O. Józef Witko o tym, jak wygląda szatan i gdzie najczęściej atakuje człowieka

Z o. Józefem Witko OFM rozmawia rozmawia br. Tytus Wandas OFM – redaktor naczelny FBI (Franciszkańskiego Biuletynu Informacyjnego)

Kiedyś przeczytałem nagłówek jednej z bardziej poczytnych gazet i znalazłem na niej napis: Ojciec Józef Witko – uzdrowiciel. Określenie Ojca w ten sposób nie jest zbyt adekwatne, mniemam. W ogóle różnie Ojca ludzie nazywają, jedni świętym, inni charyzmatykiem, szarlatanem, opętanym. Wielu jednak przecież nie zna Ojca osobiście. Żebyśmy lepiej mogli Ojca poznać czy mógłby Ojciec odpowiedzieć nam na pytanie: Kim Ojciec jest?

o. Józef Białystok

Kim jestem? Ciekawe pytanie. Przede wszystkim jestem zakonnikiem i kapłanem. Kim jestem? Jestem tym, który stara się wypełnić polecenie Jezusa: Uzdrawiajcie chorych i mówcie im: Przybliżyło się do was Królestwo niebieskie. Kim jeszcze jestem? Jestem wierzącym, o których Jezusa powiedział: „Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie.” (Mk 16,17-18).

Kiedy odkrył Ojciec dar uzdrawiania czy uwalniania ludzi od złych duchów/dolegliwości?
Najprościej mówiąc wówczas, kiedy zacząłem modlić się za ludzi chorych, utrudzonych, umęczonych życiem. Na początku mojej posługi, jakieś 16-17 lat temu, kiedy już zacząłem modlić się za chorych, przyszła do mnie matka chłopca i prosiła mnie, abym z nią poszedł do jej domu i pomodlił się nad jej synem. Jej syn miał dopiero siedem miesięcy. Urodził się z dziurą na sercu o wielkości 7,5 mm. Lekarze przygotowywali to dziecko do operacji. Kiedy przyszedłem do jej domu, od razu zacząłem modlitwę. Modliłem się około jednej minuty w językach. W czasie modlitwy dziecko zaczęło płakać. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem, dziś już wiem, Pan Bóg począł uzdrawiać to małe dziecko. Po modlitwie, kiedy rodzice pojechali do szpitala w Prokocimiu na kolejną wizytę przygotowującą do operacji, wówczas jeden z lekarzy prowadzących bardzo mocno poruszony tym, co zobaczył po badaniach, powiedział: Nie wiem, jak to się stało, ale operacja nie będzie potrzebna. Proszę państwa dziura na serduszku waszego synka zmalała do wielkości 1,5 mm. To była niesamowita dobra nowina. Kiedy rodzice wrócili do domu, matka przyniosła swojego syna do klasztoru, gdzie przebywałem i poprosiła, abym  znów się pomodlił. Po tej drugiej modlitwie, jak się później okazało, dziura na sercu tego chłopca całkowicie zniknęła. Lekarz powiedział wówczas: 25 lat pracuję w tym zawodzie i ani nie widziałem na własne oczy, ani też nie słyszałem, aby dziura na sercu mogła tak po prostu sama zniknąć. To był początek świadectw o mocy Boga, która działa wówczas, gdy się modlę o uzdrowienie i uwolnienie.

O ile się nie mylę, to kończył Ojciec prywatne liceum Ojców Franciszkanów w Wieliczce, jedna z bardziej szanowanych nauczycielek, gdy opowiadała o Ojcu, mówiła nam, że był Ojciec świętym chłopcem, jej marzeniem było, żebyśmy byli choć trochę do Ojca podobni, dlaczego? Co takiego szczególnego Ojciec robił, jaki był? Czy już wtedy pojawiały się jakieś znaki Ojca charyzmatu?
Nie. Byłem taki jak wszyscy inni. Zaś znaki mocy Bożej pojawiły się wówczas, kiedy po prostu zacząłem się modlić za chorych. Jak dobrze pamiętam, było to dopiero w 1996 r., dwa lata po święceniach kapłańskich.

Większość ludzi chyba nie zdaje sobie sprawy, jak ciężką Ojciec wykonuje pracę? Skąd ma Ojciec tyle siły?
Źródłem mojej siły jest Pan Bóg. Na pewno nie jest to łatwa posługa, tym bardziej, że w samochodzie dziennie spędzam średnio około 6 godzin. Wymaga to dużo sił i rezygnacji z wielu, nawet dobrych rzeczy. Ale to, co zauważam, wieczorna Eucharystia z modlitwą o uzdrowienie odnawia moje siły. Po Eucharystii czuję się tak, jakbym w ogóle nie był zmęczony.

Pismo Święte mówi, że ludzi poznaje się po owocach, jakie za nimi idą, jakie idą za Ojcem?
Proszę o to spytać ludzi, którym posługuję.

Każdy człowiek przez całe życie walczy z pokusami, ze złym duchem, który czeka i szuka naszego najsłabszego punktu, żeby zaatakować. Jak Ojciec się przed nim broni i jak radzi nam się przed nim bronić? W ogóle jak wyobraża sobie Ojciec szatana?
Kiedyś Pan dał mi taki oto sen. Przygotowując konferencję, zobaczyłem w pewnym momencie na ekranie komputera węża, który leżał na pustynnym piasku. Nagle wąż odwraca swoją paszczę w moim kierunku, a jego paszcza urasta do ogromnych rozmiarów. Z jego paszczy zaś wydobył się przeraźliwy ryk. Po czym paszcza węża odwraca się w kierunku pustyni i znów powraca do normalnych rozmiarów. Ja zaś usłyszałem głos: „Zobacz, on tylko tyle może.” Wierzę, że był to proroczy sen. Szatan tak na prawdę nic nie może, kiedy jesteśmy złączeni z Jezusem. Najlepszą obroną przed złem jest życie w łasce uświęcającej, codzienna modlitwa, lektura Pisma świętego, dobre uczynki spełniane z miłością Boga i bliźniego.

Jak sobie wyobrażam szatana? Nie muszę go sobie wyobrażać, a nawet nie chcę, gdyż spotkanie z nim nie należy do przyjemnych. Na pewno jego widok jest straszny, przerażający, napełniający serce ogromnym lękiem. Gdyby nie Pan Bóg, człowiek umarłby z przerażenia.

Czy może spotkał go Ojciec w innej formie niż większość z nas (tzn. w formie kuszeń, złych podszeptów)?
Tak. Miałem kilka takich sytuacji podczas egzorcyzmów, w których brałem udział, w czasie rekolekcji oraz Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie, kiedy zło bardzo mocno manifestowało swoją obecność przez ogromną siłę i głośne krzyki, a raczej ryki. Wygląd osoby opętanej nie należał wówczas do przyjemnych. Kiedyś modliłem się w językach wraz z egzorcystą nad osobą opętaną. Nagle demon zwrócił się do mnie ze słowami: „Jak przestaniesz się modlić, to dam ci samochód i będziesz miał wyremontowany duchowy szpital w Pińczowie.” Innym zaś razem w czasie egzorcyzmów osoba opętana odwróciła głowę w moją stronę i powiedziała zwierzęcym głosem: „Widzę ciebie”. Było to dla mnie bardzo mocne i przerażające doświadczenie, zwłaszcza kiedy zobaczyłem jego oczy. Były one na prawdę bardzo przerażające.

Jak go Ojciec widzi/wyobraża sobie?
Szczerze mówiąc, nie chcę o nim myśleć, a tym bardziej go sobie wyobrażać. Jest straszny i bardzo  niebezpieczny. Dziękuję Panu Bogu za to, że mnie przed nim chroni. Życzę takiej ochrony każdemu.

Gdzie najczęściej atakuje? I jak go rozpoznać? Na co zwracać uwagę?
Człowiek, jak pisze św. Paweł, to duch, dusza i ciało. (1Tes 5,23). Demony nie mają bezpośredniego dostępu do wyższych władz duszy, jakimi są: intelekt i wola, dzięki którym człowiek może zjednoczyć się z Bogiem. Mogą jednak wpływać na nie z pośrednictwem zmysłowości, oddziałując na pamięć, wyobraźnię, a przede wszystkim na uczuciowość, do której mogą przenikać, którą mogą zdeprawować, a nawet opanować w całości, bądź częściowo.

Mogą poza tym zamieszkiwać w ciele człowieka. Mogą wywołać one w ludziach (i w ich otoczeniu) znaczne szkody (wrogość, spory, niezrozumienie, itd.).

Najbardziej oczywiste znaki świadczące o wpływie demonów na człowieka mogą zostać sprowadzone do trzech zasadniczych, w zależności od tego czy odnoszą się do:

Głowy – ustawiczne lub częste migreny, stan bezsenności, koszmary, lęki nocne, nadmierne zmęczenie po obudzeniu, niechęć do czegokolwiek, nieuzasadniony smutek, stany lękowe, itd.;

Żołądka – wzdęcia, ociężałość, anoreksja lub bulimia, bezskuteczne usiłowanie zwracania pokarmów czy zwracanie pod postacią białej piany;

Awersja do sacrum – trudności albo niemożność modlenia się; zmęczenie, senność, nawracające ziewanie w czasie modlitwy; odczuwanie przykrości przy znajdowaniu się w miejscu świętym, modlenia w takich miejscach.

Warto również zwrócić uwagę:

Na emocje – niepokój, depresja, złość, nienawiść, lęk, obsesje, zazdrość, smutek, poczucie izolacji i inne objawy niepokoju, które nagle się pojawiają i okresowo powtarzają, a nawet mogą trwać przez dłuższy czas.

Na stany ducha – zamęt, brak zdecydowania, utrata pamięci, wątpliwości, trudności w koncentracji, na przykład w czasie nauki czy podczas egzaminów.

Na sposób wysławiania się bluźnierstwa, nieustanne krytykowanie, wyśmiewanie, plotkarstwo, gadulstwo, kłamstwa, niedyskrecja, itd.

Na szóste i dziewiąte przykazanie (Wj 20,14 i 17) czyli nieczystość pod każdą postacią, a zwłaszcza tą przeciw naturze

Na różnego rodzaju uzależnienia – tytoń, alkohol, narkotyki, lekomania.

Na problemy zdrowotne – bardzo często lekarze mają trudności w postawieniu diagnozy a lekarstwa nie doprowadzają do poprawy lub wywołują często katastrofalne skutki uboczne. Należy zauważyć, że wiele chorób jest skutkiem działania duchów nieczystych, natomiast wszystkie choroby mogą z ich powodu ulec zaostrzeniu. Dlatego istnieje bardzo ścisły związek między uwolnieniem a uzdrowieniem (Łk 13,11).

Na pojawiające się problemy z plecami – choroby pleców, kręgosłupa są często znakiem tego, że działa tu duch nieczysty (warto zauważyć, że 99% czarów ma na celu wywołanie cierpień i chorób).

Na dziwne wypadki – tych, których następstwo ma często w sobie coś zadziwiającego.

Na pracę i źródła utrzymania – kiedy coś zaczyna szwankować w tych obszarach.

Większość ludzi dziś wpada raczej w niewolę złego ducha nieświadomie, ale zdarzają się przypadki „paktów” czy głupot wyprawianych w dzieciństwie związanych np. z wywoływaniem duchów, przywoływaniem deszczu itp. jakie może rodzić to konsekwencje. Jeżeli ktoś robił kiedyś coś podobnego, co powinien teraz zrobić?
Takie praktyki są bardzo niebezpieczne. Mogą prowadzić do silnych zniewoleń a nawet do opętania. Jeżeli ktoś zajmował się nimi lub brał w nich udział, nawet nieświadomie, musi jak najszybciej ich się wyrzec i je wyznać w Sakramencie Pokuty, a Pana Boga za nie przeprosić. Jeżeli są już jakieś niepokojące objawy, np: lęki, problemy z modlitwą, rozdrażnienie, smutek, itp. to wówczas trzeba poprosić kapłana o modlitwę o uwolnienie.

A co w przypadku nieświadomie zniewolonych, jak im to uświadomić, jak pomóc?
Jeżeli słowem nic się nie wskóra, to pozostaje jedynie modlitwa. Trzeba modlić się i wzywać Bożego miłosierdzia dla nich. Modlitwa ma ogromną moc. Trzeba mocno ufać Panu Bogu, że w pewnym momencie udzieli łaski opamiętania i nawrócenia.

Jakby Ojciec miał wymienić tak w pigułce 5 rzeczy, których warto przestrzegać, aby być bliżej Pana Boga? Aby żyć tak jak On chce?
Po pierwsze modlitwa, po drugie życie sakramentalne, po trzecie codzienna lektura Pisma świętego, dalej wierność swemu powołaniu oraz miłość względem bliźnich połączona z  dobrymi uczynkami

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

40 odpowiedzi na „O. Józef Witko o tym, jak wygląda szatan i gdzie najczęściej atakuje człowieka

  1. Maria Magdalena pisze:

    EGZORCYSTA Ks. Jan Szymborski ostrzega: Szatan atakuje 30-latków przez internet!
    Uwaga! To, że Szatan najczęściej wybiera osoby po „30”, nie oznacza, że rezygnuje z innych ofiar. Najmłodszym „pacjentem” ks. Szymborskiego było 4-letnie dziecko przyniesione przez rodziców. Budziło się w nocy, widziało postaci. Na szczęście modlitwy egzorcysty pomogły.

    Jeśli skończyłeś 30 lat i przesiadujesz godzinami w Internecie – strzeż się! Twoją duszą może zawładnąć Szatan. Należysz bowiem do grupy, która jest najbardziej podatna na jego wpływy. – Dziś łatwo o opętanie, bo przez Internet czy telewizję otaczają nas obrazy zła, a widząc zło, przyciągamy je do siebie – tłumaczy ksiądz Jan Szymborski (88 l.), znany egzorcysta.

    Ksiądz Szymborski wie, co mówi. To człowiek, który – jak sam twierdzi – wypędził już ponad trzy tysiące diabłów. – Nie boję się Szatana, nigdy się go nie bałem – mówi egzorcysta.

    Na pierwszy rzut oka w skromnym i cichym staruszku trudno rozpoznać wojownika. Ale pozory mylą – uciekają przed nim najgroźniejsze diabły. I te, które potrafią opętać człowieka, i te, które męczą go różnymi zjawami.

    – Tych pierwszych jest niewiele, drugich bardzo dużo – mówi egzorcysta. Jego zdaniem, najbardziej narażeni na opętanie są ludzie po 30. roku życia. – Jest to związane z ich emocjami – twierdzi duchowny.

    Po prostu ludzie w pewnym wieku są bardziej otwarci na zło niż młodzież. A zło przychodzi do nas wszystkimi możliwymi drogami. Wykorzystuje też nowinki techniczne, np. Internet. Pozostając długo w sieci, narażamy się najbardziej.
    – A opętanie to nic przyjemnego – dowodzi egzorcysta. To zniewolenie, dręczenie, które przypomina bicie. Bóle przychodzą nagle, są niezrozumiałe dla lekarzy. Inni mają niepojętego pecha. Czasami diabeł psuje każdą dobrą relację z ludźmi. Ale najgorsze są nocne zwidy – postaci stojące przy łóżku lub nakazujące samobójstwo.

    Ale uwaga! To, że Szatan najczęściej wybiera osoby po „30”, nie oznacza, że rezygnuje z innych ofiar. Najmłodszym „pacjentem” ks. Szymborskiego było 4-letnie dziecko przyniesione przez rodziców. Budziło się w nocy, widziało postaci. Na szczęście modlitwy egzorcysty pomogły.

    – Do egzorcyzmu nie potrzeba żadnych przedmiotów, wystarczy władza przekazana przez Kościół – mówi duchowny. Najpierw następuje modlitwa błagalna do Boga, potem zaczyna się wydawanie rozkazów Szatanowi. Zdarza się, że opętani zaczynają mówić wtedy cudzym głosem i w nieznanym języku. A dzieci bluźnią, mówią jak dorośli. Chociaż każdy uciekłby wtedy gdzie pieprz rośnie, ks. Szymborski nigdy się nie boi. Gdy diabeł czuje nasz strach, atakuje ze zdwojoną siłą.

    ks. Jan Szymborski (88 l.)
    Oficjalny egzorcysta archidiecezji warszawskiej. Po ukończeniu specjalnego kościelnego kursu zaczął pomagać ludziom opętanym oraz dręczonym przez siły zła. Uleczył 30 opętanych i aż 3 tysiące dręczonych. Autor książki „Egzorcyzmy a moce ciemności”.

    • Agnieszka pisze:

      Szczęść Boże!
      Bardzo proszę o poszerzenie wątku (link), jakoby osoby po 30-tce były bardziej narażone na działanie złego. Dlaczego, z czym to się wiąże? Zdawać by się mogło, że młodzież kilkunastoletnia jest najbardziej narażona, gdyż nie wie wiele o życiu a życie przeżywa przez pryzmat emocji, sfera życia duchowego jest często nieuświadomiona mlodym itd. natomiast osoby po 30-tce potrafią (przynajmniej w teorii) panować nad emocjami, zmysłami z racji swej dojrzałości, wiedzy i świadomości odnośnie życia duchowego. To sformułowanie osób po 30-tce brzmi nieco magicznie. Proszę mnie pouczyć, jeśli się myle.

      • Maggie pisze:

        Agnieszko:
        Kiedy sie zastanawiam nad tym wiekiem, to przyznaje, ze zycie potwierdza, iz całe zycie jest sie atakowanym ALE, ze SKOMASOWANY atak nastepuje po 30-tce. Jeśli kogoś nie dosiegnelo/uszczerbilo zło wcześniej, to generalny szturm, pod różnymi postaciami, po 30-tce.

        Jesliby spojrzeć chocby tylko od strony zdrad małżeńskich i rozwodow, to przecież właśnie miedzy 30-40 ujawnia sie najwiecej kryzysowych sytuacji i tragedii – kryzys Rodziny i wartości.

        Ci, ktorzy maja ustabilizowane życie rodzinne i pozycje zawodowa etc bywa, ze szukają czegoś nowego – w tym i wrażeń różnego gatunku, a tymi wokół kusi sie wszystkich, lansujac przez pokusy: grzech.

        Nawet prace trudniej zmienić/znaleźć po 30-tce … jeśli nie jest sie cenionym/znanym specjalista … i choć sie jest doświadczonym, pełnym energii etc patrzą na cię jak na staruszke/a.

        Do tego dochodzi aspekt, ze zaczyna sie tez wiecej zwracać uwagi, aby „młodym byc i pełnia zyc” i „mieć cos z zycia”.
        KULT: ciała i pieniądza pracują dla złego.
        Na dodatek życie/czas … jakby SZYBCIEJ uciekało po 30-tce, aby po 40-tce, a tym bardziej po 50-tce etc gnac z górki – tak moja babcia mówiła i zaznaczała: zobaczysz sama kiedy osiągniesz me lata.

        Chyba kazdy zetknął sie, ze starym powiedzonkiem „gdy głowa siwieje to …. szaleje”, a dzisiejszy świat zachłannym „stylem sukcesu hollywoodowskiego” przewraca porzadek i w głowach (nawet ludziom, ktorzy ledwo wiążą finansowo początek tygodnia z jego końcem).

      • Sylwia pisze:

        Maggie racja , trafnie to zaznaczyłaś , ja też rozglądam się tak koło siebie i zauważam to samo , mogę dodać że też większość ludzi koło 30 i 40 biegnie za mamoną pieniądza a to by poprawić byt rodzinie a to by mieć coś lepszego niż sąsiad, i niestety i na tym etapie dochodzi do zniewoleń gdyż pieniądz robi zaćmienie w oczach i wielu przez to traci rozum dochodzi do zranień ,do zachwiania wiary . Do tego dochodzi moda z Tv aby pięknie i powabnie wyglądać przy tym kusząc . Sama widzę jak niektórzy sobie ukochali wartość pieniądza i luksus a nie bliźniego ,a potem dochodzi do tragedii bo brnie się w bagno finansowe , popada się w pracoholizm i w to co proponują media czyli wyuzdanie i pożądanie. Dziś panuje hasło : zastaw się a postaw się / niestety tego jest odwrotny skutek dochodzi do rozłamów w rodzinie , do zniewoleń i opętań krótka droga. Taki 30 latek zacznie szukać chwil ukojenia nie tam gdzie powinien, tylko tam gdzie panują zasadzki diabelskie ukryte przez pozorne dobro.

      • Agnieszka pisze:

        Maggie, w mojej pracy spotykam się z ludźmi głównie między 30 a 40 i rzeczywiście jest masa rozbitych małżeństw, zarobki za granicą, kult ciała, mamona itd., ale myślę, że nie jest to główną kwestią tego czy innego wieku a zaniechania relacji z Panem Bogiem. Większość dzieciaków tych rodziców nie chodzi do kościoła, kiedy pytam dlaczego: bo rodzice mi nie pozwalają, bo też nie chodzą itd., bo nie rozumieją, że tu nie chodzi o samo pójście do kościoła, żeby popatrzeć na obrzędy liturgiczne, ale by pójść na spotkanie z Bogiem w Eucharystii, bez Którego wszystko się sypie niezależnie od wieku! Piszesz o różnych pokusach, ale człowiek ma rozum i wolną wolę i jeżeli wybiera to co oferuje ten świat, to nie dziwota, że ma depresje, że nie może połączyć końca z końcem, że nie może dogadać się ze współmałżonkiem, skoro dobrowolnie dopuszcza zło. Myślę, że temu księdzu chodziło raczej o statystykę naszych czasów, niż o stwierdzenie: bój się, bo jak przekroczysz 30tkę, to zły da ci popalić 😉
        Popatrz na to z drugiej strony: po trzydziestce Joanna Beretta Molla wzięła ślub z Piotrem Mollą i tworzyli wspaniałe małżeństwo, Faustyna Kowalska, Bernadetta Soubirous i Maria Baouardy osiągnęły w tym wieku dojrzałość w miłości i Pan zabrał je do siebie. Jerzy Popiełuszko ofiarował dobrowolnie swoje życie za prawdę. Jezus Chrystus nie korzystając ze sposobności, by na równi być z Bogiem, dokonał największego czynu w dziejach ludzkości, zbawiając ją od śmierci wiecznej, gdy po ludzku zdawało się, że przegrał życie. Wszystkie te osoby cierpiały, ale ostatecznie zmartwychwstały do życia wiecznego. „Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na właściwym miejscu”. Jeśli prawdziwie pokocha się Boga, to nie pragnie się już niczego z tego świata ale jak najlepszego przygotowania na spotkanie z Nim. Czym jest uroda, pieniądz, przemijający czas wobec niewyobrażalnej Miłości Boga? Wszystko to nędza, tylko Bóg jest godny wszelkiej uwagi i Miłości- dajcie się Jej porwać a i te ziemskie rzeczy będą się układać ;))) – Agnieszka po trzydziestce 😉
        Dla narzeczonych i małżeństw: https://www.youtube.com/watch?v=OysdlD1zzsc

      • Maggie pisze:

        Agnieszko, ksiądz na podstawie „statystyki” zauważył, w jakim wieku jest sie najbardziej podatnym, a to oczywiście wiąże sie, z zaniedbaniem zycia sakramentalnego etc. Malymi kroczkami „tak po trochu” mozna zajsc daleko i tego NIE zauwazyc (!) – jak zahipnotyzowany.

        Właśnie „ustawianie sie w życiu” w tym okresie – poniekąd i stabilnośc, zbiera plony, bo człowiek nie zauważa jak daleko odszedł i ze tak naprawde zgubił Chrystusa. Większość, ktora uważa sie za wierzących, nie zauwaza, ze pycha i promowane wokol rozne trendy i „wartosci” utwierdzaja w przekonaniu: ze dobrze czynią, bo przecież nikogo nie zabili, dbają aby dzieci nie były głodne etc i im sie tez cos od swiata należy, ze sukcesem jest to co na koncie bankowym i co zaspokaja rozne zachcianki czy proznosc itd., ze dzieciom wystarczy dać komputer czy jakieś gadżety aby były szczęśliwe… Wiadomo, ze nic łatwo nie przychodzi, ze często za takim „sukcesem” moze byc mnóstwo wyrzeczeń i cierpienia czy walka o przetrwanie – ale przy okazji „cos” sie zgubilo.

        Zło coraz bardziej sięga po dzieci i młodzież … ale właśnie dorośli tj ich rodzice/opiekunowie w wieku 30-40 lat sami wchodzą w kryzys wartości i wiary i … to rowniez ma wielki wpływ na rownie konsumpcyjna przyszłość ich latorosli.

        To spostrzeżenie księdza jest OSTRZEŻENIEM, a nie generalizacja, ze wszyscy po 30-tce, a On spotyka sie z tymi, ktorzy mieli szczescie, ze wracają do Pana Boga lub chcą wrócić.

      • Agnieszka pisze:

        Tak, samo życie Maggie… Wiara jest łaską od Boga, darem niezasłużonym, stąd Matka Boża prosi o modlitwe za tych, którzy nie poznali Miłości Bożej i błądzą w ciemnościach.

  2. Elżbieta pisze:

    Od sideł szatańskich wybaw nas Panie!Jezu ,Maryjo,Józefie-kocham Was ratujcie dusze

  3. Sylwia pisze:

    Dziękuję za ten artykuł , szkoda że tak mało ludzi zdaje sobie sprawę jaką moc ma modlitwa, szkoda że tak wielu nie potrafi powstrzymywać się od krytyki kapłanów , czasem gdy słyszę a ten taki czy owaki po prostu milczę ,bo wydaje mi się że nie ma sensu i to żadnego wypowiadać się na ten temat , ludzie niby wierzący a jak by mogli to w szklance wody by utopili , przykro mi to pisać ale taka prawda.
    Cieszę się że Pan Bóg daje nam takich ludzi jak o. Józef Witko , wiem że wielu ludziom pomógł , że wielu uleczył mocą Bożą ,bo to Bóg przez niego działa i to niesamowicie !
    Niestety wielu pluje w stronę tego kapłana szczególnie ,ci co nie byli nawet na ani jednej Mszy o Uzdrowienie , ale mają za to bardzo dużo do powiedzenia , nazywają to wszystko sektą i żadne argumenty nie wpływają na nich . Ja jestem wdzięczna Bogu że w ten sposób działa i wierzę że wielu ludzi w końcu otworzy oczy i zrozumie że Bóg w dzisiejszym świecie działa , nie tylko w dawnych czasach a teraz też uwalnia swoją moc, po przez Ducha Świętego. Wiem też że gdyby znajomość Pisma Świętego była większa to być może , wielu nie siało zamieszania , bo w tedy zrozumieli by że moc uzdrawiania przychodzi i w tych czasach i że Sam Pan Bóg powiedział :
    Proście a będzie wam dane !
    Chciałabym by ludzie zrozumieli , że Wszyscy co posiadają Charyzmaty i dar uzdrawiania są w pewnym sensie udokumentowanym zjawiskiem w Piśmie Świętym ,tak Jak Jezus uzdrawiał dawniej , tak posłał Ducha Świętego na swoich uczniów , tak i teraz są uczniowie Jego którzy prosząc z pokorą i wiarą uzdrawiają . Szkoda że nie każdy zdaje sobie sprawę , ale podstawowa sprawa jak wierzyć gdy nie zna się pierwszych i to bardzo ważnych podstaw czyli Pismo Święte .

    Wiem też że wielu kapłanów też krytykuje takie Modlitwy , nie wiem dlaczego ale osobiście się z tym spotkałam , być może że oni też nie są otwarci na działanie Ducha Świętego. Ale nie wiem dlaczego tak postępują , jednak nie mnie to oceniać .

  4. julia pisze:

    Sylwio bardzo pięknie to opisałaś. Ja też spotykam się z tym, że nakładanie rąk przez księdza to jakaś forma okultyzmu, ze to „oddawanie człowieka mocom piekielnym”… i inne. Mój mąz jak opowiadałam mu o spoczynkach w Duchu Swiętym stwierdził poważnie , że to trzeba dac do gazety, ze ludzie tak padają , bo jakby sobie ktoś krzywdę zrobił to mogłby ksiedza do sądu podać.
    Zaczęłam sie smiac , ze musieliby Pana Boga do sądu podać, bo to Duch Święty tak działa.
    Ludzie, również kapłani, nie są przyzwyczajeni do tego typu zjawisk, bo własnie nie czytaja Biblii i nie wiedzą , że Bóg obiecał wylanie swego Ducha w czasach ostatecznych. Biblia jest dla przeciętnego katolika wystawiana na stoł podczas kolędy duszpasterza.
    Ja kiedy słyszę krytykę kaplanów, zazwyczaj mówię, ze nie ma co im zazdroscic bo wielka jest ich odpowiedzialność przed Bogiem i raczej należy się za ich nawrócenie i dobrą posługe pasterską modlić. Cytuję wtedy najczęsciej słowa z Pisma, „uderz w pasterza a owce się rozproszą’ i wyjasniam, że jak się bedzie dobre imie koscioła i pasterzy psuło z powodu jednego zagubionego kapłana, to ludzie odejda od koscioła i wiary. I co wtedy pozostanie? podaje kilka przykladów zdemoralizowania na zachodzie, ktory zyje juz bez Boga i ruguje gdzie moze koscioły. Podaje jako przyklad zalewający swiat terror islamu…
    a jak to nie pomaga, to zostaje argument, że gdyby Jezus chciał idealnego koscioła i idealnych reprezentantów to wybrałby by sobie apostołów bez wad. A apostołowie mieli swoje wady, tak jak i dziś kapłani je mają. wśród apostołów znalazł się ten co zdradził i dzisiejszy kościoł nie jest wolny od judaszów. Jezus to wiedział, wiedział, że tak będzie wyglądał kościoł, ale dał nam też janowych kapłanów, którzy są przytuleni do jego serca. A wszelkie orędzia Matki Bożej wciąz powtarzają byśmy sie modlili za kaplanów, a nie krytykowali ich, bo diabeł wie, ze jak ich zniszczy to i ludzie odejda od Boga, dlatego sa bardziej niz my atakowani.
    Powiem szczerze, ze tez mnie ogarnia smutek jak patrze na ludzi, jak zyja wartosciami jedynie tego swiata a nie mysla o wiecznosci wcale. Znam wiele osob dobrych, które twierdzą , ze uczciwie zyja i nikogo przeciez nie zabili a jednak koscioł ich parzy. Tam im się zwyczajnie nie chce chodzić, bo ksiądz za długo gada, bo nudno , bo zwyczajnie nie czują tego. Czasem az złosc czuje, ale potem uspokajam się, bo złoscia nikogo nie nawrócę. Gdy słowa swiadectwa nie wystarczą to pozostaje mi modlitwa za te osoby.

    • Sylwia pisze:

      Julio ,cieszę się że tak samo rozumiesz i czujesz jak ja , bardzo mi się spodobał przykład porównania uczniów Pana Jezusa do dzisiejszych apostołów , fakt Jezus nie wybierał ideałów :
      – Święty Piotr zaparł się 3 razy ,
      – Święty Paweł wcześniej prześladował Jezusa
      – Tomasz był niewierny, nie uwierzył do puki zobaczył nie zobaczył Zmartwychwstałego Pana
      można by przytoczyć wiele przykładów , myślę że i Świętych można śmiało też przytoczyć .
      Masz całkowitą rację co do tego że i teraz apostołowie nie są zawsze ideałami.
      Bo ludziom się wydaje że jak człowiek pójdzie już na księdza to ma być ideałem , nie! oni są tylko ludźmi i mają takie prawo jak my popełniać błędy , ktoś powie że mają dawać przykład , tak zgodzę się z tym , ale czy my sami nie mamy dawać przykładu ? nie krytykując a modląc się jeden za drugiego ?
      Niestety nie każdy to rozumie . Mnie też boli jak katolik swój własny brat pluje na to co dzieje się w kościele , ale głową muru nie przebiję . Wielu z takich ludzi od samego początku ma wyrobione zdanie na ten temat. Jak ja mówię np. a taki fajny ksiądz młody jest u nas na parafii, potrafi kazanie powiedzieć i zajmuje się młodzieżą i dziećmi , potrafi przyciągnąć ludzi do kościoła , to słyszę no tak młody to się jeszcze kasy nie dorobił . No ręce mi opadły , najlepiej wszystkich włożyć do jednego worka ..

      • Maggie pisze:

        Sylwio, masz racje. Zamiast modlić sie i pomagać księdzu, parafianie sami kuszą/prowokują, a niektórzy chcą nawet dyrygować (!!!), tam gdzie oczekuje On doradztwa i pomocy, zwłaszcza w sprawach świeckich.

        W mojej parafii świecka, wpływowa osoba spowodowała(!) u prowincjała … zmianę proboszcza (!!!), proboszcza z doswiadczeniem na misjach w Afryce, ktory chciał prowadzić i ożywić parafie, ktory wprowadzal skromność i umiarkowanie nie tylko w kuchni ale i „od kuchni”, ktory próbował wprowadzić na Mszy Św modlitwę do Św.Michala Archaniola (nie wiem dlaczego ja zaprzestał – ale trwał w walce, ktora wyszła niespodziewanie(!) na jaw, gdy został przeniesiony/skrzywdzony) …

  5. Wojtek pisze:

    Nie wiem Anno czy to przeczytasz ale chcę żebyś wiedziała że to co pisałaś uratowało mnie, tak czuję. Pokochałem Pana modlę się codziennie, za Polskę za świat, sam chciałbym coś komuś pomóc, jestem tylko studentem. Czytam ,,Boże wychowanie” gdy mam chwile zwątpienia to mi bardzo pomaga. A było naprawdę źle, myślałem nawet o samobójstwie, na szczęście wiara w to, że mógłbym trafić do piekła no i po prostu tchórzostwo, pozwoliły mi doczekać momentu kiedy całkiem przypadkiem czytając o III Tajemnicy Fatimskiej trafiłem na link chodzi mi o tą książkę z rozmowami z osobami, które umarły. Dzięki temu uwierzyłem że Ojciec może mi przebaczyć, na początku marca poszedłem na mszę świętą i do spowiedzi. Była to najwspanialsza spowiedź w moim życiu nigdy nie czułem się tak kochany, prawie się rozpłakałem stałem czerwony chyba jak burak z łzami w oczach, a serce tak mi skakało że myślałem, że umrę na zawał a nawet chciałem bo bym Go zobaczył. Kocham święto Zmartwychwstania Pańskiego, kocham całą Wielkanoc, nie wiedziałem, że mogę się tak zmienić choć jeszcze jest tak wiele do zrobienia, ale mam nadzieję. Mógłbym jeszcze długo pisać bo jest tak wiele do opowiedzenia. Ale proszę jeszcze o jedno tylko o modlitwę za mnie bo wiem i czuję to bardzo że diabłu nie podoba się moja przemiana i mi ciągle dokucza, zwłaszcza podczas modlitwy czy czytania ,,Bożego Wychowania” i innych, kiedy się kładę na łóżku żeby poczytać (na telefonie) i się pomodlić, to natychmiast robię się zmęczony chce mi się ziewać, bolą mnie oczy, zapominam ciągle co czytałem, słowa ,,wylatują mi drugim uchem” , nawet podczas pisania teraz już chyba ze trzy razy zapomniałem co miałem pisać. A i jeszcze jedno, pięć albo więcej razy podczas snu miałem wrażenie a raczej pewność, że szatan chce mnie opętać jak bym tracił kontrolę, raz mi się śniło że byłem na wiadukcie w Katowicach i czułęm jak coś mnie popycha żeby mnie zrzucić z wiaduktu i zabić( słyszałem takie skocz, skocz, będę miał wreszcie spokój bez ciebie) ale ja się broniłem bo wiedziałem że muszę żyć żeby się modlić i walczyłem i zaczołem uciekać i poczułem jak zczyna mi puchnąć i boleć jak ktoś chciałby mi wyrwać całą szczękę na szczęście Chrystus poprowadził mi sen tak że poczułem jak by mnie złapał za rękę i zaniósł do szpitala i tam mi pielęgniarka skalpelem rozcieła szczękę i wypłyneła ropa i się obudziłem, ale już ze szczęściem choć z dość silnym bólem całej twarzy. Nie wiem czy to tylko koszmar czy nie ale odczucia i ból były tak prawdziwe, że nie potrafię tego określić. Nie przestałem się modlić i nie boję się bo wiem że Chrystus jest ze mną (5 razy mnie uratował z tej sytuacji albo i więcej), że mnie kocha i nie zostawi. Dlatego zmierzam walczyć dalej, na tej mszy po spowiedzi ofiarowałem się Bogu do służby Polsce to chyba było trochę spontaniczne i raczej się nie nadaję ale kocham nasz kraj tylko Pana bardziej. Proszę o modlitwę za mnie, nie wiem czy o łaski bo mogę je zmarnować ale o ochronę przed szatanem tak. PROSZĘ NIE CHCĘ BYĆ TU NA ZIEMI SAM

    • Maggie pisze:

      Proście a otrzymacie.
      +++

    • eska pisze:

      Wojtku
      W Niedzielę Miłosierdzia Bożego ksiądz mówił u nas na kazaniu, że podczas studiów w Iraku jego nauczycielka arabskiego powiedziała mu następujące słowa: „Wy chrześcijanie macie coś, czego my muzułmanie nigdy nie będziemy mieli: macie PRZEBACZENIE”
      Niech będzie Bóg uwielbiony za to, że tego doświadczyłeś!

      „na tej mszy po spowiedzi ofiarowałem się Bogu do służby Polsce to chyba było trochę spontaniczne i raczej się nie nadaję”
      Zrobiłeś wspaniałą rzecz. Nieważne, że nie uważasz się za uzdolnionego do takiego aktu. Bóg wykorzystuje nasze ofiary, choć wszystkie one są dalekie od doskonałości. Jak napisała Sylwia nieco wyżej, nawet apostołowie byli dalecy od doskonałości. Ale Jezus bierze ten nasz niedoskonały i nieporadny podarunek (ofiarę) i z „niczego” tworzy cuda. Ksiądz Pawlukiewicz ujął to tak: „Rzecz ofiarowana Bogu zaczyna istnieć, jakby przekraczała swoje możliwości. Bo tylko Bóg zna możliwości danej rzeczy. Kiedy Mu coś dajemy, to On to bierze i rozwija tak, jak my byśmy tego nigdy nie rozwinęli.”

      „Proszę o modlitwę za mnie, nie wiem czy o łaski bo mogę je zmarnować ale o ochronę przed szatanem tak”. Łaska jest niezasłużonym darem, który otrzymujemy bezinteresownie, bo Bóg nas kocha. Myślę, że każdy z nas jakąś część łask marnuje, bo ich na przykład nie dostrzega. Ale Jezus wielokrotnie przekazywał, że pragnie, aby Go prosić, aby Mu wszystko oddawać, powierzać, aby się na Nim opierać. Jak najbardziej proś o łaski. A przy okazji możesz prosić także o umiejętność dostrzegania otrzymywanych łask i ich właściwego wykorzystania 🙂

      Dołączam z modlitwą.
      Jezu, bądź uwielbiony w tym, co uczyniłeś dla Wojtka i w tym, co każdego dnia czynisz dla każdego z nas! ❤

      • Sylwia pisze:

        Esko, modlitwę u mnie masz ++

      • Wojtek pisze:

        Nie wiem czy wiecie ale po trudnym dzisiejszym dniu słowa wsparcia od choć by jednej osoby tu to nie do opisania. Już nie czuję się samotny a za to co otrzymałem nigdy nie dam rady choć trochę odpłacić Jezusowi, to jest tak wspaniały ale tak ciężki dług i będę musiał go dźwigać do końca życia i po nim. Dziękuję wam i jeśli byś się za mnie modliła(eska czy ktokolwiek inny) to módlcie się abym wreszcie pokochał różaniec i go docenił bo pragnę, zwłaszcza Nowenny Pompejańskiej. Mam intencję o osobę(miłość:) dziewczynę, wsparcie) ale wolałbym za Polskę bo głęboko wierzę w spełnienie III Tajemnicy Fatimskiej i to jak ważne abyśmy my Polacy SŁUŻYLI Bogu i naszym bliźnim. Kocham Polskę i kocham ludzi (nawet dyktatorów czy dżihadystów za których się modlę) i wiem jak Nowenna Pompejańska jest ważna i skuteczna dlatego będę pukał a nawet kopał w drzwi do serca Boga i błagał bo się boję za tych Ludzi i za nasz Naród. Potrzeba mi tylko sił. I o nie proszę też Matkę. Sam nic mogę, jestem tylko pustą reklamówką z biedronki:) tylko Bóg może mnie napełnić darami i wręczyć potrzebującym. Wiem że to metafora i że dużo piszę ale ja naprawdę tak myślę a raczej to wiem i wiem jak jestem słaby bez Boga. Walka nigdy się nie skończy, dziękuję każdemu za choćby dobrą myśl a za modlitwę nigdy nie zdołam odpłacić. Chwała nieskończona Panu i niech będzie z wami.

      • Wojtek pisze:

        Kocham was wszystkich i ode mnie dziesiątek dla was. Muszę się starać bo wiem że gdy uda mi się z powodzeniem przemodlić całą Nowennę szatan będzie się bał do mnie zbliżać bo Matka Boża będzie mnie już stale prowadzić za rękę a on się Jej boi jak nikogo innego. Jak ja bym chciał żeby każdy Polak codziennie o 15:00 przyklęknął na chwileczkę tak razem wszyscy. Jak On by się cieszył, brak mi wyobraźni. Matka rozdepcze łeb diabła, a Bóg musi zwyciężyć inaczej być nie może. Przepraszam że tak dużo piszę ale przysięgam że poza wami i Chrystusem tak na prawdę nie mam z kim o tym porozmawiać tak otwarcie, mam nadzieję że kiedy czas nadejdzie będę mógł się zwrócić do każdego idąc ulicą. Dziękuję za waszą chwilę i odpowiedź to wielka łaska dla mnie od Pana.

    • mariaP pisze:

      Wojtku , ponizej cytat z ostatniego Oredzia do Mlodych , a wiec i do Ciebie !
      ***
      To On jest Pięknem, które tak was pociąga.
      To On wzbudza w was pragnienie radykalnych wyborów, które nie pozwala wam iść na kompromisy.
      To On każe wam zrzucać maski, które zakłamują wasze życie.
      To On odczytuje w waszych sercach decyzje najbardziej autentyczne, które inni chcieliby zagłuszyć.
      To Jezus wzbudza w was pragnienie, byście uczynili ze swego życia coś wielkiego .
      (św. Jan Paweł II)
      (…)
      – Najcenniejszym dobrem , jakie możemy mieć w życiu, jest nasza relacja z Bogiem -(Franciszek)
      http://mlodzidlamlodych.pl/oredzie-papieza-franciszka-mlodych-na-xxx-swiatowe-dni-mlodziezy-w-2015-roku/

      – By potem z tego Dobra czerpac i dzielic z innymi . Co jest , widze to , Twoim goracym pragnieniem.
      Goszcze w tych dniach u siebie relikwie Blogoslawionej Karoliny Kozkowny .
      Niech Ona oreduje i za Toba !

      • Wojtek pisze:

        Wiesz Mario co zawdzięczam św. Janowi Pawłowi II? To że w chwilach gdy już niemal całkiem traciłem wiarę w Boga i oddawałem się władzy diabła, to w mojej głowie pojawiała się myśl ,,skoro nasz kochany Papież wierzył to Bóg musi istnieć, przecież Jan Paweł II nie mógł całe życie się mylić”. To jest mój cud od Papierza który zaiste jest święty bo to jego wstawiennictwu zawdzięczam życie. I chyba wiem za co, gdy Ojciec Święty umierał miałem 10 lat i widziałem to w telewizji i płakałem bo go kochałem a nigdy sam go nie zobaczyłem i się z nim nie spotkałem i powiedziałem Panu żeby mnie zabrał a naszego Jana Pawła II zostawił. Ja chciałem ratować życie jego, więc on uratował życie moje(na prawdę chciałem popełnić samobójstwo a przy tamtym stanie duszy czekało by mnie piekło bo bluźniłem przeciw Bogu i wypierałem się całkowicie Jogo miłości). Kocham Boga, kocham Ojca Świętego i kocham też Was.

      • Wojtek pisze:

        No to mam plany na lipiec 2016:)

      • mariaP pisze:

        Bo widzisz Wojtku , czas Dziejow Apostolskich nie zakonczyl sie .
        Powstaja kolejne listy .
        Trzymam w ręku Krzyz , w ktorym umieszczone sa relikwie Karoliny Kozkowny.
        Ile miala lat , kiedy uciekala gestwina lesna przed swoim zabojca ?
        Niewiele.
        Krótki to list , ale jak wymowny w wiarę , nadzieje i miłość !
        i w Bożą chwale .

        Pisal swoj list Jan Pawel II , pisali inni , a teraz to my go piszemy , Wojtku .
        Piszemy zyciem swoim .
        Z książki ” Czas siewu ” o młodym Karolu Wojtyle i późniejszym Papiezu .
        / Jan Paweł II zapytany , jak modli sie za świat , odpowiedział : „Boże , Miłosierdzia! ”
        – I już wiemy , ze bezrobocie nam nie grozi !
        Zatem powodzenia !

    • Daria pisze:

      Ja też przechodzę teraz walkę duchowa dzisiaj byłam na adoracji we wspólnocie w kościele i było pięknie Jezus powiedział mi ze będzie o mnie walczył a ja mu wysłałam ze Go chce przyjąć jako mego Pana Bardzo ciężko mi było szatan mi mówił ze mi to nic nie da ale ja Go już nie chce słuchać.Podpisalam kilka razy pakt z szatanem i demonami ale koniec z tym

      • Sylwia pisze:

        Daria ważne że walczysz , nie daj się idź drogą Jezusa. Dobrze zrobiłaś powierzając się Mu. On Jest Twoim Panem a nie czarny i to Jezus Jest silniejszy od niego. Walcz i ufaj.
        „Jezu Ufam Tobie”

  6. Janek pisze:

    Agnieszka Holland: Zło uważane jest za atrakcyjne

    „Zło jest dzisiaj ‚sexy’. Kiedyś może nie było, musiało mieć maskę brzydoty. Natomiast dzisiaj… Taki ‚dyskretny urok burżuazji’, narcyzm wydaje mi się ucieleśnieniem zła” – powiedziała reżyserka. „W naszych czasach zło ma w sobie blichtr pewnego rodzaju piękna. Bezkarny cynizm i narcyzm są jego cechą immanentną” – przestrzegała.

    Dla filmowca – zwróciła uwagę – zło jest łatwiejsze do pokazania na ekranie niż dobro, ponieważ „jest bardziej fotogeniczne”. „Zło łatwiej się fotografuje. Wszyscy, którzy próbowali pokazać bohaterów świętych, pięknych, mieli z tym problemy” – zaznaczyła.

    „Tajemnica dobra jest znacznie trudniejsza do uchwycenia” – powiedziała Holland.

    „Zło jest łatwiejsze do pokazania niż dobro. Na pewno. I zastanawiam się, o czym to świadczy – ta fascynacja złem i jego +atrakcyjność+. Jak to świadczy o naszych czasach?” – mówiła reżyserka.

    Pytana, „czy diabeł jest dzisiaj w Hollywood, dla Hollywood atrakcyjny” oraz „czy kochamy oglądać zło”, odparła: „Nie tylko w Hollywood, bo Hollywood w końcu odpowiada na zapotrzebowanie odbiorców. To nie jest tak, że Hollywood kreuje rzeczywistość”.

    Przyznała, że jeszcze jakiś czas temu było pod tym względem trochę inaczej. „Przypominam sobie sytuacje, że kiedy zaczęłam proponować jakieś projekty w studiach filmowych czy w telewizji amerykańskiej, większość moich pomysłów była odrzucana z argumentem, że ‚ten bohater jest niesympatyczny’. Natomiast dzisiaj, jeżeli bym próbowała sympatycznego bohatera sprzedać jakiejś stacji telewizyjnej: nie da rady” – uważa Holland.

    Reżyserka zwróciła uwagę, że obecnie zło wydaje się postrzegane jako atrakcyjne, „stało się czymś pociągającym”. „Widzimy to po tych najbardziej interesujących, kultowych serialach –

    http://film.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/agnieszka-holland-zlo-uwazane-jest-za-atrakcyjne,2118118,38

    • Maggie pisze:

      Kiedyś i bohater był inny: walczył ze złem. Teraz widz kibicuje (!) przestępcy uciekajacemu przed policja czy wymiarem sprawiedliwości i cieszy sie albo nawet zasmiewa kiedy zloczyncy udaje sie uciec czy oszukać: jak w bajka o „Kopciuszku” (ale role przejmuje macocha) etc.

      W podobny sposób jak tego „bohatera”, wprowadza sie malymi kroczkami gender – w coraz wiecej w filmach, serialach, sporcie,prawie, szkolnictwie etc.

      Ciekawe dlaczego, wszędzie (!), wokół zachęca sie wszystkich, bez różnicy wiekowej, słowem „sexy” jako czymś niezwykle pozytywnym .. wręcz wspaniałym … Umarło słowo ładne/y/a. Rowniez hołduje sie tam „wiecznej/sexy mlodosci” i „prawem (!) do niej”. W kinematografii moda na okultyzm, na vampiry i inne szkaradzienstwa metoda łopatologii, na każdym kroku … jako wzór, bo w nich rowniez „piękno (?!) charakteru (?!)”. Perfidna manipulacja.

      Manipulacja rymuje sie ze słowem atrakcja, a ze piekło steruje, by zmienic mentalnosc i hierarchię wartości: widać po zbieranych „owocach” – to jak w powiedzeniu ubrał sie czort w komezke i na msze ogonem dzwoni. Temu kto zaś widzi i słyszy przyczepia sie łatke: zacofany, nietolerancyjny, ma fioła etc.

  7. Kasia pisze:

    Wojtku-nie jestes sam,jest już z tobą Jezus,ponieważ zaprosiłeś go do swojego życia-miło przeczytać,że znów ktoś wrócił na drogę wiary i wiele osób z tej strony z pewnością będzie się za ciebie modlić.Poszukaj może tez jakiejś wspólnoty najlepiej Odnowy w Duchu Św.będzie ci łatwiej walczyć,bo czeka cię z pewnością niejedna bitwa 🙂 .Osobiście tez miałam bardzo dziwny sen i to właśnie po spotkaniu takiejże wspólnoty i wzięciu udziału we Mszy Św.z modlitwą o uwolnienie i uzdrowienie.Śniło mi się,że ktoś zły mnie dusi i ,że za chwilę mogę stracić życie.Jednocześnie miałam takie przeświadczenie,żeby pomodlić sie do Boga słowami: „niech się stanie Twoja Wola”,czyli z pełnym zaufaniem oddałam wszystko Bogu i w tym momencie ten ktoś mnie zostawił,a ja się obudziłam z własną ręką zaciśniętą na szyi-nigdy wcześniej nie przeżyłam czegoś takiego,ale lęki,które miałam wcześniej znacznie się uspokoiły.To doswiadczenie pozwolilo mi jeszcze bardziej zaufać Jezusow i Maryi,ale tak jak radził O.Witko trzeba żyć sakramentami,czytać Pismo Św.,katolicką literaturę,pokochać modlitwę-czyli modlić się sercem,a wtedy Bóg nas poprowadzi i wyprowadzi zwycięsko z każdej trudnej sytuacji.Będę pamiętać o tobie w modlitwie 🙂 .
    Jezu,Maryjo,Józefie kocham Was, ratujcie dusze!

    • Wojtek pisze:

      Nie pojmę jego nienawiści, to za trudne. Jak dobrze mieć Przyjaciela po swojej stronie. Wcześniej tak się miotałem nie było nigdzie ucieczki, teraz kiedy coś mnie trapi to choć czasem trudno (nie wiem czemu ,,w przenośni”)to wiem że mogę zwrócić się do Jezusa.
      Teraz tak jest dobrze każdemu życzę i modlę się o tyle łask ile taki robak jak ja dostał. I za co BOŻE za co???!!!!

  8. Pingback: O. Józef Witko o tym, jak wygląda szatan i gdzie najczęściej atakuje człowieka | Biały, bardzo biały

  9. Czester pisze:

    +++ za Ciebie Wojtku.

  10. Wojtek pisze:

    Dzięki wam nigdy się nie zdołam odwdzięczyć i wam i Panu. Mam nadzieję że jeśli nie spotkamy się tu to chociaż po drugiej stronie. Bóg z wami:)

  11. dorota pisze:

    Wojtku bo moc w słabości się doskonali:) im słabszy, im grzeszniejszy człowiek tym większa Chwała Boża, gdy jego dusza zostanie wyrwana diabłu;;)///
    i może dlatego diabeł się tak wścieka;) ze chociaz postraszyć przyjdzie,
    Polecam ci lekture duchową , ksiązkę Sary Young – Jezus mówi do Ciebie”. Krótkie teksty, wypowiedzi Jezusa ( zapisywała to co słyszała) bardzo budujące, podnoszące na duchu i uczące zaufania, bo z tym my ludzie mamy największy problem, mówimy że ufamy a potem sami staramy sie wszystko robić.
    A nawiasem mówiąc, cieszę się niezmiernie, że jesteś studentem:) a już teraz Bóg dał ci łaske pokochania Jezusa.

  12. Pingback: O. Józef Witko o tym, jak wygląda szatan i gdzie najczęściej atakuje człowieka | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej | Obszar użytkownika Jozef

  13. Anna pisze:

    Szczęść Boże!
    Bog Zapłać za świadectwo Ojca Witko.
    Szukam od długiego czasu, gdzie prowadzi spotkania, modlitwy uzdrowienia człowieka za pośrednictwem Ojca Witko?
    Czy Ojciec Witko jest w Warszawie?

    Bardzo dziękuję za przeczytanie i odpowiedz?
    Anna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s