Zwalczam Reiki – artykuł księdza Adama Skwarczyńskiego z „Rycerza Niepokalanej” z 1994 roku.

Orgonowi mówimy NIE!!!

Patriota i katolik pisze:
Uwaga! To jest reiki. Okultyzm.
Poświęciłem trochę wolnego czasu i czytałem sporo. Wnioski nasuwają się same. Ten tekst o programowaniu orgonitów mówi sam za siebie wszystko. Dziękuję, postoję z boku jak to się mówi. Wolę słuchać egzorcystów i tego co napisał ksiądz
Zenobiusz podał u siebie przepis instrukcję wykonania orgonitu i zaleca żeby go zaprogramować dobrymi myślami i pogadać z nim jak qmpel z qmplem czego od niego chcemy. Poszukałem w necie o tym programowaniu i wklejam tutaj ku przestrodze innych. To reiki, przed którym ostrzega KościółA jak jeszcze zakończyć to słowami „amen” czy innym słowem pieczęcią, to  czerwona lampka wyje na maxa .
[…] W tym celu należy wygodnie usiąść i wprowadzić się w stan relaksu lub medytacji, po to, aby nasze myśli stały się klarowne i wolne od emocji, niekontrolowanych obrazów itp. Warto znaleźć odosobnione miejsce, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał; można tez zapalić świecę (białą lub w kolorze programowanego minerału. Następnie – należy wziąć kamień w dłoń (najlepiej w obydwie) i myśląc lub mówiąc półgłosem – wprowadzać określony program/intencję. Przykład programowania kryształu górskiego na strukturyzowanie wody: “Zasilam swoją energią kryształ, który trzymam w dłoniach i zwiększam jego Moc. Czysta energia kryształu od teraz poprawia jakość wody, w której będzie zanurzony, zasila ją Światłem, energią Miłości, oczyszcza i poprawia jej strukturę. Amen (lub dowolne słowo/zdanie “pieczętujące”).”  Możliwości i tematów programowania jest wiele, warto zaufać swojej intuicji i mocy kamieni. Wszelkie minerały, podobnie jak rośliny i zwierzęta – uwielbiają energię Reiki. Jeśli posiadamy umiejętność przesyłania tej energii Miłości – wykorzystujmy ją zarówno do oczyszczania, wzmacniania/zasilania jak i programowania minerałów”.

Ks. Adam Skwarczyński – Zwalczam Reiki

(Wprawdzie to „nowość” z 1994 roku – art. druk. w „Rycerzu Niepokalanej” z września ’94, jednak ze wzgl. na niezbyt duży zasięg „Rycerza” dla wielu moich znajomych jest „nowością”…)

REIKI – KLUCZ DO KI?

Duże wrażenie zrobiło na moim najbliższym otoczeniu „uroczyste” spalenie przeze mnie, kapłana katolickiego, „certyfikatu”, stwierdzającego moje drugiego stopnia „wtajemniczenie” w Reiki. Z pewną nostalgią patrzyłem, jak ogień pożera ozdobną kolorową kartę, za której posiadanie trzeba było zapłacić kilka milionów złotych, a także poświęcić kilka dni na szkolenie… Wymawiając słowa egzorcyzmu, odżegnałem się od wszystkich duchów, które poprzez Reiki mogły zdobyć na mnie wpływ, jak też zerwałem kontakt z towarzystwem, stawiającym sobie za cel rozpowszechnianie tej „naturalnej japońskiej sztuki leczenia”, „systemu Usui”, opierającego się na „uniwersalnej energii życia”.

Po szkoleniu I stopnia (każdego roku uczestniczą w nim w Polsce setki nowych adeptów) „mistrz” dokonał u wszystkich, jak twierdził, „otwarcia kanałów energetycznych” („oczyścił” je, „odblokował”). Na otrzymanej wtedy karcie mogłem przeczytać: „Posiadam moc i dam Ci siłę, i poprowadzę Cię ścieżką rozwoju Ducha, aż do oświecenia”.

Kto chciał mi przekazać to piękne przesłanie? „Zostałeś ogarnięty Boską Energią Uzdrawiającą, Energią Światła, Miłości i Życia, Energią Reiki, która emanuje z tej karty” – czytałem. Czy emanuje dlatego, że miał ją w ręku „mistrz”? A może dlatego, że w kilku miejscach widnieją na niej jakieś japońskie litery? A może dlatego, że w momencie „wtajemniczenia” znalazłem się przed „ołtarzykiem” ze światłem i kadzidłem, palonym ku czci… właśnie, kogo? Umieszczone tam zdjęcie Japonki mogło sugerować, że to swego rodzaju nawiązanie duchowej więzi z „główną mistrzynią”, mającą czuwać nad „czystością przekazu”… Może to sam Bóg w momencie, w którym kazano mi zamknąć oczy, poprzez tajemne znaki „mistrza” tchnął swoją energię w tę tajemniczą kartę? Jaki Bóg… i jaką energię?

Dzisiaj, po latach, wydaje mi się to tylko snem… Jak doszło do tego, że stał się on jednak rzeczywistością?

Mówiono mi: „Nawet katolicka zakonnica jest mistrzynią w Polsce i prowadzi szkolenie; ten system jest ponad wszystkimi religiami, możesz się niczego nie obawiać!” Tym uśpiono moją czujność do tego stopnia, że na szkolenie związane z II stopniem „wtajemniczenia” poszedłem w koloratce, a więc w stroju duchownego! Czułem się okropnie w charakterze ucznia, gdyż nie wypadało mi przejąć roli nauczyciela nawet wtedy, gdy musiałem w grupie, w której prawie wszyscy uważali się za katolików, protestować przeciwko głoszeniu chociażby buddyjskiej teorii reinkarnacji! Nawet jeśli ta ostatnia nie jest dla „mistrzów” Reiki podstawą ich wiary, staje się jednak ważnym jej dogmatem, powszechnie uznawanym, a nawet głoszonym. Uważam więc, że wiara ta jest przynajmniej jednym z owoców Reiki, po którym można ten system rozpoznać. Trującym owocem fałszu, przed którym trzeba przestrzec uczniów Jezusa. Albo wiara w reinkarnację, czyli wcielenie się duszy w różne ciała, albo Dobra Nowina o zmartwychwstaniu! Albo reinkarnacja, połączona z wiarą w urojony świat niedoskonałych dusz, krążących gdzieś w przestworzach w oczekiwaniu na poczęcie „odpowiedniego” ciała, dusz niekiedy „złośliwych”, przed którymi trzeba się strzec, „odganiać” je czy „prosić o odejście” (tu ważna gałąź teozofii z jej gnostycką wiarą w istnienie całej hierarchii duchów o różnym stopniu doskonałości i czystości), albo – czyściec, do którego się idzie po jednym jedynym życiu, zakończonym sądem szczegółowym. Nie ma trzeciej, pośredniej możliwości! To uczniowie Jezusa muszą sobie uświadomić, zanim zaczną zdradzać swojego Prawdziwego Mistrza, idąc w ślady „mistrzów”, będących dawniej katolikami! Nie do przyjęcia jest dla nas wiara w to, że jesteśmy „cząstkami Boga”, że nasza dusza „wyłoniła się” z Boga w postaci bardzo prymitywnej, „wcielając się” w ciało zwierzęcia i w kolejne ciała ludzkie, coraz „doskonalsze”. Że zbawiamy sami siebie, uświadamiając sobie coraz jaśniej, iż „jesteśmy Bogiem”, co ma nas doprowadzić do „wyzwolenia” z ostatniej cielesnej formy i „zlania się z resztą Boga” w wiecznej szczęśliwości… Bądźmy czujni, gdy nam obiecują moc „samoleczenia”, gdy chcą „podłączyć nasze ręce” do „Boga – Energii Kosmicznej”, gdyż stąd już jeden krok do „samozbawienia”, podeptania Krzyża i uznania Chrystusa za zwykłego człowieka, w jego „ostatniej, najdoskonalszej formie, wyzwolonej od konieczności łączenia się z ciałem”!

A oto w błyskawicznym skrócie historia początków „systemu”, zaczerpnięta z broszury, wydanej w 1985 r. przez „Przymierze Reiki”, czyli coroczne zgromadzenie „mistrzów”.

Dr Mikao Usui pod koniec XIX w. kierował, jako „chrześcijański duchowny” (brak bliższych danych), małym Doshishe University w Kioto w Japonii. Poszukując odpowiedzi na to, w jaki sposób Jezus czynił cuda, udał się na studia do Chicago, gdzie zyskał stopień doktora teologii; nie znalazł jednak wyjaśnienia „sekretu”. Wróciwszy do Japonii, zaczął poznawać w klasztorach zasady buddyzmu, studiując święte księgi, i to nawet w języku chińskim i w sanskrycie. Po 7 latach znalazł formułę i opis sposobu leczenia Buddy. Otrzymał „klucz do uzdrawiania Buddy i Jezusa”, uświadomił sobie „leczącą siłę” swoich dłoni. Z czasem od leczenia ciał przeszedł do „leczenia myśli”, przekazując swoją wiedzę uczniowi, ten zaś założył w Tokio klinikę – centrum szkolenia „uzdrowicieli”. Z owego centrum wyszła „mistrzyni” Barbara W. Ray, która przeniosła stolicę Reiki na Hawaje. Po jej śmierci (1980) jej następczyni, Hawayo Takata, działająca do dzisiaj, kreuje „mistrzów” w krajach Zachodu, ci zaś mają prawo kreować innych (w praktyce – tych, którzy posiadają odpowiednią sumę pieniędzy, dwudziestokrotnie większą, niż musiałem uiścić na II stopniu). Przekazuje się w ten sposób „dar dla Ciebie od Ciebie samego, dar potężny, który jest tym, czym pragnąłbyś go uczynić”.

A oto kilka zdań z dziennika „wielkiej mistrzyni” z Hawajów, które pozwolą znaleźć odpowiedź na pytanie: czy taki jest właśnie Bóg chrześcijan? 

„Wierzę, że istnieje Jedna Najwyższa Istota – Nieskończony Absolut, Siła, która rządzi światem. […] Różni nauczyciele i mistrzowie nazywają Go Wielkiem Duchem, Siłą Ożywiającą Cały Wszechświat, Energią Życia, ponieważ, kiedy się ją zastosuje, ożywia cały system; Falą Eteryczną, ponieważ uśmierza ból i pogrąża w głębokim świetle jak środek znieczulający – anestetyk; Falą Kosmiczną, ponieważ promieniuje wibracjami podniosłych uczuć […]. Będę nazywała ją «Reiki» […] (rei = klucz, ki = wszechenergia). Jest falą rozchodzącą się podobnie jak radio. Można ją stosować miejscowo lub jak fale krótkie […]. Jest całkowicie nieszkodliwa, dlatego da się stosować w praktycznym i bezpiecznym leczeniu”.

Wystarczy teraz podstawić w miejsce owej „Fali” czy „Energii” pojęcie naszego Boga w Trójcy Świętej Jedynego, by powyższe „wyznanie wiary” zabrzmiało dla katolika jak bluźnierstwo! Przecież to czysty panteizm! Poza tym człowiek (Czy tylko? Kto za nim stoi?!) przekazuje ci w II „wtajemniczeniu” trzy znaki, które możesz czynić w powietrzu ręką lub tylko w wyobraźni, byś tymi znakami „zmuszał” Boga do działania w sposób przez ciebie określony! Czy naprawdę wierzysz, że sam Bóg, Ten Prawdziwy, podda się na wzór fali radiowej sile twojego magicznego znaku? Nie podda się twojej woli również żaden anioł, bo aniołowie w swym działaniu słuchają tylko Boga. Po linii żądania twojego „ja” może pójść tylko szatan, oczywiście tam, gdzie będzie mu to na rękę!

Sieć, łowiąca nieświadomych, pochwyciła i mnie, poszukującego odmłodzenia, uzdrowienia i „doenergetyzowania”. Sądzę, że nawet jeśli z całkowitą pewnością nie da się stwierdzić, że Reiki to system z gruntu zły i do zła prowadzący, przyjęcie go łączy się z dużym niebezpieczeństwem. „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie. Nie możecie dwom panom służyć” – powiedział nam Jezus. A także: „Nikogo na ziemi nie nazywajcie swoim mistrzem, gdyż jeden jest wasz Mistrz, Chrystus”. Nie myślcie, że z drem Usui „wydarliście Jezusowi tajemnicę cudów”! Gdybyście przynajmniej panowali nad swoim ciałem…!

W tych strasznych czasach, gdy szatan dąży do ogłoszenia się absolutnym panem ziemi, gorąco zachęcam adeptów Reiki, by poszli w moje ślady: by spalili za sobą mosty, odżegnywując się od wpływu wszystkich złych duchów i wszystkich ich spraw, a poddając wszystkie dziedziny swojego życia Chrystusowi, najlepiej przez poświęcenie się Jego i naszej Matce Maryi. Tylko wtedy będziemy silniejsi od węża, któremu trzeba zmiażdżyć głowę w drodze do przepięknego Nieba. W drodze, wskazanej nam przez naszego Prawdziwego Mistrza. On sam jest Drogą pewną i nieomylną. Inne do Nieba nie prowadzą, choć mogą się nam wydawać szerokie, wygodne i ukwiecone.

Ks. X (nazwisko znane Redakcji)

Pobierz artykuł: Reiki

Stowarzyszenie Effatha również ostrzega!

[…] Chrześcijaństwo i Reiki – sprzeczność czy wzajemne uzupełnianie się?
A jednak nie każdy od razu widzi te sprzeczności. Od czasu do czasu spotykam osoby, które starają się łączyć technikę uzdrawiania Reiki z chrześcijaństwem. Pewna mistrzyni Reiki radziła na przykład swoim uczniom, aby uczestniczyli często we Mszy Świętej, bo to oczyszcza ich kanały energetyczne. Można by powiedzieć: I cóż w tym złego, przecież zachęta do praktyk religijnych jest czymś dobrym! Nie wtedy jednak, kiedy odbiera się im chrześcijański sens, a nadaje właściwości okultystyczno – magiczne.

Z kolei inna adeptka Reiki, mieniąca się chrześcijanką, z dużym zaangażowaniem mówiła mi o centrach energetycznych w człowieku, zwanych z sanskrytu czakrami.

Nie miała przy tym świadomości, że są to pojęcia z zakresu antropologii okultystycznej, która stoi w sprzeczności z antropologią chrześcijańską. Wreszcie, od czasu do czasu w różnych wspólnotach wspomnianej już katolickiej Odnowy charyzmatycznej pojawiają się pojedyncze osoby, które chcą uczestniczyć w seminarium Odnowy w Duchu Świętym [2], aby wzmocnić swoje uzdrowicielskie działanie.

Adepci Reiki zwykle angażują się w ten ruch w dobrej wierze. Bywa, że sami szukają sposobu uzdrowienia z trapiących ich dolegliwości, czasem zaś chcą ulżyć w cierpieniu swoim bliskim. W tych poszukiwaniach jednak podobni są do Szymona Maga, który, choć sam ochrzczony, dał się uwieść pragnieniu władzy nad swoim losem, bez oglądania się na Bożą Opatrzność. O tym, że uwiedzenie to może być niebezpieczne, przekonują przypadki osób, które, stosując bądź poddając się działaniu techniki Reiki, zaczęły przeżywać poważne problemy osobowościowe. Wprawdzie fizyczne objawy chorobowe ustępowały, ale w ich miejsce pojawiała się chroniczna bezsenność, wyczerpanie, stany lękowe, natrętne myśli samobójcze, słyszenie głosów, niezdolność do koncentracji.

Jacques Verlinde, francuski zakonnik, który przez wiele lat był zaangażowany najpierw w hinduizm, później w okultystyczne praktyki uzdrowicielskie, jednoznacznie przestrzega, że mediumistyczne otwarcie na nieznane siły może uczynić korzystająca z nich osobę bezbronna wobec ich działania.
Całość: http://www.effatha.org.pl/zagrozenia/reiki.htm

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

27 odpowiedzi na „Zwalczam Reiki – artykuł księdza Adama Skwarczyńskiego z „Rycerza Niepokalanej” z 1994 roku.

  1. ciekawy pisze:

    Czytam i tę stronę i stronę Zenobiusza.
    Jak to jest z tym programowaniem, on twierdzi, że nie każe programowac orgonitów. Kto ma rację?

    Zenobiusz pisze:
    I oto ,okazuje się ,że uprawiam Reiki,Ciekawe co jeszcze wymyślą,podpierając się autorytetem Księdza.
    Nigdzie nie stwierdzam,że należy programować orgonity, a ustawicznie zarzuca mi się to ,rozwijając do
    monstrualnych rozmiarów. To pachnie wręcz bolszewickimi metodami urabiania “opinii publicznej” Obwinionemu nie daje się prawa głosu,za to , “wysunięty świadomy aktyw proletariacki” daje wyraz oburzeniu ,i nawołuje do złożenia konstruktywnej samokrytyki.

    • wobroniewiary pisze:

      „bolszewickie metody i świadomy aktyw proletariacki” czyli Adminka Ewa kłamie.

      Naszym czytelnikom należy się wyjaśnienie krótkie acz treściwe.
      Po rozmowie z księdzem doszliśmy do wniosku, że temat został zamknięty. Ostrzegliśmy, kogo mieliśmy ostrzec. Zenobiusz ma wielu księży koło siebie, i może korzystać z ich duchowej i duszpasterskiej pomocy. Nie będziemy wpuszczać jego wpisów, linków, pingbacków, aby nasi Czytelnicy nie zaglądali od nas na jego pełne wątpliwych treści strony. Wiem od księdza, że dostał jeszcze dużo listów od Zenobiusza i odpisał, iż dyskusji nie będzie. Zrobił, co miał zrobić, ostrzegł przed czym miał ostrzec.

      A oto dowód, że Zenobiusz poleca programować orgonity

      Zenobiusz o programowaniu:
      “Na koniec, jak już mamy gotowe działko trzeba je “zaprogramować”.
      Nie modlitwami, mantrami czy medytacją. Po prostu trzeba na głos powiedzieć,czego od NIEGO oczekujemy, po co je stworzyliśmy i podziękować z góry za to co dla nas zrobi. Intencje i uczucia odgrywają dużą rolę przy wykonywaniu CB. Nie wolno robić w gniewie, w smutku, z niechęcią czy frustracją“
      Na to się rzucą ,że to new age i satanizm,a ja jestem przekonany ,że energia orgonu jest związana z sylfami ,które uważam za Anioły powietrza,i to one wzmacniane energią POR,czyszczą niebo ,a i robią i inne rzeczy.Podobno mozna z nimi nawiązac kontakt,dwustronny,tj rozmawiać.Mi się udało uzuskac jedynie formowanie się sylfa ,na moje życzenie jako odpowiedź. (tu link i zdjęcia chmurek które formują się w „Aniołki” pod wpływem myśli)

      Wybaczam mu nawet nazywanie mnie osobą stosującą bolszewickie metody, i wszystkie pozostałe inwektywy. Obejmując modlitwą odcinam się od wszelkich form kontaktów, rozmów i dyskusji. Pisanie, że po jednym spotkaniu zna psychologię księdza, i że to nie jest wpis księdza, tylko ja mu coś tam zredagowałam – budzi po prostu śmiech na sali. Ale zostawmy to już. Ogarnijmy siebie nawzajem i wszystkich modlitwą.

      TEMAT Zenobiusza (a nie błędów, energii, orgonitów czy innych form okultyzmu i bałwochwalstwa) ZAMKNIĘTY. THE END!

  2. libro77 pisze:

    Deo gratias.

  3. karolinawedad pisze:

    Witam!

    Poszukuję książki Michała Kramarka “Stanisław Wielgus człowiek, który przestraszył “elity” “

    Będę bardzo wdzięczna za jakąkolwiek informację.

    wedad88@gmail.com

    Pozdrawiam

  4. anita pisze:

    niby zyjemy w epoce rozumu, w ktorym nie ma miejsca na Boga, bo to wytwor wyobrazni ale wierzenie w jakies kamienie, zaklecia ala harry potter to juz nie jest ciemnogrod 😀 rozumiem, ze raiki i inne bzdury to zagrozenia duchowe ale jak ktos kto mowi,, ze Bog nie istnieje moze wierzyc w karty, kamyki i sznurki???

    • wobroniewiary pisze:

      to nie o to chodzi. To chodzi o to że się w Boga wierzy ale korzysta z metod bałwochwalczych myśląc, że na chwałę Boga!

      Dziś zasypali nas spamem Świadkowie Jehowa. Nie wpuszczamy ani jednego. Też jesteśmy ludźmi i chcemy odpocząć od herezji.

      Poza tym nie interesują nas sekty poza Kościołem. My bronimy wiary wewnątrz Kościoła katolickiego, bo jak widać ze świadectwa księdza X,. nawet duchowni w koloratkach dali się zwieść kosmicznej energii, potem kosmicznemu Jezusowi i nie dziwota, że później tacy nie chcą Króla Polski, bo wystarczy jakiś kosmiczny Król!

      • Onufry pisze:

        Czy nie jest powiedziane : nie sądźcie byście nie byli sadzeni ?
        Czy poszukiwanie prawdy i Boga jest grzechem ?
        Czy monopol na posiadanie Boga i jego prawd posiada wyłącznie KK ?
        Śledząc karty historii nie wygląda to najlepiej. Np.” nawracanie ogniem i mieczem”.
        Osobiście uczęszczam do Kościoła. Jednak oddzielam Boga od instytucji. Do niego ma prawo każdy bez wyjątku. Ważne by miał go w sercu. Pozdrawiam

        • wobroniewiary pisze:

          Życzę aby Bóg udzielił ci łaski połączenia tego co oddzielasz
          Zasada „dziel i rządź” wiesz kogo charakteryzuje

          Pokonaj pychę własnego ja – życzę ci tego z całego serca 🙂

        • libro77 pisze:

          Nawracanie ogniem i mieczem to mit, chociaż wszędzie znajdą się bandyci i czubki. Poczytaj na spokojnie o Inkwizycji oraz o tle tamtych czasów. Zdziwisz się mocno Onufry.

    • Sebro pisze:

      No widzisz Anito – i to my katolicy jesteśmy „ciemnogrodem” 😉

  5. wobroniewiary pisze:

    Myśli Św. o Pio – 20 grudnia

    Ubóstwo, pokora, poniżenie, wzgarda otaczają Słowo, które stało się Ciałem. Jednak my z tej ciemności, w którą Słowo Wcielone zostało spowite, wydobywamy jedną rzecz, słyszymy jeden głos, widzimy jedną wspaniałą prawdę. To wszystko uczyniłeś z miłości i zapraszasz nas nie do czegoś innego, ale tylko do miłości, mówisz nam tylko o miłości, dajesz nam tylko dowody miłości (Epist. IV; s. 866).

  6. wrogi.walec pisze:

    poczułem się w obowiązku dołożyć do pieca:)
    1. orgonity = reiki + samokontrola umysłu np. metoda silvy + kryształek jako talizman
    2. programowanie+ przekładanie na „język wykonywania algorytmu” przez jednostkę centralna, „potrafiącą” dokonywać wyborów.
    wniosek ??
    okultyzm magiczny związany z przedmiotami i zaklęciami wprawiające w działanie

    dowód na to że orgonity to kupa nawozu świńskiego??????????????
    doszło do niespotykanej agresji słownej względem Adminów WOWiT, spowodowanej obroną wyżej wymienionego multi kombajna okultystycznego.
    nie mam na celu się nikomu podlizywać, gdyby takowy argument powstał.
    nie czytam Zenka, czytam tylko wprowadzane TUTAJ treści.
    jak mi się coś nie podoba ze względu na treść (popartą moim „bogatym” w parszywość doświadczeniem) będę pisał. i komentował.

    dlaczego piszę??????????????
    bo wyszscy skupili uwagę na reiki…. a tu mamy poważniejsze zagrożenie. zaangażowanie umysłowe w tej materii. programowanie za pomocą umysłu, bardziej podstępne i zwodnicze, niż oczywiste w swojej diabelskiej postaci reiki i metody uzdrawiania bio, czy holy energetyczne (duchowe klimaty)
    i tak wnioskuję, że dla większości jest to niezrozumiały wątek. dla tych którzy mają z tym styczność, da do myślenia. (może…)

    teraz liczę na to, że podniesie się wielki dym na temat tego com napisał na temat „naukowych metod rozwoju umysłowego”.
    to jedno wielkie bagno z którego gorzej się wykaraskać, jest przebiegłe i ukryte. trzeba to ukrócić.
    wyrwać korzenie i wrzucić do pieca:)

    ps. Jestem rewolucjonistą;) czarną owca(baranem) tej strony, o charakterze wilczym:P ale jednak owcą.

    JEZUS jest PANEM… i dlatego:
    pięści w kieszeń, bo tym się Królestwa Bożego nie zbuduje.

    • muszelka pisze:

      Wiesz co, ja to jestem za mała, żeby to wszystko rozumieć i dlatego słucham co powie ksiądz, ale myślę sobie tak że jakby to od Boga pochodziło to po pierwsze zalecałby to Kościół a po drugie to człowiek trzymając w ręku taki kryształ prosiłby o pomoc Boga a nie sam kamień i energię która przez niego płynie.
      No i jak poczytać blog Zenobiusza, to przepraszam za szczerość, ale atmosfera, która tam panuje, to jakieś pomroczności i to wcale nie jasne.
      Czasami mam wrażenie, że on kreuje się na zbawcę świata, że wie wszystko – taki współczesny guru. On powie, że to dobre i tak ma być. On powie, że złe i nie masz prawa fiknąć ani skinąć głową, bo inaczej jesteś wróg, posłaniec ciemności i agent wpływu, lucyferianin i wróg Kościoła.
      Samo tolerowanie faktu, że córka blogera stronę „W obronie Wiary i Tradycji” nazywa „blogiem w obronie klary i patrycji” świadczy o tym, że te słowa od dobrego ducha nie pochodzą.
      Wchodziłam tam, czytałam, kilka razy odważyłam się napisać. Pozostał niesmak i wrażenie, że mam za sobą jakiś swoisty czyściec.

      • maxymilianin pisze:

        Grań

        Aniołom krawędzi

        Gdy wpatrzony w niebo pośród oczeretów
        ścigałem kwadrygi – otchłań ku otchłani
        brak mi było czegoś? Nieboskłon w ramionach
        ziemia co się darzy święta pod stopami.

        Albo kiedy żagle za ostatnią kasę
        wyczuwalne drżące konie w dzikim cwale
        z wiatrem co na strzępy stargał mroczną pamięć
        przyszłość ścieli bielą – fale, fale, fale.

        Czy mi brakowało pieszczot – szorstki granit
        w biegu uskrzydlony – percią niebonośną
        otwierałem usta w świętym zadziwieniu
        niemy zachwyt stężał w modlitwę bezgłośną.

        Gdy adres na murze zawraca mnie z drogi
        lonżą spina wolność na odległość kabla
        przemierzam ołtarze pod przyszłe ofiary
        po grani, po grani, po grani – w ślad Abla.

  7. Pingback: Orędzia amsterdamskie oficjalnie uznane za nadprzyrodzone – nie pozwólmy kpić z Maryi Współodkupicielki i z innych objawień maryjnych | W obronie Wiary i Tradycji – portal katolicki

  8. Pingback: Kolejne zagrożenie duchowe czyli dieta praniczna zamiast postu | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s