5-ty dzień z 33-dniowego okresu ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję

5-ty dzień naszych ćwiczeń duchowych z dwunastodniowego I-ego okresu „Wyrzeczenie się świata”

Ćwiczenia duchowe: Rachunek sumienia, modlitwa, ćwiczenie się w: wyrzeczeniu, umartwianiu, czystości serca – ta czystość jest nieodzownym warunkiem dla kontemplowania Boga w Niebie, widzenia Go na ziemi i poznania Go poprzez światło wiary.

Modlitwy do odmawiania przez pierwszych dwanaście dni:
– Veni Creator Spiritus – Ave Maris Stella – Magnificat

***

Czytania na dziś

Dzień piąty: z Ewangelii wg. Św. Mateusza 6, 1-23

Czystość zamiarów

1 Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.

Jałmużna

2 Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. 3 Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, 4 aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Modlitwa

5 Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. 6 Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 7 Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. 8 Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie:
9 Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! 10 Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. 11 Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; 12 i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; 13 i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego! 14 Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. 15 Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.

Post

16 Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. 17 Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, 18 aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Dobra trwałe

19 Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. 20 Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. 21 Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.
22 Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. 23 Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!

Z książki „O naśladowaniu Chrystusa, Księga I, Rozdz. 18 Kliknij

Rozdział XVIII
O PRZYKŁADZIE ŚWIĘTYCH OJCÓW

6. O, ta letniość i obojętność naszego stanu, że tak szybko zbaczamy z drogi i porzucamy pierwsze zapały, aż w tym rozleniwieniu i w tej letniości życie staje się obrzydłe! Oby nigdy nie zagasło w tobie pragnienie doskonałości, którego tyle przykładów widzisz w ludziach oddanych Bogu.

Modlitwy na okres pierwszy: “Wyrzeczenie się świata”. Kliknij

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Modlitwa, Wydarzenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

47 odpowiedzi na „5-ty dzień z 33-dniowego okresu ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję

  1. Admin pisze:

    Uwolniono polskiego misjonarza

    [To była błędna informacja.]

  2. Admin pisze:

    VI Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym

    Dziś obchodzimy VI Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. Tegoroczny Dzień upływa pod hasłem: „Ocalmy chrześcijan w Syrii”. Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym obchodzony jest z inicjatywy Konferencji Episkopatu Polski.

    Dzisiejszy dzień jest okazją do pochylenia się nad losem chrześcijan, którzy z powodu wierności Chrystusowi cierpią prześladowania. W całym kraju organizowane są modlitwy w ich intencji. Tegoroczny Dzień szczególnie skupia się na losie chrześcijan w Syrii.

    Organizator Dnia stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie zachęca także do wsparcia materialnego prześladowanych wspólnot chrześcijańskich. Najprościej można tego dokonać, składając ofiarę do puszek. Kwesty organizowane są dzisiaj przed kościołami w całym kraju. Można wysyłać SMS-a o treści „RATUJE” na nr 72405 (koszt 2,00 zł + VAT 2,46 zł).

    Syria jest jedną z kolebek chrześcijaństwa. To tam łaskę nawrócenia otrzymał św. Paweł i tam rozpoczął swoją działalność apostolską. W Damaszku, stolicy Syrii, znajduje się jedna z największych wspólnot chrześcijańskich. Dziś los chrześcijan jest tragiczny.
    Źródło: Nasz dziennik

  3. Rocznica poświęcenia bazyliki laterańskiej

    Wiele osób sądzi, że najważniejszym kościołem papieskim jest bazylika św. Piotra na Watykanie. Nie jest to prawdą. To bazylika świętego Jana na Lateranie jest kościołem katedralnym papieża. Odegrała ona doniosłą rolę w historii chrześcijaństwa i dlatego Kościół obchodzi specjalny dzień, przypominający moment jej poświęcenia. Bazylika ta jest jedną z czterech bazylik większych Rzymu. Nazwa tego miejsca pochodzi od nazwiska starożytnych posiadaczy tych ziem. Cesarz Neron pod pozorem spisku zgładził Plantiusa Laterana i zagarnął jego pałac. Konstantyn Wielki pałac ten podarował papieżowi św. Sylwestrowi I (314-335). Do roku 1308 był on rezydencją papieży. Gdy w 313 r. cesarz Konstantyn Wielki wydał edykt pozwalający na oficjalne wyznawanie wiary chrześcijańskiej, kazał wybudować obok pałacu okazałą świątynię pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela, św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. Stała się ona pierwszą katedrą Rzymu, a przylegający do niej pałac – siedzibą papieży. Jej poświęcenia dokonał papież św. Sylwester I w dniu 9 listopada 324 r.
    W ciągu kilku wieków panowało tu 161 papieży i odbyło się pięć soborów powszechnych. Bazylika na Lateranie przestała być siedzibą papieży od czasów niewoli awiniońskiej na początku XIV w. W 1377 r. papież Grzegorz IX przeniósł swą siedzibę do Watykanu.

    Do dziś bazylika laterańska zachowuje swe wyjątkowe znaczenie. W odróżnieniu od trzech pozostałych rzymskich kościołów patriarchalnych przysługuje jej tytuł arcybazyliki; każdy nowo wybrany biskup Rzymu udaje się do niej w uroczystej procesji. Nad wejściem do świątyni znajduje się łaciński napis, który najlepiej oddaje wagę i rolę tego miejsca:

    Mater et Caput omnium Ecclesiarum Urbis et Orbis
    to znaczy: Matka i Głowa wszystkich kościołów Miasta i Świata.[…]
    Całość: http://ewangeliadlanas.wordpress.com/2014/11/08/9-listopada-swieto-rocznicy-poswiecenia-bazyliki-lateranskiej/

  4. Ania pisze:

    Papież Franciszek: Angelus – 09.11.2014

    • Admin pisze:

      Papież Franciszek o roli Jana Pawła II w obaleniu muru berlińskiego

      O wiodącej roli św. Jana Pawła II w upadku muru berlińskiego przed 25 laty wspomniał papież Franciszek po południowej modlitwie „Anioł Pański” na placu św. Piotra w Watykanie.

      Oto słowa Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

      Przed 25 laty, 9 listopada 1989 roku upadł mur berliński, który przez tak długi czas podzielił miasto na dwie części i był symbolem podziału ideologicznego Europy i świata. Upadek nastąpił nieoczekiwanie, ale był on możliwy dzięki długim i żmudnym wysiłkom wielu ludzi, którzy o to walczyli, modlili się i cierpieli, niektórzy z nich nawet aż do ofiary z własnego życia. Szczególną rolę wśród nich odegrał święty papież Jan Paweł II. Módlmy się, aby za Bożą pomocą i przy współpracy wszystkich ludzi dobrej woli coraz bardziej upowszechniała się kultura spotkania, zdolna do obalenia wszystkich murów, które nadal dzielą świat i aby nigdy więcej niewinni ludzie nie byli prześladowani, a nawet zabijani z powodu swoich przekonań i wyznawanej religii. Tam, gdzie jest mur, tam jest też i zamknięcie serca. Potrzebne są mosty, a nie mury!
      Źródło: http://www.niedziela.pl/artykul/12420/Franciszek-o-roli-Jana-Pawla-II-w

  5. Agnieszka pisze:

    Polecam strony Dobra Fabryka i Fundacja Kasisi – można pomóc dzieciom w Afryce.

  6. Monika pisze:

    Św. Ludwik Grignion de Montfort pisał między innymi:
    „Prawdziwe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jest święte, to znaczy prowadzi duszę do unikania grzechu i do naśladowania cnót Najświętszej Maryi Panny, zwłaszcza Jej głębokiej pokory, żywej wiary, ślepego posłuszeństwa, nieustającej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, Boskiej czystości, Jej głębokiego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej anielskiej słodyczy i iście Boskiej mądrości. Oto dziesięć głównych cnót Najświętszej Maryi Panny”.
    Jezus jest Panem!

    • mariaP pisze:

      Rozwazajac cnoty Maryji.
      Czesto zastanawiam sie nad tym slepym posluszenstwem.
      Nie uwazam , ze Maryja byla slepo posluszna .
      To byla Panna Madra , zanim powiedziala Tak , zapytala, : Jakze sie to stanie , skoro meza nie znam?
      Przez Aniola , samego Boga zapytala !
      Odwaznie zapytala.
      Dopiero potem poszla na Calosc.

      Mysle, ze wtedy , kiedy sa watpliwosci trzeba pytac .
      Tam, gdzie jest czysto , tam gdzie jest ojcowsko , tam jest i odpowiedz , bez krecenia .
      To daje pokoj.

      Bo ja spotkalam sie rowniez z tym slepym posluszenstwem , za ktorym stal brud i lep , ludzki grzech . I kiedy pytano o wiecej , to zaczynal sie krzyk i tupanie noga.
      Tak mozna wejsc slepoposlusznym w … „cudzy grzech ” .

      Widzialam tez slepe posluszenstwo tam , gdzie bylo ono po prostu ucieczka od odpowiedzialnosci !! Zwyklym tchorzostwem przed trudna decyzja .

      Wiec mysle, ze trzeba byc madrym jak Maryja.
      Poslusznie madrym jak Maryja.
      I w watpliwosciach trzeba pytac .

      • Monika pisze:

        O posłuszeństwie – tzw. ślepym posłuszeństwie na stronie Zakonu karmelitańskiego oraz wyjaśnienie czym jest reguła:
        http://karmel.pl/hagiografia/baouardy/baza.php?id=30

        Na stronie Centrum Formacji Maryjnej – Aktualność wzoru posłuszeństwa Maryi
        http://www.maryja.pl/index.php?strona=artykul&p=39

        Trzeci link o posłuszeństwie – na stronie Dwumiesięcznika: „Szum z nieba” Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym:
        http://www.odnowa.jezuici.pl/szum/animatorzy-i-liderzy-mainmenu-34/formacja-lidera-mainmenu-38/59-posuszestwo-wiary

        Z tego trzeciego linku mały fragment:
        „Postawa posłuszeństwa nie cieszy się we współczesnym świecie zbyt wielką popularnością. Przeciwnie, lansuje się dziś bohaterów, którzy wykazali się nieposłuszeństwem wobec władzy, kontestacją decyzji przełożonych. W posłuszeństwie widzi się bowiem znak słabości, a nawet nieudacznictwa. Dopiero brak jakiejkolwiek zależności, odwaga przeciwstawienia się autorytetom zasługuje w oczach wielu na uznanie, ponieważ jest rzekomym potwierdzeniem samodzielności, kreatywności. Z drugiej jednak strony, trudno sobie wyobrazić życie społeczne bez jakiejś formy wzajemnego poddania, uległości. Niemal podświadomie człowiek, zwłaszcza człowiek wierzący, wyczuwa, że posłuszeństwo należy do samej istoty powołania chrześcijańskiego[1]. Zarówno w społecznościach świeckich, a tym bardziej w misji Kościoła, to w dużej mierze w posłuszeństwie upatruje się skuteczność różnego rodzaju działań. Co więcej, ci sami, którzy z nieskrywaną radością prezentują postawy nieposłuszeństwa Bogu, Kościołowi, człowiekowi, ostatecznie przecież oczekują, by dzielić ich opinie, oceny, systemy wartości – a więc, by być im posłusznym.

        Wydaje się, że w takiej sytuacji ambiwalentnego podejścia do postawy posłuszeństwa szczególnie znaczącą rolę odgrywa odwołanie się do wzoru Maryi, który odsłania zarówno potrzebę, istotę, jak i praktyczną realizację tej postawy. Jej wzór jest szczególnie aktualny ze względu na wspomniany współczesny kontekst, ale także ze względu na dwa istotne wymiary życia człowieka, w których ma on urzeczywistniać tę postawę: w relacji do Boga oraz w relacjach międzyludzkich. Dlatego Kościół wzywa także dzisiaj do naśladowania Jej wzoru, nazywając Ją „najdoskonalszym urzeczywistnieniem”[2] posłuszeństwa. Wydaje się wręcz, że posłuszeństwo Bogu i człowiekowi w kontekście współczesności powinno przyjąć pewne cechy, które można by określić „maryjnymi”.”

        Jezus jest Panem!

      • Maria pisze:

        Mario, pięknie to ujęłaś, tak samo myślę. 🙂

      • Maggie pisze:

        MarioP i Mario: ladnie i przejrzyscie to ujelyscie, tak samo myśle. Przecież nawet w 3 Zdrowas Maryjo m.in. dziękujemy Trojcy Przenajswietszej za mądrość udzielona Maryji.
        Kto pyta nie błądzi – stare porzekadło.

  7. Admin pisze:

    Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort – Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny

    CZĘŚĆ DRUGA
    ROZDZIAŁ II

    Święte niewolnictwo

    1. Chrześcijanie są bezwzględną własnością Chrystusa Pana

    Druga prawda. Z powyższych uwag wykazujących, kim Jezus Chrystus jest dla nas, wynika, że nie należymy do samych siebie, jak mówi Apostoł (zob. 1 Kor 6,19), lecz całkowicie do Chrystusa jako Jego członki i Jego niewolnicy, których odkupił nieskończenie drogo, bo ceną swojej drogocennej Krwi (zob. 1 P 1,19). Przed Chrztem św. byliśmy niewolnikami szatana. Chrzest św. uczynił nas prawdziwymi niewolnikami Jezusa Chrystusa , którzy mają żyć, pracować i umierać tylko po to, by rodzić owoc Bogu-człowiekowi (por. Rz 7,4), by Go wielbić w naszym ciele i pozwolić Mu panować w naszej duszy, gdyż jesteśmy Jego zdobyczą, Jego ludem nabytym i Jego dziedzictwem (por. 1 P 2,9).
    Dlatego przyrównuje nas Duch Święty:
    1) do drzew posadzonych na roli Kościoła wzdłuż potoków łaski, mających rodzić owoc w swoim czasie ( Ps 1,3);
    2) do latorośli, której szczepem jest Jezus Chrystus i która ma wydać obfite grona (zob. J 15,1-5);
    3) do stada, którego pasterzem jest Chrystus i które ma rozmnażać się i dawać hojnie mleko (zob. J 10,11nn);
    4) do ziemi urodzajnej, którą Bóg uprawia, a której ziarno mnoży się i przynosi plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny (zob. Mt 13,8).
    Jezus Chrystus przeklął nieurodzajne drzewo figowe (zob. Mt 21,19) i wydał wyrok potępienia na nieużytecznego sługę, który nie umiał pomnożyć swego talentu (zob. Mt 25,24-30). Wszystko to dowodzi, że Jezus Chrystus pragnie od nas, słabych ludzi, owoców, to znaczy dobrych uczynków, gdyż dobre uczynki nasze są Jego wyłączną własnością: Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili (Ef 2,10).
    Przytoczone słowa Ducha Świętego wykazują, że Jezus Chrystus jest jedynym źródłem wszystkich naszych dobrych uczynków i ma być także ich celem ostatecznym, i że mamy Mu służyć nie tylko jako najemnicy, ale jako niewolnicy z miłości.

  8. Alicja „POUCZENIA” pon. 31.08.1992, godz. 8.00
    † Nie zrażaj się nigdy słabościami ludzkimi Moich posłańców, gdy dokonują rzeczy świętych w Imię Moje. Nie powątpiewaj w moc Moją w nich. Ludzka słabość i ułomność nie przeczy świętości i prawdzie rzeczy wielkich, gdy się nimi posługuję, by okazać moc i chwałę Moją. Ja, jako Człowiek upadałem wielokrotnie na Drodze Krzyżowej, bo ciało ludzkie jest słabe. A pouczenie Moje na VIII Stacji dokonane zostało między dwoma upadkami po to, aby ukazać moc Ducha niezależną od słabości ciała.
    Każdy człowiek podlega słabościom natury ludzkiej. To jest oścień według właściwości, jakie każdy otrzymał, a którym duch jego powinien przeciwstawiać się w trudzie i znoju całe życie. Trzeba mieć cierpliwość w znoszeniu tego i ufność w Miłosierdzie Boże. Mieć cierpliwość wobec siebie i jeszcze większą wobec bliźnich, którzy cierpią z powodu słabej i grzesznej natury ludzkiej, w jakiej ich święta dusza jest zamknięta podobnie jak twoja.
    Nie lękaj się słabości własnych i bliźnich twoich. Patrz w ich duszę i w swoją duszę stworzoną na obraz i podobieństwo Boże. Dostrzegaj świętość, dostrzegaj Moje działanie i Moje Światło, które jest w każdym człowieku i w tobie. I przyjmuj je ufnie, z sercem radosnym, bo Moja Miłość i Miłosierdzie większe są od małości ludzkich.
    Mk 11, 22-25 „Jezus im odpowiedział: «Miejcie wiarę w Boga! (…) Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze»”.

  9. Danuta pisze:

    Przygotowuję się do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję – 33 dniowy okres ćwiczeń duchowych.

  10. Adminka pisze:

    Pozdrawiam Was gorąco/ Za nami piękny dzień, ale trudny.. Jutro mamy ważny dzień modlitewny. Dzień modlitw uwolnienia, uzdrowienia wewnętrznego i inne. A dziś o. James uwalniał zgromadzenie od osób nasłanych przez samego Szatana / To słowa ojca Jamesa. Ekipa pracowała ostro przy wynoszeniu rozwrzeszczanych do granic wytrzymałości opętanych, które nasłał Szatan by szkodzić rekolekcjom.
    Ja spotkałam wiele Czytelników, ale bardzo ucieszyło mnie spotkanie z Agnieszką i Markiem z wydawnictwa http://pompejanska.rosemaria.pl/ (na fb mam fotki ) a najbardziej….. spojrzenie, uśmiech i błogosławieństwo o. Jamesa
    Odmawiajmy Różaniec Święty ❤

  11. magda pisze:

    Jest mi ciężko, tak bardzo ciężko. Staram się dobrze przygotować do ofiarowania się Jezusowi. Lecz w domu atmosfera …straszna – delikatnie mówiąc :(.Wyzwiska, przekleństwa, awantury. Staram się ,ale niestety nie wytrzymuję, ciągłego poniewierania syna (16 lat). Wyzwiska przy dziecku na mnie to pryszcz,już zdołałam się przyzwyczaić. Ale ciągłe do niego ty h..ju , ku..o itp. to nie mogę już znieść. I ja wysiadam. No i ja wygarnę, raczej nie bluźnię ale podnoszę głos. O Boże nie daję już rady, Panie dodaj sił, Maryjo ratuj. Bardzo wszystkich proszę o modlitwę za mnie i mojego syna, o siły dla nas. Chłopak jest na skraju wyczerpania nerwowego,powiedział,że nienawidzi ojca. Tłumaczę mu,że ojciec jest chory, bo zdrowy człowiek, by tak się nie zachowywał ale to nic nie pomaga. Ale jak się nie było u Sakramentu Pokuty dobre kilka a może i …kilkanaście lat? …..

    • wobroniewiary pisze:

      Magda złożę Twa intencję podczas Mszy św jutro

    • mariaP pisze:

      Magda, w czasie Apelu , Ojciec Paulin mowil o Wspolnocie „Z Maryją Ratuj Człowieka”
      ( Jasnogorskiego Dzielo ) .Wejdz w to , pociagnij syna , moze sie uda .
      Patronka jest Maryja.
      Oto strona http://ratunek.jasnagora.pl/?page_id=60
      poczytaj z uwaga .
      Na koncu jest modlitwa do codziennego odmawiania .
      Jesli Tobie ciezko , to myslisz , ze Bogu nie , Ktory to widzi ?
      Magda , Maryja Ci pomoze !

    • Karolcia (s.Woda) pisze:

      Z modlitwą… +++ ❤ ❤ ❤

    • julia pisze:

      madziu , jak ja cię rozumiem… mój mąz to dobry człowiek , z dobrym sercem, ale z wielka rana i nieprzebaczeniem własnemu ojcu, który niemalze doprowadził swoje 7 letnie dziecko do samobojstwa…
      najgorsze ze wlasnie wulgaryzmy i czasem zbyt wielka agresja wobec moich małych synów się przejawia… strasznie wtedy cierpie… bo nie chce byc w niezgodzie z mezem, ktorego sumienie potem dręczy , ze tak sie zachował…ale tez nie moge pozwolic by w nerwice mi dziecko (zwłaszcza starszego 6 latka ) wprowadził..
      mój synek i tak wiele przeszedł… i tez mowi, ze nie lubi taty, wogole nie lubi się z nim przytulać…
      madziu jesli mogę poradzić , proś Jezusa by sie tym zajął…
      pierwszy cud jaki wydarzył się w mojej rodzinie po moim nawróceniu i prosbie o miłosc w domu… to było własnie uspokojenie męża…i juz nie gniewa sie tak na mnie, ze opanowuje jego nadmierną agresje…a kiedys do tygodnia bywały ciche dni.
      zdarza mu się jeszcze , ze czasem palnie słownie za duzo… ale przynajmniej nie szarpie mi już dzieci …
      współczuję ci z całego serca i bedę prosić Pana by zajął się twoja rodziną….

    • lucyna pisze:

      Kochana Magdo, bardzo Ci współczuję i Twojemu Synkowi,kiedyś radziłam Julii i Tobie tez radzę adoruj Serce Pana Jezusa,czcij Jego obraz i módl się przed obrazem Jego serca. U mnie pomogło a też mąż wyzywał syna.Łza mi się w oku kręci gdy myślę o Was. Twój mąż to musi być człowiek bardzo poraniony, coś musiało spowodować,że jest taki zły. Z Bogiem ,będę o Was pamiętać w Różańcu.

  12. Maria pisze:

    Magdo odwagi! Obejmuję Ciebie i Twojego syna modlitwą. Polecam Matce Bożej waszą rodzinę.

  13. wobroniewiary pisze:


    Dobrej nocy wszystkim. Kazimierz

  14. mariaP pisze:

    Stale ktos czuwa i rzuca przelenstwa , az sie wierzyc nie chce ?
    Blogoslawmy !

  15. Kina pisze:

    Dziękuję za pouczenia Alicji są to dla mnie zawsze żywe drogowskazy dawane mi z Niebios gdy pojawiają się we mnie różnego rodzaju uczucia i rozterki …ale gdy prosi się Maryję o światło ona zawsze je zsyla aby pocieszyć duszę strapiona i pogrążona w smutku…cieszę się bardzo że dołączyłam do tych 33 dniowych przygotowań jest to trudna droga i pewnie każdy z nas napotyka wiele trudności i barier które powodują blokadę naszych serc…

  16. Kina pisze:

    Maryjo otulaj nas wszystkich swoim płaszczem ochronnym i Błogosław nam abyśmy wytrwali w tych przygotowaniach i stawali się prawdziwymi świadkami wiary

  17. Iwona pisze:

    Czy ktoś z Państwa pamięta może o akcji dot. modlitwy za umierających? po zapisaniu się otrzymywało się powiadomienia sms o potrzebie modlitwy…
    Nie wiem gdzie szukać informacji o tej akcji. Gdyby ktoś z Państwa wiedział proszę o wskazanie strony.
    z góry dziękuję

  18. magda pisze:

    Bóg zapłać za modlitwę, poryczałam się ze wzruszenia. Ale to była chwila mojej słabości. Staram się raczej nie żalić i dźwigać swój Krzyż do końca no ale nieraz przychodzi …no właśnie jak dziś słabość i taka po ludzku mówiąc niemoc. Ja, jak ja, no ale właśnie,żal mi dziecka,że nie ma normalnej, zdrowej rodziny. Modlę się o nawrócenie męża dobre kilka lat, poruszyłam chyba wszystkie sanktuaria i cudownych, świętych Kapłanów prosząc o pomoc modlitewną. Ja też nie ustaję w modlitwie i poście. I myślę,że przyjdzie kiedyś ten dzień, długo oczekiwany dzień,że moja druga połowa nie będzie już rzucać za mną ,,koralikami” jak to mówi na różance, których mam pełno, w każdej kieszeni 🙂 Jeszcze raz dziękuję za modlitwę i przepraszam za zajmowanie strony moimi żałościami. Jestem z Wami od początku, każdy dzień zaczynam od wizyty na stronce i miałam tę przyjemność rozmawiać telefonicznie z Ewunią 🙂 i pisać z ks. Adamem. Dzień bez Was to dzień stracony !!!

  19. Kasia pisze:

    Również dołączam do modlitwy w intencji Magdy i jej rodziny,bo dobrze ją rozumem.Moje małżeństwo przez kilkanaście lat było bardzo trudne.Mój mąż lekceważył sobie wiarę i wszelkimi sposobami próbował mnie sprowadzić na złą drogę(był zniewolony seksem i miał problem z alkoholem-ten drugi problem trwa do dziś).Zdradzał mnie i oszukiwał.Jakieś 7 lat temu związał się z kobietą jeśli nie opętaną to na pewno zniewoloną.Chciał odejść,ponieważ byłam w 4tej ciąży,a on namawiał mnie do aborcji.Tamta kobieta jeszcze podżegała go do tego( sama też ma ten grzech na sumieniu).ńa słowa Św.Faustyny,które przesłałam mojemu mężowi w sms-ie,że „człowiek,który jest daleko od Boga i nabliższej rodziny cierpi nabardziej” odpowiedziała mi ona,(ponieważ mój mąż stał się marionetką w jej rękach i robiła z nim co chciała)-zadzwoniła do mnie śmiejąc się szyderczo,że ona żyje beż Boga i jest szczęśliwa jak….i tutaj było przekleństwo.Dzwoniła do mnie wiele razy opowiadając mi szczegóły jej rozrywkowego życia z moim mężem,a gdy nie odbierałam telefonu dzwoniła po nocach na stacjonarny i komórkę zrywając mnie na równe nogi,a byłam wtedy w zaawansowanej ciąży.Posunęła sie nawet do tego,że zadzwoniła z nr mojego męża,a gdy ja odebrałam,nikt się nie oddzywał, słyszałam za to ich rozmowę o mnie.Innym razem słyszałam w telefonie chrapanie,albo jakies inne dżwięki.Straszyła mnie,że razem z moim mężem zajmie się moimi dziećmi,albo,że zostawią nas bez pieniędzy.Wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego ,co się dzieje.Miałam tez bardzo silne lęki-do tego stopnia,że bałam się o życie swoje i mojego nienarodzonego dziecka.Bałam się zostać sama w domu nawet w biały dzień.Możliwe,że ta kobieta rzucała też na mnie jakieś przekleństwa,czytała „Potęgę podświadomości”Josephsa Murphyego.Miałam dziwne sny z wściekłymi,złymi psami lub kotami,które mnie atakowały-jeden z nich nawet ugryzł mnie w rękę.Modliłam się przed obrazem Jezusa Miłosiernego o pomoc i przyszła do mnie myśl,że Jezus też cierpiał,ale ja wtedy odpowiedziałam tej mojej myśli,że przecież nie jestem Jezusem.Ksiądz w czasie sakramentu Pokuty powiedział mi,że to jest próba,ale ja byłam już w ciężkiej kondycji psychicznej.W tym czasie zmarła moja ciocia,która gdy jeszcze żyła wypowiedziała się na temat takich mężczyzn jak mój mąż,że ona by z takim nie żyła,że by odeszła i wtedy w myślach powiedziałam do mojej cioci: „to teraz ciociu pomódl się za mnie,bo ja mam takiego męża”.Za dwa dni dostałam telefon od mojej bratowej,że mój brat dzwonił do niej przerażony,bo śniła mu się ta właśnie ciocia i że przyjechali do nas do domu na pogrzeb,a w nim były 3 trumny-moja,mojego męża i naszego nienarodzonego dziecka.Tak bardzo przestraszyłam się tego snu,że za radą bardzo dobrej pani psycholog-terapeutki rodzinnej postanowiłam działać-żeby mój mąż sie otrząsnął,żeby przestał mnie szantażować i żeby zabezpieczyć siebie i dzieci podałam sprawę do sądu o alimenty i separacje.Zamawiałam też Msze Św.,jak również Msze Św.wieczyste za nawrócenie mojego męża.Jakis czas pózniej,gdy w naszej parafii była kopia obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej,za radą spowiednika oddałam rozwiązanie tego wszystkiego Maryi i od tego momentu wszystko powoli zaczęło sie zmieniać.Mój mąż w końcu wrócił do domu i bardzo się zmienił,ale najbardzej zmieniłam się ja,i od tego czasu zaczęło sie moje prawdziwe nawrócenie,a nasz najmlodszy syn jest ulubieńcem całej rodziny,a w szczgólności mojego męża.Od dzieciństwa miałam zaufanie do Maryi i chociaż moja wiara była bardzo chwiejna,szczególnie w młodości-nasza ukochana Matka Najświętsza nigdy mnie nie opuściła-może też dlatego tak lubię rekolekcje ks.Dominika Chmielewskiego oraz konferencje ks.Piotra Glassa,bo to prawdziwi wojownicy Maryi .Natomiast przed największym błędem w życiu uchronił mnie Jan Paweł II z siostrą Faustyną i jej orędziem Bożego Miłosierdzia.Św. Faustynę jak radził O.Daniel w swojej homilii obrałam sobie za opiekunkę mojego małżeństa,a JPII za opiekuna naszej rodziny,a swojego O.Pio,no i oczywiście codziennie od lat oddaję całe nasze życie w ręce Maryi. Miałam zrobić tylko krótki wpis ,a wyszło całe świadectwo :),ale zauważyłam też w ostatnich dniach nasilenie problemów z mężem i najstarszym synem,który niestety byl w tamtym traumatycznym czasie świadkiem zachowania mojego męża,i który też bardzo przeżywał wtedy,to co się działo w naszym domu,dlatego tak dobrze rozumiem Magdę i będę pamiętać o niej w modlitwie i wierzę,że również wytrwam w przygotowaniach do Aktu ofiarowania się Jezusowi przez Maryję.
    Jezu ufam Tobie! Maryjo miej nas zawsze w swojej opiece!

    • magda pisze:

      Kochana Kasiu – dziękuję 🙂

      • magda pisze:

        I jeszcze jedno Kasiu, mój mąż identyczne miał zniewolenia jak i Twój. Tyle,że mnie nie zdradzał, lecz był chorobliwie zazdrosny, co nie przeszkadzało mu i do tej pory nie przeszkadza wyzywać mnie od najgorszych i to przy synu. Nieraz tak mi wstyd, czuję się taka upokorzona . Wydaje mi się,że jest (mój mąż) opętany, gdyż jak już mówiłam nie był u spowiedzi dobre parę lat, a często przyjmuje Komunię Świętą -świętokradzko i na nic moje tłumaczenia,że tak nie wolno! I te pomsty, te przeokropne bluźnierstwa… 😦

    • wobroniewiary pisze:

      Przepiękne świadectwo Kasiu! Niech Ci Bóg błogosławi i Twojej rodzinie ❤

      Ewa

  20. julia pisze:

    Kasiu , ile ty musiałaś przejść…
    ale twoje świadectwo jest bardzo potrzebne , daje nadzieję…
    Maryja czuwa nad Tobą i choć zły się wścieka , że chcemy się jej oddać … to nie wygra z nami.
    Mnie od kilku dni męczą myśli o potepieniu i różne takie… czuję się rozdwojona ..
    tym razem zły atakuje bezpośrednio mnie .
    Ale mój trzyletni synek daje mi tyle pociechy.. że wiem, że Maryja jest z nami.
    Dziś oglądał ze mną pismo egzorcysta .. i zobaczył wizerunek Maryi.. i od razu… mamusiu ja wierzę Maryi .. jest taki malutki jeszcze a już takie piękne zdania czasem wypowiada , że trudno mi uwierzyć, ze potrafi to sam z siebie .

  21. Kasia pisze:

    Tym bardziej widzę jaką łaskę otrzymałam od Maryi,bo mój mąż też wtedy bardzo dziwnie się zachowywał np.stanął przed obrazem Św.Rodziny,który mamy w pokoju,przekrzywił głowę i powiedział,że „ten obraz jest jakiś krzywy,zawsze był taki krzywy”,a potem w ogóle tego nie pamiętał lub rzucił dziecięcym wózkiem,nie mógł nawet na niego patrzeć,zapomniałam też napisać,że spowiednik powiedział mi,że tam jest juz szatan,tzn.między tą kobietą,a moim mężem,a po krótkiej chwili dodał:”ale jest u was w parafii Maryja,Ona może wszystko,Jej oddaj tę sprawę”i tak właśnie zrobiłam swoimi własnymi,prostymi słowami.. Do tego w dniu,w którym dekorowałam okna naklejkami z Hostią,Maryją,czy gołąbkami zadzwoniła do mnie tamta kobieta znowu naśmiewając się ze mnie,ale jakimś dziwnym sposobem spokojnie odpowiadałam na każde jej slowo,nawet powiedziałam jej,że chyba jest opętana,bo takie rzeczy do mnie wygadywała,że normalny człowiek tak sie nie zachowuje i po tym nastąpiła cisza w telefonie.Do tego nagrałam całą naszą rozmowę i powiedziałam jej o tym. Bóg stawiał tez na mojej drodze ludzi,którzy bardzo mi pomogli zrozumieć wiele rzeczy jak np.pani psycholog terapeutka rodzinna z wieloletnim stażem:mówła mi,że musze to przerwać,bo mojemu mężowi jest wygodnie tak żyć tzn.prowadzić podwójne życie,a ja i tak nie mam wpływu na jego decyzje,ale za rok,lub dwa to może sę zmienić i rzeczywiście tak się stało.Pomogła tez bardzo mojemu,starszemu synowi.Myślę Magdo,że może powinnaś poszukać takiej fachowej pomocy dla siebie i syna,ale musi to być katolicki psycholog.Tak jak czasem korzystamy z pomocy lekarza np.internisty,tak samo możemy skorzystać z pomocy psychologa.Miałam też koleżankę kuratora sądowego,która dużo mi pomogła,no i moi rodzice też mnie wspierali-byłam przecież wtedy w ciązy i miałam jeszcze trójkę dość małych dzieci.Myślę,że jeśli trzeba musimy też korzystać z pomocy innych ludzi i nie możemy zgadzać się na zło.Moje upokorzenie w tamtym czasie było ogromne,ale dzięki temu nauczyłam sie pokory i zrozumiałam,że tak naprawdę to mój mąż i tamta kobieta najbardziej potrzebowali pomocy i że to oni powinni sie wstydzić,a nie ja.Bardzo pomogła mi modlitwa przebaczenia i teraz wiem,że muszę się za nich modlić.Wielką radością dla mnie od zawsze tak samo jak dla Julii są moje dzieci,a ten najmłodszy,tak bardzo wywalczony szczególnie.Odmawia juz z nami dziesiatkę różańca i umie tez koronke do Milosierdzia Bożego,nawet nie wiem kiedy się nauczył,ale pozostałością po tamtych wydarzeniach jest to,że czasem ma złe sny i boi się zostać sam wieczorem w pokoju.Namawiam męża,aby zabrać go na spotkanie modlitewne z modlitwą o uzdrowienie,ale mój mąż broni sie przed tym jak może,bo to jest dość daleko i bałabym sie jechać sama z dziećmi,a do tego mieszkamy teraz niestety poza granicami Polski.
    Julio myślę,że nasze dzieci czasem rozumieją więcej niż nam się wydaje.W tamtym czasie moja 5letnia wtedy córeczka,która przeciez nic nie wiedziała,bo wszystko skrzętnie przed nimi ukrywałam,gdy byliśmy w Sanktuarium Bożego Milosierdzia w Łagiewnikach tak się modliła:”Boziu daj zdrówko mamie,tacie,babciom…itd. nagle odwróciła się do mnie i powiedziała:”i zebyście byli scęśliwi”. Takie wspaniałe pocieszenia również daje nam dobry Bóg,a Maryja zawsze jest przy nas i na pewno wytrwamy w naszych,modlitewnych przygotowaniach.Jest tez wspólnota trudnych małżeństwa „Sychar”,a przy wspólnocie MiMJ przyjmuje pani pedagog i udziela pomocy i wsparcia w takich trudnych sytuacjach rodzinnych jak nasze.
    Łączę sie z wami w modlitwie.
    Jezu ufam Tobie! Mateńko Najświętsza opiekuj sięwszystkimi, naszymi rodzinami!

    • Maggie pisze:

      Kasiu, dzieci rzeczywiscie czuja i myślą o wiele wiecej niż dorośli to sobie wyobrażają.
      Jako dziecko prawie podcielam sobie żyły… z myślą by ma smierć była jak testament … nakazujący ojcu powrot do mamy i mego rodzeństwa, ale w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, ze po takim akcie oni nie mogliby, tym bardziej, na siebie patrzeć i to do końca swoich dni. Mama jakoś dziwnie patrzyla na „zadrapanie” na mej raczce i chyba pytała skad to, ale nigdy sie nie dowiedziała o mym zamiarze – za swego życia na ziemi.

      Jezus jest Panem!

  22. Pingback: Święta Rita z Cascia – patronka spraw beznadziejnych i po ludzku niemożliwych…. | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s