Ks. Adam Skwarczyński: Moja przygoda ze śmiercią – „gdyby nie „pomyłka”, kto wie, czy odważyłbym się wyjść z ukrycia, ujawnić swoje pseudonimy literackie, zdobyć się na udzielenie dwóch sfilmowanych „wywiadów”?

MOJA PRZYGODA ZE ŚMIERCIĄ

       Pod koniec 2010 roku ponowiłem swoje ofiarowanie się Bogu za przyśpieszenie Tryumfu Niepokalanego Serca Maryi oraz za nawrócenie nieprzygotowanych do tego wydarzenia, mających stanąć wkrótce na sądzie Bożym szczegółowym (nazywanym prześwietleniem sumień, „Ostrzeżeniem”, „godziną Damaszku”). I wtedy właśnie otrzymałem od znajomej osoby kilka kolejnych tekstów, przypisywanych Matce Bożej, adresowanych specjalnie do mnie. Zawierają one między innymi następujące zdania, które od razu zacząłem sobie kojarzyć ze swoim ofiarowaniem, a jednocześnie z zaczynającym się rokiem 2012: „Przyjmuję twoją ofiarę, jak o to prosiłeś. Mój synu, Bóg chce spełnić twoje pragnienie! Nie lękaj się tego co ma nadejść, bo wiele możesz złagodzić. Bądź spokojny w swoim sercu. To, co kiedyś zostało przed tobą odsłonięte, wypełni się, kiedy Boży czas nadejdzie. Przyjmuję twoje ofiary i przemienione w Moim Sercu zanoszę przed tron Boga. Nie lękaj się niczego, gdyż cały jesteś Mój! Cierpienie, ofiara, krzyż są tak bardzo potrzebne. W tej ciszy i tajemnicy krzyża pozostań. Mój Syn i Ja pragniemy tej ofiary dla umocnienia wielu. Nie wchodź w dialog z szatanem. Twoim FIAT zamkniesz mu usta. Błogosław swoim wrogom…”. Po takiej lekturze nabrałem przekonania, że „Boży czas już (dla mnie) nadszedł”!

       Odezwała się także inna, jeszcze lepiej mi znana, „uprzywilejowana” osoba, która już kilka lat wcześniej mówiła mi, że moja kaplica jest „ciemnicą”, w której przygotowuję się do wyjścia z Panem Jezusem na swoją Golgotę. Teraz zaczęła ona otrzymywać dla mnie… „Przewodnik miesięczny”, czyli codziennie po kilka do kilkunastu zdań, dotyczących mojego przygotowania… do czego? Chociaż nigdzie nie padły wyraźnie słowa o złożeniu ofiary, lecz raczej o ukierunkowaniu (udoskonaleniu) życia, ja jednak zacząłem czytać je bardzo wybiórczo, podkreślając sobie takie np. słowa: „Jakie jest twoje powołanie? Być uciemiężonym i trwać! Zostaw swoje wątpliwości, ta droga prowadzi donikąd. Błagaj Boga o łaskę przebaczenia ci zaniedbań […]. Droga prowadzi prosto do mistycznego krzyża. Czy wybierasz taką drogę? Złorzeczenia skierowane przeciw tobie odbiją się od zbroi, którą jesteś zabezpieczony. Zbroją św. Michała Archanioła otoczyłem cię u początku twojego życia. Nie pokona cię ten, który czyha aby cię pożreć. Czytaj J 17,1-5 – Modlitwa Arcykapłańska Chrystusa wobec wykonanego dzieła („Wypełniłem dzieło…, a teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u Siebie chwałą…”). Niech twoje zanurzenie w Męce Chrystusa osiągnie stopień heroiczny (chodzi o Mszę świętą – o cud Eucharystyczny, dla niejednego człowieka jedyny cud w ziemskim życiu). Ty możesz ten cud unaocznić w prosty sposób: dając siebie na ofiarę. Zobacz oczami duszy Moją Mękę na Krzyżu Miłości […]. Ofiara potrzebuje ofiary… Ja znam każdy jęk twojej duszy. Ja uniosłem – ty też uniesiesz. Synu, liczę na twoją bezinteresowność, którą przekonywałeś Mnie wiele razy aż do zatracenia siebie (odniosłem to zdanie do wspierania ubogich). Wybrałem cię, abyś Mi służył na drodze prowadzącej do Nieba. Wznoszenie ducha ponad ziemskie wygnanie to zatracenie się w Duchu Bożym. Synu mój, kładź nacisk na odrobienie zaległości, które nagromadziłeś”. Osoba przekazująca mi te teksty zapytała Pana Jezusa 5 sierpnia, czy odejdę w taki sposób, jaki zapowiadam (m.in. w swojej powieści „Wejdź do Radości”). Oto odpowiedź: „Idzie w Moje ramiona. Raduj się duszo”.

       Na jesieni zadzwoniła do mnie jeszcze inna osoba, którą najprawdopodobniej (dokładnie nie pamiętam) prosiłem o światło w sprawie mojego „odlotu z ziemi”. Chociaż zastrzegła się, że nie ma całkowitej pewności, czy te słowa pochodzą od Pana Jezusa (nie rozeznawała tego), jednak je przekazuje: „Nie zakończy się rok 2012, gdy Mój syn znajdzie się w Moich ramionach”. Wziąłem te słowa za pewnik i żyłem nimi do końca roku. A właściwie nie do samego końca, gdyż na 3 dni przed jego końcem osoba ta oznajmiła mi przez telefon, że nabrała pewności, iż od Boga one nie pochodziły…

       Takich moich „osobistych proroków”, którzy coś myśleli, śnili, przeczuwali, było w tym roku więcej! Mistyczka, polecona mi przez znajomych, wśród przekazanych mi słów zawarła i takie: „Mój syn wykonał wszystko, co było mu polecone, i teraz przyjdzie po swoją nagrodę”. Chociaż było tam sporo zdań w dwóch lub trzech listach, mówiących o czekających mnie jeszcze zadaniach, to właśnie zdanie powyższe przykuło moją uwagę… Od kogoś innego otrzymałem opis nawiedzin mojego domu, w którym nigdy nie był. Opis ten dotyczy… przygotowań do mojego pogrzebu! Częściowo pokrywa się z topografią miejsca, a wzmianka o trumnie całkowicie przykrytej kwiatami podgrzewała atmosferę mojego oczekiwania na „odlot”. Były jeszcze i sny dwóch znajomych, w których widziały miejsce i drastyczny moment mojego męczeństwa. Był też „cudowny” zapach, rzekomo pochodzący od św. Szarbela w jego wspomnienie liturgiczne, przynoszący mi „potwierdzenie”, że mój „odlot” nastąpi w najbliższym czasie. Opisałem to zdarzenie w swoim liście, zatytułowanym  „Zwiódł mnie diabeł”. Wszystko to razem składało się na „pewność”, że jest to mój ostatni rok na tej ziemi, co miało wielki wpływ na wiele moich zajęć, modlitw i rozmyślań, a nawet… pożegnań z niektórymi ludźmi!

       Tak więc rok 2012 był dla mnie rzeczywistym przygotowaniem do śmierci, tak w sferze duchowej, jak i materialnej. Szczegółów opisywać nie będę. Jak każdy łatwo się domyśli, a niektórzy wiedzą, nie potrafiłem trzymać języka za zębami, lecz wspominałem o swoim oczekiwaniu różnym osobom, a nawet z niektórymi się żegnałem w przekonaniu, że widzimy się po raz ostatni… Im bliżej mnie byli, tym bardziej byli tym zaskoczeni, a nawet zszokowani, za co mogę ich teraz tylko przeprosić…

       Nikt nie może jednak powiedzieć, że byłem fałszywym prorokiem, gdyż Bóg raczej nie oznajmił mi wyraźnie daty śmierci, choć już jako dziecku pokazał jej okoliczności i przyjął moją zgodę na nią. Piszę „raczej”, gdyż mogłem tę datę znać jako dziecko, lecz jej nie zapamiętałem. Dopuścił jednak na mnie ten rok oczekiwania dla swoich własnych celów, których w pełni nie znam. Na pewno oderwał mnie od ziemi, napełnił serce tęsknotą za Niebem, nauczył cenić sobie czas oraz związane z nim okazje do dobrych uczynków (często nazywałem je „ostatnimi”). A jeśli ten rok przyniósł mi okazje do upokorzeń – cenię je sobie i dziękuję za nie Bogu, gdyż nie można bez nich zdobyć pokory. Przestałem się zupełnie przejmować tym, co kto o mnie mówi lub myśli. Rok ten rozpalił w moim sercu ogromne pragnienie ofiarowania Bogu życia, choćby natychmiast i wśród największych cierpień, za miliardy ludzi nieprzygotowanych na Powtórne Przyjście Chrystusa. „Ostrzeżenie” – poznanie przez nich nagle całego dotychczasowego życia w świetle Bożym – może im otworzyć wrota piekła, jeśli nie będzie tych, którzy się za ich nawrócenie ofiarują. Dziękuję więc Bogu, że w tym właśnie roku mogłem zachęcić przez internet wielu ofiarnych ludzi, by stali się ratownikami zagrożonych – „ziemskimi aniołami krawędzi”. W ten sposób moje osobiste ofiarowanie się Bogu zbiegło się z ofiarą tych, którzy zostali przynagleni przez Boga do wkroczenia na podobną drogę. Uważam, że właśnie to nasze duchowe zjednoczenie, ten trudny rodzaj apostolstwa, stanowi najobfitszy duchowy owoc roku mojej „pomyłki”. Kto wie, czy właśnie dzięki tej „pomyłce” nie uda się uratować wielu od piekła? Zresztą gdyby nie ona, czy odważyłbym się wyjść z ukrycia, ujawnić swoje pseudonimy literackie, zdobyć się na udzielenie dwóch sfilmowanych „wywiadów”? Już same dobre owoce tych „wywiadów”, które do mnie docierają, warte były przejścia tego wszystkiego, co mi ten rok przyniósł.

       Moje przygotowanie trwa. Znając miejsce i okoliczności (chociaż nie datę) swojej śmierci, wciąż ponawiam swoją ofiarę, a im bliżej Powtórne Przyjście Pana, tym usilniej reperuję i wzmacniam swoją „sieć” na ostatni „połów dusz”. Wyrazem tego, czym obecnie żyję, jest greckie zawołanie pierwszych chrześcijan przekonanych, że Powrót Pana jest bliski: MARANATHA! – PRZYJD, PANIE JEZU! Teraz lepiej ich rozumiem, gdy w atmosferze oczekiwania rezygnowali z jakichkolwiek starań o ziemską pomyślność, a nawet z pracy, za co Apostoł ich strofował (2 Tes 2,1 nn; 3,10-12). Towarzyszyła im przy tym atmosfera strachu, której dzięki łasce Bożej u siebie nie widzę…

       Niech Chrystus błogosławi czekających na Jego Przyjście, a pozostałych niech oświeci i zdobędzie ich serca, nie pozwoli im zaprzepaścić na wieki ceny Odkupienia. Niech Duch Święty zdobywa wielu nowych „ziemskich aniołów krawędzi”, zanim nie nadejdzie „godzina Damaszku” dla całej ziemi.

ks. Adam Skwarczyński

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

38 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: Moja przygoda ze śmiercią – „gdyby nie „pomyłka”, kto wie, czy odważyłbym się wyjść z ukrycia, ujawnić swoje pseudonimy literackie, zdobyć się na udzielenie dwóch sfilmowanych „wywiadów”?

  1. ostrożny pisze:

    Ktoś kiedyś wyrzucał mi nieufność i że często mówię jak w pokerze: „sprawdzam”.
    Jak widać, każdego można nabrać na blef.
    Jakoś nie dziwi mnie ten wpis. Moje na wierzchu, ale bez satyfakcji.

    • ABMS pisze:

      Słowo rozeznania duchowego dla ks. Adama:
      „Troszczy się ktoś (ks. Adam) o dobro zbawienia wielu.”
      A objawienie Chrystusa w chwale – wg objawienia ks. Adama?
      „Objawienie jest przy końcu świata. Jeszcze nie nadszedł czas uniżony dla wielu.
      Nadmiar swego nie daje korzyści duchowej, ale szkody odstępstwa od Kościoła. Jest objawienie dane raz. Słowo Boga przypomina o tym. Nadmiar swego nikogo nie zaspokoi. Trzeba uniżyć nadmiar objawień i dać Bogu posłuszeństwo Jego łasce przejrzeń. Jest Kościół dany dla postępu duchowego, a człowiek nic nie znaczy w swoim dociekaniu.”
      A śmierć ks. Adama?
      „Śmierć jest w ręku Boga samego, a dociekanie jest Bogu niemiłe.”
      A wielkie prześladowanie chrześcijan?
      „Jest początek dany i wzrost jego będzie zależny od nawróceń opornych serc. Jest ofiara Bogu potrzebna dla zbawienia reszty wątpiących w miłosierdzie Boga.”

  2. ostrożny pisze:

    I dziękuję księdzu za odwagę cywilną. Szacunek.

  3. ewa pisze:

    WIELKI SZACUNEK KSIEDZU…i dolaczam sie do słów ksiadza „Niech Duch Święty zdobywa wielu nowych „ziemskich aniołów krawędzi”, zanim nie nadejdzie „godzina Damaszku” dla całej ziemi”. MARANATHA – PRZYJDZ PANIE JEZU!

  4. mariaP pisze:

    „już teraz Błogosławieni są ci, którzy umierają w Panu” Ap (14,13).

  5. Nowa pisze:

    Już teraz wiem czemu Admini nie chcą dawać adresu księdza Adama skoro co drugi mail zawiera takie informacje.
    Bóg zapłać ks. Adamowi Skwarczyńskiemu za to co dla nas robi za to co robi dla zagubionych i zwiedzionych szkoda że tak mało jest tak wspaniałych Kapłanów.

  6. czekajacy pisze:

    „[…] moje osobiste ofiarowanie się Bogu zbiegło się z ofiarą tych, którzy zostali przynagleni przez Boga do wkroczenia na podobną drogę […]”

    Na początku nie rozumiałem co się zaczęło dziać, dlaczego…

    Została zarzucona sieć. Na „przynaglenie” odpowiedziałem AMEN.
    Teraz już nie ma mojego „ja”.

    MARANATHA

  7. Woj pisze:

    Powoli przestaje wierzyc w te wszystkie orędzia

  8. Ja akurat cieszę się możliwością wymiany korespondencji mailowej (to w odpowiedzi dla „Woj” i „Nowa”) z Księdzem Adamem. A nie pamiętam już, w jaki sposób wszedłem w posiadanie adresu. W każdym razie: bardzo wiele listów już do siebie wzajemnie napisaliśmy. Niektóre z nich były króciutkie, dotyczące łączących nas „zawodowo” (wspólna twórczość dla chwały Pana). Ale też zdarzały się i długie, bardzo osobiste. Nazwałbym je „rekolekcyjnymi”. Ksiądz Adam poznawszy moje życie spowodował, że z „letniego” przeszedłem w stan gorliwości. I bardzo wiele od tego czasu w moim życiu się zmieniło. Przyznaję, dziwny dla mnie był i niezrozumiały fakt opisywania mi przez Księdza „swojego odlotu”. Kusiło mnie, by potraktować to jako swoistą cezurę. Sprawdzi się – BĘDĘ, nie sprawdzi się: KICHAM NA TO WSZYSTKO. Na szczęście myśli o tej cezurze powoli zanikały jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Nawet na tej stronie (WOWiT, w zakładce poświęconej mojej pracy), znajduje się ślad paniki i zamieszania, jakie Ksiądz Adam swoim jednym listem, przed samymi świętami we mnie spowodował. Ale wszystko się dobrze i szczęśliwie zakończyło, między innymi także wskutek „uświadomienia” mnie przez Adminkę w bezpośrednim liście.
    Było, minęło. Życie toczy się dalej. Cieszę się z tej znajomości. Nowe pieśni na chwałę Pana i Maryi powstają.
    Szczęść Wam wszystkim Boże 🙂

  9. BARBARA MARIA pisze:

    Jak się czeka z utęsknieniem na powrót do DOMU OJCA, to każda informacja o zbliżającym się
    się końcu życia doczesnego napawa radością. Jaki sens miało dopuszczenie do Ks. Adama
    tych przekazów to tylko Pan Bóg wie.Ważne aby wszystko znosić na chwałę PANA.
    MARANATHA! – PRZYJDŻ PANIE JEZU!

  10. szulamitka pisze:

    ja też skorzystałam na księdza” pomyłce” i bardzo księdzu dziękuję za serce wrażliwe na innych,uczę się dopiero miłości bliżniego i dobrze jest mieć wzorce,które też uczą się na błędach i potrafią się do nich przyznać.Chwała Panu i Króluj nam Chryste!

    • Zojka pisze:

      Przyłączam się do tych słów. MARANATHA!- Przyjdź Panie Jezu!

      • szymon pisze:

        gdyby każdy z nas tylko takie błędy popełaniał to na świecie było by dużo lepiej. Mi akurat ten błąd pozwolił tak jak księdu zatęsknić za niebem – a może własciwie uzmysłowić sobie wreszcie że ono naprawdę jest. Za co księdzu bardzo dziękuję. Niech Bóg prowadzi,

  11. Tuptusia pisze:

    NOWENNA PRZED ŚWIĘTEM NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
    Z LOURDES I ŚWIATOWYM DNIEM CHOREGO (2 II do 10 II)

    DZIEŃ III – 4 LUTEGO

    Na każdy dzień nowenny:
    Modlitwa Jana Pawła II za chorych i umierających.

    Wszechmogący i wieczny Boże, Ojcze ubogich, Pocieszycielu chorych, Nadziejo umierających, Twoja miłość kieruje każdą chwilą naszego życia. Wznosimy na modlitwie do Ciebie nasze serca i umysły. Sławimy Cię za dar ludzkiego życia, a szczególności za obietnicę życia wiecznego. Wiemy, że zawsze jesteś blisko pogrążonych w smutku i ubogich oraz wszystkich tych, którzy są bezbronni i którzy cierpią.
    O Boże łagodności i współczucia, przyjmij modlitwy, które zanosimy w imieniu naszych chorych braci i sióstr. Wzmocnij ich wiarę i zaufanie do Ciebie. Pociesz ich swoją pełną miłości obecnością i – jeśli taka jest Twoja wola – przywróć ich zdrowie, daj nowe siły ich ciałom i duszom.
    O miłościwy Ojcze, pobłogosław tych, którzy umierają, pobłogosław tych wszystkich, którzy wkrótce staną z Tobą twarzą w twarz. Wierzymy, że uczyniłeś ze śmierci drzwi do życia wiecznego. Podtrzymuj w imię Twoje naszych braci i siostry, którzy są u kresu swego życia, i zaprowadź ich bezpiecznie do domu życia wiecznego z Tobą.
    O Boże, Źródło wszelkiej mocy, broń i chroń tych, którzy opiekują się chorymi i troszczą się o umierających. Obdarz ich duchem odwagi i życzliwości. Wspieraj ich w wysiłkach na rzecz niesienia pocieszenia i ulgi. Uczyń z nich jeszcze bardziej promieniujący znak Twojej przemieniającej miłości.
    Panie życia i Opoko naszej nadziei, obdarz swym obfitym błogosławieństwem tych wszystkich, którzy żyją, pracują i umierają. Napełnij ich swoim pokojem i swoją łaską. Ukaż im, że jesteś kochającym Ojcem, Bogiem miłosierdzia i współczucia. Amen.
    Jan Paweł II, 3 lutego 1986

    Lektura na III dzień nowenny:
    „Czyż cierpienie nie jest przeszkodą dla szczęścia i powodem odejścia od Boga? Niewątpliwie istnieją utrapienia, które z ludzkiego punktu widzenia wydają się pozbawione jakiegokolwiek sensu.
    W rzeczywistości jednak, jeśli Pan Jezus, Słowo Wcielone, nazwał błogosławionymi tych, „którzy się smucą” (Mt 5,4), to dlatego, że istnieje głębszy punkt widzenia – z perspektywy Boga, który wszystkich powołuje do życia oraz do wiecznego królestwa miłości i pokoju, chociaż niekiedy przez cierpienie i śmierć. ”
    Jan Paweł II, Z orędzia na II Światowy Dzień Chorego, 1994

    Modlitwa na III dzień nowenny:
    O Pani nasza z Lourdes, która objawiłaś swoją miłość dla grzeszników, polecając Bernadetcie modlić się za nich, bądź łaskawa także dla mnie. Moje grzechy sprawiają, że nie jestem godny zbliżyć się do Ciebie, niemniej pokładam w Tobie, o Matko, całą moją ufność – wyjednaj mi skruchę za grzechy. Wyproś mi łaskę powrotu do zdrowia i zarazem użycia jej dla chwały Bożej.

    Zdrowaś Maryjo… (3 razy)

    Nasza Pani z Lourdes, módl się za mną.
    Święta Bernadetto, módl się za mną

    Modlitwy dodatkowe na każdy dzień nowenny:

    Miłosierny Boże, przyjdź z pomocą naszej słabości i spraw, abyśmy za wstawiennictwem Niepokalanej Rodzicielki Twojego Syna, której pamiątkę obchodzimy, dźwignęli się z naszych grzechów do nowego życia. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

    Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

    Panie, który uzdrawiasz skruszonych w sercu, zmiłuj się nad nami.
    Panie, który uzdrawiasz wszystkie niemoce nasze,
    Panie, który uzdrowiłeś sługę setnika z Kafarnaum,
    Panie, który niewidomym wzrok przywracałeś,
    Panie, który głuchym słuch przywracałeś,
    Panie, który niemym otwierałeś usta,
    Panie, który pokrzepiasz wszystkich pracujących, obciążonych i źle się mających,
    Panie, który wdowie wskrzesiłeś jedynego syna,
    Panie, który w swej niepojętej dobroci pragniesz wszystkich zbawić,
    Panie, Boże, wspomożycielu i obrońco nasz,
    Od bezużytecznych skarg, zachowaj nas.
    Od wspomnień budzących niepokój,
    Od leków zwątpienia,
    Od nagłej i niespodziewanej śmierci,
    Od śmierci bez przyjęcia w pełnej świadomości świętych sakramentów,
    Przez nadzieję naszego zmartwychwstania, przemień nas.

    Módlmy się: Udziel, Panie, swojemu ludowi obfitości swego błogosławieństwa; daj mu zdrowie duszy i ciała; obdarz pełnią braterskiej miłości i spraw, aby zawsze był Tobie oddany. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

    źródło: na podstawie http://www.laudate.pl i http://www.krolwa-pokoju.com.pl

  12. ezer pisze:

    Pragnę podziękować Ks. Adamowi za jego Dzieło, chyba ten dylemat Św. Pawła jest wciąż aktualny- dla Was lepiej,że zostanę w ciele, a dla mnie..- …Ja się cieszę Ks. Adamie,że jesteś jeszcze z nami…Trudno nam zrozumieć czasami wolę Boga i myślę, że to nas uczy pokory…Dziękuję Bogu, że jesteś z nami…,

  13. Anna Maria pisze:

    Wpływ Księdza na moje życie też był ogromny. Nie wiem, jak trafiłam na tę stronę , ale jestem prawie od początku. Bogu dziękuję za wszystko, co dla mnie uczynił. Dziękuję za Księdza i Adminów tej strony. Próbuję codziennie wzrastać na mojej drodze nawrócenia i Ksiądz jest dla mnie przewodnikiem i wzorem. Codziennie modlę się za Księdza. Bogu niech będą dzięki za takich świętych kapłanów.

  14. Sebro pisze:

    Kto jak kto, ale ksiądz z pewnością wie, że nic nie dzieje się przypadkiem. Z resztą widać to po powyższych świadectwach. Mnie też ksiądz może zapisać w poczet swoich „cegiełek”, które dzięki księdza działaniom ciągle wypalają się dla Boga. Wiadomo, raz lepiej, dwa razy ciut gorzej, ale ludźmi tylko jesteśmy. Ale dzięki takim kapłanom nadzieja w nas nie gaśnie.

  15. Sebro pisze:

    Na stronie gosc.pl jest świetna wypowiedź Ojca Knabita:

    Katolik powinien mówić jasno: związki partnerskie – nie, in vitro – nie aborcja – nie, zdrady małżeńskie – nie – podkreślał 3 lutego w Łodzi o. Leon Knabit. Benedyktyn z Tyńca apelował, by nie przejmować się tym, że ktoś skomentuje „zacofany”, „moher”, „armia Rydzyka”. – Ja jestem armią Chrystusa i Niepokalanej – mówił o. Knabit.

    Spotkanie ze znanym benedyktynem odbyło się w kościele pw. św. Elżbiet Węgierskiej. Zorganizowało je Stowarzyszenie Rodzin Katolickich.
    O. Knabit zachęcał do odważnego dawania świadectwa swojej wiary. „Przyszliśmy do kościoła, należymy do mniejszości w Polsce” – mówił benedyktyn z Tyńca. „Kiedy wyjdziemy z kościoła, ta nasza grupa roztapia się w tej wielkiej Łodzi, o której kiedyś się mówiło, że jest czerwona, a dzisiaj jest jaka? Nijaka” – podkreślał o. Leon.
    W sytuacji, gdy ludzi wierzących jest mniejszość, a Kościołowi zdarzają się błędy i sytuacje nawet bulwersujące, „tym bardziej muszę go kochać, tym bardziej o nim mówić, tym bardziej dzielić się swoją wiarą”. To dzielenie jest konieczne, bo „wiara marnieje, więdnie, kiedy nie jest przekazywana”.
    Po wyjściu z kościoła ludzie wierzący „roztapiają się w morzu niewierzących” – mówił benedyktyn. „Jeśli jestem wierzący, powinienem to pokazywać. Trzeba pogłębiać wiadomości religijne. To, że coś było kiedyś, nie oznacza, że to już mnie nie dotyczy” – mówił o. Knabit i wyliczał rzeczy, które każdy katolik powinien robić, tak jak jego przodek sprzed kilkudziesięciu lat. „Tak samo klękam, tak samo się żegnam, tak samo się modlę, tak samo mówię o Bogu. Wyraźnie mówię, że związki partnerskie to nie, in vitro – nie, aborcja – nie, zdrada małżeńska – nie. Nie będę się przejmował tym, że ktoś powie: ‚o, zacofany’, ‚o, moher’, ‚o, armia Rydzyka’. Ja jestem armią Chrystusa i Niepokalanej” – podkreślał benedyktyn z Tyńca.
    O sile tej armii może świadczyć przypadek akcji SMS-owej, w której pojawiła się prośba o modlitwę w intencji kobiety, która chciała dokonać aborcji. „Modlitwa setek, tysięcy ludzi, pomogła w ocaleniu tego jednego życia” – mówił o. Knabit.
    Po liturgii, już w sali im. Błogosławionego Jana Pawła II, o. Knabit wygłosił wykład o wierze i odpowiadał na pytania. Dotyczyły m.in. pracy w niedzielę, szacunku dla Komunii Świętej czy konieczności przewagi mówienia o postawach dobrych w stosunku do postaw grzesznych.

  16. Yoko pisze:

    Kiedy przed kilku laty czytałam księdza książki to i tak czułam , mimo ,,ukrycia” pod pseudonimem kto jest ich autorem. Sztandarowe dzieło to dla mnie jednak,, W szkole krzyża”
    Trudności dnia codziennego – ,,W szkole krzyża”
    Bardzo chore dziecko – ,,W szkole krzyża”
    Problemy w pracy – ,,W szkole krzyża”
    Problemy z dorastającymi dziećmi – ,, W szkole krzyża”
    Problemy zdrowotne – ,, W szkole krzyża” i ciągłe dążenia do wzrostu duchowego to też szkoła krzyża a także wiele, wiele, dobrych wymodlonych rad, które czasami przez kilka lat zgłębiałam aby je zrozumieć. A teraz ta strona pod opieką Księdza i za to wszystko ,,Bóg wielki zapłać”, a co będzie i kiedy…. to ,,Jezu ufam Tobie”

  17. malina pisze:

    Wzruszyłam się po przeczytaniu tego listu, chcę księdzu podziękować za postawę i wzór do naśladowania. Wołam za księdzem Przyjdź Panie Jezu

  18. Franek pisze:

    Trochę (albo całkiem) nie na temat ale chyba nareszcie coś drgnęło w wypłacaniu dopłat dla rolników 🙂
    Info z Naszego Dziennika
    ARiMR wypłaciła ponad 6,2 mld zł dopłat bezpośrednich
    Ponad 6,2 mld zł dopłat bezpośrednich za ubiegły rok wypłaciła Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Pieniądze były wypłacane od 3 grudnia 2012 r. do 1 lutego br., a otrzymało je ok. 820 tys. rolników.
    Do końca stycznia br. łączna suma zrealizowanych dopłat bezpośrednich za 2012 r. osiągnęła blisko 42 proc. przeznaczonych na ten cel środków. Do końca lutego dopłaty trafią do 70 proc. uprawnionych rolników. W sumie o dopłaty ubiega się ok. 1 mln 360 tys. rolników. Na dopłaty za 2012 r. jest 14 mld zł.
    Jak poinformowano, ARiMR jest przygotowana do realizacji nawet 300 tys. wypłat dziennie, jednak tempo realizacji dopłat bezpośrednich zależy od wielkości środków i tempa ich przekazywania ARiMR przez Ministerstwo Finansów.
    Agencja przypomniała, że od 2012 r. nie wysyła decyzji o przyznaniu dopłat bezpośrednich do tych rolników, których wnioski zostały pozytywnie zweryfikowane. Uwzględniają ich żądania i nie wymagają składania jakichkolwiek wyjaśnień, chyba że rolnik zażąda doręczenia mu takiej decyzji. Agencja przekazując na rachunek bankowy rolnika należne mu dopłaty bezpośrednie, w tytule przelewu umieści informację, iż decyzja o ich przyznaniu nie zostanie doręczona.

  19. wobroniewiary pisze:

    W trosce o dobro tej strony wszystkie komentarze ad persona zostały usunięte.
    Mamy iść za Chrystusem a nie szukać swego „ja”.
    Admin

  20. Daniel pisze:

    Rząd dopłaci do pensji pracowników, jeśli firmie spadną obroty

    Przedsiębiorcy dostaną dopłaty do pensji pracowników już przy spadku obrotów o 15 proc. – dowiedziała się „Gazeta” w Ministerstwie Pracy. Dzięki temu pracę będzie mogło zachować nawet 100 tys. osób.

    Spada sprzedaż, hamuje produkcja przemysłowa, firmy mniej inwestują i muszą zwalniać pracowników. Bezrobocie na koniec 2012 r. sięgnęło 13,4 proc. W styczniu, to już niemal pewne, przekroczy 14 proc. (oficjalne dane będą za kilka dni).

    Żeby powstrzymać wzrost bezrobocia, Ministerstwo Pracy przygotowało projekt ustawy o ochronie miejsc pracy. Znalazły się w nim sprawdzone rozwiązania z ustawy antykryzysowej obowiązującej w latach 2009-11. Ustawa wejdzie w życie zapewne w drugim kwartale.

    Żródło:
    [url]http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,13348132,Rzad_doplaci_do_pensji_pracownikow__jesli_firmie_spadna.html[/url]

  21. BARBARA MARIA pisze:

    I za to was kocham!!!!!!

  22. CzemuTybet pisze:

    Przyjaźń, która trwa tylko do śmierci, nie jest godna, by nazywać ją przyjaźnią.
    Święty Ambroży

  23. M pisze:

    Pisze Ksiądz: „Nikt nie może jednak powiedzieć, że byłem fałszywym prorokiem”
    No, zostawmy! Ale radze – o swoich „przeczuciach, szczególnie osobistych – milczeć. Nie paplać jak sroka.

    • wobroniewiary pisze:

      Ksiądz napisał, że skończył z tym paplaniem i chyba pouczanie już jest jak musztarda po obiedzie.
      Nikogo przepraszać kłaniając się w pas nie będzie. Napisał co myślał i czuł i dalej robimy swoje.
      Zapraszam do propagowania na blogu pana profesora wpisu i prośby o dalszą pomoc dla Świebodzina.
      Króluj nam Chryste!

  24. Nie zdążyłem podpisać powyższej uwagi. Uciekła. Mirosław Dakowski

  25. Adam pisze:

    Jak mało wiemy co jest Wola Boga, módlmy się wierzmy i ufajmy Mu.
    Kochany księże Adamie Jeszcze nie czas bo Bóg jest Panem naszego czasu.
    Widocznie jeszcze tu nam jesteś potrzebny,zadanie nie końca odrobione.
    UFAJ TYLKO PANU. Przyjdź Panie Jezu Amen.
    Króluj Nam Chryste!

  26. Bolesław pisze:

    Dzięki ks.Adamowi ,wile Mu zawdzięczam ,poznałem co to jest prawdziwa miłość .Zacząłem inaczej patrzeć na świat.Dziękuję za wszystkie modlitwy ,msze św w mojej intencji i o pamięć.Ks.Adam to wzór cnót ,kapłan głębokiej i bezkompromisowej wiary.Dzisiaj takich księży jest niewielu ,co chcieliby oddać swoje życie za bliżniego.Jezu Ufam Tobie . Króluj Nam Chryste !. MARANATHA- Przyjdz Jezu Przyjdz!..

  27. barbara pisze:

    .Jednak prosimy Księdza o większą roztropność w dzieleniu się przeczuciami.

  28. Weronika pisze:

    Wiem, że nie istnieje w życiu coś takiego, jak przypadek. Przed chwilą trafił mi w ręce Księdza „List do ziemskich aniołów krawędzi.”
    Cóż, Pan Bóg ma Swoje drogi, którymi dociera do człowieka. Sam wzywa, abyśmy ofiarowywali się za braci. Jestem tego przykładem. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂
    Weronika

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s