Św. Charbel: pamiętaj, że nie będziesz w stanie zmierzyć się z diabłem, jeśli nie uklękniesz przed Bogiem

28 lipca wspominamy  św. Charbela (Sarbeliusza Makhlufa (kliknij)
Przypominamy  orędzia z Nieba św. Charbela

Nie trzymaj się szatana. Jego zamiarem jest zafałszowanie obrazu Boga w umyśle i w sercu, zafałszowanie również twojego obrazu w twoich oczach. On chce, żebyś błędnie pojmował Boga i mylił się co do samego siebie. Zakłamuje, zniekształca i zwodzi: tam gdzie powinieneś się uniżyć, próbuje cie wywyższyć, a poniża cię, gdy zasługujesz na docenienie. Próbuje cię powstrzymać, kiedy powinieneś iść i popycha cię do przodu, kiedy powinieneś stać, przez niego mówisz wtedy, kiedy powinieneś zamilknąć i milczysz, gdy twoim zadaniem jest wypowiedzieć się. Próbuje przekonać cię do pośpiechu, gdy należy zwolnić i spowalnia cię, gdy trzeba, abyś przyśpieszył.

*****
9 orędzi z Nieba św. Charbela:- orędzie IX

Wyznaj swoje grzechy, aby zniszczyć zło, które w tobie mieszka

Kiedy Chrystus powstał z martwych i zwycię­żył, diabeł upadł i został pokonany. Ci, którzy się jemu oddadzą i wejdą na jego drogę, szyb­ko upadną. Nie trzymaj się szatana. Jego za­miarem jest zafałszowanie obrazu Boga w umy­śle i sercu, zafałszowanie również twojego obrazu w twoich oczach. On chce, żebyś błęd­nie pojmował Boga i mylił się co do samego siebie. Zakłamuje, zniekształca i zwodzi: tam gdzie powinieneś się uniżyć, próbuje cię wy­wyższyć, a poniża cię, gdy zasługujesz na do­cenienie. Próbuje cię powstrzymać, kiedy po­winieneś iść i popycha cię do przodu, kiedy powinieneś stać, przez niego mówisz wtedy, kiedy powinieneś zamilknąć i milczysz, gdy twoim zadaniem jest wypowiedzieć się. Próbuje przekonać cię do pośpiechu, gdy należy zwolnić i spowalnia cię, kiedy trzeba, abyś przyspieszył. W każdym przypadku chce cię zwieść. Diabeł jest największym oszustem i fał­szerzem, podstępnym kłamcą; nasz Pan i Na­uczyciel nazwał go ojcem kłamstwa.

Diabeł nigdy nie przychodzi pod swoją prawdziwą postacią ani nie kusi nas jako brzyd­ka istota, dobrze wie, co nam się podoba i co nas przyciąga. Szepcze ci do ucha to, co lu­bisz słyszeć, pokazuje to, na co lubisz patrzeć, daje rzeczy, które lubisz dotykać i karmi cię tym, co najbardziej ci smakuje.

Gdy oszust fałszuje złoto, zamienia je na coś bardzo podobnego, lśniącego i żółtego. Tak też robi diabeł z obrazem Boga – który jest Miłością – bierze to, co ludzie nazywają miłością i miesza z Bogiem, który nią jest. In­stynktowne uczucia, namiętności, więzi uczu­ciowe, zniewalające przyzwyczajenia służą dia­błu do zwodzenia człowieka, gdy szuka on Bożej prawdy, życiodajnej miłości.

Jedynym celem diabła jest powstrzymać tych, którzy idą w kierunku Pana. Próbuje za­trzymać cię na różne sposoby:

I. Spycha cię z obranej ścieżki, wymyśla nowy cel, który cię przyciągnie i do któ­rego będziesz dążył, przez co zboczysz ze szlaku i zagubisz się.

II. Będzie chciał, żebyś się przewrócił i w ten sposób przerwał swoja wędrówkę. Za­stawi na ciebie sidła, w które wpadniesz.
III. Będzie cię popychał, zmęczy cię i znie­chęci, żebyś tylko się zatrzymał i zaczął wracać. Najważniejsze dla niego jest to, żebyś nigdy nie dotarł do twojego praw­dziwego celu.
Wszystko, co gromadzi i jednoczy wokół dobra, pochodzi od Boga. To, co dzieli i roz­prasza, pochodzi od diabła. Zły panuje nad ludźmi przez rzeczy, które człowiek gromadzi na tym świecie. Im bardziej zdecydowanie się ich pozbywasz, tym jesteś bezpieczniejszy wo­bec ataku wroga, im bardziej do nich lgniesz, tym bardziej pozwalasz na siebie wpływać. Diabeł jest władcą tego świata. Im bardziej je­steś w nim zanurzony, tym bardziej jesteś jego poddanym, im bardziej się od niego oddzie­lasz, tym bardziej jesteś wolny. Nie zapominaj, że ty nie pochodzisz z tego świata! Nie zanu­rzaj się w nim! Przepływaj swoją łodzią przez jego fale, wznoś się ponad niego i zanieś świat przed oblicze Pana, mocą Chrystusa wywyż­szonego na Krzyżu.
Na początku diabeł sprawia, że człowiek się śmieje, aby na końcu wtrącić go w roz­pacz. To właśnie wtedy, kiedy jeszcze się śmie­je, zabiera go do piekła, a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Człowiek, który teraz we­seli się z diabłem, z pewnością będzie później płakał.

Bóg może doprowadzić cię do łez na po­czątku, lecz na końcu zawsze będzie radość. Twój płacz wywołany przez Boga ma cię zdy­scyplinować, podczas gdy diabeł przycho­dzi cię rozweselić i sprawić, abyś się odwró­cił od Pana. Kiedy natomiast Bóg daje ci radość, diabeł przychodzi i daje ci powody do płaczu; nie daj mu się oszukać.Diabeł nienawidzi oblicza Boga, niena­widzi człowieka, który przyjmuje to oblicze i chce jak najszybciej je zniekształcić. Jedyny sposób, w jaki szatan może wykrzywić wize­runek Boga w człowieku, to zatrzymać w nim działanie Bożego Ducha. Później zostaje już w tej osobie tylko oblicze zwierzęcia. Pragnie­niem szatana jest zamieniać ludzi w bezmyśl­ne bestie.

Pierwszą i główną bronią przeciwko sza­tanowi jest prawdomówność: każde słowo prawdy, jakie wypowiadasz, jest strzałą wyce­lowaną w serce Złego, a każde szczere wy­znanie grzechu jest włócznią, którą przeszy­wasz jego serce.
Kolejną podstawową bronią jest pokora. Szczerość i pokora to dobra spowiedź. Wy­znaj swoje grzechy, a zabijesz zło, które jest w tobie.
Diabłu zależy tylko na tym, aby odłączyć cię od Boga. Uważaj! Próbuje cię oddzielić od Niego nawet wtedy, gdy jesteś przy Nim. Odsuwa cię od pojmowania znaczenia słów, którymi się modlisz i zwraca twą uwagę na same słowa. Gdy uwielbiasz Pana, oddala cię od Niego i sprawia, że skupiasz się na melo­dii hymnu uwielbienia.
Oddala cię od Boga nawet podczas mo­dlitwy, przez którą się do Niego zwracasz.
Zawsze pamiętaj, że nie będziesz w stanie zmierzyć się z diabłem, jeśli nie uklękniesz przed Bogiem. Diabeł nie wejdzie przez za­mknięte okna i zakneblowane drzwi. Diabeł wchodzi przez drzwi, które są otwarte.
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

62 odpowiedzi na „Św. Charbel: pamiętaj, że nie będziesz w stanie zmierzyć się z diabłem, jeśli nie uklękniesz przed Bogiem

  1. Maria Magdalena pisze:

    Orędzia św. Charbela

    W chwili śmierci będzie się liczyła tylko miłość. W chwili śmierci grzesznik najbardziej będzie się obawiał swego braku odpowiedzi na nieskończoną miłość Boga i będzie to opłakiwał.

    Istnieje Bóg i Jego królestwo. Każdy człowiek jest powołany, aby w nim uczestniczyć przez zjednoczenie się w miłości z Bogiem. Jest tylko jedna droga, która tam prowadzi, a jest nią Jezus Chrystus, najprawdziwszy Bóg, który stał się najprawdziwszym człowiekiem. Ta droga dojrzewania do miłości jest trudną duchową wspinaczką. Powinniśmy wzajemnie się kochać miłością bezinteresowną, bezwarunkową i nieograniczoną. Aby dojrzewać do takiej miłości, trzeba nieustannie czerpać z jej Źródła, którym jest Jezus Chrystus. Z tego jedynego Źródła mogą czerpać wszyscy bez wyjątku – przez codzienną, wytrwałą modlitwę oraz sakramenty pokuty i Eucharystii.

    Tylko Jezus może uwolnić człowieka od wszystkich grzechów, problemów i zmartwień. On bardzo cierpi, gdy człowiek odkupiony Jego krwią upada w grzechu. Bóg pragnie, abyśmy byli wolni i szczęśliwi. Ludzie jednak szukają szczęścia tam, gdzie go nigdy nie znajdą, a więc na ziemi, w dobrach materialnych lub w innych ludziach. Pełnię szczęścia można odnaleźć tylko przez zjednoczenie się w miłości z Chrystusem.

    W chwili śmierci grzesznik najbardziej będzie się obawiał swego braku odpowiedzi na nieskończoną miłość Boga i będzie to opłakiwał. Każdy człowiek, który nie kocha, gdyż przez grzechy zniszczył w sobie zdolność do miłości, jest w stanie śmierci ducha, ponieważ dobrowolnie zerwał więzy życia i miłości, które jednoczyły go z Bogiem. Miłość jest jedynym skarbem, który możecie zgromadzić w ciągu ziemskiego życia i który będzie trwał na wieki. Wszystkie bogactwa materialne, sława, władza, pozycja społeczna i najróżniejsze sukcesy wraz ze śmiercią pozostaną na tym świecie. W chwili śmierci będzie się liczyła tylko miłość. Kto stanie przed Bogiem bez miłości, będzie musiał ponieść wszystkie konsekwencje swoich grzesznych wyborów i egoistycznego postępowania. To będzie straszne doświadczenie prawdziwej śmierci ducha, zmarnowania całego życia. Miłość powinna królować w Waszych sercach, a pokora w Waszych umysłach. Arogancja zawsze prowadzi do grzechu, a brak przebaczenia i nienawiść – do potępienia wiecznego. Módlcie się i nawracajcie.

    Módlcie się z głębi serca, a Bóg Was wysłucha. Otwórzcie dla Chrystusa bramy Waszych serc. aby mógł On nm zamieszkać i obdarzyć Was pokojem. Pamiętajcie: módlcie się sercem, szczerze i z ufnością, a nie tylko wargami. Szybciej do Boga dotrze dźwięk rechotu żab aniżeli puste słowa, które nie płyną z serca człowieka. Na modlitwie wsłuchujcie się w głos Boga. Niestety, niewielu jest takich, którzy słuchają i rozumieją, jeszcze mniej takich, którzy słuchając, rozumieją i wprowadzają w życie. Wsłuchujcie się więc w to, co nieustannie i w różnoraki sposób mówi do Was Bóg, starając się zrozumieć i do końca wypełnić Jego świętą wolę.

    Każdy człowiek jest jakby lampą Boga. Jego zadaniem jest rozświetlanie ciemności w świecie. Pan Bóg stworzył każdą lampę z jasnym i przezroczystym szkłem, aby umożliwić światłu przenikanie i oświecanie ciemności świata. Ludzie jednak zapominają o świetle, a dbają tylko o szkło. Tak je kolorują i dekorują, aż staje się tak zaciemnione, że nie pozwala na przenikanie światła. I dlatego tak wielkie ciemności panują w, świecie. Szkło Waszych lamp powinno na nowo stać się przezroczyste, aby Wasze światło świeciło w świecie. Dlatego po każdym upadku natychmiast trzeba pójść do spowiedzi, aby zawsze trwać w stanie łaski uświęcającej.

    http://adonai.pl/wiecznosc/?id=49

    • Sylwia pisze:

      Św. Charbelu módl się za nami , pomóż mi wielki orędowniku u Boga ! otocz mnie swą opieką .

      • Sylwia pisze:

        Jak ważne są te Orędzia i to zaznaczone na niebiesko mogę w pewnym sensie odnieść do samej siebie .. do pewnych spraw o których z wiadomego punktu nie mogę pisać .

  2. wobroniewiary pisze:

    Cudowne znaki w Rosji

    Anatolij Bajukanski, naczelny redaktor rosyjskiego miesięcznika Lekar, po raz pierwszy dowiedział się o św. Charbelu po przeczytaniu artykułu w białoruskim czasopiśmie Odkrywca. Autor pisał, że święty z Libanu uzdrawia z różnych chorób oraz pomaga ludziom odkryć i przyjąć skarb chrześcijańskiej wiary. W 1997 r. red. Bajukanski zdecydował się opublikować w swoim piśmie artykuł o św. Charbelu, wraz z jego fotografią. Odzew czytelników Lekara był zadziwiający: z Rosji i z Białorusi napłynęło do redakcji przeszło 5000 listów ze świadectwami cudownych uzdrowień i różnych łask przypisywanych wstawiennictwu św. Charbela. Dla Bajukanskiego był tym bardziej zadziwiający fakt, że Rosjanie po okresie komunistycznej ateizacji nie są skłonni wierzyć w cudowne uzdrowienia, zwłaszcza przypisywane katolickiemu świętemu. W pięciu kolejnych wydaniach swego miesięcznika Anatolij opublikował zdjęcia św. Charbela oraz świadectwa uzdrowień dzięki jego wstawiennictwu. Czytelnicy pisali o uzdrowieniach z najróżniejszych nieuleczalnych chorób: zaawansowanych nowotworów, paraliżu, gangren, stanów całkowitej nieświadomości, śpiączki oraz z innych jeszcze, pomniejszych dolegliwości. Artykuły i książki Bajukanskiego o św. Charbelu nie zostały dobrze przyjęte przez wielu duchownych prawosławnych oraz rosyjskich dziennikarzy. Autora poddano ostrej krytyce za to, że propaguje kult katolickiego świętego, a niektórzy prawosławni księża nawoływali nawet wiernych do palenia obrazów św. Charbela.
    Anatolij Bajukanski udał się wówczas z pielgrzymką do grobu św. Charbela. Zabrał ze sobą listy, które przesłali mu czytelnicy, aby położyć je na grobie świętego Pustelnika. Pielgrzymka ta bardzo umocniła go w wierze. Niemalże namacalnie doświadczył wówczas bliskości św. Charbela i jego cudownego wstawiennictwa u Boga, ponieważ wielu nieuleczalnie chorych czytelników Lekara zostało całkowicie uzdrowionych. Anatolij przekonał się wtedy, że wszystko staje się możliwe dla człowieka, który szczerze ufa i wierzy Bogu oraz modli się za wstawiennictwem świętych.

    oprac. ks. Mieczysław Piotrowski TChr
    http://www.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/jezeli_znakow_i_cudow.html

  3. wobroniewiary pisze:

    Modlitwa do św. Charbela

    Święty Ojcze Charbelu, który wyrzekłeś się przyjemności światowych i żyłeś w pokorze i ukryciu w samotności eremu, a teraz przebywasz w chwale nieba, wstawiaj się za nami. Rozjaśnij nasze umysły i serca, utwierdź wiarę i wzmocnij wolę. Rozpal w nas miłość Boga i bliźniego. Pomagaj w wyborze dobra i unikania zła. Broń nas przed wrogami widzialnymi i niewidzialnymi i wspomagaj w naszej codzienności. Za Twoim wstawiennictwem wielu ludzi otrzymało od Boga dar uzdrowienia duszy i ciała, rozwiązania problemów w sytuacjach po ludzku beznadziejnych. Wejrzyj na nas z miłością, a jeżeli będzie to zgodne z wolą Bożą, uproś nam u Boga łaskę, o którą pokornie prosimy, a przede wszystkim pomagaj nam iść codziennie drogą świętości do życia wiecznego.

  4. wobroniewiary pisze:

    Modlitwa z obrazka św. Szarbela

    Boże Ojcze Przenajświętszy,
    który tak ogromnie ukochałeś człowieka,
    że zesłałeś swojego jedynego Syna dla jego zbawienia (Rz 8,32),
    i który zesłałeś mu na zawsze swojego Ducha Świętego,
    aby objawił mu to wszystko, co musi poznać,
    by stać się Twoim przybranym synem
    i aby uznał Jezusa za Twojego Jedynego Syna.

    Błagam cię o spełnienie mojej prośby…
    w imię miłości, którą ślubowałeś człowiekowi
    i którą pragnę ofiarować Tobie
    za wstawiennictwem Świętego Szarbela,
    którego miłość do Ciebie była niezmierzona.

    Albowiem człowiek jest zaproszony, by żyć
    jako stworzony na Twój obraz i Twoje podobieństwo (Rdz 1,27).
    Jest on przeznaczony do tego by być w Tobie i z Tobą (J 17,21),
    by prosić w Twoje imię o wszystko, czego potrzebuje,
    bo jedynie Ty jesteś zdolny do dania mu tego (J 16,23),
    zwłaszcza jeśli błaga Cię przez wstawiennictwo
    twojego ukochanego Świętego Szarbela. Amen.

  5. kasiaJa pisze:

    Niezwykła historia portretu św. Charbela.

    Ojciec Charbel, skromny żyjący w ustroniu swej pustelni zakonnik, nigdy nie był fotografowany czy też uwieczniany w inny sposób. Chodził w nasuniętym na twarz kapturze, ze spuszczoną pokornie głową, wpatrzony w ziemię, a wzrok wznosił ku górze jedynie podczas modlitwy i adoracji Najświętszego Sakramentu. Nie istniała więc żadna jego podobizna. Jednakże 8. maja 1950 r. miało miejsce niezwykłe wydarzenie, które poruszyło wszystkich. Do klasztoru w Annaya przybyła grupa pielgrzymów, maronickich zakonników, którzy postanowili zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie przed grobem ojca Charbela. Jakież było zaskoczenie i poruszenie, gdy po wywołaniu okazało się, że na zdjęciu wśród fotografowanych pielgrzymów znajduje się jeszcze jedna, dodatkowa osoba – tajemnicza postać mnicha (na pierwszym planie). Najstarsi zakonnicy z klasztoru w Annaya rozpoznali w niej ojca Charbela. Od tego czasu wszystkie portrety i inne przedstawienia świętego Charbela malowane są na podstawie tego właśnie zdjęcia.

    • kasiaJa pisze:

      źródło powyższego: http://www.swcharbel.webs.com/

    • kasiaJa pisze:

      Cudowne wydarzenia i uzdrowienia.

      Jeszcze za życia ojciec Charbel uważany był za osobę świętą. Jego niezwykła pobożność, bezgraniczne oddanie się Bogu, skromność, dobroć i promieniująca miłość sprawiły, że ludzie szukali u niego wsparcia, prosząc o pomoc i orędownictwo. Wiele cudownych zdarzeń i uzdrowień miało miejsce jeszcze za jego życia. Pewnego razu uwolnił przerażonych mnichów od zagrażającego im jadowitego węża prosząc go aby zechciał sobie odejść nie wyrządzając im krzywdy. Gdy nad okolicznymi polami pojawiła się plaga szarańczy ojciec Charbel udał się tam i kropiąc wodą święconą i modląc się sprawił, że szarańcza odleciała a plony zostały uratowane. Raz wezwany został aby się pomodlić przy umierającym na tyfus młodzieńcu, któremu lekarze nie dawali już żadnych szans. Gdy udzielił mu sakramentu chorych i pokropił wodą święconą chory natychmiast odzyskał zdrowie. Później ów młodzieniec ukończył nawet studia medyczne i stał się jednym z najsławniejszych lekarzy w Libanie. Ojciec Charbel uzdrowił też chorego psychicznie i niebezpiecznego dla otoczenia mężczyznę, którego z wielkim trudem udało się doprowadzić do kościoła. Gdy zakonnik polecił mu uklęknąć szaleniec uspokoił się, a po nałożeniu rąk i odmówieniu modlitwy przez ojca Charbela całkowicie wyzdrowiał. Takich relacji zachowało się wiele, jednakże najwięcej niezwykłych, cudownych zdarzeń miało miejsce już po śmierci świątobliwego zakonnika.

      Zgodnie z zakonną tradycją niezabalsamowane ciało zmarłego ubrane w habit zostało złożone we wspólnym grobie bez trumny. Po pogrzebie ojca Charbela miało miejsce niezwykłe zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata widoczna w całej okolicy, utrzymująca się przez 45 dni. Na wieść o niezwykłym zjawisku do klasztoru w Annaya zaczęły przybywać tłumy wiernych, niektórym udawało się nawet otworzyć grób i zabrać jako relikwię fragment szaty ojca Charbela lub włos z jego brody. Władze zakonne postanowiły dokonać ekshumacji i przenieść ciało do klasztoru. Gdy po czterech miesiącach w obecności specjalnej urzędowej komisji otwarto grób okazało się, że mimo złych warunków i wypełniającej grób wody z mułem, ciało jest w doskonałym stanie, bez śladów rozkładu. Zachowało ono elastyczność i temperaturę ciała osoby żyjącej a także wydzielało przyjemny zapach oraz specyficzną wydzielinę – płyn nieznanego pochodzenia. Po umyciu i przebraniu zwłoki zostały złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Co dwa tygodnie trzeba jednak było zmieniać im szaty ze względu na nieustannie wydzielający się płyn. W 1927 r. ciało ojca Charbela zostało umieszczone w metalowej trumnie i przeniesione do grobowca w podziemiach klasztoru. W 1950 r. zauważono, że z grobowca wydobywa się dziwna ciecz. Powołano specjalną komisję i w obecności lekarzy oraz przedstawicieli Kościoła otwarto grób. Ku wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że mimo upływu ponad 50 lat ciało ojca Charbela nadal pozostało w doskonałym stanie, było giętkie i elastyczne, wciąż wydzielając tajemniczy płyn, który wypełniał wnętrze grobu, a szata była poplamiona krwią. Po obmyciu i przebraniu ciało świętego zostało wystawione na widok publiczny, po czym umieszczono je w nowej trumnie i ponownie zamurowano w grobowcu. Ponowne ekshumacje miały miejsce w 1952. i 1955 r. za każdym razem stwierdzając brak śladów rozkładu ciała oraz obfite wydzielanie tajemniczego płynu. Podejmowane próby zahamowania wydzielania płynu, między innymi przez usunięcie niektórych narządów, nie dały żadnych efektów. Zjawiska tego, niewytłumaczalnego z naukowego punktu widzenia, nie potrafili wyjaśnić najwybitniejsi naukowcy.

      Wszystkie te niezwykłe wydarzenia sprawiły, że zaczął się rozwijać kult świątobliwego zakonnika. Do klasztoru w Annaya zaczęły przybywać tłumy pielgrzymów, różnych wyznań i narodowości, modląc się i prosząc ojca Charbela o pomoc i wsparcie. Nasączone wydzielającym się z jego ciała płynem skrawki materiału rozdawano jako relikwie – uśmierzały ból, przywracały zdrowie. Stwierdzono też wiele niezwykłych, niewytłumaczalnych z punktu widzenia medycyny, uzdrowień. Od 1950 r., kiedy to w klasztorze w Annaya zaczęto prowadzić rejestr uzdrowień, stwierdzono ich ponad 6 tysięcy. Trzy z nich stały się podstawą procesów beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego.
      Siostra Mary Abel Kamary od 14 lat cierpiała na rozległy wrzód żołądka. Mimo dwóch operacji jej stan pogorszył się do tego stopnia, że nie mogła już jeść, nastąpiło odwapnienie kości i częściowy paraliż. Chora nie miała już sił, przebywała cały czas w łóżku. W lipcu 1950 r. została zawieziona do grobu ojca Charbela. Gdy dotknęła jego grobu i potarła chore miejsca chusteczką zwilżoną wydzielającym się z grobowca płynem poczuła jakby elektryczny wstrząs, wstała samodzielnie z noszy i zaczęła normalnie chodzić. Dokładne badania lekarskie wykazały całkowite wyzdrowienie „nie do wyjaśnienia ludzkim rozumem”.
      Eskandar Obeid oślepł na prawe oko, które uległo uszkodzeniu w wyniku wypadku. Ze względu na jego stan lekarze postanowili je usunąć. W nocy choremu objawił się ojciec Charbel, który polecił mu udać się z pielgrzymką do klasztoru w Annaya. W październiku 1950 r. Obeid dotarł tam, przyjął Komunię św. i długo się modlił przy grobie świątobliwego pustelnika. W nocy pojawił mu się ojciec Charbel, który zapewnił go że oko wyzdrowieje. Rano po obudzeniu Obeid stwierdził, że ślepota minęła i doskonale widzi prawym okiem. Lekarze potwierdzili całkowite wyleczenie oka nie znajdując jednak żadnego wyjaśnienia tego niezwykłego faktu.
      Mariam Assaf Awad miała raka żołądka z przerzutami do innych narządów. Mimo dwóch operacji jej stan zdrowia ulegał ciągłemu pogorszeniu i lekarze nie dawali już jej żadnych szans na wyzdrowienie. Pewnego wieczoru w 1967 r., gorąco modliła się przed zaśnięciem do ojca Charbela o uzdrowienie. Następnego ranka ku swej wielkiej radości stwierdziła, że jest całkowicie zdrowa a wszystkie dolegliwości ustąpiły. Dokładne badania przeprowadzone przez zszokowanych lekarzy potwierdziły całkowite wyleczenie „nieuleczalnie” chorej Mariam.

      Na całym świecie ludzie modlą się do świętego pustelnika prosząc o orędownictwo, wsparcie i pomoc w trudnych sytuacjach, piszą listy, wysyłają maile. Do sanktuarium św. Charbela w Annaya wciąż przybywają pielgrzymi z całego świata. Jedni aby prosić o pomoc, inni aby podziękować za doznane łaski. Wciąż mają miejsce niezwykłe zdarzenia i cudowne uzdrowienia.
      Jednym z najgłośniejszych było cudowne uzdrowienie Nouhad Al-Chami. W 1993 r. uległa ona częściowemu paraliżowi, stwierdzono u niej także niedrożność tętnicy szyjnej. Jedyną szansą dla cierpiącej była operacja, która jednak nie gwarantowała powodzenia. Nouhad modliła się do Matki Boskiej i św. Charbela. W nocy przyśnił jej się święty Charbel, który w towarzystwie drugiego zakonnika zoperował jej szyję i zapewnił, że jest już zdrowa. Rano Nouhad stwierdziła, że paraliż minął i może się już sprawnie poruszać a na szyi zobaczyła dwie duże blizny ze szwami, w których znajdowały się jeszcze nici chirurgiczne. Żaden lekarz nie był w stanie wytłumaczyć tego zdarzenia, które odbiło się głośnym echem w Libanie i za granicą. Od tej pory, zgodnie z poleceniem św. Charbela, każdego 22 dnia miesiąca na pamiątkę swego uzdrowienia Nouhad przybywa do sanktuarium w Annaya, by wraz z tłumami pielgrzymów modlić się i dziękować za cud.
      http://www.swcharbel.webs.com/

  6. wobroniewiary pisze:

    PRZEMÓWIENIE PAPIEŻA PAWŁA VI PODCZAS CEREMONII BEATYFIKACJI OJCA SZARBELA MAKHLOUFA
    5-ty grudnia 1965 rok
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/sw-charbel/

  7. kasiaJa pisze:

    (opracowanie zaczerpnięto ze stron:http://www.swcharbel.webs.com/,
    oraz z: http://www.malirycerze.koszalin.opoka.org.pl/start/index.php/pl/przekazy/od-anioow-i-witych/735-kady-czowiek-jest-jakby-lamp-boga).

    Libański mnich, pustelnik, cudotwórca i uzdrowiciel. Beatyfikowany 5 grudnia 1965 r. przez papieża Pawła VI. Kanonizowany 9 października 1977 r. przez papieża Pawła VI.

    Św. Charbel Makhlouf urodził się 8 maja 1828 r. w Bekaa-Kafra, w północnym Libanie, jako piąte dziecko biednej, ale bardzo religijnej rodziny libańskich chrześcijan obrządku maronickiego. Na chrzcie otrzymał imię Józef (Youssef). Jeszcze, jako chłopiec przyszły święty wyróżniał się wielką pobożnością i zamiłowaniem do modlitwy, a sprzyjała temu rodzinna atmosfera wypełniona miłością i modlitwą oraz ciężka praca.

    Swoje powołanie do życia zakonnego św. Charbel zaczął realizować w wieku 23 lat wstępując, wbrew woli rodziny, do maronickiego klasztoru w Mayfouk, gdzie odbył nowicjat. Po dwóch latach został przeniesiony do klasztoru św. Marona w Annaya, gdzie w 1853 r. złożył śluby zakonne i przyjął zakonne imię Charbel – imię antiocheńskiego męczennika z I w. Przełożeni skierowali następnie ojca Charbela do klasztoru w Kfifan gdzie na tamtejszej uczelni przez kilka kolejnych lat studiował filozofię i teologię.

    Spotkał tam wielu wybitnych przedstawicieli Kościoła Maronickiego, którzy zarówno swą wiedzą jak i pobożnością i ascetycznym życiem wywarli na niego wielki wpływ. Jego nauczycielem i ojcem duchowym był Nimatullah Kassab Al-Hardini, świątobliwy zakonnik maronicki, asceta, filozof i myśliciel, beatyfikowany w 1998 r. przez Jana Pawła II.

    Po odbyciu studiów i otrzymaniu święceń kapłańskich ojciec Charbel wrócił do klasztoru św. Marouna w Annaya gdzie przebywał do 1875 r. Głównym celem jego zakonnego życia było własne uświęcenie poprzez zjednoczenie się z Bogiem. Temu służył niezwykły, nawet jak na zakonnika, tryb życia wypełniony modlitwą, umartwieniami, praktykami pokutnymi, postami i medytacjami.

    Masakra ludności dokonana w 1860 r. przez okupujących Liban Turków otomańskich, której ofiarą padło wiele tysięcy libańskich chrześcijan, wywarła wielki wpływ na ojca Charbela. Jak mógł pomagał szukającym schronienia w klasztorze uciekinierom, a swą modlitwą, pokutą i umartwieniami błagał Boga o miłosierdzie dla prześladowanych chrześcijan i ich muzułmańskich prześladowców. Wierny nauce Chrystusa wierzył, że aby zmieniać świat na lepsze należy samemu dążyć do świętości, należy złu przeciwstawić dobro a nienawiści miłość.

    Po 16 latach pobytu w klasztorze św. Marouna ojciec Charbel uzyskał zezwolenie władz zakonnych na zamieszkanie w położonej w górach, niedaleko klasztoru, pustelni świętych Piotra i Pawła.

    Tam, przebywając w odosobnieniu, milcząc, modląc się i umartwiając, zamierzał jeszcze bardziej zbliżyć się do Chrystusa. Czas wypełniała mu modlitwa, kontemplacja, umartwianie oraz praca fizyczna. Pod habitem nosił włosienicę, spał na twardej ziemi tylko kilka godzin na dobę, raz dziennie jadł skromny, bezmięsny posiłek z tego, co zostało innym zakonnikom. Szczególnym nabożeństwem ojciec Charbel darzył Eucharystię. Codziennie odprawiał Mszę Św. spędzając cały ranek na przygotowaniu się do niej, a po jej odprawieniu przez kilka godzin trwał w dziękczynieniu. Wiele czasu, o różnych porach dnia i nocy, poświęcał na adorację Najświętszego Sakramentu oraz na odmawianie różańca przed obrazem Matki Boskiej. W pustelni spędził ostatnie 23 lata swego życia.

    16 grudnia 1898 r. podczas odprawiania Mszy Św. ojciec Charbel dostał udaru mózgu. Stało się to podczas Podniesienia, gdy, zgodnie z maronicką liturgią, trzymając w ręku hostię odmawiał modlitwę prosząc Boga o przyjęcie jego ofiary. Zmarł osiem dni później, w Wigilię Bożego Narodzenia 24 grudnia 1898 r. i został pochowany na przyklasztornym cmentarzu.
    http://chrystuskrol.esanok.pl/sprawy-duchowe/swieci-kosciola/sw-charbel-makhlouf-youssef-antoun-makhluf/

  8. wobroniewiary pisze:

    Udokumentowanych jest tysiące cudów za wstawiennictwem św. Charbela, poniżej jeden z nich:
    Każdego miesiąca rana będzie krwawićNa początku stycznia 1993 r. Nouhad Al-Chami, pięćdziesięciodziewięcioletnia Libanka, matka dwanaściorga dzieci, została lewostronnie całkowicie sparaliżowana. Sprawę dodatkowo komplikowała obstrukcja jej arterii szyjnej. Nouhad z coraz większą trudnością mogła mówić i jeść. Według opinii lekarzy można było jeszcze próbować operować tętnicę szyjną, ale szansę powodzenia tej chirurgicznej interwencji były minimalne.
    Mąż i dzieci jedyną nadzieję położyli w Bogu. Najstarszy syn chorej, Saad, wybrał się z pielgrzymką do pobliskiego klasztoru w Annai, w którym znajduje się grób św. Charbela Makhloufa, aby za jego wstawiennictwem modlić się o uzdrowienie swojej mamy. Po powrocie namaścił szyję matki płynem wydzielającym się z ciała św. Charbela. Kobieta bardzo cierpiała i modliła się do Matki Bożej i św. Charbela, aby zabrali jąjuż do siebie.
    W najbliższą noc miała dziwny sen. Śniła, że przy jej łóżku zjawił się św. Charbel wraz z innym zakonnikiem i powiedział, że przyszedł zoperować jej szyję. Chora początkowo nie chciała się na to zgodzić, ale w końcu uwierzyła argumentacji mnichów, że tylko wtedy odzyska zdrowie, gdy podda się operacji. „Jak mogą to zrobić, skoro nie mają narzędzi chirurgicznych i środków znieczulających?” – pytała sama siebie, drżąc ze strachu. W pewnym momencie poczuła ręce zakonnika na swojej szyi i wielki ból, ale nie mogła krzyczeć ani się opierać. Kiedy operacja się zakończyła, zbliżył się drugi zakonnik, pomógł jej usiąść, poprawił poduszkę i podał szklankę wody. Powiedziała mu, że nie może pić bez słomki, gdyż ma sparaliżowany język. Zakonnik zapewnił ją, że jest już zdrowa i że może sama jeść, pić, chodzić oraz pracować. Potem obaj mnisi zniknęli w tajemniczym świetle.
    Kiedy sen się skończył, Nouhad zaraz się obudziła i z radością stwierdziła, że jej paraliż całkowicie ustąpił. Wstała sama z łóżka i bez żadnych trudności zaczęła chodzić po pokoju. Patrząc w lustro, zauważyła, że po obu stronach szyi ma dwie blizny o długości 12 centymetrów każda, ze szwami, z których zwisały końcówki czarnych nici chirurgicznych. Jej szyja i nocna koszula były całe zakrwawione. Kiedy jej mąż się przebudził, zaczął krzyczeć ze strachu, ponieważ zobaczył swoją żonę we krwi, z dwoma bliznami na szyi, swobodnie chodzącą po pokoju. „Co się z nią stało, przecież była sparaliżowana i sama w ogóle nie mogła wstać z łóżka? Skąd tyle krwi?”. Nouhad uspokoiła męża i w szczegółach opowiedziała mu o nocnej wizycie św. Charbela, o przebytej operacji oraz swoim całkowitym uzdrowieniu.

    Jeszcze tego samego dnia cała rodzina Al-Chami pojechała do klasztoru w Annai, żeby donieść przełożonemu o cudzie uzdrowienia za pośrednictwem św. Charbela. Następnego dnia Nouhad zgłosiła się do szpitala w Bejrucie, by spotkać się z lekarzami, którzy ją leczyli. Można sobie wyobrazić ich zdziwienie, gdy po dokładnych badaniach i usunięciu szwów stwierdzili, że z medycznego punktu widzenia nie da się wytłumaczyć całkowitego powrotu do zdrowia pani Nouhad, a tak perfekcyjnie założonych szwów jeszcze nigdy nie widzieli.

    Wiadomość o cudownym uzdrowieniu Nouhad Al-Chami odbiła się głośnym echem w środkach masowego przekazu w całym Libanie. Tłumy ciekawskich zaczęły przychodzić do jej domu. Proboszcz i lekarz rodzinny doradzali kobiecie, aby przeniosła się z rodziną w inne miejsce. Jednakże pewnej nocy podczas snu znowu pokazał się jej św. Charbel i powiedział: „Zoperowałem cię, aby ludzie się nawracali, widząc, że zostałaś cudownie uzdrowiona. Wielu ludzi oddaliło się od Boga, przestali się modlić, przystępować do sakramentów i żyją tak jakby Bóg nie istniał. Proszę cię, abyś uczestniczyła we Mszy św. w klasztorze Annaya 22 dnia każdego miesiąca. Na pamiątkę twojego uzdrowienia, do końca ziemskiego życia, w każdy pierwszy piątek miesiąca oraz 22 dnia każdego miesiąca twoje pooperacyjne rany będą krwawić”.
    http://onzyje.blogspot.com/p/sw-charbel-szarbel-pustelnik-jozef.html

  9. wobroniewiary pisze:

    Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie (J 4, 48)
    Święci są czytelnymi znakami obecności i działania niewidzialnego Boga. Za ich pośrednictwem Jezus Chrystus nieustannie dokonuje różnych cudów i znaków, poprzez które wzywa nas do nawrócenia. Odpowiadając na liczne prośby czytelników po publikacji artykułów o św. Charbelu Makhloufie w nrze 5-2006 r., pragniemy przedstawić inne nadzwyczajne fakty związane z jego osobą.
    http://www.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/jezeli_znakow_i_cudow.html

  10. Anna pisze:

    Święty Szarbelu, proszę o uzdrowienie mojego taty po wypadku ktory wydarzył się 7 lat temu. Proszę aby noga zgoiła się i rana zrosła. Wybacz mu wszystkie jego grzechi i uzdrow jesli taka wola Boga.

  11. Paweł pisze:

    Wczoraj, 27 lipca, we wspomnienie św. Pantaleona (który jest zaliczany do 14 świętych Wspomożycieli) jak co roku w tym dniu w Madrycie miał miejsce „Cud krwi św. Pantaleona”:
    http://kosciol.wiara.pl/doc/2607781.Krew-swietego-stala-sie-plynna

    Wspomagajcie nas nieustannie i orędujcie za nami, o Wy, wszyscy święci, spośród których zazwyczaj dobierano grono CZTERNASTU ŚWIĘTYCH WSPOMOŻYCIELI: św. Małgorzato Dziewico i Męczennico (Patronko dnia 20 VII), św. Barbaro Dziewico i Męczennico (4 XII), św. Doroto Dziewico i Męczennico (6 II), św. Katarzyno Dziewico i Męczennico (25 XI), św. Mikołaju (6 XII), św. Rochu (16 VIII), św. Błażeju (3 II), św. Wicie (15 VI), św. Krzysztofie (25 VII), św. Idzi (1 IX), św. Magnusie (6 IX), św. Wolfgangu (31 X), św. Sebastianie (20 I), św. Oswaldzie (5 VIII), św. Jerzy (24 IV), św. Achacy (22 VI), św. Erazmie (2 VI), św. Eustachy (20 IX), św. Cyriaku (8 VIII), św. Pantaleonie (27 VII) i św. Dionizy (10 X). Wraz z Matką Bożą Wspomożycielką Wiernych i Matką Nieustającej Pomocy trzymajcie dyżur ratowniczy nad nami we dnie i w nocy, a także módlcie się za nami przez Jej przyczynę do Ducha Świętego – niestworzonego Wspomożyciela (Parakleta). Amen.

    [Informację o tym, że każdy z wyżej wymienionych 21 świętych bywał zaliczany do grona 14 świętych Wspomożycieli, wziąłem z następujących trzech książek:

    1. o. Stanisław Maria Kałdon OP „Nabożeństwa do Świętych szczególnego wstawiennictwa w sprawach najtrudniejszych i beznadziejnych”, Wydawnictwo „M”, Kraków 2002;

    2. ks. Wincenty Zaleski SDB „Święci na każdy dzień”, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1996; IMPRIMATUR Kuria Diecezjalna Warszawsko-Praska, nr 600/K/95 z dn. 24.04.1995 r., bp Stanisław Kędziora – Wikariusz generalny, ks. Marcin Wójtowicz – Notariusz;

    3. ks. Wiesław Al. Niewęgłowski „Leksykon Świętych”, Wydawnictwo Naukowe PWN oraz Rosikon press, wydanie drugie, Warszawa 1999.]

    LITANIA DO CZTERNASTU ŚWIĘTYCH WSPOMOŻYCIELI:
    Kyrie elejson,
    Chryste elejson,
    Kyrie elejson.
    Chryste usłysz nas,
    Chryste wysłuchaj nas.
    Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
    Synu Odkupicielu świata Boże, zmiłuj się nad nami.
    Duchu Święty Boże, zmiłuj się nad nami.
    Święta Trójco jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
    Święta Maryjo, módl się za nami.

    Święty Józefie, Pocieszycielu wszystkich strapionych i w nędzy będących, módl się za nami.
    Święty Michale, wielki Patronie konających, módl się za nami.
    Wszyscy święci Aniołowie Stróżowie i wszystkie Chóry anielskie, módlcie się za nami.
    Wszyscy święci Patriarchowie i Prorocy,
    Wszyscy święci Apostołowie i Ewangeliści,
    Wszyscy święci Męczennicy i Wyznawcy,
    Wszyscy święci Biskupi i Doktorzy Kościoła,
    Wszyscy święci Kapłani i Diakoni,
    Wszyscy święci Zakonnicy i Pustelnicy,
    Wszystkie święte Dziewice i Wdowy,
    Wszyscy święci wybrani Wspomożyciele,

    Święty Jerzy, Rycerzu wiary, bohaterze cnoty, módl się za nami.
    Święty Błażeju, ozdobo stanu kapłańskiego i miłosierny Ojcze ubogich,
    Święty Erazmie, wielki miłośniku Boga,
    Święty Pantaleonie, cudowny lekarzu chorych,
    Święty Wicie, szczególny Patronie anielskiej cnoty,
    Święty Krzysztofie, Patronie podróżujących ,
    Święty Dionizy, światłości uczonych,
    Święty Cyriaku, postrachu duchów piekielnych,
    Święty Achacy, wielki czcicielu krzyża Chrystusowego,
    Święty Eustachy, wzorze chrześcijańskiej cierpliwości,
    Święty Idzi, patronie pustelników,
    Święta Małgorzato, pogromicielko szatana,
    Święta Barbaro, patronko konających,
    Święta Katarzyno, patronko chrześcijańskiej nauki,
    Wszyscy Święci i Wybrani Pańscy, módlcie się za nami.

    Bądź nam miłościw, przepuść nam Panie.
    Bądź nam miłościw, wysłuchaj nas Panie.
    Od wszelkiego złego, wybaw nas Panie.
    Od grzechu każdego,
    Od gniewu Twego,
    Od powietrza, głodu, ognia i wojny,
    Od piorunów i gwałtownej niepogody,
    Od nagłej a niespodziewanej śmierci,
    Od potępienia wiekuistego,

    Przez świętą Tajemnicę Wcielenia Twego,
    Przez zasługi Najświętszej Panny,
    Przez zasługi i mękę Czternastu Świętych Wspomożycieli,
    W dzień sądu Twego,
    My grzeszni Ciebie prosimy, wysłuchaj nas.
    Abyś nam grzechy nasze przepuścić raczył, prosimy Cię,
    Abyś nas do prawdziwej pokuty doprowadzić raczył,
    Abyś nas za przyczyną Czternastu Świętych Wspomożycieli we wszelakich potrzebach wysłuchać raczył,
    Abyś za przyczyną św. Jerzego wiarę naszą pomnożyć raczył,
    Abyś za przyczyną św. Błażeja naszą nadzieję umocnić raczył,
    Abyś za przyczyną św. Erazma miłość Boga w nas zapalić raczył,
    Abyś za przyczyną św. Pantaleona w serca nasze miłość ku bliźnim wlać raczył,
    Abyś za przyczyną św. Wita duszę naszą szatą godową łaski poświęcającej przyozdobić raczył,
    Abyś nas za przyczyną św. Krzysztofa od grzechu wszelkiego ochronić raczył,
    Abyś nam za przyczyną św. Dionizego pokój sumienia dać raczył,
    Abyśmy za przyczyną św. Cyriaka wolę Twoją Przenajświętszą chętnie wypełniali,
    Abyś nam za przyczyną św. Achacego śmierć szczęśliwą dać raczył,
    Abyś nam za przyczyną św. Eustachego świętej cnoty cierpliwości udzielić raczył,
    Abyś nam za przyczyną św. Idziego w dzień Sądu Ostatecznego miłosiernym być raczył,
    Abyś nas za przyczyną św. Małgorzaty, Dziewicy i męczennicy od ognia piekielnego zachować raczył,
    Abyś nam za przyczyną św. Barbary, Dziewicy i męczennicy, łaski św. Sakramentu przed śmiercią udzielić raczył,
    Abyś nam za przyczyną św. Katarzyny, Dziewicy i męczennicy, utrapienia osładzać i do radości niebieskich dopuścić nas raczył,
    Jezu Synu Boga żywego,

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie!
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie!
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami!

    Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas,
    Kyrie elejson,
    Chryste elejson,
    Kyrie elejson.
    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…
    K. Święci Wspomożyciele, módlcie się za nami;
    W. A wołanie nasze niechaj będzie wysłuchane.

    Módlmy się: Pomocy męczenników i Korono Wszystkich Świętych, Panie Jezu Chryste, któryś Świętych Czternastu Wspomożycieli tak cudownie w ich mękach wzmocnił i koroną chwały w niebie ozdobić raczył, prosimy Cię przez Mękę i śmierć Twoją, daj nam łaskawie, abyśmy przez krzyż i utrapienia tu na ziemi w ślady Świętych Czternastu Wspomożycieli wstąpić i po dokończeniu tego przemijającego żywota z nimi w niebie ukoronowani być mogli; który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym równy Bóg na wieki wieków. Amen!

    [Litanię tę skopiowałem ze strony:
    http://www.laudate.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4168&Itemid=37
    poprawiając w niej błędy literowe.
    Znajduje się ona również – wraz z dodatkowymi informacjami na temat Czternastu Świętych Wspomożycieli i pochodzenia całego tego nabożeństwa – w książeczce o. Stanisława Marii Kałdona OP „Nabożeństwa do Świętych szczególnego wstawiennictwa w sprawach najtrudniejszych i beznadziejnych”, wydanie Wydawnictwa „M”, Kraków 2002.]

  12. Kamuc73 pisze:

    troszke na inny temat…wybaczcie
    Moja 15letnia corka ponad temu przestala chodzic do kosciola,twierdzi ze nie lubi niemieckiego kosciola(mieszkamy 5lat za granica),oddala sie od Boga,nie chce przystapic do bierzmowania,podejrzewam ze ma dreczenia,snia sie jej koszmary(ciagle ktos probuje ja zabic),wczoraj np.powiedziala ze Bog ja opuscil,w klasie nie ma przyjaciol,czas spedza najczesciej sama.Nie wiem co mam juz robic,kilkakrotnie odprawiana byla msza w jej intencji,odmawialam tez nowenne pompejanska,namawiam ja do spowiedzi i uczestnictwa w mszy o uwolnienie ale niestety pomysl ten wysmiala..denerwuje ja tez to ze ja jestem wierzaca i modle sie na rozancu,pomozcie i doradzcie mi prosze,co zrobic….
    Jezu ,Ty sie tym zajmij!

    • Sylwia pisze:

      A może ona zajmuje się czymś czym nie powinna , nie nosi jakiś amuletów ? które są modne w jej wieku ? może coś z garderoby ? coś ukrytego symbolika itd . Jeżeli ma koszmary to ktoś ją dręczy pokrop łóżko wodą egzorcyzmowaną , w modlitwie nie ustępuj . Czasem potrzeba wielu modlitw .Córka jest w okresie buntowniczym . Może muzyka jakaś działa na nią destrukcyjnie .. to też ma drugie dno . Jeżeli denerwuje ją twoja modlitwa to wiadomo kogo może być to działanie, bo inaczej nie zwróciła by na to uwagi . Szkoda że nie możesz jej namówić do spowiedzi i do Mszy ale nie ustawaj choć by cię miała wyśmiewać mów o tym dalej delikatnie. A może podsuń jej jakąś Książkę o tematyce religijnej jeżeli lubi czytać . Dosyp jej soli egzorcyzmowanej do jedzenia i módl się bo Modlitwa bardzo wiele potrafi zmienić . Spytaj się otwarcie dlaczego nie lubi Kościoła co się jej tam nie podoba ? tylko stanowczo ale zarazem delikatnie , powiedz jej że chcesz znać zdanie jej dlaczego nie chce chodzić bo co jej się tam nie podoba ? i może dostaniesz jakąś odpowiedź . Tylko wiadomo w delikatny sposób np. przy wspólnym posiłku , bo wiadomo to taki wiek gdzie człowiek jest buntownikiem i chce po swojemu . Pomódl się do Św. Rity o jej wstawiennictwo . Nie wiem co ci jeszcze doradzić , wiem jedno siłą jej nie zmusisz do niczego(ale raz na jakiś czas możesz na bąknąć o spowiedzi ) bo to pogorszy sprawę , bo może pomyśleć że jej coś narzucasz . Może jak piszesz nie ma przyjaciół to ma jakieś kontakty w internecie , bo wiadomo jest masa stron które są i mają podłoże demoniczne , pod jej nieobecność możesz sprawdzić historię stron i może coś tam wylukasz , być może być i to kłopotem . Żyjemy w erze komputerów w którym jest masa zagrożeń .. może jeszcze ktoś ci doradzi .

    • Sebro pisze:

      Na pewno do niczego nie możesz zmusić, zwłaszcza do sakramentu, bo przyniesie to odwrotne skutki. Lepiej najpierw posprzątać i wrócić na właściwe tory niż na siłe pójść do bierzmowania – zapewne świętokradzko. Tu trzeba wielkiej delikatności. Córka jest już w takim wieku, że chve sama decydować o sobie. Na pewno stanowczo powinnaś określić granice pewnych spraw. Ale o jej powrót do Kościoła możesz się jedynie modlić. No i dawać osobisty przykład, być przy niej kiedy będzie tego potrzebowała itd.
      Sylwia dobrze podpowiada – przypatrz się jej biżuterii, sposobie ubierania, może muzyka. Ale to wszystko bez widocznej i nachalnej ingerencji w prywatność, bo można więcej stracić. A co jakiś czas spróbuj rozmowy, nie nachalnej, bez wyrzutów, po prostu babskiej gadki. I nie trać nadziei, Twoje modlitwy nie idą w próżnię, potrzeba tylko cierpliwości i zaufania. Efekt nie zawsze przychodzi od ręki.

    • eska pisze:

      Tutaj jest przegląd niektórych elementów biżuterii: http://www.kielce.kapucyni.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1135&Itemid=187
      Brakuje tu modnego dziś symbolu nieskończoności („leżąca ósemka”), a on też ma złe znaczenie. Tutaj trochę bzdur o energiach, duchowej gęstości itp. w temacie tego symbolu: http://www.chicochica.pl/znak-nieskonczonosci-obfitosc-i-dostatek-aid-104.html
      Dobrze jest też zwrócić uwagę na zainteresowanie jednorożcami albo smokami.

      • Sylwia pisze:

        Eska o tym znaku leżącej ósemki sama nie wiedziałam , a tak owy widziałam w Avonie ..

      • eska pisze:

        A Avon jest na liście sponsorów Planned Parenthood…

      • Kamuc73 pisze:

        Dziekuje Wam za odp.Corka zafascynowana jest japonska kultura,lubi czern,czyta japonskie komiksy…

      • eska pisze:

        Te komiksy to z tego co wiem też samo zło – tak jak i te japońskie bajki w tv. Wszystko tam się opiera na magii, jakichś mocach nie wiadomo skąd czerpanych (w sumie wiadomo), jest dużo przemocy, zapewne dużo przemycanej seksualności itp. Wg mnie to taka inna wersja „Harryego Pottera” – też toksyczne. Myślę, że nie byłoby od rzeczy cały ten „księgozbiór” pokropić wodą święconą (za 3 dni pierwsza sobota m-ca, możesz przygotować do zdalnego egzorcyzmowania) i pomodlić się, aby córkę ogarnęła niechęć do tego typu rzeczy.
        Dobre efekty daje umieszczenie w pobliżu osoby błądzącej poświęconego zielonego szkaplerza http://www.pch24.pl/Mobile/Informacje/informacja/id/20995 Może być także Cudowny Medalik Matki Bożej lub medalik św. Benedykta http://www.voxdomini.com.pl/sw/benedykt.htm

      • Maggie pisze:

        Młoda dziewczyna a lubi czerń .. to juz jest sygnałem/alarmem. Moze jeszcze lubi kolczyki tu i tam? Ta „japonszczyzna” nie jest zdrowa dla ducha … podobnie jak „chinszczyzna” (od kiedy dzwonią mi wiatrowe dzwonki od sąsiadki mam pewne problemy – a ruszyć ich nie moge w zaden sposob, nawet prośba).
        Jezu, Ty sie tym zajmij

      • Sylwia pisze:

        Eska i wszystko jasne …

      • E. pisze:

        Może procą 🙂

    • Maggie pisze:

      @Kamuc73
      Do Bierzmowania przystepuja nawet dorosli .. wiec to nie jest az tak palaca sprawa gdyz i gdy: najwazniejszy jest powrot do Boga. Przygotowanie sie do sakramentu nie bedzie przygotowaniem jesli jest opór – staraj sie dyplomatycznie i z modlitwa przełamać ten opór. Ks.Zaczek poleca wszystkim, bez wyjatku, czytanie Pisma Swietego i to codziennie, przez całe zycie, bo ono jest źródłem i mocą wiary – czytaj je rowniez, chocby malutki fragment (obys znalazła tam natchnienie co robic),

      Sylwia i Sebro maja racje.
      Kamuc73 musisz sie dobrze przyjrzeć wszystkiemu i otoczyc corke miloscia i delikatnoscia tak…aby nie wyglądało to na narzucanie (sie) lub forsowanie (jest w wieku, gdzie moze „wyjść” trzasnawszy drzwiami i juz nie powrocic). Moze wciagnij ja w jakies domowe sprawy, aby miała obowiązek lub razem cos róbcie. Troche zachęty, podziękowania za uczyniony drobiazg w formie pochwały – niech czuje sie potrzebna i ze potrafi cos zrobic.
      Na emigracji nie jest latwo – jedynie latwo o frustracje i nawet kompleks nizszosci (a tym zly szarzuje) … dzieci wszystko widza i w tym rosną, a to nie jest obojętne i ma wpływ na nie same.

      Jest jeszcze jedna sprawa, ktorej nie poruszono, a mianowicie tatuaz, sex/erotyka i moze uzywki. Rodzice raczej nie wiedza nic na ten temat, a wokol jest mnostwo zgorszenia na widoku. Są rejony w psychice dziecka, ktorych nie jestes w stanie penetrowac, zwłaszcza moga ujśc uwadze we wczesnych stadiach .. a zly ma do nich dostęp ( m.in. np masturbacja, gwalt, depresja, mysli samobójcze itp)..

      Córka chodzi do jakiejs szkoły (w programach nauczania mnostwo śmiecia, a mlodziez rozna i z roznych kultur), korzysta z Internetu,i w jakis sposob ma styczność z rówieśnikami – jest jakis powod, ze nie widzisz ich w domu jako radosne kolezanki czy kolegow … moze to np przez tzw bulling.
      Dzieci/młodzież potrafia byc okrutnie „pomysłowe” w dokuczaniu i tam mogło sie cos jej przydarzyć, ktos zranil/skrzywdził, wciągnął perfidnie lub przez uzycie sily, czy ona zrobiła jakies głupstwo.. a teraz sie od tego ucieka.

      Trwaj w modlitwie. Moze razem (lub oddzielnie) odsluchalybyscie cykl spotkan np z Ks.Glassem? Powiedz jej, ze Bog nie opuszcza, to czlowiek opuszcza Boga, albo Go nie umie dostrzec. Bog kocha i przebacza oraz podaje dlon temu, ktory tego pragnie – a przy tym wazne by czlowiek wiedzial, ze przepraszam, dziekuje i prosze to nie puste slowa i maja wychodzić ze serca.

      W Niemczech Episkopat prawie oficjalnie wypowiedział odstępstwo od posłuszeństwa papieżowi, więc moze i tu w jakis pośredni sposob zlo moze docierać ?

      • Sylwia pisze:

        @Kamuc73 ,wiesz przypomniało mi się że ja jako dziewczynka lubiłam Czarodziejkę z Księżyca to chyba japońska bajka i do tego były właśnie komiksy które mnie fascynowały. Oczywiście lubiłam Anime i Mange to bajki i komiksy które mają często podłoże i symbolikę złego . Poza tym opiera się na obyczajach Japończyków i ich wierzenia w wszelkie zabobony i demoniczne rytuały . Oczywiście nie musi tak być ze wszystkimi komiksami ale większość tak jest i wspominając o tej bajce ja ją lubiłam i jakoś dziwnie mnie wciągała , ona była przesycona okultystycznymi formami mimo że fabuła była fajna bohaterki które walczą ze złem . Nie wiem jakie komiksy dokładnie czyta twoja córka ale dzielę się z tobą jak to jest z mojej strony. Jak ktoś wspomniał skrop wodą Egzorcyzmowaną .

    • mkm80 pisze:

      Witam. Jak już nic nie działa spróbuj tę książkę – http://syjon.pl/moc-uwielbienia,prod,443.html, troszkę szokująca na początku ale efekty są piorunujące, może pomoże. W skrócie: staraj się z radością wielbić Boga za córkę którą cię obdarzył, uwielbiaj go z całego serca, duszy i rozumu.
      Bóg jest z tobą, nie lękaj się.

  13. ola pisze:

    Św. Charbelu! Ty wiesz jak łatwo można w życiu ziemskim zagubić prawdziwą drogę do Boga. Zniszczyć prawdziwą miłość, rodzinę i oddać się na usługi ojca kłamstwa. Proszę Cię Święty Eremito wypros u Boga łaski potrzebne nam abyśmy potrafili stanąć w prawdzie, zerwać z grzechem i wybrać najlepszą drogę, która poprowadzi moją rodzinę do zbawienia!

  14. ola pisze:

    Św. Charnelu oddaję Ci te osoby – zanieś ich dusze przed oblicze samego Boga! Niech On się nimi zajmie i wyzwoli z kajdan grzechów, które ich zniewalaja! K.S., A.S., Z.S., D.S., M.F., E.F., M.F., B.F., A.J., J.J., K.J., S.J., R.K., J.K., W.P., M.P., B.S.-T., M.T., A.K., B.M., M.M., S.B, M.B., A.B., M.B., oraz J.H.L., B.P.

  15. Jerzy pisze:

    List Ks. Abpa Stanisława Gądeckiego do Prezydenta RP w sprawie „in vitro”
    W dniu wczorajszym 27 lipca Ks. Abp. Stanisław Gądecki Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski wystosował list do Pana Bronisława Komorowskiego, Prezydenta RP w sprawie „in vitro”.
    To już trzeci list Księdza Arcybiskupa w tej sprawie:
    – pierwszy z 10 lipca 2015 to Komunikat Prezydium Episkopatu Polski napisany bezpośrednio po zatwierdzeniu ustawy „o leczeniu niepłodności” przez Senat RP,
    – drugi z 17 lipca 2015 skierowany do Prezydenta RP bezpośrednio przed podpisaniem tejże ustawy.
    Oba teksty umieściłem na swoim blogu w całości we wpisie http://pojednanie2.blogspot.com/2015/07/o-strofowaniu-ksabpa-stanisawa.html
    Z wczorajszego trzeciego zamieszczam, by nie zaciemniać mojego wywodu, jedynie dwa fragmenty: początkowy i końcowy, z ostatniego p-ktu „d” (całość można przeczytać w dzisiejszym Naszym Dzienniku lub na stronie Konferencji Episkopatu Polski – http://episkopat.pl/dokumenty/6764.1,Odpowied_Przewodnicz_cego_KEP_na_list_Prezydenta_RP_z_dnia_22_lipca_2015r.html)

    A teraz do rzeczy:
    Nadal brzmi mi w uszach wyrwane z kontekstu zdanie z pierwszego listu: To wiedza medyczna a nie światopogląd religijny każe chronić każde życie ludzkie od chwili poczęcia.
    W zdaniu tym, po słówku „nie” zabrakło moim zdaniem słowa „tylko”, o czym pisałem po wielokroć, nie tylko na tym blogu.
    A czego zabrakło mi w ostatnim liście?
    Konkretnych, jasnych odniesień, którymi, wpisanymi grubą czcionką , ubogaciłem poniższy tekst Księdza Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego.

    „Racje, które przemawiają za negatywnym osądem moralnym sztucznego zapłodnienia, mają charakter antropologiczny, medyczny i teologiczny. Metoda ta – w okolicznościach, w których zwykle się ją stosuje – oprócz ewentualnego zrodzenia dziecka, pociąga za sobą jednocześnie niszczenie innych, żywych istot ludzkich, co sprzeciwia się katolickiej nauce o dopuszczalności przerywania ciąży. Cel nie uświęca środków.
    ……
    Dlatego w kwestii ustawy dotyczącej „in vitro” katolicy głosujący za przyjęciem ustawy lub wstrzymujący się od głosowania sprzeniewierzyliby się Ewangelii i nauczaniu Kościoła Katolickiego o godności człowieka, gdyby zgodzili się na tego rodzaju kompromis głosując za przyjęciem tej ustawy. Tam gdzie chodzi o życie człowieka nie ma miejsca na żaden kompromis, ale jest ewntualnie miejsce – jak to ujmuje św. Jan Paweł II – na „ograniczenie szkodliwości takiej ustawy”. I takiego ograniczenia szkodliwości w tym przypadku zabrakło.
    Piszę o tym z bólem oraz w duchu odpowiedzialności za najbardziej bezbronnych, których ta ustawa wyklucza i uprzedmiotawia. Na takie traktowanie człowieka i życia ludzkiego w jego najwcześniejszej formie – nigdy i pod żadną presją – nie można się zgodzić.
    Z wyrazami należnego szacunku,
    + Stanisław Gądecki
    Arcybiskup Metropolita Poznański
    Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ”

    To wszystko jest musztarda po obiedzie. To trzeba było głosić z ambon całej Polski, do całego Narodu, gdy ustawa ta była procedowana w Sejmie, a nie po podpisaniu jej, jako obowiązującego prawa, przez Pana Prezydenta.
    Na tym przykładzie doskonale widać, jak brakuje zmiany w podejściu do uznania przez władze świeckie i kościelne Chrystusa Królem Polski. W Państwie Chrystusa Króla zbyteczne byłoby pisanie podobnych listów, wyjaśniających po czasie wylane „dziecko z kąpielą”.

    • Elizeusz pisze:

      Zgadzam się z Tobą, Jerzy, że to już musztarda po obiedzie. Moim zdaniem w listach Przewodniczącego KEP ks. St. Gądeckiego za dużo było ja to nazywam „uprzejmości”, języka „szacunku”, języka prawniczego, ubolewań, gdy tymczasem potrzeba było zdecydowanej twardej mowy, która mogła by potrząsnąć mieniącymi się katolickimi posłami, senatorami, jak i p. prezydentem B. Komorowskim.
      W komunikatach naszego Episkopatu dot. In Vitro i jego skutkach było stanowczo za mało argumentów biblijnych, odniesień do Pisma Św. Czym jest in vitro, owszem jak mówi KKK 2376-2377 niegodziwością i czynem niemoralnym (nikt nie wspominał o tym, że dokonuje się najpierw w procesie masturbacji), ale przede wszystkim jest dzisiejszym sposobem/wersją zrywania owocu z drzewa dobra i zła, kopią grzechu pierworodnego w sferze przekazywania życia, czyli okazaniem Bogu nieposłuszeństwa.
      Ponadto nie powiedziano jasno i wyraźnie, że którzy „pracowali” nad treścią ustaw o In Vitro, którzy głosowali za nią w Sejmie i Senacie, a do nich dołączył sam prezydent p. B. Komorowski i jego „doradcy” z prezydenckiej kancelarii są niczym innym jak głosem 1-ej Bestii apokaliptycznej, otrzymującej moc i władzę od Smoka, Węża starodawnego, który zwie się diabłem i szatanem, zwodzącym mieszkańców ziemi (Ap 13,1n i 12,9). A przecież na tych ludziach/”wybrańcach” narodu ogarniętych duchem unoszącym się nad tym światem, duchem buntu spoczywa Boże biada (Iz 10,1).
      Zwiedzeni/zauroczeni głosem Bestii są także ci wszyscy deklarujący się jako wierzący, nie widzący nic złego w In Vitro, zdradzający zdrową naukę Pana Jezusa w Ewangelii.
      Zwodniczym motywem tych, którzy glosowali za tą ustawą i tych, którzy ją z „entuzjazmem” przyjęli była myśl: czynię to dla dobra i szczęścia tych, którzy… Entuzjastycznie o „dobrodziejstwie” tej Ustawy wypowiadały się zarówno lekarz/premier E. Kopacz, jak i nowa pani Marszałek.
      No właśnie dla dobra i szczęścia w rozumieniu ludzkim, bez światła Ducha Świętego (zob. Iz 5,20), w stanie utraty poczucia grzechu. Adam popadł w nieposłuszeństwo, a z nieposłuszeństwa w nieczystość, przez pychę i upodobanie w niewieście, woląc przypodobać się i ustąpić jej, by ją nie zasmucić, niż usłuchać Bożego rozkazu.
      Więc p. prezydent B. Komorowski, jako mówiący o sobie: „jestem Prezydentem wszystkich Polaków” nie chciał zasmucić tych wszystkich, którzy…, niż okazać wierność Prawu Bożemu.
      Gdyby tak w komunikatach Episkopatu czy listach Przewodniczącego KEP znalazłoby się to, co mówi Bóg Ojciec w „Dialogu…czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny, w rozdz. ‚Nauka o doskonałości’:
      O świetle rozeznania w spełnianiu różnych uczynków zewnętrznych.
      … Światło rozeznania, które, jak ci rzekłem, wypływa z miłości, daje bliźniemu miłość uporządkowaną, która n i e p o z w a l a duszy czynić sobie szkody przez grzech, aby przynieść pożytek bliźniemu. G d y by jeden jedyny grzech wystarczył, aby ocalić cały świat od piekła lub dokonać wielkiego czynu, nie byłoby to miłością uporządkowaną przez rozeznanie, lecz pozbawioną rozsądku, bo n i e w o l n o stać się winnym grzechu, nawet dla spełnienia czynu wielkiej cnoty lub przyniesienia korzyści bliźniemu. Oto porządek nakazany przez święte rozeznanie. Dusza zwraca wszystkie swe moce ku służeniu Mi mężnie z całą gorliwością i kocha bliźniego miłością tak wielką, że gotowa jest oddać życie ciała dla zbawienia duszy tysiąc razy, jeśliby to było możliwe, znosić wszystkie cierpienia i katusze, by zapewnić bliźniemu życie łaski, i oddać mienie doczesne dla cielesnego wspomożenia go.
      To sprawia światło rozeznania, które wypływa z miłości. Widzisz, jakie obowiązki względem bliźniego nakłada na duszę, która pragnie łaski. Winna kochać Mnie miłością nieskończoną i bez miary, bliźniego z miarą, miłością uporządkowaną, nie czyniąc szkody sobie przez grzech dla pożytku bliźniego… Nie godzi się, aby dla zbawienia, dobra stworzeń, które są skończone i stworzone przeze Mnie, obrażano Mnie, który jestem Dobrem nieskończonym. Wina ta byłaby daleko cięższa i większa, niż owoc, który by z niej wyniknął…
      Dalej i więcej: http://sienenka.blogspot.com/2010/11/xi.html

      • Jerzy pisze:

        Dziękuję Elizeuszu, ująłeś zgrabnie to co mi cały czas po głowie chodzi. Liczyłem, że w temacie podstawowym dla obrony wiary i tradycji, zwłaszcza na tym blogu, wypowie się więcej osób, że wywiąże się dyskusja. Szkoda. Od dłuższego czasu odnoszę wrażenie, że osobiście do Przewodniczącego KEP nie docierają tego typu jak Twoje i moje słowa zatroskania o KK, a w przedkładanych mu materiałach nie ma ducha św. Katarzyny.

      • Maggie pisze:

        Drodzy Panowie, czy kulturalnie wypowiedziane slowa mocnej nagany i sprzeciwu to nic ? Chyba nie … zwłaszcza, ze dotyczy dostojnikow dzierżacych (!) wladze.

        Jestem za ekskomunika tych, ktorzy wprowadzaja prawo sprzeczne z Bozym Prawem, z Bozymi Przykazaniami i pogrążaja Naród. Czy zbieracie Panowie podpisy do petycji do KEP … podajcie tzw link .. nie bede wiecej dyskutowac, mówiąc cos ponad to, co juz wyrazilam. Ci politycy są świadomi swietokradztwa, moze i zbrodni, rowniez (!) i po takim liście, ktory sie Wam nie podoba .. a moze zwłaszcza (!) po takim i moga sie spodziewać czegos wiecej … ale dana jest im szansa, nawet jesli na nia ci politycy nie zasługują.

        Brakuje nam dzisiaj swJPII, brakuje tez kard.Tysiaclecia Ks.kard.Wyszynskiego … ale mamy rozance i możliwość modlitwy, a w szczegolny zaś sposob za kapłanów, tak jak o to prosi Maryja w objawieniach.
        Tam gdzie chce sie otworzyc usta z krytyka Kosciola, zwłaszcza za opieszałość, lepiej zastąpić slowa modlitwa Maryjna – krytyka tego rodzaju moze prowadzic do roznych reperkusji, zwady, rozłamu i depresji, a to wszystko razem, uwienczone wlasnie depresja: nie od Pana Boga pochodzi.
        Tu NIE miejsce na dyskusje, w TEJ materii, bo wystarczy gdy sie poda fakty, ktore PRZECIEZ przemawiają do nas, czytających oryginał listu czy dokumentu – a Wy przeciez jestescie jednymi z nas, więc skad Jerzy Twoj zawód, ze brak dyskutantów, kiedy sami powiedzieliscie wiele. Jeszcze jedno: Listy podpisuje Przewodniczący ale tekst jest uzgodniony kolektywnie … bo Przewodniczacy KEP to nie dyktator.

        Jezus jest Panem!

      • Sylwia pisze:

        Tak sobie czytam to co napisaliście , macie rację co do Ekskomuniki należy się bez dwóch zdań ,ktoś może mi zarzucić że nie powinnam tak pisać ,ale Pan Prezydent powiedział że jest Prezydentem wszystkich Polaków ale według mnie nie pokierował się swoim sumieniem jeżeli tak owe posiada? , bo gdyby jego słuchał to by wiedział że tego nie można podpisać , gdyż to godzi prawu Bożemu . Nie tak dawno czytając Autobiografię naszego Wielkiego Polaka Św . Jana Pawła II dostałam piękną odpowiedź :

        ” Zrozumiałem czym jest wyzysk , i od razu stanąłem po stronie ubogich, wydziedziczonych , uciskanych , zepchniętych na margines i bezbronnych . Możni tego świata nie zawsze patrzą na takiego papieża . Czasami patrzą na niego wręcz wrogo , także ze względu na sprawy związane z zasadami moralnymi . Domagają się na przykład zgody na aborcję , na środki antykoncepcyjne , rozwód – czego papież zrobić nie może ponieważ zadaniem , jakie Bóg mu powierzył jest obrona osoby ludzkiej , jej godności i jej podstawowych praw , wśród których głównym jest prawo do życia .”

        I jakże piękna i dosadna jest ta odpowiedź dotyczy też sprawy in vitro , bo tu chodzi o obronę życia ludzkiego jaki są zamrożone zarodki . Ale ktoś powie że zarodek to nie człowiek , dla mnie to co jest utkane z Matki i Ojca jest już człowiekiem nie ważne w jakiej fazie rozwoju się znajduje !. Każdy z nas ma w sobie Chrystusa który mieszka w naszej duszy , więc kaleczyć i wydalać ciało jakim jest dla mnie maleńki zarodek gdzieś daleko do zimnej lodówy , jest nie do przyjęcia ( gdyż w naszym ciele mieszka Chrystus , ciało to ołtarz ). Sam Papież dosadnie powiedział że prawa Bożego nie można naginać i nie można lekceważyć , niestety to się odnosi do dzisiejszych czasów , gdzie możni tego świata zaślepieni pieniędzmi , światem , sławą i żądzą zapominają o prawie Bożym . A przecież, prawo Boże stoi ponad wszystkim !
        Maggie, piszesz że Przewodniczący KEP to nie dyktator , zgadza się ale powinien uciąć stanowcze NIE ! ale z drugiej strony rozumiem że to nie przystoi .. Lecz wydaje mi się że bardziej by poruszyło sumienia Polaków słowo „Ekskomunika ” tak dosadnie i bezpośrednio . Być może obudziło by to sumienie wielu , bo tak mam wrażenie że zostało to przyklepane i że wielu osobom a zwłaszcza tym co nie bardzo są zżyci z kościołem i idą do niego tylko bo „wypada ” , będą myśleć że to nic złego , że tak ma być . Kościół musi stawiać Jasne stanowisko NIE to NIE ! – tak jakie stanowisko miał Papież nasz Kochany .
        Jak dziś go właśnie brakuje , jak ważne było to co mówił i jak nadal aktualne . I też odnoszę wrażenie że świat się bardziej rozwścieczył po jego śmierci, bo coraz więcej słychać o nie moralnych sytuacjach i nie Kwestionujących Prawa Bożego ludziach . Niestety ,mamy też coś takiego jak wolna wola , ale też i różaniec który ma wielką moc . Moc Modlitwy jest wielka i pozostaje nam się modlić ale też i zwracać uwagę .Stać na straży prawdy tam gdzie jej nie pokazują . Jasno mówić NIE gdy mówią Tak .

      • Maggie pisze:

        Sylwio, Przewodniczący KEP powiedzial NIE ale w delikatnych slowach i w mocnych argumentach (nie do podważenia !) – nie wiemy tez kto/co krępuje mu rece, bo nie znamy kulisow, a o pewnego rodzaju dymach i to jeszcze wyzej, bo w samym Watykanie, mówił juz papież PVI. Św JPII mial krepowane rece, a niektore Jego homilie jak np o Komunii Św na kleczaco, do ust i tylko z rak konsekrowanych, powszechnie nie są znane (!?).
        Trzeba sie modlic i miec ufnosc w Panu Bogu – sama o tym wiesz i dawas temu dowody.

        Paru biskupów uzylo rowniez określenia, ze prezydent i głosujący ZA, sie wykluczył z Kosciola tym aktem – żandarma nie stawia sie przed wejściem do kosciola, ale i kapłan rozdzielajacy Komunie św, jest w polozeniu nie do pozazdroszczenia, bo nie wie czy ktos był u spowiedzi np u biskupa etc. Działanie przeciw Bozym Przykazaniom bylo uswiadomione poslom i prezydentowi jeszcze przed głosowaniem. To nie są malutkie dzieci, ktore trzeba uczyć. To są dorośli, ktorzy zostali pouczeni. Moze (?) ekskomunika tej grupy wywołałaby reakcje przynoszące niepowetowane szkody np w rodzaju schizmy czy wojny domowej??? – nie wiem, ale wiem, ze te osoby nan zasłużyły. One dostały reprymende grzecznymi słowami, ale to one same zdaja sie na potępienie i swietokradztwo. Nie osądzam hierarchów ale zastanawiam sie co zrobiłby Ks.kard.Prymas Stefan Wyszynski, sama pozostawiając sprawe Bogu.

        Jest ogolnoswiatowa „tendencja” aby rozbić Kosciol od kazdej, możliwej i niemozliwej, strony i aby owieczki sie rozbiegly. Bądźmy czujni i ufni, choc zranieni ale pogodni, bo Jezus zwyciezy – a my badzmi Jego Różancowa Armia, ktora nie śpi.

        Dygresja:
        Alan Ames 22 Lipca br na FB pt „The Standard od Christ” mowi na temat biernosci, apati, depresji, wierzących i nie wierzących, w ktore pchają media i kłamcy u steru władzy. Mowi tez, ze bedac uczniami Chrystusa mamy żyć Chrystusem i radoscia w Nim i przyciągać swoja postawa innych, zagubionych, zdesperowanych. Abyśmy byli światłem w ciemnosci rozpaczy, abyśmy mogli pokazać gdzie jest szczescie, ufnosc w Bogu, dzwigajac ludzi z desperacji i pustki. Kończy on tym, żebyśmy ustalili normy, ktore przyciągają do Chrystusa, aby patrzacy na katolików mowili: to ludzie bez strachu, radośni i kochajacy … i zeby to tak pociągalo ich, aby powiedzieli, ze chcą tez byc takimi jak my.

        Nawiązuje do wypowiedzi Alan’a w skrócie i w tym miejscu, bo czarne mysli i apatie w nas samych .. moze (!) budzić to, co sie wokol dzieje w naszym kraju. Do tego różne MBM żerują na pewnych sprawach, a tak naprawde działają jakby na zlecenie tych, ktorzy zmieniają/”unowoczesniaja”, pchajac swiat w kierunku samo zniszczenia przez usuwanie kardynalnych Bozych Praw.

        Dlatego w czasie kiedy zlo staje sie norma i „nowoczesnością”, musimy ważyć kazde słowo, wrecz na wage złota, jesli wypowiadamy sie na temat Kosciola i sprawujących w nim wladze. Naszym biskupom i księżom mozna powiedzieć, co nas boli i dziwi, ale od tego co sie z tym zrobi tj do podejmowania decyzji są oni. Nie jest bezbolesnym odczuciem brak nakładania kary ekskomuniki na polityków …. ale zdaje sobie sprawe jaki zamęt i reperkusje mogłyby wówczas wyniknąć, bo przeciez świecka władza, jak z historii wynika, moze delegalizowac,zamykać kościoły etc.

        Żyje w kraju, ktory więzi takie osoby jak Mary Wagner, gdzie w imie tolerancji i wolnosci mozna szerzyc rozne diabelstwa, gdzie jeszcze pozwala sie KK żyć .. ale KK nie moze wprost krzyknąc NIE!, lecz tylko dyplomatycznie mowic NIE i w ten sam sposob uczyć bysmy wiedzieli co dobre a co zle. Ponieważ zylam w czasie komuny, dostrzegam sprzeciw tam, gdzie inni go nie widza … bywa,ze trzeba sie dobrze wyciszyć, aby usłyszeć i miec ufnosc, nie dac sie ponieść emocjom.

        Jezus jest Panem!

    • kasiaJa pisze:

      ” Publikujemy pełną treść odpowiedzi Przewodniczącego KEP na list Prezydenta RP z dnia 22 lipca 2015r.:

      Poznań, dnia 27 lipca 2015 r.

      Szanowny Panie Prezydencie,

      w nawiązaniu do listu Pana Prezydenta skierowanego do mnie w dn. 22 lipca br. chciałbym zwrócić uwagę na następujące kwestie.

      a. W swoim liście Pan Prezydent odwołuje się m.in. do art. 25 Konstytucji RP, gdzie jest mowa o autonomii państwa i Kościoła: „Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”.

      W przywołanym fragmencie Konstytucji RP – jak widać – jest mowa nie tylko o autonomii, ale także o współdziałaniu państwa i Kościoła „dla dobra człowieka i dobra wspólnego”. Ostatecznie bowiem obie wspólnoty – państwo i Kościół, chociaż z różnego tytułu – służą osobistemu i społecznemu powołaniu tych samych ludzi. Kościół i wspólnota polityczna wyrażają się bowiem w formach organizacyjnych, które nie są celami samymi w sobie, lecz mają służyć człowiekowi, aby umożliwić mu pełne korzystanie z jego praw, ściśle związanych z jego tożsamością obywatela i chrześcijanina, oraz właściwe wypełnianie odpowiadających tym prawom obowiązków. Kościół i wspólnota polityczna mogą pełnić swoją służbę dla dobra wszystkich tym skuteczniej, im lepiej prowadzić będą ze sobą zdrową współpracę. Tego współdziałania dla dobra obywateli Polski niejednokrotnie brakowało i dalej brakuje, szczególnie w obronie praw i godności człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci.

      b. W kwestii procedury „in vitro” Pan Prezydent pisze, że rolą głowy Państwa jest m.in. „(…) troszczyć się o wszystkich obywateli, bez względu na ich światopogląd czy wyznanie, godzić skrajne stanowiska i dbać o wypracowany w Sejmie konsensus”. Tymczasem Pan Prezydent podpisał ustawę, która jest nie tyle wyrazem konsensu, ile raczej jest wyrazem skrajnego światopoglądu.

      Pan Prezydent słusznie zauważa: „Niestety w parlamentarnej debacie nad kwestią in vitro partyjne kalkulacje i ideologiczne spory przesłaniają rzeczowe argumenty. Ta ustawa ma swoje słabości”.

      Jak więc w państwie prawa można było podpisać ustawę, w której rzeczowe argumenty są przesłonięte partyjnymi kalkulacjami i która ma swoje słabości? Jeśli ustawa ma tyle słabości, to dlaczego do Trybunału Konstytucyjnego nie została ona skierowana w całości bez podpisania?

      c. Ponadto Pan Prezydent zwraca uwagę na to, że „Proces legislacyjny wymaga pogodzenia się z wolą większości w dążeniu do optymalnego kształtu ustawy”, lecz jednocześnie w liście zauważono, że ustawa nie jest optymalna, ponieważ ma swoje słabości.

      W odpowiedzi na powyższe twierdzenia trzeba przyznać, że istotnie, aby zapewnić realizację dobra wspólnego, rząd każdego kraju ma szczególny obowiązek sprawiedliwego harmonizowania różnych partykularnych interesów. Uczciwe pogodzenie partykularnych dóbr grup i jednostek jest jednym z najdelikatniejszych zadań władzy publicznej. Lecz poza tym nie można zapominać, że w demokratycznym państwie – w którym decyzje zazwyczaj podejmuje większość reprezentantów woli społeczeństwa – osoby odpowiedzialne za sprawowanie rządów są zobowiązane do interpretowania dobra wspólnego kraju nie tylko zgodnie z poglądami większości, ale przede wszystkim w poszanowaniu istotnych wartości ludzkich i moralnych.

      „Są to wartości wrodzone «wynikają z prawdy o człowieku oraz wyrażają i chronią godność osoby: wartości zatem, których żadna jednostka, żadna większość ani żadne państwo nie mogą tworzyć, zmieniać ani niszczyć» [św. Jan Paweł II, Evangelium Vitae, 71]. Ich podstawą nie mogą być także tymczasowe i zmienne „większości” opinii parlamentarnej ani publicznej. Powinny one po prostu być uznawane, szanowane i popierane jako elementy obiektywnego prawa moralnego, prawa naturalnego, wpisanego w serce człowieka (por. Rz 2, 15) i normatywny punkt odniesienia dla samego prawa cywilnego. Gdyby, z powodu tragicznego zagłuszenia sumienia zbiorowego, sceptycyzm poddał w wątpliwość nawet fundamentalne zasady prawa moralnego, zachwiałoby to podstawami samego porządku państwowego, sprowadzając go jedynie do mechanizmu pragmatycznej regulacji różnych i przeciwstawnych interesów” (Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, 397).

      d. Racje, które przemawiają za negatywnym osądem moralnym sztucznego zapłodnienia, mają charakter antropologiczny, medyczny i teologiczny. Metoda ta – w okolicznościach, w których zwykle się ją stosuje – oprócz ewentualnego zrodzenia dziecka, pociąga za sobą jednocześnie niszczenie innych, żywych istot ludzkich, co sprzeciwia się nauce o dopuszczalności przerywania ciąży. Cel nie uświęca środków.

      Nie można też nie zauważyć, że w dyskusji na temat procedury „in vitro” niejednokrotnie wypowiadano się tak, jakby to był jedyny sposób na wymarzone potomstwo. Dlaczego pomija się przy tej okazji inne metody prawdziwego leczenia niepłodności, które są godziwe z punktu widzenia moralnego oraz adopcję dzieci z domów dziecka, które potrzebują ogniska domowego dla odpowiedniego rozwoju ludzkiego (por. Dignitas personae, 13)?

      W obecnej sytuacji prawnej pragnę odwołać się do św. Jana Pawła II, który w jednym z najważniejszych dokumentów swego pontyfikatu, zatytułowanym Ewangelia życia napisał: „(…) parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej. Tak postępując bowiem, nie współdziała się w sposób niedozwolony w uchwalaniu niesprawiedliwego prawa, ale raczej podejmuje się słuszną i godziwą próbę ograniczenia jego szkodliwych aspektów” (Evangelium Vitae, 73).

      Dlatego w kwestii ustawy dotyczącej „in vitro” katolicy sprzeniewierzyliby się Ewangelii i nauczaniu o godności człowieka, gdyby zgodzili się na tego rodzaju kompromis. Tam gdzie chodzi o życie człowieka nie ma miejsca na żaden kompromis, ale jest miejsce – jak to ujmuje św. Jan Paweł II – na „ograniczenie szkodliwości takiej ustawy”. I takiego ograniczenia szkodliwości w tym przypadku zabrakło.

      Piszę o tym z bólem oraz w duchu odpowiedzialności za najbardziej bezbronnych, których ta ustawa wyklucza i uprzedmiotawia. Na takie traktowanie człowieka i życia ludzkiego w jego najwcześniejszej formie – nigdy i pod żadną presją – nie można się zgodzić.

      Z wyrazami należnego szacunku,

      + Stanisław Gądecki
      Arcybiskup Metropolita Poznański
      Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ”
      http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,22941,abp-gadecki-odpowiada-komorowskiemu-ws-in-vitro.html

      • Sylwia pisze:

        Maggie , zdaję sobie sprawę że Przewodniczący KEP może mieć skrępowane ręce i masz racje , On powiedział NIE ale w innym tonie , być może masz rację z tym że mogło by to prowadzić do zamieszek itd. bo jednak żyjemy w świecie w którym Kościół odgrywa dużą rolę,, ale niestety świat polityki ma swoje prawa co widać po podpisaniu tej ustawy . I domyślam się że musiał ważyć słowa , tak samo jak Jan Paweł II , wiadomo że nie wszystkiemu da się zaradzić . I po namyśle stwierdzam że argumenty Przewodniczącego KEP są spójne i adekwatne do sytuacji . Jednak nadal uważam ze Ekskomunika była by dobrym wyjściem z opresji w jakiej teraz stoi Kościół, bo nie wiadomo w jaki sposób się to będzie odgrywało etycznie itd . Myślę że czas pokarze , a my mamy stać na straży i bronić Kościoła tak my nawet wyrażając swoje zdanie bo mamy prawo do tego , tak samo jak inni ludzie o wielu poglądach . Masz rację czasami potrzeba tego dyplomatycznego NIE ale zauważ że w ten sposób też możemy zmieniać ludzi i ich spostrzeżenia . Tak jak mówisz żyjemy w świecie gdzie niby jest ta wolność słowa ale , pewne moralne sprawy pokazują że tak nie jest , choćby wspomniana przez Ciebie Mary Wagner , która jest tego przykładem .. cóż w takim świecie żyjemy niestety . Ale taki nasz los , lecz nie możemy się poddawać iść na przód . Dokładnie czasami trzeba się wyciszyć albo zamilczeć , a tam pojawiają się inne możliwości .

  16. Sebro pisze:

    Godzinę temu otrzymaliśmy informację, że Kasia została zakwalifikowana do badań klinicznych. We czwartek zaczynamy od dodatkowych badań i ustalenia harmonogramu wlewów. W końcu się coś zacznie.
    Cieszymy się bardzo, bo jedyny skuteczny lek w leczeniu przedoperacyjnym nie jest refundowany a koszt rocznej terapii z pełną obsługą medyczną to ok. 120tys złotych. No ale NFZ ma ważniejsze sprawy na głowie niż leczenie Polaków.
    Teraz zaś Kasia albo dostanie ten lek albo równie skuteczny zamiennik, nad którym właśnie trwają badania.
    Bóg zapłać za dotychczasową modlitwę ale nie będziemy się rozdrabniać i prosimy o kontynuację 🙂

  17. Ania pisze:

    Wyjątki z MBM: Jak Głupie Mogą Być Objawienia Prywatne
    Orędzia Marii Bożego Miłosierdzia’ napisane są bardzo kiepską angielszczyzną, która roi się od błędów gramatycznych, stylistycznych i merytorycznych. Dlatego też są one trudne do przetłumaczenia – bo trudno oddać zarówno sens jak i niezamierzony przez autorkę efekt komiczny. Ale parę wyjątków tutaj zaprezentuję. Przypomnę, że ‚orędzia’ te powstają za pomocą pisma automatycznego. Obok podaję daty orędzi.

    „Największym przekleństwem jest ostateczne zdanie sobie sprawy, że Bóg istnieje.” (13.11. 2010)

    „Przychodzę w Imię Jezusa Chrystusa” (18.09.2011) (Orędzie podpisane: “Twój Ukochany Nauczyciel i Zbawiciel, Jezus Chrystus)

    „Morderstwo jest jednym z najpoważniejszych aktów buntu przeciwko Bogu i będzie karane kastracją.” (01.05.2013)

    „Orędzia otrzymywane przez prawdziwych proroków lub wybrane dusze są albo prawdziwe albo fałszywe.” (22.09.2012)

    „Moja ukochana córko, Księga Życia zawiera imiona wszystkich tych, którzy zostaną zbawieni. Jednak z powodu Mojego Wielkiego Miłosierdzia, więcej dusz zostanie zbawionych z powodu Ostrzeżenia.” (29.08.2012)

    „Jedna trzecia ziemi zostanie zniszczona gdy aniomłowie będą wylewać ogień z niebios. Po tym wielu pozna, że coś jest nie tak…” (06.07.2012)

    Cały wpis: https://ostrzezenieprzedmbm.wordpress.com/2015/07/26/wyjatki-z-mbm-jak-glupie-moga-byc-objawienia-prywatne/

  18. Sylwia pisze:

    Aniu ale brednie płyną z tych „orędzi ” , przecież jedno z drugim się nie łączy , jedno drugiemu przeczy :„Przychodzę w Imię Jezusa Chrystusa” (18.09.2011) (Orędzie podpisane: “Twój Ukochany Nauczyciel i Zbawiciel, Jezus Chrystus) – czyli kto przychodzi Jezus czy ktoś inny w jego imię , ale kto ? ;p najbardziej rozbawiła mnie kastracja 🙂

  19. Czester pisze:

    +++

  20. Pingback: św. Charbel - Znalazlem!

  21. Magdalena pisze:

    Najdroższy Św. Charbelu, błagam Cię o łaskę uzdrowienia dla mojej kochanej Mamy, spraw aby operacja przebiegła pomyślnie bez powikłań i oby nie był to nowotwór złośliwy. Obdarz swoją łaską również Dr Furtka z Bydgoszczy, który ma dar i błagam aby przeprowadził tę operację bez powikłań.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s