Synod za „radykalną wiernością Ewangelii” – koniec marzeń liberalów i fałszywych proroków

Przedstawione dziś na Synodzie dokumenty są „katolickie w najlepszym tego słowa znaczeniu” – ocenia konserwatywny kardynał George Pell. „Jest radykalna wierność Ewangelii” – dodaje.

Ojcowie Synodu spotkali się dziś ponownie na sesji ogólnej. Zapoznali się z relacjami z obrad dziesięciu grup językowych. Relatorzy zasygnalizowali duże zastrzeżenia co do Relatio post disceptationem. Mówiono o takich kwestiach jak nierozerwalność małżeństwa, konkubinat czy związki homoseksualne. Zwrócono uwagę na konieczność zachowania pełnej ciągłości z nauczaniem Kościoła.

Wszystkie grupy przedstawiły na piśmie swoje poprawki co do Relatio, niektóre – wręcz nową jej wersję. Na tej podstawie Synod ma zredagować dokument końcowy .

W briefingu z dziennikarzami uczestniczył między innymi kard. Christoph Schönborn. „Myślę, że po wysłuchaniu dziesięciu sprawozdań mogę powiedzieć, iż kluczem hermeneutycznym Synodu jest wola pozytywnego spojrzenia na sytuacje, w których istnieją obiektywne uchybienia. Chodzi tu o przełożenie akcentów, o zmianę spojrzenia na przykład na pożycie przed ślubem. Abyśmy widzieli w tym nie tylko to, czego brakuje, ale również to, co już tam istnieje i się rozwija. Zrozumieliśmy, że jest to jedna z intencji tego Synodu” – powiedział austriacki purpurat.

Zadowolony z pracy w grupach językowych jest także australijski hierarcha, znany ze swojego konserwatyzmu, kard. George Pell.

Przedstawione dziś rano dokumenty są prawdziwie katolickie w najlepszym tego słowa znaczeniu. Istnieją pewne rozbieżności, ale jest też radykalna wierność Ewangelii. To bardzo pozytywne. Klimat szczerości i otwarcia, różnorodność w jedności. Potwierdziliśmy, że wierność nauczaniu Kościoła i Ewangelii jest bezdyskusyjna. Oznacza to oczywiście miłosierdzie, ale w prawdzie. Po ogłoszeniu tych dokumentów z grup językowych sytuacja zdecydowanie się wyklarowała i jestem pewny, że ta linia będzie też w orędziu końcowym” – stwierdził.
Źródło: Fronda

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

36 odpowiedzi na „Synod za „radykalną wiernością Ewangelii” – koniec marzeń liberalów i fałszywych proroków

  1. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja "POUCZENIA" wt. 3.03.1992, godz. 8.20

    – Dlaczego, Jezu, w Twoim Kościele jest więcej kobiet niż mężczyzn?

    † Bo mężczyźni bardziej pragną robić karierę, a kobiety kochać. <2

  2. wobroniewiary pisze:

    Już wiem czemu niektórzy krytykują msze św. o uzdrowienie i wieczory uwielbienia. Papież wyjania, że to są modlitwy trudne 😀

    Papież na porannej Mszy: modlitwa uwielbienia jest trudna, ale daje radość
    To proste modlić się o jakieś łaski. Trudniejsza jest modlitwa uwielbienia, jednak to ona jest modlitwą prawdziwej radości. Mówił o tym Papież na porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty. W homilii nawiązał do słów z Listu do Efezjan, w których św. Paweł z radością wychwala Boga. Jest to właśnie modlitwa uwielbienia, którą niezbyt często praktykujemy. „Wychwalanie Boga jest czystą bezinteresownością” – podkreślił Franciszek.

    „Potrafimy bardzo dobrze się modlić, gdy o coś prosimy, także wtedy, kiedy dziękujemy Panu, ale modlitwa uwielbienia jest dla nas nieco trudniejsza. Nie jest czymś zwyczajnym wychwalać Pana. A możemy zrozumieć to lepiej, kiedy przypominamy sobie, co Pan uczynił w naszym życiu. «W Nim, w Chrystusie, wybrał nas przed założeniem świata». Błogosławiony jesteś, Panie, ponieważ Ty mnie wybrałeś! To jest radość z ojcowskiej bliskości i czułości” – powiedział Ojciec Święty.

    „Modlitwa uwielbienia przynosi nam radość bycia szczęśliwymi przed Panem. Dołóżmy zatem starań, by ją odnaleźć” – zachęcał dalej Papież. Podkreślił jednak, że punktem wyjścia jest pamięć o tym, że to Bóg wybrał mnie przed założeniem świata.

    http://pl.radiovaticana.va/news/2014/10/16/papie%C5%BC_na_porannej_mszy:_modlitwa_uwielbienia_jest_trudna,_ale_daje/pol-831363
    strony Radia Watykańskiego

  3. Radlerek pisze:

    Kościół się zmitygował. Watykan wysłał nowe tłumaczenie z synodu. Koniec z ciepłym przyjęciem homoseksualistów.
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,16816938,Kosciol_sie_zmitygowal__Watykan_wyslal_nowe_tlumaczenie.html

    • Andrzej pisze:

      Niestety sytuacja nie jest tak różowa jak w tej chwili się ją prezentuje. To co się wydarzyło przypomina klasyczne rozpoznanie walką lub masońską metodę zrobienia dwóch kroków w przód, a potem jednego w tył. Osiągnięto pewne cele, które w najbliższej przyszłości powrócą.
      Metoda, którą zastosowano polega na sprawdzeniu jak wrażliwy jest przeciwnik, czy przyjmie dwa kroki, jeżeli tak to super, jeżeli jednak nie, to … bardzo dobrze.
      Można zastanowić się czemu jest bardzo dobrze?
      Otóż problem, który jest planowany do przepchnięcia w Kościele Katolickim (związki między sodomitami i Komunia dla osób permanentnie żyjących w grzechu cudzołóstwa) OFICJALNIE ZAISTNIAŁ W ŚWIADOMOŚCI BISKUPÓW I WIERNYCH. PRZEPROWADZONO OFICJALNE ROZMOWY, OPINIA PUBLICZNA ZAWRZAŁA Z OBURZENIA. Jednak za dwa, trzy lata po odpowiedniej obróbce zarówno biskupów jak i wiernych nikt nie zareaguje gdy problem powróci. Teraz rozpoczęło się oswajanie z tematem, można specjalnie przegrać potyczkę, aby wygrać bitwę.
      Powtórzę jeszcze raz problem sodomitów i Komunii dla rozwodników powróci i … zostanie załatwiony pozytywnie.

      • Admin pisze:

        Andrzej pisze:
        „można specjalnie przegrać potyczkę, aby wygrać bitwę.”

        Pismo Święte pisze:
        […] Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. 19 I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. […] http://www.nonpossumus.pl/ps/Mt/16.php

      • Monika pisze:

        Andrzeju, skąd Ci się to bierze to złe myślenie?
        Czy Ty może chcesz nam powiedzieć, że jesteś wróżbitą albo prorokiem?
        A może wiesz nawet więcej niż sam Pan Bóg co będzie za dwa, trzy lata?

      • Sara pisze:

        mnie tez rozsmieszyl tytul tekstu: KONIEC MARZEN LIBERALOW!!!
        Nie badzmy tacy naiwni (mowiac najlagodniej!)! Badzmy czujni i rozsadni!!
        Mysle Moniko, ze to nie jest zadne „zle myslenie” Andrzeja, tylko spostrzegawczosc i wiedza…..moze jestes b.mloda i masz prawo do takiej swietej naiwnosci! Nawet zazdroszcze ci jej!
        I od razu uprzedze karcace komentarze Adminow: zadnych „proroctw” irlandki NIGDY nie czytuje!!

      • Admin pisze:

        A co w tym jest śmiesznego? Synod się kończy wiemy już o tym że nie będzie zmian o których było tak głośno a liberałowie dalej mogą sobie marzyć, tylko marzyć, Kościół jest jeden i żadne bramy piekielne go nie przemogą.
        Saro, staramy się być rozsądni, czujni i staramy się też nie popadać w jakieś emocje i przesadne podejrzenia ale na chłodno i ze spokojem obserwować wydarzenia. Wiele osób „wróżyło” już teraz schizmę, herezje Papieża Franciszka i Bóg wie co jeszcze po tym Synodzie, ileż to było artykułów, wiadomości, newsów i komentarzy i co? ano nic 🙂 Kościół jest jeden Papież Franciszek za sterami Łodzi a my wiosłujemy dalej 😉

  4. Ania pisze:

    Wspaniała wiadomość 🙂

    • wobroniewiary pisze:

      Październik to miesiąc Różańca św.
      W Krucjacie Różańcowej modlimy się o wierność Bogu, Krzyżowi i Ewangelii
      Różańcem w Krucjacie a nie jakimiś krucjatkami obroniliśmy wierność Ewangelii
      Wyznawcy Mery podkulili ogon ale dalej szczerzą kły na Papieża, więc weźmy ich na modlitewny szturm różańcowy

  5. Ania pisze:

    Satanista zabijał i zjadał ludzi…
    Satanista ze Stanów Zjednoczonych zabił i zjadł cztery osoby. Chwalił się znajomym, że w ogrodzie pochował resztki szczątków, ale nikt mu nie wierzył. Do momentu aż sprawdziła to policja…

    Satanista z USA przyjął imię babilońskiego bożka Pazuzu (takie samo imię nosił diabeł, dręczący dziewczynkę w filmie „Egzorcysta”). Jak się jednak okazało, satanistyczne fascynacje nie są jedyną winą mężczyzny, bowiem zabił on i zjadł cztery osoby.

    W ogrodzie Pazuzu Ilaha Algard policja odkryła dwa niekompletne szkielety ludzkie. Były to szczątki mężczyzn, których satanista zjadł kilka lat temu. Pazuzu podobnie postąpił też z dwiema prostytutkami. Resztę szczątków, których nie zjadł, spalił w palenisku.

    Satanista publicznie opowiadał o swoich zbrodniach, ale nikt nie traktował go serio. „Paz mówił o tym każdemu. Ale nigdy mu nie wierzyłam. Śmiał się, że ma w ogrododzie szkielety. Opowiadał co zrobił i dlaczego to zrobił. Nikt mu nie wierzył” –ujawnia w rozmowie z The Hufftington Post kobieta, która przez miesiąc mieszkała z Algardą.

    Sataniście grozi teraz dożywocie albo kara śmierci.
    http://www.fronda.pl/a/satanista-zabijal-i-zjadal-ludzi,42842.html

  6. Jeremiasz pisze:

    Alleluja 🙂 Chwała Panu !

  7. Radlerek pisze:

    Wspaniała okazja do spotkania się WOWITów 🙂
    Toruń, ks. Piotr Glas.
    Proszą o szybkie zapisywanie się
    „Prosimy o przyśpieszenie dokonywania zapisów i wpłat na rekolekcje, gdyż wybór sali uzależniamy od ilości uczestników.”

    Rekolekcje
    „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12,49)
    W dniach 21-23 listopada 2014 r. Katolickie Stowarzyszenie Ewangelizacyjne Posłanie zaprasza na rekolekcje, które poprowadzi ks. Piotr Glas.
    http://rekolekcje.poslanie.pl/formularz-zgloszeniowy/

  8. Ania pisze:

    Jeden z Ojców Synodu mógł zostać zabity w łonie matki
    Arcybiskup Zbigniew Stankiewicz mógł umrzeć jeszcze w łonie matki. Jego ciotka, lekarz, sugerowała, by matka dokonała aborcji. Ta jednak, ufając Bogu, wybrała wierność wierze katolickiej.

    Arcybiskup Zbigniew Stankiewicz z Łotwy, były wiceprezes Związku Polaków w tym kraju, mógł zostać zabity jeszcze przed narodzeniem. Gdy jego matka zaszła w ciążę w wieku 40 lat, jego ciotka – lekarz – zaproponowała jej aborcję. Przed śmiercią późniejszego arcybiskupa uchroniła katolicka wiara matki, która nie zgodziła się na morderstwo i powierzyła wszystko Bogu.
    Abp Stankiewicz pierwszy raz poinformował o tej dramatycznej chwili jeszcze w 2002 roku, gdy parlament Łotwy miał zamiar zalegalizować aborcję – do czego w ostateczności niestety doszło
    http://www.fronda.pl/a/jeden-z-ojcow-synodu-mogl-zostac-zabity-w-lonie-matki,42878.html

  9. Jan pisze:

    Jeden z Ojców Synodu mógł zostać zabity w łonie matki
    Arcybiskup Zbigniew Stankiewicz mógł umrzeć jeszcze w łonie matki. Jego ciotka, lekarz, sugerowała, by matka dokonała aborcji. Ta jednak, ufając Bogu, wybrała wierność wierze katolickiej.

    Arcybiskup Zbigniew Stankiewicz z Łotwy, były wiceprezes Związku Polaków w tym kraju, mógł zostać zabity jeszcze przed narodzeniem. Gdy jego matka zaszła w ciążę w wieku 40 lat, jego ciotka – lekarz – zaproponowała jej aborcję. Przed śmiercią późniejszego arcybiskupa uchroniła katolicka wiara matki, która nie zgodziła się na morderstwo i powierzyła wszystko Bogu.
    http://www.fronda.pl/a/jeden-z-ojcow-synodu-mogl-zostac-zabity-w-lonie-matki,42878.html

  10. Ania pisze:

    Francja: aborcyjna profanacja ukarana. Femen chciał anulować Boże Narodzenie
    Sąd w Paryżu skazał działaczkę stowarzyszenia Femen, Eloïse Bouton na cztery miesiące więzienia w zawieszeniu i 10 tys. euro grzywny. Lewaczka wtargnęła do paryskiego kościoła i w obrazoburczy sposób zamanifestowała swoje proaborcyjne przekonania.

    20 grudnia 2013 r. skazana wtargnęła do paryskiego kościoła Św. Magdaleny (Madeleine) i na wpół naga odegrała scenę dokonania aborcji, rzucając na stopnie ołtarza kawałek cielęcej wątroby, mający przedstawiać „abortowany płód Jezusa”. Na jej plecach widniał napis: „Boże Narodzenie jest anulowane”.

    Po tym wydarzeniu na stronie internetowej Femenu ukazał się komunikat deklarujący, że „Boże Narodzenie jest anulowane!” Dodatkowo wyjątkowo straszliwie bluźniono, słowami których nie da się tu przytoczyć.
    http://www.pch24.pl/francja–aborcyjna-profanacja-ukarana–femen-chcial-anulowac-boze-narodzenie,31578,i.html

  11. Radlerek pisze:

    Nauka alfabetu w wydaniu norweskim
    Zamieszkała w Trondheim Agnieszka Wojtowicz zaalarmowała norweskie media z powodu skandalicznego „zadania domowego”, jakie przyniosły ze szkoły jej bliźniaki chodzące do 1 klasy

    Gdy dzieci zabrały się do odrabiania lekcji, p. Agnieszka dostala szoku: w brulionie nauczyciel wkleił następujący obrazek:
    Ponieważ dzieci w szkole Breidablikk w Trondheim uczą się nowej literki „E”, ich zadanie domowe polegało na wypisaniu słów z obrazka zaczynających się na „E”. Dzieci prawidłowo odgadły „elefant” (słoń) oraz „epler” (jabłka). Ale jak widać na załączonym obrazku zawiera on dalsze, nieco bardziej zaawansowane słowa zaczynające się na „E”: „ereksjon” (wzwód) a także „ejakulasjon” (wytrysk). Nie należy się wprawdzie spodziewać takiej znajomości języka ze strony 6-ciolatków, lecz sam fakt umieszczenia tych elementów w zadaniu domowym jest skrajnie bulwersujący i każe postawić pytanie, czym kierowała się autorka tych rysuków Henriflette.

    Sprawa nabrała rozgłosu i dziennik VG poświęcił jej całą stronę w środowym wydaniu 15.10.2014.

    – Dzieci miały wytłumaczyć, co widzą na rysunku, ale tego nie potrafiły wytłumaczyć – powiedzaiał p. Agnieszka w rozmowie z VG.

    – Rozmawiałam z wieloma osobami i wszyscy są w szoku. Jedna matka powiedziała, że nie pozwoliła córce odrabiać lekcji – dodała p. Agnieszka Wojtowicz. Historia niecodziennego zadania domowego trafiła także do Facebooka, wielu rodziców wyrażało oburzenie.Ponieważ dzieci w szkole Breidablikk w Trondheim uczą się nowej literki „E”, ich zadanie domowe polegało na wypisaniu słów z obrazka zaczynających się na „E”. Dzieci prawidłowo odgadły „elefant” (słoń) oraz „epler” (jabłka). Ale jak widać na załączonym obrazku zawiera on dalsze, nieco bardziej zaawansowane słowa zaczynające się na „E”: „ereksjon” (wzwód) a także „ejakulasjon” (wytrysk). Nie należy się wprawdzie spodziewać takiej znajomości języka ze strony 6-ciolatków, lecz sam fakt umieszczenia tych elementów w zadaniu domowym jest skrajnie bulwersujący i każe postawić pytanie, czym kierowała się autorka tych rysuków Henriflette.

    Sprawa nabrała rozgłosu i dziennik VG poświęcił jej całą stronę w środowym wydaniu 15.10.2014.

    – Dzieci miały wytłumaczyć, co widzą na rysunku, ale tego nie potrafiły wytłumaczyć – powiedzaiał p. Agnieszka w rozmowie z VG.

    – Rozmawiałam z wieloma osobami i wszyscy są w szoku. Jedna matka powiedziała, że nie pozwoliła córce odrabiać lekcji – dodała p. Agnieszka Wojtowicz. Historia niecodziennego zadania domowego trafiła także do Facebooka, wielu rodziców wyrażało oburzenie.
    http://scanpress.net/promowane/nauka-alfabetu-wydaniu-norweskim

    • Maggie pisze:

      Ktoś miał tam ograniczona wyobraźnię…sprowadzajaca sie do jednego, a wprowadzająca do programów podobnych do tych lansowanych przez MEN. Jednym słowem erupcja głupoty i satanizmu.

  12. Interwencja św. Jana Pawła II

    Od dwóch dni jestem w Rzymie i próbuję zrozumieć, co się dzieje na synodzie. Pod wieloma względami aktualne zgromadzenie synodalne okazało się nadzwyczajne. Nie tylko formalnie, ale rzeczywiście. Co udało mi się pojąć, streszczam poniżej.

    1. Trudność w zrozumieniu tego, co się dzieje, wynika najpierw z pewnych trudności komunikacyjnych. Nikt z dziennikarzy nie ma pełnego obrazu obrad. Nie wiemy, jak dokładnie wygląda dyskusja synodalna, jaka jest atmosfera, jakie padają dokładnie głosy i jak się rozkładają. Decyzją sekretariatu synodu wypowiedzi padające w czasie obrad zostały utajnione. Mamy więc dwie osobne relacje: pierwsza – oficjalna wersja watykańska, przekazywana przez o. Lombardiego. Padają zapewnienia o poczuciu jedności, działaniu Ducha Świętego. Są briefingi dla prasy, streszczające bardzo ogólnikowo to, co się dzieje. Druga narracja to wypowiedzi poszczególnych biskupów, którzy nie zostali zobowiązani do tajemnicy i mogą dzielić się swoimi odczuciami w wywiadach. Z tych wypowiedzi wyłania się nieco inny obraz, o wiele bardziej spolaryzowany. Rzeczywiście tak gorących obrad na synodzie dawno nie było. Są więc jakby trzy synody: ten rzeczywisty, ten pokazywany w wersji oficjalnej i ten, który trzeba jak z puzzli poskładać z wypowiedzi poszczególnych biskupów.
    2. Niesamowicie podgrzała atmosferę tzw. „Relatio post disceptationem”. Ten tekst miał być w założeniu streszczeniem pierwszego tygodnia obrad. Przygotował go sekretariat synodu. Dokument odczytano w auli synodalnej i, o dziwo, podano go jednocześnie w całości do prasy. Pojawiły się w nim stwierdzenia idące daleko „do przodu”. Media natychmiast podchwyciły swoje ulubione wątki dotyczące związków homoseksualnych czy komunii dla rozwodników, uznając, że oto Kościół zmienia dotychczasowe stanowisko w tych kwestiach. Pojawiła się jednak wątpliwość, czy owo streszczenie oddaje autentycznie przebieg obrad, czy jest raczej stanowiskiem samego sekretariatu synodu. Pierwszy publicznie zastrzeżenia wysunął abp Stanisław Gądecki w wywiadzie dla Radia Watykańskiego z wtorku (13.10). Chodziło głównie o stosunek do konkubinatów oraz par homoseksualnych. Relatio zaproponowało tak daleko idące wyjście Kościoła do tych osób, że zniknęło pojęcie grzechu i konieczność nawrócenia. Pojawiła się wątpliwość, czy nie jest to propozycja ustępstwa Kościoła wobec panującej kultury, które deprecjonuje małżeństwo.

    3. W czwartek 16 października, w 36. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Biskupa Rzymu, usłyszałem z dwóch źródeł, że na synodzie zainterweniował papież… św. Jan Paweł II. Mówiono wręcz o cudzie Jana Pawła. Na czym miała polegać jego interwencja? Otóż okazało się po dyskusji ojców synodalnych w 10 małych grupach, gdzie wymiana opinii jest o wiele bardziej żywa i konstruktywna niż na zebraniach ogólnych, że ojcowie synodalni w znacznej mierze nie zgadzają się ani z wymową ogólną „Relatio post disceptationem”, ani z jego konkretnymi „postępowymi” postulatami. Przełomem było to, że wszystkie dziesięć relacji streszczających pracę małych grup zostało podane do wiadomości prasy. Wydaje się, że o taką decyzję biskupi musieli stoczyć walkę z sekretariatem synodu, który był temu przeciwny. Co wynika z udostępnionych syntez pracy w grupach? Otóż okazało się, że ojcowie synodalni zasadniczo powiedzieli „stop” tym tendencjom, które w poniedziałek wydawały się dominujące. Wypowiedź abp. Gądeckiego z wtorku nie była więc wcale odosobnionym głosem polskiego konserwatysty, hamującego postępowego ducha reformy. To, co mówił w wywiadzie dla RV, zostało wprost powtórzone w raportach z małych grup. Ojcowie synodalni domagają się bardziej pozytywnego spojrzenia na małżeństwo, pokazania jego piękna, nieprzemijającej wartości. Chodzi o to, by zachwycić, zwłaszcza młodych ludzi, ideałem powołania do chrześcijańskiego małżeństwa, a nie sugerować, że jest on tak wysoki, że niemożliwy do realizacji. Trzeba dać pierwszeństwo prawdzie o małżeństwie przyniesionej przez Chrystusa. Takie głosy dominują.

    4. Synod nie odbywa się w jakiejś neutralnej przestrzeni. Spotkałem księży i świeckich głęboko zaniepokojonych wieściami z synodu. To znak, że zależy nam na Kościele. Pamiętajmy, że media zawsze wzmacniają głosy skrajne i obraz każdej rzeczywistości budują na podziałach. Warto po pierwsze – poczekać na końcowe teksty, wszystkie dotychczasowe materiały mają charakter roboczy. Po drugie – pamiętać, że synod jest instytucją doradczą, jego zadaniem ma być rozeznanie, zdiagnozowanie sytuacji bardziej niż proponowanie rozwiązań. Ostateczny głos zawsze należy do papieża. Po trzecie – spory w Kościele są czymś normalnym. Po czwarte – czuwa nad nami Duch Święty. Po piąte – módlmy się za Franciszka i synod. Nie traćmy zaufania do Boga i Kościoła.
    ks. Tomasz Jaklewicz
    Źródło: http://gosc.pl/doc/2204295.Interwencja-sw-Jana-Pawla-II

  13. „Synod nie zgadza się na propozycje laickiego świata”

    Przedstawione wczoraj nieoczekiwanie do publicznej wiadomości relacje poszczególnych grup językowych dały prawdziwy obraz poglądów ojców synodalnych, przeciwstawiając się wprowadzającej w błąd „Relacji po dyskusji” – powiedział agencji CNS kard. George Pell.

    „Chcieliśmy, aby katoliccy na całym świecie wiedzieli, o co rzeczywiście chodzi w dyskusjach na temat małżeństwa i rodziny. Sądzę, że w większości ludzie będą uspokojeni” – powiedział australijski purpurat kurialny, należący do Rady Kardynałów (K-9) i od lutego odpowiedzialny za watykańskie finanse. Jego zdaniem przedstawiona w poniedziałek „Relacja po dyskusji” wzbudziła kontrowersje ze względu na swą tendencyjność i niedokładne odzwierciedlenie odczuć ojców synodalnych. Przypomniał, że w dyskusji, która nastąpiła bezpośrednio po przedstawieniu tego dokumentu, trzy czwarte mówców zgłaszało swoje zastrzeżenia. Zarzucano brak odniesień do Pisma św., nauczania Kościoła, w tym papieży Pawła VI, Jana Pawła II i Benedykta XVI.

    Kard. Pell zauważył, że jedynie w trzech spośród 10 grup językowych znalazły się sugestie, by ułatwić osobom rozwiedzionym, żyjącym w nowych związkach możliwość przyjmowania Komunii św. „Komunia dla rozwiedzionych żyjących w nowych związkach to dla niektórych – nielicznych, jedynie wierzchołek góry lodowej. Chcą oni szerszych zmian, uznania związków cywilnych, czy też homoseksualnych” – powiedział australijski purpurat. Podkreślił, że Kościół nie może iść w tym kierunku, gdyż byłoby to rezygnacją z piękna i siły tradycji katolickiej i świadectwa życia wielu pokoleń wiernych. Dodał, że jeśli ludzie dążą w błędnym kierunku, to żadną mocą Kościół nie może twierdzić, iż jest to dobre. „Wielu ludzi spoza Kościoła nie będzie zgadzało się z naszymi poglądami, nie przyjmie ich, ale z pewnością nie osoby regularnie praktykujące wiarę – zaznaczył bliski współpracownik papieża Franciszka.

    Kard. Pell ma nadzieję, że przygotowywana obecnie końcowa Relacja Synodu będzie właściwie odzwierciedlała poglądy jego uczestników. Jeśli nie będzie spełniała tego kryterium, to nie zostanie przegłosowana podczas sobotniej kongregacji popołudniowej i przed zakończeniem obrad. Dodał, że Synod nie wyda żadnego dokumentu o charakterze doktrynalnym. Przygotować ma jedynie tematykę prac przyszłorocznego Synodu Zwyczajnego. „Naszym zadaniem jest obecnie poproszenie ludzi o powstrzymanie się, modlitwę, aby złapać oddech, by uświadomić sobie, że nie można zrezygnować z doktryny katolickiej oraz podjęcie działań na rzecz zmniejszenia podziałów i zapobieżenia radykalizacji różnych frakcji czy też punktów widzenia” – powiedział agencji CNS kard. George Pell.
    Źródło: http://gosc.pl/doc/2204703.Synod-nie-zgadza-sie-na-propozycje-laickiego-swiata

  14. Monika pisze:

    Narkotyki i inne nałogi to nadal jest ogromne zagrożenie dla młodych.
    Za to czy młodzi będą brać, rodzice i inne osoby z otoczenia też odpowiadają, gdy w codziennym, normalnym życiu brakuje Boga – gdy dzieci szukają wszędzie byle nie w domu tego czego potrzebują – przede wszystkim miłości i akceptacji.
    O skutkach można usłyszeć w tym świadectwie, które może już niejeden z nas słyszał.

    • julia pisze:

      Moniko wyprzedziłaś mnie 🙂 własnie przed chwilą skonczyłam tego słuchać;)
      wahałam się tylko , czy to wstawić tu, bo troche niecenzuralnych słów sie pojawia..
      Dla mnie nie problem, wzmacniaja przekaz emocjonalny, widać , ze facet wie co mówi i sam na siebie nie patrzy przez różowe okulary… ale kogos mogły by urazic „mocne” słowa w kościele..
      swiadectwo o tyle świetne, że pokazuje , że Bóg kocha KAŻDEGO….
      i nad losem każdego się pochyla..
      a mam wrażenie, że im kto mocniej upadnie.. tym większym wyzwaniem dla Pana Boga jest tą osobę pochwycić swą miłością…
      Chwała Ci Panie Jezu

      • julia pisze:

        dodam jeszcze, że to świadectwo pojawiło się na stronie ludzi, którzy na własną rękę poszli szukać Boga.. i za priorytet uznali wyjście z kościoła i walkę z nim, by innym doprowadzić do Prawdy ” …
        To chyba nie przypadek, że Bóg ciagle podsyła im ..a to informacje o mszy wieczystej, a to o egzorcystach i udanych egzorcyzmach za sprawą MAryi…baa nawet jeden z tych co odszedł od kościoła kiedyś opisywał, ze za odmawianie różanca Maryja spełniała kazdą jego prosbę…( a teraz się od niej odwrocił i nazywa ją demonem a rózaniec w koszu wylądował:()
        ..a teraz swiadectwo człowieka, który mogł tez oprzeć się jedynie na Biblii, a jednak docenił wartość sakramentów.. i wrócił do kościoła katolickiego…
        to nie moze byc przypadek

      • Admin pisze:

        Jego słownictwo świadczy tylko o tym w jakim bagnie był.

  15. Admin pisze:

    Papież Franciszek do ojców synodalnych: „Brawo! Dobrze pracowaliście!”

    „Brawo! Dobrze pracowaliście. Właśnie takiej wymiany myśli chciałem. A teraz idziemy do przodu” – takimi słowami papież Franciszek podziękował wczoraj wieczorem uczestnikom III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów po przedstawieniu ponad 500 propozycji, będących wynikiem prac 10 grup językowych.

    Według dziennika włoskiego episkopatu „Avvenire”, pochwała wypowiedziana przez Franciszka, „który przez cały dzień śledził prace Synodu w milczeniu, zdecydowanie pomniejsza medialne rekonstrukcje” tego, co się dzieje podczas obrad. – Dyskusja, oczywiście, była, ale polegająca na otwartej i szczerej wymianie myśli – komentuje gazeta.

    Zaznacza, że nie została „odrzucona” relacja po dyskusji, przedstawiona przez relatora generalnego zgromadzenia, kard. Petera Erdő, jak sugerowali niektórzy komentatorzy, gdyż nie była ona przeznaczona „ani odrzucenia, ani akceptacji”.
    Źródło: http://www.niedziela.pl/artykul/12004/Papiez-do-ojcow-synodalnych-%E2%80%9EBrawo

  16. Monika pisze:

    Inne świadectwo warte uwagi. Daje odpowiedź na wiele pytań.
    Jak Pan Bóg potrafi działać w człowieku i przemieniać w cudowny sposób.
    To świadectwo jest bardzo na czasie w świetle odbywającego się Synodu.

    Zwłaszcza polecam tym osobom, które uważają i twierdzą, że za dużo zła na tej stronie jest ukazywane – a może nawet te osoby chciałyby wierzyć, że zła w ogóle nie ma i nie ma co się przejmować, i lepiej nie widzieć i nie wiedzieć nic na ten temat?
    Czy jeśli nie widzimy to znaczy, że tego nie ma?
    – Według pewnych osób tak naprawdę to nie ma z czym walczyć, że źli to są co najwyżej ludzie. Wydaje się, że pewne osoby nie wierzą w istnienie osobowego zła a jemu tylko w to graj. Bo obciążają winą tylko samego człowieka za wszystko to co go spotyka, zwłaszcza jeśli wylądował na samym dnie albo nawet jeśli coś mu nie wyszło.
    Wystarczy się zastanowić jak reagują ludzie – bo są osoby – i to wcale nie mało, które myślą standardowo: „sam sobie jest winien” (gdy chodzi o pijaka, bandytę, mordercę, gwałciciela, wywrotowca, zwyrodnialca, łajdaka), ale tak się właśnie dzieje – natychmiast jest sądzenie i osądzanie od czci i wiary, a nawet obrzydzenie do drugiego człowieka (zamiast do grzechu) – nie tylko w skrajnych przypadkach ale wręcz na co dzień tak się dzieje, gdy lubimy bez zastanowienia obwiniać innych. A prawdę o drugim człowieku zna tylko Bóg.
    Dziecko, które się rodzi jest niewinne i zamiast otrzymywać miłość jest otoczone jakże często skrajnym złem i brakiem miłości, brakiem akceptacji, brakiem zainteresowania, pozbawione bezpieczeństwa, wychowywane w rodzinie z dala od Boga, nie mając z Bogiem osobowego kontaktu i nie mając pojęcia o istnieniu zła osobowego. Nawet jeśli ktoś mówi, że jest wierzący to jak widzimy realia pokazują zupełnie co innego.

    Może po tym świadectwie wiele osób zobaczy ile tego zła jest w świecie, ile w Polskich rodzinach i kto za tym stoi, w jaki sposób działa zło i od czego, niby niewinnie, się zaczyna a jakie skutki długofalowe niesie. Dopiero Boża interwencja może to przerwać.
    Na czym polega ukazywanie prawdy we współczesnym świecie, co znaczą słowa: „idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”?
    Jak wyglądają dziś nasze domy, nasze rodziny?
    Czy mamy udawać, że nic się nie dzieje?
    Czy udawać, że Kościół nie jest walczący albo nie widzieć z kim walczy?
    Nasz Pan jest Panem Zastępów!.
    To określenie Boga jest najczęstsze w Piśmie Świętym – Pan Zastępów.

  17. julia pisze:

    ja jeszcze dodam takie małe świadectwo od siebie…ze jednak wazne jest wiedzieć kto stoi za naszym cierpieniem.
    dziś od rana więcej niż zwykle sie modlę, dostałam natchnienie by odmowic litanię do krwi Jezusa , odmowiłam obie wersje z ksiązki ojca Witko ..
    zły nie był mi dłuzny… wycelował w mój najczulszy punkt… wieczorem , w dniu 3 urodzin, moj synek ni stąd ni zowąd przy zasypianiu zaczął pleść , że ja go nie urodziłam, ze urodziła go babcia. I ze ja sobie mam iść.
    Nie dał sobie przetłumaczyć, ze ja jestem jego mamą… Dodam, ze wcale duzo z babcia nie przebywa.
    ale zły dobrze wiedział, że mnie to zaboli.. kolejne odrzucenie , przezyłam to juz przy pierwszym dziecku i mam ogromna rane..
    ufam, ze Jezus do konca mnie z tego uzdrowi…
    ale gdybym nie wiedziała, ze to działanie złego,,juz bym wpadła w gniew.. i niechęc do własnego dziecka. wypłakałam swój żal Panu .. i znalazłam spokój…

  18. wobroniewiary pisze:

    T. Terlikowski manipuluje czterema z 58 punktów „Relatio”, tyczącymi osób homoseksualnych i rozwiedzionych, żyjących w ponownych związkach. Niestety, w tym przypadku również cytuje wybiórczo, wypaczając myśl i intencje dokumentu. Stwierdza: „Autorzy ‘Relatio’ sugerują na przykład, że homoseksualizm niesie ‘walory i przymioty’ do zaoferowania wspólnocie chrześcijańskiej. Autorzy tegoż sformułowania niestety nie podejmują refleksji nad tym, jak pogodzić takie określenie z nauczaniem Kościoła, które stanowi, że akt homoseksualny jest grzechem, a sama tego rodzaju skłonność jest obiektywnym nieuporządkowaniem”.

    Redaktorowi Terlikowskiemu i czytelnikom zmanipulowanym jego tezami wyjaśniam: tekst nie używa słowa „homosexualism”, ale „homosexual persons”, osoby homoseksualne, które „pragną spotkać Kościół oferujący im przyjazny dom”. „Relatio” pyta: „Czy nasze wspólnoty są do tego zdolne, akceptując i oceniając ich orientację seksualną, bez kompromisu wobec katolickiej doktryny o rodzinie i małżeństwie?” (nr 50). Dalej tekst dopowiada (nr 51): „Co więcej, Kościół potwierdza, że związki między ludźmi tej samej płci nie mogą być traktowane na tym samym poziomie co małżeństwo kobiety i mężczyzny. Nie jest też do przyjęcia, aby spojrzenie duszpasterza podlegało presji tych międzynarodowych gremiów, które pomoc materialną uzależniają od wprowadzenia regulacji opartych na ideologii gender”. Trzeba mieć wyjątkowo dużą fantazję, aby twierdzić, że w tym punkcie „Relatio” przeczy nauczaniu Kościoła.

    Pytam więc red. Terlikowskiego, w czym cytowany tekst synodalny odstaje od Katechizmu Kościoła Katolickiego (nr 2358) bądź deklaracji „Persona humana” (nr 8), gdzie rozróżnia się między oceną skłonności homoseksualnych i aktów homoseksualnych i mówi o „rozważnej łagodności” wobec osób bez zaprzeczania zła samych aktów homoseksualnych? Odnośnych tekstów nie cytuję tu w całości, zakładając, że prawowierny katolicki publicysta zna je na pamięć, a każdy czytelnik bez trudu odnajdzie je w internecie.

    http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1803,herezja-tomasza-terlikowskiego.html

  19. Monika pisze:

    Trafiłam dziś niespodziewanie na film o Objawieniach Matki Bożej w Garabandal.
    Oglądałam ten film a w 18:30 minucie słyszę: „W końcu nadszedł 18 października – dzień, w którym dziewczęta miały ogłosić długo oczekiwane przesłanie od Świętej Panienki…”
    A tu akurat dzisiaj jest 18 października.
    Jest to więc pierwsze orędzie, od którego dziś mija 53 lata – a w filmie przedstawione jest od 19:08 minuty:
    „Musimy podjąć wiele ofiar i poświęceń, wiele pokutować i odwiedzać często Najświętszy Sakrament. Ale przede wszystkim musimy wieść dobre życie. Jeśli tego nie uczynimy to spadnie na nas kara. Kielich już się dopełnia a jeśli się nie nawrócimy to ogromna kara nas nawiedzi.”
    Któż jak Bóg!

  20. Admin pisze:

    Przesłanie synodu – pocieszenie i zachęta

    W dokumencie jest mowa o miłości małżeńskiej, nie ma nic o homoseksualizmie.
    O godz. 13.00 rozpoczęła się ostatnia „synodalna” konferencja prasowa w watykańskiej Sala Stampa, na której przedstawiono Przesłanie synodu. Wzięli w niej udział kard. Gianfranco Ravasi, szef Papieskiej Rady Kultury odpowiedzialny za redakcję tego tekstu. Towarzyszyli mu kard. Raymundo Assis, przewodniczący episkopatu Brazylii i kard. Oswald Gracias przewodniczący Episkopatu Indii.

    Kard. Assis stwierdził, że ten pierwszy synod poświęcony rodzinie zakończył się sukcesem. Kard. Gracias powiedział, że również z azjatyckiej perspektywy synod był bardzo udany. Kard. Ravasi zreferował tekst. Podkreślał, że jest to krótka (3 strony) synteza, która ma dwa aspekty. Jest to z jednej strony pocieszenie, które odnosi się do trudności w życiu małżeńskim. Pierwsza część koncentruje się na pewnych mrokach związanych z dzisiejszą sytuacją małżeństwa. Pada tam stwierdzenie, które jak refren powtarzało się na synodzie: „Chrystus chce Kościoła, który jest domem z drzwiami zawsze otwartymi, aby powitać wszystkich”. Zarazem przesłanie jest zachętą. Dlatego apeluje, żeby mimo mroków małżonkowie szukali światła w tym darze, którym jest ich miłość małżeńska. „To światło – światło małżeńskiej opowieści – bije ze spotkania między małżonkami: to jest dar, łaska opisana w Księdze Rodzaju (2,18), kiedy dwoje spotyka się twarz w twarz jako równi i wzajemni pomocnicy”. To światło jest obecne także w miłości, w której nie brak trudów. „To jeden z najpiękniejszych cudów i najbardziej powszechny”, czytamy w przesłaniu. Kard. Ravasi podkreślił, że adresatami tego tekstu są przede wszystkim małżonkowie chrześcijańscy. Nie ma więc w tym dokumencie żadnego odniesienia do homoseksualizmu. Odnośnie do „gorącego” tematu komunii dla rozwodników pojawia się w tekście jedno zdanie. W ostatnim paragrafie czytamy o ważności niedzielnej Eucharystii dla życia rodzinnego. Kończy się on zdaniem: „Dlatego, na pierwszym etapie naszej synodalnej drogi, podjęliśmy refleksję na temat tego, jak towarzyszyć tym, którzy się rozwiedli i zawarli powtórny związek i o ich udziale w sakramentach”.

    Dziennikarze dopytywali głównie o relację końcową. Ten dokument ma liczyć ok. 20 stron. Był on w sobotnie dopołudnie odczytany w auli synodalnej, a po południu ma być głosowany. Papież sam zadecyduje, czy ten tekst będzie podany do publicznej wiadomości. Hierarchowie zgodnie zapewniali, że to tekst, który uwzględnia wszelkie poprawki zgłoszone po pracy w małych grupach. I spodziewają się, że zostanie on przegłosowany przez synod i ujawniony. Akcentowano również, że obecny synod to dopiero pierwszy etap całego synodalnego procesu, który zakończy się następnym synodem i adhortacją papieża.
    ks. Tomasz Jaklewicz http://gosc.pl/doc/2206271.Przeslanie-synodu-pocieszenie-i-zacheta

  21. Ewa Rychlewska. pisze:

    Sodoma i Gomora ,którą teraz mamy – prowadzi nas w prostej linii do zagłady i nic nam nie pomoże pycha , że mamy nowe technologie .Jesteśmy zdegenerowani do szpiku kości , a i Kościół nie jest taki , jak chciał Pan Jezus.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s