Antonio Socci „Tajemnice Jana Pawła II”. Jan Paweł II i Medziugorje

Jan Paweł II i Medziugorje – fragmenty książki Antonio Socci „TAJEMNICE JANA PAWŁA II” (wpis powstał z inspiracji czytelnika o nicku „Czekający” – dziękujemy)

Wieloletni przyjaciel Karola Wojtyły, kardynał Andrzej Deskur, wyjawia autorowi niezwykłą informację. Okazuje się, że pontyfikat Jana Pawła II ma jeszcze jeden, dotąd nieodkryty przez biografów wymiar: Karolowi Wojtyle od 26. roku życia towarzyszyły niezwykłe doświadczenia mistyczne!
„Jakich tajemnic strzegł Karol Wojtyła? O czym wiedział?” – pyta autor i rozpoczyna niecodzienne śledztwo. Podąża tropami tajemnic z Fatimy, związków z Ojcem Pio, przepowiedni i objawień Maryjnych, wydarzeń z Medjugorie i wielu innych nadprzyrodzonych znaków towarzyszących posłudze – jak określa sam autor – Jana Pawła Wielkiego

http://sanctus.com.pl

Wybrane fragmenty dotyczące Medjugorje

Niewidzialna ręka niebios owego 13 maja 1981 roku, na Placu św. Piotra w cudowny sposób nie pozwoliła tureckiemu zamachowcowi zabić Jana Pawła II, zaś miesiąc po zamachu, 24 czerwca, Ta, która ochroniła Papieża, oddała na swój sposób cios szatanowi. Kiedy Ojciec Święty był jeszcze w szpitalu, Królowa pokoju ukazała się za żelazną kurtyną, w Jugosławii, we wsi Medjugorje. Objawiała się codziennie sześciorgu dzieciom jako piękna, młoda kobieta. Powiedziała im, że przyszła dokonać tego, co zapoczątkowała w Fatimie. To znaczy, że przyszła „strącić z tronu możnych, a wywyższyć pokornych”, zmiażdżyć ostatecznie głowę demonów XX wieku (od komunizmu począwszy) i przez triumf Jej Niepokalanego Serca ustanowić nareszcie pokój na świecie. Natychmiastowe represje ze strony jugosłowiańskiego reżimu nie zatrzymały szerzenia się tych wieści.
To, co zaczęło się w tamtych dniach za żelazną kurtyną w hercegowiń­skiej wiosce, było więc znakiem i wielką pomocą dla Jana Pawła II i Kościoła, lecz także wyjątkowym wydarzeniem, które pomogło przywrócić wiarę milionom ludzi, towarzysząc misji Papieża. Jest to misja, która trwa nadal, która dopiero się wypełni.
Jan Paweł II natychmiast doskonale pojął sens zamachu dokonanego w miejscu męczeństwa apostoła Piotra. Przede wszystkim doskonale zrozumiał sens dwóch znaków nieba: niewytłumaczalnego uratowania od śmiercionośnych pocisków i początku objawień w Medjugorje, będących kontynuacją fatimskich.
To wszystko oznaczało, że czerwony moloch był gotowy na wszystko: tak jak usiłował doprowadzić do zabicia Papieża na Placu. św. Piotra, tak użyłby niechybnie swojego straszliwego nuklearnego arsenału, gdyby tylko ktoś zaatakował jego stan posiadania. Jan Paweł II dobrze to wiedział. Jednak te wydarzenia świadczyły również o tym, że Papież i Kościół mogą liczyć na pomoc i potęgę Tej, którą czcimy jako Królową nieba i ziemi oraz Królową pokoju. Zatem jeśli ma się w Niej ufność, wszystko jest możliwe […]
[…]Tak czy inaczej, to że komunizm zaczął się chwiać w posadach wraz z wyborem polskiego papieża, to niepodważalny fakt podkreślany zresztą przez samego Gorbaczowa: „Dzisiaj można powiedzieć, że to wszystko, co zdarzyło się w Europie Wschodniej w ostatnich latach, nie byłoby możliwe, gdyby nie obecność tego Papieża i wielka rola – także polityczna – jaką odegrał na scenie światowej”.
A jednak Jan Paweł II biskupowi koreańskiemu Angelo Kim Nam-su, który przypisywał mu zasługę oswobodzenia Polski, odpowiedział: „Nie, to nie dzięki mnie. To było dzieło Maryi, jak przepowiedziała w Fatimie i Medjugorje” W swoim testamencie Papież rzeczywiście wspomina hasło kardynała Augusta Hlonda (powtórzone też przez Wyszyńskiego): „Zwycięstwo, jeśli przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję”.
Również siostra Łucja w czasopiśmie „30 Giorni” oświadczyła: „Całkowicie zgadzam się z tym, co powiedział Ojciec Święty. Jest to działanie Boga na świecie, by uwolnić go od niebezpieczeństwa wojny atomowej mogącej go zniszczyć. To jest bezustanny apel do ludzi o ożywienie wiary”.
[…]W przeddzień podpisania traktatu Gorbaczow złożył zaskakujące oświadczenie dla tygodnika „Time”: „Jestem pewien, że Bóg, tam, w niebiosach, nie odmówi nam niezbędnej roztropności, by odnaleźć drogę porozumienia”. Rzeczywiście, w wigilię przyjęcia traktatu doszło do interesującego i pozornie przypadkowego kontaktu Reagana z Mariją Pavlović, jedną z wizjonerek z Medjugorje, o którym później dowiedział się również Gorbaczow. Reagan przyniósł ze sobą razem z dokumentami niezbędnymi do podpisania traktatu list Mariji (z którą rozmawiał telefonicznie) i zrelacjonował wszystko rosyjskiemu przywódcy.
Naturalnie, żaden historyk nie wspomniałby nigdy o tym „wmieszaniu się” do traktatu podpisanego w Waszyngtonie w 1987 roku. Ale jak to zwykle bywa, „przypadek” sprawił po raz kolejny, że w dokumentacji pozostał drobny ślad, który daje do myślenia. Podpisy pod dokumentem złożono bowiem 8 grudnia, czyli w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, jak gdyby ku przypomnieniu obietnicy Matki Bożej Fatimskiej u zarania XX wieku: „Na koniec moje Niepokalane Serce zwycięży”. To właśnie Maryi Jan Paweł II podczas uroczystej ceremonii 25 marca 1984 roku powierzył losy ludzkości i obronę świata przed nuklearną apokalipsą. Zresztą w Medjugorje, od samego początku objawień, Matka Boża wyraźnie powtarzała (tak jak dawała wcześniej do zrozumienia w Fatimie): „Dzięki postowi i modlitwie możecie oddalić nawet wojnę i zawiesić prawa naturalne”.
[…] Jednakże prawdą jest, że Jezus mówił św. Faustynie o ostatecznych czasach także przy innej okazji, zaś sam Karol Wojtyła uznawał niejako za „apokaliptyczne” te czasy, w których żyjemy. Jest jego objawieńcze zdanie wypowiedziane 9 listopada 1976 roku, w czasie wizyty w Stanach Zjednoczonych, które nie pozostawia w tym względzie cienia wątpliwości. Kardynał Wojtyła stwierdził: „Stoimy w obliczu największej w historii konfrontacji, z jaką ludzkość miała kiedykolwiek do czynienia. Nie sądzę, by szerokie koła społeczności chrześcijańskiej zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy teraz w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem i anty-Kościołem, Ewangelią i anty-Ewangelią”.
W tym miejscu nieodparcie nasuwa się myśl, że właśnie ten nadzwyczajny papież mógł być „iskrą” mającą przygotować nasze pokolenie na doświadczanie czasów i niewyobrażalnych prób, nigdy przedtem niewidzianych. Czasów i prób decydujących w historii ludzkości i w dziejach zbawienia. Ze zdziwieniem odkrywamy, że właśnie to zdanie (nieznane) Wojtyły zostało przytoczone i zaproponowane jako punkt rozważań przez kardynała Iva-na Diasa, którego papież Benedykt XVI zaprosił do Lourdes 8 grudnia 2007 roku, by celebrował rozpoczęcie jubileuszu 150-lecia objawień.
W uroczystej homilii kardynał umieścił cytat z Wojtyły jako centralny punkt wykładu z nowoczesnej teologii. Zaproszony dostojnik zastanawiał się nad przyczyną i znaczeniem tak wielu objawień maryjnych następujących po sobie w czasach współczesnych, które w sposób ewidentny sygnalizują szczególny dramatyzm i wagę epoki, w jakiej żyjemy. Objawienia te implikują szczególne wspomożenie Boże poprzez Matkę Chrystusa, Dziewicę Maryję, która w Medjugorje 14 lutego 1982 roku powiedziała: „Ten wiek jest we władzy Szatana”.

Rozdział: OD MEDJUGORJE DO CIVITAVECCHIA: ZNACZENIE PRZESŁANIA

Nie możemy przeszkodzić Bogu mówić
do naszych czasów także poprzez prostych ludzi
i nadzwyczajne znaki, które ukazują niedostatki
naszej kultury nacechowanej racjonalizmem.
Joseph Ratzinger

Wiadomość z Jugosławii
Był 24 czerwca 1981 roku. Minął zaledwie miesiąc od zamachu Ali Agcy na Placu św. Piotra. Papież nadal przebywał w szpitalu. W tym samym czasie, około godziny 18.00, kilkorgu dzieciom z jugosłowiańskiej wsi Medjugorje w Bośni — Hercegowinie (czyli w bloku krajów socjalistycznych), na samotnym, kamienistym pagórku Podbrdo ukazała się młoda, piękna, uśmiechnięta kobieta, o intensywnie błękitnych oczach, ubrana na dawny sposób i z dzieckiem na ręku.
Tak rozpoczęły się jedne z najbardziej nadzwyczajnych objawień Maryi. W tej jugosłowiańskiej wiosce, jak konstatuje Vittorio Messori, dochodzi do „największego posoborowego ruchu mas katolickich”(chociaż w rzeczywistości Medjugorje będzie przede wszystkim miejscem wielkiego nawrócenia „mas katolickich”).
Nieprzypadkowo Jan Paweł II powie później do jednego z biskupów: „Medjugorje jest duchowym ośrodkiem świata” [Informację tę przekazał Sebastian Murilo Krieger, były biskup Florianopolis w Brazylii, który spotkał Papieża 24 lutego 1990 roku, przed udaniem się po raz czwarty do Hercegowiny ]. O jego pewności co do autentyczności tych objawień zaświadczyć może wielka ilość osób, których autorytet i wierność Papieżowi nie podlegają dyskusji, począwszy od przyjaciela, kardynała Deskura, z którym rozmawiałem na początku i który przedstawił mi, nie szczędząc szczegółów, przekonanie Jana Pawła II w tym względzie – [Wiele innych świadectw pochodzących najczęściej od biskupów przytoczono w: Riccardo Caniato,Vincenzo Sansonetti. Maria, alba del terzo millennio, dz. cyt., s. 382-395. Istnieją jeszcze inne źródła. Znany poeta i dziennikarz polski Marek Skwarnicki, który współpracował z kardynałem Wojtyłą w Krakowie, opublikował swoją z nim korespondencję. Znalazły się tam cztery listy Ojca Świętego napisane do poety i jego żony Zofii, z których niezbicie wynika, że Papież był przekonany co do objawień w, co więcej, podkreślał ich decydujące i ”dramatyczne” znaczenie dla ludzkości. Na przykład 8 grudnia 1992 roku skreślił własnoręcznie obok obrazka z życzeniami świątecznymi taką refleksję: „(…) Pani Zofii dziękuję za wszystko, co tyczy się Medziugorja. Ja też codziennie pielgrzymuję tam w modlitwie: łączę się w modlitwie z wszystkimi, którzy tam się modlą albo stamtąd czerpią wezwanie do modlitwy. Dziś to wezwanie zrozumieliśmy lepiej. Cieszę się, że naszym czasom nie brakuje ludzi modlitwy i apostołów. (…)”. Ale najbardziej znaczący jest czwarty list papieski, napisany 25 lutego 1994 roku: ,.(…) Pani Zofia pisze o Bałkanach. Teraz chyba lepiej rozumie się . To jakieś «naleganie» Matki rozumie się dziś lepiej, mając przed oczyma wielkość zagrożenia. Równocześnie odpowiedź szczególnej modlitwy -i to ludzi z całego świata – napawa nadzieją, że i tutaj dobro zwycięży. Pokój jest możliwy – taka była myśl wiodąca dnia modlitw 23 stycznia, przygotowanego przez specjalną sesję w Watykanie” („Echo Maryi Królowej Pokoju”, maj 2005)].
Dzisiaj możemy stwierdzić, że niezłomna pewność Ojca Świętego wynikała nie tylko z uważnego i roztropnego osądu, lecz także z jego doświadczeń mistycznych. Zresztą Janowi Pawłowi II nie mógł umknąć bardzo głęboki związek zachodzący pomiędzy objawieniami w Medjugorje a jego własnym pontyfikatem.
W 1981 roku wierchuszka komunistycznego imperium, upewniona już co do burzliwych skutków działalności Papieża dla wschodniej Europy, przygotowywała się do zmiażdżenia Solidarności, a przed wymierzeniem ciosu opracowywała plan wyeliminowania „wywrotowca”, czyli Jana Pawła II.
I oto 13 maja tajemnicza „ręka” w cudowny sposób nie pozwoliła, aby pociski zabiły Ojca Świętego, zaś kilka dni później za żelazną kurtyną, podczas kiedy Papież przebywał w szpitalu, zaczęły się objawienia Maryi, którym jugosłowiański reżim nie mógł w żaden sposób zapobiec ani ich skutecznie represjonować. Jan Paweł II przypisał cud swojego uratowania Matce Bożej Fatimskiej (jako że miał on miejsce 13 maja, właśnie w święto Matki Bożej Fatimskiej). To właśnie do Fatimy nawiązała piękna Pani ukazująca się w Medjugorje. Co więcej, Jan Paweł II „wiedział”, jeszcze zanim Ona oświadczyła to wyraźnie, że Jej ukazanie się w Medjugorje jest potrzebne po to, by wypełnić, co przepowiedziała w Fatimie: by nad totalitarnymi systemami antychrześcijańskimi i koszmarem atomowego samozniszczenia świata zwyciężyło Jej Niepokalane Serce. To „plan ratunkowy” Maryi, którego fundamentem był jego pontyfikat.
[…]Wreszcie 25 marca 1984 roku, jak już wspomniałem – pomimo silnego oporu, także w kręgach kościelnych – doszło do uroczystego zawierzenia ludzkości Niepokalanemu Sercu Maryi na Placu św. Piotra. Okazało się, że przyjaciel Jana Pawła II, czeski biskup Pavel Hnilica, dokonał potajemnie takiego samego poświęcenia, w tej samej chwili, w duchowej łączności z Papieżem, w Moskwie, w murach Kremla.
Po powrocie biskup został od razu zaproszony na śniadanie do Ojca Świętego i szczegółowo zdał mu sprawę ze swojego nadzwyczajnego przedsięwzięcia. Papież wysłuchał go wzruszony, po czym powiedział: „To Maryja poprowadziła cię za rękę!”. Na to jego ekscelencja Hnilica odrzekł: „Nie, Wasza Świątobliwość, Ona przeniosła mnie na rękach”. W tym momencie Papież zapytał przyjaciela: „Pavel, byłeś w Medjugorje?”. Hnilica odpowiedział przecząco. „Dlaczego tam nie byłeś?” – drążył Papież. Biskup z enigmatycznym uśmiechem stwierdził: „Watykan mi odradził” [Zwykła, zrozumiała, eklezjastyczna ostrożność przerodziła się, w pewnych szczególnych przypadkach w prawdziwą niechęć do Medjugorje. Zazwyczaj oponenci zasłaniają się argumentami pozornie zdroworozsądkowymi. Jeden z nich dotyczy czasu trwania objawień z Medjugorje (już 28 lat). To bez wątpienia długi okres, lecz powinien on być odczytany w relacji z dramatyzmem epoki, zresztą nie jest to wcale odosobniony przypadek w historii Kościoła. Ostatnio Kościół zaaprobował objawienia w Laus we Francji, gdzie Maryja ukazywała się, począwszy od 1647 roku, przez 54 lata, i to przez długi czas w ciągu dnia]. Papież milczał przez chwilę, a potem uczynił ręką gest, jakby chciał powiedzieć: „Nie przejmuj się, ja cię tam wyślę!”, po czym oświadczył: „Pojedziesz tam incognito, a potem zdasz mi sprawę z tego, co widziałeś”.
Po śniadaniu Ojciec Święty wziął przyjaciela pod ramię i zaprowadził go do biblioteki. Tam pokazał mu dopiero co opublikowaną książkę ojca Laurentina o Medjugorje, przeczytał niektóre przesłania Maryi, a następnie skomentował: „Widzisz, Pavle, Medjugorje jest kontynuacją Fatimy, jest realizacją Fatimy [Opowiedział o tym Hnilica 24 marca 1994 roku w Medjugorje, gdzie udał się z pielgrzymką w dziesiątą rocznicę poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi]
W rzeczy samej – jak widzieliśmy – w dniach, kiedy komunistyczne imperium chwiało się i rozpadało, ku ogólnemu zdumieniu, 25 sierpnia 1991 roku Maryja sama ujawniła związek pomiędzy proroctwami fatimskimi a Jej przybyciem do Medjugorje. Jak już mówiliśmy, w Medjugorje Maryja ujawniła również, że sam pontyfikat Jana Pawła II jest łaską, którą Ona sama wyjednała u Boga. Wypowiedziała słowa wielkiej czułości wobec Ojca Świętego.
Papież dobrze wiedział, że obalenie komunizmu to dopiero początek realizacji planu Maryi. Ze względu na ziemskie i wieczyste przeznaczenie ludzkości Maryja przybyła do Medjugorje. Papież wyjaśnił to 24 listopada 1993 roku, pod koniec obiadu z biskupami obszaru Oceanu Indyjskiego – według ich relacji – w taki sposób: „Jak powiedział Hans Urs von Balthasar, Maryja jest Matką, która ostrzega swoje dzieci. Wielu waha się
wobec Medjugorje i objawień trwających już od wielu lat. Lecz orędzie jest przekazywane w szczególnym kontekście, odpowiada sytuacji w kraju. Orędzie kładzie nacisk na pokój, na relacje pomiędzy katolikami, prawosławnymi i muzułmanami. Orędzia te są kluczem do zrozumienia tego, co dzieje się [W istocie, właśnie w tamtych miesiącach szalała wojna w Jugosławii (1991-1995). którą Maryja przepowiedziała już drugiego dnia objawień, 26 czerwca 1981 roku (wojna wybuchła dokładnie dziesięć lat później, 26 czerwca 1991). Papież dał do zrozumienia, że podobnie jak proroctwo dotyczące Jugosławii, tak samo należy brać na serio powtarzające się napomnienia Maryi o zagrożeniu pokoju na świecie i ryzyku totalnej autodestrukcji]  i co będzie się działo na świecie.
Ojciec Slavko Barbarić, proboszcz Medjugorje, będący aż do śmierci punktem odniesienia dla niezliczonych rzesz pielgrzymów, tak tłumaczył w 1998 roku: „W Medjugorje jesteśmy wzywani do modlitwy, aby mogła się zrealizować obietnica uczyniona w Fatimie. I naturalnie naszą pierwszą myślą jest: «Jeżeli w Fatimie przepowiedziano straszne czasy, jakie Europa przeżyła, począwszy od pierwszej wojny światowej, poprzez komunizm, drugą wojnę światową i lata powojenne, to Medjugorje głosi koniec tych czasów». Świat przeżywa chwile strasznego kryzysu, który doprowadził do okropnej wojny w miejscach, w których Maryja się ukazuje. Potem nadejdzie zwycięstwo Jej Niepokalanego Serca.
[…]Istotnie, od samego początku Maryja w Medjugorje powtarza: „Dzięki postowi i modlitwie możecie oddalić nawet wojnę i zawiesić prawa naturalne”. Wydaje się niewiarygodne, aby modlitwa i post mogły powstrzymać czy oddalić wojnę, jeżeli nie ma się wiedzy o niezmiernej mocy sił nadprzyrodzonych w naszej historii. Także w Fatimie w 1917 roku Królowa nieba i ziemi objawiła się, kiedy rozgorzała pierwsza straszliwa światowa hekatomba, i nie wybrała generałów ani rządzących, a wezwała troje prostych dzieci, przekazując im to, że poprzez modlitwy i swoją ofiarność mają moc doprowadzenia do końca światowego konfliktu.
Dzisiaj powtarza to w Medjugorje. Mirjanie Dragićević, depozytariuszce „dziesięciu tajemnic”, wyłożyła powagę sytuacji: „Bez Chrystusa nie macie przyszłości”

Zachęcamy do czytania książki,  Jest tam cały rozdział „Jan Paweł II: „Medjugorje, nadzieja świata”

                                                               Fragment:
Spotkałem się z Mirjaną, jak zawsze uśmiechniętą i życzliwą. Chciałem ją zapytać przede wszystkim o jej spotkanie z Janem Pawłem II.
„To było w lipcu 1987 roku. Uczestniczyłam w pielgrzymce Chorwatów do Rzymu z okazji Roku Maryjnego i podczas audiencji Ojciec Święty, przechodząc, pobłogosławił nas, dokładnie w chwili, gdy znajdował się naprzeciw mnie. Kiedy niektórzy zaczęli wołać, kim jestem, Papież wrócił się i znowu mnie pobłogosławił. Potem przyszli nam powiedzieć, że Ojciec Święty pragnie mnie widzieć w Castelgandolfo”.
–     To była wspaniała niespodzianka.
–     Pamiętam do dzisiaj tamte godziny, przezabawną scenę z gwardzistami szwajcarskimi, którzy nie rozumieli, że mają nas przepuścić, i mnie, gestykulującą, żeby im to wytłumaczyć.
–     I co sobie powiedzieliście?
–     Spotkanie z Papieżem trwało około dziesięciu minut. Najpierw zaczął mówić po polsku, myśląc że zrozumiem. Ale zorientował się, że lepiej będzie rozmawiać po włosku. Jego słowa zapadły mi głęboko w serce: „Gdybym nie był papieżem, już dawno pojechałbym do Medjugorje. Ale nawet jeżeli nie mogę pojechać, wiem wszystko i śledzę wszystko, co się tam dzieje. Chrońcie Medjugorje. Jest nadzieją świata”. Płakałam i nie mogłam wykrztusić słowa, miałam ściśnięte gardło. W jego spojrzeniu widać było, że to święty. Oczy błyszczały mu, kiedy mówił o Maryi, był rozmiłowany w Dziewicy.
–    Zatem także tobie powiedział to, co powtarzał wcześniej innym: gdyby nie był papieżem pojechałby do Medjugorje. To było jego głębokie pragnienie.
–    Tak. A ostatnio wydarzyło się coś, co bardzo mnie wzruszyło. Po zakończeniu objawienia, którego doznałam w wieczerniku, podszedł do mnie Włoch trzymający w rękach parę butów. Powiedział mi, że Papież mówił mu o swoim wielkim pragnieniu przybycia do Medjugorje. «Jemu się nie udało – zakończył – dlatego przyniosłem jego buty, tak aby w pewnym sensie jego marzenie o przybyciu tutaj zrealizowało się». Wreszcie powiedział mi, że kiedy Jan Paweł II zostanie beatyfikowany, to on wróci tutaj i podaruje mi jeden z tych butów.
–    1 tak nawet jeżeli on sam nie mógł przybyć, jego buty dotarły do celu. Wiadomo, że jednym z głównych powodów, dla których Papież nie odwiedził Medjugorje, była przesadnie wroga postawa biskupa Mostaru przeciwnego objawieniom. Ojciec Święty, który nie rozumiał powodów tego, czuł jednak, że nie może odbyć pielgrzymki, która wydałaby się jego otwartą delegitymizacją. Czy powiedziałaś biskupowi Mostaru o twoim spotkaniu z Papieżem[1] i o tym, co ci powiedział, o jego pragnieniu przyjazdu?
– Nie mogłam, bo nigdy nie zechciał wysłuchać nikogo z nas. Przez tyle lat nigdy nie dano nam możliwości wytłumaczenia mu rzeczy, które się wydarzyły. Sądzę, że najpierw trzeba poznać fakty, nie sposób oceniać na odległość czy na podstawie zasłyszanych przekazów[2]. Na przykład jest mi przykro, że przyłożono wagę tak przebrzmiałej kwestii, jak spór pomiędzy duchowieństwem diecezjalnym i braćmi franciszkanami[3], do objawień w Medjugorje, które nie mają absolutnie nic wspólnego z tą dawną sprawą. Wychowałam się w Sarajewie, wśród duchowieństwa diecezjalnego, i wszystko było w jak najlepszym porządku. Nie dostrzegłam nigdy żadnej różnicy pomiędzy proboszczem w habicie a księdzem diecezjalnym.
Wróćmy do spotkania z Papieżem. Czy spotkaliście kiedyś w Me­djugorje jakiegoś księdza lub dostojnika, którego Ojciec Święty wysłał z poufną misją, by zdał mu sprawę, co tam zobaczył?
Do Medjugorje przybywają miliony ludzi, w tym tysiące księży i biskupów. Spotkałam wielu księży, którzy opowiadali, że uczestniczyli w spotkaniach z Papieżem czy też w obiadach, podczas których Ojciec Święty mówił z wielką żarliwością o Medjugorje. Dlatego postanowili przyjechać i zobaczyć, a pewnie po powrocie do Watykanu opowiadali


[1] Jak wiadomo, w odróżnieniu od stanowczego przekonania Jana Pawła 11 co do autentyczności objawień w Medjugorje. biskup Mostaru był im zawsze zdecydowanie przeciwny i twardo je zwalczał. Dzisiaj jurysdykcja nad nimi należy do Watykanu i opinie lokalnego biskupa na ten temat są traktowane jako. jak napisał kardynał Bertone, „jego opinia osobista” (Tarcisio Bertone, Giuseppe De Carli, L’ultima veggente di Fatima, dz. cyt., s. 105). Kościół potwierdził prawomocność deklaracji biskupów dawnej Jugosławii z  Zadaru z 1991 roku, wstrzymującej ocenę i przyjmującej postawę oczekiwania (zatem w Medjugorje nie ma niebezpieczeństwa dla wiary i chrześcijanie mogą się udawać tam na pielgrzymki). Przypadek Medjugorje stawia na nowo problem opozycji kościelnej, która często wyrządzała dramatyczne szkody, także w życiu wielu mistyków (w tym Ojca Pio i św. Faustyny Kowalskiej). Niels Christian Hvidt, w cytowanym już wywiadzie, zaproponował kardynałowi Ratzingerowi podjęcie tego tematu: „Rozgoryczenie wywołuje konstatacja, że większość wielkich profetycznych postaci w Kościele zostało odrzuconych za ich życia”. Kardynał udzielił na to znamiennej odpowiedzi: „Tak. to prawda. Święty Ignacy Loyola został wtrącony do więzienia, podobnie św. Jan od Krzyża, Święta Brygida ze Szwecji o mało co nie została potępiona przez sobór w Bazylei. Jest zresztą tradycją Kongregacji Doktryny Wiary zachowanie w pierwszej chwili wielkiej ostrożności tam, gdzie mamy do czynienia ze stwierdzeniami o charakterze mistycznym. Taka postawa jest jak najbardziej uzasadniona, gdyż istnieje wielu fałszywych mistyków, wiele przypadków patologicznych. Z tego powodu konieczna jest postawa bardzo krytyczna, by uniknąć ryzyka popadnięcia w sensację, fantazję albo przesąd. Mistyk objawia się w cierpieniu, posłuszeństwie, wytrzymałości, w ten sposób jego głos przetrwa w czasie. Co do Kościoła, musi się on wystrzegać wydawania przedwczesnych sądów, by uniknąć oskarżenia o «zabicie proroków»„. Wreszcie, zważając na fakt często zadawanego cierpienia, dodał: „Tak było zawsze: profetyczne oddziaływanie nie może przebiegać bez wzajemnego cierpienia”.
[2] Ta odpowiedź Mirjany jest zbieżna z odpowiedzią kardynała Ratzingera w wywiadzie przeprowadzonym przez Hvidta na temat badania mistyków przez Kościół: „Z proceduralnego punktu widzenia, żaden człowiek nie mógłby być skazany bez procesu i bez wcześniejszego wysłuchania go”.
[3] Przez 400 lat pod dominacją turecką jedynie bracia franciszkanie pozostawali incognito jako chrześcijanie w Bośni. W ten sposób, kiedy pod koniec XIX wieku odbudowano diecezje i parafie, które przejmował kler diecezjalny, dochodziło do nieporozumień z biskupami, ponieważ w niektórych miejscowościach ludzie chcieli, aby nadal pozostali w nich bracia. Jednakże taka sytuacja nigdy nie miała miejsca w Medjugorje.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa, Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Antonio Socci „Tajemnice Jana Pawła II”. Jan Paweł II i Medziugorje

    • borówka pisze:

      8 września 2011 – Katolicka Agencja Informacyjna, „Rome Reports” poinformowała o ujawnieniu nowych dokumentów pokazujących jak komunistyczny reżim byłej Jugosławii próbował zdusić i zdyskredytować objawienia Matki Bożej w Medziugorje.
      Dokumenty które ujawnił chorwacki dziennikarz Žarko Ivkovic w książce „The Mystery of Medjugorje” (Tajemnica Medziugorje) pokazują, w jaki sposób rząd szpiegował, szantażował, zastraszał i dyskredytował kilka osób związanych z objawieniami. W sposób szczególny kierownika duchowego wizjonerów – franciszkanina o. Jozo Zovko.
      Dziennikarz odkrył dokumenty w archiwach służb bezpieczeństwa byłej Jugosławii, SDB (Slużba državne bezbednosti — Służba Bezpieczeństwa Państwa).
      Komuniści postrzegali objawienia, jako ruch przeciwko rządowi. Dowody wskazują na to, że władze państwowe wykorzystywały podsłuch, szantaż i fałszywą dokumentację w stosunku do członków Kościoła, aby zatrzymać zwolenników objawień.
      W tym czasie biskup Zanic był czołowym krytykiem objawień, według autora książki te fałszywe dokumenty miały wpływ na opinię biskupa.
      Teraz dokumenty zostaną przeanalizowane przez Międzynarodową Komisję Watykańską powołaną do zbadania objawień w Medziugorje. Komisję powołał Ojciec Święty Benedykt XVI w 2010 r.

      Źródło: Rome Reports

  1. wobroniewiary pisze:

    Na razie Polska nierządem stoi. Ale Pan już nadchodzi.
    Ks. Stanisław Małkowski
    Na razie Polska nierządem stoi. Ale Pan już nadchodzi

    Ks. Stanisław Małkowski

    Warszawska Gazeta 12 – 18 października 2012 r. KOMENTARZ TYGODNIA

    9 października minęła siedemdziesiąta rocznica powstania obozu zagłady dla Polaków KL Warschau, w którym w latach 1942-44 zamordowano ok. 200 tys. Polaków w ramach planu zniszczenia stolicy i stopniowej likwidacji Polski. Obóz ten był po wojnie częściowo przejęty przez NKWD i UB. Pamięć o istnieniu obozu i męczeństwie ofiar była niszczona przez władze PRL i w dalszym ciągu jest zakłamywana przez władze III RP. Trwa odmowa poznania i upamiętnienia prawdy o tym obozie i jego ofiarach. Kustoszem i rzecznikiem pamięci była ś.p. sędzia Maria Trzcińska a wciąż jest wspólnota gromadząca się w kościele św. Stanisława Biskupa na warszawskiej Woli, gdzie co miesiąc odprawiana jest uroczysta msza święta w intencji ojczyzny oraz ofiar KL Warschau. Kilka dni temu w czasie koncelebrowanej mszy świętej wygłosił mądre kazanie były proboszcz parafii ks. Janusz Godzisz.

    Ład moralny w Polsce, którego patronem jest św. Stanisław męczennik, wymaga pamięci i prawdy. Kłamstwo i niepamięć sprzeciwiają się prawom Bożym i ludzkim. Podobne działanie widzimy wobec zbrodni smoleńskiej.

    W obu przypadkach ujawnia się bezmiar pogardy w odniesieniu do ludzi, którzy ponieśli śmierć i do przyczyn, sensu oraz skutków ich ofiary. Jeżeli nie da się zakwestionować samego faktu i rozmiaru śmierci, jak w przypadku sprzed siedmiu dziesięcioleci (choć i to się czyni), to przynajmniej usiłuje się ukazać śmierć jako przypadkową, mało ważną i bezsensowną, jak w przypadku sprzed trzydziestu miesięcy.

    Cenna jest w oczach Pana śmierć Jego wyznawców. Bóg pamięta i chce, żeby ludzie pamiętali o Nim i o sobie, o Bożych czynach i o własnej przeszłości. Naród bez historii, bez pamięci, traci tożsamość, przestaje być narodem. Ku temu zmierza dzisiejsza edukacja młodych Polaków.

    W Ewangelii mszalnej z piątku 12 października czytamy: „Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie; lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał i łupy jego rozda”. (Łk. 11,21 n.). W tych słowach Jezusa poznajemy kto jest uzbrojonym mocarzem, czym jest jego dwór, kim jest mocniejszy, kto rozdaje łupy. Mocarzem jest szatan, jego dworem stał się świat, a jego łupami są ludzie. Przychodzi jednak mocniejszy, czyli Chrystus, który zwycięża szatana, odbiera mu broń, którą jest kłamstwo i śmierć i ludzi wyzwala. Ku wolności wyswobodził nas Chrystus, trwajmy w niej. Sługami szatana są dzisiejsi mocarze, których bronią jest kłamstwo i śmierć. Sługami Boga są ci, którzy będąc „u Chrystusa na ordynansach, słudzy Maryi” idą drogą wolności w prawdzie, poznają prawdę, która wyzwala i prawdzie są wierni aż po świadectwo męczeństwa jak św. Stanisław Biskup.

    Znajdujemy w Kościele odważnych pasterzy i dzielne owce posłane między wilki. W świetle słowa Bożego mamy rozeznanie, kto jest kim, a także duchową zdolność, aby nie dać się zwyciężyć złu ale zło dobrem zwyciężać. Duchowa walka, która w Polsce się rozgrywa ma widzialny i słyszalny wyraz, jest więc jednoznacznym wezwaniem, aby opowiedzieć się po stronie dobra, prawdy i życia.

    Ponieważ mocarz uzbrojony w kłamstwo i śmierć jest silniejszy od ludzi – łupów, konieczne jest dla własnego ocalenia odwołanie się do mocniejszego – Jezusa Króla Polski, a także mocniejszej od złego ducha i złych ludzi – Maryi Królowej Polskiej Korony. Na razie Polska nierządem stoi. Ale Pan już nadchodzi.

    Czyich i jakich rządów chcemy.

  2. Magdalena-Zofia pisze:

    na Frondzie, pojawił się artykuł, z którym warto się zapoznać. Dotyczy on opinii o Soborze Watykańskim II, opinii nie zawsze dobrych, które chętnie są wykorzystywane dla określonych celów.
    http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/kon_trojanski_w_miescie_boga,_czyli_jak_swad_szatana_zmanipulowal_myslenie_o_soborze_24727

  3. mer pisze:

    No, właśnie. Przepraszam, bo właściwie, to – nie na temat:”niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, TEJ ziemi” – To dlaczego wczoraj na Krucjacie różańcowej było w Warszawie około 60 osób?
    Kopiuję:
    Anioł Stróż Polski 12 październik 2012
    ANIOŁ STRÓŻ POLSKI
    KOREKTA I ADJUSTACJA TEOLOGICZNA. – KS. dr ADAM SKWARCZYŃSKI

    „Dar Pięćdziesiątnicy, o którym prorokował błogosławiony syn tej ziemi, to zdecydowana postawa w obronie Chrystusa i Jego Kościoła, to przebudzenie, które prowadzi do światła wolności. Im bardziej wy sami, drodzy Polacy, pozwolicie, aby ten dar was przemieniał i kształtował, tym szybciej będziecie potrafili pokonać waszych wrogów i przemieniać oblicze tej ziemi, współpracując z łaską Bożą”.

    ANIOŁ STRÓŻ POLSKI: «Pisz, Człowiecze. Przekazuj moje słowa, które przynoszę z polecenia Bożego. Bóg wciąż pragnie wywyższenia waszego narodu pośród innych, abyście dali prawdziwe świadectwo wiary.
    Polacy! Czy zdajecie sobie sprawę, jaką wolnością pragnie obdarzyć was Bóg? Czy jesteście świadomi, jaką rolę otrzymaliście w tym czasie?
    Otrzymaliście szansę wolności do życia w prawdzie Ewangelii. Pośrodku waszego narodu stoi krzyż, który towarzyszy wam od początku dziejów, kiedy włączeni zostaliście w historię Kościoła i chrześcijaństwa. Prawda krzyża jest drogą do zmartwychwstania i za tą prawdą musicie podążać. Bóg pragnie, abyście jako naród współuczestniczyli w drodze Jego Syna, trwali przy Nim i byli prowadzeni przez Jego Matkę. Gdyby zechciał, obdarzyłby was już dawno wolnością i przemienił, lecz w swojej mądrości chce zobaczyć waszą współpracę, aby świadectwo wasze i całego waszego narodu było pełne. Prawdziwa wolność polega przecież na czynach oraz na wypełnianiu Prawa Bożego. Wasz wielki Rodak, syn tej ziemi, dał wam wskazówki, jak osiągnąć prawdziwą wolność. Mówił o miejscu, gdzie prawdziwie czuliście się wolni. To Jasna Góra, gdzie zawsze przychodziliście do Tronu waszej Królowej, do Niej wyciągaliście wasze ręce i upadaliście na kolana, prosząc Ją o wstawiennictwo! Wasza Królowa i Hetmanka niczego wam nie odmawiała.
    Pamiętajcie, że wolność jest darem Bożym i zawsze nim pozostanie. Dlatego, jeśli chcecie ją otrzymać, musicie wszystko budować na fundamencie Chrystusa, Jego Ewangelii i Jego Krzyża! Pozostali, którzy na tym fundamencie nie budują, tworzą system uwalniania się od Chrystusa. To uwolnienie od Chrystusa i Jego Ewangelii jest dokładnie zaplanowaną taktyką, w którą została wciągnięta nie tylko Polska, lecz Europa i świat. Jeśli pozostaniecie w prawdzie i tradycji waszych ojców, wtedy waszymi czynami dacie świadectwo prawdziwej wolności, opartej na wolności Bożej. Zniewolenie zostało wam narzucone przez wroga. Wasze świadectwo wiąże się z przyjmowaniem obelg, wyśmiania i prześladowania – lecz to właśnie jest droga Chrystusa. Każda wolność, która odrzuca tradycję i głos sumienia, staje się fałszywym pojmowaniem prawdy i prowadzi do zniewolenia.
    Skoro Bóg was wybrał, abyście dali takie świadectwo prawdy innym narodom w tym czasie, to znaczy, że wybrał Polskę do apostolstwa. Być apostołem to przede wszystkim głosić prawdę słowem i czynem. Chrzest włączył was w Mistyczne Ciało Chrystusa, a teraz nadchodzi czas duchowego bierzmowania, abyście zostali umocnieni Duchem Świętym. Bierzmowanie dziejów znaczy was na rycerzy Chrystusa oraz umacnia w walce na rzecz zdobywania Jego Królestwa. To wydarzenie jest odświeżającym powiewem Ducha Świętego, ma ono obudzić sumienie całego narodu na wszystkich płaszczyznach jego życia. Dar Pięćdziesiątnicy, o którym prorokował błogosławiony syn tej ziemi, to zdecydowana postawa w obronie Chrystusa i Jego Kościoła, to przebudzenie, które prowadzi do światła wolności. Im bardziej wy sami, drodzy Polacy, pozwolicie, aby ten dar was przemieniał i kształtował, tym szybciej będziecie potrafili pokonać waszych wrogów i przemieniać oblicze tej ziemi, współpracując z łaską Bożą.
    Nie zniechęcajcie się, nie traćcie ducha, gdy niecierpliwość was ogarnia. Trwajcie na modlitwie oraz na dawaniu świadectwa waszej wiary. Nie opuszczajcie waszej ojczyzny, bo gdzie znajdziecie lepsze schronienie, jak nie pod płaszczem Królowej? Skoro jednak niektórzy związali swoje losy z innymi narodami, to dawajcie świadectwo – nie wypierajcie się Chrystusa, lecz bądźcie Jego świadkami.
    Tajemnica krzyża, której teraz doświadczacie, jest związana z tajemnicą zmartwychwstania, której będziecie świadkami, jeśli tylko wypełnicie Wolę Chrystusa.
    Przyjmijcie błogosławieństwo w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego».

    KOMENTARZ ks. Adama Skwarczyńskiego
    Już miałem odesłać tekst orędzia bez komentarza, gdyż od strony „teorii” czyli poruszonych prawd jest jasny, lecz pomyślałem sobie: czy czytelnicy zatrzymają się przy nim i postawią sobie pytanie o to, jakie praktyczne wnioski dla swojego życia z niego wyciągnąć…? Ponieważ ogarnęły mnie w tym względzie wątpliwości – na ogół ludzie pytają tylko „co nowego?” – zdecydowałem się na komentarz.
    Gdy Jan Paweł zawołał na Placu Zwycięstwa o Nową Pięćdziesiątnicę, poczuliśmy siłę w swoich pięściach, gotowi podsunąć je pod nos milicjantom i tym, którzy ich wysłali. Uczyniliśmy to zresztą wkrótce w czasie strajków i podpisywania złudnych umów, kiedy to po obu stronach okrągłego stołu zasiadali ludzie tego samego pokroju i po cichu realizowali swoje plany (do dziś to czynią). A gdy zapełniły się więzienia i wielu padło pod kulami MO, ktoś ironicznie mógł zapytać: i co teraz z „odnawianiem oblicza tej ziemi przez Ducha Świętego”? Zabrakło nam następców bł. ks. Jerzego Popiełuszki, głosicieli prawdziwej wolności – wolności ducha. Dogasły więc Msze święte za Ojczyznę, a nasz naród w swej większości stał się bierną masą, oddając po kolei prawie wszystkie szańce, o które wcześniej tak mężnie walczył, i to w każdej dziedzinie życia. Diabeł stał się nauczycielem moralności i wodzem, wciskając Polakom do rąk swoją prasę, pisane przez wrogów książki, upiorne gry komputerowe, zasadzając przed ekranami telewizorów miliony gapiów jako konsumentów niemoralności i kłamstwa, trzymających się za brzuch ze śmiechu podczas szkalowania i poniżania ludzi szlachetnych, wyśmiewania tego co dla katolików do tej pory było święte i nietykalne. Jest on tym nauczycielem do dzisiaj. Wydaje mu się może, że już prawie połknął Polskę, tak znienawidzony przez siebie naród!
    Nie będzie żadnego zwycięstwa, żadnego odnowienia oblicza naszej ziemi, bez ofiar, gdyż miłość bez ofiar nie istnieje – mierzy się ją zdolnością do poświęceń. Bóg pragnie nadal wywyższenia Polski, „zmartwychwstania”, lecz droga do niego wiedzie tylko jedna: krzyżowa. Niecierpliwimy się, doświadczając wciąż obelg, wyśmiania i prześladowania, więc ulegamy naturalnym odruchom: poddając ostrej krytyce zniewalających nas i wrogich Narodowi prześmiewców i prześladowców, wytykając im błędy, pokazując publicznie gniew i niezadowolenie. Jednak nie bierzemy tego pod uwagę, że nie w ten sposób Chrystus szedł na Golgotę – nie czynił ze swojej drogi demonstracji! Niósł wyniszczający Go krzyż i na nim skonał, chociaż w każdej chwili mógł się od niego uwolnić, położyć wrogów pokotem, uczynić swoje ciało niecierpiętliwym, a nawet zniknąć… My tego nie potrafimy, ale możemy – nawet powinniśmy – Go na tej drodze naśladować, otoczeni szpalerem nie tylko wrogów krajowych, ale i zagranicznych. „Moc w słabości się doskonali”, więc każde warunki życia, nawet najtrudniejsze, mogą sprzyjać dążeniu do świętości, jeśli tylko ktoś naprawdę chce do niej dążyć.
    Dla tych, którzy chcą – proste wnioski:
    1. mają żyć łaską, mocą i darami sakramentu Bierzmowania, poprzez który Duch Święty chce każdą duszę, rodzinę, cały naród uczynić „wieczernikiem” na wzór Jerozolimskiego. Czy codziennie modlimy się z ufnością o rozpalenie w nas tego Ognia, który Chrystus przyniósł na ziemię? A może wprost przeciwnie – pozwalamy złym duchom Go gasić, żyjąc w oziębłości, lekceważąc grzechy, nie mając wyższych pragnień? Zapomnieliśmy o swoim Bierzmowaniu?
    2. W sakramencie Bierzmowania Duch Święty uczynił nas swymi żołnierzami, więc zdradą by było wyłączenie się nasze z czynnej obrony Chrystusa i Jego Kościoła.
    3. Mamy dążyć do prawdziwej wolności ducha, polegającej na gorliwym wypełnianiu Prawa Bożego – bez żadnych wykrętów, usprawiedliwień, powoływania się na prawa ludzkie, z Bożym Prawem się nie godzące. Trzymajmy się zawsze głosu sumienia (dobrze ukształtowanego), zamiast ten głos zagłuszać i szukać dla siebie usprawiedliwień.
    4. Otoczeni kłamcami, mamy żyć w prawdzie (głosić ją słowem i czynem), a wciągani w pogańskie praktyki (Halloween, zabawy i wyjazdy integracyjne w piątki – dni zakazane, swoboda seksualna młodych pod okiem rodziców i wychowawców, noszenie łańcuchów i ozdóbek zamiast medalików, handel w niedzielę itp.) – mamy bezwzględnie trzymać się szlachetnej tradycji ojców.
    5. Liczmy się z tym, że naszym krzyżem codziennym będą konsekwencje zdecydowanego pełnienia Woli Bożej. Tak jednostka, jak i cały naród, idący drogą posłuszeństwa Bogu, będzie znienawidzony przez piekło i atakowany na różne sposoby. Łaska Boża pomoże nam przejść zwycięsko przez te ataki i doczekać bliskiego zmartwychwstania i pełnej wolności.
    http://aniol-ave.blogspot.com/
    (Czasem nie mam czasu czytać, tylko przesyłam od razu dalej. Przydałoby mi się więcej ruchu dla zdrowia, a nie tylko siedzenie przed komputerem, bo i noce zarywam, a to grzech.)

    • mer pisze:

      Akcja wyborcza Polaków na Litwie – dostali 6 % – weszli do Sejmu…znów lewicującego.
      Chwała Panu.

    • Tadeusz z Podkarpacia pisze:

      „No, właśnie. Przepraszam, bo właściwie, to – nie na temat:”niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, TEJ ziemi” – To dlaczego wczoraj na Krucjacie różańcowej było w Warszawie około 60 osób?”

      Bo Polska jest teraz Krzyżowana i oczekuje zmartwychwstania.

      • mer pisze:

        Znajoma z Podkarpacia (No Sa) opowiadała wczoraj przez telefon, że wyjeżdżają stamtąd całe rodziny z dziećmi do pracy za granicą. Czy wrócą?….

    • Magdalena-Zofia pisze:

      Może pocieszeniem bedzie fakt, że ponad 100 000 osób, złożyło imienne deklaracje, zapewniające o modlitwie.

      • mer pisze:

        Mamy analogiczny problem, jak z tv TRWAM: złożyło 104 tys, a mogłoby złożyć 4-5 mln.
        W TRWAM złożyło 2 mln 380 tys, a mogłoby złożyć 8-10 mln.(niektorzy, co podpisują jakieś isty JUŻ mówią, że dostają pocztą podziękowania, a też i policja ich odwiedza w mieszkaniu. No i co…? Oj, jest krzyżowana…jest, a boją sie ludzie krzyża. Szczerze: ja też.

  4. Magdalena-Zofia pisze:

    „a też i policja ich odwiedza w mieszkaniu”
    – nie słyszałam o takim zjawisku, jak odwiedziny policjantów w domach, bez konkretnej przyczyny. Tzn. przychodzą sobie do jakiegoś mieszkania, tak zwyczajnie i co mówią ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s