Ks. Zygmunt: Króluj nam Chryste – zawsze i wszędzie! Ofiara śp. ks. T. Kiersztyna: „„Czy jesteś gotów w tej intencji ofiarować swoje życie?” I zmarł w szpitalu, w którym przed wojną pracowała Rozalia

Jednym z tych dzielnych Polaków, którzy najwięcej wycierpieli dla sprawy Intronizacji, jest ś.p. ks. Tadeusz Kiersztyn. Pominę tu jego (dość znany) życiorys wraz z opisem najtrudniejszych dla niego lat, a ograniczę się tylko do (ogółowi nieznanych) ostatnich wspomnień jego przyjaciół. Pierwsze z nich opiera się na osobistym zwierzeniu Zmarłego. Stwierdził, że na ołtarzu Jezusa Króla Polski złożył w ofierze całe swoje kapłaństwo, wszystkie cierpienia, poniżenia mierzone dziesiątkami lat, ale nigdy nie pomyślał, że Pan Jezus zażąda od niego największej ofiary. Pewnego razu, gdy w chwili skupienia we Mszy przed Komunią świętą wzbudzał sobie, jak zwykle, pragnienie ofiarowania Komunii w intencji Intronizacji, usłyszał wyraźny głos Pana Jezusa: „Czy jesteś gotów w tej intencji ofiarować swoje życie?” Gdy potwierdził tę ofiarę krótkim i zdecydowanym „TAK” i przyjął Komunię, Pan Jezus powiedział: „Twoja ofiara została przyjęta”. Od tej pory był przekonany, że zbliża się jego śmierć. Wyszedł jej na spotkanie 22 sierpnia b.r., poszkodowany w wypadku samochodowym. Jego agonia trwała 3 godziny – między 12.00 a 15.00, a życie zakończył w szpitalu, w którym przed wojną mieścił się oddział dla chorych wenerycznie. W ten sposób sł. Boża Rozalia Celakówna, do której procesu beatyfikacyjnego przyczynił się w najwyższym stopniu, zaprosiła go do miejsca swojej pracy, związanego z ogromem jej ofiar na rzecz Intronizacji.

Ks. Zygmunt: Króluj nam Chryste – zawsze i wszędzie!

       I ja, podobnie jak wielu moich Rodaków, z wielkim bólem zapoznałem się z listem Biskupów, odczytanym w większości diecezji w uroczystość Chrystusa Króla 2012 roku. Z jego treścią nie będę polemizował głównie z dwóch powodów: mądrze i dość wyczerpująco uczynili to inni, a poza tym uważam, że w tej kwestii nie powinno być w ogóle miejsca na polemiki, skoro sam Chrystus zażądał od Polaków (przez swoją wybrankę Rozalię Celakównę) Jego własnej intronizacji, i to jako wzoru dla innych narodów dla ich ocalenia. We wrześniu 1937 roku Rozalia zapisała Jego słowa, związane z wizją przyszłości: „Patrz, dziecko, Królestwo Chrystusowe przychodzi do Polski przez Intronizację”. Widziała, jak w tym uroczystym akcie bierze udział cały Naród, z żydami i innowiercami włącznie. Usłyszała: „To niedługo się stanie, co teraz oglądasz, ale wpierw trzeba dużo wycierpieć”.

       Na to „niedługo” czekamy już 75 lat, a zapowiedzianych cierpień wciąż przybywa! I są to, niestety, nie tylko cierpienia naszego narodu, Europy, ziemi, ale przede wszystkim… samego Króla Jezusa Chrystusa, który wciąż słyszy te same krzyki, co na dziedzińcu twierdzy Piłata: „Precz z Nim! Poza Cezarem nie mamy króla!”. Świętokradzki i bluźnierczy napad na Tron Jasnogórskiej Królowej poruszył wielu z nas i doczekał się gdzieniegdzie ekspijacji, jednak dlaczego nie kojarzymy go sobie z tym, co stało się dwie niedziele wcześniej: z ciosem, wymierzonym wprost w serce Króla przez odczytanie listu Jego sług Biskupów? W moim odczuciu te dwa fakty ściśle łączą się ze sobą, gdyż ściśle zjednoczone są ze sobą Serca Matki i Syna, i to zarówno w szczęściu, jak i w cierpieniu!

       Maryja i Jej Boski Syn posłużyli się tym samym sposobem, by przekonać Polaków do idei Ich królowania w naszym narodzie: wybrali sobie i ukształtowali osobę, na której mogli się oprzeć, i obarczyli ją obowiązkiem przekazania Ich woli Polakom. W pierwszym przypadku był to włoski jezuita Juliusz Mancinelli, który wybrał się w trudną pielgrzymkę do Polski, niosąc naszym przodkom orędzie Maryi o Jej szczególnej miłości do naszego narodu i o Jej oczekiwaniach (sama nazwała siebie wobec niego kilkakrotnie „Królową Polski”). Nie jest więc prawdą, że to Polacy „wybrali Ją na swoją Królową”, jak głosi 62 Prefacja w naszym Mszale, gdyż było zupełnie odwrotnie. Na szczęście, zwłaszcza dzięki aktywności jezuitów, posłaniec Maryi został przyjęty przez Polaków z entuzjazmem, dzięki czemu Jej orędzie mogło mieć wpływ na losy Narodu: oto w 40 lat po śmierci Mancinellego została Ona we Lwowie uznana za Królową Polski. Wielki na to wpływ miała niewątpliwie wprost cudowna obrona Jasnej Góry. Już jako Królowa pomogła nam oczyścić Polskę z „potopu” protestanckich najeźdźców-niszczycieli.

       Zupełnie odmienny los spotkał orędzia Jezusa, skierowane do Polaków przez pośrednictwo krakowskiej pielęgniarki Rozalii Celak w okresie międzywojennym. Mimo wielkiego wysiłku jej kierownika duchowego, paulina o. Zygmunta Dobrzyckiego (zm. w 1976 roku), mającego oparcie w generale Paulinów, o. Piusie Przeździeckim, i mimo wciąż narastających różnych cierpień (naprawdę straszliwych, i to ze wszystkich stron!), ofiarowanych przez Rozalię na rzecz Intronizacji, wszystkie ich starania, jak wiemy, skończyły się fiaskiem. Orędzia naszego Pana zawierały zarówno wspaniałe obietnice (m.in. chciał uchronić Polskę od nadchodzących cierpień, a wraz z nią inne narody), jak i ostrzeżenia przed tragicznymi skutkami odrzucenia Jego żądań. Czyż więc odrzucający je do dzisiaj episkopat, a z nim cały Naród, nie jest winny zaprzepaszczenia ogromnego dobra, jak też wystawienia się na zapowiadane kary? Czy zdanie z listu: „Myślenie, że wystarczy obwołać Chrystusa Królem Polski, a wszystko się zmieni na lepsze, trzeba uznać za iluzoryczne, wręcz szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistniania Chrystusowego zbawienia w świecie” – nie brzmi jak kpina chociażby tych z Jego słów, zapisanych przez Rozalię: w Intronizacji jest „ratunek dla Polski, Pan Jezus będzie Polsce błogosławił i bronił od nieprzyjaciół, a my w ten sposób choć w małej cząstce okażemy Mu miłość i wdzięczność”?

       Nawet gdyby oponenci Intronizacji Chrystusa, niezależnie od motywów którymi się kierują i argumentów które przytaczają, utrzymali się nadal przy władzy (i w Państwie, i w Kościele), niech wiedzą, że wola Króla jest ważniejsza od ich woli i musi być wypełniona, choćby kosztem wielu ofiar. Niech też wiedzą, że za te ofiary ponoszą, i jeszcze poniosą przed Królem odpowiedzialność. Niech sobie uświadomią, że zmarnotrawili mnóstwo czasu i wiele sprzyjających momentów, które nie wrócą. Jednym z takich momentów mogła być prezydentura ś.p. Lecha Kaczyńskiego, który nieoficjalnie, w odpowiedziach dawanych zwolennikom Intronizacji zaznaczał, że się do niej przyłączy, jeśli Episkopat wystąpi z taką inicjatywą. Na krótko przed tym jak został prezydentem, przez znajomych przekazałem mu obrazek Chrystusa Króla z prośbą, by nosił go przy sobie. Możemy więc dzisiaj postawić pytanie, czy on i jego unicestwiony rząd nie dołączyli swojej ofiary do tej strasznej wielomilionowej hekatomby wykrwawionej Polski, która wciąż opiera się żądaniom swojego Króla?

       Jednym z tych dzielnych Polaków, którzy najwięcej wycierpieli dla sprawy Intronizacji, jest ś.p. ks. Tadeusz Kiersztyn. Pominę tu jego (dość znany) życiorys wraz z opisem najtrudniejszych dla niego lat, a ograniczę się tylko do (ogółowi nieznanych) ostatnich wspomnień jego przyjaciół. Pierwsze z nich opiera się na osobistym zwierzeniu Zmarłego. Stwierdził, że na ołtarzu Jezusa Króla Polski złożył w ofierze całe swoje kapłaństwo, wszystkie cierpienia, poniżenia mierzone dziesiątkami lat, ale nigdy nie pomyślał, że Pan Jezus zażąda od niego największej ofiary. Pewnego razu, gdy w chwili skupienia we Mszy przed Komunią świętą wzbudzał sobie, jak zwykle, pragnienie ofiarowania Komunii w intencji Intronizacji, usłyszał wyraźny głos Pana Jezusa: „Czy jesteś gotów w tej intencji ofiarować swoje życie?” Gdy potwierdził tę ofiarę krótkim i zdecydowanym „TAK” i przyjął Komunię, Pan Jezus powiedział: „Twoja ofiara została przyjęta”. Od tej pory był przekonany, że zbliża się jego śmierć. Wyszedł jej na spotkanie 22 sierpnia b.r., poszkodowany w wypadku samochodowym. Jego agonia trwała 3 godziny – między 12.00 a 15.00, a życie zakończył w szpitalu, w którym przed wojną mieścił się oddział dla chorych wenerycznie. W ten sposób sł. Boża Rozalia Celakówna, do której procesu beatyfikacyjnego przyczynił się w najwyższym stopniu, zaprosiła go do miejsca swojej pracy, związanego z ogromem jej ofiar na rzecz Intronizacji.

       Niech jednak wiedzą ci, którzy Go odrzucają jako Króla Polski, że krew wielu Rodaków złożona na ołtarzu Ojczyzny, będzie dla nich oskarżeniem i będzie wołać „BIADA!”, aż Wola Boża się wypełni. Nie mam najmniejszego cienia wątpliwości, że ta Wola zawiera się w słowach Jezusa, skierowanych do Polaków przez pośrednictwo Rozalii 4 lipca 1938 roku: „Niech Ojciec (chodzi o kierownika duchowego) pamięta, by nie było za późno, Intronizacja w Polsce musi być zaprowadzona. […] Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu, jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego miłości; inaczej, moje dziecko, nie ostoi się. Oświadczam ci to, moje dziecko, jeszcze raz, że tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem. Przyjdzie straszna katastrofa na świat, jak zaraz zobaczysz”. Przerażająca wizja Rozalii dotyczy doszczętnego zniszczenia przez lawę i ogień wszystkich państw, które nie dokonały Intronizacji. Należy do nich, niestety, i Polska!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

33 odpowiedzi na „Ks. Zygmunt: Króluj nam Chryste – zawsze i wszędzie! Ofiara śp. ks. T. Kiersztyna: „„Czy jesteś gotów w tej intencji ofiarować swoje życie?” I zmarł w szpitalu, w którym przed wojną pracowała Rozalia

  1. Hanna Engelmoer – Amsterdam pisze:

    Do Redakcji: ”W obronie Wiary i Tradycji”

    Szanowni Państwo,

    W zalaczeniu przesylam harmonogram Mszy swiętych w intencji Ks. Adama Skwarczyńskiego.

    Uprzejmie proszę o zamieszczenie calosci tresci zalacznika na stronie.

    Dziękuję bardzo.

    Zyczę powodzenia na stronie w 2013 r. i wiele Blogoslawieństwa Bożego!

    Serdecznie pozdrawiam.

    Hanna Engelmoer

  2. wobroniewiary pisze:

    p1

    PANI WSZYSTKICH NARODÓW

    P2

    Prośba o wsparcie modlitewne

    Msze święte w intencji Księdza Adama Skwarczyńskiego
    odbędą się w Amsterdamie, w Kaplicy Pani Wszystkich Narodów
    według następującego harmonogramu:

    Msza św. – 04. 01. 2013, godz. 12.15 Msza św. – 05. 07. 2013, godz. 12.15
    Msza św. – 01. 02. 2013, godz. 12.15 Msza św. – 02. 08. 2013, godz. 12.15
    Msza św. – 01. 03. 2013, godz. 12.15 Msza św. – 06. 09. 2013, godz. 12.15
    Msza św. – 05. 04. 2013, godz. 12.15 Msza św. – 04. 10. 2013, godz. 12.15
    Msza św. – 03. 05. 2013, godz. 12.15 Msza św. – 01. 11. 2013, godz. 12.15
    Msza św. – 07. 06. 2013, godz. 12.15 Msza św. – 06. 12. 2013, godz. 12.15

    Hanna Engelmoer – Amsterdam – 31. 12. 2012

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/ks-adam-skwarczynski/msze-swiete-w-intencji-ksiedza-adama-skwarczynskiego-w-2013-r/

  3. Nowa pisze:

    Pierwszy raz słyszę o tym.
    Jakie piękne świadectwo życia śp. ks. Tadeusza Kiersztyna
    „„Czy jesteś gotów w tej intencji ofiarować swoje życie?” Gdy potwierdził tę ofiarę krótkim i zdecydowanym „TAK” i przyjął Komunię, Pan Jezus powiedział: „Twoja ofiara została przyjęta”.

    Przyjdź już Panie Jezu i niech nastanie Twoje Królestwo!

  4. benka pisze:

    @ks.Zygmunt
    Dziękuję za ten artykuł. Dla mnie osobiście jest to sprawa najwyższej wagi i najbliższa sercu mojemu.
    Sytuacja w naszej Ojczyźnie jest przerażająca , tak w sprawach państwowych , jak i w tym „lodzie i chłodzie” jaki czujemy w Kościele , wśród wielu duchownych.
    Fałszywym posłuszeństwem zamyka się usta wielu kapłanom , a świeckim prostuje się kolana
    przed Sanctissimum Sakramentum.
    Jest przerażające , że Niebo dopuszcza do profanacji na naszej ziemi , aby nam zwrócić uwagę , na
    sprawy ważniejsze niż to co pokazuje się nam na codzień.
    Naród , poza małą garstką , śpi . Jest w jakimś szatańskim letargu.
    Rozalia widziała jednak Intronizację w Polsce , ale ……. po gruzach.
    Boże mój !!! , czy aż do tego trzeba dopuszczać zatwardziałością serc sług poświęconych???
    Gdzie są nasi Pasterze ???? , a Ci , którzy są ……do czego nas prowadzą ???

    • wobroniewiary pisze:

      Kto oglądał dzisiaj Apel Jasnogórski to widział jak ks. Jacek Bałemba pokornie klęczał przed Królową Polski na kolanach, podczas błogosławieństwa również a u siebie na blogu pisał, że bp częstochowski W. Depo pobłogosławił w Jego staraniach i posłudze mającej na celu szerzenie czci na kolanach do Najświętszego Sakramentu

      • benka pisze:

        @Admin
        ks.Jacek , to Boży kapłan , wierny ,mądry ,gorliwy, odważny.
        Boże !! ,zachowaj Go takim i umacniaj w Jego posłudze.

        • wobroniewiary pisze:

          @Benka a może wkleisz ten wpis o tym, jak ks. biskup błogosławi ks. Jackowi w jego poczynaniach 🙂

        • benka pisze:

          @Już szukam i wkleję.

        • benka pisze:

          12 środa gru 2012
          Ks. Jacek Bałemba SDB, kapłan rzymskokatolicki, salezjanin
          http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2012/12/12/moje-spotkania-z-czytelnikami/

          Dzisiaj, po rozmowie z Ordynariuszem Archidiecezji Częstochowskiej Arcybiskupem Metropolitą Wacławem Depo, otrzymałem błogosławieństwo pasterskie na dalszą pracę w obronie wiary i kultu Eucharystii. Deo gratias.
          Uprzejmie zapraszam na najbliższe spotkania z Czytelnikami połączone z promocją mojej najnowszej książki
          „Uniżenie przed Bogiem centralną kwestią kultury.
          Przemilczany aspekt pontyfikatu Benedykta XVI”.

          Tytuł inspirowany jest sformułowaniem Kard. Josepha Ratzingera zawartym w dziele Duch liturgii: „Liturgia chrześcijańska (…) zgina kolana przed ukrzyżowanym i wywyższonym Panem. To właśnie jest centrum rzeczywistej kultury – kultury prawdy”.
          Treść mojej książki oparta jest na wspomnianym dziele Kard. Josepha Ratzingera oraz nawiązuje do najpiękniejszych form kultu Najświętszego Sakramentu. Do tych form na naszej polskiej ziemi należy ponad tysiącletni zwyczaj przyjmowania Komunii Świętej w postawie klęczącej. Treści, które przedstawiłem w zwartej syntezie odnoszą się zatem do centralnych kwestii życia Kościoła: odniesienia człowieka do Boga i pokory wobec największego Daru, jaki zostawił nam nasz Zbawiciel Jezus Chrystus – Najświętszej Eucharystii, Sanctissimum Sacramentum. Oto jesteśmy w samym centrum spraw Kościoła i kultury – w jedności z Następcą św. Piotra!
          Książka jest skromnym wkładem w nagłaśnianie powszechnie bojkotowanych, zakorzenionych w Tradycji, wskazań naszego Ojca Świętego Benedykta XVI w kwestiach dotyczących najświętszej Rzeczywistości Kościoła, Najświętszego Sakramentu.

          Najbliższe spotkania:

          13 grudnia 2012, czwartek, godz. 18.00
          Poznań, Księgarnia Sursum Corda, Rynek Łazarski 1

          14 grudnia 2012, piątek, godz. 19.00
          Wrocław, Parafia Chrystusa Króla (wejście od ul. Zachodniej)
          Spotkanie na zaproszenie ks. dr. Henryka Łuczaka SDB

          Na spotkaniach można będzie nabyć książki mojego autorstwa.
          Lektura stricte katolicka. Nieszkodliwa!

          Zapraszam!

          * * *

          Żadna ciemność nie zagasi płomyka prawdy
          (zasłyszane dzisiaj od jednego kapłana w Kurii częstochowskiej)

        • zuzia pisze:

          Dodam tylko,że ks.arcybiskup W Depo również .

        • benka pisze:

          @Zuzia
          Oczywiście , ks.abp.Depo również, i Bogu za to dzięki.

  5. benka pisze:

    Dobre wiadomości pasterza dla wierzących owieczek bitych
    17 sobota lis 2012
    Ks. Jacek Bałemba SDB, kapłan rzymskokatolicki, salezjanin
    http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2012/11/17/dobre-wiadomosci-pasterza-dla-wierzacych-owieczek-bitych/
    ut in nomine Iesu omne genu flectatur
    caelestium et terrestrium et infernorum
    „aby na imię Jezusa
    zgięło się każde kolano
    istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych”
    (Flp 2, 10)

    De Eucharistia numquam satis. O Eucharystii nigdy dosyć.
    Katolicy wierzący zginają kolana przed Panem Jezusem utajonym w Najświętszym Sakramencie. W Polsce ci katolicy pozostają wierni tysiącletniemu szlachetnemu zwyczajowi przyjmowania Komunii Świętej w postawie klęczącej. Pięknie napisał rzymskokatolicki kapłan: „Klękanie do Komunii Świętej jest najstarszym spoiwem Polskiego Narodu” (ks. L. Powierża CSMA). Ci katolicy są posłuszni Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI, który wśród elementów swojego pontyfikatu zostawia nam sprawę fundamentalną: klękanie przed Panem Bogiem. Od uroczystości Bożego Ciała 2008 roku powrócił radykalnie do zwyczaju Komunii Świętej na klęcząco i do ust. Pisał jako kardynał: „Liturgia chrześcijańska (…) zgina kolana przed ukrzyżowanym i wywyższonym Panem. To właśnie jest centrum rzeczywistej kultury – kultury prawdy” (Duch liturgii).
    W Roku Wiary zapytamy: a co to ma wspólnego z wiarą? Odpowiedź jest i tutaj przejrzysta i niezawodna: „Kto uczy się wierzyć, ten uczy się także klękać, a wiara lub liturgia, które zarzuciłyby modlitewne klęczenie, byłyby wewnętrznie skażone. Tam, gdzie owa postawa zanikła, tam ponownie trzeba nauczyć się klękać, abyśmy modląc się, pozostawali we wspólnocie Apostołów i męczenników, we wspólnocie całego kosmosu, w jedności z samym Jezusem Chrystusem” (Duch liturgii).
    Pieniactwo i pyskówka to nie jest nasza katolicka kultura. Naszą chwałą jest chwała Boża. Naszym centrum jest Bóg pokorny aż do tego stopnia, że dał się zamknąć w domku Tabernaculum – dla człowieka. Naszym zaszczytem jest klękać przed Panem Jezusem utajonym w Najświętszym Sakramencie. Zaszczytem! Nie jest to temat do dyskutowania, polemik i słownych utarczek. Św. Paweł poleca: „Zabiegaj o sprawiedliwość, wiarę, miłość, pokój – wraz z tymi, którzy wzywają Pana czystym sercem. Unikaj natomiast głupich i niedouczonych dociekań, wiedząc, że rodzą one kłótnie. A sługa Pana nie powinien się wdawać w kłótnie, ale ma być łagodnym względem wszystkich, skorym do nauczania, zrównoważonym. Powinien z łagodnością pouczać wrogo usposobionych, bo może Bóg da im kiedyś nawrócenie do poznania prawdy i może oprzytomnieją i wyrwą się z sideł diabła” (2 Tm 2, 22-26).
    Matka Boża i święty Józef nie wykłócali się z pasterzami i królami, aby nie klękali przed Dzieciątkiem Jezus. Matka Boża i święty Józef nie musztrowali wołu i osła, aby nie klękały przed Dzieciątkiem Jezus. Matka Boża i święty Józef pozwolili, aby Dzieciątku Jezus zostały oddane wyrazy czci, adoracji, hołdu, uniżenia… Matka Boża i święty Józef nie komentowali oznak czci oddawanej Panu Jezusowi. Matka Boża i święty Józef pozwolili, aby w stajence betlejemskiej zgięły się kolana przed pokornym Nowonarodzonym Dziecięciem – prawdziwym Bogiem!
    Wielką nieuczciwością jest kojarzenie osób, które pozostają wierne postawie klęczącej przed Panem Bogiem, ze środowiskami pieniaczy i buntowników. Jak to? Ci, którzy pokornie klękają przed Bogiem mieliby być pieniaczami, buntownikami, rozsadnikami niezgody? Kto to wymyślił? Komu mieliby oni zagrażać? Komu zagrażają? Skąd w Polsce agresja i terror wobec tych osób?
    Kto wierzy, ten przed Panem Bogiem klęka. Wobec walczących z ludźmi klękającymi i z postawą klęczącą pobrzmiewa Słowo Boże: „Jeśli ktoś naucza inaczej i nie trzyma się zdrowych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z pobożnością, jest nadęty, niczego nie pojmuje, lecz choruje na dociekania i słowne utarczki. Z nich rodzą się: zawiść, sprzeczka, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia, ciągłe spory ludzi o wypaczonym umyśle i którym brak prawdy” (1 Tm 6, 3-5).
    Historia sanctorum magistra vitae. Historia Świętych jest nauczycielką życia. Św. Teresa z Avila, kiedy zakładała pierwszy zreformowany klasztor, naraziła się całemu miastu! Cóż tam się nie działo! Burzliwe okoliczności tak szczerze i sympatycznie opisuje: „Dziwiłam się w sobie tej zawziętości, z jaką diabeł tak wszystkie siły swoje wytężał przeciwko garstce słabych kobiecin, i jakim sposobem cały ogół mógł przyjść do wniosku, że dwanaście zakonnic z Przeoryszą (…) i to tak surowe i ukryte życie wiodących, mogą całemu miastu grozić tak wielką szkodą. Czy dla nich w tym szkoda czy zysk, to już własna ich sprawa. Ale żeby przynosiły szkodę miastu, na to, zdawałoby się, trudno wynaleźć dowód rozsądny. Oni jednak ich tyle wynaleźli, że z dobrym sumieniem taką nam wojnę wytaczali” (Księga życia 36, 19). Chciano zburzyć klasztor! Dwa lata utarczek i zmagań z powodu kikunastu pobożnych kobiecin, które chciały się modlić i umartwiać!
    Analogicznie. Tyle agresji wobec kobiecin, które chcą pozostać wierne postawie klęczącej przy przyjmowaniu Komunii Świętej. Parafrazując Świętą z Avila powiedzmy: Czy dla nich w tym szkoda czy zysk, to już własna ich sprawa. Ale żeby przynosiły szkodę Kościołowi, na to, zdawałoby się, trudno wynaleźć dowód rozsądny. Oni jednak tyle ich wynaleźli, że z dobrym sumieniem taką im wojnę wytaczali… Intelligenti pauca.
    Duszo katolicka, duszo wierząca, duszo polska, duszo, która klękasz przed Panem Jezusem – bądź zupełnie spokojna!
    Przyjmując Komunię Świętą w postawie klęczącej, pozostajesz wierna tysiącletniemu królewskiemu polskiemu zwyczajowi.
    Przyjmując Komunię Świętą w postawie klęczącej, naśladujesz wszystkich polskich Świętych.
    Przyjmując Komunię Świętą w postawie klęczącej, pozostajesz posłuszna pierwszemu liturgowi Kościoła, którym aktualnie jest nasz Ojciec Święty Benedykt XVI.
    Przyjmując Komunię Świętą w postawie klęczącej, pozostajesz posłuszna Kościołowi, który w żadnym z dokumentów Soboru Watykańskiego II nie nakazywał ani nawet nie sugerował rezygnacji z postawy klęczącej.
    Przyjmując Komunię Świętą w postawie klęczącej, dajesz klarowne świadectwo wiary w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.
    Przyjmując Komunię Świętą w postawie klęczącej, pełnisz funkcję egzorcyzmującą wobec współczesnej kultury, przezwyciężając jej antropocentryczne deformacyjne zamknięcie.
    Przyjmując Komunię Świętą w postawie klęczącej, szerzysz kulturę w jej najpiękniejszym fundamentalnym teocentrycznym ukierunkowaniu.
    Dusze katolickie, dusze wierzące, dusze polskie, dusze, które klękacie przed Panem Jezusem – przyjmijcie jeszcze i to bezpieczne słowo:
    Nie pozwólmy, aby w tych najświętszych tematach naszymi nauczycielami pozostawali ludzie niekatolickiej proweniencji.
    Nie pozwólmy, aby w tych najświętszych tematach naszymi nauczycielami pozostawali ludzie niepolskiej proweniencji.
    Nie pozwólmy, aby w tych najświętszych tematach naszymi nauczycielami pozostawali ludzie oświeconej proweniencji…
    Nasz Ojciec Święty pozostawia nam słowo przejrzyste (nie – prywatną opinię!):
    „Przez to, że teraz proszę o przyjmowanie Komunii na kolanach i udzielam jej do ust, chciałem podkreślić cześć należną realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. Nie bez znaczenia jest to szczególnie przy dużych, masowych zgromadzeniach, z jakimi mamy do czynienia w Bazylice świętego Piotra i na placu przed Bazyliką, gdzie zachodzi duże niebezpieczeństwo powierzchowności. Słyszałem o ludziach, którzy chowają komunikant do torebki i zabierają go ze sobą jako pamiątkę.
    W tej atmosferze, którą – jak się uważa – tworzy także przyjęcie Komunii, łatwo pomyśleć: wszyscy przesuwają się do przodu, to i ja pójdę. Chcę mocno zaakcentować, że powinno być oczywiste: Tu dzieje się coś szczególnego! Tutaj jest obecny Ten, przed którym pada się na kolana. Uważajcie na to! To nie tylko społeczny ryt, w którym moglibyśmy wszyscy uczestniczyć bądź też powstrzymać się od uczestnictwa” (Światłość świata. Papież, Kościół i znaki czasu. Benedykt XVI z rozmowie z Peterem Seewaldem).
    To jest nauka katolicka. Zaszczytna. Nagląca.

    * * *

    Już dochodzą głosy, że lektura książki Uniżenie przed Bogiem centralną kwestią kultury jest egzorcyzmem. W Roku Wiary Pan Bóg otwiera dla Kościoła nową epokę na polskiej ziemi. Nie prześpijmy czasu łaski!

    * * *

    W związku ze szlachetnym pragnieniem ocalenia tysiącletniego zwyczaju przyjmowania w Polsce Komunii Świętej na klęcząco oraz w posłuszeństwie naszemu Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI, który od uroczystości Bożego Ciała 2008 roku radykalnie powrócił do udzielania Komunii Świętej w postawie klęczącej, powstają nowe dobre inicjatywy internetowe. Warto je zauważyć, propagować i w miarę możliwości włączyć się samemu do ich redagowania, bądź do tworzenia nowych!

    Oto m. in. dwie nowe strony:

    Pan Stanisław Papież, Prezes Stowarzyszenia Fides et Radio http://fides-et-ratio.pl/ z Krakowa, założył konto na portalu Facebook:
    Komunia Święta na klęcząco
    http://www.facebook.com/KomuniaSwNaKleczaco?ref=ts&fref=ts

    Pan dr Stanisław Krajski, właściciel Wydawnictwa św. Tomasza z Akwinu z Warszawy, założył stronę:
    Przyjmujmy Komunię Świętą na kolanach
    http://komunianakolanach.wordpress.com/

    Dołączam dwa linki związane z wykładem Uniżenie przed Bogiem centralną kwestią kultury. Przemilczany aspekt pontyfikatu Benedykta XVI:

    Wykład – video LINK

    Książka LINK
    .
    Tematyka aktualna i warta szerokiego nagłośnienia.
    Korzystajmy i polecajmy innym, bo sprawa jest najświętsza i nagląca!

    * * *

    Jeżeli nie klękniemy przed Panem Bogiem,
    Rok Wiary będzie mnożeniem słów i oklasków.

    * * *

    Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.

    • Daria Sara pisze:

      blada iskierka nadziei….i ogromne wolanie : KLEKAJMY PRZED BOGIEM!!….wczoraj po Mszy Sw. we Wloszech (zawsze tu klekam przy Komunii Sw.)…podeszla do mnie Wloszka z mezem i pyta: ” z jakiego kraju pani pochodzi? Bo moj maz twierdzi, ze pani jest NA PEWNO POLKA!”….
      Kochani! A wiec jeszcze, jeszcze w Europie kojarza nas POLAKOW Z WIARA!! Nie zawiedzmy ich!! ….i wiele innych cieplych slow o nas Polakach uslyszalam…..

  6. Joasia - przepraszam za bledy i brak polskiej czcionki pisze:

    Ja dziekuje ks Zygnutowi za tez powyzszy glos i przylaczam sie do jego opinii w tej kwestii.
    Czlowiek nie moze przejsc obojetnie wobec pewnych, dziwnych i niezrozumialych listow naszych biskupow ktore zamiast przyblizac nas do Ojca to wprowadzaja zamieszanie i wieksze zaciemnienie umyslow.
    Jezeli ktos ma gleboke wewnetrzne przekonanie braku jasnosci i swiatla a wrecz poczucie wiekszej ciemnosci po tym liscie naszych biskupow to ma prawo i obowiazek wyrazenia swojego sprzeciwu i swojego Nie dla pewnych tresci w tym liscie i wyraznego TAK dla Intronizacji Chrystusa wszelkimi mozliwymi sposobami.
    Z wypowiedzi Ks Zygmunta chce podkreslic i powtorzyc dwie rzeczy:
    1. dlaczego nie kojarzymy go ( ataku na Jasnogorski tron) sobie z tym, co stało się dwie niedziele wcześniej: z ciosem, wymierzonym wprost w serce Króla przez odczytanie listu Jego sług Biskupów?
    2. Czy zdanie z listu: „Myślenie, że wystarczy obwołać Chrystusa Królem Polski, a wszystko się zmieni na lepsze, trzeba uznać za iluzoryczne, wręcz szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistniania Chrystusowego zbawienia w świecie” – nie brzmi jak kpina chociażby tych z Jego słów, zapisanych przez Rozalię: w Intronizacji jest „ratunek dla Polski,
    Bedzyskusyjnie zgadzam sie z ks Zygmuntem w obudwu kwestiach.
    Odnosnie zacytowanego powyzej zdania ‘’ Myslenie ze wystarczy….. Chrystusowego zbawienia w swiecie’’ prosze abyscie sie chwile na nim zastanowili i rozlozyli je na czynniki pierwsze.
    W zdaniu ‘’Myślenie, że wystarczy obwołać Chrystusa Królem Polski, a wszystko się zmieni na lepsze, trzeba uznać za iluzoryczne’’
    1. Samo uzycie tu slowa ‘obwolac’ jest niewlasciwe i splyca caly obrzed i uroczystosc Intronizacji Chrystusa na Krola Polski do jakiegos zwyklego ‘obwolania’
    2. W tym zdaniu jest widoczny brak wiary piszacego ALBO co zreszta wazam za bardziej prawdopodobne nawet docelowe zamotanie jego tresci. Wedlug biskupow ktorzy podpisujac sie pod tym listem zgadzaja sie z jego trescia uzywaja ze ’obwolanie’ niczego nie zmieni. Chce sie zawolac: Oh jak mala jest twoja wiara czlowieku ? Jak mala sie jest twoja wiara w Laske Boza? A moze Bog Milosierny udzieli Polsce takiej Laski ze wszystko ZACZNIE zmieniac sie na lepsze ? Moze to WLASNIE ogloszenie Chrystusa Krolem Polski bedzie ZACZYNEM do zmian w kierunku Nowego Lepszego Swiata ?
    3. Tak troche sarkastycznie: A skad nasi drodzy biskupi wiedza ze Oglosznie Chrystusa Krolem Polski niczego nie zmieni ? rozumiem ze Polscy biskupi maja czerwona linie z Niebem i wykonali telefon do Krolestwa Niebieskiego i ze otrzymali odpowiedz ‘’Nie’’ – obwolanie niczego nie zmienia. Jezeli biskupi nie maja takiego telefonu to ja pytam: Na jakiej podstawie twierdza ze to niczego nie zmieni ???
    – Malej wiary w Boza Laske? – braku wiary ? – celowe wprowadzenie takiego zapisu przez osoby przygotowujace draft tego pisma ?
    4. Uzycie slowa ‘szkodliwe.’ Dalej przygladajc sie temu zdaniu mozna wyciagnac z niego nastepujacy wniosek: Myslenie ze ogloszenie Chrystusa Krolem Polski zapoczatkuje wszelkie zmiany jest szkodliwe. !!!??? czy rzeczywiscie takie przeslanie kryje sie za przekazem polskich biskupow ?
    Drodzy Biskupi, takie myslenie NIE jest szkodliwe. Takie myslenie jest:
    – Wielka Nadzieja na Boza Laske ktora moze nas dalej poprowadzic i wskazac nam dalsza droge w krolestwie Chrystusa Krola tu na naszej ziemi.
    – Wielka Nadzieja w Boze Milosierdzie i Boze prowadzenia w tej sprawie
    – forma oddania sie Bozej Woli naszego zycia, spoleczenstwa i kraju
    – moze byc wyrazem Wielkiej Wiary malego czlowieka we Wielka Boza Moc dzieki ktorej rak sie cofa a ludzie wstaja z wozkow inwalidzkich. Pamietajcie – ‘’ Twoja wiara Cie uzdrowila’’
    Jezeli ogloszenie Chrystusa Polski wedlug naszych biskupow niczego nie zmieni to JAKI PLAN INTRONIZACJI CHRYSTUSA KROLA maja nasi biskupi ? Jaki oni maja plan ? Prosimy aby go nam przedstawili. Bo rozumiem ze autorzy listu sugieruja ze oglosznie to tylko iluzja? Biskupi jako reprezentanci wierzacego Kosciala w Polsce maja obowiazek zaprezentowania swojego realnego pozbawionego prze- madrych i niezrozumialych slow i pozbawionego wszelkiej ‘propagandy zielonej wyspy’ Planu Intronizacji Chrystusa na Krola Polski. Prosze nie zapominac ze Biskupi maja taki obwiazek i powinno to byc czescia ich normalnej pracy i obowiazku wobec swoich wiernych ktorzy w duzym stopniu Kosciol Katolicki utrzymuja.
    I jeszcze chce zapytac naszych drogich biskupow czy uwazaja ze:
    – Chrystus byl z nich zadowolony po tym liscie ?
    – Czy tym listem polscy biskupi Chrystusa Krola bardziej rozradowali czy bardziej zasmucili ?
    – A czy przypadkiem tym listem Boga i Ojca naszego w Niebie nie obrazili i nie zagniewali ?
    – Czy uwazaja ze niektore paragrafy w tym liscie i sprowadzanie swoich owieczek na monowce przejdzie bezkarnie ?
    – Czy jezeli uwazaja ze ogloszenie Chrystusa Krolem Polski niczego nie zmieni to CZY SLEPY MOZE PROWADZIC NIEWIDOMEGO?
    Uwazam moi kochani ze ten list nie moze pozostac bez echa ludzi pragnacych i modlacych sie w Intencji Intronizacji Chrystusa na Krola Polski.
    Wyrazmy nas sprzeciw wobec tego paragrafu i zaproponujmy naszym biskupom zastapienie tego paragrafu np nasptepujacym lub podobnym wedlug wlasnego sumienia.
    Ogloszeni Chrystusa Krola – krolem Polski samo w sobie nie jest wystarczajace i nie mozemy na tym poprzestac. Modlmy sie o Boza Laske w tej sprawie i zeby bylo to poczatkiem i zaczynem w kierunku Nowego Bozego Pozadku na tym swiecie ale musza za tym isc glebokie przemiany w wymiarze indywidualnym i zbiorowym. W wymiarze indywidualnym to natychmiastowy powrot do Bozych przykazan, stosowanie ich w codziennym zyciu i obyciu. W wymiarze zbiorowym to dostosowanie konstytucji i zasad funkcjonowania panstwa do Dekalogu i przykazan Milosci.
    Badzmy tez czujni moi drodzy na wilki w owczych skorach i Modlmy sie za naszych biskupow aby prowadzili swoje owieczki droga prosta i jasna do Ojca Naszego w Niebie.

    Prosze zastanowmy sie: Co znaczy ogloszenie Chrytusa Krolem Polski ? Co to dla nas znaczy? Jakie pociaga to za soba konsekwencje?
    Przeniesmy sie myslami do wiekow panowania wielkich krolow. I zalozny zyjac w XIV nasz kraj wybral na swoje panowanie nowego Krola nazwijmy go dla przykladu: Krol Ksawery Franciszek Antoniusz I. Krol oglosil ze jak zostanie wybrany krolem to wprowadzi gospodarke wsponotowa to znaczy ze wioski i miasta musza polaczyc sie we wspolnoty i razem dla siebie pracuja i dziela sie wedlug tego jakie sa potrzeby. Razem sieja, zbieraja, jedza, modla sie, razem placza nad niedola i wesela sie w radosci,daja kazdemu wedlug jego potrzeb. I co robi lud ktory wlasnie oglosil/wybral swojego Krola? Zgodnie z nakazem Krola wprowadza nowe prawo i stosuje sie do niego.
    Co znaczy oglosic Chrystusa Krola krolem Polski ? To znaczy przyjac Jego Prawo za obowiazujace. Oglosic jego prawo. Skonstruowac Konstytucje oparta na dakalogu i Najwazniejszym Przykazaniu: Na Przykazaniu Milosci. Miluj Boga nade wszystko a blizniego jak siebie samego. Te ostanie mozna porownac: Nie czyn drugiemu co tobie niemile. Nie oszukuj jezeli nie chcesz zeby i ciebie oszukiwano. Nie klam jezeli nie chcesz zeby i Ciebie oklamywano. Badz szczodry jezeli chcesz aby i Tobie tak bylo. I tak dalej moi kochani. Badz milosierny jezeli chcesz i Ty milosierdzia dostapic.
    Moja znajoma obecnie w podeszlym wieku mowila mi ze kiedy byla mloda chodzila na wyklady pewnego prefesoraw wykladajacego w Cambridge ktory mawial: JESZCZE ZADNA CYWILIZACJA KTORA NIE WPISALA W SWOJA KONSTYTUCJE BOZEGO DEKALOGO NIE PRZETRWALA.
    Moi kochani, czy chcemy byc to pierwsza cylizacja ktora przetrwa czy kolejna po ktorej bedzie wspomnienie w skalach, ruinach i pod lodowcami ?
    Wedlug cywilizacji Majow ktory byli bardzo dobrymi astronomami juz w tej chwili swiat funkcjonuje na Kredycie Bozego Milosierdzia. Jak dlugo oczekujecie ze bedziemy tak funcjonowac i w jakiej formie ? Sami wiecie ze kredyt trzeba splacac bo inaczej przyjda i dom zabiora. Bog jest Milosierny, nieskory do gniewu i bardzo laskawy ale moi kochani czas czynic zmiany bo Kredytodawca przyjdzie i zapyta co zrobiles z tym co Ci dalem pod swoje panowanie. Czy sciagnales na siebie zlo, wojny i zniszczenie, upadek moralny czy starasz sie isc droga Milosci, do Stworcy i Blizniego ? Czy postepujesz wobec przykazan ktore ci dalem? Bo dalem ci wiele, ale co z tym zrobilles?

  7. Tuptusia pisze:

    Do Adminów

    Proponuję poruszyć temat „natchnień” w czasie modlitw.

    Dawniej można było więcej coś usłyszeć albo przeczytać, wydaje mi się że dla ludzi modlących się jest to interesujący i waży temat.

    • wobroniewiary pisze:

      Proszę bardzo, zacznij 🙂
      Może i inni zaczną się wypowiadać….

      • Tuptusia pisze:

        Interesuja mnie to co napisali na ten temat swieci i duchowni

      • Terra pisze:

        Natchnienia podczas modlitwy? Proszę bardzo 🙂 Ostatnio natchnął mnie Duch św. podczas odmawiania Różańca św., aby zorganizować w mojej parafii spotkanie z Robertem Tekielim na temat zagrożeń duchowych współczesnego świata. Zgodził się, więc niedługo w naszym kościele głośno będzie o jodze, reiki, grach komputerowych i tym wszystkim, o czym i tutaj wiele się mówi. Fajne natchnienie 😉

        • wobroniewiary pisze:

          Mnie dziś podczas modlitwy Anioł Pański natchnęło aby zacząć wraz z Nowym Rokiem odmawiać Nowennę Pompejańską – przy okazji zachęciłam wielu Czytelników (mam taką nadzieję)

    • Sebro pisze:

      Natchnień jest całe mnóstwo. Problem polega na tym, że przestaliśmy zwracać na nie uwagi. Podczas modlitwy najczęściej wpadamy w natłok różnych myśli, które próbujemy odrzucić, by nie przeszkadzały. Niestety tym samym „obrywa się” natchnieniom, które wrzucamy do jednego worka z natrętnymi myślami.

  8. benka pisze:

    @Maximus

    ……….” Z szukaniem Jezusa, z bolesnym szukaniem Jezusa, może być trudniejszy problem. Można sobie boleśnie zdać sprawę z tego, że już nie znajdzie się Jezusa tam, gdzie się Go wcześniej znajdowało. Bo może już nie być tej przestrzeni. Albo można sobie boleśnie zdać sprawę, że już do tej przestrzeni nie ma się prawa wejść, że inni tam nie dopuszczają człowieka.
    Bo Jezusa można nie zgubić, Jezus może zostać porwany! I co wtedy?…”

    ..”Gdy inni ludzie nie przestrzegają Bożego Prawa Miłości: „Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”, tylko bezkrytycznie słuchają przełożonych, nie posługując się własnym sercem i sumieniem, to kradną Jezusa, porywają Jezusa, zamykają Go w niedostępnej dla nikogo przestrzeni.
    I wtedy Go nie ma, jak nie było Go w Oświęcimiu. Bardzo nieliczni potrafili Go tam znaleźć…”

    Maximusie ………….litości !!!!!
    Przemyśl co piszesz.
    Jezusa chcesz ograniczyć …wykraść …, przesiedlić.
    Chcesz pokazać miejsca w których Go nie było. Litości!!!!!!
    Bądź odpowiedzialny za to , co innym w umysły wkładasz!!!!

    Jezus jest zawsze i wszędzie !!!!!!!!!
    Jest najbliżej tych ,którzy cierpią … więc był i w Oświęcimiu.
    Nie można Go nikomu wykraść ….

    Opanowania proszę , i odpowiedzialności za treść.
    Nie przykrywaj tego , ładnym tekstem w następstwie powyższego.

    • benka pisze:

      @Maximus
      Rzeczywiście , dziwię się temu , co Ty opowiadasz.
      Ale nie jesteś pasterzem , a moje zdziwienia ma bardziej zabarwienie niepokoju ,
      czytając to co wypisujesz .
      Pasterzem jest dla mnie , i dla wielu , kapłan Kościoła Katolickiego.
      Prawdą zaś , jest to co naucza Kościół , i tylko Kościół.

      • wobroniewiary pisze:

        Amen!

        A dla maximusa – ostatnie ostrzeżenie. Załóż sobie swojego bloga. Nie mam już ochoty ani sił sprawdzać wszystkiego co piszesz bo mam swoje obowiązki stanowe, modlitewne i inne związane z tą stroną.

    • Terra pisze:

      Ja myślę, że Maximus dobrze sobie wszystko przemyślał, bardzo dokładnie, i z pełną premedytacją podburza, mąci i próbuje sprowadzić na manowce aby położyć podwaliny pod…, no własnie, pod co? Z czym kojarzy się Wam wmawianie ludziom, że Jezusa w wielu Mszach św. już nie ma pod postacią chleba i wina? Jedno mam ochotę powiedzieć: odejdź, szatanie!

      • Terra pisze:

        Już ja Cię dobrze zrozumiałam, bez obaw. Nijak się mają Twoje cytaty z kard. Meisnera o Komunii św. na stojąco i niezachowywaniu postów eucharystycznych do nieobecności Chrystusa podczas Mszy św., do której ja z kolei nawiązałam w swoim komentarzu. Kłania się czytanie ze zrozumieniem. Twoje: „nie znajdzie się Jezusa tam, gdzie się go dotąd znajdowało”, „Jezus może zostać porwany” sugeruje poglądy zbliżone do poglądów Marii z Irlandii. A Twoje; „Jezusa nie było w Oświęcimiu” jest dowodem na głębokie niezrozumienie ofiary pomordowanych we wszystkich wojnach i obozach koncentracyjnych. Tam Jezus obecny był wyjątkowo wyraźnie.
        Dalsza część Twojej wypowiedzi jest czystą herezją. Herezją, którą kompromitujesz siebie i jednocześnie wskazujesz miejsce, z którego pochodzą te niby „przesłania” do Twojej żony, bo nie jest możliwym, by obcując z Niebem pozostawać w tak głębokiej ciemności i nie doceniać wszechmocy Pana Boga, który posłuszeństwo przełożonym wyżej stawia nad posłuszeństwo Jemu samemu.
        Oto, co pisze św. Faustyna o posłuszeństwie:

        „Posłuszeństwo. Przyszedłem pełnić wolę Ojca Swego. Posłuszny byłem rodzicom, posłuszny katom, posłuszny jestem kapłanom” – Pan Jezus do św. Faustyny.

        „Rozumiem o Jezu, ducha posłuszeństwa i na czym ono polega, nie tylko ono obejmuje wykonanie zewnętrzne, ale dotyka rozumu, woli i sadu. Słuchając przełożonych, Bogu jesteśmy posłuszni; mniejsza o to, czy anioł, czy człowiek w zastępstwie Boga będzie mi rozkazywał, posłuszna zawsze być muszę” – św. Faustyna
        ” W pewnej chwili powiedział mi Jezus: Idź do matki przełożonej i poproś, żeby ci pozwoliła przez siedem dni nosić włosiennicę’ raz w nocy wstaniesz i przyjdziesz do kaplicy. Odpowiedziałam, że dobrze…więc poprosiłam matkę przełożoną do pokoiku siostry Alojzy i powiedziałam żądanie Pana Jezusa. Na to odpowiedziała mi matka, że: Nie pozwalam siostrze na żadne noszenie włosiennicy. Nic absolutnie. Jeżeli Pan Jezus da siostrze siły kolosa, to ja pozwolę na te umartwienia. Przeprosiłam matkę, że zabieram czas, i wyszłam z pokoiku. Wtem ujrzałam Pana Jezusa, który stał w drzwiach kuchni, i powiedziałam Panu: Każesz mi iść prosić o te umartwienia, a matka przełożona nie chce mi pozwolić. Wtem Jezus rzekł do mnie: Byłem tutaj podczas tej rozmowy z przełożoną i wiem wszystko, i nie żądam twoich umartwień, ale posłuszeństwa. Przez to oddajesz mi wielką chwałę., a sobie skarbisz zasługę.”Jeszcze jeden fragment:

        A teraz Ty:

        „Gdyby Pan Jezus przestrzegał przyjętych powszechnie reguł i praw, gdyby był posłuszny przełożonym i potulny jak baranek, nie zbawiłby świata, nie skazano by Go na śmierć krzyżową, nie nauczyłby ludzi niczego.”
        Szczególnie ten „baranek” brzmi diabolicznie, bo Jezus jest własnie Barankiem Bożym…

        Ciężko to w ogóle komentować, bo Ty wprost wypowiadasz posłuszeństwo Kościołowi, odrzucając niejako fakt, że został on założony przez samego Pana Jezusa. Piszesz:

        „Również dzisiaj wobec wszechobecnego zła, dominującej cywilizacji śmierci nie wolno być posłusznym żadnej władzy, jeśli ta władza nie przestrzega przykazań bożych.”

        Czyli kościelnej również, jeśli błądzi? Czyli totalna anarchia, bo pokaż mi władzę, która przestrzega przykazań Bożych? Nie dość, że nawołujesz do buntu, to jeszcze podważasz przymioty Boże takie, jak wszechmoc i wszechwiedza. Bo czyż Bóg nie wie o tym jak ciężko jest podporządkować się np. biskupom i nie forsować za wszelką cenę intronizacji, choć Sam taką wolę przekazał Celakównie? Często wola Boża przekazywana przez świętych napotykała na sprzeciw władz kościelnych. Sam Bóg czegoś chciał i sam Kościół, przez Niego założony, się sprzeciwiał. Pozorny paradoks, jednakowoż dający możliwość cierpienia i umniejszania swojej woli, na rzecz umiłowanego przez Pana Jezusa posłuszeństwa. A nieposłuszeństwo jest odrzucaniem cierpienia.

        • wobroniewiary pisze:

          Ania, wielkie Bóg zapłać!
          Nie jesteśmy w stanie czytać wszystkich komentarzy, a Ty wykazałaś czujność – Bóg Ci wynagrodzi
          Zresztą po to tworzymy jakiś zespół by się nawzajem pouczać i czuwać nad obroną wiary 🙂

          Takie słowa Maximusa jak ” A Twoje; “Jezusa nie było w Oświęcimiu” jest dowodem na głębokie niezrozumienie ofiary pomordowanych we wszystkich wojnach i obozach koncentracyjnych. Tam Jezus obecny był wyjątkowo wyraźnie.” – dyskwalifikują go całkowicie do rozmów i komentarzy na naszym blogu
          Chce poznać zasady wiary katolickiej, poznać nowości i zdanie katolików – niech czyta, nikt nie broni!

          Ale na naszej stronie nie ma miejsca na mieszanki: trochę katolicyzmu a trochę okultyzmu, trochę Ducha Świętego a więcej ducha nieczystego (duch Agaty Christie dyktujący wiersze i bzdury typu „W Oświecimiu nie było Boga”)
          Starałam się być tolerancyjna licząc, że z dyskusji z Maximusem wyniknie dobro, że on zrozumie co mu katolicy wkładają do głowy, ale jak widać to nic nie dało, a nie będę przykładać ręki do tego, że ludzie czytający naszą stronę trafią na takie „katolickie” przekazy i treści
          To samo dotyczy Onufrego i wszelkich innych moderowanych i sprawdzanych

          Jak ludzie błądzą – przykład „orędzi dziecka z Chicago” Jak im nie wyszło, że do końca roku coś się zmieni nastąpi cud dopiero niektórzy (bo nie wszyscy się ocknęli)
          a jak pisałam z miesiąc temu lub dwa że jedno tylko zdanie rzekomego Pana Jezusa „nie mogę zrozumieć, czemu oni popierają kogoś tam…”
          Prawdziwy Jezus wszystko wie i wszystko rozumie – jest Wszechmogący!!!

          Na naszej stronie już od tego roku nie ma miejsca na polemiki z „wizjami” i „orędziami” które plują na Kościół, na Pana Jezusa (gdzie On był, jak był Oświęcim – Maximus, oddzielam wiarę w Boga od instytucji kościelnych, choć chodzę do Kościoła- Onufry) i są niezgodne z Pismem Świętym
          Co da tłumaczenie daltoniście, że trawa jest zielona, jak on nie odróżnia kolorów (nie darmo jest powiedzenie „co ze ślepym o kolorach”. To samo ze zwiedzionymi, dopóki nie zechcą się upokorzyć i poddać w posłuszeństwie Kościołowi – nic tu po was

  9. Karolak pisze:

    Dziękuję za ten artykuł, o. Tadeusza Kiersztyna mam ciągle w żywej pamięci… modlę się za jego wstawiennictwem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s