Ks. Adam Skwarczyński: “ISKRA Z POLSKI I” – ZAPROSZENIE DO UDZIAŁU I DO APOSTOLSTWA

„ISKRA Z POLSKI”

1. Wyjście „iskry”… właśnie z Polski?
„Gdy się modliłam za Polskę – pisze św. Faustyna (Dzienniczek 1732) – usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje”.
Poddajmy teraz te dwa zdania, zapisane przez Świętą, pogłębionej refleksji.
– Słowa Pana Jezusa mogą odnosić się do dwóch odrębnych rzeczywistości: do Polski jako takiej – do jej poziomu moralnego – jak też do wyjścia z niej „iskry”. Raczej Pan Jezus nie twierdzi bezwarunkowo, że jedno zależy ściśle od drugiego: że gdyby Polska nie była posłuszna, a w konsekwencji wywyższona, nie wydałaby ze siebie „iskry”. Mogłaby być (dla przykładu) ojczyzną papieża, mogącego wypełnić rolę „iskry” (czy Jan Paweł II ją wypełnił – to inna kwestia), nawet gdyby była nieposłuszna Bogu. Takim nieposłuszeństwem jest – od okresu przedwojennego aż do dzisiaj – uporczywe odrzucanie postulowanej przez samego Pana Jezusa Jego ogólnonarodowej Intronizacji, zapomniane i lekceważone poświęcenie Kraju Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi, jak też poważne naruszanie Ślubów Jasnogórskich, chociażby tylko przez mordowanie dzieci w łonach matek w oparciu o uchwalone w Polsce „prawo”, urągające prawu Bożemu. Przyrzekaliśmy Maryi-Królowej dzielić się każdą kromką chleba, by nie było wśród nas głodujących i bezdomnych, czym więc jest pozostawanie całych milionów obywateli w nędzy, podczas gdy nieliczni wzbogacili się ich kosztem? Nie będę rozwijać tu tego tematu, zbyt obszernego…
– Powołanie „iskry” z Polski wydaje się być dla Boga czymś bardzo ważnym, a nawet (sądząc po ludzku) koniecznym, podobnie jak powołanie 72 uczniów-„robotników”, by szli przed Panem Jezusem do poszczególnych miejscowości i przygotowali tam ludzi na Jego przyjście. Także dzisiaj „żniwo jest wielkie, a robotników mało”, do takich zaś „robotników” ma należeć właśnie Polska. Jestem głęboko przekonany, że może ona w tej chwili, niezależnie od wszelkich innych uwarunkowań, dobrze wypełnić tę swoją misję, właściwie rozumianą.

2. Kto lub co może i nie może być tą „iskrą”?
– Samo słowo użyte przez Pana Jezusa mówi wiele: iskra ma być tylko iskrą, a więc czymś bardzo małym i „pokornym” – małym zarówno w oczach tych, którzy mają ją stanowić, jak i w oczach pozostałych ludzi. Ma jednak doniosłe zadanie: wzniecić „pożar”nie byle jaki, bo ogarniający cały świat.
– Skoro taki ma mieć zasięg, nie może nią być jeden człowiek, choćby największego duchowego formatu. Nie będzie nią nawet najbardziej święty papież, gdyż jako widzialna głowa Kościoła byłby usłyszany najwyżej przez część Kościoła i przez nielicznych ludzi spoza niego, a na pewno nie przez cały świat. Czyż tak nie dzieje się zwykle z wypowiedziami ostatnich papieży? Dostojnicy różnych państw chętnie składają im wizyty kurtuazyjne, czy byliby jednak skłonni uwierzyć w Powtórne Przyjście Jezusa i otworzyć Mu serce? Pytanie tym bardziej uzasadnione, że papieże pomijają ten temat milczeniem…
Co do Jana Pawła II – to prawda, że na audiencji 16 marca 1997 roku wypowiedział słowa, które musiały szokować niedowiarków, a budzić nadzieję u ludzi „oczekujących”: „Jubileusz Roku 2000 jest oczekiwaniem na Drugie Przyjście naszego Zbawiciela, kiedy to ustanowi On na zawsze swoje królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju”. Była to jednak wypowiedź odosobniona, Papież nie rozwijał tej myśli ani do niej wyraźnie nie nawiązywał. W każdym razie w Kościele na przełomie tysiącleci nie znalazła ona żadnego żywszego oddźwięku. Ja przynajmniej nie potrafię wskazać w tekstach i wypowiedziach arcypasterzy żadnego wątku, który by wskazywał na jakiekolwiek wyraźne nawiązywanie przez nich do zbliżającej się Paruzji, nie mówiąc już o przygotowaniach do niej. Nawet jeśli sam przełom tysiącleci budził u niektórych ludzi przypuszczenia i niejasne przeczucia, że „coś niezwykłego” może się wydarzyć, natrafiali na kpiny ze strony niedowiarków i na milczenie hierarchów.
– Spotkałem i takie przypuszczenie, że tą „iskrą” mogło być poświęcenie świata Bożemu Miłosierdziu w krakowskich Łagiewnikach. To prawda, że ten akt Papieża przybliżył kult Miłosierdzia katolikom wielu krajów, jednak nie ożywił go zbytnio w samej Polsce. Episkopat nie wprowadził święta Miłosierdzia w Niedzielę Przewodnią jako obowiązującego w Polsce, nie mówiąc już o Nowennie je poprzedzającej, zaczynającej się w Wielki Piątek. Wielu więc duszpasterzy uznaje do dziś ten kult za nieobowiązujący, a skoro jest dowolny, całkiem go pomija! Tymczasem Jan Paweł II tak bardzo liczył na Polaków, nas właśnie czyniąc odpowiedzialnymi za rozwój kultu w świecie… Sam akt poświęcenia nie wpłynął zbytnio na podniesienie stanu moralnego świata i na pogłębienie wierności Bogu, gdyż natrafił na mur coraz bardziej jawnych i bezczelnych działań masonerii. Od tamtej pory prawodawstwo wielu narodów stacza się coraz szybciej po równi pochyłej wprost w bagno buntu nie tylko przeciwko Bożym przykazaniom, ale nawet przeciw ludzkiej naturze.
– Nie będzie tą „iskrą” także – jak by może niektórzy chcieli – spełnienie przez nasz naród żądania Pana Jezusa, dotyczącego Jego Intronizacji jako Króla Polski. Po pierwsze dlatego, że nawet gdyby nasze władze ustawodawcze (sejm i senat) oraz wykonawcze (rząd) dogłębnie się zmieniły i okazały się przychylne tej idei, musiałaby się pod nią podpisać większość naszych biskupów, a to w tej chwili wydaje się bardzo problematyczne. Po drugie dlatego, że – co do Intronizacji – inni mają wzorować się na nas, tymczasem Polska staje się obecnie w świecie kopciuszkiem, a nie autorytetem, mogącym wpływać swoimi decyzjami i poczynaniami na większość narodów świata. Staje się śmietnikiem świata, wchłaniającym najbardziej niemoralne filmy, najbardziej demoniczne gry czy imprezy, najdalej odbiegające od Ewangelii idee i praktyki. Bo czyż nie należy do tych ostatnich np. handel w niedziele czy częsty widok sprzedających się na poboczu szos prostytutek? Upadliśmy zbyt nisko na wszystkich płaszczyznach bytu narodowego, daliśmy się ograbić i ogłupić, sterować przez obcych, wchodząc za to do ścisłej czołówki… samobójców! Nie wszyscy znają te zatrważające statystyki. Liczba tych, którzy ostatnio codziennie próbują odebrać sobie życie, jest czterokrotnie większa niż tych, którzy giną danego dnia w wypadkach drogowych (na szczęście trzy czwarte samobójców udaje się odratować). Po trzecie dlatego, że idea Intronizacji musi się zakorzenić w umysłach i sercach naszych rodaków, a to wymaga przygotowania. W innych narodach, które miałyby pójść w nasze ślady – również by go wymagała. A tymczasem czas nagli, Paruzja coraz bliżej, zaś poszczególne narody, zamiast zbliżać się do Boga, odchodzą od Niego coraz dalej, co przypomina zbiorowe opętanie! Nie wątpimy, że Polska dokona Intronizacji, ale Polska oczyszczona i odnowiona. Aby taką mogła się stać, musi nadejść, związane z Paruzją, „prześwietlenie sumień”. Wtedy inne narody, które przez nie przejdą i ocaleją, pójdą w nasze ślady. A więc chodzi o kolejność odwrotną: najpierw Paruzja, potem Intronizacja.
– „Światowe Dni Młodzieży w Krakowie mogą być tą iskrą” – dał się słyszeć i taki głos… Nawet jeśli się odbędą, to chyba jednak młodzież nie spotka ani w Krakowie, ani w innych miastach Polski kogoś, kto by jej głosił bliskie Powtórne Przyjście Jezusa. Gdyby taki cud się stał i wszyscy uczestnicy, uwierzywszy w nie, ruszyliby w świat z tą niezwykłą wieścią, jak miałby ich głos dotrzeć do uszu 7 miliardów ludzi? Jakich musieliby użyć argumentów, żeby świat im uwierzył?
– Ktoś zapyta: a gdyby ukazały się nadzwyczajne „znaki na niebie i na ziemi”, zapowiedziane przez Pana Jezusa? Czy pod ich wpływem nie otworzyłyby się umysły i serca dla Przychodzącego? Jednak pomyślmy: nikt nie otrzymał tylu „znaków” co Żydzi, ale czy to umocniło ich w wierności Bogu? Groza wiejąca od Synaju, trzęsącego się i rozbrzmiewającego głosem trąb anielskich, nie powstrzymała ich od kultu złotego cielca. Później to właśnie oni jako naród   odrzucili   Jezusa.   Niektórzy   świadkowie   największych Jezusowych cudów, np. wskrzeszenia Łazarza, wkrótce po nich naradzali się, w jaki sposób Go zabić. Tak i teraz Boże „znaki”, nawet najbardziej zatrważające, niekoniecznie otworzą Bogu ludzkie serca, choćby samych ludzi powaliły na twarz jako „bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy” (Łk 21,25). Muzułmanie nie przyjmą nawet najbardziej przekonywających argumentów ani nie wypowiedzą z miłością Najświętszego Imienia Jezus (którym w większości gardzą i za którego uczczenie ścinają chrześcijanom głowy), dopóki nie staną przed Jezusem twarzą w twarz i nie poznają Go osobiście. A tego nie da im żadna „iskra”, tylko dopiero sama Paruzja – Przyjście Pana. Są więc obecnie w swej większości „niereformowalni”, podobnie zresztą jak wyznawcy innych religii, ateiści, ludzie areligijni (obojętni), masoni czy inni czciciele szatana.
Jeden z Bożych znaków – świetlisty krzyż na niebie – zapowiada sekretarka Bożego Miłosierdzia, święta Faustyna. Dane mi było go widzieć jako dziecku, gdy pokazywano mi przyszłość. Jestem przekonany, że nie będzie on właściwie zrozumiany nawet przez niektórych chrześcijan, a cóż dopiero przez innowierców lub niewierzących. Jedni zaczną się gorliwie modlić i robić sobie rachunek sumienia, inni pobiegną do banków, by się „zabezpieczyć na wszelki wypadek”, jeszcze inni będą robić wszystko, by zjawisko to wyjaśnić w sposób naturalny, a poważnie je traktujących – wyśmiać…
– Weźmy to pod uwagę, że nie może „iskra z Polski” wykonywać swojej misji głównie w sferze zewnętrznej, nawet gdyby do akcji przystąpiły tysiące misjonarzy, święci ludzie, wykorzystujący środki przekazu o zasięgu ogólnoświatowym, głosząc Paruzję w tysiącach języków i narzeczy. Świat jest dzisiaj pogrążony w takim chaosie – na wszystkich płaszczyznach, z duchową na czele – że wszelkie akcje, nawet najbardziej wzniosłe, nie miałyby powodzenia. Poza tym Polska ma w swych granicach względnie mało ludzi (nawet wśród hierarchów Kościoła), którzy wierzą w Paruzję jako wydarzenie odrębne od przyjścia Pana Jezusa na Sąd Ostateczny, jakże więc może przygotować innych do tego, czym sama nie żyje?!
A jednak… Polska… może to uczynić! Jednak pod warunkiem, że na wszystko, co z „iskrą” związane, patrzeć będziemy w zupełnie innej perspektywie: nie od strony ziemi, lecz od strony Nieba. Na ziemi liczą się „autorytety” wraz z całą zewnętrzną otoczką ich działania, a w Niebie – przeciwnie: ludzie nic nie znaczący w oczach tych „autorytetów”, ale także we własnych oczach bardzo mali, słabi i niepozorni – ewangeliczni „maluczcy” albo (w dawnym tłumaczeniu) „prostaczkowie”. Tylko takimi może posłużyć się Bóg do swoich własnych celów, gdyż oni nie będą kraść Mu Jego chwały, lecz właśnie eksponować Jego działanie, Jego miłość i Jego wszechmoc. Gdyby wokół tej Bożej sprawy zgromadziło się zbyt wielu, jak wokół Gedeona w jego walce z Madianitami i Amalekitami (Sdz 6,33-7,22), sobie i swojej „akcji” przypisywaliby wielkie rzeczy. Dlatego spośród 32 tysięcy Izraelitów gotowych do walki Bóg wskazał Gedeonowi tylko 300 żołnierzy, do tego nawet nieuzbrojonych, i przy ich pomocy odniósł zwycięstwo. Podobnie posłużył się Dawidem i jego procą w zwycięstwie nad Goliatem, a w konsekwencji nad całym wojskiem Filistynów. A „największy z narodzonych z niewiasty”, Jan Chrzciciel, czyż nie był wielki swoim poczuciem małości i niegodności? Czy jego jakby „hasłem życiowym” nie były słowa: „Trzeba, żebym ja się umniejszał, a On żeby wzrastał” (J 3,30)?
Tak więc nie liczba odpowiadających na Boże wezwanie do tworzenia „iskry” zadecyduje o doniosłych skutkach jej oddziaływania na świat, lecz ich otwartość na potężne działanie Ducha Świętego. Jeśli dwa tysiące lat temu Pan Jezus pragnął, by Ogień Ducha już zapłonął, to w chwili obecnej, poprzedzającej Jego Powtórne Przyjście, to pragnienie Jego Serca musi być szczególnie gorące. On potrzebuje ludzi płomiennego ducha, gotowych dla Boga na wszystko! Słusznie więc wyglądamy z nieba Eliasza na wozie ognistym, „zachowanego na czasy stosowne” (Syr 48,10). Skoro przybył w osobie świętego Jana Chrzciciela przy Pierwszym Przyjściu Mesjasza (Mt 17,12), czyżby nie miał przybyć i teraz?
Tym razem rolę „proroka jak ogień” (Syr 48,1) wypełnia przede wszystkim Prorokini naszych czasów Maryja, Niewiasta obleczona w słońce, jakże często przemawiająca do nas przez swoich wybrańców, ale także przez swoje łzy, nawet krwawe. Ona sama gromadzi teraz swoje dzieci, płomieniem miłości Jej Niepokalanego Serca zapalone, w Jej matczynym łonie na tę chwilę ukształtowane. Gromadzi je nie gdzie indziej, jak na mistycznej Golgocie świata, pod krzyżem swego Boskiego Syna. Gromadzi przed Obliczem Ojca Niebieskiego przy ołtarzach mszalnych, by zjednoczone z Ofiarą Jezusa, stały się „małymi Chrystusami” dla zbawienia niepokutujących grzeszników. Jako Oblubienica Ducha Świętego oczyszcza i otwiera szeroko ich serca, by napełniła je i rozpłomieniła Moc z Wysoka.
Maryja przyjęła na Golgocie rolę duchowej Matki całej ludzkości, więc teraz Ona sama kształtuje „iskrę z Polski”, gdy ludzkość zbliża się do momentu przełomowego – do „prześwietlenia sumień”, decydującego o wiecznym zbawieniu lub potępieniu całych miliardów. Jest w pełni uzasadnione, że tworzy „iskrę” z tych swoich dzieci, które oddały się Jej w niewolę miłości, pozwalając Jej czynić ze sobą, co sama uzna za słuszne. Korzystając z ich zgody na wszystko, układa teraz ich ręce i nogi na ich codziennym krzyżu, a w ich usta wkłada najpiękniejsze ze słów – krótkie, ale streszczające Jej własną odpowiedź Bożemu posłańcowi: TAK, AMEN – jak o tym dalej będzie mowa.

3. Do czego ma „iskra” przygotować świat?
– Kto koncentruje się na użytym przez Pana Jezusa w Dzienniczku sformułowaniu: „ostateczne przyjście” – często kojarzy je sobie, zapewne, z Sądem Ostatecznym, twierdząc, że aż do niego – do końca świata – nie będzie już żadnego innego „przyjścia” Pana. Twierdzenie takie jest jednak całkowicie błędne, choćby wychodziło z ust czy spod pióra nawet najwyższych rangą „autorytetów”!
Sąd Ostateczny obejmie mieszkańców ziemi – względnie niewielu w porównaniu z liczbą zmarłych – oraz dusze umarłych, łączące się z ciałami. Ponieważ dusze umarłych żyją już poza czasem, więc ich ciała, zmartwychwstając, zostaną wyniesione ponad czas i przestrzeń, wprowadzone do Domu Ojca albo do piekielnej otchłani, łącząc się z duszami. Tak więc Sąd Ostateczny będzie raczej pójściem ludzi do Boga, przed Jego Oblicze, a tym samym ich pełnym i ostatecznym wkroczeniem w nowe życie – już teraz wieczne, a nie przyjściem Boga-Człowieka do ludzi.
Gdyby zresztą nawet Sąd Ostateczny nazwać „przyjściem” Pana na ziemię, to na pewno Chrystus nie zamierza przebywać na niej z ludźmi na końcu świata, nawet w sposób dla nich niewidzialny. Twierdzenie, że miałby to uczynić po Sądzie Ostatecznym, brzmi szczególnie absurdalnie. W jakim celu miałby nasz Pan, przychodząc po raz ostatni, pozostawić na ziemi część ludzkości? Ziemia przestanie już być komukolwiek potrzebna – o żadnym budowaniu wtedy na niej Bożego Królestwa miłości i pokoju (także tryumfie Niepokalanego Serca Maryi) nie może być mowy! Tymczasem według słów Pana, dotyczących Jego Paruzji, spośród pracujących w polu i przy żarnach jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony (por. Mt 21, 40-41), a więc ludzkość zostanie przepołowiona. A przecież po Sądzie Ostatecznym nikt już na ziemi nie zostanie!
– W planach Bożych leży użycie bicza kataklizmów, by usunąć z ziemi nieposłusznych (ginących, niestety, razem ze świętymi). W nieujawnionej jeszcze części III Tajemnicy Fatimskiej mowa jest o tym, że ziemia w dużym stopniu opustoszeje, gdyż nawet całe narody zginą… Jan Paweł II na spotkaniu z dziennikarzami w Fuldzie zacytował zdanie z tej Tajemnicy: „Miliony ludzi umierać będą z minuty na minutę, a żywi będą zazdrościć umarłym”. Zgadza się to zresztą z zapowiedzią Pana Jezusa (wyżej cytowaną) o „narodach bezradnych wobec nawałnicy morza”. Kościół jednak ocaleje, chociaż – jak stwierdził Papież – będzie musiał oczyścić się, jak to zwykle bywało, we krwi męczenników. Po straszliwych kataklizmach (karze) ma więc on jeszcze swoją przyszłość na ziemi. Mamy więc prawo wierzyć, że nadejdą lepsze czasy, w których wiara rozkwitnie. Stanie się to właśnie w związku z Powtórnym Przyjściem Pana.
– To właśnie Przyjście – w Dzienniczku nazwane „ostatecznym”, zaś w tekstach innych osób uprzywilejowanych „powtórnym” – zbiegnie się w czasie z Tryumfem Niepokalanego Serca Maryi (Fatima), z epoką Ducha Świętego (św. Maksymilian Kolbe), z Nową Wiosną Kościoła i Nową Pięćdziesiątnicą (św. Jan Paweł II, ks. Stefan Gobbi, prawosławny teolog Sergiusz Bułgakow), z apokaliptycznym związaniem i uwięzieniem szatana-zwodziciela narodów. I niewątpliwie do tego właśnie wydarzenia „iskra z Polski” ma przygotować cały świat.
– Zastanawia mnie nieraz zarówno ignorancja, jak i w ogóle niechęć do zweryfikowania błędnych poglądów ze strony tych, którzy mają być nauczycielami i przewodnikami innych. Zdarza się, że gdy próbuję ich na to naprowadzać, zamykają się, a nawet stają się moimi wrogami. Jednak ja sam aż do „oświecenia” ok. roku 1983, mimo studiowania teologii dogmatycznej, nie miałem nawet mglistego pojęcia o tym, że Paruzja i Sąd Ostateczny mają być dwoma zupełnie różnymi i odległymi w czasie wydarzeniami eschatologicznymi. Nie dziwię się więc moim kolegom teologom, że mogą myśleć podobnie. Nie dziwię się też, że wobec postawionych im przeze mnie niektórych pytań milkną lub stają bezradni i przyznają, że nie zastanawiali się nad tym. Gdyby Pan Jezus nie pozwolił mi przeżyć Paruzji w taki sposób, jak będą ją przeżywać wkrótce wszyscy mieszkańcy ziemi – i ja dotychczas, być może, nie wychyliłbym się z szeregu tychże teologów. Teraz jednak za prawdziwość tego, o czym tu piszę, gotów jestem oddać życie. Gotów jestem także w każdej chwili przelać krew, by użyźniła sobą glebę pod jak najbujniejszy wzrost tego ziarna zaledwie kiełkującego, choć już obejmującego tysiące imion, nazwanego przez Pana Jezusa „iskrą z Polski”. I za to mojemu Panu z serca dziękuję!
Tym, którzy chcieliby w dalszym ciągu z uporem twierdzić, że przed końcem świata nie będzie żadnego przyjścia Jezusa – żadnej Paruzji – proponuję lekturę wybranych zdań z książki ks. Stefano Gobbiego, założyciela Kapłańskiego Ruchu Maryjnego. Należałem do tegoż ruchu od początku aż do końca jego istnienia w Polsce, kiedy to został zlikwidowany przez ks. kardynała Józefa Glempa. Polska jest więc jedynym krajem na świecie, w którym Ruch nie może istnieć na skalę krajową (natomiast każdy z biskupów ordynariuszy mógłby, gdyby chciał, reaktywować go w swojej diecezji). Jeśli ktoś z lekceważeniem powie: ks. Gobbi to dla mnie żaden autorytet – odpowiem mu tak: dla mnie to autorytet bardzo wysokiej rangi! Po pierwsze dlatego, że przekazuje nie swoje własne myśli, lecz orędzia otrzymane od Matki Bożej (ks. Gobbi zaczął je słyszeć w Fatimie). Po drugie dlatego, że Kapłański Ruch Maryjny zrzesza tysiące kapłanów z całego świata, z wieloma biskupami na czele, i przynosi wspaniałe duchowe owoce. Trzeci, i kto wie czy nie najważniejszy powód to fakt, że książka ks. Gobbiego przeszła przez cenzurę watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, która nie znalazła w niej najmniejszego błędu ani nieścisłości. Jedyna poprawka dotyczyła tytułu: zamiast „Matka Boża do kapłanów, swoich umiłowanych synów” brzmi on od tamtej pory: „Do kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej”. Śmiało można po tej cenzurze powiedzieć: tak Kościół i wszyscy jego członkowie mogą bezpiecznie nauczać. Jeśli więc i ja tak od lat nauczam, jestem nie „odmieńcem” albo „pomyleńcem”, lecz pozostaję w nurcie zdrowej nauki Kościoła.
Cytaty z książki opatruję datą, numerem i literą zdania lub akapitu. Podkreślenia w tekście pochodzą ode mnie. Książka jest do nabycia w wyd. Vox Domini, jest też na stronie internetowej tegoż wydawnictwa w postaci elektronicznej.

Vacallo   (Szwajcaria),   4.06.1995,   Uroczystość   Zesłania   Ducha Świętego
546. Języki ogniste
c W duchowym Wieczerniku Mojego Niepokalanego Serca powinno obecnie dokonać się cudowne wydarzenie drugiej Pięćdziesiątnicy, której wzywacie i oczekujecie.
d Na nowo zstąpią na Kościół i całą ludzkość cudowne ogniste języki.
e Języki Boskiego ognia przyniosą ciepło i życie ludzkości, która stała się obecnie zlodowaciała z powodu egoizmu i nienawiści, przemocy i wojen. Wysuszona ziemia otworzy się przez to na tchnienie Bożego Ducha. On przemieni ją w nowy i cudowny ogród, w którym Najświętsza Trójca ustanowi Swoją stałą siedzibę pośród was.
f Języki ognia zstąpią, aby oświetlić i uświęcić Kościół, który przeżywa mroczną godzinę Kalwarii; na Kościół, uderzony w swoich pasterzach; na Kościół zraniony w swoim stadzie, opuszczony i zdradzony przez swoje dzieci; wystawiony na gwałtowny wiatr błędów; ogarnięty utratą wiary i odstępstwem.
g Boski ogień Ducha Świętego uzdrowi go z wszelkiej choroby, oczyści z wszelkiej plamy i wszelkiej niewierności, przyoblecze nowym pięknem, okryje blaskiem w taki sposób, że będzie on mógł odnaleźć całą swą jedność i świętość. Wtedy Kościół da światu świadectwo o Jezusie – pełne, powszechne i doskonałe.
h Języki ognia zstąpią na was wszystkich, Moje biedne dzieci, tak zwiedzione i oszukane przez szatana i przez wszystkie złe duchy, które w tych latach odniosły swój największy tryumf. Zostaniecie oświeceni tym Bożym światłem i ujrzycie samych siebie w zwierciadle Bożej prawdy i świętości.
i Będzie to jakby sąd w pomniejszeniu, który otworzy wasze serca na przyjęcie wielkiego daru Bożego Miłosierdzia.
j Wtedy Duch Święty dokona nowego cudu powszechnej przemiany w sercach i w życiu wszystkich: grzesznicy się nawrócą, słabi zostaną  podtrzymani,  chorzy  zostaną  uzdrowieni,  oddaleni powrócą do domu Ojca, ofiary podziału i rozdzielenia odnajdą pełnię jedności.
k Dokona się tak cud drugiej Pięćdziesiątnicy. Nadejdzie on poprzez tryumf Mojego Niepokalanego Serca w świecie.
l To dopiero wtedy ujrzycie, jak ogniste języki Ducha Miłości będą odnawiać cały świat, który zostanie całkowicie przemieniony przez największe ujawnienie się Bożego Miłosierdzia.

**********

554. 7.10.1995
k Otwieram Panu nowe drogi na Jego powrót, którego oczekuje On z całą Swą ojcowską miłością.
l Wzywam Moje małe dzieci do stania się narzędziami zbawienia dla wszystkich. I tak cicho i pokornie przygotowuję codziennie i rozszerzam pośród was Królestwo Boże.
m Moje całkowite zwycięstwo dokona się poprzez tryumf Mojego Niepokalanego Serca na świecie. Cud Bożego Miłosierdzia odnowi wtedy oblicze tej ziemi i stanie się ona pachnącym i pięknym ogrodem, w którym Najświętsza Trójca przejrzy się z upodobaniem i otrzyma od całego stworzonego Wszechświata największą chwałę.

*********

Vacallo, 26.05.1996, Uroczystość Zesłania Ducha Świętego
574. Druga Pięćdziesiątnica
c – Druga Pięćdziesiątnica nadejdzie, aby przynieść ludzkości – która stała się ponownie pogańska i żyje pod potężnym wpływem Złego – pełną komunię życia z jej Panem, który ją stworzył, odkupił i ocalił. Cudowne  i  duchowe  języki  ognia  oczyszczą   serca   i  dusze wszystkich, którzy ujrzą samych siebie w Światłości Bożej i zostaną przeszyci ostrym mieczem Bożej Prawdy.
d – Druga Pięćdziesiątnica przyjdzie, aby poprowadzić cały Kościół na szczyt Jego wielkiego blasku. Duch Mądrości poprowadzi go do doskonałej wierności Ewangelii; Duch Rady będzie mu towarzyszył i pocieszy go w jego uciskach; Duch mocy poprowadzi go do dawania codziennego, heroicznego świadectwa Jezusowi. Przede wszystkim Duch Święty udzieli Kościołowi drogocennego daru jego pełnej jedności i największej świętości. To dopiero wtedy Jezus przyniesie mu Swe Królestwo chwały.
e – Druga Pięćdziesiątnica ogarnie serca, aby je przemienić i uczynić wrażliwymi i otwartymi na miłość, pokornymi i miłosiernymi, wolnymi od wszelkiego egoizmu i wszelkiej złośliwości. Wtedy Duch Święty przemieni serca kamienne w serca z ciała.
f – Druga Pięćdziesiątnica spali ogniem Boskiej miłości grzechy, które zaciemniają piękno waszych dusz. W ten sposób na nowo powrócą one do pełnej wspólnoty życia z Bogiem, staną się uprzywilejowanym ogrodem Jego obecności. W tym świetlistym ogrodzie rozkwitną wszystkie cnoty, pielęgnowane ze szczególną troską przeze Mnie, waszą niebieską Ogrodniczkę.
g – […] Narody staną się wtedy częścią jednej wielkiej rodziny, zgromadzonej i pobłogosławionej obecnością Pana pomiędzy wami.

**********

Marsylia   (Francja),   18.05.1997,   Uroczystość   Zesłania   Ducha Świętego
595. W światłości Jego prawdy
b Duch Święty da Swoje doskonałe świadectwo.
c To świadectwo Ducha przekona świat o grzechu.
d W świetle Jego Prawdy cała ludzkość zrozumie przepaść, w którą pozwoliła się wprowadzić przez szatana pragnącego w niej i przez nią powtórzyć gest pychy swego odrzucenia Boga i Jego Prawa.
[Ludzkość]   przez  Boski  ogień  Ducha  Świętego   zostanie całkowicie oczyszczona, by mógł powrócić ten ogród, w którym Najświętsza Trójca otrzyma Swą największą chwałę.
g To świadectwo Ducha odnowi dogłębnie Kościół.
h W świetle Jego Prawdy Kościół zobaczy siebie samego w całej swej ludzkiej słabości i zostanie uleczony ze swego kryzysu wiary, uwolniony z zasadzek błędów, które rozszerzyły w nim głęboką ranę odstępstwa i niewierności.
i Odnowiony przez Boski ogień Ducha Świętego cały Kościół będzie odzwierciedlać chwałę swego Pana i stanie się Oblubienicą wierną i czystą, całą piękną, bez skazy i zmarszczki, na podobieństwo swej Niebieskiej Mamy.
j To świadectwo Ducha doprowadzi was do zrozumienia całej Prawdy.
k W świetle Jego Prawdy wszystkim ukaże się zbawcza moc Ewangelii Jezusa, który wszędzie rozszerzy Swój Boski blask. I tak będzie się słuchać Jezusa w Jego słowie, pójdzie się drogami przez Niego wyznaczonymi, będzie się naśladować Jego życie i uwielbiać Jego Osobę.
l Nadeszła godzina, w której wszyscy powinni uwielbić Mojego Syna Jezusa. Przez cud Drugiej Pięćdziesiątnicy ludzkość uzna na nowo Jezusa Chrystusa za swojego Odkupiciela i za swojego jedynego Zbawiciela.
m Wtedy Duch Święty otworzy serca i dusze na przyjęcie Chrystusa, który powróci do was w blasku Swojej Boskiej chwały.
n Tak Moje Niepokalane Serce odniesie w końcu Swój wielki tryumf.

**********

Rubbio (Vicenza), 6.08.1997, Święto Przemienienia Pańskiego
597. Król wiecznej chwały
b Jak przed trzema apostołami – Piotrem, Janem i Jakubem – [Jezus] przemienił się na górze Tabor, tak i wam się ukaże w blasku Swojej Boskiej chwały, gdy ze Mną wstąpicie na świętą górę pokory i małości, miłości i czystości, milczenia i modlitwy.
j Król wiecznej chwały. Gdy Jezus powróci w Swej Boskiej chwale i ukaże się całej ludzkości, każdy będzie wezwany do przeżycia takiego samego doświadczenia, jakie Piotr, Jakub i Jan przeżyli na górze Tabor. Jezus bowiem ukaże się w Swoim blasku i ludzkość zostanie całkowicie przekształcona przez największą wspaniałość Jego Boskości.
k Cały świat ogłosi wtedy Jezusa Chrystusa Synem Bożym, obrazem doskonałym Ojca, Słowem, które stało się człowiekiem, jednym i jedynym Zbawicielem – Tym, przez którego wszystko się stało i który ma potęgę podporządkować Sobie wszystko. Jezus przyniesie Swe królestwo na świat i nastanie królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.

**********

Sale (Aleksandria), 21.11.1997, Ofiarowanie N.M.P.
601. Podobni do Jezusa Ukrzyżowanego
c Podobni do Jezusa Ukrzyżowanego w waszej codziennej kapłańskiej posłudze. Nadeszły czasy kiedy wy, Moi najmilsi synowie, powinniście wypić aż do dna gorzki kielich, przygotowany wam przez Ojca Niebieskiego. Wzrastają wewnętrzne cierpienia, wywołane waszymi własnymi ograniczeniami, ludzką nędzą, przez to, że odczuwacie w waszym życiu ciężar waszej tak wielkiej słabości. Głębokie cierpienia wzrastają też z powodu niezrozumienia i odsuwania was na bok, co często was dotyka. Proszę was, żebyście skosztowali bolesnej godziny w Getsemani. d Podobni do Jezusa Ukrzyżowanego szczególnie w licznych cierpieniach zewnętrznych. Potrzebuję waszego kapłańskiego cierpienia. Także dla każdego z was przygotowałam chwilę osobistego ukrzyżowania.
f Upodabniam was do Mojego Ukrzyżowanego Syna zwłaszcza poprzez cierpienia fizyczne, jakie znosicie ulegle i z miłością. Ja zaś jestem przy was z tą samą macierzyńską troskliwością, z jaką trwałam przy boku Jezusa w chwilach Jego krwawej Męki i ofiary na Krzyżu.
h Odwagi! Podejmijcie na nowo drogę ufnie i z nadzieją. Zbliżacie się do chwil łaski, w których ujrzycie spływające na świat potoki Bożego Miłosierdzia. Świat zostanie wtedy oczyszczony przez Boski ogień Miłości i będzie całkowicie odnowiony, ażeby Jezus mógł przynieść wam Swe Królestwo Łaski i świętości, sprawiedliwości, miłości i pokoju.

**********

Vacallo    (Szwajcaria),    8.12.1997    Uroczystość    Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
602. Otwórzcie drzwi Chrystusowi
k Otwórzcie drzwi Chrystusowi. Otwórzcie drzwi życia Chrystusowi, gdy powróci w blasku Swej chwały. Życie chrześcijańskie powinno być zawsze ukierunkowane na to oczekiwanie. Dlatego też zaprasza was do życia w ufności i wielkiej nadziei. Z dziecięcym oddaniem pozwólcie się nieść w ramionach Ojca Niebieskiego. l Wtedy każdy dzień tego bolesnego czasu przeżyjecie pogodnie i radośnie. Cierpienia bowiem chwili obecnej nie są porównywalne z oczekującą was chwałą, kiedy Chrystus ukaże się i kiedy ujrzycie Go takim jakim jest, w całym oślepiającym blasku Jego Boskiego piękna.

4. Rozwiązanie tajemnicy „iskry z Polski”.
Jak widzimy, Matka Boża, Prorokini Końca Czasów (nie końca świata!), przybliża nam dość szczegółowo zarówno same wydarzenia, które składają się na pojęcie Powtórnego Przyjścia Jezusa albo Jego Paruzji, jak też ich klimat duchowy oraz cel, który stawia sobie Bóg: doprowadzić dusze ludzkie i otaczający nas świat do stanu doskonałości. Nie nastąpi to bez udziału i zaangażowania całego Kościoła. Ofiarę dzieci Kościoła jego Matka porównuje do tej na Kalwarii, zaś moment przełomowy – spotkanie osobiste każdego z Jezusem – ma mieć najwyraźniej podwójny charakter: ekstazy Taboru, ale także bolesnego sądu. Wszyscy „ujrzą samych siebie w Światłości Bożej i zostaną przeszyci ostrym mieczem Bożej Prawdy”.
Matko Najświętsza, nasza Nauczycielko, a co z Polską…? Gdzie tu miejsce dla naszej „iskry”?
– Wydarzenia, które wam zapowiedziałam – taką wyobrażam sobie odpowiedź Maryi – będą wstrząsem dla całej ludzkości, zupełnie do nich nieprzygotowanej. Czyż Mój Boski Syn nie zapowiadał, że przyjdzie niespodziewanie – jak złodziej w nocy, jak oblubieniec powracający z wesela, jak gospodarz po długiej podróży? Jego przyjście będzie się wiązało z oczyszczeniem ziemi nie tylko z grzechu, ale także z grzeszników, zamykających przed Nim serca, chociaż mieli czuwać i oczekiwać Go z miłością. Ewangeliści zapisali Jego słowa budzące grozę, gdyż mówił o ciemnościach zalegających ziemię i o morskiej nawałnicy, wdzierającej się na lądy. A czy Ja sama nie ostrzegałam was, że całe nieposłuszne narody zginą, a żywi będą zazdrościć umarłym? W tylu miejscach objawień naświetlałam te wydarzenia!
Mój Boski Syn, w oparciu o swoje przypowieści, wielokrotnie kierował do swoich słuchaczy, ale także do całej ludzkości wszystkich czasów, jakże mocne i znamienne wezwanie: „Czuwajcie!” Pierwsi chrześcijanie czekali na Jego powrót tak intensywnie i w takim napięciu, że sprzedawali majątki, nie chcieli zawierać małżeństw czy nawet podejmować pracy. Za to teraz prawie wszyscy ignorują to Jego wezwanie, i to nawet tym wyraźniej, im bliżej jest Jego przyjście! Dlatego przychodzę do Polski – do tego kraju, który od dawna sama wybrałam na swoje królestwo; przychodzę z nadzieją, że Moje najmniejsze (takimi też są we własnych oczach) dzieci odpowiedzą na Moje wezwanie.
Wiecie, jak z dzieci-pastuszków ukształtowałam sobie w Fatimie mężnych apostołów: najpierw pokazałam im piekło, w którego istnienie wątpią dzisiaj ludzie. Gdy dzieci przejęły się strasznym losem potępionych na wieki (chociaż trudno im było pojąć nieskończoność tej męki), zapragnęły ratować od piekła kogo się tylko da, i to nawet za bardzo wysoką cenę. Niektóre ich umartwienia Mnie ofiarowane byłyby zbyt trudne nawet dla dorosłych.
Wiem, że i wy przejmujecie się strasznym losem żyjących w grzechach ciężkich, a często macie ich nawet w gronie swoich najbliższych. Nie wymagam od was wielkich umartwień, ale przede wszystkim przyjęcia tych trudów, doświadczeń i niewielkich cierpień, które miłujący Bóg na was dopuszcza. Jeśli je przyjmiecie bez buntu, to już wiele, ale to jeszcze nie wszystko. W pełni staną się one waszym krzyżem, a więc i narzędziem apostolstwa na rzecz tych zagrożonych, gdy je nie tylko przyjmiecie, ale i ofiarujecie Ojcu Niebieskiemu dla uratowania tamtych.
To prawda, że jesteście bardzo niedoskonali, a więc towarzyszy wam świadomość, że i wasza ofiara ma niewielką wartość. Przekonanie to powiększa piekielny przeciwnik, który wam to wmawia, a ponadto straszy was nadmiernym ciężarem krzyża, który mógłby was „przywalić”. On wie doskonale, ile traci dusz, nad których zdobyciem pracował całymi latami, więc chce was zniechęcić do tego dzieła. Mówię wam jednak, że od waszej ofiary Bóg uzależnił zbawienie wielu i dlatego nie możecie Go zawieść! On sam nadaje wartość waszym niedoskonałym ofiarom, gdy jednoczycie się z Jego Synem, patrzy na was przez Jego otwarte rany. On przyjmuje maleńką kroplę waszej ofiary i łączy ją z oceanem Najświętszej Ofiary, a wtedy ta kropla staje się oceanem. Jako żertwy ofiarne, rozpięte na codziennym krzyżu, możecie w sposób niepozorny, a nawet nieznany ani wam samym, ani innym ludziom, dokonać najwspanialszej w całym waszym ziemskim życiu rzeczy: pomóc się zbawić choćby jednemu człowiekowi… a nawet… całej ludzkości! To właśnie wasze zjednoczenie z Jezusem nadaje wartość waszym apostolskim czynom, do których – jak widzicie w Fatimie – zdolne są nawet małe dzieci. Powołuję więc was, którzy to zaczynacie rozumieć, do utworzenia „iskry”, zapowiedzianej przez Mojego Boskiego Syna. Mogę was powoływać, gdy tylko zaczyna was przenikać Boski Ogień, uzdalniający was do bycia żertwą ofiarną.
Wiem, że wielu z was już wcześniej weszło na tę drogę. Składaliście swoje ofiarki – jak to obrazowo ujął Mój ukochany syn, święty Ludwik Grignion – na złotej „tacy” Mojego Niepokalanego Serca, bym mogła zanieść je przed tron Boga. Na tej „tacy” – pisał on – nawet nieforemna marchewka ubogiego rolnika jest przez Boga przyjęta jako cenny dar. Teraz bądźcie przekonani, że wasz dar nabiera większej wartości, niż kiedykolwiek dotychczas. Potrzebny jest całej zagrożonej ludzkości. Powiedziałam o tym Mojej ukochanej córce, ukrytej zakonnicy węgierskiej, już 60 lat temu. Dałam wam przez nią także wspaniałe obietnice. Oto Moje słowa:
„Moje dzieci, cały świat jest w niebezpieczeństwie – pokój, moralność, miłość, wiara. Wzywam więc was do apostolstwa – was, wybranych – żeby Bóg za cenę waszej ofiary, ochoczo złożonej z życia, wylał strumień swego Miłosierdzia. Możecie uratować od potępienia niezliczoną liczbę dusz, jeśli cierpliwie nieść będziecie cząsteczkę krzyża Mojego Boskiego Syna, którą On wam ofiarował.
Wkrótce świat ujrzy tyle śmierci, cierpienia i spustoszenia, jakiego nigdy nie było od początku czasów. Proszę was, pomóżcie Mi zbawić Moje dzieci. Sama nie mogę ich uratować – potrzebuję waszych rąk, waszych serc, waszej współpracy, waszych ofiar i cierpień za te dzieci. Złóżcie siebie w ofierze zadośćuczynienia, żeby wiele dusz zostało uratowanych przed nadejściem na świat utrapień. Co mam uczynić, żebyście zrozumieli, że godzina już wybiła, a kto nie jest przygotowany do uczty, będzie usunięty na zawsze bez nadziei przebaczenia?! Proszę was o pomoc, o ostatni wysiłek na te niezwykłe czasy. Pomóżcie Mi, waszej Matce, wyrwać z rąk szatana synów rozproszonych i przewrotnych. Co to za ból!!!… PrzecieżJezus przelał za nich swoją Krew, a oni wyrzekają się wiecznego szczęścia, wybierając piekło!!! Bądźcie gotowi, bo Bóg, Sędzia Sprawiedliwy, przychodzi sądzić i otworzyć Królestwo Miłości.

Pięć obietnic dla dusz-ofiar:
1.  Imię ich zostanie zapisane w miłością gorejącym Sercu Jezusa i Niepokalanym Sercu Maryi.
2.  Przez swoją ofiarę, zjednoczoną z zasługami Jezusa, uratują wiele dusz od wiecznego potępienia. Zasługi ich ofiar rozciągną się na dusze aż do końca świata.
3.  Nikt z członków ich rodzin nie zostanie potępiony, i to nawet wtedy, gdyby zewnętrzne pozory na to wskazywały: zanim ich dusza odłączy się od ciała, uzyskają łaskę żalu doskonałego.
4.  W dniu, w którym złożą siebie Bogu w ofierze, zostaną uwolnieni z czyśćca członkowie ich rodzin.
5.  W godzinie ich śmierci będę ich wspierać i towarzyszyć im – z pominięciem Czyśćca – [przed oblicze] Chwalebnej Trójcy Przenajświętszej, gdzie zajmą miejsce przygotowane im przez Pana i będą razem ze Mną szczęśliwi”.
Idąc tą drogą apostolstwa, wypełnicie swoje powołanie kapłańskie. Wynika ono nie ze święceń, lecz z Chrztu i z Bierzmowania, a polega na składaniu Bogu w ofierze samego siebie. O takim powołaniu, niezmiernie wzniosłym, mówił Mój Boski Syn tejże wybrance na Węgrzech: „Moje dzieci, każda poszczególna dusza, która z miłości do Mnie i do bliźniego składa siebie na tym ołtarzu ofiarnym, pomnaża stokrotnie chwałę Mojego Ojca i radość Mojej Matki. Zbudźcie się, Moje dzieci, i napełniajcie się coraz większą gorliwością! Mój Kościół święty jeszcze nigdy nie potrzebował tylu bezinteresownych ofiar co teraz. W miejsce wielu niewiernych kapłanów powołałem do życia Moich rybaków dusz (domyślne: dusze-ofiary, a więc osoby konsekrowane i ludzi świeckich). Ci są kapłanami Serc Jezusa i Maryi, powołanymi przez Pana, by w ciszy pracowali dla chwały Bożej i zbawiania dusz. Waszym   serdecznym   aktem   strzelistym   niech   będą   słowa:
Przyjdź Duch u Święty i przy gotuj serca na panowanie płomiennej miłości Dwóch Najświętszych Serc ”.

5. „Iskra z Polski”… już wykrzesana…? Moje świadectwo.
Jeśli całą moją powyższą argumentację – za i przeciw „iskrze” – uzna ktoś za logicznie uzasadnioną i to uzasadnienie trafi mu do przekonania – pozostaje mu ostatni krok: uznać, że ta „iskra” już zaistniała, a teraz musi tylko w pełni rozbłysnąć i ogarnąć wszystkie serca do niej powołane przez Boga. Mamy prawo sądzić, że gdy to nastąpi, Pan Jezus przyjdzie na ziemię, by ustanowić na niej swoje Królestwo!
Gdy ktoś w internetowej wyszukiwarce wpisze: iskra z Polski, będzie mógł obejrzeć amatorski film z mojej kaplicy, może niezbyt doskonały, ale na pewno „historyczny”. Widać na nim (20 grudnia 2014 roku, na zakończenie Mszy świętej z homilią, poruszającą apostolstwo „iskry”), jak pierwszych kilkanaście osób, odważnie rozkrzyżowując ręce, wypowiada przed ołtarzem słowa ofiarowania się Bogu za ludzkość w obliczu zbliżającej się Paruzji. Osoby te były kształtowane od lat w „Szkole Krzyża”, co roku w Wielki Piątek ponawiały swoją ofiarę, więc były do tego przygotowane. Nowością było „maksymalne podniesienie poprzeczki”: objęcie własną ofiarą całej ludzkości. Od tamtej pory wiele osób wkroczyło na tę drogę, odpowiadając na mój apel, zamieszczony w internecie na stronie „wobroniewiaryitradycji”, lecz ich liczbę zna tylko Bóg.
W książce „W Szkole Krzyża”, wydanej przez Michalineum, odpowiadam (w tomie I) na wiele pytań i wątpliwości, związanych z naszym krzyżem, np. czy niesie go ten, kto nie cierpi, albo jak to jest z leczeniem, gdy ktoś swoją chorobę ofiarował Bogu jako krzyż. W tomie II zamieszczam m.in. wstrząsającą modlitwę, której nauczył nasz Pan włoską mistyczkę Marię Valtortę: „Dzięki Ci, Panie, za dar bólu” (str. 167). Tak modli się schorowana kobieta, która apostołuje w swoim łóżku, uważając się za duszę-ofiarę. Nie jest prawdą, że to obraz „ponury”, gdyż Maria jest wspierana nieznanymi nam łaskami i darami Bożymi, niosącymi jej pociechę, moc wewnętrzną, radość. Łask nigdy nie zabraknie żadnej z dusz-ofiar, możemy być tego pewni. Te dzielne szeregi walczących o Boże Królestwo na pierwszej linii frontu obejmuję swoim kapłańskim błogosławieństwem codziennie o 15-tej, w Godzinie Miłosierdzia, wspieram także swoją modlitwą w każdej Mszy świętej.
Pytającym, jak przyłączyć się do naszej „iskry”, wyjaśniam, że zawsze, nawet przy grupowym poświęceniu się Bogu za ludzkość, chodzi o akt osobisty (tekst zamieszczę na końcu), który równie dobrze może być odczytany w ciszy własnego domu. Gdyby ktoś nie odczytał zaproponowanych tu słów, lecz posłużył się własnymi i potwierdził je – choćby bardzo krótkie – swoim „Amen”, na pewno jego ofiara będzie przez Boga przyjęta. Będzie też go obowiązywać kroczenie tą drogą aż do ewentualnego wyraźnego odwołania. Tak jest: w każdej chwili jest wolny i może się wycofać, mówiąc o tym Bogu. Mogłoby to nastąpić np. wtedy, gdyby codzienny krzyż uznał za zbyt ciężki i jako takiego nie chciałby go dłużej nieść. Gdyby później ujrzał go w innym świetle, zawsze może na tę drogę powrócić.
Niech nikt nie wątpi, że to piękne, choć na co dzień ukryte, powołanie nabiera właśnie teraz szczególnego znaczenia. Świadczą o tym chociażby wyżej cytowane słowa Pana Jezusa z orędzi na Węgrzech: „Mój Kościół święty jeszcze nigdy nie potrzebował tylu bezinteresownych ofiar co teraz”. Nie obawiajmy się: ta „akcja ratunkowa” nie potrwa długo, gdyż wkrótce doczekamy świata odnowionego, szczęśliwego, jakby „rajskiego”, bez dzisiejszych problemów. A przede wszystkim cieszmy się tym, że możemy pomóc innym w drodze do Nieba, dzięki czemu będziemy przez całą wieczność radować się także ich szczęściem, a z nami całe Niebo. Bo czyż nie jest „większa radość w Niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z 99 sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia”?
Jeśli przyjąć, że „Iskrę z Polski” tworzy każdy, kto ofiaruje się za ludzkość i jej nawrócenie, moja osoba przestaje tu mieć już teraz jakiekolwiek znaczenie. Sama idea podjęcia i ofiarowania Bogu osobistego krzyża jest w Kościele od dawna znana i nie kwestionowana, chyba że przez Lutra i jego współwyznawców. Nie muszę więc podejmować podróży na inny kontynent, by ją głosić. Chyba pozostaje mi tylko to, co nadal uważam za swój obowiązek: wspierać duchowo szeregi apostołów, i to niezależnie od tego gdzie będę. Jestem przekonany, że jedni drugim przekażą to, co sami uznali za ważne i cenne, że „nie zakopią skarbu w ziemi”, lecz będą dobrze z niego korzystać. Bóg będzie wzrastał w życiu tych osób tym wyraźniej, im bardziej będzie malał Jego sługa, zgodnie z „regułą”, sformułowaną przez świętego Jana Chrzciciela (J 3,30). Nie mam żadnego powodu do przypisywania sobie czegokolwiek. Patron dnia dzisiejszego (26 czerwca), Escrivá de Balaguer, słusznie mnie poucza: „Nie zapominaj, że jesteś… koszem na śmieci. Toteż jeśli zdarzy się, że Boski Ogrodnik […] napełni cię wspaniałymi kwiatami – ani ich woń, ani barwy upiększające twoją brzydotę nie powinny wbijać cię w dumę […]. Jesteś pojemnikiem na odpadki” („Droga” 592).
Mimo wszystko czuję, że na samym końcu ta „śmietniczka” powinna jeszcze się odezwać…! Z zażenowaniem odważam się na zakończenie powierzyć Czytelnikom garść osobistych wspomnień. Przed laty mój spowiednik, profesor seminarium zmarły w opinii świętości, sugerował mi opisanie mojej drogi życiowej – działania Boga w mojej duszy – jednak wówczas nie byłem w stanie tego wykonać. Teraz uczynię to fragmentarycznie ze względu na zadanie, które mi Bóg powierzył.
Nikt z mojej rodziny nie miał pojęcia, że prowadzę „podwójne życie”: to zwykłe, codzienne, podlegające naturalnemu rozwojowi, i duchowe, wykraczające znacznie ponad mój wiek, będące pod kontrolą mieszkańców Nieba. Jest pewne, że jako trzylatek wiedziałem z całkowitą pewnością, że będę kapłanem, choć nikt z dorosłych o tym ze mną nie rozmawiał. Bardzo możliwe, że mogłem już wtedy mieć za sobą przeżycie, które teraz opiszę.
Od początku któregoś roku liczyłem w napięciu kolejne miesiące – widzę do dzisiaj tę tarczę kalendarza, podobną do tarczy zegara z przesuwającą się wskazówką, jak też zmieniające się pory roku. Nie mogłem doczekać się chwili, zapowiedzianej mi przez kogoś z Nieba. Miało to być osobiste spotkanie z Bogiem. Pamiętam nie tylko napięcie, ale coś więcej: wewnętrzne wyciszenie, radość, a zarazem świadomość powagi czy doniosłości zbliżającego się wydarzenia.
Nadszedł wreszcie oczekiwany dzień. Najświętsza Maryja Dziewica wzięła mnie na ręce – tak zwyczajnie, jak matka swoje małe dziecko – i zaniosła wprost przed Oblicze Boga. Słowo „Oblicze” jest tu chyba właściwsze niż „tron”, chociaż Bóg rzeczywiście siedział na tronie. Była to Postać, której nie pamiętam wyglądu, a tylko kolosalną wielkość. Maryja, jakby unosząc się w przestrzeni, trzymała mnie na wprost Bożego Oblicza. Obecny był chyba cały Dwór Niebieski – otaczali mnie Aniołowie i Święci, jakoś uczestniczący w tym wydarzeniu, jakże mali w porównaniu z Siedzącym na Tronie.
Pewno padły jakieś słowa, których nie pamiętam, w każdym razie powierzona mi została ważna misja, która zapisała się w mojej podświadomości. Później wiele razy byłem duchem porywany „na niebo”, a unosząc się jakby w stanie nieważkości, chłonąłem różne tajemnicze pouczenia Boże. Charakterystyczne dla nich było to, że mnie zachwycały i pociągały, budząc gorące pragnienie „zanurzenia się” w nich jeszcze głębiej, a za chwilę doświadczałem cichego żalu, że ani nie mogę się w nich dalej „zanurzać”, ani sformułować w ziemskim języku, który by mi pozwolił je zapamiętać i przekazać innym. Pozostawało jednak głębokie przeświadczenie, że to co poznałem nigdy nie przeminie i jest moim skarbem, z którego będę mógł i umiał czerpać w przyszłości, o co sam Bóg się zatroszczy.
I chyba tak właśnie nieraz bywa: używam rozumu, zastanawiając się nad jakimś zagadnieniem czy prawdą, „dostrajam odbiornik duchowy”, i w pewnym momencie nagle przychodzi olśnienie: przecież to takie proste i jasne! Bardzo możliwe, że już kiedyś ktoś mi tę prawdę naświetlił, a teraz tylko wpadłem na jej trop i mogłem ją rozpoznać. Dotyczy to, być może, także zagadnienia w tej chwili poruszanego: „iskry z Polski”.
Przy okazji wspomnę, że nocami, lecz już w oparciu o wyobraźnię i pamięć wyobrażeniową, bywałem jako dziecko przenoszony w różne miejsca. Niektóre z nich widziałem takimi, jakimi były w tamtej chwili, a potem przyszłą ich przemianę, i to niekiedy tak uderzającą, że aż mnie szokowała. I tak, na przykład, wieś w której się wychowałem, liczącą wówczas dwadzieścia domów, widziałem jako dzielnicę miasta: zabudowane pola i ugory (te były wtedy placami naszych zabaw), a zamiast piaszczystych dróg z wyżłobionymi przez wozy konne koleinami – wyasfaltowane ulice… Bywałem także w miejscach zupełnie sobie nieznanych, które później, na przestrzeni lat, rozpoznałem po charakterystycznych szczegółach.
Zapamiętałem również miejsca z dalszej (wówczas) przyszłości, z których emanowało to piękno i ta atmosfera, którą próbowałem nieudolnie oddać w swojej powieści „Z Aniołem do Nowego Świata”. Jestem przekonany, że wkrótce ci mieszkańcy ziemi, których Bóg uzna za godnych życia w tym „Nowym Świecie”, będą mogli zweryfikować to co opisałem, a za czym – jak niektórzy z czytelników mi powiedzieli – już dzisiaj tęsknią…
Ostatnie z serii moich najbardziej wzniosłych spotkań z Bogiem miało miejsce w czasie nocnej modlitwy w kościele, w którym byłem proboszczem, około 1983 roku. Było to przeżycie Powtórnego Przyjścia Jezusa. Doświadczyłem go w sposób tak realistyczny, że wyszedłem z kościoła z głębokim przekonaniem, że w tej chwili podobne doświadczenie stało się udziałem wszystkich mieszkańców ziemi. Powoli i z trudem uświadamiałem sobie, że ponieważ nikt się nie obudził – świadkiem Paruzji byłem tylko ja sam, ale wkrótce będzie nim cała ludzkość.
Teraz wiem, co znaczą słowa aniołów z Góry Oliwnej: „Ten Jezus, wzięty od was do Nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do Nieba” (Dz 1,11). „Tak samo” znaczy: w swojej chwale, w ogromnym blasku, w mesjańskim majestacie. Będzie to chwała przyćmiona, a blask na tyle stonowany, by mogły go oglądać nasze ziemskie oczy. Przyjdzie nasz Pan w otoczeniu aniołów. Będzie to dla ludzi jakby krótka ekstaza, i to także dla tych, którzy Jezusa nie znali, a nawet Go odrzucili. Ekstaza polegająca na tym, że na chwilę stracą świadomość istnienia świata zewnętrznego, a zatoną w przeżywaniu wizji o charakterze czysto duchowym.
Ten pierwszy moment spotkania z Panem będzie piękny i podniosły, jednak inaczej przeżyją go ci, którzy Jezusa kochali i dla Niego żyli, a inaczej pozostali. Pierwsi z radością przylgną do Niego i będą sycić się Jego miłością, drudzy natomiast będą onieśmieleni, a niektórzy wręcz przestraszeni. Jest zrozumiałe, że gdy dziecko chce ofiarować swojemu tacie „cenny skarb”, by sprawić mu radość, zachowuje się inaczej niż to dziecko, które w czymś zawiniło i dlatego opuszcza przed nim ze wstydem głowę, a nawet ucieka od niego jak najdalej w obawie przed karą.
Za chwilę całkowicie zmieni się charakter wizji: wszyscy mieszkańcy ziemi będą oglądać całe swoje życie od czasu, gdy jako dzieci nauczyli się odróżniać dobro od zła. Ogląd ten będzie zasadniczo różnił się od naszego zwykłego rachunku sumienia, gdyż pozwoli nam spojrzeć na każdy szczegół przeszłego życia oczyma samego Boga. Bóg odsłoni przed nami nie tylko same czyny wraz z większym lub mniejszym stopniem udziału w nich naszego rozumu i woli, ale coś więcej: konsekwencje naszych czynów, sięgające daleko w przyszłość, w życie innych ludzi.
Chyba nic nie naświetli nam lepiej tego czekającego nas wydarzenia jak opis tego, co przeżyła Gloria Polo, autorka książki „Trafiona przez piorun”. Ta kolumbijska lekarka nazywana była przez swoje otoczenie „świętą” ze względu na to, że pomagała wielu osobom, choć nie zawsze do dobrego. Uwierzywszy w swoją „świętość”, przeżyła ogromny szok, gdy będąc w śmierci klinicznej, zobaczyła nie tylko całe swoje życie, ale także miejsce wiecznego potępienia, na które sobie zasłużyła. Poznała, w jak wielkim stopniu łamała kolejne Boże przykazania i jak przez nią cierpieli i grzeszyli inni.
To Powtórne Przyjście Pana związane więc będzie z „małym sądem”, jak można go nazwać w odróżnieniu od Sądu Ostatecznego. Będzie to zarazem „ostrzeżenie” dla idących błędną drogą, gdy zobaczą, dokąd ona zmierza. Znalezienie się twarzą w twarz przed Jezusem może być strasznie trudne i bolesne dla tych właśnie ludzi, którzy w owym momencie może by i chcieli wrócić do Boga, lecz zabraknie im ufności w Boże Miłosierdzie, a ponadto siły, odwagi, determinacji – podobnie jak owadowi schwytanemu w sieć pająka. Jest bardzo możliwe, że ci, którzy wtedy będą umierać, mogą być pogrążeni w rozpaczy i buncie przeciwko Bogu, którego w ziemskim życiu znać nie chcieli. W momencie ich śmierci właśnie „iskra z Polski” może być dla nich ratunkiem, a więc ci, którzy już od dzisiaj ofiarowują za nich swój codzienny krzyż.
Uważam, że to przeżycie z 1983 roku było jakby klamrą, spinającą wizytę w Niebie we wczesnym dzieciństwie z całym moim późniejszym życiem. Zainspirowało mnie ono do odczytania na nowo Apokalipsy świętego Jana oraz innych ksiąg Pisma Świętego, zwłaszcza Ewangelii, Psalmów, „apokalipsy” Proroków Starego Testamentu. Owocem tej lektury jest „Litania Oczekujących Powrotu swego Pana”, wydrukowana po raz pierwszy przez wydawnictwo Michalineum w mojej książce „Z błogosławionymi Hiacyntą i Franciszkiem w XXI wiek” w roku 2000. Składa się ona z trzech równych części, opartych na bazie: I – Pisma Świętego Starego Testamentu, II – Nowego Testamentu oraz III – Maryjnych objawień charyzmatycznych, uznanych przez Kościół za nadprzyrodzone, połączonych ze sformułowaniami znanych mistyków i świętych.
Zdobyłem się także na wiele odważnych i zdecydowanych wypowiedzi na temat bliskiej już Paruzji, ustnych i pisemnych, do których należy „wywiad” dla TV Gloria z Barcelony (latem 2012 roku), zatytułowany „Widziałem Nowy Świat”, obecny na You Tube po polsku i po angielsku. Ponadto spotkanie z przychodzącym w Paruzji Jezusem dało mi siłę do znoszenia drwin, zwłaszcza ze strony księży, nazywających mnie „głosicielem końca świata”. Nikt z tych prześmiewców do dzisiaj nie potrafi odróżnić „końca świata” od „końca czasów”, a przecież to drugie określenie funkcjonuje już od dawna w objawieniach Maryjnych, uznanych przez Kościół za prawdziwe i nadprzyrodzone. Z myślą o tych źle poinformowanych rozpocząłem ostatnio wielką pracę nad wyodrębnieniem z Pisma Świętego zdań, wyraźnie odnoszących się czy to do powtórnego, czy to do ostatecznego (na Sąd Ostateczny) przyjścia Jezusa, wątpię jednak, czy będzie mi dane ją kontynuować, a cóż dopiero ukończyć…
Jeśli Bóg chce się kimś posłużyć do swoich własnych celów, musi go najpierw oczyścić z pychy, która należy do najgłębszych naszych ran, wyniesionych z Raju. Oczyszczenie to bywa zwykle bolesne i rozciągnięte w czasie. Tym bardziej bolesne, im bardziej ambitny jest dany człowiek, im bardziej uzdolniony i obdarowany. Na szczęście Miłosierny Bóg mnie nie oszczędzał, dopuszczając nieraz dotkliwe upokorzenia. Jestem Mu za to niezmiernie wdzięczny! Teraz, gdy naprowadził mnie na trop „iskry z Polski”, wydaje mi się, że na ziemi nie będę już Mu potrzebny i może mnie zabrać. Choć tęsknię za przepięknym „Nowym Światem”, w którym dane mi było bywać duchem, jednak bardziej tęsknię za Niebem. Mam nadzieję, że dana mi będzie wielka łaska użyźnienia swoją krwią ziemi pod zasiew Bożego ziarna, jak to miałem ukazane we wczesnym dzieciństwie. Czuwam więc i każdego dnia wołam: MARANA TA – PRZYJDŹ JEZU, PANIE, W SWEJ CHWALE DO NAS ZEJDŹ. MARANA TA – USŁYSZ WOŁANIE, BO SIĘ SPEŁNIŁY WIEKI.

Akt dla przyłączających się do „iskry z Polski”.
Może być zastąpiony własnymi słowami.
Warto go ponawiać w rocznicę przyłączenia się,
jak też w Wielki Piątek w zjednoczeniu z Jezusem-Ofiarą.

Ojcze Przedwieczny, / zbliża się godzina / Powtórnego Przyjścia na świat Twojego Syna, / związana z „Ostrzeżeniem”, / „małym sądem”, / „prześwietleniem sumień”. / Zanurzam więc wszystkich mieszkańców ziemi / w Najświętszej Krwi Jezusa, / ofiarowanej Tobie na ołtarzach świata. / Zanurzam ich w krwawych łzach, / płynących z figur i obrazów / Najświętszej Maryi Dziewicy oraz Świętych. /Zanurzam ich w trudzie i cierpieniach własnych, / składających się na mój codzienny krzyż. / Przez wszystkie dni, / dzielące nas jeszcze od Przyjścia Jezusa, / jednoczę swój krzyż z Jego Krzyżem, / a swoje serce z Jego Sercem. / Płomień swojej miłości / łączę z Ogniem Ducha Świętego, / rzuconym na ziemię przez Twojego Syna. / Jako ofiara za nawrócenie grzeszników ziemi / rozkrzyżowuję przed Tobą moje ręce / i tymi słowami oddaję się Tobie, mój Ojcze: / OTO JESTEM! / ŚWIĘTY BOŻE, / ŚWIĘTY MOCNY, / ŚWIĘTY NIEŚMIERTELNY, / ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI I NAD CAŁYM ŚWIATEM. / AMEN.

ks. Adam Skwarczyński
R., 27 czerwca 2015 r.

Pobierz:
1)   “Iskra” druku A4
2)  “Iskra” do czytania z ekranu
3) “Iskra” druk broszury PDF

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

88 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: “ISKRA Z POLSKI I” – ZAPROSZENIE DO UDZIAŁU I DO APOSTOLSTWA

  1. mc2 pisze:

    Jutro i przez kilka dni banki w Grecji , będą zamknięte. Wiadomo, strefa Euro za to zapłaci , bez względu jak się ta historia skończy, ciekawe czy zwolennicy waluty Euro nadal będą twierdzić że przed Euro nie ma ucieczki a im szybciej wejdziemy do strefy EURO tym lepiej..
    I jeszcze co to artykułu mam zapytanie : co się stanie Jeśli ks. Skwarczyński zostanie powołany z woli Pana do domu Ojca , a paruzja nie nastąpi. Z tego co pamiętam , ma byś świadkiem duchem i ciałem po tych wydarzeniach . I jeszcze jedno tak sobie pomyślałem , czy trzy dni ciemności mogą trwać dłużej niż 72 godziny ? Jeżeli by w skutek zmian ( jakiś ) ruch obrotowy ziemi wokół własnej osi zwolnił , to doba mogła by trwać dłużej . Doba mogła by trwać np 50 godzin .

    • Maggie pisze:

      @mc2:
      po pierwsze: co to za sceptyczne gdybania??? – mam nadzieje, ze nie ironiczne …. a Pan Jezus moze przyjść w asyście tych, ktorych wybierze żywych i umarłych, bo dla Boga nie ma nic niemozliwego.

      Po drugie: wszystko w reku Boga, a w wielu objawieniach jest warunek: jeżeli/jesli … tak, ze roznie moga sie sprawy obrócić nim wypełnieni sie Pismo Swiete.

      Po trzecie: to wielu teologow ma rozne opinie, ks.Adam o tym wspomina, a wobec tego my jako laicy nie powinnismy sie angażować w dysputy tylko starać sie żyć kochajac Pana Boga i blizniego, rozumiejąc, ze kiedys Slowa Pisma Swietego sie wypełnia.

    • Bogusia pisze:

      Z Woli Pana,wszyscy zostaniemy powolani,ale niekoniecznie do Domu Ojca…!
      Ruch obrotowy Ziemi wokol wlasnej osi, rowniez bedzie pracowal wedlug praw Samego Boga…!
      Zatem wszelkie prawa fizyki=zmiany ,rowniez funkcjonowac beda zgodnie z Wola Boga…!
      Modlmy sie za siebie i dzieci nasze ,bysmy przez „madrosci swoje”,nie podzielili losu „glupich panien”.
      Dziekujmy za wszelkie rady i podpowiedzi,tym ,ktorzy sa blisko Boga ,a Pan postawil ich nam na naszej drodze, jako Swoje Narzedzie ,ktore pomaga nam Go odnajdywac…,wielbic…, chwalic…i prowadzi nas do Nieba.
      Ksieze Adamie DZIEKUJE ,ze Jestes i niech Pan Uwielbiony bedzie w Twojej Osobie.
      Szczesc Boze…!!!

      • Maggie pisze:

        Od podziękowania powinnam zaczac, ale zajelam sie głosem osoby wchodzącej na niebezpieczna ścieżkę, zadajacej pytania jak ze starego wierszyka o Stasiu Pytalskim z ul.Trybunalskiej.

        Przylaczam sie do Bogusi. Bog zapłać Księże Adamie, niech Matka Najswietsza Otacza Nieustanna Opieka i Pomoca. Szczesc Boze !!!

      • mc2 pisze:

        Maggie , dlaczego ty mnie posądzasz o wkraczanie na niebezpieczną ,ścieżkę? bo ja ciebie o nic nie posądzam …po za tym masz jakieś dziwne skojarzenia z czasów trybuny gdy ja byłem dzieckiem…to jest osądzanie .
        A po za tym czy ty wiesz , w jakiej kwestii dokładnie odpowiadasz, bo ja wyjaśnię że ks. Skwarczyński opisywał swoje przebywanie na ziemi po paruzji. jako wędrowiec , odwiedzający przyjaciół z krwi i kości . Nie jako duch , co więcej w drugiej części swoich ,,przygód ” o ile się nie mylę został zamordowany ( już po paruzji ) . gdy pokolenie młodych ( urodzonych na ziemi już po paruzjii w czasie krótkiego okresu pokoju )szybko zapomniało o czasach zła , i trzech dniach ciemności i zbuntowało się przeciw Bogu , zabijając ludzi wierzących i oddających się Bogu. Jeżeli ks. Adam byłby tylko duchem po paruzji to nie dałoby się go zabić jak to uczynili młodzi buntownicy. Mam nadzieję że nie poplątałem chronologii. W razie czego Pani Maggie popraw tą chronologię .

    • Maggie pisze:

      @mc2: Jakie osadzenie? gdy bylo TYLKO ostrzeżenie, abys sie nie zaplatal w nonsensy, a poza tym niezbyt stosownie zwrócone w kierunku Ksiedza.

      Wierszyk, ktory wspomnialam nie ma nic wspolnego z jakas trybuna, a pamietam z dziecinstwa, bo mial uczyc zadawania sensownych i taktownych pytan. Zaczynał sie jakos tak: Przy ulicy Trybunalskiej mieszkał sobie Stas Pytalski. Pytaniami dreczyl ludzi … i tu nastepowaly liczne jego zaskakujące pytania

  2. Małgosia pisze:

    Niech nam wystarczą te tajemnice 🙂
    Pięć obietnic dla dusz-ofiar:
    1. Imię ich zostanie zapisane w miłością gorejącym Sercu Jezusa i Niepokalanym Sercu Maryi.
    2. Przez swoją ofiarę, zjednoczoną z zasługami Jezusa, uratują wiele dusz od wiecznego potępienia. Zasługi ich ofiar rozciągną się na dusze aż do końca świata.
    3. Nikt z członków ich rodzin nie zostanie potępiony, i to nawet wtedy, gdyby zewnętrzne pozory na to wskazywały: zanim ich dusza odłączy się od ciała, uzyskają łaskę żalu doskonałego.
    4. W dniu, w którym złożą siebie Bogu w ofierze, zostaną uwolnieni z czyśćca członkowie ich rodzin.
    5. W godzinie ich śmierci będę ich wspierać i towarzyszyć im – z pominięciem Czyśćca – [przed oblicze] Chwalebnej Trójcy Przenajświętszej, gdzie zajmą miejsce przygotowane im przez Pana i będą razem ze Mną szczęśliwi”.

    • Rena pisze:

      Ja również dziękuje serdecznie za ten piękny tekst oraz wielki przywilej przyłączenia sie do „Iskry z Polski” To nadaje wielki sens mojemu życiu i nadzieje na uratowanie tej część rodziny już tak daleko od Boga, że wydaje się że bezpowrotnie…

  3. Anonim pisze:

    Nie zrozumiałam do końca czy bycie duszą-ofiarą to ofiarowywanie codziennych cierpień za grzeszników czy proszenie Boga o jakieś cierpienie,które będzie ofiarą za grzeszników?

    • Sebro pisze:

      To pierwsze.
      Domagając się cierpienia można oberwać czymś nie do udźwignięcia.

      • Anonim pisze:

        Jak więc rozumieć: „…Będzie też go obowiązywać kroczenie tą drogą aż do ewentualnego wyraźnego odwołania. Tak jest: w każdej chwili jest wolny i może się wycofać, mówiąc o tym Bogu. Mogłoby to nastąpić np. wtedy, gdyby codzienny krzyż uznał za zbyt ciężki i jako takiego nie chciałby go dłużej nieść. Gdyby później ujrzał go w innym świetle, zawsze może na tę drogę powrócić.”
        Czy rezygnując z codziennego krzyża Pan nam go zabierze? Nie…. po co więc opcja rezygnacji z codziennego krzyża?

      • wobroniewiary pisze:

        To znaczy, że możesz odwołać ofiarowanie swych cierpień za innych – ale cierpień, które Bóg Ci zsyła, a nie takich jakich byś chciał. W książce ks. Adama w szkole krzyża” to wszystko jest wyjaśnione
        Jak i w tej codziennej modlitwie:
        „Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata.
        Ofiaruję Ci je za św. Kościół katolicki, za Ojca Świętego a zwłaszcza na intencje miesięczną oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne.
        Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu, Amen”

      • Monika pisze:

        @Anonim: czy sprzeciwianie się Bogu, Jego Świętej Woli nie jest odwróceniem się od Niego, od Jego Miłości do nas?
        Mówimy codziennie w Modlitwie Pańskiej: „bądź Wola Twoja”(nie moja) – czy więc nie oznacza to, że z Wolą Bożą chcemy się zgadzać, z tym co nas spotka, czy będzie to radość, czy smutek, zdrowie czy choroba, czy cierpienie malutkie czy duże, czy cokolwiek innego czego nawet nie wyobrażamy sobie?
        Ja tak to odbieram i chyba dobrze myślę? Nie mylę się tu, prawda?
        Bo co to znaczy jeśli nie zgadzamy się z Wolą Bożą i z tym co Pan Bóg na nas dopuszcza i ma dla nas przygotowane? Czy nie jesteśmy przeciwko Bogu wtedy?
        Bo akurat chcemy tylko swoją wolę wtedy pełnić. A my przecież nie wiemy lepiej od Pana Boga co jest dla nas dobre albo dla innych. Choćby dlatego nie możemy osądzać innych.

        Wówczas nawet nie możemy się modlić modlitwą: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się Imię Twoje, bądź Wola Twoja…” – gdy właśnie nie zgadzamy się z Wolą Bożą a chcemy świadomie pełnić tylko swoją Wolę.
        Jezus jest Panem!

      • Anonim pisze:

        Moje pytanie wynika z myślenia dlaczego ludzie mieliby rezygnować z ofiarowania cierpienia za innych skoro i tak cierpią i najlepiej rozumiejąc cierpienie mogą pomóc innym… Stąd wyniknęła wątpliwość czy dobrze rozumiem…

  4. Sebro pisze:

    Jesteśmy po wizycie onkologicznej, na której poznaliśmy wyrok. Nowotwór złośliwy prawej piersi z przerzutem na węzeł chłonny. Pierś jest na tyle mocno zajęta, że kwalifikuje się do całkowitego usunięcia, podobnie jak węzeł chłonny. Nie wiemy nawet czy mięsień też nie pójdzie w kosz.
    Robimy teraz wyniki przedoperacyjne i być może w przeciągu 2 tygodni Kasia pójdzie pod nóż, a potem chemia.
    Tu jest potrzebny cud w trybie ekspresowym. Chyba, że Bóg chce inaczej. To niech tylko da siły do dźwignięcia tego wszystkiego.

    • Anonim pisze:

      Będę pamiętać w modlitwie przez wstawiennictwo przed relikwiami Sw. O.Pio, S.Faustyny, M.Kolbe.

    • Anonim pisze:

      Jeśli któryś z tych świętych jest Wam bliski mogę Wam przesłać relikwię z prośbą byście później ofiarowali go również komuś potrzebującemu.

      • Bogusia pisze:

        @Anonim-mam pytanie ja jestem osoba ,ktora potrzebuje relikwie niektorych swietych
        ( mam Sw. Faustyny,ale sw.Ojca Pio i sw.M.Kolbe,bardzo chcialbym miec) .Chcialabym skontaktowac sie z Toba ,ale przez e-maila.
        Ewa ma moj adres ,jezeli pozwolisz,to chetnie do Ciebie napisze.
        Pozdrawiam i blogoslawie.

      • Bella pisze:

        @ Anonim,
        bliski jest mi św. Maksymilian Kolbe i bardzo proszę o Jego relikwię. Też chciałabym skontaktować się z Tobą przez maila za pośrednictwm p. Ewy.
        Boże, błogosław nam wszystkim !

    • wobroniewiary pisze:

      Sebastian, wysyłam Ci nr tel. do ks.Adama- czeka na tel. od Ciebie, ja dziś będę prosić NMP za Kasią – tam się wielkie cuda dzieją, i tu jest najwięcej uzdrowień z raka właśnie.

    • Maria Magdalena pisze:

      +++
      Proście NMP a Ona wstawi się za Wami u tronu Swego Syna

    • Aneta pisze:

      wpieram modlitwą

    • eska pisze:

      Proponuję Nowennę Pompejańską w intencji uzdrowienia Kasi z nowotworu – tak jak Nowennę za Ojczyznę – po jednej części na osobę. Biorę jedną część. Szukam kolejnych chętnych.

      • Maggie pisze:

        Nie moge przyrzekac, ale modlę sie za Kasie. Dzis odmawiając Litanie do Wszystkich Świętych,(dodaje samowolnie paru innych Świętych np dla Kasi św Peregryna), nasunela mi sie mysl, ze to dobra Litania do odmawiania razem przez cała rodzine Kasi – jak szturm do Nieba. Do tego, moze dodac od rodziny zamówienie, listowne Mszy Św w Sokolce, pomogło Polce ze Szwecji – a pojechać mozna pozniej… a Koronka do Jezusa w Najswietszym Sakramencie byla na WOWIT i był podany adres na ktory zgłaszać otrzymane Łaski. (Moze, Admini jeszcze raz ta Koronke z fotografia Monstrancji umieszcza?) JPII mówił modlic sie, zaufać tak by uwzgledniac Wole Boza.

      • Sebro pisze:

        Omadlają nas Kapucynki, Klaryski i Karmelitanki. Co dzień ktoś dzwoni i informuje o zamówionych Mszach Świętych. A nam wczoraj przyszła do głowy myśl, by we wstawiennictwo „wciągnąć” S.B. ks. Henriego Caffarela. Był on założycielem małżeńskiego ruchu Equipes Notre Dame, do którego. Kasią należymy. Niedawno zakończył się proces beatyfikacyjny ma poziomie diecezjalnym. Teraz potrzeba cudu za jego wstawiennictwem, by ruszyło dalej. Napisałem już do centrali ruchu z prośbą o udostępnienie modlitwy wstawienniczej jeśli jakaś jest. Wydaje mi się, że takie pomysły nie przychodzą ot tak sobie.

      • Mahejo pisze:

        Do Sebastiana z godz.10:33 (nie widziałam tam opcji „odpowiedz”) –
        Zanim otrzymasz modlitwę, o która napisałeś, wklejam co znalazłam:

        http://www.caffarel.org.pl/page20.html

        MODLITWA O BEATYFIKACJĘ
        SŁUGI BOŻEGO HENRI CAFFARELA

        Boże, nasz Ojcze,
        Ty roznieciłeś w głębi serca Twojego sługi, Henri Caffarela,
        płomień miłości, który związał go w pełni z Twoim Synem
        i rozpalił do głoszenia Go światu.

        Jako prorok naszych czasów
        ukazał godność i piękno każdego powołania,
        stosownie do słów, które Jezus kieruje do nas wszystkich: „Pójdź za mną”.

        On zachwycił małżonków doniosłością
        Sakramentu Małżeństwa,
        który wyraża tajemnicę jedności i płodnej miłości
        pomiędzy Chrystusem i Kościołem.

        On pokazał, że kapłani i pary małżeńskie
        są wezwani by wypełniać swym życiem
        powołanie do miłości.
        Wdowom ukazywał drogę: miłość jest silniejsza niż śmierć.

        Poruszony przez Ducha Świętego,
        prowadził wielu ludzi wierzących drogą modlitwy.
        Ogarnięty płomieniem gorliwości był
        Twoim mieszkaniem, Panie.

        Boże, nasz Ojcze,
        przez wstawiennictwo Maryi, Naszej Pani,
        prosimy Ciebie, byś przybliżył ten dzień,
        w którym Kościół ogłosi jego świętość,
        aby wszyscy odnaleźli radość
        z naśladowania Twojego Syna,
        według własnego powołania w Duchu Świętym.

        Boże, nasz Ojcze, wzywamy wstawiennictwa Ojca Caffarela, aby …
        (sprecyzuj swoją intencję – prośbę)

        „Nihil obstat”: 4-01-2006 r. – „Imprimatur”: 5-01-2006 r.
        Andre VINGT-TROIS – Arcybiskup Paryża

        Będę wobec tego od dziś modlić się za Was z Kasia tą modlitwą …
        Życzę wszelkiego Bożego Błogosławieństwa 🙂

      • Sylwia pisze:

        Ja również modlę się za Kasię

  5. wobroniewiary pisze:

    Włożył ikonę z Chrystusem do ula, by poświęcić miód. Oto, co zobaczył miesiąc później…
    Pewien hodowca pszczół zaobserwował, że w ostatnich latach jego pszczoły produkują coraz mniej miodu. Zmartwiony postanowił umieścić w ulu ikonę z Jezusem Chrystusem. Miał nadzieję, że w ten sposób uda mu się przezwyciężyć kryzys. Gdy miesiąc później zajrzał do ula, zauważył coś niezwykłego. Okazało się, że pszczoły z jakiegoś powodu pominęły ciało i twarz Jezusa na ikonie. Wyglądało to tak, jakby nie chciały zakryć twarzy Świętego. Mężczyzna natychmiast zrobił zdjęcie ula i umieścił je w Internecie. Wiele osób stwierdziło, że pszczoły w ten sposób chciały oddać cześć swojemu stwórcy.
    http://viralka.pl/wlozyl-ikone-z-chrystusem-do-ula-by-poswiecic-miod-oto-co-zobaczyl-miesiac-pozniej/

    • Monika pisze:

      Pszczoły, tak jak umiały (swoim sposobem) zrobiły swoją ramkę do obrazu – ikony Jezusa Chrystusa – niezwykłe a jednak bardzo naturalne. Nawet natura zna Boga.

  6. Maria Magdalena pisze:

  7. Rena pisze:

    A może ktoś przetłumaczy i wytłumaczy o co w tym chodzi? Panie wyglądają na szczęśliwe…

    • Maggie pisze:

      Troche skomplikowane aby dac jednoznaczna odpowiedz.
      Wieki temu uczyłam sie rosyjskiego i mam tylko kieszonkowy słownik, ktory tutaj zabralam z jednej wizyty w Polsce. Nie znam znaczenia jednego slowa i nie ma go w tym slowniczku: gomosiekam…. ale kojarzy sie mi ono z „teczowymi” , bo to jakby rdzen gomo (homo), z koncowka odnoszaca sie do komu.

      Panie we wiankach (!) ubrane na teczowo … więc byłoby to cos w rodzaju: Rosyjska odpowiedz gomosiekam całego swiata! …. ale moze to tez byc zakamuflowane tj miedzy wierszami, jako, ze (chyba) gdyby zmieniono jedna literę na gomosiekaN to znaczyloby, ze te panie są „homoniepewne” ale moga miec dzieci … ale i bez zmiany tej koncowki w tym slowie … to te WIANKI na glowach sa jakby porozumiewaczym mrugnieciem okiem. W Rosji bycie i szerzenie ideii hmoniepewnych jest karalne, więc skoro NIC nie wiadomo o tych paniach … we wiankach (!) na głowach (i kto fotografowal i w jakim celu), na starej rosyjskiej drodze z kurna chata za plecami … mozna myśleć, iz chodzi o tradycje na serio lub … drwiny (a są wypchane plastikowa atrapa – wystarczy sie przyjrzeć by tak sadzić) … ze, chodzi o poparcie tradycji lub odejscie od niej (chata za plecami moze byc rozumianą jako baza, ale i jako cos minionego, a one nie muszą miec meza aby zostać matkami).

      Na zakonczenie jest zapytanie czy sie podoba, ktore mozna potwierdzić na „like”.

      • Maggie pisze:

        Napisalam kurna chata – ale to jakas szopa (moze tam byly? w tym samym czasie? – atrapy jednakowe).

      • Maggie pisze:

        Kluczowe słowo to gomosiekam .. bo moze ono znaczyc homofobom … a wówczas nie potrzebna moja analiza, bo jest wówczas jak „kawa na ławie”.

      • Monika pisze:

        Zadzwoniłam do Ewy i Ewa jako tłumaczka wie na pewno co to słowo oznacza.
        To słowo oznacza „homoseksualistom” – gomosiek to homoseksualista.
        – czyli, że znaczenie jest mniej więcej takie, że homoseksualistom dziękujemy.

      • Maggie pisze:

        Dziekuje, to jednak dobrze rozszyfrowalam, uzywajac intuicji, gdyz widze co oni potrafia – a wczoraj na ich paradzie, mimo deszczu i zimna byly, jak mowi i pokazała radosna TV, ich tysiące (w tym znani politycy szukający poparcia i sympati… – oficjalnie nie bylo tylko z konserwatywnej partii)

      • Maggie pisze:

        @Monika: zatem wyjasnilo sie, ze ten „otwiet” ma znaczenie „priwiet”, bo to rodzaj idiomu. Jest to tez dowod bezczelnosci tej formacji.

    • Maggie pisze:

      Zapomnialam: Z konserwanej partii był burmistrz, ktory nie występował jako partyjniak lecz jako glowa władz miejskich tj gospodarz … wspominajacy, ze jego poprzednik nigdy tego nie czynił (kiedys przegrał wybory do parlamentu prowincjonalnego, bo chcial prawa … szaratu itp nonsensy), ktory ma tylko dobre maniery ale nie grzeszy blyskotliwoscia wielu decyzji …

      • Maggie pisze:

        Prawa szaratu chcial obecny burmistrz John Tory – wyjasniam niejasności jakie napisalam, bo poprzedni (Rob Ford) wycofał sie z powodu rzadkiej złośliwego formy raka (jest juz O’K i po operacji, bo chemo skurczyla tak duże guzy, ze mozna bylo operowac) i startował tylko na radnego i wygral w swym rejonie (wrócił w zwolnionym tempie, ale wrócił juz do pracy).

  8. piotr pisze:

    a ja niosłem głośnik modliliśmy się w naszym mieście
    jak to mówią pan Bóg połamie strzały i łuki jak zechce

  9. aleksandra pisze:

    W pierwszych zdaniach tekstu Księdza jest mowa o tym, że w Ślubach Jasnogórskich „Przyrzekaliśmy Maryi-Królowej dzielić się każdą kromką chleba, by nie było wśród nas głodujących i bezdomnych”. W mojej parafii Św. Marii Magdaleny w Warszawie kilka lat temu usłyszałam zmieniony tekst „głodnych, bezbronnych i płaczących”. Zamarłam, ale pomyślałam, że widocznie się pomyliłam. Niestety, rok później było to samo, w tym roku również… Jest to bardzo smutne, zwłaszcza, ze problem eksmisji jest w Polsce coraz bardziej dramatyczny.

  10. Darco pisze:

    Apropos Paruzji to polecam kanal geologa Antonio Yague na youtube. Na podstawie analizy objawien Maryjnych ukazuje co moze nas czekac w najblizszym czasie. Porownuje zachowania cial niebieskich co nazywa swieta astronomia i nie ma to nic wspolnego z astrologia. Dociekl ze prawdopodobnie w 2017 roku na niebie ukaze sie apokaliptyczny znak na niebie niewiasta obleczona w slonce. Wogole to bardzo przenikliwie analizuje m.in. Garabandal. Podrawiam

  11. wobroniewiary pisze:

    Ks. Dariusz Oko: „Jeżeli dziś zaakceptuje się ideologię homoseksualną, to jutro będziemy zmuszani do zaakceptowania kazirodztwa czy poligamii”

    Wyrok Sądu Najwyższego w Stanach Zjednoczonych, który zalegalizował tzw. małżeństwa homoseksualne na terytorium całego kraju, będzie wykorzystywany przez lobby homoseksualne do przeprowadzania kolejnych celów
    — ostrzega ks. prof. Dariusz Oko, który podkreśla, że kolejnymi etapami będzie próba zaakceptowania „kazirodztwa, poligamii, poliamorii”.
    Lobby homoseksualne zawsze w ten sposób postępuje. To są kolejne etapy. Oni nie zatrzymają się; chcą przeprowadzić rewolucję totalną
    — podkreśla ks. prof. Oko na antenie Radia Maryja i dodaje, że wyrok amerykańskich sędziów jest wynikiem niewiedzy dotyczącej skutków homoseksualizmu.
    Ludzie, którzy wydają takie wyroki, nie mają elementarnej wiedzy na temat tego, czym jest homoseksualizm. Kierują się propagandą, a nie prawdą – obiektywną, naukową. Propaganda homoseksualna jest tak olbrzymia, tak wspomagana przez wszelkie ośrodki ateistyczne, do tego stopnia zasłania rzeczywistość, ogłupia ludzi. Sędziowie nie mają elementarnej wiedzy i kierują się propagandą
    — wyjaśnia ksiądz profesor i przywołuje dane statystyczne dotyczące związków homoseksualnych.
    Trwają one zwykle ok. 1,5 roku. Geje średnio mają w życiu ponad 500 partnerów seksualnych. Czyli niestety nie chodzi raczej o małżeństwo, tylko o forsowanie swoich celów. Do 40 proc. przypadków pedofilii ma naturę homoseksualną, w USA ponad 60 proc. chorych na AIDS to geje. Podobnie jest z innymi chorobami wenerycznymi. A oni stanowią ok. 1 proc. społeczeństwa. Więc jeżeli na grupę społeczną stanowiącą ok. 1 proc. przypada ponad 60 proc. chorych na AIDS, inne choroby weneryczne, do 40 proc. przypadków pedofilii, skoro te osoby mają średnio – statystycznie – ponad 500 partnerów seksualnych, to jest to grupa, która zachowuje się w sposób zaburzony i potrzebuje pomocy – podobnie jak narkomani – a nie propagowania tego stylu życia
    — wyjaśnia ks. prof. Oko i przestrzega:
    Jeżeli ktoś da się tak ogłupić, że akceptuje ideologię homoseksualną, to później, „na drugi dzień”, będzie zmuszony do zaakceptowania kazirodztwa, poligamii, poliamorii – takie są konsekwencje
    — podkreśla i wyjaśnia, że głoszą oni teorię wywrotową, która ma na celu wywrócić cały porządek społeczny, moralny.
    Ponieważ ich zachowania są zaburzone, nienormalne, to żeby czuć się dobrze, chcą przekonać, że to osoby normalne są nienormalne, że to zachowania homoseksualne są normalne. Taki jest cel ich strategii. Niestety wiele ludzi pod wpływem propagandy w to wierzy
    — dodaje ksiądz profesor.
    Zauważa on także, że głównym elementem zalegalizowania we wszystkich stanach małżeństw jednopłciowych była właśnie propaganda i dezinformacja. Wyjaśnił także, że bardzo długo ośrodki opiniotwórcze, media, kultura pracowały nad uznaniem uwielbienia homoseksualizmu.
    Na szczęście genderyści nie są wszechmocni, nie są wszechmogący – w krajach islamu raczej tego nie przeprowadzą. To jest raczej działanie samobójcze, ponieważ rozpusta, którą propagują, rozbicie rodziny, będzie prowadzić do jeszcze większej katastrofy demograficznej w Europie. (…) Grozi nam, że jeżeli nie nawrócimy się z tej złej drogi, to wkroczymy w koniec naszej cywilizacji
    — dodaje ks. prof. Oko i wyjaśnia, że „eksplozja homoseksualizmu – jest typowa dla schyłkowego okresu cywilizacji.”
    Wyjaśnia jednocześnie, że nie skoro Sąd Najwyższy czy prezydent USA pozwalają na aborcje przez częściowy poród to nic dziwnego, że popierają legalizację i narzucanie całemu społeczeństwu legalizacji związków homoseksualnych.
    Ten sam Sąd Najwyższy czy prezydent pozwala na aborcję przez częściowy poród. A polega ona na tym, że nawet dziecko 9-miesięczne, jest tak abortowane, że jego główkę wyprowadza się (wywołuje się sztuczny poród) poza łono matki, kiedy tułów jest jeszcze w środku, i tę główkę się miażdży. Tak zabija się dziecko. Nazywają to „aborcja”, bo dziecko jeszcze niecałkowicie wyszło z łona matki. Trzeba wiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych takie rzeczy się dzieją – przy tym sam Sąd Najwyższy, sam prezydent całym sercem stoją za taką formą mordowania dzieci w Stanach Zjednoczonych. Nie ma się co więc tutaj dziwić – jeżeli Sąd Najwyższy, sędziowie najwyżsi, prezydent są za mordowaniem dzieci w ten sposób, to mogą też popierać przymus legalizacji, narzucanie całemu społeczeństwu legalizacji związków homoseksualnych
    — konkluduje ks. prof. Dariusz Oko.
    Źródło: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/257625-ks-dariusz-oko-jezeli-dzis-zaakceptuje-sie-ideologie-homoseksualna-to-jutro-bedziemy-zmuszani-do-zaakceptowania-kazirodztwa-czy-poligamii

    • Maggie pisze:

      Ksiadz ma racje i trzeba Go wspomagać i to nie tylko modlitwa.

      Kanada wiedzie rej w sprawach LGBT – w Toronto siedziba ichnich „pryncypałow”. To samo, mniej wiecej (a nawet ostrzej, rozszerzylam bardziej pojecia), powiedzialam w biurze posłanki (federalnej), kiedy za rządów Chrietien’a głosowała za „zmiana definicji” małżeństwo… kiedy poszłam jej „pogratulować odwagi”. Bo dla niej jak i innych liberałów, małżeństwo to bylo tylko sprawa „definicji” … no a potem poszło (!) z gorki na pazurki … czyli w pazurki ojca kłamstwa. Zachowanie tradycji i przekonań religijnych, gwarantowanych Konstytucja, nie wchodziło w ich pojeciu w rachube w tym przypadku … a teraz to nawet nie mozna otworzyc buzi bez obawy, przed kara – choc sie w sercu niee nosi nienawisci.
      Jesli zaś, chodzi o aborcje, to busnessman, pseudo dr/*… Henry Morgentaler (ktory sam cudem uniknal holocaust’u), ktory utworzył sieć klinik=mordowni, dostał Order Honorowy Kanady (mordował przyszlosc …. no ale ich miejsce zastąpią sprowadzeni muzułmanie, u ktorych co rok to prorok i tak juz silni, ze nawet przysięgę przy nadaniu obywatelstwa chcą składać z zaslonionymi twarzami i zdawać w ten sam sposob na prawo jazdy…).

      Gorzej jak w bajce o szatach cesarza, bo tam krzyk dziecka „cesarz jest nagi” obudził z transu … a tu dobierają sie non stop do „kształcenia dzieci” i to juz nie posrednio tylko OFICJALNIE. Zatwierdzony, dopiero co, Bill # 77, zabrania (!!!), na dodatek, odwodzenia i leczenia dzieci poniżej 18 roku zycia w celu prostowania „świadomości sexualnej”, ktora homowcy beda „kształtować” w szkołach – od września w Ontario (muzułmanie przyłączyli sie do protestów rodzicow-chrześcijan i jak narazie .. figa z makiem).

      Jeszcze niektore Stany USA sie buntuja, walczac jak z wiatrakami, bo maja swoje stanowe prawa i jest tez prawo federalne a Sad Najwyższy nie jest do ustanowienia prawa tylko orzekania zgodności z obowiązującym i tzw wykładni.
      Acha, na froncie budynku tego sadu, tuz pod dachem są wlasnie figury, ktore nazwalam skrotowo „chimerami” – oglądając przed laty, pewien dokumentalny film słyszałam komentarz, na temat prawa będącego pod wpływem demonow, czego wyrazem miały byc wlasnie te „chimery”.

      /* – pseudo dr, bo dr ma leczyc … a nie zabijać – zmarł on w 2013

  12. wobroniewiary pisze:

    Nic nie pokona siły wiary w Chrystusa!

    Tylko ten, kto żyje w Chrystusie, krzewi Kościół i broni go świętością życia, na wzór Piotra i Pawła. Wierzący w imię Chrystusa wskrzeszali umarłych; uzdrawiali chorych; miłowali swoich prześladowców; ukazali, że nie ma siły będącej w stanie pokonać tych, którzy mają moc wiary!”

    Msza sprawowana przez Papieża w Bazylice Watykańskiej była główny punktem liturgicznych obchodów uroczystości śś. apostołów Piotra i Pawła. Wraz z Franciszkiem koncelebrowało ją m.in. 46 nowych metropolitów, którzy otrzymali nominację w ciągu ostatniego roku. Na początku liturgii Franciszek pobłogosławił przygotowane dla nich paliusze. Zostaną im one jednak nałożone później przez nuncjuszy bezpośrednio w stolicach ich metropolii.
    W homilii, nawiązując do czytań liturgicznych, Ojciec Święty oddał cześć odwadze apostołów i pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej, „męstwu prowadzenia dzieła ewangelizacji, bez lęku przed śmiercią i męczeństwem, w sytuacji społecznej pogańskiego imperium”. Wskazał, że ich życie chrześcijańskie dla nas wierzących jest „mocnym wezwaniem do modlitwy, wiary i świadectwa”. Na tych też trzech punktach oparł swoje rozważanie.
    Mówiąc o wezwaniu do modlitwy Papież zwrócił uwagę, że dla pierwszych wspólnot chrześcijańskich w Rzymie katakumby nie były miejscami ucieczki od prześladowania, ale przede wszystkim miejscami modlitwy, „aby świętować niedzielę i wznosić z łona ziemi uwielbienie Bogu, który nigdy nie zapomina o swoich dzieciach”. Franciszek nawiązał też do czytania z Dziejów Apostolskich, gdzie mowa jest o aniele, który przybył do uwięzionego Piotra i – mimo iż był on skuty podwójnym łańcuchem i strzeżony przez straże – wyprowadził go na zewnątrz.
    „Pomyślmy: Jak wiele razy Pan wysłuchał naszych modlitw, posyłając nam jakiegoś anioła? To anioł, który niespodziewanie przybywa na spotkanie, aby nas wyciągnąć z trudnej sytuacji. Aby nas wyrwać z rąk śmierci i zła; aby nam wskazać zagubioną drogę; aby rozpalić w nas na nowo płomień nadziei; aby wyrazić nam czułość; aby pocieszyć nasze złamane serce; aby nas obudzić ze snu egzystencjalnego; lub po prostu, aby nam powiedzieć: „Nie jesteś sam”. Iluż aniołów stawia On na naszej drodze, ale my, ogarnięci strachem lub niedowiarstwem czy euforią, zostawiamy ich za drzwiami” – powiedział Papież.
    Drugie wezwanie, o którym mówił Ojciec Święty, dotyczy wiary. To dzięki niej na przestrzeni dziejów Kościół utrzymał się, mimo iż usiłowano, i nadal usiłuje się go zniszczyć, zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz. Wszystkie te działania zostają jednak unicestwione, a Kościół pozostaje żywy, płodny i niewytłumaczalnie silny.
    „Wszystko przemija, tylko Bóg pozostaje. Rzeczywiście przeminęły królestwa, narody, kultury, państwa, ideologie, mocarstwa, ale Kościół zbudowany na Chrystusie, pomimo tylu burz i tak wielu naszych grzechów, pozostaje wierny depozytowi wiary oddanej służbie, bo Kościół nie jest własnością papieży, biskupów, księży, ani nawet wiernych, a jedynie Chrystusa. Tylko ten, kto żyje w Chrystusie, krzewi Kościół i broni go świętością życia, na wzór Piotra i Pawła. Wierzący w imię Chrystusa wskrzeszali umarłych; uzdrawiali chorych; miłowali swoich prześladowców; ukazali, że nie ma siły będącej w stanie pokonać tych, którzy mają moc wiary!” – powiedział Franciszek.
    Wezwanie do świadectwa jest trzecim, na które Papież zwrócił uwagę. Jak podkreślił, „Piotr i Paweł, podobnie jak wszyscy apostołowie Chrystusa, którzy w życiu doczesnym swoją krwią sprawili owocowanie Kościoła, pili z kielicha Pańskiego i stali się przyjaciółmi Boga”.
    „Kościół czy też chrześcijanin nie składający świadectwa jest bezpłodny; jest kimś martwym, który myśli, że jest żywy; jest uschłym drzewem, które nie przynosi owocu; wyschłą studnią, która nie daje wody! Kościół zwyciężył zło poprzez odważne, konkretne i pokorne świadectwo swoich dzieci. Zwyciężył zło przez pełne przekonania stwierdzenie Piotra: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego» i wieczną obietnicę Jezusa (por. Mt 16, 13-18)” – powiedział Papież.
    Ojciec Święty zwrócił się także bezpośrednio do nowych metropolitów otrzymujących paliusz. Przypomniał, że jest on znakiem przedstawiającym owcę, którą pasterz niesie na swych ramionach jak Chrystus, Dobry Pasterz, jest zatem symbolem ich zadania duszpasterskiego. Jest też „liturgicznym znakiem komunii, która jednoczy Stolicę Piotrową i Następcę Piotra z metropolitami, a za ich pośrednictwem z innymi biskupami świata” (Benedykt XVI, Anioł Pański, 29 czerwca 2005). Wraz z paliuszem Papież powierzył nowym metropolitom wspomniane wcześniej wezwanie do modlitwy, wiary i świadectwa.
    „Kościół chce, abyście byli ludźmi modlitwy, mistrzami modlitwy. Abyście nauczali lud, który Pan wam powierzył, że wyzwolenie od wszelkich zniewoleń jest jedynie dziełem Boga i owocem modlitwy; że Bóg w odpowiedniej chwili posyła swego anioła, aby nas ocalił od wielu zniewoleń i niezliczonych kajdan światowych. Także i wy bądźcie dla najbardziej potrzebujących aniołami i posłańcami miłosierdzia! Kościół pragnie, byście byli ludźmi wiary, mistrzami wiary i nauczali wiernych, aby się nie lękali licznych Herodów uciskających prześladowaniami, wszelkiego rodzaju krzyżami. Żaden Herod nie jest w stanie zgasić światła nadziei, wiary i miłości tych, którzy wierzą w Chrystusa! Kościół pragnie, abyście byli ludźmi świadectwa. Św. Franciszek mówił do swoich zakonników: «Zawsze głoście Ewangelię, a gdyby okazało się to konieczne, także słowami!». Nie ma świadectwa bez konsekwentnego życia! Dziś trzeba nie tyle nauczycieli, co odważnych, przekonanych i przekonujących świadków, którzy nie wstydzą się imienia Chrystusa i Jego krzyża ani wobec ryczących lwów, ani też przed mocarstwami tego świata, idąc za przykładem Piotra i Pawła oraz wielu innych świadków z całej historii Kościoła” – powiedział Ojciec Święty.
    Pod koniec homilii Franciszek wspomniał o wspólnym świadectwie, które dają różne wyznania chrześcijańskie. W tym kontekście podkreślił obecność podczas liturgii delegacji patriarchatu Konstantynopola wysłanej przez Bartłomieja I. W tym roku przewodniczy jej metropolita Pergamonu Joannis Zizioulas, z którym Papież przywitał się w Bazylice św. Piotra zaraz po zakończeniu Eucharystii.
    Źródło: http://www.fronda.pl/a/nic-nie-pokona-sily-wiary-w-chrystusa,53366.html

    • Maggie pisze:

      Jezus jest Panem!
      Modlmy sie gorąco, a gdzie trzeba protestujmy, aby zapobiegać złu.

      Modlmy sie w szczegolny sposob za Ojca Swietego, bo ma wrogow. W ostatnim # polskojezycznego „Związkowca” jest artykuł nt pogróżek, jakie codziennie On otrzymuje i ze osoba je piszaca zna dokładnie rozkład dnia itp papieża Franciszka. Miejmy nadzieje, ze szajke wykryje policja. Ojciec Swiety uwaza zaś, ze wszystko w reku Pana Boga. Modlmy sie więc, bez paniki i bez zwątpienia, bo wiara czyni cuda, a modlitwa jest wspaniała tarcza.

      Jezus jest Panem!

  13. ❤ Alicja "POUCZENIA" EPILOG Czw. 25.03.2004 Zwiastowanie NMP
    † Oddaj Mi to, co cię zwodzi i Mnie zasłania i proś o Miłosierdzie. Proś nieustannie i żarliwie o Miłosierdzie dla wszystkich, bo każdy podobnie, jak ty, szamocze się w ranach swoich – często na oślep kalecząc się jeszcze bardziej i kalecząc bliźnich swoich. Każdy jest obolały i każdy potrzebuje Mojej pomocy, by ocaleć. Straszne jest to, że wielu tej pomocy nie chce. Za nich więc ofiaruj swoje dolegliwości duszy i ciała, aby zostali uratowani. I za nich błagaj o miłosierdzie, byś nie marnowała tego, co jest ci dane, dopóki możesz czynić pokutę za siebie i za innych.

    • Sylwia pisze:

      Dziękuję ❤ jakże dogłębnie poruszyły mnie te słowa , wiem że każdy z nas może dopasować do siebie ale to takie uczucie jak by były dla mnie .

  14. wobroniewiary pisze:

    Papież jezuita walczy na terytorium wroga i jest mistrzem kamuflażu. Niech konserwatyści się więc nie obawiają

    Potrafię zrozumieć ( choć absolutnie ich nie podzielam) obawy moich kolegów konserwatystów, którzy z niepokojem spoglądają na niektóre niekonwencjonalne i z założenia kontrowersyjne działania papieża Franciszka. Jego pontyfikat jest tak wyjątkowo przełomowy medialnie, że trudno go porównywać nawet do rewolucyjnych zmian w wizerunku Watykanu za pontyfikatów Jana XXIII czy Pawła VI. Może więc wzbudzać niepokój, choć ostatnie kilka tekstów po opublikowaniu przez papieża „ekologicznej encykliki” wprawiają jednak w zdumienie. Przypominają one konserwatywną krytykę dwóch poprzedników na Tronie Piotrowym Jana Pawła II. O ile zwracanie uwagi na polityczne kontrowersje stosunku obu papieży do walki z komunizmem są uzasadnione, o tyle dzisiejsze wejście Franciszka z przytupem w „Wojnę Światów” nie daje podstaw do zarzucania mu osłabiania pozycji następcy św. Piotra.
    Papież Franciszek jest jak „Tygodnik Powszechny”. Niby ma imprimatur, niby jest asystent kościelny, niby jest to pismo katolickie, ale… Trudno nie mieć poczucia, że coś jednak jest nie tak. Zaś im głębiej sięgamy, im więcej tekstów czytamy, tym szybciej to wrażenie się pogłębia.
    pisze na naszym portalu Łukasz Warzecha, który choć nie poszedł w niesmaczną krytykę papieża Dominika Zdorta z „Rzeczpospolitej”, to jednak w ostry sposób wyraził swój sprzeciw wobec posunięć Ojca Świętego. Właśnie porównanie z „TP” jest tego wyrazem. Trudno jednak zgodzić się z zarzutami Warzechy, nawet jeżeli rozumiemy obawy konserwatystów o spójność przekazu obecnego papieża. Franciszek w kwestiach dogmatycznych i fundamentalnych ani na jotę nie przesunął nauki Kościoła z czasów jego wielkiego poprzednika Benedykta XVI-go czy Jana Pawła II-ego. „Tygodnik Powszechny’ (co najmniej) balansował zaś na tej granicy w tematach takich jak choćby gender. Owszem, może łączyć Franciszka i liberalne media katolickie krytyka klerykalnej struktury Kościoła. Ale przecież dokładnie to samo robił Benedykt XVI, mówiący wręcz o „brudzie” trawiącym Kościół. Mój szanowny kolega skupia się w swoim tekście na odczytaniu encykliki „Laudato Si”, która opublikowała na swoich stronach Krytyka Polityczna. I mówiąc szczerze, jestem zaskoczony tym zarzutem.
    Nie analizowałem dogłębnie „ekologicznej encykliki” papieża i nie zamierzam toczyć tutaj bojów o jej szczegóły. Jednak głosy takich jednoznacznych wrogów walki z tzw. Globalnym Ociepleniem jak dr. Tomasz Teluk pozwalają mi na tekst Franciszka patrzeć ze spokojem.
    Encyklika papieża Franciszka wzywa mieszkańców Ziemi, wszystkich – wierzących i niewierzących – do dbałości o nas wspólny dom – naturę. W swym głębokim wydźwięku nie jest bynajmniej „anty-Polska”.
    pisał specjalista od tej tematyki, dowodząc, że papież nie wpisał się wcale w lewacką narrację o ociepleniu klimatu.
    Natomiast warto na przykładzie właśnie zachwytu lewaków nad tekstem papieża zwrócić uwagę na sposób walki, jaką przyjął odchodzący od eurocentryczności Kościoła papież. „Lauda Si” zawiera przecież jasne potępienie aborcji. Czy fakt, że dokument, który uderza w inteligentny sposób w świętość lewicy wisi na stronach „KP” jest czymś negatywnym? Najlepsi ewangelizatorzy prezentowali chrześcijańską naukę niewiernym właśnie w taki sposób. Zaskoczony jestem, że krytycy papieża z pozycji konserwatywnych nie dostrzegają strategicznego zmysłu papieża w jego krucjacie. Szczególnie, że nie ma dowodów na sprzeniewierzenie się Tradycji i dogmatom.
    Papież Franciszek jest jezuitą, który we krwi ma walkę na terenie wroga. Odpowiedni kamuflaż, taktyka i przebiegłość jest tym, czym jezuici w swojej historii charakteryzowali się w szerzeniu nauki Jezusa. Doskonale rozumiejący współczesną mediokrację papież perfekcyjnie swoje zadanie wykonuje, co widać po reakcji na jego pontyfikat lewicowych mediów. Ktoś powie, że lewica cieszy się zawsze, gdy papież przeprasza za grzechy Kościoła. Franciszek nie robi tego jednak w inny sposób niż św. Jan Paweł II, rozumiejący, że nic tak nie rozbraja wrogów Kościoła jak Prawda. Prawda, która zawsze oczyszcza i wyzwala. Słusznie pisze Piotr Zaremba do krytyków posunięć obecnego papieża:
    Bawcie się tak dalej i patrzcie końca. Jeśli obudzicie się w świecie kompletnie zlaicyzowanym, to sami będziecie ponosić cząstkę winy.
    Głęboko wierzę w mądrość Benedykta XVI, który nie przez przypadek zrezygnował z piastowania swojej funkcji. Rozumiał jak szalenie potrzebna jest pijarowa zmiana dopasowana do dzisiejszych czasów. Jestem też przekonany, że Duch Święty nie mylił się co do wyboru jego następcy. Skala laicyzacji współczesnych Europejczyków jest tak potężna, że nie wystarczy już okopywanie się w twierdzy i utwierdzanie w swojej wyższości moralnej. Pierwsi chrześcijanie odnieśli sukces przez świadectwo, uniżenie i perfekcyjne wejście w ducha świata, który ostatecznie przemeblowali. Wzbudzali tym skandal. Zupełnie jak Franciszek.
    Źródło: http://wpolityce.pl/kosciol/257597-papiez-jezuita-walczy-na-terytorium-wroga-i-jest-mistrzem-kamuflazu-niech-konserwatysci-sie-wiec-nie-obawiaja

  15. Sylwia pisze:

    Nawiazujac do nowotworu piersi – dobrze byloby jeszcze pic sok z marchwi, jablka i buraka czerwonego. Takim sokiem wyleczylam swoje piersi kilkanascie lat temu popijajac 1 szklanke soku dziennie. (warzywa i owoce z wlasnej dzialki)

    Na poczatku tego roku moj maz, zapytal mnie, czy mezczyzni tez choruja na raka piersi, bo jego lewa piers powiekszyla sie i go boli. Natychmiast zaczelam modlic sie nowenna do sw, Charbela o calkowite uzdrowienie dla mojego meza. Powtarzalam nowenne 3 razy przez 9 dni. po tym czasie wszystko wrocilo do normy i nic go nie boli.
    Panie Jezu, tak wiele Ci zawdzieczam.

    • Monika pisze:

      Z tym burakiem czerwonym to prawda. Słyszałam niedawno w mojej okolicy o takim wyleczeniu złośliwego raka właśnie sokiem z buraka – wiem to od osoby, która dostarczała w dużych ilościach choremu buraki przez siebie wyprodukowane. Chory mężczyzna jest już wyleczony i nie ma nawrotów. Podobno już na buraki nie może patrzeć, bo to picie dość długo trwało.
      Wszelkie artykuły o burakach podają, że z warzyw najskuteczniej zwalcza raka. Oczywiście chodzi o świeżo wyciskany sok z buraków a nie ze sklepu w kartonie.
      Jak zawsze obowiązuje zasada, że każda żywność zdrowa, która ma nas leczyć, powinna być nieprzetworzona.
      Tu przykładowy link do artykułu o właściwościach zdrowotnych buraka:
      http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/buraki-wartosc-odzywcza-i-wlasciwosci-lecznicze_33942.html

    • Maggie pisze:

      @Sylwia: Chwala Panu!
      Niestety mężczyźni tez moga na to chorować, ale wiele osob mysli, ze to tylko kobiety.

  16. Janek pisze:

    W 2012 roku u Ann Cameron wykryto raka jelita grubego, rak był zaawansowany (tzw. trzecie stadium). Chemioterapia, której się poddała, nie przyniosła efektów, pojawiły się przerzuty do płuc (choroba weszła w czwarta fazę). Szanse na wyleczenie pani Cameron topniały w oczach.

    Którego dnia chora usłyszała o niezwykłym przypadku wyleczenia nowotworu skóry sokiem z marchwi (wystarczyło codziennie pić sok wyciśnięty z 2,5 kg marchwi). Nie miała wyjścia – musiała spróbować. Efekty przyszły błyskawicznie i przeszły najśmielsze oczekiwania! Po dwóch miesiącach guzy rakowe przestały się rozwijać, po ośmiu – zmiany całkowicie się cofnęły!

    http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/przez-osiem-miesiecy-codziennie-wypijala-sok-z-marchwi-efekty-przeszly-najsmielsze/ld7t7v

    • Maggie pisze:

      Kiedys, wizytujacemu nas ojcu, pokazalam guz, ktory zrobił mi sie i rósł od strony dłoni, u nasady palca (i bolała kość przy dotyku i ruchach). Ojciec powiedzial mi, ze trzeba bedzie spróbować to rozpędzić zastrzykami, a jak nie uda sie .. to zoperować.

      W tym czasie, cos (!) mnie pchało wrecz do robienia soku z marchwi, w sokowirowce o nazwie „Malina”. Codziennie robiłam sobie w malince sok, przytrzymujac wibrujaca górę maszyny prawa reka – a ta coraz bardziej mi dokuczala. Pewnego dnia pomyslalam, ze skoro tata wspomnial zastrzyki ale nic w tym kierunku nie zrobił, tylko pojechal do siebie bez zostawienia mi recepty itp, to ta bolaca coraz bardziej reke bede trzymac, na przekor bolowi tak, aby wibracje maszyny nan działały – bol był jeszcze większy. Pilam ten sok marchwiowy i „maltretowalam” reke i … guz w koncu zniknął, bez śladu, a reka przez dłuższy czas jeszcze bolała ale finalnie wszystko poszło w zapomnienie (dzis sobie to przypomnialam).

      Nie pamietam czy dodawalam jabłko. Gdyz znacznie pozniej, juz na emigracji, kiedy byłam jeszcze wegetarianka, robiłam sobie pyszny sok z marchwi, buraka i selera naciowego (czasem dorzucalam korzeń pietruszki).
      Zaprzestalam robienia soków, ale widze, ze warto wrocic do tego. Nie jest zachecajacym to, ze w Kanadzie sprzedawano i moze nadal sie sprzedaje, bo nikogo nie ukarano za to i do konca nie wyjasniono sprawy (zatuszowano i to karzac farmerow, ktorzy… zglosili (!?!) to oszustwo konkurencji – gdyz dystrybutor przestał brać ich nieskazone produkty), ze sprzedawano marchew … chińska jako … kanadyjska … a tylko pakujac w plastiki z nadrukiem, ze pochodzi z kanadyjskich farm, podobnie bylo z cebula. No … a z Chin to tak „wzbogacona” żywność, ze samo „zdrowie” – oficjalnie teraz zarzucają rynek chińskim czosnkiem.

  17. Monika pisze:

    Ciekawe i symptomatyczne, że dopiero wegetarianie doceniają jedzenie warzyw i owoców, często gęsto trzeba być wręcz wegetarianinem, by widzieć i wiedzieć jak dobroczynny wpływ ma to na zdrowie człowieka. Ostatnio wiele jest doniesień naukowców i słyszymy co rusz, że najzdrowsi ludzie to wegetarianie i na logikę coś w tym musi być a to dlatego, że przeciętny człowiek nie zjada takiej ilości warzyw co wegetarianin albo choćby tyle ile zalecają dietetycy i żywieniowcy, po to, by być zdrowym i nie popaść w chorobę. Niektórych może to dziwić ale w tym celu żywieniowcy zalecają 4 – 5 porcji dziennie warzyw i owoców.

    Obecna moda na grillowanie raczej nie kojarzy się z warzywami ale typowo z mięsem, bo tak naprawdę to nieliczni grillują warzywa.
    Nie mówię, żeby od razu przechodzić na wegetarianizm i porzucić mięso całkowicie ale docenić a co za tym idzie zwiększyć spożycie warzyw i owoców ile się tylko da. Bo tak naprawdę ich spożycie jest mizerne średnio biorąc. A od tego w dużej mierze zależy w końcu nasze zdrowie jak alarmują naukowcy z dziedziny żywienia.

    Mówiąc o warzywach często przeciwnicy ich jedzenia (zwłaszcza tzw. nowalijek) przytaczają argumenty skażenia żywności chemią, bo jest to duży i powszechny problem. Chemią pochodzącą ze środków ochrony roślin, w tym: środków do zwalczania chwastów, czyli herbicydów, do zwalczania szkodników czyli pestycydów oraz do zwalczania grzybów czyli fungicydów a do tego dochodzi całe bogactwo nawozów sztucznych.
    Jednak nas na przedmiocie żywienie człowieka uczono i wyraźnie wpajano nam to, że gdy mamy dylemat jeść czy nie jeść warzywa, bo boimy się chemii powszechnie stosowanej – że mimo wszystko nauka mówi wyraźnie, że zdrowsze jest i więcej będzie pożytku z jedzenia różnorodnych warzyw i owoców z podejrzeniem i groźbą, że są one nawet skażone chemią niż niejedzenie ich w ogóle, bo wówczas organizm i tak da sobie radę z pozbyciem się tych toksyn niż organizm pozbawiony naturalnych metod obrony organizmu uzyskanych właśnie dzięki tym warzywom i całemu ich dobrodziejstwu. Wówczas traci się tę naturalną ochronę organizmu pozyskiwaną dzięki naturalnym i nieprzetworzonym warzywom. Tym bardziej są one korzystne i mają nieoceniony wpływ na cały nasz organizm, im mniej zostały przetworzone – to zawsze koniecznie należy podkreślić.

    Warto posłuchać o błędach żywieniowych według naukowców, które powodują choroby cywilizacyjne. Także o soku z marchewki tu usłyszycie i o prostych sposobach, i trudnych przypadkach, gdzie te sposoby pomogły.
    Tutaj znajdziecie ciekawe informacje o słynnych i przełomowych badaniach obrazujących wpływ żywienia na zdrowie człowieka, informacje o tzw. badaniu chińskim, które uchodzi za najpełniejsze, najbardziej wnikliwe w dziejach dietetyki; badanie, które pokazuje wpływ diety na rozwój nowotworów a które spowodowało tzw. rewolucję żywieniową. Polecam to nagranie szczególnie dla osób z nowotworami, cukrzycą, chorobami serca, otyłością ale i tym,którzy już teraz chcą zapobiec zachorowaniu na te choroby:

    • Monika pisze:

      Polecam dokładnie odsłuchać całość, bo jest to wiedza pewna i znana w świecie nauki, jednak w mediach popularnych cicho sza na ten temat, na temat tych najnowszych badań. Nie usłyszycie tego w telewizji, zwłaszcza o tym największym i rewolucyjnym badaniu chińskim (The China Study), które zmieniło poglądy nauki na żywienie.
      Wiele jest publikacji, które jasno wskazują na to, że z jednej strony leki nie leczą chorób a potrafią jedynie przedłużyć życie (ale nie leczą), natomiast żywność potrafi wyleczyć całkowicie z chorób i to chorób cywilizacyjnych, tak, że choroby te cofają się i nie ma po nich śladu. Człowiek się cały czas odnawia, regeneruje i wymieniane są nieustannie komórki naszego organizmu (nie tylko skóra i paznokcie są odbudowywane), łącznie z komórkami kości.
      Jest wiele udokumentowanych przypadków wyleczenia chorób żywieniem połączonych ze zmianą stylu życia – dietą i ruchem, odrzuceniem nałogowych używek – dotyczy to także chorób uznawanych za nieuleczalne jak alergie, nadciśnienie, choroby skóry, serca, depresje, cukrzyca typu II a nawet były przypadki wyleczenia typu I i można byłoby wymieniać bardzo długo.

  18. Monika pisze:

    Pozwolę sobie dołączyć jeszcze link do kilku artykułów o warzywach – dlaczego warto je jeść i o tych niedocenianych warzywach i o tych, które niszczą komórki nowotworowe.
    http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/WARZYWA-fioletowe-niszcza-KOMORKI-NOWOTWOROWE_39042.html
    Ksiądz Adam na pewno nie będzie miał nic przeciwko zamieszczaniu takich artykułów z dziedziny zdrowego żywienia na tej stronie, gdyż te tematy są Jemu znane i bliskie, bo jest kapłanem diabetyków.
    Jezus jest Panem!

    • wobroniewiary pisze:

      http://www.fronda.pl/a/czarnuszka-leczy-wszystko-oprocz-smierci,53409.html

      Coś, o czym wiedzieli nasi przodkowie dzisiejsi naukowcy potwierdzają licznymi badaniami (na dzień dzisiejszy ponad 700 badań): czarnuszka w istocie stanowi panaceum na wiele dolegliwości.

      I tak dalej…
      A ja właśnie przed wyjazdem kupiłam czarnuszkę i ks. Jan ją poświęcił, bo on zawsze w 4-tą sobotę miesiąca na mszach św. o uzdrowienie duszy i ciała świeci też leki i zioła 🙂

      Oto 20 powodów dla których czarnuszkę oraz jej olej warto pokochać:

      1. Ma działanie immunoprotekcyjne. Zawarte w niej związki wzmacniają układ odpornościowy, pobudzając m.in. syntezę interferonu czy wzrost ilości limfocytów i makrofagów stojących na straży naszego zdrowia. Warto sięgnąć po czarnuszkę szczególnie teraz, na przełomie sezonów, aby wzmocnić organizm.

      2. Poprawia samopoczucie alergikom. Regularne przyjmowanie oleju z czarnuszki przez 6-8 tygodni powoduje znaczną poprawę symptomów. Czarnuszka – podobnie jak witamina C – jest świetnym antyhistaminikiem.

      3. Pomocna dla astmatyków. Po kilku tygodniach stosowania oleju z czarnuszki uzyskano znaczącą poprawę u 80% badanych (szczególnie pozytywnie odpowiadały dzieci): poprawiła się wydolność płuc, ustąpił świszczący oddech i można było zmniejszyć dawki konwencjonalnych farmaceutyków (inhalatorów).

      4. Pomoże uporać się z anemią. W wielu badaniach wykazano, iż regularne stosowanie oleju z czarnuszki podnosiło poziom hemoglobiny i erytrocytów. Naprawdę nie jest konieczne jadanie martwych tkanek zwierzęcych, skoro można używać czarnuszki. Jednak doktorzy uparcie przepisują żelazo i każą „jeść dużo mięsa” przy anemii. Jak widać nie jest to jedyny sposób aby pożegnać anemię
      itd.

      • E. pisze:

        a jak sie ja stosuje?

        • wobroniewiary pisze:

          Ja mam w olejku – 1 łyżeczka dziennie, ale w artykule podają : wewnętrznie i zewnętrznie (olejek musi być przechowywany po otwarciu w lodówce)

      • eska pisze:

        @E. jeśli pieczesz chleb, to można dosypać czarnuszki do ciasta. Tak jak się dodaje słonecznik czy dynię. Ona ma dość intensywny smak, więc na pierwszy raz lepiej uważać, ale tak ogólnie, to chleb z czarnuszką smakuje nawet moim dzieciom (a z dynią na przykład nie).

      • Monika pisze:

        Czarnuszka skutecznie leczy wszelkie grzybice. Olej jest coraz bardziej popularny, bo jest skuteczny w alergiach u dzieci. U dorosłych stosuje się ją 1 lub 2 łyżeczki oleju dziennie (rano i wieczorem) – kuracja kilkutygodniowa, np. 8 tygodni. Najtaniej wychodzi kupić większą buteleczkę, np. 250 ml lub 0,5 litra.
        Faktycznie gdy przesadzi się z ilością nasion czarnuszki do chleba, to nie jest on smaczny, bo ma zbyt intensywny zapach – w tym wskazany jest umiar.
        A już niewielka ilość zmienia całkowicie smak i zapach takiego chleba.

  19. kasiaJa pisze:

    CZARNUSZKA
    Coś, o czym wiedzieli nasi przodkowie dzisiejsi naukowcy potwierdzają licznymi badaniami (na dzień dzisiejszy ponad 700 badań): czarnuszka w istocie stanowi panaceum na wiele dolegliwości.

    Oto 20 powodów dla których czarnuszkę oraz jej olej warto pokochać:
    1. Ma działanie immunoprotekcyjne. Zawarte w niej związki wzmacniają układ odpornościowy, pobudzając m.in. syntezę interferonu czy wzrost ilości limfocytów i makrofagów stojących na straży naszego zdrowia. Warto sięgnąć po czarnuszkę szczególnie teraz, na przełomie sezonów, aby wzmocnić organizm.

    2. Poprawia samopoczucie alergikom. Regularne przyjmowanie oleju z czarnuszki przez 6-8 tygodni powoduje znaczną poprawę symptomów. Czarnuszka – podobnie jak witamina C – jest świetnym antyhistaminikiem.

    3. Pomocna dla astmatyków. Po kilku tygodniach stosowania oleju z czarnuszki uzyskano znaczącą poprawę u 80% badanych (szczególnie pozytywnie odpowiadały dzieci): poprawiła się wydolność płuc, ustąpił świszczący oddech i można było zmniejszyć dawki konwencjonalnych farmaceutyków (inhalatorów).

    4. Pomoże uporać się z anemią. W wielu badaniach wykazano, iż regularne stosowanie oleju z czarnuszki podnosiło poziom hemoglobiny i erytrocytów. Naprawdę nie jest konieczne jadanie martwych tkanek zwierzęcych, skoro można używać czarnuszki. Jednak doktorzy uparcie przepisują żelazo i każą „jeść dużo mięsa” przy anemii. Jak widać nie jest to jedyny sposób aby pożegnać anemię

    5. Ma silne działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybicze.Naukowcy podejrzewają, że stoi za tym spora zawartość tymochinonu. Podanie czarnuszki powodowało w ciągu 3-10 dniowej kuracji zahamowanie wzrostu patogenów, w tym również Candida Albicans. W dobie powszechnego zagrzybienia jak również zbliżającego się przełomu sezonów skutkującego jak zwykle wzrostem przeziębień, gryp, infekcji zatok, oskrzeli itd. – warto o tym fakcie pamiętać. W czarnuszce siła!

    6. Ma również działanie przeciwpasożytnicze. Olej z czarnuszki wykazał w badaniach działanie przeciwtasiemcowe u dzieci chorujących na tasiemczycę. Czarnuszkowa kuracja okazała się też skuteczna w przypadku zakażeń przywrą, nie powodując przy tym żadnych działań ubocznych. Czarnuszka dzięki poprawie funkcji układu immunologicznego skutecznie zwalcza również owsiki, blastocytozę, a nawet włośnia krętego. Pod tym kątem olej z czarnuszki ma działanie silniejsze nawet od oleju czosnkowego.

    7. Czarnuszka chroni przed skutkami promieniowania. W badaniach czarnuszka zapobiegała uszkodzeniom wywołanym promieniowaniem jonizującym w radioterapii. To ważna informacja dla tych, którzy poddawani są naświetlaniom promieniami w radioterapii chorób nowotworowych.

    8. Pomaga pozbyć się nadciśnienia. Czarnuszka nie tylko obniża ciśnienie krwi i zmniejsza ryzyko powstawania zakrzepów, ale również chroni przed wzrostem homocysteiny, prowadzącej do rozwoju miażdżycy.

    9. Przeciwdziała tworzeniu się kamieni nerkowych. Obniża stężenie szczawianów w moczu i hamuje formowanie kamieni nerkowych.

    10. Działa przeciwwrzodowo na żołądek. Olej z czarnuszki powoduje wzrost ilości mucyny w błonie śluzowej żołądka. Czarnuszka ma również udowodnioną skuteczność przeciwko bakteriom Helicobacter pylori. Przynosi ulgę w przypadku symptomów refluksu żołądkowo-przełykowego.

    11. Ma działanie cytotoksyczne – przeciwnowotworowe. Hamujeangiogenezę i metastazę komórek nowotworowych, stymuluje syntezę cytokin: interleukin, TNF-α oraz interferonu, immunoglobulin skierowanych przeciwko antygenom rakowym. Czarnuszka ma też zdolność wywołania apoptozy(zaprogramowanej śmierci) komórek rakowych – działa silnie antyutleniająco. Badania były robione w stosunku do licznych rodzajów nowotworów, między innymi białaczki, nowotworów okrężnicy, płuc, macicy, prostaty, piersi, jelita grubego, wątroby, mózgu czy nawet wyjątkowo niebezpiecznego i podstępnego raka trzustki. Czarnuszka nie czyni przy tym szkody komórkom zdrowym.

    12. Pomaga opanować zmiany skórne. Olej z czarnuszki jest tradycyjnie stosowany w przypadkach trądziku, łuszczycy, przy atopowym zapaleniu skóry, grzybicy skóry, wysypek, zmianach wywołanych zakażeniem bakteryjnym lub poparzeniem słonecznym. To ostatnie mogę potwierdzić własnym niedawnym doświadczeniem: kiedy w środku lata podczas prac w ogródku nieopatrznie spiekłam sobie odsłonięty kark, prosiłam następnie męża aby kilkukrotnie w ciągu dnia smarował mi obolałe miejsce olejem z czarnuszki (nie miałam akurat w domu kapsułek z witaminą E) i w ciągu najbliższej doby miejsce to było wyleczone z oparzenia słonecznego – naskórek był w doskonałym stanie, ból zniknął, złuszczenie naskórka nie nastąpiło. Doskonałe remedium!

    14. Chroni przed uszkodzeniami wątrobę i nerki. Zarówno gdy czynnikami szkodliwymi są metale ciężkie czy też dostające się do ustroju ksenobiotyki (np. leki) czarnuszka chroni te dwa ważne narządy: oczyszcza ustrój z toksyn i przywraca prawidłowe poziomy markerów stresu oksydacyjnego.

    15. Chroni przed osteoporozą. Zwiększa gęstość mineralną kości dzięki zwartości kwasów tłuszczowych oraz silnemu działaniu antyutleniającemu i antyzapalnemu.

    16. Działa kojąco na ośrodkowy układ nerwowy. Stwierdzono działanie antydepresyjne, sedatywne (uspokajające) i anksjolityczne (przeciwlękowe) czarnuszki. Można powiedzieć, że działa jak adaptogen zwiększając naszą odporność na stres, przeciwdziałając stanom depresyjnym i/lub lękowym i poprawiając samopoczucie. Obiecująco przestawia się czarnuszka również jako oręż w zwalczaniu symptomów epilepsji czy choroby Parkinsona.

    17. Pomocna w przypadku chorób autoimmunologicznych. Znowu kłaniają się niezwykłe właściwości antyzapalne, antyhistaminowe i zmniejszające stres oksydacyjny, dzięki którym czarnuszka przynosi chorym poprawę samopoczucia w postaci zmniejszenia symptomów.

    18. Doskonała na problemy z włosami. Przeciwdziała łysieniu, hamuje wypadanie włosów, pozwala pozbyć się łupieżu i spowodowanego stanem zapalnym swędzenia, pobudza porost włosów i zwiększa gęstość czupryny.
    19. Przyspiesza gojenie się ran. Owrzodzenia, skaleczenia, rozpadliny, zmiany ropne itd. zagoją się szybciej dzięki czarnuszce.

    20. Wpływa pozytywnie na układ rozrodczy. Reguluje miesiączkowanie, wspomaga laktację u matek karmiących, podnosi u mężczyzn poziom testosteronu.
    fragment z: http://www.fronda.pl/a/czarnuszka-leczy-wszystko-oprocz-smierci,53409.html

  20. Rena pisze:

    W sklepach ze zdrową żywnoscią mają nasionka i olej.
    Czarnuszka siewna (Nigella sativa) zwana także czarnym kminkiem (black cumin, khalonji) to niepozorna roślinka posiadająca ziarenka o olbrzymiej mocy. Wspominana już w zapisach
    biblijnych, używana jako panaceum przez starożytnych, którzy uważali, że czarnuszka i jej drogocenny olej „leczy wszystko z wyjątkiem śmierci”. Nazywana czasem „złotem faraonów”, jako że sam Tutenchamon miał w swoim grobowcu fiolkę z czarnuszkowym olejem – tak po prostu „w razie W”, gdyby mu cokolwiek tam w zaświatach zaczęło dolegać.

    http://www.akademiawitalnosci.pl/20-powodow-dla-ktorych-pokochasz-czarnuszke/

  21. piotr pisze:

    cymbał też chce być Iskrą

  22. piotr pisze:

    cieszą takie rady jak jeść co jeść żeby było zdrowo tanio nie chce mi się wklejać linku do bloga Independent Trader ale cieszę się że został zwrócony honor księdzu Adamowi Skwarczyńskiemu aluzja do sytuacji gospodarczo-ekonomicznej i ruchów tektonicznych skorupy ziemskiej zdaje się że na to ksiądz Adam zwrócił uwagę jakby podkreślił że ludzie się dowiedzą jak są oszukiwani przez banksterkę ale tak jak napisałem cieszy to że sobie podpowiadamy pomagamy tak się składa że ubogim w duchu może i najłatwiej będzie przeżyć obecne czasy Wiara góry przenosi są tacy co nie jedli a żyli komunią a i jak człowiek jest w stanie wierzyć literalnie w tradycje kościoła to będzie literalnie przepowiadał jak pan Bóg pozwoli
    no i posmutniałem a tu Miłość jest najważniejsza

  23. piotr pisze:

    Przyjdź panie Jezu

  24. piotr pisze:

    Chwała Panu

  25. Czekajacy pisze:

    Warto chyba dodać ten wpis na stronie ks. Adama:
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/ks-adam-skwarczynski/

    Błogosławionej niedzieli!

  26. Andy pisze:

    Wielu spodziewa się znaków przed przyjściem Jezusa. Niestety te znaki nie będą takie oczywiste, zaś wielu obecnie możnych tego świata już zaczyna planować jak poprzez swoja technologię oszukać ludzi. Będą chcieli wskazać siebie jako namaszczonych do prowadzenia ludzi do fałszywego boga. Niestety i dla nich skończy się to tragicznie, gdyż po za śmiercią czekają ich wielkie męki przez wieki.
    My zaś musimy cały czas nawracać ludzi, w końcu każdy z nas jest powołany, każdy ma za zadanie nieść dobrą nowinę – Bóg poprzez swojego syna Jezusa Chrystusa daje nam szansę na zbawienie. Lecz sama wiara nie pomoże, potrzebna jest też modlitwa i czyn. Straszne rzeczy będą się działy, a ja boję się że je zobaczę, że zobaczę ten ogrom zła, który z całą mocą zaatakuje ziemię. Lecz wiara uratuje tych, którzy chcą działać zgodnie z wolą Bożą.
    Wiem jak media działają, gdyż sam jestem pracownikiem mediów, znam ich sztuczki i zniekształcanie rzeczywistości. Poprzez media ciągle jesteśmy oszukiwani, jesteśmy zachęcani do patrzenia w samych siebie, do kupowania rzeczy niepotrzebnych. Możni tego świata tylko się cieszą, że maja wpływ na naszą świadomość. Małymi kroczkami, zmieniają nasze podejście do świata, do wiary. Jako jedne z nielicznych mediów staramy się przekazywać świat jak wygląda na prawdę, lecz ta prawda powoduje że nie są one zbyt popularne, wręcz wielu zarzuca że siejemy zamęt, gdyż świat jest lepszy niż podajemy.
    Niestety my zaglądamy właśnie za tą kotarę pięknie ozdobioną, z pięknymi hasłami itd. „Tam można zobaczyć to bagno polityki, finansów i moralności. Ci którzy dali się złapać na pieniądze i chwałę, są niewolnikami zła, nie dostrzegając nic po za własnym szczęściem.
    Niestety widzę za dużo smutku i nieszczęścia, a zarazem wiele oszustwa, przez które cierpią potrzebujący ludzie. Widzę bohaterów jednej chwili, przed kamerami, osoby nagradzane pięknymi medalami, statuetkami, lecz ich osiągnięcia niewiele znaczą dla ludzi biednych, chorych i pokrzywdzonych. Oni nic z tego nie mają, wręcz często ich nieszczęście spowodowane jest działalnością tych celebrytów z pierwszych stron gazet.
    Czasami pojawiają się też i uczciwi ludzie, lecz niechętnie się ich promuje, gdyż nie jest to wygodne, wręcz może zaszkodzić reżyserom tego wielkiego światowego spektaklu.
    Czasami mam wielka ochotę zaszyć się w jakiejś puszczy i nie widzieć całego tego nieszczęścia świata. Nie widzieć tego wszystkiego, było by to bardzo wygodne, lecz nie potrafię już przestać i odpocząć, lecz chcę ratować ludzi, kierując ich wzrok na Boga. Niestety ciężko jest zwrócić ich uwagę, gdyż głos ludzi ze mną współpracujących jest jak głos wołającego na puszczy. Lecz nie można się poddać, a każda dusza uratowana z czeluści piekieł to ogromna radość.
    Szkoda że media często mieniące się jako katolickie zapominają o swoim powołaniu. Zaczynają iśc z prądem tego świata.
    Moje dziwne drogi życia i działalności nadają się na kolejny felietonik, gdyż teraz w miejscu gdzie nie spodziewałem się że będę. Widać Bóg miał wobec mnie inne plany, dzięki czemu mam możliwość działania, choć zdrowie już nie dopisuje. Na ile będę mógł – będę działał.

  27. Jacek pisze:

    Już miałem nie wracać do mojego komentarza (który zamieściłem tutaj dzień wcześniej,a który zniknął z tego forum.Dlaczego ?. Chciałem więc jeszcze raz ostrzec forumowiczów, iż osoba z adresu „wobroniewiary” podaje niektórym korespondentom adres zaczynający się od jutrzenka@…….. Jak wiadomo jutrzenka to pierwotne imię ipadłego anioła lucyfera. W Testamencie jest napisane ,aby unikać nawet pozorów zła. Z Panem Bogiem. Quis ut Deus.

    • wobroniewiary pisze:

      Poczytaj człowieku o jutrzence w psalmach a potem dalej się ośmieszaj.
      Co więcej – zapytaj któregokolwiek księdza!
      Nie wiedziałeś że Lucyfer to małpa Boga? Że stał pierwszy przed Bogiem a potem spadł jak błyskawica. Nie powtarzaj się za tymi co coś tam słyszeli a nic nie wiedzą

      Ja tymczasem zapodam taki wpis:
      Maryja – Jutrzenka zbawienia. Komentarze do liturgii i modlitwa wiernych.
      http://liturgia.wiara.pl/doc/420577.Narodzenie-NMP

      • wobroniewiary pisze:

        Maria Valtorta z poematu Boga – Człowieka o Jutrzence
        dorosłym ku przypomnieniu a „dzieciom” ku nauce by nie wypisywały głupot po necie.

        4 «JOACHIM POŚLUBIŁ MĄDROŚĆ BOŻĄ, ZAWARTĄ W SERCU SPRAWIEDLIWEJ NIEWIASTY»
        Wchodząca już w okres starości Anna – małżonka Joachima od bardzo wielu lat – zawsze była dla niego “wybranką młodości, najmilszą łanią, wdzięczną gazelą”. Jej pieszczoty miały zawsze świeży urok pierwszego wieczoru małżeńskiego i zachwycały słodko jego miłość, zachowując ją świeżą jak kwiat zwilżony rosą i gorącą jak ogień, który czyjaś dłoń wciąż podsyca. W swoim zmartwieniu z powodu braku dzieci mówili do siebie wzajemnie “słowa pocieszenia w troskach i strapieniach”. Odwieczna Mądrość – która pouczała ich w ciągu życia – gdy nadeszła godzina, oświecała ich snami: jutrzenką poematu chwały, która miała z nich się zrodzić. Była nią Najświętsza Maryja, Moja Matka

        13. JUDA TADEUSZ PRZYBYWA DO BETSAIDY, ABY ZAPROSIĆ JEZUSA NA WESELE W KANIE
        Nie jest nowością w Jej życiu absolutne pragnienie ofiarowania [wszystkiego] Bogu: Jej matka ofiarowała Ją w Świątyni, zanim uśmiechnęła się do światła. Opowiadała Mi o Swym świętym dzieciństwie niezliczoną ilość razy, kiedy przytulała Mnie do serca w długie zimowe wieczory i w jasne noce letnie, kiedy [niebo] roiło się od gwiazd. Ofiarowała Siebie Bogu od pierwszych blasków jutrzenki Swego przyjścia na świat. Bardziej jeszcze ofiarowała Siebie, kiedy otrzymała Mnie, aby być tam, gdzie jestem: na drodze Mojej misji pochodzącej od Boga. Nadejdzie godzina, w której wszyscy Mnie opuszczą. Stanie się to na kilka chwil.

        21. UZDROWIENIE NIEWIDOMEGO W KAFARNAUM
        Piotr bierze rękę Jezusa i całuje ją. Jest bardzo wzruszony. Andrzej patrzy na Niego, lecz brak mu śmiałości. Jezus kładzie mu rękę na głowie i mówi: «Ciebie także bardzo kocham. W godzinie twej jutrzenki ujrzysz siebie rozmyślającego nad sklepieniem nieba. Ujrzysz – nie podnosząc oczu – twego Jezusa, który uśmiechnie się do ciebie mówiąc: “Kocham cię, pójdź!” Wejście w [światło] jutrzenki będzie ci słodsze niż wejście do małżeńskiej komnaty…»

  28. Pingback: 2 lutego 2016 – orędzie Królowej Pokoju oraz informacje o powstającym zakonie Apostołów Czasów Ostatecznych | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

  29. Pingback: informacje o powstającym zakonie Apostołów Czasów Ostatecznych | Obraz Mojego Serca2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s