Ksiądz dr Bogusław Jaworowski – wykład egzorcysty o wizjonerach

Posłuchaj, zanim zaczniesz wierzyć kolejnym wizjom i wizjonerom, rozmawiać z chmurkami lub gdy zechcesz natychmiast znać odpowiedź na swoje myśli dotyczące Boga, istnienia, ziemi czy przyszłości własnej lub świata 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Ksiądz dr Bogusław Jaworowski – wykład egzorcysty o wizjonerach

  1. krzysztofn pisze:

    Czy szatan ma moc wyleczenia choroby nowotworowej [ białaczka , czerniak ] ?

    • wobroniewiary pisze:

      NIE!!!

      Najwyżej tylko chwilowo przez bioenergoterapeutę ale wtedy ta choroba wlezie gdzie indziej, zaczną się lęki bo raka dostanie dusza!

      • krzysztofn pisze:

        Piszę o wyleczeniu przez ofiarę , modlitwę i wodę święconą ?
        Szatan może namawiać do modlitwy wstawienniczej np.
        – za osobę X jest duży kielich do napełnienia [ duży złoty kielich ]
        – za osobę Y jest bardzo duży kielich [ złoty 2 razy większy od dużego ]
        To może być działanie demona ?

  2. Irena pisze:

    Dziękuję za „wykład egzorcysty o wizjonerach”. Dzisiaj wizjonerów pojawiło się jak grzybów po deszczu. To dotyczy także i tej strrony internetowej. Już nie wiadomo co jest prawdą, a co fałszem. Posłuszeństwo Kościołowi i biskupom – to jest kryterium prawdziwości wizjom. Kochajmy naszych biskupów i bądźmy im posłuszni.

    • wobroniewiary pisze:

      U nas jest Adam-Człowiek i Anna Argasińska (obydwoje adjustuje ks. Adam) i czasami jest Pelianito, słowa przekazy ma oparte na Piśmie Świętym. Więcej grzybów nie mamy pani Ireno!

      • wobroniewiary pisze:

        No i oczywiście Medziugorje, ale to fakt bezsporny, jak komuś nie odpowiada, to trudno, ani z Anny A., ani z Adama-Człowieka, ani z Medziugorje nie zrezygnujemy chyba, że Kościół orzekłby „herezje” ale na razie to nie grozi a posłuszeństwo to wielka cnota, wiemy coś o tym 🙂

      • plantago pisze:

        Błagam o odpowiedź, co z przyjmowaniem KOMUNII ŚW. na klęcząco. Kościół chce na stojąco, często -do podawania-angażuje ludzi świeckich. Czy w takim przypadku przyjmowanie na klęcząco ze świadomym omijaniem rąk niekonsekrowanych jest aktem nieposłuszeństwa?
        ponadto często czytamy żeby klęczeć już przy „Święty, Święty, Święty…” oraz „Baranku BBoży

        • wobroniewiary pisze:

          polecamy blog księdza katolickiego – ks. Jacka Bałemby SDB
          Tam wszystko wyjaśnione – http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/

        • plantago pisze:

          Dziękuję 🙂 …… kamień z serca. Oj, można się pogubić, oj można. zwłaszcza, że ja również odczuwam – nie wizje!- lecz jakby bliskość Pana Jezusa i Matki Bożej to jakby coś na płaszczyźnie ciepła w sercu, uśmiechu-(nie – fizyczne), nawet jakby natchnienia dotyczące spraw moich-bieżących, to nie głos, to moja myśl, po której odczuwam spokój, wiem że jest moja ale też wiem że sama bym na nią nie wpadła i bez pomocy nie umiałabym „tego poczuć”… a tak się cieszyłam… oj trudne te sprawy…gubię się.

        • wobroniewiary pisze:

          Wiele osób z tej strony tak ma 😉
          Większość pisze o tym w mailach do ks. Adama, nawet ci, co wcześniej czytali stronę nas zwalczającą i „orędzia” Mery of Ireland 😉

        • benka pisze:

          @plantago
          Najlepiej posłuchać kapłana.
          Poniżej załączam i zachęcam do stosowania.
          _________________________________
          Święta przesada – nieodzowna!
          17 poniedziałek gru 2012
          http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2012/12/17/swieta-przesada-nieodzowna/
          Ks. Jacek Bałemba SDB, kapłan rzymskokatolicki, salezjanin
          „Nie ma niebezpieczeństwa przesady w trosce o tę tajemnicę,
          gdyż «w tym Sakramencie zawiera się cała tajemnica naszego zbawienia»”
          (Bł. Jan Paweł II, Ecclesia de Eucharistia, 61).

          Pokora i niepozorność Wcielenia. Pokora i niepozorność Syna Bożego, który wybrał bezbronność dziecięctwa i ubóstwo betlejemskiego żłobu. Jak łatwo przejść obojętnie w zaaferowanym pośpiechu obok niepozornej tajemnicy Betlejem. A przecież tutaj Bóg jest!
          Pokora i niepozorność Najświętszego Sakramentu. Pokora i niepozorność Syna Bożego, który wybrał ubóstwo skromnej, białej, milczącej Hostii. Jak łatwo przejść obojętnie w zaaferowanym pośpiechu obok niepozornej tajemnicy Najświętszego Sakramentu – Sanctissimum Sacramentum. A przecież tutaj Bóg jest!
          Groteskowe, niekatolickie i niepoważne są głosy wzywające do umiaru w uprawianiu teologicznego dyskursu o Najświętszym Sakramencie i o czci należnej temuż Sakramentowi.
          Groteskowe, niekatolickie i niepoważne są głosy wzywające do umiaru w nawoływaniu do gorliwego kultu Najświętszego Sakramentu.
          Groteskowe, niekatolickie i niepoważne są głosy wzywające do umiaru w kulcie Eucharystii.
          Groteskowe, niekatolickie i niepoważne są głosy wzywające do odrzucenia najszlachetniejszych form kultu Najświętszego Sakramentu, do których należy postawa klęcząca.
          W katolickiej czyli prawdziwej refleksji na temat Najświętszego Sakramentu punktem wyjścia jest obiektywna prawda o tym Sakramencie. Ściślej: wychodzimy od elementarnego pytania: co to jest? Nie wychodzimy od czynników subiektywnych: opinii, poglądów, odczuć, przeżyć.
          Elementarne pytanie „co to jest?” prowadzi nas do prawdziwej odpowiedzi: Najświętszy Sakrament jest ustanowionym na Ostatniej Wieczerzy najcenniejszym, najbardziej drogocennym Darem naszego Pana Jezusa Chrystusa dla Kościoła. W Najświętszym Sakramencie Jezus Chrysus jest obecny prawdziwie, rzeczywiście, substancjalnie – vere, realiter, substantialiter. W Najświętszym Sakramencie Pan Jezus daje nam samego siebie, odnawia pamiątkę swej Męki, dusze napełnia łaską i daje nam zadatek przyszłej chwały. Tak modli się Kościół:
          O sacrum convivium,
          in quo Christus sumitur:
          recolitur memoria passionis eius:
          mens impletur gratia:
          et futurae gloriae nobis pignus datur.
          Taka jest wiara katolicka, czyli prawdziwa. Wiara katolicka jest prawdziwa, ponieważ rozpoznaje obiektywny stan rzeczy. Katolicka czyli prawdziwa wiara mówi nam co to jest, dlaczego jest, po co jest. Sformułowania katolickiej wiary nie są partykularnymi twierdzeniami katolików, które można zestawiać z innymi przeciwstawnymi twierdzeniami na zasadzie równouprawnienia. Nie ma żadnego równouprawnienia między prawdą i fałszem. Nie ma żadnego równouprawnienia między prawdziwościowym odpoznaniem rzeczywistości i błędnym odpoznaniem rzeczywistości. Nie ma żadnego równouprawnienia między twierdzeniami prawdziwymi i fałszywymi.
          Św. Jan Bosko – maksymalista, jak przystało na świętego – pisał: Qualunque fatica é poca, quando si tratta della Chiesa e del Papato – „Gdy chodzi o dobro Kościoła i Papiestwa, jakikolwiek trud nie jest zbyt wielki”. Jeśli św. Jan Bosko pisał tak zasadnie w odniesieniu do Kościoła i Papiestwa, to tym bardziej stwierdzenie powyższe możemy zasadnie odnieść do samego centrum życia Kościoła, jakim jest Najświętszy Sakrament – Sanctissimum Sacramentum. Bez cienia ryzyka błędu stwierdzamy zatem po katolicku: „Gdy chodzi o Najświętszy Sakrament i kult Eucharystyczny, jakikolwiek trud nie jest zbyt wielki”.
          To stwierdzenie bazuje na prawdziwościowym odpoznaniu wielkości tego Sakramentu. Z prawdziwościowego odpoznania wielkości Najświętszego Sakramentu rodzi się – nieodzownie! – ten postulat maksymalistyczny: „Gdy chodzi o Najświętszy Sakrament i kult Eucharystyczny, jakikolwiek trud nie jest zbyt wielki”.
          Zastosujemy jeszcze analogię. Znane jest piękne prawdziwe powiedzenie Świętych: De Maria numquam satis – „O Maryi nigdy dosyć”. Powiemy zatem: o ileż bardziej prawdziwe jest powiedzenie: De Eucharistia numquam satis – „O Eucharystii nigdy dosyć”!
          Bł. Jerzy Matulewicz, biskup, pisał:
          „Daj, Panie, abym w Twoim Kościele był jak ścierka, którą wszystko wycierają, a po zużyciu wyrzucają gdzieś w najciemniejszy, ukryty kąt. Niech i mnie tak zużyją i wykorzystają, aby tylko w Twoim Kościele przynajmniej jeden kącik był lepiej oczyszczony, aby tylko w Twoim domu było czyściej i schludniej. Niech mnie potem rzucą gdziekolwiek, jak tę brudną, zużytą ścierkę. Daj, bym został wzgardzony, bym się zdarł, zużył, byle tylko Twoja chwała rosła i rozszerzała się, bylem się przyczynił do wzrostu i umocnienia Twojego Kościoła. Dozwól mi, abym mógł pracować i cierpieć dla Ciebie i Twojego świętego Kościoła, i jego widzialnej głowy – Ojca świętego” (Dziennik duchowy).
          Zastosujmy raz jeszcze analogię i napiszmy tak:
          „Niech i mnie tak zużyją i wykorzystają, aby tylko w Twoim Kościele dzięki odrodzeniu kultu Najświętszego Sakramentu przynajmniej jeden kącik był lepiej oczyszczony, aby tylko w Twoim domu było czyściej i schludniej. Niech mnie potem rzucą gdziekolwiek, jak tę brudną, zużytą ścierkę. Daj, bym został wzgardzony, bym się zdarł, zużył, byle tylko Twoja chwała utajona w Najświętszym Sakramencie rosła i rozszerzała się, bylem się przyczynił do wzrostu i umocnienia najwyższej czci wobec Eucharystii. Dozwól mi, abym mógł pracować i cierpieć dla Ciebie utajonego w Najświętszym Sakramencie, dla Twojego świętego Kościoła, i jego widzialnej głowy – Ojca świętego”.
          W Księdze Mądrości Syracha czytamy:
          „Gdy wychwalać będziecie Pana, wywyższajcie Go,
          ile tylko możecie, albowiem i tak będzie jeszcze wyższym,
          a gdy Go wywyższać będziecie, pomnóżcie siły,
          nie ustawajcie, bo i tak nie dojdziecie do końca” (Syr 43, 30).
          A w przepięknej sekwencji Eucharystycznej Lauda Sion Salvatorem Kościół wzywa nas z zapałem:
          Quántum pótes, tantum áude:
          quia máior ómni láude,
          nec laudáre súfficis.
          „Ile zdołasz, sław Go śmiało,
          bo przewyższa wszystko chwałą,
          co wyśpiewać pieśnią chcesz!”.
          Już nie trzeba innej konkluzji, niż ta – jednoznaczna:
          „Nie ma niebezpieczeństwa przesady w trosce o tę tajemnicę, gdyż «w tym Sakramencie zawiera się cała tajemnica naszego zbawienia»” (Bł. Jan Paweł II, Ecclesia de Eucharistia, 61).

          * * *

          3 dobre wiadomości:
          W Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej w Gietrzwałdzie jakiś czas temu w zrywie rewolucyjnym pod osłoną nocy usunięto balaski z prezbiterium. Nowy Ksiądz Proboszcz niedawno na nowo postawił tam balaski.

  3. wobroniewiary pisze:

    Przykład takiej wizjonerki i jej głupot – w najnowszym „Przenajświętszym orędziu”, które ma być czytane zamiast Ewangelii niedługo i przez wyświecone sługi czyli kapłanów, Mery pisze:

    „Nie zostało Mi dane do zrozumienia, na początku, że Mój Syn, Zbawiciel posłany przez Boga dla ocalenia ludzkiego rodzaju od ogni Piekła, zostanie zabity. Ta część Mojej misji nadeszła jako straszliwy wstrząs, a Mój ból nie może zostać opisany, tak był intensywny”

    Kto czytał Marię Valtortę, ten wie doskonale, że Maryja została oddana na służbę do świątyni w wielu 3 lat i była tam aż do zamążpójścia i znała nie tylko Stary Testament i Księgę Izajasza, ale gdy odpowiadała Archaniołowi Gabrielowi swoje pokorne „fiat” to doskonale wiedziała, że Pan Jezus będzie cierpiał i jako Baranek Boży zostanie złożony w ofierze.

    Jak można być tak głupim i nierozsądnym, cytować Marię Valtortę a jednocześnie bić brawo i składać pokłony uwielbienia ze te „przenajświętsze orędzia? – a tak naprawdę bzdury, które kłamią na każdym kroku

    Szkoda tych co to czytają i w to wierzą. Różnic nie widzą, bo po co. ważne że ktoś „z nieba” gada:

    • wobroniewiary pisze:

      Maria Valtorta 16. «ZOSTANIESZ MATKĄ CHRYSTUSA»

      Napisane 2 września 1944. A, 3515-3525

      Widzę tylko bardzo młodą Maryję, najwyżej dwunastoletnią. …”
      […] Ileż Krwi będzie musiał rozlać Zbawiciel, żeby nas odkupić! Bardzo dużo! Tysiące skaleczeń, które widział Izajasz u Męża boleści, krew występująca jak rosa na porowatym naczyniu, strumienie Krwi!.. Niech ta Boża Krew nie spada tam, gdzie jest bezczeszczenie i bluźnierstwo, lecz [niech spłynie] w pachnące, czyste kielichy, które ją przyjmą i zbiorą, by potem ją wylać na chorych duchowo, na trędowate dusze, na umarłych dla Boga. Dajcie lilie, dajcie lilie, żeby ich białymi sukniami czystych płatków obetrzeć pot i łzy Chrystusa! Dajcie lilie, dajcie lilie, aby ukoić żar gorączki Męczennika! O, gdzie będzie wówczas Lilia, która Cię nosi? Gdzie Ta, która ugasi Twoje pragnienie? Gdzie jest Ta, która zaczerwieni się od Twojej Krwi i będzie umierać z bólu, patrząc jak umierasz? Gdzie będzie Ta, która zapłacze nad Twoim wykrwawionym Ciałem? O, Chrystusie! Chrystusie! Moja tęsknoto!…» – Maryja milknie zapłakana i przygnębiona.

      Anna jakiś czas milczy. Potem matowy głos wzruszonej staruszki pyta:

      «Czy chcesz mnie jeszcze o czymś pouczyć, Maryjo?» ….

      http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-01-016.html


      MA KTOŚ JESZCZE WĄTPLIWOŚCI, ŻE MERY PLECIE TRZY PO TRZY???

  4. Irena pisze:

    Księdzu Adamowi – wierzę i mam osobisty powód by wierzyć. Ale Ci, którzy dzielą biskupów na tych, którzy chcą Intronizacji Chrystusa na Króla Polski i na tych, którzy nie chcą, jednym przyklaskują, a innych ganią – są zagrożeniem. Dlatego kiedyś prosiłam o wypowiedź w tej sprawie ks. Adama – nie otrzymalam. A gdy napisaam, że kocham biskupów, a Ci, którzy „plują” na biskupów niech zdecydują, czy należą do naszego Kościoła, czy tworzą sobie inny kościół, to moja wypowiedź szybko została wyrzucona ze strony – nie pasowała do istniejących wypowiedzi.

    To tyle chcialam jeszcze dodać – tego wątku nie będę juz dalej kontynuować.

    • wobroniewiary pisze:

      Mylisz się droga Ireno, nie chcemy podziałów i kłótni a odpowiedź ks. Adama znamy ale skoro nie publikujemy to znaczy, że ks. Adam tak postanowił.
      Odpowiedź zniknęła, by nie powodować kłótni.

      Lepiej zajmij się herezjami, które głoszą liczni :wizjonerzy” odciągając ludzi od wiary. Jak jakiś przyszły kleryk naczyta się herezji Mery to współczuje jego parafianom

      A do poduszki przemyślenie:
      1. Jeden ksiądz mówi „msza św. to przenajświętsza ofiara, hostia to prawdziwe Ciało i Krew Jezusa Chrystusa:
      2. Drugi ksiądz mówi, że msza św. to pamiątka męki, która miała miejsce kiedyś bo Chrystus już raz za nas umarł i teraz mamy się radować i ucztować czyli msza św. to uczta a hostia to zwykły chleb jako pokarm na tej uczcie.

      Co ty zrobisz, chcąc zachować posłuszeństwo i wiedząc, że obydwaj księża należą do Kościoła, a żeby było jeszcze lepiej, do twojego, jeden to biskup a drugi biskup pomocniczy

      Miłych rozmyślań Ireno!.

  5. wobroniewiary pisze:

    A to umysł niespełna trzyletniej Maryi:

    „Ten duży kwiat, taki niebieski, jest gwiazdką, która zeszła z nieba, żeby przynieść Jej mamie pocałunek Pana. O tak! Ma przytulić do serca, do serca ten niebieski kwiatek, a wtedy poczuje zapach Boga. Ten drugi, jaśniejszy, taki podobny do oczu taty, ma napisane na płatkach, że Pan bardzo kocha tatę, bo jest dobry. A ten mały, malutki – znaleziony jako jedyny (to niezapominajka) – Pan stworzył po to, żeby powiedzieć Maryi, jak bardzo Ją kocha. A te czerwone, mama wie, czym one są? To [pozostałości po] strzępach płaszcza króla Dawida, przesiąknięte krwią wrogów Izraela, rozrzucone na polu bitwy i zwycięstwa. One zrodziły się z kawałków królewskiego płaszcza, podartego w bohaterskim boju dla Pana.

    A ten biały i mały – który wygląda jakby zrobiony z siedmiu jedwabistych, spoglądających w niebo kielichów – wyrósł tam, przy źródełku. To tata zerwał dla Niej ten kwiatek pomiędzy cierniami. Jest z szaty króla Salomona. Nosił ją w tym samym miesiącu, w którym urodziła się jego Mała Krewna… tak wiele lat temu, tak bardzo wiele, wiele lat!… Tyle lat temu, gdy we wspaniałych białych szatach kroczył na czele mnóstwa Izraelitów przed Arką, przed Przybytkiem, radując się, że powrócił obłok otaczający chwałę Pana. Król zaintonował wtedy pieśń i modlił się z radością.

    «Chcę być zawsze jak ten kwiatek i chcę tak samo jak mądry król śpiewać pieśń i modlić się przed Przybytkiem» – kończy [opowiadanie] buzia Maryi.

    «Pociecho moja! Skąd znasz te święte sprawy? Kto Ci o nich mówi? Może ojciec?»

    «Nie. Nie wiem, kto to taki. Wydaje Mi się, że zawsze o tym wiedziałam. A może ktoś Mi to opowiada, a Ja go nie widzę? Może jeden z aniołów, którym Bóg nakazuje rozmawiać z dobrymi ludźmi?… Opowiesz Mi coś, mamo?…»

    «O, moja Córeczko! Jakie wydarzenie chcesz poznać?»

    Maryja myśli, poważna i skupiona. Trzeba by Ją namalować, żeby uwiecznić wyraz Jej twarzy. Na małej dziecięcej buzi widać ślady Jej myśli. Uśmiechy i westchnienia, blaski słońca i cienie chmur, myśli bowiem o historii Izraela. Wreszcie decyduje się:

    «Opowiedz jeszcze raz, co mówił Gabriel Danielowi o obiecanym Chrystusie.»

    Maryja słucha z przymkniętymi oczyma, powtarzając po cichu wypowiadane przez matkę słowa, jakby chciała je lepiej zapamiętać. Gdy Anna kończy, pyta:

    «Ile [lat] brakuje jeszcze do przyjścia Emmanuela?»

    «Około trzydziestu lat, kochanie.»

    «Tak dużo! A Ja będę w Świątyni… Powiedz Mi, jeśli się będę modlić bardzo, bardzo, bardzo, dzień i noc, noc i dzień, i w tym celu będę chciała być tylko dla Boga, przez całe życie, czy Przedwieczny da Mi tę łaskę i wcześniej ześle Mesjasza Swemu ludowi?»

    «Tego nie wiem, kochanie. Prorok powiedział: “Siedemdziesiąt tygodni.” Myślę, że prorok się nie myli… ale Pan jest dobry – dodaje pośpiesznie Anna, zauważając łzę błyszczącą na złotych rzęsach swego Dziecka. – Sądzę, że jeśli będziesz się bardzo, bardzo, bardzo modliła, On Ciebie wysłucha.»

    Uśmiech powraca na małą twarzyczkę, uniesioną w stronę matki. Promień słońca, przechodzący między zielonymi gałązkami winorośli, sprawia, że powstrzymane łzy błyszczą, jakby były kroplami rosy zawieszonej na źdźbłach górskiego mchu.

    «Więc będę się modlić i po to zostanę dziewicą.»

    «Czy Ty wiesz chociaż, co to znaczy?»

    «To znaczy nie znać miłości mężczyzny, tylko miłość Boga. To znaczy nie mieć innych myśli, jak tylko dla Pana. To znaczy pozostać dzieckiem w ciele i aniołem w sercu. To znaczy mieć oczy tylko po to, by patrzeć na Boga; uszy – żeby Go słuchać; usta – żeby Go chwalić; ręce – żeby Mu się złożyć w ofierze; nogi – by za Nim spieszyć, a serce i życie – żeby Mu je oddać.»

    «Błogosławiona! Ale w takim razie nie będziesz miała dzieci. A przecież Ty tak bardzo kochasz dzieci, jagnięta i gołąbki… Dla niewiasty dziecko jest jak mała, kędzierzawa owieczka lub gołąbek z jedwabistymi skrzydłami i koralowym dzióbkiem. Można je kochać, całować i słuchać, jak mówi: “Mama”.»

    «To nic. Będę należeć do Boga. Będę się modliła w Świątyni. I może kiedyś ujrzę Emmanuela? Dziewica mająca być Jego Matką – jak mówi wielki Prorok – zapewne już się narodziła i jest w Świątyni… Będę jej towarzyszką… i służącą. O, tak! Żebym tylko mogła ją rozpoznać dzięki Bożemu światłu. Chciałabym służyć tej błogosławionej! A potem ona zabierze Mnie do swego Syna… Zabierze Mnie do Syna i będę także Jemu służyć. Pomyśl, mamo!… Służyć Mesjaszowi!…»

    Maryja jest niezmiernie pobudzona myślą, która Ją jednocześnie wprawia w uniesienie i przytłacza. Jest rozpromieniona. Kiedy tak stoi z główką pochyloną trochę do przodu i ze skrzyżowanymi na piersiach rączkami, wydaje się dziecięcą kopią obrazu z kościoła Zwiastowania [we Florencji], który kiedyś widziałam. Maryja mówi dalej: «Czy Król Izraela, Pomazaniec Boży, pozwoli, żebym Mu usługiwała?»

    «Bez wątpienia. Czyż król Salomon nie mówi: “On ma sześćdziesiąt królowych i osiemdziesiąt innych małżonek i niezliczone młode dziewczęta?” Widzisz więc, że na dworze Króla będzie niezliczona ilość dziewic usługujących Panu.»

    «O, widzisz więc, że muszę być dziewicą. Muszę. Jeśli On chce za matkę dziewicę, to znaczy, że ponad wszystko kocha dziewictwo. Chcę, żeby Mnie kochał, Mnie – Jego służącą – za dziewictwo. Ono uczyni Mnie trochę podobną do Jego umiłowanej Matki… Tego chcę… I chciałabym także być grzesznicą, wielką grzesznicą, gdybym się tylko nie obawiała obrazić Pana… Powiedz Mi mamo, czy można być grzesznicą z miłości do Boga?»

    «Co Ty mówisz, skarbie? Nie rozumiem!»

    «Chcę powiedzieć: grzeszyć, żeby być kochaną przez Boga, który staje się Zbawicielem [dla grzesznika]. Zbawia się tego, który jest zgubiony, prawda? Chciałabym, żeby Zbawiciel Mnie ocalił, żebym doznała Jego spojrzenia miłości. Dlatego chciałabym grzeszyć, ale nie popełniać grzechu, którym On się brzydzi. Jakże On będzie mógł Mnie ocalić, jeśli się nie zgubię?»

    Anna osłupiała. Zupełnie nie wie, co powiedzieć. Przychodzi jej z pomocą Joachim. Idąc cicho po trawie, za szpalerem młodych winorośli, zbliżył się niepostrzeżenie. Mówi:

    «On Cię wcześniej ocalił, bo wie, że Go kochasz i chcesz tylko Jego kochać. Dlatego jesteś już odkupiona i możesz – tak jak pragniesz – pozostać dziewicą» – mówi Joachim.

    «Naprawdę, Mój ojcze?»

    Maryja tuli się do jego kolan, patrząc jasnymi jak gwiazdy oczyma, jakże podobnymi do ojcowskich. Ileż w nich szczęścia z powodu nadziei rozbudzonej przez ojca”.

    http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-01-011.html

  6. Piotr pisze:

    proszę księdza a schizofrenia to kara Boża bo Ojciec dyrektor mówi że jak pan Bóg chce ukarać to najpierw odbiera rozum
    czy schizofrenia to forma dręczenia diabelskiego

    • wobroniewiary pisze:

      Piotrku, schizofrenia to choroba, z której Bóg może Cię uleczyć, musisz tylko mocno wierzyć, pragnąć i modlić się 😉

      Są choroby zawinione i niezawinione tak jak i cierpienia, jedni cierpią za swoje grzechy, inni za grzechy przodków a jeszcze inni ekspiacyjnie. Taka np. AnnaLiese czy pewna Magda maja opętanie ekspiacyjne, stwierdzone przez egzorcystów. Cierpią za innych.
      Módl się i ufaj i nie daj sobie wmówić, że jesteś gorszy, jesteś taki, jakim chce Cię widzieć Bóg, módl się i proś go również o to, abyś dobrze odczytał wolę Bożą i słuchaj nagrań ze strony http://www.czatachowa.pl. tam ojciec Daniel często ostatnio powtarza, że Jezus uwalnia kogoś ze schizofrenii – może akurat ciebie? 🙂
      Daj Boże!

  7. Wiosna Kościoła pisze:

    Ksiądz dr Bogusław Jaworski w swojej wypowiedzi zbyt ogólnie przedstawił problem lokucji jak również oceny okultystycznej ich pochodzenia.
    Zgadzam się z Ks. Jaworskim, że lokucje są bardzo „niebezpiecznym” zjawiskiem. Słyszenie głosów może być bardzo mylne i pochodzące z podświadomości lub innej strony. To prawda. Natomiast opinia ks. dr. może okazać się pochopna jeśli chodzi o uwierzytelnianie orędzi przez wizjonerów lub „słyszonerów”, którzy potwierdzają np.: „jak mówiłam wam w Fatimie” itd.
    Prywatne objawienia, jak wiemy, nie wnoszą nic nowego do Objawienia Bożego. Jedyna „nowość” to np. sakramentalia: medaliki, szkaplerze, koronki, modlitwy, ale także charyzmaty założycieli zgromadzeń, wspólnot itd. Orędzia mają kierować nas do Słowa Bożego – Ewangelii. Mamy zatem orędzia, które powołują się na Pismo Święte, nie dlatego, żeby się same uwierzytelnić, lecz by lepiej zrozumieć znaczenie Słowa Bożego w dzisiejszym świecie. Należy z dużą ostrożnością podchodzić do tych orędzi, które zbyt szczegółowo opisują przyszłość w znaczeniu katastroficznym. Diabeł tkwi w szczegółach, natomiast prawdziwe Słowo Boże zawiera mądrość, którą można odczytać tylko przy pomocy światła Ducha Świętego. Czytając Pismo Święte – czasami te same fragmenty – odczytujemy je za każdym razem inaczej, głębiej.
    Uwierzytelnianie – jak sugeruje ks. Bogusław – nie wynika zatem tylko i wyłącznie z pobudek okultystycznych. Jak zatem wytłumaczyć słowa Matki Bożej do ks. Gobbi: „Potwierdzam ci, że naprawdę spełniło się wszystko, co wam przepowiedziałam w Fatimie: Rosja rozszerzyła swe błędy po całym świecie. Pan posłużył się bezbożnymi narodami dla ukarania ludów chrześcijańskich, które oddaliły się od drogi wytyczonej przez Mojego Syna Jezusa.” 12.06.1978. Czyżby o. Gobbi, założyciel Kapłańskiego Ruchu Maryjnego, chciał potwierdzić swoją misję, poprzez naśladownictwo? Czy będąc w Akita o. Gobbi chciał sam potwierdzić swoje powołanie, gdy usłyszał słowa: „W tej podróży – wypełnionej nadzwyczajnymi łaskami pochodzącymi z Mojego Niepokalanego Serca i zstępującymi na dusze Moich najmilszych synów oraz wszystkich Moich dzieci – przyprowadziłam cię dziś w to błogosławione przeze Mnie miejsce, przed figurę przypominającą tajemnicę Mojego współodkupienia.” 15.09.1987. ?
    Potrzeba jest mądrości w rozróżnianiu duchów. Słuszne jest oczywiście stwierdzenie o posłuszeństwie – to jest kryterium, które w dzisiejszym świecie pełnym wizjonerów i słyszonerów jest najlepszym sprawdzianem.
    Jeszcze przy okazji chciałbym napisać słowo na temat odpowiedzi Adminki do @Ireny. Adminka postawiła przed wyborem albo księdza, który mówi o pamiątce Mszy św albo kapłana, który mowi o Ofierze Mszy św. Ks. Bogusław mówił właśnie o pieczęci posłuszeństwa, które także należy rozumieć tylko i wyłącznie w oparciu o Prawdę – jedną jedyną. Dzisiaj potrzeba jest szczególnie cnoty roztropności. W takich okolicznościach ukazuje się duch posłuszeństwa, który dotyczy nie tylko świeckich, lecz również kapłanów i biskupów. Duch nieposłuszeństwa rozpanoszył się wszędzie. Ks. Bogusław ujął to bardzo precyzyjnie, mianowicie u wielu kapłanów brakuje poczucia i świadomości odpowiedzialności!!! Kapłaństwo to nie tylko służba, ale ogromna odpowiedzialność za dusze i ich zbawienie.
    Dzisiaj Katolicy powinni nabrać więcej odwagi – i ośmielę się nawet napisać – w upominaniu braterskim kapłanów. Jan Paweł II określił ten czas „czasem działania świeckich”. Nie chodzi tutaj o nadużycia w sytuacjach, gdzie świeccy przejmują rolę kapłanów, o czym też wspominał JPII: „Następny krok, czyli przejście świeckich od faktycznego spełniania funkcji liturgicznych do zaangażowania w przepowiadanie Słowa i w pracę pasterską, dokonał się już spontanicznie.” (Christifideli laici 23), lecz o wyczucie prawdy i sacrum. Dlatego należy wykorzystać dokumenty, które są przecież dostępne, mówiące np. o przyjmowaniu Komunii św i przedstawić je proboszczowi, czy nawet biskupowi. Pewnie będzie się trzeba liczyć z odmową lub niechęcią, lecz nie należy się zrażać. Chrystus powiedział: „Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was.” Mt. 10,19-20).
    Jeśli przygotowujemy się na Nową Pięćdziesiątnicę, to pozwólmy Duchowi Świętemu działać w nas już teraz.

    • wobroniewiary pisze:

      Masz całkowitą rację
      Ewelino, bo mało kto tłumaczy tak prosto i jasno o tym co powinniśmy robić na co zwracać uwagę.
      Dla mnie komentarz Wiosny Kościoła pod najnowszym wpisem (część dotycząca komentarza dla Ireny) jest sednem tego co i jak mamy robić. Nie pchać się przed szereg, nie zastępować kapłanów ale spokojnie z miłością podsuwać pewne dokumenty – np. rozporządzenia papieskie, pisma, encykliki. Czynić Prawdę w Prawdzie i Miłości

      Adminka

      • Nowa pisze:

        Ja ostatnio czytam dużo na stronie księdza Bałemby.
        Ksiądz niesuspendowany, żaden nawiedzony tylko Boży ksiądz.
        Był pod krzyżem dwa lata teraz jest na Jasnej Górze i naucza tak jak papieże. Komunia tylko na klęcząco, wielki szacunek dla Matki Bożej i powołuje się na dokumenty papieskie, których nikt nie może zakwestionować. Poza obrońcami czytam właśnie jego stronę. A jeszcze uczy gdzie pisać skargi jak będą nas z góry traktować i lekceważyć.
        Szczerze polecam
        http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/

  8. Paul pisze:

    Tylko posłuchałem tego egzorcysty a od ręki pobrałem kilka jego wykładów z youtube na dysk i mp 4:)Super mówi i bardzo konkretny.

  9. Jeremiasz pisze:

    Bardzo podoba mi się to kazanie księdza doktora. Mówi konkretnie, podpiera swoje słowa Ewangelią i bardzo trafia do słuchacza. Nawet inspiruje do tego żeby podobnie przemawiać do ludzi i samemu zostać księdzem o czym czasami myślę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s