki temu żadne teksty i pomoce nie będą nikomu potrzebne.
9. – Już teraz warto pomyśleć, co zrobić z penitentem w karach kościelnych, ekskomunikowanym, np. mającym na sumieniu czyny świętokradcze wobec Najświętszego Sakramentu. Chociaż jest to grzech zastrzeżony Stolicy Apostolskiej (kan. 1367), jednak pozbawienie grzesznika możliwości udziału w sakramentach i sakramentaliach nie obowiązuje w niebezpieczeństwie śmierci (in periculo mortis – kan. 1352). Trudno to już teraz przewidzieć, jednak może tak być, że wkrótce po „Ostrzeżeniu” zaczną się prześladowania Kościoła ze strony ludzi opętanych i satanistów. Wówczas można będzie zastosować kan. 1352, tym bardziej, że wśród prześladowań i (mających wkrótce nadejść) kataklizmów, związanych z Wielkim Oczyszczeniem Ziemi, ta właśnie spowiedź może być ostatnią w życiu naszego penitenta. W niebezpieczeństwie śmierci może znaleźć się on sam, ale i spowiednicy.
10. – Jak traktować konkubinariuszy, których liczba lawinowo wzrasta? Na pewno Bóg nie rozgrzeszy żyjących w cudzołóstwie (dotyczy to także homoseksualistów), jeśli nie są zdecydowani go zaprzestać, ale… będzie nam chyba wolno zakładać, że każdy z nich otrzymał w czasie sądu-wizji całego życia dostatecznie mocne oświecenie co do ogromu zła i konieczności wyjścia z niego. Sam Duch Święty przekonał go już o grzechu, o sprawiedliwości (i należnym mu miejscu, gdyby teraz umarł) i o sądzie, a tym samym ułatwił pogrążenie się w głębokim żalu i podjęcie bardzo mocnego postanowienia poprawy. W ten sposób sam Bóg uwolni nas od stawiania pytań i przekonywania, więc może wystarczyć delikatna próba przekonania się, czy naprawdę penitent wkroczył na właściwą drogę.
11. – Nie możemy pominąć jednak pytania o mocną decyzję co do zmiany okoliczności zewnętrznych, dotychczas sprzyjających grzechom, np. wspólnego mieszkania czy przebywania ze współgrzeszącym, pracy w biurze szefa, żądającego „usług seksualnych”, czerpania zysku ze sprzedaży używek i trucizn itp. Dlatego musimy w to wniknąć, gdyż grzesznik ma wprawdzie dobre chęci, ale przyzwyczaił się do zła i nadal znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie. Współgrzeszący (np. koledzy alkoholicy, narkomani, hazardziści) mogli się jeszcze nie nawrócić i otaczają go kusząc, a i szatan nie został jeszcze „związany, aby nie zwodził narodów, i wrzucony do czeluści” – on szuka „siedmiu gorszych od siebie”, aby wrócić do mieszkania duszy i zająć je ponownie. Nawracający się, nastawiony dotychczas na szukanie i doświadczanie grzesznych przyjemności, może nie mieć jeszcze siły do walki z szatanem, z otaczającym go światem i ze słabościami swojej natury – tej siły, tak potrzebnej do dokonania jakby bolesnej amputacji ręki, nogi, oka (por. Mt 18,8), a więc do zdecydowanego odrzucenia wszystkiego, co do zła prowadzi. Jedną z najstraszliwszych pokus będzie diabelski argument: przecież nie musisz tak od razu, natychmiast, zrywać z tym czy z owym, poczekaj do jutra! I, niestety, to „jutro” dla wielu może… przedłużyć się w nieskończoność, a na imię mu PIEKŁO!
12. – Ważne pytanie, którego nie możemy pominąć, dotyczy także pojednania z ludźmi. Na dobrą sprawę powinno ono nastąpić przed spowiedzią, gdyż Bóg nie może przebaczyć temu, kto nie wybaczył swemu winowajcy, lecz nierzadko ludzie chcą odwrócić ten porządek. Załóżmy, że każdy grzesznik zobaczył już swoją nienawiść, niezgodę, a nawet tylko niechęć wobec bliźnich oczyma Boga i chce odtąd iść inną drogą – z tym postanowieniem przychodzi do konfesjonału. Jednak zapomniał albo nie uświadomił sobie konieczności okazania bliźniemu przebaczenia – jakiegoś zewnętrznego znaku, ewentualnie skierowania do tamtego prośby o wybaczenie, jeśli czuje się winny (często ludzie mylą przebaczenie z przeproszeniem). To właśnie my, spowiednicy, mamy doprowadzić do tego, że ludzie będą się odszukiwać, przepraszać nawzajem, wracać do siebie, rzucać się sobie w objęcia, darowywać zastarzałe urazy, obdarowywać się wzajemnie na znak wspólnego wejścia na drogę ewangeliczną. To ma być symptom, wyraźny znak początku „Nowego Świata”, w którym wszyscy poczują się jedną kochającą się rodziną.
13. – Na naszych oczach walić się będą struktury starego świata, z jego niesprawiedliwymi układami społecznymi, bezbożnymi ustawami, bankami i całym systemem pieniężno-lichwiarskim. Coraz trudniej więc będzie tym, którzy dopuścili się jakichś zaniedbań albo nadużyć w sferze materialnej, znaleźć formę wynagrodzenia, zwrotu czy naprawienia szkód. To może być jeden z poważniejszych problemów, na jakie natrafimy w konfesjonale. Ogólne zasady tzw. restytucji znamy, jednak co do szczegółów – potrzebne nam będzie ludzkie doświadczenie, ale także światło Ducha Świętego – Boskiego Doradcy – o które musimy pokornie prosić, korzystając z daru rady. Może mieć wtedy zastosowanie ważna zasada: jeżeli w sferze materii naprawienie szkód, wyrównanie strat jest niemożliwe, obowiązek restytucji rozciąga się na sferę duchową. Jeżeli np. nie mogę wynagrodzić właścicielowi (firmie) za program komputerowy, z którego od lat nielegalnie korzystałem (zwłaszcza do celów zarobkowych), mogę za niego się modlić, prosić o Mszę świętą, złożyć w jego intencji ofiarę na misje, zyskiwać „na jego konto u Boga” odpusty itp.
14. – Pozostaje zastanowić się nad rodzajami uczynków pokutnych, które proponujemy penitentom. Musimy wziąć pod uwagę, że wielu z nich trzymało się z dala od praktyk religijnych, więc dla nich nasze „pokuty” będą czymś trudnym do zrozumienia i do zapamiętania, albo wręcz czymś obcym. Powinny przy tym odpowiadać w jak największym stopniu rodzajowi najcięższych grzechów i kojarzyć się z nimi, na ile to możliwe. Mógłbym rozwinąć tu całą gamę własnych propozycji, jednak każdy z nas ma na tym polu własne doświadczenie, więc tylko krótko sygnalizuję problem jako wart wcześniejszego przemyślenia. Ludzie będą nam ogromnie wdzięczni, jeśli damy im „pokutę” zapisaną (wydrukowaną) na kartce, a to z kilku względów: łatwiej zapamiętają, skorzystają może z pomocy swoich bliskich, uczynią z naszej propozycji częstszą praktykę, no i z wielkim spokojem odejdą od konfesjonału. W przeciwnym wypadku – świadomość tego, że zapomnieli albo nie zrozumieli, może działać na nich porażająco.
Niech Miłosierny Bóg, przez orędownictwo Niepokalanej i całego Dworu Niebieskiego, błogosławi Drogich Księży na te trudne nadchodzące dni, oświeci i umocni fizycznie i duchowo, otoczy gronem ofiarnych „Margaretek” oraz różnych dzielnych współpracowników.
                                                                                                                    ks. Adam Skwarczyński

Pobierz w pdf: ksieza-Ostrz-spow

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

41 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński – „DO MOICH BRACI KAPŁANÓW o tłumnej spowiedzi generalnej”

  1. joaneczka pisze:

    Bog zaplac za te bezcenne wskazowki ks.Adama!!!! Jak bardzo ksiadz sie troszczy o nas wszystkich!!!! Serce mnie boli gdy mysle, ze wielu teraz to zignoruje a doceni dopiero po czasie. To tez wiedza potrzebna nam, „przyszlym” penitentom – zawsze mozemy cos podpowiedziec biednym, wyczerpanym kaplanom , wskazac pamietajac o tych slowach – na zasadzie wspolpracy;-). Wszystkie mozliwe aspekty zostaly tu poruszone, zostalo skserowac i wydrukowac:-).

  2. mer pisze:

    Bóg zapłać. Gdy czyta to penitent, oddaje to dopiero nastrój chwili – wydarzeń, które mają nastąpić. Jest to POWAŻNE nawet wtedy, jeśli ktoś spowiada się co 2 tygodnie…

  3. krzysztofn pisze:

    Ks. Adam doskonale wie co mówi . Być może wydarzy się to za 2 tygodnie lub miesiące , wówczas [ jak powiedział ks. Adam ] ludzie nie swoją lecz wolę Boga Ojca będą chcieli wypełniać .

    • Ewa pisze:

      Krzysztofn, po Twojej wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze to wszystko stanie sie jeszcze w tym roku, skad ta pewnosc ?

      • Przedpokój pisze:

        Krzysztofie en – o ile mi wiadomo to typujesz „być może za dwa tygodnie być może za miesiąc” tak mniej więcej od co najmniej roku po różnych forach internetowych…. 😉

        • krzysztofn pisze:

          tak mniej więcej od co najmniej roku po różnych forach internetowych
          Wymień nazwy i pokaż gdzie podałem daty ostrzeżenia ?

        • wobroniewiary pisze:

          Krzysztof miał przekazy i pamiętamy, że na blogu o którym nic nie piszemy podał datę 21,22, 23 grudnia jako dni jakiegoś wydarzenia i wtedy przeleciała kometa Lovely.

          O innych zdarzeniach nam nie wiadomo. Miał przekaz i obowiązek przekazania go, to z obowiązku posłuszeństwa zrobił to.

          Wiemy o tym, bo pośredniczyliśmy w nawiązaniu kontaktu z ks. Adamem, dlatego w tym przypadku możemy zaświadczyć, że Krzysztof nigdy nie pisał o Ostrzeżeniu ale podawał przekazy jakie dostawał.
          O ich prawdziwości dowiemy się w Niebie, nie wypowiadamy się jako jacyś fachowcy ale wiemy że nie było mowy o Ostrzeżeniu i wiemy że to co przekazał, miało miejsce, to znaczy spełniło się

        • Przedpokój pisze:

          Wiem, ze krzysztofn miał jechać do ks.Adama i być może ksiądz prześwietlił go swoim nadprzyrodzonym „skanerem” 😉

          Ja takiego „skanera” niestety nie posiadam… posiadam za to google

          krzysztofn powiedział/a (kontekst wpisów – kiedy będzie ostrzeżenie)

          05/10/2011 @ 9:15 pm
          Może w grudniu tego roku

          11/02/2012 @ 2:01 pm
          Prawdopodobnie konflikt zbrojny 3 wojny rozpocznie się do końca marca .

          28/11/2011 @ 8:30 am
          Tak to może być w ostatnim tygodniu przed świętami


          09/12/2011 @ 8:51 am
          A może jeszcze w tym roku , przed świętami .

          i tak dalej i tak dalej, a to tylko z jednego forum (które w dodatku w ogóle nie istnieje 😉 )

          Nie wypowiadam się o krzysztofien i jego przekazach tylko o tym co wypisuje po forach, gdyż brzmi to mniej więcej tak j – „jak mewa na fali siędzie, to wkrótce coś będzie… albo i nie będzie”

        • krzysztofn pisze:

          Cytaty przez Ciebie zamieszczone są z jednego forum , a sugerujesz iż pisałem na kilku – mijasz się z prawdą .
          We wszystkich zamieszczonych cytatach wskazuję termin ostatni tydzień przed świętami , używając ” być może ” ponieważ nie wiedziałem co się wydarzy . Co nastąpiło 22.12 dowiedziałem się 3 dni wcześniej ,
          Odnośnie 3 wojny wpisałem raz i to jest moja osobiste interpretacja .
          Z Panem Bogiem

        • Styrlitz pisze:

          @Przedpokój czego Ty się spodziewasz po piszących tu osobach? Że niby ktoś „wiarygodny” jakiś termin podrzuci a Ty się wcześniej przygotujesz i ustawisz?
          Nie wiem czy to jest na pewno dobre forum, znam inne na którym byś na pewno take informacje uzyskał ale napisano tu że nie można oficjalnie pisać o tym forum ;).
          Myślę że człowiek wiary często ma jakieś „przeczucie” lub „świadomość czegoś”. W jakim celu? Myślę że w takim żeby się modlić, wstawiać za tymi którzy Tego potrzebują lub będą potrzebować. Dla tego kolego @Przedpokój (bez obrazy oczywiście) jak następnym razem jak usłyszy że w przeciągu jakiegoś okresu czasu, np kilku miesięcy wydarzy się coś co na pewno Ci się nie spodoba, proszę Cię módl się jeśli potrafisz, a nie czepiaj się tych co chcą taką intencję wzbudzić. Nic po za tym.

        • Przedpokój pisze:

          Krzysztofie en – być może nie zrozumiałem Twoich intencji takiego publicznego gdybania i przez to niepotrzebnie i zbyt pochopnie oceniłem, więc PRZEPRASZAM. Do tego pomylił mi się Twój nick z krzysztom123 (no chyba, że to również Ty).

          Z kolei kolega Styrlitz rozbawił mnie dzisiaj do łez za co mu serdecznie dziękuję, bo dzień miałem dosyć smętny 😉

        • wobroniewiary pisze:

          A mnie rozbawia Ojciec Daniel, wkleję sobie to w 3 miejscach aż 😉

          Warto słuchać dziś Ojca Daniela. No dosłownie co słowo to odpowiedź na Marię z Irlandii!

          Najpierw, że ogólnoświatowe wylanie Ducha Świętego nastąpi za 8 dni w Święto Zesłania Ducha Świętego a teraz, że podczas bierzmowania każdy z nas otrzymał pieczęć Ducha Żywego
          Słuchajcie Kapłanów z Kościoła to nie pobłądzicie!
          Amen!
          Niech będzie Bóg uwielbiony w Ojcu Danielu z Czatachowej i w Jego mowie!

          A spotkanie dopiero się zaczęło po przerwie, skończyła się Msza Święta, teraz jest uwielbienie 🙂
          http://www.czatachowa.pl

        • Stirlitz pisze:

          No i wszystko jasne 😉

    • Styrlitz pisze:

      Może niech Ks.Adam sam się wypowie. Nie trzeba tego robić za Niego.

  4. Stirlitz pisze:

    Pamiętam moje pierwsze podejście do takiej spowiedzi generalnej. Spowiednik po chwili wypalił coś w tym stylu „Co ty mi tu życiorys swój chcesz opowiadać, streszczaj się bo mi się spieszy” :). Potrzebne jest przygotowanie z obu stron. Wydaje mi się że obecnie wielu księży taką spowiedź traktuje jako nadmierne „skrupulantstwo” ludzi. Bez względu na to kiedy się to stanie potrzeba oświaty w tym kierunku.
    Chciałbym zapytać, czy znacie takich księży którzy podobnie jak ksiądz Adam mają tyle „cierpliwości” i spowiadają w taki sposób, w okolicach lubelskiego?

  5. Eva K pisze:

    Jednego tylko zdania nie zrozumialam „A ja nie umiem znalezc dostatecznie mocnych arg. by ich od tego zamiaru odwiesc, choc probuje” Moze cos nie doczytalalm jak zwykle, ale dlaczego odwiesc ? czy to znaczy, ze nie mamy sie spowiadac z calego zycia ? Prosze madrzejsza osobe odemnie o rozjasnienie mi w glowie.

    • wobroniewiary pisze:

      Najlepiej jak sam Ksiądz odpowie
      Poczekajmy 🙂

    • Magdalena-Zofia pisze:

      Na to samo zdanie, zwróciłam uwagę. W swoich książkach, ksiądz zachęcał już teraz (nie czekając na Ostrzeżenie) przystępować do spowiedzi generalnej, bo potem będzie trudno wśród całego tłumu wiernych.
      Tak sobie myslę, że jak ujrzymy siebie Oczami Boga, to i tak będziemy czuli potrzebę spowiedzi, nawet po przebytej wcześniej generalnej, ale zawsze będzie to CHYBA krótsza spowiedź 🙂

      • wobroniewiary pisze:

        Ksiądz już zna nasze pytania i na pewno dziś doczekamy odpowiedzi 🙂

      • Magdalena-Zofia pisze:

        Będziemy czekać cierpliwie, nawet jeśli dziś odpowiedzi nie będzie.
        A tak w ogóle, jak ludzie przyjeżdżają do księdza bez zapowiedzi, to trudno dziwić się księdzu, że być może zachęca do spowiedzi nie koniecznie u Niego (myślę, że o to, księdzu chodziło), przecież ma swoje obowiązki i nie zawsze może wszystko rzucić i po 3 godziny spowiadać, bo ktoś akurat przyjechał.
        Myślę, że na spowiedź generalną trzeba się umówić, jaki by to ksiądz nie był, unikniemy wtedy takich rozczarowań jak @Stirlitz – księża mają swoje obowiązki i wcale nie mają ich mało. Nie będziemy się wówczas stresować, ani my, ani spowiednik.

      • Magdalena-Zofia pisze:

        Odpowiedź, mamy w temacie: „Ks. Adam Skwarczyński – WIOSNA, PRZYMIERZE TRZECH SERC I MARIA VALTORTA”.

        • Magdalena-Zofia pisze:

          Przepraszam tu też mamy 🙂

        • wobroniewiary pisze:

          Spoko luzik, jak mawia Kazimierz, im więcej, tym lepiej. (Przy okazji wiadomo, dlaczego to ja wklejałam Księdza odpowiedzi na innym blogu, bo On nigdy nie wiedział gdzie w którym miejscu a jak wysłałam zapytanie, dostałam odpowiedź i polecenie dania odpowiedzi w odpowiednim miejscu – ot i cała historia pisania za księdza z mego komputera, o czym uprawnione osoby wiedziały 😉

  6. joaneczka pisze:

    @ Eva K.
    Ja tez tak to odebralam na poczatku ale nie wierze, ze przeciez ks.Adam chce nas odwiesc od generalnej spowiedzi – to niemozliwe;-)!!! Na pewno myslal o czyms innym. Ja juz odbylam taka spowiedz 8 lat temu – dla mnie to bylo prawdziwe ODRODZENIE DUCHOWE:-))). Teraz tez zrobilam sobie generalne porzadki z tego ostatniego 8 letniego okresu;-). POZDRAWIAM 2 EWUNIE I WSZYSTKICH WYCZEKUJACYCH Z TESKNOTA PANA:-)))

    • Eva K pisze:

      Ja tez tak nie mysle, ale chcialabym zrozumiec to co ksiadz napisal, inaczej czytanie czegos bez zrozumienia nie ma najmniejszego sensu.

    • Styrlitz pisze:

      Byż może że ją będą powtarzać drugi raz ;), To będzie taka spowiedź z ogromnym postanowieniem poprawy, przerażeniem w oczach, a teraz to tak na pół gwizdka i argumenty słabe 😉

  7. Joasia pisze:

    Bog Zaplac Ks Adamowi, prosze tak szybko nas nie zostawiac – chciaz wola Pana. W dniu o ktorym ksiadz pisze bedzie wiele owieczek szukajacych pomocy a pasterzy moze brakowac. Ja tez uwazam ze nie powinnismy czekac owego dnia tylko jak najszybciej szukac oczyszczenia grzechow naszego zycia. Tak jak pisze wyzej Janeczka nie zwlekac i szukac ODRODZENIA DUCHOWEGO. Trzeba przede wszystkim pamietac ze spowiedz jest tez SPOTKANIEM Z BOGIEM. Tam czesto/prawie zawsze przez kaplana MOWI DO NAS SAM BOG. (Oprocz tych spowiedzi gdzie zlemu udalo sie zamieszac). My czesto tego nie rozumiemy. Nawet sami pasterze czesto tego nie rozumieja. To Bog mowi do nas. Warto pomodlic sie i poprosic o dobra spowiedz. Czasami w czasie spowiedzi kaplan mowil mi zebym sie modlila w okreslonej sprawie, ale w tym obszarze wydawalo mi sie ze jest wszystko OK, nie bylo zadnych problemow. Ale robilam jak mowil i zastanawialam sie dlaczego ten kaplam mi o tym mowi? dlaczego zwraca na to uwage? i dopiero po jakims czasie, 6 miesiacach czy wiecej dzialo sie cos w tym polu gdzie rzeczywiscie modlita byla nagla i konieczna. I wtedy zawalam sobie pytanie z usmiechem w sercu: No dobrze ale skad ten ‚Kaplan’ mogl to wiedziec ? :-))))) Odwagi siostry i bracia. Chrystus czeka na kazdego z nas.

  8. ks. Adam Skwarczyński pisze:

    Po pierwsze – staram się uniknąć robienia tego, co mogą zrobić inni, na rzecz tych prac, w których nikt mnie nie zastąpi.
    Po drugie – dość często ludzie chcą się spowiadać z całego życia z powodów dość błahych, np. „żeby lepiej się poczuć”, ale na ten temat trzeba by dużo pisać (wymienić te powody i umotywować), wolałbym tego nie robić w tej chwili, brak czasu. Ogólna zasada: nie jest miłe Bogu, gdy wracamy do zła, które On już darował i przekreślił, jakbyśmy wątpili, że to naprawdę uczynił

  9. Monika pisze:

    chcialabym zapytac czy zna ktos jakiegoś ‚cierpliwego’ księdza z trójmiasta,który wysłucha spowiedzi generalnej?

  10. edd pisze:

    hmmm… ja nie bardzo kumam, że te kolejki faktycznie będą, że to w jednym momencie się zdarzy, bo przecież już się zaczęło i powoli, po trochu coraz więcej ludzi jest sądzonych… inaczej episkopat nie wystosowałby (bodajże w maju) listu do wiernych w sprawie ‚wizji i objawień’ – gdzie ‚wizją’ nazywają zabranie duszy z ciała na Sąd Niebieski… poza tym ksiądz nie kuma czegoś… jak coś takiego się zdarzy ateiście albo ‚nie praktykującemu’ spętanemu przez demony to on się nie zorientuje co to było – że sąd owszem, każdy zrozumie, ale jest zagrożenie, że świat na około będzie i tak ich odciągał od prawdy… katolik wierzący zrozumie, ale masoni mogą wyjść ze swoją propagandą i wpajać swoją interpretację tego wydarzenia ludziom – i niech się nikt nie śmieje, na serio, wiem co mówię! jak człowiek w ciężkich grzechach doświadczy tego, to jeśli mu ktoś nie wyjaśni może się zapędzić w sekty, islam, buddyzm, albo cokolwiek co masoni powiedzą w mediach, że to było….
    także proponuję, by ksiądz pomyślał o spisaniu, podporządkowaniu wydarzeń sądu (bo tam inaczej to wygląda itd) wyjaśnieniu – sam ksiądz mówił, że długo trwało znalezienie odpowiedzi na to wydarzenie…. dla innych, żeby nikt się nie pomylił przez oszustwa złego ducha, gdy już to się stanie

  11. Terra pisze:

    Myślę, że Pan Jezus, w momencie Swego objawienia się każdej duszy z osobna, da jej takie światło wewnętrznego poznania, że wszyscy będą mieli absolutną pewność, że Jest On jedynym Zbawicielem, jedyną Prawdą i jedynym Bogiem. Jeśli wczytasz się we wszystkie listy ks. Adama to można tam znaleźć słowa o tym, że po Ostrzeżeniu nie będzie już islamistów, buddystów, masonów, sekt – wszyscy w jednym momencie poznają Prawdę. Zagrożenia, o których piszesz – odciąganie od Prawdy przez „świat;, przekonywanie, że nic się nie stało, informacje w mediach, że wszyscy ulegli jakiejś np. zbiorowej halucynacji – wystąpią, ale ze strony ludzi, którzy będą skłonni opowiedzieć się po stronie zła, lub tych, którzy w odruchu buntu opowiedzą się za nim natychmiast. Rzeczywiście, zły będzie robił, co w jego mocy, żeby zwieść ludzi letnich, którzy mocno odczuli przyjście Pana ale mają za mało siły lub tkwią w nieodpowiednim towarzystwie. I dlatego ks. Adam prosi o modlitwę za nich, aby jak najwięcej ludzi stawało się takimi „Aniołami Krawędzi”, którzy poprzez swoje wyrzeczenia, cierpienia i poświęcenie ratowaliby zagrożone dusze. Ks. Adam spisał już te wszystkie wydarzenia, a samo Ostrzeżenie nie pozostawi żadnej możliwości fałszywej interpretacji. Jestem pewna, że Bóg w swojej nieskończonej dobroci da Się poznać wszystkim, by wszyscy mieli szansę stanąć po Jego stronie.
    Jezus jest Panem!

  12. edd pisze:

    „a samo Ostrzeżenie nie pozostawi żadnej możliwości fałszywej interpretacji”
    Ja natomiast jestem pewna czego odwrotnego… WIEM co mówię

    • Styrlitz pisze:

      Samo ostrzeżenie to jeszcze nie wszystko. Zawsze istnieje możliwość jakiegoś naukowego racjonalnego wytłumaczenia każdego zjawiska. Filozofów nam nie brakuje.
      edd więcej optymizmu. 😉

  13. pytajacy pisze:

    A ta spowiedź generalna z całego życia to wyznanie wszystkie grzechów, nawet wyznanych?
    I jak się zaczyna? ” w całym życiu obraziłem pana Boga..”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s