Oczami Jezusa: Bóg wybaczy ci, gdyż Jego miłosierdzie jest nieskończone. Wybaczy ci każdy grzech, jeśli ….(opowieść o alkoholiku i kazirodcy)

A. Ames: „Oczami Jezusa”

Bóg wybaczy ci, gdyż Jego miłosierdzie jest nieskończone. Wybaczy ci każdy grzech, jeśli tylko twoja skrucha jest szczera i wypływa z miłości. Masz teraz szansę, by odpokutować za swe postępki i zmienić się. Od ciebie zależy, jak będzie wyglądało twoje dalsze życie.

Prosisz Boga o wybaczenie, szczerze żałując tego, że skrzywdziłeś innych. To tylko początek. Teraz musisz odmienić swoje życie… Aby odpokutować, codziennie kieruj się miłością. Nie pij więcej, nie grzesz, żyj w zgodzie z Boskimi przykazaniami. Proś o przebaczenie tych, których skrzywdziłeś. Przekonaj ich, że naprawdę żałujesz i nigdy już ich nie skrzywdzisz. Codziennie przyglądaj się samemu sobie – swoim słabościom i grzechom – i proś Boga o siłę, aby przezwyciężyć je dzięki Jego miłości.

Miłosierdzie _Przez MdoJ

JEZUS 7 STYCZNIA 1997

 W synagodze panowała cisza. W środku tylko kilku ludzi modliło się lub czytało Pismo Święte. Gdy usiadłem i otworzyłem serce przed Ojcem w Niebiosach, usłyszałem i poczułem wszystkie modlitwy odmawiane w synagodze w tym momencie. Zobaczyłem miłość, nadzieję, rozpacz i prośby o przebaczenie.

W ciemnej świątyni oświetlonej tylko przez kilka lamp i świeczek dojrzałem pochylonego mężczyznę, który kołysał się w przód i w tył. Wydawało się, że jest tak pochłonięty modlitwą, że nie zwraca uwagi na nikogo innego. Prosił Boga o wybaczenie i pomoc. Podszedłem i siadłem obok niego, po czym łagodnie go pouczyłem:

– Przyjacielu, Bóg wybacza ci i pragnie pomóc.

Człowiek przestał się kołysać i popatrzył na Mnie zaskoczony.

– Co masz na myśli? Skąd wiesz, o co prosiłem?

– Czasem zastanawiamy się, czy warto dalej żyć. Bywa, że ludzie patrzą na popełnione przez siebie błędy i zastanawiają się: jak mogłem to zrobić? Jak mogłem tak zgrzeszyć? Wówczas wątpią, czy ich życie jest coś warte, skoro obrazili Boga – powiedziałem do niego spokojnie.

– Skąd wiesz o mnie tak wiele? – zapytał zdziwiony.

– Wyjdźmy na zewnątrz, aby porozmawiać – zaproponowałem i podniosłem się, aby wyjść ze świątyni.

Gdy z podążającym za Mną człowiekiem przechodziłem obok Piotra, ten spojrzał na Mnie, jakby chciał zapytać: „Czy wszystko w porządku?” Skinąłem mu głową i uśmiechnąłem się, więc pozostał na swoim miejscu.

Na zewnątrz mężczyzna podszedł do Mnie i zapytał:

– Skąd wiedziałeś, o czym myślę?

– Przyjacielu, widziałem twoje serce. Wiem, jak zgrzeszyłeś i jak żałowałeś swoich postępków, a także i o tym, że obiecałeś już więcej tego nie powtórzyć. Widzę przed sobą człowieka napojonego winem, człowieka, który kocha wino i nie potrafi się od niego uwolnić… który zarazem pragnie być wolny i jest świadom grzechów popełnionych w stanie upojenia. Człowieka, który jest zły sam na siebie za to, że pod wpływem alkoholu jest agresywny i obraża innych… który uważa każdą kobietę za przedmiot, który można wykorzystać… nawet własne córki… który zmusza żonę do najgorszych czynów.

Człowiek ten spłodził dziecko z własną córką, a później chciał je zabić, ponieważ przypominało mu o popełnionym grzechu. Córka odmówiła, więc ojciec zabił ją, aby uśmiercić dziecko w jej łonie. Dziewczyna uciekła z domu, aby je uratować. Dopiero wówczas ojciec zdał sobie sprawę z popełnionych błędów, zaczął błagać Boga o wybaczenie i zapragnął, żeby jego córka wróciła do domu.

Przerwałem na chwilę, aby spojrzeć na mężczyznę, który nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Zrobił się czerwony na twarzy ze wstydu.

– Ja… ja… ja – wyjąkał.

Nie mógł wydusić z siebie słowa, więc kontynuowałem:

– Wejrzałem w twoje serce i wiem, że jesteś grzesznikiem. Jesteś słaby i dałeś się omotać złu. Owszem, działałeś pod wpływem alkoholu, który wyzwala w tobie wszystko, co najgorsze. Obraziłeś Boga i człowieka. Aby spełnić swoje zachcianki, potraktowałeś źle wielu ludzi. Tak było.

Mężczyzna rozpłakał się i upadł na kolana.

– Bóg nigdy mi nie wybaczy. Jak mógłby wybaczyć to, co zrobiłem… Po co mam dalej żyć? Moja córka, moja biedna córka. Boże, wybacz mi.

Bóg wybaczy ci, gdyż Jego miłosierdzie jest nieskończone. Wybaczy ci każdy grzech, jeśli tylko twoja skrucha jest szczera i wypływa z miłości. Masz teraz szansę, by odpokutować za swe postępki i zmienić się. Od ciebie zależy, jak będzie wyglądało twoje dalsze życie.

Prosisz Boga o wybaczenie, szczerze żałując tego, że skrzywdziłeś innych. To tylko początek. Teraz musisz odmienić swoje życie… Aby odpokutować, codziennie kieruj się miłością. Nie pij więcej, nie grzesz, żyj w zgodzie z Boskimi przykazaniami. Proś o przebaczenie tych, których skrzywdziłeś. Przekonaj ich, że naprawdę żałujesz i nigdy już ich nie skrzywdzisz. Codziennie przyglądaj się samemu sobie – swoim słabościom i grzechom – i proś Boga o siłę, aby przezwyciężyć je dzięki Jego miłości – dodałem.

Mężczyzna płakał jeszcze bardziej rozpaczliwie.

– Jak mogę prosić córkę o wybaczenie? Odeszła i nie wiem, gdzie jest – łzy ciekły mu po policzkach, a z ust poleciała ślina. – Co mogę zrobić?

– Twoja córka i jej dziecko, twoje dziecko, spoczywają teraz w pokoju. Przekroczyli próg prowadzący do wiecznego szczęścia z Bogiem – powiedziałem ze smutkiem.

– Nie żyją? – krzyknął. – Nie żyją?

– Tak, przyjacielu. Niestety tak – odpowiedziałem.

– O, nie… nie… Boże wybacz mi! – powtarzał, upadłszy na podłogę. – Co ja zrobiłem?… Co zrobiłem?

Położyłem dłoń na jego ramieniu.

– Bóg wybacza ci. A teraz żyj przykładnie i zatroszcz się z miłością o resztę rodziny.

– Moja córka… – powtarzał zrozpaczony.

– Jest teraz spokojna i wybaczyła ci. Przyjmij przebaczenie od niej i od Boga. Niech twoje życie będzie odtąd pokutą za popełnione grzechy.

– Jak mogę żyć… jak mogę… po tym, co zrobiłem? Moja piękna córka. Boże, wybacz mi! – błagał.

– Bóg już ci wybaczył. Chce jedynie, abyś odtąd był dobry i kierował się miłością – pouczyłem go.

Wciąż płakał, gdy przybiegła do niego żona z drugą córką.

– Co się stało? – zapytała, podnosząc go z ziemi.

– Nasza córka nie żyje, jej dziecko też – wyszlochał w odpowiedzi. Kobieta omal nie zemdlała, po czym obie, razem z córką, zaczęły również płakać.

– Za życia traktowaliście ją źle, a gdy umarła, tęsknicie za nią. Dla jej dobra, a także i swojego, żyjcie odtąd przykładnie, nie popełniajcie tych samych błędów, żałujcie za grzechy i przyjmijcie Boskie przebaczenie – powiedziałem.

– Nie mogę, zabiłem ją – krzyknął mężczyzna, po czym wyciągnął nóż i przystawił sobie do serca. – Muszę zapłacić za to, co zrobiłem!

– Nie, mężu. Nie! Kocham cię! – krzyknęła żona.

– Ojcze, nie rób tego – prosiła córka. – Ja także cię kocham!

Mężczyzna przestał na chwilę płakać i ze zdecydowaniem malującym się na twarzy powtórzył:

– Muszę zapłacić za grzechy.

Nim zdążył wbić nóż w ciało, spojrzałem mu w oczy, mówiąc:

– W ten sposób nie zapłacisz za wyrządzone zło, a tylko zwiększysz ból tych, których skrzywdziłeś.

Człowiek opuścił rękę z nożem i spojrzał na żonę i córkę, które płakały i błagały go, by ich nie zostawiał.

– Masz rację – zauważył. – Przez to będą cierpiały jeszcze bardziej. – Odłożył nóż. – Wiem, co muszę zrobić. Przez resztę życia będę zajmował się opuszczonymi dziećmi. W każdym z nich będę widział moją córkę i jej dziecko. Od dzisiaj obiecuję nie wypić ani kropli. Będę przestrzegał Boskich przykazań, a wszystkie moje wyrzeczenia będą ofiarowane Bogu pokutą.

Zwrócił się do żony i córki:

– Tak mi przykro, wybaczcie mi.

Kobiety objęły go. Troje ludzi siedziało razem przez jakiś czas, płacząc.

– Dotrzymaj obietnicy, a uratujesz duszę – powiedziałem do mężczyzny.

– Tak zrobię, przysięgam, tak zrobię – powtarzał. Wejrzałem w jego serce i zobaczyłem, że naprawdę tak będzie.

Wówczas z synagogi wyszło kilku Moich przyjaciół. Zdziwili się, widząc rozgrywającą się przed ich oczyma scenę. Odwróciłem się do nich i powiedziałem:

– Jutro opuścimy to miasto, uzdrowiliśmy już wszystkich.

Następnie udaliśmy się nad jezioro, zostawiając za sobą pogrążoną w żałobie rodzinę, którą czekała nowa, inna przyszłość.

*******
Dwa słowa o Filipinach:

Filipny, godz. 15.00
Jednym z krajów, w których szczególnie mocno rozkwita kult Bożego Miłosierdzia, są Filipiny. Orędzie Siostry Faustyny dotarło tam już w latach czterdziestych XX wieku za pośrednictwem marianów z USA. Od tamtego czasu nabożeństwo rozpowszechniło się tak bardzo, że w wielu filipińskich miastach codziennie o godzinie trzeciej po południu zamiera ruch uliczny, a ludzie, modląc się, czczą moment konania Jezusa na krzyżu i korzystają z czasu łaski.

„…..Szczególnie wiele dla szerzenia nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego na Filipinach uczynił Stanley Villavicencio z wyspy Cebu, który 2 marca 1993 roku zmarł w szpitalu Chong Hua. Lekarze wypisali akt zgonu. Do szpitala przyjechała trumna, w której zwłoki nieboszczyka miały być wystawione w kaplicy. Przygotowania do pogrzebu zostały zakłócone przez samego zainteresowanego, który nagle zerwał się ze szpitalnego łóżka i stanął o własnych siłach. Pielęgniarki, będące świadkiem zdarzenia, uciekały w popłochu z sali. Lekarz, który prowadził chorego, porzucił zawód, wstąpił do seminarium i został księdzem. Stanley Villavicencio opowiadał, że w czasie, gdy był uznany za zmarłego, miał wizję Jezusa Miłosiernego, który opowiadał mu o Bożym Miłosierdziu. Stanley Villavicencio z Filipin nie jest jedynym człowiekiem, który doświadczył nadprzyrodzonej interwencji….”
Za: kliknij

Zdjęcie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego z Filipin

Sanktuarium Filipiny

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Oczami Jezusa: Bóg wybaczy ci, gdyż Jego miłosierdzie jest nieskończone. Wybaczy ci każdy grzech, jeśli ….(opowieść o alkoholiku i kazirodcy)

  1. AnnaSawa pisze:

    Do Ojca,

    Ojcze, zamknięty w każdym kamieniu
    a w tej samej chwili będący powietrzem.
    Co zapomniane łuki roztaczasz na niebie,
    zawołaj nas !

    Ojcze, niewidzialny
    a w tej samej chwili na twarzach milionów.
    Co ukryte drzwi pozostawiasz rozwarte,
    zawołaj nas !

    Ojcze, rozdający zimy i lata,
    a w tej samej chwili będący wiecznością,
    Co cierpliwością doprowadzasz do Siebie,
    zawołaj nas !

    Ojcze, milczący na obrazie,
    a w tej samej chwili malujący dusze,
    Co słowem karmisz od początku,
    zawołaj nas !

    Ojcze, co Przymierzem największym nas ubierasz
    w postaci Syna, Brata i Pana Naszego,
    co Mu Jezus i Miłosierdzie na imię jest,
    zawołaj nas !
    ….w tym roku szczególnie.

    A.C.

  2. wobroniewiary pisze:

    Ta przypowieść – to jest lekcja Miłosierdzia Bożego i zaufania Bożemu Miłosierdziu w praktyce ❤

    "Dotrzymaj obietnicy, a uratujesz duszę"

  3. AnnaSawa pisze:

    Zdjęcie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego z Filipin :).
    Santuario Arquidiocesano da Divina Misericórdia – Mindanao/Filipinas.

    http://misericordia.org.br/home/devocao/santuarios-da-divina-misericordia-no-mundo/2927-2/

  4. AnnaSawa pisze:

    „…..Szczególnie wiele dla szerzenia nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego na Filipinach uczynił Stanley Villavicencio z wyspy Cebu, który 2 marca 1993 roku zmarł w szpitalu Chong Hua. Lekarze wypisali akt zgonu. Do szpitala przyjechała trumna, w której zwłoki nieboszczyka miały być wystawione w kaplicy. Przygotowania do pogrzebu zostały zakłócone przez samego zainteresowanego, który nagle zerwał się ze szpitalnego łóżka i stanął o własnych siłach. Pielęgniarki, będące świadkiem zdarzenia, uciekały w popłochu z sali. Lekarz, który prowadził chorego, porzucił zawód, wstąpił do seminarium i został księdzem. Stanley Villavicencio opowiadał, że w czasie, gdy był uznany za zmarłego, miał wizję Jezusa Miłosiernego, który opowiadał mu o Bożym Miłosierdziu. Stanley Villavicencio z Filipin nie jest jedynym człowiekiem, który doświadczył nadprzyrodzonej interwencji….”

    źródło: cały artykuł:
    http://gosc.pl/doc/803311.Iskra

    • wobroniewiary pisze:

      Filipny, godz. 15.00
      Jednym z krajów, w których szczególnie mocno rozkwita kult Bożego Miłosierdzia, są Filipiny. Orędzie Siostry Faustyny dotarło tam już w latach czterdziestych XX wieku za pośrednictwem marianów z USA. Od tamtego czasu nabożeństwo rozpowszechniło się tak bardzo, że w wielu filipińskich miastach codziennie o godzinie trzeciej po południu zamiera ruch uliczny, a ludzie, modląc się, czczą moment konania Jezusa na krzyżu i korzystają z czasu łaski.

  5. wobroniewiary pisze:

    Papież wyjaśnia, po co Rok Miłosierdzia
    Franciszek przypomniał, że pokój wciąż jest pragnieniem wielu ludów, które znoszą niesłychaną przemoc dyskryminacji i śmierci, tylko dlatego, że noszą chrześcijańskie imię.

    W czasie wielkich przemian epokowych Kościół wezwany jest do mocniejszego zaoferowania światu znaków obecności i bliskości Boga. W tym celu ogłoszony został właśnie Jubileusz Miłosierdzia. Papież Franciszek mówił o tym w czasie Pierwszych Nieszporów Niedzieli Miłosierdzia Bożego w bazylice watykańskiej, podczas których odczytana została bulla „Misericordiae vultus” (Oblicze miłosierdzia) ogłaszająca Nadzwyczajny Rok Święty Miłosierdzia
    http://www.fronda.pl/a/papiez-wyjasnia-po-co-rok-milosierdzia,49931.html

  6. AnnaSawa pisze:

    „Misericordias Domini in aeternum cantabo – Miłosierdzie Pańskie na wieki wyśpiewywać będę.”

  7. Maggie pisze:

    W ontaryjskim Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie, na tzw kanadyjskich Kaszubach, co roku jest zjazd Polaków na Swieto Miłosierdzia i zazwyczaj jest tam któryś z biskupów z Polski. W tym roku, wczoraj, pielgrzymi wyruszyli z Mississauga („sypialnia” Toronto) 3 autobusami i jak powiedziała mi przed chwila znajoma: jeden autobus sie zapalił i nie dojechali, drugi z rozbita przednia szyba przez ogromnego ptaka (chyba głuszca albo moze i dzikiego indyka) dojechał (naprawa to koszt rzędu 3tys $ – ale ubezpieczenie powinno pokryć) i tylko trzeci nie miał „przygód”. Jak widać zły sie wscieka.

  8. Pingback: Bóg wybaczy ci, gdyż Jego miłosierdzie jest nieskończone. Wybaczy ci każdy grzech, jeśli tylko twoja skrucha jest szczera i wypływa z miłości. Masz teraz szansę, by odpokutować za swe postępki i zmienić się. Od ciebie zależy, jak będzie wy

  9. Gosia pisze:

    Mam pytanie rzecz rozgrywa sie za czasow zycia Pana Jezusa. Wiec wydawalo mi sie ze przed Jego smiercia i zmartwychwstaniem dusze po smierci zyly w otchlani nie byly zPanem Bogiem.I dopiero po odkupieniu nas mozemy po smierci miec szanse na zycie zBogiem. A w tekscie jest napisane zw corka i dziecko niw zyja i sa w szczesliwosci Bozej.

    • wobroniewiary pisze:

      Ale Gosiu, czas istnieje dla nas a Pan Bóg działa poza czasem. ON widzi twoje wczoraj dziś i za 30 lat

      • AnnaSawa pisze:

        U bł. Katarzyny Emmerich również występuję „otchłań”. Opisuje ją po śmierci Pana Jezusa jako miejsce jakby zawieszenia dusz przed całkowitym zjednoczeniem się z Bogiem. Przynajmniej ja to tak zrozumiałam. Co nie oznacza, że to był całkowity czyściec……sama również to zaznacza opisując w między czasie miejsca wybawienia innych dusz cierpiących….i bardziej cierpiących z różnych miejsc tej otchłani.

        Z google: Żywot Jezusa – Katarzyna Emmerich – wierze ufam miłuję pdf,
        str. 847 Kilka szczegółów o zstąpieniu Jezusa do otchłani.

        ps: znajduje tu się zaskakująco piękna informacja o Adamie i Ewie ( zawsze się zastanawiałam „co się z nimi dzieje” 🙂 )

        Teraz całe te piękne objawienia dzierżę w ręku :). Piękne wydanie „Maria Vincit” tom I i II.
        Po prostu uczta dla duszy :). Do wydania została załączona mapka z Drogą Krzyżową na oryginalnej mapie Jerozolimy z tamtego okresu. Księga oprawiona jest pięknymi rycinami.
        Polecam każdemu.

      • Gosia pisze:

        Dziękuje za odpowiedź ale dla mnie jest zbyt skomplikowana. Chyba zbytnio po ludzku rozumuje.

        • wobroniewiary pisze:

          „Co dla zmysłów niepojęte – niech dopełni wiara w nas”, śpiewamy przed Najświętszym Sakramentem ❤
          I te słwoa z serca Ci dedykuję. Nie wszystko nasz rozum zdoła ogarnąć

    • Janek pisze:

      A jak należy rozumieć poniższy fragment:

      „Człowiek ten spłodził dziecko z własną córką, a później chciał je zabić, ponieważ przypominało mu o popełnionym grzechu. Córka odmówiła, więc ojciec zabił ją, aby uśmiercić dziecko w jej łonie. Dziewczyna uciekła z domu, aby je uratować.”

      Wygląda na historię z cyklu „zabili go i uciekł”.

  10. Maria Magdalena pisze:

    Przepiękna opowieść. Po prostu tyle mi wyjaśniła i pozwoliła dobrze pojąć Boże Miłosierdzie, zwłaszcza te słowa u góry wpisu

  11. AnnaSawa pisze:

    ……A mi się marzy Ewo pojechać do Ziemi Świętej, przesiedzieć przynajmniej pół nocy w ogrodzie Getsemani na kontemplacji (jestem z tą chwilą głęboko związana), potem przejść TĄ właśnie drogę krzyżową…na Golgotę. Następnie 🙂 pojechać do Asyżu :)…śladami Św Franciszka, Turynu, Medjugorje…:)
    Ale póki co to wybieram się do Czatachowej w czerwcu-lipcu oraz do Sokółki.
    Reszta na razie w marzeniach. Może Pan Bóg da.

    • wobroniewiary pisze:

      Nie byłam w Ziemi Świętej chociaż swego czasu byli tam moi synowie.
      Jeśli Bóg zechce – będę tam.
      Ale teraz mam inne problemy na głowie, nie mam funduszy a za 9 dni zaczyna się moja kilkuletnia droga krzyżowa, tu gdzie jestem…. i wierzę, wierzę całym sercem że przejdę ją razem z Jezusem i doczekam się „poranka Zmartwychwstania”

      • AnnaSawa pisze:

        Ewa, jestem z Tobą. Modlę się i wspominam Panu o Tobie, i w ogóle o nas wszystkich.
        Tak jak mogę i potrafię.
        W razie wszystkiego, po człowieczemu jestem pod mailem. Tak jak mówiłam i pisałam.
        Życzę jak najszybszego poranka.

    • Maggie pisze:

      Chyba nie trzeba jechać do Ziemi Swietej aby spotkać Chrystusa,bo można Go znaleźć wszędzie, choćby w drugim człowieku.
      Niewątpliwie to wielkie przeżycie odwiedzić Ziemie Święta, ale i nasze polskie Sanktuaria.
      Jedyne miejsca, w których czułam sie bezgranicznie szczęśliwa była Jasna Góra i w poznańskiej farze w Kaplicy Wieczystej Adoracji. Nie miałam wielu możliwości podrozowania i byłam tylko w paru polskich Sanktuariach.

      Spotkałam, przed laty w hospicjum, malutka, pogodna staruszke, ktora opowiedziała mi trochę o swoim życiu. Była sierota, wychowywana przez macoche, a potem (po smierci ojca) przez ciotke. W smutkach sierocych, marzeniem jej było pochodzić sciezynkami, po których chodził Chrystus, ktory był jej pocieszycielm i którego niezmiernie kochała. Przyszła wojna, wywieziono ja i jej krewnych na Syberie i … spełniło sie jej marzenie, gdyz przeżyła katorge i z Armia Andersa trafiła do Afryki. Ze wzruszeniem wspominała jak chodziła ścieżynkami, po których niegdyś stapał Jezus Chrystus. Tylko TO dla niej było ważne, a nie trudy i cierpienia i tulaczka. Na samo wspomnienie rozjasniala sie jeszcze bardziej jej pogodna twarz. To było wspomnienie, ktorym sie dzielila, kiedy leżała na łozu boleści, cichutka, cierpliwa i oczekująca podróży do Domu Ojca.

  12. AnnaSawa pisze:

    .tzn pisałam:).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s