Homilia ks. Jana Pęzioła: błądzących pouczać, z miłością ale w Prawdzie

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Homilia, Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

52 odpowiedzi na „Homilia ks. Jana Pęzioła: błądzących pouczać, z miłością ale w Prawdzie

  1. Sylwia pisze:

    Jest mi smutno .. wczoraj upadłam zawiodłam .. wczoraj zły mnie złapał w sidła a byłam pewna że do pewnej sprawy nie wrócę .. że to już jest za mną a on to wykorzystał . Od samego rana czułam się dziwnie lęk , płacz , złość ale po południu zrobiłam coś za co czuję się podle i robiąc to usłyszałam : oddaj się diabłu będziesz widzieć jak ci dobrze będzie .. coś mnie zamroczyło nie wiem dlaczego .. dlaczego On się na mnie uwziął .. proszę o modlitwę jestem u kresu znów to uczucie smutku , znów brak nadziei i problem z modlitwą . Wczoraj poczułam się nie potrzebna nikomu ,dziś coś lepiej ale nie do końca . ;” (

    • Wędrowiec pisze:

      Sylwia, to nie jest twoja wina, tylko szatana. Nigdy nie daj sobie wmówić, że zawiodłaś, że coś jest twoją winą, bo tak chce szatan! Po prostu powstań, nie załamuj się, bo ile razy ja upadałem, ale nie warto się poddawać, tylko powstać i dalej kroczyć słuszną drogą.

      • Sylwia pisze:

        Wędrowcu, nie tak dawno sama mówiłam ci Abyś powstał nie wiem czy pamiętasz ? Ja chcę kroczyć słuszną drogą ale ciągle coś .. Jestem na padole chce iść z Jezusem i Maryją a coś ciągle mnie ogranicza , coś ciągle sieje mój strach , bałam się nawet wczoraj zasnąć ( wiem że lęk pochodzi od złego ) ale ja nie umiałam się tego wyzbyć .
        Nie wiem co się ze mną samą dzieje .. czy to próba ja nie chcę robić źle a robię to tak jak bym była w zamroczeniu .. upadłam i nie umiem się podnieść , chcę iść a nie mogę zrobić kroku .. Chcę być blisko Boga ,słyszeć znów ten dobry Ciepły głos Miłości a czuję pustkę .. to próba tak myślę . Nie tak dawno usłyszałam słowa : Choćbyś szedł ciemną doliną zła się nie ulękniesz !- dlaczego ja się lękam , dręczę , denerwuję ? dlaczego do mego serca powraca lęk , ból znów i to ze zdwojoną siłą ? dlaczego jestem beznadziejna w moim mniemaniu .. widzisz jakie uczucia mną miotają , ja czuję że zawiodłam ,upadłam i zraniłam Jego ,bliźnich i samą siebie .. czuję że to co Bóg mi przekazał poszło na marne , nie jestem godna bo upadłam . Piszę to ze łzami w oczach , ze smutkiem w duszy . Nie umiem się tym nie dzielić , ktoś może uznać że mam nie poklei w głowie że tak wszystko opisuję ale nie umiem inaczej wybaczcie ..

      • Maggie pisze:

        Wina szatana i również (!) naszej slabosci – trzeba uwazac, zeby nie ulec zludzeniu, ze to tylko (!) ten kosmaty, bo on wykorzystuje ludzka słabość. Kusi nie tylko nas, ale (rowniez!) tych ktorzy są w naszym otoczeniu, aby taka prowokacja dojsc do nas – nikt nie jest wolny od tego.
        Trzeba uwazac, aby nie zatracic poczucia grzechu i żalu oraz uwazac, aby nie ulec pysze przez utratę świadomości źródeł. Sylwia wie o tym, stad jej smutek. Po uniesieniu sie gniewem, nawet słusznym, bywa, ze wrecz trudno skłonić sie do modlitwy.

        Naszym wielkim szczęściem i radoscia jest to, ze Bog nas kocha i przebacza żałujacemu.
        Szatan mial czelność podchodzić do Chrystusa, to tym bardziej do zwykłego grzesznika.

        Masz racje, ze NIE mozna sie załamywac i trzeba sie podnieść z radoscia, bo jest kochajacy nas Bog. Chrystus, na Drodze Krzyzowej upadał, powstawał, pocieszal przy tym placzace niewiasty, dając tym wskazówkę i nadzieje, ze mozna powstać i kroczyc (nawet taka okrutna droga) do Zbawienia.

      • Wędrowiec pisze:

        Sylwia pamiętam że tak mówiłaś 🙂 I wiesz co? To mi bardzo pomogło, bo przestałem się obwiniać o śmierć brata. To w dużej mierze twoje słowa sprawiły, że doszedłem do wniosku, że mój brat by tego dla mnie nie chciał. Każdego dopada chwila słabości, i moja chwila trwała ponad 10 lat. Ale dzięki temu, że z wami się skontaktowałem, wiele się zmieniło na lepsze w moim życiu. To nie jest proste się podnieść, ale ty, Sylwio się podniesiesz, bo jesteś silną osobą, masz silną wiarę w Boga, a Bóg ciebie wesprze, i też ludzie na tej stronie. Dlaczego dopadają nas takie chwile? Bo jesteśmy ludźmi, istotami niedoskonałymi, i mamy słabości. Ale mamy też mocne wsparcie w Bogu, o czym ja sam się przekonałem jakie to wsparcie ❤ Nie martw się nic, bo ja jestem przykładem tego, że nawet z najbardziej beznadziejnych sytuacji, jest wyjście. Tylko nie trać nadziei. 🙂 Ok?

      • Maggie pisze:

        Sentencje wpisane mi kiedys w szkole do pamietnika, ktore powtarzam tutaj jak płyta gramofonowa:

        Gdy Cie spotka jakis krzyżyk, kiedy ciezko bedzie ci,
        Nigdy nie mów: juz nie moge, tylko: Jezu pomóż mi.

        Gdy Cie gnebi zła pokusa,
        schron sie w ten czas do Jezusa.
        Skryj sie w Serca słodkiej Ranie,
        a pokusa wnet ustanie.

      • Sebro pisze:

        Nie należy tak łatwo zwalać winy na szatana – jemu tylko o to chodzi, żeby odsuwać odpowiedzialność od siebie i swoich słabości. Wtedy łatwiej zaprzestać pracy nad sobą.
        Jeden z adeptów zapytał kiedyś swojego przełożonego – jednego z Ojców Pustyni – jak walczyć z demonem? Ten mu odpowiedział: „Z demonem? A może z własnym brzuchem i światem?”

      • mariaP pisze:

        Sylwio , po moim nawroceniu przyjelam pewien zwyczaj .
        Pierwszy rozaniec odmawiam w lozku ( ! ) .
        Powiedzialam sobie : nie podstawie noge na podloge, zanim nie odmowie rozaniec , zeby nie zgrzeszyc .
        Trwaj na modlitwie , bo to ona daje moc do odparcia pokusy i do dostrzezenia jej w pore .
        Nie zastepuj jej zadnym substytutem .
        Szkoda , ze w czasie wakacji zredukowana zostaje modlitwa w Parafiach , bo jest to czas wielkich zniw dla szatana i dla sekt . A modlitwa w Parafii pod wodza Kaplanow , to szczegolna moc i laska .
        Sebro dotyka sedna .
        Bolaczek nas wszystkich .
        Poczytaj listy Sw Jana .
        A krocej / Nie jestes sama w tej biedzie !
        Czuwajmy , Siostro !

    • Maggie pisze:

      @Sylwia: Jezus Cie KOCHA i rozumie wszelkie odrzucenie, poniewierke, raniace Ciebie slowa etc. Wiesz, ze to wielka proba, bo najbardziej rania ci bliscy … własnie dlatego, ze są bliscy i bardziej boli niby obcy to samo uczynił.

      Powiedz: Jezus, Maryjo, Józefie kocham Was, chce kochac Was, pomóżcie mi, ufam Wam, ratujcie dusze (dusze w liczbie mnogiej, nie pojedynczej).
      Jezu, Ty sie tym zajmij.

      • Maggie pisze:

        Bywa, ze hormony maja wpływ na nastrój – moja mama, ktora miała wiele powodow do smutków etc czasem pomagała sobie: kupując malutki, nadziewany batonik czekoladowy, by uraczyc sie chocby jedna „kosteczka” i to ja krzepilo (resztę „grzesznosci” przynosiła z pracy do domu dla dzieci do podziału, albo jesli spałaszowała wiecej, bo był trudny dzien, to kupowała dodatkowy aby bylo wiecej do podziału dla dzieci).

        Oczywiscie, ze trzeba uwazac na kalorie, ale w czekoladzie jest związek, ktory pozytywnie wpływa na samopoczucie (mózg nan reaguje). Czekolada w małych ilościach pomaga człowiekowi – ale nie nalezy jej dawać psu, bo jest zabójcza (!) dla zdrowia tego zwierzaka.
        Napisalam o psie, bo moj pies wyczuwal moje smutki i kładł łeb na kolana lub kładł sie koło nóg, jesli wyczuwal smutek – choc nie bylo w pobliżu czekolady, ktora byla u nas rzadkim rarytasem. Brałam, go czesto na długi spacer i „przewietrzalam atmosferę”.

      • Wędrowiec pisze:

        @Maggie Jeżeli mówiąc o to dlaczego pies nie powinien jeść czekolady, i jak wrazie takich wypadków działać, wkleję tu link do tego artykułu. Może być to przydatne, dla właścicieli czworonogów: http://www.e-lecznica.pl/artykul/czekolada-niebezpieczna-dla-psa

      • Sylwia pisze:

        Wędrowcu , powiem ci że mnie zaskoczyłeś tym że między innymi słowa moje dały ci siłę , ale cieszę się niesamowicie że się podniosłeś ale nie dziękuj mi tylko Panu Bogu bo ja jestem tylko marnym prochem, narzędziem .
        Piszesz że moja wiara jest silna , jest zgadza się , ale ja sama w sobie widzę słabość swoją własną . Czuję pustkę ale to taka dziwna pustka , tak jak bym widziała wszystko przez szybę .. nie wiem jak to określić . Słaba jestem bo zawiodłam ale próbuję powstać ale czy dam rady ? Czy Bóg widzi moje wołanie ? tego nie wiem choć mocno w to wierzę . Mam nadzieję że to chwilowe że to co się dzieje w mojej duszy jest chwilowe , że poczuję Pełnię Miłości którą już kiedyś czułam . Że nie zostanę ponownie wystawiona na taką próbę której nie podołałam . Jestem słabym liściem z którym wiatr robi co chce .. Staram się nie tracić nadziei ale jest ona słaba , blada bez światełka w tunelu .

        Dobry Słodki Jezu wspomóż swoje dziecko , słabe nie umiejące raczkować. Kochany Jezu dodaj mi otuchy , przyślij mi ratunek . Wiem że mnie nie zostawisz , raz już mi to pokazałeś gdy modliłam się słowami : Ratuj Mnie !
        Uratuj mnie ponownie , Przyciągnij do Swojej dłoni , Trzymaj ją przy mnie..

      • Sylwia pisze:

        Maggie , dziękuję i tobie za te słowa , za tą modlitwę , staram się choć z trudem mi to idzie, ale wiesz byłam dziś na Mszy Świętej i znów to znane mi uczucie , ciepło , i płacz podczas Komunii Świętej do której nie mogłam przystąpić ale naprawię to bo za niedługo spowiedź . Masz rację może to sprawa hormonów bo mam pewien kłopot z tym ale nie w tym rzecz , ja zrobiłam coś czego nie powinnam to ja jestem winna tego że nie umiałam nie ulegać pokusie ! i to mnie smuci a jeszcze bardziej załamuje .. niby miałam to za sobą a jednak …
        Sebro , ja zwaliłam winę na niego bo wiem że to była jego podpucha , nie na darmo usłyszałam jego słowa które wcześniej napisałam , aczkolwiek masz rację , bo trzeba nad sobą pracować i nad swoimi słabościami . I ja to rozumiem . Ale to nie takie proste . .

      • Wędrowiec pisze:

        Sylwia nie możesz tak myśleć o sobie. Jezus ci towarzyszy, i ci pomoże, cierpi razem z tobą. Nie jesteś słaba., Bóg pozwolił mi się z tobą skontaktować, bo wiedział że podołasz wyzwaniu, jakim ja byłem. I dlatego dziękuję Bogu, że sprawił żebyśmy się skontaktowali. Ja myślę że w ten sposób mi pomógł, i myślę że nie chciałby, żebyś się zadręczała. Podnieś się jest ciężko, ale nie tylko ty w niego wierzysz, ale pewnie on też wierzy, że ty powstaniesz. Ja myślę, że nigdy by nie dał takiego wyzwania, nam, jego dzieciom, z którym nie poradzilibyśmy sobie. Bo nikogo nie spisuje na straty, z góry, specjalnie dążąc do zguby kogokolwiek. Chcę ci Sylwio powiedzieć to, że każda próba jest do przejścia, z Bożą pomocą. Tylko nie trać nadziei.

      • Sylwia pisze:

        Wędrowcu , ja wiem że to nie był przypadek bym się z Tobą skontaktowała to był Plan Boży i myślę że w pewnym sensie Bóg chciał coś mi powiedzieć tym spotkaniem z Tobą , tak sobie myślę bo nic nie dzieje się bez przyczyny . Czy ja tracę nadzieję powoli .. ale jest iskierka która płonie . I tej Iskierki się trzymam . Wczoraj pod wieczór byłam w pewnym miejscu i wiesz dziwnie się tam poczułam , poczułam bliskość naszej MAMY ❤

        Staram się zbierać do kupy choć jest ciężko . Ale wierzę że Bóg przy mnie jest choć czuję że zawiodłam , upadłam .

    • Maggie pisze:

      @Sylwia i @Wedrowiec
      Bolała mnie sttraszliwie glowa i nic mi do niej nie wchodziło. Postanowiłam tak długo powtarzac slowa pięknej modlitwy „przed Cudownym Krzyżem Pana Jezusa Konajacego z Limpias” … az sie naucze jej na pamięć. Wydawało sie to wrecz niemozliwe, bo ciagle cos zapomniałam ALE w pewnym momencie i to dosc szybko (!!!), nie tylko, ze weszła mi ona do głowy i serca (!) LECZ i bol głowy ustąpił.
      Warto sie nauczyc tej modlitwy, i prosto, i codziennie (zwlaszcza w trudnych momentach) od serca ja odmawiac, powiedzieć Panu, ze: przychodzi sie do Niego takim jakim sie jest … z tradem grzechu kłopotami, odrzuceniem, smutkiem, walka wewnętrzna etc.

      O to ta modlitwa:

      Panie Jezu Chryste,
      Przeniknij mnie Mocą Twojego Ducha.
      Ogarnij moj umysł, serce, wole, dusze,
      ducha mojego i ciało moje.
      Uzdrow mnie z ran, ktore w ciagu
      zycia zadał mi szatan, ludzie, sytuacje
      i moje własne grzechy.
      Boze Ojcze, w Imie Jezusa Chrystusa
      uwolnij mnie od wszelkiego zła
      i ogarnij Bozym pokojem i miloscia.
      Amen

    • BKCD pisze:

      Witaj Sylwia jak tak czytałam to nasuneła mi się ciekawa książka dla CIebie kilka fragmentów
      Życie wewnętrzne wymaga czasu. Wytrwałość Życie wewnętrzne wymaga czasu i nie można go zaimprowizować z dnia na dzień. Potrzebne są porażki (przypominają nam o pokorze) i zwycięstwa; trzeba wiele razy zaczynać od nowa, bez zniechęcenia i bez wyczekiwania. Bardzo często natychmiast pojawiają się owoce, chociaż Pan nie chce, abyśmy tak od razu je widzieli. Powinna nam wystarczyć świadomość, że wtedy gdy się podnosimy, nasze życie duchowe wzrasta. I są owoce, chociaż ich nie widzimy.
      http://mateusz.pl/duchowosc/bs4-ffc-kdijz.htm

      Sentencje św. Teresy od Dzieciątka Jezus na każdy dzień roku
      28 czerwca: Jednego tylko pragnę: spełniać wolę Jezusa (L 156, LT 176).
      Myśl św. Magdaleny na dzisiejszy dzień:
      Widać, że Pan chce, by służyły Mu osoby ułomne i w niczym nie dobre, by rozszerzać Swą chwałę, abyśmy poznały, że wszystko pochodzi od Niego. On chce, byśmy pozostawały w naszej nicości.

    • Maggie pisze:

      @Sylwia: jesli ktos w domu mnie rani i wrecz „rzuca sie na mnie” z pretensjami, nauczyłam sie powiedzieć: przepraszam, ze doprowadzilam ciebie do zlosci/gniewu/niezadowolenia (ALE nie ruszam tematu, ze to ja niesłusznie dostałam kopniaka, czy ze ktos „tylko” rozładowal swoje frustracje na mnie – przepraszam za reakcje .. a nie meritum, gdy osoba nie ma racji i jest uparta). Czasem wyjde z pokoju by wrocic po czasie z takimi przeprosinami (a to co w sercu jest ofiara-przebaczeniowa na wynagrodzenie tej sytuacji, z prośba aby tej osobie sprawa nie byla policzona jako grzech).

    • Jacek pisze:

      Sylwia mi sie wydaje ze im blizej jestes swietosci tym bardziej zly atakuje… przez te upadki sie uczymy zeby dalej ich nie popelniac i zrobic krok dalej… jestesmy slabi… ehhh sam ciezko upadam…

      • Sylwia pisze:

        Jacku , masz rację coś w tym jest im bardziej się staram przybliżyć do Boga tym bardziej obrywam. Jak nie robię nic to jest ok . Alenie chcę się poddawać bo wiem że nie tędy droga. Tylko jedno mnie zastanawia ale na razie zostawię to dla siebie . Jesteśmy słabi ale musimy to przezwyciężyć, tylko jak ? jak to zrobić ? chcę przylgnąć do Miłości Bożej ale nie wiem czy umiem , czy jestem godna ? czy Bóg zabrał to co odczuwałam ? nie wiem ..

      • Maggie pisze:

        @Sylwia:
        Czy to czasem JPII powiedział, ze moc sie w slabosci kształtuje? Wazne aby powstawać, tak jak mowi o tym Jacek .. małymi kroczkami tez mozna, i trzeba dojsc.

      • Sylwia pisze:

        Maggie , już gdzieś słyszałam te słowa : Moc w słabości się doskonali .. i powiem ci Dziękuję że mi to przypomniałaś , bo widzisz kiedyś do mnie te słowa przyszły znienacka, cały dzień o nich myślałam w tedy była to swoista odpowiedź dla mnie , teraz mi to właśnie przypomniałaś ❤

      • eska pisze:

        Sylwuniu – dla Ciebie ❤

      • Sylwia pisze:

        Esko, dziękuję ❤ Wiesz to jest wspaniały utwór , a w dodatku wiesz lubię piosenki Moniki

        Jedna z nich wyciągnęła mnie z dołka dawno temu będąc na początku drogi nawrócenia , gdy poznałam miłość Bożą i wiece co chcę ją wam Wszystkim zadedykować , zapewne ją znacie ale to taki prezent dla was ❤ :* https://www.youtube.com/watch?v=Wva90-hkbXc , mam nadzieję że się podniosę znów Dziękuję wam ❤

        Ufam słowom Twym , pragnę twoją być ,wprost ze źródła pić ..

    • Mobi pisze:

      @Sylwia: po nawroceniu dla mnie przez pare miesiecy a moze i duzej byla walka i smutek. co przyszedlem od spowiedzi to czulem ze jakikolwiek grzech wprowadzal u mnie totalny smutek i tak ciagle prawie. Prawie codziennie sie spowiadalem i mialem juz wszystkiego dosc. Takie zapascie az myslalem ze cos ze mna nie tak. Straszne bluznierstwa w myslach i obrazy czesto. Koszmar. Ale teraz gdy juz z tego gnebienia pozostalo bardzo malutko powiem ze mogla to byc jakas pokota.

      NIE MARTW SIE. Ufaj. Różaniec i koronka i ufnosc w milosierdzie.

    • Wojtek pisze:

      Sylwia +++

      • Sylwia pisze:

        Dziękuję ci Wojtku ..
        Mario P. Wiem że Sebro dotknął sedna sprawy bo wszystko zależy od nas jak postąpimy , nie wiem może sama zacznę tak jak i Ty modlić się przed wstaniem z łóżka, gdzieś te słowa słyszałam już u kogoś znanego tylko nie pamiętam gdzie , właśnie o modlitwie jeszcze w łóżku by nie upaść , by się mocno trzymać .

  2. ❤ Alicja "POUCZENIA" EPILOG śr. 28.01.2004
    † Dziecko Moje, zauważ, że zagarniam coraz bardziej, szerzej i głębiej twoje życie – twoje jestestwo – ciebie całą. Już nie chcę twego działania, chcę ciebie samą, zagłębioną we Mnie, odłączoną od tego, co zewnętrzne – od świata. Chcę przygotować cię do tego ostatecznego zjednoczenia ze Mną poza światem ziemskim. Pragnę cię zabrać i ukryć w Sobie, bo znam twoją tęsknotę i oderwanie od świata. Ale pragnę też zabrać dojrzały owoc twej duszy. Miłość tego pragnie i wymaga. A przecież dusza twa może jeszcze dojrzewać w Miłości, tęsknocie i oczekiwaniu.

    ❤ Alicja "ŚWIADECTWO" cz. III Niedz. 8.03.1987, godz. 23.20
    † Jutro zaczną się twoje prawdziwe rekolekcje oczyszczające i przygotowujące cię do tego, abyś się stała narzędziem Mojego działania w świecie. Będę obnażał i zabierał wszystko, co jest przeszkodą. Jedyną twoją ostoją będzie ślepe zawierzenie Mojej Miłości, wbrew temu, co będzie cię spotykać i co będziesz odczuwała.
    – Boli, gdy trzeba ciągle dawać, służyć i pozwalać wyjmować sobie z serca to, co tam jest. Ja się kurczę, spalam, a inni rosną i rozkwitają. Aby to przyjąć, trzeba o wiele bardziej kochać bliźniego niż siebie.
    † Dziecko Moje, do tego cię powołałem. Ale wiedz, że jest to ta droga, którą szedłem Ja i Moja Matka. Czy nie chcesz być z Nami na tej drodze? Przecież jesteś z Nami, czy to ci nie wystarcza jako zapłata za twą ofiarność?
    Czy sądzisz, że jest droga bardziej uprzywilejowana, niż przyjąć los podobny do losu Mojego i Mojej Matki? Przypomnij sobie treść ośmiu błogosławieństw i zastanów, czy rzeczywiście pragniesz je otrzymać.
    – Pragnę. Czy powinnam o tym wszystkim pisać? Czy nie jest to zajmowanie się sobą?
    † Pisz to, co najistotniejsze i utrzymuj ciągłość każdego dnia. Teraz to bardzo ważne dla ciebie, aby nie ulec pokusie, która mogłaby stać się początkiem niszczenia tego, co zbudowałem w twej duszy.

    ❤ Alicja "POUCZENIA" EPILOG sob. 6.03.2004
    † Nie spodziewaj się niczego po sobie poza skłonnością do grzechu. Poza Mną nic nie jest dobre dla ciebie, tym bardziej teraz w czasie szatańskich ciemności nad światem. Szatan jest wszędzie, a schronieniem są tylko Moje Rany – one otwierają bramy zbawienia.

    ❤ Alicja "ŚWIADECTWO" cz. III pon. 9.03.1987, godz. 9.30 1. dzień rekolekcji
    – Wyzbyć się wszelkich urazów, żalów i wszystko do końca przebaczyć. Modlić się za tych, którzy krzywdzą.
    † Jeśli wiele chcesz otrzymać, wiele musisz oddać. Jeśli chcesz otrzymać Mnie, musisz oddać siebie. Tyle otrzymasz ze Mnie, ile oddasz Mi z siebie (proporcjonalnie do swej małości). Nie żałuj więc, gdy wyjmuję ci z serca to, co do niego przylgnęło. Pokazałem ci, jaka jest proporcja zapłaty. Znoś to cierpliwie i dziękuj, że taka jest Moja wola wobec ciebie.
    Dziś, podczas Eucharystii pokazałem ci, jak bardzo potrzebna jest twoja ofiara, poprzez którą chcę leczyć Moich kapłanów i Moje dzieci zakonne. Przez twoją małą ofiarność mogę usunąć bardzo dużo zła z ich serc. Twoje wyrzeczenia i twoja uniżoność będą zapłatą za ich chciwość i pychę. Moja Miłość będzie mnożyć twoje ofiary i uleczę bardzo wielu. Czy żal ci nadal tego, co zabieram?
    – Już nie. Chciałabym także pragnąć tego, gdy będzie bardzo bolało.
    † Potrzebne jest tylko twoje przyzwolenie. Moi Aniołowie otoczą cię opieką, a Moja Matka czuwać będzie nad tobą.
    Proś Ducha Świętego o Jego moc i męstwo każdego dnia. Polecaj się Mojej Matce i bądź poddana Mojej Miłości przez cały czas tych rekolekcji, jakie ci wyznaczyłem. Przez dziewięć dni odprawiaj Drogę Krzyżową i jednocz się ze Mną w niej. Trwaj w skupieniu i adoruj Mnie w swym sercu. Nie podejmuj żadnych, przez siebie ustalonych wyrzeczeń. Post zachowuj tylko w piątki – całkowity do godziny trzynastej.
    Oblubienico Moja mała, własnymi rękami będę cię oczyszczał i ból twój przesycony będzie rozkoszą.
    – Myślałam o tym, że potrzebne jest mi umocnienie i spowiedź przy konfesjonale.
    † Otrzymasz ode Mnie wszystko, co jest ci potrzebne. Zaufaj.
    Łk 9, 16-17 Pierwsze rozmnożenie chleba "A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówił nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. Jedli i nasycili się wszyscy, i zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków, które im zostały".
    – Wczoraj mówiono o ofiarności na podstawie tej przypowieści. Prosiłam, aby Pan wskazał mi psalm, którym powinnam modlić się za kapłanów:
    Ps 82 Los niegodziwych sędziów
    "Bóg powstaje w zgromadzeniu bogów,
    pośrodku bogów sąd odbywa:
    «Dokądże będziecie sądzić niegodziwie
    i trzymać stronę występnych?
    Ujmijcie się za sierotą i uciśnionym,
    wymierzcie sprawiedliwość nieszczęśliwemu i ubogiemu!
    Uwolnijcie uciśnionego i nędzarza,
    wyrwijcie go z ręki występnych!
    Lecz oni nie pojmują i nie rozumieją,
    błąkają się w ciemnościach:
    cała ziemia chwieje się w posadach.
    Ja rzekłem: Jesteście bogami
    i wszyscy – synami Najwyższego.
    Lecz wy pomrzecie jak ludzie,
    jak jeden mąż, książęta, poupadacie».
    O Boże, powstań, odbądź sąd nad ziemią,
    bo wszelkie narody są Twoją własnością".

  3. Helena pisze:

    Od najbliższej środy GM O.PIO będzie omadlać Kasię i Ewę z rodziną.

  4. rosa pisze:

    „Jeśli opuszczasz niedzielną Mszę św., otwierasz się na działanie demonów!”
    „Godne świętowanie Dnia Pańskiego sprawia, że człowiek nabiera duchowej siły, jest chroniony przed działaniem demonów” – mówi dla Fronda.pl o. Józef Witko OFM.
    http://www.fronda.pl/a/gdy-opuszczasz-msze-otwierasz-sie-na-dzialanie-diabla,53290.html

  5. Adminka pisze:

    Ja wczoraj dojechałam do Wąwolnicy, wszystko OK, droga powrotna – gps szaleje, potem nic nie pokazuje, sporo błądzenia, ciemno, pusto, wyjechałam daleko poza miasteczko, gdzie miałam nocować. Ale jakoś pytając ludzi dotarłam na noc późno.
    Dziś gsp „oglądał” kierowca autokaru w Wąwolnicy i 4 innych kierowców. Co jest grane – wszystko włączone a brak połączenia z satelitą i głosu też brak. Nit nic nie ruszał, jestem sama z córcią, ona siedzi z tyłu – nikt nic nie przestawiał. Po rozmowie i modlitwie ks Jana Pęzioła (omodlił mnie a najpierw córcię – a dziś piękna Ewangelia o córce Jaira)
    Powiedziałam księdzu, że gps zwariował, że nie wiem jak dojadę, ale jakoś sobie poradzę, ks. Jan jeszcze raz nas pobłogosławił, uśmiechał się jak mu o tym gps-ie opowiadałam, wie czyja to sprawka (ale rozmowy zostawiam dla siebie) a wracamy do samochodu włączam to „ustrojstwo” a ten mnie najpierw pyta o opcje językowe (załącza się po rosyjsku) potem o wybór klawiatury (czy qwerty!!!) potem widzę okienko aby włączyć satelity i głos, aby wybrać jedną z opcji – bo miał włączone dwie funkcje naraz (utrzymuj głośność i dźwięk wyłączony)
    Mnie już nic nie zdziwi, ks. Adam przysłał ostateczną książkową wersję Iskry (zaraz Admin umieści) a mi napisał:
    „Niech Aniołowie prowadzą ponad GPS-ami.”

    • Wędrowiec pisze:

      Ja w tym nie maczałem palców, w ogóle nic nie odczułem, ani nic takiego.

      • wobroniewiary pisze:

        A co Ty masz tu odczuwać, ty nie maczałeś paluchów – to zły duch nie lubił naszej troski o qwerty’ego 😀
        Ale o niewiele może, co najwyżej poprzełączać gps-a ….
        Faktem jest, że wczoraj miałam kontakt z osobą, która nie zdaje sobie sprawy z tego, ale jest w stosunku do mnie nienawistna, szydercza i w rozmowie między mną a nią iskrzy -zawsze jakaś totalna agresywna nienawiść poczucie wyższości z jej strony…. od dziś unikam jej totalnie i wierzę, że będzie dobrze 🙂

      • Wędrowiec pisze:

        Ja miałem do czynienia z takimi ludźmi, którzy z niewyjaśnionych dla mnie powodów, też podchodzili do mnie wrogo, ale ja do nich podchodziłem i tak przyjaźnie. Nie umiem się na nikogo gniewać, więcej niż przez krótką chwilę 🙂 Jeżeli ktoś uważa się za lepszego, to wcale to nie znaczy że jest lepszy. Dla mnie każdy człowiek jest sobie równy, a jeżeli ktos uważa siebie za kogoś lepszego, to współczuje takiej osobie…

  6. Janina2 pisze:

    Silwio, polecam .Stan uczniem Szkoly Krzyza.Mnie bardzo to pomoglo.Swiadectwo zloze pozdnej.

  7. Wojtas13 pisze:

    Sylwio w tej sytuacji Bóg jest biiżej ciebie niż myślisz.

    • Sylwia pisze:

      Wojtasie13, nie wiem sama , choć za pewnie masz rację po mimo że nie czuję tego . Ale dziękuję ci za te słowa dodały mi trochę otuchy .

  8. Sebro pisze:

    Wróciliśmy z rekolekcji z Porządzia. Czas pełen łask, tych otrzymanych jak i tych, które napłyną.

    Jutro ruszamy do walki. Będziemy znali konkretne wyniki i plan działania. Najpiękniejsze jest to, ze nagle pojawili się ludzie, których nigdy by się nie posądziło o praktykowanie wiary, kto inny rusza z pomocą finansową, jeszcze inny oferuje opiekę nad dziećmi, a jeszcze inni podejmują konkretne wysiłki duchowe. Mój ojciec poszedł na Mszę – on zagorzały antyklerykał!. Może właśnie takie jest zadanie tego cierpienia?

    Ale póki co trzeba się modlić – i nie mam na myśli mnie i Kasi. Następuje rozłam w polskim Kościele. Okazuje się, że niektórym duchownym zaczynają przeszkadzać takie miejsca jak Czatachowa, Porządzie i inne, gdzie ludzie gromadzą się na uwielbieniu Boga i otrzymują łaski. Obecnie trwa nagonka na wiele takich miejsc. Po niedawnych kłopotach o. Witko, teraz czas na kolejnych. Diecezja ełcka wydała jakiś czas temu ostrzeżenie dla wiernych w temacie wyjazdów do ojca Daniela. W piątek Kuria łomżyńska rozesłała pisma do parafii, by informować o wszelkiej aktywności ks. Cieleckiego na terenie diecezji. Porządzie też ma swoje problemy w tej materii, dlatego księża proszą o modlitwę i post w ich intencji. Proszę nie wnikać co i jak, nie dopytywać – wiadomo jak to jest z ciekawością, a można bardziej zaszkodzić niż pomóc. Prawda i tak zwycięży, ale do tego potrzebna jest modlitwa i post.

    • alutka pisze:

      A w parafii moich nieżyjących „dziadków” (Wieczny odpoczynek racz im dać Panie.) w Wisznicach takie ogłoszenia:
      9. W sobotę 18 lipca na Stadionie Narodowym w Warszawie odbędzie się spotkanie modlitewne z ks. Bashborą, charyzmatycznym katolickim kapłanem z Ugandy, bliższe informacje i zapisy na wyjazd pod numerem telefonu 603-102-103 lub w poniedziałki po Mszy świętej o godz. 18.00 na starej plebanii.

      10. Bóg zapłać za ofiary zebrane w ostatnią niedzielę: na tacę – 2313 zł., do puszek na KUL – 615 zł.

  9. ola pisze:

    Jezus Was kocha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kochajcie Go! Przestrzegajcie przykazań! I każdego dnia mówcie JEZU UFAM TOBIE! Za wszystko dziękujcie słowem i czynem! Przyjmujcie komunię święta i adorujcie Boga! On nigdy niczego nie odmawia swoim dzieciom…

  10. wobroniewiary pisze:

    Włożył ikonę z Chrystusem do ula, by poświęcić miód. Oto, co zobaczył miesiąc później…
    Pewien hodowca pszczół zaobserwował, że w ostatnich latach jego pszczoły produkują coraz mniej miodu. Zmartwiony postanowił umieścić w ulu ikonę z Jezusem Chrystusem. Miał nadzieję, że w ten sposób uda mu się przezwyciężyć kryzys. Gdy miesiąc później zajrzał do ula, zauważył coś niezwykłego. Okazało się, że pszczoły z jakiegoś powodu pominęły ciało i twarz Jezusa na ikonie. Wyglądało to tak, jakby nie chciały zakryć twarzy Świętego. Mężczyzna natychmiast zrobił zdjęcie ula i umieścił je w Internecie. Wiele osób stwierdziło, że pszczoły w ten sposób chciały oddać cześć swojemu stwórcy.
    http://viralka.pl/wlozyl-ikone-z-chrystusem-do-ula-by-poswiecic-miod-oto-co-zobaczyl-miesiac-pozniej/

  11. Rena pisze:

    A co z miodem,wiecej go? Jakoś nie piszą o tym…

  12. Monika pisze:

    Mam bardzo ważną i dobrą informację od Ewy.
    Ewa dzisiaj modliła się Koronką przed figurą Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy we wszystkich naszych intencjach i ks. Jan Pęzioł powiedział Ewie, że wszystkie Jej intencje (te same, które woziła w pierwszą sobotę do Jarosławia i w tę sobotę do Wąwolnicy) ksiądz Jan włączy dzisiaj do Różańca Świętego o godzinie 17:30 odmawianego w kaplicy cudownej Figury M.B.Kębelskiej.
    Obiecał szczególną modlitwę w intencji Kasi, żony Sebastiana oraz w intencji osób chorych na raka” – Renaty z Niemiec (Irci) oraz Anny z Belgii (Ewy dentystki),
    oraz w intencji Ewy chrześnicy – Kasi o utrzymanie ciąży, a także pewnego Kapłana nękanego sprawami sądowymi.
    Później Ewa będzie uczestniczyła we Mszy Świętej.

    Zachęcam byśmy dołączyli się duchowo do modlitw.
    Intencji wpisanych na stronie jak wiecie jest bardzo dużo i w tych wszystkich intencjach będzie modlitwa przed cudowną figurą Matki Bożej Kębelskiej. 🙂
    Łączmy się duchowo.

    Jezus jest Panem!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s