Kolejne herezje Mery – tym razem wołające o pomstę do Nieba! KATOLICY, NIE RÓBCIE ZE SIEBIE POŚMIEWISKA!!! NIE WIERZCIE W TAKIE BZDURY!!! –

KATOLICY, NIE RÓBCIE ZE SIEBIE POŚMIEWISKA!!!
NIE WIERZCIE W TAKIE BZDURY!!!

Najnowsze orędzia Mery z Irlandii wołają o pomstę do Nieba!
Magdalena-Zofia pisze:
„Krucjata 65-ta !!!,
Ta najbardziej kontrowersyjna podana wcześniej (Odpust Zupełny dla Rozgrzeszenia), nadal się powtarza: “Dla tych pośród was, którzy należą do innych kościołów chrześcijańskich lub do innych wyznań, ale którzy wierzą w te orędzia — musicie odmawiać modlitwę daną wam jako Modlitwę Krucjaty (24) Odpust Zupełny dla Rozgrzeszenia. Musicie odmawiać tę modlitwę przez siedem kolejnych dni, a Ja, wasz Jezus, udzielę wam rozgrzeszenia:”
Paszport do życia wiecznego w raju na ziemi od Marii z Irlandii:
“musicie Mnie poprosić o przebaczenie i pokłonić się w pokornej wdzięczności za ten Boży Dar, który jest waszym paszportem do życia wiecznego w Nowym Raju na ziemi.”

„(…) wychodząc przy tym z założenia, że jakoś przełknę te odrażające postępki.”- „przełknę” ? !!!
„Miejsca schronienia na wasz użytek będą gotowe na czas, gdyż od pewnego czasu zobowiązałem Moich wyznawców, aby zagwarantowali, że będą one spełniały swój cel.”
– ja nie chcę do obozów przygotowanych przez wrogów ludzkości.

Mery stawia warunek (!!!) to jest dla tych, którzy wierzą….w te orędzia!!!!
Życie wieczne…w raju…na ziemi???
HEREZJA!!! 

Tylko stary diabeł może obiecywać wieczne szczęście na ziemi i wskrzeszenie umarłych, którzy do tego ziemskiego szczęścia dołączą!
A jeśli tym „paszportem” do „raju” ma być tylko skrucha (nawet prawdziwa) bez zmiany życia, to będzie piekło na ziemi! Wyobraźcie sobie nałogowca – np. alkoholika, narkomana, homoseksualistę – który się pokajał, ale za chwilę wrócił do swoich grzechów. Będzie miał wieczny raj!!!
WIECZNY RAJ NA ZIEMI jest absurdem, z którym trzeba walczyć – typowy dla świadków Jehowy! Mamy bronić wiary, dlatego ostrzegamy przed herezjami!
Ujawnianie grzechów i prawdziwa skrucha mogą być „paszportem” do raju ale nie wiecznego i nie na ziemi i pod warunkiem, że za skruchą pójdzie poprawa życia!
To prawda, że nie ma takiego grzechu, nie ważne jak ciężkiego, który nie mógłby być odpuszczony, gdy zostanie okazana prawdziwa skrucha. Dlatego ufajmy w Miłosierdzie Boże i nie czytajmy herezji bo tu idzie o życie wieczne!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

32 odpowiedzi na „Kolejne herezje Mery – tym razem wołające o pomstę do Nieba! KATOLICY, NIE RÓBCIE ZE SIEBIE POŚMIEWISKA!!! NIE WIERZCIE W TAKIE BZDURY!!! –

  1. Magdalena-Zofia pisze:

    „(…) powinni korzystać (katolicy) z Sakramentu Spowiedzi co dwa tygodnie, jeśli chcą pozostać w stanie Łaski.”
    – Mnie uczono, że człowiek traci Łaskę Uświęcającą, nie co dwa tygodnie, ale w chwili popełnienia grzechu ciężkiego, bez względu na czas – równie dobrze można grzech ciężki popełnic na drugi dzień.

    • wobroniewiary pisze:

      Dokładnie. Znam takich co chodzą co tydzień do spowiedzi a są tacy którzy musza lecieć już na 2 dzień, bo zgrzeszyli. A tu jakieś ramy czasowe – co dwa tygodnie. bo Mery tak usłyszała albo „sztab orędziomatowy” (orędziomaty jak komuniomaty) tak postanowił !

      Teraz to nie tylko twórcy tych orędzi i ich tłumacze ale nade wszystko ich wielbiciele i propagatorzy ośmieszają się i kompromitują na całego

      Ps. Zapewniam, że ksiądz Adam Skwarczyński zna treść wpisu a nawet go z Nim konsultowałam

      • wobroniewiary pisze:

        Brygadzista na Forum o orędziach napisał:

        „“Wkrótce zlikwidują sakramenty, aby dopasować się do wszystkich ludzi. W ich miejsce odbędą się uroczyste przyjęcia i inne formy rozrywek.To będzie Nowy Światowy Kościół, który będzie się szczycił imponującym budynkiem w Rzymie, ale nie będzie czcił Boga.” – no właśnie nasza koleżanka już namawia do ogólnoświatowej religii i wiary.
        Przecież ci, którzy to rozpowszechniają to powinni się wstydzić, że są katolikami! Wstyd i żenada!”

        Zgadzamy się w 100%

  2. Lolek pisze:

    Odpust Zupełny dla Rozgrzeszenia… masło maślane…
    rozumiem co to jest odpust zupełny i wiem co to jest rozgrzeszenie, które otrzymujemy od samego Pana Jezusa w konfesjonale za pośrednictwem sługi Pana naszego,kapłana, ale tej formy razem nie umiem sobie jakoś wyobrazić i pojąć. Czytając te słowa orędzia, odczytuje moje serce jako wielki bełkot, Bogu niech będą dzięki że mamy wspaniałych kapłanów, którzy służą Bogu i Kościołowi, wielki to dar dla nas i łaska że strzegą depozytu Wiary byśmy szli właściwymi drogami do domu Ojca. Kochani, Sursum Corda, Któż jak Bóg i żadna Mery ze swoimi herezjami nic nie wskóra, módlmy się za siebie nawzajem i za tą biedną duszę, bo puki żyje na tej ziemi może się nawrócić, prośmy o dary Ducha Świętego dla niej a szczególnie o dar rozumu…
    Jeśli można poprosić kogoś kto mi wyjaśni co to znaczy, Odpust Zupełny dla Rozgrzeszenia ???

    • Magdalena-Zofia pisze:

      Niestety ja nie potrafię odpowiedzieć Ci na to pytanie.
      Podobnie znaki zapytania, mam przy określeniu „Maria Bożego Miłosierdzia”. Nie występuje tu przyimek „od”. Miłosierny jest Pan nasz Jezus Chrystus, a nie Maria z Irlandii. Ja w tym tytule, widzę przyrównanie się do samego Boga, dlatego staram się, go nie używać i zastępuje je określeniem „Maria z Irlandii”.

      Analogiczna sprawa występuje u p. Kordas – ona swoje zapiski nazywa „dzienniczkiem”, a ja znam tylko jeden „Dzienniczek” – siostry Faustyny, teraz Świętej Faustyny Kowalskiej.

    • brygadzista pisze:

      W bulli papieskiej „Unam sanctam” z 18 listopada 1302 r. papież Bonifacy VIII pisze:
      Wiara nas skłania do utrzymywania i wyznawania, że jest jeden Kościół, święty, katolicki i apostolski. My w niego wierzymy mocno i tę wiarę bez zastrzeżenia wyznajemy. Poza nim nie ma zbawienia ani odpuszczenia grzechów, zgodnie z tym, co mówi Oblubieniec w Pieśni nad Pieśniami: „Jedna jest gołębica moja, doskonała moja, jedynaczka matki mojej, wybrana rodzicielki mojej” [Pnp 6,8].”

      Papież pisze, że poza kościołem nie ma odpuszczenia grzechów. Jak mogą zatem katolicy uważać, że poza Kościołem na podstawie objawień prywatnych” można być zbawionym? Dalej Bonifacy VIII pisze:
      Jedna przecież była arka Noego w czasie potopu, symbolicznie zapowiadająca jeden Kościół. Wymierzona jedną miarą, jednego miała sternika i rządcę: Noego. Poza nią wszystko, co istniało – jak czytamy – zostało zniszczone.

      Żeby nie pozostawić wątpliwości co do interpretacji tekstu bulii Bonifacy pisze niżej:
      …Toteż oznajmiamy, twierdzimy, określamy i ogłaszamy, że posłuszeństwo Biskupowi Rzymskiemu jest konieczne dla osiągnięcia zbawienia.

      Zupełnie nie rozumiem, jak Katolicy przyczyniają się do upadku Kościoła, a potem narzekają, jacy to kapłani są be. Niestety coraz bardziej przekonuje się, że promowanie „orędzi” Mery jest celowe, by doprowadzić do apostazji w Kościele i ci ludzie, którzy propagują je obciążają swoje sumienie.

      • brygadzista pisze:

        Ppragnę przypomnieć, że stwierdzenie POZA KOŚCIOŁEM NIE MA ZBAWIENIA (a zatem związanych z tym sakramentami) JEST DOGMATEM. Kto nie uznaje dogmatów jest wykluczony z Kościoła. Warto przypomnieć propagatorom „orędziom” Mery, że uznając jej stwierdzenia niezgodne z nauką Kościoła, wykluczają się poza Kościół i nie mają prawa (w świetle KPK nazywać się i używać nazwy katolickie)

      • Magdalena-Zofia pisze:

        Również nie mogę pojąć, dlaczego Katolicy przyczyniają się do upadku Kościoła.
        Jestem takiego samego zdania – promowanie „orędzi: Mery, jest celowe, a ten cel to, ROZBICIE Świętej Wiary Katolickiej !!!

  3. Malina pisze:

    Niestosowności w liturgii (8): Wyrzucony Krzyż
    http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2012/07/12/niestosownosci-w-liturgii-8-wyrzucony-krzyz/

    Nie jest trudno mówić o zewnętrznych siłach wrogich Kościołowi. Jeśli przeakcentuje się takie widzenie, grozi nam pominięcie najistotniejszych sił wrogich Kościołowi. A są nimi te, które rujnują Kościół od środka.
    Papież św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis pisał:
    „zwolenników błędów należy dziś szukać nie już wśród otwartych wrogów Kościoła, ale w samym Kościele: ukrywają się oni – że tak powiemy – w samym wnętrzu Kościoła; stąd też mogą być bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni. Będziemy więc mówić, Czcigodni Bracia, nie o niekatolikach, lecz o wielu z liczby katolików świeckich, oraz – co jest boleśniejsze – o wielu z grona samych kapłanów, którzy wiedzeni pozorną miłością do Kościoła, pozbawieni silnej podstawy filozoficznej i teologicznej, przepojeni natomiast do gruntu zatrutymi doktrynami, głoszonymi przez wrogów Kościoła, zarozumiale siebie mienią odnowicielami tego Kościoła”.

    Centralnym problemem Kościoła jest błąd i grzech.
    Centralnym problemem Kościoła jest zdrada Prawdy i zdrada łaski.
    Centralnym problemem Kościoła jest herezja i grzech.
    Centralnym problemem Kościoła jest zdrada Słowa Bożego i Tradycji.
    Centralnym problemem Kościoła jest zdrada Chrystusa.

    Drogą Kościoła jest Prawda i łaska.
    Drogą Kościoła jest wierność Prawdzie i łasce.
    Drogą Kościoła odrzucenie herezji i grzechu.
    Drogą Kościoła jest wierność Słowu Bożemu i Tradycji.
    Drogą Kościoła jest wierność Chrystusowi.
    Drogą Kościoła jest Chrystus – ukrzyżowany i zmartwychwstały!

    Oto jak przenikliwie żalił się Panu Jezusowi Kard. Ratzinger w Wielki Piątek 2005 roku:

    „Co mówi nam trzeci upadek Jezusa
    pod ciężarem krzyża?
    Może nasuwać myśli o upadku wszystkich ludzi,
    o oddaleniu się od Chrystusa wielu chrześcijan,
    zdających się na sekularyzm bez Boga.
    Czy jednak nie powinniśmy myśleć także o tym,
    ile Chrystus musi wycierpieć w swoim Kościele?
    Ileż razy nadużywa się sakramentu Jego obecności,
    jak często wchodzi On w puste i niegodziwe serca!
    Ileż razy czcimy samych siebie,
    nie biorąc Go nawet pod uwagę!
    Ileż razy Jego słowo
    jest wypaczane i nadużywane!
    Jak mało wiary jest w licznych teoriach,
    ileż pustych słów!
    Ile brudu jest w Kościele,
    i to właśnie wśród tych,
    którzy poprzez kapłaństwo
    powinni należeć całkowicie do Niego!
    Ileż pychy i samouwielbienia!
    Jak mało cenimy sobie sakrament pojednania,
    w którym On czeka, by nas podźwignąć z upadków!
    To wszystko jest obecne w Jego męce.
    Zdrada uczniów,
    niegodne przyjmowanie Jego Ciała i Krwi
    jest z pewnością największym bólem,
    który przeszywa serce Zbawiciela.
    Nie pozostaje nam nic innego,
    jak z głębi duszy wołać do Niego
    Kyrie, eleison — Panie, ratuj! (por. Mt 8, 25).

    Panie, tak często Twój Kościół
    przypomina tonącą łódź,
    łódź, która nabiera wody ze wszystkich stron.
    Także na Twoim polu widzimy więcej kąkolu niż zboża.
    Przeraża nas brud na szacie i obliczu Twego Kościoła.
    Ale to my sami je zbrukaliśmy!
    To my zdradzamy Cię za każdym razem,
    po wszystkich wielkich słowach i szumnych gestach.
    Zmiłuj się nad Twoim Kościołem:
    także w nim Adam ciągle na nowo upada.
    Naszym upadkiem powalamy Cię na ziemię.
    A szatan śmieje się szyderczo z nadzieją,
    że nie zdołasz podnieść się więcej z tego upadku.
    Liczy, że powalony upadkiem Twego Kościoła,
    będziesz leżał na ziemi, pokonany.
    Ty jednak podniesiesz się.
    Podniosłeś się, zmartwychwstałeś
    i możesz podźwignąć także nas.
    Zbawiaj i uświęcaj Twój Kościół.
    Zbawiaj i uświęcaj nas wszystkich”.

    Jednym z przejawów błędu i grzechu jest wyrzucenie Krzyża z centralnego miejsca ołtarza, na którym składana jest Najświętsza Ofiara.
    Od wieków Krzyż towarzyszył Mszy Świętej. Nasz Papież Benedykt XVI, wierny temu zwyczajowi, stawia Krzyż w samym centrum ołtarza, na środku, pasyjką w stronę celebransa.
    Niestety, w tej kwestii, jak i w wielu innych, nasz Ojciec Święty pozostaje sam! Co się stało? Dlaczego Ojciec Święty pozostaje sam? Dlaczego wyrzuciliśmy Krzyż z centralnego miejsca ołtarza? Dlaczego nie chcemy, aby Krzyż tam powrócił?
    Ileż wykrzywień! Krzyż wieszany jest na ścianach, nad drzwiami zakrystii, stawiany jest z boku, z tyłu, poza ołtarzem, a jeśli już na ołtarzu to z boku, bokiem, a jeśli już na środku ołtarza to pasyjką w stronę ludzi. Wszystko, byle tylko nie tak, jak być powinno. Wszystko, byle tylko nie tak, jak wzór daje nam Ojciec Święty Benedykt XVI. Jak to się dzieje, że kapłan katolicki celebrując Ofiarę Mszy Świętej nie chce mieć przed oczami wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego?
    Ileż problemów z Krzyżem! Kapłani, którzy bez ubocznych motywacji chcą naśladować Ojca Świętego w aranżacji ołtarza, stawiając Krzyż w centrum, pasyjką w stronę celebransa, są dyskryminowani, pouczani, dyscyplinowani, marginalizowani, wprost zakazuje się im stawiania Krzyża na środku ołtarza, zakazuje się im odprawiania Mszy Świętej w funkcji głównego celebransa (permanentny przymus koncelebry!), zarzuca się im nieposłuszeństwo i inne niestosowności.
    Niesłychaną bezczelnością jest usunięcie Krzyża z centralnego miejsca ołtarza. Do czegośmy doszli? Jakiż w ogóle może być problem z Krzyżem? Dla kogo to jest problem? Dlaczego to jest problem?
    Wyartykułujmy to klarownie:
    Kapłani, którzy bez ubocznych motywacji chcąc naśladować Ojca Świętego w aranżacji ołtarza, stawiają Krzyż w centrum, pasyjką w stronę celebransa, pełnią dzisiaj wybitną rolę eklezjalną: ocalają czystą katolicką wiarę, ocalają katolickie rozumienie Mszy Świętej jako Ofiary, ocalają jedność z następcą św. Piotra w najświętszej aktywności Kościoła – w świętej liturgii. Bezcenna służba. Bezcenna jedność. Bezcenne posłuszeństwo pierwszemu Liturgowi Kościoła.
    A postawienie Krzyża w centrum ołtarza nie jest problemem. Jest przywilejem!
    Liturgia jest dzisiaj w wielu wydaniach i wielu środowiskach rewią samouwielbienia przed ołtarzem Pańskim. Staje się aktem antropocentrycznym. „Najświętszą” regułą staje nieusuwalny wymóg wzajemnego patrzenia na siebie kapłana i wiernych. Jak się mówi tu i tam: liturgia jest dla człowieka. Stąd niedorzeczne – bo ignorujące teocentryczne zorientowanie liturgii – określenia: celebrowanie do ściany, odprawianie tyłem do ludzi, Krzyż przeszkadza.
    „Tak naprawdę doszło tutaj do klerykalizacji, której wcześniej w tym miejscu nigdy nie było. Kapłan – jako przewodniczący liturgii (jak się go teraz chętnie nazywa) – staje się teraz właściwym punktem odniesienia dla całości. Wszystko zależy od niego. To jego trzeba widzieć, to w jego działaniu brać udział, jemu odpowiadać – to jego kreatywność podtrzymuje całość. W sposób uzasadniony podejmowana jest próba zredukowania tej dopiero co powołanej do życia roli poprzez rozdzielenie różnorodnych czynności i powierzenie «twórczego» opracowania liturgii grupom wiernych przygotowujących nabożeństwo, które powinny, a przede wszystkim chcą «włączyć siebie» w przebieg Mszy. Coraz mniej widać tu Boga, coraz ważniejsze staje się to, co czynią ludzie, którzy spotykają się tutaj i którzy wcale nie chcą się już poddać «danemu z góry schematowi». Zwrócenie się kapłana czyni ze wspólnoty zamknięty krąg. Wspólnota w swoim kształcie nie jest już otwarta ani do przodu, ani do góry, lecz zamyka się w sobie samej. Wspólne zwrócenie na Wschód nie oznaczało ani tego, że «celebruje się do ściany», ani tego, że kapłan «odwraca się plecami do ludu» (nie był on po prostu uważany za aż tak ważnego). Albowiem tak jak w synagodze wspólnie patrzono w stronę Jerozolimy, tak i tutaj wspólnie patrzy się «na Pana». Jak wyraził to J. A. Jungmann, jeden z ojców Konstytucji o Liturgii Świętej Soboru Watykańskiego II, chodziło raczej o ten sam kierunek zwrócenia się kapłana i ludu, którzy wiedzieli, iż wspólnie zmierzają do Pana. Nie zamykają się w kręgu, nie przyglądają się sobie wzajemnie, lecz jako wędrujący lud Boży kierują się na Wschód, w stronę Chrystusa, który wychodzi nam naprzeciw” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

    Nasz Ojciec Święty Benedykt XVI, daje dzisiaj Kościołowi, w czasach pomieszania powszechnego, remedium na poważny problem zagubionej orientacji. Rozwiązaniem jest Krzyż umiejscowiony w samym centrum ołtarza, pasyjką w stronę celebransa. Tak wygląda ołtarz podczas liturgii celebrowanych przez Papieża Benedykta XVI. Wzór i przykład dla całego Kościoła. Te kwestię w sposób klarowny przedstawił jeszcze jako kardynał. Pisał:
    „Ważniejsze jest tu jednakże zastrzeżenie praktyczne. Czy mamy więc teraz wszystko na nowo przestawiać? Nic nie jest przecież tak szkodliwe dla liturgii, jak właśnie ciągłe jej «robienie», nawet jeśli wydaje się, że chodzi tu o rzeczywistą odnowę. Wyjście dostrzegam tu w sugestii Erika Petersona. Kierunek wschodni był łączony, jak już słyszeliśmy, ze «znakiem Syna Bożego», z krzyżem, z powtórnym przyjściem Chrystusa. Tym samym Wschód był od początków związany ze znakiem krzyża. Tam, gdzie wspólne zwrócenie się na Wschód nie jest możliwe, tam jako Wschód duchowy służyć może krzyż. Powinien on stać na środku ołtarza oraz być punktem skupiającym wzrok kapłana i modlącego się zgromadzenia. W ten sposób postępujemy zgodnie z dawnym wezwaniem do modlitwy, znajdującym się na progu Eucharystii: Conversi ad Dominum – zwróćcie się do Pana. Patrzymy zatem wspólnie na Tego, który reprezentuje nas przed Ojcem i zamyka nas w swoich ramionach, na Tego, który czyni nas żywą świątynią. Do prawdziwie absurdalnych zjawisk ostatnich dziesięcioleci zaliczam fakt, że krzyż jest odstawiany na bok, aby nie zasłaniał kapłana. Czy krzyż przeszkadza Eucharystii? Czy kapłan jest ważniejszy od Chrystusa? Ten błąd należy naprawić możliwie jak najszybciej; da się to zrobić bez konieczności ponownych przebudowań. Punktem odniesienia jest Pan. Jest On wschodzącym Słońcem historii. Można zatem wybrać krzyż przedstawiający Mękę, uobecniający Cierpiącego, który za nas pozwala przebić swój bok, z którego wypływa krew i woda – Eucharystia i chrzest, bądź też krzyż Chrystusa tryumfującego, który wyraża myśl o Powtórnym Przyjściu i na nie kieruje spojrzenie. Zawsze jest to bowiem «Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki» (Hbr 13, 8)” (Duch liturgii).

    W kontekście powyższego postawmy pytania poważne:

    Czym uzasadnić powszechne i pospieszne usunięcie Krzyża z centrum ołtarza?
    Czym uzasadnić powszechne – także w Polsce – opór, niechęć, bunt i agresję przeciwko umiejscowieniu Krzyża w centrum ołtarza?
    Czym uzasadnić powszechny i uparty – także w Polsce – bojkot i ignorowanie pierwszego Liturga, jakim aktualnie jest nasz Ojciec Święty Benedykt XVI?
    Czym uzasadnić dyscyplinowanie, pacyfikowanie, dezawuowanie i karanie (łącznie z pozbawianiem możliwości odprawiania Mszy Świętej w funkcji głównego celebransa; permanentny przymus koncelebry!) kapłanów, którzy – także w Polsce – bez ubocznych motywacji pragną naśladować pierwszego Liturga Kościoła?

    Konstruktywna konkluzja lapidarna – na czasy pomieszania powszechnego:

    Podejmując, w posłuszeństwie Tradycji i naszemu Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI, wszelkie godziwe starania, aby w Kościele – w diecezjach, parafiach, wspólnotach – Krzyż powrócił na centralne miejsce ołtarza, przyczyniamy się do ocalenia i przekazania następnym pokoleniom czystej katolickiej wiary, katolickiego rozumienia Mszy Świętej jako Ofiary, katolickiego zorientowania akcji liturgicznej versus Deum. Ku Bogu!

  4. Niezapominajka pisze:

    To też woła o pomstę do Nieba 😦

    Przepraszam, że za wyborczą, ale na razie tylko tu jest…

    Miało być śmiesznie, ale nie jest. „Titanic” – wydawany od ponad 30 lat czołowy magazyn satyryczny – nie po raz pierwszy prowokuje Niemców. Wcześniej dziennikarze podszywali się pod polityków, organizowali lipne partyjne zjazdy, wywieszali podrobione plakaty wyborcze. W 1999 r. dziennikarz „Titanica” przekonywał jednego z bonzów CDU w Badenii, że zapisze mu miliony marek w spadku, jeśli ten pchnie go wyżej w hierarchii partyjnej. Gdy polityk połknął haczyk, śmiał się z niego cały kraj. Ale tym razem nikomu nie jest do śmiechu.

    – „Alleluja w Watykanie. Znaleźliśmy kolejny przeciek” – głosi napis na okładce czerwcowego wydania magazynu. Na pierwszej stronie okładki uśmiechający się do czytelników papież ma krok pobrudzony moczem, na ostatniej – na jego plecach widnieje brązowa plama. Posługując się fotomontażem, redakcja chciała odnieść się do tzw. afery Vatileaks, czyli wykradania z Watykanu poufnych informacji przez kamerdynera Benedykta XVI.

    Gdy tylko numer z fotomontażem pojawił się w kioskach, watykański sekretariat stanu w imieniu papieża wynajął znanego bońskiego adwokata Gernota Lehra, specjalistę od prawa prasowego. A ten pozwał miesięcznik w hamburskim sądzie. Zażądał też, by sąd zakazał rozpowszechniania obrażającej papieża okładki, czyli de facto kolportażu magazynu. We wtorek sędzia przychylił się do tego wniosku.

    – „Titanic” przekroczył wszelkie granice. Mamy do czynienia ze zniesławieniem, potwierdzonym przez analizy prawne – przekonuje rzecznik niemieckiej konferencji biskupów Matthias Kopp. Pozew przeciwko magazynowi to pierwsza akcja po zapowiedzi Stolicy Apostolskiej z ubiegłego tygodnia – watykańscy hierarchowie zagrozili wtedy, że nie będą dłużej puszczać płazem medialnych materiałów zniesławiających papieża.

    Szybka akcja papieskiego adwokata podzieliła Niemców. Do Rady Prasowej – odpowiednika polskiej Rady Etyki Mediów – wpłynęło kilkadziesiąt skarg na tygodnik, głosy oburzenia słychać też w mediach. – W imię tolerancji nie możemy być bezczynni, gdy się nas obraża – pisze jeden z publicystów na łamach dziennika „Die Welt”.

    Jednak Niemiecki Związek Dziennikarzy uważa, że zakaz rozpowszechniania tygodnika to przesada. – „Titanic” nie złamał prawa. Nawet papież podlega satyrze, a to orzeczenie ją zabija – przekonuje przewodniczący związku Michael Konken. Według Konkena tygodnik nie obraża katolików, bo papieża przedstawiono w nim jako reprezentanta watykańskiej biurokracji. – Tu chodzi o wolność satyry, chociaż o smaku bądź jego braku można dyskutować – dodaje.

    Sam miesięcznik odrzuca zarzuty i zapowiada walkę z Watykanem. – Przecież na zdjęciu papież polał się lemoniadą, wiadomo, że lubi fantę – tłumaczy Leo Fischer, redaktor naczelny „Titanica”. Fischer zamierza odwołać się od decyzji sądu. Jednak nawet jeśli przegra, nie zamierza się do niej stosować, mimo że za kolportowanie magazynu z obrażającą papieża okładką grozi mu 250 tys. euro grzywny. – Kupujcie, póki nas nie zakazali – reklamuje się „Titanic”.

    Nie wiadomo, czy sam Benedykt XVI widział okładkę magazynu, czy w jego imieniu działali współpracownicy. Guido Horst, znany w Niemczech watykanista, twierdzi, że „papieżowi oszczędzono tego widoku”.

  5. Ewelina pisze:

    Nie chce się nawet tego komentować… Musimy zewrzeć szeregi i chwytać za różańce

  6. joaneczka pisze:

    To juz przechodzi ludzkie pojecie. Przypominam o akcji ROZANIEC Z PAPIEZEM – czas letni 18.45, czas zimowy 16.15.

    TYLKO JEZUS JEST PANEM!!!

  7. wobroniewiary pisze:

    TVP zawiesza za skandaliczny materiał

    Sekretarz redakcji „Panoramy” oraz osoba odpowiedzialna za wydanie z wtorku, 10 lipca br., zostali zawieszeni w swoich obowiązkach w związku z wyemitowaniem w głównym wydaniu czołowego programu informacyjnego TVP2 materiału o sektach ze zdjęciami modlących się słuchaczy Radia Maryja.
    W wieczornej „Panoramie” prowadzonej przez Hannę Lis zaprezentowano materiał dotyczący głośnego rozwodu hollywoodzkich gwiazd: Kate Holmes i Toma Cruise’a, oraz ich problemów związanych z przynależnością do sekty scjentologów. Autor materiału poruszył przy okazji temat sekt religijnych i ekonomicznych w Polsce. Nie budziłoby to oburzenia, gdyby nie fakt, że informacje o sektach były opatrzone zdjęciami modlących się na Jasnej Górze słuchaczy Radia Maryja.
    Dziś centrum prasowe Telewizji Polskiej poinformowało w komunikacie, że doszło do „rażących błędów spowodowanych brakiem osób kierujących redakcją”. „Z tego powodu, do czasu ostatecznego wyjaśnienia sprawy, zostali zawieszeni: sekretarz redakcji »Panoramy« oraz osoba odpowiedzialna za wydanie z wtorku, 10 lipca br. W związku z nieobecnością kierownika redakcji „Panoramy” pana Jacka Skorusa obowiązki szefa redakcji »Panoramy« od 13 lipca br. pełni pan Maciej Bernatt Reszczyński” – czytamy w komunikacie.

    Za: http://www.naszdziennik.pl/

  8. Magdalena-Zofia pisze:

    Przeczytajcie jaki wybieg zastosowała Maria, chcąc zdyskredytować prawdziwe objawienia – ostatnie „orędzie”
    „Jednak tym, którzy twierdzą, że przemawiają w Moim Imieniu, ale w wypadku których tak nie jest, i którzy kłamią, im właśnie na ogół się przyklaskuje i są oni akceptowani dzięki podstępnemu wpływowi szatana.”

    „Każdy może powiedzieć, że prezentuje Słowo Boże. Niewielu jednak z tych, którzy je otrzymują, jest traktowanych poważnie. Zazwyczaj nie są w ogóle na serio traktowani.”

    Tutaj, próba wmówienia, że ci którzy nie wierzą w „orędzia” Marii, odrzucają Boga – rozumiecie, co próbuje się nam wmówić ? !!!

    „W przypadku zaś autentycznego proroka taka jest siła Mojego Głosu, że prowokuje on bardzo silną reakcję. W takich przypadkach ludzie albo przyjmą Moje Słowo z miłości do Prawdy, albo całkowicie Mnie odrzucą.”

    „Ci, którzy Mnie przyjmą, będą odczuwali taki dotyk Mojej miłości w swoich duszach, że rozpali on ich serca tak dalece, że już nie będzie dla nich powrotu.”
    – dlaczego ktokolwiek, kto odczuje dotyk Boga, chciałby się od Niego odwracać ? !!!

    W całej historii chrześcijaństwa, nie słyszano, aby ktokolwiek kto Boga doświadczył, chociażby przez chwilę (wizjonerzy, śmierć kliniczna itp.), chciałby się od Niego odwracać !!! Jedno jest prawdziwe w tym zdaniu – Z PIEKŁA NIE MA POWROTU !!!

  9. Magdalena-Zofia pisze:

    „W przeszłości, kiedy jakieś dusze wybrane przekazywały Moje Święte Słowo światu, także cierpiały takie upokorzenia, jakie ty teraz przechodzisz. Wyśmiewano je, złorzeczono im, robiono z nich szaleńców, a nawet jeszcze gorzej – oskarżano ich oszustwo, tak jakby one kłamały.”
    – Popatrzcie, co próbuje się wmówić ludziom, którzy nie wierzą, że „orędzia” Marii, że pochodzą z Nieba. Wmawia się nam, że my z tej biednej kobiety się wyśmiewamy, że jej złorzeczymy – TO JEST KŁAMSTWO !!! na miarę jego ojca szatana. Pan Bóg wie, że za tą kobietę się tyle osób modli, modlą się księża, wierni, modlą się, o opamiętanie dla niej, modlą się za ludzi, którzy rozpowszechniają te herezje !!! Niebywała pokrętność tych „orędzi” jest zdumiewająca, wręcz nieprawdopodobna, a jednak … szatan nie odpuszcza, ale nie wygra – NIE WYGRA.
    TYLKO JEZUS JEST PANEM !!!

  10. Fragment maila z dziś (!!!)

    …Od:
    Mój Kościół musi Mi ufać. Muszą oni usunąć swoje kajdany strachu i wątpliwości i pozwolić Mi dać się poznać.
    Posłanie Pana Jezusa dla Marii Bożego Miłosierdzia, czwartek, 28 czerwca 2012, godz. 15:00

    Strona Marii Bożego Miłosierdzia: [limk]
    Aby wydrukować Pieczęć Boga Żywego: [link]
    Całodobowa Adoracja z Kościoła NM Panny z Irlandii: http://www.navanparish.ie/chapel-live.html

    Od tłumacza: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    Poniżej zamieszczam i informację o decyzji ks. Dominika La Fleur umieszczonej w piątek, 29 czerwca, na Facebook’u „King of Mercy CANADA” o opatrzeniu wymaganym błogosławieństwem (33) Modlitwy Krucjaty – Pieczęci Boga Żywego. ….

    SZOK SZOK SZOK!!!!!

    NASZA ODPOWIEDŹ:

    Proszę sobie nie żartować i nie wysyłać nam tych szatańskich herezji o wiecznym szczęsciu na ziemi
    full kompromitacja dla katolika!!!

  11. Tadeusz z Podkarpaciaa pisze:

    Pozwalam sobie zacytować z innego bloga:
    „W tym orędziu PAN JEZUS OFICJALNIE POTWIERDZIŁ, to co przedtem ze strony EChK znaliśmy tylko z widzeń siostry zakonnej z Hondurasu i jeszcze nie pamiętam kogo, że PAPIEŻEM będzie jeszcze raz Polak , tym razem BP CHRYSTIAN LAMBERT. Ma to mieć miejsce po Oczyszczeniu jak kiedyś było objawione Mieczysławie .”

    Po przeczytaniu wspomnianego tu „orędzia” oraz innego „orędzia” autorstwa MBM w którym mowa jakoby następnym papieżem miał być sam antychryst, w związku z tym mam parę pytań które zadam tu bo na tamtym blogu nie mogę:
    Czy papieżem po Benedykcie XVI będzie bp. Lambert ?
    Czy następca Benedykta XVI będzie antychrystem ?
    Do tej pory wyborem Papieża kierował Duch Święty na konklawe czy od teraz wybór ten będzie przekazywany przez panią Kordas, czy to Jej Duch Św. mówi kto ma być Papieżem ? a my dowiemy się o tym na stronie (echk) ? 🙂

    Obydwa „orędzia” są ze sobą sprzeczne, dziwi mnie łatwowierność ludzi tym i tym, a jeśli już wierzą w te teksty zwane „orędziami” niech je lepiej zachowają dla siebie nie rozpowszechniają między innych ludzi mniej ukształtowanych robiąc im wodę z mózgu mamiąc jakimiś modlitewkami które miałyby np. zastąpić spowiedź św.
    Każdy następny tekst to większe popuszczanie wodzom fantazji i coraz większe herezje.
    Boże chroń nieświadomych przed takimi „orędziami”.
    Jezus jest Panem.

    • Admin pisze:

      Tadek@
      „Podkarpaciaa” 🙂
      Widzę że jesteś pod głębokim wrażeniem czytanych „orędzi” może przestań czytać co ?

      • Styrlitz pisze:

        No właśnie a co to nie ma już innych „ciekawych” orędzi???
        Ta mery jest już nudna. Trzeba zasięgnąć prawdziwego słowa życia z dzisiejszego „orędzia” :

        „Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
        i odnów we mnie moc ducha.
        Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
        i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

        Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
        i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
        Panie, otwórz wargi moje,
        a usta moje będą głosić Twoją chwałę.
        oraz
        “Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!

        • joaneczka pisze:

          No wlasnie, ta Mery jest juz NUDNA!!!!! Wiem, ze trzba walczyc z herezjami ale ja juz nie moge juz jej czytac!!!! Od razu mam odruchy wymiotne!! Moze mi to przejdzie ale na razie daje sobie spokoj, nie lubie flakow z olejem;-), ohyda!!!!!!!!!!!! Styrylitz, dziekuje za herbatke mietowa;-). SLOWO BOZE – NAJLEPSZE ANTIDOTUM NA KAZDE ZLO:-)!!!!!

          TYLKO JEZUS JEST PANEM!!!

    • Magdalena-Zofia pisze:

      Czy ja dobrze rozumiem, że CHRYSTIAN LAMBERT, będzie antychrystem ???
      Niech mi ktoś wyjaśni proszę, no chyba że należy zresetować orędziomaty.

  12. Magdalena-Zofia pisze:

    Najnowsze – Maria z Irlandii:
    „Te dobre dusze, które Mnie kochają, także będą cierpieć, bo wiele z nich również będzie poplamionych grzechem, ale otrzymają one natychmiastowe Rozgrzeszenie. Oni także będą upokorzeni, kiedy grzech ich pychy zostanie im ukazany.”
    – czy może ktoś mi wytłumaczyć, o co w tym zdaniu chodzi ?
    Dobre dusze – poplamione grzechem ?
    Dobre dusze – z grzechem pychy ?

    • Tadeusz z Podkarpacia pisze:

      No właśnie o to chodzi aby nikt nie rozumiał o co chodzi !
      brać co dają i cicho siedzieć ot co !

      • Tadeusz z Podkarpacia pisze:

        ps. brać co dają i „rozsiewać” 🙂

      • Magdalena-Zofia pisze:

        A przecież nasza wiara – Święta Wiara Katolicka, jest taka prosta i zrozumiała !!!

      • Magdalena-Zofia pisze:

        Jak wiemy, wszystko, co Bóg miał ważnego do powiedzenia człowiekowi, zostało zawarte w Piśmie Świętym i przekazane nam przez tradycję. Wszelkie objawienia prywatne, zyskują zainteresowanie, a potem ewentualną aprobatę KK, tylko wówczas, kiedy są zgodne z Biblią, przyczyniają się do pogłębienia życia religijnego i wzrostu zrozumienia prawd wiary. Niczego nowego nie wnoszą i niczego nie zmieniają. CZY TO NIE JEST PROSTE ?

  13. Magdalena-Zofia pisze:

    „Jak odróżnić objawienia prawdziwe od fałszywych – nie wykluczając, że mogą być również sprawką diabła?” – nieustannie aktualne, rozważanie/nauka ks. Floriana Tygodnik „Niedziela” Nr 7, 12 lutego 2006r.

    Jak odróżnić objawienia prawdziwe od fałszywych – nie wykluczając, że mogą być również sprawką diabła? Zasad takich jest kilka. Wywodzą się z przekonania, że „diabła poznaje się po ogonie i kopytach”. Bezwzględnie nie mogą one pochodzić od osób podejrzanych o choroby czy nawet skrzywienia psychiczne. Nie może takim objawieniom towarzyszyć pycha czy nienawiść do tych, którzy kwestionują ich wiarygodność, oskarżanie ich o zatwardziałość serca, grzech, zapowiadanie mających na nich spaść Bożych kar. Nie może im towarzyszyć również dążenie do natychmiastowego rozgłaszania łask, jakie się w swoim mniemaniu otrzymało, a także niechęć do poddania się weryfikacji przez władze kościelne. Bezwzględnie należy odrzucić te, które sprzeciwiają się naturalnemu czy Bożemu prawu moralnemu, a także te, w których dopuszczano się manipulacji ich świadkami czy doborem spowiednika. Podejrzane są wszelkie zjawy, które budzą grozę czy śmieszność, którym brak godności, a także te objawienia, którym na początku towarzyszyły radość i religijne podniecenie, a po nich nastąpiły smutek i zniechęcenie, prowadzące do oskarżania innych o brak wiary i przychylności.”
    – wszystko jasne i zrozumiałe.

    Pozwolę sobie jednak przytoczyć cytat, który skojarzył mi się natychmiast z wierszami zamieszczonymi w dziale „Humor”: „Podejrzane są wszelkie zjawy, które budzą grozę czy śmieszność”.

  14. Pingback: Zrzut 15.7.2012 z MP: http://www.monitor-polski.pl/wolna-dyskusja-15-14-lipca-2012r « Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

  15. Magdalena-Zofia pisze:

    Maria z Irlandii:
    „(…) ale którzy będą uparcie trwali przy bestii jak i przy tych wszystkich wspaniałościach, które ona im na tej ziemi obiecuje.”
    – chyba słowo „wspaniałościach’ w tym kontekście powinno być ujęte w cudzysłów ? a może nie ?

    „Wielu pozostanie w ciemności. Wielu nawróci się natychmiast.”
    – znowu sprzeczność (tak jak w przedostatniej wizji)

    „Będzie to Misja ocalenia dusz — wszystkich dusz — zanim Ja nie powrócę.”
    – „zanim ja NIE POWRÓCĘ” ?, czy nie powinno być: „zanim ja powrócę” ?

    „Miejcie zawsze w pamięci, że wierność w stosunku do Mnie będzie kluczem do zbawienia i do przyszłego świata, który nie będzie miał końca, będzie to bowiem Nowy Raj, który oferuje każdemu życie na wieki.”
    – nowy, wieczny raj na ziemi !!! ???

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s