Ks. Adam Skwarczyński – „Jak walczyć z szatanem”

MOJA WALKA Z SZATANEM

1. Gdy zły duch próbuje wejść między mnie a Boga.

       Jest regułą, że duchy piekielne z wielkim trudem przenikają do naszej duchowej twierdzy, gdy broni jej mur wewnętrznego pokoju. Nie mają jakby punktu zaczepienia, przyczółka, z którego ruszyłyby do ataku. Nic więc dziwnego, że krążą wokół nas i czekają na jakąś sytuację, która naruszyłaby mur pokoju, uczyniła w nim niewielki wyłom, by im ten atak umożliwić. Pokój bowiem, ogarniający sferę myśli, uczuć, wyobraźni, otwiera nas na Boga i umożliwia pogłębioną modlitwę, więc jak mogłyby nas od Boga odizolować przez swoją napaść? Jednak nasze życie na ogół nie jest wolne od „burz”…
      Oto przykłady sytuacji niepokojących: nagła choroba lub jej wykrycie, wypadek (nagłe zagrożenie życia), utrata dóbr (przez kradzież, rabunek, pożar, naszą nieostrożność itp.), utrata pracy, doznana krzywda lub upokorzenie, dopuszczona przez Boga jakakolwiek „burza” czy „nawałnica”, mająca poddać próbie nasz „dom” – solidność jego budowy z fundamentem włącznie (por. Mt 7,25 nn.). W tych sytuacjach możemy być pewni, że wróg piekielny będzie nas atakować, by odizolować nas od Boga.
       Powstaje pytanie: co chce przez to osiągnąć?
      Skutki jego działania bywają często odwrotnością owoców ducha (przywykło się przypisywać je Duchowi Świętemu), wymienionych przez św. Pawła w Liście do Galatów (5,22-23). Piekło tryumfuje, gdy na drzewie naszego życia pojawi się zawiązek trującego owocu smutku, strachu, gniewu, jakiejś żądzy itp. Tryumfuje głównie dlatego, że wszystkie te złe owoce naruszają naszą dobrą relację ze znienawidzonym przezeń Bogiem i zakłócają naszą modlitwę, która taką właśnie relację z Nim i podtrzymuje, i buduje. Naszą siłą jest ufne oparcie się na Bogu w podobnych trudnych chwilach, zaś słabością i porażką – koncentracja na sobie, zagłębienie się w sobie i skupienie się na samym problemie, który nas przerasta, osacza, wytrąca z rytmu życia, wyprowadza z równowagi, przeraża, wreszcie paraliżuje duchowo, psychicznie, a może nawet fizycznie. Bardzo trudne i bolesne doświadczenie rujnuje nasze dotychczasowe życie, wpędza nas w poczucie bezradności wtedy, gdy u samych siebie nie widzimy dosyć sił do odniesienia zwycięstwa, ludzie nie są w stanie nam pomóc, a Bóg wydaje się kimś nieczułym, dalekim, jakby nieobecnym… Bywa jednak i tak, że gdy wróg piekielny nas pokona, nasze otoczenie (zarówno rodzina, jak i personel medyczny) nie potrafi odróżnić jego zwycięstwa od ułomności naszej natury (choroby psychicznej) i lądujemy… w szpitalu dla umysłowo chorych!
       Małą dziurkę w ubraniu łatwo zacerować, ale już z większą trudniej sobie poradzić. Podobnie jest i z omawianym problemem: gdy zły duch dopiero nas zaatakował, powinniśmy zareagować bardzo szybko, natychmiast, by go pokonać przy bramie duszy, zanim wtargnie głębiej i poszerzy swój atak. Im szybciej to uczynimy, tym mniej będziemy musieli się natrudzić i tym pewniejsze będzie zwycięstwo, bardzo łatwe do rozpoznania: polegać ono będzie na zachowaniu i wewnętrznego, i zewnętrznego pokoju.
       Oto najprostsze przykłady: zamiast się zdenerwować, a nawet „wściec” na człowieka, który rzucił na chodnik skórkę banana i przez to naraził nas na bolesny upadek, zamiast go przeklinać, mamy zwrócić się do Boga w modlitwie. Musi być ona tak szybka, by zły duch nie zdążył wyprowadzić nas z równowagi i doczekać się naszej gwałtownej, niepohamowanej reakcji. Wprost przeciwnie: by doczekał się tego, że to przykre doświadczenie zbliży nas do Boga, zamiast od Niego oddalić. Inny przykład: gdy reperując pojazd (maszynę), natrafimy na szereg trudności, jakby przez kogoś prowokowanych: coś wypadło, ukręciło się, urwało, zablokowało, zginęło w trawie itp. – nieprzyjaciel czeka na nasze zdenerwowanie i przekleństwo, by odejść z tryumfem. Tymczasem powinien napotkać na mur modlitwy i wewnętrznego pokoju, na mocną decyzję: spokojnie, do tej pory będę próbować, aż się uda, do trzech razy sztuka, a nawet i więcej! Wtedy musi odejść pokonany. Mechanicy wiedzą, że gdy zaklną, szybko coś zreperują, bo zły odszedł jako tryumfator – doczekał się swego trującego owocu i przestał im przeszkadzać…
       Wielu ludziom zdarza się, gdy już przeciwnik ich pokonał, usprawiedliwiać się i przed sobą, i przed innymi: „Już taki jestem, taką mam naturę, inaczej nie potrafię, to jest silniejsze ode mnie!” Tymczasem w ten sposób – „naturą” – próbuje się usprawiedliwiać nawet największe grzechy, otwierające ludziom bramy piekła. A więc nie tędy droga. Na naszej naturze może bazować łaska Boża, gdy pozostajemy w kontakcie z Bogiem, i ona właśnie ją uszlachetnia, podnosi, uświęca. Może też być jednak i przeciwnie: oprze się na niej szatan, jak to było już w Raju, a wbijając klin między Boga i nas, uczyni z natury naszego bożka. Na to nie możemy mu pozwolić.
       Nie próbujmy więc szukać podobnych usprawiedliwień, gdyż Bóg oczekuje od nas pracy nad sobą, zmagania się z własnymi słabościami i z piekłem, wznoszenia się ponad naturalne ograniczenia. Do tego wszystkiego udziela nam swojej łaski, otacza opieką Maryi, Aniołów i Świętych oraz światłych kierowników duchowych (jeśli nawet nie czekających na nas w konfesjonale, to tworzących dla nas odpowiednią literaturę na przestrzeni wieków).
       A teraz po tej odrobinie teorii przejdźmy do praktyki. Poszukajmy odpowiedzi na pytanie, jakich użyć słów (obrazów) w trudnych sytuacjach, by były zwięzłe, krótkie, a przy tym dostatecznie mocne i na tyle nas angażujące, by pozwoliły nam wytrwać przy Bogu i na Nim się oprzeć, mimo nagłego bólu duchowego lub fizycznego. Jak już wiemy, od szybkości ich użycia zależy bardzo dużo – muszą być szybsze i mocniejsze od napaści przeciwnika.
Dzięki ci, Boże! – wołam w duchu już w pierwszym momencie, gdy np. zaczepiłem o dywan i upuściłem wazę z zupą. Wołam natychmiast, zanim poczuję, jak bardzo to zdarzenie we mnie uderza, a nawet zanim w pierwszym odruchu rzucę się na poszukiwanie środków, niwelujących tę małą „kata-strofę”. To prawda, że może nie czuję zbyt wielkiej wdzięczności dla Boga za tę próbę, jednak już rano ofiarowałem Mu krzyż całego dnia, a więc nadszedł moment, w którym za ten krzyż Mu dziękuję, gdy nagle odczułem jego ciężar.
       Podobnych słów używam, gdy dowiaduję się o jakimś przykrym i bolesnym dla mnie fakcie, gdy się uderzę, gdy usłyszę czyjeś raniące mnie słowo, napotkam na czyjeś niezrozumienie lub odrzucenie wyciągniętej ręki itp. Te wszystkie trudności i próby życiowe są dla mnie jakby drewnem, z którego zbudowany jest mój krzyż danego dnia, więc natychmiast łączę „belkę pionową” („dopust Boży”) z „poziomą” – z moją własną decyzją podjęcia krzyża i rozciągnięcia na nim rąk w geście chętnego poddania się woli Bożej.
       Wprawdzie dobry i miłosierny Bóg wolałby nam oszczędzić wszystkich cierpień, jednak to my sami przez bunt w Raju ściągnęliśmy je na siebie, i teraz nie mamy innej drogi do Nieba, jak tylko krzyżową. Im cięższy krzyż, z im większą miłością przyjęty, niesiony, ofiarowany – tym większa chwała w Niebie. Tego nauczył nas Chrystus, którego całe życie ziemskie, a nie tylko Wielki Piątek, było „ukrzyżowane”…
       Samo podjęcie krzyża, gdy on przychodzi, nie stanowi szczytu naszych możliwości. Tym „szczytem” jest coś więcej: ofiarowanie każdego trudu i cierpienia za innych, a więc złączenie w naszym krzyżu miłości do Boga z miłością bliźniego, potrzebującego naszej ofiary. Gdy więc zawołałem: Dzięki Ci, Boże!, robię jeszcze jeden krok naprzód, dodając (i z góry – składając ofiarę na początku roku czy na początku dnia – i w samym momencie przykrego doświadczenia): Niech to będzie (lub: Przyjmij to) za… – osobę lub osoby albo kraj, czyściec itp. Najczęściej pamiętam o tych, którzy w tym momencie konają w grzechu ciężkim i mogą być na wieki uratowani dzięki mojej jakże niewielkiej ofierze.
       Ogromną moc i wartość ma ofiarowanie Bogu cierpienia, które przychodzi ze strony bliźniego, właśnie za niego – za jego nawrócenie, świętość życia, zbawienie, lecz do tego powrócimy w drugiej części opracowania (zawierającego odpowiedź, co robić, gdy szatan wchodzi między nas a inne osoby).
       Ataki szatana, najczęstsze w trudnych chwilach życia, nazywamy pokusami. Bo chyba jest dla nas oczywiste, że gdy wypadnie nam coś z ręki i potłucze się, zniszczy, natychmiast atakuje nas duch gniewu, wściekłości, wewnętrznego buntu, strachu (np. gdy była to cudza rzecz, a do tego cenna), niepokoju związanego z trudnościami przy naprawieniu szkody. Gdy nas kusi poprzez te ataki, od nas zależy, czy mu się poddamy, czy też skorzystamy z pomocy Anioła Pokoju, Anioła Cierpliwości czy też… Anioła Czystości, by zwrócić się do Boga i od Niego zaczerpnąć mocy do walki. Ten ostatni Anioł miałby w dzisiejszych czasach mnóstwo roboty, gdyby ludzie go przywoływali wśród pokus, lecz ręce ma związane, bo tak mało o nim pamiętają! Ludzie na ogół lepiej się czują w towarzystwie ducha żądzy, gdyż zaspokojenie różnych pożądań, z nieczystymi na czele, jest przyjemniejsze, niż ich opanowanie, przezwyciężenie, oddalenie. Nasza natura, złowiona w Raju na wędkę przyjemności, jaką przyniosła odkryta wspólnie przez pierwszą parę nagość, stała się skłonna do szukania towarzystwa rajskiego zwodziciela…
       Jaką więc bronią, błyskawicznie użytą, możemy łatwo pokonać ducha nieczystej żądzy? Jaką modlitwą, jakim obrazem lub aktem strzelistym, szczególnie w niego uderzającym? Jakich używać sposobów, by przeciwnik nie zdążył rozbudzić w nas żądzy i skoncentrować nas na niej, na ciele, wejść między nas a Boga?
       Sposobów może być wiele, każdy może znaleźć własny. Podaję przykłady:
– Matko Najczystsza, okryj mnie welonem czystości z Golgoty (można wyobrazić sobie to okrycie, podobne do tego, którym owinął się na Golgocie Pan Jezus, otrzymawszy welon od swojej Matki).
– Duchu nieczysty, bądź pokonany i odrzucony mocą Najświętszej Krwi Jezusa, wylanej podczas Biczowania (mogę wyobrazić sobie biczowanie Jezusa, chociaż jedno uderzenie ostrego bicza z rzemieni).
– Niech mocą Tajemnicy Biczowania Pana Jezusa (gdy mam czas i możliwości ją rozważać, choćbym nie miał różańca w ręku) będzie pokonany kuszący mnie duch nieczysty.
       Poruszyłem sposoby walki z duchem złym, który atakuje nas nagle, jak pies, który wykorzystuje niedomkniętą furtkę, by gryźć. Gdy już uda mu się nas pokonać, próbuje założyć nam na oczy swoje diabelskie okulary – albo „przybliżające”, albo „oddalające”. To już jest inna zupełnie kwestia, wiąże się jednak ściśle z naszym tematem. Otóż te pierwsze „okulary” mają zniekształcić nam obraz Boga w ten sposób, że nasz Pan i Ojciec zostaje nam przez wroga ukazany jako fałszywie bliski, pobłażliwy, to znaczy przymykający oko na nasze „grzeszki”, zawsze miłosierny i wybaczający. – Nie przejmuj się swoimi grzechami – wmawia nam ukryty wróg – gdyż ksiądz cię zawsze rozgrzeszy, więc problem nie istnieje. Jak wiemy, takie spojrzenie na Boga (zbytnia, nawet bezczelna ufność) jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, a u człowieka, który go popełnia, sumienie śpi, zamiast na grzech ostro reagować.
       Inni znowu (ci w „okularach oddalających”) odczytają w swej duszy przeciwną sugestię, która może doprowadzić ich do innego grzechu przeciwko Duchowi Świętemu: – Bóg jest na tyle groźny, surowy, bezwzględnie sprawiedliwy, a przy tym daleki, że nie masz co na Niego liczyć i do Niego wracać, nawet modlić się, gdyż i tak ci nie przebaczy. Pozostaje ci już tylko samotność, a w konsekwencji – rozpacz! A gdy umrzesz w rozpaczy, czeka cię piekło! (co jest zresztą prawdą). Może to być atak „ducha oskarżyciela”, z którym można walczyć na sposób, opisany przeze mnie w internecie (na stronie „wobroniewiaryitradycji”) pod takim właśnie tytułem: „Duch oskarżyciel”.
       Starajmy się więc walczyć z piekielnym przeciwnikiem natychmiast gdy atakuje, w rzeczach pozornie błahych, a nigdy nie pozwolimy mu na większe zwycięstwo. Miejmy wielkie pragnienie dążenia do doskonałości, do świętości, poprzez przezwyciężanie wad, by nie mogły stanowić korzeni grzechów. Wtedy przejdziemy swój „czyściec” na ziemi, a po śmierci poszybujemy prosto do bramy Nieba.

2. Gdy zły duch próbuje wejść między mnie a bliźniego.

       Gdy „wbija klin” między mnie a Boga, działa tylko na mnie, gdyż do Boga nie ma dostępu. Gdy wbija go między mnie a bliźniego – często próbuje oddziaływać na obie strony konfliktu jednocześnie, chociaż z tak wielkiego ukrycia, że na ogół ludzie nie dostrzegają jego działania lub o nim zapominają. Przypisują wtedy złe zamiary i działania sobie nawzajem, a prawdziwy wróg, z którym należało walczyć… nie istnieje (ich zdaniem) i zaciera z tego powodu ręce! Bywa i tak, że posługuje się on czyimiś ustami lub pięściami przy całkowitej nieświadomości ze strony tego człowieka, zwłaszcza gdy jest on w stanie nietrzeźwym albo pod wpływem pasji. Gdyby sfilmować jego zachowanie i potem mu pokazać, byłby zdumiony i trudno by mu było poznać samego siebie! Często więc komuś mówię: przecież wcale nie było trudno zauważyć, że jeśli takie słowa padły ze strony twojej żony lub twojego męża, nie pochodziły od niego, tylko od złego ducha, który posłużył się jego (jej) ustami, aby cię oszukać, odciągnąć od sprawy Bożej, zdenerwować, zakłócić spokój, przeszkodzić w modlitwie itp. Na drugi raz nie przypisuj takiego zachowania samemu człowiekowi i nie nastawiaj się przeciwko niemu – zresztą mówisz, że raczej ta osoba sama od siebie by tego nie powiedziała, nie postąpiłaby w ten sposób – lecz natychmiast wypowiedz walkę szatanowi, który nią się posłużył.
       Często demon wykorzystuje osoby trzecie jako swoje narzędzie, by wciskać się między dwie lub więcej osób, zwłaszcza gdy są złączone ze sobą węzłem małżeńskim, więzami krwi (pokrewieństwa) czy ślubów zakonnych. I tak np. chętnie wchodzi między zakonników i ich przełożonych, bo ślub posłu­szeństwa jest dla niego solą w oku.
       Szatan nie tylko rozdziela, skłóca, doprowadza do wzajemnej wrogości swoje ofiary, ale potrafi też je łączyć, skuwać ze sobą powrozami grzechów, i to na coraz więcej sposobów. Internet jest w tym względzie dla niego dobrym narzędziem, nawet nieraz lepszym niż budka z piwem czy melina; pozwala mu wcielać w życie zasadę: „swój swego zawsze znajdzie”. Powrozy zła i grzechu mogą być tak silne, że nie rozerwie ich śmierć, lecz wprost przeciwnie: wzmocni w wiecznym królestwie ciemności.
       Trudno połączyć w jednym krótkim opracowaniu sposób walki z demonem ludzi łączącym, by wspólnie grzeszyli, z tym który dzieli i stara się o to, by byli od siebie jak najdalej, a nawet by wrogo na siebie patrzyli. Z konieczności ograniczymy się do tego ostatniego jego działania.
       Wzorem postępowania może być dla nas Jezus Chrystus, który – jak pisze św. Piotr w swoim pierwszym Liście (1 P 2,23) – „gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się” Bogu Ojcu. Święty Paweł zaś zostawił nam w tym względzie cenną wskazówkę (Rz 12,14), według której sam postępował (1 Kor 4,12): „Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie”.
       Jak tę wskazówkę praktycznie wykorzystać? Każdy może sam sobie obmyślić sposób, w jaki będzie błogosławił swoich prześladowców, a jeśli nie chce używać tego aż tak ostrego słowa – ludzi sobie niechętnych. Niżej podam przykłady takich błogosławieństw, łączących w sobie słowa i wyobrażenia. Ważne jest to, by w momencie jakiejkolwiek agresji pamiętać, że prawdziwym, choć ukrytym agresorem jest szatan, którego trzeba mocą Bożą pokonać, a nie bliźni, którego trzeba miłować, nawet gdyby rzeczywiście był naszym nieprzyjacielem.
– Duchu zły, uciekaj spomiędzy nas w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego (przy tych słowach można wyobrazić sobie duży krzyż, uczyniony w geście błogosławieństwa nad osobą nam niechętną).
– Duchu zły, który nastawiasz [imię…] przeciwko mnie, mocą Najświętszej Krwi Jezusa, w której oboje jesteśmy zanurzeni (wyobra­zić to sobie, np. podwójny strumień z obrazu „Jezu, ufam Tobie”), uciekaj spomiędzy nas pod stopy Ukrzyżowanego.
– Mocą tej wody egzorcyzmowanej uciekaj, zły duchu, z przestrzeni między mną a […] (można wyobrazić sobie tę osobę i odległość między sobą a nią, skrapiając ją wodą święconą, najlepiej poświęconą przy użyciu egzorcyzmu). Aniołowie Boży, zajmijcie tę przestrzeń i złączcie nas w Bogu.
– Moje cierpienie, które przychodzi ze strony […], ofiaruję Ci Boże jako mój krzyż za jego uświęcenie. Zły duchu, dręcząc mnie przez […], mocą mojej ofiary tracisz wpływ na jego duszę, jesteś pokonany! (Nazywam to „niby-egzorcyzmem”, który przyczynił się do wielkiej liczby zwycięstw w małżeństwach i rodzinach, pomiędzy sąsiadami i współpracownikami itp.).
       Gdy to napięcie lub niechęć trwają dłużej, a zły duch się już „zakorzenił”, trzeba więcej wysiłku. Dobrze jest tę osobę obejmować w wyobraźni, nawet dość często i przez czas dłuższy, „ramionami serca”, (tzn. tak, jakby nasze ręce były bardzo długie, a przy tym były „przedłużeniem serca”), wyobrażając sobie serdeczne objęcie jej, przytulenie, uścisk, co ma wpływ na obie strony: na tego, kto to czyni oraz na tamtą osobę jemu niechętną. Do tej przestrzeni między nami można zaprosić naszych Aniołów Stróżów.
       Bardzo skuteczna okazała się także „metoda 4 kroków” ks. Ivancicia (jej opis znajduje się w internecie), do której dopracowałem 4 obrazy-gesty. Gdy ją zastosujemy, Bóg sam dokonuje „cudu” nawiązania dobrych relacji między osobami, które nawet na długo oddaliły się od siebie. Warto ją wypróbować.
       O mocy Różańca jako „egzorcyzmu” już pisałem i o tym, że Jan Paweł II potwierdził ją. Wielu ludzi doznało cudu przemiany trudnej sytuacji, uzdrowienia fizycznego i duchowego, poprawy relacji z bliźnimi właśnie dzięki Różańcowi. Możemy sami ułożyć sobie „egzorcyzm różańcowy”, którym poprzedzimy każdą z Tajemnic. Oto przykład:
– Niech mocą Tajemnicy […] (wymieniamy ją) będą pokonane złe duchy gniewu (pijaństwa, nieczystości, lenistwa, obżarstwa, kłótni, hazardu, nikotynizmu itp.) w naszym domu (w rodzinie, w szkole, w miejscu pracy, między nami a sąsiadami itp.). Niech ich miejsce zajmą Aniołowie Boży.
Pobierz PDF: moja-walka-z-szat

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

49 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński – „Jak walczyć z szatanem”

  1. wobroniewiary pisze:

    Przypominamy:

    „Nie sądźcie…” należy do najczęściej łamanych Bożych przykazań. Wprawdzie do Dekalogu nie należy – przynajmniej nie wprost (bo kto np. mówi fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu, musiał go wcześniej osądzić), jednak na pewno należy do najważniejszych. Łamanie go staje się zmorą życia osobistego i wspólnotowego, dla wielu jest źródłem udręk przez całe życie. Niewątpliwie ma w tym udział piekło, które z nienawiści do człowieka chce zatruć mu życie ziemskie oraz godzinę śmierci, wpędzając go w smutek, zgorzkniałość, a nawet rozpacz. Zwycięża zarówno wtedy, gdy jedni osądzają drugich, a nawet ich dręczą i prześladują, ale także wówczas, gdy sami siebie osądzamy. Gdy „pomaga” nam w tym piekło, zawsze jest to sąd fałszywy – nie widzimy dobra lub je pomniejszamy, a wyolbrzymiamy zło.[…]

    Cały wpis pod linkiem: Ks. Adam Skwarczyński – DUCH OSKARŻYCIEL

  2. zuzia pisze:

    Szczęść Boże, bardzo mi pomógł i wyjaśnił ten wpis Ks. Adama cały dzień zmagam się z myślami, wieczorem otwieram tą stronę (jestem stałą czytelniczką) i mam prawie wszystko wyjaśnione 🙂
    Bóg zapłać!
    Pani Ewo czy mogłabym zapytać o kilka rzeczy w tej kwestii na maila Ks. Adama?

    • wobroniewiary pisze:

      Oczywiście proszę pytać, przesyłamy do ks. Adama wszystkie listy, pytania od naszych czytelników
      adres: wobroniewiary@gmail.com
      Ps. Ewy nie ma na stronie do około połowy września na razie działam sam choć z poważnymi ograniczeniami ale jakoś idzie 😉 pozdrawiam Kazimierz.

      • lucek pisze:

        Moje pytanie :
        Czy osoba swiecka moze ” bezposrednio ” zwracac sie do szatana.?
        Czy nie lepiej zwracac sie o pomoc do Sw. Michala Archaniola, Matki Bozej czy Swietych Panskich proszac o obrone przed pokusami ?
        Jak rozroznic POKUSE od OKAZJI ?
        Czy odmawiajac inne Egzorcyzmy niz Egzorcyzm Leona XIII nie otwieramy sie na zlego ducha ?
        Kroluj nam Chryste !!!

      • Sebro pisze:

        Lucek- osoba świecka pod żadnym pozorem nie może odezwać się do szatana. Jest to byt znacznie przewyższający nas inteligencją i w mgnieniu oka zostaniemy pokonani. To przejaw pychy zacząć z nim dyskusję. Św. Michał i Maryja – oni walczą za nas. Ich prośmy o pomoc

      • wobroniewiary pisze:

        Zasada jest krótka i prosta nigdy nie wolno z nim rozmawiać ale można zwrócić się do niego tylko w jednym przypadku: rozkazać mu odejść gdy chodzi mu o nas samych dwa przykłady.
        1. modlitwa – egzorcyzm św. Benedykta: „Idź precz szatanie, nie kuś mnie do próżności. Złe jest to co podsuwasz, sam pij swoją truciznę”.
        2. egzorcyzm: W Imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca +, Syna + i Ducha + Świętego, uchodźcie duchy złe z tego miejsca, abyście nie widziały, nie słyszały, nie ujawniały, nie niszczyły, nie prześladowały, nie wprowadzały zamieszania do naszej pracy i planów. Nasz Bóg jest waszym Panem i rozkazuje wam, idźcie precz i nie wracajcie tu więcej. Amen. Mocą Twoją Panie Boże, uczyń nas niewidzialnymi dla naszych wrogów.(Za zgoda Kurii Diec. Warszawsko-Praskiej z dnia 8.11.1993 r. nr 184/K/93)

      • lucek pisze:

        @ Sebro
        W powyzszym artykule ks. Adam przedstawil ” JEGO WALKE Z SZATANEM ” Jest Kaplanem i z racji Sakramentu Kaplanstwa moze zwracac sie do szatana.
        Osoby swieckie moga TYLKO stosowac EGZORCYZM PROSTY LEONA XIII.
        W przeciwnymwypadku otwieraja sie na dzialanie szatana zupelnie nieswiadomie. Dlatego pozostale Egzorcyzmy SA W GESTI TYLKO KAPLANA>
        Szkoda tylko ze tego ksiadz Adam nie podkreslil.
        Kroluj nam Chryste !!!

        • wobroniewiary pisze:

          Mylisz się Lucek
          To nie jest walka księdza tylko walka każdego z nas. Każdy kto czyta ma wiedzieć że to jest jego walka
          Lucek powiesz „moja walka”
          Ja powiem „moja walka”
          Ty powiesz „moja walka”
          Sebro czy MariaP powie „moja walka” itd. I każdy tak powie
          Przeczytaj co napisał ks. Marek Bałwas w tym temacie 😉
          Wyżej masz wyjaśnione zasady odmawiania modlitw.
          Egzorcyzm przemyski i inne też mają bezpośredni zwrot „idź precz szatanie ode mnie”. Tylko pamiętaj że to ma dotyczyć ciebie i uciekasz się do mocy Krwi czy Imienia Pana Jezusa.
          Ta strona to nie pamiętnik ks. Adama i opis jego walki tylko pomoc duchowa dla wszystkich.
          Pozdrawiam

      • Monika pisze:

        @ Lucek, czy słyszałes o „królewskim kapłaństwie”, „świętym kapłaństwie”?
        Jeśli nie to poczytaj, np. tutaj:
        tu jest link – Paweł VI – Królewskie Kapłaństwo Wiernych:
        http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/audiencje/ag_23081967.html

        Na Twoje pytanie jest także bardzo dobra odpowiedź zawarta w ostatniej, sierpniowej homilii ks. infułata Jana Pęzioła, którą już można odsłuchać na stronie Sanktuarium w Wąwolnicy.
        Tu link: http://www.sanktuarium-wawolnica.pl/audio.html
        Wystarczy kliknąćw napis: sierpień 2013.
        Wsłuchaj się w słowa tego kapłana – egzorcysty, który mówi dogłębnie w tej homilii o sakramentach – czym jest w ogóle sakrament, jak to rozumieć prawidłowo i o każdym z siedmiu z osobna. Tłumaczy dlaczego jest siedem sakramentów i zwraca uwagę na to o czym jeszcze powinniśmy pamiętać w tym temacie, mimo,że Kościół o tym mało mówi.
        Zrozumiesz bardzo wiele. Ksiądz Jan mówi zawsze pod natchnieniem Ducha Świętego w tak jasny, przejrzysty i porywający sposób, że nawet sprawy najtrudniejsze czy też takie, o których mało się mówi, trafiają do każdego z Nas prosto w serce. Gorąco polecam i niech Pan Bóg Cię błogosławi!

        Tu też jest wartościowy wpis i wartościowa strona:
        http://msza.net/i/om14_3.html

        Także tutaj jest o „królewskim kapłaństwie”:
        http://www.liturgia.pl/blogi/Lukasz-Filc-OP/Krolewskie-kaplanstwo.html
        I ważne słowa na koniec:
        „I tu wcale nie chodzi o to, żeby na siłę mówić o godności kapłańskiej wszystkich ochrzczonych. Ale bardziej o to, żebyśmy my wszyscy wierzący mieli świadomość wzajemnego dopełniania się różnych posług w Kościele.”- Łukasz Filc OP

        I tak od siebie: ggy jest wojsko, na czele którego stoi Maryja i Świety Michał Archanioł, to czy w wojsku z wszystkim zwracamy się od razu do generała? Czy nie warto czasem wykazać trochę własnej inicjatywy, odwagi i męstwa w tej walce, tym bardziej, że mamy oręż, mamy czym walczyć i wiemy dla Kogo walczymy, wierzymy kto zwycięża?
        I tak naprawdę walczymy zjednoczeni w Komunii a nie każdy sam.
        Co nam może zrobić szatan, jeśli jesteśmy złączeni z Chrystusem i jeśli Sam Bóg, „Jestem Który Jestem” żyje w Nas? Nic nie może odłączyć Nas od Chrystusa!
        Dlatego mamy uciekać się do Mocy Krwi i Świętego Imienia Pana Jezusa.

        Któż jak Bóg!

      • Monika pisze:

        Za Katechizmem Kościoła Katolickiego:
        „KKK 1546: Chrystus, Arcykapłan i jedyny Pośrednik, uczynił Kościół „królestwem – kapłanami dla Boga i Ojca swojego”(Ap 1, 6) (Por. Ap 5, 9-10; 1 P 2, 5. 9). Cała wspólnota wierzących jako taka jest kapłańska. Wierni wykonują swoje kapłaństwo, wynikające ze chrztu, przez udział w posłaniu Chrystusa Kapłana, Proroka i Króla, każdy zgodnie z własnym powołaniem. Przez sakramenty chrztu i bierzmowania wierni „poświęcani są… jako… święte kapłaństwo” (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 10).
        KKK 1591: Cały Kościół jest ludem kapłańskim. Przez chrzest wszyscy wierni uczestniczą w kapłaństwie Chrystusa. Uczestnictwo to jest nazywane „wspólnym kapłaństwem wiernych”. U jego podstaw i dla służenia mu istnieje inne uczestnictwo w posłaniu Chrystusa, przekazywane przez sakrament święceń, którego misją jest pełnienie służby we wspólnocie, w imieniu i w osobie Chrystusa-Głowy.
        KKK 1592: Kapłaństwo urzędowe różni się istotowo od wspólnego kapłaństwa wiernych, ponieważ udziela świętej władzy w służbie wiernym. Pełniący urząd święceń wykonują swoją posługę wobec Ludu Bożego przez nauczanie (munus docenti), kult Boży (munus liturgicum) i rządy pasterskie (munus regendi)”

        Wikipedia podaje: „Kościół rzymskokatolicki rozróżnia powszechne kapłaństwo wiernych, włączonych do wspólnoty kościoła poprzez chrzest i bierzmowanie, oraz kapłaństwo urzędowe, które udziela świętej władzy w służbie wiernym.”

  3. Margaretka pisze:

    Cenne uwagi i modlitwy,wykorzystam je z pewnością .Dziś wieczór miałam ostrą próbę z dziećmi i ćwiczenie cierpliwości.Z różańcem w ręku udało mi się zachować totalny spokój ! Pierwsze słowa w takich chwilach zawsze powinniśmy kierować do Boga.

  4. wobroniewiary pisze:

    Na prośbę czytelników powstała nowa zakładka na górze strony „Odpusty w Kościele”
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/odpusty-w-kosciele/

  5. Ania pisze:

    Modlitwa poranna -egzorcyzm pani Anny Argasińskiej

    ♥ MODLITWA ZANURZENIA WE KRWI CHRYSTUSA ♥
    „Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.
    – Zanurzam w Twojej Krwi wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek się o nich dowiem.
    – Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.
    – Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać, i mój odpoczynek.
    – Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie.
    – Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się Jej moc.
    – Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła świętego i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko do „banku” Twojej Krwi na „konto” Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bez warunków i bez zastrzeżeń.
    – Jezu, rozpalaj moje serce miłością do Ciebie;
    – stawaj się Centrum mojego życia na każdej jego płaszczyźnie i w każdym wymiarze;
    – przemieniaj moje myślenie, patrzenie, słuchanie;
    – wypełniaj i uzdrawiaj moją przeszłość; moją wolę, pamięć, rozum i uczucia;
    – Kieruj moim TERAZ, by było zgodne z Twoją wolą.
    – Chcę mówić to co Ty chcesz, a resztę przemilczeć.
    – Chcę czynić to co Ty chcesz, a resztę zostawić.
    – Chcę iść tam gdzie Ty chcesz, a resztę ogarniać modlitwą.
    – Chcę cieszyć się tym co Ciebie cieszy, być pociechą w Twoim smutku;
    – cierpieć co Ty chcesz i otwartym sercem przyjmować z wdzięcznością to, co Ty mi w każdym momencie zsyłasz.
    – Chcę słuchać Twego słowa i wypełniać je;
    – kochać tych, których Ty kochasz;
    – troszczyć się o tych, których mi dajesz;
    – widzieć w ludziach to co Ty chcesz i służyć im tak, jak Ty chcesz.
    – Bądź Wola Twoja – zawsze i we wszystkim. Amen.

    • wobroniewiary pisze:

      Tu warto przypomnieć nasz wpis:
      Anna Argasińska: Modlitwa poranna – “dla mnie ta modlitwa jest pewnego rodzaju „egzorcyzmem”…
      https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/07/18/anna-argasinska-modlitwa-poranna-dla-mnie-ta-modlitwa-jest-pewnego-rodzaju-egzorcyzmem/

    • Sebro pisze:

      Osoba świecka nie może układać egzorcyzmów, zatem powyższa modlitwa nim nie jest. Nie mylcie pojęć i nie dawajcie wrogom pożywki.

      • Ania pisze:

        Oczywiście że ta modlitwa nie jest egzorcyzmem
        Pani Anna traktuje ją jako egzorcyzm – prywatny.
        A wrogowie zawsze pożywkę znajdą zwłaszcza jak widzą takie modlitwy.

      • Monika pisze:

        Powyższa modlitwa jest z całą pewnością bardzo wartościową modlitwą i co najważniejsze na pewno taką, która podoba się Bogu. Aż zachęca do nauczenia się na pamięć. Może być codziennie rano pomocą w rozmowie z Bogiem. Na pewno ją wykorzystam i dziękuję, że taka istnieje. Zapytajmy siebie: kiedy ostatnio uczyliśmy sie nowej modlitwy?
        Jak często uczymy się nowych, wartościowych modlitw?
        Ta modlitwa jest jak 22 akty strzeliste.

        Bardzo proszę wszystkich w imieniu Ewy o modlitwę za Nią, by podołała pracy, którą wykonuje w tej chwili, żeby zdążyła na czas. To trudne zadanie a z Naszymi modlitwami pójdzie jak z płatka.
        Ewa długo modlila się o pracę i teraz dostała dużą, pilną i trudną pracę, i dlatego nie ma w tej chwili czasu odpisywać ani nawet zaglądać na stronę. Ta praca bardzo była Jej potrzebna i jak wszystko pójdzie dobrze, to pozwoli Jej i Jej dzieciom żyć bezpiecznie i spokojnie nawet przez pół roku (jeśli chodzi o finanse). Po wykonaniu tej pracy na pewno będzie bardziej aktywna na stronie i będzie wdzięczna.
        Dziękuję wszystkim za modlitwę.

        Jezus jest Panem!

  6. Sebro pisze:

    Święta z Lisieux na nowo doszła do głosu w 140 rocznicę swoich urodzin, która miała miejsce w tym roku (Teresa urodziła się 2 stycznia 1873 roku) . O tym, jakie święci triumfy na salach koncertowych swoim poematem „Vivre d’amour” (Żyć miłością) można było przeczytać w poprzednim „Gościu Niedzielnym”. Jednak to tylko część pośmiertnej historii „małej” świętej, jak samą siebie określała. Ta skromna dziewczyna, która niczego „specjalnego” nie zrobiła w życiu – nie mogąc w tym względzie nawet konkurować z innymi wyniesionymi na ołtarze – nie założyła klasztoru, nie była płomienną mówczynią ani misjonarką, przemierzającą odległe krainy – jest znana pod prawie każdą szerokością geograficzną. W dodatku już ponad 120 lat po swojej śmierci fascynuje artystów, nawraca zbrodniarzy i jest przyjmowana z honorami przynależnymi głowom państw.

    Więcej na: http://www.fronda.pl/a/swietosc-podbija-swiat-swietosc-na-topie,30364.html

    • mariaP pisze:

      „ CELINKO, DUSZE GINĄ JAK PŁATKI ŚNIEGU, A MY ? „

      – i to jest właśnie Święta z Lisieux
      – świętość na topie-
      – jej ponadczasowe zatroskanie o człowieka, ktὀry zmierza ku Wieczności !! –

      Ile to wrażliwe dziecko płaciło swoją zakonną codziennością … za łzy wzruszenia i peany dzisiejszych ludzi ?! – pozostanie zakryte…
      Wiemy , że kiedy umarła,
      jej przyjaciὀłki zakonne w wielkiej złości spaliły wszystko, co po niej zostało,
      nawet stare pantofle,
      wiele razy reperowane, pisał o tym Kardynał Wyszyński.

      CELINKO, DUSZE GINĄ JAK PŁATKI ŚNIEGU, A MY ?
      ………………………………………………………………………………………………………..

      Wśrὀd utworὀw, ktὀrymi podbiła moje serce jest jeden,
      ktὀry polecam wszystkim moim Przyjaciołom/
      Są to jej pragnienia przed Tabernakulum/

      Kluczyku mały, o jakże zazdrośnie
      Patrzę na ciebie, ty, co dnia każdego
      Drzwiczki otwierasz więzienia ciemnego,
      Kędy się kryje Pan mój tak miłośnie.
      Lecz i ja mogę, o szczęście bez miary,
      Dosięgnąć Ciebie, Więźniu utajony,
      Zniszczyć przeszkody i podrzeć zasłony,
      Ach, jednym tylko, jednym aktem wiary.

      Stokroć szczęśliwa jest ta lampka mała,
      Co się tak cicho, tak spokojnie żarzy
      W przybytku świętym, u stóp Twych ołtarzy.
      Jakże bym bardzo lampką tą być chciała!
      Lecz wszak płomieniem pali się ma dusza,
      Zapalić może nim dusz tysiące,
      Co, jak pochodnie jasne, gorejące,
      Będą miłować swojego Jezusa.

      Święty ołtarza kamieniu, ach tobie,
      Jakże zazdroszczę, wszak tutaj spoczywa
      Ta Hostia święta, co Boga ukrywa,
      Jak niegdyś Dziecię w betlejemskim żłobie.
      Usłysz, o Jezu, ciche me wołanie,
      Przyjdź do mej duszy, ona nie kamieniem,
      Lecz Twojej miłości nieśmiertelnym tchnieniem,
      Czy Ci nie milsze będzie w niej mieszkanie?

      Jak w swym powiciu betlejemskie Dziecię,
      Na korporale Hostia leży święta,
      Jak nie zazdrościć, kiedy się pamięta,
      Że to sam Jezus, Skarb najdroższy w świecie.
      O zmień me serce, Matko ma, Maryjo,
      Aby się czystym korporałem stało,
      I mogło przyjąć w siebie Hostię białą,
      Której postacie Boga mego kryją.

      Czyż mam zazdrościć tej świętej patenie,
      Na której Boski Sakrament spoczywa?
      Wszak więcej od niej ja jestem szczęśliwa,
      Bo dla mnie przyszedł Bóg-Człowiek na ziemię.
      Nie czeka śmierci, by dopiero w Niebie
      Złączyć mnie z Sobą, już na łez dolinie
      Słodką w mej duszy przyjmuje gościnę,
      Żywą monstrancją czyni mnie dla siebie.

      Czy się z tobą, kielichu, zamienię
      W którym Krwi Boskiej co dzień płyną zdroje?
      Wszak przy Mszy świętej w biedne serce moje,
      Tak samo płyną boskiej Krwi strumienie.
      Ten ołtarz święty to druga Golgota,
      Na której co dzień Krew płynie Jezusa,
      Milsza Mu przecież, milsza moja dusza,
      Niźli naczynia ze srebra i złota.

      Tyś Szczepem winnym, Jezu, Tyś nam o tym
      Sam niegdyś mówił, z tego pnia swe życie
      Mała latorośl czerpie tak obficie,
      By Cię obdarzyć winnym gronem złotym.
      Niechaj się zmiażdżą, niechaj się rozpłyną
      Te gronka, które wabią dziś swą krasą,
      Pod ciężką próby i cierpienia prasą,
      Niech się dla Ciebie w czyste zmienią wino.

      Tak jak to ziarno pszeniczne się ściera,
      Między dwa młyńskie wtłoczone kamienie,
      Tak niech mnie zetrze i ból i cierpienie.
      Niech wszystko we mnie dla Ciebie umiera.
      Lecz mych nadziei myśl ta nie pogrzebie,
      Ona się dla mnie źródłem życia stanie,
      Ty przyjdziesz wtedy, Ty przyjdziesz, o Panie,
      Ty mnie przemienisz, a przemienisz w Siebie!
      1896 r.

      http://www.karmel.pl/klasyka/dzieje/index1.php

      Święta Tereso z Lisieux, UPODOBANIE Serca Bożego,
      uproś nam serca podobne do Twego.
      Amen

  7. Franek pisze:

    Wojny z egzorcystami ciąg dalszy – herezje Tygodnika Powszechnego

    Wojny z egzorcystami ciąg dalszy

    ks. J. Prusak SJ
    Tygodnik powszechny stawia tezę: nie ma opętań wśród chrześcijan, bo Biblia o żadnym nie wspomina. Sugeruje to, że chrzest jest barierą, której szatan nie potrafi przełamać. Broni tej tezy ks. dr J. Prusak SJ – zdaje się, że pospołu z ks. Bonieckim i Panem A. Sporniakiem – którzy prześcigają się w dowodzeniu, że ponad setka kapłanów czyniących posługę uwolnienia to mitomani, sami opętani, pospołu z red. Terlikowskim.
    Nie wiem, jaką Biblię czyta ks. Prusak, zapewne tę sama, która ma ks. Boniecki zalecający w każdym przypadku opętania post i modlitwę. W mojej Biblii, dodam – katolickiej, tysiąclatce – owszem, stoi coś innego.
    Samo pojmowanie chrztu, jako nieprzepartej bariery dla zła zaniepokoiło mnie. Jest to zbliżone do koncepcji nieprzepartej Łaski, gdzie działanie Boże, jako wszechmocne znosi wolną wolę i czyni z człowieka jedynie przedmiot Bożego zbawienia (ratunku od złego) – co w życiu doczesnym obejmuje także barierę dla wpływów złych duchów. Nie jestem teologiem, ale jest to po trosze koncepcja magiczna wobec sakramentu, po trosze herezja gdzieś w okolicach kalwinizmu i jansenizmu bodajże.

    Biblia przeczy takiemu zapatrywaniu.
    Jednym z elementów nawrócenia na wiarę w Chrystusa bywało uwolnienie, czytamy u Łukasza:
    1 Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu 2 oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; 3 Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.
    Jak widać uwalnianie nie było wówczas czymś nadzwyczajnym. Wyrzeczenie się złych mocy jest do dziś elementem chrztu.
    To jednak nie wszystko. Ks. Prusak zaprzecza, jakoby osoba, która jest chrześcijaninem mogła być opętana. Niemniej, taka właśnie osoba jest jedną z kluczowych w Ewangeliach. Osoba, która mimo bycia Apostołem (sic!), darzona zaufaniem i miłością Mistrza, popadła w stan posiadania przez złego ducha, o czym mamy dosłowne stwierdzenia w Ewangelii. Jest to Judasz. Niestety, nie było komu go uwolnić i pognębiony własną winą, popełnił samobójstwo.

    Całość na Fronda.pl http://www.fronda.pl/blogi/konradtomasz/wojny-z-egzorcystami-ciag-dalszy,34927.html

    • M pisze:

      Franku, gdybym miała trochę więcej czasu, podałabym jeszcze dużo więcej przykładów z Biblii opętania, uwolnienia z opętania, popartymi konkretnymi odniesieniami do Świętego tekstu.(Uwolnienie opętanego, który nie miał woli do powrotu do Boga,i wstąpił w niego ,,legion”, wypędzenie złych duchów z ludzi w świnie, co rozzłościło hodowców i wiele innych przykładów). Ale dziś nie mogę; zaraz spodziewam się gości. Niemniej masz rację w stu procentach! A o ks.(?) Prusaku już pisałam tutaj. Nawet Admin pytał, czy jestem pewna tych rewelacji o Jezuicie ks.Prusaku. Oczywiście niczego nie można być pewnym. Powielamy to, co przeczytamy. Jednakże, gdy czytamy bardzo ,,bulwersujące” teksty, jedyną radą byłaby bezpośrednia rozmowa z osobą, której wypowiedzi i zachowania budzą nasz sprzeciw.
      Może… To do Adminów : byłoby pomocne wysłanie zaproszenia do ks. Prusaka o autoryzowaną odpowiedź na pytania katolików? (Oj, tych pytań byłoby bardzo wiele. Ja ze swojej strony zapowiadam kilka , a może kilkadziesiąt pytań- zarzutów).
      Tylko… Czy warto pytać błądzącego? Już miałam ten dylemat kiedyś… Może pytanie jest formą nawracania? Wie tylko Bóg. Jesteśmy Jego narzędziami, czasem nieświadomie. Kojarzy mi się to z biblijną Ruth- Polecam jej osobę zawartą w Biblii i piękny film o niej.

  8. Paul pisze:

    Właśnie zaczyna się rok szkolny a dzisiaj stojąc w sklepie z podręcznikami widziałem ile młode matki wydają na nie.Niestety wiele tych podręczników nadaje się na śmietnik i Kent Hovind demaskuje największe bzdety jakie są w podręcznikach dzieci podręcznikach na które wycina się drzewa a rodzice wydają ciężko zarobione pieniądze.

    • Sebro pisze:

      A propos nowego roku szkolnego, to jest Nowenna z bł. Janem Pawłem II przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Nie wiem czy można w sieci ją znaleźć ale warto z dziećmi ją odmówić.

  9. Jan pisze:

    Księże Adamie Bóg zapłać za to opracowanie, porady Księdza staram się wprowadzać w życie ale nie zawsze się udaje 😦
    Jeśli chodzi o modlitwę Pani Anny Argasińskiej to powiem że jest bardzo piękna i wartościowa,
    dziś chrześcijanie często chodzą do kościoła na pokaz aby tylko odnotować że byli, dbają o poprawność obrzędu a jednocześnie oddalają się od Boga, a to właśnie w modlitwie siła takiej jak np. ta Pani Anny napisanej własnymi słowami.

    Siła modlitwy
    Analizując obecną sytuację, można powiedzieć, że daliśmy sobie narzucić światopogląd pogański, niechrześcijański, laicki, całkowicie ignorujący sferę duchową. Chrześcijaństwo dla wielu stało się dziś jedynie „kultem obrzędowym”.
    Nasz Dziennik http://www.naszdziennik.pl/mysl/51888,sila-modlitwy.html

  10. Monika pisze:

    Były w historii i takie „autorytety”, które twierdziły, że i tak wszyscy zostaniemy zbawieni i piekła na końcu nie będzie. Ale Kościół tak nie naucza. Bądźmy więc wierni Kościołowi, niż heretykom.
    W myśl tych koncepcji to po co się starać? Po co w ogóle się trudzić, znosić cierpienie i robić cokolwiek, skoro i tak wszyscy będą zbawieni?
    A przecież wiemy, że Kościół jest walczący a nie spoczywający na laurach i wiemy, że „wystarczy nic nie robić, żeby zło triumfowało”.
    W małej i dużej skali walczymy na różnych frontach, np. matka widząca krzywdę lub chorobę swojego dziecka będzie o nie walczyć a nie siedzieć z założonymi rękami i czekać spokojnie na rozwój wypadków. Ona zwróci się o pomoc do lekarza, będzie się modlić, prosić o ratunek i zrobi wszystko co w jej mocy by uratować własne dziecko, będzie się troszczyći starać. Nie podda się, bo je kocha i jest za nie odpowiedzialna. Tak robią prawdziwe matki, bo są teraz i takie,(słyszymy doniesienia), które wyrzxucają swoje dzieci na śmietnik, na śmierć. Pycha, egoizm i własna wygoda. To jest walka. Miłość czy pycha i egoizm?
    Podobnie chrzest, choć to sakrament, to nie uwalnia nas od złego raz na zawsze do końca życia, tak, że zły daje nam spokój i odstępuje od nas na zawsze.
    Wyobrażacie sobie jaki byłby świat, gdyby to była prawda, że „chrzest jest barierą, której szatan nie potrafi przełamać”? Czy matki zabijałyby wtedy własne dzieci?
    To szatan stosuje siłę i przemoc, jego metody to podstęp, manipulacja, kłamstwo, wprowadzanie w błąd, zwodzenie, zamieszanie, wywołanie lęku, obaw, przemoc, agresja i manifestacja siły jak wszystkie inteligentne, podstępne metody zawiodą – on już dokonał wyboru i wie, że teraz my musimy tego wyboru dokonać. A, że chodzi mu o naszą śmierć to robi co robi.
    Jezus jest Panem!

  11. Monika pisze:

    Dziś na stronie Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy pojawiło się nagranie ostatniej, sierpniowej homilii ks. infułata Jana Pęzioła – koniecznie odsłuchajcie.
    Polecam też wcześniejsze homilie. Na pewno dużo skorzystacie. Tak wiele istotnych spraw dla życia wyjaśniają i otwierają serce.
    Link: http://www.sanktuarium-wawolnica.pl/audio.html
    Któż jak Bóg!

  12. Marek pisze:

    Witam
    Gościłem jakiś czas temu na stronie Zenobiusza choć zostałem tam niezbyt miło przyjęty a nawet przepędzony dziś zajrzałem ponownie i widzę że On nadal zajmuje się walką z Kościołem tym razem w niewybredny sposób zaatakował Ks. Adama Skwarczyńskiego i Jego opracowanie „MOJA WALKA Z SZATANEM”. Myślę że ktoś powinien zareagować na Jego postępowanie a przede wszystkim powiadomić autora tekstu Ks. Adama Skwarczyńskiego bo ten człowiek ukrywający się pod pseudonimem „Zenobiusz” posuwa się zbyt daleko.

    Zenobiusz pisze:
    Sierpień 29, 2013 o 12:54
    ” Moje cierpienie, które przychodzi ze strony […], ofiaruję Ci Boże jako mój krzyż za jego uświęcenie. Zły duchu, dręcząc mnie przez […], mocą mojej ofiary tracisz wpływ na jego duszę, jesteś pokonany! (Nazywam to „niby-egzorcyzmem”,)”
    Tu mamy znowu “niby egzorcyzm”,zawierający zwracanie się do “złego” w imieniu własnym.Nie radzę……
    Ponieważ widzę,że jestem pilnie czytany dokładam tą kolejną “wrogą”poradę.
    Oby przypomniała się w stosownej chwili.Co znajdujemy dalej ???
    “Możemy sami ułożyć sobie „egzorcyzm różańcowy”, którym poprzedzimy każdą z Tajemnic. Oto przykład:
    – Niech mocą Tajemnicy […] (wymieniamy ją) będą pokonane złe duchy gniewu (pijaństwa, nieczystości, lenistwa, obżarstwa, kłótni, hazardu, nikotynizmu itp.) w naszym domu (w rodzinie, w szkole, w miejscu pracy, między nami a sąsiadami itp.). Niech ich miejsce zajmą Aniołowie Boży.”
    Nie radzę .Aniołowie Boży to także I upadli aniołowie.W miejsce wymienionych ,bo nazwy demonów to najczęściej ich funkcje,
    (stąd w barokowych polskich tekstach demon o wdzięcznej nazwie “opój” 🙂
    można doigrać się na prawdę “gościa”.
    Zawsze wzywaj Jezusa,lub Ducha Świętego,by zajął pustkę w Twej duszy ,jeśli taką wyczuwasz,(często jest to podpowiedz Anioła Stróża)
    Nigdy nie wzywaj Aniołów,by zajęli miejsce dręczących Cię.Ci Boży mają swoje zadania,
    nie błąkają się wokół nas bezczynnie w oczekiwaniu na zaproszenie
    WIELU Z WAS ZASTANAWIA SIĘ JAK TO JEST, ZE NA PRZYKŁAD TRZEŹWY ALKOHOLIK,WYPIJA HEKTOLITRY MOCNEJ HERBATY,CZY ODDAJE SIĘ NAGLE HAZARDOWI.
    PODOBNE JEST Z SEKSIZMEM OGARNIAJĄCYM LUDZI KTÓRZY UWOLNILI SIĘ OD JAKIEGOŚ UZALEŻNIENIA.ZAMIENIA STRYJEK SIEKIERKĘ NA KIJEK.

    “w rodzinie, w szkole, w miejscu pracy, między nami a sąsiadami itp”
    Najczęściej mamy problemy które niesie świat,i pożądliwości własne,zły duch nie dominuje,czasem jest obecny z dopustu Bożego.
    Dla tego poucza Apostoł “czuwajcie”.Pozostałe przyczyny wymagają najczęściej pracy nad sobą ,gdy wszystko zwalimy na złego ducha,otwieramy mu drogę ,
    Źródło: […proszę nie linkować do stron zenobiusza, admin. Ks Adam wie o poczynaniach zenobiusza ]

    • wobroniewiary pisze:

      „Myślę że ktoś powinien zareagować na Jego postępowanie”

      Reagujemy właśnie rozpoczyna się Koronka do Bożego Miłosierdzia
      dziś także za tego pana bo potrzebuje on dużo modlitwy.

    • Franek pisze:

      A to czytaliście?

      Tadeusz z Podkarpecia pisze:
      Tak jest, Typowe sekciarstwo…

      Tak jest, złodziej krzyczy łap złodzieja 🙂

      Wolę za św. Augustynem „stracić w Kościele niż zyskać poza Kościołem [w sekcie]”

    • Ania pisze:

      Skończcie już z tym Zenobiuszem i jego rewelacjami jest tyle dobrych wiadomości czytajcie:

      Klinika aborcyjna, którą kierowała Abby Johnson zamknięta
      Bryan-College Station, klinika aborcyjna Planned Parenthood, którą kierowała jedna z najbardziej znanych nawróconych aborcjonistek Abby Johnson została zamknięta. W internecie są już zdjęcia pokazujące proces jej likwidacji.
      To właśnie w tym miejscu dokonał się cud nawrócenia Abby Johnson. Ta szefowa kliniki aborcyjnej, pod wpływem modlących się prolajferów zmieniła się i zaczęła służyć życiu. Obecnie placówka ta została przez aborcyjnego giganta zamknięta.
      A sama Abby Johson napisała o tym na swoim profilu facebookowym wskazując, że wciąż jeszcze nie może w to uwierzyć. – Ona naprawdę jest już zamknięta. Nie jestem jeszcze w stanie w to uwierzyć. Żadna kobieta nie wejdzie już do środka, by zostać skrzywdzoną. Żadne dziecko nie umrze już wewnątrz tych murów – napisała Johnson.
      Źródło http://www.fronda.pl/a/klinika-aborcyjna-ktora-kierowala-abby-johnson-zamknieta,30376.html

      • Monika pisze:

        Masz całkowitą rację Aniu, warto przekazywać właśnie te dobre informacje a nie skupiać się na złych. Nie słuchajmy tych , którzy mówią, że zło jest atrakcyjne i dobrze się sprzedaje, a dobro jest nudne – zwłaszcza media lansują taki pogląd i mało tam dobrych informacji – my nie musimy ulegać tym trendom i kupywać to co się dobrze sprzedaje.
        „Tylko martwe ryby płyną z prądem.”
        Jak mówił O. Józef Witko: zło nie jest warte tego aby się nim zajmować, o nim mówić, jego słuchać czy na nim się skupiać, bo ono nas niszczy, osłabia. On wie co mówi.
        To właśnie zło nas wyprowadza z równowagi i zabiera pokój a nie Dobro.
        Błogosławmy więc a nie przeklinajmy.
        Jezus jest Panem!

  13. Ania pisze:

    „Kuria archidiecezjalna w Przemyślu otrzymała „nihil obstat”, czyli oficjalne pozwolenie z Watykanu na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego na etapie diecezjalnym s. Roberty Babiak ”

    Polska mistyczka na ołtarze

    Kuria archidiecezjalna w Przemyślu otrzymała „nihil obstat”, czyli oficjalne pozwolenie z Watykanu na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego na etapie diecezjalnym s. Roberty Babiak ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej. Kandydatka na ołtarze została przez Boga obdarzona łaską mistycznego doświadczania Jego obecności. Zapiski jej mistycznych spotkań znajdują się w „Dzienniku duchowym”.
    Do otwarcia procesu potrzebny jest już tylko dekret ks. abp. Józefa Michalika, metropolity przemyskiego, powołujący Trybunał. Wówczas rozpocznie się badanie pism, jakie pozostały po s. Robercie Babiak. Trybunał przesłucha także świadków życia zakonnicy.
    – Ten proces został zainicjowany niejako oddolnie. To ludzie świeccy nas dopingowali, przysyłali listy, świadectwa o wyproszonych za wstawiennictwem s. Roberty łaskach – mówi „Naszemu Dziennikowi” s. Krystyna Kasperczyk, postulatorka. Jak zwraca uwagę, przesłanie s. Roberty jest dziś bardzo aktualne. – Otrzymała od Pana Jezusa szczególne oświecenie dotyczące tajemnicy Trójcy Świętej, Miłosierdzia Bożego, Eucharystii oraz posłannictwo przypomnienia, że odnowa świata może dokonać się tylko przez wierność w wypełnianiu przykazania miłości Boga i bliźniego – wyjaśnia s. Krystyna. – W naszym domu generalnym, w którym mieszkała, swoją siedzibę miało gestapo. To było szczególnie trudne, a Pan Jezus wciąż domagał się miłości – dodaje.
    Siostra Roberta Babiak urodziła się w 1905 roku w religijnej rodzinie, która łączyła tradycje Kościoła rzymsko- i greckokatolickiego. Od najmłodszych lat odczuwała wezwanie do całkowitego poświęcenia się Panu Bogu, ale do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej wstąpiła dopiero po śmierci swojego ojca w 1929 roku. Przez 14 lat z heroiczną cierpliwością znosiła postępującą chorobę – gruźlicę kości. W tym czasie Bóg obdarzył ją łaską mistycznego doświadczania Jego obecności i tajemnic wiary. Swoje mistyczne przeżycia, których doświadczała podczas wojny, spisała w „Dzienniku duchowym”. W jednym z zapisków z 8 kwietnia 1942 roku czytamy: „Po Komunii św. zjawił się Zbawiciel w mej duszy, zagarnął mnie zupełnie pod swoją władzę i te powiedział słowa: ’Oznajmij ode Mnie Księdzu Franciszkowi, Biskupowi diecezji przemyskiej, aby w Imieniu Jezusa Chrystusa Syna Bożego polecił swoim wiernym ścisłe zachowanie dwóch przykazań miłości Boga i miłości bliźniego. Wszystkim, którzy zachowają te dwa przykazania, w szczególny sposób błogosławić będę w życiu i w godzinę śmierci, nadto całemu światu dam miłosierdzie i pokój mój’”.
    Pan Jezus podyktował s. Robercie specjalną modlitwę – „Koronkę miłości”. Obiecał, że każdy, kto będzie ją odprawiał, będzie miłosiernie sądzony, a za życia jego dusza będzie rozpalona miłością do Boga i bliźnich. Przed śmiercią na polecenie matki przełożonej s. Roberta napisała „Autobiografię”. Zmarła w opinii świętości 12 lipca 1945 roku w Starej Wsi koło Brzozowa.
    Źródło http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/52352,polska-mistyczka-na-oltarze.html

  14. Magdalena pisze:

    Bardzo ładnie na temat wpisu wypowiedział się ks. Marek Bałwas na swoim
    profilu na fb:
    Marek Bałwas
    około godziny temu ·

    „Potrzebujemy czasami słów porady jak walczyć z pokusami, jak walczyć z wrogiem naszej duszy z szatanem. https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/08/28/ks-adam-skwarczynski-moja-walka-z-szatanem/
    W tym tekście są porady praktyczne, jakimi prostymi słowami, aktami strzelistymi możemy nie dać się nabrać na pokusę i od niej uciec, przez krótkie słowa modlitwy wezwania Bożej pomocy i obecności przy nas w trudnych chwilach nieustannie toczącej się walki o naszą duszę. Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą, jak się poddasz jesteś przegrany…ale nie po to by leżeć i nic nie robić. Trzeba znów powstać i walczyć o wieczność dla siebie i innych z Jezusem Maryją i Świętymi w Niebie. Tam jest bowiem nasz dom, tam jest cel naszego pielgrzymowania, po to żyjemy, po to te walki i próby, byśmy zahartowani doszli do wiecznej radości. Pokonując pokusy złego, podążając za Jezusem i Maryją, niosąc swój własny krzyż z godnością, dostaniemy tylko taki jaki damy radę unieść. Nikt nie dostaje za ciężkiego krzyża…Bóg zna nasze możliwości i wie, że gdy czasami wydaje się nam, że tego to już za dużo, teraz to już nie dam rady…to wówczas On niesie nas na swoich ramionach i dajemy radę nie sami…ale z Jezusem i Maryją, wraz z Niebem całym Aniołami Archaniołami i Świętymi:)Każde cierpienie umiej ofiarować, nie marnuj ani jednej minuty Twojego cierpienia. Ofiaruj je Bogu, przez Jezusa mękę za dusze czyśćcowe, za grzeszników zatwardziałych, za umierających, za dzieci nienarodzone…a owoce zobaczysz, gdy staniesz przed Bożym obliczem w chwili spotkania w momencie śmierci swojej. Na trud walki codziennej z szatanem wszystkim , którzy tego pragną i są otwarci na łaskę z serca błogosławię w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego+

  15. Iwona-Lucyna pisze:

    Prosze podac metode 4 krokow ks Ivancicia, nie moge ja znalesc.

    • Monika pisze:

      Piszesz @ lucek powyżej: „Osoby swieckie moga TYLKO stosowac EGZORCYZM PROSTY LEONA XIII.”
      Okazuje się, że tu jest odpowiedź prosto z „Pisma Świętego”:
      „Nie-chrześcijanin wyrzuca złe duchy. Jezus odpowiada, że może to czynić, bo jest to potwierdzeniem mesjaństwa.
      Mk 9, 38-40”
      Ten tekst pochodzi z dobrej strony, którą polecam wszystkim:
      http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/egzorcyzmy-i-pomoc/egzorcyzmy-i-egzorcysta/259-egzorcyzmy-w-biblii.html

      Jest tam dużo przykładów podawanych za „Pismem Świętym” odnośnie egzorcyzmów.
      „Egzorcyzmy uczniów nie zawsze kończą się powodzeniem – niektóre złe duchy wyrzuca się modlitwą i postem. Posługa uwalniania wymaga wiedzy, rozeznania i ascezy.
      Łk 9, 37-43, Mk 9, 14-29”

      I inne przykłady:

      „III Warunki uwolnienia

      1. Jezus mówi, że po uwolnieniu od złego ducha człowiek musi oczyścić duszę z grzechu, inaczej zły duch może wrócić z innymi i uczynić stan człowieka jeszcze gorszym.
      Mt 12, 43-45, Łk 11, 24-26

      2. Jezus wyrzucając złego ducha podkreśla wagę wiary w uwolnieniu.
      Mt 15, 21-28, Mk 7, 24-30

      3. Jezus wyrzuca złego ducha z chłopca. Jezus mówi, że uwolnienie jest zależne od wiary, modlitwy i postu.
      Mk 9, 14-29, Mt 17, 14-21, Łk 9, 37-49

      IV Inni egzorcyści

      1. Posługa uwalniania wymaga spełniania woli Boga. Dopuszczający się nieprawości, nawet jeśli uzdrawiają i uwalniają w Imię Jezusa, nie wejdą do królestwa niebieskiego.
      Mt 7, 21-23

      2. Nie-chrześcijanin wyrzuca złe duchy. Jezus odpowiada, że może to czynić, bo jest to potwierdzeniem mesjaństwa.
      Mk 9, 38-40

      3. Egzorcyzmy odprawianie przez tych, którzy nie wierzą w Jezusa kończą się niepowodzeniem. Siedmiu synów Skewasa pobitych przez złego ducha.
      Dz 19, 13-17”

      Jest to strona naprawdę warta polecenia.
      Poprzez tę stronę trafiłam na ciekawy artykuł pozornie nie związany z tematem, a który gorąco chcę polecić a nawet zachęcić do przeczytania wpisów pod tym artykułem:
      http://www.tojakobieta.pl/zdrowie/co-wiemy-o-masazu.html

      Wchodzac na stronie: http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/
      w zakładkę Inne strony a tam w pozostałe i dalej klikając: O masażu – trafiłam na taki oto artykuł, który jest rzadkością w tej tematyce.

      Jezus jest Panem!

  16. Franek pisze:

    Tydzień Modlitwy o Pokój w Syrii
    W dniach od dziś do 6 września w 17 krajach, w których obecne jest dzieło Pomoc Kościołowi w Cierpieniu (ACS), trwać będzie Tydzień Modlitwy o Pokój w Syrii. Początkowo był on planowany na październik, jednakże wydarzenia ostatnich dni w tym kraju sprawiły, że nie można czekać – stwierdza komunikat francuskiej sekcji dzieła, przesłany do watykańskiej agencji misyjnej FIDES.
    „Nie możemy czekać. Czas modlitwy o pokój dla ludu syryjskiego już nadszedł. Nasi bracia w Syrii potrzebują jej bardziej niż kiedykolwiek” – wyjaśnia dokument, którego przytacza Katolicka Agencja Informacyjna (KAI). Ponadto zwrócono w nim uwagę, że ta kampania, która przewiduje na każdy dzień oddzielną intencję, włącza się w trwające we wszystkich wspólnotach chrześcijańskich w tym bliskowschodnim kraju nieustanne modły o pokój i niedopuszczenie do interwencji zbrojnej państw zachodnich.
    Inicjatywa ACS – dodaje KAI – zwraca się do wiernych na całym świecie, aby prosili Boga „o pokojową przyszłość dla Syrii, opartą na sprawiedliwości dla wszystkich”.
    Oto tekst modlitwy po polsku: „Boże miłosierny, wysłuchaj krzyku narodu syryjskiego, pociesz tych, którzy cierpią wskutek przemocy, ukój tych, którzy opłakują swych zmarłych, przemień serca tych, którzy chwycili za broń, chroń tych, którzy są zaangażowani na rzecz pokoju. Boże nadziei, natchnij przywódców do wybrania pokoju zamiast przemocy i do szukania pojednania ze swymi wrogami”.
    KAI przypomina, że wcześniej ideę międzywyznaniowych modlitw o pokój i bezpieczeństwo w Egipcie poparła Światowa Rada Kościołów (ŚRK). Rada ta zachęciła przywódców religijnych w tym kraju do wspólnego apelowania o ochronę i wspieranie świętości życia ludzkiego i miejsc religijnych.
    W ogłoszonym 23 sierpnia oświadczeniu sekretarz generalny Rady dr Olav Fykse Tveit wyraził uznanie dla inicjatywy Domu Rodziny Egipskiej, wzywającego do „podjęcia środków bezpieczeństwa w celu ochrony kościołów, meczetów, instytucji narodowych i religijnych, a także miejsc świętych”. KAI wyjaśnia, że Dom Rodziny Egipskiej to wspólne dzieło zwierzchników chrześcijańskich i islamskich w tym kraju, powstałe w 2011 roku, które współpracuje z Kościołami należącymi do ŚRK, w tym z Kościołem koptyjskim.
    http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/52492,tydzien-modlitwy-o-pokoj-w-syrii.html

  17. Franek pisze:

    Papież Franciszek nie jest antychrystem, jest jezuitą

    I tak, poddani tej ideologicznej logiki, w jego gestach, oznaczających postawienie na prostotę w relacjach z wiernymi i odbiorcami mediów, widzą tylko, wartościowany pozytywnie lub negatywnie, pierwszy krok do demontażu katolickiej liturgii, porzucenia moralności, a na końcu pewności wiary i przekształcenia się Kościoła w stowarzyszenie charytatywne lub umoralniającą i estetyzującą agendę władzy politycznej. Z kolei gesty i decyzje Papieża, które zaprzeczają stosowaniu przez niego strategii „mizerabilistycznej”, są znów tłumaczone perwersyjnie jako kamuflaż, gra na przeczekanie i osłabienie czujności wierzących i ich zmysłu katolickiego, ewentualnie (progresistowsko) jako obskurantyzm.
    Artykuł pochodzi z Christianitas 51. Pismo do nabycia w empiku oraz wysyłkowo w redakcji, która prosi by zamówienia kierować na adres redakcja.christianitas[at]gmail.com

    „Franciszkanizm” Papieża Franciszka został już wyeksploatowany przez media na wszelkie możliwe sposoby. Wyliczmy – rezygnacja z mucetu w kilka chwil po wyborze, zachowanie swojego krzyża biskupiego z nieszlachetnego metalu zamiast tradycyjnego złotego krzyża papieskiego, pozostanie przy czarnych butach zamiast czerwonych zakładanych ostatnio przez Benedykta XVI, noszenie starych spodni, odprawianie codziennych Mszy i głoszenie kazań dla pracowników Domu św. Marty, siadanie w nawie razem z nimi na chwilę modlitwy osobistej, porzucenie Pałacu Apostolskiego w Watykanie jako miejsca zamieszkania czy wreszcie kontrowersyjna decyzja co do sposobu odprawienia Mandatum w Wielki Czwartek. Pewnie było tego jeszcze więcej, lecz pamięć piszącego te słowa jest ułomna. Wszystko to znaki „Papieża ubogich”, Papieża Franciszka żyjącego na wzór świętego Franciszka. Nie możemy też zapomnieć o metrze – kardynał Bergoglio, jeszcze zanim został Ojcem Świętym Franciszkiem, poruszał się komunikacją publiczną. Pojawiła się nawet żartobliwa propozycja wybudowania specjalnie dla niego metra w Watykanie, by dalej mógł zachować swoje godne pochwały obyczaje. Żart ten sugerował, że w pewnych okolicznościach „franciszkanizm” też może drogo kosztować i tracić swój istotny sens. Takie i inne jeszcze ironiczne uwagi dotyczące hurraentuzjazmu wokół każdego kroku Ojca Świętego nie mogły wszakże ani wyhamować, ani też skierować trendów obecnych w mediach na bardziej rozumne tory[1]. Do jednego worka wrzuca się gesty, zwyczaje i praktyki wyrastające z różnych zupełnie obszarów papieskiej aktywności – czasem prywatnych, czasem publicznych w bardziej świeckim sensie, a czasem liturgicznych. Wrzuca się je i miesza tak dokładnie, by nikt nie był w stanie odróżnić, co do czego przynależy. Skuteczność tego mieszania dobrze widać było w dezorientacji i reakcjach, zwykle kutych na cztery nogi, tradycjonalistów.

    Cały artykuł na Frondzie.pl http://www.fronda.pl/a/papiez-franciszek-nie-jest-antychrystem-jest-jezuita,30389.html

  18. mariaP pisze:

    Kiedy odmówisz tę modlitwę za jakiego grzesznika z sercem skruszonym i wiarą,
    dam mu łaskę nawrócenia.
    Modlitewka ta jest następująca:
    – O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego,
    jako zdrój Miłosierdzia dla nas – ufam Tobie –
    z Dzienniczka św.S.Faustyny

    Jechałam do dentysty i zmawiałam tę modlitwę za ludzi jadących ze mną metrem.
    Po wyjściu, przechodząc koło pierwszego wagonu, skierowałam wzrok do kabiny kierowcy.
    Tam siedział mężczyzna i patrzył w moim kierunku.
    Proszę Księdza , nigdy tego nie zapomnę,
    nie widziałam jego oczu , ale wielką ciemność ,
    a przy tym odczułam przerażenie tak wielkie ,
    TAK WIELKIE ,
    że nie można po ludzku tego określić.
    Czy wie Ksiądz co zrobiłam?
    Tak bardzo sie bałam, że do wieczora nie zmὀwiłam ani jednej modlitwy !
    Nawet nie wzięłam do ręki rὀżańca,
    żeby nie prowokowaċ!
    by „to” nie powrὀciło !!!
    żeby o mnie zapomniało !!!
    Tak bardzo się bałam !!!
    Jeszcze dziś pamiętam to uczucie a przecież ,
    to był początek lat 90-tych.

    Moje pytanie brzmi, czy było to spotkanie z diabłem w ludzkiej postaci, kierowcą metra(?)
    czy z człowiekiem opętanym , poprzez ktὀrego „ przemὀwił ” diabeł ?
    Ponieważ mam i inne doświadczenia, rodzą się pytania:
    Czy ludzie opętani są świadomi tego, że mają ”lokatora”
    (z wpisὀw widzę , że niektὀrzy tak, ale czy wszyscy) ?
    Czy są narzędziem zdalnie sterowanym?
    Czy mają moc, by się broniċ , by nie ulegaċ podszeptom do złego, czasem zagrażającego innym /
    czy ich powrὀt do wolności ducha zależy tylko od litości innych – modlitwy, egzorcyzmὀw ?
    Co robić, kiedy posiadacze „lokatora” piastują ważne stanowiska?
    Pismo pisze, że ludzie grzeszący stają się niewolikami grzechu,niektὀrzy nie wiedzą nawet co to spowiedź, czy taki stan prowadzi do opętania?

    Dziekuję za odpowiedź.

  19. Asia pisze:

    Prosze o wsparcie modlitewne 23 wrzesnia mam egzorcyzm dziekuje

  20. wiwi 123 pisze:

    Szczęść Boże, stronę tą znałam już wcześniej, ale dawno jej nie odwiedzałam. Weszłam na nią wczoraj i to jest ciekawe, bo przeżyłam doświadczenie o którym napisał ks. Adam – o walce duchowej. Było dokładnie tak jak ks. napisał, u mnie były to myśli o tym że Bóg nie jest dobry ,bo widzisz co na ciebie dopuszcza (cierpienie).Wtedy ja odpowiedziałam – to stara śpiewka już się na to nie nabiorę(wcześniej łapał mnie na ten chwyt)Powiedziałam precz szatanie, jeszcze byłam bardzo wzburzona, ale nie poddawałam się. Była we mnie złość ogromna, ale nie dawałam jej wyjść ze mnie, byłam tylko smutna na zewnątrz. Trwało to około 1,5 godzny. Później odmawiałam non stop Pozdrowienie Anielskie i uspokoiłam się. To była ciężka walka. Czuję, że potrzebny jest mi kierownik duchowy, nie chcę błądzić. Wszystko w ręku Pana, za wszystko dziękuję Ci Jezu. Chwała Tobie Panie!

  21. Pingback: Ks. Adam Skwarczyński – list do Margaretek, Uczniów Szkoły Krzyża, Dusz-Ofiar, ziemskich „Aniołów krawędzi” | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

  22. Pingback: O grzechu nieczystości – NMP w Fatimie: najwięcej ludzi trafia do piekła przez grzechy nieczystości | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

  23. Pingback: O grzechu nieczystości-NMP w Fatimie:najwięcej ludzi trafia do piekła przez grzechy nieczystości | Biały, bardzo biały

  24. Pingback: O grzechu nieczystości-NMP w Fatimie:najwięcej ludzi trafia do piekła przez grzechy nieczystości | Biały, bardzo biały

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s