Jaki był pierwszy rok papieża Franciszka

Trwający już rok pontyfikat Franciszka potwierdza fenomen tego papieża. Potrafi on ukazać przesłanie Ewangelii w sposób nowy i frapujący, odpowiadając na duchowy głód świata – niosąc mu nadzieję i sens. Ojciec Święty podkreśla, że Kościół – by sprostać temu zadaniu – winien przejść wewnętrzną metamorfozę. Dlatego wspólnotę wiernych i jej pasterzy wzywa do „duszpasterskiego i misyjnego nawrócenia”.
Pontyfikat papieża Franciszka – rozpoczęty w Roku Wiary ogłoszonym przez Benedykta XVI – jest pontyfikatem głęboko duszpasterskim. O ile jego Poprzednik główny akcent wiązał z głoszeniem Prawdy wobec otaczającego nas relatywizmu, Franciszek mówi o potrzebie „otwarcia szeroko drzwi Kościoła”. Dużą wagę przywiązuje do właściwego stylu głoszenia Ewangelii, tak by dotrzeć także do wątpiących i poszukujących.

Radość wiary
Franciszek jest przekonany – i sam daje temu świadectwo – że przekaz wiary nie będzie skuteczny, o ile nie jest przepełniony radością i nadzieją. „Odzyskajmy i pogłębmy zapał, słodką i pełną pociechy radość ewangelizowania, nawet wtedy, kiedy trzeba zasiewać płacząc” – pisze w adhortacji „Evangelii gaudium” i zaznacza że „głoszenie Chrystusa oznacza ukazywanie, że wierzyć w Niego i iść za Nim jest nie tylko rzeczą prawdziwą i sprawiedliwą, ale także piękną, zdolną napełnić życie nowym blaskiem i głęboką radością, nawet pośród trudnych doświadczeń”. (EG 167)

Duszpasterskie nawrócenie
Papież Franciszek – jako doświadczony duszpasterz i jezuita znający świat – doskonale zdaje sobie sprawę z potężnego walca sekularyzacji, jaki przetacza się przez współczesny glob, powodując odpływ ludzi z Kościoła. Odpowiedzią na to ze strony kościelnych środowisk modernistycznych jest postulat „liberalizacji” nauczania, szczególnie w sferze moralnej. Chodzi o to, by stało się ono bliższe paradygmatowi dzisiejszej kultury masowej, absolutyzującej wolność i samorealizację bez skrępowania normami moralnymi.
Tymczasem Franciszek nie zamierza „modernizować” Kościoła drogą zmiany nauczania. Jest natomiast głęboko przekonany, że poważnej reformy wymaga sposób głoszenia Ewangelii dzisiejszemu człowiekowi. Podejmuje więc hasło nowej ewangelizacji – wysuwanej przez wszystkich jego poprzedników poczynając od Pawła VI – podkreślając zarazem, że w pierwszym rzędzie Kościół trzeba uczynić bardziej misyjnym, czyli skuteczniej wychodzącym ku światu i wszystkim jego biedom.
Papież zwraca uwagę, że żyjemy dziś „nie tyle w epoce zmian, ile znajdujemy się w sytuacji zmiany epoki”. Do tej zmiany musi się odnieść i Kościół – poprzez reformę struktur i sposobu swego działania. Odnowa – wedle Franciszka – jest niezbędnym elementem życia Kościoła w każdej epoce, a zmusza do tego wierność Ewangelii. Wyjaśnia, że Ewangelia winna być przekazywana jako „odwieczna nowość”, bo sam Chrystus „jest zawsze młody i jest zawsze źródłem nowości”. Dlatego Kościół winien dążyć do odnowy, m. in. poprzez rozbijanie schematów, w które łatwo obrasta. „Jezus Chrystus – pisze w swej adhortacji – może rozbić uciążliwe schematy, w których zamierzamy Go umieścić i zaskakuje nas swą nieustanną boską kreatywnością. Za każdym razem, gdy staramy się powrócić do źródeł i odzyskać pierwotną świeżość Ewangelii, pojawiają się nowe drogi, twórcze metody, inne formy wyrazu, bardziej wymowne znaki, słowa zawierające nowy sens dla dzisiejszego świata. W rzeczywistości każda autentyczna działalność ewangelizacyjna jest zawsze „. (EG 11)
W swym przemówieniu do biskupów brazylijskich z 27 lipca ub. r., nawiązując do słynnego dokumentu z Aparecidy z 2007 r. użył sformułowania o „potrzebie nawrócenia duszpasterskiego”. Przestrzegł przed lansowaniem duszpasterstwa „odległego”, pozbawionego bliskości, czułości, bez serdeczności. W ocenie Ojca Świętego „od tego typu duszpasterstwa można oczekiwać najwyżej jakiegoś wymiaru prozelityzmu, ale nigdy nie prowadzi ono do włączenia w Kościół. Bliskość natomiast tworzy komunię i przynależność, umożliwia spotkanie. Bliskość nabiera formy dialogu i tworzy kulturę spotkania. Probierzem bliskości jest zdolność danego duszpasterstwa do spotkania”.

Permanentny stan misji
Z posynodalnej adhortacji „Evangelii gaudium” możemy odczytać szeroki i śmiały duszpasterski program Franciszka. „Mam nadzieję – stwierdza – że wszystkie wspólnoty znajdą sposób na podjęcie odpowiednich kroków, by podążać drogą duszpasterskiego i misyjnego nawrócenia, które nie może pozostawić rzeczy w takim stanie w jakim są”. Dodaje, że „obecnie nie potrzeba nam zwyczajnego administrowania, natomiast bądźmy we wszystkich regionach ziemi w permanentnym stanie misji”. (EG 25)
Należy więc sprawić by kościelne struktury „stały się bardziej misyjne, by duszpasterstwo zwyczajne we wszystkich swych formach było bardziej ekspansywne i otwarte, by doprowadziło pracujących w duszpasterstwie do nieustannego przyjmowania postawy „. W ślad za Soborem Watykańskim II Franciszek przypomina, że „nawrócenie Kościoła polega na nieustannej reformie samego siebie ze względu na wierność Jezusowi Chrystusowi”.
Konstatuje, że „nawrócenie misyjne” winno objąć każdy Kościół partykularny czyli wszystkie diecezje świata, schodząc do każdej parafii i ruchu religijnego. A to wymaga przeprowadzenia powszechnego procesu: „rozeznania, oczyszczenia i reformy”.

Kościół – Lud Boży
Spośród wielu definicji Kościoła, papież Franciszek najbardziej uwypukla pojmowanie go jako „ludu zmierzającego ku Bogu” (EG. 110). Podkreśla, że Lud Boży, jakim jest Kościół, nieustannie kierowany jest przez Ducha Świętego, który w nim jest obecny. Stąd też Lud Boży jest święty, a namaszczenie Duchem Świętym czyni go nieomylnym „in credendo”. „Oznacza to – dodaje – że kiedy wierzy, nie błądzi, nawet jeśli nie znajduje słów do wyrażenia swojej wiary”. (EG 119) Stąd Franciszek wyprowadza wniosek, że „Bóg obdarza ogół wiernych zmysłem wiary – sensus fidei – który pomaga im w rozeznawaniu tego, co rzeczywiście pochodzi od Boga”.
Dlatego tak uważnie papież Franciszek stara się wsłuchiwać w głos nie tylko hierarchów, ale i ogółu chrześcijan. W tym należy upatrywać genezy m.in. ankiety na temat rodziny, w której mógł się wypowiedzieć każdy wierny, a która stanowi jeden z instrumentów przygotowujących Synod Biskupów o rodzinie.

Rola świeckich
Papież przypomina, że wszyscy członkowie Ludu Bożego, a więc także ludzie świeccy powołani są do ewangelizacji, że każdy z nas – na mocy chrztu – jest wezwany do bycia uczniem -misjonarzem. A czymś niestosownym – zdaniem papieża – byłoby „myślenie o schemacie ewangelizacji prowadzonej przez wykwalifikowanych pracowników, podczas gdy reszta wiernego ludu byłaby tylko odbiorcą ich działań”. (EG 120) Nikt więc spośród ochrzczonych nie może wyrzec się swego udziału w ewangelizacji.

Właściwe rozłożenie akcentów
Franciszek dużo mówi o potrzebie przemyślenia priorytetów współczesnego duszpasterstwa. Powołuje się na św. Tomasza z Akwinu, który nauczał, że w przesłaniu moralnym Kościoła istnieje „hierarchia w cnotach i czynach”. A to co się liczy – jak podkreślał św. Tomasz – to wiara, która działa przez miłość, a miłosierdzie należy traktować jako największą z cnót. Błąd w sferze duszpasterskiej – zdaniem Ojca Świętego – następuje gdy „bardziej się mówi o prawie niż o łasce, bardziej o Kościele niż o Jezusie Chrystusie, bardziej o papieżu niż o słowie Bożym”. Dodaje, że „kiedy przepowiadanie jest wierne Ewangelii, wyraźnie widać centralny charakter niektórych prawd i staje się jasne, że chrześcijańskie przepowiadanie moralne nie jest stoicką etyką; jest czymś więcej niż jakąś ascezą, nie jest zwykłą filozofią praktyczną ani katalogiem grzechów i błędów”. (EG 39)
A mówiąc o homiliach, zwraca uwagę, że „przepowiadanie czysto moralizujące lub indoktrynujące, również i to, które przemienia się w lekcje egzegezy, pomniejsza tę komunikację miedzy sercami jaka ma miejsce w homilii i która winna mieć charakter niemal sakramentalny”. (EG 142)
„Ewangelia zaprasza przede wszystkim – stwierdza – byśmy odpowiedzieli Bogu, który nas kocha i nas zbawia, rozpoznając Go w innych i wychodząc, poza samych siebie, by szukać dobra wszystkich. (…) Jeśli to zaproszenie nie jaśnieje mocno i pociągająco, moralnej budowli Kościoła grozi, że stanie się zamkiem z papieru, a to jest najgorszym niebezpieczeństwem. Wówczas nie będzie głoszona Ewangelia, lecz niektóre akcenty doktrynalne lub moralne wywodzące się z określonych opcji ideologicznych. Orędziu będzie grozić utrata jego świeżości i nie będzie już miała ”. (EG 39)
Dlatego przypomina, że w przepowiadaniu kościelnym szczególną rolę odgrywa „kerygma”. Nieustannie winno rozbrzmiewać pierwsze orędzie: „Jezus Chrystus Cię kocha, dał swoje życie, aby cię zbawić, a teraz jest żywy u twojego boku codziennie, aby cię oświecić, umocnić i wyzwolić”. (EG 164)

Kościół Miłosierdzia
Franciszek przypomina, że „zbawienie ofiarowane nam przez Boga jest dziełem Jego miłosierdzia”. Zatem jedynie łaska Boża decyduje o naszym zbawieniu, a nie takie czy inne uczynki człowieka. A Kościół, który jest niejako sakramentem zbawienia: „poprzez swoją działalność ewangelizacyjną współpracuje jako narzędzie Bożej łaski, działającej nieustannie, poza wszelką możliwą kontrolą”.
Kościół winien być zatem niejako ikoną Bożego miłosierdzia: „miejscem bezinteresownego miłosierdzia, w którym wszyscy mogą się czuć przyjęci, kochani, w którym mogą doświadczyć przebaczenia i być zachęceni do życia zgodnego z Ewangelią” (EG 114).
Źródło: Tygodnik Katolicki Niedziela

************

“Ty jesteś Piotr [czyli skała], i na tej skale zbuduję Kościół Mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. – Mt 16,18nn.
>>>Papież Franciszek (kliknij przeczytaj)<<<

Przypomnijmy:
>>>Habemus Papam (kliknij)<<<

Papież Franciszek – Modlitwa pięciu palców
“Modlitwa pięciu palców” wg Papieża Franciszka Modlitwa pięciu palców (autor: papież Franciszek, gdy był arcybiskupem Buenos Aires):

1. Kciuk jest palcem, który jest najbliżej ciebie. Zacznij więc modlitwę modląc się za tych, którzy są ci najbliżsi. Są to osoby, które najłatwiej sobie przypomnieć. Modlić się za tych, których kochamy to słodki obowiązek.

2. Sąsiedni palec jest palcem wskazującym. Pomódl się za tych, którzy wychowują, kształcą i leczą. Oni potrzebują wsparcia i mądrości by prowadzić innych we właściwym kierunku. Niech stale będą obecni w twoich modlitwach.

3. Palec środkowy jest najwyższy z palców. Przypomina nam o naszych przywódcach, liderach, rządzących, tych, którzy mają władzę. Oni potrzebują Bożego kierownictwa.

4. Kolejny palec to palec serdeczny. Zaskakujące, ale jest naszym najsłabszym palcem. Przypomina nam on by modlić się za słabych, chorych, strapionych i obciążonych problemami. Oni potrzebują twojej modlitwy.

5. W końcu nasz mały palec, najmniejszy ze wszystkich. Powinien on przypominać ci o modlitwie za siebie samego. Kiedy zakończysz modlić się za cztery grupy wymienione wcześniej, twoje własne potrzeby ujrzysz we właściwej perspektywie i będziesz gotów by pomodlić się za siebie samego w sposób bardziej prawdziwy i skuteczny. Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Papież Franciszek, Wydarzenia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Jaki był pierwszy rok papieża Franciszka

  1. Admin pisze:

    Papież Franciszek – Proboszcz świata

    Dziś mija dokładnie rok, gdy konklawe zebrane po rezygnacji Benedykta XVI na 265. Następcę św. Piotra wybrało ks. kard. Jorge Mario Bergoglio, arcybiskupa Buenos Aires. Choć w ciągu tego roku komentatorzy w najróżniejszy sposób usiłują scharakteryzować istotę tego pontyfikatu, jedno nie ulega wątpliwości: Papież z Argentyny jest świadkiem tego, że Kościołem rządzi Chrystus, a Następca św. Piotra jest tylko Jego narzędziem i sługą, który z charakterystyczną sobie prostotą potrafi „umacniać braci w wierze”.

    W ciągu roku pontyfikatu Franciszek odbył jedną zagraniczną podróż apostolską do Brazylii (22-29 lipca) oraz trzy na terytorium Włoch, odwiedzając wyspę Lampedusa (8 lipca), Cagliari (22 września) oraz Asyż (4 października). Ogłosił jedną encyklikę („Lumen fidei”, 29 czerwca), jedną adhortację apostolską („Evangelii gaudium” – 24 listopada) oraz cztery listy apostolskie w formie motu proprio: o jurysdykcji Państwa Watykańskiego w sprawach karnych (11 lipca), o zapobieganiu „praniu” pieniędzy, finansowaniu terroryzmu i rozprzestrzenianiu broni masowego rażenia (8 sierpnia), zatwierdzający nowy statut instytucji finansowych Watykanu (15 listopada) oraz ustanawiający nową strukturę ekonomiczną Stolicy Apostolskiej i Państwa Watykańskiego (24 lutego).
    Od chwili swego wyboru na Stolicą Piotrową Franciszek odwiedził trzy rzymskie parafie: św. Elżbiety i Zachariasza (26 maja), św. Cyryla Aleksandryjskiego (1 grudnia) oraz Najświętszego Serca Jezusowego na Castro Pretorio (19 stycznia 2014 r.). Warto dodać, że w pierwszą niedzielę po swoim wyborze przybył również do położonej na terenie Watykanu parafii św. Anny, gdzie przewodniczył Mszy Świętej.
    Jeden raz, 12 maja 2013 r., Ojciec Święty przewodniczył uroczystościom kanonizacji, podczas której wyniósł do chwały ołtarzy trzy osoby. Odbył jeden konsystorz publiczny, podczas którego kreował 19 nowych kardynałów (22 lutego 2014 r.), w czasie dwóch uroczystości (24 października i 15 listopada 2013 r.) wyświęcił osobiście trzech nowych biskupów. Z kolei jeden raz udzielił święceń kapłańskich 10 diakonom (21 kwietnia 2013 r.).
    W ciągu minionego roku Papież Franciszek przewodniczył ponad 60 liturgiom z udziałem ogółu wiernych, 55-krotnie spotkał się z wiernymi na placu św. Piotra na modlitwie „Anioł Pański”, a 39 razy na audiencji generalnej. Tyle statystyki. Bo przecież to nie one są najważniejszą pomocą do szkicu pierwszego roku pontyfikatu Papieża z Argentyny…

    Wobec medialnej karykatury
    Kardynał Jorge Maria Bergoglio wybrany został na Następcę św. Piotra 13 marca 2013 r. w piątym głosowaniu w drugim dniu konklawe, które zebrało się po rezygnacji Papieża Benedykta XVI. Jak wyjaśnił podczas pierwszej audiencji dla dziennikarzy, obranym imieniem nawiązał do św. Franciszka z Asyżu, w którym widział „człowieka ubóstwa, pokoju, kochającego i strzegącego stworzenia, w tym czasie, kiedy nasza relacja z rzeczywistością stworzoną nie jest zbyt dobra”. „Jakże bardzo chciałbym Kościoła ubogiego dla ubogich” – to zdanie Ojca Świętego Franciszka wielu dziennikarzy potraktowało jako programowe hasło pontyfikatu, najczęściej interpretując je według własnych potrzeb. Zaczęto więc mówić i pisać o „powrocie do Kościoła ubogiego”, przeciwstawiając Papieża z Argentyny niemal całej reszcie duchowieństwa, a przede wszystkim biskupom. Mówi się nawet o „Kościele Franciszka”, stojącym rzekomo w opozycji do „Kościoła instytucjonalnego”. Franciszek przedstawiany jest jako ten, który ma „zreformować” Kościół, przy czym reforma ta miałaby polegać przede wszystkim na ogołoceniu duchowieństwa z dóbr doczesnych, „poluzowaniu” odwiecznych norm moralnych, nie mówiąc już o zniesieniu celibatu czy dopuszczeniu kobiet do kapłaństwa. Jeśli przeanalizujemy przekazy medialne dotyczące pontyfikatu Franciszka, można odnieść wrażenie, iż nauczanie nowego Następcy św. Piotra skupia się przede wszystkim wokół nadużyć i bogactwa osób duchownych, zachęcając do piętnowania tych ostatnich. Tymczasem każdy, kto z uwagą śledzi papieskie nauczanie, bez trudu zauważy, że podobne tematy podejmowane są tylko w bardzo minimalnym zakresie i wyłącznie w odniesieniu do konkretnych sytuacji.
    Media jakoś nie chcą dostrzec, że papieskie przesłanie nie jest kierowane wyłącznie do duchowieństwa, lecz do wszystkich ludzi dobrej woli. Franciszek nie nawołuje ich do pozbywania się dóbr doczesnych, lecz do uwolnienia się od ślepego przywiązania do zasobów materialnych, ograniczającego ludzką wolność i będącego bezpośrednią przyczyną niesprawiedliwości i ludzkich tragedii. Papież uczy nie tylko wrażliwości na kwestie społeczne, zwłaszcza na problem ludzi ubogich i najbardziej potrzebujących, ale nadzwyczaj często mówi o modlitwie, przebaczeniu i nawróceniu. Dziennikarze, którzy przykleili Franciszkowi etykietę „postępowca” i przemilczają wiele istotnych aspektów tego pontyfikatu, o tym jednak już nie wspominają. A chyba najważniejszym elementem papieskiego nauczania w minionym roku było przypomnienie, że prawdziwą siłą Kościoła nie jest bogactwo czy ubóstwo jego wiernych, lecz modlitwa i wierność Chrystusowi.

    „Efekt Franciszka”
    Od pierwszych chwil swego pontyfikatu Franciszek zyskał dużą popularność. Dowodzą tego wielkie liczby osób na spotkaniach. Dawno nie było ich tak wiele. Papież z Argentyny z pewnością wzbudził nowe „zainteresowanie” Kościołem katolickim. Myli się jednak ten, kto twierdziłby, że u wszystkich owo „zainteresowanie” wynika z przebudzenia zakorzenionego w sercu pragnienia zbliżenia się do Boga. Z pewnością dla wielu osób źródłem tego zainteresowania jest poszukiwanie sensacji, które przepowiadają media szukające we Franciszku przede wszystkim wsparcia dla własnych spraw. Niemniej jednak nie można nie dostrzec tzw. efektu Franciszka, którego dowiódł prof. Massimo Introvigno, włoski socjolog, zwracając między innymi uwagę na fakty, że coraz więcej osób powraca do Kościoła czy wzrosła liczba chętnych do stanu duchownego. O czym to świadczy? O tym, że Ojciec Święty jest przede wszystkim duszpasterzem, a dopiero w następnej kolejności Głową Państwa Watykańskiego. Dowodzą tego już same Msze św. odprawiane codziennie w watykańskim Domu św. Marty i głoszone tam kazania. Wskazują na to także poszczególne gesty czy często improwizowane przemówienia. Nie ulega wątpliwości, że choć Franciszek przemawia w sposób prosty, potrafi swoim przesłaniem dotrzeć do ludzi, do których bardzo często nie udaje się dotrzeć duchownym, przemawiającym – jak to kiedyś określił ks. kard. Zenon Grocholewski – „ponad głowami”. Na pewno jest to pewnego rodzaju sukces tego pontyfikatu. Jeśli jednak można mówić o „nowym stylu”, który Papież z Argentyny wprowadził do posługi Następcy św. Piotra, to tylko w pewnym zakresie. Aby się o tym przekonać, wystarczy obejrzeć nagrania filmowe z pierwszych miesięcy i lat pontyfikatu Jana Pawła II. Prostota Franciszka z pewnością nie pozostaje bez wpływu na tych, którzy na niego patrzą. Nie wolno jednak zapominać, że podobnie było z Janem Pawłem II. Nie jest to jedyne podobieństwo do Papieża z Polski.
    Warto przypomnieć, że zaledwie kilkanaście godzin po swoim wyborze na Stolicę Piotrową Franciszek udał się do rzymskiej Bazyliki Matki Bożej Większej, by ofiarować Jej swoją nową posługę. Niedługo potem poprosił ks. kard. José Policarpo, patriarchę Lizbony, aby ten powierzył jego pontyfikat Matce Bożej Fatimskiej, co nastąpiło 13 maja 2013 roku. Dokładnie pięć miesięcy później, podczas obchodów Światowego Dnia Maryjnego, Ojciec Święty na placu św. Piotra dokonał aktu poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Choć media całkowicie przemilczają maryjny rys pontyfikatu, to w nim właśnie widać szczególne podobieństwo duchowe obu wspomnianych Papieży. Wyraźnie widoczne jest ono też między innymi w stosunku do chorych i w odniesieniu do młodzieży.

    Wypłynąć na głębię
    Choć szczególny zachwyt nad Papieżem z Argentyny rozbrzmiewa w mediach liberalnych i lewicowych, po roku jego pontyfikatu nie trudno nie zauważyć, że Franciszek nie jest „rewolucjonistą” w tym sensie, w jakim chciałyby one go widzieć. Z pewnością nie wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom tych komentatorów, publicystów i dziennikarzy, którzy na łamach środków społecznego przekazu starają się przekonać odbiorców, jakoby do czasu Papieża Franciszka Kościół katolicki błądził i dopiero teraz ma szansę wejść na właściwe tory. Rozczaruje również tych, którzy chcieliby, by zmienił nauczanie Kościoła na temat aborcji, eutanazji czy związków homoseksualnych, wprowadzając akceptację dla moralnego relatywizmu. Jeśli zaś – również w kontekście osób duchownych – tak wyraźnie wskazuje na wartość chrześcijańskiej pokory, to przede wszystkim po to, by zwrócić uwagę, jak istotne jest, by w czasach relatywizmu i konsumpcjonizmu u tych, którzy przepowiadają Ewangelię, nie było rozdźwięku między tym, co się głosi, a codziennym życiem, bo tylko w ten sposób można „wypłynąć na głębię”. Rok pontyfikatu Franciszka jest tego najlepszym dowodem.
    Źródło: Nasz Dziennik

  2. Adminka pisze:

    Kocham Jezusa, i Jego widzialnego zastępcę na ziemi, papieża Franciszka oraz wszystkich kapłanów. Nie spósób działać tylko w necie i to anonimowo, ważny jest real i nie wstydzenie się tego, co się robi (w realu jako Paweł a w necie jako Gaweł)
    Tu na zdjęciu: potwierdzenie w realu, tego co się robi w necie czyli moje ogłoszenie w gablocie u OO. Franciszkanów (organizuję wyjazd do Lichenia na spotkanie z o. Johnem Boshaborą

    W ławce znalazłam dziś taką piękną modlitwę 🙂

  3. wobroniewiary pisze:

    Martinez o Franciszku: to pontyfikat chrześcijańskiego autentyzmu

    Z Franciszkiem Kościół przeżywa na nowo cud Zielonych Świąt. W ten sposób pierwszy rok pontyfikatu Papieża z krańca ziemi podsumowuje Salvatore Martinez, kierujący Ruchem Odnowy w Duchu Świętym we Włoszech. Wskazuje on na przemawiające do ludzi gesty Papieża i jego prosty, komunikatywny język.

    „To pontyfikat chrześcijańskiego autentyzmu. Głosić miłosierdzie, jak mawiała Matka Teresa z Kalkuty, oznacza bowiem przemawiać do świata matczynym, zrozumiałym językiem; językiem, który każdy rozumie, który przekracza wszelkie ideologie, podziały religijne, itp. To pontyfikat, który dogłębnie humanizuje naszą historię – podkreśla Martinez. – Ten Papież nie ucieka przed emocjami, przed spotkaniem; wprost przeciwnie, jest to Papież, który wzbudza wiele emocji, dąży do spotkania i na jego zakończenie ofiaruje nam radość. To jest serce Ewangelii: kiedy Jezus przechodził błogosławiąc, uzdrawiając i obdarzając miłosierdziem, ludzie wielbili za to Boga, byli pełni radości. Franciszek dotyka też serc tych, którzy są daleko od Kościoła i Boga, tych, którzy nie wierzą czy wierzą inaczej. Wydaje mi się, że doświadczamy nowego Zesłania Ducha Świętego. W naszym świecie, przeżywającym kryzys moralny, kryzys duchowy i kryzys wartości, potrzeba takich punktów odniesienia”.
    http://pl.radiovaticana.va/news/2014/03/12/martinez_o_franciszku:_to_pontyfikat_chrze%C5%9Bcija%C5%84skiego_autentyzmu/pol-780978

  4. Piotr pisze:

    To nie w temacie, ale poczytajcie sobie w wolnej chwili o zagrożeniach pozytywnego myślenia, gdy nie ma w nim miejsca na Boga.
    http://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/plaga-pozytywnego-myslenia/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s