Ks. A. Skwarczyński, „Z bł. Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” – bł. Jan Paweł II: jeżeli czyta się tam, że oceany zaleją znaczny obszar ziemi, a miliony ludzi będą umierać z minuty na minutę… odmawiajcie Różaniec

(Fragment)

[…] wypowiadając się na temat III Tajemnicy w Fuldzie w 1980 roku, Jan Paweł II twierdził (por. Niedziela z 3 VIII 1998 s. 14 oraz Miłujcie się nr 3/4 1996 s. 3): „Ze względu na powagę jej treści moi poprzednicy nie opublikowali jej. Zresztą każdemu powinno wystarczyć to, co powiem: jeżeli czyta się tam, że oceany zaleją znaczny obszar ziemi, a miliony ludzi będą umierać z minuty na minutę – wówczas rzeczywiście nie powinno się pragnąć opublikowania Tajemnicy. Wielu pragnie ją znać tylko z ciekawości, dla sensacji, zapominając, że znajomość oznacza także odpowie­dzialność. Chcą tylko zaspokoić ciekawość, lecz jest to niebezpieczne, jeśli równocześnie nie usiłuje się przeciwstawić złu”. I pokazując różaniec powiedział: „To jest środek zaradczy przeciw temu złu. Módlcie się; módlcie się i nie pytajcie o więcej. Wszystko inne powierzcie Matce Bożej”. Na pytanie: co będzie działo się w Kościele? – Jan Paweł II odpowiedział: „Będziemy się musieli wkrótce przygotować na wielkie doświadczenia, które mogą nawet domagać się narażenia naszego życia oraz poświęcenia się bez reszty Chrystusowi i dla Chrystusa. Może to być złagodzone dzięki naszej modlitwie, ale nie może być już odwrócone, ponieważ tylko w ten sposób może nastąpić prawdziwe odnowienie Kościoła. Jakże często Kościół odnawiał się przez krew. Nie inaczej dokona się to także i tym razem. Obyśmy byli silni, przygotowani i pełni ufności pokładanej w Chrystusie i w Jego świętej Matce. Odmawiajmy wiele razy i często Różaniec”.

TAJEMNICA TRZECIEJ TAJEMNICY FATIMSKIEJ
(ks. Adam Skwarczyński, Z bł. Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek,
Michalineum 2008, rozdz. 12
).

Autor prosi, by niniejszy tekst odczytać w świetle tego, co wiemy z najnowszych prawdziwych Orędzi, dotyczących Ostrzeżenia i konieczności modlitwy i ofiarowania się za tych, którzy wtedy mogą pójść na potępienie.

Dzieci fatZa klucz do zrozumienia trzeciej części Tajemnicy uważa Kardynał (Ratzinger) potrójne wezwanie do pokuty, które w polskim tłumaczeniu powinno brzmieć: Pokuty, Pokuty, Pokuty! Trzeba to podkreślić: wezwanie. W oryginale słowo to występuje w wołaczu, a nie w mianowniku, gdyż wtedy byłoby nie wezwaniem, lecz informacją – czymś w rodzaju stwierdzenia Anioła: na ziemi wszyscy pokutują!

Jeżeli spróbujemy uprościć tę syntezę teologa tak, by zrozumiało ją dziecko, trzeba by napisać: Tajemnice Fatimskie są ze strony Matki Bożej wezwaniem do modlitwy o nawrócenie grzeszników, gdyż grozi im wieczne potępienie. Ratunkiem dla nich może być to, że papież poświęci Niepokalanemu Sercu Maryi Rosję, a my będziemy obchodzić Pierwsze Soboty miesiąca (istotne składniki kultu Niepokalanego Serca).

Tak duże uproszczenie, chociaż pozornie może się tu wydawać zupełnie na miejscu, czy nie budzi pewnego niedosytu, a nawet niepokoju, wynikającego z przeczucia, że coś przeoczyliśmy…?

Po pierwsze – może tak być dlatego, że wezwanie do modlitwy, choć wydaje się tak oczywiste, że pozornie nie wymaga komentarza, jest skierowane przez Matkę Bożą nie tylko do dzieci, lecz do całego Kościoła, który jest dzisiaj nieco bogatszy w pewne formy nabożeństw, niż był w roku 1917. Weźmy za przykład kult Bożego Miłosierdzia, a w przytoczonym tu fragmencie Dzienniczka świętej Faustyny zauważmy wizję jakże podobną do tej, która dana była dzieciom w Fatimie. {474} Na drugi dzień, w piątek 13 IX 1935.

Wieczorem, kiedy byłam w swojej celi, ujrzałam anioła, wykonawcę gniewu Bożego. Był w szacie jasnej, z promiennym obliczem, obłok pod jego stopami, z obłoku wychodziły pioruny i błyskawice do rąk jego, a z ręki jego wychodziły i dopiero dotykały ziemi. Kiedy ujrzałam ten znak gniewu Bożego, który miał dotknąć ziemię, a szczególnie pewne miejsce, którego wymienić nie mogę dla słusznych przyczyn, zaczęłam prosić anioła, aby się wstrzymał chwil kilka, a świat będzie czynił pokutę. Jednak niczym prośba moja była wobec gniewu Bożego. W tej chwili ujrzałam Trójcę Przenajświętszą. Wielkość majestatu Jej przeniknęła mnie do głębi i nie śmiałam powtórzyć błagania mojego. W tej samej chwili uczułam w duszy swojej moc łaski Jezusa, która mieszka w duszy mojej; kiedy mi przyszła świadomość tej łaski, w tej samej chwili zostałam porwana przed stolicę Bożą. O, jak wielki jest Pan i Bóg nasz i nie

pojęta jest świętość Jego. Nie będę się kusić opisywać tej wielkości, bo niedługo ujrzymy Go wszyscy, jakim jest. Zaczęłam błagać Boga za światem słowami wewnętrznie słyszanymi. {475} Kiedy się tak modliłam, ujrzałam bezsilność anioła, i nie mógł wypełnić sprawiedliwej kary, która się słusznie należała za grzechy. Z taką mocą wewnętrzną jeszcze się nigdy nie modliłam jako wtenczas. Słowa, którymi błagałam Boga, są następujące: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy nasze i świata całego; dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas.

{476} Na drugi dzień rano, kiedy weszłam do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa wewnętrznie: Ile razy wejdziesz do kaplicy, odmów zaraz tę modlitwę, której cię nauczyłem wczoraj. Kiedy odmówiłam tę modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa: Modlitwa ta jest na uśmierzenie gniewu mojego, odmawiać ją będziesz przez dziewięć dni na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący: najpierw, odmówisz jedno „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”, i „Wierzę w Boga”, następnie na paciorkach „Ojcze nasz” mówić będziesz następujące słowa: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego”; na paciorkach „Zdrowaś Maryjo” będziesz odmawiać następujące słowa: „Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego”. Na zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem”.

Jeśli dysponujemy dzisiaj aż takimi potężnymi środkami – jakby „bombami atomowymi” – na płaszczyźnie modlitwy wstawienniczej o nawrócenie grzeszników, nasza odpowiedzialność za ich nawrócenie niepomiernie wzrasta!

[…] Matka Boża wybrała sobie troje pastuszków, by przez nich przypomnieć nam bezwzględnie ścisły obowiązek apostolstwa – uratowanie grzeszników od piekła właśnie od nas zależy – jak też podkreślić wartość naszego osobistego krzyża w dziele nawracania grzeszników, którzy idą do piekła, gdyż „nie ma komu za nich ofiarować się i modlić”. Właśnie to złożenie siebie w ofierze stawia Maryja na pierwszym miejscu, a modlitwę dopiero na drugim.

Słusznie podkreślają komentatorzy, że w wizjach dzieci chodzi o obrazy symboliczne, które nakładają na nas obowiązek zgłębiania ich rzeczywistej i pełnej wymowy. Do takich symboli, i to ustawio­nych w samym centrum „akcji”, należy właśnie Krzyż opływający krwią Męczenników.

Kościół jest dzisiaj ciężko chory przez brak posłuszeństwa Założycielowi, który nie pozostawił mu złudzeń: „Kto nie bierze swojego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 38). W III części Tajemnicy chodzi więc nie tylko o Krzyż Męczenników, lecz o Krzyż całego Kościoła!

Jak się wydaje, ten właśnie „klucz” dostrzegł i zaakcentował Jan Paweł II, odnosząc do samego siebie wizję męża w bieli, idącego świadomie i dobrowolnie pod Krzyż Męczenników. Papież idzie przelać swoją krew, by aniołowie mogli nią „skrapiać dusze” i przyprowadzać je do Boga. Czy ta właśnie idea – apostolskiego męczeństwa – nie przyświeca Janowi Pawłowi II, który woła przed Figurą Fatimską w 1984 roku: Pragniemy zjednoczyć się z naszym Odkupicielem w tym poświęceniu się za świat i ludzi, które w Jego Boskim Sercu ma moc wyjednać przebaczenie i stać się zadośćuczynieniem. […] O, jak głęboko odczuwamy potrzebę ofiarowania się za ludzkość i świat, za świat naszych czasów, w zjednoczeniu z samym Chrystusem! Świat bowiem musi mieć udział w odkupieńczej ofierze Chrystusa za pośrednictwem Kościoła. […]

Nie wiemy, jak wielu ludzi w świecie wsparło dotychczas Papieża w jego drodze krzyżowej nie tylko swoją modlitwą, lecz także ofiarą, także tą z własnego życia, co mogło przyczynić się do jego ocalenia w tym i w innych zamachach na jego życie, z udaremnionym w Częstochowie włącznie. Ten ostatni znany jest tylko nielicznym, lecz warto o nim wspomnieć.

Zamach miał być dokonany w czasie spotkania Ojca Świętego z młodzieżą całego świata w sanktu­arium Jasnogórskim (hymn Abba, Ojcze… przypomina nam tamte dni). Ktoś otrzymał natchnienie z nieba, by poprosić Paulinów o wzmożoną czujność i przeszukanie okolicy papieskiego podium. Okazało się, że pod dywanami schodzącymi na poziom placu przed Jasną Górą oraz pomiędzy stemplami sosnowymi podpierającymi ogromny pomost przewidziany dla księży ktoś umieścił wiechcie ze słomy, nasączone łatwopalnym materiałem. Plan wroga był prosty: wśród chłopców idących środkiem placu w procesji z pochodniami ukryci byli podpalacze, którzy mieli spowodować pożar. Zły duch przez swoich ludzi chciał targnąć się nie tylko na życie Papieża, ale zrobić żywą pochodnię z tysięcy księży, palących się i spadających z dużej wysokości!

Wśród polskich sióstr zakonnych krąży opowiadanie o prywatnej wizycie u Papieża w Watykanie, podczas której jedna z zakonnic z ogniem w oczach zawołała: „Ojcze Święty, tak bardzo Cię kocham, że gotowa jestem życie oddać za Ciebie!” Jan Paweł II popatrzył jej głęboko w oczy, a potem pobłogosławił, czyniąc krzyż na jej czole. Za kilka, a może kilkanaście dni, już nie żyła, zginąwszy w wypadku samochodowym… Jej współtowarzyszkom podróży natomiast Bóg oszczędził cierpień.

Papież czytający w duszach, Papież czytający w przyszłości świata jak w otwartej księdze, płaczący nad przyszłym losem Polski i błagający o miłosierdzie nad nią (świadkiem jego osobisty sekretarz, zob. Miłujcie się 3/4 1996 s. 5), Papież widzący anioła w czasie kanonizacji siostry Faustyny (o czym sama wspomina), Papież żyjący i pracujący jakby jednocześnie na kilku „poziomach” – jest dla nas zagadką, oby jednak był dla nas, i to jak najdłużej, najwyższym aktualnie ziemskim autorytetem! Tylko sam Bóg wie, w jakim stopniu uzależnił jego dalszą posługę Kościołowi… właśnie od nas.

Nie powinna w tym wypadku ujść naszej uwagi słynna wizja świętego Jana Bosko, dotycząca wyraźnie przyszłości Kościoła tragicznej, lecz w ostatniej z opisywanych scen – pięknej i pocieszającej.
Święty przeżywał wściekłe ataki masonerii na „okręt Kościoła”, dowodzony przez papieża, który trafiony jedną kulą, lecz podtrzymywany przez swoich – kieruje tenże okręt ku dwum kolumnom, na których widnieje Hostia oraz postać Maryi Wspomożycielki. Papież został jednak trafiony po raz drugi, tym razem śmiertelnie. Gdy jego następca – wybrany błyskawicznie (ku zaskoczeniu tryumfujących już wrogów) – zdołał przycumować okręt do dwóch kolumn, wrogowie zatopili siebie nawzajem, Kościół zjednoczył się, dla świata nadszedł okres wielkiego pokoju i szczęścia.

No właśnie, okres pokoju i szczęścia… Czy można iść dalej w tym kierunku, dopatrując się analogii tego okresu z Tryumfem Niepokalanego Serca Maryi… ?

Niewątpliwie tak, gdyż upoważnia nas do tego sam kard. Ratzinger, który wiąże największe zwycię­stwo z Maryjnym „Niech mi się stanie według słowa twego”, a więc z przywilejem Bożego Macierzyń­stwa, dzięki któremu Bóg zamieszkał z nami do końca na ziemi. Dzięki tej Jego obecności nawet męczeń­stwo staje się zwycięstwem nad szatanem i światem, i to mimo naszej skłonności do grzechu, która daje Przeciwnikowi pole do działania

Całość: plik pdf 3-TAJ-F-A4

PRZYSTĄP DO KRUCJATY RÓŻAŃCOWEJ
ORAZ DO NASZEJ RÓŻY RÓŻAŃCOWEJ
ŻYWEGO RÓŻAŃCA WYNAGRADZAJĄCEGO – kliknij 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa, Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Ks. A. Skwarczyński, „Z bł. Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” – bł. Jan Paweł II: jeżeli czyta się tam, że oceany zaleją znaczny obszar ziemi, a miliony ludzi będą umierać z minuty na minutę… odmawiajcie Różaniec

  1. Magda pisze:

    Jakże ważny artykuł. Nikt już nie powinien mieć wątpliwości że wydarzenia apokaliptyczne nadciągną na ziemię. Możemy je złagodzić modlitwą różańcową.
    A o tych zamachach na Papieża nie słyszałam.
    Bardzo wam dziękuję

  2. AA pisze:

    Z naszą wiarą często jest tak, że chodzimy do kościoła, modlimy się, mamy jakiś obraz Boga. I ten obraz jest… w przeważającej części nieprawdziwy. A to tylko dlatego, że ciężko nam jest pozwolić Bogu, aby to On opowiedział nam o sobie
    o. Adam Szustak OP

    A wiara czyni cuda Różaniec to jest to 🙂

  3. czekajacy pisze:

    Czy wydarzenia tego typu zostaną uprzedzone np. 3 dni wcześniej przy odsłanianiu kolejnych tajemnic w Medjugorie, a szczególnie tych z ostatnich siedmiu (w zasadzie sześciu)?

    Czy będzie jakieś uprzedzenie dla wierzących, jak w Sodomie i Gomorze?

    Na wezwanie odpowiedziałem.
    Zastanawiam, na ile te wydarzenia dotkną i niewierzących i wierzących…

    • wobroniewiary pisze:

      Dla mnie sama zapowiedź bł. Jana Pawła II to już uprzedzenie + środek zaradczy = Różaniec Święty

      Dlatego oprócz mówienia o faktach dodajemy ratunek – modlitwa różańcowa (!)
      Nie sposób pisać artykuły jak źle, gdzie walnęło i walnie, komunikaty o sile wstrząsów, o zdechłych rybach, wielkie tytuły z zapytaniem typu „papież powiedział, że…?”
      zastraszanie czytelników, no chyba, że pieczątka papierowa albo kawałek kryształu, który zaprogramujesz będąc obowiązkowo w dobrym humorze 🙂

      Nie ma innej Ewangelii i nie ma innego ratunku jak uciec się do Miłosierdzia Bożego, wierzyć i trwać w wierze oraz odmawiać Różaniec Święty, żyjąc i pracując do ostatniej chwili na Chwałę Boga i własne zbawienie (św. Benedykt – „ora et labora”).

      Wszystko inne to herezje, albo new age – trucizna energetyczna ze „światłością z dołu” w tle

  4. czekajacy pisze:

    Pełna zgoda, wszystko wiem, odpowiadam na wezwanie tak samo.

    Chodzi o coś ciut innego…

    Mam znajomych w Stanach. Nie ma zatem sensu zalecać im np. powrotu do Polski…
    Tylko trwanie w wierze.

    A z kolei z Polski – część rodziny chce jechać „ze mną” na krótko do Stanów, nie chcą jechać „beze mnie”. A mnie się nie do końca uśmiecha. Jak im mówię o możliwych nadchodzących wydarzeniach – śmieją się. Ale nie dlatego, że nie wierzą. Wierzą, gdyż wszystko jest zapisane w Piśmie Św. i to im wystarcza, nie muszą czytać orędzi.

    Mówią, iż już w zeszłym roku w maju miało się coś dziać, później w sierpniu… Potem znowu „już” itd.
    Mówią, że mam za mało wiary i ufności w Panu.
    Uważają, że strach przed podróżą u osoby szczerze wierzącej i praktykującej jest nieuzasadniony.

    Kontekst: 2 Tes 2, 1-3:
    “prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo dzień ten nie nadejdzie, dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia”

    • Patriota i katolik pisze:

      Za św. Faustyną pojawi się znak Krzyża na niebie.
      Zanim nastąpi kara najpierw będzie dany znak, znak miłosierdzia
      I to ma być ten znak Syna Człowieczego na 3 dni przed.
      Każdy zdąży podjąć decyzję, kto uwierzy w ten dany z Nieba znak.

      • czekajacy pisze:

        Podobnie z tego co pamiętam było powiedziane w Garabandal.
        Papież ma go zobaczyć – gdziekolwiek będzie.

        Czy to nie będzie również jedną z pierwszych trzech tajemnic Medjugorie?
        Znak, symbol, nie kara.
        Choć na początku ma być coś lokalnego, widocznego w samym Medjugorie – o ile dobrze pamiętam.

  5. czekajacy pisze:

    Ks. Adam jak mi się wydaje – przekazuje, że w przypadku paruzji, sądu szczegółowego – osoba wierząca, praktykująca, będąca w stanie łaski uświęcającej – dostąpi umocnienia. Nie ma się czego bać.
    Ks. Adam wspomina również o trzęsieniach ziemii.

    Pytanie, czy te zapowiadane masowe kataklizmy przyrody – mają towarzyszyć paruzji…

    Kataklizmy – mogą przecież trwać godzinami, być obserwowane z zewnątrz z różnych częsci świata.
    Paruzja raczej nie.

    • wobroniewiary pisze:

      Ostrzeżenie wcześniej – trwały znak podczas Cudu,
      Trzęsienia, podczas trzech dni ciemności przed Cudem.

      A teraz tez ich nam dookoła nie brakuje, mroźnej zimy, strasznych upałów w Australii, powodzi, pożarów i innych klęsk żywiołowych.

    • Sebro pisze:

      Nie ma sensu dywagować czy podczas Paruzji czy po niej a może przed nią? Na tym cały sens polega, że dla katolika utwierdzonego w wierze, bądź silnie nad tym pracującego, nie ma to różnicy. Te sławetne trzy dni ciemności niech niepokoją nikogo. I tak uzależnieni jesteśmy od Woli Ojca – o ile każdy się jej poddał i nadal przy niej chce trwać – a Ojciec swoich wiernych dzieci nie krzywdzi. Czyż dla katolika jest różnica jakaś w tym czy przeżyje ów czas kataklizmów? Jeśli nie przeżyje to szybciej w objęciach Taty się znajdzie. A jeśli przeżyje to doświadczy chwili pokoju na ziemi by z kolei potem połączyć się z Bogiem w Raju. Tak czy siak wychodzimy „na swoje”.
      „…tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach…” – widzimy co się dzieje i możemy być pewni, że blisko jest, we drzwiach, dlatego należy wzmożyć wysiłki, by jak najwięcej ludzi skorzystało z tego przyjścia.

      • wobroniewiary pisze:

        Zgadzam się całkowicie. Róbmy swoje a Bóg się o nas zatroszczy 🙂

        Ufajmy Mu bez reszty
        ja np. za pokutę dostałam powtarzanie „Jezu ufam Tobie”

        no to UFAM!!!

        • czekajacy pisze:

          Tak jest, Bóg zapłać!

        • Artur pisze:

          Komentarz do Ewangelii
          Św. Bernard z Clairvaux (1091-1153), mnich cysterski i doktor Kościoła
          1 Kazanie na święto nawrócenia świętego Pawła 1, 6; PL 183, 359

          Oto, moi bracia, doskonały model nawrócenia: “Serce moje jest mocne, Boże, mocne serce moje… Co chcesz, abym uczynił?” (Ps 57,8; Dz 9,6). Słowo krótkie, ale o ileż pełne, żywe, skuteczne i godne wysłuchania! Niech się znajdą ludzie o takiej dyspozycji doskonałego posłuszeństwa, niech zrezygnują z własnej woli do tego stopnia, że nawet własne serce już do nich nie należy. Niech się znajdą ludzie którzy w każdej chwili będą szukali nie tego, czego pragną sami, ale tego, czego pragnie Bóg i niech nieustannie Mu mówią: “Panie, co chcesz, abym uczynił?”

          Święta prawda.

  6. wobroniewiary pisze:

    Nasze modlitwy czynią cuda!
    Wygrał zdrowy rozsądek i rodzina!
    Zdrowy rozsądek i obrona rodziny i małżeństwa wygrały, wbrew woli premiera Donalda Tuska, w Sejmie. Odrzucenie wszystkich projektów wprowadzenia związków partnerskich, także osób tej samej płci, do prawodawstwa, to dowód na to, że wciąż istnieje większość, która może bronić normalności przeciw Nowemu Wspaniałemu Światu lewicy.

    http://www.fronda.pl/a/terlikowski-wygral-zdrowy-rozsadek-i-rodzina,25667.html

    A tu pełne listy wyników głosowań nad wszystkimi projektami!
    http://www.fronda.pl/a/pelna-lista-poslow-ktorzy-glosowali-za-odrzuceniem-projektu-po,25668.html

    • Sebro pisze:

      Już lewactwo się pieni:

      Dymisji Jarosława Gowina za to, że wraz z 45 innymi posłami PO wybrał wierność nauczaniu Pisma Świętego, a nie nowemu wspaniałemu światowi lewaków, domaga się od premiera Tomasz Lis. A jego tekst jest doskonałym dowodem na to, że dla liberalnej lewicy dobry katolik, to martwy (to znaczy nie wyznający swojej wiary) katolik. Kiedy wniosek o zakaz pełnienia funkcji publicznych przez osoby wierzące, czy choćby przedkładające własne sumienie nad opinie Lisa?

      Tomasz Lis jest tak oburzony faktem, że odrzucono projekty w sprawie związków partnerskich, że aż zadaje pytania premierowi w sprawie głosowania przez jego posłów w zgodzie z własnym, a nie lisowym sumieniem. I wnioskuje, by przynajmniej jednego z głosujących (tym razem, bo wcale nie zawsze) po katolicku i w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem, ministra, jak najszybciej zdymisjonować.
      „Pan Gowin i inni tzw. konserwatyści w PO głosowali zgodnie ze swoim sumieniem. Mam w związku z tym pytanie do premiera Donalda Tuska” – napisał Lis. I zadał pytania:
      „Czy w zgodzie z jego sumieniem jest sprawowanie funkcji ministra sprawiedliwości przez człowieka, który jest na kontrze do ogromnej większości własnej partii? Czy w rządzie Donalda Tuska jest miejsce dla człowieka, który walczy z in vitro, walczy z międzynarodowym traktatem wymierzonym w przemoc wobec kobiet, walczy z prawami obywatelskimi części obywateli” – wylicza.
      A na koniec stwierdza: „Fakt, że ktoś taki jest w RP ministrem sprawiedliwości jest skandalem. Każdy dodatkowy dzień pana Gowina na jego stanowisku skandal ten tylko powiększa”. Tłumacząc zaś z lisowego na polski skandalem jest to, że funkcji ministra sprawiedliwości nie pełni lewak, a ktoś, kto zachowuje normalność w myśleniu o małżeństwie i rodzinie. Skandalem jest to, że ministrem jest katolik, który – przynajmniej w niektórych kwestiach – zachowuje wierność temu, co deklaruje. A zatem panie redaktorze może niech pan wprost napisze, że domaga się pan od premiera, by ten zakazał katolikom pełnić funkcji publicznych. John Locke już to postulował, miałby pan godnych nauczycieli.

      za: fronda.pl

  7. Veronika pisze:

    Dzisiaj obudzilam sie o 6,30, od razu zmowilam druga tajemnice Chwalebna, Koronke do Milosierdzia Bozego za caly swiat, Koronke za ludzi umierajacych i dusze czyscowe,Koronke za moich przodkow i cala moja rodzine. Potem polozylam sie jeszcze troche spac. Mialam sen, ktory mnie troche przeraza i niepokoi. Bylam na dworzu, lezalam na jakiejs bialej posadzce, chyba ziemia troche sie trzesla, tuz obok mnie byla przepasc i chyba woda jak morze czy ocean, bardzo sie balam. Nagle znalazlam sie na pieknej plazy, siedzialam na piasku na brzegu pieknego oceanu i wpatrywalam sie w niego, byl taki spokoj. Ubrana bylam w biala tunike, siedzialalm z podkurczonymi nogami pod brode, obejmujac je rekoma. Slyszalam glos Pana Jezusa, ktory mowil do mnie, ten glos wydobywal sie gdzies z daleka, takie odczucie jak echo w gorach, gdzies z wysokosci, niemozliwe opisac tonacji glosu. Pan Jezus mowil dlugo do mnie, ale zapamietalam tylko pierwsze zdanie. „Umrzesz jak Ja umarlem i zmartchwysaniesz jak Ja zmartwychwtalem. Nie wiem jak mam tensen rozumiec, Moze to zapowiedz przyjscia Pana naszego Jezusa Chrystusa, moze trzeba ten sen rozumiec jako przenosnie np. po Paruzji to co stare zaginie umrze a przyjdzie nowe, nowe odnowienie naszych serc? Co Wy o tym sadzicie?, moze ksiadz sie na ten temat wypowie jezeli Mu czas pozwoli. Od rana o tym mysle, nie moge zapomniec, pomozcie!

    • wobroniewiary pisze:

      Dziś Święto nawrócenia św. Pawła, nawrócenia w drodze do Damaszku. Nasze Ostrzeżenie ma być takim drugim ogólnoświatowym Damaszkiem

      Wiec Pan daje ci znaki, że aby narodzić się na nowo (pięknym w sensie serca, dobrym – obraz oceanu) musi w nas umrzeć stare (te trzęsienia, lęki)

      No ja tak rozumiem ten sen 🙂
      Jeszcze w dzisiejszym dniu – dniu Świętego, nawróconego w drodze do Damaszku

    • Sebro pisze:

      Piękno rodzi się w bólu i trudzie. Na twój sen odpowiedź powinna być jedna: Bądź Wola Twoja.
      Nawet jeśli wydaje się to przerażające, ale tak jak Pan Jezus mówił niejednokrotnie, że nie obarcza nikogo ciężarem, którego dana osoba nie dałaby rady podnieść.
      Jeśli ma mnie spotkać śmierć za wyznawanie wiary w Chrystusa to niech się tak stanie. Wiele historii życia świętych ukazuje, że w ostatecznym momencie Bóg daje takie łaski o jakich nam się nie śniło, a męczennik prosi o więcej by dzięki cierpieniu odkupić nie tylko siebie ale i innych. No i męczennik z marszu trafia do Nieba, nie rozbijając się po drodze po jakichś czyśćcach 😉

      • wobroniewiary pisze:

        Kiedyś kilka razy pod rząd śnił mi się ten sam sen. identyczna sceneria. Ten sam dom na wsi i lecące samoloty wojna, panika lęk strach
        Później identyczna sceneria, dom – ten sam drewniany domek, piękne czyste niebo i przecudna łąka pełna kwiatów. Taka sielanka, raj

        A jeszcze potem ta sama tylko łąka i przyszedł po mnie śp. pan Krzysztof Putra (którego nigdy nie znałam, nigdy o nim nie pisałam, nie moje rewiry wyborcze, choć poglądy zbieżne i ojciec rodziny wielodzietnej, no i zginął nad Smoleńskiem) i wziął mnie za rękę i powiedział „chodź na spacer podziwiaj jaki piękny świat, odpocznij”

        Ks. Adam powiedział mi właśnie wtedy że to dwa obrazy świata: starego zepsutego do szpiku kości i tego Nowego, odnowionego…

        • Veronika pisze:

          Tez piekny sen, chyba kazdy z nas czuje,ze czas juz jest bliski. Pewne sprawy opisujemy tutaj aby podzielic sie z innymi, ale wiele zatrzymujemy w naszych sercach, otwieramy jedynie przed naszym spowiednikiem. Gdybysmy chcieli opisac wszystko to co w ostatnich czasach nam sie przydaza, dzien musialby trwac 48 godzin a moze i wiecej.

        • wobroniewiary pisze:

          prawie dokładnie tak samo odpisałam dziś komuś w mailu 🙂

        • Franek pisze:

          Wy się cieszcie, że nie macie takich snów, przez które ludzi wsadzają do więxzienia.
          To jakiś horror

          Włoski ksiądz został skazany za gwałt. Dowodem był hipnotyczny sen
          Wspomnienia zostały wydobyte z podświadomości dorosłej już dziewczyny po 350 godzinach terapii u psychologa, prowadzonej innowacyjną metodą zwaną „relaks medytacyjny”, opierającą się na hipnozie.
          Agnieszka Zakrzewicz

          Historia włoskiego księdza Giorgia Carli wzbudziła we Włoszech wiele dyskusji i podzieliła opinię publiczną. Ksiądz przeszedł długą i nieprzyjemną drogę sądową: w pierwszej instancji został uniewinniony, w drugiej skazany na ponad 7 lat więzienia i 760 tys. euro odszkodowania. W końcu sprawę umorzono z powodu przedawnienia, skazując jednak duchownego na zapłacenie pokaźnej sumy pieniędzy domniemanej ofierze. A wszystko to na podstawie hipnotycznego snu…

          Ksiądz gwałcił dziecko, ale we śnie

          Ks. Giorgio Carli wrócił już do swojej parafii w Bolzano i odprawia msze. Wszystko traktuje jak koszmarny sen. Kapłan został oskarżony o wykorzystywanie nieletniej parafianki w latach 1989-93. Zawsze twierdził, że jest niewinny. Wierni i przełożeni wierzyli mu. Zdaniem obrońców księdza – wyrok sądu kasacyjnego był godny Piłata, bo sędzia nie chciał ani skazać, ani uniewinnić kapłana. W ten sposób duchowny jest „technicznie” niewinny i wolny, ale skoro ma zapłacić tak wysokie odszkodowanie, wątpliwości pozostają.

          przeczytajcie
          http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Wloski-ksiadz-zostal-skazany-za-gwalt-Dowodem-byl-hipnotyczny-sen,wid,15284239,wiadomosc.html

  8. Paul pisze:

    Szkoda że i tak wszyscy do dziś nie poznali pełnej treści tej tajemnicy.

    • Sebro pisze:

      Kto wie jakie tam rzeczy są zapisane. Skoro kolejni Papieże stwierdzali, że jest to zbyt straszne dla ludzi i może wywołać niepotrzebną panikę to trzeba się temu podporządkować. W sprawie wiary to oni mają dogmat o nieomylności.
      Z resztą wystarczy popatrzeć jakie spustoszenie zrobiły wszelkie pseudoorędzia mówiące o kataklizmach i że czas już teraz na to (właściwie to wg nich już minął).
      Jaki byłby zatem efekt u słabszych ludzi gdyby pojawiły się takie treści – tym razem z właściwego źródła?

  9. Admin pisze:

    3. uważny czytelnik powiedział/a
    25 Styczeń 2013 @ 14:08
    “O, jak bardzo jesteście oszukiwani.” To jedyne prawdziwe zdanie w tym orędziu .
    Adminie obudź się przejrzyj na oczy i proszę przestań zamieszczać orędzia Marii MBM dle swojego dobra i innych którzy je czytają .


    Uważny czytelniku i czemu się nie chwalisz swoją działalnością na innych blogach,
    to zdanie faktycznie może być prawdziwe 🙂

  10. Paul pisze:

    Racja racja adminku to zdanie jest prawdziwe:)

  11. olo13jcb pisze:

    Wspominacie on zjawiskach przyrody świeża bułeczka z przed pół godziny….

    Silne trzęsienie ziemi na północy Włoch.
    Według amerykańskich sejsmologów miały siłę nawet 5 stopni w skali Richtera – informuje bbc.co.uk.

    Ognisko wstrząsów znajdowało się na głębokości około 5 km, 60 km na południowy­-w­schód od Parmy.
    Trzęsienie było tak silne, że odczuli je nawet mieszkańcy Mediolanu i Florencji. Przerażeni ludzie wybiegli na ulice.

    Na razie nie ma informacji o zniszczeniach i ofiarach.

  12. Pingback: Prześladowania Kościoła to nie proroctwo końca sensu kapłaństwa, które wyjdzie zwycięsko odnowione. Bł. Jan Paweł II – “Jakże często Kościół odnawiał się przez krew. Nie inaczej dokona się to także i tym razem” | W obr

  13. Pingback: Prześladowania Kościoła to nie “proroctwo końca sensu kapłaństwa”, które wyjdzie zwycięsko odnowione. Bł. Jan Paweł II – “Jakże często Kościół odnawiał się przez krew. Nie inaczej dokona się to także i tym razem” « Pańs

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s