Wielka Sobota – I sobota miesiąca. Trwajmy wraz z Maryją w oczekiwaniu poranka Zmartwychwstania

Wielka Sobota to dziwny dzień. Według katolickiego kalendarza liturgicznego to drugi, oprócz Wielkiego Piątku, dzień w roku, gdy nie odprawia się Mszy świętej. Wieczorna Eucharystia w ramach Wigilii Paschalnej należy tak naprawdę do Wielkanocnej Niedzieli. Wielka Sobota to dzień wypełniony czekaniem. Dzień pełen nadziei. Nadziei, że śmierć nie odniesie sukcesu.

Wielka Sobota jest potrzebna. Bez niej nie można dobrze pojąć tego, co się wydarzyło w Wielki Piątek. Bez niej nie sposób właściwie przeżyć tego, co się wydarzyło „trzeciego dnia”. Ten „dzień wyciszenia”, „dzień żałoby”, jest dniem cierpliwości, dniem umacniania wiary.

Wielka Sobota********
Dziś I sobota miesiąca

Dlaczego pięć sobót wynagradzających?
Córko moja – powiedział Jezus – chodzi o pięć rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi:
1. – Obelgi przeciw Niepokalanemu Poczęciu,
2. – Przeciw Jej Dziewictwu,
3. – Przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu,
4. – Obelgi, przez które usiłuje się wpoić w serca dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść wobec nieskalanej Matki,
5. – Bluźnierstwa, które znieważają Maryję w Jej świętych wizerunkach.

Bądźmy razem przy Niepokalanym Sercu w Pierwsze Soboty, by pocieszyć zbolałe Serce Maryi!

***********
Cytat z ostatniej Adhortacji Apostolskiej Papieża Franciszka „Evangelia gaudium”

O Zmartwychwstaniu Pana:

276. Jego zmartwychwstanie nie należy do przeszłości; zawiera żywotną siłę, która przeniknęła świat. Tam, gdzie wszystko wydaje się martwe, ze wszystkich stron pojawiają się ponownie kiełki zmartwychwstania. Jest to siła nie mająca sobie równych. To prawda, iż wiele razy wydaje się, że Bóg nie istnieje: widzimy niesprawiedliwość, złość, obojętność i okrucieństwo, które nie ustępują. Jednak jest równie pewne, że pośród ciemności zaczyna zawsze wyrastać coś nowego, co wcześniej czy później przynosi owoc. Na wyrównanym polu pokazuje się znów życie, uporczywe i niezwyciężone. Jest wiele rzeczy strasznych, jednak dobro zawsze powraca, wyrasta i szerzy się. Codziennie w świecie rodzi się piękno, wskrzeszone i umocnione nawałnicami historii. Wartości pojawiają się ponownie w nowych formach i rzeczywiście człowiek odrodził się wiele razy z sytuacji, które wydawały się nieodwracalne. Oto siła zmartwychwstania, a każdy ewangelizator jest narzędziem tego dynamizmu.

277. Nieustannie pojawiają się także nowe trudności, doświadczenie przegranej, ludzka małostkowość, które czynią wiele zła. Wszyscy wiemy z doświadczenia, że czasem jakieś zadanie nie przynosi zadowolenia, jakiego byśmy pragnęli, owoce są znikome, zmiany następują powoli i człowiek ulega pokusie poddania się zmęczeniu. Jednak to nie jest to samo, gdy ktoś ze zmęczenia chwilowo opuszcza ramiona, a ktoś inny opuszcza je definitywnie, poddając się chronicznemu niezadowoleniu, wyjaławiającej duszę acedii. Może się zdarzyć, że serce zmęczy się walką, ponieważ w końcu szuka samego siebie w karierowiczostwie spragnionym uznania, oklasków, premii, pozycji; tak więc ktoś nie opuszcza ramion, jednak nie ma już werwy, brakuje mu zmartwychwstania. I tak Ewangelia, będąca najpiękniejszym orędziem, jakim dysponuje świat, zostaje pogrzebana pod wieloma wymówkami.

278. Wiara oznacza również wierzyć Jemu, wierzyć, że naprawdę On nas kocha, że żyje, że jest zdolny wkraczać tajemniczo, że nas nie opuszcza, że wydobywa dobro ze zła swoją mocą i swoją nieskończoną kreatywnością. Oznacza przekonanie, że On kroczy zwycięski poprzez dzieje, razem ze swymi «powołanymi, wybranymi i wiernymi» (Ap 17, 14). Wierzymy Ewangelii mówiącej, że królestwo Boże jest już obecne w świecie, rozrasta się tu i tam na różne sposoby: jak małe ziarno, które może przemienić się w wielką roślinę (por. Mt 13, 31-32), jak garść zaczynu zakwaszająca wielką masę (por. Mt 13, 33) i jak dobre ziarno, które rośnie pośród chwastów (por. Mt 13, 24-30) i może nas zawsze pozytywnie zaskoczyć. Jest obecne, przychodzi na nowo, walczy, by ponownie zakwitnąć. Zmartwychwstanie Chrystusa sprawia, że w każdym miejscu pojawiają się zarodki tego nowego świata, i nawet gdyby zostały ścięte, wyrastają na nowo, ponieważ zmartwychwstanie Pana przeniknęło już ukryte wątki historii, ponieważ Jezus nie zmartwychwstał na próżno. Nie bądźmy na uboczu tego marszu żywej nadziei!

279. Ponieważ nie zawsze dostrzegamy te zarodki, potrzebujemy wewnętrznej pewności, czyli przekonania, że Bóg może działać w każdych okolicznościach, nawet pośród widocznych niepowodzeń, gdyż «przechowujemy ten skarb w naczyniach glinianych» (2 Kor 4, 7). Pewność ta jest tym, co nazywamy «poczuciem misterium». Oznacza to wiedzieć z całą pewnością, że kto się ofiaruje i oddaje Bogu z miłości, z pewnością będzie przynosił obfity owoc (por. J 15, 5). Taka płodność wielokrotnie jest niewidzialna, nieuchwytna, nie podlega rachunkowości. Ktoś jest przekonany, że jego życie przyniesie owoc, ale nie zamierza wiedzieć: jak ani gdzie, ani kiedy. Ma pewność, że nie zatraci się żaden z jego uczynków spełnionych z miłości, nie zatraci się żadna ze szczerych trosk o innych, nie zatraci się żaden akt miłości względem Boga, nie zatraci się żadne ofiarne zmęczenie, nie zatraci się żadna bolesna cierpliwość. To wszystko krąży po świecie jako życiowa siła. Czasem wydaje się nam, że swymi wysiłkami nie osiągnęliśmy żadnego rezultatu, ale misja nie jest jakimś interesem lub projektem firmowym, nie jest organizacją pozarządową, nie jest spektaklem, aby można było policzyć, ilu ludzi wzięło w nim udział dzięki naszej propagandzie; jest czymś o wiele głębszym, przekraczającym wszelką miarę. Może Pan posłuży się naszym zaangażowaniem, by udzielić błogosławieństw w innym miejscu świata, dokąd nigdy nie pójdziemy. Duch Święty działa, jak chce, kiedy chce i gdzie chce; my oddajemy samych siebie, nie zamierzając oglądać widocznych rezultatów. Wiemy tylko, że nasz dar z siebie jest konieczny. Nauczmy się odpoczywać w czułości ramion Ojca, pośród naszego ofiarnego i twórczego zaangażowania. Idźmy naprzód, dajmy z siebie wszystko, ale pozwólmy, aby to On uczynił nasze wysiłki tak owocnymi, jak Jemu się podoba.

280. Dla podtrzymania żywego zapału misyjnego potrzebne jest głębokie zaufanie do Ducha Świętego, ponieważ «Duch przychodzi z pomocą naszej słabości» (Rz 8, 26). Jednakże takie ofiarne zaufanie musi znaleźć pokarm i dlatego powinniśmy wzywać Go nieustannie. On może uleczyć to wszystko, co nas osłabia w wypełnianiu zadania misyjnego. To prawda, że zaufanie do niewidzialnego może przyprawić o zawrót głowy: przypomina zanurzenie się w morzu, gdy nie wiemy, co nas spotka. Ja sam doświadczyłem tego wielokrotnie. Lecz nie ma większej wolności od tej, by pozwolić się prowadzić Duchowi, rezygnując z kalkulowania i kontrolowania wszystkiego, oraz pozwolić, aby On nas oświecał, prowadził, kierował i pobudzał tak, jak On pragnie. On dobrze wie, czego potrzeba w każdej epoce i w każdym momencie. Oznacza to być płodnymi w sposób tajemniczy!

zyczenia wielkanocne

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Wielka Sobota – I sobota miesiąca. Trwajmy wraz z Maryją w oczekiwaniu poranka Zmartwychwstania

  1. Pingback: Wielka Sobota – I sobota miesiąca. Trwajmy wraz z Maryją w oczekiwaniu poranka Zmartwychwstania | Biały, bardzo biały

  2. wobroniewiary pisze:

    Nowenna przed Świętem Miłosierdzia Bożego
    Wielka Sobota
    Dzień drugi: Dusze kapłańskie i zakonne

    Dziś sprowadź mi dusze kapłańskie i dusze zakonne, i zanurz je w niezgłębionym miłosierdziu Moim. One dały mi moc przetrwania gorzkiej męki, przez nich jak przez kanały spływa na ludzkość miłosierdzie moje.

    Jezu najmiłosierniejszy, od którego wszystko co dobre pochodzi, pomnóż w nas łaskę, abyśmy godne uczynki miłosierdzia spełniali, aby ci, co na nas patrzą, chwalili Ojca miłosierdzia, który jest w niebie.

    Zdrój Bożej miłości,
    W sercach czystych gości,
    Skąpane w miłosierdzia morzu,
    Promienne jak gwiazdy, jasne jak zorza.

    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia swego na grono wybrane w winnicy swojej, na dusze kapłanów i dusze zakonne, i obdarz ich mocą błogosławieństwa swego, a dla uczuć Serca Syna swego, w którym to sercu są zamknięte, udziel im mocy światła swego, aby mogli przewodzić innym na drogach zbawienia, by wspólnie śpiewać cześć niezgłębionemu miłosierdziu Twemu na wieki wieczne. Amen. (1212-1213)

    Koronka do Miłosierdzia Bożego

  3. kasiaJa pisze:

    Radosnych i błogosławionych Świąt Wielkanocnych !!! Alleluja!

  4. Jerzy pisze:

    Na czasy pomieszania powszechnego, gorącej wiary i obfitych łask Bożych z błogosławieństwem Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego Eucharystycznego Króla Polski z pamięcią modlitewną dla obojga Adminów Ewy i Kazimierza oraz wszystkich korzystających z owoców tego bloga życzy Jerzy z Placu Zmartwychwstania 1 w Baranowie.
    Króluj nam Chryste!
    ps Bóg zapłać za 276-280

  5. an pisze:

    Dla prowadzącycy tę stronę i wszystkich, którzy im pomagają życzę pięknych Świąt i wielu łask Bożych. Jak dobrze , że jesteście i ciągle swą pracą przypominacie, że Jezus żyje. Szczęść Boże!

  6. Ewa pisze:

    Zawsze i Wszedzie!
    Wszystkim Wam Kochani zycze Blogoslawionych Swiat!

  7. Klara pisze:

    Aby Zwyciestwo Dobra nad złem, Zycia nad śmiercią
    będące przesłaniem nadchodzących Swiąt Wielkanocnych
    stało się żródłem Radości i Nadzieji!!!

    Niech radość Wielkanocy, napełni nasze serca nadzieją, i
    obfitością łask od Chrystusa Zmartwychwstałego!!!
    Aby Zmartwychwstały Chrystus obudził w nas,
    to co jeszcze uśpione, a ożywił to, co już martwe.

    Niech ci co czasem graja nam na nerwach
    Niech ci dla ktorych w codziennym zabieganiu brakuje nam czasu na przytulenie czy usmiech
    Niech ci co przy nas trwaja i dodaja sily do walki
    Niech ci co znosza nasze dąsy i humory a jednak ciągle wspierają
    Niech ci co dzielnie walcza z choroba i ci którzy im pomagają
    Dostaną od nas dużo zrozumienia ciepla, milosci i zwykłej ludzkiej życzliwości!

    Niech Światło Jego Słowa prowadzi nas przez to życie do
    szczęśliwej z nim wieczności!!!

  8. Małgosia pisze:

    Wesołych Świąt 🙂

  9. Klara pisze:

    „Codziennie w świecie rodzi się piękno, wskrzeszone i umocnione nawałnicami historii. Wartości pojawiają się ponownie w nowych formach i rzeczywiście człowiek odrodził się wiele razy z sytuacji, które wydawały się nieodwracalne. Oto siła zmartwychwstania..”

    Piękne i budujące słowa papieża Franciszka

    (z „Evangelia gaudium” jak podano powyżej..)

  10. Sylwia pisze:

    Z okazji nadchodzących Świąt Adminom i wszystkim co odwiedzają tę stronę życzę dużo zdrowia, radości. Niech Pan Jezus Zmartwychwstały będzie zawsze obecny w życiu waszym ! niech będzie dla was i dla mnie Drogą , Prawdą , Życiem !

  11. Czester pisze:

    UMARL, BYS MOGL ZYC WIECZNIE!

    Meczenska smierc i Zmartwychwstanie Jezusa to symbol zwyciestwa nad smiercia, grzechem i wszelkim zlem. Niech znow przypomni nam podstawe naszej wiary. Niech napelni nas spokojem i nadzieja. Pozwoli przejsc przez nasze codzienne problemy i z ufnoscia patrzec w przyszlosc.
    Wielkanocnej radosci w kazdym sercu zycze Adminom oraz wszystkim Czytelnikom.

  12. IRENA pisze:

    ŻYCZĘ osobom prowadzącym stronę (bardzo wartościowe treści) oraz jej czytelnikom aby o naszym zjednoczeniu z Chrystusem znaczyły bardziej nasze czyny niż słowa a słowa były zgodne z wartością czynów. Dziękują!

  13. Małgosia pisze:

    😦 😦 😦
    Francja: Zakaz promowania chrztu świętego!
    http://www.fronda.pl/a/francja-zakaz-promowania-chrztu-swietego,49598.html

  14. Jeremiasz pisze:

    Niech zmartwychwstały Chrystus Pan zatryumfuje w sercu każdego i każdej z nas. Tego życzę Wam oraz sobie samemu i dziękuję za wowit wszystkim go tworzącym 🙂

  15. eska pisze:

    Każda miłość przejść musi przez swój Wielki Post,
    Każda wiosna gdy rusza, to zza wielu wiorst,
    Nim się pędy podniosą, ziarno umrzeć musi,
    Prawda zanim zwycięży, wzgardzą nią u ludzi.
    Więc nie traćmy nadziei, nim trzy noce miną,
    Światło z mroku powstanie wielkanocna łuną,
    Trzeba czekać cierpliwie, to na pewno się stanie,
    najpierw Krzyż, potem otchłań, w końcu ZMARTWYCHWSTANIE!

    życzę Wam wszystkim, a szczególnie Adminom
    prawdziwej miłości Wielkiego Czwartku,
    głębokiej wiary Wielkiego Piątku,
    niesłabnącej nadziei Wielkiej Soboty
    i niczym niezmąconej radości Wielkiej Niedzieli!

  16. Maria Magdalena pisze:

    Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkiej Nocy, wiele łask Bożych 🙂

  17. mc2 pisze:

    Życzę wszystkim odwiedzającym tą stronę miłych i pogodnych Świąt Wielkanocnych .

    • Halina pisze:

      A ja życzę wszystkiego najlepszego nie tylko odwiedzającym ale również tworzącym i współtworzącym, bo bez autorów strony nie mielibyśmy czego odwiedzać.
      Błogosławionych Świąt, Spotkania Jezusa Zmartwychwstałego w Liturgii i w gronie Najbliższych oraz przyjaciół!
      Alleluja!

  18. Halina pisze:

    Gdy znajdziemy chwilę czasu, posłuchajmy.
    Katolik nie może być za in vitro a jeśli jest, to nie jest katolikiem i sam się wyklucza z Kościoła
    https://www.youtube.com/channel/UCBLZajH1AyI_lTmVnu-f9mw

  19. Małgosia pisze:

    Michnik i Mikołajewski do Franciszka: „Ojcze Święty, piszemy do Ciebie w sprawie ks. Lemańskiego i Kościoła w Polsce… ” [LIST OTWARTY]
    Doczytałam tyle i mi wystarczyło: jeden jest nieochrzczony, drugi niepraktykujący.

    OJCZE ŚWIĘTY,
    piszemy do Ciebie w sprawie Kościoła w Polsce.
    Jesteśmy dziennikarzami „Gazety Wyborczej” – niezależnego dziennika, który powstał w 1989 roku, razem z demokratyczną Polską. Jeden z nas jest redaktorem naczelnym, drugi publicystą. Czujemy się chrześcijanami, choć jeden jest nieochrzczony, drugi niepraktykujący.

    • wobroniewiary pisze:

      A ja myślę, że warto przytoczyć cały list, po to aby pokazać hipokryzję dziennikarzy, którzy myślą, że jak nazwą ks. Lemańskiego „rycerzem Franciszka” to on ich i jego poprze.

      Oto cały list!
      OJCZE ŚWIĘTY,
      piszemy do Ciebie w sprawie Kościoła w Polsce.

      Jesteśmy dziennikarzami „Gazety Wyborczej” – niezależnego dziennika, który powstał w 1989 roku, razem z demokratyczną Polską. Jeden z nas jest redaktorem naczelnym, drugi publicystą. Czujemy się chrześcijanami, choć jeden jest nieochrzczony, drugi niepraktykujący. Nie umielibyśmy powiedzieć o sobie, że jesteśmy niewierzący. Każdy z nas po swojemu szuka Boga i po swojemu się modli, obaj mamy wielki szacunek dla historycznej roli Kościoła katolickiego w naszym kraju.

      Piszemy, bo niepokoją nas niektóre postawy i wypowiedzi duchownych, krzywdzące dla ludzi, wpływające negatywnie na życie społeczne w Polsce. Kiedy wypowiadamy się o Kościele, często słyszymy pytanie: „Dlaczego niekatolicy zabierają głos w sprawach, które ich nie dotyczą?”. Odpowiadamy: stan Kościoła wpływa na oblicze całego polskiego społeczeństwa. Od jego nauczania i stylu w wielkim stopniu zależy to, jak Polacy rozmawiają ze sobą, jaką aurę tworzą dla prywatnego i publicznego życia. Przejmujemy się stanem Kościoła, bo przejmujemy się ludzkością, w tym Polską.

      Myślimy o nim jak o uczniu, a nawet rycerzu Franciszka

      Bezpośrednią przyczyną naszego listu jest troska o los księdza Wojciecha Lemańskiego – wspaniałego kapłana, o którym myślimy jako o uczniu, a nawet rycerzu Papieża Franciszka. Uczniem czyni go skromność, prostota, miłosierdzie, poszukiwanie prawdy. Rycerzem jest przez odwagę i radykalizm, z jakimi stawia czoło problemom, które Kościół w Polsce podejmuje raczej niechętnie. Ten kapłan, który ma dzisiaj 55 lat, dwa lata temu został przez swojego biskupa przeniesiony na emeryturę, a w zeszłym roku suspendowany.

      Trzykrotnie staraliśmy się o wywiad z Tobą. Dwukrotnie otrzymaliśmy odmowę, raz pozostaliśmy bez odpowiedzi. Postanowiliśmy więc napisać list. Bardzo wiele osób w Polsce pisze do Ciebie, Ojcze Święty, w tej samej sprawie, bez odpowiedzi. Nie wiemy, czy te prośby docierają do Ciebie. Korzystając z uprzejmości zaprzyjaźnionej „La Repubbliki”, która zamieściła zapis niezwykłej wymiany myśli pomiędzy Tobą a Eugenio Scalfarim, chcemy, by informacja o ks. Lemańskim dotarła do Ciebie na pewno. Dopiero teraz, dzięki tej publikacji, zyskamy pewność, że brak Twojej reakcji wynika z decyzji i przekonania, nie z braku wiedzy. Piszemy jednak z nadzieją, że przywrócisz dobrego, miłosiernego kapłana do służby, dając tym samym polskiemu duchowieństwu i polskim katolikom znak, jaki jest wzór służby duszpasterskiej, jaki język dialogu ery Papieża Franciszka.

      Ks. Lemański nie szukał rozgłosu. Był proboszczem w niewielkiej Jasienicy niedaleko Warszawy. Wielu z nas dowiedziało się o jego istnieniu w 2013 roku, kiedy pierwsza Polka urodzona dzięki in vitro, Agnieszka Ziółkowska, zapowiedziała apostazję. Jako przyczynę swojej decyzji podała dyskryminującą postawę Kościoła wobec osób, które dzięki tej metodzie przyszły na świat. Powołała się m.in. na słowa kapłana, członka Zespołu ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski: „Są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka wiedzą już, że zostało poczęte z in vitro. Bo ma dotykową bruzdę, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych”. W dramatycznym apelu o pozostanie we wspólnocie proboszcz Jasienicy napisał do Agnieszki Ziółkowskiej: „Ma Pani w Kościele swoje miejsce i niech się Pani nie pozwoli z tego miejsca wypchnąć”. W Polsce taka walka kapłana o wiernych to bohaterstwo i wyjątek.

      To wtedy nazwisko ks. Lemańskiego stało się sławne, choć niektórzy pamiętali, jak już w 2011 roku jeden z biskupów publicznie dyskredytował krytyczną wobec Kościoła autorkę dlatego że jej ojciec był „marksistą”, a proboszcz Jasienicy nazwał jego słowa „niegodnymi nie tylko biskupa, ale też chrześcijanina”. To musiało zrobić wrażenie na polskim Episkopacie, nieprzyzwyczajonym do tego, by szeregowy ksiądz wytykał biskupowi brak szacunku dla innych.

      Cóż jeszcze złego robił ks. Wojciech?

      Kolejnym problemem dla hierarchicznego Kościoła w Polsce okazało się zaangażowanie ks. Lemańskiego w dialog chrześcijańsko-żydowski. Ks. Lemański, członek Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, prowadził w swojej parafii żarliwą działalność informacyjną i formacyjną dotyczącą współistnienia chrześcijan i „braci starszych”. Jeździł z parafianami do miejsc pamięci o Holocauście na terenach polskich, ubolewając, że wyjątkowo rzadko spotyka tam biskupów i innych kapłanów.

      Na tym tle w 2010 roku doszło do rozmowy ks. Lemańskiego z ordynariuszem, o której kapłan opowiedział publicznie dopiero trzy lata później. „Do spotkania – mówił dziennikarce Radia TOK FM Annie Wacławik-Orpik – doszło z inicjatywy arcybiskupa Henryka Hosera. Pojechałem do kurii, by się z nim zobaczyć. Rozmawialiśmy o problemach w miejscowym dekanacie. Mówiąc o tych nieprawidłowościach, arcybiskup wyraźnie schodził na problematykę szczególnie mi bliską – mojego zaangażowania w dialog chrześcijańsko-żydowski. Padały słowa, które nie miały nic wspólnego z moją działalnością duszpasterską (…). Były natomiast opiniami na temat Żydów w ogóle, na temat potrzeby albo raczej braku potrzeby kontaktu z Żydami, dialogu z Żydami. (…) Nasze spotkanie zaczynało być coraz bardziej emocjonujące, bo ksiądz arcybiskup właśnie na to kładł nacisk. Zaczął wracać do swoich spotkań ze wspólnotą żydowską, do sugestii, że to nie jest środowisko, z którym warto mieć kontakty, że to środowisko mało wiarygodne – tak to nazwijmy. W pewnym momencie arcybiskup dość emocjonalnie zapytał, czy jestem obrzezany. Mnie zatkało. Zareagowałem wtedy inaczej niż teraz. Po prostu spytałem: ‚Ale o co ksiądz arcybiskup pyta? Jak można?’. A z tamtej strony było spokojne, wyważone, z premedytacją ponownie zadane to samo pytanie: ‚Niech ksiądz powie, nie ma w tym nic nienormalnego. Niech ksiądz powie, czy ksiądz jest obrzezany, czy ksiądz należy do tego narodu'”.

      Cóż jeszcze złego robił ks. Wojciech? Rzeczy, których księża w Polsce na ogół się wystrzegają. Na przykład nie brał pieniędzy za pogrzeb od biednych. Chodził do chorych, żeby im udzielać pociechy. Wytykał bierność biskupów wobec przypadków pedofilii w Kościele.

      Wiedziałeś o tym, Ojcze Święty?

      W 2013 roku abp Hoser odwołał ks. Lemańskiego z parafii w Jasienicy, uzasadniając to w następujący sposób: „Brak szacunku i posłuszeństwa biskupowi diecezjalnemu oraz nauczaniu biskupów w Polsce w kwestiach bioetycznych sprawiają, że dalsza posługa proboszczowska pod władzą biskupa diecezjalnego staje się niemożliwa. Publicznie głoszone poglądy nie spełniają wymogów prawa i przynoszą poważną szkodę i zamieszanie we wspólnocie Kościoła”.

      Wskutek tej decyzji i późniejszej suspensy kapłan, który znosił bariery między katolikami i niewierzącymi, Żydami a chrześcijanami, mieszka dziś we wsi pod Warszawą, u starego ojca, i pisze bezskutecznie kolejne rekursy do Stolicy Apostolskiej. (No właśnie – teraz powinien napisać kolejny, ale Stolica Apostolska żąda za to od księdza, który od miesięcy nie pobiera żadnego wynagrodzenia, kaucji równej trzem minimalnym polskim pensjom. Wiedziałeś o tym, Ojcze Święty?). Jest osamotniony, bo tylko nieliczni duchowni szukają towarzystwa współbrata skazanego na izolację. Jeszcze przed suspensą ks. Lemański nie został dopuszczony do odprawiania mszy żałobnej za duszę dziewczyny, choć był jej spowiednikiem i właśnie o jego obecność przy ołtarzu prosiła matka zmarłej. W ramach akcji pacyfikacyjnej wobec parafii wzburzonej odsunięciem proboszcza biskup nakazał zamknięcie kościoła w Jasienicy, dlatego – to tylko jedna z oczywistych konsekwencji – ciało zmarłej parafianki było wożone na mszę świętą do miejscowości oddalonej o kilka kilometrów i z powrotem, na jasienicki cmentarz. Wspólnota parafialna jest rozbita, z kościoła w Jasienicy zniknęły symbole dialogu chrześcijan z Żydami.

      Ks. Lemański jest odporny na straszną chorobę: konformizm i lizusostwo

      Trudno nam rozstrzygać o tym, kto w tym sporze ma rację z punktu widzenia prawa kościelnego, choć mamy wrażenie, że zamiast mówić o nieposłuszeństwie ks. Lemańskiego wobec nauczania w kwestiach bioetycznych, biskupi powinni usłyszeć w jego słowach wołanie o szacunek dla ludzi urodzonych dzięki metodzie in vitro. Zamiast go karać, powinni być mu wdzięczni za świętą niezgodę na język pogardy.

      Ks. Lemański jest odporny na straszną chorobę, nieobcą również polskiemu duchowieństwu: konformizm i lizusostwo. Znamy księży, którzy mówili: „Musisz się ukorzyć, przemilczeć. Biskup za dwa lata przejdzie na emeryturę”. Ale on nie chce. Chyba miałeś, Ojcze Święty, to szczęście w życiu, by spotkać upartych nonkonformistów. Jeśli tak, to wiesz, że są to ludzie trudni, lecz piękni. Piękni, bo trudni. Ich mowa jest „Tak, tak; nie, nie”. Zło nazywają złem, dobro dobrem. Taki jest właśnie ks. Wojciech.

      Nie naszym zadaniem jest dochodzić prawdy co do przebiegu spotkania, podczas którego z ust arcybiskupa – czego on sam nie potwierdza – miało paść gorszące pytanie o obrzezanie. Wierzymy ks. Lemańskiemu, bo jest człowiekiem prawdomównym do bólu i wiemy, że polskich duchownych stać na wypowiedzi co najmniej niedelikatne. Niedawnym przykładem fragment wykładu znanego księdza naukowca: „Lekarze stosują takie porównanie inżynierskie, że seks gejowski to jest tak, jakby tłok silnika zamiast w cylindrze silnika poruszał się w rurze wydechowej. To jest medycznie i technicznie katastrofa. Bo i samochód nie pojedzie, i rura się rozwali. I stąd biorą się choroby i problemy. Bo zakończenie przewodu pokarmowego nie do tego służy”. Przykładem ostatnim kampania Polskiego Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin. Na ulicach pojawiły się wielkie billboardy, na których pod obrazkiem dłoni męskiej i dłoni damskiej związanych wężem krzyczy hasło „Konkubinat to grzech”. A poniżej przykazanie: „Nie cudzołóż”. Jesteśmy przekonani, że kapłani, którzy pragną promować związki sakramentalne w duchu papieża Franciszka, pozostawiliby na billboardzie same splecione dłonie, bez węża, a ich hasłem byłoby „Małżeństwo jest piękne”. Tak pewnie zrobiłby ks. Wojciech Lemański. On wie tak samo jak Ty, że ludziom, którzy borykają się z tym jedynym życiem na ziemi, niepotrzebne są nowe powody do zawstydzenia.

      Nie wierzymy, że pozostawisz swojego rycerza w kłopocie

      Nie chcemy, Ojcze Święty, zmieniać nauczania Kościoła. Z radością przyjęliśmy zmianę jego języka, która nastąpiła w chwili Twojego wyboru. I zmianę akcentów: od potępienia do miłosierdzia, od wykluczenia do zrozumienia dla człowieczeństwa, które w natchnionej intuicji zobaczyłeś jako „szpital polowy”, w którym przede wszystkim trzeba leczyć rany. Dzięki Tobie i ks. Wojciechowi mamy wolę szukać wspólnej drogi z Kościołem. Kościół w Polsce bardzo nam utrudnia tę sprawę – jak wiesz, dla ludzi nieobojętnych na wiarę jest to sprawa życia lub śmierci.

      Masz w Polsce bardzo wielu sprzymierzeńców swojej rewolucji wśród wiernych poszukujących i obojętnych na wiarę. Mniej wśród duchownych i w Episkopacie. Szkoda marnować powołanie księdza, który najbardziej przejął się Twoim przesłaniem, a nawet czekał na nie z tęsknotą swojego sumienia, już na nie gotowy, o czym świadczy chronologia wydarzeń.

      Jesteśmy pewni, że przeczytasz ten list, bo słyszymy, że interesujesz się światem. Chyba wiemy, z jakimi uczuciami go przyjmiesz. Nie wierzymy, że pozostawisz swojego rycerza w kłopocie. Jesteśmy ciekawi, jak chcesz wcielać w życie swoją humanistyczną wizję boskiego świata, jak chcesz wprowadzać swój język i styl w kościołach lokalnych. Bardzo chcemy Ciebie o to zapytać.

      Z wielkanocnymi życzeniami
      Adam Michnik i Jarosław Mikołajewski
      Warszawa, marzec 2015

      • Maggie pisze:

        Dwóch zatroskanych „katolików” z tygla, w którym moczy sie ogon rogatego.
        Zapomnieli napisać o swojej „trosce” i swoich i swojej gazety „zasługach” kiedy byla walka o TV Trwam na multipleksie etc.

      • Jeremiasz pisze:

        „Czujemy się chrześcijanami, choć jeden jest nieochrzczony, drugi niepraktykujący” – chłopaki potrafią rozbawić 🙂

      • Maggie pisze:

        @Jeremiasz:

        Po lekturze kazdy przyzna,
        ze w tym liście hipokryzja –
        a jedyna zas w nim racja,
        gazetowa manipulacja….

        Obłudne, judzace nuty,
        brzmią jak wątki od Boruty,
        udajacego przyjaciela,
        gdy piekielna rznie kapela.

        To przymilne gadu-gadu,
        z doza fałszu no i jadu,
        co z kopyta, wręcz zamierza,
        rabnac w Kosciol i Papieża.

      • Maggie pisze:

        Miało byc : grającego przyjaciela, gdy piekielna różnie kapela.

        A swoją droga jakie to dziwnie „bogate” w treści i formie te ichnie „życzenia wielkanocne”

        – jak na zasadzie:
        „już ja tego nie wylicze,
        czego to naprawdę (!?) życzę”
        – gdy przy długiej korespondencji
        nawet zdrowia nie wyjeczy..
        Czy nie przyszło im do głowy,
        co tu życzyć Papieżowi ? …
        – przy ich znanej elokwencji ?
        …. tylko głowa sie tu kręci.

    • wobroniewiary pisze:

      Biada tym, którzy są nieuczciwi ! Tracą nie tylko wszelki szacunek u ludzi, ale także nie mogą zajmować stanowisk państwowych… Dlatego bądźmy zawsze uczciwi, usuwając z naszego umysłu każdą złą myśl i miejmy zawsze serce zwrócone ku Bogu, który nas stworzył i umieścił na ziemi, abyśmy poznali Go, kochali i służyli Mu w tym życiu, by móc następnie radować się Nim w wieczności. Ojciec Pio.

  20. zuzia pisze:

    Jezus Zmartwychwstał – prawdziwie Zmartwychwstał !!! Radosnych i błogosławionych Świąt!

  21. BKCD pisze:

    Myśl św. Magdaleny na dzisiejszy dzień:
    Nie zwracaj się ku sobie, lecz patrz na Boga i pamiętaj, że On zwykle rozdaje swe łaski według naszego do Niego zaufania. Wszystko może ten, kto w Nim pokłada całą swą nadzieję.

    Sentencje św. Teresy od Dzieciątka Jezus na każdy dzień roku

    4 kwietnia: Łatwiej jest złożyć winę na nieobecne, ale ja postępuję zupełnie inaczej. Mówię całą prawdę. Jeśli ktoś jej nie chce – niech nie przychodzi do mnie (ŻZ 18.04).

    MYŚL BŁ. EDMUNDA
    Błogosław jej Boże! I łaska Twoja niech z nią będzie zawsze!

    NA DZIŚ
    Wielka Sobota
    Myśl dnia:
    „Największe cuda powstają w największej ciszy.”
    Wilhelm Raabe

  22. Adamo pisze:

    na żywo

  23. babula pisze:

    Kochani (ci co piszą ten blog, ci co czytają a szczególnie dla ks. Adama):
    Jezus Zmartwychwstał! Wierzę, że zmartwychwstał także w naszych sercach. Wszystko co dobre niech w nas wraz z Nim zmartwychwstaje i ubogaca ludzi wśród których żyjemy.
    Niech Ogień Zmartwychwstania ogarnie całe nasze życie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s