Polowanie na arcybiskupa H. Hosera – teraz atak za Najświętszą Panienkę

Psy zostały spuszczone ze smyczy,  powzięły już trop. Obława trwa. Cel – arcybiskup Henryk Hoser. Antykościelne  media od kilku tygodni zaciekle atakują hierarchę, nieugięcie broniącego  najważniejszych przyczółków cywilizacji chrześcijańskiej – rodziny i katolickich  zasad bioetyki.

Kiedy w kwietniu  Zespół Ekspertów ds.  Bioetycznych Komisji Episkopatu Polski kończył pracę nad dokumentem apelującym o  ochronę życia, nic nie wskazywało jeszcze na to, że ateistyczne media podniosą  wielkie larum. Wszak w przygotowywanym dokumencie nie mogło znaleźć się nic, co  byłoby nowym czy zaskakującym elementem nauczania Kościoła. A jednak liczni  dziennikarze i komentatorzy oburzali się na treść przygotowanej pod  przewodnictwem abp. Henryka Hosera deklaracji.

Dokument omawiał m.in. istotę zagrożeń dla  życia ludzkiego w fazie prenatalnej. Sprzeciwiono się w nim sytuacji, w której  dokonuje się „radykalna zmiana postrzegania rodzicielstwa i brakuje wrażliwości  na wyjątkowość oraz wartość każdego ludzkiego życia”. Stanowczo opowiedziano się  przeciwko in vitro zwracając uwagę, że z procedurą tą wiąże się  selektywna aborcja.

Nagonka. Odsłona  pierwsza
Podniosła się wrzawa. Od TOK FM przez „Gazetę  Wyborczą” po TVN24 i portal NaTemat.pl – liberalni publicyści w każdym z tych  mediów, wyraźnie podenerwowani, starali się wyśmiewać stanowisko Kościoła w  sprawach zdających się w tamtych dniach najważniejszą kwestią dla liberalnych  salonów. To skądinąd ciekawe, że ludzie promujący na co dzień bezdzietność  rozumianą jako wolność, potrafią irytować się, gdy ktoś sprzeciwia się produkcji  dzieci z probówki.

Media na siłę szukały „specjalistów” mogących  dyskutować z założeniami dokumentu przyjętego przez episkopat. Pojawił się  jednak problem – na czele kościelnej komisji bioetycznej stanął bowiem lekarz.  Abp Hoser jest bowiem medykiem z wykształcenia – zanim został pallotynem,  ukończył studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Warszawie, pracował  na akademii w Zakładzie Anatomii Prawidłowej na stanowisku asystenta oraz jako  lekarz prowadzący oddziału internistycznego. W opozycji do lekarza nie można  więc było postawić publicysty czy polityka. W związku z tym w ostrych słowach z  nauczaniem arcybiskupa Hosera dyskutowali głównie ludzie … zarabiający na in  vitro. Za pośrednictwem lewicowych mediów zarzucano hierarsze kłamstwo,  zacofanie i złą wolę.

Dlaczego środowiska liberalne przypuściły  mocny atak na ordynariusza warszawsko-praskiego, mimo iż od dawna znały zarówno  bioetyczne stanowisko Kościoła jak i poglądy samego abp. Henryka Hosera? Wszak  już w 2010 r. duchowny kategorycznie i odważnie zapowiedział, że posłowie,  którzy świadomie poprą ustawę dopuszczającą metodę in vitro, mrożenie i  selekcję zarodków, „automatycznie będą poza wspólnotą Kościoła”.

Sprzeciw wobec  gender
Wydaje się, że hierarcha naraził się salonowi  podważeniem innej świeckiej świętości – ideologii gender. Na początku bieżącego  roku abp Hoser w bardzo zdecydowanych słowach rozprawił się z nową lewacką ideą.  Nazwał genderyzm „herezją groźniejszą niż marksizm”, gdyż nawet on nie  wnikał aż tak głęboko w naturę człowieka. Zauważył, że genderyzm uniemożliwia realizację boskiego planu zbawienia człowieka. Ostro skrytykował  także jedną z najważniejszych części składowych ideologii gender –  feminizm.

Nie mogło to pozostać niezauważone przez  lewackie bojówki medialne. Przyjęty scenariusz wydaje się więc prosty – najpierw  agresywnie reagować na wszelkie wypowiedzi arcybiskupa, następnie znaleźć na  niego haka. Zgodnie z tym scenariuszem histerycznie przyjęto bioetyczny dokument  KEP, haków zaczęto szukać później.

Użyć księdza
Od początku tego roku, w kolorowych mediach  coraz częściej udzielał się ks. Wojciech Lemański z podwarszawskiej parafii w  Jasienicy. Duchowny brylował w mediach „mętnego nurtu”, sprzeciwiając się  swojemu zwierzchnikowi – arcybiskupowi Hoserowi właśnie. Ku uciesze dziennikarzy  poddawał w wątpliwość kompetencje medyczne przełożonego, sugerował brak  roztropności a także podważał zaufanie do hierarchii Kościoła w Polsce.  Skandaliczne zachowania księdza nie mogły pozostać bez reakcji przełożonego –  Lemański został wysłany na emeryturę. W kilka dni później – zapewne przypadkowo  – wspomniany wcześniej „hak” na arcybiskupa został znaleziony. Zapewne również  przypadkowo, opublikowany został w piśmie, z którego redakcją Lemański  współpracował na wielu płaszczyznach – w „Newsweeku”.

Tygodnik opublikował obszerny materiał – z  pewnością wymagający wcześniejszego długotrwałego przygotowania – szkalujący  arcybiskupa. Tekst odnosił się do rzekomych związków ks. Henryka Hosera z  ludobójstwem w Rwandzie.  Artykuł roi się od kłamstw i manipulacji.  Zasugerowano w nim, że Kościół – w tym ks. Hoser – biernie przyglądał się  masakrze, jaka dokonywała się w tym afrykańskim kraju. Jest to absurdem – w 1994  roku w Rwandzie życie straciło czterech biskupów, 150 księży i ok. 140 sióstr  zakonnych. Nieprawdą jest, że kapłan przyglądał się ludobójstwu – podczas  właściwej rzezi nie było go bowiem w Rwandzie. Autorka tekstu w „Newsweeku”  pisała też, że abp Hoser był w tym kraju nuncjuszem apostolskim – co również  jest nieprawdą, bo dopiero po wojnie domowej został wizytatorem apostolskim na  Rwandę, zastępując nieobecnego nuncjusza.

Ludobójca
O tym, że publikacja była elementem brutalnej  gry przeciwko arcybiskupowi, świadczyć może wstęp do artykułu: „Z in vitro  walczy jak diabeł ze święconą wodą. O ludobójstwie w Rwandzie milczy jak  zaklęty, choć mógłby o nim wiele powiedzieć. Arcybiskup Henryk Hoser – twarz i  rzecznik Kościoła surowego”. Sprawa miała więc być jasna dla czytelników  tygodnika– arcybiskup Hoser nie ma prawa wypowiadać się w kwestiach bioetyki, bo  „biernie przyglądał się” ludobójstwu.

Kilka dni po tej publikacji, związany z  „Newsweekiem” ks. Lemański oskarżył arcybiskupa o „niestosowne zachowania” wobec  niego. Przywołał przy tym nazwisko kard. O’Briana, posądzanego o molestowanie  kleryków. Wiadomość natychmiast rozeszła się po portalach internetowych, wpisy  komentatorów nie nadają się do zacytowania. Dopiero po kilku godzinach ks.  Lemański zaprzeczył, że chodziło o jakikolwiek seksualny podtekst owych  „niestosownych zachowań”. Dwa dni później wyjaśnił, iż miał na myśli rzekomo  zadane mu przez zwierzchnika pytanie, „czy jest obrzezany”. Kuria natychmiast  temu zaprzeczyła, ale awantura w mediach nie ustała – wręcz przeciwnie, można  odnieść wrażenie, że zarzut antysemityzmu postawiony ważnej osobistości  polskiego Kościoła przez szeregowego kapłana, znanego jako niezwykle gorliwy  filosemita, niezwykle ucieszył komentujących wydarzenia w wieczornych programach  popularnych telewizji.

Atak za Najświętszą  Panienkę

Liberalne media zaatakowały abp. Hosera  również przy okazji święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ordynariusz  warszawsko-praski podkreślał 15 sierpnia, że zwycięstwo nad bolszewikami było  wynikiem potrójnego cudu: jedności narodowej, sztuki militarnej i Bożej  Opatrzności. Przypomniał też, że w nocy z 14 na 15 sierpnia miał także miejsce  cud objawienia się Najświętszej Maryi Panny nad oddziałami Armii Czerwonej.  Słowa te nie pozostały bez echa – Paweł Wroński w „GW” oraz Tomasz Lis w  „Newsweeku” wyśmiali arcybiskupa używając niewybrednej stylistyki rodem z  peerelowskich pisemek partyjnych. A więc najważniejsze komentarze ważnych  dziennikarzy na ważnych stronach ważnych dla lewicy pism zajęła polemika z  duchownym mówiącym o Cudzie nad Wisłą!

Absurdalny atak na hierarchę za mówienie o  Matce Bożej (ciekawe, że gdy ksiądz mówi o polityce, lewicowcy każą mu mówić  wyłącznie o Panu Jezusie, Maryi i innych świętych) wydaje się więc elementem  szerokiego planu polowania na abp. Henryka Hosera. Niestety, należy spodziewać  się, że podobna do stada hien medialna sfora będzie teraz czujnie wyczekiwać  każdego zdania wypowiedzianego przez tego duchownego, by – dopatrzywszy się  jakichś „nieprawomyślnych” treści – zacząć swój koncert oszczerstw, a w  najlepszym wypadku szyderstw. A wszystko to jako zemsta za obronę życia i  rodziny.

Za: kliknij

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „Polowanie na arcybiskupa H. Hosera – teraz atak za Najświętszą Panienkę

  1. Nowa pisze:

    W dzisiejszym dniu przeczytałam o dwóch atakach: za Różaniec i za Najświętszą Panienkę.
    Odebranie błogosławieństw czytelnikom strony „W obronie wiary” oraz odebranie dobrego imienia księdzu abpowi Hoserowi bo śmiał wspomnieć o Najświętszej Panience jako Zwyciężczyni.

    To nie niebo się piekli, to diabeł się wścieka
    Jaki dziś dzień? Dziś Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Królowej
    I wszystko jasne

    • Maggie pisze:

      Jesli Pan Bog blogoslawi (ewangeliczne blogoslawienstwa) to: nikt tego nie jest w stanie odebrac…Bo ktoz jak Bog…
      Obrzucali/caja Chrystusa blotem to i to samo czynia wobec wiernego slugi Chrystusowego.
      @Nowa: Wspaniale wydedukowane: to znak z Nieba do kogo mamy sie uciekac (naszej Krolowej).
      Jezus jest Panem!

  2. Sebro pisze:

    A ja trochę nie w temacie, ale chodzi o ratowanie duszy więc piszę.
    Proszę o szturm modlitewny w intencji duszy śp. Hanny. Była to cioteczna siostra mojej mamy. Dziś w wieku 62lat popełniła samobójstwo przez powieszenie. Dzieci dorosłe, wychowane, wykształcone. Nałogów i problemów finansowych brak. Co było przyczyną? Z listu pożegnalnego na pierwszy rzut oka nic nie wynika. „Nie miejcie do mnie żalu, ja tez do nikogo zalu nie mam. Wszystko postanowione. Idę tam gdzie Witek”. I w tym ostatnim zdaniu jest cała kwintesencja. Witek to jej rodzony brat, który kilka lat temu również popełnił samobójstwo. Domyślam się, ze nie pogodziła się z ta smiercią i demon to wykorzystał. Podszył się pod Witka i zapewne „nagadał” jej jak to fajnie jest po drugiej stronie zachęcajac tym samym do tego kroku. Nie dajmy mu zwyciężyć.
    Wyrwijmy mu Mocą Bożą i te duszę.
    Bóg zapłać za chocby westchnienie w jej intencji.

  3. Kamil pisze:

    O to się już zaczęło prześladowanie Kościoła Katolickiego w Europie. Najpierw Mery z Irlandii i jej poplecznicy uderzają na papieża Franciszka. Później ataki na hierarchów Kościoła, zwłaszcza przez środowiska gender, lewaków i mass mediów. Wyśmiewanie egzorcystów i ich posługi. Wypowiedzenia przez niektórych księży posłuszeństwu papieżowi i nauce Kościoła. A na koniec rozłamy wśród wiernych, zamiast modlitwy i miłość, nienawiść i brak szacunku. Każdego dnia musimy ofiarować się Przenajświętszej Panience, aby wytrwać w czystości i posłuszeństwie. Tylko dzięki niej wygramy ze złem.

  4. Maggie pisze:

    Slysze, ze w Niemczech wprowadzaja oficjalnie „trzecia plec”…. ach jak to slowo fajnie sie czyta bez kreseczki na literze „l”…
    Jezus jest Panem!

  5. dany pisze:

    Mnie w szkole nauczono tylko już nie pamiętam na jakiej lekcji czy religii czy na historii o Cudzie nad Wisłą i zapewniono że NMP rzeczywiście się pojawiła i sprawiła że bolszewicy w popłochu zaczęli się wycofywać.

  6. Beata pisze:

    Zajrzyjcie na stronę NASZEGO DZIENNIKA. Jest tam świetny artykuł pt.: „Rodzi się jeden na czterdziestu.” Rzecz o uśmiercaniu dzieci w procedurze in vitro i prawda o tym, że w tej procedurze chodzi tylko o pieniądze.

    Ma rację Ks. Arcybiskup mówiąc o potrójnym cudzie. To był cud jedności (jakże nieosiągalny się dziś wydaje), cud sztuki militarnej (w głównym uderzeniu brali udział przede wszystkim niewyszkoleni ochotnicy – gimnazjaliści) i cudowna ingerencja Nieba (czemu dali świsdectwo sami bolszewicy, niestety Polaków do dziś nie stać na prawdę.)

    Niech Pan Błogosławi Ks. Arcybiskupa Hosera!

    • Franek pisze:

      „dziecko, które tego badania nie przejdzie pomyślnie, jest zabijane”

      Rodzi się jeden na czterdziestu
      Żeby mogło urodzić się jedno dziecko poczęte metodą in vitro, blisko 40 innych musi umrzeć – wynika z najnowszych badań opublikowanych przez brytyjski „Daily Telegraph”.
      Od 1990 r. brytyjski Departament Zdrowia za pomocą metody sztucznego zapłodnienia „stworzył” ponad 3 mln 800 tys. ludzkich embrionów. Ale między 1992 a 2006 r. urodziło się tylko 122 tys. dzieci poczętych tym sposobem. Oznacza to, że blisko 3,5 mln ludzi nie miało szansy na narodziny. Takie statystyki dają rzeczywisty obraz skuteczności zapłodnienia „na szkle”, które wynosi w takim wypadku zaledwie 3,21 procent.
      Tak dramatyczna sytuacja spowodowana jest – zdaniem gazety – coraz poważniejszymi podejrzeniami, że niektóre z klinik oferują techniki, które są zdecydowanie mniej skuteczne, a jednocześnie narażają poczęte już dzieci na dużo większe ryzyko utraty zdrowia lub życia. Dziennik zaznacza, że ten proceder podyktowany jest wyłącznie żądzą zysku.
      Gazeta przywołuje opinię dr. Justina McCrackena, byłego szefa Agencji Ochrony Zdrowia, który wyjaśnia, że głównym powodem tego stanu rzeczy jest jedna z nowszych eugenicznych technik znana pod nazwą Przedimplementacyjnego Skanowania Genetycznego (PGS). Jest to usługa, którą oferują placówki za dodatkową opłatą (sięgającą kilku tysięcy funtów), która pozwala wyselekcjonować embriony obarczone mniejszym ryzykiem wady genetycznej. McCracken dodaje, że wśród specjalistów nie ma zgody, czy PGS jest w ogóle skuteczny, to badanie może być szkodliwe dla dziecka. Najtragiczniejszy w tym wszystkim jest jednak fakt, że dziecko, które tego badania nie przejdzie pomyślnie, jest zabijane; w nowomowie zwolenników aborcji nazywa się to „zniszczeniem embrionu”.

      Cały artykuł: http://www.naszdziennik.pl/swiat/51664.html
      Ja również polecam przeczytać.

  7. Irena pisze:

    Do Sebro (i nie tylko do Sebro) – wieczorem przed zaśnięciem modlę się Koronką do Bożego Miłosierdzia za tych wszystkich, którzy tej nocy odejdą do Pana, a rano – za tych, którzy danego dnia staną przed obliczem Boga. Czytając to co napisał nam Sebro wiem, że taka modlitwa jest bardzo potrzebna – może pomogłam komuś uniknąć śmierci wiecznej.
    Jezu ufam Tobie.

    • wobroniewiary pisze:

      Cała mszę św. myślałam o Hannie, ofiarowałam ją Panu a czułam tak potworny ból głowy i byłam tak słaba, że brakowało mi sił. Siostra podała mi tabletkę od bólu głowy, dwa razy brat zakonny dawał mi wody. Nie dałam rady stać. Albo siedziałam albo trwałam w takim półklęku-przysiadzie z głową opartą o ławkę.
      Ale gdy pomyślałam „Panie odpuść jej, bo nie wiedziała co czyni” a powiedziałam to w myślach podczas Modlitwy Ojcze Nasz, gdzie wg opisu Mszy św. Pan Jezus wypowiada 7 słów z Krzyża – ból głowy zaczął znikać, zaczęłam powoli przychodzić do siebie.
      Wiem i czuję to, że Pan przyjął moje cierpienie , tym bardziej, że czułam słabość fizyczną, oraz lekki niepokój i przyśpieszone bicie serca no i nie dawałam rady podnieść głowy by patrzeć na Przeistoczenie, na to, jak kapłan podnosi Hostię do góry i czułam wielki żal i tęsknotę, że chcę, ale nie mogę, a po tych słowach „Panie przebacz jej, bo nie wie co czyni” i po modlitwie Ojcze Nasz mogłam z radością podnieść już głowę i patrzeć jak kapłan trzyma Hostię w ręku a my mówimy „Baranku Boży….”
      Przyjęłam Komunię św. w intencji Hanny oraz w intencji Bogu wiadomej i gdy dotarłam do domu, już było dobrze.

    • Sebro pisze:

      Dziękuję za Wasze modlitwy. Niech Wam Pan Bóg błogosławi. Pamietajmy, że od momentu śmierci do pochówku można wyjednać szczególne łaski dla danej duszy.

  8. wobroniewiary pisze:

    NIE!!! dla ludobójstwa w Syrii i Egipcie…. Widząc dzieci zabite bronią chemiczną budzi się niemy sprzeciw, przejęcie, szok…. Módlmy się o pokój, przebaczenie na świecie….

  9. Jan pisze:

    Szatan nadal podstępnie działa we współczesnym świecie. W Polsce ciągle, niestety – pisze ks. prof. Czesław Bartnik – nasilają się ataki na prawowierny Kościół, na etykę ewangeliczną i ogólnoludzką… Niewątpliwie w ogóle „diabeł wstępuje w serca wielu” (por. J 13, 27; Nasz Dziennik, 15-17 kwietnia 2006, s. 15). Ks. arcybiskup Angelo Comastri, autor tekstu Drogi Krzyżowej w 2006 r., której przewodniczył Benedykt XVI w Koloseum, napisał: Zagubiliśmy sens grzechu. Dziś przez oszukańczą propagandę szerzy się głupia apologia zła, absurdalny kult szatana, szalone pragnienie łamania zasad, kłamliwa i pusta wolność, która wynosi kaprys, wadę i egoizm, ukazując je jako zdobycze cywilizacji (stacja III). Wydaje się, że mamy do czynienia z diaboliczną pychą, która zamierza zmieść rodzinę (stacja VII).

    Ks. dr hab. Dariusz Oko – Supporting community

  10. Jan pisze:

    Watykan zmienia zasady udzielania sakramentu chrztu

    Włoskie media informują o zmianie w obrzędzie chrztu, którą zarządził jeszcze w styczniu br. Benedykt XVI, krótko przed rezygnacją z posługi Biskupa Rzymu. Wiadomość ta ukazała się wcześniej jedynie w biuletynie Kongregacji ds. Dyscypliny Sakramentów i Kultu Bożego. Chodzi o zastąpienie słów „wspólnota chrześcijańska” słowami „Kościół Boży” – w formule przyjęcia nowo ochrzczonego do wspólnoty wierzących
    Zmiana została dokonana w wersji łacińskiej obrzędu, a teraz konsekwentnie ma zostać wprowadzona do innych jego wersji językowych.

    Przed nakreśleniem znaku krzyża na czole chrzczonej osoby, szafarz sakramentu wypowiadał dotychczas słowa: „Magno gaudio communitas christiana te excipit” (Wspólnota chrześcijańska przyjmuje cię z wielką radością), obecnie zaś ma mówić: „Magno gaudio Ecclesia Dei te excipit” (Kościół Boży przyjmuje cię z wielką radością).

    Dekret Kongregacji podkreśla, że przez chrzest ludzie zostają „wcieleni do jedynego Kościoła Chrystusa, który trwa w Kościele katolickim, rządzonym przez następcę Piotra i biskupów pozostających z nim w komunii”. Zmiana sformułowania tłumaczona jest pragnieniem, by w obrzędzie chrztu lepiej uwydatnić „nauczanie o zadaniu i obowiązku sprawowania sakramentów przez Matkę Kościół”.

    Papieżowi-teologowi chodziło więc o jasne wskazanie, że to Kościół przyjmuje ochrzczonych, a nie niedookreślona „wspólnota chrześcijańska”.

    Dekret opublikowany w biuletynie „Notitiae” informuje, że Benedykt XVI zdecydował o wprowadzeniu tej zmiany 28 stycznia br. Sam dekret nosi datę 22 lutego, zaś wszedł w życie 31 marca, w więc już za pontyfikatu papieża Franciszka, co oznacza, że nie miał on obiekcji wobec tej decyzji swego poprzednika. Nowej formuły – zanim formalnie została wprowadzona – użył już Benedykt XVI udzielając chrztu w kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie 13 stycznia br.

  11. Mariusz pisze:

    WA coś mi sie zdaje, że te ataki złego to dlatego, ze to rośnie nam właśnie nowy Wielki Prymas Polski !!!!!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s