Lipiec miesiącem szczególnej czci Krwi Chrystusa – zanurzenie we Krwi Zbawiciela!

Zanurzenie we Krwi Jezusa Chrystusa

Krew Chrystusa

„Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.
– Zanurzam w Twojej Krwi wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek się o nich dowiem.
– Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.
– Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać, i mój odpoczynek.
– Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie.
– Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się Jej moc.
– Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła świętego i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko do „banku” Twojej Krwi na „konto” Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bez warunków i bez zastrzeżeń.
– Jezu, rozpalaj moje serce miłością do Ciebie;
– stawaj się Centrum mojego życia na każdej jego płaszczyźnie i w każdym wymiarze;
– przemieniaj moje myślenie, patrzenie, słuchanie;
– wypełniaj i uzdrawiaj moją przeszłość; moją wolę, pamięć, rozum i uczucia;
– Kieruj moim TERAZ, by było zgodne z Twoją wolą.
– Chcę mówić to co Ty chcesz, a resztę przemilczeć.
– Chcę czynić to co Ty chcesz, a resztę zostawić.
– Chcę iść tam gdzie Ty chcesz, a resztę ogarniać modlitwą.
– Chcę cieszyć się tym co Ciebie cieszy, być pociechą w Twoim smutku;
– cierpieć co Ty chcesz i otwartym sercem przyjmować z wdzięcznością to, co Ty mi w każdym momencie zsyłasz.
– Chcę słuchać Twego słowa i wypełniać je;
– kochać tych, których Ty kochasz;
– troszczyć się o tych, których mi dajesz;
– widzieć w ludziach to co Ty chcesz i służyć im tak, jak Ty chcesz.
– Bądź Wola Twoja – zawsze i we wszystkim. Amen

Lipiec – miesiąc szczególnej czci Krwi Chrystusa

Zgodnie z tradycją Kościoła, miesiąc lipiec to czas poświęcony szczególnej czci Najświętszej Krwi Chrystusa (święto zostało usunięte z kalendarza Kościoła w 1969 r.). Pierwsze wzmianki o czczeniu Krwi znajdziemy we wczesnochrześcijańskich hymnach i dziełach Ojców Kościoła. Św. Jan Chryzostom widział w Niej m. in. skuteczny środek umocnienia w walce ze złem: „Odeszliśmy od stołu niczym lwy ziejące płomieniami. Staliśmy się postrachem dla demona, myśląc o tym, Kim jest nasz Wódz i jak niezmiernie nas miłuje… Ta Krew, gdy godnie przyjęta, oddala demony, przywołuje aniołów, a nawet samego Pana aniołów… Ta Krew wylana oczyszcza świat cały… Ona jest ceną wszechświata, za którą Chrystus odkupił Kościół…”.

Kult Przenajdroższej Krwi związany jest z tajemnicą Krzyża i Eucharystii i kult reli­kwii Krwi Chrystusa opiera się na dwóch ich „odna­le­zie­niach”, które miały miej­sce w 804 i 1048r. Pierwsze zostało odnotowane w „Annałach Królewskich Franków”, a drugie opisane w dwóch źródłach: „O odnalezieniach Krwi Pańskiej” i w „Kronikach” szwedzkiego mnicha Hermana di Reichenau. Na podstawie tych źródeł znana jest historia rzymskiego żołnierza Longina, który na Golgocie przebił włócznią bok Jezusa. Po nawróceniu Longin przywiózł do Mantui ziemię z Kalwarii zbroczoną Krwią Chrystusa oraz gąbkę, którą pojono konającego Jezusa. W 1053 r. papież Leon IX przybył do Mantui, oddał cześć relikwii i potwierdził jej autentyczność.

Przez wieki papieże troszczyli się o rozwój kultu. Papież Benedykt XIV polecił ułożyć Mszę św. i oficjum ku czci Boskiej Krwi. Pius IX dekretem Redempti sumus (1849 r.) wprowadził obchody święta Krwi Chrystusa w całym Kościele. Pius X zatwierdził datę święta na 1 lipca. Papież Jan XXIII, wielki czciciel Przenajdroższej Krwi, który swoje nabożeństwo do Ceny Zbawienia wyniósł z rodzinnego domu mówił: to nabożeństwo zostało mi wpojone już w życiu rodzinnym, od wczesnych lat mojego dzieciństwa. Pozostaje mi w pamięci żywe wspomnienie moich sędziwych rodziców, recytujących w dniach miesiąca lipca litanię do Najdroższej Krwi”, zatwierdził Litanię do Krwi Chrystusa w całym Kościele, o czym mówi w liście apostolskim Inde a PrimisO kulcie Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa – 30.06.1960 r.. Ogromny wpływ na rozwój czci Krwi Jezusa miały cuda Eucharystyczne np. w Lanciano i Orvieto (Włochy).

Powrót kultu Krwi Chrystusa (po kryzysie w epoce odrodzenia) nastąpił w epoce napoleońskiej, kiedy ataki na Kościół były wzmożone. W 1808 r. w bazylice San Nicola in Carcere w Rzymie, gdzie znajdowały się relikwie Krwi Chrystusa powstało Bractwo Przenajdroższej Krwi. Jego założyciel, ks. Franciszek Albertini, pragnął przez „Koronkę Przenajdroższej Krwi” mobilizować ludzi do walki z ówczesnymi problemami – bezrobociem, demoralizacją czy alkoholizmem. Apostołem Krwi Chrystusa był w XIX stuleciu także rzymski kapłan św. Kasper del Bufalo założyciel Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa. Obecnie w Częstochowie pod opieką Misjonarzy znajduje się jedyne w Polsce sanktuarium Przenajdroższej Krwi, gdzie od 1998 r. czczone są relikwie Krwi Chrystusa z Mantui – dar Sióstr Przenajdroższej Krwi z Schellenbergu (Księstwo Lichtenstein).

Również Jan Paweł II w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański dnia 1 lipca 2001 r. przypomniał, że:lipiec, to miesiąc, który zgodnie z ludową tradycją poświęcony jest kontemplacji Najświętszej Krwi Chrystusa, niezgłębionej tajemnicy miłości i miłosierdzia. Krew Chrystusa jest ceną, którą Bóg zapłacił, aby wyzwolić ludzkość z niewoli grzechu i śmierci. Jest niezbitym dowodem miłości niebieskiego Ojca do każdego człowieka, bez żadnego wyjątku. To Krew, której jedna kropla może wybawić cały świat od wszelkiej winy”.

Jan Paweł II w encyklice „Evengalium Vitae” naucza:Krew Chrystusa objawia, jak wielka jest miłość Ojca, a zarazem ukazuje, jaki cenny jest człowiek w oczach Boga i jak ogromna jest wartość jego życia. (…) Właśnie kontemplując drogocenną krew Chrystusa, znak Jego ofiarowania się z miłości (por. J 13,1), człowiek wierzący uczy się dostrzegać i cenić niemalże Boską godność każdej osoby i może wołać pełen wdzięczności i radosnego zdumienia: „Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro „zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela” (por. Exsultet z Wigilii Paschalnej), skoro „Bóg Syna swego Jednorodzonego dał”, ażeby on, człowiek, „nie zginął, ale miał życie wieczne” (por. J 3,16)!”.

Duchowość Krwi Jezusa to szczególne zaproszenie, by w codziennym zmaganiu z trudnościami, w dobie cywilizacji śmierci, neopogaństwa, demoralizacji, szerzącego się okultyzmu, deptania ludzkiej godności „zbierać” Drogocenną Krew Baranka i obmywać świat, by usłyszeć „krzyk Krwi” we wszelkich biedach dotykających drugiego człowieka, w ciemnościach ludzkiej duszy.

Bazylika kon­ka­te­dralna p.w. Św. Andrzeja Apostoła w Mantui cie­szy się przy­wi­le­jem prze­cho­wy­wa­nia do dzi­siaj cen­nej reli­kwii Krwi Chrystusa…
Więcej czytaj na: Kliknij

Litania do Najdroższej Krwi Chrystusa

Kyrie, eleison, Chryste, eleison, Kyrie, eleison.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Krwi Chrystusa, Jednorodzonego Syna Ojca Przedwiecznego,
wybaw nas (powtarza się),
Krwi Chrystusa, wcielonego Słowa Bożego,
Krwi Chrystusa, nowego i wiecznego Przymierza,
Krwi Chrystusa, przy konaniu w Ogrójcu spływająca na ziemię,
Krwi Chrystusa, tryskająca przy biczowaniu,
Krwi Chrystusa, brocząca spod cierniowej korony,
Krwi Chrystusa, przelana na Krzyżu,
Krwi Chrystusa, zapłato naszego zbawienia,
Krwi Chrystusa, bez której nie ma przebaczenia,
Krwi Chrystusa, którą w Eucharystii poisz i oczyszczasz dusze,
Krwi Chrystusa, zdroju miłosierdzia,
Krwi Chrystusa, zwyciężająca złe duchy,
Krwi Chrystusa, męstwo Męczenników,
Krwi Chrystusa, mocy Wyznawców,
Krwi Chrystusa, rodząca Dziewice,
Krwi Chrystusa, ostojo zagrożonych, .
Krwi Chrystusa, ochłodo pracujących,
Krwi Chrystusa, pociecho płaczących,
Krwi Chrystusa, nadziejo pokutujących,
Krwi Chrystusa, otucho umierających;
Krwi Chrystusa, pokoju i słodyczy serc naszych,
Krwi Chrystusa, zadatku życia wiecznego,
Krwi Chrystusa, wybawienie dusz z otchłani czyśćcowej,
Krwi Chrystusa, wszelkiej chwały i czci najgodniejsza,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
zmiłuj się nad nami.

L:Odkupiłeś nas, Panie, Krwią swoją.
W:I uczyniłeś nas Królestwem Boga naszego.

MÓDLMY SIĘ

Wszechmogący, wieczny Boże,
któryś Jednorodzonego Syna Swego ustanowił Odkupicielem
świata i Krwią Jego dał się przebłagać,
daj nam, prosimy, godnie czcić zapłatę naszego
zbawienia i dzięki niej doznawać obrony od zła
doczesnego na ziemi, abyśmy radowali się
wiekuistym szczęściem w niebios:
Przez tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen.

Za: kliknij

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „Lipiec miesiącem szczególnej czci Krwi Chrystusa – zanurzenie we Krwi Zbawiciela!

  1. Maria Magdalena pisze:

    LIPIEC – MIESIĄC POŚWIĘCONY KRWI CHRYSTUSOWEJ
    DLACZEGO CAŁY MIESIĄC POŚWIĘCONY NAJDROŻSZEJ KRWI?

    Rozważania z książki: „Il mese del Preziossismo Sangue”, Rafaello Bernardo CPPS, Rzym (tłum. G. Truś)

    Pytanie to jest zbyteczne dla dusz rozpalonych miłością do Boskiej Krwi Chrystusa, gdyż poznały już, jakiej słodyczy smakują i ileż duchowych zwycięstw przynosi temu, kto praktykuje tę pobożność. Lecz bezbożni, letni? Powiedzą: Kolejny miesiąc! Nigdy się nie skończy.

    Odpowiemy im: Ta praktyka nie jest nowa. Święty Kasper del Bufalo, nazwany przez Papieża Jana XXIII prawdziwym i największym na świecie apostołem pobożności do Najdroższej Krwi Jezusa, zdołał, na początku minionego wieku, wprowadzać ją prawie we wszystkich miesiącach roku, na zmianę, w różnych kościołach Rzymu i we wszystkich miastach i wioskach (a były one liczne), które były miejscem jego apostolstwa.

    Po miesiącu maju dla Maryi i czerwcu dla Najświętszego Serca Jezusowego, Kościół świadomie ustalił, że miesiąc lipiec będzie poświęcony Najdroższej Krwi Jezusa. Lipiec jest centrum roku słonecznego, jest miesiącem nad miesiącami, miesiącem słońca, które praży swym najintensywniejszym skwarem: a Odkupienie nie jest może stołem obfitującym w cudowne źródło – Boskiej Krwi – wlewanej w dusze przez miłość Chrystusa? Oto dlaczego tak święto, jak i miesiąc Najdroższej Krwi zostały ustanowione w środku roku prawie, by przypomnieć nam pełnię samego Odkupienia. Ale jest jeszcze inny motyw: właśnie w lipcu życie chrześcijańskie osłabia się, a życie ziemskie nabiera rozmachu i w tym ferworze tryumfuje zło. Dlatego konieczna jest jakaś pomoc, a znaleźć ją można właśnie we Krwi Chrystusa.

    Układając rozważania na MIESIĄC NAJDROŻSZEJ KRWI, postanowiłem sobie wyjść na spotkanie tym, którzy zbytnio nie dysponują wolnym czasem.

    Postarałem się pisać zwięźle. Bardziej niż rozwijanie rozważań, wolałem podsuwać myśli, które każdy może sobie rozwinąć według swej możliwości. Niech Krew Jezusa przyjmie i pobłogosławi tę skromną pracę, którą Jej dedykuję, i niech będzie szeroko niosła błogosławieństwo i korzyści tym wszystkim, którzy będą praktykować tak bogate duchowością nabożeństwo.

    MODLITWA NA POCZĄTEK MIESIĄCA NAJDROŻSZEJ KRWI

    Mój Jezu, przyjmij cześć oddawaną w tym miesiącu na wynagrodzenie za liczne niegodziwości ludzkie; a kiedy nieprzyjaciel dobra usiłuje oddalić z umysłów Twych dzieci pamięć Twej miłości, niech nabożeństwo do Boskiej Krwi przybliży dusze do Twego Serca.

    1 lipca SIEDEM ROZLAŃ KRWI

    Przyjdźcie, uwielbiajmy Chrystusa, Syna Bożego, który odkupił nas Krwią swoją.

    Aby nas odkupić, Jezus aż siedem razy wylewa Krew! Motywem tak obfitych i bolesnych rozlewów krwi nie jest wymóg zbawczy świata, gdyż dla wybawienia go wystarczyłaby zaledwie tylko jedna kropla, lecz wyłącznie Jego miłość do nas.

    Na początku historii ludzkości miało miejsce ciężkie krwawe wydarzenie: bratobójstwo Kaina, i Jezus na początku swego ziemskiego życia zechciał rozpocząć dzieło zbawienia od pierwszego przelania Krwi, tej podczas obrzezania, wylanej na ramionach swej Matki jako na pierwszym ołtarzu Nowego Testamentu. Wznosi się więc z ziemi do Boga pierwsza godna ofiara, i od tej chwili już zawsze będzie On spoglądał na ludzkość nie okiem sprawiedliwości, lecz miłosierdzia.

    Mijały lata od tego pierwszego wylania Krwi – lata pokornego życia w ukryciu, wyrzeczeń i pracy, modlitwy, upokorzeń i prześladowania – aż Jezus daje początek w ogrodzie oliwnym swej zbawczej Męce, wylewając krwawy pot. Nie cierpienie fizyczne wywołuje u Niego pocenie się Krwią, lecz wizja grzechów całej ludzkości, które On, Niewinny, bierze na siebie wraz z czarną niewdzięcznością tych, którzy depczą Jego Krew i odrzucają Jego Miłość.

    Ponownie Jezus przelewa swoją Krew podczas biczowania, aby obmyć szczególnie grzechy ciała, gdyż „na tę plagę zepsucia nie mogło być lepszego lekarstwa” (św. Cyprian).

    I jeszcze Krew cierniem ukoronowania. To Chrystus, król miłości, który zamiast korony ze złota wybrał koronę z cierni, bolesną i krwawiącą, aby pycha ludzka ugięła się przed majestatem Boga.

    Kolejna Krew, podczas drogi krzyżowej, pod ciężkim drzewem krzyża, pośród obelg, przekleństw i ciosów, męki swej Matki i płaczu pobożnych niewiast. „Kto chce pójść za Mną – powiedział On – niech się zaprze samego siebie, weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje”. Gdyż nie ma innej drogi, aby dotrzeć na górę uzdrowienia, jak tylko ta, zbroczona Krwią Chrystusa.

    Jezus dotarł na Kalwarię i znowu przelewa Krew z rąk i stóp przybitych do krzyża. Z wysokości tej góry – prawdziwego teatru Miłości Bożej – te krwawiące ramiona wyciągają się w szerokim litościwym i miłosiernym objęciu: „Przyjdźcie do mnie wszyscy”. Krzyż jest tronem i katedrą Najdroższej Krwi, znakiem przynoszącym uzdrowienie i nową cywilizację na wieki, symbolem zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią.

    Nie mogło zabraknąć tej najbardziej szlachetnej Krwi, tej prosto z serca. Właśnie ostatnie krople pozostające w Ciele Zbawiciela daje nam poprzez ranę, którą uderzenie włócznią otwiera w Jego boku. Jezus w ten sposób odkrywa dla ludzkości tajemnice własnego Serca, aby odczytała Jego przeogromną miłość.

    Oto jak Jezus zechciał wycisnąć z każdej żyły całą swą Krew i hojnie oddać ludziom.

    A co zrobili ludzie, od chwili śmierci Chrystusa do dzisiaj, by odwzajemnić tak wielką miłość? Ludzie nadal pozostają niedowierzający, przeklinający, nienawidzący się i mordujący wzajemnie, nieuczciwi. Ludzie podeptali Krew Chrystusa.

    Przynajmniej my, aby naprawić ogrom niewdzięczności i odwzajemnić w ten sposób tak wielką miłość, ofiarujmy Ją Bogu i błagajmy nie tylko za nas, ale również za wszystkich grzeszących braci.

    PRZYKŁAD: W roku 1848 Pius IX z powodu okupacji Rzymu został zmuszony do ucieczki i schronił się do Gaety. Tam również udał się Sługa Boży ks. Giovanni Merlini i przepowiedział Ojcu Świętemu, że gdyby złożył obietnicę rozszerzenia święta Najdroższej Krwi na cały Kościół, rychło powróciłby do Rzymu. Papież, po refleksji i modlitwach, 30 czerwca 1849 r. odpowiedział, że zrobiłby to, jednakże nie z racji ślubowania, lecz od siebie, jeśli przepowiednia się urzeczywistni. Wierny obietnicy, 10 sierpnia tego samego roku podpisywał dekret o rozszerzeniu święta Najdroższej Krwi na cały Kościół w pierwszą niedzielę lipca.

    Święty Pius X w 1914 r. ustanawia je na dzień pierwszy lipca, a Pius XI w 1934, na wspomnienie XIX Jubileuszu Stulecia Odkupienia, podnosi je do podwójnego rytu pierwszej kategorii. W roku 1970 Paweł VI, wraz z reformą kalendarza, połączył je z uroczystością Bożego Ciała, z nową nazwą: uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa.

    Pan posłużył się przepowiednią świętego misjonarza, aby rozszerzyć to święto na cały Kościół, i zechciał w ten sposób ukazać, jak mu jest drogi kult swej Najdroższej Krwi.

    POSTANOWIENIE: Będę obchodził ten miesiąc w jedności z Najdroższą Krwią, prosząc szczególnie o nawrócenie grzeszników.

    AKT STRZELISTY: Krwi Jezusa, ceno naszego odkupienia, bądź błogosławiona na wieki!

    Rozważania na 30 dni:
    http://stryszawa-swanna.pl/lipiec-miesiac-poswiecony-krwi-chrystusowej/

  2. Aneta pisze:

    Przepraszam, że piszę tutaj, ale mam pytanie.
    Czy ktoś może jedzie z Warszawy na Jasna Górę na Akt Zawierzenia się Matce Bożej? Z góry dziękuję za odpowiedź.

  3. Wojtek pisze:

    Nie rozumiem z mojej strony jednej rzeczy wobec Papieza. Nie wiem czemu ale mu nie ufam, nie rozumiem tego. Od samego początku miałem jakieś dziwne głupie przeczucia (negatywne), względem Franciszka. Nie wiem dlaczego, bo nic tak na prawdę nie świadczy na jego niekorzyść do tej pory, a mimo to mam takie głupie wrażenie, że mu nie ufam.

    To chyba namowy złego, tak myślę bo Franciszek jest dobrym człowiekiem.

    • wobroniewiary pisze:

      Tak, to są namowy złego ducha, skutki czytania choćby tylko raz stron sekciarskich, suspendowanych kapłanów i ultratradycyjnych kalanów
      Każdy chyba stąd a na pewno Ci co mnie znają, wiedzą jakim szacunkiem darze łacinę, kolana (tylko tak przyjmuję Komunię św. itd.) ale powtarzam za o. Janem Pawłem:
      To nie łacina i nie Msza Trydencka (piękna) ale Jezus nas zbawia – Jezus obecny w Eucharystii a nie najbardziej pobożne formy, które nam są potrzebne a nie Bogu – nam, by Bogu oddać cześć.

      Najpierw wiara, potem Tradycja – gorzej gdy diabeł się podszywa i nawet kolejność zmienia (najpierw obrona Tradycji a potem wiary) albo jak podszywa się np. pod św. Faustynę: taka MBM i jej papierkowe świstki zwane pieczęcią lub medaliki z koroną cierniową na głowie NMP a przy tym ciągłe plucie na papieża.To zawsze zasiewa wątpliwość w sercach czytających i tak diabeł kropla po kropli wlewa wątpliwość, zwątpienie a potem odrzucenie i atakowanie Papieża (patrz MBM, M. Kordas, najbardziej zagorzali czytelnicy „blogu maryjnego MBM” który przeszedł w sektę -papież jeszcze nic nie powiedział o Medziugorje a tu już ataki na niego.
      To moja opinia, tożsama z opinią wielu kapłanów.
      W odpowiedzi na ten komentarz wkleję list s. Emmanuel z Medziugorje

      • wobroniewiary pisze:

        Medziugorje, 29 czerwca 2015

        Drodzy bracia i siostry, pokój!

        Jak możecie się domyślać, otrzymujemy wiele pytań na temat stanowiska Kościoła w sprawie objawień Matki Boskiej w Medjugorje.

        Po raz kolejny mamy do czynienia z nowoczesną chorobą – czytania, komentowania i pasjonowania się wypowiedziami medialnymi, kiedy ich pierwszym celem nie zawsze jest przekazywanie prawdy. Wielu w mediach z wielkim hałasem upycha swoje stanowisko. Oczywiście każdy może wyrazić swoją własną opinię na dany temat wkładając w to ciut prawdy. Ale kto chce być prawdziwie poinformowany w jakiejś ważnej sprawie może to zrobić w sposób, który jest bezpieczny, bez zamieszania, wzburzenia, kreowania wątpliwości, goryczy, buntu, a nawet triumfalnego zadowolenia, co niekoniecznie pochodzi od Ducha Świętego.

        Sposób jest prosty: wystarczy udać się do źródła informacji! A jedynym źródłem informacji Stolicy Apostolskiej jest Rzecznik powołany do tego celu: Ojciec Lombardi. Kto szuka Jego aktualnej wypowiedzi dotyczącej pozycji Stolicy Apostolskiej w sprawie Medjugorje nie znajdzie na ten temat nic! Każdy, kto szuka na stronie internetowej Watykanu nie znajdzie nic na ten temat nic, absolutnie nic.

        Co to więc oznacza? Wirus medialny ze wszystkimi swoimi sprzecznościami, znów uderzył, siejąc zamęt w sercach wielu. Prawda jest taka, że ani Kongregacja Nauki Wiary (CDF), ani Papież nie wydały oficjalnego oświadczenia o Medjugorju. Nie spotkali się oni nawet by razem przedyskutować tą sprawę. Nie zaplanowano nawet żadnego spotkania podczas nadchodzącego lata. Jest również bardzo prawdopodobnym, że temat rodziny – wielki temat tego roku – ma pierwszeństwo przed kwestią Medjugorje. Tak, bądźcie cierpliwi!

        Wszyscy ci, którzy doświadczyli wiele łask w Medziugorju i którzy z całego serca podąźają w szkole Królowej Pokoju powinni być pewni, ponieważ dzisiaj możemy stwierdzić, co następuje:

        – Medjugorje nie jest zakazane przez Kościół.

        – Papież nie podjął jeszcze stanowiska w sprawie Medziugorja.

        – Każdy może podróżować tam w prywatnej pielgrzymce bez obawy nieposłuszeństwa Kościołowi.

        – Przesłania nie są zabronione, każdy może je rozpowszechniać, a zwłaszcza nimi żyć.

        – Wizjonerzy nie zostali uznani fałszywymi.

        Ojciec Święty ponosi wielką odpowiedzialność, bo ostatnie słowo będzie zależało od niego. Wiemy, że kardynał Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, czasami wyrażał negatywne stwierdzenia dotyczące Medziugorja. Dlatego w tym czasie łaski i walki, musimy modlić się mocno do Ducha Świętego za Ojca Świętego, jak również pościć w Jego intencji. Niech zostanie wypełniona Wola Boża!

        Jakąkolwiek pozycję wyrazi Rzym poprzez oficjalne orzeczenie, będziemy tego przestrzegać. Posłuszeństwo będzie najlepszym znakiem, że idziemy z Królową Pokoju, z Kościołem a nie bez Kościoła. Maryja opiera się na nas, by pomóc Jej w pełni zrealizować Jej plany. Ponieważ, nie zapominajmy: „Na końcu Moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

        S. Emmanuel +

      • Elizeusz pisze:

        Co do mnie, Adminko, to choćby Kongregacja Nauki Wiary (trzeba pamiętać, że w niej są konkretne Osoby, które za takie czy też inne podejmowane decyzje – owszem w imieniu Kościoła – ponoszą i poniosą odpowiedzialność przed Panem) wydała oficjalne negatywne oświadczenie/stanowisko, zatwierdzone przez papieża Franciszka co do objawień w Medjugorje, to dla mnie pozostają i pozostaną one prawdziwe, autentyczne, poświadczone aż nazbyt wieloma, wieloma ewangelicznymi owocami.
        A tym, którzy podważają ich autentyczność i prawdziwość czy uważają je za fałszywe, zwalczając je, dedykuję te słowa proroka Izajasza (bo do nich się one odnoszą i o nich mówią), do których odwoływał się Pan Jezus w św. Ewangelii:
        „14 Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie,
        patrzeć będziecie, a nie zobaczycie.
        15 Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił” (Iz 6,9n; Mt 13,14n)

    • Sylwia pisze:

      Wojtek cóż mogę powiedzieć , tak to zły wkłada ci taki obraz , wiesz ja dawno temu miałam takie myślenie o Papieżu seniorze Benedykcie , ale u mnie to było skierowane tym ze po porostu za dużo się na oglądałam głupot i jakoś tak we mnie siedziało. To że to nie jest dobry człowiek , tak wtedy myślałam . Odrzuciłam to i teraz patrzę na to zupełnie inaczej , choć bywał i czas że te myśli powracały . U mnie to był wynik mediów tych nie dobrych . Co do Papieża Franciszka to dobry Pasterz , mówi wprost do ludzi, nie obwija w bawełnę i to mi się podoba , jest uśmiechnięty od ucha do ucha , i powiem ci że chciałabym być aż tak radosna. Ja nie widzę w nim nic złego i powiem więcej widzę jego skromność i dobroć . Nie tak dawno media trąbiły że pewnej dziewczynce z Polski przekazał jakąś kwotę na leczenie ( i to kosztowne ) . Więc jak widzisz to wspaniały człowiek , te negatywne odczucia u ciebie pochodzą wiesz od kogo. Pamiętaj że jesteśmy w tak zwanej rekonwalescencji i musimy bacznie patrzeć, na to co oferuje nam świat i zły , bo czasem jedno z drugim się pokrywa. Musimy wyrzucać te negatywne uczucia , modlitwą . Jeżeli masz takie odczucia co do Papieża to obejmij go modlitwą a zobaczysz twoje nastawienie do Niego się zmieni , gwarantuję ci to 🙂
      Mnie dziś zły postraszył w nocy bo wiedział że chciałam jednej duszy pomóc ale modlitwa pomogła .

    • Maggie pisze:

      @Wojtek: jesli pamięcią siegniesz do czasu kiedy papiez Franciszek zastapił BXVI .. to zobaczysz mnostwo glosow „objawionych” etc, ktore wpłynęły, mimo woli, na podswiadomosc, zwłaszcza .. ze ujadanie nie ustaje – te same głosy, ktore szczekaly na JPII i kolejnych Namiestnikowi Piotrowych nadal sie slyszy, bo do jednego ujadajacego kundla przyłącza sie sfora zainfekowana jakby wscieklizna (przy roznych okazjach i w roznych formach). Niedobre mysli to ziarno, ktore jest złym ziarnem/chwastem, jak z Ewangelii o kakolu.

      Ufnosc i pokora najbardziej doskwiera kosmatemu – dlatego skromna, filigranowa, a ufna i pokorna Maryja mogła podeptac łeb tego gigantycznego potwora. Uczymy sie jej od Maryji.

      Papiez jest człowiekiem i potrzebuje modlitewnego wsparcia, wielokrotnie prosi o nie. We mnie tez uderzyły te głosy i podszepty wiadomego autorstwa i byłam zdezorientowana i przygnebiona … gdy trafiłam na WOWIT – i jeszcze ale nie czesto .. cos chce to obudzić, gdy wokol zaczyna sie gdakanie w mediach itp … cos jak uczucie przykrości kierujące ku zwatpieniu, ale na to jest rada gdy powtarza sie: Jezus jest Panem! Jezus jest moim ukochanym i jedynym Panem! Któż jak Bog! Precz pod Krzyż szatanie i marsz do piekła. Jezu, Maryjo, Józefie kocham Was, ufam Wam, ratujcie dusze.

      Za komuny ilez (!?!) szczekania bylo na Kosciol, czy na kard.Wyszynskiego, ktory zainicjował perygrynacje wizerunku Krolowej Polski i ktora to kopie … skuto łańcuchem …aresztujac (!) obraz … a wówczas wędrować zaczęła sama rama … ale Matka Najswietsza w niej BYLA jeszcze bardziej prawdziwie wsrod ludu … i zwyciężyła, a kopia wedrowala ponownie. Dlatego kiedy ktos szczeka, wracam tez pamięcią do tamtych zdarzeń i wiem kto ma racje, chocby wszystkie media trabily co innego.
      Mysle, ze warto te zdarzenia przypomnieć, bo działają jak kubeł wody na glowe.

    • Wojtek pisze:

      Pewnie macie rację. Chciałbym kiedyś sam spotkać papieża, jeden uśmiech, jedno spojrzenie i na pewno wątpliwości by zniknęły. Ludzie, którzy bardzo kochają emanują tą miłością na tyle, że można jej doświadczyć tylko przebywając w pobliżu, już nie mówiąc nawet o rozmowie. Myślę, że Franciszek jest taką wyjątkowo kochającą osobą, nie rozumiem jak mogę podejrzewać, że w szczerym uśmiechu widzę jakieś drugie dno (zło), ale tak mają ze mną ogólnie wszyscy. Ja wiem jak boli kiedy ktoś ma dobre intencje a druga osoba podejrzewa coś złego. Przynajmniej dobrze, że Franciszek mnie nie zna, nie litujcie się nade mną bo ja nie rozpaczam nad sobą, ja wiem że jestem taki i staram się to zmienić.

      Przeszedłem można by powiedzieć z drogi niemowlaka i trochę się sam muszę zaangażować w pracę nad sobą więc, jeśli już to po prostu sztywne rady proszę 🙂

      A tak w ogóle dzięki za zaniesienie też mojej prośby do Sanktuarium w Wąwolnicy.
      Na prawdę zostałem uwolniony.

      • Maggie pisze:

        @Wojtek:
        Piotr był ukochanym uczniem, był przy boku (!) Zbawiciela i naocznym świadkiem cudów etc i zarzekal sie, ze NIGDY sie nie zaprze Chrystusa … a zaparł sie (!) … i to 3x, a Tomasz jakiez to mial wątpliwości !?.

        Papiez jako Namiestnik spotyka sie rowniez z odrzuceniem, obmowami, posadzeniami etc i jako czlowiek … wystawiony jest na pod pregierz współczesnych siepaczy służących złemu (a nasze serca wówczas drżą, czy wytrzyma). Modlmy sie za Niego, pokladajac ufnosc w Panu Bogu, bo z nasza modlitwa wytrzyma .. wiecej niz czlowiek moze wytrzymać.

        Czlowiek jest człowiekiem i moze miec chwile slabosci, nawet tam gdzie ich nie powinien miec … ale to nie przesadza o jego losie.
        Bog dopuszcza ale i odpuszcza! – pod pewnymi warunkami, a wszystko w Jego Mocy. Dlatego nie obwiniaj sie, ze popadasz w słabość zwątpienia, ale walcz z tym.

        Taka walka jest dowodem, ze jest sie na dobrej drodze, ze trzeba sie bronić przed atakiem rogatego szukajacego punktu zaczepienia sie. Takie wytłumaczenie mi pomogło i pomaga.
        Tam gdzie sie wypedzilo złego czy jego kuszenie, chce on po czasie powrocic i to w towarzystwie siedmiu takich jak on .. i szuka wówczas tego punktu zaczepienia sie … a wówczas dobrze go przejechać po grzbiecie Różancem tj orezem gorąco zalecanym przez JPII i w Objawieniach Maryjnych.

        Jezus jest Panem!

  4. wobroniewiary pisze:

    Brat Jan Hruszowiec OFMConv:
    Pesymista powie: Boże, ile świń zmarnowałeś! Optymista powie: Boże, wyzwoliłeś człowieka od złego, bądź uwielbiony! A dla Ciebie co jest ważniejsze: ile na co poszło pieniędzy, czy radość z chwały Bożej? …..a tak w ogóle to chodzi o dzisiejszą Ewangelię: http://www.mateusz.pl/czytania/2015/20150701.htm

    • Elizeusz pisze:

      I. Z Księgi Koheleta:
      9 To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie:
      więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem.
      10 Jeśli jest coś, o czym by się rzekło:
      „Patrz, to coś nowego” – to już to było w czasach, które były przed nami. (Koh 1,9n)
      II. Z Księgi Mądrości:
      22 I nie dość, że zbłądzili co do poznania Boga, ale ponadto żyjąc w wielkim zamęcie niewiedzy, to tak wielkie zło nazywają pokojem.
      24 nie zachowują w czystości ni życia, ni małżeństw, lecz jeden drugiego podstępnie zabija
      lub cudzołóstwem zadręcza.
      25 Wszędzie się wmieszały krew i morderstwo, kradzież i podstęp,zniszczenie, zdrada, gwałt, krzywoprzysięstwo,
      26 ucisk dobrych, niepamięć dobrodziejstw, znieprawienie dusz, g r z e c h y p r z e c i w n e n a t u r z e,rozprzężenie w małżeństwach, cudzołóstwo i bezwstyd. (Mdr 14,22-26)

  5. wobroniewiary pisze:

    ISIS do chrześcijan z Jerozolimy: Wyrżniemy was jak owce
    W arabskiej dzielnicy Jerozolimy pojawiły się ulotki ISIS, które stawiają im ultimatum. Mają się wynieść z miasta do końca ramadanu, czyli do 18 lipca, albo zostaną „zarżnięci jak owce”.

    Chrześcijanie w Jerozolimie obawiają się o swoje życie. W arabskiej dzielnicy miasta pojawiły się ulotki Państwa Islamskiego Palestyny, które stawiają im ultimatum. Mają się wynieść z Jerozolimy do końca ramadanu, czyli do 18 lipca, albo zostaną „zarżnięci jak owce”. Ks. Read Abusahliah, dyrektor miejscowej Caritas, przyznaje, że przynajmniej część wspólnoty chrześcijańskiej jest zaniepokojona pogróżkami i samym pojawieniem się działaczy Państwa Islamskiego w tym regionie.
    http://www.fronda.pl/a/isis-do-chrzescijan-z-jerozolimy-wyrzniemy-was-jak-owce,53413.html

  6. leszek pisze:

    Byłem bezdomny i bezrobotny. Pojechałem na drugi koniec Polski, wstąpiłem na modlitwę do kościoła p.w. Matki Bożej Nieustającej Pomocy i jeszcze tego samego dnia znalazłem pracę i kwaterę. Spędziłem w tym mieście tylko parę tygodni, bo Matka Boża dała mi kolejną okazję wypełnić Jej wolę. Sprowadziła mnie do domu moje rodzonej matki, abym mógł jej pomóc i wesprzeć. Wiele się wydarzyło od kiedy Matka Boża podniosła mnie z upadku. Nigdy nie byłem tak szczęśliwy. Wszystko zasługa Maryi. Niech wam Bóg błogosławi!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s