Nowenna przed dniem ofiarowania się Bogu za nawrócenie grzeszników – 28 marca, dzień IV

Dzień 4. WEZWANIE I OBIETNICE

Pan Jezus i Matka Boża mówią do nas w 1955 roku przez ukrytą węgierską zakonnicę:

Maryja: Moje dzieci, cały świat jest w niebezpieczeństwie – pokój, moralność, miłość, wiara. Wzywam więc was do apostolstwa – was, wybranych – żeby Bóg za cenę waszej ofiary, ochoczo złożonej z życia, wylał strumień swego Miłosierdzia. Możecie uratować od potępienia niezliczoną liczbę dusz, jeśli cierpliwie nieść będziecie cząsteczkę krzyża Mojego Boskiego Syna, którą On wam ofiarował.
Wkrótce świat ujrzy tyle śmierci, cierpienia i spustoszenia, jakiego nigdy nie było od początku czasów. Proszę was, pomóżcie Mi zbawić Moje dzieci. Sama nie mogę ich uratować – potrzebuję waszych rąk, waszych serc, waszej współpracy, waszych ofiar i cierpień za te dzieci. Złóżcie siebie w ofierze zadośćuczynienia, żeby wiele dusz zostało uratowanych przed nadejściem na świat utrapień.
       Co mam uczynić, żebyście zrozumieli, że godzina już wybiła, a kto nie jest przygotowany do uczty, będzie usunięty na zawsze bez nadziei przebaczenia?! Proszę was o pomoc, o ostatni wysiłek na te niezwykłe czasy. Pomóżcie Mi, waszej Matce, wyrwać z rąk szatana synów rozproszonych i przewrotnych. Co to za ból!!!… Przecież Jezus przelał za nich swoją Krew, a oni wyrzekają się wiecznego szczęścia, wybierając piekło!!! Bądźcie gotowi, bo Bóg, Sędzia Sprawiedliwy, przychodzi sądzić i otworzyć Królestwo Miłości.

     Pan Jezus: Moje dzieci, każda poszczególna dusza, która z miłości do Mnie i do bliźniego składa siebie na tym ołtarzu ofiarnym, pomnaża stokrotnie chwałę Mojego Ojca i radość Mojej Matki. Zbudźcie się, Moje dzieci, i napełniajcie się coraz większą gorliwością! Mój Kościół święty jeszcze nigdy nie potrzebował tylu bezinteresownych ofiar co teraz. W miejsce wielu niewiernych kapłanów powołałem do życia Moich rybaków dusz [domyślne: dusze-ofiary, a więc osoby konsekrowane i ludzi świeckich]. Ci są kapłanami Serc Jezusa i Maryi, powołanymi przez Pana, by w ciszy pracowali dla chwały Bożej i zbawiania dusz. Waszym serdecznym aktem strzelistym niech będą słowa: Przyjdź Duchu Święty i przygotuj serca na panowanie płomiennej miłości Dwóch Najświętszych Serc.

 Pięć obietnic Maryi dla dusz-ofiar:

  1. Imię ich zostanie zapisane w miłością gorejącym Sercu Jezusa i Niepokalanym Sercu Maryi.
  2. Przez swoją ofiarę, zjednoczoną z zasługami Jezusa, uratują wiele dusz od wiecznego potępienia. Zasługi ich ofiar rozciągną się na dusze aż do końca świata.
  3. Nikt z członków ich rodzin nie zostanie potępiony, i to nawet wtedy, gdyby zewnętrzne pozory na to wskazywały: Zanim ich dusza odłączy się od ciała, uzyskają łaskę żalu doskonałego.
  4. W dniu, w którym złożą siebie Bogu w ofierze, zostaną uwolnieni z czyśćca członkowie ich rodzin.
  5. W godzinie ich śmierci będę ich wspierać i towarzyszyć im – z pominięciem Czyśćca – [przed oblicze] Chwalebnej Trójcy Przenajświętszej, gdzie zajmą miejsce przygotowane im przez Pana i będą razem ze Mną szczęśliwi.

       Jakże wspaniałe są te obietnice! Mogą nas radować, ale i chwilami budzić zdumienie…– To i ja mogę, jak męczennicy, ominąć czyściec bez przelania krwi?! Jak widzimy, wystarczy Bogu nasza gotowość na wszystko – także na przelanie krwi – by tak hojnie nas obdarować.
– Prawdziwa miłość bliźniego nie cofa się przed największymi ofiarami, włącznie z oddaniem życia „za przyjaciół swoich”, jak uczy nas Pan Jezus. Ona też staje się dla nas „szybką windą do Nieba” w miejsce drabiny, po której musielibyśmy się długo wspinać. Wg Marii Simmy („Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”) przeciętny okres przebywania w czyśćcu wynosi 40 ziemskich lat. Simma podaje przykład chłopca, który nie prowadził zbyt świętego życia, ale miał świętą śmierć, dzięki której ominął go czyściec. W noc zimową, bardzo mroźną i wietrzną, obudziły go – jak mu się zdawało – nawoływania od strony gór, błaganie o ratunek. Szybko się ubrał i pośpieszył z pomocą. Nie uszedł zbyt daleko, gdyż jego samego pochłonęła lawina…
– Dzień, w którym stajemy się – przez swoją ofiarę – rybakami dusz, wiąże się z zarzuceniem „sieci” w morze cierpienia, jakim jest czyściec, i wyłowieniem z niego dusz naszych bliskich. Ich wejście do Nieba to i dla nas wielka radość. Oczywiście nie zaniedbamy dalszej o nich pamięci i okazywania im miłosierdzia, kierując się tą myślą, że gdyby już od nas pomocy nie potrzebowali, zostanie ona udzielona innym duszom.
– Nawrócenie naszych bliskich, o które walczyliśmy, być może, całymi latami, dzięki naszej ofierze staje się pewne. Gdy ufnie błagamy Boga o wiele, otrzymujemy wiele, a gdy o wszystko…? Jego Miłosierdzie nie zna granic! Zwłaszcza wtedy, gdy naśladujemy Jezusa w Jego ofiarowaniu się za ludzkość.
– Dusze-ofiary pomnażają stokrotnie chwałę Boga Ojca i radość Matki Najświętszej. Czyż to nie wspaniałe?! Zdobywajmy więc dla tej pięknej idei znajomych ze swojego otoczenia, a wtedy ziemia złączy się z Niebem, a Niebo z ziemią w sposób dotąd niespotykany, zaś piekło utraci swoje zdobycze!
Pobierz całość: Now-WSK-nw-2015 (kliknij)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Modlitwa, Nowenna i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

42 odpowiedzi na „Nowenna przed dniem ofiarowania się Bogu za nawrócenie grzeszników – 28 marca, dzień IV

  1. agnieszka pisze:

    Po cichutku z niedowierzaniem i zdziwieniem czytam kolejny dzień tej nowenny.
    Niech Bóg ks. Adama błogosławi!
    Jeśli jest ktoś kto myśli że to dzieło dusz-ofiar to niepotrzebne dziwactwo to niech usłyszy świadectwo moje że gdy zaczęłam tę Nowenne (choć nie skierowana do mnie ) moja dusza niejako rozszerzyła się i otworzyła na Ducha Świętego na odczytywanie znaków kierowanych do mnie tu i teraz a zwłaszcza na zmiany w myśleniu.
    Gorąco dziękuje Bogu za prowadzących tę stronę! Jest zapewne więcej osób które wam dziękują…ale jeśli dziś choć nie myslacej ale pragnacej choć trochę znosić ostatnio smutki i radości jako ofiara za dusze czysccowe i nawrócenie grzeszników – to właśnie dziś rozważania odpowiadają na moje mizerne próby podjętych działań. Wzruszenie i potrzeba sensu cierpienia i jego celu jest potrzebna wszystkim! Bóg niech będzie uwielbiony !
    Dziękuje!

  2. wobroniewiary pisze:

    Mnie uradowały obietnice, zwłaszcza Nr 3
    „Nikt z członków ich rodzin nie zostanie potępiony, i to nawet wtedy, gdyby zewnętrzne pozory na to wskazywały: Zanim ich dusza odłączy się od ciała, uzyskają łaskę żalu doskonałego”.

    BO W KAŻDEJ RODZINIE SĄ TACY, KTÓRYCH POZORY ZEWNĘTRZNE NA TO WSKAZUJĄ.
    Pięć obietnic Maryi dla dusz-ofiar:
    1. Imię ich zostanie zapisane w miłością gorejącym Sercu Jezusa i Niepokalanym Sercu Maryi.
    2. Przez swoją ofiarę, zjednoczoną z zasługami Jezusa, uratują wiele dusz od wiecznego potępienia. Zasługi ich ofiar rozciągną się na dusze aż do końca świata.
    3. Nikt z członków ich rodzin nie zostanie potępiony, i to nawet wtedy, gdyby zewnętrzne pozory na to wskazywały: Zanim ich dusza odłączy się od ciała, uzyskają łaskę żalu doskonałego.
    4. W dniu, w którym złożą siebie Bogu w ofierze, zostaną uwolnieni z czyśćca członkowie ich rodzin.
    5. W godzinie ich śmierci będę ich wspierać i towarzyszyć im – z pominięciem Czyśćca – [przed oblicze] Chwalebnej Trójcy Przenajświętszej, gdzie zajmą miejsce przygotowane im przez Pana i będą razem ze Mną szczęśliwi.

    Ps. Mało tu teraz bywam, wpis i ze dwa komentarze, teraz najtrudniejsze chwile przede mną i dziękuję za każdą modlitwę, ten wpis też mi pomaga, te obietnice również, Trochę łatwiej będzie nieść krzyż i stawić czoła najbliższym wydarzeniom.
    Boże bądź wola twoja!
    Fiat voluntas Tua, Domine!

    • eska pisze:

      Mnie też bardzo cieszy punkt trzeci. Zastanawiam się – czy to dotyczy także rodziny współmałżonka , np. teściów? Skoro małżenstwo jest sakramentem, a małżonkowie to jedno, to wydaje mi się, że tak. Dobrze myślę?

      • wobroniewiary pisze:

        No pewnie, że dobrze myślisz, przecież to twoja rodzina sakramenalna od chwili ślubu

      • BKCD pisze:

        Witaj Eska napisałam Ci w tamtym artykule odpowiedź na pytanie . Pozdrawiam

      • mc2 pisze:

        No tak , ale trzeba by zostać duszą ofiarną . A konkretnie poprosić Boga zesłanie cierpień na siebie które miałyby uratować inne dusze grzeszników . I tak jak napisane jest w 23 i 24 linijce tekstu , mają to być bezinteresowne ofiary . To znaczy ratuje się jakiegoś grzesznika lub grupę grzeszników których sobie Bóg upatrzył a przy okazji zyskuję się chwałę uprawniającą do ratowania członków własnej rodziny.
        Zaznaczam , ja to zrozumiałem jako ratowanie nie tylko przez modlitwy , nowenny lecz również poprzez cierpienia życiowe , dodatkowe , ale mogę się mylić .

        • wobroniewiary pisze:

          Polecam tu książkę ks. Adama „W szkole krzyża” jest do pobrania w zakładce „ks. Adam”
          Nie mamy prosić o zsyłanie cierpień -to straszna pycha
          Mamy godzić się na cierpienia zsyłane nam przez Boga/A to różnica.

          Ps. Czasami możesz mieć wielkie cierpienia a czasami żadnych, Bogu wystarczy wola cierpienia…
          Niektórzy by ratować inne dzieci, mogą stracić swoje albo mieć 15-cioro swoich
          Czasami dla ratowania innych rodzin traci się swoją i taka osoba po rozwodzie (o ile sama nie składa o ten rozwód)nie szuka nowego związku ale świeci innym przykładem, że można być w czystości wierności Bogu, w modlitwie za współmałżonka/-nkę (o jego/jej zbawienie) i z przejmowaniem Komunii Świętej.

          Mamy pełnić wolę Bożą a NIE DOPRASZAĆ SIĘ CIERPIEŃ.
          To byłby duchowy masochizm
          Różne są krzyże…

      • eska pisze:

        @BKCD, dziękuję, widziałam. Po prostu nie mam warunków, żeby siąść i napisać bardziej przemyślaną i ciut dłuższą wypowiedź – wpadam tu tylko na chwilki, bo mnie moje niemowlę „atakuje” 😉

      • eska pisze:

        @mc2 – nie uważam, że należy prosić Boga o cierpienie. Tak jak pisał ks. Skwarczyński, należy przede wszystkim ukrzyżować swe serce, a zatem przyjąć wolę Bożą, jaka by nie była. Jeżeli będzie nią cierpienie – ok. Ale Pan Bóg może także potrzebować innej naszej posługi, na przykład aktywnego i publicznego apostolstwa, prorokowania itd. itp. I wtedy, niezależnie czy my sami mieliśmy taki plan na własne życie – mamy się na to zgodzić. To się w zasadzie i tak może łączyć z cierpieniem (duchowym – np. doświadczanie wyśmiania, obelg) i nawet nie wiem, czy może się NIE łączyć. Rzecz w tym, że ja osobiście zamiast prosić o cierpienie jako takie, za bardziej adekwatną uważam prośbę, abym umiała odczytać Bożą wolę wobec mnie i być dobrym narzędziem w rękach Pana.

      • mc2 pisze:

        No dobra . Nie o proszenie o zsyłanie cierpień , lecz poproszenie Boga o zostanie duszą ofiarną . Czy są chętni ? Np. za dobrowolnych donosicieli z czasów komuny którzy niszczyli innym życie . Piszę : dobrowolnych donosicieli bo mam na myśli takich którzy robili to dla kariery lub chęci ustawienia się w życiu i ustawienia rodziny . Na pewno nie mam na myśli tych których do tego zmuszono np. groźbą odebrania mieszkania zakładowego . Często uczciwego aktywnego działacza solidarności obtaczali ludzie którzy robili z niego złego , oczerniali go , rozsiewali plotki jakoby to on był donosicielem i trzeba na niego uważać i w efekcie niszczyli go . Ja w tamtych czasach byłem dzieckiem , ale o tym słyszałem . Czy są chętni ? do ofiarowania się za donosicieli karierowiczów i donosicieli złośliwców ? którzy nie widzą swojej winy , twierdząc że pokrzywdzeni sami są sobie winni bo się wychylali .

        • wobroniewiary pisze:

          Przecież masz setki chętnych, to już kolejny rok, to odnowienie ślubów wielu z nas jest duszami-ofiarami od 20 lat, sam ksiądz Adam jest założycielem i duszą- ofiarą od 1994 roku – 21 lat

      • eska pisze:

        @mc2 – Tak. Ja.
        Dla mnie kluczem do tego, aby dojrzeć do takiej decyzji, było zrozumienie, że zło w każdej osobie pochodzi od osobowego Zła, które w chytry sposób złamało pewne osoby na pewnym etapie ich życia. I potem te osoby pogubiły się w rozróżnianiu dobra i zła zdecydowanie za bardzo… Ale to są wciąż Boże dzieci, które zostały stworzone jako dobre istoty – i to się zawsze gdzieś tam kryje. Potrzeba tym osobom tylko więcej Bożej łaski, żeby je wyrwać z sideł zła, a my możemy im ją zapewnić.
        Właśnie na tym według mnie polega miłość nieprzyjaciół, o której mówił Jezus.

        Warto też zwrócić uwagę, kogo Jezus poleca św. Faustynie przyprowadzić do siebie w dniach 1, 5 i 9 nowenny do Bożego Miłosierdzia. Dla przykładu dzień pierwszy – za dusze grzeszników i całą ludzkość: „Dziś sprowadź mi ludzkość całą i zanurzaj ją w morzu miłosierdzia Mojego. A tym pocieszysz mnie w gorzkim smutku, w jaki mnie pogrąża utrata dusz.” Utrata dusz – obojętne czyich! Nie jest ona wcale na rękę naszemu Zbawicielowi, którego przecież jesteśmy sługami. „Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem: nie jest sługa większy od pana swego” (ew. św. Jana 15,20).

        Więcej moich wynurzeń w podobnym temacie tutaj: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/03/23/bardzo-szokujacy-dokument-gender-w-natarciu/#comment-105744 (nie chcę się powtarzać).

      • eska pisze:

        @mc2 „którzy nie widzą swojej winy , twierdząc że pokrzywdzeni sami są sobie winni bo się wychylali.”
        Dodam jeszcze, że to, iż ktoś nie dostrzega swojej winy, jest związane właśnie z tym, że kuszące go i atakujące osobowe zło zaciemnia mu umysł i wypacza postrzeganie. Ludzie, o których wspominasz, raczej nie żyli w łasce uświęcającej, o której wiemy, ze daje światło Ducha Świętego, pozwalając inaczej spojrzeć na rzeczywistość i samego siebie. Dlatego właśnie trzeba im tę łaskę pomóc zapewnić – najlepiej oczywiście zanim narobią tylu szkód…
        „Jedni drugich brzemiona noście” – prawda?

    • Bogusia pisze:

      +++
      Niech bedzie Bog Uwielbiony w Twoich sprawach…!!!
      Nic mnie tak nie ucieszylo ,jak punkt nr 3.
      Niech Bog ma Cie w Swojej Opiece.
      Szczesc Boze…!!!

    • magda pisze:

      Co do obietnic to powiem szczerze,że nie wiem jak na nie patrzeć. Ile odmówiłam Nowenn, litanii, Tajemnice Szczęścia tip. przez kilka ostatnich lat to Bóg jeden raczy wiedzieć. Ostatnio odmawiałam 9 pierwszych sobót, gdzie obietnicą było (jak i w pierwszych piątkach miesiąca),że pokój i zgoda zapanują w rodzinach.Odmawiam 12 letnią modlitwę 7 Ojcze i 7 Zdrowaś Maryjo. U mnie chcą się pozabijać, krzyki awantury zamiast lepiej jest gorzej. I nieraz sobie myślę (Boże wybacz mi ),że po co te obietnice 😦
      A co do piątków Papieża Klemensa to w piątku przed Wszystkimi Świętymi była obietnica,że nie będzie biedy w domu a ja ostatni nie miałam na chleb 😦

      • magda pisze:

        O jeju!!!! Ja humanistka zrobiłam BYKA. Chyba Klemens się wkurzył 🙂 Proszę bardzo o poprawę błędu, to tak szybko i machinalnie pisane…

      • wobroniewiary pisze:

        Posłuchaj ostatnio zamieszczanych konferencji z o. Józefem Witko, mówi na ten temat. Nie modlitwa czyni cuda a wiara!
        Możesz odmówić setki modlitw (nikt nie zniechęca do i ch odmawiania) ale Pan Jezus mówił „niech ci się stanie wg wiary twojej) nie „wg modlitw twoich”
        A wiec modlimy się z wiarą!!!

        Ja proszę o modlitwy Czytelników i wierzę w ich moc – i działa 😉

        Ps. Dziś poprosiłam Admina, aby zgrał na you tube 31 rozdział „Oczami Jezusa” Słuchając w nocy…płakałam, chcę abyście posłuchali, to nie Katarzyna Emmerich która jest narratorka i nie M. Valtorta, która też jest narratorką. Tu narratorem jest sam Jezus i dlatego ta książka jest mi taka bliska ❤
        I polecam ja każdemu obok książek K. Emmerich i M. Valtorty

        A dziś w Gościu Niedzielnym jest Pasja na dvd

      • wobroniewiary pisze:

        Madziu, możesz napisać do mnie maila, mam osobista sprawę do Ciebie…

  3. mariaP pisze:

    Przyjdź Duchu Święty i przygotuj serca na panowanie płomiennej miłości Dwóch Najświętszych Serc.
    ************************************************************************************

    Metropolis – niemiecki ekspresjonistyczny film science fiction z 1927 roku w reżyserii Fritza Langa. Scenariusz został napisany przez Fritza Langa i Theę von Harbou, której powieść Metropolis wydana w 1926 powstała głównie na potrzeby filmu. Monumentalne dzieło prezentuje dystopijną wizję miasta przyszłości, którego społeczeństwo jest podzielone na dwie kasty: wąską i uprzywilejowaną grupę intelektualistów (rozum, mózg) oraz robotników utrzymujących miasto przy życiu (ręce) mieszkających w podziemnych osiedlach.
    Po premierze w Niemczech film wywołał wśród krytyków mieszane uczucia. Publika doceniała stronę wizualną, zwracając jednak uwagę na naiwną historię. Film nie odniósł dużego sukcesu, co w połączeniu z ogromnym budżetem (najdroższa niemiecka produkcja tamtych czasów) doprowadziło wytwórnię na skraj bankructwa[1]. Krytyka oraz wymogi cenzury wymusiły na twórcach usunięcie około pół godziny materiału filmowego, głównie scen związanych z okultyzmem, oraz losami postaci pobocznych o mniejszym wpływie na fabułę.
    Oryginał filmu uległ zniszczeniu,
    zaś utracony materiał został odnaleziony dopiero 80 lat później w Buenos Aires,
    w bardzo złym stanie[2].
    Kopia została wykonana na taśmie 16 mm, mniejszej niż oryginalna, przez co zostały ucięte fragmenty obrazu po lewej i górnej stronie kadru.
    Wersja uzupełniona miała premierę 12 lutego 2010, w czasie trwania 60. edycji Berlinale[3].
    Przesłaniem filmu, wspomnianym w planszy na początku i na końcu, są słowa:
    –Pomiędzy rękoma i rozumem musi pośredniczyć serce —
    (oryg. Mittler zwischen Hirn und Händen muss das Herz sein).
    W roku 2001 film został wpisany na listę UNESCO Pamięć Świata[4].
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Metropolis_%28film%29
    (dwa dni temu byla jeszcze dostepna wersja polska , dzis jej nie znajduje !!!)

    Jaka dalekowzrocznosc !
    Jaki realizm !

    Rodziny bez tozsamosci .
    Dzieciaki bez opieki .
    Robotnicy na Niwie “w szescianie” .
    A wszystko w kontekscie slow “ Pomiędzy rękoma i rozumem musi pośredniczyć serce “
    Serce Boga.
    Bo gdzie Go zabraknie , tam tchnie smierc !

    I obok Maria , poslana –
    -dublowana
    -manipulowana
    -zniewazana
    – wysmiewana
    – okradana
    – przesladowana przez antyChrysta!!
    I jej niezwiedziony towarzysz o sercu tak zjednoczonym z Sercem Boga , ze pierzchaja ciemnosci przed Swiatloscia Pana !!

    – Z zycia wziete !!
    – Dzisiaj wziete !!
    U progu Niedzieli Palmowej – jak juz wznosimy palmy , to zebysmy wiedzieli ku czci jakiego Krola je wznosimy .
    Hosanna !!

  4. Maria Magdalena pisze:

    Mc2 znasz tę pieśń? Ten dwuwers dedykuję tobie i wszystkim którzy myślą, że muszą chcieć cierpień:
    „Nie musisz ginąć już dziś,
    Lecz ukrzyżować swe serce”.

    Pieśń
    Zbawienie przyszło przez krzyż,
    Ogromna to tajemnica
    Każde cierpienie ma sens,
    Prowadzi do pełni życia.

    Jeżeli chcesz Mnie naśladować,
    To weź swój krzyż na każdy dzień
    I chodź ze Mną zbawiać świat
    Dwudziesty pierwszy już wiek.

    Codzienność wiedzie przez Krzyż,
    Większy im kochasz goręcej.
    Nie musisz ginąć już dziś,
    Lecz ukrzyżować swe serce.

    Każde spojrzenie na krzyż
    Niech niepokojem zagości,
    Bo wszystko w życiu to nic
    Wobec tak wielkiej miłości

    • mc2 pisze:

      Nie , nie znałem . Lecz mój tok rozumowania wynika z tego co obserwuję , a widzę że deklaracje ludzi nie pokrywają się z tym co robią .
      Dam przykład : w czasie chrztu kapłan pyta się rodziców i chrzestnych czy wyrzekają się grzechu i szatana a oni odpowiadają że tak , wyrzekają się a z nimi również to deklarują pozostali wierni w kościele a ma się to słabo do rzeczywistości… choćby poprzez stosowanie tabletek antykoncepcyjnych . wczesnoporonnych. Z jednej strony radują się z nowego członka w kościele a z drugiej strony odmawiają innemu kilkugodzinnemu zaistniałemu życiu prawa do urodzenia . Hipokryzja .

      • Sebro pisze:

        To jest właśnie choroba dzisiejszego katolika, który tworzy sobie Boga wg własnych potrzeb. Wyrzeka się zła ale wcześniej przedefiniował całkowicie to pojęcie. Wg takiego katolika antykoncepcja nie jest grzechem, homoseksualizm zamyka w sferze wolności wyboru, in vitro to spełnienie pragnień posiadania potomstwa, które przecież sam Bóg nakazał mieć. Przykładów można mnożyć. A wszystko sprowadza się do sławnego już „nie kradnę, nie zabijam więc nie grzeszę, a są gorsi ode mnie więc się odczepcie”. I właśnie tacy ludzie są najbardziej zagrożeni potępieniem.

  5. mariaP pisze:

    Czasem bywa szczegolnie .
    Tomasz Merton opisuje to tak :

    / Dam Ci wszystko, czego pragniesz.

    Poprowadzę Cię w samotność,
    poprowadzę Cię drogą,
    której nie potrafisz absolutnie zrozumieć,
    bo chcę żeby to była droga najkrótsza.

    Wszystko co Cię dotknie będzie Cię palić z bólu,
    będziesz cofał Twoją rękę,
    aż oddalisz się od wszystkich rzeczy stworzonych.
    Wtedy znajdziesz się zupełnie sam.

    Nie pytaj, kiedy ani gdzie, ani jak to się stanie.
    Czy na jakiejś górze, czy w więzieniu,
    czy na pustyni, czy w obozie koncentracyjnym,
    czy w szpitalu, czy też w Getsemani. To nie ma znaczenia.
    Nie pytaj mnie więc,
    bo Ci i tak nie odpowiem.
    Nie będziesz wiedział,
    dopóki się tam nie znajdziesz.

    Zakosztujesz prawdziwej samotności,
    mojej męki i mojego ubóstwa:
    poprowadzę Cię na wyżyny mojej radości;
    umrzesz we mnie
    i odnajdziesz wszystkie rzeczy w głębi mojego Miłosierdzia,
    które stworzyło Cię w tym celu…
    … abyś mógł stać się bratem Boga i nauczyć się poznawać Chrystusa ludzi wypalonych płomieniem”.
    ….
    A czasem bierzesz slub i pozostajesz wierna we wszystkich radosciach i we wszystkich utrapieniach .
    I jestes dusza – ofiara nawet nie zdajac sobie z tego sprawy .
    I to wszystko .

    A. czasem …
    Ile razy wspolmalzonek opuszcza drugiego z powodu jego nieznosnosci , tyle razy opuszcza Boga Ukrzyzowanego.
    Tyle razy niweczy plan dotyczacy czyjegos zbawienia .

  6. Sylwia pisze:

    Powiem wam ale rogaty kombinuje, Joga u Dominikanów :https://forumdlazycia.wordpress.com/2015/03/26/dominikanie-joga-u-dominikanow-pecunia-non-olet/ .

    A ja dziś idąc do spowiedzi poczułam groźbę z jego strony , aby nie iść ,poszłam . Ale po spowiedzi spotkała mnie przykra sprawa . Ktoś z bliskich zaczął mi opowiadać jak to w Jarosławiu działa sekta w Kościele i że Biskupi nic z tym nie robią , że ludzie jeżdżą na Mszę która trwa 10 godzin i że ludzie padają jeden po drugim bo działa to psychologicznie , że ludzie są w hipnozie .. serce mnie zabolało bo wiem że to chodzi o Msze o Uzdrowienie i uwolnienie które prowadzi Ojciec Witko, ja tam byłam i było to jedno z najwspanialszych przeżyć z Bogiem , nie odczułam żadnych manipulacji wręcz przeciwnie piękną Bliskość Bożą ! ale powiem że nie wdawałam się w dyskusję ,gdyż już podobny temat poruszałam i było pełno przykrości , zamieniłam się w milczenie i zaniosłam to do stóp Jezusa , choć nie powiem smutno mi się zrobiło , dlaczego ludzie mają takie podejście , tyczy się to również księży nie każdy takie Msze uznaje i nie każdy uznaje Odnowę ..
    Jednym słowem , wiedziałam że zły się nie podda ale i ja się nie poddałam , nie dałam się wciągnąć w tę rozmowę bo i tak wiem że na nic nie dają moje argumenty..
    Moje zdanie jest takie żeby ocenić trzeba samemu tam być i poczuć to co czują inni.

  7. kasiaJa pisze:

    Polecam wszystkim, szczególnie rodzicom, wychowawcom, katechetom…
    http://wychowawca.pl/05-2013-to-idzie-gender/

  8. Sylwia pisze:

    Trochę mnie to zadziwiło : https://forumdlazycia.wordpress.com/2015/03/26/dominikanie-joga-u-dominikanow-pecunia-non-olet/ Joga u Dominikanów ..
    Pytanie czy mój poprzedni komentarz wpadł do spamu ,czy został usunięty bo nie widzie na stronie ?

  9. Sylwia pisze:

    https://forumdlazycia.wordpress.com/2015/03/26/dominikanie-joga-u-dominikanow-pecunia-non-olet/ Joga u Dominikanów .. czy moje poprzednie komentarze wpadły do spamu czy zostały usunięte ? bo nie widzę na stronie ?

  10. Sylwia pisze:

    Czy doszły moje ostatnie komentarze czy wpadły do spamu ? czy zostały usunięte ?

    • Sylwia pisze:

      nie wiem co się dzieje ilekroć chcę wysłać link na temat Jogi u Dominikanów to nic mi nie wysyła , czy to mój komp coś szwankuje czy został usunięty a może to ktoś ?

  11. kasiaJa pisze:

    Mimo, że żyją w przekonaniu, iż Bóg nie istnieje, walczą z jego obecnością. Absurdalny happening ateistów odegrany dziś został na ulicach Warszawy. Obrażając uczucia religijne osób wierzących i ocierając się o profanację, maszerowali dziś z antykatolickimi transparentami poprzebierani w stroje duchownych. Marsz Ateistów był elementem Dni Ateizmu.

    Happening zakończył się rekonstrukcją stracenia XVII-wiecznego autora traktatu przeczącego istnieniu Boga Kazimierza Łyszczyńskiego. Jego rolę odegrała Grażyna Juszczyk – nauczycielka, która zasłynęła zdjęciem krzyża ze ściany pokoju nauczycielskiego w szkole.

    Polska szkoła publiczna, choć państwo zgodziło się na organizowanie w niej lekcji religii, nie jest katolicka, tylko świecka (…) Musimy sprzeciwiać się tej agresywnej ekspansji Kościoła katolickiego i tym politykom, którzy Kościołowi ulegają, w przeciwnym razie któregoś dnia obudzimy się w państwie totalitarnym

    — stwierdziła Juszczyk, apelując o poparcie obywatelskiego projektu noweli ustawy o systemie oświaty, który zakłada zniesienie finansowania nauczania religii z budżetu państwa.

    Marszu przeszedł spod pomnika Kopernika na rynek Starego Miasta. Jego uczestnicy nieśli transparenty z napisami: „Chrzest to przestępstwo” i „Artykuł 196 to święta inkwizycja” (Art. 196 Kodeksu karnego stanowi: Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2).

    Na rynku Starego Miasta odczytano zarzuty wobec negującego istnienie Boga Łyszczyńskiego, postanowienie o podziale dóbr po straconym między denuncjatora i Skarb Państwa, po czym kat symbolicznie wyrwał skazańcowi język, uciął dłoń, a potem głowę.

    W rekonstrukcji kaźni Łyszczyńskiego uczestniczyli przebierańcy, parodiujący zakonników i biskupów w strojach z epoki. Juszczyk przebrana była w zgrzebny wór, a ręce miała skute kajdanami.

    Na trasie marszu pojawiła się grupa młodych mężczyzn, bojkotujących profanacyjny happening ateistów. Skandowali „Wielka Polska katolicka”, „Bóg, Honor i Ojczyzna”, „Wyszyńskiego pamiętamy, ateistom żyć nie damy”.

    Interweniowała policja, która oddzieliła obie grupy.
    Marsz był częścią Dni Ateizmu, w ramach których do niedzieli odbywają się m.in. spotkania i debaty. 😦
    http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/238951-antyklerykalni-happenerzy-przemaszerowali-przez-warszawe-gwiazda-marszu-nauczycielka-ktora-zdjela-krzyz-ze-szkolnej-sciany

    • wobroniewiary pisze:

      Chciałam wkleić to samo !
      To szokujące!

    • Sebro pisze:

      Oni nazywają się ateistami. Ale ateista nie walczy z kimś kogo nie ma. Mimo to nadal używają tej nazwy po to, by ludzie nie domyśleli się prawdy. A prawda jest taka, że są Antyteistami, czyli świadomie i z wyboru walczącymi z Bogiem. To z kolei zmusza ich do uznania, że Bóg istnieje. No ale gdyby to poszło w opinię publiczną to pewnie parę osób zastanowiłoby nad tym co robi.

  12. wobroniewiary pisze:

    Myśli .sw. Ojca Pio na te dni też mówią o cierpieniu

    28.03 Aniołowie zazdroszczą nam tylko jednego, a mianowicie tego, że nie mogą cierpieć dla Boga. Tylko cierpienie pozwala duszy powiedzieć z całym przekonaniem: Mój Boże, dobrze wiesz, że Cię kocham! (FM, s.166).

    29.03 Cierpienie fizyczne i duchowe jest najwspanialszym darem, jaki możesz ofiarować Temu, który cierpiąc – zbawił cię (Epist. III, s. 482).

  13. Monika pisze:

    Słowa ks. Piotra Glasa od minuty 19:19: „Chrześcijaństwo bez ofiary jest kompletnie niczym. Jest tylko zabawą, klubem pocieszenia, żeby tylko nam było dobrze – to co wcześniej mówiłem – ale tak naprawdę bez ofiary, bez krzyża, bez cierpienia nie ma prawdziwego chrześcijaństwa, bez tej żertwy ofiarnej. Ja mam się spalać ogniem miłości i ogniem Ducha Świętego. Przecież każdy z was ma Dary Ducha Świętego, każdy z was był bierzmowany. Kiedy używaliście Darów Duch Świętego? Pytam się każdego z was: kiedy używaliście Darów Ducha Świętego? U mnie w parafii w tej chwili zaczyna się to rozwijać. Mam już 10 zespołów, ktore modlą się o uzdrowienia. Ludzie odkrywają na nowo ten ogień. I dzieją się niesamowite rzeczy… Duch wieje kędy chce… Na ile się otworzycie na tyle dostaniecie.

    Jezus jest Panem!

    • mariaP pisze:

      ” To wiara was czyni odwaznymi , nie poparcie tlumu ! ”

      Te wiare zdobywa sie na kolanach przed Tabernakulum .
      Ktoregos dnia wracasz do domu i mowisz : ” ja nie musze wierzyc , ja juz wiem !!! ”
      A potem kazdej wolnej chwili wracasz przed Tabernakulum , bo wiesz , ze tam , za tymi drzwiczkami jest Ktos , kto cie oczekuje , Ktos , kto na Twoje przyjscie reaguje …
      i wzrastasz od tej Obecnosci , potezniejesz , mezniejesz .
      A ktoregos dnia stwierdzasz , ze to juz nie Ty zyjesz , lecz zyje w Tobie Chrystus .
      – ploniesz , Zapalony Jak Pochodnia !!!
      ***
      Moniko , dzieki serdeczne !!!

    • Sylwia pisze:

      Dziękuję ci Moniko za to nagranie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s