Moje świadectwo – czyli: czy niesienie krzyża jako dusza-ofiara zabrania „promować” i uczestniczyć we mszach św. o uzdrowienie

Dostaliśmy zapytania, jak to jest, że w czasie, gdy odmawiamy Nowennę Dusz-Ofiar, jednocześnie promujemy msze uzdrowieniowe. Sprecyzujmy, że chodzi o msze święte bo msza to i czarna może być. Pora na jasne i klarowne wyrażanie się – to są święte msze – msze św. uzdrowieniowe!!!
Ludzie, z którym nam duchowo nie po drodze, kpią z nas tytułami nagłówków “Żertwa ofiarna” promująca msze uzdrowieniowe? Kwiecień plecień…”

Najważniejsze, że my wiemy, o co nam chodzi a chodzi nam o realizację słów „Oto jestem poślij mnie” „Oto idę pełnić wolę Twoją Panie”

Ks. Adam Skwarczyński tłumaczy to po katolicku, mądrze z miłością do Boga i człowieka. Dusza-ofiara ma nieść krzyż za siebie, swoich bliskich i za osoby zupełnie nam obce, zgadzając się na wszystko co Bóg nam zsyła i przyjmując z miłością wszelkie krzyże, bo „krzyż to droga do Nieba”.

Wiele chorób ciała, duszy nie jest od Boga, lecz od złego i te dolegliwości uniemożliwiają niesienie codziennego krzyża.

Np. osoba dręczona lękami nie jest w stanie codziennie wychodzić na dwór, prowadzać dziecko do żłobka, przedszkola czy szkoły, chodzić na msze św. i nabożeństwa kościelne i brać w nich czynny udział, gdzie na I miejscu myśli się o Bogu a nie o tym, ile i czy wytrzymam, bo szalone bicie serca, lęk przeogromny. Inna osoba, przeklęta przez kogoś nie jest w stanie poruszać się, bo cierpi na przykład na niewyobrażalny ból stawów albo ma jakiegoś raka i jest przykuta do łóżka. Modlitwy o uzdrowienie (w tym wewnętrzne z udzieleniem przebaczenia tym, którzy tę osobę przeklęli złorzeczyli, zamknięcie swoich furtek) w istocie pomagają dopiero nieść krzyż obowiązków danych i zadanych nam od Boga.

Po drugieuzdrawia Bóg i prosić każdy może a to Bóg decyduje kiedy i komu udzieli danej łaski. Ks. Adam Skwarczyński mówi tak: dusza-ofiara ma prawo prosić o łaskę zdrowia fizycznego i psychicznego, o zdrowie duszy i ciała – potrzebne do wypełniania obowiązków stanowych

 Moje świadectwo:

I ja tak właśnie zrobiłam, miałam aż przez 18 lat różne lęki a było to wynikiem przekleństwa rzuconego na mnie przez pewnego Rosjanina na ostatnim roku studiów. Nie wstydzę się świadczyć o tym, bo mój ks. proboszcz a i ks. Adam Skwarczyński wiedzieli jak i ile kosztowało mnie dotarcie na jakąkolwiek mszę św. w niedzielę czy święto, nie mówiąc o zwykłym dniu tygodnia. Zgodnie z ich sugestiami ofiarowałam to za tych, którzy mogą a nie chcą chodzić do kościoła. Dla mnie każde wyjście na ulicę było męczarnią ponad ludzkie siły. Zawsze ktoś musiał mi towarzyszyć. Młoda a chodziłam z parasolką, która służyła mi za laskę – musiałam czuć jakieś oparcie, siąść co chwilę, nogi z waty a serce mało co nie wyskoczyło z orbity.
Ile dni świątecznych, świętych Bożych dni, uroczystości kościelnych spędziłam w domu płacząc i pytając Boga o to, czy kiedyś – jak każda inna „normalna” osoba – będę z dzieckiem, w parku, na placu zabaw, na ulicy, w kościele.

Jedna modlitwa uwolnienia z położeniem rąk i stuły mi na głowę – jestem wolna od lęków a przekleństwo było na mnie rzucone w ten mniej więcej sposób: „będziesz miała nogi a nie dasz rady iść i zapamiętasz to sobie na długie lata jak nie dasz rady zrobić kroku”.
Nie ważne co było przyczyną, mogę tylko nadmienić, że właśnie owe „więzy międzypokoleniowe” i proszę tu o modlitwę za mego śp. dziadka Henryka, ale też i za wszystkie ciocie babcie, które w dobrej wierze chadzały i dzieci, wnuki prowadzały na polecane w kościele spotkania z okultystą Harrisem

Kroki robiłam, do pracy jeździłam ale zawsze albo ktoś musiał być obok albo samochód (dawałam radę spokojnie siedzieć ale nie chodzić). A gdy cierpienia się nasilały – zostawałam w domu – nie żałuję, dzięki temu powstała również i ta strona i dlatego rozumiem innych i z miłością będę podpowiadać w takich przypadkach: albo do egzorcysty albo na msze św. uzdrowienia i uwolnienia lub do parafialnego księdza po modlitwę uwolnienia z nałożeniem rak i stuły na głowę.
Pomogło też odrzucenie mojego ciągłego „ale”
Często, gdy w ważne święto kościelne nie mogłam pójść do koscioła, prosiłam ks. Adama o błogosławieństwo a on oprócz modlitwy kazał mi to zaakceptować i dziękować za ten krzyż. Byłam zdumiona, Pytałam się „jak to mam dziękować za to, że nie mogę pójść do kościoła, na ulicę, wszyscy patrzą jak na dziwaka, znikąd pomocy a ja co mam myśleć no i  to ciągłe „ale” oraz „dlaczego”
Słyszałam w odpowiedzi od ks. Adama „jak p. Ewa odrzuci swoje „ale” i zaakceptuje ten krzyż, to wówczas Bóg uleczy mnie z lęków.
Pewnego razu mówię „Ok, Boże! Nie ma już mego „ale”, akceptuję to wszystko i cieszę się, że nie idę do koscioła – hehe jak to brzmiało, bardziej jak wyrzut a nie akceptacja krzyża”. Ta moja mowa do Boga miała coś z sarkazmu „dziękuję” brzmiało jak dziękuję rozżalonego dziecka, które zamiast oczekiwanej zabawki dostało np. lizaka 😉
Gdy minęła 18-00 (godzina ostatniej mszy św.) i wiedziałam, że teraz nawet jakbym chciała to nie pójdę – powiedziałam „dziękuję Ci Boże ale głównie za to, że nic mi się nie stało za to, że nie poszłam dziś do kościoła (ten lęk i poczucie krzywdy bo duch oskarżyciel nie próżnował) a ofiaruję to za tych, którzy nie poszli z nudów, bo im się nie chciało…
I w tej samej chwili …. poczułam siłę, i przypływ zdrowia fizycznego i uspokojenie serca i od tamtej pory nigdy już nie miałam tak, by nie móc pójść w niedzielę czy w święto do kościoła na mszę św. Po latach, 15 sierpnia rok temu Pan udzielił mi łaski codziennego uczestnictwa we mszy św., większość czasu teraz spędzam na dworze, na placu zabaw, na basenie, w parku, na wyjazdach – do parku, lasu, na wieś.
Więc zadam pytanie – czy było błędem proszenie o uzdrowienie? Czy zrobiłam coś złego i odwróciłam się przez to od krzyża? Czy nie mam problemów (bardzo zła sytuacja z powodu braku pracy), czy nie jest – jak tłumaczy ksiądz Adam – krzyżem radość codziennego wczesnego wstawania, udawania się do kościoła, prowadzenia domu, tej strony, pomagania sobie i innym?
Niech każdy odpowie sobie w sercu, a ja zapraszam na msze św. uzdrowieniowe.

Ci. którzy mnie znają w realu, wiedzą że piszę prawdę a Helence z grupy św. ojca Pio w Chełmie dziękuję, że kilka lat temu w dniu rocznicy objawień fatimskich zawiozła mnie do ks. Jana, który był jej kierownikiem, pomodlił się nade mną i uwolnił od przekleństwa. Tylko jeden raz odmówił tę modlitwę i uwolnił mnie od wpływu przekleństwa i wszelkich złych duchów, a teraz jak trzeba – to ja kieruję do Niego różne osoby, ostatnio taką modlitwę ks. Jan odmówił nad naszym Czytelnikiem Bogdanem .

Już słyszę słowa sarkazmu – „zdrowa, to czemu dalej słucha, jeździ” – otóż jak mówi sam papież Franciszek, ponoć autorytet dla tych krytykantów:  „Wszyscy bowiem podlegamy kuszeniu ze strony diabła, który nie chce naszej świętości, dlatego chrześcijańskie życie to w znacznej mierze walka z kusicielem”.
Więc tu nie ma „raz” tylko ciągła walka duchowa i ciągła potrzeba uzdrawiania i uwalniania.

Dziś pomagam innym i dziękuję Ci Boże za to, że dałeś mi siły do złożenia tego świadectwa
Ewa

krzyż charbel

Zanurzam we Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa wszystkich czytających to świadectwo. Masz lęki? – Odmawiaj te modlitwy! oddaj wszystko i zanurz wszystko we Krwi Baranka

Panie Jezu, wyznaję Cię jako swojego Mistrza i Pana,
Wierzę, że każdą kroplę Swojej drogocennej Krwi przelałeś po to,
Aby odkupić mnie i moją rodzinę,
Aby uwolnić nas od szatana, grzechu i wszelkich zniewoleń.
Panie Jezu z głęboką wiarą w Ciebie proszę,
Aby Twoja Krew okryła to miejsce,
Każdy kąt mojego domu, wszystkie pojazdy, którymi się poruszam ja i moi bliscy,
I wszelaką własność, którą Ty nam dałeś.
Panie Jezu, obmyj swoją drogocenną Krwią mnie samą i moją rodzinę
Niech okryje nas od stóp do głów.
Proszę o całkowitą ochronę życia mojego i mojej rodziny.
Panie Jezu, zachowaj nas dziś od złego,
Od grzechu pokus, ataków i utrapień ze strony szatana,
Od lęku przed ciemnościami i przed ludźmi,
Od chorób, zwątpienia, złości, nieszczęść
I wszystkiego, co nie należy do Twojego Królestwa.
Napełnij nas, Panie Jezu swoim Duchem św. i obdarz darami:
Mądrości, poznania, wiary, rozumu i rozeznania,
Tak abyśmy żyli dziś w Twojej chwale.
Wypełniając wszystko to, co dobre.
Chwała Ci Jezu! Dziękuję Ci Jezu!
Kocham Cię Jezu! Uwielbiam Cię Jezu!

*********************

„Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.
– Zanurzam w Twojej Krwi wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek się o nich dowiem.
– Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.
– Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać, i mój odpoczynek.
– Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie.
– Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się Jej moc.
– Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła świętego i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko do „banku” Twojej Krwi na „konto” Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bez warunków i bez zastrzeżeń.
– Jezu, rozpalaj moje serce miłością do Ciebie;
– stawaj się Centrum mojego życia na każdej jego płaszczyźnie i w każdym wymiarze;
– przemieniaj moje myślenie, patrzenie, słuchanie;
– wypełniaj i uzdrawiaj moją przeszłość; moją wolę, pamięć, rozum i uczucia;
– Kieruj moim TERAZ, by było zgodne z Twoją wolą.
– Chcę mówić to co Ty chcesz, a resztę przemilczeć.
– Chcę czynić to co Ty chcesz, a resztę zostawić.
– Chcę iść tam gdzie Ty chcesz, a resztę ogarniać modlitwą.
– Chcę cieszyć się tym co Ciebie cieszy, być pociechą w Twoim smutku;
– cierpieć co Ty chcesz i otwartym sercem przyjmować z wdzięcznością to, co Ty mi w każdym momencie zsyłasz.
– Chcę słuchać Twego słowa i wypełniać je;
– kochać tych, których Ty kochasz;
– troszczyć się o tych, których mi dajesz;
– widzieć w ludziach to co Ty chcesz i służyć im tak, jak Ty chcesz.
– Bądź Wola Twoja – zawsze i we wszystkim. Amen

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Moje świadectwo – czyli: czy niesienie krzyża jako dusza-ofiara zabrania „promować” i uczestniczyć we mszach św. o uzdrowienie

  1. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja "ŚWIADECTWO" Cz. V czw. 24.11.1988, godz. 23.00

    – Bezużyteczną służebnicą jestem. Zupełnie i całkowicie. Nie mają wartości ani moje czyny, ani moje słowa, jakie ofiaruję Jezusowi. Wszystko jest niczym, bezsilnością. Wołaniem o Jego Miłosierdzie.

    Największym cudem jest, że On chce spojrzeć na mnie, że mnie kocha …

    J 3, 27. 30 "… Człowiek nie może otrzymać niczego, co by mu nie było dane z nieba.
    Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał".

  2. Św Estera z Persji
    Według Biblii Estera była młodą Żydówką, która wychowywała się pod opieką swojego stryjecznego brata Mardocheusza. Mardocheusz sprawował wysokie stanowisko na dworze ówczesnego króla Persji Achaszwerosza. Jej kariera rozpoczęła się w chwili, kiedy król rozgniewany na swoją dotychczasową małżonkę Waszti, oddalił ją od siebie. Za radą dworzan postanowił poszukać sobie nowej żony. Z jego rozkazu do siedziby w Suzie ściągnęły najpiękniejsze kobiety w królestwie. Wśród nich była Estera. To właśnie ona najbardziej spodobała się królowi i to ona została jego żoną i królową.

    Jakiś czas później Mardocheusz popadł w konflikt z Hamanem, najwyższym urzędnikiem w Persji. Powodem konfliktu był fakt, że Mardocheusz odmówił złożenia mu pokłonu jak inni dostojnicy. Wówczas Haman, postanowił zemścić się nie tylko na Mardocheuszu, ale i na wszystkich Żydach zamieszkujących kraj. Udało mu się wymóc na królu dekret dający mu prawo do wymordowania całego narodu.

    Estera chcąc ratować swój naród, zdecydowała się udać do męża i prosić o zmienienie rozkazu. Było to dość ryzykowane, bowiem Achaszwerosz, jako władca porywczy mógł rozgniewać się za to, że przyszła do niego bez polecenia i skazać ją na śmierć. Jednak król przyjął ją łaskawie i obiecał wydać ucztę na jej cześć.

    Na uczcie obecny był też Haman. Wtedy to Estera ujawniła, że przez intrygę tego człowieka jej naród musi zginąć. Rozgniewany król kazał powiesić Hamana. Mardocheusz zajął jego stanowisko.
    Źródło: Internet

    Pismo Święte – Księga Estery

  3. ks. Adam Skwarczyński pisze:

    +JMJ
    Moje określenie było proste: mogę prosić o oddalenie cierpienia ode mnie, ale ze względu nie na mnie, a na innych – dla lepszej służby im właśnie.
    Z Bogiem.

  4. Monika pisze:

    Zaświadczam tutaj, że Ewa mówi prawdę, mówi od serca i uczciwie – bo Ją znam dobrze w realu i znałam Ją nim założyła tę stronę.
    Pozdrawiam Cię Ewo i Ciebie Kazimierzu. 🙂
    Zmieniłam stacjonarkę na laptop – dlatego znaczek przy nicku się zmienił.

    • wobroniewiary pisze:

      Wiem że Ewa pisze prawdę bo jestem świadkiem Jej wychodzenia, to był długi ale owocny proces, wiem że Ty chodziłaś z Nią w realu a ja na telefonie.
      Adres poczty użyłaś inny niż wcześniej dlatego znaczek inny, pozdrawiam K.

      • Monika pisze:

        Ewa ma się już całkiem dobrze. Oboje byliśmy świadkami przemiany.
        Życie niesie ze sobą każdemu z Nas różne problemy, w tym te zwykłe egzystencjalne, gdy na przykład brak kasy na jedzenie czy na prąd, bo nie ma pracy. Ale jak mawia Grzesio: „nikt nie mówił, że będzie łatwo”. A Ewie jest tym bardziej trudno, bo jest z każdej strony atakowana i wiemy dlaczego.
        Bóg jest Wielki i tylko Jezus jest Panem!
        Mam dwa adresy mailowe, bo jeden na jakiś czas „zaniemógł” i musiałam założyć drugi.

  5. Veline pisze:

    Lęki potrafią uprzykrzyć życie…niestety coś o tym wiem 😛
    Ile to już lat? Hmm, 15 a może więcej. No cóż, co mnie nie zabije, to mnie WZMOCNI.

    • ircia pisze:

      leki to straszna sprawa,potrafia calkowicie utrudniac zycie,ale nie zawsze sa one skutkiem przeklenstwa,czy w ogole demonicznym,potrafia byc takim naszym krzyzem od Boga,a w takim przypadku,trzeba to zaakceptowac i czekac,modlic sie,byc moze Bog stwierdzi,ze swoj ziemski krzyz juz skonczylismy niesc,no chyba,ze bedzie Jego wola,bysmy niesli go do konca.Niech sie dzieje Twoja Panie ,a nie moja wola! 🙂

  6. Janina pisze:

    Ewo, bardzo dziękuję za swiadectwo. Dla mnie ono jest pożyteczne i bardzo.

  7. Sebro pisze:

    Ks. Małkowski nadepnął komuś na odcisk. Aczkolwiek nie wiedziałem, że na kopytach też rosną odciski.
    Senator z PO domaga się uciszenia ks. Małkowskiego i zakazu głoszenia kazań. Wzywa abp. Nycza do działania. Ciekawe, że nie domaga się chociażby ekskomuniki dla prezydenta Komorowskiego, nie, lepiej uciszyć księdza za prawdę.
    Jednego już uciszyli swego czasu.
    http://www.fronda.pl/a/senator-po-czas-zrobic-porzadek-z-ks-malkowskim,36382.html

  8. Piekne Swiadectwo Ewuś i chociaz mowiłaś mi o tym przez telefon, to teraz pojełam to lepiej 😉

  9. Łk 11, 5-23
    Natrętny przyjaciel
    5 Dalej mówił do nich: „Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, 6 bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać”. 7 Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. 8 Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
    Wytrwałość w modlitwie
    9 I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. 11 Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? 12 Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.
    Złośliwe zarzuty
    14 Raz wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli: „Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy”. 16 Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. 18 Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. 19 Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. 20 A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże.
    21 Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22 Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda.
    23 Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.

  10. monika pisze:

    Ewo ja mam tak samo jak ty miałaś tj. mam takie stany lękowe, że nie mogę swobodnie chodzić po ulicy a z pójściem do kościoła również mam problem. Mam dwoje małych dzieci. Ja wiem, że ktoś rzucił na mnie przekleństwo, tylko nie wiem niestety jak się od tego uwolnić. Wyjazd na mszę o uzdrowienie czy wizyta u egzorcysty nie wchodzą w grę bo mój mąż pracuje na wyjeździe i nie miałabym z kim dzieci zostawić. Co mam zrobić?Jak sobie pomóc?Już nie mogę tak żyć i boję się że umrę na zawał, bo mam czasem straszne bóle serca i nie mogę oddechu złapać.

    • wobroniewiary pisze:

      Modlitwę o uzdrowienie i uwolnienie (bo tu nie jest potrzebny egzorcyzm)_ może odmówić nad Tobą każdy jeden kapłan na miejscu.
      Naprawdę.
      Niejeden Czytelnik o złej woli złorzeczył mojej Ani, miała lęki a demony jednej z osób pisały wprost „dziś przyjdziemy w nocy do Twojej Anki” i ksiądz Krzysztof po mszy św. nakładał jej ręce na głowę i modlił się.
      Co wymodlił 🙂
      Napiszę krótko – niedługo ma wycieczkę w pewne miejsce, gdzie znajduje się „góra czarownic” i Ania … bierze ze sobą sól egzorcyzmowaną i to miejsce, które będą zwiedzać – ona posypie tą solą i pokropi wodą, bo tę zawsze ma ze sobą w zwykłym piciu 🙂
      Ks. Adam jest z niej dumny, pobłogosławił ją i jej „misję” – ona nie wierzy w czarownice i mówi „mamo tam pasowałoby posypać sól, a kto to zrobi” ale jest tak posłuszna, że czekała, co wymodli ksiądz Adam „jechać i sypać solą” czy nie jechać.
      A ma tylko 8 lat.
      Jedzie i będzie używać soli – soli egzorcyzmowanej 😉

  11. Renata pisze:

    Ewo, i ja dołączam się do podziękowań. Było mi ono bardzo potrzebne, mimo że kiedyś je słyszałam, teraz nabrało innego wymiaru. Myślę, że wielu z nas zmaga się z podobnymi dolegliwościami i chyba najbardziej potrzebne są słowa – przyjmij to…

    • wobroniewiary pisze:

      Nie ma za co.
      Właśnie zaczęła się niedziela i dziś powstała „nowa” modlitwa ułożona przeze mnie 🙂
      Otóż po 23-00 przypomniałam sobie „jutro niedziela” chleb…Mała też nie spała, podjechałyśmy do sklepu, krótkie szybkie zakupy Tuż obok tego sklepu jest cmentarz, wiec zatrzymałyśmy się, wzięłam wodę egzorcyzmowaną, by pokropić cmentarz, przynieść duszyczkom troszkę ulgi.
      Sprawdzam, która jest godzina – równo północ, tak więc odmówiłam następującą modlitwę:

      Wieczny odpoczynek racz im dać Panie
      a ta godzina niech już na zawsze Bożą godziną się stanie”

      Kiedyś jak ktoś kogoś pytał, czy weszłabyś o północy na cmentarz to wiadomo: lęk przerażenie a teraz nie tylko bym weszła ale weszłam! I jaki pokój serca czułam 🙂
      Jezus jest Panem!

      • Veline pisze:

        A propos cmentarza…przypomniało mi się jak wiele lat temu byłam tam jako dziecko i obserwowałam pewną panią, wglądała całkowicie normalnie,miała ciemne włosy i ubrana była w spódnicę. W pewnym momencie spojrzałam w dół, trochę poniżej kolan tej osoby nie było już nic i zastanawiałam się, jakim cudem ona stoi…

  12. AnnaSawa pisze:

    Ewo, a ja dziękuję Ci z serca za to świadectwo. Nie będę opowiadać o swoich doświadczeniach z pewnymi odczuciami (przynajmniej na razie) ale powiem tylko tyle, że dodatkowo… znowu tutaj dostałam kolejną wskazówkę i pocieszenie :)….oraz kolejną dawkę wiedzy 🙂 Tym razem od Ciebie Ewo w tym poście. Niech nam Bóg błogosławi i umacnia nas.
    ps: trzymajmy się i z Bogiem !

  13. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja "POUCZENIA" pt. 14.07.1989, godz. 23.00

    † Trzeba w życiu kierować się wyłącznie dobrem duszy: twojej i bliźnich, i unikać wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Badaj swoje intencje: czy o wygodę i przyjemność ci chodzi, czy o ubogacenie wewnętrzne innych ludzi.

    Pozory grzechu są grzechem.

    Łk 4, 12 "Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»".

  14. Magdalena pisze:

    „Wszyscy jesteśmy kuszeni, bo takie jest prawo życia duchowego, takie jest chrześcijańskie życie: to walka. Albowiem książę tego świata, diabeł, nie chce naszej świętości, nie chce, byśmy szli za Chrystusem. Ktoś może mi powiedzieć: «Ależ ojciec jest niedzisiejszy! W XXI wieku mówić o diable?!». Tymczasem popatrzcie, że diabeł istnieje! Naprawdę, i to nawet w XXI wieku! I nie możemy być naiwni. Musimy nauczyć się z Ewangelii, jak z nim walczyć”
    (Papież Franciszek)

  15. ula pisze:

    Ewa, bardzo dobrze Cie rozumiem…. ze stanami lękowymi borykalam sie dlugo, uratowal mnie rozaniec 🙂

  16. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja "ŚWIADECTWO" Cz. V śr. 30.11.1988, godz. 20.35

    † Aby ci ułatwić trwanie w zjednoczeniu ze Mną – w Miłości Mojej – mów Mi ciągle:
    Jezu kocham Cię i jestem Twoja. To będzie twoja modlitwa Jezusowa i będziesz zawsze w jej wnętrzu, a tym samym we wnętrzu Mojego Serca. Ona ogarnie cię, przesączy i przemieni, i będę mieszkał w tobie jako w domu Moim.

  17. tereska pisze:

    Dziękuję za świadectwo 🙂

  18. Pingback: W Wielki Tydzień z bł. Janem Pawłem II i św. Ojcem Pio – “im dusza jest milsza Bogu, tym bardziej powinna być doświadczana” | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

  19. agnieszka pisze:

    Amen
    A ja jakby wszystko na nowo „buduje” choć był czas wspaniałej posługi we wspólnocie Odnowy….a potem pograzenie w ciemności i glupocie …ale Boża obecność ciągle wyczuwalna …i Jezus zawsze troskliwie prowadził…
    Dziś …cóż marny pył ze mnie …widzę ogromną swoją marnosc …choć On tak wiele wciąż daje..

    Ewo …módl się za mnie …mam wrażenie że z innej bajki jestem a na tej stronie czuję się jak u siebie że myśli i wszystko co czytam jest wpisane we mnie …
    A tu ciągle jakieś zniewolenia znajduje…Pan pomału warstwa za warstwa oczyszcza pokazuje …docierając do źródeł problemów…nie jest to spektakularne …choć w mojej duszy owszem …
    Może kiedyś będzie okazja spotkać się w realu! 🙂

  20. Pingback: „im dusza jest milsza Bogu, tym bardziej powinna być doświadczana” | Serce Jezusa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s