16 listopada – święto Matki Bożej Miłosierdzia

 Matka Boża Miłosierdzia – http://www.faustyna.pl

Maryja jest Tą, która w sposób szczególny i wyjątkowy doświadczyła miłosierdzia, a równocześnie też w sposób wyjątkowy okupiła swój udział w objawieniu się miłosierdzia Bożego ofiarą serca. Ona najlepiej zna tajemnicę Bożego miłosierdzia. Wie, ile ono kosztowało i wie, jak wielkie ono jest (por. DM*, 9).

ikona2Matka Boża Miłosierdzia choć czczona jest w Kościele pod tym tytułem od dawna, to jednak literatura teologiczna na ten temat jest wyjątkowo skąpa. Matka Boża Miłosierdzia jest przede wszystkim Tą, która dała światu Syna Bożego, Wcielone Miłosierdzie, i daje Je nieustannie, prowadząc do Niego wszystkich wierzących. Najpełniejsze uzasadnienie tego tytułu Maryi współcześnie podaje Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Dives in misericordia”. Pisze w niej, że Maryja jest najpierw Tą, która w sposób wyjątkowy doświadczyła Bożego miłosierdzia, gdy została zachowana od grzechu pierworodnego i obdarzona pełnią łaski, by stać się Matką Syna Bożego. W czasie Zwiastowania wyraziła zgodę, w Betlejem porodziła Syna Bożego w ludzkim ciele i przez całe życie uczestniczyła w objawianiu przez Niego tajemnicy miłosierdzia Bożego aż po ofiarę, którą złożyła u stóp krzyża. Dlatego Maryja jest Tą, która najpełniej zna tajemnicę Bożego miłosierdzia, wie, ile ono kosztowało i jak wielkie ono jest (DM* 9).
Ona też głosi miłosierną miłość Boga z pokolenia na pokolenie od dnia, w którym wyśpiewała „Magnificat’ na progu swej krewnej Elżbiety, i prowadzi ludzi do Zbawicielowych zdrojów miłosierdzia. Miłosierna miłość Boga w dzie- jach Kościoła i świata nie przestaje objawiać się w Niej i poprzez Nią. Jest to objawienie szczególnie owocne – napisze Jan Paweł II – albowiem opiera się w Bogarodzicy o szczególną podatność macierzyńskiego serca, o szczególną wrażliwość, o szczególną zdolność docierania do wszystkich, którzy tę właśnie miłosierną miłość najłatwiej przyjmują ze strony Matki(DM*, 9).

Maryja jest Matką Miłosierdzia także i z tego względu, że przez Jej pośrednictwo spływa na świat miłosierdzie Boga w postaci wszelkich łask. Jej macierzyństwo wobec wszystkich ludzi trwa nieustannie – jak podkreśla Sobór Watykański II – albowiem wzięta do nieba, nie zaprzestała tego zbaw- czego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego. Dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny(KDK**, 62).
Maryja nazywana jest Matką miłosierdzia, Matką Bożą miłosierdzia lub Matką Bożego miłosierdzia, a każdy z tych tytułów – jak pisze papież Jan Paweł II – ma głęboki sens teologiczny. Te tytuły mówią bowiem o Maryi jako o Matce Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Jako o Tej, która doświadczywszy miłosierdzia w sposób wyjątkowy, w takiż sposób „zasługuje” na to miłosierdzie przez całe życie, a nade wszystko u stóp krzyża swojego Syna (DM 9). Ona je głosi i wyprasza całemu światu.
Matko, Twoja pokora, uniżenie i całkowite zawierzenie Bogu wyniosło Cię do godności Królowej Nieba. Zaszczytne tytuły nie przemieniły Twojej natury. Nadal pozostajesz cicha, wierna i całkowicie oddana Bogu. Służysz Mu nadal kierując ludzi ku Bożemu Majestatowi, nie zatrzymując ich wzroku na sobie. “Od śmierci Pana Jezusa Maryja stała się naszą Matką Miłosierdzia, albowiem wyjednała nam łaski i sprowadza Miłosierdzie Boże na nas”. Dziękujmy Bogu za zaufanie jakim obdarzył Matkę Swego Syna i za Jej pokorne “fiat”, które przemieniło świat: “wielbi dusza moja Pana i raduje się Duch mój w Bogu Zbawicielu moim, bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy! Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie!”
Inne modlitwy i kult: http://www.faustyna.pl/
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „16 listopada – święto Matki Bożej Miłosierdzia

  1. wobroniewiary pisze:

    Matko okaż nam miłosierdzie, gdy znowu ludziom przeszkadza twój Krzyż

    Rektorowi UKW przeszkadzał krzyż
    Walka z Kościołem w Polsce staje się coraz bardziej jawna. Ponownie krzyż został wykorzystany do podziału Polaków. W Bydgoszczy nowy rektor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego (UKW) „pozbył się” krzyża ze swojego gabinetu oraz sali uniwersyteckiego senatu.

    Prof. Janusz Ostoja-Zagórski urząd rektora UKW objął dopiero we wrześniu br., a już jego decyzje dzielą akademicką społeczność. Jak informuje jedna z lokalnych gazet, oprócz zdjęcia krzyży ze ścian uniwersytetu rektor nieoficjalnie zakazał swoim profesorom, by wzięli udział we Mszy św. inaugurującej nowy rok akademicki w uczelnianych togach.

    – To postępowanie wpisuje się w pewien klimat, który dość wyraźnie wpisuje się w tej chwili w sytuację Polski. Zauważmy, że w ubiegłym roku wraz z nastaniem nowego parlamentu pierwszym tematem, który został zapowiedziany przez Ruch Palikota w Sejmie, była kwestia zdjęcia krzyży – wyjaśnił w Radiu Maryja etyk ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TCHr, profesor teologii.

    całość: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/15286,rektorowi-ukw-przeszkadzal-krzyz.html

  2. wobroniewiary pisze:

    Masoneria i sekty przeszkodą w ewangelizacji

    Loże masońskie i sekty coraz silniej utrudniają ewangelizację na terenie Paragwaju. Tamtejszy Episkopat poruszył ten temat podczas ostatnich obrad.

    W wydanym na zakończenie obrad komunikacie paragwajscy biskupi alarmują, że niepokojąco wzrasta liczba tego rodzaju związków i organizacji, które – jak podkreślili hierarchowie – stanowią zagrożenie dla wiary katolickiej. „Masoneria i sekty to zewnętrzne przeszkody w dziele ewangelizacji” – napisano w dokumencie.

    Hierarchowie zauważyli, że ideologia gender dąży do zniszczenia człowieka. Pisząc o masonerii, biskupi alarmują, że „nie uznaje ona boskości Jezusa Chrystusa i proponuje mieszaninę filozofii i filantropii sprzeczną z chrześcijańską wiarą”.

    Zauważyli także, że szerzące się w Paragwaju sekty religijne zaczynają przenikać nawet do systemu edukacyjnego kraju. Biskupi Paragwaju podkreślili, że rodzice powinni wysyłać dzieci do katolickich szkół, w innym przypadku narażają swoje dzieci na utratę wiary. Episkopat potępił posyłanie przez katolickich rodziców swoich dzieci do prowadzonych przez grupy sekciarskie szkół. „Trzeba raczej aktywnie przynależeć do własnej wspólnoty katolickiej, niż ryzykować utratę wiary swych pociech” – podkreślają biskupi.

    W czasie minionego posiedzenia Episkopatu Paragwaju biskupi rozważali także wiele innych niepokojących zjawisk, które wpływają na osłabienie wiary w paragwajskim społeczeństwie.

    „Wszyscy zdajemy sobie sprawę z problemów i wyzwań osłabiających dziś wiarę. Bardziej niż kiedykolwiek aktualne jest pytanie Jezusa: »Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?« (Łk 18,8)” – stwierdzili w dokumencie. Jednocześnie pasterze paragwajskiego Kościoła zauważyli, że żadne reformy czy zmiany strukturalne nie przyniosą pożądanych skutków, jeżeli wcześniej nie zostanie wzmocniona i odnowiona wiara. Biskupi z niepokojem obserwują także „powierzchowne” traktowanie przyjmowanych sakramentów, uczestnictwo w katechezach i Liturgii.

    Hierarchowie wyrazili obawy o słabość ewangelizacji, na którą także ma wpływ niedobór kapłanów. Niepokój Episkopatu budzi niski wskaźnik powołań w kraju. Jak wyjaśnili, spadek liczby kapłanów powoduje też niższą frekwencję na nabożeństwach, choć da się tu dostrzec pozytywny trend powrotu do Kościoła młodego pokolenia Paragwajczyków.

    Ponadto paragwajski Episkopat zaznaczył, że znaczna część społeczności katolickiej, która nie uczestnicy w niedzielnej Eucharystii, nie czyta Pisma Świętego, zaniedbuje praktyki modlitewne.

    „Rodziny chrześcijańskie mają ograniczony dostęp do religijnego wychowania ich dzieci w instytucjach publicznych, które są sekularyzowane” – czytamy w dokumencie.

    Jak zaznaczyli biskupi, nie zapominają oni o rodzinach i wszystkich ludziach, którzy potrzebują nawrócenia osobistego. Jednocześnie podkreślili, że wiele nadziei niesie ze sobą zainaugurowany w październiku przez Benedykta XVI Rok Wiary.

    Biskupi zapowiedzieli, że poprzez ten Rok chcą, aby na wszystkich szczeblach Kościoła, parafii, wspólnot religijnych, domów kultury otworzyć serca, „drzwi wiary” na miłość Ojca objawioną w jego Synu Jezusie Chrystusie i Duchu Świętym. W czym pomóc ma codzienna modlitwa oraz rodzinna modlitwa różańcowa.

    http://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/15277,masoneria-i-sekty-przeszkoda-w-ewangelizacji.html

  3. wobroniewiary pisze:

    Od satanizmu do ateizmu
    […]Po obronie wspomożyciela satanisty Nergala “Tygodnik Powszechny” przechodzi do głównego artykułu numeru. To wywiad ks. Andrzeja Draguły z piosenkarką Marią Peszek, która na jednej ze swoich płyt łączyła erotykę z modlitwą. Kapłan zafascynował się jej ostatnią płytą “Jezus Maria Peszek”, gdzie artystka mówiła z kolei o nękającym ją wielomiesięcznym załamaniu nerwowym, z którego wyjście stało się możliwe dzięki porzuceniu wiary w Boga. Wywiad z ateistką zrobił wrażenie nawet na Katarzynie Wiśniewskiej z “Gazety Wyborczej”, która jest tam antykatolickim cynglem numer jeden. Wiśniewska podnieca się zgodą ks. Draguły z Peszek, że Kościół to dzisiaj zamknięta twierdza i getto. Okazuje się, że winnymi antyklerykalizmu czy ateizmu jest… o. Rydzyk. Peszek, korzystając z użyczenia jej “katolickich” łamów, opowiada o wolności, jaką przyniósł jej ateizm. “Decyzja odsunięcia na bok postaci Boga, który miałby mi w czymkolwiek pomagać – wybór, że zostaję sama z sobą i w pełni jestem odpowiedzialna za to, czy jestem szczęśliwa, czy nie – była wyzwalająca, fantastyczna”. “Ja się absolutnie z Tobą zgadzam, ponieważ Bóg nie jest po to, żeby przestało Cię boleć” – przyklasnął ateistce ks. Draguła, a recenzentka z “Wyborczej” przyklasnęła z radością, że i tu “ksiądz i ateistka znaleźli porozumienie”. Peszek poruszyła też kilka innych “budujących” tematów. Opowiedziała, dlaczego nie chce mieć dziecka i o świadomym porzucaniu macierzyństwa przez kobiety. Jaki ewangelizacyjny efekt dał wywiad księdza z ateistką? Widać to najlepiej po konkluzji red. Wiśniewskiej, która po lekturze rozmowy ks. Draguły z Peszek doszła do wniosku, że “Może po prostu wystarczy myśleć, żeby umieć rozmawiać, a to, czy się w Boga wierzy, czy nie, ma mniejsze znaczenie, niż się wydaje”.[…]
    Całość: http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/42-gowne/3453-qobudnik-powszechnyq

  4. hetmanpokoju pisze:

    Nie czytałem tego

  5. hetmanpokoju pisze:

    Żal mi tych którzy czytają orędzia MBM z Irlandii . W ostatnim orędziu piszą między innymi że katolicy sami będą musieli odprawiać msze święte bez księży a także że przygotować się należy na schizmę w kościele katolickim. Przypuszczam że będzie to schizma będąca wynikiem orędzi MBM . Wtedy te orędzia przyniosą zatrute owoce . Jak katolicy mogą wierzyć w te orędzia i nie rozeznać podstępu ?

    • wobroniewiary pisze:

      Modlimy się za nich.

      Św. Faustyna pisała o tym inaczej, że księża będą odprawiać msze święte po domach i po cywilu…

      Modlitwą zdziałamy więcej niż tylko krytykowaniem 🙂

  6. Tadeusz z Podkarpacia pisze:

    „Tak więc, chociaż Reszta Armii prowadzona będzie przez księży i innych Chrześcijańskich duchownych, wielu będzie świeckimi sługami, ponieważ będzie to czas niedoboru kapłanów.

    Wy, Moi uczniowie, będziecie musieli zebrać i przechowywać Hostie Komunii, ponieważ będą one trudno dostępne. Ci z was, którzy są Katolikami, będą musieli odprawiać Msze Święte w bezpiecznych miejscach lub Kościołach bezpieczeństwa.

    Utworzona zostanie misja, podobna do niemieckiego nazistowskiego prześladowania, gdzie ścigani byli Żydzi, w celu wykorzenienia tak zwanych zdrajców Nowego Światowego Kościoła, o którym powiedzą wam, że jest dla wszystkich religii.

    Zostaniecie oskarżeni o profanowanie Mszy i ich nowo ukształtowanej prezentacji Mszy, gdzie Ja nie będę obecny w Eucharystii, ponieważ będzie to ohyda w Oczach Mojego Ojca.”

    • Franek pisze:

      Większych herezji w życiu nie czytałem, co to za brednie? ręce świeckie mają zabierać i przechowywać Hostie ? łapy precz !!!

    • Janek pisze:

      „Zostaniecie oskarżeni o profanowanie Mszy i ich nowo ukształtowanej prezentacji Mszy, gdzie Ja nie będę obecny w Eucharystii, ponieważ będzie to ohyda w Oczach Mojego Ojca.”
      Ale to przecież jest profanacja :(.

      To jest wzywanie do:
      -Komunii Św. na rękę (AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA),
      -Ewentualnie okradania Tabernakulów (AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA),
      -Innych profanacji (AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA).
      „Tak więc, podczas gdy armia reszty będzie prowadzona przez księży i innych duchownych chrześcijańskich, wielu będzie świeckimi sługami, ponieważ będzie to czas, w którym będzie brakowało kapłanów.” – Czyli kapłani są zarezerwowani tylko dla „reszty Kościoła” ze stopniami?

      • wobroniewiary pisze:

        Gorzej – to jest wzywanie do wyciągania z ust i chowania na czarną godzinę przez posłuszne stare babcie, jak kiedyś babcie chowały chleb lub kawałek kiełbasy po kieszeniach w czasie wojny albo większego kryzysu.

        Komunia święta duchowa – jak nie można przyjąć w postaci chleba eucharystycznego.
        Ksiądz Adam pisze opracowanie na ten temat.
        I ludzie zamiast zajmować się takimi niebezpieczeństwami, omadlać je to wypisują, że my zamieszczamy fałszywe modlitwy św. Brygidy i że co z tego, że mają one imprimatur jak ich rozważania budzą grozę (!!!)

        Módlmy się o wytrwanie w trych cięzkich czasach w wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii.

        • Janek pisze:

          Modlitwy św. Brygidy fałszywe? Przecież duch bluźnierstw podczas odmawiania Tajemnicy Szczęścia podsuwał mi takie oto myśli, że fałszywe modlitwy itp. Co do tych modlitw to to serio tylko raz w życiu można? Ostatnio z własnej winy przerwałem, odkładałem na 22.00 lub później zmawianie, wczoraj zacząłem od nowa. Chyba to, że zacząłem od nowa to to się od nowa liczy?

        • wobroniewiary pisze:

          Kto powiedział, że tylko jeden raz 🙂
          Ja sama odmawiałam z 5 lub 6 razy (nie pamiętam dokładnie, bo nie prowadze statystyk.
          Nawet tu na stronie podawałam linki do nagrań mp3 z tymi modlitwami, aby ludzie sobie ściągnęli i zapisali np. na tel. to nawet będąc zmęczonym można leżąc w lżku odsłuchać tych pięknych rozważań o męce Pana naszego

          Co do samego tytułu to nie chodzi tu o szczęście cielesne czy samozadowolenie, ale o szczęście duszy – szczęście niebieskie. Ale krytykujący zawsze „woedzą lepiej”
          Jak się che w kogoś uderzyć to się kij znajdzie.

          Przecież modlitwa Anioła z Fatimy też jest podobna do modlitwy św. Gertrudy. Tę też poddano krytyce, bo WOWiT-y o niej pisały.
          Maria Valtorta rozważa mękę Pana, Maria z Agredy również. Vassula także.
          One wszystkie zostana poddane krytyce po kolei.
          A my trwajmy mocni w wierze w Jezusa Chrystusa.

          Święty Michale Archanie…
          Któż jak Bóg!

        • Janek pisze:

          :O Modlitwę Anioła z Fatimy uznano za fałszywą? :OOOOOOOOOOOO

  7. Tadeusz z Podkarpacia pisze:

    Zatrważają i te słowa:
    „wielu będzie świeckimi sługami, ponieważ będzie to czas niedoboru kapłanów”

    Wiem skądinąd, że w takich krajach jak w Holandii osoby świeckie dokonują chrztów w kościołach.
    Zakonnice a jak ich brak a ksiądz nie ma czasu, to chrzczą świeckie katechetki!

  8. Nowa pisze:

    A macie gdzieś ten link do tajemnic szczęścia w mp3?
    Ja bardzo chętnie skorzystam

  9. AA pisze:

    No proszę was.
    Jaka tu jest groza w rozważaniu tajemnic szczęścia?
    Chyba komus orgonity zasłoniły zdrowe myślenie.

    Zenobiusz pisze:
    “Tajemnica szczęścia to tytuł niewielkiej książeczki (polskie wydanie ma imprimatur Kurii Warszawskiej z dnia 12.03.1984 r.), która zawiera modlitwy i rozważania św. Brygidy Szwedzkiej. Sam tytuł już prowokuje, odwołuje się bowiem do jednego z najbardziej poszukiwanych pragnień człowieka, do szczęścia.”
    Moja uwaga ,niestety mimo imprimatur,uważam ten tekst za kolejna fałszywkę ,”świeżej daty”.miałem tą książeczkę ,swego czasu i dokładnie ją przeczytałem. Groza jakie refleksje,były efektem tej lektury”

    No proszę czy takie rozważania mogą budzić grozę?
    zacznę od końca:
    PIETNASTA MODLITWA
    O Jezu!
    Usymbolizowany w życiodajnej winorośli, wspomnij na obficie broczącą Krew, która popłynęła hojnie z Twego Ciała jak wino z dojrzałych gron w tłoczni.
    Przebity włócznią żołnierza, wylałeś wszystką Krew i Wodę do ostatniej kropli. Wisząc wysoko na krzyżu z opadłą Najświętszą Głową, stałeś się jak pęk zeschniętej mirry, bezwładny, odrętwiały, bez śladu życia na zewnątrz i we wnętrzu Ciała, aż do szpiku kości.
    Przez gorzką Mękę i przez wylaną drogocenną Krew błagam Cię, o słodki Jezu, zrań moje serce łaską, ażeby łzy pokuty i miłości stały się dla mnie dniem i nocą tak potrzebne, jak chleb powszedni. Nawróć mnie całkowicie do siebie, aby me serce utworzyło dla Ciebie stałe mieszkanie, aby moja mowa była Ci miła, a koniec życia uwieńczony nadzieją spotkania się z Tobą w raju, gdzie mógłbym Cię chwalić i błogosławić na wieki wraz ze wszystkimi Świętymi. Amen.
    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…
    Westchnienie, Jezu, Miłości moja bądź uwielbiony i zmiłuj się nade mną!

    • wobroniewiary pisze:

      Bardzo nas cieszy, że wielu Czytelników zauważa i podnosi ten problem.

      Czy to budzi grozę?

      Dlaczego „Tajemnica szczęścia?” Tekst ten, który będziemy czytać został nazwany „Tajemnicą Szczęścia” nie bez powodu. Wzbudza on swoim tytułem zaciekawienie, ale jednocześnie zastanawia. Nie chodzi bowiem autorowi o sensację, o jakiś przemijający interes, ale o zwrócenie uwagi na bardzo ważny problem, który wymaga przemyśleń. Chcąc zatem znaleźć odpowiedź na postawione wyżej pytanie, trzeba cały tekst uważnie czytać i otworzyć się na tchnienie Bożej łaski.

      Co to jest tajemnica? Znajdujemy się w sferze ocen religijnych. Tajemnica jest rzeczą ukrytą, której człowiek nie potrafi poznać o własnych siłach. Język łaciński używa w takich przypadkach terminu „misterium”. Ujmuje w nim sprawy nadprzyrodzone. Tajemnica w sensie religijnym oznacza prawdę objawioną przez Boga, której ludzki rozum nie jest w stanie ogarnąć. Takie prawdy można poznać jedynie w świetle wiary świętej. Niektóre z nich pod wpływem Bożego światła można częściowo zgłębić. Jednak zgłębienie wielu z nich przekracza granice ludzkich kompetencji. Do niezgłębionych prawd religijnych należy między innymi tajemnica Trójcy przenajświętszej.

      Drugi człon tytułu książeczki zawiera, podobnie jak pierwszy, określenie fascynujące, dotyczące sfery marzeń, pragnień, usilnych dążeń, któremu na imię „Szczęście”. Każdy człowiek spontanicznie tęskni za szczęściem. Szuka go na drogach swego powołania życiowego, posługuje się różnorodnymi środkami, aby je zdobyć, ale zawsze odczuwa niedosyt, często rozczarowanie. Potwierdza to św. Augustyn w znanym powiedzeniu: „Niespokojne jest serce człowieka, o Boże, dopóki nie spocznie w Tobie”. Przez prawdziwe szczęście należy rozumieć doskonałość istoty rozumnej, która osiągnęła w pełni swój cel. Dla człowieka celem najwyższym jest pełnia dóbr, niezmącona radość i zaspokojenie najszlachetniejszych aspiracji. Taka perspektywa należy do dążeń właściwych jego naturze. To szczytowe osiągnięcie dokonuje się po śmierci przez bezpośrednie, uszczęśliwiające oglądanie istoty Boga. Pismo święte nazywa to szczęście widzeniem Boga „twarzą w twarz” (1 Kor 13,12).

      W tej książeczce jest mowa o prawdziwym szczęściu przygotowanym przez Boga dla tych, którzy go miłują. Ta miłość sprawdza się w naśladowaniu Chrystusa w Jego cierpieniu na ziemi i owocuje w niezmąconej chwale nieba. Do tego najwznioślejszego celu został powołany każdy człowiek. Musi tylko wiedzieć i nabrać przekonania, że szczęście mierzy się krzyżem, że przez cierpienie prowadzi niezawodna droga do wiecznego światła i radości.

      Sam Stwórca odkrył przed człowiekiem swój odwieczny plan, podyktowany miłością. Pismo Święte, zwłaszcza Nowy Testament, wyraźnie o tym mówi, a życie świętych to potwierdza. Boski Zbawiciel jest tego oczywistym dowodem. Ojciec niebieski dał swojego Syna, który dla zapewnienia szczęścia upadłym ludziom stał się jednym z nas. Żył i pracował w utrudzeniu, poznał ziemską niedolę, był we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu. w końcu dla odkupienia całego rodzaju ludzkiego podjął mękę i śmierć krzyżową Tylko On mógł dokonać ekspiacji za wzgardzoną miłość Bożą. Ludziom, gotowym do przyjęcia owoców odkupienia, otworzył niebo czyli wiekuistą radość i pokój. Tak Bóg umiłował świat…

      Zapamiętaj sobie: grzech odbiera szczęście, a szczere nawrócenie je odzyskuje. Otwórz się na działanie łaski. Powstrzymaj rozdygotane serce, po omacku szukające złudzeń. Nie dozwól, aby zgubiło się na bezdrożach. Kto znalazł Jezusa, pozyskał wytęskniony przedmiot miłości, stał się posiadaczem największego skarbu. Nie dopuść, aby twa niechlubna przeszłość i rozliczne wady sprowadziły cię z dobrej drogi. Boski Odkupiciel, udzielając przebaczenia, nie robi wymówek, nie wraca do twoich dawnych upadków. Nawet łotrowi skazanemu za zbrodnie, gdy zreflektował się i obżałował grzeszną przeszłość, przebaczył całkowicie. Co więcej, udzielił zapewnienia: „Dziś ze Mną będziesz w raju”.

      Czy więc Miłosierny Pan zapomni o tobie? Nie bój się, ale przemieniony wewnętrznie czyń pokutę, a prawda, którą w pokorze serca odkryjesz wyzwoli ciebie i tych, których pociągniesz za sobą w Chrystusie, w Jego miłosiernej miłości, z pomocą Matki Bożej, odkryjesz pełny wymiar „Tajemnicy szczęścia”.

      http://adonai.pl/modlitwy/?id=tajemnica&action=1

      • Janek pisze:

        Ostatnio te „łzy pokuty i miłości” u mnie powoli właśnie „stają się tak potrzebne jak chleb powszedni”. Dobra, to idę sobie naładować TS i rozpocząć modły :D.

  10. zyciasens pisze:

    mam 52 lata i jestem czlowiekiem prostym po szkole zawodowej,cale moje zycie jest jednym wielkim cudem,bez szkoly bylem w nim bardzo szczesliwym czlowiekiem za co mam ogromna wdziecznosc Gorze. Byl czas co chlonalem z ogromnym entuzjazmem blizkosc z Gora,Dialog moj byl nierozlaczna czescia kazdego dnia.z ciaglymi cudami.W 1999 roku zostalem zabrany podczas Rozanca do Nieba przez Maryje i pokazany mi zostal jego skrawek,wrocilem z tamtad caly we lzach szczescia i do dzis nie moge ochlanac z tego uczucia.Spotkanie z Niebem jest tak niesamowitym uczuciem,polegajacym na odczowaniu przeogromu Milosci i bycia Nia ogarnietym ze nie mialem w ogole ochoty wracac na ziemie.Dusza ma jednak oczy i wyostrzony zmysl powonienia,moglem widziec gamy kolorow ktorych na ziemi nie ma i przebywac w zapachach tez na ziemi nie istniejacych,wszystko to razem bylo tylko pomocnym tlem do odczowania Milosci tak wielkiej ze wydawalo sie ze serce moje nie potrafi Jej przyjac a lzy szczescia laly sie strumieniami.Dokladnie tak jak Maryja mowi:GDYBYSCIE WIEDZIELI JAK WAS KOCHAM PLAKALI BYSCIE ZE SZCZESCIA i zapewniam was ze tak wlasnie to jest.Zaraz po tym jak przeszla moja dusze mysl ze nie mam ochoty wracac na ziemie naszla mnie inna mysl.Pomyslalem sobie ALEZ JESTEM EGOISTA JA JUZ BYM SOBIE TU BYL A ZONA MOJA I DZIECI DALEJ MUSZA SIE MECZYC NA ZIEMI i tylko sobie to pomyslalem i uslyszalem glos Maryji: ZONA I DZIECI NIE WAZNE po czym wrocony zostalem na ziemie.Dlugo nie moglem nikomu o tym opowiedziec bo ni jak nie moglem zrozumiec tych slow.Pozniej przyszly lata pielgrzymek.Z wdziecznosci za pokazanie mi Nieba postanowilem sobie ze kupie busa i przygotuje go do wyprawy z rodzina do Fatimy na 13 maja 2000r gdzie mial byc rowniez nasz JP2,ale jeszcze jesienia mlodszy syn zlamal paskudnie reke w lokciu,tak ze ten lokiec mu sie rozlecial i musial byc skladany operacyjnie wraz z umieszczeniem drutow zapobiegajacych ponownemu sie rozleceniu.Jak to wszystko sie pozrastalo okazalo sie ze reka syna zupelnie nic sie nie prostuje.Niby sie zrosla ale jest sztywna w pozycji zgietej.Ponowne lamanie reki zostalo zalecone przez lekarzy i skladanie na nowo.Mialem wtedy sen by nie poddawac syna tej operacji i tak tez zrobilem,chociaz oburzenie lekarzy bylo nie do opisania.Byl to czas kiedy wszystko dostawalem od Gory i potrafilem sie sluchac.W noc sylwestrowa z 1999 na 2000 spakowalismy auto i wyruszylismy na msze polnocna do Lichenia,Przybylismy do Lichenia o 23:10 i mielismy jeszcze troche czasu do Mszy,postanowiismy pojsc jeszcze na cmentarz do grobu Mikolaja Sikawki i tak tez zrobilismy zaraz obok byla figurka kleczacego Mikolaja przed Obliczem Zstepujacej z nieba Maryji (Scena z objawienia) Ukleklismy w czworke i zaczelismy sie modlic my z zony na zewnatrz a dzieci w srodku.W pewnym momencie krzyk mlodszego z synow przerwal nam skupienie,a on spytal sie starszego syna:TEZ TO WIDZIALES ? a starszy WIDZIALEM odpowiedzial mu na to,no to mlodszy dalej pyta :A CO WIDZIALES ? na to starszy:NO JAK RUSZYL REKA ,mlodszy dalej pyta: A JAK RUSZYL ? no to starszy zademonstrowal -my z zona tego nie widzielismy.Trzeba bylo juz isc na msze.Podczas Mszy w starym kosciele sw.Doroty a zona wlasnie ma na imie Dorota starszy syn upiera sie namowic nas bysmy po mszy wrocili w miejsce na cmentarz gdzie mialo miejsce to zdarzenie,ja staralem sie wymigac, ze kiedy indziej ,ze jest zimno, ze przyjedziemy jak bedzie cieplej ittp.Ale on sie mocno upieral ,choc po mszy bylo bardzo nie swojo na tym cmentarzu bo ludzie sie juz rozjechali a my zostalismy sami. Syn jednak uparcie sprawdzal ziemie przy pomniku rozgarniajac snieg i liscie.Jak nam pozniej powiedzial musial sprawdzic czy jakies kabelki tam nie przebiegaja i dotknac ta reke Mikolaja co sie poruszyla.Wracalismy do domu ok 300 km i w samochodzie oczywiscie masa pytan: Tato a dlaczego on tak ruszyl ta reka? no bo sie ucieszyl synku zescie przyjechali.

  11. zyciasens pisze:

    Zanik miesni juz byl wyraznie na rece widoczny,cala byla chudsza i wyglad miala jak by usychala,ale nadszedl dzien 4 stycznia 2000 roku. Ariel mlodszy syn po obudzeniu w zachwycie i tym co zauwazyl krzyczy: TATA TATA CHODZ SZYBKO ZOBACZ CO SIE STALO,byla to sobota albo niedziela bo wszyscy bylismy jeszcze w lozkach.Biegne do niego do pokoju a synus mi demonstruje jak wywija reka NO TO JUZ NIKT Z NAS NIE MIAL WATPLIWOSCI CO SIE STALO, Pani Chirurg tez a jest osoba mocno wierzaca ,czesto ja widzimy na mszy i ludzie czesta ja obdarowywuja kwiatami po mszy. Zaraz dala termin na wyciagniecie drutow i zapisala maszyne rehabilitacyjna do zginan lokcia w domu .Dwa tygodnie po tym maszyna juz nie byla potrzebna.
    Reka zaczela zdrowiec i nabierac sil,to bylo 15 lat temu do tamtego czasu syn mimo ze tez szkoly zadnej nie skonczyl ciagle cwiczy na silowni i nie tylko ze nie ma znaku poza operacyjna blizna ale ma lapy jak kulturysta ,postawil piekny dom ,zalozyl rodzine ja jestem juz dziadkiem a on z latwoscia tnie i rabie metry drzewa z wielka przyjemnoscia.Tamto zdarzenie nie tylko mialo dla niego wydzwiek cudu fizycznego ,Stanowia z synowa i wnuczkiem wspaniala szczesliwa rodzine,o checi poswiecenia sie sobie na wzajem,mnie tylko ciekawi skad maja tyle kasy? Wspanialy dom,dwa nowe samochody i ciagly usmiech i uczynnosc,niech to bedzie ich tajemnica,ja tez kiedys mialem to wszystko,widocznie wtedy bylo potrzebne,No ale wroce do ciagu dalszego z przeszlosci odnosnie TAJEMNIC SZCZESCIA .cdn.

  12. zyciasens pisze:

    Przygotowalem Busa VWT4 Multiwana tak zeby rodzinka mogla spac a ja ciagle jechacZROBILEM ZAPAS PALIWA 5 KANISTROW PO 20 L I ZATANKOWALEM DO PELNA W SLUBICACH PO 2;50 ZL ZA LITR ROPY,jednym ciagiem postanowilismy przejechac niemcy i poszukac we francji Lourdes i tak zrobilismy ,tam na campingu zesmy sie przespali i rzezcy udalismy sie na Msze po czym zaczelismy zwiedzac ta pielgrzymkowe miejsce objawien Maryjnych.Bylo ciekawie ale to bylo nasze pierwsze spotkanie z miejscem ulubionym przez Maryje.W Lourdes kupilem ksiazeczke w j.polskim o innych objawieniach Maryjnych z ktorej w szczegolnosci zainteresowaly mnie te obecne dziejace sie w Medjugorje.No dobrze jedziemy do Fatimy,jednym juz ciagiem dojechalismy pod Valencje i padlem zasypiajac za kierownica,pomyslalem ze dwa dni odpoczynku dobrze by zrobily,poszukalismy noclegu w Benidorm w domku z basenem,poplywalismy a na lezaku zglebialem lekture o MARYJNYCH OBJAWIENIACH. Lecz co to byl za dom w nocy nie szlo zasnac,nigdy nie spotkalem sie z czyms takim zeby az tak straszylo,przez to pewnie byl taki tani bo po 20 DM za dobe ale poduszka na glowe i zatykalem uszy modlac sie przed zasnieciem,okna skrzypialy otwierajac sie i zamykajac same ,drzwi od szafy tez ,chodzenie ,glosne kroki,wszystko to powodowalo ze rano czlowiek budzil sie zmeczony i uciekal na basen by tam sie oderwac od tego domu. Wyruszylismy do Madrytu i dalej w strone Portugali,skonczyl sie zapas paliwa i trzeba bylo juz tankowac po hiszpanskich cenach.4,40 zl za litr ropy.Trasa z Madrytu do Portugali to calkowite pustkowie pola pola i bramy bez plotu,tak smiesznie tam maja ze plotu nie ma ale brama pokazuje ktredy nalezy wjezdzac.Dojezdzajac do Fatimy widac juz bylo setki grup pieszych pielgrzymow podazajacych do Fatimy.No i wreszcie upragniona Fatima z naszym JP2 wspaniale przezycie.Kolana mamy ze starszym synem pozdzierane do miesa (do dzisiaj mamy blizny) zona z mlodszym sie oszczedzaja.Droga pokuty na kolanach prowadzi ok 1 km az do kaplicy w Cova de Iria po sliskiej plycie miedzy kolanem a plyta wbijaja sie ziarnka piasku w skore powodujac rane ,czuje sie kazde z nich .Poscimy ja staram sie nie palic papierosow ,mojego odwiecznego wroga a zarazem moje zniewolenie zycia myslac jeszcze wtedy ze jedyne.Na placu pod kosciolem ponad milion pielgrzymow ,slonce grzeje a ja widze pierwszy raz w zyciu jak powszechne zastosowanie ma nasz przeciwdeszczowy parasol przeciw promieniom slonca setki tysiecy parasoli i masy cierpliwych ludzi czekajacych na Lucje i naszego JP2. Miasteczko zamienilo sie w obozowisko pielgrzymow,wspaniala atmosfera ,ludzie z calego swiata porozumiewuja sie usmiechem i rzyczliwoscia ,zapraszaja sie na swoje piknikowe kolacje przyrzadzone na turystycznych kuchenkach gazowych,kroluje papryka i pomidory ,spiewy odchodza w grupach,czuje sie wielkosc Boga.Jutro 13 maja 2000r Do miejscowych gazet dolaczany jest pamiatkowy medal tego wydarzenia,ludzie kupuja po 10 egzemplarzy.Choragiewki rozdawane sa za darmo,wszedzie tlumy pielgrzymow.13 MAJA stal sie faktem idziemy na rondo z pomnikiem dzieci wizjonerow tam bedziemy witali naszego JP2 ;to ten sam co dopiero niedawno witalismy go w Gorzowie Wlkp.teraz 4000 km od ojczyzny jest dzisiaj ojcem wszystkich tu zebranych,wszyscy wiwatuja na jego obecnosc,ogromna radosc,ogromna jednosc,wszyscy sa jedna rodzina jego dziecmi.

  13. zyciasens pisze:

    To byla piekna podroz i dla ciala i dla ducha,dzieci nabraly wiary na reszte zycia a ja no coz po powrocie z miesiecznej pielgrzymki zostalem zwolniony z pracy i zadecydowalem ze pojade do norwegii za praca ,tak tez zrobiem,zarobki niby dobre ale decyzja na tyle zla ze zostawiona w kraju zona zakochala sie w swoim szefie i przeprowadzila sie do niego,ja juz do norwegii nie mialem sily wracac,sprawy rozwodowe trwaly przeszlo rok,nie moglem tego wszystkiego zrozumiec,dzieci dopiero co dorosly i bylo to dla nich wielkim szokiem. Z tego wszystkiego postanowili pojsc do wojska,bylem u obydwoch na przysiedze.Mlodszy syn po roku opuscil te szeregi,poszukalem mu mieszkania byl teraz w nowym szoku,szukal ciepla ,dziewczyna z ktora byl zaskakiwala go swoimi pomyslami.Okazalo sie co dzisiaj takie modne wsrod dziewczat ze dala ogloszenie do gazety ze straci wianek za kase i poszla z wietnamczykiem czego syn nie mogl pojac i dzwoni do mnie wolajac: Tata przyjedz prosze bo wariuje i nie wiem co mam zrobic,czul sie opetany i bezsilny,podcial sobie zyly ale na szczescie nie groznie,zabandazowalem synka i pojechalismy jeszcze tej nocy do Lichenia,by tam zaczerpnac swiatla i spotkac sie w ranach z Tym co je za nas ofiarowal,wytlumaczylem synowi po co tu jestesmy i dlaczego wlasnie tego lekarstwa potrzebujemy.To byla dobra decyzja i najlepsze lekarstwo,od tego momentu wystartowalismy w nowe zycie,choc razem bez szkoly ale pelni nadzieji,podbudowani obecnoscia Boga w naszym zyciu.Starszy syn zrobil mature i podjal studia wojskowe na kierunku komunikacja satelitarna,dzisiaj jest dyrektorem firmy niemieckiej na Polske tez szczesliwie zonaty podobnie jak mlodszy. Ja oworzylem firme i zaraz na poczatku polecialem do tivatu i z tamtad autobusem do medjugorje ,zostalem tydzien zaglebiajac sie w modlitwie i pielgrzymujac po wspanialych szlakach Maryjnych pozniej jeszcze bylem tam okolo 40 razy ,to jest moje miejsce gdzie regularnie przybywam ladowac akumulator po 4 razy w roku az do 2013 roku.Medjugorje odpowiedzialo mi na wiele pytan jak i to ktore mialem po slowach Maryji z mojego wniebowziecia.Wracam do roku 2003 po powrocie z Medjugorje cdn.

  14. zyciasens pisze:

    Nocne wyprawy na Krizevac na boso w temperaturze 36 st o 01:00 w nocy i poranne schodzenie,msze pelne cudow ,rozmowy z Maryja osobiste spotkania ,doswiadczanie Jej milosci i odsylanie do Syna,Maryja zawsze odsyla do Syna i tak bylo i ze mna,kiedy powiedziala mi juz wszystko do tego momentu co bylo mi potrzebne od Niej wiedziec,choc bardzo sie ucieszyla kiedy wpadlem na pomysl odwiedzic ja w Efesie (obecna Turcja 70 km od Izmiru) miejsce wniebowziecia Maryji zreszta bardzo podobne z uksztaltowania terenu ,klimatu,i przyrody do Medjugorje czy Betlejem,no u Hebrajczykow troche wiecej piachu i sucho,ale wzgorza golan juz sa bardziej soczyste. W kazdym badz razie odeslany zostalem do Jezusa wlasnie do odmawiania i zaglebienia sie w TAJEMNICE SZCZESCIA zreszta zaraz polecialem do vatykanu by dotknac tego miejsca skad pochodza,z TAJEMNICAMI SZCZESCIA zwiazane sa co najmniej dwa cudowne zdarzenia ktore bede chcial opisac w nastepnym ciagu dalszym.Z Jezusem to juz nie jest tylko blogosc jak z Maryja czesto bywa bardzo surowy i bardzo wymagajacy ,przeszywa swoim wzrokiem zadajac czynow ktore wydaja sie wrecz niemozliwe do wpelnienia,ale gdy czlowiek je podejmuje i jest w trudzie wtedy ON pomaga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s