Narodzony na nowo – świadectwo

Powiem Wam, że czytam WOWiT od prawie dwóch lat.
Odkąd narodziłem się na nowo, dla Jezusa. Trafiłem tutaj szukając jakiejś modlitwy do Matki Bożej, aby mnie ratowała.
Bo był taki czas, niedawno, że bałem się położyć spać, bo wiedziałem, że znowu ten czarny złośliwy przyjdzie i będzie wrzeszczał, tarmosił, dusił i nie będzie mi dawał spać…. Nie chodziłem wtedy do Kościoła, nie modliłem się, bardziej wierzyłem w ufo, niż w Boga, chociaż kiedyś byłem przecież ministrantem i lektorem. Ale kiedy już zaczęło być naprawdę źle i życie zaczęło być nieznośne, a ja byłem naprawdę zły – zwłaszcza dla mojej zony – koleżanka, którą wyśmiewałem wtedy za jej żywą wiarę w Żywego Boga, zaprosiła moją żonę na Mszę Św. – spotkanie dla młodych u Ojca Daniela w Częstochowie. Było to niedługo przed końcem roku wiary – pod koniec roku 2013. Wtedy oczywiście nawet nie wiedziałem, że takie spotkania istnieją, w ogóle mnie to nie interesowało. Miałem tez zupełnie gdzieś, że był to rok wiary, bo trudno mi było uwierzyć w coś, co nie było namacalne i nie było pieniądzem lub inną wartością materialną. Ponieważ żona powiedziała, że muszę z nią jechać, raczej jako kierowca – to było wytłumaczenie dla mnie – więc się zgodziłem. Na miejscu, jeszcze przed Mszą poszliśmy kupić olejek egzorcyzmowany, żona chciała. Nie wiedziałem co to jest, ale pamiętam, że trzeba było zapłacić „co łaska”, pamiętam jak wręcz z obrzydzeniem rzuciłem 10 zł, a potem przez jakiś czas wypominałem sobie, że za dużo dałem… bo to przecież jest „pic na wodę” jak to się mówi i mogłem dać 50 groszy. Pamiętam też, że nie chciałem tego olejku wziąć do ręki, żona chyba go zabrała.
A na Mszy Ojca Daniela się zaczęło. Wręcz się podśpiewywałem z tej całej „mistyfikacji” i dobrej gry aktorskiej. Kto był u Ojca Daniela, wie o czym mówię.
Przez całe życie miałem problem z kolanami, jeździłem na różne zabiegi i rehabilitacje, bo miałem trudność nawet kucnąć, żeby zawiązać buta. Na Mszy Ojciec Daniel powiedział, że u pewnej osoby uzdrawiane są kolana. Wręcz chwilę potem klęczałem na tej zimnej posadzce kościelnej i pamiętam łzy, które mi napłynęły do oczu i pamiętam, jak ciągle powtarzałem wtedy w duchu „Dziękuję Ci Jezu za nadzieję”. Powtórzyłem to wiele razy nie wiedząc nawet, dlaczego.
Minęły od tego czasu prawie dwa lata. Dużo się w moim życiu zmieniło. Modlę się, uczestniczę we Mszy Św bo chcę i nie mogę się jej doczekać. Odbyłem spowiedź generalną, odmówiłem dwie nowenny pompejańskie, jedną z prośba o zabranie moich nałogów – WSZYSTKIE zostały zlikwidowane – jestem wolnym od nałogów człowiekiem/Dzieckiem Bożym. Kiedy miałem urlop chodziłem do Kościoła codziennie, z radością. Aż musiałem wtedy niestety skłamać żonie, że mam taką pokutę po spowiedzi…. bo ciągle na te Msze chodziłem i mnie na urlopie w domu nie było. Wiem, ze to kłamstwo było złe, i jak widzicie do dzisiaj mnie ono męczy, jednak moja żona, która mnie wyciągnęła z tego bagna, nie rozumie chyba tej radości z przebywania z Jezusem. Ona wydawało mi się była bliżej Jezusa ode mnie, więc ja mam teraz jakby większą radość „z powrotu” do Ojca.
Dlaczego teraz to wszystko piszę? Zazwyczaj nie czytam już świadectw. Jeszcze kilka miesięcy temu wyszukiwałem ich wszędzie i czytałem/słuchałem wzmacniając się w ten sposób. Teraz ja WIEM, że Bóg istnieje i że Jezus pokonał zło na zawsze. To już nawet nie jest wiara. To jest pewność. Modlę się tylko o to, abym przez to nie popadł w pychę. Tak więc nie czytam świadectw, tym bardziej takich długich… Jednak coś mnie ciągnęło do przeczytania tego akurat. Powiem Wam, że doznałem szoku w momencie, kiedy skończyłem czytać, bo zauważyłem wtedy dopiero dołączony filmik o zamianie kościółów w targowiska i inne przestrzenie publiczne w Holandii. A przecież ja pracowałem w holenderskiej firmie, która zajmowała się produkcją mebli do tego kościoła (w Maastricht) zamienionego w księgarnię. To było wtedy właśnie, kiedy dla mnie było to naturalne i oczywiste, że tak się robi, bo kościoły nie są już potrzebne. Mogą być teraz dyskotekami, marketami czy hotelami, Albo zburzyć je. To było wtedy, kiedy bałem się chodzić spać, bo wiedziałem, że nie prześpię całej nocy. Nie dopuszczałem tylko do siebie myśli, z jakiego powodu te noce nie będą przespane… Bardzo trudno mi się było rozstać z tą holenderską firmą.
Chciałem odejść, jednak zawsze stanęło coś na przeszkodzie. Chciałem się zwolnić, jednak nigdy nie wiedziałem jasno, jaki w zasadzie miałby być powód, że się zwalniam.
Pracując w tej firmie zamieniającej kościoły na targowiska miałem w tamtym czasie również problemy natury zdrowotnej i psychicznej – ciągłe zmęczenie, depresja, pesymizm. A zmiana w moim życiu nastąpiła właśnie wtedy, kiedy pożegnałem się z holendrami. Aczkolwiek jeszcze do dzisiaj Holandia właśnie kojarzy mi się ze smutnymi, pozbawionymi nadziei ludźmi, którzy celu i sensu życia upatrują w gromadzeniu dóbr doczesnych. Pewnie uogólniam i to bardzo, ale piszę pod wpływem chwili i wzruszenia po przeczytaniu tego świadectwa i obejrzenia filmu.
Napiszę Wam jeszcze, że byłem pokłócony z ojcem. Nie wiem już z jakiego powodu. Nie odzywałem się do niego, nawet nie zaprosiłem go na swój ślub i na chrzest mojej córki (jak to teraz dziwnie dla mnie brzmi – wtedy chrzest był dla mnie raczej odniesieniem do tradycji składającej się z krótkiego pobytu w kościele i długiego biesiadowania potem).
Ojciec zmarł 4 lata temu – miał wylew, konał w nieświadomości przez niemal tydzień. Nie było mnie wtedy przy nim. Poprosiłem wtedy szefa, żeby dal mi jakąś delegację, żebym mógł być z daleka od domu. Jak teraz o tym myślę, to wręcz nie wierzę, że to byłem wtedy ja.
Dopiero po moim ponownym narodzeniu dla Jezusa u Ojca Daniela zacząłem się zastanawiać nad moim dotychczasowym życiem. Pogodziłem się z ojcem, na ile to możliwe wtedy, kiedy on już nie żyje. Przebaczyłem mu wszystko (a nie wiem już – bo nie pamiętam – o co byłem na niego taki wściekły kiedy żył) i codziennie się modliłem za jego Duszę, nie wiedząc, czy jest w czyśću, czy w piekle – moja matka często wysyłała go „do diabłów” itp…Modliłem się wytrwale o to, aby się z nim spotkać w Niebie. I kilka tygodni temu miałem sen – pogodny i radosny. Mój ojciec, dużo młodszy niż w momencie śmierci, podskakiwał sobie wykonując coś w rodzaju radosnego tańca. Nic nie mówił ani nie śpiewał. Jednak inna osoba, bardzo wysoka, spokojna i opiekuńcza, z długimi blond włosami, ubrana w sweter z owczej wełny, podprowadziła go do mnie mówiąc, że już dokonał się jego czas i teraz pójdą na łąkę. Ojciec podał mi rękę, potem przytulił i uściskał i poszedł swoim charakterystycznym krokiem po zielonej trawie. Dodam, że za życia przez jakiś czas był pasterzem wypasającym owce,.. Jednak w tym śnie stało się jeszcze coś, Ta sama osoba, z blond lokami (tłumaczę sobie, że był to anioł stróż mojego ojca) przyprowadziła do mnie dwie małe dziewczynki, mniej więcej w wieku 4 i 2 lata. Starsza dziewczynka powiedziała wtedy „Tatusiu, czekamy na Ciebie i na naszą młodszą siostrę” – mamy jedną córkę, chodzi do szkoły podstawowej. Podała rękę aniołowi i pobiegła ze swoją siostrą za dziadkiem, który już szedł nieco z przodu po łące.
Nie mówiłem o tym śnie nikomu, nie wiem, jak go rozumieć. A straciliśmy z żoną dwie ciąże, jednak na tyle wcześnie, że nie wiemy, czy obydwie to były córeczki.
Przez te wszystkie słowa chcę tylko przekazać, że Bóg istnieje, że nas kocha i że nie pozwoli nam zginąć, jeśli będziemy go szukać. Co więcej, On nas nigdy nie opuszcza, nawet jeśli to my Go nie zauważamy, zawsze jest gotów podać nam rękę, aby wyciągnąć nas z bagna. Jeśli tylko wyciągniemy naszą rękę po pomoc.
Dlatego nie wyobrażam sobie, żeby choć jeden kościół w Polsce został zamieniony w targowisko warzyw i dziękuję Bogu za to, ze mieszkam w Polsce, gdzie mamy wręcz na wyciągnięcie ręki o każdej porze sakrament pojednania i Jezusa w Eucharystii. A że żyje się nam tutaj biedniej niż Holendrom w Holandii – uwierzcie mi, znam niektórych z tych Holendrów i to my jesteśmy bogaczami chociaż posiadamy mniej rzeczy i dóbr, bo mamy skarb największy, nadzieję na życie wieczne. Musimy to sobie codziennie uświadamiać.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Świadectwa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Narodzony na nowo – świadectwo

  1. Sylwia pisze:

    Chwała Panu za to świadectwo !
    Cieszę się że mieszkam w Polsce gdzie nie ma takich sytuacji że Kościół to restauracja i oby tak nigdy nie było.
    Przypomina mi się fragment : ( wg.J 2, 13 – 15 )

    Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska! Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz? Jezus dał im taką odpowiedź: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo.Powiedzieli do Niego Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni? On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co w człowieku się kryje.”

    I wiecie co to się odnosi do dzisiejszych czasów gdzie Dom Boży to targowisko i gdyby Jezus żył w dzisiejszych czasach na pewno zrobił by to samo co w Ewangelii !

    • Wojtek pisze:

      Do puki nie wróciłem do Boga ciągle narzekałem na nasz kraj, ale kiedy już zorientowałem się co jest Naszym Największym Narodowym Skarbem, nie chciałbym żyć gdzie indziej. To łaska urodzić się w Polsce, nie wyobrażam sobie żeby można było zamknąć w naszym kraju jakikolwiek kościół.

  2. wobroniewiary pisze:

    Czy można uwolnić się od uroku, rzuconego kilkakrotnie na nas lub naszą rodzinę? Jak rozpoznać, że potrzebujemy modlitwy o uwolnienie? Posłuchaj świadectwa o niezwykłej mocy modlitwy, która może odmienić Twoje życie i pomoże Ci uwolnić się od problemów, z którymi być może zmagasz się od najmłodszych lat!
    Rejestracja: ks. Sławomir Kostrzewa

    Modlitwa, o której opowiada Olga (umieszczona na końcu filmu):

    „Dziękuję Ci, Panie Jezu, że mnie nieskończenie kochasz.
    Przebaczam Panie Jezu (imię osoby, która Ciebie skrzywdziła).
    Uzdrów Panie Jezu… (wymieniasz wszystko, co wymaga uzdrowienia, np. z bólu odrzucenia, wykorzystania, oszukiwania, z wulgarności, z rozpaczy, z braku sensu życia, z depresji, z smutku, z lęków, z braku szacunku, z niepokojów).

    Chroń mnie Jezu od wszelkich szatańskich wpływów, od wpływów okultystycznych i wszelkich zagrożeń ze strony zła.

    Obdarz mnie Panie Jezu poczuciem bezpieczeństwa i własnej wartości, nadzieją i głęboką wiarą, pokojem i równowagą, wewnętrzną radością i pogodą ducha, szacunkiem i akceptacją, miłością której mi brakowało.

    Chwalę Ciebie Panie, że pokazałeś mi moje słabości, kto mnie skrzywdził i że pokazałeś mi Siebie”.

  3. Wojtek pisze:

    I na pewno zrobi tylko już z nieba. Żal mi tych ludzi, na własne życzenie skazują się na mękę i to bez Chrystusa, ja też tak robiłem. Szkoda że nie można zrobić czegoś żeby po prostu wszyscy uwierzyli to takie dziecinne myślenie no ale gdyby się dało. Różaniec tak 🙂

  4. Janina pisze:

    Piekne swiadectwo. Ciesze sie za ta osoba , ktora zlozyla swiadectwo. Tez chce podzielic sie
    swiadectwem o laske ,ktora obdarzyl Jezus w tygodniu Milosierdzia,, ale troche poznej.

  5. Kasia pisze:

    Cieszę się z tak wspaniałego świadectwa i napawa mnie ono nadzieją,że i moj mąż,który ma podobne problemy i za,ktorego modlę sie od dłuższego czasu tez w końcu zostanie uwolniony i uzdrowiony i zacznie żyć Bożą Miłością,bo na ziemi nie ma nic piękniejszego.Jeszcze nie udało mi się wyciągnąć go na spotkanie wspólnoty MIMJ,ale wierzę,że się uda ,a potem do Medjugorie 🙂
    Chwalę Ciebie Panie i uwielbiam!

  6. Jeremiasz pisze:

    Ostatnie zdania najbardziej umacniają na duchu – nasze kościoły to prawdziwa łaska. W ogóle dwa kościoły w mojej parafii to wielki dar, za który dziękuję Chrystusowi.

  7. M. pisze:

    Piękne świadectwo.
    Czytając te świadectwo, zauważyłam pewne podobieństwo do pewnej bliskiej osoby z mojej rodziny. Otóż ona wierzy bardziej w ufo.. Co prawda wierzy w Boga ale ma odmienne zdanie co do np. powstania świata i innych kwestii, które opisane są w Biblii.
    Ta osoba ma guza, który uprzyksza jej życie, bo boli i nierzadko nawet pęka i krwawi. Nieraz proponowałam tej osobie by posmarowala sobie ten guz olejkiem św. Ojca Pio, który jakiś czas temu zamówiłam u Pani Ewy (właśnie ze wzgledu na tą osobę, na jej dolegliwosci na które cierpi, zamówiłam olejek) . Ale niestety – podobnie jak autor powyższego świadectwa reagował na olejek egzorcyzmowany, który zakupiła jego żona, tak i ta osoba jest sceptycznie i niechętnie nastawiona na olejek Ojca Pio 😦
    Ach, jak bardzo bym chciała, żeby ta osoba się nawróciła. Żeby poznała Boga i zmieniła sie na lepsze. Ona jest zdołowana, zmęczona życiem i nerwowa, ponadto bardzo często używa wulgarnych słów, co zapewne potęguje w niej ten pesymizm, bezsens życia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s