Ks. Adam Skwarczyński: List od ojca Ernesto M. Tome – „Opętana Joanna – ekspiacyjne opętanie za grzechy kapłanów”

Ks. Adam Skwarczyński poleca list Ojca Ernesto M. Tome i dodaje, że wg najnowszych informacji Giovanna ma zostać uwolniona w dniu Paruzji

AVE MARYJA!
Do Zgromadzeń Zakonnych, do Grup Modlitewnych, do ludzi dobrej woli.

Jestem misjonarzem oczekującym na wyjazd do Afryki. W duchu miłosierdzia Jezusa Chrystusa piszę do was o wstrząsającym przypadku opętania diabelskiego, które Pan zechciał postawić na mojej drodze kapłańskiej. Już na samym początku listu precyzuję, że zdarzenie to uważam za jedną z największych łask otrzymanych w moim życiu. Przypadek ten został określony przez pewnego biskupa misjonarza będącego egzorcystą i świętym człowiekiem zarazem, jako „absolutnie wyjątkowy i być może jedyny ze względu na ciężar gatunkowy zła i natężenie cierpienia.” 

Chodzi tu o 30 letnią kobietę, siostrę pewnego księdza z Como (płn. Włochy), szczególnie umiłowaną przez Boga, ukrzyżowaną w wyjątkowy sposób, obdarzoną przez Boga od najmłodszych lat niezwykłymi Darami. 

Golgota Joanny zaczęła się od samego jej poczęcia. Będąc jeszcze w łonie matki, dosięgła ją, za przyczyną perfidnej kobiety rzucającej szatańskie uroki, nienawiść Złego. Urok ten został powtórzony jeszcze pięciokrotnie z zamiarem zwiększenia cierpienia i w konsekwencji doprowadzenia do śmierci poczętej dziewczynki. 

Joasia urodziła się chora, wątła, nadzwyczaj cierpiąca na ciele i na duchu. Nie było jej dane poznać ani dzieciństwa, ani młodości, żadnej radości, tylko sam ból, który przewyższał jej dziecięce siły. 

Prawdziwe jednak ukrzyżowanie Joasi nastąpiło w wieku 13 lat, w Wielki Czwartek ok. 23 lat temu, kiedy to 12 kapłanów odstępców, którzy przeszli na stronę Nieprzyjaciela i wstąpili do sekty satanistycznej, oddali ją podczas „czarnej mszy” jako ofiarę Szatanowi. Ryt ten powtarzali oni jeszcze wielokrotnie przeciwko niej. 

W trakcie tej „mszy satanistycznej” spisali oni ludzką krwią akt oddania Joasi Szatanowi. Jedna z kapłanek Szatana reprezentowała na ołtarzu Joasię, nieświadomą tego wszystkiego. Zgromadzeni wokół ołtarza wzywali demonów, aby weszli w dziewczynkę z całą swoją siła zła i zapanowali nad nią. Aby wzywane siły diabelskie uzyskały nad nią większą władzę, przybili do murów sprofanowane hostie konsekrowane. 

Od tego czasu zaczęła się dla Joasi prawdziwa Golgota, której nie potrafię  wyrazić żadnymi słowami. Lucyfer, Belzebub, Szatan wraz ze swoimi legionami diabelskimi, a także pozostali czterej przywódcy diabelscy z tysiącami demonów zapanowali nad jej ciałem. 

Przybierając widzialne formy demony rzucały się na nią i znikały w jej ciele. Niejednokrotnie wchodziły do jej wnętrza poprzez usta pod postacią węży, które Joasia była zmuszona z przerażeniem połykać. 

Dniem i nocą, bez ustanku doświadczała okrutnych cierpień i bólów. Lekarze nie byli w stanie wyjaśnić chorób które ją atakowały. Przez 15 lat nie mogła ani jeść ani pić z powodu nieustannych wymiotów, które rozrywały jej wnętrzności. Nie opuszczały jej także przerażające wizje demonów. 

Od kiedy zaczęto w wielu miejscach modlić się w jej intencji, wiele złych duchów wyszło z niej, ale te najsilniejsze pozostały, a nawet wzmogły swoje ataki. Często podnoszą ją nad ziemię otaczając duchowymi płomieniami i powodując okropne cierpienia. Usiłują na wiele sposobów zadusić ją, pozbawić życia. 

Jeszcze bardziej niż ból fizyczny, Joannę rozrywa cierpienie duchowe, które osiąga swój szczyt, kiedy demony przedstawiają jej los potępieńców. Na wiele sposobów starają się one wprowadzić ją w desperację. W tych najtrudniejszych chwilach tarza się ona po ziemi, wyrywa sobie włosy, uderza głową w ścianę, okna, okalecza się i desperacko błaga o śmierć. W konsekwencji kilkakrotnie już próbowała odebrać sobie życie. 

Podczas jednego z egzorcyzmów, w którym uczestniczyłem wraz z pięcioma współbraćmi i biskupem misjonarzem, Lucyfer powiedział: „Niewielu na świecie mogłoby wytrzymać takie cierpienie. Wystarczyłaby jego połowa, aby zabić kogokolwiek. Wy tego nie wiecie, ale ona niesie w swoim wnętrzu piekło. Ja osobiście zabraniam jej o tym mówić, bo nie chcę aby jej pomagano. Cieszę się, cieszę, cieszę zabijając ją dzień po dniu, jednocześnie nie odbierając jej życia!” 

W tym momencie biskup prowadzący egzorcyzm nakazał Lucyferowi wyjawienie prawdy o Joannie. Z pianą na ustach i wściekłością w oczach odpowiedział: „Ona jest hostią, ofiarą całopalną za kapłanów, męczennicą, świętą. Ona jest naszą desperacją. Swoim cierpieniem wyrwała nam 1900 kapłanów. Z tego powodu nasza zemsta na niej nie ma końca.” 

Wierzcie mi drogie Siostry, Lucyfer wcale tu nie przesadził. Joanna czasami sama mówi: „Gdyby mnie nie podtrzymywał, umarłabym już tysiąc razy.”

Umiłowane Siostry, pośród tego ogromu cierpienia jest jedna rzecz, której Joanna szczególnie potrzebuje do swojego wyzwolenia. Teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje waszego wspólnotowego, całego Różańca świętego. Jest on potrzebny, ponieważ może dać jej ulgę oraz przyśpieszyć jej całkowite uwolnienie, które na podstawie licznych znaków wydaje się być już bardzo bliskie. Proszę was pokornie o to dzieło Miłosierdzia, ze względu na Miłość samego Boga. 

Wiele razy podczas egzorcyzmów Lucyfer mówił, że opuszczą szybko Joannę jeśli liczne Wspólnoty, prawdziwe wojsko, zaczną  odmawiać za nią cały Różaniec każdego dnia. 

Zapytany dlaczego właśnie cały Różaniec, odpowiedział: „Ponieważ Bóg dał JEJ (Matce Bożej) moc zgniecenia nas, a ONA robi to przy pomocy Różańca. ONA uczyniła go potężnym. Dlatego jest on najsilniejszą modlitwą, najskuteczniej egzorcyzmującą. Jest naszą plagą, naszą zgubą, naszą klęską.” I dodał: „Różaniec zawsze nas pokonuje i jest źródłem niesłychanych łask dla tych, którzy odmawiają go w całości. Dlatego tak bardzo go nienawidzimy i zwalczamy go na każdym miejscu, ale szczególnie we Wspólnotach, ponieważ jego siła zniszczyłaby każde nasze działanie. Wielu o tym nie wie, ale nie ma zła, które oparłoby się Różańcowi we Wspólnocie!” 

Między innymi i z tego powodu, chociaż wiem że ta ofiara może was kosztować  sporo wysiłku, proszę was o nią. Nie będzie ona już długo trwała.

Ponadto, wierzcie mi, Joanna zasługuje na tę pomoc. Jest ona niewinnym i świętym stworzeniem, przybitym do krzyża za szaleństwa kapłanów, którzy powinni być świadkami i szafarzami pięknej Miłości, ale niejednokrotnie stawali się narzędziami okrutnego bólu. 

Joanna nie poddaje się, ale żyje od najmłodszych lat w duchu ofiary za kapłanów. Zawsze ich kochała, ofiarowywała i cierpiała za nich. Prawie wszyscy z nich nawrócili się. Także dzisiaj, kiedy tylko spotyka na swojej drodze Kapłanów i Zakonników oddalonych od Boga, lub też letnich, wprowadza ich do swojego serca i z całą miłością, do której jest zdolna, odnawia swoją ofiarę i wstępuje na krzyż razem z Jezusem. 

Teraz ona potrzebuje nas, was! Proszę, nie odmawiajcie jej tej pomocy! Proszę was o nią aż do jej uwolnienia! Prosi was o nią Jezus, który w niej i z nią przeżywa swoją Agonię. Prosi was o nią Matka z Nieba, która potrzebuje waszych Różańców, aby móc świętować wkrótce to zwycięstwo, które stanie się jedną z najpiękniejszych pereł w Jej Koronie. 

Jakiś czas temu powiedziała Ona świętemu kapłanowi, który uczestniczy w tej walce: „Proś Wspólnoty, te najhojniejsze, o miłosierdzie całego Różańca wspólnotowego, odmawianego za nią każdego dnia, za jej uwolnienie, abym mogła szybko obdarować ją nim. Potrzebuję tego! Powiedz im, że proszę o tę pomoc, a za to miłosierdzie udzielę im wielkich łask, nadzwyczaj wielkich; będę ich broniła, osłonię je w strasznej godzinie krwi, która wisi nad światem. Moje Serce będzie dla nich słodkim i pewnym schronieniem.”  

Drogie Siostry, czuję się w obowiązku dziękować Panu, i czynię to z wielką wdzięcznością, że pozwolił mi spotkać  Joannę. W dniu, w którym ją poznałem, jakby otworzył  się przede mną nowy świat. Zacząłem przeżywać  z większą intensywnością i miłością moje oddanie Bogi i braciom. To samo przeżyli inni kapłani, którzy ją spotkali. 

Jestem pewien, że pewnego dnia, już niedługo, także i wy będziecie szczęśliwi, że usłyszeliście o niej, że pokochaliście ją i pomagaliście jej. Tego dnia w świecie będzie prawdopodobnie dużo mówiło się o niej. Bóg ma rzeczywiście wobec niej nadzwyczajne plany, i kiedy zabrzmi trąba zwycięstwa nad Szatanem, wydarzą się wielkie rzeczy: wielu chorych wyzdrowieje, grzesznicy nawrócą się, oziębli Kapłani i Zakonnicy wrócą do pierwotnej gorliwości, a Wspólnoty, które wspomagały ją ze szczególna hojnością, oprócz wspomnianych łask, cieszyć się będą świętymi powołaniami.
O. Ernesto M. Tome

Ps. Pozwolę sobie załączyć adres brata Joanny:
Ks. Angelo – Cas. Post. 79. Posta Centrale 24100 BERGAMO

****************************
Od Adminów:
Proszę zwrócić uwagę na imię:
Giovanna – Joanna – Asia….

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa, Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: List od ojca Ernesto M. Tome – „Opętana Joanna – ekspiacyjne opętanie za grzechy kapłanów”

  1. Maria z Warszawy pisze:

    W piatek byłam w kościele (nie w swoim parafialnym) ale w kaplicy Ojca Pio, bo tam księża spowiadają przed mszą św. Spotkało mnie coś dziwnego ale po kolei.Spowiednik polecił mi abym usiadła w kościele i posiedziała wpatrując się w tabernakulum.co też uczyniłam.Było goraco i duszno mimo otwartych okien, Nagle poczułam się przynaglona do odmówienia 2 tajemnic bolesnych różańca (2i3) oraz Koronki do Miłosierdzia Bożego. ofiarowałam je za księzy egzorcystów i ich podopiecznych ( w kaplicy bylo nas 3 osoby i ksiądz w konfesjonale).Nagle przez kaplicę przelecial powiew przyjemnego chłodnego wiaterku a następnie dał sie słyszec szum odruchowo spojrzałam w okno i zobaczyłam, ze leje deszcz, ale jednocześnie swieciło słońce-pomyślałam, że najwyżej zmoknę w drodze powrotnej do domu. kiedy wychodziłam z kościólka deszcz nie padał a chodniki były prawie suche.spojrzałam w niebo nad kościólkiem była ciemna chmura na tle błękitnego nieba i świecio słońce.Gdy ruszyłam do głównej ulicy towarzyszyły mi grube pojedyńcze krople padającego deszczu, który przestał padać gdy doszłam do głównej ulicy.
    Po drugiej stronie spotkałam znajomą, która narzekała, że przydałby się deszcz bo upał i parówka
    jest nie do wytrzymania, gdy powiedziałam jej że przed chwilą padał deszcz stwierdziła, ze nie spadła ani jedna kropla deszczu.

  2. Anna pisze:

    Rzeczywiście jest zbieżność. Tym bardziej zastanawiająca, że imię Joanna pochodzi z hebrajskiego Jo-hanan – „Jahwe jest łaskawy” – niezbadane są wyroki Pana.

  3. maria pisze:

    Niezgłębione jest Miłosierdzie Boże.
    Bóg wybrał Kasię na wynagrodzenie za grzechy przodków do 9 pokolenia.

    Chwała Panu za ten dar !

  4. Oczywiście za waszym pozwoleniem przekaże ten list do naszej Kuri gdzie mamy spotkanie raz w miesiącu i mogę przekazać ten List do innych Prezydiów i poproszę ich o odmawiane różańca w intencji Joanny jako prace legionową.

    JEZUS JEST PANEM!

  5. Iwona-Lucyna pisze:

    Dlaczego nikt nie pisze o egzorcyzmie ktory sie nie odbyl nad Asia? Jej egzorcysta ulegl wypadkowi jest w szpitalu, modlmy sie za niego.

  6. Iwona-Lucyna pisze:

    Dzieki Bogu, bo bardzo sie zdziwilam ze nikt nic nie wspomina a ten link na waszej stronie stoi pusty, nikt nic nie napisal. Tak sobie pomyslalam ze to zly miesza.

  7. Czekajacy pisze:

    Ważny list, ważne czasy, ważna nasza odpowiedź!

    Za ojcem Bashoborą – to jest WOJNA.
    Więc bierzemy nasze orędzia, na kolana i… do boju!

    ALLELUJA

  8. SebaR pisze:

    Bierzmy nasze różańce, i do boju.Naszą zbroją jest nasza wiara a orężem modlitwa i Słowo Boże.

  9. rybka pisze:

    To ja rozumiem, że to też będzie stała intencja naszego Żywego Różańca Wynagradzającego? Jest okazja rogatemu rogów utrzeć :)). Mówiłam, że śniło mi się, że Różaniec jest najlepszą bronią i lekarstwem na opętanie, a tu proszę,,, takie potwierdzenie.

  10. marcel pisze:

    Ja bym trochę uważał z publikowaniem tego listu. Poszukałem trochę we włoskim internecie i znalazłem oryginał po włosku. http://digilander.libero.it/TSCSS/santorosario.htm Pod spodem jest adnotacja że jest to cytat z książki wydanej w 1994 r. Więc sprawa wydaje się dość odległa w czasie. Być może ks. Adam ma jakieś nowsze wieści, ale sam ten list to fragment z książki – zapewne autentyczny ale dość stary (20 lat).

    • wobroniewiary pisze:

      Ks. Adam mówił mi, że ta Giovanna ma już ładnych -dzieści lat egzorcyzmy, i że to trwa od lat 80-tych, ma wieści bezpośrednio od tego kapłana, właśnie najnowsza wieść to taka, że Giovanna ma być uwolniona w dniu Paruzji

      • marcel pisze:

        Rozumiem. Sprawa rzeczywiście niezwykła. Co do uwolnienia w dniu Paruzji to oczywiście – jeśli wiadomość ta pochodzi od demona ujawniającego się w czasie egzorcyzmów – należy zachować ostrożność, bo wiadomo, że diabeł jest kłamcą. Co nie znaczy, że czasami nie mówi prawdy przymuszony przez Pana Boga. Jeśli mówi prawdę, to zważywszy na wiek Giovanny dzień paruzji jest zapewne bliski.Tak czy inaczej – modlić się trzeba.

  11. Miriam pisze:

    Czy ktoś weryfikuje treści tego typu przed zamieszczeniem ich na tej stronie? Wygląda to co najmniej dziwnie, choć przy tym bardzo spektakularnie. O O. Ernesto M. Tome prawie nigdzie poza tą stroną nie wspominają, a jeśli już, to jest to tylko ten jakże spektakularny opis…

    • wobroniewiary pisze:

      Owszem ktoś to kontroluje – i chyba nawet jest duchownym
      A tu dowód, że to nie bajka
      20 lat temu dokładnie w 1991 roku było to przeznaczone dla wspólnot zakonnych obecnie dla wszystkich ludzi dobrej woli.
      Oto zdjęcie oryginału listu z książki na ten temat

      I co? Nie lepiej zapytać mniej butnie? 🙂
      I nie wymyślać kolejnego niemieckiego maila z Mozartem w tle?
      Kiedy wy wydoroślejecie?
      Jezus jest Panem!

      • marcel pisze:

        Ja rozumiem, że dowodem jest przede wszystkim to, że Ks Adam jakoś tam zna O. Tome skoro dochodzą do niego jakieś nowe wieści. Bez tego ostrożność jest o tyle wskazana, że adres O. Tome to adres na post restante w Bergamo.

        • wobroniewiary pisze:

          Marcel, my o znajomości księdza nie pytamy 🙂 Jeśli ksiądz Adam dzwoni i mówi pani Ewo wysyłam pani to i to, aha powiem pani jeszcze, że z tego co mi wiadomo…. (i mówi mi to i tamto – niektóre rzeczy dla ogółu niektóre tylko dla mnie) to ja to przyjmuję bo to on jest moim opiekunem a nie ja jego.
          Nie pytam i nie śmiem pytać skąd to wie.

          Ksiądz daje ja zamieszczam jeśli czytelnik ma jakieś pytania konkretne przekazują, wiem też w tym przypadku trochę więcej ale nie byłam upoważniona by to upubliczniać
          Modlitwa Różańcowa na pewno nie zaszkodzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s