Dlaczego ludzie idą do wróżki a nie do kapłana?

Ani dziejów narodu, ani losów konkretnego człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa. Nie można odpowiedzieć na pytanie, kim on jest. Nie są to jednak prawdy oczywiste dla wszystkich.

Istnieje w Polsce wcale nie mała – choć może jeszcze nie tak pokaźna jak w Europie Zachodniej – grupa ludzi, która uznaje tylko świeckich „ekspertów” w materii dramatycznych poszukiwań, lęków, zwątpień, niepokojów i załamań. Przytrafiają się one wszystkim ludziom, z różnym natężeniem i częstotliwością. Są one naturalne, wynikają z różnych faz przyswajania sobie doświadczeń życiowych i obiektywnej wiedzy – jednak dziś spotykamy się z nimi częściej niż kiedykolwiek.

Rady – lekkie i łatwe
Potrzebujemy nieodzownie porady drugiego człowieka, jego pomocy, wsparcia, otuchy, dobrego słowa, zachęty. Nie dajemy rady o własnych, „pojedynczych” siłach dźwigać wszystkich trudów, jakie nakłada na nas życie. Nawet najwięksi introwertycy muszą od czasu do czasu wyjść ze swej skorupy i otworzyć się przed kimś, komu ufają. Pewnym ludziom przychodzi to łatwo: gdy tylko zaczną mówić o sobie – w zasadzie obojętnie komu – ulatuje gdzieś ich wewnętrzne napięcie i pojawia się ulga, lekkość, przypływ sił. „Wygadanie się” to jakby samodzielne ujęcie sobie nagromadzonego gdzieś w środku, zbitego jak materac, ciężaru goryczy, samotności, niezrozumienia ze strony innych ludzi, często najbliższych, i „wyrzucenie z siebie” tego balastu. Ten mechanizm znany jest psychologii – także oszukańczemu (i niebezpiecznemu, ze względu na okultystyczne uwarunkowania) rzemiosłu, zwanemu wróżbiarstwem, staremu jak świat. Swą popularność opiera ono na równie starożytnej ludzkiej pokusie, by uchylić rąbka tajemnicy przyszłości, by poznać „to, co ma przyjść”, choćby to było zerknięcie na czekający nas los przez dziurkę od klucza. A wszystko w tym celu, by stłumić jeden z największych lęków człowieka – przed nieznaną przyszłością.

Zarówno porady czerpane w gabinecie psychologa, jak i te zasięgane u wróżki, mają tę przewagę nad naukami, których udziela kapłan – podczas spowiedzi czy rozmowy duchowej – że nic nie kosztują. Nic, poza pieniędzmi. Człowiek, który z nich korzysta, pozostaje bierny, nie musi się zmieniać, pracować nad sobą, podejmować wyczerpującej duchowej walki ze swoimi słabościami, ograniczeniami, pokusami. Wystarczy posłuchać i zastosować, tak jak łyka się tabletkę. Oczywiście, istnieją chrześcijańscy psychologowie, którzy stawiają swym pacjentom wymagania, zachęcają do wysiłku, wielu z nich pomaga w rozwoju duchowym, prowadzi do Boga. Jednak w poradnictwie psychologicznym dominuje psychologia humanistyczna, która jest bardzo daleka od antropologii chrześcijańskiej i może wprowadzić człowieka w jeszcze większe tarapaty. Rzecz w tym, że człowieka tak naprawdę trudno zrozumieć bez Chrystusa, bez Boga. I wszelkie wysiłki spieszenia mu z pomocą, przy jednoczesnym oddzielaniu go od Boga, ignorowaniu wymiaru duchowego i moralnego, prowadzą donikąd. Są podobne do tabletki przeciwbólowej. Owszem, przez chwilę uśmierza ból, ale stanu zdrowia nie poprawi, niczego nie uleczy. Nie uratuje życia.

W Bogu – odpowiedź
Człowiek jest jednością ciała i duszy. A ponadto – stworzony i odkupiony przez dobrego Boga – całkowicie do Niego należy. W Nim nade wszystko musi szukać ratunku w chwilach próby. W uzdrowieniu relacji z Nim – będących relacją Ojca i dziecka, Stworzyciela i stworzenia, niezależnie, czy jest się biskupem, dzieckiem, sportowcem czy gospodynią domową – odnajdzie upragnioną odpowiedź. Jeżeli zaneguje się naturę nieśmiertelnej więzi łączącej nas z Bogiem, czeka nas pasmo porażek i kryzysów. Można je określić krótko: ucieczka przed sobą samym. Ucieczka przed prawdą o sobie. Pogrążanie się w pozornych rozwiązaniach, które tylko pogłębiają wewnętrzny chaos i rozbicie. Nie da się w żaden sposób obronić tezy, że człowiek może sam dla siebie stanowić odpowiedź i rozwiązanie wszystkich nurtujących go pytań i wątpliwości. Odpowiedzi nie znajdziemy w sobie, choćbyśmy powołali sztab najbardziej utytułowanych ekspertów, od psychologa po jasnowidza i filozofa. I nie jest ona ani tak prosta i optymistyczna, jak podpowiadają znawcy „natury ludzkiej”, psychologowie, ograniczający się w swoich diagnozach do wymiaru materialnego (widzą człowieka jedynie jako zbiór mechanizmów, które – gdy się zatną – można usprawnić, stosując inne), ani tak skomplikowana i pesymistyczna, jak głoszą współcześni ideolodzy, propagatorzy kultury śmierci, którzy nie widzą dla człowieka na ziemi innego celu poza samozagładą. Odpowiedź tkwi w Nieskończoności, w Bogu.

Kapłan – przyjaciel i pośrednik
Człowiek potrzebuje Boga, by mógł żyć, rozwijać się, poznawać siebie samego, rozumieć innych ludzi i realizować swoje powołanie – Boży zamysł zapisany w duszy przez dobrego Ojca. Tę prawdę człowiek może odkrywać tylko w Kościele i z Kościołem. Dlatego jedynym skutecznym powiernikiem i pomocą w momentach krytycznego naderwania czy rozdarcia więzi z Bogiem może i musi być kapłan. Trudne to bywa dziś do przyjęcia zarówno dla świeckich, jak i dla niektórych duchownych. Zwłaszcza że współczesne nauki humanistyczne tak chętnie podpowiadają kapłanom ucieczkę od konfesjonału w „aktywizm” albo też sprowadzenie posługi sakramentalnej do jakże uciążliwej rutyny, urzędowego sprawowania „usługi religijnej”. A tymczasem posługa kapłańska wobec wiernych, ich duchowe ojcostwo, to coś nieskończenie więcej. To wymagające poświęcenia i delikatności, cierpliwe uprawianie gleby sumień, wychowywanie człowieka dla Boga. Jakże głęboko wyraził tę prawdę Benedykt XVI w czasie ostatniej pielgrzymki do Fatimy, gdzie przypomniał, iż Kościół nie może zostać sprowadzony do zimnej, sprawnie „zarządzającej” pewnymi kwestiami moralnymi czy organizacyjnymi, instytucji. Jego materią jest nieśmiertelny duch ludzki i jego „organiczny”, najściślejszy związek z osobowym Bogiem, Praprzyczyną wszystkiego, także każdego ludzkiego serca, niezależnie od tego, czy ono się rodzi, czy już, u schyłku życia, bić przestaje.

Dlatego kapłaństwo jest tak wielkie i tak cenne. A odkrycie roli kapłana, przyjaciela i przewodnika, w duchowym wzrastaniu poprzez ciernie, osty, pustynie i grzęzawiska, czyli przez krzyż, jest tą największą, najwspanialszą, najbardziej budującą wielkość człowieka, przygodą, której nie da się niczym zastąpić. Wszelkie bowiem falsyfikaty i podróbki tej unikalnej relacji: wierny – kapłan, opartej na głębokiej prawdzie o człowieku i jego związku z Bogiem, są bezsilne i oszukańcze; grożą tylko nowymi niebezpiecznymi zranieniami i szukaniem na oślep drogi wyjścia z labiryntu pychy. Pychy, która nieustannie podpowiada, że Bóg „nie jest mi do niczego w życiu potrzebny”. Nie będę więc Go poznawał, słuchał i Jemu służył. Wystarczy, że wezmę się za wszystko sam i „tymi rękoma” zbuduję sobie „raj za ziemi”.
Ewa Polak-Pałkiewicz Fronda

Ten wpis został opublikowany w kategorii Zagrożenia duchowe i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

31 odpowiedzi na „Dlaczego ludzie idą do wróżki a nie do kapłana?

  1. Maggie pisze:

    Dlaczego idą do wróżki a nie do kapłana?

    Chyba przez ciekawość, choć jest powiedzenie, ze ciekawość to pierwszy do piekła.

    Do tego żyjemy w czasach, w których wokół raczej lansuje sie wróżki i psychoterapeutow,różnego autoramentu, zamiast księdza.
    Wróżka jest prawie na odległość wyciagnietej ręki i w każdej chwili osiągała.

    Nie wszyscy tez jesteśmy dostatecznie uświadomieni, ze wróżka i horoskopy to wykroczenie przeciw I Przykazaniu, a nie tylko zabawa.

    • Maggie pisze:

      IPad głodny pokonał słowo: stopień … Było: …ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

      • Maggie pisze:

        I jeszcze zmienił: osiagalna … na osiągała. Dosyć wiec na dziś pisania: wobec IPadowego szarogesienia sie.

      • Maggie pisze:

        Połknał – a nie: pokonal = muszę chyba wyłączyć spell check, bo przecież jak tu cos pisać, kiedy zmieniają sie słowa w chwili publikacji (a dzisiaj to cały czas walczę,wielokrotnie zmieniając zmiany IPad’a i kiedy już jest dobrze, to on w chwili publikacji zmienia).

  2. myślący pisze:

    Zamiast do wróżki lepiej się uciec do świętego patrona swojego lub wybranego np. Św. Charbela
    http://www.charbel.com.pl/Aktualnosci/_newsart/19/Zobacz-jak-po-kilkudziesieciu-latach-od-smierci-wyglada-nienaruszone-cialo-sw-Charbela

  3. Wojtek pisze:

    Ja się wczoraj pomodliłem rano do Świętej Rany Chrystusa na Ramieniu i lepszego i szczęśliwszego dnia to w tym roku nie miałem. Polecam, wystarczy szczerze poprosić.

    • Hania pisze:

      A pomodlisz się również za mnie, aby Bóg obdarzył mnie łaską o którą go codziennie proszę?

      • Wojtek pisze:

        Ok, szkoda że wcześniej nie przeczytałem bo byłem na mszy świętej to bym też twoją intencję dołączył do pozostałych w Eucharystii. A jeśli chcesz to mogę za ciebie różaniec(2 tajemnice myślę że dam radę) odmówić też, a tak w ogóle to najważniejsze żebyś też ty wierzyła że to pomoże to efekt na pewno zauważysz.

        Nie łam się jeśli będzie inaczej, ja od kilku lat proszę o łaskę łatwości rozmawiania z ludźmi i jest trochę lepiej, choć myślę że zwyczajnie muszę ochłonąć po wszystkich przeżyciach a tą łaskę już od dawna posiadam, tylko brak zaufania (co jest powodem moich grzechów) blokuje we mnie ten dar.

        Może i ty już posiadasz dar o który prosisz tylko trudno ci w to uwierzyć.
        Czasem wystarczy trochę, popracować nad sobą.

        Bez względu na to jak jest z tobą, moją modlitwę masz ❤

  4. piotr pisze:

    Kapłan to ma plecy
    a ludzie zależy od przypadku niektórzy pokaleczeni nie ufają Bogu nie potrafią zaufać

    • Wojtek pisze:

      Nawet nie wiesz jak byłem pokaleczony. Uwierz da się zaufać nie mając za plecami nikogo poza Bogiem.

  5. piotr pisze:

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/MF-odwoluje-przetarg-Powodem-sytuacja-na-rynkach-miedzynarodowych-3336809.html

    i chwała mu za to mam nadzieje że poszedł po rozum do głowy a nie do wróżki bo łeb to on ma nie to co Rostowski-sprzedajny bądź głupi

  6. piotr pisze:

    ja też już ufam

    • Wojtek pisze:

      Moja ulubiona intencja to ta żeby Bóg udzielił innym którzy odeszli od Niego takich łask jak mi a założę się że wielu ,,silniejszym” osobom było by tych łask aż nadto wystarczająco. Ja o nic nie prosiłem samo przyszło, jak do mnie Mógł to i do każdego innego też 🙂 ❤

      • Sebro pisze:

        Może i nie prosiłeś ale wystarczyło to, że miałeś serce szeroko otwarte, a to nie lada sztuka 😉
        A w takie serducho Bóg leje ile fabryka dała, albo i więcej 😀

      • Wojtek pisze:

        A niech leje jak już leje, co Mu będę żałował :] A jak innym też tak poleje to tym lepiej, będzie znaczyło że słucha moich modlitwa, choć właściwie nie mam powodów w to wątpić.

  7. mariaP pisze:

    Mysle , ze wrozka jawi sie wielu jako usluga szybka w przepowiadaniu ;
    byle dzis , byle od razu uslyszec , przekroczyc ten prog wiedzy nienaturalnej , wiedzy zakazanej i tajemnej !!!
    Niewielu zdaje sobie sprawe z konsekwencji , ze to jak zapalki w reku dziecka , a moze i gorzej !
    A dlaczego nie do Kaplana ?
    Prawde powiedziawszy nie tak wielu Kaplanow otwiera usta i pozwala mowic Panu Bogu ;
    Czy to wzgledy ludzkie czy brak zaufania do wlasnej wiarygodnosci jako Bozego wikariusza …
    Nie wiem ? ale tutaj widze talent zakopany .
    Ludzie tez widza i nie ida .
    Kaplan jak lekarz , jesli odstapi od … swego doskonalenia w Chrystusie , od modlitwy , adoracji , tête-à-tête z Chrystusem , z czegoz przeleje ?
    To chyba Benedykt XVI powiedzial , ze trzeba wyjsc na Gore Pana , a potem schodzimy stamtad z jasniejaca twarza i jestesmy “ sola i swiatlem “ !

    Kiedys czytalam artykul w Karmelu « Kaplan , jakiego potrzebuja Indie , jakiego potrzebuje swiat « Henri Le Saux OSB ( Karmel / XII 1985 )
    Z powyzszego artykulu :
    Guru, czyli ojcem duchownym i mistrzem jest tylko ten , kto w glebi swej duszy spotkal sie z Bogiem “prawdziwym i zywym “, o ktorym mowi Biblia na kazdej stronie .
    Od chwili takiego spotkania jest on naznaczony na cale zycie dotknieciem ognia , znamieniem dotkniecia Bozego . ( Mojzesz )

    … rola mistrza nie polega na przekazie pojec ( des notion ) ,
    ale przede wszstkim na obudzeniu ucznia !
    Ta rola polega na otwarciu “ oka wewnetrznego “ , ktore widzi w glebi i tam dostrzega tajemnice . Zadaniem mistrza duchowego jest otworzyc umysl ucznia na Ducha Swietego , ktory w nim mieszka , na Ducha , ktory zglebia i bada glebokosci Boga .
    Slowo przepowiadane przez guru przechodza oczywiscie z jego ust do zewnetrznego ucha ,
    jak kazde ludzkie slowo z koniecznosci wedrujace przez otaczajace nas powietrze .
    Jednak dziwniej jeszcze slowa guru przechodza bezposrednio z serca do serca , poprzez te jednoczaca sfere , ktora stanowi Duch Swiety : Communio wszystkich ze Slowem wiekuistym .
    Dlatego milczenie jest uwazane w Indiach jako uprzywilejowana sfera nauczania madrosci .
    Slowo rodzi sie z milczenia ( procede du Silence)- nauczal sw Ignacy z Antiochii – z milczenia , ktorym jest Ojciec .
    Tylko w milczeniu Ducha Swietego mozna usluszec Slowo .
    Duch , On jeden moze nas nauczyc rozumiec Slowo, jak potwierdzil to Jezus .
    Kiedy Slowo umilklo na ziemi , ukazal sie Duch Swiety nad glowami I w sercach uczniow .
    Tylko poza i ponad slowami przekazuje sie poznanie Tajemnicy Boga /

    Czego zyczmy naszym Kaplanom !
    Wrozki pojda z torbami !

    • Wojtek pisze:

      Ja otrzymałem taką pomoc od kapłana dopiero w spowiedzi, nie dość że jak mu opowiadałem to się naprawdę wsłuchał to potem jeszcze gadał ze mną z 10 minut i dodawał otuchy. Takiego kazania to jeszcze nigdy nie miałem i przyznam że było idealne bo na pewno z serca czyli nie z kartki tylko prosto od Chrystusa. Chwała Bogu za kapłana, mam nadzieję że wykorzysta serce które dał mi Pan i będzie pomagał nie tylko w konfesjonale ale i poza nim, idąc do ludzi.

      • Wojtek pisze:

        Dał ,,,,,MU””” Pan, diabeł to lubi się naigrywać.

      • Hania pisze:

        Wojtku, dziękuję że się za mnie pomodlisz! Twoja odpowiedź sprawiła mi ogromną radość!
        Dziękuję z całego serca! Bóg zapłać

      • Wojtek pisze:

        Bogu dziękuj, gdyby mnie nie doświadczył nie wiedziałbym co ci napisać 🙂
        Może i ty korzystając ze swoich doświadczeń sprawisz kiedyś jakiejś osobie radość.
        Nic dodać więcej nie potrafię, pytaj Boga o odpowiedź i słuchaj.

  8. K pisze:

    polecam ciekawy Tryptyk Maryjny z radia plus. Do odsłuchania tutaj:

    Cz. 1
    [audio src="http://c02.common.smcloud.net/s/2130206eGkV.mp3" /]

    Cz. 2
    [audio src="http://c04.common.smcloud.net/s/2130648YOeb.mp3" /]

    Cz. 3
    [audio src="http://c01.common.smcloud.net/s/2131041AQJR.mp3" /]

  9. Agnieszka pisze:

    Witam! Kochani, proszę Was o opinie, o ile możecie i się orientujecie, odnośnie osoby Pana G. Brauna (kandydata na prezydenta), o którym wcześniej nie słyszałam. Moim zdaniem człowiek ten nadmiernie podkreśla swóją „religijność” a jednocześnie odnajduję tego typu, sprzeczne poglądy: https://www.youtube.com/watch?v=9Kt2SoouGhs Obawiam się, że niejeden człowiek może dać się zwieść pięknym słowom Pana Grzegorza, gdyż prawdziwie wierzący człowiek nie trąbi o swojej wierze, ale po czynach Go się poznaje. Znalazłam jeszcze taki link niestety u osoby duchownej, która popiera tego kadydata: https://www.youtube.com/watch?v=iUMPm-fXjoA&feature=share Osobiście obawiam się, że to wilk w owczej skórze, który chce podebrać głosy kandydatowi PIS.

    • Maggie pisze:

      Agnieszko, „przelec” tutejsze wpisy, a zwlaszcza „W obliczu zblizajacych sie wyborow-homilia ks.dr Franciszka GomulczakaSAC” gdzie o 12:34 Adminka cytuje brata Jana Hruszowca – nic ujac, nic dodac.
      Moze juz to zrobilas, jesli tak to bedziesz miala material do rozwazenia.

      Jezus jest Panem!

  10. Angelfax pisze:

    Bardzo prosze o modlitwe za mnie, poniewaz jestem bardzo kuszona przez szatana i on uzywa moich dawnych slabosci aby doprowadzic mnie do grzechu 😦 bardzo wszystkich o wsparcie modlitwa. Z gory Szczesc Boze

    • Wojtek pisze:

      Mogę ci dać radę jako że ja własnie wyszedłem ze stanu w którym jesteś 🙂
      SPOWIEDŹ tak szczera jak tylko dasz radę i duży żal za grzechy.
      Jak radzi ksiądz Piotr Glas ,,aby pozbyć się duchów które przyklejone są do konkretnych grzechów należy wyznać je w Spowiedzi nazywając po imieniu” .Dopiero wtedy pozbędziesz się nawracającej pokusy. Mnie pomogło w 100%.
      Nie bój się 🙂 !!!!
      Kapłan wysłucha wszystkiego, ja miałem na prawdę ciężkie brzemię którego nie jeden by się powstydził, ale modliłem się tego samego dnia o 15:00 prosząc o pomoc i odwagę i wiesz co? Tak lekkiej spowiedzi nie miałem jeszcze nigdy pomimo że wyznawałem ciężkie grzechy z kilkunastu lat niemal. Wyobraź sobie jak ci będzie dobrze kiedy te kuszenia znikną, jakie ogarnie cię szczęście kiedy opadnie całe brzemię, taką myśl dostałem w odpowiedzi na prośby i z taką myślą poszedłem do konfesjonału.

      Życzę ci ufności i odwagi, niech Matka Boża wyprosi ci wszelkie potrzebne łaski w imię miłosierdzia jakie wybłagała dla mnie i dla wszystkich grzeszników którzy klęczą przed krzyżem skruszeni w bólu serca. Amen. ❤

  11. Janek pisze:

    WEWNĘTRZNY GŁOS

    „Z pewnym niedowierzaniem słuchałem w nowicjacie słów ojca duchownego, który mówił o sakramencie pokuty:
    – podczas spowiedzi, to Duch Święty mówi…
    – kapłan jest tylko narzędziem…

    Do święceń kapłańskich pozostało mi niespełna rok. Wieczorem 14 sierpnia dotarliśmy na Jasną Górę. To moja kolejna piesza pielgrzymka.

    O godz. 20 starszy współbrat – ks. Jacek – zaproponował mi, abyśmy poszli do kaplicy pokłonić się Matce.

    – Wiesz, czuję, że powinienem usiąść do konfesjonału – powiedział.

    – Jacku, nie uważasz, że jesteś zbyt zmęczony? A poza tym wszystkie zajęte – zauważyłem.

    Udaliśmy się przed tron Madonny.

    Droga powrotna wiodła znów przez krużganki.

    Zatrzymaliśmy się.

    – Czuję, że muszę zostać – ponownie usłyszałem od mojego współbrata.

    – Jacku, rozejrzyjmy się i jeśli jakiś konfesjonał będzie wolny, to zostaniesz – odparłem.

    Rozpoczęliśmy poszukiwania. Spotkaliśmy się przy wyjściu z krużganków. Konfesjonału pustego nie było.

    – Więc idziemy! – powiedziałem z tryumfem w głosie.

    – Wygrałeś, idziemy – odpowiedział ks. Jacek.

    W tym momencie otworzyły się drzwiczki konfesjonału i usłyszeliśmy:

    – Ja bardzo państwa przepraszam, ale już naprawdę nie mam siły. Spowiadam bez przerwy od sześciu godzin – te słowa wypowiedział kapłan, który odszedł, pozostawiając pusty konfesjonał.

    Spojrzeliśmy na siebie. Ks. Jacek pozostał, a ja udałem się na zasłużony odpoczynek.

    Spotkaliśmy się następnego dnia. Jego twarz była jakaś odmieniona.

    – Czy coś się stało? – zapytałem.

    Po chwili milczenia zaczął opowiadać, co wydarzyło się wczoraj:

    – Po krótkiej modlitwie do Ducha Świętego rozpocząłem posługę. Pielgrzymkowe zmęczenie szybko zaczęło skutkować. Coraz częściej spoglądałem na zegarek. Wyznaczyłem sobie godz. 23, jako definitywny koniec mojej kapłańskiej posługi.

    Wybiła godz. 23. Chciałem odejść. Przeprosiłem, że jestem bardzo zmęczony. Zobaczyłem wtedy dziwne spojrzenie pewnego mężczyzny. Bardzo prosił, żebym jeszcze jego wyspowiadał. Usłyszałem, jak do siebie po cichu powiedział, że jak nie teraz, to…
    Powiedziałem, że jeszcze tylko tego jednego człowieka wyspowiadam.

    Zaczęła się spowiedź. Nie wiem, w którym momencie straciłem świadomość. Najprościej mówiąc zasnąłem. Ocknąwszy się zobaczyłem, że u kratek konfesjonału klęczy człowiek. Zacząłem go przepraszać, przypominać, że mówiłem o swoim zmęczeniu. Przerwałem, gdyż usłyszałem, że człowiek ten płacze. Po chwili powiedział do mnie: „Czy naprawdę ksiądz mnie pamięta…? Dlaczego ja księdza nie posłuchałem…?”.

    Wiesz – kontynuował ks. Jacek – okazało się, że w chwili, gdy straciłem świadomość powiedziałem następujące zdanie: „Mówiłem ci, żebyś taką przyjął postawę wobec twojego problemu. Bo jeśli tego nie uczynisz, to znajdziesz się w sytuacji bez wyjścia. Dlaczego nie posłuchałeś?”.

    Po tych słowach penitent przypomniał sobie, że dokładnie 10 lat temu spowiadał się u tego samego kapłana – czyli u mnie, o tej samej godzinie, w tym samym konfesjonale. Mówił o swoim wielkim problemie. Dostał właśnie taką radę, ale jej nie posłuchał.

    Od razu oprzytomniałem. Zmęczenie odeszło ode mnie. Długo jeszcze szukaliśmy rozwiązania jego problemów. Po czym spowiadałem całą noc.

    Od razu przypomniałem sobie zapewnienie Chrystusa i słowa ojca duchownego. Zrozumiałem, że spowiedź jest spotkaniem człowieka z Bogiem, choć przez pośrednictwo drugiego człowieka.”

    http://ks-tomasz.blog.onet.pl/2005/08/31/wewnetrzny-glos/

    • Wojtek pisze:

      Trochę przerażające. Czyściec na ziemi w czasie spowiedzi. Dziesięć lat które mogło być inne.

  12. eska pisze:

    Właśnie przez przypadek trafiłam na mainstreamie na taką oto informację, iż dziś do kin wchodzi mowy film „dla najmłodszych widzów” o wprost uroczym tytule „Alfie, mały wilkołak”.

    A oto, jaka cudna recenzja – nic, tylko polecać :/ (ironia)

    Opowieść o miłości, rodzinie i akceptacji – „Alfie, mały wilkołak”, to pełna ciepła i niezwykłych przygód adaptacja pierwszej części serii książek autorstwa Paula van Loona. Wychowujący się w zastępczej rodzinie Alfie przeżywa zaskoczenie, gdy w swoje siódme urodziny nagle przeistacza się w małego wilkołaka. Nie wie, co się z nim dzieje, i boi się wyjawić sekret rodzicom w obawie, że go nie zaakceptują. W dzień nieśmiały i spokojny chłopiec z nadejściem nocy zmienia się w małego wilczka – rozbrykanego, odważnego i nieco nieprzewidywalnego. Tylko starszy brat zna jego tajemnicę i pomaga mu ją ukrywać przed dorosłymi. Produkcja porusza wiele ważnych tematów, takich jak inność, strach przed odrzuceniem, braterska miłość czy akceptacja samego siebie, a przy tym jest wspaniałym filmem przygodowym dla najmłodszych.

    • Wojtek pisze:

      Tak dzisiaj działa szatan, szczerze widzę w wielu miejscach jego działalność i nie wiem w czym jest on niby tak mądry, bo to wszystko co wymyśla jest zwyczajnie żałosne, a ludzie tak jak ja wcześniej nabierają się na to tylko z powodu nie wiedzy o tym fakcie. I on się uważa za pana? Śmieszne że takie chuchro które jest od nas silniejsze tylko dla tego że dostało wiele od Boga a Nim gardzi i pomimo pełnego poznania zdradziło swego Stwórcę i teraz mieni się Nim samym.

  13. piotr pisze:

    Wygrał Duda daj Boże żeby Jezus Zwyciężył Alleluja

  14. julia pisze:

    amen

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s