Świadectwo nawróconej Marii Magdaleny po „Ostrzeżeniu ks. Adama Skwarczyńskiego i Wiosny Kościoła”

Dobry wieczór.
Stronę podczytuję już jakiś czas ale dziś odważam się napisać. Trochę nieskładnie ale to ważne. Ja szukałam czegoś w życiu bo w domu się nie układało, zdrowie, praca, mąż wszystko się waliło. Modliłam się o śmierć męża bo już nie wytrzymywałam i trafiłam na informację na skrzynce mailowej, że nie martw się już niedługo będzie ostrzeżenie i zostaną tylko dobrzy i będą żyć tysiąc lat a ja z nimi. Zaciekawiło mnie to. Każde orędzie czytałam jak szalona, już już jeszcze chwilkę kilka miesięcy, już tylko sierpień modlitwa codzienna za tych co zginą bo to już
I do tego codzienna prasówka na zmianach ziemi bo przecież tyle zmian wokół dziury trzęsienia ziemi lawiny powodzie i wybuchy na słońcu które nas za chwilę spali.
Przestałam wychodzić z domu bo to może za chwilę, nie miałam czasu na sąsiadkę czy na spacer bo orędzia, modlitwy rozmowy z podobnie myślącymi.
W końcu duszności w kościele i niechęć do księdza bo on na pewno mason a na pewno jak każdy ma jakąś na boku. Przecież tamta znajoma mi mówiła że on tak późno co wieczór wraca bo jeździ od takiej jednej i niechętnie udziela komunii na klęcząco to na pewno mason. W końcu myślałam że sfiksuję. Dzień bez orędzia stracony. Zanim admin strony je przetłumaczył ja już miałam zainstalowany z gazety tłumacz angielskiego. Przecież musiałam wiedzieć a potem czytać gdzie wykryli masonów a gdzie wybuchł wulkan. No i te modlitwy. Jak zaczynałam to bite trzy godziny mi schodziło.
Pewnego dnia dostałam prezent wycieczkę na nabożeństwo uwolnienia. Nie mogłam odmówić no bo nie mogłam. Pojechałam jak na pogrzeb bo jak coś się stanie po drodze a jak będzie ostrzeżenie a ja daleko od domu.
Zajechałam. Bałam się iść do spowiedzi przy konfesjonale, takie duszności dziwne miałam. Szłam znaleźć sobie miejsce gdzieś na dworze, żeby nie być w budynku kościoła. Na przeciwko mnie szedł ksiądz, nie wiem jak to się stało że go zapytałam czy mogę się wyspowiadać. Chyba widział mój strach bo powiedział tak i teraz i na ulicy to było. I jak po spowiedzi nałożył mi ręce na głowę to nie uwierzycie ale Bóg wie że piszę prawdę to mnie ciągnęło do środka do kościoła. I całe nabożeństwo ponad 4 godziny przesiedziałam w środku kościoła i teraz tylko tak. I dostałam łaskę pokochania adoracji ja nie mogę bez monstrancji teraz, Mogę patrzeć bez końca.
Tak bardzo się cieszę że mogę o tym napisać. Dziś chcę żeby życie trwało jak najdłużej mąż się nie zmienił ale ja nauczyłam się z tym żyć. Kocham Boga i ludzi, kocham przyrodę i świeże powietrze. Unikam tamtej strony z orędziami Marii jak ognia.
Powiedziałam o tym wszystkim przy spowiedzi. Ksiądz mi powiedział, że przydałaby mi się indywidualna modlitwa uwolnienia. Miałam i powoli wychodzę na prostą.
Musiałam to napisać.
Musiałam
Dziękuję Bogu za tę stronę

Jeszcze jedno zapomniałam napisać. Ksiądz egzorcysta mi powiedział, żebym nie zapominała teraz o 5 rzeczach, o jak najczęstszej mszy świętej i komunii świętej, ale najpierw o jak najczęstszej spowiedzi. do tego mam czytać codziennie Pismo Święte i co najmniej jeden dziesiątek różańca a najlepiej żeby to był ten z krucjaty za Ojczyznę.
Mówił pamiętaj żadnych modlitw rozkładanych na karteczkach po kościołach z ilością zbawionych czy takich, które trzeba przekazać innym. I mówił jeszcze że msza z komunią i różaniec oraz koronka zbawią mnie i wszystkich moich bliskich bo jak ja się zmienię to oni też. Dziękuję ze jest ta strona i że mogę napisać co naprawdę jest ważne.
Kupiłam Pismo Święte ale nie wiem jak znaleźć takie czytania co wieczorem są czytane na mszy świętej, żeby w dzień nad nimi pomyśleć a nie nad orędziami.
M Magdalena
Dla mnie też Jezus jest Panem
Napisałam to (tu powinien być uśmiech)

Odpowiedź Beaty – z podobnymi przejściami (fragment):
Witajcie………
Dziękuję Magdzie za świadectwo…….miło widzieć, że nie jestem jedyna, która miała takie przejścia….
W lutym tego roku napisałam swoje świadectwo na sąsiednim blogu…..pozwolę sobie je tutaj wkleić:
“No właśnie……orędzia……Nie jestem żadnym teologiem, nie potrafię dyskutować na temat dogmatów wiary, bo się na tym nie znam…….a chętnie podyskutowałabym z Wiosną Kościoła, bo lubię Jego wypowiedzi……..ale się nie znam, więc dyskusji nie podejmuję.
Pozostaje mi czytanie Waszych postów :)
Ja jestem prosty człowiek, kieruję się bardziej sercem, choć Magdalena- Zofia słusznie zauważyła, że sercem nie zawsze powinniśmy się kierować, ale ja bardziej emocjonalna niż logiczna jestem.
Taka moja uroda. :)
Przedwczoraj podczas modlitwy zobaczyłam coś, co dręczyło mnie od czasu jakiegoś.
Zawsze, kiedy odpalam kompa, modlę się do Ducha Św. o światło, dar rozeznania abym rozpoznała to co Boże.
Wspominałam wcześniej o tym, że coś mi się w tych orędziach nie podoba, modlitwy podane w orędziach nie zachęcają mnie, a wręcz przeciwnie i ja tych formułek nie odmawiam.
Orędzia te często budzą we mnie niepokój, czasem strach, czasem złość, a mój Bóg jest Bogiem pokoju, miłości, bezpieczeństwa.
Po owocach ich poznacie………jakie są moje owoce?
Efektem czytania orędzi jest to, że podświadomie ciągle czekałam na trzęsienia ziemi, ale nie jakieś tam 5,5………..ja czekałam na co najmniej w skali 8 albo 9.!, czekam na wojnę nuklearną, na najgorsze z możliwych wydarzenia i nieszczęścia na świecie…..albo na śmierć Papieża Benedykta…..
Chyba nie są za dobre, bo nie dość, że wszędzie wypatruję czegoś złego, to zaczęłam Bogu pyskować…..bo jak orędzia się nie wypełniają, niecierpliwię się. Ja te orędzia czytam od sierpnia….i mam dość, a widzę, że niektórzy to ponad rok tu są….. kiedy pojawi się jakieś orędzie dające nadzieję, to czekam z niecierpliwością aż się wydarzy, emocje są windowane do górnej granicy możliwości, z czasem zaczynam tę cierpliwość tracić aż do momentu, kiedy mówię do Pana Boga „no dalej, nie gadaj tyle, tylko działaj” albo „no ile można czekać?”……..to jest bardzo zły owoc. Często czuję się zawiedziona. No bo czekam jeden tydzień, drugi tydzień, trzeci tydzień a tu nic się nie dzieje…..no to co jest? No ile można w takim stanie wytrzymać?
Dla mnie to straszenie, nie dziwię się mojej siostrze, kiedy wysłałam kawałek informacji o orędziach, powiedziała mi, ze stuknięta jestem. Ona się wystraszyła……a Bóg nie straszy.
Bunt. To jest zwycięstwo złego.
Kilka dni temu któraś z dziewczyn napisała mi, że szatan mnie zwiódł……trochę się obruszyłam, ale w rzeczywistości tak jest.
Zwiódł mnie, bo zaczęłam bardziej wierzyć orędziom.
Drugim zwycięstwem szatana jest to, ze coraz więcej czasu spędzam na blogu, czytając orędzia, ukradł mi mój czas, ba!…..bardziej czekałam na nowe orędzie niż na modlitwę. Nie zawsze, żeby nie przesadzać, ale coraz częściej. To zły owoc.

Nie zgadzam się czasem z treściami orędzi, np. jedno z ostatnich, kiedy była mowa o rozgrzeszeniu i całkowitym odpuszczeniu grzechów odmawiając modlitwę podaną w orędziu.
Dla mnie to bzdura.
Kościół uczy nas inaczej.
Kolejna sprawa, która chyba najbardziej mnie zaniepokoiła, wtorkowy post aby przygotować się do ostrzeżenia.
Mam teraz taki czas, że od ok.2, 3 miesięcy nie potrafię pościć w środy i piątki. Ograniczam spożycie mięsnych potraw, ale nie potrafię zachować całkowitego postu. No po prostu taki czas.
W owy wtorek bardzo chciałam zachować post, no bo w orędziu napisali……..i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu dałam radę. Pierwszy raz od dłuższego czasu!!….w ten dzień czułam się jakaś namaszczona, pełna pokoju……i samo to by było ok, ale na drugi dzień, w środę chciałam podjąć post środowy, jak Maryja prosi, wiecie co się działo?……….no bunt potworny, pretensje do wszystkich i wszystkiego, że po co mi post, przecież wczoraj pościłam i ten jest ważniejszy od środowego !! bo w orędziu napisali !!
Ups…..zwróciłam na to wszystko uwagę kilka dni później……znowu bunt- i kolejne zwycięstwo szatana.
Kto mi pomógł w poście wtorkowym?
I tez pozornie jest dobrze, tylko dlaczego ja czuję niepokój?
Dlaczego moja skala uczuć jest taka chwiejna? Zmienna?……za dużo wahań….
Coś tu jest nie halo…….
Pomyślałam sobie, że skoro nie mam siły wytrwać w poście jedzeniowym, w czymś innym dam radę. Postanowiłam ograniczyć wejścia na ten blog, nie czytać orędzi przez piątek, sobotę i niedzielę…………o żesz kurde………jak strasznie ciężko mi było, walka jaką stoczyłam była straszna. Wytrwałam, ale kosztem ogromnym. I przy dużej pokusie i złości jednocześnie czułam się wolna gdzieś w środku…..wolna od przymusu czytania orędzi i wejścia na bloga….
Pytanie do samej siebie: co tam takiego „dobrego” jest, że ja wytrzymać bez tego 3 dni nie mogę?
O nie………tak dalej być nie może…..
Ostatnio jakoś w orędziu napisali, że mamy patrzeć w niebo i czekać na znaki………no to patrzę w to niebo, i od tego patrzenia przewrócić się można, bo nie idzie patrzeć w dół i w górę.
I nic się nie dzieje. I znowu zawód i znowu złość.
Jak dla mnie to jest chore wszystko, ciągłe oczekiwanie na katastrofy, bo jak w orędziu podają, że w Anglii ma być trzęsienie ziemi, to ja tu siedzę i trzęsę się ze strachu co to będzie !
„Jego celem są dusze wybranych a tych nie zwiedzie byle czym. Musi to być na pozór piękne i dobre i przynosić wspaniałe owoce nawróceń. Musi, bo inaczej nikogo by nie zwiódł.”
– te słowa podane przez Semper Fidelis najbardziej do mnie przemówiły, brakująca kropka nad „i” się znalazła, nie mogłam wcześniej określić dokładnie tego, co w sercu się pojawiło , ani tego nazwać.
Jasne dla mnie jest, że gdyby w orędziu było napisane, że nie mamy odmawiać Różańca, od razu, natychmiast przestałabym te orędzia czytać. A tu niespodzianka ………nie dość, że namawiają nas do Różańca, do Koronki, to jeszcze osobne jakieś nowe formułki podają do odmawiania.
I podpisują się „Bóg Ojciec”, albo „Maryja, Twoja Matka”…..owa anonimowa osoba….a kim ona jest? Skąd pochodzi? Czym się zajmuje?…….
Tak anonimowo to ja też mogę napisać sobie orędzie, trochę postraszyć ale od razu zapewnić, że jestem z Wami, se stronkę założyć i wklejać…..i podpisywać się „Twój Jezus”……jestem prawie pewna, że za klika miesięcy ludzie zaczęliby tymi orędziami żyć. To smutne….
I tu chciałabym podziękować Albie, bo wkleiła jakiś czas temu linka z kazaniami ks. egzorcysty http://www.youtube.com/watch?v=KD6u7uR7gX8 Bogusława Jaworowskiego, gdzie opowiadał o przypadku jakiejś kobiety, która rzekomo nawiązała kontakt ze swoim zmarłym ojcem. Kiedy z nim rozmawiała, podawał jej takie szczegóły z ich ich życia, że tylko ojciec je znał i ona. Zapytała się go co może dla niego zrobić….to ów zły duch odparł, że ma za niego mszę św. zamówić !!!!
Mszę św.!!!
Diabeł !!!
Zobaczcie perfidię i kłamstwo złego ducha !!………nie cofnie się przed niczym….
Musi to być dobre i piękne, bo inaczej nikt nie da się na to nabrać.
T.T.T. Napisałeś: T.T.T. powiedział/a
07/02/2012 @ 7:38 pm „Zimnych i chłodnych bardzo łatwo omamić, zniechęcić do Kościoła. Ale tych gorących, to tylko Ojciec Kłamstwa potrafi zwieść.
Zgadzam się z Tobą w 100 %……
więc tutaj diabeł musi już działa grubego kalibru wytoczyć.
Ale kiedy w grę wchodzą nawrócenia i powrót do Kościoła?……
I coś mi się wydaje, że te działa już wytoczył na blogu.
W ostatnich dniach zrozumiałam słowa o przesiewaniu przez sito….znałam je, lecz nie kumałam o co chodzi…..teraz rozumiem, bo czuję, że tego doświadczam właśnie teraz….
Inna sprawa, kiedy się nad tym zastanawiałam, przyszła mi myślę, że przecież fajnie na tym blogu, bo ludzie sympatyczni i modlitwy podają, i przypominają o świętach kościelnych itd……i to są dobre owoce. I żal blog opuszczać, bo orędzia są i inne…..
Ale………doszłam do wniosku, że to POZORNIE dobre owoce, no bo przecież do zbawienia nie są mi potrzebne ani nowe nowenny, ani inne modlitwy, ani orędzia…..do zbawienia jest mi potrzebna Łaska Uświęcająca i spowiedź św. To jest najważniejsze.
(całość – komentarze: Ostrzeżenie Nr 2 – Wiosna Kościoła i ks. Adam Skwarczyński znów ostrzegają przed orędziami Marii z Irlandii i przed ich zgubnym wpływem na dusze

Świadectwo Ewy111

Ja już tu na tym blogu  krótko napisałam, a właściwie podziekowałam Anastazji, z którą spięłyśmy się na innym blogu o orędzia Mieczysławy Kordas. Ze mną było podobnie, a może o tyle gorzej, że wciągnęłam w to swoich trzech  synów. Przez dwa lata czytałam orędzia pani MK. Zyłam nimi .Na poczatku czułam ogromna radość,że Pan Jezus uniża się do zwykłego człowieka i odpowiada na pytania z prawie każdej dziedziny życia. Myślałam tylko o tym, czy jest nowe słowo Pana Jezusa, później znalazłam orędzia Żywego Płomienia, no i ostrzeżenia MB. Przy komputerze spędzałam całe godziny zaniedbując obowiązki,a miałam już czwórkę dzieci (teraz mama piąte) więc i pracy w domu bylo dosyć, a czas na wagę złota a i dnia za mało. Zaczęłam mieć z tego powodu wyrzuty sumienia ale skutecznie je zagłuszałam. Mogłabym pisać długo jakie szkody wyrządza czytanie dzieł szatana, ale chcę skupić się na tym co zrobiłam swoim dzieciom. Moi synowie  swierdzili ( i słusznie) ze jak to wszysko ma się skończyć w ciagu kilku badź kiludziesięciu miesięcy, to nie ma sensu chodzić do szkoły. Dwaj młodsi synowie przestali chodzić do liceum, a starszy syn rzucił studia. Nie opłacało się również szukać pracy i w efekcie siedzieli całymi dniami w domu albo włuczyli się po dworze. Na kłopoty nie trzeba było długo czekać ale o tym nie chcę pisać, bo to trudne dla mnie przeżycia.Teraz sytuacja wraca do normy, tak to nazwijmy, choć naprawić te szkody nie jest łatwo.  Jeden z synów znałazł dobrą pracę, dwaj synowie wyladowali w areszcie śledczym (chociaż nigdy wczesnie nie miałam z nimi kłopotów, a wszyscy mówili ” jakie ty masz grzeczne dzieci…”) Otrzymałam od wszystkich zapewnienie,że podejmą naukę w szkołach wieczorowych.Teraz wiedza,że zabrneliśmy w ślepy zaułek, całe szczęście, że nie zachwiało to ich wiary i chca trwać przy Panu Bogu, który pięknie nam pobłosławił dając nam śliczną córeczkę ( mamy czterech chłopców i teraz sliczną nieprawdopodobnie grzeczną córeczkę) CHWAŁA PANU !!! Jednak moja rodzina potrzebuje jeszcze ogromnej modlitwy

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

33 odpowiedzi na „Świadectwo nawróconej Marii Magdaleny po „Ostrzeżeniu ks. Adama Skwarczyńskiego i Wiosny Kościoła”

  1. MANIUŚ pisze:

    No tak, wreszcie zaczynają się co odważniejsze osoby przyznawać do orędziomanii i jej wpływu na ich postępowanie. Wiele jest w nich tzw. pozorów dobra i one są właśnie pułapką dla uczciwych i chcących się modlić. Takiego człowieka , który już żyje tymi orędziami i ich modlitwami ciężko jest przekonać że one nie są prawdziwe, bo przecież on się dzięki nim modli, a to jest dobry owoc i nie dociera już do niego że orędzia nie są zgodne z nauką kościoła. Tacy nawet są znieczuleni na ostrzeżenia kapłanów, którzy wykazują błedy i herezje w nich zawarte. Mam nadzieję że świadectwa innych osób dotrą do ich świadomości i zastanowią się dogłebnie jeszcze raz nad swoim postępowaniem i zdołają się w porę opamiętać.
    Jezus jest Panem.

  2. ewa111 pisze:

    Ja już tu na tym blogu krótko napisałam, a właściwie podziekowałam Anastazji, z którą spięłyśmy się na innym blogu o orędzia Mieczysławy Kordas. Ze mną było podobnie, a może o tyle gorzej, że wciągnęłam w to swoich trzech synów. Przez dwa lata czytałam orędzia pani MK. Zyłam nimi .Na poczatku czułam ogromna radość,że Pan Jezus uniża się do zwykłego człowieka i odpowiada na pytania z prawie każdej dziedziny życia. Myślałam tylko o tym, czy jest nowe słowo Pana Jezusa, później znalazłam orędzia Żywego Płomienia, no i ostrzeżenia MB.
    Przy komputerze spędzałam całe godziny zaniedbując obowiązki,a miałam już czwórkę dzieci (teraz mama piąte) więc i pracy w domu bylo dosyć, a czas na wagę złota a i dnia za mało. Zaczęłam mieć z tego powodu wyrzuty sumienia ale skutecznie je zagłuszałam. Mogłabym pisać długo jakie szkody wyrządza czytanie dzieł szatana, ale chcę skupić się na tym co zrobiłam swoim dzieciom.
    Moi synowie swierdzili ( i słusznie) ze jak to wszysko ma się skończyć w ciagu kilku badź kiludziesięciu miesięcy, to nie ma sensu chodzić do szkoły. Dwaj młodsi synowie przestali chodzić do liceum, a starszy syn rzucił studia. Nie opłacało się również szukać pracy i w efekcie siedzieli całymi dniami w domu albo włuczyli się po dworze. Na kłopoty nie trzeba było długo czekać ale o tym nie chcę pisać, bo to trudne dla mnie przeżycia.Teraz sytuacja wraca do normy, tak to nazwijmy, choć naprawić te szkody nie jest łatwo. Jeden z synów znałazł dobrą pracę, dwaj synowie wyladowali w areszcie śledczym (chociaż nigdy wczesnie nie miałam z nimi kłopotów, a wszyscy mówili ” jakie ty masz grzeczne dzieci…”) Otrzymałam od wszystkich zapewnienie,że podejmą naukę w szkołach wieczorowych.Teraz wiedza,że zabrneliśmy w ślepy zaułek, całe szczęście, że nie zachwiało to ich wiary i chca trwać przy Panu Bogu, który pięknie nam pobłosławił dając nam śliczną córeczkę ( mamy czterech chłopców i teraz sliczną nieprawdopodobnie grzeczną córeczkę) CHWAŁA PANU !!! Jednak moja rodzina potrzebuje jeszcze ogromnej modlitwy

    • nietypowy pisze:

      Taka jest min taktyka diabła, aby jak najwięcej czasu spędzić przed komputerem w oczekiwaniu na kolejne orędzie…Jakie będzie kolejne…tym bardziej, że treści są „ekscytujące” i niestety uzależniające.
      Będę pamiętać w modlitwie

    • ewa111 pisze:

      Bóg Zapłać wszystkim za modlitwę!

      • Admin pisze:

        Pani Ewo dodałem Pani świadectwo do wpisu głównego.
        Teraz Koronka w intencji piszących świadectwa.

      • wobroniewiary pisze:

        Ksiądz Adam już wie, potem być może coś sam napisze i oczywiście pobłogosławi Pani Rodzinę jak i wszystkich Czytelników :)))

        Chwała Panu, że mogę pomóc choćby poprzez przekazanie przed Godziną Miłosierdzia tego świadectwa Księdzu (wcześniej mnie nie było cały dzień)
        Teraz Koronka za wszystkich w RM 😉
        Jezus jest Panem!

        Adminka Ewa

    • joaneczka pisze:

      @EWA 111 – GRATULUJE PIEKNEGO SWIADECTWA:-). CHWALA PANU!!!!! Oby jak najwięcej takich osób jak TY!!!!!! Widac, egzorcyzmy i ostrzezenia przynosza zrobily swoje, przynosza piekne owoce:-). Oby tak dalej!!!!

      TYLKO JEZUS JEST PANEM!

  3. Sebro pisze:

    No to możecie mi powiedzieć „witaj w klubie”, bo jak już nie raz pisałem zaczęło się od Mieci Kordas a potem MBM. Dobrze, że mam z kim dyskutować na te tematy, bo bez konfrontacji z innymi pewnie wyrwanie się z tej pułapki zajęłoby więcej czasu. Moja małżonka to swoisty „barometr” tego typu spraw i jak widzę, ze moje przekazy jakichś orędzionek wywołują u niej strach to wiem, że nie ma co sobie nimi głowy zawracać. A drugą osoba jest moja mama, z która dzielimy się we trójkę watpliwościami i innymi zagwozdkami. Dzięki temu trwamy przy Bogu wspierając się Pismem Świętym.
    Dobrze wiem co to „oczekiwanie na zdarzenie” albo zniechęcenie do działania. W pewnym momencie nawet chcieliśmy zaprzestać spłaty kredytów, no bo po co. A o kolejnym dziecku nie było nawet mowy. Ale Bóg raczył nas wyrwać ze szponów zła i jest teraz dobrze. Minął długi weekend, prawie przez trzy dni komputer wyłączony – wiecie, że w poniedziałek nie chciało mi się go włączać wcale? Fajne uczucie gdy można powiedzieć „a może potem, teraz poczytam książkę, pobawię się z dziećmi”
    Ja właśnie to nazywam WOLNOŚCIĄ 😉
    Jezus jest Panem

    • nietypowy pisze:

      z mojego doświadczenia wiem, ilu ludzi „cierpi” z powodu uzależnienia od „orędzi internetowych”. Panuje wszechobecna opinia, że to już za moment i za chwileczkę. Po co dbać i troszczyć się o jutro, planować cokolwiek, jak i tak wszystko runie. Pokusa nie spłacania kredytów tja…..ale największe spustoszenie robi właśnie w rodzinie, gdy jest zaniedbywana, a szczególnie dzieci. My mamy żyć normalnie starając się o swoje zbawienie i wzrastać każdego dnia. Bóg zarezerwował dla siebie „swoje dni”, a my mamy mieć zapalone lampy i być gotowi w każdy czas.
      Należy przestrzegać przed stronami internetowymi, które promują kataklizmy, trzęsienia ziemi, ogólnie wywołując strach i panikę przed jutrem.

      • wobroniewiary pisze:

        Dziś byłam w moim „Małym Kościółku” ponad godzinę, jutro mamy odpust ku czci Św. Antoniego. Dziś po załatwieniu spraw w ciszy mogłam przy samym ołtarzu adorować Pana Jezusa, miałam też możliwość ucałowania figury św. Antoniego, która jutro będzie niesiona w uroczystej procesji. Nie chowanie się w domu ale wyjście do ludzi, do kościoła, wyjazd za kilka dni na wielkie spotkanie religijne – normalne życie.
        A najbardziej kocham adorować Pana Jezusa, z Nim jadę, z Nim idę, z Nim planuję, kupuję, oddycham, żartuję, i tu odpisuję 😉
        Żadnego strachu, a miałam też swoje przejścia po orędziach Mieczysławy o czym pisałam na wiadomej stronie jako swoje świadectwo.
        A teraz nie lękam się niczego.
        Bóg policzył mi tak jak i Wam każdy włos i bez Woli Bożej żadne nam nie spadnie.

        Ewa

        • lucek pisze:

          Chwala Panu !!!

        • Sebro pisze:

          W mojej parafii ten tydzień też można powiedzieć jest cudowny. Jutro również mamy odpust Św. Antoniego, we czwartek Msza w intencji mojej rodziny w 9 rocznicę ślubu, w piątek główny odpust parafii – skąd tylko tyle wiader na te zdroje Łask znaleźć? 😉 Ja to się śmieję, że przez te odpusty już duszyczki czyśćcowe aż nóżkami tupią z niecierpliwości, czekając na nasze podarunki.

        • Tuptusia pisze:

          Pięknie napisane o tych podarunkach i duszyczkach.

  4. Terra pisze:

    Witam wszystkich! Przepraszam, że tutaj ale nie wiem gdzie się dopisać. Mam pytanie do wszystkich z pomorskiego – czy nie znacie jakiegoś dobrego, Bożego kapłana/spowiednika z Trójmiasta i okolic? Będę wdzięczna za odpowiedź.
    Jezus jest Panem!

  5. nietypowy pisze:

    Kiedyś czytałem także taką współczesną próbę wyjaśnienia fragmentu apokalipsy: (Ap. 13,14-16) „I „..zwodzi mieszkańców ziemi znakami, które jej dano uczynić przed Bestią, mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii, która otrzymała cios mieczem, a ożyła. 15 I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii, tak iż nawet przemówił obraz Bestii i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici, którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii.”
    „Tak iż nawet przemówił obraz bestii” – jeśli weźmiemy pod uwagę jak ludzie uzależnieni się od telewizji i komputera (obraz, który przemawia), to taka interpretacja wydaje się słuszna i trudno się z nią nie zgodzić. Dzisiaj mało jest domów bez telewizora, bez dvd, komputerów itd. Wszystko dokonuje się na zasadzie naszego wyboru (oddania pokłonowi). Można obejrzeć np. Anioł Pański lub dobry religijny film, ale można oglądać pornografię itd itd.
    Osobiście jestem przeciwny rozpowszechnianiu orędzi w internecie (to moje prywatne zdanie, chociaż internet też może służyć ewangelizacji), ale jestem bardzo ostrożny, gdy w różnych orędziach pojawia się zachęta do publikowania przez internet. (samo słowo „internet” w ustach Matki Bożej czy Pana Jezusa wydaje mi się dziwne, ale mogę się mylić). Np. „Pisz książkę i rozpowszechniaj Moje słowa poprzez współczesne środki, jak internet i inne media.” 12 listopad 2010 (Wizjonerka znana).

  6. ewa111 pisze:

    A swoją drogą, jak się tak zastanowić, to Pan Bóg jest naprawdę bardzo zapracowany.Ciągle kogoś wyciaga z tarapatów, naprowadza na właściwą drogę, napomina i uczy dając czasem dotknąć zła. Chwała Ci Panie, że tak bardzo nas kochasz !!!

  7. ewa111 pisze:

    Jezus mówi do duszy:

    Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.

    Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy.

    Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.

    A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi.

    Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie… Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej moje potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego.

    Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.

    Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widzę was wzburzonymi.

    Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk.

    Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.

    Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość.

    (Z pism sługi Bożego ks. Dolindo Ruotolo, źródło: Katolicki.net)

  8. lukasz845 pisze:

    Miałem dzisiaj bardzo osobliwy sen. Możliwe, że go otrzymałem po tym, gdy wczoraj zadecydowałem definitywnie zakończyć czytanie orędzi MBM i ostrzegłem przed nimi inne osoby na swoim blogu ( wcześniej je rozpowszechniałem 😦 ). A więc do rzeczy. Znajdowałem się z jakąś osobą w lesie (chyba była mi znajoma?). Wkrótce przyszła kolejna z szatanem pytając najpierw mnie czy zechcę z nim porozmawiać. Szatan wyglądał jak jakieś duże, czarne zwierzę, niepodobne do wszystkich mi znanych. Zgodziłem się po chwili zawahania. Szatan zaczął mnie kusić, by odstąpić od Boga na co krzyknąłem coś w stylu „precz szatanie!”. Później kusił mojego znajomego, a on przystał do niego na co byłem bardzo zasmucony. Na tym sen się kończy. Rozumiecie coś z tego? Proszę o pomoc.

    • wobroniewiary pisze:

      Sprawę przekazujemy księdzu Adamowi natychmiast, my nie do rozumienia takich wizji, choć sugestie nasuwają się same.
      Wiesz przecież, że jednego skusi bogactwem innego bogatą kolekcją np., innego pracą w ekskluzywnych warunkach, dobrymi wczasami, piękną przyjaciółką a innego pseudozbawieniem.
      Do tej pory szatan do ciebie nie przychodził teraz jak ty od niego uciekasz to on goni za tobą!
      Czarna podłą bestia, póki robiłeś co chce to cię nie zaczepiała a teraz….. łatwo nie będzie ale z Bożą pomocą
      Tylko Jezus jest Panem!

    • Benka pisze:

      @lukasz845
      Bogu dziękuj ,za taki „obrót sprawy”.
      Cieszę się , że „wracasz do domu”.
      Pomagaj teraz innym.
      Jezus jest Panem

      • lukasz845 pisze:

        Tak też uczynię 🙂
        Jezus jest Panem!

        • Sebro pisze:

          Ktoś mi kiedyś powiedział, że za wszystko trzeba nam zapłacić. W tym sensie, że jeśli odejdziemy od złego lub kogoś odwiedziemy od złego to szatan wyładuje swoją agresję właśnie na nas – na przyczynie swojej porażki. Wtedy dopiero przechodzimy „test lojalności” wobec Boga. Ja i moja rodzina nie raz już „płaciliśmy”. Najbardziej boli gdy cierpi się z rak najbliższych, ale pięknie pomaga sobie z tym poradzić lektura „W szkole Krzyża”.

        • lukasz845 pisze:

          Dzięki, może kiedyś przeczytam 🙂

    • ona pisze:

      Moja św. pamięci Babcia zawsze mawiała „Sen mara, Bóg wiara”.
      to naprawdę pomaga.
      nie wierzyć w sny i ich nie interpretować.

  9. Lika pisze:

    Ja kiedyś próbowałam napisać parę słów na stronie Królowej Pokoju że te orędzia budzą we mnie straszny lęk i niepokój. To było wtedy jak ta wizjonerka pisała głupoty, że jej orędzia będą ważniejsze od samej Ewangelii bo to dopiero jest prawdziwa Księga Życia.. Niestety mój komentarz się nie ukazał a inni którzy pisali tak jak ja byli bardzo upokarzani i ośmieszani. ;(
    Czytając te wszystkie świadectwa po prostu dziękuję Bogu i nie wyobrażam sobie co by było, gdyby i ta strona przepuszczała takich ważnych informacji.

  10. dzwonek pisze:

    Witam po raz pierwszy.
    W takim razie ja też napiszę swój sen z lata 2011r. Opisywałam ten sen na wiadomej stronie.
    Śniło mi się że wyrzuciłam za drzwi wejściowe mojego domu małą jaszczurkę już zamknęłam owe drzwi a pod nimi wślizguje się powoli gruby wąż. Pamiętam jak ktoś wtedy napisał, że tym wężem mogą byc orędzia MBM. Wtedy nie dpouszczałam takiej możliwości.
    Dziś uwolniłam się od irlandzkiej wizjonerki – a było to przed Wielkanocą tego roku. Podjęłam postanowienie że przez cały post nie będę czytac orędzi na stronie dziecka. W tym czasie zbiegło się to ze spotkaniem (kolejnym) z ks. egzorcystą i egzorcyzmami uwolnienia( wcale nie chodziło o uwolnienie od orędzi)
    Po tym czasie doszłam do wniosku że nie chcę już więcej czytac tamtych orędzi bo bez nich czuję się o wiele spokojniejsza. I tak oto w ten sposób uwolniłam się od zniewolenia (a raczej to Jezus mnie wyzwolił) które zajmowało mi 3-4 godziny dziennie kosztem obowiązków w domu a niekiedy w pracy.
    P.S
    Dziś do wszystkiego co Kościół nie zatwierdził podchodzę bardzo ostrożnie. I nie chcę byc już zwodzona jakimiś orędziami.

    Najważniejsze to ufac Bogu i Jego Słowom w Piśmie Świętym.

    Tylko Jezus jest Panem !!!!

  11. Tuptusia pisze:

    Ja też miłam niepokojące sny tej nocy aż trudno opowiedzieć ważne, że udało mi się uciec z pułapki, kilku było drani.

    Nie wiedziałam, że ludzie takie mają odczucia co do tych orędzi. Myślałam, że jak już ktoś czyta to pozostaje nimi na stałe uszczęśliwiony, że tylko ja mam jakieś wątpliwości – przypisywałam to mojemu charakterowi, jestem bardzo krytyczna.
    Jeszcze w zeszłym roku próbowałam zainteresować nimi starszą bardzo pokornie modlącą się panią a ona mi odpowiedziała, że nie chce. Uważałam, że jaka ona biedniejsza ode mnie bo tylko modli się, klęczy i nic nie wie co nam niebo przekazuje.
    Ale i ja od paru miesięcy nie potrzebuję czytać żadnych orędzi, jakiekolwiek, nie tylko te wiadome, po przeczytaniu w nich zapowiedzi katastroficznych wydarzeń byłam pełna niepokoju a ponieważ codziennie włączam TV TRWAM o godz. 21.00 i patrząc na cudowne i kochające oczy Matki Bożej doznawałam coraz większego pocieszenia żeby nie martwić się o przyszłość i tak mi to uspokajanie przez Matkę Bożą spodobało się że zobaczyłam, że nie potrzebuję żadnych orędzi tylko mam klęczeć z różańcem i jak się da zaczynać dzień z Radiem Jasna Góra gdzie od rana są Godzinki ku czci Najświętszej Maryi Panny a potem Msza Św.
    Od pewnego już czasu jestem jak ta starsza pani, która klęczy przed Najświętszym Sakramentem, klęczy w czasie Mszy Św. w czasie Komunii Św. i nie potrzebuje czytać “objawień”.
    Jeszcze jedno: codziennie jest na Mszy Św tzw czytanie i ewangelia, to one są teraz moimi orędziami, wypełniają mnie spokojem, pobudzają do konkretnych dobrych działań i czuję, że jestem przez Boga bardzo kochana, że nic mi się złego nie stanie bo On zatroszczy się o mnie i najbliższych.
    Zobaczcie jaka jest dziś ewangelia; nie skończyło się jedzenie ubogiej wdowie, która karmiła proroka.

    • Benka pisze:

      @Tuptusia
      Widzisz jaki Bóg jest Dobry.
      Znajdzie droge do każdego ,trzeba tylko zostawić drzwi chociaz „troche uchylone”
      Jezus jest Panem

  12. Basia B pisze:

    Ja tez czytalam oredzia. Poczatkowo byly ciekawe. Szybko jednak znudzily mnie, bo byly za dlugie, zawile i ciagle mielily to samo. Pan Jezus i Maryja mowia prosto, tak aby czlowiek zrozumial.
    Dzisiaj w swiecie za duzo osob chce byc „namaszczonymi”. Do wiekszosci z nas Niebo mowi poprzez serce, nie wizje i dyktanda. Dlatego warto przeczytac Dzieje Duszy Sw. Teresy, ktora nie byla mistyczka, ale bardzo kochala i szla za natchnieniami serca – nie wizjami.
    Jesli zdobedziemy sie na cisze, to uslyszymy glos Pana i bedziemy trwac w komunii z Nim, a nie z tym co mowi swiat.
    Wiecej powinnismy medytowac nad miloscia Boga niz nad udowadnianiem komus opetania.
    🙂

    • nietypowy pisze:

      Panno przemożna, która wyniszczyłaś wszystkie herezje całego świata, wyzwól świat chrześcijański z sideł szatańskich i wejrzyj łaskawie na dusze, zdradą szatańską zwiedzione, aby porzuciwszy wszelką przewrotność heretycką serca błądzących opamiętały się i do jedności prawdy katolickiej wróciły, za Twoim wstawieniem się do Pana naszego Jezusa Chrystusa Syna Bożego, który z Bogiem Ojcem żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg po wszystkie wieki wieków. Amen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s