„Oczami Jezusa” o aborcji. Widziałem, jak Szatan nie przestaje się śmiać. Czułem ból i słyszałem krzyki wszystkich zabitych nienarodzonych dzieci

Nagle usłyszałem głos wołający: „Pomóż mi, pomóż”, który dochodził z pobliskiej kępy drzew. Podszedłem, świadomy tego, co ma się wydarzyć. Przy drzewach siedziała młoda kobieta z nowo narodzonym dzieckiem. Przyciskając je do piersi, przestraszona powtarzała: „Pomóż mi, pomóż”.

– Cały czas krwawię – skarżyła się. Siadłem obok i pogładziłem ją po twarzy. Z powodu utraty krwi wyglądała naprawdę krucho i bezbronnie.

– Jeśli umrę, proszę, zajmij się moim dzieckiem – płakała.

– Córeczko, obiecuję, że zajmę się wami – odparłem, ocierając pot z jej twarzy. Wiedziałem, że nie pozostało jej wiele życia, zapytałem więc:

– Gdzie jest twoja rodzina?

– W mieście, niedaleko – odparła i z wysiłkiem wskazała kierunek, w którym poprzedniego dnia udali się Moi uczniowie.

– Dlaczego jesteś tu sama? – zapytałem łagodnie, gładząc ją po włosach.

– Chcieli, abym zabiła swojego syna, ale nie mogłam tego zrobić – szlochała. – Jest piękny, prawda? – zapytała.

– Dlaczego to zrobili? – dociekałem

– Mój ojciec… mój ojciec jest ojcem mojego dziecka – wciąż szlochała – więc rodzina zadecydowała, że będzie lepiej, jeśli dziecko umrze jeszcze przed narodzeniem. Dlatego uciekłam – odparła, po czym dodała wyzywająco: – To moje dziecko, moje… Nikomu nie wolno go zabijać.

Ujrzałem w niej szacunek dla życia. Szacunek, którego brakowało wielu ludziom.

– Zaopiekujesz się nim dla mnie, prawda? – zapytała słabym głosem.

– Tak, obiecuję – odpowiedziałem, trzymając w ramionach ją i dziecko. Kołysałem się delikatnie w przód i w tył, po czym dodałem: – Teraz oboje jesteście bezpieczni.

Matka wydała ostatnie tchnienie. Siedziałem tam przez jakiś czas, trzymając w ramionach ją oraz dziecko, które, z czego kobieta nie zdawała sobie sprawy, urodziło się martwe. Szczerze płakałem nad tym, jak mało znaczyło życie dla niektórych ludzi. Inni jednak, na przykład ta młoda kobieta, byli warci tego, aby je dla nich poświęcić. Patrząc na twarze matki i dziecka, powiedziałem:

– Zostaliście połączeni za życia, a teraz połączyła was śmierć, abyście żyli w miłości wiecznej.

Siedziałem tam przez jakiś czas, przytulając ich do siebie i rozmyślając o ich miłości.

– Jakubie, Janie, chodźcie tutaj! – krzyknąłem, wiedząc, że na pewno za Mną szli, a są teraz niedaleko. Obaj wyszli z krzaków nieopodal, a zobaczywszy nas, rozpłakali się.

– Pomóżcie Mi ich pochować – poprosiłem. Jakub padł na kolana, zanosząc się płaczem.

– Są tacy piękni – powiedział. Jan położył mu rękę na ramieniu, aby go pocieszyć, ale sam również nie mógł powstrzymać płaczu.

Jakiś czas później zebraliśmy wszystkie przyniesione przez kobietę rzeczy i umieściliśmy je w wykopanym grobie. Pogrzebaliśmy ciała, cały czas modląc się do Ojca, prosząc Go, by się nimi zaopiekował. Wracając do obozu, milczeliśmy, dopóki nie odezwał się Jan:

– Jak rodzina może tak potraktować córkę!

– Jej rodzina zapomniała, czym jest miłość – odparłem, po czym znów pogrążyliśmy się w ciszy, rozmyślając o tym, co się wydarzyło.

JEZUS 4 STYCZNIA 1997
(kontynuacja)

Usiadłem w milczeniu i zjadłem kilka owoców. Jakub z Janem spoczęli obok mnie, ale nic nie jedli. Pozostali uczniowie patrzyli na nas, ale nikt się nie odzywał. Wszyscy pragnęli zachować milczenie przez jakiś czas.

Po kilku minutach odezwał się Judasz:

– Co tak cicho? Można by pomyśleć, że ktoś umarł.

Jakub rozpłakał się, a Jan nadal milczał.

– Czy powiedziałem coś niewłaściwego? dopytywał się Judasz.

– Przyjacielu, posiedźmy chwilę w ciszy i zastanówmy się nad tym, jak cenne jest życie – zaproponowałem.

Tak też zrobiliśmy. Czułem ból i słyszałem krzyki wszystkich nienarodzonych dzieci, które zostaną zabite w przyszłości. Widziałem, jak zaślepieni grzechem ludzie pozwalają na to. Widziałem, jak Szatan nie przestaje się śmiać, patrząc, jak ludzie niszczą własną przyszłość. Jakub zaczął śpiewać spokojną pieśń żałobną i prosił Boga, aby ten przyjął do siebie zmarłych. Rozmyślałem nie tylko o spotkanej tego dnia dziewczynie i jej dziecku, ale też o jej rodzicach, braciach i siostrach, którzy zapomnieli, czym jest miłość.

Kiedy Jakub skończył śpiewać, powiedziałem ze smutkiem:

– Przykro Mi, że ludzie potrafią tak źle traktować bliskich. Dla niektórych dziecko oznacza tylko niewygodę czy kłopot, którego chcą się jak najszybciej pozbyć. Szkoda, że ludzie grzeszą w tak okropny sposób, przekonani, że… że to od nich zależy, kto powinien żyć, a kto umrzeć. Szkoda, że słabych i bezbronnych tak często traktuje się, jakby byli nic niewarci. Ludzie skwapliwie przyjmują zło i grzeszą… w tak rażący, niedwuznaczny sposób. Tak było kiedyś, tak będzie w przyszłości.

Pomyślałem o dzieciach zabitych przez Heroda, kiedy pojawiłem się na ziemi. Jakże szczęśliwy był gdy dowiedział się o ich śmierci. W ogóle nie zdawał sobie sprawy z tego, jak ciężki popełnił grzech. Następnie ujrzałem wielu ludzi, którzy w przyszłości będą potępiać Heroda, podczas gdy sami zabijają własne nienarodzone jeszcze dzieci, nie przyjmując do wiadomości, że robią coś złego. Wręcz przeciwnie, będą się cieszyć, że pozbyli się niepotrzebnego ciężaru.

Zaślepienie grzechem przechodzi z jednego pokolenia na drugie. Potem jednak zobaczyłem dobrych, kochających ludzi, którzy zaufają Bogu i docenią dar, jakim jest życie. Widziałem, że to umiłowanie życia także zostanie przekazane pokolenie następnym pokoleniom, a pewnego dnia cała ludzkość pozbędzie się grzechu, jeśli tylko przyjmie Moją miłość…..

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „„Oczami Jezusa” o aborcji. Widziałem, jak Szatan nie przestaje się śmiać. Czułem ból i słyszałem krzyki wszystkich zabitych nienarodzonych dzieci

  1. wobroniewiary pisze:

    WARTO -NAPRAWDĘ WARTO PRZECZYTAĆ CAŁOŚĆ

    Widziałem twarz diabła
    [..] Najprościej będzie zacząć od początku. Zaczęło się to kiedy byłem dzieckiem. Miałem 10-12 lat. Pewnego wakacyjnego dnia będąc u babci, odwiedził nas dawno nieobecny przyjaciel mojej rodziny. Rozmawiali o różnych rzeczach. W czasie tej pogawędki powiedział, że teraz jest radiestetą. Bardzo zaciekawił tym moją rodzinkę, więc dalsza część rozmowy dotyczyła tego. Zaczął pokazywać jakieś pisemka o radiestezji, tłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi itd. Powstał pomysł, by sprawdzić na ochotnikach, co pokaże na nich wahadełko

    Z księdzem X umówiliśmy się na konkretny dzień na spowiedź generalną. Cały dzień było szaroburo i deszczowo. Jako że interesuję się filmami, wiedziałem, że w filmach taka pogoda jest symbolem oczyszczenia głównego bohatera. Symbolem zmian, które mają wielki wpływ na jego przyszłe życie. Mając taką wiedzę, ucieszyłem się z takiego symbolu. Zbliżała się godzina mojej spowiedzi. Starałem się na nią przygotować jak najlepiej. Jak najbardziej sumiennie. Ruszyłem na plebanię. Bardzo się bałem, ale i jednocześnie chciałem mieć to już za sobą i nie mogłem się doczekać. Wtedy stało się coś, co mnie przeraziło. Kiedy szedłem na plebanię, zły szalał. Moje ciało całe drżało ze strachu, nie z zimna. W pewnym momencie usłyszałem jakiegoś „rajdowca”, który pędził bardzo szybko przez miasto. Zły powiedział, że jak chcę, mogę rzucić się pod koła tego samochodu. Wtedy będę miał argument, żeby nie iść do spowiedzi. To zmroziło moją krew w żyłach i tylko potwierdziło, że robi się coraz bardziej niebezpiecznie w moim życiu. On chciał, żebym się zabił. Był tak zdeterminowany. Zrobiłby wszystko, żebym tylko nie wyspowiadał się. Przerażony, przyspieszyłem kroku.

    Na miejscu udaliśmy się z księdzem X do kaplicy na plebani. I tam odbyła się spowiedź. Wyciszyłem się i zaczęliśmy. Usiedliśmy obok siebie w jednej ławce. Nie patrzyłem na księdza, ale przed siebie na ołtarz. To była spowiedź inna niż wszystkie. Nie czułem, że spowiadam się księdzu, ale samemu Jezusowi. Na ołtarzu kaplicy stała figura zmartwychwstałego Jezusa. Tam miałem wpatrzone oczy podczas spowiedzi. Rozmawiałem z Nim, a nie z kapłanem. Czasem niechcący, kątem oka spoglądałem na księdza X. Widziałem, jak współcierpi ze mną. Jak przeżywa moją spowiedź. Były momenty, że miałem czarną dziurę w głowie. Momenty, gdzie wszystko, co pamiętałem uciekało. Innym razem tak mnie dusił żal, że nie potrafiłem nic powiedzieć. Nie wiem czy to kapłan, czy ktoś inny się za mnie modlił w tej chwili, ale to mi bardzo pomagało. Czułem siłę, że mogę temu podołać. Że mogę postawić się złemu duchowi.

    Zły ciągle walczył. Ciągle wszystko komentował. Ciągle mi wypominał, że robię z siebie idiotę, że robię jakieś przedstawienie, teatrzyk, że nie jestem godzien. Klepał mi to cały czas w głowie. Przeszkadzał mi, jak tylko mógł.

    Sam ksiądz był idealny. Taki, o jakiego się modliłem. Cierpliwy, nie popędzał mnie, nie osądzał, lecz cierpiał ze mną. Kiedy ksiądz rozpoczął naukę, zły oczerniał księdza. Powiedział, że wybrałem beznadziejnego księdza, który w kółko mówi to samo, że cały czas się powtarza, że klecha nie wie tak naprawdę, co ma powiedzieć. Mówił, że ksiądz X nie ma pojęcia o dobrej spowiedzi, że miał być ktoś mądry, a ten tu chyba pierwszy raz w życiu spowiedzi udziela. Klepał coraz głośniej. Tak, że ciężko mi było słuchać kapłana. Ciężko było mi się skupić na jego nauce. I wiecie co? Gdy ksiądz w imię Trójcy Świętej zaczął odpuszczać mi moje winy, zło zamilkło. Już się nie odezwało, a ja byłem lekko zdezorientowany, bo żyłem z tym już tak długo, że cisza była dla mnie szokiem.

    […] Ostrzegam, mówcie świadomie, co mówicie, ponieważ każdy odpowiada za to, co mówi. Nie „rzucajcie swoich słów na wiatr”. Nie przeklinajcie nikogo. Uciekajcie od wróżek, tarotów, okultyzmu. Nie pozwólcie na otwarcie się drzwi, przez które przejdzie coś, z czym bez Boga nie jesteście w stanie się zmierzyć.

    http://gosc.pl/doc/2426647.Widzialem-twarz-diabla

  2. Sylwia pisze:

    Dziękuję za to świadectwo , teraz wiem że pewne sprawy które mnie spotykają są właśnie działaniem złego abym nie dotarła na spowiedź i nie powiedziała tego co powinnam powiedzieć dawno.. wierzę że Pan Bóg da mi światło .
    Kochani proszę was o modlitwę za Adminkę która przeżywa ciężkie doświadczenia otoczmy ją modlitwą , wspierajmy ją przynajmniej mocą modlitwy !
    Proszę też was o modlitwę za pewną osobę która ma zapalenie żył ..

  3. Anka pisze:

    Kanadyjski Sąd Najwyższy uznał, że rozpoczynanie posiedzeń rady miejskiej od katolickiej modlitwy narusza zasadę wolności sumienia i religii. Sprawę burmistrzowi wytoczył ateista.

    Sprawa dotyczy jednego z miast położonego w Quebecu, największej prowincji Kanady. Od lat posiedzenia rady rozpoczynały się tam od krótkiej modlitwy. Ateista Alain Simoneau wspierany przez Laicki Ruch Quebecu, uznał, że modlitwa narusza jego prawa obywatelskie.

    Sąd Najwyższy uznał, że osoby niewierzące, które uczestniczyły w posiedzeniach rady miasta, były narażone na izolację i wykluczenie. Orzeczenie sądu obowiązuje w całym kraju.

  4. julia pisze:

    wiecie co jest najgorsze.. my tu sobie gadu gadu , wierzymy w zagrożenia duchowe, wiemy że takowe istnieją i staramy się unikać chocby pozoru zła. A niestety „normalnemu” człowiekowi próbować przekazać coś z tej wiedzy i się zaczyna , że za duzo sie naczytałam w internecie, ze jestem nietoleracyjna bo czemu niby idee LGBT mi przeszkadzają, ze bzdury opowiadam bo się nasłuchałam opowiesci ksiezy o piekle…
    robi się coraz gorzej , mało kto wierzy w diabła , mało kto wierzy , ze te wszytkie głupiutkie zabaweczki dla dzieci to zagrozenie duchowe… jak ludziom otworzyc oczy , skoro mowienie o tym powoduje , ze sie pukaja w głowę i maja mnie za nawiedzoną.

    • wobroniewiary pisze:

      żeby tylko za nawiedzoną…. chętnie by Cię w psychiatryku zamknęli albo utopili w łyżce wody albo zabili wzrokiem w jednej sekundzie, pozbawili wszelkich praw i wyrzucili pod most…. „bo Bóg jest w niebie o ile jest, a tu trza żyć z ludźmi i dla ludzi”

      • Paulina pisze:

        No dokładnie:( I jeszcze zdarza mi się usłyszeć od osób nie praktykujących od lat (często w rodzinie): „Wg MNIE (JA uważam – z akcentem na:JA) piekła nie ma i wszyscy pójdą do nieba”.
        No i klops. I jak tu ewangelizować. A jak próbujesz – to jesteś moher nr 1. I masz coś nie tak z głową. Czasami trzeba być przebiegłym jak Judyta, nie dawać się takim komentarzom…jak ktoś mi próbuje ciemnogrodem wyjeżdżać, to stanowczo i uprzejmie ucinam, że nie jestem żadnym moherem i „zacofańcem” tylko (i to nie jest pycha tylko obrona) doktorem nauk ekonomicznych w dziedzinie zarządzania (co jest faktem, i dzięki Ci Panie Boże za błogosławieństwo w uzyskaniu tytułu). Czasami pytam czy np. na takim Stadionie Narodowym, na ewangelizacji, gdzie bywa po 40 tyś. osób: to co – same mohery siedzą, nawiedzeni, nienormalni? To jak to wytłumaczyć, że koło mnie siedzieli: kolega prodziekan uczelni wyższej, prawnik, znany lekarz, dyrektor finansowy, programistka. Znajomi. Dobrzy w swoim fachu, kompetentni, uczciwi i wierzący. Tysiące mądrych ludzi. I co – wszyscy nawiedzeni? Nieraz trzeba tak mocno przygadać, żeby włączyć u innych myślenie i może trochę ośmieszyć ich tok myślenia (ale nie ich samych) A tak na marginesie – moher jest bardzo miły i przyjemny w dotyku;)

    • eska pisze:

      „Łatwiej jest oszukać człowieka niż przekonać go, że został oszukany” – Mark Twain. Napisał to dawno temu, a to coraz bardziej aktualne słowa, niestety 😦 Ale na każdego Pan Bóg ma plan. My mamy siać. I choć dzisiaj zostaniemy uznani za wariatów, to w wyniku okoliczności zaaranżowanych przez Pana Boga dla danej osoby, za kilka miesięcy lub lat może sobie ona przypomnieć nasze słowa i wtedy będą one dla niej miały jakąś wartość. A może nawet będą kluczowe. Pan Bóg działa poza czasem. To tylko my się musimy męczyć w trzech wymiarach i ćwiczyć swoją cierpliwość i ufność, gdy nie widać efektów… No a poza tym mamy jeszcze modlitwę. Więc „różaniec na szaniec”.

    • Sylwia pisze:

      Julio to witaj w klubie ! mam to samo ,uważają mnie za nawiedzoną kosmitkę która za dużo się na oglądała . Widać że diabeł to taki kombinator i tak ludziom miesza ,oni zaczynają podejrzewać ze wszystko można włożyć między bajki i że go tak naprawdę nie ma .. albo siedzi sobie w piekle i czeka nie robiąc nic.
      Ale uważam że trzeba robić swoje i nie zwracać uwagi na docinki , ja swego czasu bardzo się przejmowałam a teraz już mniej bo wiem że są ludzie i „ludzie „którzy nie wierzą w nic ,a to co mówi ksiądz to głupoty itd.
      Ale to też dużo wynika z tego że ludzie nie mają pojęcia co mówią gdyż nie znają Pisma Świętego , zaglądną w wigilię i na tym koniec . A potem się obruszają bo im mówię że w Piśmie Świętym pisze wyraźnie co Pan Bóg sądzi na temat Gejów i lesbijek i że to się też odnosi do tej całej ideologi Gender . Ale gdzie tam ? lepiej posłuchać w tv i zaprogramować się tak jak tam mówią .
      co do zabawek jak komuś powiedziałam że nie podoba mi się Monster High ze to zagrożenie to pukają się w głowę . Niestety takie czasy ale nie dajmy się i róbmy swoje a na pewno jakieś owoce to przyniesie . Lepiej odnaleźć jedną zagubioną owieczkę i jej pomóc nawet uświadamiając .

  5. eska pisze:

    Otrzymałam na maila:

    ADOPCJA DZIECI PRZEZ
    HOMOSEKSUALISTÓW JUŻ ZA TYDZIEŃ
    W POLSCE – ZAPROTESTUJ!

    Zbliża się koniec kadencji parlamentu. Rząd gwałtownie forsuje przyjęcie projektu ustawy o sztucznym zapłodnieniu, choć pracowano nad nim kilka lat.

    Na zaproponowanych przez polityków regulacjach skorzysta biznes in vitro i prywatne kliniki, które otrzymają olbrzymie dotacje z pieniędzy podatników.

    Jednak można zapytać: co to ma wspólnego z adopcją dzieci przez homoseksualistów?

    Biznes in vitro, którego przedstawiciele brali udział w pracach nad ustawą, to nie jedyna grupa interesu, dla której przygotowano ten projekt. Okazuje się, że koalicja rządząca realizuje również ukryte cele homoseksualnego lobby. W sejmowych pracach komisyjnych ustawę uzupełniono o…

    przepis wprowadzający do polskiego prawa adopcję dzieci przez homoseksualistów!

    Pozwoli on kobiecie noszącej ciążę z in vitro wskazać dowolnego mężczyznę jako ojca dziecka. Dzięki temu homoseksualiści będą mogli niejako „kupić” dziecko u surogatki i stać się jego prawnymi rodzicami!

    SUROGACJA, IN VITRO I HOMOADOPCJA – NA SKRZYŻOWANIU
    TYCH PATOLOGII POWSTAJE NAJWIĘKSZY SKANDAL III RP!

    ZAPROTESTUJ

    Aż trudno w to uwierzyć: rząd chce wprowadzić do polskiego prawa homoadopcję – najbardziej radykalny postulat środowisk homoseksualnych, którego domagano się podczas ostatniej „parady równości”.

    JEST JESZCZE SZANSA, BY DZIECI NIE BYŁY ODDAWANE POD
    WŁADZĘ HOMOSEKSUALISTÓW!

    W serwisie Protestuj.pl przygotowaliśmy petycję do posłów Platformy Obywatelskiej, wzywającą ich do odrzucenia tego skandalicznego projektu ustawy.

    Wyślij petycję do polityków PO, którzy już kilkukrotnie zagłosowali przeciwko stanowisku swego klubu w sprawach dotyczących związków homoseksualnych.

    https://www.protestuj.pl/chron-dzieci-przed-biznesem-in-vitro-link-4,45,k.html

  6. Pingback: „Oczami Jezusa” o aborcji. Widziałem, jak Szatan nie przestaje się śmiać. Czułem ból i słyszałem krzyki wszystkich zabitych nienarodzonych dzieci | Biały, bardzo biały

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s