Nowenna przed dniem ofiarowania się Bogu za nawrócenie grzeszników – 27 marca, dzień III

Dzień 3. ISKRA Z POLSKI

Dzień III przynosi nam refleksję nad tym, co – zgodnie z zapowiedzią Pana Jezusa, zawartą w „Dzienniczku” św. Faustyny (nr 1732) – może być „iskrą z Polski”, mającą przygotować świat do Paruzji. Jaką w tym dziele rolę mogą odegrać dusze-ofiary? Akt ofiarowania, tamże zawarty, może nam posłużyć w Wielki Piątek, choć w tym świętym dniu mogą wystarczyć bardzo krótkie własne słowa.
       Dusze-ofiary są kimś ważnym w oczach Matki Kościoła, do nich więc można odnieść Jej wspaniałe obietnice, przekazane na Węgrzech już w 1955 roku. Zapoznawszy się z nimi, możemy przeżyć piękny dzień nadziei oraz wdzięczności Bogu, a zarazem docenić swoją misję.

***

       Pan Jezus objawił św. Faustynie, że z Polski wyjdzie iskra, która przygotuje świat na Jego ostateczne przyjście, zbiegające się w czasie z Tryumfem Niepokalanego Serca Maryi (Fatima), z epoką Ducha Świętego (św. Maksymilian Kolbe), z Nową Wiosną Kościoła i Nową Pięćdziesiątnicą (św. Jan Paweł II). Stajemy więc wobec pytania, cóż to za iskra?
Gdy żył Jan Paweł II, odzywały się głosy, że określenie to dotyczy właśnie jego, na co mogły wskazywać takie fakty, jak przykład jego osobistej więzi z Maryją, poświęcenie przez niego świata Niepokalanemu Sercu Maryi, częściowe odsłonięcie III Tajemnicy Fatimskiej, akt oddania świata Bożemu Miłosierdziu i rozszerzenie tegoż kultu. Na audiencji 28 lutego 1997 roku Papież wypowiedział zdanie, które wówczas wydawało się prorocze i dla wielu mocno intrygujące: „Jubileusz Roku 2000 jest oczekiwaniem na Drugie Przyjście naszego Zbawiciela, kiedy ustanowi On na zawsze swoje królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju”. Do tego można dodać zapowiedź oczyszczenia Kościoła we krwi męczenników (w rozmowie z dziennikarzami w Fuldzie), choć te jego słowa nie nabrały większego rozgłosu.
Taką „papieską” wersję „Iskry” możemy przyjąć, jednak… z pewnymi zastrzeżeniami. Oto one:
– świat dzisiejszy nie tylko nie jest przygotowany na Powtórne Przyjście Pana, lecz odchodzi coraz dalej od Boga. Stąd i na smutne pytanie Pana Jezusa: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8) – musimy dawać, w miarę upływu lat, odpowiedź coraz bardziej negatywną.
– Pan Jezus przed wojną domagał się swojej intronizacji w Polsce, wiążąc z nią nie tylko wspaniałe obietnice, ale i „ultimatum”: narody, które jej u siebie nie przeprowadzą, zginą. Jego żądanie nie spotkało się dotychczas z przychylnym odzewem ze strony tych czynników, do których zostało skierowane, a nawet niektórzy w Polsce próbują zastąpić ideę Intronizacji poświęceniem Najświętszemu Sercu Jezusowemu, jakby jeszcze nie wystarczyło uroczyste poświęcenie rodzin, parafii, Kraju z lat 1948-1951. Co więc będzie z „iskrą Intronizacji”, której pojawienie się nasz Pan uzależnił od wierności Polski i jej posłuszeństwu Bożej woli?
– Tryumf Niepokalanego Serca, zapowiedziany przez Maryję w Fatimie, zależy nie tylko od poświęcenia Jej Sercu Rosji i świata, lecz także od wypełnienia innych Jej żądań: wdrożenia przez Kościół nabożeństwa Pierwszych Sobót miesiąca, rozpowszechnienia Różańca (Fatima to objawienia Królowej Różańca Świętego), przejęcia się wszystkich duchem pokuty (wezwanie do niej ze strony Anioła z mieczem ognistym), ofiarowania się za nawrócenie grzeszników na wzór trojga pastuszków. Czy Kościół jako taki poważnie potraktował te żądania? W jakże wielu parafiach nie obchodzi się Pierwszych Sobót, gdyż – jak tłumaczą się księża – nie było takiego nakazu ze strony biskupów. Podobnie odpowiadają oni tym, którzy domagają się obchodzenia Święta Miłosierdzia, poprzedzonego uroczystą Nowenną do Miłosierdzia Bożego. Jeśli tak jest w Polsce, cóż dopiero mówić o innych krajach? Choć zdarza się, że te inne – np. Filipiny, Węgry – zawstydzają nas.
Bardzo możliwe, że „Iskrą z Polski” miał być nie tylko jeden człowiek czy jakiś jeden kult lub kierunek działania, mający wpływ na życie całego świata, lecz mogło chodzić naszemu Panu o wielu ludzi i o wiele ich wysiłków (akcji), które, razem wzięte, mogły w Jego oczach stanowić tę „Iskrę”. Kto wie, czy także i my, żyjący dzisiaj, nie możemy stać się maleńkimi „odpryskami” tej wielkiej „Iskry”? A jeśli tak, to na jakich warunkach?
Nie będę tu powtarzał tego, co znajduje się w tekście, umieszczonym pod zakładką: «Słowo ks. Adama Skwarczyńskiego o Nowym Świecie». Nie wspomniałem tam wprawdzie o „Iskrze z Polski”, jednak te oto kierunki działania dadzą się tam łatwo odczytać:
głębokie przejęcie się znanymi wizjami piekła (zob. m.in. Fatima 13 maja, św. Faustyna, Józefa Menendez, siostra M. z W.). Wizje te czyż nie są jakby „tragicznym wołaniem Nieba” o rzucenie się na ratunek zagrożonym piekłem? Jak bardzo pragnęła mała apostołka Hiacynta z Fatimy, by Matka Boża wszystkim pokazała piekło dla ich nawrócenia!
uświadomienie sobie swojej odpowiedzialności za zbawienie lub potępienie tych, którym możemy pomóc się zbawić (poruszone zwł. w I tomie książki «W Szkole Krzyża»);
uznanie za prawdę poruszanego w prawdziwych orędziach ostatnich miesięcy faktu: Przyjście Pana jest już bardzo bliskie, a więc i nasze działania powinny być i przyśpieszone, i heroicznie zwielokrotnione;
konieczność dobrego wykorzystania końcówki czasu Bożego Miłosierdzia. Przyjdzie moment, na który czeka Niebo: ostatnia modlitwa o nawrócenie bliźnich i ostatnia ofiara zostaną przyjęte (ich miara się dopełni), a wtedy Boża Sprawiedliwość położy pieczęć wieczności na błędnych ludzkich wyborach.
Te błędne wybory mogą wynikać z faktu bezsilności i bezradności wielu ludzi, którzy w momencie „Ostrzeżenia” może by i chcieli wrócić do Boga, lecz zabraknie im ufności w Boże Miłosierdzie, a ponadto siły, odwagi, determinacji – podobnie jak owadowi schwytanemu w sieć pająka. Jest bardzo możliwe, że ci, którzy wtedy umrą, odejdą w rozpaczy i buncie przeciwko Bogu, którego w ziemskim życiu znać nie chcieli. Do momentu ich śmierci możemy ich ratować.
Jeżeli pomożemy innym w drodze do Nieba, będziemy przez całą wieczność cieszyć się także ich szczęściem, a z nami całe Niebo. Bo czyż nie „większa jest radość w Niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z 99 sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia”? Szczęście „robotników w winnicy, najętych w ostatniej godzinie dnia” będzie wielkie, gdyż otrzymają wynagrodzenie równe pozostałym.
Czasu zostało niewiele, więc nie bójmy się przemęczenia – omówiona „akcja ratunkowa” nie potrwa długo, gdyż wkrótce doczekamy świata odnowionego, szczęśliwego, jakby „rajskiego”, bez dzisiejszych problemów. Jeżeli więc ktoś z Czytelników po tej lekturze poczuje w sobie zew Ducha Bożego i zapragnie natychmiast (czas nagli!) „pracować w pogotowiu ratunkowym” – włączyć się w dzieło wyrywania szatanowi dusz, które on już uważa za swoje
1. niech zaangażuje się cały, bez zastrzeżeń, najlepiej powierzając się macierzyńskim dłoniom Maryi-Matki Kościoła. Jeżeli Ona nasz biedny, niedoskonały dar – nasz codzienny krzyż i nasze gorliwe modlitwy – jak robaczywą marchewkę, ofiarowaną przez rolnika królowi (porównanie wzięte z pism św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort) umieści na złotej tacy swego Niepokalanego Serca i sama ofiaruje Bogu, nasz dar będzie czymś wielkim i cennym w Jego oczach.
2. Ponieważ ta najwznioślejsza „praca ratownika” wiąże się z osobistym krzyżem, może warto zapoznać się z moją książką „W Szkole Krzyża” (tom I, tu – „W obronie wiary i Tradycji” – zamieszczony). Piszę w niej m.in., że istotą podjęcia osobistego krzyża jest nie tyle przyjęcie na siebie pasma cierpień (nie wszystkim Bóg je daje), lecz ukrzyżowanie własnej woli i jak najdoskonalsze poddanie się woli Bożej. Kto wejdzie na tę drogę, nigdy nie zabraknie mu obfitości Bożych łask, możemy być tego pewni. Radość męczenników promieniowała na ich otoczenie do tego stopnia, że szeregi gotowych cierpieć i umierać za wiarę wciąż wzrastały. Wiemy z doświadczenia, że i dzisiaj duch „małego męczeństwa” apostołów, niosących swój codzienny krzyż, udziela się ich otoczeniu i powiększa ich szeregi. Te dzielne szeregi obejmuję swoim kapłańskim błogosławieństwem codziennie o 15-tej, w Godzinie Miłosierdzia.
– 3. Ci, z którymi już od dawna tworzyliśmy „Zjednoczenie Dusz-Ofiar”, a później „Szkołę Krzyża”, słusznie zapytają: czy „Iskra z Polski” to coś nowego? Jak my mamy na nią patrzeć?
Idea ofiarowania się Bogu Ojcu przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym przez ręce Maryi za nawrócenie grzeszników pozostaje ta sama. Zawdzięczamy ją Matce Bożej, która zarysowała ją najwyraźniej w Fatimie, pokazawszy dzieciom piekło i wskazując im sposób uchronienia od niego dusz. Czymś nowym jest jednak dla nas w tej chwili poszerzenie naszego pola oddziaływania, albo – posługując się językiem sportowców – maksymalne „podniesienie poprzeczki”: objęcie naszą ofiarą wszystkich mieszkańców ziemi. Powinniśmy w ten sposób, posuwając swoją ufność w Boże Miłosierdzie do najdalszych granic, wykorzystać maksymalnie końcówkę czasu Miłosierdzia.
Aby nasza ufność w pełni rozkwitła – byśmy nie wątpili, że nasze tak nikłe ofiary mogą mieć aż taki zasięg – weźmy to pod uwagę, o czym zresztą już wiemy, że wartość tym ofiarkom nadaje Najświętsza Ofiara Jezusa Chrystusa, z którą je łączymy. W ten sposób nasze małe krople, wpuszczone do Oceanu, stają się Oceanem. A ponieważ nikt chyba nie wątpi, że Bóg Ojciec chce mieć przy sobie w wiecznej chwale wszystkie swoje ziemskie dzieci, więc składając siebie w ofierze za całą ludzkość staramy się wypełnić Jego wolę, okazać Mu miłość. Czerpiąc zaś z Oceanu Jego Miłości możemy być przekonani, że jest on nieskończony, więc Bogu nie sprawia różnicy, czy obdaruje łaską jednego człowieka, czy siedem miliardów. Aby mógł jednak wszystkich obdarować, każdy z nich musi mieć przed Jego obliczem swoich orędowników i ofiarników, do których właśnie my należymy. Dlatego też akt ofiarowania się Bogu w duchu „Iskry” możemy uczynić naszym własnym.

Akt osobistego ofiarowania się Bogu za nawrócenie grzeszników w celu przygotowania świata na Powtórne Przyjście Jezusa:

 Ojcze Przedwieczny, / zbliża się godzina / Powtórnego Przyjścia na świat Twojego Syna, / związana z „Ostrzeżeniem”, / „małym sądem”, / „prześwietleniem sumień”. / Zanurzam więc wszystkich mieszkańców ziemi / w Najświętszej Krwi Jezusa, / ofiarowanej Tobie na ołtarzach świata. / Zanurzam ich w krwawych łzach, / płynących z figur i obrazów / Najświętszej Maryi Dziewicy oraz Świętych. /Zanurzam ich w trudzie i cierpieniach własnych, / składających się na mój codzienny krzyż. / Przez wszystkie dni, / dzielące nas jeszcze od Przyjścia Jezusa, / jednoczę swój krzyż z Jego Krzyżem, / a swoje serce z Jego Sercem. / Płomień swojej miłości / łączę z Ogniem Ducha Świętego, / rzuconym na ziemię przez Twojego Syna. / Jako ofiara za nawrócenie grzeszników ziemi / rozkrzyżowuję przed Tobą moje ręce / i tymi słowami oddaję się Tobie, mój Ojcze: / OTO JESTEM! / ŚWIĘTY BOŻE, / ŚWIĘTY MOCNY, / ŚWIĘTY NIEŚMIER­TELNY, / ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI I NAD CAŁYM ŚWIATEM. / AMEN.

Pobierz całość: Now-WSK-nw-2015 (kliknij)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Modlitwa, Nowenna i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na „Nowenna przed dniem ofiarowania się Bogu za nawrócenie grzeszników – 27 marca, dzień III

  1. Sebro pisze:

    Jeśli mogę coś wtrącić to po wczorajszym tekście przewidzianym na II dzień Nowenny mam mieszane uczucia. Wydaje mi się, że tekst ten bardziej poszedł w kierunku wywołania szoku i niepewności zamiast wprowadzić w medytację i rozważania na temat ofiary Boga i dusz-ofiar, jak to miało miejsce w poprzedniej wersji. Prawdopodobnie taki efekt wywołała duża ilość Vassuli i jej katastroficzna forma przekazu, która pokoju i chęci współpracy nie wzbudza w moim sercu.
    A, i nie piszę tego, by wrzucić kij w mrowisko. Ks. Adam prosił o uwagi, a takie są moje.

    • AnnaMaria pisze:

      @ Sebro; zgadzam sie z tą opinią ale jest to tylko jedna strona medalu….
      Niestety żyjemy w strasznych i szokujących czasach… a dusza pragnie jak piszesz
      ” medytację i rozważania na temat ofiary …”
      Teraz jest czas abyśmy przygotowywali sie duchowo i psychicznie do katastroficznych
      faktów, niestety… bo one już nastepują…. Jeżeli tego nie zrobimy to czeka nas wariatkowo i totalna utrata wiary….

      Iluż ludzi odeszło z KK po jego zmodernizowaniu? Co mówią na temat KK ci ktorzy nie wytrzymali ekscesów księży szkolonych obecnie na progresistów?
      Moja stara matka jak przyszedł nowy proboszcz i wyrzucił balaski, sygnaturke, komunie tylko na stojąco, i ustalił sieć donosiceli aby wiedzieć co w parafii i przez nich rozmawiać z ludżmi (siejąc oszczerstwa i pomówienia w ten sposób) a nigdy osobiście, przestała chodzić do kościoła… I nie chciała go widzieć w swoim domu…

      Gdzie jest tamta tradycyjna świętość kapłana i KK i szacunek dla nich nie wymuszony ale płynący z serca? Itd… itp….. Naturalny porządek rzeczy który dawał stabilizacje, poczucie bezpieczeństwa i obecność Boga i jego opieki….Długo by można wyliczać…..
      Ludzie nie wytrzymują jeżeli nie znajdą sensu w tym wszystkim…. bo nikt im tego nie wytłumaczył i nie przygotował…. nie wiedzą co można wiecej zrobić niż uciec od tego….
      instynktownie. Ale za to pójśc do innego fałszywego proroka by zapełnić tę pustke…
      A skąd ten straszliwy rozwój okultyzmu w naszym katolickim kraju?

      Piszesz, że „tekst ten bardziej poszedł w kierunku wywołania szoku i niepewności”
      więc jednak wywołał ten szok i niepewność???

      Vasula nie jest moją ulubioną mistyczką,czuje że nie jestem gotowa na czytanie jej dzieł.
      Nie rozumiem też jej kontrowersyjnego prywatnego życia.
      Ale widzę przygotowawczą role tego tekstu… i wierz mi jest to bardzo potrzebne!

      • Sebro pisze:

        Akurat z odczytywaniem znaków czasu jakoś sobie radzę i dziękuje Bogu za tą łaskę.
        Jednak to co przeczytałem wywołało umnie szok negatywny. Tam jest mowa tylko o tym, że jak przeżyjesz jeden etap to potem będzie gorzej, a jak przetrwasz to, to potem juz całkiem przerąbane będzie. To nie jest moja tonacja i dlatego sie w tym nie odnajduje.
        Maryja mówi obecnie inaczej. Jestem świadom kar i prześladowań jakie mają nadejść i staram siebie i najbliższych przygotować na nie. Jednak w Maryjnych słowach zawsze przebija nadzieja i pocieszenie. We wczorajszym zaś tekscie odczytuję jedno: cokolwiek zrobisz i tak jesteś na straconej pozycji.
        Nowenna miała nas formować do konkretnej posługi a nie zniechęcać do jakiegokolwiek działania.

      • Maggie pisze:

        @Sebro: nie czytam i nie popieram, ale nie scigam „listem gonczym”.

        Żyjmy: Wiara, Nadzieja i Miłością.

        Zmarły niedawno sp o.Sylwester Hasnik miał cykl rekolekcji,w których wyraźnie mówił, ze tam gdzie depresja tam szatan. Jeśli cos u mnie wywołuje stan „przed depresyjny” to unikam, nawet jeśli głosi cos co nie jest sprzeczne z ogólnie przyjętymi interpretacjami.

        Podobno niemiecki pilot, ktory celowo rozbił samolot pasazerski we francuskich Alpach, cierpiał na depresję i miał nawet lekarskie zwolnienie na dzień lotu, którego nikomu nie okazał – zamordował nie tylko siebie.

  2. colowy pisze:

    a co myślicie na temat iskry Polski jako
    intronizację Chrystusa na króla Polski ?
    może też być że to będzie taka iskra
    bo to od nas reszta świata wziąć przykład

    dla tych co nie znają tematu poprzez Rozalie w w kwietniu 39 Chrystus zaproponował takie rozwiązanie jako ratunek dla Polski i wtedy ani rząd ani biskupi się nie zgodzili(jak się skończyło pamiętamy)

    dzisiaj jak jesteśmy na krawędzi wojny trzeba by może coś pomyśleć na ten temat 😛

    jeszcze moja uwaga co do orędzi
    wszelkie orędzie, pisma książki tajemnice fatimskie i inne rzeczy są po to aby nas zawrócić do Boga (takie mają główne zadanie według mnie słowo pochodzące od Boga)

    a mianowicie w Piśmie świętym i w kościele i sakramentach nasze zbawienie
    ( i różaniec )

    nic więcej do zbawienia nam potrzebne nie jest

  3. AnnaMaria pisze:

    @Maggie a propos tego feralnego lotu… samolot był w systemie satelitarnym, na terenie Europy,który prowadzi samolot, może go lądować i kontroluje lot.
    Czyli jak mówią piloci „lot na kabelku” Czy tak łatwo pozwolił by temu pilotowi popełnić samobójstwo? Chyba że właśnie tak mu kazał?
    A gdzie jest druga skrzynka i jej analizy? Dlaczego spadajac z tak niskiego pułapu rozbił sie w drobny mak wbrew prawom fizyki?
    Jak sie mówi że to pilot winny to mnnie od razu zapala sie czerwone światełko…

    +++
    Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie a światłość wiekuista niechaj im świeci!

    • Sebro pisze:

      Może, wystarczy wyłączyć odpowiednie systemy – automatycznego pilota chociażby.
      Podawano też informację, że samolot uderzył w skałę z prędkością 800km/h, do tego po uderzeniu zapewne stoczył się ze zbocza.
      Nie da rady tej tragedii po ludzku ogarnąć, tak jak i ja nie ogarniam tego, że trzy dni temu powiesił się mój kolega zostawiając żonę i dwóch synów. Samobójstwa to delikatny temat i nawet nie odważę się na jakiekolwiek domysły. Bóg wie co się stało a nam zostaje modlitwa za te biedne dusze.

      • Maggie pisze:

        @Sebro: Masz racje, nie jesteśmy CNN aby godzinami debatować i gdybac. Wszystko wskazuje, ze to nie był tylko wypadek, ale jak tam rzeczywiscie było kto wie. Pierwsza moja myślą, gdy podano info, ze pilot sie zaryglowal w kabinie i obniżył pułap lotu, było pytanie, czy znają jego wyznanie. Linie lotnicze nie chcą wzbudzać poplochu, a ludzie przeżywają rożne tragedie.

        +++

      • AnnaMaria pisze:

        Ale zawsze dostają „ten czas miedzy mostem a wodą” … a przegrana bitwa nie koniecznie świadczy o przegranej wojnie….
        Maria Sima mowiła o tym księdzu z Austrii co ofiarowal życie za najcięższe grzechy okultystyczne…..co jej dusze opowiedziały… byłam zszokowana… tak nie wiele wiadomo
        o tym.
        Moja znajoma wiele lat temu rzuciła sie z wysokiego piętra, bardzo wierząca osoba.
        Zrzuciła z siebe krzyż Sw Benedykta, również szkaplerz i różaniec.
        Miała uwikłania masońskie i kilka aborcji w zyciorysie, egzorcysta nie mógł przeprowadzic egzorcyzmu z jakiś obiektywnych powodow…, wiele osób tak bardzo sie za nią modliło i pomagało ratowac i jej pomóć na wszystkie możliwe sposoby….
        Pamiętam jak byłam u niej i chciałam z nią odmówic różaniec to jakaś okropna i nie widzialna siła normalnie mnie spychala z fotela i wypychała z jej domu… coś niesamowitego…
        Zaparłam sie i użyłam wody swięconej, odmówiłyśmy różaniec, potem poszłyśmy na msze św a za kilka dni dowiedziałam sie o jej śmierci…
        Modliłam sie za nią nowenną „Drogi krzyżowej” oprocz mszy sw oczywiscie i jakoś w duszy mam przekonanie, że została uratowana przez Pana Jezusa.

    • Maggie pisze:

      AnnoMario samolot pasażerski nie jest wojskowym dron’em.
      Wiele technologii, a hakerzy potrafią sie dobrać do najbardziej strzeżonych komputerów.
      +++

  4. sylwia pisze:

    Bardzo prosze o modlitwe ze mnie bo jestem grzesznikiem :(:(:(:(:( Bardzo prosze o modlitwe zeby Duch Swiety cudem swojej laski mnie nawrocil bo ja nie umiem nawrocic samej siebie. prosze o dar dobrej spowiedzi generalenej dla mnie, o laske spelnienia 5warunkow dobrej spowiedzi. o laske aby Duch Swiety pokonal moj wstyd i pomogl mi sie przyznac do moich grzechow w rachunku sumienia i w spowiedzi , o laske abym mogla GODNIE przyjmowac Pana Jezusa w Komunii Swietej przez cale zycie i w godzine smierci

    • E. pisze:

      sylwio, mnie bardzo pomogło przeczytanie o 15 ukrytych torturach czy cierpieniach Pana Jezusa w ciemnicy. TO było jakby oświecenie, że ja swoimi grzechami spowodowałam cierpienie samego Boga. To było straszne, Zawsze kiedy w myślach mówiłam sobie „O, nie, tego to nie powiem, wstydzę się” przypomniały mi się te cierpienia i spowiadając się staram się myśleć, że klęczę przed Panem Jezusem rozpiętym na Krzyżu, uwierz mi to pozwala pokonać każdy strach i wstyd. Potem już sobie tłumaczyłam, jak uczeń przed wakacjami „5 minut wstydu, a potem ….”. Mam nadzieję, że nie zbluźniłam, ale to mi też pozwalało się otworzyć na spowiedzi przed spowiednikiem i oczywiście modlitwa za kapłana, który będzie mnie spowiadał (nie wiedziałam, kto to będzie, a zawsze potem spotykałam wspaniałych kapłanów, którzy nigdy mnie „nie pogonili”:). Pomodlę się za ciebie. Odwagi, Jezus jest z Tobą ❤

      • E. pisze:

        I jeszcze jedno, wtedy wydawało mi się, że moje grzechy są najgorsze na świecie i nie ma gorszego grzesznika niż ja. Teraz już tak nie myślę, po prostu jesteśmy ludźmi, zdarzają się nam upadki, najważniejsze, to umieć to rozpoznać, potem się do tego przyznać i się z tego wyspowiadać, i oczywiście potem już starać się tego nie powtórzyć.

      • sylwia pisze:

        Bog zaplac za rady i modlitwy!!! naprawde Bog zaplac!! dziekuje BARDZO!

      • sylwia pisze:

        Dziekuje za te slowa wsparcia i otuchy, za przydatne wskazowki i danie swiadectwa jak radzic sobie ze wstydem na spowiedzi.. jednak nie ja sama przezywam uczucie wstydu… wierze w to ze „wyrzucenie z siebie zla” na spowiedzi to musi byc niesamowita ulga i to ze jest czlowiek nowym, wolnym, czlowiekiem w Bogu..

  5. AnnaMaria pisze:

    +++

  6. Czester pisze:

    +++

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s