Natuzza Evolo – „Ojciec Pio w spódnicy” czyli mistyczka i stygmatyczka, której Bóg rozkazał dawać świadectwo o wiecznej karze piekła

Natuzza Evolo, słynna włoska mistyczka i stygmatyczka miała wyjątkowy charyzmat kontaktu ze zmarłymi przebywającymi w niebie i w czyśćcu oraz z osobami potępionymi….które z wyraźnego rozkazu Boga musiały dawać świadectwo o wiecznej karze piekła.

Pan Bóg udzielił Natuzzy specjalnego daru: mogła widzieć i spotykać zmarłych. Najczęściej widziała ich obok osób, które przychodziły do niej  z prośbą o modlitwę  i duchową pomoc.

Często się zdarza, że gdy przychodzi do mnie jakiś człowiek – mówiła Natuzza – to widzę obok niego zmarłą osobę; może to być jego brat, siostra, ojciec lub matka. I wtedy ci zmarli mówią mi ważne rzeczy, które przekazuję ich krewnym lub znajomym. Rozpoznaję tylko dusze, które są w niebie, dlatego że promieniują one wielkim szczęściem i lekko unoszą się nad ziemią. Natomiast dusze czyśćcowe trudno jest mi odróżnić od ludzi żyjących na ziemi. Wiele razy dawałam im krzesło, aby sobie usiadły, a wtedy mi mówiły: „nie potrzebuję, ponieważ jestem duszą z innego świata”.

Orędzia przekazywane przez zmarłych, za pośrednictwem Natuzzy, ludziom żyjącym na ziemi często dotyczyły także małżonków oraz wychowania dzieci. I tak na przykład 5 października 1947 r. Maria Mesiano zapisała następujące słowa zmarłej kobiety: „Mówię najpierw do matek: troszczcie się o wychowywanie swoich dzieci; będą takimi, jakimi ich wychowacie. Biada matkom, które przez antykoncepcję sprzeciwiają się poczęciu, a przez zbrodnię aborcji narodzinom dzieci. Jeżeli się nie nawrócą, grozi im wieczne potępienie w przerażających cierpieniach. Dlaczego chcecie niszczyć życie najbardziej niewinnych i bezbronnych ludzkich istot? Czy nie wiecie, że Bóg powołuje je do wspólnoty życia ze sobą, aby stały się aniołami w niebie i świętymi?”

Zmarli apelowali o regularne korzystanie z sakramentu pokuty, aby natychmiast podnosić się z każdego śmiertelnego grzechu i trwać w łasce uświęcającej: „Może ktoś sobie pomyśli: dlaczego mam spowiadać się u księdza, który może być większym grzesznikiem ode mnie? – mówiła jedna z dusz czyśćcowych Odpowiedź jest prosta: ponieważ każdy kapłan w tajemnicy spowiedzi reprezentuje samego Boga i jest Jego narzędziem. Poprzez sakrament kapłaństwa działa sam Chrystus i dokonuje cudu odpuszczenia wszystkich grzechów. Proście Pana Boga o przebaczenie wszystkich śmiertelnych grzechów, żałując i postanawiając poprawę. Po popełnieniu grzechu śmiertelnego natychmiast idźcie do spowiedzi. Prosząc Boga o przebaczenie grzechów, zostajemy uchronieni od wiecznego potępienia. Natomiast wszystkie konsekwencje grzechów trzeba będzie odpokutować w czyśćcu, doświadczając różnorakich, nieraz bardzo wielkich cierpień, ale już w pewności zbawienia”

Każdy, kto prosił Natuzzę o informacje dotyczące bliskich zmarłych, otrzymywał od nich, za pośrednictwem mistyczki, tak konkretną i szczegółową odpowiedź, że pytający nabierał pewności, iż zmarli żyją oraz że istnieje niebo, czyściec i piekło.

I tak na przykład Pasquale Barberio pisał, iż podczas swojego pierwszego spotkania z Natuzzą dowiedział się, że jego zmarły w 1944 r. ojciec przebywa w czyśćcu i prosi o modlitwę. Natuzza widziała go stojącego obok Pasquale, mogła się z nim porozumieć i później szczegółowo opisać synowi, jak wyglądał i co chciał mu przekazać. Tego samego wieczoru, podczas modlitwy różańcowej, w której uczestniczył również Barberio, mistyczka zobaczyła zmarłe siedmioletnie dziecko z zabandażowanymi nogami. Okazało się, że był to siostrzeniec Barberia, zmarły w 1937 r. na zapalenie szpiku kostnego. To jedno spotkanie z Natuzzą wystarczyło, aby Pasquale Barberio zmienił całkowicie swoje życie. Od tej pory zaczął codziennie się modlić i regularnie przystępować do sakramentów św. Pasquale zrozumiał, że czasu ziemskiego życia nie można marnować, ponieważ jest to okres dojrzewania do miłości i życia wiecznego w niebie.

Ksiądz Giuseppe Mina opowiadał, jak pewnego dnia ukazali się Natuzzy zmarli rodzice pewnego proboszcza i bardzo ją prosili, aby w ich imieniu zaapelowała do syna, by całkowicie zerwał z grzechem. Natuzza odkładała spełnienie tej prośby, ponieważ bardzo krępowała się przekazać kapłanowi takie upomnienie. Wtedy dusze zmarłych rodziców księdza kilkakrotnie pojawiły się u Natuzzy i wypominały jej, że ociąga się z wypełnieniem woli Boga. W końcu mistyczka zdobyła się na odwagę i poszła, aby przekazać upomnienie proboszczowi. Po ucałowaniu jego ręki powiedziała, że przychodzi w imieniu jego rodziców. Proboszcz uśmiechnął się i stwierdził, że przecież jest to niemożliwe, gdyż jego rodzice już dawno nie żyją. Wtedy Natuzza w szczegółach opisała, jak wyglądali i co mówili, gdy ich spotkała, i dodała, że proszą go, aby zmienił swoje postępowanie. Ksiądz był wstrząśnięty tym wszystkim, co usłyszał. Wzruszony do łez obiecał, że odtąd całkowicie zmieni swoje życie”.

Natuzza oprócz daru widzenia i bezpośredniego kontaktowania się ze zmarłymi zapadała w ekstazę, podczas której obecni obok niej ludzie słyszeli głosy zmarłych.

Podczas ekstaz Natuzzy dr Valente z Paravati dokładnie notował to, co mówili zmarli. Podawali oni swoje imię i nazwisko, miejsce swego życia na ziemi oraz dokładną datę swej śmierci.

I tak na przykład grupa 15 osób zgromadzonych w mieszkaniu Natuzzy rozpoznała głos biskupa Enrica Montalbettiego z Reggio di Calabria, który zginął podczas bombardowań w 1943 r. Biskup, ze swoim charakterystycznym akcentem, wygłosił do nich budujące kazanie.

Maria Domenica Silipo usłyszała głos swojego dziadka, który nagle zmarł w 1944 r. bez przyjęcia sakramentów  św. Był cholerykiem i często bluźnił, ale litował się nad biednymi, z którymi dzielił się pożywieniem i którym przygotowywał posiłki. Powiedział, że przed potępieniem uratowały go uczynki miłosierdzia.

Za pośrednictwem Natuzzy Pan Bóg nakazywał niektórym potępionym, aby świadczyli o istnieniu piekła. Jednym z nich był znany we Włoszech filozof i pisarz katolicki, który znalazł się w piekle, dlatego że popełnił bardzo ciężkie grzechy, a przed śmiercią w swojej pysze nie chciał się wyspowiadać, żałować za popełnione zło i przyjąć daru Bożego Miłosierdzia.

Zmarli mogli objawiać się Natuzzy, gdyż taka była decyzja Pana Boga, a nie dlatego, że ona lub ktoś z ludzi o to prosił lub tego żądał. Jeśli ktoś z obecnych nalegał, aby osoba zmarła powiedziała coś więcej, odpowiedź była jednoznaczna: „Nie ma pozwolenia od Pana Boga, abyśmy więcej mówili. Bądźcie cierpliwi, zostawcie nas w spokoju, wiemy, czego oczekujecie i czego chcecie się dowiedzieć, ale obecnie jest to niemożliwe”.

Przewodniczący Sądu Apelacyjnego w Mediolanie Eugenio Mauro, który praktykował okultyzm, zajmował się spirytyzmem i był znanym okultystycznym medium, sądził, że Natuzza tak jak on posługuje się tajemniczą mocą duchową. Kiedy przyjechał do Paravati i był świadkiem mistycznych ekstaz Natuzzy, podczas których słyszał, co mówili zmarli, wtedy się przekonał, że praktykowane przez niego wywoływanie zmarłych było otwieraniem się na działanie diabelskich mocy. Sędzia Eugenio Mauro przeżył duchowy wstrząs, nawrócił się, wyrzekł się wszelkich praktyk okultystycznych, poszedł do spowiedzi i stał się gorliwym katolikiem.

Rosa Silipo usłyszała głos swojego zmarłego małego brata (20 dni po urodzeniu w 1932 r.), który był w niebie i mówił pięknym, słodkim głosem: „Jestem Pinuccio Silipo. Sprawiliście mi razem z mamą wielką przykrość. Dlatego, że nigdy nie przekazujecie mi żadnego podarunku. Wszystkie dzieci oddają Jezusowi jakiś dar, ja jestem zawsze w tyle, gdyż nie mam co ofiarować Jezusowi”. Zaskoczona Rosa odpowiedziała na to: „Przecież jesteś aniołkiem w niebie i nie potrzebujesz żadnych modlitw”. „To prawda – odpowiedział Pinuccio – my nie potrzebujemy modlitw, ale oddajemy je Jezusowi, a On przydziela je tym, którzy ich najbardziej potrzebują. Pragniemy bardzo waszych modlitw”.

Podczas ekstaz Natuzzy dr Valente rozpoznawał głosy zmarłych, których doskonale znał za ich życia na ziemi; był pod wielkim wrażeniem tego wszystkiego, co słyszał. Doktor Valente miał możność porozmawiania ze swoim synem, zmarłym w wieku dziecięcym. Dziecko mówiło: „Czy rozpoznajesz mnie, tatusiu?”. „Oczywiście, że Cię poznaję. Czy czegoś potrzebujesz?” – odpowiedział ojciec. „Nie, tatusiu, ale proszę Cię, bądź cierpliwy, kiedy pracujesz z pacjentami”. Doktor Valente był dobrym człowiekiem, ale szybko się denerwował i niecierpliwił. Kiedy usłyszał słowa swojego syna, rozpłakał się ze wzruszenia.

Podczas jednego ze spotkań u Natuzzy w pewnym momencie słychać było głos adwokata X.Y., którego dr Valente doskonale znał. Adwokat mówił strasznym głosem: „Jestem potępiony, jestem potępiony! Mówcie wszystkim, aby się nawrócili i pokutowali! Jakbym chciał wrócić na ziemię, aby pokutować!”. Natomiast dusze czyśćcowe miały głos bardziej spokojny, a potępione mówiły w sposób budzący lęk i przerażenie. „Jestem w ogniu wiecznym – krzyczała jedna z potępionych dusz – za dawanie fałszywego świadectwa, kalumnie, uporczywe trwanie w grzechach nieczystości i wzgardzenie Bożym Miłosierdziem. Gdybym się wyspowiadała, Jezus by mi przebaczył. Nie ma dla mnie teraz żadnej nadziei”.

Dlaczego wieczne potępienie
Całe nasze ziemskie życie powinno być czasem przygotowania do tego najważniejszego momentu, jakim jest chwila śmierci, spotkanie z Chrystusem twarzą w twarz, już bez pośrednictwa wiary. To właśnie wtedy zadecyduje się nasza wieczność: zbawienie albo wieczne potępienie. Co będzie się działo się z nami w momencie śmierci?

Doświadczymy pełni miłości Chrystusa i będziemy musieli podjąć ostateczną decyzję. Tak – powiedziane Chrystusowi – stanie się niebem lub czyśćcem, natomiast odrzucenie Jego miłości – stanie się piekłem.

Bóg kocha i pragnie zbawić wszystkich ludzi. Każdy człowiek otrzymuje szansę zbawienia. Nie ma ludzi przeznaczonych na potępienie. Nie można jednak zapominać, że oprócz Bożej woli zbawienia wszystkich ludzi istnieje wolna ludzka wola, która może odrzucić Boga i wzgardzić Nim. Pan Jezus wielokrotnie mówił, że odrzucenie Boga przez człowieka prowadzi do wiecznego potępienia, a więc bezbożnicy będą definitywnie wyłączeni z życia wiecznego: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom” (Mt 25,41). Wszyscy nieposłuszni Bogu usłyszą: „Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości” (Mt 7,23); „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne, kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży” (J 3,36). Odrzucenie tych wszystkich, którzy nie przyjęli zaproszenia na ucztę, jest absolutne: „Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty” (Łk 14,24). Wyjaśnienie przez Chrystusa przypowieści o sieci nie jest metaforą: „Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13,40-50). Znajdujemy w Piśmie św. teksty mówiące o absolutnym wyłączeniu bezbożników z królestwa Bożego: „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6,9-10; por. Ga 5,19; Ef 5,5). W cytowanych tekstach formuły potępienia mają charakter absolutny: „nikt z tych ludzi nie skosztuje mojej uczty”; „nie zobaczy życia”; „nie posiądzie królestwa”.

Pan Jezus mówi także, że „każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu nie będzie odpuszczone (…) ani w tym wieku, ani w przyszłym” (Mt 12,31 i n.). Jan Paweł  II w encyklice Dominum et Vivificantem (n. 46) wyjaśnia, że grzech przeciwko Duchowi Świętemu polega na „odmowie przyjęcia tego zbawienia, jakie Bóg ofiaruje człowiekowi przez Ducha Świętego”. Jest to postawa całkowitego zamknięcia się człowieka na miłość Boga, postawa człowieka, „który broni rzekomego prawa do trwania w złu, we wszystkich innych grzechach i który w ten sposób odrzuca odkupienie”. Jest to więc grzech nieodpuszczalny z samej swojej natury, ponieważ jest owocem całkowitego odrzucenia Bożego Miłosierdzia. Wyraża się on w postawie absolutnego egoizmu, czyli całkowitego zamknięcia się ludzkiej wolności na miłość Chrystusa. Taka postawa kształtuje się w człowieku w ciągu całego ziemskiego życia. Każdy w pełni świadomy i dobrowolny wybór zła przyczynia się do strasznych duchowych zniszczeń w człowieku. Wyrażają się one w pogłębieniu niewrażliwości na miłość Boga i w postępującej niezdolności do miłości bliźniego. Jeżeli przez całe ziemskie życie człowiek będzie żył tak, jakby Boga nie było, i radykalnie odrzucał możliwość nawrócenia się, nazywając zło dobrem, a dobro złem, to wtedy realnie istniejąca siła zła każdego grzechu do tego stopnia może zniszczyć jego osobę, że stanie się absolutnym egoistą – a więc kimś takim, kto kocha siebie miłością posuniętą aż do nienawiści Boga. Tak zaczyna się piekło.

Kochani Czytelnicy! W codziennej modlitwie polecajmy Jezusowi najzatwardzialszych grzeszników, prosząc o ich nawrócenie. Ludzie, którzy odrzucają Dekalog i gardzą miłością Boga, idą drogą prowadzącą do zguby wiecznej. Nie łudźmy się: „Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne” (Ga 6,7-8). Dlatego naszym codziennym obowiązkiem jest modlitwa o nawrócenie grzeszników. Tak jak Pan Jezus prosił s. Faustynę, tak też dzisiaj prosi każdego z nas: „Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie, i daję im, czego pragną” (Dz. 1728).

Miłość Boża całkowicie respektuje wolność swojego stworzenia – także wtedy, kiedy decyduje się ono na definitywne odrzucenie Boga. Tak więc piekło nie jest nieprzewidzianą czy niesprawiedliwą karą. Człowiek sam, wybierając grzech na swoją odpowiedzialność, idzie drogą prowadzącą do piekła. Istnieje piekło, ponieważ istnieje grzech. Piekło jest niczym innym jak grzechem chcianym jako cel, przyjętym jako ostateczne spełnienie, rozciągającym się w nieskończoność. Prawda o niebie, czyśćcu i piekle nadaje naszemu ziemskiemu życiu niepowtarzalność i dramatyczną wyjątkowość. Przypomina nam, że jeżeli grzech, który jest największym nieszczęściem dla człowieka, bagatelizuje się i traktuje się go jako dobro, to wtedy wprowadza nas on w rzeczywistość piekła.

ks. Mieczysław Piotrowski TCh
Tekst pochodzi ze strony www.milujciesie.org.pl

**********
Natuzza Evolo – „Ojciec Pio w spódnicy”

Trudno znaleźć na mapie miejscowość Paravati – to przysłowiowa dziura we włoskim regionie Kalabria. Nikt by o niej nie słyszał, nawet w samych Włoszech, gdyby nie była miejscem urodzin, działalności i śmierci Natuzzy Evolo, analfabetki, która uznawana jest za jedną z największych mistyczek naszych czasów. Niektórzy żartobliwie nazywają ją „Ojcem Pio w spódnicy”. Ludzie przyjeżdżali tu z całego kraju i z zagranicy, by prosić ją o pomoc, radę, modlitwę. Ocenia się, że w ciągu ponad 60 lat Natuzza spotkała się z kilkoma milionami (codziennie przez jej dom przewijało się do 100 osób).

Prosta wieśniaczka z Kalabrii
Fortunata Evolo (Natuzza to dialektalne zdrobnienie imienia Fortunata) urodziła się w 1924 r. Matka wychowywała ją sama, bo rodzina była tak biedna, że ojciec wyjechał „za chlebem” do Argentyny. Gdy miała 14 lat, poszła na służbę do bogatego adwokata z Mileto, który nazywał się Silvio Colloca. To w tym czasie rozpoczęły się „dziwne” zjawiska, które świadczyły, że ta prosta wieśniaczka jest osobą szczególną. Pewnego dnia Natuzza poszła na spacer z panią Albą, żoną adwokata. Nagle poczuła ból w stopie – z buta wypływała spieniona krew. Lekarz wezwany do dziewczynki wytarł krew i ze zdumieniem stwierdził, że na stopie nie ma najmniejszej rany, a pojawienie się krwi jest niewytłumaczalne. Tego typu „przesączanie się” krwi powtórzyło się wielokrotnie na rękach, na twarzy, na piersi i na plecach dziewczyny, co wprawiało ją i rodzinę, u której pracowała, w wielkie zakłopotanie. Lekarze wzywani do Natuzzy zgodnie stwierdzali, że jest ona całkowicie zdrowa, i nie potrafili wytłumaczyć tego niespotykanego zjawiska.

Nadzwyczajne zjawiska
Coś nadzwyczajnego zdarzyło się 29 czerwca 1940 r., w dniu jej bierzmowania, które odbyło się w katedrze. Natuzza po otrzymaniu sakramentu poczuła, że ma mokre plecy i twarz zroszoną krwią. Jedna z kropel krwi spłynęła z twarzy i spadła na podłogę. Gdy wytarto ją chusteczką, na płótnie pojawił się wypisany krwią napis: „Gloria del Sacro Cuore di Gesů” (Chwała Najświętszemu Sercu Jezusa). Po powrocie do domu dziewczynka zdjęła zakrwawioną koszulkę, na której widoczny był duży krzyż. Koszulkę przekazano natychmiast miejscowemu biskupowi. Specjaliści nazywają tego typu zjawisko hemografią (tworzenie obrazów za pomocą krwi). W ciągu całego życia Natuzzy na prześcieradłach, poduszkach, chusteczkach oraz na ubraniach, które były w kontakcie z jej krwią, pojawiały się napisy – fragmenty Biblii, hymnów religijnych, modlitw – w różnych językach (nie tylko po włosku, ale także po łacinie, grecku, hebrajsku, francusku, angielsku, niemiecku i w innych niezidentyfikowanych językach) oraz typowe symbole chrześcijańskie (krzyże, serca, Hostie, monstrancje, korony cierniowe, postacie Chrystusa i Matki Bożej oraz aniołów).
W czasie Wielkiego Postu Natuzza miała stygmaty szczególnie wyraźne i bolesne w Wielki Piątek, kiedy przeżywała – jak wynika z raportów – przez dwie godziny Drogę Krzyżową Chrystusa.
Biskup Mileto poinformował o wszystkim zarówno Stolicę Apostolską, jak i o. Agostina Gemellego, rektora Uniwesytetu Katolickiego w Mediolanie. Watykan zalecał dyskretne śledzenie całej sprawy, natomiast o. Gemelli był bardzo krytycznie nastawiony do Natuzzy, podobnie zresztą jak do Ojca Pio.
Oprócz stygmatów Natuzza miała nadprzyrodzone wizje, rozmawiała z Jezusem i Matką Bożą, porozumiewała się z aniołami stróżami oraz przebywającymi w raju lub w czyśćcu duszami zmarłych, miała dar bilokacji oraz zdolność tzw. oświecenia diagnostycznego (chodzi o precyzyjne przewidywanie diagnozy lekarskiej, rezultatu mającej się odbyć operacji czy wskazanie stosownego lekarstwa). Wyjaśniała, że za każdym razem anioł sugeruje jej odpowiedź. Są też ludzie gotowi twierdzić, że dzięki niej zostali uzdrowieni. Mistyczka odpowiadała na to: „Ja jestem biedaczka, jestem jak robak z ziemi… Wiem, że wielu ludzi mówi o «cudach», lecz to nie jest prawda. Cuda czyni tylko Jezus i Madonna! Ja jedynie modlę się w intencji osobistych dramatów tysięcy ludzi, którzy mi je opowiadają. Jeżeli później ktoś do mnie wraca, by mi podziękować, mówię, że powinien dziękować Jezusowi i Madonnie”.

Kontakt z aniołami
W tym miejscu chciałbym wspomnieć o szczególnych związkach Natuzzy z aniołami – zarówno z jej Aniołem Stróżem, jak i aniołami osób, które się do niej zwracały. Jej niebywałe zdolności dawania rad i odpowiedzi na pytania wynikały z daru porozumiewania się z tymi istotami niebiańskimi. Prof. Valerio Marinelli, inżynier, a zarazem autor biografii Natuzzy, który przez wiele lat obserwował i studiował działalność mistyczki, napisał: „Wiele razy, obserwując osobiście Natuzzę, zauważyłem, że gdy zadaje się jej pytanie, odczekuje chwilę ze wzrokiem utkwionym nie na osobie, z którą rozmawia, lecz obok. Stwierdziłem również, że jest w stanie natychmiast dawać odpowiedzi na trudne i skomplikowane pytania ludzi, których nie zna. Aby tak szybko oceniać problemy i znajdować rozwiązanie, należałoby być obdarzonym wybitną inteligencją, mieć wielką wiedzę i zdolność syntezy – cechy, których Natuzza nie ma. Dlatego można to uznać za dowód, że mistyczka rzeczywiście jest obdarzona zdolnościami prowadzenia dialogu z aniołami”.
Natuzza twierdziła, że każdy z nas ma swojego Anioła Stróża, który nam towarzyszy nie tylko w czasie naszej ziemskiej egzystencji, lecz także po śmierci. Postrzegała anioły jako piękne dzieci w wieku ok. 10 lat, które poruszają się, nie dotykając ziemi. Anioły osób konsekrowanych, kapłanów i zakonnic stoją po prawej stronie, osób świeckich – po lewej.
Pewnego razu włoski jezuita oraz student medycyny postanowili zdemaskować Natuzzę. Jezuita udał się do niej w cywilnym ubraniu i powiedział, że zamierza się ożenić – pytał ją, co sądzi o jego osobistych planach. Natuzza jednak wstała i pocałowała go w ręką, mówiąc, że jest kapłanem Boga. Zdumiony jezuita negował, lecz mistyczka odpowiedziała mu, że jego anioł stoi po prawej stronie, czyli jest on księdzem.
Z pomocą aniołów Natuzza była w stanie rozumieć inne języki i porozumiewać się z cudzoziemcami. Pewnego razu otrzymała list od karmelitanek z Francji. Przeczytano go po francusku, a ona – analfabetka – przetłumaczyła go w sposób perfekcyjny, oczywiście dzięki aniołowi. Podobnie zdumieni byli ludzie, którzy zwracali się do niej w innych językach – Natuzza dawała im odpowiedzi np. po angielsku. Następnie wyjaśniała, że nic nie rozumiała z tego, co mówiła, gdyż powtarzała jedynie słowa anioła.
Anioł Stróż Natuzzy był także w stanie stwierdzić, czy dusza zmarłego jest już w raju, czy potrzebuje dodatkowych modlitw, by się tam dostać. Mistyczka widziała zmarłych tak, jak wyglądali za życia – mieli na sobie ubrania, które nosili w ostatnich dniach życia lub w czasie pochówku. Znaczna część ludzi, którzy przez lata przyjeżdżali do Paravati, by spotkać się z nią, była zainteresowana losem swych zmarłych krewnych. Natuzza mówiła, że dusze zmarłych potwierdzają istnienie raju, czyśćca i piekła – Bóg decyduje, gdzie ma iść dusza zmarłego, tak jak i o otchłani („limbus”), gdzie trafiają nieochrzczone dzieci i dusze dobrych ludzi wyznających inne religie.

Dar bilokacji
Także z pomocą anioła Natuzza odwiedzała duchowo odległe miejsca. To dar bilokacji lub dwulokacji, czyli jednoczesny pobyt osoby w dwóch miejscach. Mistyczka porównywała swoje „duchowe podróże” do filmu w telewizji, gdyż duchem była przeniesiona w inną scenerię, świadoma, że ciałem była u siebie w domu. Świadkowie twierdzą, że w czasie tych duchowych wizyt Natuzza przestawiała przedmioty, zostawiała napisy wykonane krwią lub zapach kwiatów. Co ciekawe, Natuzza potrafiła dokładnie opisać miejsca odwiedzane duchowo.

Początek dzieł o charakterze społecznym i religijnym
W 1944 r. Natuzza poślubiła Pasquale Nicolace i zamieszkała w jego bardzo skromnym domu. Gdy Matka Boża objawiła się jej również w nowym mieszkaniu, zażenowana mistyczka zwróciła się do Niej słowami: „Najświętsza Panno, jak mogę Was przyjmować w tak brzydkim domu!”. Matka Boża odpowiedziała jej: „Nie martw się, będzie tu nowy i piękny dom, aby zaspokoić potrzeby młodych i starych, i tych wszystkich, którzy znajdą się w potrzebie. Będzie też duży kościół pod wezwaniem Niepokalanego Serca Maryi, Schronienia Dusz”. W 1986 r. powiedziała o tym objawieniu miejscowemu proboszczowi, który powiadomił o wszystkim miejscowego biskupa. W następnym roku biskup powołał do życia Stowarzyszenie Niepokalanego Serca Maryi, Schronienia Dusz, mające na celu realizowanie dzieł zapowiedzianych przez Matkę Bożą – w 1992 r. zainaugurowano ośrodek dla osób w podeszłym wieku, w 1994 r. – audytorium, a obecnie prowadzone są prace budowlane przy nowym kościele, wznoszonym na planie serca.

Moje spotkanie z mistyczką
Poznałem Natuzzę w czerwcu 2008 r. Zaproszono mnie do Paravati na wyjątkową uroczystość – kalabryjscy pracownicy mediów przyznali jej nagrodę dziennikarską ze względu na olbrzymi wpływ, jaki jej działalność wywierała na środki społecznego przekazu. (Nagroda dziennikarska dla analfabetki!). Była już chora i słaba, a obecność wielu zaproszonych gości, włącznie z miejscowym biskupem i arcybiskupem Cosenzy, wyraźnie wprawiała ją w zakłopotanie. Miałem wtedy okazję pozdrowić ją i odbyć dłuższą rozmowę z ks. Michele Cordianem, kapłanem, który przez wiele lat opiekował się Natuzzą.
Nie ukrywam, że Natuzza Evolo wywarła duży wpływ na umocnienie mojej wiary i na pełniejsze zaakceptowanie katolickich dogmatów, które w naszych czasach są często kontestowane. Iluż ludzi uważających się za katolików nie wierzy w istnienie piekła czy Anioła Stróża!
Mistyczka przeżyła jeszcze ponad rok od naszego spotkania – zmarła w dzień Wszystkich Świętych 2009 r., w wieku 85 lat. Jej pogrzeb stał się manifestacją wielkiej miłości dziesiątków tysięcy ludzi, którzy przybyli do Paravati z całych Włoch, by oddać cześć tej prostej kobiecie, uznawanej przez prasę za „ostatnią świętą ludu”. Żałobną Mszę św. odprawiało sześciu biskupów i ponad stu kapłanów. Bp Luigi Renzo, w którego diecezji leży Paravati, podkreślił wielkie znaczenie zorganizowanych przez Natuzzę tzw. Wieczerników Modlitwy oraz dzieł o charakterze społecznym i religijnym.

W ocenie Kościoła
Jak Kościół ocenia objawienia prywatne, takie jak te Natuzzy Evolo? W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Chociaż nie należą one do depozytu wiary, mogą pomóc w pełniejszym przeżywaniu wiary, pod warunkiem, że zachowują ścisłą więź z Chrystusem. Urząd Nauczycielski Kościoła, do którego należy rozpoznawanie prywatnych objawień, nie może jednak przyjąć takich, które zmierzają do przekroczenia czy poprawienia Objawienia, którego Chrystus jest wypełnieniem”.
Kard. Joseph Ratzinger w książce-wywiadzie zatytułowanej „Raport o stanie wiary” stwierdza, że „żadne z objawień nie jest konieczne dla wiary, ponieważ Objawienie zostało już dokonane przez Jezusa Chrystusa”, lecz zaraz dodaje: „Ale oczywiście nie możemy zabronić Bogu, aby przemawiał w naszych czasach przez zwykłych ludzi, a także za pomocą znaków nadzwyczajnych, ujawniających niewystarczalność, nieskuteczność panującej kultury, skalanej racjonalizmem i pozytywizmem”.
Miliony ludzi jest przekonanych, że w naszych czasach Bóg przemówił do nas przez Natuzzę Evolo, mistyczkę z Kalabrii.
Za:

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

47 odpowiedzi na „Natuzza Evolo – „Ojciec Pio w spódnicy” czyli mistyczka i stygmatyczka, której Bóg rozkazał dawać świadectwo o wiecznej karze piekła

  1. mc2 pisze:

    Mam małą prośbę , otóż bratowa nagle zachorowała wczoraj ( a była młodą zdrową kobietą ) i dziś okazało się że to prawdopodobnie glejak mózgu , zrobiono biopsję a nie ma jeszcze wyników. Prośba dotyczy jednego Zdrowaś Mario w intencji aby nie był to glejak złośliwy, bo guz jest podobno mały.

  2. Czester pisze:

    +++

  3. marysia1 pisze:

    +++

  4. Rena pisze:

    +++
    Ave Maria, gratia plena, Dominus Tecum, benedicta Tu in mulieribus et benedictus fructus ventris Tui, Jesus. Sancta Maria, Mater Dei ora pro nobis peccatoribus, nunc et in hora mortis nostrae. Amen.

  5. Małgosia pisze:

    +++

  6. Sylwia pisze:

    Nigdy nie słyszałam o takiej mistyczce , to bardzo ciekawe jak Pan Bóg działa , w jaki sposób działa . Pan działa czasami w taki sposób że my na swój ludzki rozum nie pojmujemy tego . Nie potrafimy tego czasem zrozumieć . Ale nie nam to rozumieć , to co jest Wolą Bożą niech nią zostanie..
    Co do Aniołów my ich nie dostrzegamy po za przypadkami , ale one są i jeżeli porozmawiamy z nimi wiem że mogą nam pomóc . Wiem to na własnej skórze i wierzę że Bóg po to nam dał Anioły by były i czuwały przy nas , byśmy ludzie wiedzieli że nie jesteśmy sami , że wszystko co Jest zgodne z Wolą Bożą może być wykonane przez Anioła.

    • wobroniewiary pisze:

      Natuzza Evolo z Kalabrii we Włoszech, jedna z największych mistyczek i stygmatyczek Kościoła katolickiego, była szczególnym znakiem obecności Chrystusa i Jego zatroskania o zbawienie każdego człowieka.

      We Mszy św. pogrzebowej Natuzzy, 5 listopada 2009 r., uczestniczyło 50 tysięcy wiernych, pięciu biskupów oraz kilkuset księży. Zgromadzeni ludzie spontanicznie wznosili okrzyki: „Santa subito!”. Ksiądz biskup ordynariusz Luigi Renzo podczas homilii zapowiedział rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego zmarłej oraz stwierdził, że obecność tak licznej delegacji biskupów i księży jest znakiem aprobaty przez Kościół świętości życia i nadzwyczajnych charyzmatów Natuzzy Evolo, jednej z największych mistyczek naszych czasów. Pan Jezus powołał tę prostą analfabetkę z Kalabrii do szczególnej misji, a było nią współcierpienie z Chrystusem, poprzez dar stygmatów, w tajemnicy Jego Męki i Śmierci za zbawienie wszystkich ludzi oraz przypominanie nam wszystkim o życiu po śmierci: o niebie, czyśćcu i piekle, poprzez bezpośredni kontakt ze zmarłymi.

      http://piotripawel.lodz.pl/sites/archives/5686

    • wobroniewiary pisze:

      Natuzza Evolo z Kalabrii we Włoszech, jedna z największych mistyczek i stygmatyczek Kościoła katolickiego, była szczególnym znakiem obecności Chrystusa i Jego zatroskania o zbawienie każdego człowieka.

      We Mszy św. pogrzebowej Natuzzy, 5 listopada 2009 r., uczestniczyło 50 tysięcy wiernych, pięciu biskupów oraz kilkuset księży. Zgromadzeni ludzie spontanicznie wznosili okrzyki: „Santa subito!”. Ksiądz biskup ordynariusz Luigi Renzo podczas homilii zapowiedział rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego zmarłej oraz stwierdził, że obecność tak licznej delegacji biskupów i księży jest znakiem aprobaty przez Kościół świętości życia i nadzwyczajnych charyzmatów Natuzzy Evolo, jednej z największych mistyczek naszych czasów. Pan Jezus powołał tę prostą analfabetkę z Kalabrii do szczególnej misji, a było nią współcierpienie z Chrystusem, poprzez dar stygmatów, w tajemnicy Jego Męki i Śmierci za zbawienie wszystkich ludzi oraz przypominanie nam wszystkim o życiu po śmierci: o niebie, czyśćcu i piekle, poprzez bezpośredni kontakt ze zmarłymi.

      http://piotripawel.lodz.pl/sites/archives/5686

    • wobroniewiary pisze:

      Czytając o jej dzieciństwie, łzy same płyną…

      Dzieciństwo – 23 sierpnia 1924 r. w miasteczku Paravati w Kalabrii dziewiętnastoletnia Filomena Maria Angela Evolo urodziła swoje pierworodne dziecko, dziewczynkę, której nadano imię Natuzza. Miesiąc przed jej narodzinami jej ojciec, Fortunato Evolo, wyjechał do Argentyny w poszukiwaniu pracy i przestał się kontaktować z rodziną. W ciągu kolejnych siedmiu lat mama Natuzzy urodziła jeszcze pięciu synów: Dominika, Antoniego, Franciszka, Wincentego i Pasquale. Nie wiadomo, kto był ich ojcem, ale wszyscy otrzymali nazwisko Evolo. Mieszkańcy Paravati mieli temat do złośliwych plotek i pełnych pogardy komentarzy o Marii Angeli i jej dzieciach, które nazywali bękartami. Natuzza wychowywała się w wyjątkowo trudnych warunkach i w wielkiej biedzie. Już jako pięcioletnie dziecko chodziła do piekarni i w milczeniu czekała, wzbudzając litość, a kiedy otrzymała kilka bułek, natychmiast niosła je dla swoich głodnych braci. Z powodu braku pieniędzy Natuzza nie mogła pójść do szkoły i dlatego przez całe życie pozostała analfabetką. Pomimo skrajnej nędzy była dzieckiem radosnym, zatroskanym o swoich braci i rówieśników z Paravati. W obliczu różnych trudności, kłopotów nigdy się nie zniechęcała i nie upadała na duchu, ale z jeszcze większą energią je przezwyciężała, otwierając się na innych i niosąc im pomoc. Była dzieckiem pogodnym, choć równocześnie naznaczonym cierpieniem spowodowanym wielką biedą i moralnym zagubieniem swej mamy. Natuzza gorąco prosiła Matkę Najświętszą o jej nawrócenie. Już w wieku sześciu lat dziewczynka otrzymała wyjątkowy dar widzenia Pana Jezusa, Matki Bożej, aniołów i świętych. Kiedy po raz pierwszy pokazała się jej Matka Boża, Natuzza nie wiedziała, kim Ona jest. Zachowywała to wszystko w tajemnicy, gdyż tak jej poradził miejscowy proboszcz. W 1934 r. Maria Angela, mama Natuzzy, zostaje skazana na więzienie za kradzież kury, którą zabiła i potem ugotowała dla swoich wygłodniałych dzieci. Kiedy kobieta przebywała w więzieniu, właścicielka mieszkania bez żadnej litości wyrzuciła rodzeństwo na bruk, gdyż nie zapłacono jej czynszu. Natuzza razem z braćmi znalazła się na ulicy; dzieci musiały nocować pod schodami. To były bardzo bolesne dni dla Natuzzy, która z wielką ufnością błagała wówczas o pomoc Matkę Bożą. Pewnego razu podczas modlitwy usłyszała głos: „Odwagi, teraz znajdę dla was mieszkanie”. Rzeczywiście, kilka dni później znalazło się dla sierot jedno z nowo wybudowanych mieszkań komunalnych. Kiedy rodzeństwo się tam wprowadziło, Natuzzy objawił się św. Franciszek da Paola, który powiedział dziewczynce, że wkrótce jej mama wróci do domu, a ona sama będzie mogła pomagać rodzinie. Po trzech dniach od tego objawienia Maria Angela faktycznie została zwolniona z więzienia i wróciła do domu. Natuzzy natomiast zaproponowano pracę służącej w domu adwokata nazwiskiem Colloca. Odtąd każdego miesiąca Natuzza mogła wspierać swoją rodzinę skromną pensją

  7. agata pisze:

    Prosze. O modlitwe za 3 letniego Allanka umiera chca go odlaczyc öd maszyn serce pracuje
    Bog zaplac za kazda modlitwe

  8. Adminka pisze:

    Dostałam zapytanie na maila czy mogłabym coś napisać odpowiedź dla pewnej osoby na „blogu MBM”, która jest opętana i pluje jadem na Jezusa, NMP i na św. Michała Archanioła ( grozi zdejmowaniem z Nich skóry, pożarciem na żywo i gwałceniem)
    Kochani, którzy czytacie nas i niestety ten drugi blog – w Imię Jezusa proszę was, abyście nie wchodzili w dialog ze złym duchem!
    To może tylko i wyłącznie egzorcysta!!!!
    Jakakolwiek rozmowa ze złym duchem prowadzi do wielkich dręczeń.
    Nie wolno!!!
    Nie proście mnie o podpowiedź ani nie wchodźcie w dialog, bo sami będziecie potrzebować egzorcysty!

    Mam w spamie setki takich komentarzy i nie pokazuję ich na zewnątrz, bo wiem, jaką zaciągam przed Bogiem odpowiedzialność za siebie i za Was!
    Nigdy, przenigdy nie rozmawiajcie ze złym duchem!
    A Admin tamtego blogu może udać się na Zieloną w Lublinie (trzech egzorcystów: ks. Józef, o. Radomir (kapucyn) i o. Wojciech (karmelita) lub do ks. Krzysztofa S. (też na ul. Zielonej) i sam niech spyta, jakie zło wyrządza otwierając ludzi na dialog ze złym duchem
    Błagam was w Imię Jezusa i przez wstawiennictwo NMP – nie rozmawiajcie z demonami!

    • Adminka pisze:

      Tu macie film z objawienia dla Mirjany z 2 lipca 2015 – diabeł ryczy, ale są świeccy i księża, nikt z diabłem nie dyskutuje, ludzie się modlą a na złego nie zwracają uwagi.
      Kiedyś o. J. Witko tłumaczył, że „czarny chce odciągnąć uwagę od modlitwy, wyje i wije się ale zostawcie to odpowiednim osobom a sami zajmijcie się Jezusem”!

    • Piotr pisze:

      Zgadzam się w pełni, sam kiedyś powiedziałem do pewnej osoby a raczej zła w niej zeby dało jej spokój. Tydzień potem miałem kilka prób samobójczych, zacząłem słyszeć głosy, wylądowałęm w szpitalu psychiatrycznym. Nagle przyszło nagle poszło. Całe szczęście. Ale mogło skończyć się tragicznie. Lekarze zadali mi krótkie pytanie, czego się nacpałeś, bo za szybko odzyskałem rozum. Miałem straszne halucynacje nie mogłem spojrzeć na obraz Jezu ufam Tobie, bo widziałem jak Pan Jezus wychodzi z gniewem do mnie. Potem pojawiła się gonitwa myśli jakby ktoś szybko mówił w mojej głowie całe zło jaki jestem beznadziejny i ze mam się zabić i to szybko bo juz sie potępiłem za życia i każda chwila mego życia powiększa moją karę. Dziś wydaje mi się to śmieszne ale przy tej gonitwie myśli i tym ciągłym gadaniu nie miałem jak spojrzeć realnie na wszystko by byłem zajęty słuchaniem tego co ten głos mówi do mnie. Pozdrawiam. Z Bogiem. Nie igrajcie ze złem bo to może skończyć się tragicznie.

      • Piotr pisze:

        Dodam jeszcze, że przed próbami samobójczymi usłyszałem potężny głos który wypełnił wszystko nawet nie mogłem określić skąd pochodzi ale wypełniał sobą całą przestrzeń był wszędzie, nigdy czegos takiego nie doświadczyłem był tak potężny, że wszystkie głosy najbardziej męskie na ziemi wydawały sie głosami dzieci. Usłyszałem, słowa „Piotrze w bólu Cię szukałem, Piotrze”. Dziś wiem, że Bóg jest, ale niestety to zdarzenie wywarło na mnie piętno długo sie otrząsnąc nie mogłem popadłem chyba we wszystkie grzechy, jestem alkoholikiem, pale papierosy mam problem z czystością. tak kończą się zabawy z ze złem. skutki pozostają tragiczne. Ide na dniach do spowiedzi i wiem, że On mi pomoże dzwignąć się z tego upadku i uporządkować życie. Niech Was nie gubi pycha, że możecie wypędzać i gadać ze złem. Ta pycha potrafi zgubić ja czułem sie zbyt pewnie, przecież Bóg mnie chroni i zacząłem rozmowe. Dokańczam historie ku przestrodze

    • mc2 pisze:

      Ja to potwierdzam , co prawda nie doświadczyłem opętania , ale od roku za każdym razem gdy wszedłem na opisywany blog miałem wrażenie po kilkunastu minutach jakbym wjechał na dworzec pełen demonów , a gdy rozpoczołem pisać wykazując błędy i pomówienia miałem wrażenie że otwieram tym demonom drzwi do wagonu aby mogły do mnie dojść i rozpocząć atak . ( prawie za każdym po komentarzach miałem nieprzyjemości w pracy).

      I dziękuje wszystkim za modlitwę .

    • Małgosia pisze:

      Diabeł szaleje, bo na Jasnej Górze trwa Zjazd Egzorcystów i Święty Michał Archanioł nawiedził Jasną Górę

    • Sylwia pisze:

      Dokładnie z nim nie ma co dyskutować bo nie ma po co ,on może pogorszyć nasze życie i nasze sprawy . Rozmawiajmy z Jezusem , Jego się trzymajmy . Ja teraz wiem choć dawniej jeszcze bym pewnie sama wdała się w dyskusję z nim teraz wiem że nie wolno !

    • Elizeusz pisze:

      Gwoli sprawiedliwości i prawdy Adminko, Ewo!
      1. Zainspirowany Twoim wpisem wszedłem na podany przez Ciebie „blog MBM”, by poczytać sobie, o co dokładnie chodzi. Ów maryjny blog ma jednak w nazwie dzieckonmp a nie „MBM” czy jak jeszcze piszesz „drugi blog” (tak jak blog WOWIT nie ma w nazwie „pierwszy czy tamten blog”), lękając się wymienić jego prawidłową nazwę, w której jest odniesienie do Maryi. Nie muszę Ci mówić, kto i z jakiego to powodu nie jest w stanie wymówić (a jeśli już wymówi, to dzieje się to tylko w czasie egzorcyzmów) tego imienia Maryi, bądź używa słów „ten/ta” czy „tamten/tamta”.
      Osobiście nie podzielam Twojego ubolewania, że „niestety” są osoby piszące na Twoim blogu, czytające ten drugi blogu. Dobrze, że przynajmniej nie ma tzw. dyscypliny blogowej, jak to bywa w Sejmie („dyscyplina partyjna”).
      2. Z początku Twego wpisu, można by wyciągnąć błędny wniosek, że owa opętana osoba (Malice) jest z tego jak piszesz „drugiego blogu”, a tymczasem – myślę, że nie przez przypadek, z uwagi na to z jakiego ducha mówi – pojawiła się ona „skądinąd” na „tamtym” blogu. Myślę, że w tym nie ma nic z przypadku, jest palec Boży.
      3. Słuszna jest Twoja przestroga, by nie prowadzić dialogu (najpierw w myślach) ze złem/złym duchem, bo jakie to może mieć zgubne dla całej rodziny ludzkiej następstwa, wiemy z Biblii, na przykładzie Ewy, z którą (bo już myślała i mówiła z natchnienia) złego ducha później wszedł w dialog Adam.
      I tak też się dzieje w czasie egzorcyzmów, kiedy jeszcze przed ich rozpoczęciem egzorcysta przestrzega uczestników czy towarzyszące mu osoby w czasie trwania egzorcyzmu, by pod żadnym pozorem nie wchodzili w dialog ze złym duchem, też i wtedy, gdy on coś mówi do nich (a jeśli coś mu odpowiedzą, to tego smutnych konsekwencjach, można się dowiedzieć, czytając np. przebieg egzorcyzmów w książce Malachi Martina „Zakładnicy diabła”). Tak, prawo do dialogu ze złym jest zastrzeżone tylko i wyłącznie dla kapłana egzorcysty.
      Choć owe blogowe na „tamtym” blogu rozmowy kilku osób z osobą opętaną przez złego ducha miały miejsce – choć co prawda nie były te egzorcyzmy – to jednak, masz rację, że nie powinno się dialogować z taką osobą, trzeba uważać, by w taki dialog nie dać się wciągnąć. Ale tez gwoli prawdy proszę zauważ, że we wpisach na tym „drugim blogu” (jak o nim piszesz) pojawi(a)ły się i to nieodsobnione głosy podobne do Twojego, Adminko, jako też zachęcające/wzywające do modlitwy, by wyrwać tą osobę, za którą Pana nasz, Jezus Chrystus przelał swoją Najdroższą Krew i poniósł męczeńską śmierć na Krzyżu, z mocy złego.
      4. Myślę Adminko, że Twoje końcowy wniosek, że Admin „tamtego” blogu nie zdaje sobie jakie zło wyrządza otwierając ludzi na dialog ze złym duchem i dopiero muszą mu to uświadomić wskazani przez Ciebie lubelscy egzorcyści, jest zbyt daleko posunięty i myślę niesprawiedliwy. Jestem przekonany, że nie taka była intencja „tamtego” Admina, jaką sugerujesz umieszczając na blogu wpisy Melice i wypowiedzi blogowiczów/blogowiczek.
      A czemu to nie zachęciłaś prowadzonego przez Siebie blogu do modlitwy za tą osobę, która jej niewątpliwie potrzebuje. Ja bynajmniej będę się za nią modlił. Mógłbym jeszcze coś więcej napisać (i może to zrobię, jeśli coś mi napiszesz w odpowiedzi na mój wpis), ale nie to już wystarczy. Pozdr. w Panu.

      • wobroniewiary pisze:

        Nie będę odpowiadać, bo napisałam co miałam napisać i tyle wystarczy.
        Modlić się należy za tych, którzy chcą zerwać z grzechem a nie za tych, którym trwanie w grzechu sprawia przyjemność, proszę spytać o to któregokolwiek kapłana – np. o. Daniel mówi „módlcie się za nas, a osoby opętane zostawcie nam”

      • Marek pisze:

        „Jestem przekonany, że nie taka była intencja „tamtego” Admina”
        Choćby to były najlepsze intencje to dobrymi intencjami wiesz co jest wybrukowane.
        Liczy się fakt, że ludzie zaczęli dyskutować z demonem i tyle.

      • E. pisze:

        Ma pytanie, a czy taka sytuacja, jak opisujecie w tym konkretnym przypadku, może mieć miejsce na innych blogach czy forach? Jak można się przed czymś takim ustrzec? Nie wiadomo przecież, kto jest po drugiej stronie.

      • Elizeusz pisze:

        Wybacz Adminko, że jeszcze raz odniosę się do fragmentu Twego wpisu – tym razem z tego z g. 19.42 – w którym powiedziałaś: …Modlić się należy za tych, którzy chcą zerwać z grzechem a nie za tych, którym trwanie w grzechu sprawia przyjemność…
        Jeśli ktoś nie chce zerwać z grzechem (inna sprawa, czy ma świadomość tego, że w nim żyje, bo szatan zaślepia na prawdę, jak zaślepieni byli na prawdę o Panu Jezusie faryzeusze, którzy mówili, że „widzą i wiedzą”), to myślę, że trzeba/powinno się modlić o to, by zechciał zerwać z nim, by Bóg mu uświadomił zło takiego postępowania przez te czy inne doświadczenie, tak, jak to było w przypadku młodszego syna marnotrawnego z Ewangelii Łukaszowej, który jeszcze nie odszedł tak daleko (w zatwardziałości życia w grzechu), by był zdolny powrócić do Boga, by jako umarły (Ef 2,1nn) mógł powrócić do życia, mógł być jeszcze zbudzony ze snu śmierci.
        Weźmy jeszcze inny przykład z Pisma Św. Otóż, gdyby nie modlitwa kamieniowanego św. Szczepana, to nigdy Szaweł, będący w mocy złego (Dz 22,19; Ga 1,13; 1Tm 1,13), zaślepiony przez pychę na prawdę o P. Jezusie nie zerwał by z grzechem niewiary, jak o tym mówi Bóg Ojciec w „Dialogu… czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny, w rozdz. ‚Nauka o łzach’ (http://sienenka.blogspot.com/2011/08/nauka-o-zach-xciii.html):
        …Dusza w grzechu śmiertelnym nie może spełnić żadnego dobrego czynu, który by zasługiwał na życie wieczne, gdyż czyn ten nie jest dokonany w stanie łaski. Nie powinna ona jednak wyrzekać się dobrych czynów, gdyż każdy dobry czyn otrzymuje nagrodę, a każdy grzech karę. Dobro spełnione poza łaską jest niedostateczne i nie zasługuje na życie wieczne. Lecz Boska dobroć i sprawiedliwość Moja dają jej za czyn niedoskonały nagrodę niedoskonałą. Już to nagradzam ją dobrami doczesnymi, już to użyczam jej czasu potrzebnego, aby się mogła poprawić. Niekiedy udzielam jej życia łaski ze względu na pośrednictwo sług Moich, którzy Mi są mili i których wysłuchuję. Tak uczyniłem świętemu Pawłowi, który przez modlitwę świętego Szczepana (Dz 7,60) wyrzekł się niewiary i prześladowania chrześcijan (Dz 9,20nn). Widzisz więc, że w jakimkolwiek by stanie dusza się znajdowała, nie powinna zaprzestawać dobrych uczynków…

        • wobroniewiary pisze:

          Ja będę posłuszna kierownikowi duchowemu (kapłanowi Kościoła Rzymsko-Katolickiego) a nie obcemu anonimowemu czytelnikowi
          Niech Bóg Ci błogosławi i nie widzę powodu, bym nie miała modlić się za Ciebie a przed rozmowami z demonem będę ostrzegać, bez względu na to, czy demon odezwie się tu (czego nie pokażę) czy na innym blogu, którego admin kochając NMP i nazywając się Jej dzieckiem (jak widzisz nazwa dzieckoNMP a nie nmp z małych liter – przechodzi mi przez gardło) promuje antymaryjne objawienia (pokaż mi koscielne objawienie o NMP z koroną cierniową na głowie plujące na Kościół i papieża)
          Temat zamykam!

      • Elizeusz pisze:

        Do Marka: Rozumiem, że Tobie nigdy nie zdarzyło się już we własnych myślach dyskutować z demonem, w jego podsuwanych pokusach, podszeptach czy też z osobami, które mówiły pod wpływem złego ducha. A co do intencji „tamtego” Amina, to najlepiej by było jego samego o to spytać.

      • Karol pisze:

        @Elizeusz
        Rzecz w tym że tego co tam czytamy nie powinno w ogóle być na blogu który się nazwał „dzieckonmp”, modlić się czy nie, za tego co to pisze powinno być uzgodnione i za pozwoleniem księdza egzorcysty do którego chodzi? nie bawcie się w blogowych egzorcystów bo sami będziecie potrzebować prawdziwych.

      • Elizeusz pisze:

        Pozwól na jeszcze jedno słowo Adminko, Ewo! Dziękuję ze zechciałaś do mnie napisać parę słów. Nie jestem jakimś anonimowym czytelnikiem. Mam na imię Elizeusz, jestem wiernym członkiem Kościoła Rzymskokatolickiego. Choć nie znamy się osobiście, to Ja traktuję Ciebie, jako Siostrę w Chrystusie Panu we wspólnej nam wierze. A Ty proszę miej mnie za Twojego brata w Chrystusie. Nie było moją intencją wywierać jakąkolwiek presję na Ciebie, Adminko, byś „była mi posłuszna”. Dobrze, że masz Swego Kierownika duchowego, który pomaga Ci kroczyć właściwą drogą w Panu. Dziękuje za to, że wspomnisz mnie w swojej modlitwie. Ja ze swej strony obiecuje też modlitwę za ciebie, też i w kontekście Twojej odpowiedzialności za prowadzenie tego blogu, by bronić prawdziwej wiary i tradycji, zdrowej doktryny Kościoła, a już za niedługo trzeba będzie zdać z tego egzamin i dawać temu świadectwo, gdy nadejdzie czas próby na cały okrąg ziemi, też i dla samego Kościoła (Ap 3,10).
        Nie słyszałem o objawieniach antymaryjnych z koroną cierniową na Jej głowie. Ale sporo nt. sytuacji Kościoła i w samym Kościele Katolickim i co go czeka w Końcu Czasów, w którym to czasie dane jest nam żyć z łaski Bożej, bez ogródek mówi przykładowo Matka Boża do Jej umiłowanych synów, Kapłanów.
        Natomiast wiele o tym, kto jest cierniami Głowy Kościoła, Pana Jezusa (Ef 1,22-23a; Kol 1,18a) w Jego Kościele naszych czasów jest powiedziane w „Prawdziwym Życiu w Bogu” V. Ryden. Tam Pan Jezus – podobnie jak i Maryja, Matka Kościoła do kapłanów z Kapłańsk. Ruchu Maryjnego – mówił o swoich (pośród ówczesnej hierarchii kościelnej)
        w Kościele, którzy występowali przeciwko Osobie i nauczaniu Papieża Jana Pawła II, a później do jego następcy BXVI, jego nauczaniu.

  9. Małgosia pisze:

    – Krwi Chrystusa, tryskająca przy biczowaniu, ofiarowana Ojcu Niebieskiemu za grzechy nieczyste, zablokuj kanały tych grzechów w naszym domu.
    – Krwi Chrystusa, brocząca spod cierniowej korony, ofiarowana Ojcu Niebieskiemu za grzechy pychy i detronizacji Boga, zablokuj kanały tego zła w naszej rodzinie.
    – Krwi Chrystusa, przelana na krzyżu, ceno naszego odkupienia, przetnij wszelkie kanały zła w naszym domu.
    – Krwi Chrystusa, zwyciężająca złe duchy, odbierz im środki przekazu, a otocz nas opieką swoich Aniołów.
    – Krwi Chrystusa, ostojo zagrożonych, zdobądź umysły i serca całej naszej rodziny, wyrwij je spod władzy duchów działających przez media: duchów pornografii i zboczeń, rozwodów i zdrad małżeńskich, zabójstwa najsłabszych i przemocy, wojen i nienawiści, żądzy posiadania i nieograniczonego używania, alkoholizmu i narkomanii, satanistycznej muzyki, gier komputerowych i hazardu, kłamstwa i oszustwa, lenistwa i duchowej oziębłości.
    – Krwi Chrystusa, pociecho płaczących, przerwij i odrzuć daleko od naszego domu demoniczne sieci, którymi oplątani byli członkowie naszej rodziny, drwiący z naszych łez i bólu.
    – Krwi Chrystusa, nadziejo pokutujących, nakłoń do szczerej pokuty i przemiany życia tych, którzy dotychczas byli zniewoleni przez środki masowego ogłupiania.
    – Krwi Chrystusa, pokoju i słodyczy serc naszych, przywróć pokój, zgodę i miłość w naszym domu, zrywając między nami i w nas wszelkie diabelskie więzy. Amen

  10. Czester pisze:

    +++ za Allanka

  11. Kasia pisze:

    @ E., trzeba patrzeć roztropnie lub unikać blogów, które nie mają opieki księdza i których księża nie polecają na swoich stronach.
    Wiele razy widziałam linki do tej strony na profilu ks. Sławomira Kostrzewy czy ks. Marka Bałwasa na fb. Dlatego jestem spokojna jak tu czytam treści.
    Przed niektórymi stronami księża ostrzegają i o niektórych milczą. Takich stron unikam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s