Kółko biblijne 18 – 20 maja 2012

1. Najpierw zapraszamy do codziennej lektury Pisma Świętego – Ewangelia dla nas

2. Zapraszamy do dyskusji na tematy związane z czytaniami dnia dzisiejszego – na Internetowy Uniwersytet Biblijny dla dorosłych 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kółko biblijne i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Kółko biblijne 18 – 20 maja 2012

  1. joaneczka pisze:

    Ewangelia wg św. Jana 16,20-23a.
    Jezus powiedział do swoich uczniów: “Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość.
    Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat.
    Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać.
    W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać”.

  2. joaneczka pisze:

    Dla mnie te slowa tak bardzo pasuja do nadchodzacego OSTRZEZENIA. Tak wlasnie to odczuwam – gorycz, smutek przeplatane z radoscia a Jak przyjdzie Pan – POCIESZY DO SERCA, UKOI BÓL, ktorego akurat dzis tak mocno doswiadczylam. MARANA THA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  3. joaneczka pisze:

    Rozważanie do Ewangelii:

    Wiele kobiet potwierdza to, o czym dziś mówi Pan Jezus: że kobieta zapomina o bólu porodu w zasadzie natychmiast po porodzie. Cierpienie, którego teraz doznajemy jest właśnie takim „bólem porodowym”. Wszyscy bowiem musimy się powtórnie narodzić do nowego życia – życia w pełnym zjednoczeniu z Bogiem. Cierpienie najlepiej ze wszystkich rzeczy na świecie przybliża nas do tych nowych narodzin. Tak jak dziś nie pamiętamy bólu własnych narodzin i jak pewnie nasze matki nie pamiętają bólu, który towarzyszył naszym narodzinom, tak w Niebie nie będziemy pamiętać o cierpieniu, którego teraz doznajemy i Jezus nie będzie pamiętał o cierpieniu swego Krzyża.
    http://www.deon.pl

  4. joaneczka pisze:

    @ADMIN KAZIMIERZ
    Chcialam przy okazji rozwazan bardzo podziekowac za ta strone http://www.ewangeliadlanas.pl szczegolnie ADMNINOWI KAZIMIERZOWI (wiem, ze Ty sie zajmujesz ta strona). Jest ona dla mnie bardzo cenna:-). Poza bezcenna Biblia, zagladam tu kazdego dnia odswiezajac tresci ewangelii by zyc tym na co dzien:-). GRATULUJE I DZIEKUJE JESZCZE RAZ BO EWANGELIA NIE ZASTAPI ZADNEGO Z ORĘDZI:-)!!!!!!!

    • Admin pisze:

      Dziękuję za ciepłe słowa, jednak to Adminka mnie zachęciła do prowadzenia strony i Jej też i ja za wspomnianą zachętę i pomoc dziękuję.

  5. Orędzie z Ontario, czwartek 17 maja 2012
    SZUKAJCIE PRAWDY I WYJAWIAJCIE PRAWDĘ
    Ontario
    Dzieci Mojego Boskiego Serca.
    Jestem Który Jestem. Jam Jest Alfa i Omega. Ja Jestem. Usłyszcie Mnie.
    Pragnę was pouczyć. Pragnę prowadzić was na drodze do świętości.
    Moje Maleństwa, bądźcie Mi we wszystkim wierne.
    Proszę, zaniechajcie popełniania grzechów przyzwyczajenia, zwłaszcza grzechu okłamywania innych, okłamywania siebie.
    Moje Dzieci, przyjmijcie Prawdę. Ceńcie Ją bardziej niż złoto. Niech Prawda będzie waszym przewodnikiem.
    Niech będzie podstawą przy podejmowaniu ważnych decyzji. Korzystajcie z Niej, by wam się powodziło i do duchowego wzrostu.
    Nie żyjcie jak obłudnicy. Niech kłamstwo nie będzie częścią waszego życia. Uwolnijcie się od kłamstw, które trzymają was w niewoli.
    Szukajcie Prawdy i wyjawiajcie Prawdę. Nie popełniajcie grzechów zaniedbania. Częściowa Prawda, jest również kłamstwem.
    Nie ujmujcie niczego Prawdzie. Niech Prawda ogarnie wszystkie dziedziny waszego życia.
    Nie doprowadźcie do tego, aby dzięki różnym oszustwom, ludzie myśleli o was inaczej, niż jest w rzeczywistości. Bądźcie prawdomówni.
    Zachęcam do rozważenia i do zaakceptowania tej nauki. Przyjmijcie ją jako swój kamień węgielny. Opierajcie się na Prawdzie.
    W ten sposób nigdy nie zbłądzicie. Budujcie na Prawdzie i patrzcie, jak w waszym życiu, aż do końca czasów objawi się Moja Chwała.
    Jeśli uczynicie to, wówczas zstąpi na was Moja Łaska. Moja Przychylność będzie obfitować i zaszczyci sobą tych, którzy przyjmą to zaproszenie i poprowadzą innych ku Prawdzie.
    Błogosławię was, Moje Dzieci. Pozostawiam wam Mój Pocałunek Pokoju. Shalom

    Tłumaczyła: Kasia (Kayo)

  6. Orędzie z Ontario, piątek 18 maja 2012
    NIE DAJCIE SIĘ ZASTRASZYĆ PRZYSZŁYMI WYDARZENIAMI
    Ontario
    Dzieci Nadziei.
    Ja Jestem Wielki Jestem. Jam Jest Alfa i Omega. Ja Jestem. Usłyszcie Mnie.
    Pragnę was teraz pouczyć. Dzieci, nie traćcie nadziei. Trwajcie w Mojej Miłości.
    Bądźcie pełni nadziei i nigdy nie ulegajcie zniechęceniu.
    Bez względu na to, jakich prób doświadczycie, dla wszystkich wokół was, musicie być wzorem nadziei.
    Ja Jestem liczy na was, że podniesiecie na duchu innych, i pouczycie ich, aby wytrwali w wierze.
    W tym czasie, nadzieja jest jednym z Moich największych Darów dla was.
    Moje Miłosierdzie jest kolejnym z Hojnych Darów, który wylewam na was i wszystkich tych, których kochacie.
    Dzieci, pokładajcie we Mnie nadzieję. Nie dajcie się zastraszyć przyszłymi wydarzeniami.
    Postępujcie w całkowitej ufności. Kroczcie ze Mną. Ze Mną, nigdy nie musicie się lękać, bowiem ochronię was.
    Wszystko o co was proszę, to abyście Mnie Czcili i Adorowali.
    Wszystko o co proszę, to abyście byli Mi posłuszni i wierni zadaniom, które wam powierzam.
    Dzieci, radujcie się we Mnie. Namaściłem was Olejem Radości.
    Pozostańcie pełni nadziei i po całym świecie bądźcie Moimi Ambasadorami.
    Jesteście narzędziami Światłości rozmieszczonymi po całej ziemi. Lśnijcie/Świećcie!
    Pozwólcie, by wasze głosy wydały okrzyk radości! Weselcie się i bądźcie cierpliwi, czekając na odpowiednią chwilę.
    Mój Plan jest Doskonały. Nie możecie Go ulepszyć. Gdy zostanie przed wami odsłonięty, złożycie wiele dziękczynnych modlitw.
    Wiedzcie, że kocham was Odwieczną Miłością. Zarzucę was błogosławieństwami, gdy staniecie się posłuszni w Moich Oczach.
    Macie być przede Mną bez skazy. Postępujcie drogą miłości. Pozostawiam wam Mój Pocałunek Pokoju. Shalom

    Tłumaczyła: Kasia (Kayo)

  7. Benka pisze:

    Bojaźń Boża nie oznacza drżeć przed Bogiem ze strachu.
    Oznacza to, prawe postępowanie przed Bogiem ,ze względu na świadomość jego Miłości do nas, i Potęgi ,której ludzkim pojęciem nie ogarniamy.
    On jest naszym Ojcem. Ojca bać się nie trzeba . Trzeba Go kochać i szanować.
    Wystarczy popatrzeć dookoła ,na Jego Dzieła objawione dla naszych zmysłów ,a docenimy piękno Stworzenia i rozmiar Jego Potęgi . Wystarczy zrozumieć ,że Bóg bez nas istniał , i bez nas będzie istniał ,a wtedy docenimy Jego miłość do człowieka. Zrozumiemy ,że zaistnieliśmy dla Niego ,że przeznaczył nas ,dla swojej Chwały.
    Jesteśmy Koroną stworzenia .
    Ale ta Korona się „skiepściła” ,już na samym początku . „Jajo chciało być mądrzejsze od kury”.
    No i mamy tego efekty .
    Ale Ojciec nas nie zostawił w tym tragicznym naszym położeniu .
    Wyciągnął do nas Rękę. Wcielił się Syn ,aby odzyskać to co człowiek utracił.
    Zapłata była olbrzymia, jak już wiemy.
    Ludzie są żądni sensacji , „szkiełka i oka”. Chcą Boga zapisać wzorem chemicznym ,obejrzeć
    przez mikroskop. Brakuje nam pokory ,i zrozumienia , że my niczego nie stwarzamy .My przetwarzamy dobra , jakie otrzymaliśmy od Boga , przy udziale rozumu jakim nas obdarzył .
    Nawet za to nie jesteśmy wdzięczni. Nie zdajemy sobie sprawy ze swojej ograniczoności.
    Dobrze ,że Bóg zakrył przed człowiekiem Świat Ducha.
    Myślę ,że człowiek by nie wytrzymał takiego ciśnienia wrażeń.
    …………..
    Coś się dzisiaj „rozkleiłam”.
    Jeżeli bredzę , wybacz mi Ojcze , i Oświeć mój umysł i ukój niespokojne serce moje.

  8. Dla Admina pisze:

    Adminie wielkie Bóg zapłać za tę stronę – za „Ewangelię dla nas” – za Twoje „duchowe dziecko” Wiedząc ile mam innych obowiązków – jesteś właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Każdego wieczoru między wieczornym Różańcem w RM a Apelem Jasnogórskim to Twój „zawodowy niebieski obowiązek” Przygotowujesz szukasz, opracowujesz, dopasowujesz zdjęcia.
    Pamiętam jak przeżywałeś minusuwanie Ewangelii na pewnym blogu. Za samo wklejenie fragmentów Ewangelii – tylko dlatego, że byłeś przeciwny herezjom „wizjonerów” tylko za to byłeś minusowany nielubiany a pokazywano palcem w dół jak swego czasu Neron – na Słowo Boże.
    Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Mamy piękną stronę o Ewangelii. Mamy piękne czytania.
    Wierzę i już jestem święcie przekonana, że Bóg doceni Twoją pracę, Twoje codzienne poświęcenie – ta strona to „Twoje cudowne dziecko”/
    Niech Bóg będzie w Tobie uwielbiony.

    (mam małe życzenie – codziennie mały fragmencik Dzienniczka, książki ks. Gobbiego?)
    To sprawdzona lektura duchowa, ja z kolei będę w kółku biblijnym codziennie wklejać fragmencik Marii Valtorty aż ktoś mnie zastąpi….

    • joaneczka pisze:

      O tak! Jeszcze raz napisze – DZIEKUJE ADMINOWI ZA TA „CZARNA ROBOTE”, KTORA ROBI ABYSMY MOGLI ZYWIC SIE KROLOWA PEREL, CZYLI EWANGELIA!!!!! DOCENIAM TO BARDZO I WIDZE OWOCE:-). SCISKAM GORACO I ZYCZE WSZELKIEGO BLOGOSLAWIENSTWA NA TA DALSZA PIEKNA MISJE:-)!!!! JEZUS WYNAGRODZI PO MILION KROC……W NIEBIE:-)))!!!!!!!!!!!

      • joaneczka pisze:

        Ja czytalam „Dzienniczek” i „Prawdziwe życie w Bogu” wiec z tych pieknych ksiąg czasem tez cos tu wrzuce;-)

  9. wobroniewiary pisze:

    Maria Valtorta POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA
    KSIĘGA I PRZYGOTOWANIE
    (FRAGMENT)

    PROLOG
    Ewangelia według św. Jana
    Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało; a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi. A światłość świeci w ciemności, a ciemność jej nie ogarnęła. Człowiek imieniem Jan został posłany przez Boga. Przyszedł, aby świadczyć o światłości, aby przez niego wszyscy uwierzyli. Nie on był światłością, ale przyszedł, aby świadczyć o światłości. Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat. Była na świecie i świat stał się przez Nią, a świat Jej nie poznał. Przyszła do swoich, a swoi Jej nie przyjęli. Tym zaś, którzy Ją przyjęli, którzy uwierzyli w Jej imię, dała moc, aby się stali dziećmi Bożymi. Oni nie narodzili się z ludzi: ani z pożądliwości ciała, ani z woli mężczyzny, ale z Boga. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką otrzymał od Ojca Jednorodzony, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo, wołając: Oto był Ten, o którym powiedziałem: Ten, który przychodzi po mnie, przewyższył mnie, bo był przede mną. Z Jego pełni wszyscyśmy wzięli łaskę po łasce. Prawo zostało przekazane przez Mojżesza, łaskę zaś i prawdę otrzymaliśmy przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział: Jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, dał nam Go poznać… (Przekład Biblii Poznańskiej)
    «Bóg Mnie posiadał przed stwarzaniem Swych arcydzieł…» (Prz 8,22)
    1. «MARYJA MOŻE BYĆ NAZWANA DRUGORODNĄ [CÓRKĄ] OJCA»
    Napisane 16 sierpnia 1944. A, 3348-3349

    Jezus nakazuje mi: «Weź całkiem nowy zeszyt, przepisz na pierwszej stronie dyktando z 16 sierpnia 1944. W tej książce będzie mowa o Niej.» Jestem posłuszna i przepisuję. Jezus mówi:
    «Dziś napisz tylko to. Czystość ma tak wielką wartość, że łono stworzenia było zdolne ogarnąć Nieogarnionego, gdyż posiadało największą czystość, jaka może być udziałem istoty stworzonej przez Boga.
    Trójca Przenajświętsza zstąpiła ze Swymi doskonałościami, Trzy Osoby zamieszkały, zamknięte w maleńkiej przestrzeni. Trójca Przenajświętsza nie pomniejszyła się przez to, bo miłość Dziewicy i wola Boga rozszerzyła tę przestrzeń aż do uczynienia jej Niebem. Ujawniły się Osoby Trójcy Świętej ze Swymi charakterystycznymi cechami:
    [Ujawnił się] Ojciec, będący na nowo Stwórcą stworzenia, jak szóstego dnia: Ojciec mający “Córkę” prawdziwą, godną, doskonale do Niego podobną. Odbicie Boga było wyciśnięte w Maryi tak wyraźnie, że tylko w Jednorodzonym Synu Ojca było ono doskonalsze. Maryja może być nazywana “Drugorodną” Ojca, gdyż – z powodu doskonałości, którą otrzymała i potrafiła zachować, z powodu godności Oblubienicy, Matki Bożej i Królowej Nieba – jest na drugim miejscu po Synu Ojca. Jest drugą w Jego odwiecznej Myśli. Bóg od całej wieczności znajdował Niej upodobanie.
    [Ujawnił się] Syn będący i dla Niej “Synem”. Już, kiedy był zaledwie Zarodkiem wzrastającym w Jej łonie uczył Ją przez tajemnicę łaski Swojej prawdy i mądrości.
    Duch Święty ukazał się pośród ludzi w Pięćdziesiątnicy uprzedzającej i w Pięćdziesiątnicy przedłużającej się. [Był] Miłością w “Tej, która umiłowała”, Pocieszycielem ludzi przez Owoc Jej łona, Uświęceniem przez fakt, że stała się Matką Świętego.
    Bóg, – aby ukazać się ludziom w postaci nowej i pełnej, która zapoczątkowuje erę Odkupienia – nie wybrał na Swój tron gwiazdy na niebie ani też dworu kogoś potężnego. Nie chciał też skrzydeł aniołów, by na nich wesprzeć stopy. Zapragnął łona bez skazy.
    Ewa także została stworzona bez plamy, chciała jednak dobrowolnie się zdeprawować. Maryja, która żyła w świecie zepsutym – Ewa zaś w świecie czystym – nie chciała zranić Swej czystości nawet przez jakąś myśl skierowaną ku grzechowi. Wiedziała, że grzech istnieje. Widziała jego różnorodne i straszliwe oblicza. Widziała je wszystkie, nawet najstraszniejsze: bogobójstwo. Poznała to zło jedynie w celu wynagrodzenia za nie i aby na wieki być Tą, która ma litość nad grzesznikami i modli się o ich zbawienie.
    Ta myśl niech będzie wprowadzeniem do innych świętych spraw, które dam dla umocnienia ciebie i wielu innych ludzi.»

  10. wobroniewiary pisze:

    2. JOACHIM I ANNA SKŁADAJĄ ŚLUB PANU
    Napisane 22 sierpnia 1944. A, 3434 i 3437-3442

    Widzę wnętrze domu. Niewiasta w starszym wieku siedzi przy krosnach. Jej włosy, pewnie niegdyś czarne, teraz są szpakowate. Twarz, choć jeszcze bez zmarszczek, pełna jest stateczności, która przychodzi z wiekiem. Wygląda na lat pięćdziesiąt lub najwyżej – pięćdziesiąt pięć. Nie więcej.
    Widzę tę niewiastę jak tka. Całą izbę oświetla światło dnia, wnikające przez drzwi otwarte na rozległy warzywnik. Domyślam się, że jest to mała, wiejska posiadłość, bo za ogrodem są niewielkie pagórki o zielonych stokach. Niewiasta jest piękna. Ma rysy typowe dla hebrajskich kobiet. Oczy ma czarne i głębokie. Nie wiem, dlaczego przypominają mi oczy Chrzciciela. Spojrzenie ma pełne godności jak u królowej, ale i pełne słodyczy. Jest w nich orli błysk przesłonięty błękitem. Są łagodne, lekko zamglone smutkiem, jakby myślała o utraconych nadziejach. Cerę ma raczej śniadą, ale nie mocno. Usta są dość szerokie, wyraźnie zarysowane, pewne w ruchu surowym, ale nie twardym. Nos ma długi, u nasady lekko garbaty, orli, dobrze pasujący do oczu. Jest postawna, ale nie tęga. Widzę ją siedzącą, ale można się domyślić, że jest wysoka i dobrze zbudowana. Zajmuje się tkaniem jakiejś zasłony czy też narzuty. Wielobarwne czółenka szybko przechodzą przez ciemnobrązowy wątek. W części już utkanej widać falistą grecką przeplatankę i rozetki, gdzie zieleń, żółć, czerwień i błękit z odcieniem miedzi, przeplatają się, stapiając w tęczową mozaikę. Niewiasta ma szatę skromną i ciemną. Jej czerwony fiolet zdaje się odbijać mrok jakichś myśli. Na dźwięk pukania do drzwi, wstaje. Widzę, że istotnie jest dość wysoka. Otwiera drzwi. Jakaś młoda kobieta pyta: «Anno, dasz mi swoją amforę? Napełnię ci ją.»
    Prowadzi ze sobą małego, może pięcioletniego chłopca, który od razu czepia się sukni niewiasty nazwanej Anną. Anna, głaszcząc chłopczyka po głowie, idzie z nim do sąsiedniego pomieszczenia i przynosi stamtąd piękną miedzianą amforę. Podając ją przybyłej mówi:
    «Zawsze jesteś dobra dla starej Anny. Bóg wynagrodzi ci za to w tym dziecku i w dzieciach, które masz i będziesz miała, szczęśliwa!» – Anna wzdycha.
    Niewiasta przygląda się jej, nie wiedząc, co po tym westchnieniu powiedzieć. Żeby jednak ulżyć trosce, której się domyśla, mówi:
    «Zostawię ci Alfeusza, jeśli nie będzie przeszkadzał. Napełnię ci szybciej więcej dzbanów i konwi.»
    Alfeusz chętnie zostaje i wyjaśnia się, dlaczego. Gdy tylko matka znika, Anna bierze go na ręce i tuląc w ramionach niesie do ogrodu. Podnosi go do pergoli pełnej jasnych jak topaz winogron i mówi: «Jedz, jedz, są dobre.»
    Całuje buzię całą umazaną sokiem łapczywie połykanych winogron. Potem, ukazując dwa rzędy pięknych zębów, śmieje się z całej duszy i wydaje się nagle młoda. Gdy zaś dziecko pyta, przyglądając się jej ciemnymi szaroniebieskimi oczyma: “A teraz, co mi dasz?” – radość odmładza ją, zacierając wiek. Śmieje się i żartuje, a potem nachyla się i klękając pyta:
    «A co ty mi dasz za to, że ci dam… że ci dam… zgadnij co?»
    Roześmiane dziecko, klaszcząc w dłonie, woła: «Całuski, całuski ci dam, śliczna Anno, dobra Anno, mamo Anno!»
    Anna – słysząc, że nazwał ją “mamą Anną” – wykrzykuje radośnie, tuli malca z czułością i mówi:
    «O, radości! Drogi! Drogi! Drogi!»
    Przy każdym “drogi” całuje różowe policzki. Potem idą razem do półki, na której stoi półmisek z miodowymi placuszkami.
    «Piekłam je specjalnie dla ciebie, radości biednej Anny, bo mnie kochasz. Powiedz, jak bardzo mnie kochasz?»
    Dziecko – myśląc o tym, co je najbardziej zdumiało – mówi:
    «Jak Świątynię Pana.»
    Anna, śmiejąc się, jeszcze raz całuje jego oczy pełne życia, różowe usteczka, a dziecko ociera się o nią jak kotek. Jego matka chodzi tam i z powrotem, przynosząc dzbany pełne wody. Śmieje się, nic nie mówiąc. Pozostawia im swobodę [w ujawnianiu] serdeczności.
    Z ogrodu nadchodzi starszy mężczyzna. Jest nieco niższy od Anny. Ma gęste i całkiem siwe włosy. Jego jasną twarz okala broda. Niebieskie jak turkusy oczy jaśnieją pod jasnokasztanowymi, niemal płowymi rzęsami. Ma ciemnokasztanową szatę. Anna nie widzi go, bo jest odwrócona tyłem do wejścia. Mężczyzna, ujmując dziecko za ramiona, mówi: «A dla mnie nic?»
    Anna odwraca się wołając:
    «O, Joachim! Skończyłeś już pracę?»
    W tej samej chwili mały Alfeusz obejmuje go za kolana i odpowiada: «Dla ciebie też, dla ciebie też…»
    I gdy starzec pochyla się, żeby go pocałować, mały obejmuje go za szyję, głaszcze rączkami brodę i całuje. Joachim też ma prezent. Lewą ręką wysuwa zza pleców jabłko, piękne jak ceramiczne, i mówi do dziecka, które łakomie wyciąga ręce:
    «Poczekaj trochę, aż pokroję ci je na kawałki, bo takiego nie mógłbyś zjeść. Ono jest większe od ciebie.»
    I ogrodniczym nożem, który nosi u pasa, kroi je na kawałki. Wydaje się karmić pisklę w gnieździe, tak troskliwie wkłada ćwiartki do małej buzi, która nie przestaje chciwie połykać.
    «Joachimie, spójrz na te oczy! Czy nie są podobne do dwóch skrawków Morza Galilejskiego, gdy wieczorna bryza zasłania niebo obłokami?»
    Przy tych słowach Anna lekko opiera rękę na ramieniu małżonka, gestem świadczącym o jej głębokiej miłości, która nie wygasła po wielu latach małżeństwa. Joachim odpowiada jej miłosnym spojrzeniem i mówi przytakując:
    «Bardzo piękne! A te kędziory? Czy nie przypominają zboża wysuszonego przez słońce? Spójrz, mają kolor złota i miedzi!»
    «Ach, gdybyśmy mieli dziecko, chciałabym, żeby miało takie włosy i oczy!»
    Anna jest pochylona, niemal klęczy i wzdychając całuje szaroniebieskie oczy. Joachim także wzdycha, lecz chce ją pocieszyć. Kładąc rękę na kręconych i posrebrzonych włosach Anny, mówi:
    «Trzeba jeszcze mieć nadzieję! Bóg jest wszechmocny. Póki się żyje, cud może się zdarzyć, zwłaszcza gdy miłuje się Boga i kocha siebie [nawzajem].»
    Ostatnie słowa Joachim wymawia z naciskiem. Anna milknie, przygnębiona. Opuszcza głowę, aby nie pokazywać łez płynących [z oczu]. Widzi je tylko mały Alfeusz. Jest boleśnie zaskoczony widząc, że jego duża przyjaciółka płacze tak, jak jemu czasem się zdarza. Małą rączką ociera jej łzy.
    «Nie płacz, Anno – mówi Joachim. – Mimo wszystko jesteśmy szczęśliwi. Przynajmniej ja, bo mam ciebie.»
    «I ja [jestem szczęśliwa] dzięki tobie, ale nie dałam ci dziecka… Myślę, że nie spodobałam się Panu, bo uczynił moje łono jałowym.»
    «O, moja małżonko! A w czymże miałabyś Mu się nie spodobać, ty, święta? Posłuchaj, udamy się raz jeszcze do Świątyni w tym celu, a nie tylko na Święto Namiotów. Będziemy się długo modlić… Może będzie z tobą jak z Sarą… lub jak z Anną, małżonką Elkany. Długo czekały i z powodu bezpłodności czuły się odtrącone. W Niebie zaś byli przygotowani przez Boga dla nich święci synowie. Uśmiechnij się, moja małżonko. Bardziej mnie trapi twój smutek niż brak
    8
    potomka… Zabierzemy ze sobą Alfeusza. Każemy mu się modlić, jemu – niewinnemu… Bóg przyjmie jego i naszą modlitwę i nas wysłucha.»
    «Dobrze. Złóżmy Panu ślub. Jeśli narodzi się dziecko, będzie należało do Niego. Żeby tylko zechciał nam je dać… O, żebym mogła być nazwana “mamą”!»
    Alfeusz, niewinny i zaskoczony świadek, mówi:
    «Przecież ja tak cię nazywam!»
    «Tak, radości droga… ale ty masz mamę, a ja… ja nie mam dziecka.»
    Tu kończy się wizja. Zaczynam sobie uświadamiać, że tym widzeniem rozpoczyna się cykl o narodzinach Maryi. Jestem ogromnie uradowana. Bardzo tego pragnęłam. Myślę, że i ojciec także będzie zadowolony. Zanim zaczęłam pisać, usłyszałam Mamę mówiącą do mnie: «Pisz teraz o Mnie, córko. Będzie to dla ciebie pociechą we wszystkich twoich troskach.» Mówiąc to, położyła mi z czułością rękę na głowie. Potem miało miejsce widzenie. Z początku – dopóki nie usłyszałam imienia tej starszej osoby – nie zdawałam sobie sprawy, że widzę matkę Mamy i że chodzi o łaskę związaną z Jej narodzinami.
    Zanim zacznę pisać dalej, muszę umieścić tu następujące spostrzeżenie: ten dom nie wydaje mi się domem z Nazaretu, który dobrze pamiętam. Przynajmniej otoczenie jest zupełnie inne. Ogród warzywny jest bardziej rozległy, a ponadto widać pola. Niewielkie, ale przecież są. Kiedy Maryja została poślubiona, był tu tylko ogród – co prawda rozległy, lecz wszystko kończyło się na ogrodzie. W poprzednich widzeniach nigdy nie zauważyłam dostrzeganej teraz izby. Nie wiem, ale może z przyczyn finansowych rodzice Maryi pozbyli się części posiadłości albo też może Maryja, opuściwszy Świątynię, przyjechała do innego domu, danego jej przez Józefa. Nie pamiętam, czy w dawnych wizjach i pouczeniach otrzymałam kiedykolwiek pewne wyjaśnienie, że dom w Nazarecie był domem rodziców [Maryi]. Mam bardzo zmęczoną głowę. A poza tym – zwłaszcza gdy chodzi o dyktanda – natychmiast ulatują mi z pamięci poszczególne słowa. Pozostają we mnie utrwalone polecenia, a w duszy – światło. Szczegóły jednak natychmiast się rozpraszają. Gdybym po godzinie musiała powtórzyć to, co usłyszałam, przypomniałabym sobie tylko jedno lub dwa zasadnicze zdania, nie pamiętając niczego więcej. Widzenia dlatego pozostają w umyśle żywe, że musiałam je sama uważnie śledzić. Dyktanda zaś otrzymuję. [To, co jest mi ukazywane] w wizjach, muszę obserwować, dlatego pozostaje żywe w pamięci. Musiałam bowiem trudzić się, żeby wszystko zapisać w trakcie trwania [wizji]. Spodziewałam się dyktanda na temat wczorajszej wizji, tymczasem nic z tego. Rozpoczyna się wizja, więc piszę

  11. Admin pisze:

    Fragment z dzienniczka św. Faustyny:
    375. ŚW. FAUSTYNA PODAJE SWOJE POSTANOWIENIA +J.M.J. Wilno 8.II 1935 roku. Wewnętrzna praca szczegółowa, czyli rachunek sumienia. O zaparciu siebie, woli własnej.
    I. Zaparcie rozumu, to jest przez poddanie go pod rozum tych, którzy mi na ziemi miejsce Boga zastępują.
    II. Zaparcie woli, to jest pełnić wole Bożą, która mi się objawia w woli tych, którzy mi miejsce Boga zastępują i która zawarta jest w regułach naszego zakonu.
    III. Zaparcie sądu, to jest wszelki rozkaz dany mi przez tych, którzy mi miejsce Boga zastępują, przyjmować natychmiast, bez zastanawiania się, rozbierania, rozumowania.
    IV. Zaparcie języka. Nie dam mu najmniejszej wolności, w jednym wypadku dam mu zupełną – to jest w głoszeniu chwały Bożej. Ile razy przyjmuję Komunię św. tyle razy proszę, aby Jezus raczył umocnić i oczyścić język mój, abym nim nie raniła bliźnich. To też regułę, która mi mówi o milczeniu, mam w największym szacunku. (Dz 375)
    376.

  12. Orędzie z Ontario, niedziela 20 maja 2012
    ZBIERZECIE BARDZO NIEWIELE, JEŚLI NADAL BĘDZIECIE MNIE ODRZUCAĆ

    Dzieci Mojego Boskiego Serca.
    Jestem Który Jestem. Jam Jest Alfa i Omega. Ja Jestem. Radujcie się. Poszukuję was.
    Pragnę was teraz pobłogosławić, i pouczyć dla Mojej Chwały.
    Otwórzcie dla Mnie swoje serca. Poddajcie się. Poddajcie się całkowicie. Dajcie Mi przyzwolenie.
    Zachęcam, abyście byli wierni w najdrobniejszych sprawach. Wielu z was odwraca się ode Mnie, nawet o tym nie myśląc.
    Jesteście ze świata. Jest wam ciężko znaleźć dla Mnie czas. Jednakże zawsze znajdujecie czas na zabawę, sport, koncerty, telewizję.
    Macie to już w zwyczaju, aby umieszczać Mnie na końcu. Nieraz zupełnie o Mnie zapominacie.
    Zapominacie, że w ogóle istnieję, i beztrosko żyjecie swoim życiem.
    Gdy sprawy jednak nie układają się po waszej myśli, wtedy zwracacie się do Mnie w modlitwie.
    Wielu z was usiłuje szantażować Mnie swoimi pustymi obietnicami.
    O Moje Maleństwa, znam wasze serca. Wiem wszystko.
    Nie starajcie się odwieść Mnie od uczynienia tego, co mam uczynić.
    Wielu z Was przywołuje Oczyszczenie na siebie, swoje rodziny, i na swoje kraje.
    Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że zbierze bardzo niewiele, jeśli nadal będą Mnie odrzucać.
    Otwórzcie swoje serce na to pouczenie.
    Przyzwyczajcie się umieszczać Mnie ponad wszelkimi innymi ważnymi sprawami.
    Okażcie Mi we wszystkim pierwszeństwo. Obiecuję wtenczas wam błogosławić.
    Obiecuję przemieniać wasze życie dla Mojej Chwały, i wykorzystać was, aby wzruszać dusze innych. Postępujcie w posłuszeństwie.
    Ufajcie, że Mój Plan jest Doskonały. Oczekujcie na odpowiednią chwilę, i radujcie się z zamiarów jakie mam wobec was, i tych których kochacie.
    Rozważajcie te Słowa. Bądźcie Mi posłuszni. Pozostawiam wam Mój Pocałunek Pokoju. Shalom

  13. joaneczka pisze:

    STOPNIE ŚWIĘTOŚCI WEDLUG ŚW.JANA OD KRZYŻA
    STOPNIE DOSKONAŁOŚCI (30)

    (Grados de perfección)

    1. Nie popełnić grzechu za nic w świecie ani nie popełnić świadomie żadnego grzechu powszedniego lub niedoskonałości.

    2. Starać się zawsze chodzić w obecności Boga, rzeczywistej lub wyobrażeniowej albo jednoczącej, stosownie do czynności, które się spełnia.

    3. Nie czynić ani nie mówić nic ważnego, czego by nie uczynił lub nie powiedział Chrystus, gdyby się znalazł w mojej sytuacji i gdyby posiadał wiek i zdrowie, które ja posiadam.

    4. Szukaj w każdej rzeczy większej chwaty i czci Boga.

    5. Dla żadnego zajęcia nie opuszczać modlitwy myślnej, ona bowiem jest podporą duszy.

    6. Nie opuszczać z powodu zajęć rachunku sumienia, a za każde uchybienie zadać sobie jakąś pokutę.

    7. Żałować bardzo za każde zmarnowanie czasu, i dlatego że spędza się go nie kochając Boga.

    8. We wszystkich rzeczach, wzniosłych czy niskich, miej Boga za cel, inaczej bowiem nie będziesz wzrastał w doskonałości i zasłudze.

    9. Nie zaniedbuj się w modlitwie, a kiedy poczujesz trudności i oschłość, dla tego samego trwaj na niej, ponieważ Bóg niekiedy chce zobaczyć to, co jest w twej duszy, a czego się nie widzi w czasie pomyślności i słodyczy.

    10. W niebie i na ziemi wybierać zawsze to, co niższe, a miejsce i zajęcie ostatnie.

    11. Nigdy nie mieszaj się do tego, co nie zostało ci polecone, i nie upieraj się przy twoim zdaniu, chociażby było słuszne. A i w tym, co zostało polecone – jeśli to powiedziano (jak to mówią) mimochodem – nie przykładaj do tego ręki. Niektórzy oszukują się w tym, myśląc, że są obowiązani do czynienia tego, co wcale ich nie obowiązuje, gdyby się tylko temu lepiej przyjrzeli.

    12. Na sprawy obce, dobre czy złe, zupełnie nie zwracaj uwagi, bo oprócz tego, że stanowi to okazję do grzechu, jest także przyczyną roztargnienia i osłabienia ducha.

    13. Spowiadaj się zawsze z uznaniem własnej nędzy, jasno i szczerze.

    14. Chociażby sprawy twojego stanu i obowiązki sprawiały ci trudności i przykrości, nie zaniedbuj się w nich z tego powodu, ponieważ nie będzie tak stale, a Bóg, który doświadcza duszę, dołączając trud do nakazu (por. Ps 93, 20 wg Wulgaty), tą właśnie drogą daje jej powoli odczuć dobro i pożytek.

    15. Bądź zawsze o tym przekonany, że wszystko, co ci się przydarza, korzystne czy przeciwne, pochodzi od Boga, abyś się w pierwszym nie pysznił, a w drugim nie zniechęcał.

    16. Pamiętaj o tym, żeś wstąpił po to, abyś był świętym; dlatego nie pozwalaj królować w twej duszy żadnej rzeczy, która by nie prowadziła do świętości.

    17. Staraj się sprawić przyjemność raczej innym niż samemu sobie, w ten sposób nie będziesz czuł zazdrości ani przywiązania do bliźniego. To oczywiście rozumie się tylko o tym, co jest zgodne z doskonałością, ponieważ Bóg gniewa się bardzo na tych, którzy nad Niego przekładają podobanie się ludziom.
    http://www.voxdomini.pl

    (Grados de perfección)

    1. Nie popełnić grzechu za nic w świecie ani nie popełnić świadomie żadnego grzechu powszedniego lub niedoskonałości.

    2. Starać się zawsze chodzić w obecności Boga, rzeczywistej lub wyobrażeniowej albo jednoczącej, stosownie do czynności, które się spełnia.

    3. Nie czynić ani nie mówić nic ważnego, czego by nie uczynił lub nie powiedział Chrystus, gdyby się znalazł w mojej sytuacji i gdyby posiadał wiek i zdrowie, które ja posiadam.

    4. Szukaj w każdej rzeczy większej chwaty i czci Boga.

    5. Dla żadnego zajęcia nie opuszczać modlitwy myślnej, ona bowiem jest podporą duszy.

    6. Nie opuszczać z powodu zajęć rachunku sumienia, a za każde uchybienie zadać sobie jakąś pokutę.

    7. Żałować bardzo za każde zmarnowanie czasu, i dlatego że spędza się go nie kochając Boga.

    8. We wszystkich rzeczach, wzniosłych czy niskich, miej Boga za cel, inaczej bowiem nie będziesz wzrastał w doskonałości i zasłudze.

    9. Nie zaniedbuj się w modlitwie, a kiedy poczujesz trudności i oschłość, dla tego samego trwaj na niej, ponieważ Bóg niekiedy chce zobaczyć to, co jest w twej duszy, a czego się nie widzi w czasie pomyślności i słodyczy.

    10. W niebie i na ziemi wybierać zawsze to, co niższe, a miejsce i zajęcie ostatnie.

    11. Nigdy nie mieszaj się do tego, co nie zostało ci polecone, i nie upieraj się przy twoim zdaniu, chociażby było słuszne. A i w tym, co zostało polecone – jeśli to powiedziano (jak to mówią) mimochodem – nie przykładaj do tego ręki. Niektórzy oszukują się w tym, myśląc, że są obowiązani do czynienia tego, co wcale ich nie obowiązuje, gdyby się tylko temu lepiej przyjrzeli.

    12. Na sprawy obce, dobre czy złe, zupełnie nie zwracaj uwagi, bo oprócz tego, że stanowi to okazję do grzechu, jest także przyczyną roztargnienia i osłabienia ducha.

    13. Spowiadaj się zawsze z uznaniem własnej nędzy, jasno i szczerze.

    14. Chociażby sprawy twojego stanu i obowiązki sprawiały ci trudności i przykrości, nie zaniedbuj się w nich z tego powodu, ponieważ nie będzie tak stale, a Bóg, który doświadcza duszę, dołączając trud do nakazu (por. Ps 93, 20 wg Wulgaty), tą właśnie drogą daje jej powoli odczuć dobro i pożytek.

    15. Bądź zawsze o tym przekonany, że wszystko, co ci się przydarza, korzystne czy przeciwne, pochodzi od Boga, abyś się w pierwszym nie pysznił, a w drugim nie zniechęcał.

    16. Pamiętaj o tym, żeś wstąpił po to, abyś był świętym; dlatego nie pozwalaj królować w twej duszy żadnej rzeczy, która by nie prowadziła do świętości.

    17. Staraj się sprawić przyjemność raczej innym niż samemu sobie, w ten sposób nie będziesz czuł zazdrości ani przywiązania do bliźniego. To oczywiście rozumie się tylko o tym, co jest zgodne z doskonałością, ponieważ Bóg gniewa się bardzo na tych, którzy nad Niego przekładają podobanie się ludziom.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s