Koszmary senne objawem działania złego ducha oraz choroby demoniczne

Objawy działania złego ducha

Objawy ingerencji demonicznych uwidaczniać się na różnych płaszczyznach, i cechować się różną skalą nasilenia, dotyczyć ludzi, zwierząt, miejsc i przedmiotów. Ksiądz egzorcysta ma zadanie rozpoznać, jaki jest zakres działania złego ducha w danym przypadku. Jego ocena przeprowadzana jest zwykle po badaniach lekarskich, aby wykluczyć np. zaburzenia psychiczne i naturalne pochodzenia zjawisk.

Działanie demoniczne na człowieka może uwidaczniać się na płaszczyźnie duchowej i fizycznej. Wymieniamy zaczynając od tych stosunkowo łagodnych aż po zjawiska w skrajnej postaci.

1. Na płaszczyźnie duchowej

  • Pokusy – szczególnie silne, zachęcające do zła.
  • Myśli – sprośne, wulgarne, przeciw temu, co nadprzyrodzone.
  • Trudności w modlitwie, lekturze Pisma Świętego, niechęć do nawrócenia.
  • Koszmary senne, czasem połączone z widzeniami i silnym poczuciem obecności złego ducha (duszenie, dotyk, chwilowy paraliż).Niechęć do sacrum, w tym:
  • Awersja wobec Boga, osób wierzących i duchownych (kapłanów, sióstr zakonnych).
  • Agresywne zachowania na tle religijnym i społecznym, nerwowe reakcje na czyjąś pobożność, praktyki duchowe i modlitwy (szczególnie za osobę dręczoną).
  • Niechęć, niemożność przystępowania do sakramentów, uczestniczenia we Mszy św., nabożeństwach.
  • Dziwne zachowania w czasie jedzenia pobłogosławionych posiłków (np. trudność spożycia posiłku z dodaną wodą święconą), także niechęć do noszenia poświęconej odzieży lub ubrań z wszytym poświęconym medalikiem.
  • Wstręt do sakramentaliów (błogosławieństwa, wody święconej, medalików i przedmiotów poświęconych, także wizerunków świętych postaci); nerwowe reakcje albo sztywnienie na dotknięcie relikwią świętego, poświęconym medalikiem. szkaplerzem; wstręt do krzyża, znieważanie rzeczy poświęconych, kościołów.

2. Na płaszczyźnie psychicznej i dotyczące zdrowia:

  • Nagłe zmiany zachowań, trwałe zaniedbywanie się w obowiązkach, zmiana osobowości.
  • Depresja, utrzymujące się złe samopoczucie, próby samobójcze, samookaleczenia.
  • Zboczenie płciowe i perwersje seksualne.
  • Zdolności paranormalne, jasnowidztwo, znajomość spraw ukrytych, mówienie nieznanymi językami (których zniewolona osoba nigdy się nie uczyła).
  • Zakłócenia zdrowia szczególnie bóle głowy, żołądka, pleców, ścisk gardła, które nie daje się zdiagnozować ani wyleczyć.
  • Nadzwyczajna siła, szatańskie, okultystyczne symbole na ciele występujące podczas modlitwy, wypluwanie z ust (materializacja) przedmiotów związanych np. z magią.

3. Zjawiska w otoczeniu:

  • Opresje – niewyjaśnione zjawiska, odgłosy pukania, słyszalne kroki, przemieszczanie się, pojawianie i znikanie przedmiotów, samoczynne otwieranie drzwi i okien, zjawiska typu poltergeist (tzw. duch-psotnik).
  • Zachowanie zwierząt domowych jakby wyczuwały czyjąś obecność (np. wpatrywanie się w jedno miejsce, ucieczka w przerażeniu).
  • Znajdowanie przedmiotów – niekiedy w poduszkach, materacach osób opętanych odnajduje się dziwne przedmioty, np. laleczki, figurki zwierząt lub ludzi, bryłki zakrzepniętej krwi, kosmyki włosów, odłamki metalu lub drewna które mogą świadczyć o odprawieniu guseł czy innych form czarów.

Przypomnijmy:
Świadectwo Bartosza – straszne noce, paraliże senne, ataki złego ducha, potem spowiedź, przebaczenie i trzy najpiękniejsze słowa „Jezu ufam Tobie”

Otrzymaliśmy dziś na maila świadectwo Bartosza (nazwisko do wiadomości redakcji)
Publikujemy je w całości, jedyne co dodajemy to obraz Jezusa Miłosiernego 🙂

Od razu zaznaczam że pozwalam na używanie poniższego tekstu przez Was (wobroniewiaryitradycji) – mam pełne zaufanie do całego zespołu. Nie mówiłem o tym jeszcze nikomu w takich szczegółach jak to uczynię tutaj, a zrobię to dlatego, ponieważ ta historia mnie zmieniła (i wciąż zmienia) i może pomóc także innym. Wierzę że uda się moje świadectwo opublikować w całości, ale jak najbardziej edytujcie je w niezbędnym, uznanym przez siebie zakresie. Postaram się być w miarę zwięzły.

Wszystko zaczęło się w grudniu 2012. Wtedy byłem pewien że to koszmar. Obudziłem się w nocy, chwilę po obudzeniu moje łóżko zaczęło tak dygotać i reagować jakby ktoś bardzo duży bardzo mocno w nie kopał (sam to później testowałem). Trwało to chwilę, po czym poczułem jakbym „drugi raz się obudził” jednak w tej samej pozycji, w tym samym miejscu i z sercem które biło mi z tysiąc razy na minutę.

Kolejna noc – podobne okoliczności. Tym razem łóżko zaczęło się wręcz się kołysać – tak jakby to była bujana ławeczka, jakaś huśtawka – i to mocno. Znowu efekt „kolejnego przebudzenia”, zlany potem i zdruzgotany starałem się z zamkniętymi oczami udawać że nic nie pamiętam, że nic się nie stało – tak też było poprzedniej nocy.

Stopniowo te „przygody” zaczynały coraz bardziej mnie niepokoić. Pojawiło się zjawisko, które niektórzy określają „paraliżem sennym” (jak się później dowiedziałem), coś co się stało nieodłącznym elementem moich wielotygodniowych nękań nocnych. Jak sama nazwa wskazuje, człowiek nie jest w stanie się ruszyć, mimo że jest w pełni świadom i chce to uczynić. Reszta już zależy od naszej modlitwy i wiary. U mnie ten paraliż na początku wyglądał tak, że po przebudzeniu miałem uczucie napierania jakiejś siły dosłownie do wnętrza moich uszu – zupełnie jakby jakiś potężny strumień powietrza był kierowany w twoją twarz. Jak gdyby ktoś ci dmuchał w uszy tyle że sto razy mocniej. Po prostu jakaś energia, jakby wiatr pod dużym ciśnieniem który dosłownie napiera – o różnym natężeniu – raz zwalniając, raz przyspieszając do granic wytrzymałości psychicznej, do granic strachu. Pokój w którym sypiam jest w nocy bardzo oświetlony przez lampy uliczne (czasem świecą dwie naraz, obok siebie), przez co nieraz mam problemy z zaśnięciem. Podczas paraliżów natomiast, gdy się budziłem, w pokoju było bardzo ciemno, czarno wręcz. Na początku były „tylko” paraliże + „wiatr” + ciemność. Cały czas łudziłem się, że to powtarzający się koszmar o podobnym scenariuszu i w końcu uda mi się go pokonać o własnych siłach. Później zaczynało być gorzej.

Po kilku nocach, gdy już przebudziłem się, czując że nadchodzi ten sam „koszmar”, wszystkim opisanym wyżej zjawiskom zaczęła towarzyszyć zawsze jakaś postać wchodząca do mojego pokoju. Wyglądała naprawdę różnie: raz niczym zjawa lewitująca nad ziemią, jak jakiś cień, który wsuwał się na moje plecy i powodował że ten sam „wiatr” który czułem w uszach napierał również na moje ciało z całej siły, innym razem jakby jakieś dziecko bardzo małe, które szybko wbiegało do mojego pokoju i wskakiwało na mnie. Cały czas zaznaczam – byłem pod wpływem paraliżu, nie byłem w stanie się ruszyć choć bardzo chciałem, a im bardziej chciałem i się starałem tym bardziej odczuwałem nieraz śmiech tej istoty i jej siłę. Widzisz, słyszysz, czujesz, serce ci bije jak oszalałe, jesteś spocony na maksa, ale nie możesz się ruszyć, jest tylko twoja świadomość. Nawet oczy ledwo można zamknąć, gdy się próbuje, zdajesz się widzieć „przez powieki”, albo widzisz jeszcze inne rzeczy np. jakieś diabelskie twarze roześmiane, tuż przy twojej głowie. Czasem wręcz niemożliwe było u mnie zamknięcie oczu, bo jakaś siła mi je z powrotem otwierała. Z mową jest identycznie: chciałem krzyknąć, powiedzieć coś, cokolwiek – nie dało rady. Bardzo cichy jęk – to jedyne co raz czy dwa wydobyłem z siebie. Zupełnie jakbym był „roślinką”.

Taki scenariusz regularnie się powtarzał przez kilkanaście, może kilkadziesiąt nocy. Raz nawet pomyślałem: „a może jak prześpię się w innym pokoju, to to coś tam nie wejdzie?” – myliłem się, nic bardziej naiwnego. Po każdej kolejnej nocy czułem się coraz bardziej niewyspany, zmęczony, do tego wcześnie rano zajęcia, wstawałem nad ranem, ciemne zimowe ranki… Straszliwie dawało mi się to we znaki. Nie miałem nocy wytchnienia, to następowało codziennie, zaczęło dochodzić do mnie że to jakieś nękanie (miałem nadzieję że nie opętanie).

Któregoś razu po przebudzeniu nad ranem, przyśniło mi się że coś mnie uniosło i rzuciło z całej siły o odległy kąt pokoju. Zupełnie jakbym był niczym. Byłem pewien że to sen, bo inaczej byłbym połamany, a przynajmniej posiniaczony.

Najgorszego razu doświadczyłem gdy nad ranem znów odczułem całą tę ciemność, energię i poddźwięki w uszach – podobne wrażenie mamy gdy w jakimś sąsiednim pokoju ktoś ogląda ściszony telewizor kineskopowy albo jak ktoś ma nadciśnienie, tyle że tutaj kilka razy intensywniej, no i u mnie nikt tv wtedy nie oglądał, a już napewno nie na kineskopie, nadciśnienia też nie mam. Wtedy udało mi się podnieść, ale nie mogłem oderwać mojej dłoni od łóżka – była jakby przytwierdzona, jakby jakiś magnes ją ciągnął w dół, czułem że waży z 500 kilo i nie byłem w stanie jej podnieść, pomagałem sobie drugą ręką i ciągnąłem z całych sił. W pewnym momencie już czułem, że ta cała ręka nie należy do mnie, że nie mam w niej władztwa jakby była sparaliżowana, leżała bezwładnie, nie była moja ani zależna ode mnie. Myślałem że może przygniotłem ją podczas snu i teraz nie mam krążenia czy coś ale to zupełnie co innego nigdy przed i potem mi się to nie przytrafiło. Gdy już ta ręka oderwała się od łóżka, uniosła się bezwiednie w moją stronę z dziwnie wygiętymi palcami w geście chwytania/łapania. I tak chwilę „lewitowała” naprzeciwko mojej twarzy poruszając powoli palcami. Do dzisiaj nie wiem czy ta sprawa z ręką mogła się rzeczywiście wydarzyć, ale wtedy nie miałem wątpliwości, byłem przerażony – od 5 nad ranem nie spałem, wstałem do laptopa wchodząc na stronę mojej parafii i szukając najbliższej mszy. Była dopiero o 6.30 ale przeczekałem. Poszedłem do spowiedzi, trafiłem do wspaniałego ojca jezuity, niesamowicie charyzmatycznego, mądrego i poczciwego. Ale nie powiedziałem mu o tych przygodach. Wyznałem mu grzechy a on podsunął mi obraz Jezusa „Ufam Tobie” i kazał go wziąć. Powiedział abym codziennie rano budząc się, nawet na leżąco, mówił sobie, albo przynajmniej myślał: „Jezu daj mi wszystko co trzeba, abym przeżył ten dzień w przyjaźni z Tobą – Jezu ufam Tobie”. Powiedział mi, że kiedyś któremuś świętemu Jezus wyznał, że gdy ktoś modli się do Niego tymi słowami („Jezu ufam Tobie”), On nie potrafi niczego odmówić. Wiedząc że jestem zaledwie studentem, o tak wczesnej porze w kościele, powiedział: „Widzisz, bo wcale nie musiałeś tu przychodzić a jednak tu jesteś, jednak coś cię tu sprowadziło”.

Zacząłem sypiać z różańcem na szyi, modląc się przed snem. Także dzięki wam drodzy Bracia i Siostry – bo to tutaj przeczytałem liczne świadectwa, napisaliście też że Różaniec Św. jest potężnym egzorcyzmem sam w sobie. Nękania trwały, ale były krótsze, słabsze, a ja silniejszy i odważniejszy niż przedtem. Zacząłem w myślach powtarzać podczas ich trwania: „W imieniu Jezusa Chrystusa rozkazuję wam odejść”. Pomagało. Gdy czułem napięcie, strach – odmawiałem różaniec. Bardzo pomagało. Nie wiem czy w tym też udział miał Szatan, ale koraliki od różańca często mi się rozrywały podczas snu i budziłem się rano z urwanym różańcem pode mną, za każdym razem go naprawiając. Codziennie rano oddawałem się Matce Bożej w opiekę i prosiłem Chrystusa, aby wstąpił w moje życie i kierował nim wg. Swojego uznania. Przepraszałem za grzechy, chociaż nie wiedziałem że jeden z nich, w którym dalej trwałem, również jest grzechem. Do dzisiaj się z nim zmagam, ale przynajmniej od kiedy dowiedziałem się że to grzech, regularnie zacząłem się z niego spowiadać i z nim walczyć. Po prawie roku już nie mam tych nękań, jeśli pojawi się cokolwiek – wiem że Jezus chce mi przypomnieć że ulegam słabościom, z którymi powinienem walczyć z Jego pomocą. Zawsze śpię z różańcem na szyi, wiem jak zmagać się z tego typu przygodami. Jednego jestem pewien: to Jezus pragnie żebyśmy byli odważni w duchu, jedynie Szatan zrobi wszystko żebyśmy się bali. Strach jest na początku naturalny, panika również, ale jeśli uzbroimy się w modlitwę i wiarę – staniemy się niezwyciężeni i poradzimy sobie z najstraszniejszymi nękaniami. Jeśli dodamy do tego naszą miłość, Szatan nigdy nie wróci. Jak ktoś tu kiedyś napisał: „tam gdzie jest miłość, tam nie ma miejsca dla Złego”. To prawda. Gdy bowiem po długiej przerwie znów czułem tę „energię” w nocy, oprócz modlitwy i wiary która rozwścieczała tego demona, z uśmiechem myślałem o wszystkich ludziach do których żywiłem nienawiść a nieraz chęć zemsty – wyobrażałem sobie ich przed sobą i po kolei z całego serca im wszystko przebaczałem oraz prosiłem, aby i oni mi wybaczyli. Nigdy wcześniej nic nie było tak efektywne jak tamto przebaczenie – nękania zniknęły w mgnieniu oka. I czułem, że dosłownie NIE CHCIAŁY już do mnie wrócić. Skapitulowały totalnie.

Czasem myślałem czy aby to nie były tylko koszmary: absolutnie. Koszmary nie powtarzają ci się TAK DŁUGO, CODZIENNIE i rzadko kiedy są do siebie TAK BARDZO PODOBNE a właściwie identyczne. Pamiętajmy też że sny są bardzo ulotne i nawet ktoś z bardzo dobrą pamięcią nie jest w stanie pamiętać snów w takich szczegółach. Jak każdy z nas miewałem koszmary w życiu, ale nigdy nie byłem tak sparaliżowany. Podczas koszmaru jeśli wprawimy się w tzw. „świadomy sen” możemy wszystko w tym śnie, dobrze o tym wiem. Podczas nękań natomiast, nie możemy NIC. Możemy tylko myśleć i czuć, tylko nasz mózg jest aktywny.

Teraz pewnie myślisz: musiał być z ciebie BARDZO ZŁY i BARDZO GRZESZNY człowiek skoro coś takiego ci się przytrafiło. Wychowałem się w bardzo pobożnej rodzinie, jestem ochrzczony, bierzmowany. Nigdy nie wątpiłem w swoją wiarę, nigdy nie wątpiłem Kościół Św. Uczęszczałem co niedziela do kościoła, spowiadałem się i przyjmowałem komunię św. Jednak dobrze wiemy, że Szatan nękał samego Jezusa na pustyni. A skoro i samego Jezusa nawiedzał, to tym bardziej może nawiedzić nawet najbardziej pobożnego katolika. Chronią nas jednak nasze sakramenty. I znowu, jak to tu kiedyś ktoś napisał, sakramenty stanowią taki „firewall”, naturalną zaporę przed Złem. Możesz popełnić najstraszliwszy grzech z grzechów którego potem będziesz żałować do końca życia nie doświadczywszy takich złych przygód, ale wystarczy że jakiś „mały”, w twoim mniemaniu nieszkodliwy grzech stanie się twoją rutyną, uzależnieniem, aby diabeł zaczął nas nawiedzać. I tak było w moim przypadku. To wystarczyło.

Dzisiaj dziękuję Panu Bogu, że mnie to spotkało. Czasem trzeba ludziom cudu, żeby uwierzyli w Boga. Czasem jednak potrzeba nękań, aby uwierzyli w grzech. Jeśli komuś kto to czyta, zdaje się, że przeżywa podobne rzeczy – pamiętaj że nie jesteś opętany. Opętanie to stan najgorszy, do którego dojdzie jeśli świadomie oddasz się Szatanowi, jeśli świadomie wyrzekniesz się Boga w życiu. Przy nękaniu nie potrzeba egzorcysty – potrzeba naszej odnowy w wierze i w miłości. Nękania mają nas uczynić odpornymi i odważnymi.

Przepraszam, że tak rozlegle się rozpisałem, ale nie mogłem inaczej. Mam nadzieję, że ta historia pomoże przynajmniej jednemu bliźniemu w potrzebie. Mi pomogła wasza strona, w której znalazłem punkt zaczepienia i do dzisiaj wam dziękuję. Bóg zapłać.

PS. Jeśli dopuściłem się jakichkolwiek błędów teologicznych, proszę o poprawienie i wyrozumiałość.
Jezus jest Panem !

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

36 odpowiedzi na „Koszmary senne objawem działania złego ducha oraz choroby demoniczne

  1. Anna pisze:

    Ja też kiedyś, jeden raz w życiu, miałam taki paraliż nocny. Tylko bez żadnych efektów dodatkowych, ale ten lęk do dzisiaj pamiętam. Czułam, że to jakieś zło, ale nie miałam pojęcia, że to działanie demoniczne, że szatan jest bytem. Nie byłam nauczona z domu modlić się, w kościele byłam może kilka razy w życiu, nie chodziłam na katechezy w szkole i nie miałam sakramentów pierwszej komunii i bierzmowania, będąc już osobą dorosłą. Nie umiałam się modlić, nie wiedziałam że Bóg jest realną osobą, myślałam raczej że wiara jest tradycją. Żyłam w różnych grzechach ciężkich. Przez pewien czas chodziłam na spotkania sekty mormonów i nawet przyjęłam tam chrzest. Potem jeszcze zahaczyłam o islam, a wcześniej o buddyzm. Myślałam, że Bóg jest jeden, tylko drogi do niego różne. I jeszcze trochę musiałam przejść w tym stanie nieświadomości, aż przeżyłam nawrócenie w kościele katolickim.

    • wobroniewiary pisze:

      Posłuchaj koniecznie ks. Glasa – najnowsze (1 dzień temu wgrane przez ks. Sławomira Kostrzewę) i ważne


    • julia pisze:

      Myślałam, że Bóg jest jeden, tylko drogi do niego różne.-
      miałam podobnie.. i niestety większość ludzi tak myśli
      co do lęków ja je miałam dopóki nie przyjęłam Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela. Ostatnio tylko zdarzył mi sie jakiś straszny koszmar senny, było to cos tak przerażającego
      ze we snie prosiłam Boga by sprawił, ze nie bede pamietac tego snu… i tak się stało.. pamiętam tylko paniczny lęk… o czym był sen nie wiem, gdzieś w tle majaczy mi, ze pokazano mi piekło..ale nie dopuszczam tej mysli do siebie.
      pytanie jak wykazać tym, którzy odeszli od koscioła i nagle diabeł zaczyna ich dręczyć ( chodzi o paraliże senne) … ze to skutek odejscia od koscioła. Oni tłumaczą sobie to tym, ze poznali prawdę , czytuja Biblie codziennie wiec szatan sie msci…
      w takim razie kazda osoba , która jest daleko od Boga i koscioła , tez zna prawde bo szatan ją dręczy ??? pokrętna logika.

  2. Szymon pisze:

    Potrzebna jest krew dla dziecka chorego na bialaczke BRh-.To bardzo rzadka grupa, trzeba dotrzeć do wielu osób.

    Kontakt-Marzena Czyz 515-250-700.

  3. Sylwia pisze:

    dziękuję za to świadectwo ! zdałam sobie sprawę że czegoś podobnego ostatnio doświadczyłam . A dużo wcześniej też miałam taki problem pamiętam ten lęk bojąc się ,nie mogąc się ruszyć nawet drgnąć .. ostatnio miałam dziwną sytuację było późno w nocy przed snem zawsze się modlę, i gdy podczas modlitwy przepraszałam Pana Boga za to co mogłam złego uczynić w ciągu dnia ..zaczęłam słyszeć bluźnierstwa powiedziałam prawie na głos idź bluźnić gdzie indziej ! w tym samym monecie zgasła lampa ,a na dworze szalała wichura myślałam że to przypadek jednak lęk spowodował to że szybko zakończyłam modlitwę. Położyłam się słyszałam że dziecko coś płacze przez sen chciałam uspokoić je powiedzieć kochanie to tylko sen śpij spokojnie.. jednak nie mogłam wstać słowa wydusić z siebie bałam otworzyć się oczy a gdy otworzyłam widziałam zarys postaci ..nie widziałam twarzy tylko cień a tym cieniu były jakby takie małe iskierki coś jakby ten ktoś miał ubraną kurtkę z ćwiekami czy cekinami .. było to tylko chwile , bo z przerażenia zamknęłam oczy i zaczęłam się ponownie modlić do Św. Michała Archanioła , do Matki Bożej ,Jezusa i Pana Boga .. gdy otworzyłam oczy już był spokój jednak nie byłam wstanie wstać z łóżka dopiero rano ..czułam sie okropnie zmęczona po tej nocy. Pamiętam gdy byłam nastolatką coś podobnego mi się przydarzyło ale to nie to .. to świadectwo utwierdziło mnie że muszę isć ponownie do spowiedzi .. jestem tak słaba 2 tyg. i znów to samo .. teraz sama nie wiem czy to był sen czy naprawdę się to działo nie potrafię tego określić ale nie było to przyjemne ..

  4. Bogdan pisze:

    wiem to nie na temat, ale jakis czas temu przeglądałem ksiazke do religi mojego brata i znalazlem tam fragmenty z wpisów strony WOWIT. jesteście tak sławni ze aż do książek od religi trafiliście hehe. shalom . Jezus jest Panem 😉

  5. Marta I Lukasz pisze:

    Moj synek ostatnio tez ma leki , boi sie spac sam w pokoju, chce miec zapalone swiatlo, boi sie byc sam, zaczelo sie od bajki ktora obejrzal w kinie, niby nie straszna ale jednak. Byl u nas ksiadz poblogoslawil dom pokoik, zamowilam takze Msze sw, dzwonilam takze do Ks Adama I pomodlil sie nad synem, trwamy nadal na modlitwie, synek troszke sie wyciszyl
    Prosze o modlitwe za mojego synka Kube o spokojny sen,
    Z Panem Bogiem

  6. Bogdan pisze:

    Żyje Twoją Miłością RELIGA 3 podręcznik dla III klasy Gimnazjum strona 53. z różnych źródeł ten podręcznik kozysta . wlasnie sprawdzilem i tylko jeden wycinek z waszej strony (ale moge sie mylić) z innych stron takich jak . Brewiarz.pl tez kozystają

  7. joasia pisze:

    Witam serdecznie. Może nie będzie całkiem na temat, ale chciałabym tutaj o coś zapytać. Od dłuższego czasu doświadczam pewnych kłopotów z modlitwą – może ktoś z Was miał podobnie – bardzo często nie mogę w ogóle odmówić „Ojcze nasz” w czasie mszy lub w grupie kilku osób. Sama tak, ale w większym gronie nie jestem w stanie. Gdy podczas mszy zaczyna się modlitwa „Ojcze nasz”, nagle odbiera mi głos, zaczynam płakać, dławić się albo zwyczajnie zatyka mnie i milknę; pozostaje mi tylko spuścić głowę i czekać do końca modlitwy albo próbować modlić się w myślach. Podczas ostatniej duszpasterskiej wizyty kapłana w moim mieszkaniu było to samo – wszystko w porządku, jest miło, zgromadzona rodzina, kapłan, wszyscy uśmiechnięci, zaczynamy „Ojcze nasz”, a ja swoje: zaczynam się zapowietrzać, łzy mi się cisną do oczu, broda mi się trzęsie, nie mogę wydusić z siebie ani słowa, szybko spuszczam głowę i mało nie spalę się ze wstydu. Wie ktoś o co tu chodzi?

    • julia pisze:

      dar łez? oczyszczanie ? moze nie przebaczyłas komus ?

      • joasia pisze:

        Bardzo dziękuję, Julio, za odpowiedź. To prawda – strasznie meczę się z niemożnością przebaczenia kilku osobom, przede wszystkim mojej matce. Czyli jeśli chodzi o trudności z odmówieniem „Ojcze nasz”, to raczej należałoby się z tego cieszyć niż tym martwić?

      • Krzysztof K pisze:

        joasia Kiedy wypowiadasz słowa modlitwy:
        „i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili;” (Mt 6,12 BT)

        Jeśli nie przebaczyłaś komuś to modląc się tymi słowami mówisz Bogu aby ci nie przebaczał. Bóg daje ci znać, że musisz się z tym zmierzyć. Poproś o pomoc księdza.

        „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.” (Mt 6,14-15 BT)

        Wszystkiego dobrego w nowym roku 🙂

      • Maria z Warszawy pisze:

        Joasiu a może by tak na samym początku zacząć od tego co najprostsze wypełniając nakaz Boga
        MAMO PRZEBACZAM TOBIE WSZYSTKO I PROSZĘ CIĘ PRZEBACZ MI

    • Sylwia pisze:

      kochana tak jak napisała Julia może to być dar oczyszczania , jeżeli było by chyba to działanie złego było by inne chociaż piszesz że cię zatyka przy modlitwie , miałam taki przypadek często w kościele nie mogłam mówić Wierzę w Boga Ojca.. nie mogłam dławiło mnie właśnie , próbowałam coś powiedzieć ale nic z tego, to zdarzało się często u mnie ,zaczęłam to ignorować samo ustąpiło ale u mnie to coś zupełnie innego ..przypuszczam że to przez życie w grzechu . U ciebie są jeszcze łzy .. być może tak jak napisałaś to dlatego że ciężko ci przebaczyć, wiesz ja przebaczam każdego dnia nie jest to łatwe .. być może też działanie grzechu powoduje u ciebie takie coś ale nie znam się na tym może powinnaś porozmawiać z księdzem przy konfesjonale powiedzieć mu co cię męczy .. wiesz Ksiądz może ci pomóc oczywiście pomódl się byś trafiła na dobrego spowiednika 🙂 jeżeli nadal będzie się ci to przydarzało to porozmawiaj z nim .

      • joasia pisze:

        Dziękuję Wam za odpowiedzi.

        do wobroniewiary: 😉 No tak, to jest problem, naturalnie. 🙂 Zasadniczy. I właściwie nie o to pytałam. Oczywiście miałam na myśli to, czy ewentualne oczyszczanie, jak to określiła Julia, jest zapowiedzią rychłego zniknięcia problemu czy raczej zapowiedzią jego narastania. Mam nadzieję, że chodziłoby o to pierwsze – tak by było logicznie, ale czy akurat logika jest w takich sprawach najbardziej istotną wskazówką?

        do Sylwia: Bardzo Ci dziękuję za tak szczegółową odpowiedź 🙂 Podczas spowiedzi wspominałam o tym, ale spowiednik nigdy nie rozwijał tematu. Być może uczepiłam się tego niepotrzebnie, ale nie byłam nigdy w takiej sytuacji, nie rozumiem dlaczego tak się dzieje i to wszystko jest dość deprymujące… Więc przyszłam tutaj, by zapytać mądrzejszych ode mnie o ich własne doświadczenia i poprosić o rady 🙂 Może faktycznie to też przez działanie grzechu, jak piszesz. Tak czy owak, pójdę za Twoją radą i pomodlę się o spowiednika, który zechciałby mi ten problem jakoś wyjaśnić, żebym mogła przestać się tym niepokoić i wreszcie normalnie na głos pomodlić się razem z innymi.

        Jeszcze raz Wam dziękuję 🙂

        • wobroniewiary pisze:

          Kasiu, Admin napisał enigmatycznie.
          Chodzi o to, że Ojcze nasz jest największym prywatnym egzorcyzmem, podyktowanym przez samego Jezusa no i są tam słowa „Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy…”

          Odmawiaj codziennie tę modlitwę o uwolnienie od duchów nieprzebaczenia

          Ojcze, Synu i Duchu Święty, Trójco Przenajświętsza, Dziewico Niepokalana, Archaniołowie, Aniołowie i Święci, zstąpcie na mnie. Przemień mnie Panie, ukształtuj mnie, napełnij mnie sobą, posługuj się mną. Przepraszam Cię za każdy mój najmniejszy grzech i wyrzekam się każdego z nich w Imię Jezusa!
          Uwolnij mnie Jezu od każdej złej mocy, zniszcz ją, abym był zdrowy i mógł dobrze pracować. Oddal ode mnie czary, czarną magię, czarne msze, przedmioty zaczarowane, przekleństwa, uroki, napady złego ducha, opętanie diabelskie, obsesję diabelską, wszystko, co jest złem, grzechem, zawiścią, zazdrością, przewrotnością, chorobą fizyczną, psychiczną, moralną, duchową, pochodzącą od złego ducha!
          Rozkazuję Mocą Boga Wszechmogącego, w Imię Jezusa Chrystusa Zbawiciela, przez wstawiennictwo Niepokalanej Dziewicy, wszystkim duchom nieczystym, wszystkim ich objawom, które mnie niepokoją, aby mnie opuściły natychmiast! Aby mnie opuściły raz na zawsze! I by poszły do piekła wieczystego, związane przez Św. Michała Archanioła, Św. Gabriela, Św. Rafała, przez naszych Aniołów Stróżów, zmiażdżone piętą Najświętszej Dziewicy Niepokalanej. Amen!

      • Anna pisze:

        Zgadzam się z Krzysztofem- jest to związane z trudnościami z przebaczeniem i na tym trzeba się skupić. Przebaczenie jest łaską o którą trzeba się modlić, jest niezależne od uczuć i emocji związanych z tą osobą, trzeba przebaczyć siłą woli i w razie potrzeby odnawiać to przebaczenie każdego dnia.

  8. wobroniewiary pisze:

    Ks. Remigiusz Recław

    Dzisiaj na spotkaniu Mocnych w Duchu była konferencja dla facetów o męskiej duchowości.
    Polecam.

    • kasiaJa pisze:

      W dzisiejszym świecie mężczyznom wmówiono, że mają być obojętni, zdominowani i wiele innych kłamstw, w które uwierzyli. Tymczasem k a ż d y mężczyzna jest/ma być w o j o w n i k i e m Pana! Bogiem silnym! Z rękoma wzniesionymi do góry (do Boga), jak Mojżesz podczas walki z Amalekitami (Wj 17,8-16)

  9. Sylwia pisze:

    Joasiu cieszę się że tu przyszłaś przynajmniej wiesz w czym rzecz 🙂 może nie uczepiłaś się nie potrzebnie tym bardziej że nie miałaś czegoś takiego jak wcześniej , być może tak jak piszą inni albo oczyszczanie lub działanie grzechu ..tu sprawę myślę że załatwi konfesjonał módl się o dobrą spowiedź i tą modlitwę co podał ci Admin odmawiaj 🙂 pozdrawiam ! 🙂

  10. julia pisze:

    wydaje mi się , ze to może być znak od Boga , zeby przemyśleć swoje nastawienie do bliźniego.
    Przeciez Bóg nie działa zawsze tak samo i tymi samymi metodami. W tym wypadku może w taki sposób daje znak, ze zrób coś z tym, módl sie nie tylko o to bym Tobie przebaczył winy, ale módl się o łaske przebaczenia bliżniemu….
    płacz , ja to nazywam „bez powodu” ..choc powód jest, jest nim cierpienie duszy jest wstępem do oczyszczenia … ja miewałam „płaczki” podczas mszy wiele lat temu… w koncu zaczęłam unikać koscioła, bo co nie poszłam to łzy mi się lały jak grochy…. po latach , dopiero teraz zrozumiałam ze Jezus dawał mi ten dar bym się obudziła… niestety nadal spałam i zła byłam , ze koscielna muzyka mnie do płaczu prowadzi. Więc i przestałam zaglądać do koscioła.
    Teraz wiem, ze choc fizycznie i jesli chodzi o samopoczucie zyciowe było mi dobrze…to moja dusza dawała mi znak, ze cierpi z powodu grzechów , w które wchodziłam. Ale byłam ślepa wtedy.
    Dwa lata temu Bóg dał mi niezwykłą , nadprzyrodzoną w charakterze łaskę … bym uwierzyła słowu bożemu. Wtedy zaczęły się własnie łzy ,popłakiwałam w domu, popłakiwałam w kosciele,,,,czasem miałam wrażenie ze dusi mnie żal z powodu mojego brudu. W moim sercu było wtedy duzo nienawiści połączonej ze złorzeczeniem… ale i z tego mnie Pan Jezus uleczył . Oczywiscie nie stało się to w tydzien…
    sam proces oczyszczania , zanim dotarłam po wielu latach na spowiedz trwał ponad miesiąc.
    Po kilku spowiedziach powoli zaczynałam zyskiwać spokój. I teraz naprawdę rzadko zdarzają mi się „płaczki” ,,,
    Za to mam dużo rozproszeń w modlitwie. Kiedys Ewa poradziła mi co zrobić z bluznierczymi myslami, które sie podczas mysli pojawiają… odeszło to po zastosowaniu jej rady…
    a dzis rozmyslając nad tym czy ja się dobrze modlę , doszłam do wniosku, ze czasem miewam dziwne przeszkody… staram się skupić z całej siły na modlitwie, zeby była swiadoma i bywa, ze dochodzę do pewnego punktu … trafiam w jakąś pustkę mentalną… i po jakims czasie dopiero zyskuje świadomość , ze nie dokonczyłam modlitwy.
    NIe wiem jak to wytłumaczyc… to tak jakby mi ktoś wyłaczył swiadomosc na chwile .. i dopiero po dłuzszym czasie orientuję się ze modlitwa nie została odmówiona do konca, choc początkowo mam wrazenie , ze zakonczyłam modlitwę.
    ROzproszeń jestem jak najbardziej świadoma i jak tylko sie zorientuje ze mysli mi uciekły, to wracam znów do modlitwy… tu natomiast jest cos jakby pustka …zadne mysli nie płyną … tracę swiadomość czasu i za chwile jak zaczynam znów myslec to się łapię …ze przeciez mi sie modlitwa urwała i wychodzi na to, ze od nowa muszę ją odmawiać…

  11. Czester pisze:

    Julio mam to samo, przepraszam Pana Boga za to i odpoczatku modle sie. Ta pustka powstaje kilka razy w ciagu jednej modlitwy. Totalna pustka, rowniez nie mam pojecia dlaczego tak sie dzieje. Rowniez i inne mysli tez czesto zaklocaja mi modlitwe, ale te mysli oddaje Panu Jezusowi,zeby wziol i dalej sie modle.

  12. Paweł pisze:

    mam takie pytanie, jak ktoś z bliskich umrze,zazwyczaj w nocy to najpierw mam drętwienie ciała mimo snu otwierają mi się oczy jak bym był wyspany czasami widzę postać niestety nie do rozpoznania, pierwszy raz miałem to w 1976 roku jak mój sąsiad zmarł po ciężkiej walce z rakiem ,zmarł w dniu swoich urodzin wiedz chyba nie był opętany , i tak już jest że po jakimś czasie dowiaduję się kto ponieważ boję się zadać jakie kol wiek pytanie a po krótkiej modlitwie przechodzi i zasypiam, przy niektórych wizytach otwierają mi się tylko oczy i nic więcej się nie dzieje, nie wiem co robić w takich okolicznościach bać się czy jak, co mam robić wtedy, proszę o mądrą odpowiedź , 13 listopada 1991 roku czułem się że coś się stanie (pomyślałem że to tylko 13 , na następny dzień siedziałem w fotelu i miałem uczucie jakby ktoś mnie wypychał z niego i prowadził mnie do okna i wtedy zobaczyłem jak mój tato ginie podczas spawania, jeszcze było parę takich przypadków, jesteście ostatnimi do których piszę bo nigdy nie otrzymałem odpowiedzi ,

    • wobroniewiary pisze:

      Odpowiedź na to otrzymasz tylko i wyłącznie u kratek konfesjonału. każdy kto zechce uczynić to publicznie – wchodzi w buty kapłana, który występuje w imieniu Koscioła i u kratek konfesjonału towarzyszy mu Chrystus, bo to jest na mocy sakramentu.

      Ja wszystkie swoje sprawy powierzam kierownikowi duchowego, co miałam, co widziałam, co śniłam, co mogę upublicznić a co nie itp.

  13. wasza M pisze:

    Witam wiem że to strona dla osób pewnie bardzo religijnych. Wstydzę się przyznać ale ostatnio tak dawno byłam u Spowiedzi Świętej że nawet nie pamiętam kiedy to było. Jak byłam mała to chodziliśmy do kościoła z rodzicami, uczestniczyliśmy w Mszy Świętej i przypominam sobie że chodziłam na spotkani do Kościoła dla dzieci. To wszystko skończyło się po I Komunii Świętej.
    Chciałabym poprosić o małą może podpowiedź lub radę. Od 6 miesięcy z przerwami mam najstraszniejsze sny w moim całym życiu. Jestem osobą dorosłą bo mam 28 lat, pracuję jestem odpowiedzialna i jak do tej pory wydawało mi się że normalna. Ale w koszmarach nawiedzają mnie mężczyźni o nieludzkim wyglądzie. Pierwszy sen był tak realny że przebudziłam się zlana potem z prawie sercem w ręku tak kołatało. Długo po nim bałam się iść spać. A on nawiedzał mnie przez tydzień. W śnie leżałam na łóżku i spałam następnie wstałam z niego chciałam wyjść z pokoju a on wszedł do niego z ciemności i chwycił mnie za rękę. Chciałam się wyrwał, a on powiedział że mam się nie szarpać bo nikt mi i tak nie pomoże. Następne sen był z mężczyzną który miał kozie oczy. Zapomniała dodać że jak już byłam w takim momencie zasypiania czułam szarpanie za włosy tak silne że raz aż się z tego pół snu przebudziłam.Szarpanie za włosy potem często się powtarzało. Ci mężczyźni czy nie wiem co z nieludzkim wyglądem mówią do mnie, często się szyderczo śmieją. Bardzo się ich bałam, nie wysypiałam się. Rodzina i mąż polecili mi się modlić. Tak też uczyniłam, koszmary trochę stały się lżejsze ale do końca nie ustało. Ostatniej nocy a mamy teraz marzec znowu przyszedł do mnie jeden. Zaczęłam się modlić aż we śnie. Muszę tez przyznać, że od czasu modlenia się przed snem w końcu się wysypiam. Bardzo się martwię że to naprawdę może być dręczenie złego ducha na mnie. Gdy dopiero po modlitwie jest o wiele lepiej. Mam zamiar powrócić do Boga i jak tylko wrócę do kraju idę na spowiedź ze wszystkiego taką z całego życia do tej pory.

  14. Julianna.Sk. pisze:

    Ja choć mam tylko 16 lat w ciagu ostatnich 8 miesięcy miewałam koszmary senne podczas których właśnie miałam paraliż senny.Pamiętam też iż będąc przed komunią miałam koszmary senne ale nie pamietam już części z nich. Na początku też myślałam że to przejdzie było coraz gorzej chociaż uczestniczyłam w życiu kościoła i przygotowywałam się do bierzmowania .Miałam identyczne uczucie z tym napieraniem powietrza lecz czułam je na całym ciele, przed samym bierzmowaniem wszystko się bardzo nasiliło i potrafilam się „obudzić” z jednego snu ale jak się okazywało to nadal był sen potrafilam się tak na niby obudzić 4 razy w ciągu takiego jednego snu.Po bierzmowaniu wszystko ustąpiło.Do dzisiejszej nocy od 4 dni nie mogłam znaleźć mojego naszyjnika z krzyżykiem który dostałam na bierzmowanie i od tamtej pory go nie ściągnęła aż do zakończenia klas 3 no i dzisiaj ten sen wrócił jeszcze z większą siłą i tym razem ja naprawdę się obudzilam a uczucie z snu przeniosło się na moje ciało.Kiedy odzyskałam już czucie w ciele zaczęłam się modlić zmówiłam podstawowe modlitwy po pare razy i do tego 5×Modlitwe do Michała Archanioła. Nie wiedziałam gdzie jest mój łańcuszek więc ściągnęłam poświęcony krzyżyk na rzemyku i spalam z nim ma szyi.Po przeczytaniu stosu informacji o nękaniach jestem wszystkiego bardziej świadoma i dziękuję wszystkim ludziom którzy przyczynili się do ich powstania.Teraz ulżyło mi na sercu chociaż wcześniej ciągle ufałam Bogu i wierzyłam że mnie nie opuści w takiej sytuacji.

  15. elwira pisze:

    Dziękuję, oby więcej takich pożytecznych INFO, zawsze rozmowy i dzielenie się doświadczeniem pomaga, uczy, uświadamia. Miałam dręczenia nocne i koszmary przez całe dzieciństwo, wiek szkolny, teraz widzę, że to sprawa sił demonicznych. Ustało wszystko po nawróceniu, nawet nie zwróciłam uwagi wtedy na to. Dziś z powodu różnych perypetii jest źle, zdarzają się koszmary, wręczenia, myśli samobójcze i opresje tak silny ból i cierpienie psycho duchowe, nie do opisania. Widzę, że to działanie złego, walczy, stawką jest życie, prawdziwe, tutaj, wolne i tam, wieczne.

  16. Alicja pisze:

    Czy można prosić o jakiś kontakt?
    Jestem ciekawa, ponieważ na poprzednim mieszkaniu doświadczałam bardzo podobnego zjawiska. Każdej nocy czułam że ktoś wchodzi do mieszkania, próbuje się włamać, potem czułam czyjąś obecność nad moim ciałem podczas snu i zawsze kończyło się to duszeniem. Nie mogłam oddychać a czułam czyjeś ręce na szyi, potem nawet próbowałam krzyczeć ale może dwa razy udało mi się jęknąć. Tak prosiłam Boga modliłam się i w najgorszych momentach jak brakowało mi sił oddychać błagałam Boga o pomoc i za chwilę mogłam swobodnie się obudzić, oczywiście serce kołatało. Każdej nocy miałam problem z zaśnięciem, bałam się co przyniesie następna noc. Którejś zimowej nocy coś mnie dotknęło i obudziło. Potem spadło coś w kuchni. Poszłam do niej, spojrzałam która godzina, 3:45. Widzę zegar cyka. Wzięłam do kubka nalałam wody wzięłam łyk znów spojrzałam na zegarek jednak już stał. 3:45. Byłam.tak spanikowana że nie zasnęłam już tej nocy a tylko czuwałam modląc się. Mówiłam o tych wydarzeniach znajomym , rodzinie. Modlili się i pomogli. Także modliłam się za te duszę i było lepiej. Jednak bałam się tam dłużej mieszkać i się przeprowadziliśmy. Jestem ciekawa czy takie zjawiska mogą być związane bardziej z miejscem czy z osobą? Długi okres czasu mam spokój, na nowym.mieszkaniu jesteśmy prawie rok i nie ma takich nietypowych sytuacji, sen jest także bardziej spokojny. Jedynie budzę się czasem zesztywniała, ale dość rzadko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s