Jan Hruszowiec OFMConv: Duchowe łakomstwo jest grzechem

Duchowe łakomstwo jest również grzechem!……. Pewnie przydałby się jeden przykład do tego zdania: „Muszę wszystkie koronki i litanie dziś odmówić, koniecznie muszę!”…..Bracie, siostro – tutaj nie chodzi o ilość, ale o jakość.
Bóg nie uzależnia udzielanie się w Twojej duszy od ilości zaliczonych modlitw, ale od Twojej wiary i zgody na relację serca z Nim. Już pobożne odmówienie z wiarą jednego „Zdrowaś Mario..” może pomóc do zabawienia grzesznikowi.

Jedno Zdrowaś
Modlitwa to nie magia i błogosławieństwo Boga nie zależy od wyklepania (bez spotkania z żywym Bogiem) jak największej ilości koronek, litanii. Bóg nie czeka na wejście do mojego serca na podstawie tego, czy obejdziesz figurkę 5 razy czy 10. On nie pyta się ile odmówiłem różańców, ale ile razy patrzyłem na Niego z wiarą w czasie tych różańców. Dla Niego ważna jest Twoja wiara.
Bóg daje nam żywą wiarę, On daje chwile z mocą wiary w której otrzymasz najwięcej dla siebie, dla innych. W tej chwili uczestniczy całe Niebo, uczestniczy Maryja,
Łaska Boża to nie matematyka, łaska Boża jest zawsze jednakowa, jest pełna i zawsze dostępna dla nas, w pełni – niezależna od naszych zasad, niezależna od nocy i dnia, ale zależna od twego serca, od wiary twego serca. Łaska nie jest zależna od ilości modlitw twoich ale od miłości serca twego.
Największe nawrócenia dokonują się czasem dzięki jednym małym zdaniom, ale potrzeba otwartego serca. Bóg pragnie serca twego wolnego aby mógł codziennie na nowo mieć Cię do swojej dyspozycji. Bóg nie pragnie twego serca zaszufladkowanego wg twoich wizji i własnych projekcji działania, bądź nie działania Boga.
Wiara jest przed strachem. Nie ma spotkania na płaszczyźnie wiary z Bogiem w lęku i strachu wynikającym z magicznym podejściem do form modlitwy i wymawianie sobie, że On odpowie i wejdzie ze mną w kontakt po takiej a nie innej modlitwie, po takiej ilości, w nocy, czy w dzień itd. Zachowuję się jak magik, jak reżyser własnych projekcji Boga. On jest w Twojej wierze serca i działać chce z każdym oddechem twoim, i w każdej modlitwie – I działa.
Bóg, Maryja, nie chce byś był zniewolony myśleniem innych, Bóg nie chce byś był zniewolony planami działania Boga w Twoim sercu, planami innych – którzy goniąc za zaliczeniem wszystkich nowenn, wszystkich modlitw, którzy zaliczają wszystkie możliwe stowarzyszenia, itd. – określają kiedy rozmawiasz z Bogiem a kiedy nie.
A ty zamiast spotkać Boga już w pierwszym poruszeniu serca, biczujesz się niegodnością spotkania Jego – Bóg nie pragnie byś ulegał tej destrukcyjnej truciźnie duchowej, która przelewa się w Twoje serce od takich ludzi, a Ty wierzysz temu i oddalasz się od spotkania z Umiłowanym…..dzielę się z Wami, od serca dla Was.
Za:

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

36 odpowiedzi na „Jan Hruszowiec OFMConv: Duchowe łakomstwo jest grzechem

  1. wobroniewiary pisze:

    Na podstawie książki „POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA” Marii Valtorty

  2. wobroniewiary pisze:

    Niewiasta ma jeden cel: miłość. Mężczyzna jest inaczej ukształtowany. Niewiasta taka jest: wrażliwa, jeszcze doskonalej, gdyż jest przeznaczona do rodzenia. Wiesz, że każda doskonałość powiększa wrażliwość. Doskonały słuch słyszy to, co wymyka się uchu mniej doskonałemu, i cieszy się tym. Tak samo jest ze wzrokiem, tak też z podniebieniem i z węchem.
    Niewiasta miała być słodyczą Boga na Ziemi. Miała być miłością: wcieleniem Ognia poruszającego Tego, Który Jest, przejawem, świadectwem tej miłości. Bóg więc wyposażył ją w ducha nadzwyczaj wrażliwego, aby – gdy stanie się pewnego dnia matką – potrafiła i mogła otworzyć swym dzieciom oczy serca na miłość ku Bogu i bliźnim. Tak samo jak mężczyzna ma otworzyć swym dzieciom oczy rozumu, aby rozumiały i działały. Przemyśl polecenie, jakie Bóg wydał sobie samemu: „Uczyńmy Adamowi towarzyszkę”. Bóg – Dobroć mógł jedynie pragnąć uczynić dobrą towarzyszkę dla Adama. Kto jest dobry, ten kocha. Towarzyszka Adama miała więc być zdolna do miłości, aby dopełnić szczęścia mężczyzny, przebywającego w Ogrodzie szczęścia. Miała być do tego stopnia zdolna do miłości, by stać się pomocą, współpracowniczką i zastępować Boga w miłości do mężczyzny, Jego stworzenia. Dzięki temu nawet w godzinach, w których Boskość nie ujawniałaby się Swemu stworzeniu przez Swój miłosny głos, mężczyzna nie czułby się nieszczęśliwy z powodu braku miłości.
    Szatan znał tę doskonałość. Szatan wie tak wiele. To on mówił wargami pytona, wypowiadając kłamstwa pomieszane z prawdami. A te prawdy, których on nienawidzi, gdyż jest Kłamstwem, wypowiada jedynie po to – zapamiętajcie to dobrze wy wszyscy i wy w przyszłości – aby was zwieść przez urojenie, że to nie Ciemność mówi, lecz Światłość. Szatan, przebiegły, wykrętny i okrutny, wkradł się w tę doskonałość i ukąsił ją, i zostawił w niej swą truciznę. Doskonałość kobiety w miłości stała się w ten sposób dla szatana narzędziem zapanowania nad niewiastą i mężczyzną, [narzędziem] rozszerzania zła…
    Poemat Boga-Człowieka
    Księga IV

    • Elizeusz pisze:

      Szatan, trwający w buncie, w grzechu pychy od początku (1J 3,8a)w zemście za wyrzucenie go z Nieba (Ap 12,7n) nie mogąc ugodzić w Samego Boga w Trójcy Jedynego, ugodził w Niego w Jego stworzeniu, w Adamie i Ewie, z których powstał rodzaj ludzki (Rdz 5,2; Tb 8,6). Św. Paweł Apostoł w swoich Listach wspomina w dwóch miejscach o zwiedzeniu Ewy przez ojca kłamstwa, szatana, mianowicie:
      1. „w swojej chytrości/przebiegłości (Prz 26,24) wąż uwiódł Ewę” (2Kor 11,3) bądź w innym tłumacz.: „Ewa dała się oszukać przez chytrość węża, przez co zepsucie skaziło jej myśli”.
      2. „Nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona/uległszy pokusie kobieta popadła w przestępstwo/grzech” (1Tm 2,14).
      Można sobie zadać więc pytanie, dlaczego to ojciec kłamstwa najpierw przystąpił do zwodzenia Ewy, a nie Adama? A jeśli tak było – bo tak było – to jaki był tego powód?
      By móc sobie na to pytanie odpowiedzieć, trzeba by wrócić do początku stworzenia. Otóż jak to można przeczytać w książce S. Marii od Jezusa z Agreda „Mistyczne Miasto Boże” Bóg w Trójcy Jedyny po Trzykroć Święty, mogący się obyć bez żadnego żywego stworzenia, od wieczności Sam w Sobie nieskończenie szczęśliwy, postanowił uzewnętrznić się, objawić Swoje Bóstwo. W Swej niezmiernej miłości postanowił więc dać byt stworzeniom, którym chciał objawić Swą wspaniałość, podarować im bogactwa Swej łaski i pozwolić zakosztować własnej szczęśliwości. W Swym Boskim akcie stworzenia Bóg postanowił, że Słowo Boże w swej doskonałości i pełni łask miało przyjąć Ciało i objawić się stworzeniom w widocznej postaci (por. J 1,1). W ścisłym związku z tym pozostawało postanowienie przedwiecznego przeznaczenia Najświętszej Maryi Panny na Matkę Wcielonego Słowa. Ta czysta Istota postanowiona i stworzona została przez Boga przed wszelkimi innymi stworzeniami (por. Mdr 9,9; Prz 8,22-31). Potem Bóg stworzył w niebie aniołów i to w stanie łaski, obdarzonych darami Ducha Świętego. Wszystkim Aniołom została oznajmiona wola ich Stwórcy, aby uznali swego Stwórcę jako swego Pana Najwyższego, nieskończonego w Swej Istocie i w Swych doskonałościach, i tym samym spełnili zdanie, dla którego Bóg ich stworzył.
      Następnie Bóg objawił aniołom, że chce stworzyć też naturę ludzką, tj. obdarzone rozumem stworzenia niższego rzędu (Syr 17,1.7), aby i one miłowały, i czciły Boga jako swego Stwórcę i odwieczne Dobro. Oznajmił także, że Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej sama przyjmie tę naturę i zjednoczy się osobiście z Bóstwem (1P 1,20). Aniołowie będą musieli tę Osobę, tj. tego Boga-Człowieka, nie tylko jako Boga, ale i jako Człowieka uznać za swoją Głowę i oddawać Mu cześć pokorną i hołd Boski.
      Wraz z rozkazem okazywania posłuszeństwa Wcielonemu Słowu aniołowie otrzymali polecenie uznania za swoją Monarchinię tej ‘Niewiasty’, w której łonie Jednorodzony przyjąć miał Najśw. Ciało ludzkie. Niewiasta ta miała być ich Królową i Panią wszystkich stworzeń; pod względem łask i chwały przewyższać będzie wszystkich aniołów i ludzi. Równocześnie Wszechmocny ukazał aniołom Najświętszą Maryję Pannę w znaku, czyli w obrazie, opisanym przez św. Jana w Apokalipsie (Ap 12,1).
      Jak wiadomo powodowany pychą i zawiścią Lucyfer wraz z częścią aniołów nie chciał uznać nad sobą władzy Chrystusa i Jego Najśw. Matki, wygrażając się, że będzie prześladował i zniszczy Ją. I że w tym celu używając całej swojej siły i chytrości, Niewiastę tę, Matkę Słowa, strąci z wysokości, na którą Najwyższy zamierza Ją wynieść, i zamiar Boga w jego rękach w proch się obróci.
      Ta wielka pycha Lucyfera pobudziła gniew Pański i Bóg rzekł do niego: ‘Niewiasta ta, której uczcić nie chciałeś, zetrze twoją głowę (Rdz 3,15). Ona cię zwycięży i zniszczy twą władzę. I chociaż przez pychę twoją świat pozna śmierć (Mdr 2,24), to jednak przez pokorę tej Niewiasty śmiertelnicy otrzymają życie i Zbawienie. Oni odbiorą zapłatę i otrzymają koronę, którą ty utraciłeś’. cdn

      • mariaP pisze:

        ***
        Boj to jest nasz ostatni ….

        Warto moze przypomniec tutaj slowa kard Dias wypowiedziała podczas Jubileuszu w Lourdes
        /
        Położę nieprzyjaźń między tobą a między Niewiasta i między potomstwem twoim a potomstwem jej; ona zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na piętę jej (Rdz 3,14-15).

        Ta fundamentalna nienawiść nie zmniejszyła się w naszych dniach,
        przeciwnie
        jest jeszcze bardziej zaciekła, niż za czasów Bernadety – mówił kardynał.
        Jest to prawdziwa batalia – kontynuował purpurat – która, spowoduje niezliczone ofiary w naszych rodzinach i pośród naszej młodzieży.
        W konsekwencji tej wojny prowadzonej przez szatana i jego popleczników świat jest straszliwie wciągany w wir otchłani laicyzmu, który pragnie tworzyć świat bez Boga.

        Przywołując słowa, jakie wypowiedział kardynał Wojtyła 9 listopada 1976 r., kilka miesięcy przed swoim wyborem na papieża, legat papieski mówił: Znajdujemy się dziś w obliczu największej walki, jakiej ludzkość jeszcze nie widziała. Nie sądzę, aby wspólnota wiernych całkowicie zrozumiała.
        Stoi dziś przed nami finalna walka między Kościołem a antykościołem, między Ewangelią a antyewangelią.
        (…)
        Najświętsza Maryja Panna rozpościera ogromną sieć nad swoimi duchowymi synami i córkami, by odeprzeć atak sił nieprzyjaciela w całym świecie,
        by zamknąć go
        i przygotować w ten sposób ostateczne zwycięstwo Jej Boskiego Syna, Jezusa Chrystusa.
        (…)
        Katolicy wrażliwi na apel z Lourdes są wzywani do zjednoczenia się w tej walce przeciw złu !

        http://www.przymierzezmaryja.pl/Lourdes-przed-decydujaca-bitwa,1935,a.html?nor=

        ***
        … Kilka dni później pojechałem do mojej Babci.
        Dałem jej różaniec pobłogosławiony przez Gospę.
        Z radością pocałowała, mówiąc, że, w tym momencie poczuła przepiękny zapach róż!
        Od tego czasu w Mediugorje byłem wiele razy.
        Za każdym będąc bardzo szczęśliwy.
        Pewnej zimy zadzwoniła Pani, która organizowała pielgrzymki, abym pojechał na rekolekcje do o. Jozo Zovko.
        Wzbraniałem się to był czas, kiedy obowiązywały wizy, więc koszty były większe. Organizatorka powiedziała, że i tak mnie zapisuje.
        Nie pamiętam ile mi brakowało na ten wyjazd, ale po kilku dniach moja siostra nie wiedząc ile mi brakuje wręczyła mi brakującą kwotę. Dokładnie tyle ile mi brakowało. Powiedziała, że wysłała kupon totolotka, mówiąc że jak wygra, to połowe da mi na wyjazd i jak sama mówiła, pierwszy raz w życiu wygrała!.Gospa troszczyła się o wszystko! Na miejscu u Ojca w Szerokim Brzegu czekały na nas pokoje. To Ojciec decydował wcześniej, kto z kim miał być w pokoju. W rekolekcjach mogło uczestniczyć tylko tyle osób, ile mieściło się w jednym autokarze. Rekolekcje były oparte na słowie Bożym. O Samych rekolekcjach niewiele mogę powiedzieć. Prosił o to o. Jozo. Zapytał każdego z nas, czego oczekujemy po nich. Powiedziałem, że chciałbym doświadczyć obecności Ducha św. Odpowiedział -będziemy się modlić. Ojciec ma niezwykły dar czytania w sercu. Tematem rekolekcji był¬
        – Bóg Ojciec, Jezus Chrystus i Duch św.
        Ostatniego dnia Ojciec mówił o Matce Bożej.
        Kiedy zaczął czytać fragment Apokalipsy św. Jana poczułem jak mnie ogarnia ogromna Miłość.
        To był fragment opisujący walkę na niebie, Niewiasty ze Smokiem.
        W tym momencie usłyszałem w sercu głos:
        Chcę abyś ze mną podjął tą walkę.
        Ojciec podszedł położył mi rękę na ramieniu i powiedział:
        Chciałeś doświadczyć obecności Ducha św. Odczułeś to co poczuła św. Elżbieta przy spotkaniu z Maryją!

        http://medziugorje.blogspot.fr/search?updated-max=2015-07-15T15:03:00%2B02:00&max-results=8

        ***

        To wezwanie jest niezwykle aktualne , wobec kazdego z nas , bowiem za kulisami walka wre !!

        & Chcę abyś ze mną podjął tą walkę &
        ——————————————–

      • Elizeusz pisze:

        Bóg ukształtował i stworzył z dziewiczej ziemi Adama na podobieństwo Najświętszego Człowieczeństwa Chrystusa – pod względem ciała nie różnił się prawie od Niego, a i pod względem duszy był bardzo podobny do Chrystusa. Z Adama Bóg utworzył Ewę (Rdz 2,21n) na podobieństwo Najświętszej Panny tak, że co do wszystkich rysów i postaci swojej była Jej podobną. Z największym upodobaniem i pełen życzliwości spoglądał Bóg na te dwa obrazy pierwowzorów, które przed Czasem postanowił stworzyć (por. Syr 17,3).
        Gdy Lucyfer ujrzał cudowne utworzenie natury ludzkiej, piękność Adama i Ewy na duszy i ciele, gdy widział, z jaką ojcowską dobrocią Pan na nich spogląda, jak ich wywyższył na panów i władców całego stworzenia (Syr 17,4) i obiecał im żywot wieczny (17,11), wtedy zapłonął jeszcze gwałtowniejszym gniewem i zazdrością. Zastanawiał się więc nad środkami, którymi mógłby pozbawić ich łaski Najwyższego.
        Trzeba dodać, że na początku, Pan dał mu w tajemniczy sposób poznać, że Słowo Odwieczne stanie się w łonie Dziewicy Człowiekiem; nie objawił mu jednak sposobu, w jaki się to stanie, ani czasu, kiedy się to dopełni – dlatego zakrył przed nim stworzenie Adama i utworzenie Ewy, aby odczuł nieświadomość co do tajemnicy Wcielenia (por. Łk 10,21; Mdr 6,22). Ponieważ gniew Lucyfera skierowany był przeciw Chrystusowi i Maryi, więc powziął on podejrzenie, że Adam narodził się z Ewy, że Ewa jest Matką, a Adam Słowem Wcielonym. Podejrzenie to wzmagało się w nim tym bardziej, że odczuwał potęgę Bożą, która mu nie pozwalała wyrządzić im krzywdy. Wątpliwości jego rozwiały się, kiedy z rozmowy Adama i Ewy dowiedział się o przykazaniach, które im dał Bóg (Rdz 2,16-17; Syr 17,7.12). Zaczął teraz podsłuchiwać ich rozmowy, szpiegować ich, aby poprzez słabości, które w każdym z nich odkrył, wejść do ich duszy.
        Najbardziej obawiał się wstydu, który by go spotkał, gdyby zwyciężyć go miała Królowa niebios; nie była Ona Bogiem przecież, tylko stworzeniem. Pamiętając o przykazaniu, które odebrali Adam Najbardziej obawiał się wstydu, który by go spotkał, gdyby zwyciężyć go miała Królowa niebios; nie była Ona Bogiem przecież, tylko stworzeniem. Pamiętając o przykazaniu, które odebrali Adam i Ewa (Rdz 2,16n i 3,3), Lucyfer posługując się jako bronią znanym i ponętnym kłamstwem, najpierw zwrócił się nie do mężczyzny, tylko do niewiasty, bo wiedział, że jej natura była delikatniejsza i słabsza. Zwracając się do niej był bardziej pewny siebie, wiedząc na pewno, że nie była ona Chrystusem. Skłaniał go do tego także szczególny gniew, powstały przez ów z n a k , który widział w niebie (Ap 12,1), jak i wskutek groźby, którą wypowiedział Bóg, odwołując się do owej Niewiasty (Rdz 3,15). Wszystkie te przyczyny zwracały jego złość bardziej przeciwko Ewie, aniżeli przeciw Adamowi. Przybrał więc postać węża (symbol. boga płodności – dop. mój). I w tej postaci przemówił do Ewy (Rdz 3,1). Ewa zgodziła się z nim rozmawiać (w myślach), a nie powinna była tego uczynić, bo jak mówi Pismo: „nie jest mądrością znajomość złego i nie ma mądrości, gdzie słucha się rady grzeszników” (Syr 19,22), a jak wiadomo największym z grzeszników jest nie kto inny, jak właśnie diabeł, który trwa w grzechu od początku (1J 3,8), w nim nie ma prawdy, bo kiedy mówi, od siebie samego mówi, będąc kłamcą i ojcem kłamstwa (J 8,44). Poprzez słuchanie i udzielanie odpowiedzi (Rdz 3,1-4) doszła do tego, że uwierzyła szatanowi; nie tylko sama złamała przykazanie, ale namówiła (już jako posłaniec złego ducha, jego narzędzie – dop. mój) do tego Adama, który ku swemu nieszczęściu i nieszczęściu wszystkich ludzi uczynił podobnie (Rdz 3,6.12-13).
        Tak, o tym mówił, Bóg Ojciec, w ‘Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki’,
        św. Katarzynie ze Sieny:
        „Jak ci już mówiłem, niebo było zamknięte przez grzech Adama, który nie poznał godności swojej, nie rozważywszy, z jaką troskliwością i niewymowną miłością go stworzyłem. Popadł więc w nieposłuszeństwo, a z nieposłuszeństwa w nieczystość, przez pychę i upodobanie w niewieście, woląc przypodobać się i ustąpić towarzyszce swojej, niż usłuchać Mego rozkazu. Choć nie wierzył temu, co mu rzekła, wolał dopuścić się nieposłuszeństwa, niż ją zasmucić” (z początku rozdz. ‘Opatrzność Boża’). cdn

      • Elizeusz pisze:

        Lucyfer tryumfował, dopiął swego, gdy ujrzał upadek Adama i Ewy, grzech pierworodny w sferze przekazywania życia, okazując nieposłuszeństwo Bożemu rozkazowi, przez co utracili Łaskę, ściągając na siebie samych i swoje potomstwo (całą ludzkość) śmierć wieczną, w której trwali już nieodwracalnie Lucyfer i jego upadli aniołowie.
        Powie więc Bóg Ojciec w „Dialogu…”, w rozdz. ‚Nauka o Doskonałości’:
        „Ludzie nie oddawali Mi chwały w ten sposób, jak byli powinni, nie uczestnicząc w dobru, dla którego ich stworzyłem. Ponieważ go nie mieli, nie spełniła się prawda Moja. Prawdą tą jest, że Ja stworzyłem człowieka na obraz i podobieństwo Moje (Rdz 1,26n i 5,1n), aby posiadł ż y c i e w i e c z n e, dzielił j e ze Mną i kosztował najwyższej i wiecznej słodyczy, i dobroci Mojej. Przecz grzech swój nie doszedł do tego celu i nie spełniła się prawda Moja. Bo grzech zamknął niebo i bramę Mego miłosierdzia. Stworzenie znalazło w samym sobie bunt, bo skoro tylko zbuntowało się przeciw Mnie, zbuntowało się przeciw sobie. Niezwłocznie ciało powstało przeciw duchowi (por. Rz 7,18-25 i 8,5-9; Ga 5,16n) i tracąc stan niewinności człowiek stał się zwierzęciem nieczystym, i powstały przeciwko niemu wszystkie rzeczy stworzone, które byłyby mu posłuszne (Syr 39,28-31), gdyby wytrwał w stanie, w którym go postawiłem. Ponieważ nie wytrwał, przekroczył Mój rozkaz i zasłużył na ś m i e r ć w i e c z n ą duszy i ciała. … Aby przywrócić wam utracone życie łaski, zjednoczyłem Mą Naturę z wami przysłaniając Ją waszym człowieczeństwem. Tak od was, obrazu Mego, pożyczyłem podobieństwa waszego, przyjmując kształt ludzki. Jestem jednym z wami, jeśli dusza się nie oddzieliła ode Mnie przez grzech śmiertelny; bo kto Mnie kocha, jest we Mnie, a Ja w nim”.
        Jest powiedziane w psalmie 18-ym, że …Pan wobec przewrotnego jest przebiegły… bądź w innym tłumacz. Cz. Miłosza w ‚Księdze psalmów’: …z tym, kto jest podstępny, walczysz podstępnie Panie… (Ps 18,27b).
        Ale Bóg w Swojej niepojętej Mądrości jeszcze przed początkiem Czasów, wszystko to przewidział i temu zaradził, jak o tym Pan Jezus mówi w t. I „Poematu Boga-Człowieka” M. Valtorty:
        …Najwyższy Rozum, który zna wszystko, wiedział – zanim człowiek zaistniał – że uczyni on siebie złodziejem i zabójcą/popełni w odniesieniu do siebie samego zbrodnię zabicia w sobie Łaski i kradzieży polegającej na pozbawieniu siebie Nieba. Ponieważ jednak Wieczna Dobroć nie ma granic w Swojej dobroci, zanim zaistniał Grzech, pomyślała o Środku, aby go usunąć. Tym Środkiem jestem Ja, Słowo. [Odwieczna Dobroć wymyśliła też] Narzędzie, dzięki któremu Ten, który jest Środkiem [zbawczym], mógł działać [w ciele]: Maryję. I tak Dziewica pojawiła się we wzniosłej myśli Boga. … Jako Bóg jestem Istotą duchową. Musiałem [jeszcze] stać się Ciałem: Ciałem, by zbawić i wywyższyć ciało, wznosząc je do Nieba na wiele wieków przed czasem. Ciało zamieszkałe przez ducha jest arcydziełem Bożym i dla niego zostało stworzone Niebo. Aby stać się Ciałem, potrzebowałem Matki… Mężczyźnie i niewieście – zdeprawowanym przez szatana – Bóg chciał przeciwstawić Człowieka zrodzonego z Niewiasty najbardziej wywyższonej przez Boga… cdn

      • Elizeusz pisze:

        Lucyferowi nie dawała spokoju, sprawiała mu katusze wypowiedziana wobec niego groźba/postanowienie Najwyższego, że „Niewiasta zetrze twoją głowę”. Jak już wcześniej było powiedziane Lucyfer najbardziej obawiał się wstydu i upokorzenia, który by go spotkało, gdyby zwyciężyć go miała Królowa niebios, która nie była przecież Bogiem, tylko stworzeniem. Jego obawy okazały się jak wiadomo prawdziwe, albowiem, jak o tym dalej czytamy w t. I „Poematu Boga-Człowieka”, Pan Jezus mówił o zwycięskim Bożym odwecie na nim, nad tym, który w swoje pysze wyzwał do boju Niezwyciężonego (Jdt 16,13), który swoja prawicę podniósł na Boga, do walki wyzwał Wszechmocnego (Hi 15,25; 2Krl 19,22):
        …Odwet Boży! Sycz, o szatanie, wyrażając wściekłość, kiedy Ona się rodzi. Ta mała dziewczynka pokonała cię! Zanim stałeś się Buntownikiem, Oszustem, Niszczycielem, już byłeś Pokonanym. To Ona jest Zwyciężczynią nad tobą… Jeden odgłos Jej kwilenia zmusza do ucieczki ciebie – tego, który nie boi się wojsk. Jesteś pokonany. Jej imię, Jej spojrzenie, Jej czystość to włócznia, grom i kamień, który cię przeszywa, powala i skazuje na więzienie w twej piekielnej jamie, o Przeklęty, który odebrałeś Bogu radość bycia Ojcem wszystkich stworzonych ludzi!
        [Okazuje się jednak] teraz, że na próżno psułeś tych, którzy zostali stworzeni jako niewinni, i prowadziłeś ich do współżycia i do poczynania krętą drogą rozpusty. [Zaatakowałeś Boga] w Jego stworzeniu i pozbawiłeś Go [radości] bycia Dawcą dzieci według zasad, które – gdyby zostały zachowane – zapewniłyby na ziemi równowagę między osobami odmiennej płci i rasami. To pozwoliłoby uniknąć wojen między ludami i nieszczęść w rodzinach. Dzięki posłuszeństwu poznaliby miłość. Jedynie przez posłuszeństwo poznaliby miłość i posiedliby ją… Największym odwetem Bożym za zemstę szatana było doprowadzenie doskonałości umiłowanego stworzenia do superdoskonałości, która – przynajmniej w Jednej – unicestwiła wszelki ślad [skażonej] natury ludzkiej, podatnej na truciznę szatana. …
        Ta, którą chciałeś strącić z wysokości Nieba Jest Dziewicą. Jest Jedyną. Jest Doskonałą. Jest w pełni Doskonałą. Jako taka została pomyślana i taka została zrodzona. Taka też jest nadal. Ukoronowana jako taka. Na wieki taka. Jest Dziewicą. Jest bezmiarem nienaruszalności, czystości i łaski, zatracającym się w Przepaści, z której wytrysnęła: w Bogu. Nienaruszalność, Czystość, doskonała Łaska. Oto o d w e t Boga w Trójcy Jedynego. Ponad wszystkimi skażonymi stworzeniami wznosi On tę Gwiazdę doskonałości. Maryja, Powściągliwa, na przekór niezdrowej ciekawości [pierwszych Rodziców], odpłaca jedynie miłowaniem Boga…
        http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-01-008.html
        Ten, który obiecał sobie, że zamysły Najwyższego obróci w proch i Matkę Słowa Wcielonego strąci z wysokości, do jakiej zamierzał ją wynieść Najwyższy, sam został okryty wiecznym wstydem i niesławą, został pokonany i zwyciężony przez ową Niewiastę za pośrednictwem której Bóg w Trójcy Jedyny po Trzykroć św. toczył z nim walkę, która dla niego okazał się zupełną klęską, jak tj. powiedziane w przytacz. już książce Marii z Agreda „Mistyczne Miasto Boże”, w rozdz. XLIII ‚Zwycięstwo ukrzyżowanego Jezusa nad piekłem’: „Opatrzność Boska chciała, aby przez cały czas przebywania naszego Zbawiciela na ziemi Lucyfer nigdy nie miał pewności, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i Zbawicielem ludzi. Dlatego nie wiedział również, że Maryja jest prawdziwą Matką Boga i ową Niewiastą, która zetrze w proch jego głowę. … Złe duchy były zmuszone do pójścia na Golgotę, ustawienia się dokoła krzyża i na rozkaz Maryi nie mogły się stamtąd
        ruszyć, dopóki nie dokonały się wzniosłe tajemnice zbawienia ludzi i potępienia szatanów. … Przy słowach Jezusa: „Niewiasto, oto syn Twój” (J 19,26) diabli zrozumieli, że owa
        „Niewiasta” jest prawdziwą Matką Wcielonego Boga, że to Ona została im ukazana, jako
        Ta, która zetrze ich głowę. Poznali godność i wzniosłość Tej wielkiej Pani, której mimo usiłowań dotychczas nie rozpoznawali. Popadli w wielką zajadłość i odnowiła się, – chociaż
        bezskutecznie – ich nienawiść do Najświętszej Pani. … Przy szóstym słowie Pana:
        „Wykonało się” (J 19,30) Lucyfer poznał tajemnicę Wcielenia i Odkupienia, które wedle rozporządzenia mądrości Bożej zostało wykonane całkowicie i dokładnie. … Zbawiciel, korzystając z powierzonej Mu roli sędziego, rozkazał Lucyferowi i wszystkim jego duchom piekielnym, ażeby bezzwłocznie zstąpili do najgłębszych otchłani piekielnych. Równocześnie Jezus wyrzekł siódme słowo: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha Mego” (Łk 23,46). Matka Jezusa przyłączyła się do woli Syna i wydała Lucyferowi i jego zwolennikom rozkaz, żeby natychmiast zeszli do piekła. Złe duchy zostały spędzone z Golgoty w otchłanie piekielne… Lucyfer wezwał do siebie wszystkie duchy piekielne, aby naradzić się z nimi nad zemstą. Odezwał się do nich w następujących słowach:
        „…Zanim przyjął ciało już Go nienawidziłem i nie mogłem uznać tego, że jest bardziej godny ode mnie być wielbionym przez wszystkich. Za ten upór zostałem oczywiście razem z wami strącony z nieba i przyodziany w brzydotę, która jest tak niegodna mojej wielkości i piękności. Ale bardziej od wszystkiego dręczy mnie to, że zostałem pokonany przez tego
        Człowieka i Jego Matkę. Od dnia, gdy został stworzony pierwszy człowiek dążyłem do tego, by zgładzić Boga – Człowieka i Jego Matkę, a przynajmniej zniweczyć wszystkie Jego stworzenia. Usiłowałem doprowadzić do tego, aby Go nikt nie uznawał za Boga i nie słuchał. Takie było moje życzenie. … Ach ja nieszczęśliwy, jakie katusze przeżywam! Kiedy
        namawiałem Judasza, by Go zaprzedał i kusiłem Żydów, żeby Go ukrzyżowali, wtedy
        pracowałem nad własną zgubą a ocaleniem ludzi; nauka, którą zwalczałem, pozostała dla
        świata. Jakże mógł się tak bardzo upokorzyć Ten, który był prawdziwym Bogiem? Jakże mógł wycierpieć tyle od złych ludzi? Jakże Boska jest siła tego Człowieka, jakże mnie obezwładnia! Jakże potężna i niepokonana jest Jego Matka! Taka władza u zwyczajnego stworzenia jest czymś niemożliwym; z pewnością uzyskała Ona siłę od Wiecznego Słowa,
        które przyoblekła w ciało. Za pośrednictwem owej Niewiasty Wszechmocny toczył przeciwko mnie wojnę. Dopóki gniew mój nie zostanie zaspokojony nie przestanę walczyć z Maryją i ludźmi. Przybywajcie wszyscy diabli, aby obmyślić ze mną środki do tej walki”…
        I jak już to zauważyła w swoim wpisie mariaP ta walka między Niewiastą obleczoną w słońce (Ap 12,1) a starodawnym Smokiem, Wężem… (12,9) trwa nadal, a szczególny swój wymiar ma i będzie miała w Końcu Czasów, w którym to Czasie dane jest nam żyć.
        Na koniec Niepokalane Serce niewiasty Maryi zwycięży! wraz z przyjściem Królestwa Bożego na ziemię (Mt 6,10; J 17,20n) czyli Epoki Ducha Św./Czasu Nowego Nieba i Nowej ziemi (Ap 21,1nn; Dz 3,21).

  3. wobroniewiary pisze:

    POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA – Maria Valtorta

    POŻEGNANIE JEZUSA Z MATKĄ PRZED JEGO ODEJŚCIEM Z NAZARETU

  4. wobroniewiary pisze:

    POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA
    Maria Valtorta
    http://www.voxdomini.com.pl

  5. wobroniewiary pisze:

    JA, MARYJA, MIAŁAM UDZIAŁ W ODKUPIENIU NIEWIASTY
    Słowa wypowiedziane przez Matkę Bożą do Marii Valtorty:

    Ja, Maryja, przyczyniłam się do odkupienia niewiasty przez Moje Boskie Macierzyństwo. Ale to było jedynie początkiem ocalenia niewiasty.

    Pozbawiając się przez ślub dziewictwa każdego ludzkiego [aktu] małżeńskiego, odrzuciłam wszelkie pożądliwe zaspokojenie, zasługując na łaskę Bożą. Ale to jeszcze nie wystarczało, gdyż grzech Ewy był drzewem o czterech gałęziach: pychy, chciwości, łakomstwa, nieczystości. I wszystkie cztery musiały być odcięte całkowicie, ażeby uczynić to drzewo bezowocnym.

    Upokarzając się do głębi, pokonałam pychę. Uniżałam się przed wszystkimi. Nie mówię już o Mojej pokorze wobec Boga. Ona bowiem należy się Najwyższemu od każdego stworzenia. Pokorne było [nawet] Jego Słowo. Musiałam więc ją posiadać i Ja, Niewiasta. Czy jednak zastanawiałaś się kiedykolwiek nad tym, jakich upokorzeń musiałam doznawać ze strony ludzi, nie broniąc się w żaden sposób?

    Nawet Józef, który był sprawiedliwy, oskarżał Mnie w swoim sercu. Inni ludzie, którzy nie byli sprawiedliwi, grzeszyli oszczerstwem co do Mego stanu. Szmer ich słów dochodził [do Mnie] jak gorzka fala, godząc w to, co [ważne] dla człowieka. A były to dopiero pierwsze z niezliczonych upokorzeń, których dostarczyło Mi życie Matki Jezusa i rodzaju ludzkiego. Upokorzenia z powodu ubóstwa, upokorzenia uciekinierki [do Egiptu], upokorzenia z powodu wymówek krewnych i przyjaciół, którzy – nie znając prawdy – uważali za słabość Moje matczyne zachowanie wobec Mojego Jezusa, kiedy stał się młodym człowiekiem… Upokorzenia trzech lat Jego posługi, okrutne upokorzenia w godzinie Kalwarii, upokorzenia aż do konieczności uznania, że nie mam środków, by kupić grób i wonności dla [namaszczenia ciała] Mojego Syna…

    Pokonałam chciwość Pierwszych Rodziców, rezygnując przed czasem z Mojego Dziecka.

    Matka nigdy nie wyrzeka się dziecka, chyba że jest zmuszona rozstać się z nim. Kiedy ojczyzna, miłość małżonki lub sam Bóg prosi o nie jej serce, matka broni się przed rozstaniem. To naturalne. Dziecko wzrasta w jej łonie i nigdy nie ulega przerwaniu więź łącząca je z nią. Nawet po przerwaniu życiodajnego przewodu pępowiny, zawsze zostaje nerw, wychodzący z serca matki – nerw duchowy, bardziej żywy i wrażliwszy od nerwu fizycznego – i łączy je z sercem dziecka. I matka odczuwa udręki, jeśli miłość do Boga lub do jakiegoś stworzenia albo też obowiązki wobec ojczyzny oddalają od niej dziecko. Matce rozdziera się serce, gdy śmierć wyrywa jej dziecko.

    A Ja wyrzekłam się Mojego Syna, od chwili kiedy Go miałam. Oddałam Go Bogu. Wam Go dałam. Pozbawiłam się Owocu Mego łona, aby wynagrodzić [Bogu] za kradzież owocu Bożego, [dokonaną przez] Ewę.

    Pokonałam zachłanne pragnienie wiedzy i przyjemności. Zgodziłam się na to, by wiedzieć jedynie to, co Bóg chciał, żebym wiedziała. Nie pytałam ani siebie, ani Jego o nic ponad to, co Mi powiedział. Wierzyłam bez dociekania.

    Pokonałam pragnienie przyjemności, bo wyrzekłam się wszelkiego smaku zmysłów. Podeptałam Moje ciało. Ciało – narzędzie szatana – skazałam na zdeptanie wraz z nim pod Moją piętą, aby zrobić Sobie w ten sposób stopień zbliżający do Nieba. Do Nieba! Do Mojego celu. Tam, gdzie jest Bóg: jedyne Moje pragnienie. Pragnienie, które nie jest zachłannością, lecz potrzebą błogosławioną przez Boga, który chce, abyśmy Go pragnęli.

    Pokonałam nieczystość, która jest nieumiarkowanym pragnieniem doprowadzonym do zachłanności. Każda bowiem zła skłonność, której się nie pokonuje, prowadzi do jeszcze większej wady. I tak pragnienie Ewy, już zasługujące na naganę, doprowadziło ją do rozpusty. Nie wystarczało jej już sprawianie sobie samej przyjemności. Chciała doprowadzić swój występek do doskonałego natężenia i zbliża się do towarzysza, stając się nauczycielką rozpusty. Ja zaś dążyłam do przeciwnego celu. Nie staczałam się, lecz zawsze wstępowałam w górę. Nie ściągałam nikogo w dół, lecz zawsze pociągałam w górę. Mojego cnotliwego towarzysza uczyniłam aniołem.

    Teraz – mając Boga, a z Nim Jego nieskończone bogactwa – pośpiesznie wyrzekałam się ich. Mówiłam: “Niech Twoja wola będzie spełniana ze względu na Niego i przez Niego”.

    Czystym jest człowiek powściągliwy nie tylko w ciele, lecz także w uczuciach i myślach. Musiałam być Czystą, aby unicestwić Nieczystość ciała, serca i umysłu. I nie porzuciłam Mojej powściągliwości. Nie mówiłam o Moim Synu nawet tego, że na ziemi należy tylko do Mnie, jak był jedynie Boży w Niebie: “On jest Mój i chcę Go [mieć przy Sobie].”…
    http://www.voxdomini.com.pl/valt/valt/v-01-048.htm

  6. malgorzata maria pisze:

    Nie bardzo rozumiem, jak sie to wszystko ma do oredzi naszej Matki z Medjugorje. Nasza Matka mowi modl sie, modl sie, modl sie. Przez modlitwy zaczyna otwierac sie serce, zaczynami pojmowac, Boga, najpierw bardzo niedoleznie, ale pozniej swiatlo ogarnie cale serce, szczegolnie gdy modlimy sie za innych. Nie mozna krytykowac innych i mowic gonia za nowennami, grupami modlitewnymi itd, to dobrze, oni przez to zblizaja sie do Boga. Przeciez Bog dziala w kazdym sercu inaczej i jak mozna powiedziec komus otworz swoje serce, nie potrzebujesz tyle modlitw. To Bog musi otworzyc serce, jesli tylko pragniemy isc zgodnie z jego wola. Czy pragnienie Boga i poszukiwanie go przez modlitwy na pewnym etapie rozwoju duchowego jest grzechem? Cos nie tak….

    • Sylwia pisze:

      Małgorzata Maria , ja myślę że ten tekst odnosi się do zupełnie innej modlitwy , tej którą się klepie i nie wkłada się serca w nią . Wiesz są tacy ludzie którzy poszukują modlitw (ba bo tylko ta modlitwa musi być ) którzy traktują ją na sposób magiczny, nie modlą się sercem tylko z przekonaniem że jak się odmówi tę daną modlitwę to od razu dostaniemy znak . Masz rację Matka Boża chce modlitwy i ciągle się o to upomina .. ale Ona chce modlitwy tej szczerej z sercem nie tej wyklepanej . To prawda Bóg działa w każdym człowieku inaczej czasem jedna modlitwa wystarcza, ale ta jedna powinna być wołaniem z głębi serca , wołaniem z bólem w oczach .. Bóg widzi i docenia taką modlitwę . Niekiedy chce od nas Poświęcenia , może taka jest wola Boża by modlić się więcej a wtedy nasze serca się uszlachetniają , przemieniają .. tylko nadal pamiętajmy że to ma być modlitwa szczera nie wyklepana i automatyczna bo to do niczego nie prowadzi .. Bóg widzi nasze zmagania w modlitwie i widzi z jakim sercem przychodzimy do Niego w tej modlitwie . Czy potrafimy się otworzyć na Niego ? czy tylko i wyłącznie powtarzamy regułki nie wkładając od siebie nic . Nie wszyscy się zbliżają modląc się nowennami itd, nie tak dawno rozmawiałam z osobą która użalała się na swój los ,i wyrzucając Panu Bogu że nie zajął się jej sprawą a tyle nowenn odmówiła .. Ja jej wytłumaczyłam to w prosty sposób , zapytałam się czy modli się sercem ,czy tylko klepie z pamięci aby zdążyć na czas ? czy otworzyła serce ? czy traktuje to w sposób magiczny ? i ostateczne pytanie do niej czy zdaje sobie sprawę że Wola Boża może być inna .. ta osoba nie pomyślała o tym że robi coś nie tak i mam nadzieję ze kolejna jej modlitwa przyniesie owoc .
      Ja mogę na swoim przykładzie powiedzieć że czasem wystarczy kilka słów ale tych płynących z serca .. otóż gdy byłam na przepaści swoich dróg .. zawołałam do Pana Boga – było to wołanie pełne bólu i cierpienia wewnętrznego , było to wołanie a wręcz błaganie i w totalnej rozsypce ale wciąż z sercem pełnym nadziei . Zawołałam ” Panie Ratuj Mnie ! – to było wołanie z pełną świadomością nie w ciszy w głosie w płaczu , w bólu. I Bóg wysłuchał ! usłyszał mój głos !
      Tak więc czasem potrzebna jedna modlitwa która jest szczera do bólu a czasem potrzeba wiele modlitw ale też tych szczerych .. myślę że Bóg chce czasem naszego poświęcenia a jeśli jest to zgodne z wolą Bożą to nam to da ..

      I jeszcze jedno gdy się modlimy sercem nawet mówiąc kilka nowenn przybliżamy się do Boga i zmieniamy swoje odczucia , tylko musimy tego chcieć a nie automatyczne klepać . Wielu ludzi nawróciło się po przez modlitwę różańcową , być może z początku szło to ciężko i z przymusu ale mieli otwarte serce i coś ich pociągało do tej modlitwy , a z każdym razem modlitwa staje się ucztą zaczyna się rozważać głębią duszy i zaczyna się pojmować z Kim się spotykamy podczas modlitwy .

      Czasem wystarcza własna modlitwa nie typowa tak jak wspomniałam wcześniej . Więc po części zgadzam się z tym artykułem .

      • Sylwia pisze:

        ba , nawet więcej niż po części ..

      • Sylwia pisze:

        Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

        Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie (Mt 6, 5-8).

        W Słowie Bożym pisze : ” nie bądźcie gadatliwi jak poganie „‚ – to się też odnosi do klepania modlitwy .. a reszta mówi sama z siebie ! Amen !

    • wobroniewiary pisze:

      Modlitwą jest dobre wykonywanie obowiązków stanowych, modlitwa to posprzątanie mieszkania, ugotowanie obiadu z miłością, odrobienie lekcji z dzieckiem czy wspólny odpoczynek oraz odmówienie, ile kto może (jak mu czas pozwala) modlitw
      Myślałam, że nasi czytelnicy ju rozumieją co to żywa modlitwa sercem a co to „klepanie i zamodlenie na śmierć” 😦

      Nienawidzę postawy typu „nie teraz, ne widzisz, że odmawiammmmmmmmmmm różaniec, (oglądam film = to samo)”
      „Nie przeszkadzaj, bo…… litanię kończę i przez ciebie musialam przerwać”
      Dziękuję Bogu, że sama mam ten etap daleko za sobą – a klepanie krucjatek i modlitewek na ilość, to rzecz straszna 🙂

      • Maria z Warszawy pisze:

        Tu aż się prosi jedna z bajek Ignacego Krasickiego.
        Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła
        Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła.
        Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny,
        Mówiąc właśnie te słowa: „…..i odpuść nam winy,
        Jako my odpuszczamy” biła bez litości.
        Uchowaj, Panie Boże, takiej pobożności!

      • Sylwia pisze:

        Ja też pojmuję modlitwę jako obowiązek stanowy , nie zawsze tak było i też uważam że mam to za sobą ,czasami podczas obowiązków modlę się sercem ale tylko gdy mam sposobność . Dobrze to ujęłaś że obowiązki to też modlitwa , bo trzeba umieć rozdzielić życie z obowiązkami a modlitwą . Jak mam czas szczególnie wieczorami to modlę się tyle ile daję radę . Dawniej miałam taką postawę o której wspominasz , ale teraz wiem że to nie właściwe , najpierw obowiązek stanowy a potem szczera modlitwa . Myślę że wielu musi się uczyć modlitwy sercem a nie klepaniem bo do niczego to nie prowadzi . .
        Mario z Warszawy tym wierszem fajnie to ujęłaś 🙂

  7. ola pisze:

    Każda modlitwa to „spotkanie z Bogiem”, intymna rozmowa… kiedy kogoś kochamy chcemy jak najwięcej spędzać z nim czas. Szukamy w tej osobie wsparcia, zrozumienia, pomocy a przede wszystkim pragniemy przebywania z nim i dawania z siebie tego co sprawia jemu przyjemność. Każdy człowiek okazuje miłość inaczej. Gesty, słowa, służba itd. Jeżeli ktoś spotka żywego Boga i całym sercem pokocha to bedzie szukał każdej sposobności żeby przebywać i rozmawiać i przebywac ze swoim Oblubieńcem! Co na toszatan? Będzie robił wszystko, żeby nas odsunąć od źródła Biskiej Miłości!!! Po co, na co, dlaczego tak dużo, nic ci to nie da, sa lepsze atrakcje… OD MODLITWY! A Maryja mówi módlcie się, módlcie się, módlcie się! Proszę mi wierzyć, gdyby tylko „jedno Zdrowas Maryjo” powiedziane z taką mocną wiarą, żarliwoscia, cnotliwoscia… nie potrzebne byłyby kilkugodzinne czasami kilkuletnie egzorcyzmy (modlitwy), nie potrzebne byłby różaniec z 50-cioma „Zdrowaskami”…

  8. ola pisze:

    …7 grzechów głównych znam. Od modlitwy (nawet tej łakomej) jeszcze nikt nie został potępiony! Po owocach poznacie – mowi Pan! Więc poznajemy… co w sercu to na języku!

  9. kasiaJa pisze:

    NOWY udokumentowany przypadek egzorcyzmów nawiedzonego domu.
    „Krucyfiksy same przekręcały się na ścianie pod różnymi kątami. Ciekła spod nich krew”

    O tej sprawie wiadomo bardzo dużo. Działo się to w domu rodziny Cranmerów, Boba i Erici, którzy naprawdę nie spodziewali się że staną oko w oko z szalejącym demonem. Pomógł im Jezus posługując się egzorcystą z katolickiego zakonu pasjonistów Michaelem Salvangą.

    Dom z dziecięcych marzeń
    Znamy dokładny adres nawiedzonego domu: 3406 Brownsville Rd Pittsburgh, PA 15227. Znajduje się tam posiadłość, którą młody Bob, bohater tej historii znał od dzieciństwa. Urodził się w tym nieco zapomnianym amerykańskim miasteczku i już jako uczeń często jeździł w te okolice na rowerze. Zastanawiał się wówczas do kogo należy ta najwspanialsza jego zdaniem posiadłość ? Jaka była historia tego pięknego starego domu? Wiele się tam działo, kiedyś na podwórku odnaleziono tam grób kobiety i trojga dzieci, najprawdopodobniej zabitych przez Indian. Ten dom od 1700 r. miał kilku właścicieli, ale z jakiegoś powodu, którym zresztą Bob nie zaprzątał sobie z początku głowy, nikt na długo nie zagrzał w nim miejsca. Bob na prawdę zafascynowany był tym domem. Kiedy już był dojrzałym mężczyzną, z pewnym życiowym dorobkiem, kupił go na aukcji. To było spełnienie jego marzeń!
    Cranmer jest weteranem wojskowym. Walczył wielu bitwach o Amerykę i był znany ze swojej postawy że nigdy się nie wycofywał z placu boju. Na filmie widzimy że wypowiada się o tej sprawie trzeźwo i kompetentnie. Jest to rosły mężczyzna, który już samą swoją posturą nie sprawia wrażenia osoby podlegającej łatwo przewidzeniom czy histerii. Natomiast historia którą opowiada jest na prawdę trudna do uwierzenia. Bob by pewnie sam w nią nie uwierzył, gdyby mu opowiadano. On, weteran, który nie stracił ducha podczas wielu bitew, niemal nie stchórzył we własnym domu i wielokrotnie czuł pokusę, żeby opuścić go w pośpiechu. Taki trzeźwy mężczyzna opowiada nam historię jak z horroru!

    Tuż po przeprowadzce….

    Zjawiska rozpoczęły się na kilka tygodni po zakupie domu. Pierwszą oznaką paranormalnych zdarzeń, którą zauważył Bob było niewytłumaczalne okręcanie się łańcuszka będącego włącznikiem lampki wokół jednej z żarówek w zamkniętej szafie. Kiedy Bob wchodził tam po raz pierwszy łańcuszek okręcony był o żarówkę. Wyprostował go, aby ten swobodnie sobie zwisał, no bo po co miałby być okręcony wokół żarówki, powodując niepotrzebne nagrzewanie? Kiedy Bob znów zajrzał do szafy, łańcuszek znów był okręcony. Bob go wyprostował, zamknął szafę, lecz to się w dziwny sposób powtarzało. Jakby dom dawał znak, że nie znosi żadnej interwencji w jego stan. A Bob z rodziną oczywiście się wprowadzili i rozpoczynali normalne życie. Ale znów. Położył drobne pieniądze na blacie szafki i monety w niewytłumaczalny sposób ustawiły się pionowo! Takich drobnych znaków było więcej….

    Niewidzialna istota
    Następnie jakaś niewidzialna istota robiła na ciele mieszkańców bolesne zadrapania na skórze, jakby ostrym narzędziem, nagle atakując z powietrza. Tę wrogą obecność się wyczuwało. Doświadczali tego wszyscy. Czemu ktoś powoduje otwieranie drzwi, stukanie w ściany. Mieszkańcy wyczuwali, że po domu porusza się jakby „kolumna śmierdzącego powietrza” (spalenizną i zgnilizną) wyczuwali to nieraz jako „słup dymu”.

    Jak tu mieszkać z duchem w domu?
    To wszystko powodowało wiele napięć. W domu powodowało poczucie zagrożenia. Bob przyznaje się że jego tendencje do dominacji czy agresji wobec rodziny wówczas nasilały się. Nie dziwne. Ten który był wojskowym i zwykle doskonale panował nad żołnierzami oto teraz nie mógł dać sobie rady z własnym domem i własną rodziną, której nie potrafił zapewnić podstawowej rzeczy – poczucia bezpieczeństwa. On, tak ufający rozumowi, ma do czynienia ze sprawami które naprawdę trudno było ogarnąć. Duchy robiły z mieszkańcami co chciały. Na przykład w niewiadomy sposób i w niewiadomym celu podnosiło ciała członków rodziny na łóżkach i przekręcało na drugą stronę głowa – nogi.

    Biedny synek
    Ta sytuacja zdawała się w sposób szczególny dotyczyć jego syna. Pedagog w szkole zanotował u niego zaburzenia emocjonalne. Cechą zaburzeń było to, że chłopiec obsesyjnie rysował postacie podobne do byka na ludzkich nogach. Dziecko twierdziło że jest to Moloch. Nie miało głębokiego religijnego wykształcenia, podobnie jak jego rodzice. Zatem dopiero po czasie skojarzono, że istniało niegdyś takie bóstwo a wzmianka o nim pojawia się w Biblii „Następnie splugawił Palenisko-Zgrozę w Dolinie Synów Hinnoma, aby już nikt odtąd nie przeprowadzał swego syna lub swojej córki przez ogień na cześć Molocha” (2 Ks. Król., 23.10, por. 2 Krl 16, 3, Kpł 18,21.).

    Przypadek a wiara katolicka
    To ciekawe że w momencie rozpoczęcia zdarzeń rodzina była ewangelicka i to słabo praktykująca. Jednak pastorzy baptystyczni nie mogli jej pomóc, uciekali od tematu, zatem w końcu rodzina zwróciła się do księży katolickich. Odnaleźli ich zwracając się z pomocą do miejscowej kurii. Egzorcyzmy odbywały się, kiedy biskupem Pittsburga (1988-2006) był obecny kardynał Waszyngtonu Donald William Wuerl. On po zapoznaniu się z przypadkiem powołał do tej posługi Egzorcystę Michaela(Mike) Salvanga CP który jest zakonnikiem ze zagromadzenia pasjonistów i rzez długi czas posługiwał w Pittsburgu w Pensylwanii w domu rekolekcyjnym św. Pawła od Krzyża. Niedaleko nawiedzonego domu, o którym jest ta historia

    Reakcja na sacrum
    Kiedy dom odwiedził egzorcysta, po rozmowie z mieszkańcami zaczął kojarzyć fakty. Potem zaczął się modlić. Ważne, że zauważono, że w tym domu krucyfiksy same przekręcały się na ścianie pod różnymi kątami. Ciekła spod nich krew i pojawiały się różne organiczne substancje, na ścianach i suficie. Następowało zatrzymywanie się zegarów, a podczas egzorcyzmów miało miejsce niszczenie krucyfiksów, rozrywanie różańców. Bob teraz mówi, że choć na początku miał wierzy w obecność osobowego zła, teraz przekonał się że szatan istnieje i nienawidzi Krzyża na którym umarł Jezus. „To nie jest opowieść o nawiedzonym domu. Tu był ktoś zły, zła osoba”; „To właśnie on przełamywał krzyże na pół”.

    Zwycięstwo Jezusa !

    Ważne że ta historia kończy się optymistycznie. Ważnym elementem wyzwolenia była modlitwa za dusze osób pochowanych na podwórku tego domu. Egzorcysta na filmie jaki nakręciło o tej historii Discovery wypowiada się w duchu wiary i bardzo spokojnie. Także rodzina, w tym syn, który po tej całej historii wyzdrowiał, wspomina te wydarzenia jako ciężką bitwę, ale w końcu terytorium rodziny zostało obronione a zły duch wypędzony. To dzięki wytrwałości i ufnej modlitwie.

    Na podstawie: Bob Cranmer, Erica Manfred; The Demon of Brownsville Road: A Pittsburgh Family’s Battle with Evil in Their Home. http://demonofbrownsville.com/

    Maria Patynowska
    http://www.fronda.pl/a/nowy-udokumentowany-przypadek-egzorcyzmow-nawiedzonego-domu,54750.html

  10. kasiaJa pisze:

    Módlmy się za tego kapłana! 😦
    Ks. Jan Kaczkowski powiedział: „Chętnie pójdę z Owsiakiem do piekła”

    Chciałem się pochwalić serduszkiem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Specjalnie występuję na tle płonącego kominka, który ma uosabiać piekło. Już widzę rzesze nadgorliwych katolików, którzy mnie w tym piekle razem z Jurkiem Owsiakiem umieszczają. W takim towarzystwie bardzo chętnie bym się tam znalazł.
    Chciałbym zacytować arcybiskupa Życińskiego, który na „róbta, co chceta” powiedział „kochajta i róbta, co chceta”. Nie rozumiem zgryźliwości katolików, którzy uważają, że tylko my mamy monopol na dobro.
    Ks. Jan Kaczkowski – doktor teologii moralnej, bioetyk, twórca puckiego hospicjum, człowiek który uczył lekarzy, jak rozmawiać z pacjentami o umieraniu. Teraz sam walczy ze śmiertelną chorobą – glejakiem mózgu.

    http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1488,chetnie-pojde-z-owsiakiem-do-piekla.html

    • Sebro pisze:

      Ten tekst padł już dawno ale pokazuje totalną – już nie ignorancję – a głupotę owego kapłana. W świetle tej wypowiedzi nabierają mocy słowa Jezusa: „błogosławiony jesteś Panie Boże, że wielkie rzeczy zakryłeś przed mądrymi a objawiłeś je prostaczkom”. Od takiej mądrości uchowaj mnie Boże.

  11. Adamo pisze:

    Błogosławiony Allan opowiada o zakonnicy, która miała wielkie nabożeństwo do różańca. Po śmierci ukazała się jednej ze swoich sióstr i powiedziała: „Gdyby pozwolono mi powrócić do mego ciała, by mieć możliwość odmówienia chociaż jednego Zdrowaś Maryjo – nawet gdybym miała modlić się w pośpiechu i bez należytego skupienia – chętnie przeszłabym przez cierpienia ostatniej choroby jeszcze raz, aby móc uzyskać łaski płynące z tej modlitwy”. MARYJA Z MEDUGORIE MÓWI ABY NAUCZYĆ SIĘ MODLIĆ TO TRZEBA ZACZĄĆ SIĘ MODLIĆ. POZA TYM PROSI KAŻDEGO O ODMAWIANIE 3 CZĘŚCI RÓŻAŃCA: RADOSNA, BOLESNA, CHWALEBNA.

  12. Monika pisze:

    http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,1872,pusta-modlitwa.html
    Joyce Rupp OSM
    Są dni, a nawet dłuższe okresy, kiedy doświadczenie modlitwy okazuje się w większości żałosne, straszne i niepożądane.

    Kiedy modlimy się życiem, obejmujemy części, które wolelibyśmy, by nie istniały. Nikt z nas nie chce doświadczać bólu, lecz nie zawsze potrafimy go uniknąć. Skoro każde doświadczenie życia dotyka naszej więzi z Bogiem, nie powinno nas trwożyć, kiedy pojawia się w niej smutek. Na przeżywanie przez nas modlitwy oddziałuje nasze ciało, umysł i duch. Jeśli zmagamy się z niedolami czy nieszczęściami jakiegokolwiek typu, możemy się spodziewać, że wpłynie to niekorzystnie na nasze doświadczenie modlitwy. Nikt nie chce czuć się pusty i bez życia, kiedy się modli, ale czasem nasza relacja z Bogiem wydaje się być jałową pustynią.

    Thomas Merton dokonał pewnego wnikliwego spostrzeżenia, że kiedy uważamy swoją modlitwę za najgorszą, może ona faktycznie okazać się najlepsza, bowiem gdy znajdujemy się w opłakanym stanie, nie potrafimy być swoim własnym „bogiem”. Nie ulegamy już złudzeniu, że to my wszystkim sterujemy. Kiedy przygniata nas ból, możemy jedynie rzucić się w ramiona Boga, ufając, iż otrzymamy miłosierdzie i siłę, by trwać. Oblężeni przez pustkę i posuchę, zamiast uciekać od tego, co boli i powoduje kłopot, mądrze zrobimy, idąc wraz ze swoją niedolą wprost w objęcia Świętego.

  13. nowa pisze:

    osoby które wychodzą ze zniewolenia i dręczenia szatańskiego szczególnie powinny uważać na taka własnie pułapkę
    wcześnie jzły mocno /czasami bardzo mocno 😉 / odciągał od modlitwy Kościoła Boga
    tak teraz moze działać w druga stronę- dlatego potrzeba szczególnej czujności i ostrożności aby nie wpaść i nie pójść za bardzo w druga stronę- w pozorna „świętość”
    dobrze jest mieć kierownika duchowego,który poprowadzi,podpowie i zobaczy więcej bo człowiek czasami jest tak blisko a ciągle wpada w te diabelskie pułapki ..nie widzi ich
    dlatego „zdrowe spojrzenie” w obie str o ile tak to można nazwac

  14. mkm80 pisze:

    Ja w pełni się zgadzam z o. Janem. Zdarza się nader często, że traktujemy modlitwę (szczególnie nowennę pompejańską), jak zakupy w sklepie – ja ci dam 2 zł a ty mi dasz trzy bułki – ja Maryjo odmówię nowennę a Ty mi dasz zdrowie, rozwiążesz moje problemy finansowe itp. itd. Ile ja sam razy łapię się na tym, że „klepie regułki”, szczególnie Ojcze Nasz? Setki razy i walczę z tym jak lew. Kiedy nie mam czasu na modlitwę a zdarza się to często (rodzina, praca, dzieci) odmawiam krótki akt strzelisty i mam wrażenie (to moje subiektywne odczucie), że bardziej się to Panu podoba niż na szybko „klepana” koronka (po owocach to poznaję). Zresztą mój spowiednik mówi, że kto jak kto, ale Jezus rozumie, że brak mi czasu, gdyby Pan chciał bym od rana do wieczora się modlił powołałby mnie do zakonu a nie do rodziny i pracy. Chwałę Bogu należy oddawać nie tylko przez modlitwę ale również przez codzienne życie – tak jak pisano wcześniej – gotowanie obiadu i zabranie dzieci na spacer ,ciężką codzienną pracę i uśmiech dla bliźniego. Natomiast jeśli ktoś ma czas, siłę i potrzebę by modlić się dużo to Chwała Panu! Niech się modli bo zawsze lepiej odmówić koronkę jakąś niż oglądać serial. Ja mam szczególne nabożeństwo do Różańca Św. i nie wyobrażam sobie dnia bez niego, ale to dlatego, że uwielbiam spędzać czas z Maryją Przenajświętszą, Mateczką Naszą.
    Chwała i cześć niech będzie Duchowi Świętemu! Błagam Cię Duchu Święty, przez Oblubienicą Twoją, Maryję, natchnij nas zawsze do modlitwy która będzie podobać się Ojcu Naszemu. Amen.

    • Malgorzata Maria pisze:

      I jeszcze chcialam dodac do mojego pierwszego wpisu ze Nasza Matka z Medjugorje mowi nigdy nikogo nie krytykujcie, prosze sie nad tym zastanowic. ludzie ktorzy zostaja dotknieci przez Boga albo poczatkujacy modla sie jak potrafia I nie powinno sie ich krytykowac z sercem/ bez serca sie modlisz. To moze ich odwrocic od kosciola, potrzeba w tym momencie modlitwy za ta osobe, Msze aw, delikatnych wskazowek ale Kaplan to powinien wiedziec. Jesus nigdy nie potepial

  15. Adamo pisze:

    Gdy na dwa dni przed swoją śmiercią, zapytano o. Pio, co miałby ważnego do przekazania ludziom, odpowiedział: „Chciałbym zaprosić wszystkich grzeszników z całego świata, aby kochali Matkę Bożą. Odmawiajcie zawsze różaniec. I odmawiajcie go tak często, jak tylko możecie. Szatan stara się zawsze zniszczyć tę modlitwę, ale to mu się nigdy nie uda. To jest modlitwa Tej, która króluje nad wszystkim i wszystkimi. To Ona nauczyła nas modlić się na różańcu, tak jak Jezus nauczył nas mówić Ojcze nasz.” różaniec

    Gdy spytano małą Hiacyntę, o co najbardziej prosiła Matka Boża podczas fatimskich objawień, odpowiedziała: „O codzienne odmawianie różańca”. Przypomniał o tej prośbie Matki Bożej Ojciec Święty Jan Paweł II podczas pobytu w Fatimie 13 maja 1982 r. mówiąc, że najistotniejszą treścią fatimskiego orędzia jest wezwanie aby „modlić się, modlić się i jeszcze raz modlić się”. Jeżeli chcesz wzrastać w świętości, uciekaj się pod opiekę Maryi Dziewicy, która jest twoją prawdziwą Mamą! Matka Boża objawiając się w Fatimie, przyszła do nas, Jej ukochanych dzieci, aby ostrzec i uchronić przed wielkim niebezpieczeństwem utraty życia wiecznego. Pierwszym krokiem w kierunku piekła jest zaniedbanie modlitwy. Jeżeli ktoś przestanie się modlić, bardzo szybko utraci wiarę i stanie się bezwolnym narzędziem w rękach sił zła. Zaprzestanie modlitwy prowadzi do utraty wiary i zniewolenia przez różnego rodzaju grzechy. Kto się nie modli, nie ma siły, by obronić się przed działaniem diabła, który „ jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” (1P 5,8).

    Ino proszę jak tu nie posłuchać Wielkiego Świętego Polaka 🙂

    • Sebro pisze:

      No właśnje. Ilu takich zagorzałych „klepaczy” jest bezmyślnym narzędziem w rękach zła? Mi kiedyś ksiądz w konfesjonale – czym mogę się podzielić – powiedział, żebym nie nabierał sobie nie wiadomo ile modlitw, bo przegram. Mam rodzinę, pracę i z tych obowiązków będę w szczególności rozliczany. Lepiej wybrać jedną lub dwie modlitwy i włożyć w nie serce niż lecieć jak strzała przez szereg modlitw. Wypełnianie obowiązków stanowych z sercem jest równiez modlitwą: „cokolwiek czynicie, na chwałę Bożą czyńcie”.

  16. Monika pisze:

    Z nauki paulina Ojca Augustyna Pelanowskiego, znakomitego rekolekcjonisty i kaznodziei, możemy dowiedzieć się nie tylko jak się modlić i jakiej modlitwy oczekuje od nas Bóg, ale dowiadujemy się co ukrywa w sobie słowo „Święty” w języku hebrajskim.
    To kazanie odpowiada na wiele istotnych pytań.
    Zachęcam, bo w końcu dobrze wiedzieć i jest to bardzo ważne jak się naprawdę modlić 🙂 ❤ https://www.youtube.com/watch?v=3cMTK3X7s_I

    Tu znajdziecie wiele kazań i homilii Ojca Augustyna:
    http://archiwum.voxdomini.pl/mp3/pelan_mp3.html
    Panem Jezus!

    • Monika pisze:

      W nagłówku mamy tylko następujący zwrot: „Duchowe łakomstwo jest grzechem”.
      Dodam jeszcze do tego, że: duchowe lenistwo jest grzechem.
      Duchowe lenistwo – acedia, smutek.
      Od dawna spierano się, czy acedia jest grzechem, czy też nie. Najszerzej zajmuje się tą kwestią św. Tomasz z Akwinu, który przytacza argumenty za i przeciw, opierając się na takich filozofach i teologach jak Arystoteles, Jan z Damaszku, czy Jan Kasjan. Ostatecznie św. Tomasz zalicza acedię do grzechów głównych (w tłumaczeniu polskim kryje się ona pod nazwą tradycyjną „lenistwo”).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s