Wiosna Kościoła – LIST DO „POBOŻNYCH” część druga (c.d. o herezjach Marii z Zielonej Wyspy)

LIST DO POBOŻNYCH część druga

Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie jego moc i będziecie moimi świadkami (…) aż po krańce ziemi” (Dz 1, 5.8)
Istotą chrześcijaństwa jest spotkanie z Jezusem Chrystusem. Ale niestety jest dużo osób, które nie uważają za swoje zadanie przekazywanie wiary. A niekiedy przekazują fałszywy obraz Boga, kiedy grozi się karą Boską lub uzależnieniem od konkretnej modlitwy, czy pieczęci, która mają mi zapewnić ochronę. To może prowadzić nawet do tragicznego odejścia od wiary. O wszechwiedzy Bożej musimy więc tak mówić, żeby to rodziło radość i nadzieję, a jednocześnie poczucie odpowiedzialności za obrazę Miłości Bożej, ale nie strach przed karą.
Dalej mówił Jezus: „Udzielając im chrztu w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Chrzest jest nie tylko obmyciem z grzechu, czy dopełnieniem jakiejś formalności, by stać się członkiem Kościoła, ale jest to zjednoczenie z Chrystusem w Jego zbawczej działalności. W Liście do Rzymian św. Paweł napisał: „My wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierci. Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie, jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6, 3-4). Toteż Pan Jezus powiedział do Apostołów przed swoim Wniebowstąpieniem: „Jan chrzcił wodą [zanurzał w wodzie], ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym [zanurzeni w Duchu Świętym] (…) Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie jego moc i będziecie moimi świadkami (…) aż po krańce ziemi” (Dz 1, 5.8).
Będziecie świadkami: „Człowiek naszych czasów – mówił Paweł VI w 1974 r. do członków Papieskiej Rady ds. Świeckich – chętniej słucha świadków niż nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami”. To właśnie my wszyscy mamy być świadkami Jezusa Chrystusa, który za nas umarł na Krzyżu, a zmartwychwstając ukazał nam drogę do życia wiecznego w domu Ojca.
Stanęliśmy przed bardzo poważnym wezwaniem do dawania świadectwa wiary. Z PEWNOŚCIĄ NIE JEST TO ŚWIADECTWO WIARY W ORĘDZIA, LECZ W JEZUSA CHRYSTUSA, KTÓRY JEST GŁOWĄ MISTYCZNEGO CIAŁA CZYLI KOŚCIOŁA.
Świadectwo powinno być świadome i pełne. Aby zrozumieć nasze powołanie w tym czasie, będąc w konfrontacji z różnymi „orędziami” o wątpliwej treści musimy zrozumieć, o co tak naprawdę toczy się walka. Katolicy powinni być świadomi swojej odpowiedzialności za wiarę i Kościół.
Analizując „orędzie” MBM postarajmy się zrozumieć, co oznacza otrzymanie znamienia bestii. Poniższy tekst wymaga nieco zaangażowania umysłowego – na co liczę. Dlatego proszę, poświęćcie czas, aby tekst lepiej zgłębić i przeanalizować.
Rozdział 13
Zadaniem fałszywego proroka będzie nie tylko zwodzenie mieszkańców ziemi, aby postawili obraz bestii, ale otrzyma on również moc, aby “tchnąć ducha w ten obraz, aby obraz przemówił … ” (w. 15a). Tekst grecki ww. 15 używa tu określenia “PNEUMA” , które jest ściśle i nierozłącznie związane z osobą Ducha Świętego. SZATAN BĘDZIE ZATEM W DALSZYM CIĄGU DĄŻYŁ DO IMITOWANIA OSOBY I MOCY BOGA. Tutaj przez fałszywego proroka dokonuje małpowania stwórczego aktu Boga, który “ukształtował człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza dech życia” (Gen. 2,7). Nie będzie to moc “tworzenia życia”, jest to bowiem jedyna i wyłączna rola Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego (Dz. Ap. 17,25; Jan. 1,4; 5,26; 6,33.35; Dz. Ap. 3,15; Rzym. 8,2; Ps. 36,10; 42,9; 1 Jana 5,12; Ap. 11,11), ale będą to jedynie pozory życia, podstępne oszustwa i rzekome cuda; będzie to zatem dalsze ogniwo łańcucha zwodniczej działalności szatana (por. Mat. 24,4.5.11.24; 2 Tes. 2,3.9-12). Dzisiaj mamy tego dowody jak chociażby in vitro – kiedy człowiek uważa się za stworzyciela. Tak jak w starożytnych czasach brzuchomówcy byli używani w celach religijnych do sprawiania wrażenia nadnaturalnej mowy, tak też fałszywy prorok użyje wszelkich podstępnych oszustw i rzekomych cudów (por. 2 Tes. 2,9.10), przy współudziale wielkiej armii mocy demonicznych, aby stworzyć wraże¬nie “ożycia obrazu” w celu przekonania i nakłonienia mas ludzkich do odda¬nia boskiej czci bestii i jej obrazowi.
Absolutna moc, władza i panowanie bestii i fałszywego proroka objawi się w tym, że każdy, kto nie odda pokłonu bestii i jej obrazowi, zostanie zabity (w. 15b).
Można tutaj przypomnieć, że powtórzą się czasy Nebukadnesara i jego złotego posągu (Dan. 3,4-6).
Równocześnie z wydaniem powszechnie obowiązującego edyktu, nakazującego oddawanie czci antychrystowi, fałszywy prorok, jak podaje w. 16, wprowadzi kolejny dekret obowiązujący wszystkich mieszkańców ziemi, na mocy którego wszyscy ludzie ze wszystkich klas społecznych, ludów i narodów całej ziemi powinni przyjąć “ZNAMIĘ BESTII” na prawą rękę albo na czoło swoje. Określenie “znamię” występuje w Księdze Objawienia 7 razy (13,16.17; 14,9.11; 16,2; 19,20; 20,4). Tekst biblijny wymienia wszystkie grupy społeczne w trzech kontrastujących parach:
mali i wielcy – odniesienie do pozycji społecznej,
bogaci i ubodzy – odniesienie do stanu posiadania,
wolni i niewolnicy – odniesienie do klas społecznych.
Kult Bestii pierwszej ma charakter totalny. Nikomu praktycznie nie udaje się przed nim uchronić. Ci, którzy nie chcieli mu ulec („oddać pokłonu”), zostali wyeliminowani ze społeczeństwa („zabici”), a pozostali, niezależnie od swych społecznych ról („wolni i niewolnicy”) czy osobistych przymiotów lub zasług („mali i wielcy”), zaliczeni zostali w szeregi wyznawców kultu Bestii: „otrzymali znamię na prawą rękę lub czoło”. Przypomina to żywo obrzęd pieczętowania sług Baranka. Zapewne też w podobnych kategoriach należy go rozumieć: nie jako jakąś bliznę, tatuaż, ślad po cechowaniu rozpalonym żelazem, czy – jak to w pewnych kręgach coraz częściej się słyszy – identyfikator elektroniczny wszczepiony pod skórę, a mający zastąpić dowód osobisty w tradycyjnej postaci, ale jako znamię duchowe, jako ostateczne przypieczętowanie ich duchowej przynależności.
ZAUWAŻMY SUBTELNĄ RÓŻNICĘ MIĘDZY PIECZĘCIĄ ANIOŁA A ZNAMIENIEM BESTII. TAMTĄ PIECZĘTOWANO TYLKO CZOŁA – SIEDZIBĘ MYŚLI, PRZEKONAŃ, WIARY. Znamię daje się też na rękę, na prawą rękę, tj. tę, którą człowiek pracuje, którą nadaje kształt owocom swego ducha. Ma więc pracować dla Bestii, w jej imię tworzyć, ale i prześladować, i zadawać gwałt. Jest jeszcze jedna różnica między pieczęcią anioła a znamieniem Bestii, którą na marginesie tego wersetu warto zauważyć. Pieczęć była znakiem nietykalności. Do opieczętowanych Bestia nie miała przystępu. Była, jak znamię Kaina, gwarancją, że Bóg będzie dochodził sprawiedliwości za krzywdę temu człowiekowi wyrządzoną.
ZNAMIĘ BESTII JEST TYLKO ZNAKIEM PODDAŃSTWA, SŁUŻBY. „ORĘDZIA” MBM SUGERUJĄ TAKIE PODDAŃSTWO I POSŁUSZEŃSTWO, BO TYLKO TA KONKRETNA „MODLITWA KRUCJATY JEST OSTATNIĄ SZANSĄ”. Oznakowani pozostają do dyspozycji bestii. I ona się nimi posługuje. Postępuje z nimi dokładnie tak, jak postępuje się z narzędziem: dopóki służy jest ważne, gdy się zużyje, wyrzuca się je. W osiemnastym rozdziale znajdujemy słowa mówiące, iż Bestia nienawidzi tych, którzy jej służą. I nie tylko, że oznakowany znamieniem ma w jej imię działać, ale stworzony przez niego typ organizacji społecznej sam z siebie nie dopuści, by działał w inne imię. Ktoś, kto by wbrew wszelkim naciskom nie zgłosił swego akcesu do szeregów wyznawców Bestii, zostanie i tak ze społeczeństwa wyeliminowany, gdyż udaremnioną zostanie jego jakakolwiek aktywność życiowa – „nie będzie mógł nic kupić, ni sprzedać”. I tak też się będziemy czuć jak „rozbitkowie Boży”. W rytmie burzliwego aplauzu mas i w takt Międzynarodówki Bestia druga na oczach świata odbywała na radzieckiej ziemi swe poligonowe ćwiczenia. Czy dzisiaj, to, co przeżywamy w Polsce nie jest wynikiem tych manewrów.
“Znamię bestii” (gr. CHARAGMA), w klasycznej grece oznaczał: “znak wyryty, wyciśnięty lub wypalony”, terminem tym określało się także “ukąszenie żmii”, a Plutarch, grecki pisarz (ok. 45-120 r.) zacytował ten termin jako “TO CHARAGMA TU NOMISMATOS … ” – “znak wybity na monecie”. Tak więc termin “CHARAGMA” był urzędowo stosowanym terminem dla określenia “pieczęci cezara”. Zrozumiałe jest zatem, że chodzi tu o oddawanie czci panującemu. “Znamię bestii” będzie więc “znakiem przynależności i własności”. Będzie to zatem naśladowanie, imitowanie zapieczętowania wierzących przez Ducha Świętego (Et 1,13; 4,30; 2 Kor. 1,22; por. Rzym. 8,16.23).
TAK JAK “PIECZĘĆ DUCHA ŚWIĘTEGO” JEST ZNAKIEM I GWARANCJĄ, ŻE DZIECKO BOŻE JEST WŁASNOŚCIĄ PANA JEZUSA CHRYSTUSA, ZNAJDUJE SIĘ POD JEGO BEZPOŚREDNIĄ OPIEKĄ, OTRZYMAŁO JEGO NATURĘ, ŻYJE W JEGO OBECNOŚCI I Z NIM PRZEŻYWAĆ BĘDZIE CAŁĄ WIECZNOŚĆ, TAK TEŻ “ZNAMIĘ BESTII” BĘDZIE DOWODEM I ZNAKIEM CAŁKOWITEJ PRZYNALEŻNOŚCI DO ANTYCHRYSTA, PRZYJĘCIEM JEGO DUCHA I JEGO CHARAKTERU, będzie wyrazem bezwzględnego, ślepego posłuszeństwa wobec niego i pogodzenia się z myślą, że całą wieczność trzeba będzie spędzić w towarzystwie antychrysta “w ogniu wiecznym, zgotowanym diabłu i jego aniołom” (Mat. 24,41; Ap. 16,2; 19,20; 20,10).
Ta straszna, okrutna, bezwzględna rzeczywistość spotka wszystkich, którzy zgodzą się przyjąć “znamię bestii”. Dlatego też miłosierny Bóg jeszcze raz za pośrednictwem aniołów skieruje do mieszkańców ziemi poważne ostrzeżenie: ” … .Jeżeli ktoś odda pokłon bestii i obrazowi jej i przyjmie znamię na swoje czoło lub na swoją rękę, to i on pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego z kielicha jego gniewu i będzie męczony w ogniu i siarce wobec świętych aniołów i wobec Baranka. A dym ich męki unosi się w górę na wieki wieków i nie mają wytchnienia we dnie i w nocy ci, którzy oddają pokłon bestii, i jej obrazowi, ani nikt, kto przyjmuje znamię jej imienia” (Ap. 14,9-11). I chociaż wszystko znajdować się będzie pod absolutną kontrolą despotycznych rządów antychrysta do tego stopnia, że każdy człowiek będzie ewidencjonowany przy pomocy systemu ogólnoświatowej komputeryzacji i nikt nie będzie w stanie przeżyć bez posiadania znamienia bestii (w. 17), to jednak proroctwo biblijne podaje, że nie wszyscy ulegną zwodniczej mocy bestii i świadomie odrzucą powszechnie obowiązujący kult antychrysta i nie przyjmą jego znamienia…
Kim jest fałszywy prorok? Na pierwszy rzut oka można by sądzić, że ten, kto udaje proroka. W mowie potocznej, w której roi się od nieścisłości, takie rozumienie byłoby dopuszczalne. Tutaj jednak, w tekście natchnionym przez Boga, mowa jest „tak – tak, nie – nie”. Dlatego określenie Fałszywy Prorok odnosi się do kogoś, kto rzeczywiście jest prorokiem, tj. pełniąc funkcję prorocką, mówi w imieniu fałszywego boga. To bóg (Bestia pierwsza) jest fałszywy. W tym sensie Bestię drugą, a więc podmiot zbiorowy oznaczający demona wcielonego w ludzi oddanych kultowi fałszywego boga, można określać mianem Fałszywego Proroka. Szczególna uwaga umieszczona w tym wersecie „tu jest potrzebna mądrość” i wcześniej napotkane już wezwanie „kto ma uszy, niech posłyszy” są jakby ponagleniem do podjęcia wysiłku zrozumienia przekazu. Dalsze słowa tego samego wersetu są jakby poświadczeniem, na czym ta Boża mądrość, ten rozum polega: na tym, że pod symbolem Bestii odkrywa się człowieka. Tak więc Bestia i człowiek mają te same inicjały – ten sam kod. Można powiedzieć: są tą samą istotą. Dlatego musimy zdać sobie sprawę, że jesteśmy Kościołem walczącym, o którym wspominał niedawno Benedykt XVI. Świadek Chrystusa to ktoś, kto wychodzi z ochronnej skorupy prywatnej religijności, naraża się i podejmuje ryzyko, opowiada całym życiem Ewangelię ze wszystkimi konsekwencjami, jakie mogą z tego wyniknąć, nawet z tymi najbardziej przykrymi. Narzędziem pracy żołnierza Bożego jest krzyż, niezastąpioną bronią – cierpliwość, a prawdziwym wrogiem – obojętność słuchaczy. Apostołowie po Zesłaniu Ducha Świętego odważnie głosili Jezusa Chrystusa i nic ich nie mogło powstrzymać od przyjęcia tej odpowiedzialności. Tym, którzy próbowali ich zmusić do milczenia, odpowiadali: Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli (Dz 4,20).

W liście wykorzystałem fragmenty książek” Antychryst największa tajemnica piekła” oraz Słownika Teologii Biblijnej. Ponieważ w najbliższym czasie Benedykt XVI ogłosi sw. Hildegardę Doktorem Kościoła postaram się zamieścić jej mistyczne teksty odnośnie pieczęci, pieczętowania sług Bożych, jak również działalności antychrysta.
WK

Nietypowy dodaje:
Warto dodać do tego tekstu, że dzisiaj Kościół doświadcza jakby wielkiego przypomnienia tajemnicy Chrztu, czyli pieczęci Boga poprzez różnego rodzaju znaki ożywienia wiary w różnych częściach świata. Np., kiedy słabnie wiara w Europie, budzi się do życia w Afryce. Działanie Ducha Świętego objawia się poprzez duchowe dotknięcie, poprzez “szum wiatru”, a nie poprzez bardziej lub mniej spektakularne czy fizyczne przejawy. Kiedy Mojżesz otrzymał prawo dla Izraela wyrył je co prawda na kamiennych tablicach, ale Bóg ostrzegał lud, aby wyrył to prawo w ich sercach. Konsekwencją była tego obietnica dana prorokowi Ezechielowi: “zabiorę wam serce z kamienia, a dam wam serce żywe”.
Czy mam się w takim razie uzależniać od “dyplomu” i przypisanej do niego modlitwy? To w takim razie musiałbym powiesić nad drzwiami mój akt chrztu?!
To, co Wiosna napisał należy gruntownie rozważyć, gdyż czasy wyjścia z Egiptu minęły, a teraz jest pośród nad Chrystus, a my mamy być Jego świadkami! Przecież rzeczywiście wierni Katolicy nie wstydzą się naznaczyć swoich drzwi w święto Trzech Króli napisu K+M+B + rok, co nie oznacza tylko imion magów, lecz ten skrót jednak rozumieć należy także inaczej: Christus (C=K) mansionem (M) benedicat (B) – niech Chrystus błogosławi to mieszkanie!
Przejawy materialne, jak chociażby “dyplom”, a więc rzeczy powierzchowne, nigdy nie zdołają zdominować fundamentalnego kryterium, że działanie Ducha Świętego odbywa się w sferze duchowej, i nie uznaje naszego ludzkiego planowania: nie mieści się w naszych ustalonych ramach. Ducha Święty nie “pracuje” ani chaotycznie, ani jak automat; nie przestrzega naszego sposobu myślenia. Czy w takim razie gwarancją Jego daru może być “dyplom”, czy raczej całe świadectwo życia?
(1 Krl 19,9a.11-13)
“Gdy Eliasz przybył do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił: Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana! A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze – trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu – szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty.”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Wiosna Kościoła – LIST DO „POBOŻNYCH” część druga (c.d. o herezjach Marii z Zielonej Wyspy)

  1. Wiosna Kościoła pisze:

    LIST DO „POBOŻNYCH” część trzecia

    Przeanalizowałem tekst „Pieczęci Boga” (modlitwa krucjaty 33). Zaznaczam jednak, że jest to moja prywatna ocena a tekst „modlitwy” zaczerpnąłem w wersji polskiej, jaka jest rozpowszechniana w Internecie)
    Proszę jednocześnie Czytelników, by przed czytaniem tekstu „modlitwy” wykonali znak krzyża świętego.
    Wielcy mistycy Kościoła pisali o pieczęci Ducha Świętego. Ale ich teksty jakże były różne od tego, który przekazuje MBM. Przeczytajmy np. tekst św. Brygidy Szwedzkiej: ”O mój najsłodszy Boże, kiedy łaskawie nawiedzasz me serce, moje ramiona nie mogą trwać w bezruchu, ale muszę objąć me piersi z miłości do Boga, tak wielka jest słodycz, jaką czuję wówczas w mym sercu. Mam wrażenie, że tak mocno wyryłeś się w duszy mojej, jakbyś był jej sercem i treścią i całą jej głębią (…) Córko, podobnie jak pieczęć odciska się w wosku, tak Duch Święty odciśnie się w twojej duszy[8].”
    Św. Antoni powiedział: „nasza ufność w Panu jest jak pieczęć i jak mur obronny”
    Św. Ireneusz: „Chrzest jest pieczęcią życia wiecznego.”
    Czy chociażby nam bliska św. S. Faustyna:
    „Gdym stanęła do walki, jako rycerz niedoświadczony,
    Uczułam, że mam krew rycerza, alem jeszcze dziecię, .
    Dlatego, o Chryste, Twej mi było potrzeba pomocy i obrony.
    Nie spocznie me serce w wysiłku i walce,
    Aż mnie wezwiesz Sam z placu boju,
    Stanę przed Tobą nie po nagrodę i kobierce,
    Ale po to, by w Tobie zatonąć na wieki w pokoju.” (Dz 1654)

    Jakże daleki jest tekst „modlitwy 33” od tekstów natchnionych.
    + O Mój Boże, Mój kochający Ojcze,
    z miłością i wdzięcznością akceptuję
    Twoją Bożą Pieczęć Ochrony.

    Przede wszystkim jesteśmy wezwani do uniżenia się przed Bogiem. Sama akceptacja nie jest warunkiem ochrony. Pięknie wyjaśnia to sam Pan Jezus siostrze Faustynie: „A więc zwracam się do was, wy – dusze wybrane, czy i wy nie zrozumiecie miłości Serca Mojego? – I tu zawiodło się serce Moje, nie znajduję całkowitego oddania się Mojej miłości. Tyle zastrzeżeń, tyle niedowierzeń, tyle ostrożności. Na pociechę twoją powiem ci, że są dusze w świecie żyjące, które Mnie szczerze kochają, w ich sercach przebywam z rozkoszą, ale jest ich niewiele; są i w klasztorach dusze takie, które radością napełniają Serce Moje, w nich są wyciśnięte rysy Moje i dlatego Ojciec Niebieski spogląda na nich ze szczególniejszym upodobaniem, oni będą dziwowiskiem (posiadam stare wydanie Dzienniczka) Aniołów i ludzi, liczba ich jest bardzo mała, one są na obronę przed sprawiedliwością Ojca Niebieskiego, i na wypraszanie miłosierdzia dla świata. Miłość tych dusz i ofiara podtrzymują istnienie świata. Najboleśniej rani Moje serce niewierność duszy szczególnie przeze Mnie wybranej, te niewierności są ostrzami, które przebijają serce Moje. – (Dz 367).
    Miłosierdzie Boże jest naszym ratunkiem i naszą obroną! Siostra Faustyna miała również pełną świadomość opieki i wstawiennictwa Matki Najświętszej: „O Matko, Dziewico Niepokalana,
    W Tobie odbija mi się promień Boga.
    Ty mnie uczysz, jak wśród burz kochać Pana,
    Tyś mi tarczą i obroną od wroga.
    Powiedz duszom, córko Moja, że daję im na obronę Swoje miłosierdzie, walczę za nich Sam jeden i znoszę sprawiedliwy gniew Ojca Swego.(Dz 1516)
    + Twoja Boskość (obejmuje) przejmuje [różne polskie wersje internetowe] w posiadanie na wieczność moje ciało i duszę.
    Ja skłaniam się przed Tobą w pokornej wdzięczności, Mój umiłowany Ojcze,
    i ofiarowuję Ci moją głęboką miłość i lojalność.

    Co miałby oznaczać termin „Twoja Boskość”? New Age głosi hasła zadziwiająco podobne do tych, które są wyznacznikiem doktryny masonerii: deizm lub panteizm, utajoną boskość człowieka, którą każdy może odkryć w sobie i uaktywnić stając się w efekcie wprost i do końca bogiem. Ten tekst sugeruje, jakby Boskość Boża miała mnie przeniknąć. Wyznawcy Księgi Uranii (nomen omen) tak komentują obejmowanie boskości w posiadanie ciała i duszy: „Dążenie człowieka do rajskiej doskonałości, jego próby docierania do Boga, stwarzają prawdziwe napięcie boskości w żywym kosmosie, które może być zredukowane tylko przez ewolucję nieśmiertelnej duszy i to właśnie występuje w doświadczeniu pojedynczej, śmiertelnej istoty. Kiedy jednak wszyscy stworzeni i wszyscy Stwórcy w wielkim wszechświecie tak samo pragną dotrzeć do Boga i boskiej doskonałości, wytwarza się silne kosmiczne napięcie, które może zostać zredukowane jedynie w idealnej syntezie wszechmocnej władzy i duchowej osoby rozwijającego się Boga wszystkich stworzonych, w Istocie Najwyższej.
    Jeden z szarlatanów opublikował nawet takie orędzie: „
    + + + Rozwijaj Boskość – Bóg Ojciec
    Przekaz otrzymał Mariusz Brzoskowski, dn. 19.01.2011r. godz. 7.50
    Słucham Was, Nauczyciele Miłości i Wewnętrzno Boskości!
    Czemu wewnętrzna Boskości? To tak, jakby była schowana tylko w twoim wnętrzu. Czyż człowiek nie może być Boski? Cały, od czubka głowy po koniuszki palców, od duszy do ciała? Może! Mówię o tym do ludzi od wieków – możecie być BOSCY. Uwierz, UWIERZCIE. Bez wiary nie czyni się rzeczy wielkich, niemożliwych. Bez wiary życie jest uboższe, płytsze, pozbawione iskry życia, która daje radość, zachwyt życiem widzialnym i niewidzialnym, śmiertelnym i nieśmiertelnym, skończonym i wiecznym.
    Wszystko staje się jednością, gdy wierzy się w Dobro, Źródło, Boskość, gdy samemu czuje się, wie poprzez wiarę, że jest się jak Bóg, choć nie jest się tym Bogiem. Poznaje się wtedy prawdę o sobie, o swoich korzeniach i marzeniach.
    W przestrzeni Ziemi i Kosmosu jest tak wiele konceptów całkowicie oderwanych od Boskości, że inteligentna istota prędzej czy później dochodzi do wniosku, że czas rozpocząć poszukiwanie Boga. Najbliżej jest do samego siebie. Czas popatrzeć w lustro, dotknąć siebie, zaglądnąć w głąb siebie, w swoje myśli, uczucia, poczuć swojego ducha, rozpoznać stan swojej świadomości.
    Mądry człowiek nie musi długo i daleko szukać tego, co Boskie. Ono jest wszędzie, bo Bóg jest Wszechobecny, Nieskończony, więc jest wokół ciebie i w tobie. To, że człowiek czuje się niedoskonały, grzeszny, zagubiony, niekochany, wynika z poziomu zbiorowej mentalności, świadomości, jaki reprezentuje społeczeństwo, w którym żyje. Czas to zmienić! Czas się uświadomić, a przede wszystkim uwierzyć, że Boskość jest możliwa, realna, przejawiana także w człowieku.
    Wielu ludzi patrzy na piękno natury, niezwykłe widoki, formy, barwy, jakie są na Ziemi – kaniony, góry, lasy, jeziora, kwiaty, rzeki. Podziwia je i mówi: czuję całym sobą, że to Boskie dzieła. Ale gdy spojrzy na siebie, to widzi niedoskonałości, ułomności, skupia się przede wszystkim na fizyczności.
    Czas kochani poszerzyć horyzonty, rozlać się, swoją Świadomość, wzmocnić intuicję, zjednoczyć z Duchem. Tylko śmiałym, odważnym życiem poczujesz, że możesz więcej, że jest w tobie Bóg, dobry Bóg, że jesteś Boski.
    Rozwijaj BOSKOŚĆ, tak jak to pojmujesz, ale rób to, bądź takim, a zobaczysz, poczujesz, że jesteś na właściwej drodze. Przyjmij życie takim, jakie jest, nie walcz z nim, a modyfikuj, kształtuj na wzór i podobieństwo tego, co najlepsze w tobie. Tak zmienia się świat na lepsze, uźródla się go, sprowadza Niebo na Ziemię, Kocham, Miłuję, Jestem.
    Bóg, Ojciec, Matka, WszechDuch, Mądrość, Moc, Miłość, Światło w Jednym
    PS. Zadanie domowe (dla wszystkich chętnych): wypisz, co dobre w tobie, co chciałbyś, aby z Boskich Cech, atrybutów wzmocniło się, wzrosło w tobie – pomogę, nakieruję, zainspiruję. Już to robię. Love You.

    Naprawdę ciarki przelatują! Apage.

    + Ja błagam Cię o ochronienie mnie i moich bliskich tą szczególną Pieczęcią!
    I ja składam moje życie dla służenia Ci na wieki wieków!
    Kocham Cię, Drogi Ojcze!
    Przynoszę Ci pocieszenie w tych czasach, Drogi Ojcze!
    Ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego
    Na przebłaganie za grzechy świata i dla ocalenia wszystkich Twoich dzieci. Amen.

    W tekście ciągle nie jest jasne jakie to ma być chronienie czy fizyczne (materialne), czy duchowe oparte na obietnicach i proroctwach jak chociażby to, że synowie i córki wasze prorokować będą! Pieczęć Ducha Świętego nie jest czymś materialnym, lecz zadatkiem tych wszystkich rzeczy, które Bóg przygotował dla tych, którzy Go milują.
    Nie wspomnę już że został zmieniony tekst podyktowany przez Pana Jezusa s. Faustynie!
    OJCZE PRZEDWIECZNY, OFIARUJĘ CI CIAŁO I KREW, DUSZĘ I BÓSTWO NAJMILSZEGO SYNA TWOJEGO, A PANA NASZEGO JEZUSA-CHRYSTUSA NA PRZEBŁAGANIE ZA GRZECHY NASZE I CAŁEGO ŚWIATA.

    Ciekawy jestem jak „mędrcy tego świata” wytłumaczą fakt zmiany modlitwy ofiarowania?

    Z mojej strony mogę prosić Pana Boga, po napisaniu tego tekstu: „Panie, spraw, abym się mylił”
    A na koniec wczytajmy się w piękny tekst z Księgi Pieśni nad pieśniami:
    „Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu,
    jak pieczęć na twoim ramieniu,
    bo jak śmierć potężna jest miłość,
    a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol,
    żar jej to żar ognia,
    płomień Pański.
    Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,
    nie zatopią jej rzeki”.

  2. nietypowy pisze:

    Mnie też zaintrygowały te słowa o Boskości, która ma „objąć/przejąć ciało i duszę”. Jeśli prorocy ST pisali o przenikaniu wnętrzności to miało to charakter symboliczny jak np nerki – oczyszczenie. Ale przenikanie czy obejmowanie ciała i duszy przez boskość sugeruje, że mielibyśmy być ubóstwieni jak Bóg.
    „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.” (Mt 5,48) Ale nasza doskonałość polega na:
    Byciu jak Ojciec niebieski, który daje wszystko,
    Przebaczaniu tak, jak czyni to Bóg, nasz Ojciec

    „Gdyby ktoś mniemał, że coś wie, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. (3) Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznany przez Boga. Zatem jeśli chodzi o spożywanie pokarmów, które już były bożkom złożone na ofiarę, wiemy dobrze, że nie ma na świecie ani żadnych bożków, ani żadnego boga, prócz Boga jedynego. A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie – jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów – dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy. Lecz nie wszyscy mają wiedzę. Niektórzy jeszcze do tej pory spożywają pokarmy bożkom złożone, w przekonaniu, że chodzi o bożka, i w ten sposób kala się ich słabe sumienie. A przecież pokarm nie przybliży nas do Boga. Ani nie będziemy ubożsi, gdy przestaniemy jeść, ani też jedząc nie wzrośniemy w znaczenie.
    (1 list do Koryntian 8:2-8, Biblia Tysiąclecia)

  3. Sebro pisze:

    Dziękuję Wam bardzo za to opracowanie. Jeśli ktoś ma w miarę otwarte serce ale do tej pory nie dostrzegł nieprawidłowości, to ten artykuł „pozamiata”. W końcu mam konkretne argumenty w ręku aby przedstawić je paru osobom (które dorzucają modlitwy krucjat do swoich pacierzy) za pośrednictwem facebooka. Prawdopodobnie wrzuciłem wielki kij w jeszcze większe mrowisko ale nic to. To, że nic nie mogę zrobić do tej pory nie dawało mi spokoju. Teraz jestem już spokojny. Bóg zapłać.
    Jezus JEST Panem 😉

  4. joaneczka pisze:

    Mysle, ze wielu z nas potrzebowalo takiego opracowania w przyplywie atakow zewszad i powstajacych watpliwosci w umyslach wielu! Bog zaplac!

    JEZUS JEST PANEM!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s