Ks. prof. Tadeusz Guz: jak właściwie przyjmować Komunię Świętą?

Ks. prof. T. Guz
fragment konferencji pt: Eucharystia – Bridgeport (2-09-2014)
USA 2014

Ks. prof. wyraźnie rozdziela: dzieci Eucharystii i dzieci diabła

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

81 odpowiedzi na „Ks. prof. Tadeusz Guz: jak właściwie przyjmować Komunię Świętą?

  1. wobroniewiary pisze:

    Ks. Marek Bałwas:
    Na trwający Tydzień Miłosierdzia, warto sobie przypomnieć i uświadomić jakie są uczynki miłosierdzia. Katechizm Kościoła Katolickiego

    Uczynki miłosierdzia
    2447 Uczynkami miłosierdzia są dzieła miłości, przez które przychodzimy z pomocą naszemu bliźniemu w potrzebach jego ciała i duszy (Por. Iz 58, 6-7; Hbr 13, 3). Pouczać, radzić, pocieszać, umacniać, jak również przebaczać i krzywdy cierpliwie znosić – to uczynki miłosierdzia co do duszy. Uczynki miłosierdzia co do ciała polegają zwłaszcza na tym, by głodnych nakarmić, bezdomnym dać dach nad głową, nagich przyodziać, chorych i więźniów nawiedzać, umarłych grzebać (Por. Mt 25, 31-46). Spośród tych czynów jałmużna dana ubogim (Por. Tb 4, 5-11; Syr 17, 22) jest jednym z podstawowych świadectw miłości braterskiej; jest ona także praktykowaniem sprawiedliwości, która podoba się Bogu (Por. Mt 6, 2-4):

    Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni (Łk 3,11). Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste (Łk 11, 41). Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: „Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!” – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? (Jk 2, 15-16) (Por. 1 J 3,17).
    * * * * * *

    Uczynki miłosierdzia względem duszy:

    Grzeszących upominać.
    Nieumiejętnych pouczać.
    Wątpiącym dobrze radzić.
    Strapionych pocieszać.
    Krzywdy cierpliwie znosić.
    Urazy chętnie darować.
    Modlić się za żywych i umarłych.

    Uczynki miłosierdzia względem ciała:

    Głodnych nakarmić.
    Spragnionych napoić.
    Nagich przyodziać.
    Podróżnych w domu przyjąć.
    Więźniów pocieszać.
    Chorych nawiedzać.
    Umarłych pogrzebać.

    Święta Siostra Faustyna mówi:
    „Dopomóż mi do tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich, i przychodziła im z pomocą.

    Dopomóż mi, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich.

    Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pocie­chy i przebaczenia.

    Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.

    Dopomóż mi, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze śpieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim.

    Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich. Nikomu nie odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w najmiłosierniejszym Sercu Jezusa. O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój.

    Pragnę się cała przemienić w miłosierdzie Twoje i być żywym odbiciem Ciebie, o Panie; niech ten największy przymiot Boga, to jest niezgłębione miłosierdzie Jego, przejdzie przez serce i duszę moją do bliźnich.”

    (Dz. 163).
    Uczynki miłosierdzia można spełnić czynem miłosiernym, jeśli nie da rady czynem, bo nie ma takiej możliwości, jest odległość, to może to być słowo miłosierne, dobre słowo; jeśli nie ma możliwości spełnić uczynku miłosiernego ani czynem ani słowem to można spełnić uczynek miłosierny trwając na modlitwie, polecając Bogu daną przez Jezusa w dłoniach Maryi. Na dobre uczynki błogosławię + w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

  2. Magdalena pisze:

    Chociaż papież Jan Paweł II od 2003 r. jest Honorowym Obywatelem Słupska, to jego portret zniknął z gabinetu prezydenta miasta.
    Biedroń po prostu usunął portret i już 😦

  3. mariaP pisze:

    – Kaplani maja łaske i moc , by przemowic prosto do serca (jak powyzej) ,
    ale z jaka moca czyni to sam Pan Bog ! ( jak ponizej) .

    ***
    Pamietam naszego kolege , ktory po powrocie z wakacji w Polsce , uklakl do komunii .
    Po Mszy swietej zapytalam « Co sie stalo , ze pan teraz kleka do komunii ? «
    Odpowiedzial mi , ze ktoregos dnia postanowil ukleknac – taka spontaniczna decyzja ,
    “ i otrzymalem taka łaske , pani Mario , ze postanowilem ,
    juz nigdy
    nie przyjme
    Komunii Swietej
    na stojaco ! ”

    – … i wszystko jasne !
    – « Chwalcie o dziatki Najwyzszego Pana ! »

  4. julia pisze:

    powiem szczerze, że ja zawsze klękałam do komunii, bo byłam tak nauczona od dziecka. Potem jak weszła moda na stanie ,idąc ślepo za owczym pędem też stałam ( zresztą nigdy nie miałam świadomości co znaczy przyjmowanie komunii świętej, że przyjmuję Pana Jezusa, w dzieciństwie chyba za słabo zostało to wyartykułowane przez księdza proboszcza, ktory nas przygotowywał do I Komunii Swiętej) . Potem wpadły mi w ręce jakieś objawienia , w ktorym Pan Jezus żalił się na brak szacunku człowieka dla jego ciała i prosił o postawę klęczącą przy przyjmowaniu jego ciała. Zaczęłam więc świadoma już w czym uczestniczę klękać, nie boję się już klękać również tam gdzie wszyscy stoją , ewentualnie dygają. Nie wiem czy to co czuję po przyjęciu komunii jest łaską , czy moją wrażliwością , ale od jakiegoś czasu po każdej komunii kiedy zatapiam się w adoracji Pana odczuwam takie dziwne dreszcze i przypominają mi się słowa Cataliny Rivas , że Jezus przytula nas kiedy go przyjmujemy. Tego przytulenia , takiego niemal fizycznego ale delikatnego doświadczyłam po raz pierwszy na mszy z ojcem Witko. Teraz są to dreszcze i szybkie bicie serca. Czuję jego obecność przy sobie.

    • AnnaMaria pisze:

      To przecież kosciół wyznacza standarty i ma prowadzić nas drogą właściwą. U mnie nie mozna klęknąć a ksiądz wyrzucił balaski. Odebrano nam sacrum i możliwość przyjmowania Pana Jezusa godnie!
      Mówicie, że modlic sie… tak modlimy sie juz wiele, wiele lat a ksiądz zaden nie widzi ze odprawia msze sw tyłem do Pana, i że nie możemy klęknąć i go godnie przyjąć…
      To wszystko jest straszne i nie widze tutaj odpowiedzialnosci zwyklych ludzi tylko tych co te prawa ustalili i je wprowadzili.
      Jak moge to unikam tego koscioła nawet za cene dojazdu wielu km do dobrego koscioła.

  5. Mariola pisze:

    „Ks. prof. Tadeusz Guz: jak właściwie przyjmować Komunię Świętą?”
    W wprowadzeniu przyjmowania Komunii Św na stojąco dużą rolę odgrywa lenistwo kapłanów, lepiej sobie stać i udzielać Komunię Świętą,niż przechodzić z jednego końca kościoła na drugi
    Tylko i wyłącznie od kapłanów zależy co lud Boży będzie robił. Jak kapłan powie klękamy to lud będzie klękał (wyjątek ludzie schorowani)
    Szkoda, że kapłani nie słuchają Papieża w tym temacie i mądrej wypowiedzi ks. prof Tadeusza Guza.
    Kapłani pozbawiają nas łaski Bożej ,która byłaby nam udzielona gdybyśmy Komunie Świętą nadal przyjmowali na klęcząco.( proszę obejrzeć i posłuchać http://gloria.tv/?media=257328 TAJEMNICA EUCHARYSTII (CATALINA RIVAS).
    Uczą o pokorze a sami nas tej pokory pozbawiają. „… Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą. (Łk 12:48)

    • Sylwia pisze:

      Mariolu masz rację , wielu Kapłanów tak robi , ja rozumiem gdy np. jest bardzo dużo ludu i ciężko uklęknąć to zmienia postać rzeczy , ale gdy jest możliwość to mogli by poinformować że Komunia Święta będzie udzielana na klęcząco . Powiem szczerze że sama widziałam na własne oczy jak Jeden z Panów klęcząc do Komunii w śród stojących , został upomniany przez Kapłana ,by wstał ,słyszałam jak mówił co Pan robi ? najgorsze było to że ludzie tak samo idący do komunii się podśmiewali z tego że zwrócono mu uwagę, W dodatku usłyszałam od bliskiej osoby że chyba ten Pan należy do sekty bo klęka gdy inni nie klękają. To smutne że trafiają się i tacy wśród Księży że zwracają uwagę , powinni przyjąć inną postawę , wobec tego ..

    • E. pisze:

      Ktoś kiedyś powiedział, ze mamy takich kapłanów, jakich sobie wymodlilismy.

      Wiecej modlitwy, mniej osadzania, lepiej to wyjdzie zawrno dla nas, jak i dla kapłanów.

      • Sylwia pisze:

        E. masz całkowitą rację coś w tym jest, ja nie osądzam ja piszę co widziałam . Modlitwa za kapłanów jest ważna i na tym powinniśmy się skupić , jednak serce mnie boli naprawdę ! gdy widzę takie postawy .

      • eska pisze:

        A mnie ostatnio chodzi po głowie inna rzecz, choć pokrewna. Modlimy się za kapłanów (może czasem zapominamy, ale ogólnie się o tym wie), teraz nawet mamy rok osób konsekrowanych i omadlamy je wiedząc, że są pod szczególnym „obstrzałem” szatana i wymagają dodatkowej naszej ochrony. A co z ministrantami? Ostatnio parę sytuacji, z którymi się zetknęłam, dało mi do myślenia: czy ktoś omadla ministrantów i lektorów??? Oni też służą Bogu, są być może przyszłymi kapłanami, są także narażeni za zakusy złego względem nich – czy my ich chronimy???

      • Sebro pisze:

        Z ministrantami jest tak, że ich postawa przy ołtarzu zależy też od tego na ile kapłan im pozwoli przy ołtarzu. Za moich czasów ksiądz potrafił przerwać na chwilę Mszę by ostro zareagkwać na niewłaściwe zachowanie ministrantów.
        A dziś gdy sam mam dwójke swoich wśród tego grona, na moje uwagi o niestosowności zachowań słyszę od księży „to tylko dzieci, nie ma co za dużo wymagać”. To ja się pytam: kiedy jest stosowny czas wymagań? To od tego zależy czy mały Jaś nie zatraci sacrum gdy stanie się Janem. Boleję też nad lektorami w swojej parafii. Kiedyś gdy sam byłem wyświęcany do tej funkcji, to był to dla nas zaszczyt najwyższy z możliwych. Ostatni szczebel hierarchii słuzby liturgicznej. Jak by się dało to pewnie spalibyśmy w albach 🙂 Ustalaliśmy dyżury na każdy dzień. A dziś ciężko nawet w niedziele zobaczyc lektora przy ołtarzu, a nawet jeśli nawet się jakiś pojawi to i tak nie garnie się do roboty, tylko aby w ławce wygodnie przetrwać Mszę, i co gorsza księża sami muszą czytać lekcje. Szok i chaos. Kiedyś było inaczej, teraz wszyscy zapominają, że prawdziwa Miłość stawia wymagania każdemu.

      • eska pisze:

        No i właśnie – przydałoby się ich omodlić, żeby rozbudzało się w ich sercach poczucie sacrum i budziła się świadomość, po co służą do mszy…

      • Maggie pisze:

        Sebro: z dziecięcych lat m.in. pamietam, jak przez mgle, ze ksiądz czytał i ze byli ministranci a nie ministrantki, ze była ambona z której glos kapłana dochodził do wszystkich, choć w niektórych kościołach nie było mikrofonów. Były tez balaski i tłum szybko wokół nich sie przemieszczal.
        Mnóstwo zmian.
        Zastanawiam sie czy wprowadzenie ministrantek, nie jest pierwszym stopniem do tego aby kobiety uzurpowaly sobie prawo bycia kapłanem?

      • mariaP pisze:

        @Maggie / W roboczej formie instrukcji -Redemptionis Sacramentum- , ktora czytalam przez internet byl punkt z zakazem ministrantek . W ostatecznej formie mamy zniesienia tej poprawki i w konsekwencji dalej ministrantki .
        Patrzac na Maryje wiemy , ze inne jest powolanie kobiety i dziewczyny w Kosciele jak sluzba przy Oltarzu , a potem wyzywajace ” bede ksiedzem „!!!
        Gdzie sie podzial rozum i logika?

      • Maggie pisze:

        @MariaP: No właśnie, a niestety ministrantki i szarogesiace (!) sie szafarki są w Kanadzie na porządku dziennym.
        Ktos, kiedyś, umieścił na WOWIT jakby słowa sp.Kardynala Tysiaclecia, ze 1 kobieta w prezbiterium to o 40 mniej powołań kaplanskich.
        Ministrant moze dostac powołanie do kapłaństwa ale nie „ministrantka” – więc to logiczne.
        Moze kiedyś nastąpi opamietanie i w tej materii. Narazie pozostaje modlitwa, bo słowa nie trafiają.

  6. Sylwia pisze:

    Julio- mam takie same odczucia jak ty gdy przyjmuję Pana Jezusa do serca , wiesz ostatnio gdy uklękłam to też towarzyszyły mi dreszcze i kołatanie serca , niesamowite uczucie a zarazem dziwne dla mnie bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułam ..Dziękuję ci że przypomniałaś mi o tym co mówiła Catalina Rivas , pamiętam jeszcze jedno, że wielu ludzi klękając na modlitwie po przyjęciu Pana Jezusa do serca odklepuje modlitwę bez żadnego wewnętrznego poruszenia, wielu myśli o sobie , wielu się żali a to mi dolega itd. a tak mało mówi bezpośrednio do Pana Boga do Jezusa słowo „kocham ” , wiesz to była dla mnie pierwsza lekcja ! sama zauważyłam że robię tak samo . Dziś modlitwa po Komunii Św. jest czymś innym mówię ustami po cichu i sercem że kocham Jezusa ,dziękuję mu za wszystko !
    Mogę też śmiało powiedzieć że teraz w ciągu dnia nawet myślami i czasem cichym szeptem wzdycham : Kocham Cię Jezu ! ty wszystko wiesz ,to ja twoja zagubiona córka ! a jednak szukająca ciebie i ufająca , czasem w ciągu dnia mówię Ufam ci Jezu w każdej sytuacji, choć nie łatwe gdy wiszą nad głową chmury , ale się staram . Pamiętam jak o. Witko powiedział żeby uwielbiać Boga w każdej życiowej sytuacji , staram się tak robić.
    Wracając do Komunii Świętej ,zdarza się że nie mogę jej przyjąć , w tedy zanurzam się w cichej modlitwie myślami i szeptem , przepraszając Boga że nie mogę osobiście przyjść, wyrażam skruchę ale i mówię że kocham Go i by mi wybaczył grzesznikowi, by po mimo mojej ułomności przyszedł do mego serca !
    Muszę powiedzieć że to bardzo osobisty wpis .. ale czasem mam takie uczucie by się podzielić tym co moja dusza czuje ,czasem sama sobie się dziwię że zdarza mi się coraz częściej myśleć o sprawach duchowych 🙂

    • Jack pisze:

      Witam. Jesli chodzi o modlitwe po przyjeciu ciala Chrystusa, jestem za odmawianiem modlitwy wlasnymi slowami – z czasem ma sie wieksza pewnosc szczerych intencji(moze latwiej dostrzec niedoskonalosci wlasnej wiary). Mysle ze wewnetrzne poruszenie samo przychodzi szczegolnie przy rownoczesnym wyobrazeniu sobie tego co zawarte w modlitwie i do kogo sie modlimy – ogolnie chyba jest duzo latwiej rozkwitac. Duchownosc Chyba ma najwieksze znaczenie w zyciu. Wczoraj piszac, wyobrazalem sobie Jezusa Chrystusa. Zorietowalem sie jakie skazy sa we mnie i jakie jest moje podejscie w zyciu, do zbawiciela – ehhh oczywiscie nie sadzilem ze tak jest.

      • Sylwia pisze:

        Jack , dokładnie, dla mnie duchowość ma bardzo ważny wpływ na moje życie, czasem sobie myślę że jestem dziwna 🙂 bo mam wrażenie że ludzie na około mnie nie mają takich odczuć, natchnień . Wiesz takie odczucia duchowe dają nam szanse na poznanie tego co wcześniej nie zauważaliśmy , w swojej własnej osobie ale i w otoczeniu świata , nie wiem też dlaczego mam takie dziwne poznanie? nie wiem jak to określić ? – np. o tym kto źle postępuje , ma złe intencje i często widzę grzech kogoś nie wiem z skąd się to u mnie bierze , widzę swoje wady a zarazem i czyjeś , i to mnie zastanawia ..

      • BKCD pisze:

        Witaj Sylwia to jest niepokojące co napisałaś jeżeli tak jest że widzisz grzech kogoś albo przystępuję w grzechu ciężkim do Komunii radziłabym zgłosić się do Ks Egzorcysty nawet bardzo pilnie

        • wobroniewiary pisze:

          A to dlaczego?
          Jeden widzi grzechy innych bo mu podpowiada zły duch, ale inny widzi te grzechy bo ma charyzmat poznania.Nie można wszystkich uważać za zniewolonych i od razu wysyłać do egzorcysty

  7. julia pisze:

    Sylwio a ja się cieszę , że dzielisz się tak osobistym doświadczeniem, mam podobne odczucia w czasie przyjmowania komunii a jeden raz był taki, że przez całą msze ze zwieszoną głową stałam , w ogole nie czując się godna być na tej mszy i kiedy poprosiłam o choćby komunię duchową to nie tylko ogarnał mnie błogi spokój i łzy jakoś zaczęły obsychać w oczach ale i usłyszałam głos w duszy ” bardziej niż twój grzech zraniło mnie, że się potepiasz i nie ufasz mi. Odmów koronkę do miłosiedzia bożego. ”
    Teraz wiem, że Jezus przychodzi tez w komunii duchowej, jesli tylko o to prosimy. A o taką komunię można prosić wiele razy w ciągu dnia;), pisał o tym Flynn w ” 7 Tajemnicach eucharystii”

    • Sylwia pisze:

      Też mi się to zdarza ,gdy przychodzi czas na Komunię Świętą a ja jej nie przyjmuje ,to wzrasta też we mnie żal totalny łzy napływają mi do oczu mam ochotę ryczeć ,gdybym mogła to pewnie bym płakała na głos , zaczynam wzbudzać sobie poczucie winy że ja nie zrobiłam nic by przyjąć Komunię , że jestem słaba i grzeszna , też proszę Jezusa o przyjście do mnie mimo mojej skazy , zdarza się że też słyszę głos w duszy :
      córko , jest Mi smutno ale łącz się ze mną duchowo , Ja Jestem !
      W ogóle łapię się na tym że chętnie bym zapisywała swoje przeżycia duchowe, i czasem coś notuje , nie wiem czy to co czuję w sercu przychodzi od moich myśli czy też są to natchnienia Boże , a może to coś innego ? sama nie wiem . Zdarza się ze siedząc w ciszy słyszę różne natchnienia, refleksje i coś mi wyraźnie mówi pisz ! nie wiem sama co o tym myśleć dla mnie to wszystko nowość ,dla mnie to wszystko dziwne a co wy o tym myślcie ?

      • julia pisze:

        Sylwio ja sama nie wiem co to za mysli/natchnienia , jesli nie widze w nich nic złego traktuje to jako głos mojego sumienia/ anioła stróża/Jezusa … trzeba rozeznawać, bo łatwo wpaść w pułapke samozadowolenia religijnego. Ja na początku byłam tym zaskoczona, potem troche się wystraszyłam , ze to diabeł sie podszywa i wyrzekłąm sie tych pocieszeń w imię Jezusa, mówiąc , że jesli to nie od NIego to ja się tego wyrzekam. Ale i tak czasem jakis dialog we mnie się toczy. Tez mialam ochotę to zapisywac, ale w zasadzie pamiętam główną ideę przesłania a słów dokladnie bym nie dała rady zapisac bo zwyczajnie nie pamiętam ich dokładnie. No i są to dość osobiste rzeczy wiec tylko dla mnie > raz tylko prosiłam o rozeznanie MBM i kilka razy również po komunii św. dostałam potwierdzenie, że to nie jest od Jezusa.

      • Sylwia pisze:

        Wiem Julio dlatego wolę być ostrożna sama nie wiem , być może to podszept złego , ja się też wyrzekłam ale te pocieszenia przychodzą , mam mętlik w głowie , wiem że kierownik duchowy był by mi pomocny Jedak że był ale niestety coś się zmieniło i na chwilę obecną nie ma kogoś kogo mogłabym się poradzić .. ja właśnie pamiętam przesłanie i zostaje w moim sercu .. nie zawsze ale jednak

  8. Jerzy pisze:

    „Ludzi dobrych i cnotliwych, jak z jednej strony bardziej kochamy, tak z drugiej strony surowiej sądzimy za przewinienia, choćby najlżejsze” – takim mottem rozpoczął dzisiejsze maksymy, przypisane do 14 kwietnia, św Ignacy z Loyoli. Tak było przed wiekami, kiedy je pisał i podobnie jest dzisiaj. Odczuwam to nie tylko na własnej skórze, ale i sam biorę pod światło tych, których bardziej kocham, wymuszając na nich idealne zachowania, nawet takie, do których niekiedy mi daleko. Bowiem, jak pisze dalej Święty:
    „Choremu zwykle pobłażamy. Kto za najmniejszej rany dotknięciem jęczy, z tym należy się obchodzić bardzo ostrożnie, ale w obcowaniu ze zdrowymi, podobna ostrożność jest zbyteczną. Przeciwnie, zachowanie nieco surowsze sprawia, że nabierają hartu i z lada przyczyny nie chorują.
    Kogo więc miłujemy, na tego większą baczność zwracamy. Miłować, to znaczy dobra chcieć . Nie miłuje ten, kto na błędy przez szpary patrzy, kto złego w zawiązku nie stłumia. Niechaj boli, chociażby miłego, byleby pomogło. A im coś droższego, kosztowniejszego, tym bardziej na nim plamy być nie powinno. Leciuchna skaza, gdy się na perle znajduje, to wartość perły zmniejsza. Jeśli kogoś miłujesz, to tyle dokładaj starań, tyle zabiegów, aby wad w nim nie było.
    Nawet mała rzecz wiele szkodzi, cierń jest rzeczą małą, a jednak lwa, aby do oznaczonej mety nie dobiegł, silnie powstrzymuje. Im więcej kogoś miłujesz, tym surowiej każdą w nim wadę ścigaj i tym silniej nad jej usunięciem pracuj”.

    A ja pytam się św. Ignacego, zadając mu fundamentalne pytanie, kogo mamy najbardziej miłować?
    Oczywiście, że Boga – odpowie mi Święty.
    Zgoda, to zrozumiałe.
    A potem?
    Potem siebie, bowiem:
    Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego, tak jak brzmi drugie przykazanie miłości.
    A zatem przeczytajmy powtórnie maksymy odnosząc je bezpośrednio do swojej osoby:
    Przy ocenianiu dobrych, ocenę rozpocznij od własnej osoby. Podejdź do siebie z wielką miłością, a jednocześnie sądź siebie nawet za najlżejsze przewinienia, nie odpuszczaj sobie. Nie wmawiaj sobie, że jesteś chory na duszy i z tego tytułu nie powinieneś się ranić zbyt surową oceną. Przeciwnie, surowe kryteria oceny sprawią, że nabierzesz hartu i nie będziesz z byle jakiej przyczyny chorować na duszy. Im bardziej miłujesz własne ja, tym większą uwagę zwracaj na siebie. Nie patrz przez palce na swoje przywary, mówiąc: już taki jestem, tego już nie zmienię , na to nie mam wpływu, na tamto nie mam siły. W stosunku do siebie nie możesz iść na łatwiznę. Niech boli, byleby pomogło, bylebyś zrobił krok do przodu, bylebyś stawał się lepszy. Im bardziej czuję się czysty, w nic nie upaprany, tym większą uwagę muszę skupić na sobie. Dokładaj wszelkich starań i zabiegów aby żadnej skazy nie było na twojej szacie. Niech przez całe życie będzie tak biała jaka była w dniu twojego chrztu, bez żadnej skazy, bez najmniejszego grzechu, który szkodzi. Napisano: w dobrych zawodach wystąpiłem, ukończ zatem bieg. Pamiętaj że drobny cierń, drzazga, a nie tylko belka w oku, może sprawić że stracisz kierunek. Pracuj nad każdą nawet najmniejszą wadą, ścigaj ją i usilnie pracuj nad jej usunięciem.

  9. Klara pisze:

    Sylwia, ja myślę, że powinnaś znaleść sobie dobrego kierownika duchowego aby cie pokierował bo twoje natchnienia i jak to okresliłaś „dziwne poznanie” są niezwykłe i trzeba by sie rozeznać skąd pochodzą tj czy to jest charyzmat od Pana Jezusa czy nie i co z tym dalej…
    Jest wielu wspaniałych księży ktorzy mają ten dar rozeznawania i mogą ci pomóc, może WOWIT byłby w stanie pomóc ci w tej materii…tj skierowaćdo właściwego kapłana?

    • Danuta pisze:

      Zgadzam się z Klarą…
      Myślę, że kierownika duchowego trzeba wymodlić, Bóg postawi na drodze właściwego kapłana we właściwym czasie. Mi pomógł Ojciec Pio, modliłam się za jego wstawiennictwem i nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Po kilku miesiącach zobaczyłam, że właściwego kapłana Bóg postawił na mojej drodze już dwa lata wcześniej, potem prowadził do „przypadkowych” spotkań, a ja nie dostrzegałam, że Bóg chce mówić do mnie przez niego i mnie prowadzić. Gdy oddałam Bogu pragnienie „posiadania” kierownika duchowego otworzył mi oczy i poczułam bardzo silne natchnienie/przynaglenie, by poprosić tego kapłana o stałe spowiednictwo i duchowe towarzyszenie. Po „ludzku” walczyłam ze sobą, dostrzegałam wady tego księdza (zalety także), mnożyłam w sobie wątpliwości, ale Bóg potwierdzał, że to ta osoba, a na koniec dał mi mocne przynaglenie/wezwanie do rozmowy, poddałam się temu i już dostrzegam dobre owoce.
      W czasie zmagań pomogły mi słowa Św. Teresy z Avilla (usłyszałam je „przypadkowo” w krótkim odstępie czasu z ust dwóch księży) – Teresa zapytana czy kierownik duchowy/spowiednik powinien być bardziej mądry czy raczej pobożny, odpowiedziała, że przede wszystkim mądry, bo nawet bardzo pobożny bez mądrości może poprowadzić na „manowce”.

    • Sylwia pisze:

      Klaro , właśnie mam problem z kierownikiem duchowym , ja nie wiem czy to dar o Pana Jezusa ? znać słabości i grzechy innych ? nie wiem nie zawsze tak mam ale to się zdarza sporadycznie ale jest , ktoś by zapytał no tak nie byłam u spowiedzi ale nawet i po to się pojawia .. nie wiem czy Admini by coś zrobili w mojej sprawie bo mieszkam gdzie indziej .. sama mam mętlik z tym wszystkim nie tylko dziwne zachowania ale i te natchnienia , coś mi się zdaje że to nie od Boga pochodzi , nie wiem musiałabym przesłać to co zapisałam . . albo komuś to pokazać , nie wiem może to przemyślenia tylko i wyłącznie moich myśli ..

      • Sylwia pisze:

        zapomniałam dodać ,czasem przychodzą natchnienia i one zadziwiają mnie treścią i to że pamiętam , to coś jak by toczyło się rozmową , ja mówię i dostaję natchnienie w sercu ..

      • AnnaMaria pisze:

        Po prostu zapytaj ich….mają dobre rozeznanie w tej materii.

      • BKCD pisze:

        Działanie demoniczne na człowieka może uwidaczniać się na płaszczyźnie duchowej i fizycznej. Wymieniamy zaczynając od tych stosunkowo łagodnych aż po zjawiska w skrajnej postaci.

        1. Na płaszczyźnie duchowej

        Pokusy – szczególnie silne, zachęcające do zła.
        Myśli – sprośne, wulgarne, przeciw temu, co nadprzyrodzone.
        Trudności w modlitwie, lekturze Pisma Świętego, niechęć do nawrócenia.
        Koszmary senne, czasem połączone z widzeniami i silnym poczuciem obecności złego ducha (duszenie, dotyk, chwilowy paraliż).
        Niechęć do sacrum, w tym:

        Awersja wobec Boga, osób wierzących i duchownych (kapłanów, sióstr zakonnych).
        Agresywne zachowania na tle religijnym i społecznym, nerwowe reakcje na czyjąś pobożność, praktyki duchowe i modlitwy (szczególnie za osobę dręczoną).
        Niechęć, niemożność przystępowania do sakramentów, uczestniczenia we Mszy św., nabożeństwach.
        Dziwne zachowania w czasie jedzenia pobłogosławionych posiłków (np. trudność spożycia posiłku z dodaną wodą święconą), także niechęć do noszenia poświęconej odzieży lub ubrań z wszytym poświęconym medalikiem.
        Wstręt do sakramentaliów (błogosławieństwa, wody święconej, medalików i przedmiotów poświęconych, także wizerunków świętych postaci); nerwowe reakcje albo sztywnienie na dotknięcie relikwią świętego, poświęconym medalikiem. szkaplerzem; wstręt do krzyża, znieważanie rzeczy poświęconych, kościołów.
        2. Na płaszczyźnie psychicznej i dotyczące zdrowia

        Nagłe zmiany zachowań, trwałe zaniedbywanie się w obowiązkach, zmiana osobowości.
        Depresja, utrzymujące się złe samopoczucie, próby samobójcze, samookaleczenia.
        Zboczenie płciowe i perwersje seksualne.
        Zdolności paranormalne, jasnowidztwo, znajomość spraw ukrytych, mówienie nieznanymi językami (których zniewolona osoba nigdy się nie uczyła).
        Zakłócenia zdrowia szczególnie bóle głowy, żołądka, pleców, ścisk gardła, które nie daje się zdiagnozować ani wyleczyć.
        Nadzwyczajna siła, szatańskie, okultystyczne symbole na ciele występujące podczas modlitwy, wypluwanie z ust (materializacja) przedmiotów związanych np. z magią.
        3. Zjawiska w otoczeniu

        Opresje – niewyjaśnione zjawiska, odgłosy pukania, słyszalne kroki, przemieszczanie się, pojawianie i znikanie przedmiotów, samoczynne otwieranie drzwi i okien, zjawiska typu poltergeist (tzw. duch-psotnik).
        Zachowanie zwierząt domowych jakby wyczuwały czyjąś obecność (np. wpatrywanie się w jedno miejsce, ucieczka w przerażeniu).
        Znajdowanie przedmiotów – niekiedy w poduszkach, materacach osób opętanych odnajduje się dziwne przedmioty, np. laleczki, figurki zwierząt lub ludzi, bryłki zakrzepniętej krwi, kosmyki włosów, odłamki metalu lub drewna które mogą świadczyć o odprawieniu guseł czy innych form czarów.

        http://egzorcyzmy.katolik.pl/objawy-ingerencji-diabelskiej/

  10. Sebro pisze:

    Klękanie do Komunii musi być inicjatywą oddolną. Mało jest odważnych księży, którzy powiedzą głośno, że przyjmujemy od dziś na kolano. Boją się po prostu swoich przełożonych. Dlatego musi to wyjść od ludzi. A jeśli któryś ksiądz każe wstać to zapytać o argument kanoniczny. Jednego, dwóch podniesie, ale jak zaczną mu ludzie masowo klękać to w końcu ustąpi choćby miał sie zakrzyczeć z ambony. Przepisy prawne sa w tej kwestii jasne: nikt nie ma prawa zabronić przyjmowania Komunii na kolanach (na stojąco również). Można też w sieci znaleźć wzory listów jakie można słać nawet do Watykanu informując o nadużyciach w tej kwestii.

  11. AnnaMaria pisze:

    Ludzie nie pójdą na wojne z księdzem, nawet nie mają tego poczucia że coś jest nie tak bo skoro tak wprowadzono to znaczy ze wszystko ok i nie zawracają sobie tym głowy!
    A jakie „owoce” tych zmian w parafii… dilerzy narkotykow (też chodzą do koscioła, pod dzwonnice), w rodzinnach dzieją sie „…cuda”… pół parafii zniewolonych. Jednym słowem koszmar!!! Patologia zakwitła po tych zmianach!
    Gratulacje dla tych co je wprowadzili bo osiągneli „wspaniały sukces” w niszczeniu wiary i prawdziwego Koscioła Chrystusa Pana! I tak jest w tysiącach parafii w tym kraju…
    I tylko czekać kiedy Pan Bóg pozwoli na to żeby wszyscy opętani w tych parafiach dobrali sie do księży (juz to się dzieje powoli….)

  12. mariaP pisze:

    Zobaczcie zrodlo !
    Ks Tadeusz Guz uswiadamia bowiem , z czego bierze sie postawa stojaca przed Bogiem , z nazistowskiego – uber alles –
    Z pogardy dla Boga !
    I mowi do czego prowadzi .
    Do takiej pychy , ze jak diabel u poczatkow mowimy : bedziemy jako Bog .
    Wszyscy bedziemy bogami , razem z diablem !
    I rzeczywiscie , w konsekwencji dajemy zycie, zabieramy zycie i manipulujemy nim !
    Uber alles !
    Gdyby dzisiaj wprowadzic balaski do Kosciolow z powrotem , jak wielu zechcialoby z nich skorzystac ?
    Masz racje @AnnaMaria , doszlismy do tego , ze zamiast wziasc mandat Chrystusowy i isc „na krance swiata”, stoimy z dziecmi w kolejkach do egzorcystow !
    Jesli ich w ogole mamy !

    • eska pisze:

      Gorzej, jak jest egzorcysta, u którego są ministrantki i który każe(!!!) przyjmować komunię na stojąco. Osobiście byłam świadkiem, jak obsztorcował starszą panią przede mną, że jej na klęcząco nie poda…
      Siedzi mi ten kapłan w głowie od dawna… Proszę o modlitwę za niego…

      • AnnaMaria pisze:

        Tez byłam swiadkiem takiej sceny i skamieniałam…. Kobieta sie zaparla i nie wstala, musiał jej dac komunie; ale czekał chwile zeby wstała a ona nic….

    • mariaP pisze:

      Ja tez nie wstaje z kleczek !
      Kiedys w Kaplicy Cudownego Medalika oglaszano , ze komunia jest tylko na stojaco , ale to mnie nigdy nie zniechecilo do oddawania Bogu czci na kleczaco !
      Bog to Bog !
      A poklon to forma wolnosci , uczyl Benedykt XvI
      W Kaplicy na fresku sw. Katarzyna kleczy przed Matka Boza , a ja bede wstawac przed Bogiem tylko dlatego , ze zechcial byc dla mnie Bialym Chlebem?
      A tak anegdotycznie : Kilka razy w innym miejscu Ksiadz ItalianO probowal mnie zniechecic do klekania , w koncu poskarzylam sie Mezowi .
      A on mowi : na drugi raz odpowiedz mu ” Corleone „!
      Ale widac i Pan Jezus uslyszal , bo juz nie mialam tej okazji , ani tez klopotow !

      Nie wiem czy znacie tekst Vivianiego z 1906 roku (późniejszego premiera Francji ) :
      „Wyrwaliśmy człowieka ze szponów wiary.
      Podnieśliśmy modlącego się na klęczkach po całodziennej pracy nędzarza
      i powiedzieliśmy mu,
      że za obłokami jest tylko wymysł i urojenie.
      Zgasiliśmy światła na niebie i bodajby ich nigdy nie zapalono ! „.

      / Św. Józef Sebastian Pelczar – Jak zachować wiarę katolicką w narodzie?
      http://sanctus.pl/index.php?grupa=76&podgrupa=431

      Mamy rok 2015 , a … wyrywanie ze szponow wiary trwa !

      //. O Przenajswietsza Hostio , dla ktorej nam Niebo sprzyja ,
      Bron od nieprzyjaciol wszelkich , dadaj mocy i sil wielkich !
      Badz Chwala Panu naszemu , z Dziewicy narodzonemu ,
      Ojcu , Duchowi Swietemu .
      Bogu w Trojcy Jedynemu .
      Amen .
      ( stary modlitewnik)

      Dziekuje Ksiedzu Tadeuszowi Guz za odwage wypowiedzi !

  13. Adminka pisze:

    Kochani, przepraszam za lakoniczność ale jestem chora i nie mam sił na nic, więc napiszę w skrócie.
    W następnym tygodniu o. Maciej Bagdziński poda mi termin rekolekcji dla chętnych
    Wiem tylko że to będzie ośrodek rekolekcyjny w Szczecinie i koniec czerwca albo początek lipca.
    Chętni mogą wstępnie pisać, kto chce
    Nic więcej nie wiem (dowiem się za tydzień) i ze względu na to, że się słabo czuję to nawet za wiele wam nie odpowiem dziś ale wstępnie informuję jak wyżej

  14. AnnaMaria pisze:

    +++
    o zdrowie dla pani Ewy!!!

  15. Małgosia pisze:

    Sukces FSSPX w Argentynie. Za zgodą Franciszka
    Arcybiskup Buenos Aires, pełniący swoją posługę po obecnym Ojcu Świętym, przyznał argentyńskiemu Bractwu św. Piusa X status stowarzyszenia na prawie diecezjalnym.

    Arcybiskup Buenos Aires, pełniący swoją posługę po obecnym Ojcu Świętym, przyznał argentyńskiemu Bractwu św. Piusa X status stowarzyszenia na prawie diecezjalnym. Bractwo będzie teraz mieć osobowość prawną, co znacznie ułatwi mu funkcjonowanie. Decyzja została uzgodniona z papieżem Franciszkiem
    http://www.fronda.pl/a/zmiany-w-fsspx-w-argentynie-za-zgoda-franciszka,50034.htmlg

  16. Sylwia pisze:

    BKCD , sama nie wiem ale tak jak napisałam wcześniej , to się zdarza też gdy jestem po spowiedzi , nie wiem może ze mną coś nie tak ? miałam też dwie wizje jedna jak Pan Jezus jest biczowany widziałam to podczas modlitwy .. drugą też ale tej nie opiszę .. sama nie wiem co robić .. muszę to przemyśleć osobiście prosiłam Ducha Świętego o prowadzenie ale to co czasem dzieje się w mojej duszy .

    • Jacek pisze:

      Zaufaj zbawicielowi chocby nie wiadomo co sie dzialo:) postaw Boga na pierwszym miejscu:) czas pokaze co dalej:)

      • Sylwia pisze:

        Jacku Ufam ,, ale wiem też że muszę podjąć jakiś krok , dlatego zwracam się też z prośbą do Adminów .. czuje się jakoś nie swojo że tak wszystko opisałam publicznie, mogłam zostawić to sobie ..

    • BKCD pisze:

      http://www.marcinkozyra.salezjanie.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=281:rozeznawanie-duchowe&catid=3:zycieduchowe&Itemid=9
      Przedstawiam zasady i wskazówki do rozeznawania duchowego
      1. Dobro i zło nie zawierają się w rzeczach. Dobro lub zło zależy od sposobu, w jaki korzystamy z rzeczy, zależy od naszego działania.
      2. Bez rozeznania pozostajemy w nieświadomości, niezdecydowaniu, chaosie.
      3. Rozeznanie i decyzja to sztuka, której uczy się ten, kto się to tego przykłada, angażuje. Potrzebny jest wzór, wychowanie, instynkt, wysiłek, natura i kultura.
      4. Człowiek jest obrazem Boga stworzonym by pojmował i kochał prawdę. Jednak jego inteligencja jest spętana przez kłamstwo, jego wola stała się niewolnikiem nałogu.
      5. Człowiek nie jest tym czym jest, ale tym, czym jeszcze nie jest. Staje się na miarę tego, czego pragnie.
      6. Człowiek po grzechu w raju jest wiecznym tułaczem, wygnańcem pielgrzymem, ciągle niespokojnym i dręczonym, dopóki nie znajdzie swego przebaczenia.
      7. Rozeznanie jest sztuką odczytywania, w jakim kierunku prowadzą pragnienia serca, by iść tam gdzie jest cel jego życia (Bóg), i nie dać się uwieść fałszywym drogom do zagłady.
      8. Normalne życie stanowi mieszaninę przeciwstawnych uczuć. Dopóki ich nie potrafimy rozróżnić, jesteśmy duchowo martwi.
      9. Bez rozeznania nie można działać.
      10. Rozeznanie jest dziełem umysłu i serca, rezultatem przymiotów naturalnych i osobistego zaangażowania.
      11. Każde uczucie, poruszenie serca może mieć trzy różne źródła: Bóg, nasza natura, zły duch.
      12. Zły duch działając na wyobraźnię, uczucia, rozumowanie, pragnienia pociąga człowieka ku niewoli.
      13. Każdej narzucającej się myśli postaw pytanie: „Jesteś od Boga czy przychodzisz od naszego wroga?”.
      14. Rozeznanie jest konieczne by nasze działanie było ludzkie, to znaczy świadome i chciane, wolne i odpowiedzialne, zdolne do nadania fundamentalnej orientacji naszemu życiu.
      15. Rozeznanie pomaga mi zrozumieć jakie dobro powinienem czynić tu i teraz.
      16. Człowiek by działać musi:
      a) dostrzec to co go porusza,
      b) poznać skąd te poruszenia się wywodzą i dokąd prowadzą, do dobra czy też zła,
      c) zatrzymać to co prowadzi do dobra
      d) odrzucić to co prowadzi do zła
      17. Celem rozeznawania jest przyzwolenia na to co pochodzi od Boga (On chce tylko dla nas dobra) i niewyrażenie zgody na to, co zły duch kładzie do naszego serca (on chce tylko niszczyć, zabijać, szkodzić).
      18. Człowiek musi zostać wychowany do rozeznawania. Środkiem wychowania jest Pismo święte, które zawiera obiektywne prawdy dla naszego życia (dekalog, nauka Jezusa), ale także subiektywnie Bóg mówi przez swoje słowo na każdym etapie naszego życia. Czytanie i rozważanie słowa Bożego uczy nas rozeznawania woli Bożej, pomaga zinterpretować to co obecnie przeżywamy, uczy nas wrażliwości na natchnienia Ducha Świętego.
      19. Życie duchowe jest walką. Zmagamy się z ciemnością, naszym fałszywym ja. W trudzie i w walce z pokusami uczymy się rozeznawać drogi Boże, które prowadzą do prawdziwego, obfitego życia.

      Witaj Sylwio nie znam Twojej historii życia i nie chciałam zrobić zamieszania w Twoim sercu . Nie wiem czy otworzyłaś się też na zło ale z doświadczenia wiem że takie sytuacje bardzo często zdarzają się osobom które mają problem duchowy i są też na drodze ku wolności . Wiele razy czytałam takie i słyszałam świadectwa . Np w kościele jest osoba która jest na drodze ku wolności jest pod opieką Ks Egzorcysty i widzi np grzechy i ta osoba jest w stanie łaski ale zły daje tej osobie poznanie ale Ona to musi odrzucać wyrzekać się tych wizji obrazów że tego nie chce .
      Dary , charyzmaty od Boga np poznania, dar języków te wszystkie dary wspólnota razem z Kapłanem rozeznają jest czas oczyszczenia tego daru i to trwa gdzieś rok czasu . Wiele razy rozmawiałam z osobami które posługują też i pod czas czuwania w Kościele i jakie toczą walki czy to są słowa od Boga i są po spowiedzi . a największym potwierdzeniem dla nich są słowa jak ktoś da świadectwo na Mszy albo po Mszy i pójdzie i potwierdzi .
      Ja też miałam obrazy gdy trwałam na modlitwie we wspólnocie i zawsze mówiłam o nich Kapłanowi żeby zweryfikował czy to od Boga czy od złego i dawał wskazówki pamiętaj Bóg przychodzi w jedności . Kapłan zawsze czuwał była sytuacja że osoba zaczeła śpiewać językami ale Kapłan zabronił tej osobie bo to pochodziło od złego

      Polecam napisanie do Księdza Egzorcysty maila ten Kapłan bardzo szybko odpisuje http://www.petrus.kielce.opoka.org.pl/index.php/autor/kontakt-przez-poczte-e-mail-z-ks-piotrem-markielowskim/test

      • Sylwia pisze:

        BKCD, tak byłam otwarta na zło , pisałam już nie raz o tym ale zamknęłam to wszystko , tak myślę .. grzechy widzę sporadycznie ale za to miałam 3 wizje jedną opisałam wcześniej ,druga to podczas modlitwy ukazał się mój własny grzech o którym całkowicie zapomniałam oczywiście oczyściłam się z niego , trzeciej nie chce nawet opowiadać bo to dla mnie strasznie bolesne . Tak jak napisałam mam prawie dwa zeszyty zapisane z natchnieniami i z dialogiem ,tylko ja sama nie wiem czy to dialog samej ze sobą ? czy z Bogiem czy zły tak manipuluje . Ostatnio słyszałam kobiecy głos piękny melodyjny ..
        Też kilka razy mówię że jeżeli nie pochodzi to od Boga to niech to idzie precz i zostaje to co mi mocno się zakodowało w głowie zostaje . Co do Kontaktu z tym księdzem , to go znam ale on mówił bym poszukała kierownika duchowego ..

      • Sylwia pisze:

        zapomniałam dodać jeżeli to Pan Bóg daje mi to wszystko to niech zostanie ,a jeżeli nie to muszę coś z tym zrobić .. problem z tym że nie wiem co .. z kim porozmawiać tak by mnie zrozumiał , nie chcę by ktoś jeszcze dodatkowo obniżył moją wartość bo i tak jest niska po tym co przeżyłam ..

    • mariaP pisze:

      To prawda Sylwio , po upublicznieniu tego co nie trzeba , zabiera sie ” temu ” skrzydel .
      Staraj sie o jednego , dobrego spowiednika , wzrastaj w Boga .
      A moze Wowitowe rekolekcje przyniosa Ci pokoj i tego co potrzebujesz ?

      Jesli cos Ci pisane , Bog o to zadba i przemowi przez swoje slugi .

  17. rycerz pisze:

    Cudownie cudownie pięknie miej Panie w opiece tego kapłana

  18. julia pisze:

    Sylwio nie czuj się źle, dostałaś dobre rady, aby modlić się o duchowego przewodnika, jest ci niezbędna osoba , która to wszystko rozezna. Nie wydaje mi się, zeby to pochodziło od złego, zły raczej by ci wizji Jezusa biczowanego nie dawał, bo takie obrazy często prowadzą do nawrócenia i to głębokiego ( wiem coś o tym ). trzeba badać owoce, jesli są dobre to i pochodzenie tych natchnien jest dobre.

    • Sylwia pisze:

      Julio , modlę się o kierownika stale , wiesz nie jest to łatwe .. miałam kierownika ale chwile ,lecz teraz nie mam , obym znalazła tego co potrafi mnie poprowadzić w dobrym kierunku .

      • Jack pisze:

        Sylwia, niech Bog Cie blogoslawi:)

      • Krzysztof pisze:

        Sylwio wszyscy polecają ci kierownika duchowego, oczywiście i ja ci go polecam, ale może utrata kierownika ma ci coś powiedzieć.
        Może to, że powinnaś szukać wspólnoty i w niej się formować?, a także swoimi talentami, darami pomagać innym.
        Jeśli twoje dary są od Boga, to bez wspólnoty będziesz je marnować.
        Czy w twojej parafii są jakieś wspólnoty ?

  19. Sylwia pisze:

    Krzysztofie właśnie nie ma u nas wspólnoty żadnej jedynie kółko różańcowe , powiem szczerze że jestem w kropce gdyż są wspólnoty jakieś 20-25 km od mojej miejscowości ale w takich godzinach to wszystko funkcjonuje że nie mam dojazdu totalnie ..
    Wiesz może ta utrata kierownika to znak od Pana Boga by czekać na innego ? nie wiem być może nie wykorzystałam należytej szansy , w dzienniczku Siostry Faustyny jest napisane że kierownik duchowy to dar , i jeżeli dusza się nie otworzy to ten dar będzie zabrany.. ja mogę to odnieść do siebie , być może nie wykorzystałam tego w pełni .. chciałabym być we wspólnocie to kiełkuje we mnie już od tamtego roku ,ale cóż nic nie ma .. i w tym problem ..

    • Krzysztof pisze:

      Znam trochę ten ból, bo i ja straciłem swoją wspólnotę i księdza, który mnie prowadził. Trzeba mieć jednak oczy otwarte, być może Bóg już planuje dla ciebie nową wspólnotę, czy nowego kierownika duchowego. Możliwe też, że Bóg chce cię prowadzić inaczej, na pewno da ci światło abyś była pewna czy dobrą droga idziesz. Bóg ma dla każdego plan, ma też i dla ciebie. Będę się modlił aby Bóg cię prowadził.

  20. magda pisze:

    Ja mam ostatnio dużo problemów, bardzo ciężkich, po prostu nie do zniesienia. Odmawiam od kilku lat Nowennę Pompejańską i przyszła mi myśl, żeby odmówić ją za Kapłanów, o nawrócenie dla najbardziej tego potrzebujących. Miałam oczywiście modlić się w swoich i rodzinnych intencjach , których jest moc, ale postawiłam na Kapłanów 🙂 Dziś jest ósmy dzień mojej nowenny i wiecie co? Mój syn który był kiedyś uzależniony od alkoholu (dzięki NP wyzwolony z nałogu !), który był bezrobotny otrzymał pracę 🙂 , a długo poszukiwał. Także myślę,że Maryja, która tak bardzo prosi o modlitwę za umiłowanych Jej sercu kapłanów, daje dodatkowo łaski których bardzo potrzebujemy.
    Odnośnie Komunii Świętej mnie też przeważnie wali serce jak młot ale to chyba tylko dlatego, że jako jedna z sześciu osób na kilkaset w mojej parafii klęczę i …nie dam się z kolan ruszyć…daj Boże 🙂 Chciałabym tak bez stresu ale do tego trzeba czasu. Czytałam gdzieś, wydaje mi się,że jest to w obietnicach przy odmawianiu Litanii do Krwi Chrystusa,że należy przed Komunia Świętą ofiarować Bogu Przenajświętsze Rany i Krew Pana Jezusa, to zawsze przyjmie się Eucharystię godnie. Od dłuższego czasu to robię, jednak bicie serca jest przy każdej komunii Świętej.

    • magda pisze:

      Oczywiście Komunii ❤ przez duże K ❤

    • eska pisze:

      Rozumiem Twoje walenie serca przy przyjmowaniu komunii… Sama mam podobnie. Chciałabym przyjmować komunię tylko w kościele, gdzie wszyscy klęczą, aby móc się w tym momencie skupić całkowicie na spotkaniu z Panem, a nie na tym, czy mnie ktoś nie „pogoni” albo krzywo nie spojrzy… Aczkolwiek chyba się już trochę na to uodparniam.
      Co do modlitwy za kapłanów. Podzielę się refleksją nieco analogiczną. Jestem niewolnicą Maryi, ale dopiero „początkującą”. Dane mi raz było rozmawiać z bratem zakonnym, który także jest niewolnikiem Maryi; prosiłam go o modlitwę w sprawie pewnej osoby. A on mi wówczas doradził mniej więcej tak: „Módl się w intencjach Maryi. A swoich bliskich po prostu Jej oddawaj. Ona i tak się modli w naszych intencjach. Ale nie zawsze my się modlimy w Jej intencjach!” Od tamtego czasu codziennie staram się odmówić dziesiątkę różańca „w intencjach Maryi” – kapłani także w niej są, bo przecież o modlitwy za nich Matka Boża wciąż nas prosi. A „swoich” oddaję pod Jej opiekę i na Jej ręce, aczkolwiek modlę się za nich także, bo inaczej nie umiem 😉

    • Sylwia pisze:

      Magdo , Chwała Panu za to że dał ci łaski o które prosiłaś , i cieszę się że się modlisz za kapłanów oni tego bardzo potrzebują .

  21. magda pisze:

    To podobnie jak modlitwa o zagubionego człowieka ze Wspólnotą Matko! Ratuj nas i świat. Modlimy się o nawrócenie jednej osoby, całkowicie obcej a łaski spływają… 🙂

    • magda pisze:

      A i być może ta ,,całkowicie obca osoba” może będzie całkowicie bliską 🙂 Modlę się długo, bardzo długo o nawrócenie męża i najbliższych..No, oczywiście nie tylko za nich 🙂

  22. AnnaMaria pisze:

    Ale czasami jest tak, że Pan Bog oczekuje od nas abyśmy go aktywnie szukali i włożyli w to pewien wysiłek…. Skoro ataki dotyczą twoich dzieci to znaczy, że twoja sytuacja osobista (i niech taka pozostanie!) jest skomplikowana i dosyć kompleksowa i sama sobie nie poradzisz !
    Potrzebujesz prowadzenia i wsparcia co jest wspaniałe, na pewno to wiesz i znasz!
    Działaj, bo już pora; tak bym to ujęłą! A u mnie masz duże wsparcie modlitewne!!!!

  23. Wiesław pisze:

    Gadu Gadu a film z wypowiedzią ks. prof. Tadeusza Guza znikł. Dlaczego?
    Na szczęście Go nagrałem i teraz mogę przesyłać znajomym .
    Czekam na Jego Powrót.
    Szczęść Boże.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s