Grzech obrzydliwy w oczach Boga: Pornografia

Nieczystość to chyba najbardziej typowy grzech pogańskiego świata. Święty Paweł pisał do nowo nawróconych: „(…) wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymać własne ciało w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie” (1 Tes 4, 3-5).

Nieliczni początkowo chrześcijanie z czystością obyczajów dźwigali i przemieniali zepsute cesarstwo rzymskie. Dzisiaj w zachodniej cywilizacji następuje odwrotny proces: nieliczni poganie, posługując się różnymi instytucjami, a zwłaszcza za sprawą środków masowego przekazu, degenerują chrześcijańskie dotąd narody. Dlaczego nieopanowane pożądanie, z którego wynika nieczystość, degeneruje?… Dlatego, że zabija miłość. Pożądliwość jest egoizmem. Zniewala – a więc odbiera odpowiedzialność. Uprzedmiotawia drugiego człowieka. Tam, gdzie wzrasta pożądanie, tam też słabnie miłość, a zewnętrznym i najbardziej dostrzegalnym tego owocem jest obecnie wzrost liczby zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową, ciąży nastolatek, zdrad małżeńskich, rozwodów, matek samotnie wychowujących dzieci, aborcji itp. To wszystko jest przecież przejawem braku miłości i odpowiedzialności w relacjach między kobietami a mężczyznami.

Pożądanie seksualne niepodporządkowane miłości małżeńskiej jest ślepe, egoistyczne i wulgarne. Człowiek, który pozwala mu sobą kierować, właśnie takim się staje. Poganie nie wiedzą, na czym polega miłość, ponieważ żyją daleko od Boga, który jest miłością i źródłem miłości. Miłość daje mądrość, wrażliwość, głębię w relacjach, zdolność do poświęcenia, radość.
Dla pogan seks staje się prawdziwym bóstwem; wszystko obraca się wokół niego. Nie potrafią żyć inaczej, bo są już uzależnieni, choć wiele mówią o wolności. Dla innych stał się przesadnie ważną częścią ich życia. Ci staną się wkrótce od niego uzależnieni… Wiele dziewcząt poczytuje sobie za sukces, kiedy przez swój sposób ubierania się i zachowania potrafią utrzymać w „pożądliwej namiętności” otaczające ich męskie towarzystwo. Zupełnie nie myślą o swoim powołaniu do małżeństwa i macierzyństwa. Myślą natomiast o tym, jak być atrakcyjnymi i zdobywać kolejnych partnerów… Staruszkowie przyjmują viagrę (czasami umierając po niej) i oglądają filmy pornograficzne, z nadzieją, że uda się im osiągnąć jeszcze choć raz pięć minut seksualnego haju… Prostytucja nie jest zwalczana przez władze, chociaż uprzedmiatawia kobiety i jest zarządzana przez mafie. Jest przeważnie całkowicie akceptowana („bo mamy wolność”), a prostytutka staje się nawet inspiracją w swoich umiejętnościach dla „nowoczesnych i postępowych” kobiet oraz przedmiotem tęsknot „nowoczesnych i postępowych” mężczyzn… Sodomici nie wstydzą się swoich wołających o pomstę do nieba grzechów, ale przeciwnie: manifestują je na ulicach największych miast…
Oto kilka obrazków z nowego, wspaniałego świata według „europejskich standardów”, konstruowanego wytrwale przez współczesnych pogan… Nowego?… Mamy do czynienia raczej z cofaniem się do mentalności i standardów cesarstwa rzymskiego.

Pornografia lekarstwem?
Ten klimat nieczystości przenika niestety do sakramentalnych związków małżeńskich. Otrzymaliśmy list mówiący o pornografii w małżeństwie:
„Mam 28 lat, jestem mężatką od 2 lat, mamą rocznego synka oraz córeczki, która rozwija się w moim łonie. Oboje z mężem jesteśmy osobami wierzącymi i praktykującymi. Bardzo się kochamy, wspieramy, nie mamy przed sobą tajemnic, jesteśmy wobec siebie szczerzy, ufni i otwarci. Jednak mamy pewien problem, który zaczyna narastać i oddalać nas od siebie. Na tym tle dochodzi do coraz częstszych nieporozumień, kłótni i łez. Jest to dla nas bardzo przykre, gdyż bardzo pragniemy być blisko siebie i być jednością, a przez ten problem zostaje ona rozbita.
Nasz problem to nasze coraz rzadsze współżycie seksualne. Nie przynosi nam ono radości ani spełnienia. Mamy nawzajem do siebie pretensje i obarczamy się winą. Mąż często przypomina mi, jaka to wcześniej byłam energiczna, spontaniczna i pełna pomysłów w tej sferze. Mówi, że tęskni za »tamtą mną«. W obecnej chwili jest mną rozczarowany z powodu mojego ciągłego zmęczenia, braku zaangażowania i inicjatywy. Coraz częściej więc sięga po filmy pornograficzne, których ja nie akceptuję: czuję się w jakimś stopniu zdradzona, porównywana, mniej atrakcyjna od pań na filmach, poniżana. Na początku, gdy reagowałam złością, kiedy mąż oglądał takie filmy (mówiłam mu, jak się czuję), potrafił z nich zrezygnować, liczył się z moim zdaniem i często razem niszczyliśmy te filmy. Do następnego razu…
Niedawno przyszła kolejna próba. W tajemnicy przede mną mąż kupił znów taki film i gdy poszłam spać, postanowił go obejrzeć. Po raz pierwszy ukrył to przede mną. Ja jednak się zorientowałam i kazałam mu dokonać wyboru: albo film, albo ja. Zagroziłam, że będę spać osobno i nie dojdzie już więcej między nami do zbliżeń. Mąż, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, wybrał obejrzenie filmu! Nie mógł opanować narastającego napięcia i ciekawości (wspomnę jeszcze, że w okresie dojrzewania oboje mieliśmy kontakt z pornografią i mamy świadomość złego jej wpływu na nasze życie). Świat mi runął… Nie czułam się dla niego ani najważniejsza, ani kochana przez niego. Po około pół godzinie wróciłam do pokoju, w którym mąż delektował się scenami erotycznymi. Czułam wściekłość… W pewnej chwili mój wzrok zatrzymał się na szybie meblościanki, w której niewyraźnie odbijały się sceny z filmu. Zaczęły mnie wciągać i pomyślałam, że mogłyby być inspiracją w naszych zbliżeniach. Mąż często mi przypominał, że kiedyś razem oglądaliśmy takie filmy i sprawiały mi one przyjemność. Tłumaczyłam, że wtedy byłam inną osobą… Kiedy więc byłam normalna? Wtedy czy teraz?…
Prawdą jest, że nasze kontakty seksualne stały się rzadsze i schematyczne. Winy doszukiwałam się w swoim zmęczeniu po całym dniu opieki nad dzieckiem. Jednego, czego pragnęłam wieczorem, to zamknąć oczy i zasnąć. Mąż więc zostawał sam ze swoim pragnieniem bycia z żoną. Mówi, że czuje się niekochany i odrzucony przeze mnie.
Mąż raz po raz namawiał mnie do wspólnego obejrzenia filmu erotycznego, by zachęcić mnie do działania. Mówiłam stanowczo nie, a teraz zaczynam się nad tym zastanawiać. Równocześnie pojawiają się we mnie wątpliwości: Czy obejrzenie takiego filmu może być lekarstwem na monotonię i schematyczność współżycia seksualnego? Jeżeli nawet tak, to na jak długo? Przecież w jakimś momencie uodparniamy się na bodźce i trzeba je zastępować silniejszymi. I drugie pytanie: Jeżeli uznajemy pornografię za zło, grzech, to czy korzystając z niej, można oczekiwać dobrych owoców? Czy możliwe jest, że w jednym aspekcie niszczy ona i deprawuje, a w drugim pomaga, inspiruje do dobra?
Przyznam, że czasami mam ochotę obejrzeć z mężem taki film. Boję się jednak, że zniszczy on i wypali w nas subtelność, delikatność, piękno i czystość spojrzenia na nasze ciała. A może ja to wszystko wyolbrzymiam i jestem rzeczywiście skostniała, sztywna i schematyczna?
Wiem jedno: bardzo pragnę, by mój mąż czuł się ze mną spełniony w swoim powołaniu i szczęśliwy. Ja również chcę doświadczać radości w intymnych zbliżeniach z nim. Pragnę też, by nic z tego, co robimy, nie sprzeciwiało się woli Bożej i było tym, czym ma być w zamyśle Boga i Jego planie wobec człowieka”.

Dobra żona i jej mąż
Dziękujemy za list! Spróbuję go streścić własnymi słowami. Chciałbym na początku zaznaczyć, że moim zamiarem nie jest nikogo osądzać, ani tym bardziej potępiać. Niestety, robimy różne śmieszne, głupie czy złe rzeczy. Albo lepiej powiedzieć – dajemy się wodzić diabłu za nos. Dostrzeżenie zła daje szansę na zmianę. Właściwie dopiero wtedy możliwa jest nasza osobista przemiana, gdy dostrzeżemy swoje błędy. Z taką intencją piszę poniższe.
Autorka listu jest w stanie błogosławionym, a oprócz tego zajmuje się rocznym synkiem. Jest jej trudno. Każda kobieta czułaby się w takiej sytuacji zmęczona. Tymczasem jej mąż, jakby w ogóle tego nie zauważając, martwi się tym, że żona nie jest już obecnie tak „energiczna, spontaniczna i pełna pomysłów” w zaspokajaniu go seksualnie, ale wieczorem, ledwie żywa, chce tylko zasnąć. Żona ma z tego powodu duże poczucie winy. Jeszcze bardziej pogłębiają je narzekania męża, który czuje się „niekochany i odrzucony”.
Chciałoby się powiedzieć, że nasza Czytelniczka jest matką w ciąży samotnie wychowującą dwójkę dzieci – jednego rocznego i drugiego dorosłego. Tym dorosłym jest mąż, który zamiast być oparciem dla żony – jak przystało na głowę rodziny – sam domaga się opieki. Słusznym okazuje się w tym przypadku powiedzenie: „Z małym dzieckiem mały kłopot, z dużym dzieckiem duży kłopot!”. Żona ma rzeczywiście duży kłopot ze swoim dużym mężem. Problem dałoby się łatwo rozwiązać, gdyby mąż – skoro ma tyle energii – zechciał przejąć obowiązki swojej ciężarnej żony – a więc gdyby po prostu zajął się synem, zrobił zakupy, ugotował, wyprał, posprzątał itp. Wtedy niewykluczone, że żona wieczorem narzekałaby na brak zaangażowania, inicjatywy i pomysłów ze strony swego męża, a on, ledwo zipiąc ze zmęczenia, marzyłby tylko o zaśnięciu.
Nie tak jednak jest. Mąż się nie zastanawia, jak pomóc swojej żonie, ale jak wycisnąć z niej mimo wszystko zainteresowanie seksem. Robi to, oglądając filmy pornograficzne… Komunikat jest następujący: „Popatrz, tu jest wzór, jaka powinnaś być. Tu są moje ideały. Postaraj się trochę bardziej”. Na takie postawienie sprawy na miejscu żony zapytałbym męża, dlaczego skoro seks jest dla niego tak superważny, nie poszukał sobie małżonki w jakimś domu publicznym, bo tam są przecież panie zawsze gotowe, zawsze chętne i nigdy nie zmęczone…
W chrześcijańskiej kulturze wzorem do naśladowania byli i są święci. Z nimi się porównujemy i oni są dla nas inspiracją. Dzisiaj prostytutki oraz gwiazdy porno-filmów stają się wzorem oraz inspiracją nawet dla ochrzczonych, bierzmowanych i chodzących do kościoła. Ciekawe, nieprawdaż?…
Oczywiście przeciwko takim porównaniom i wzorcom słusznie buntuje się żona. Mąż dostrzega, że sprawia jej przykrość, ale jednak nie zrywa z pornografią. Mamy prawo przypuszczać, że jest w niemałym stopniu uzależniony od pornografii. W jaki sposób przejawia się jego uzależnienie?… Domaga się od żony rzeczy niemożliwych, nie rozumie jej niezwykle trudnej sytuacji i nie stara się jej pomóc, nie szanuje jej, ale manipuluje nią, wywiera na nią presję, szantażuje ją emocjonalnie oraz wpędza ją w poczucie winy. Innymi słowy, tak jak każdy nałogowiec, egoistycznie dąży do zaspokojenia swego nałogu, bez względu na koszty.
Mamy tutaj wyrazisty obraz tego, jak uzależnienia seksualne niszczą małżeństwa. Skąd się biorą te uzależnienia?… Są one najczęściej wynikiem niezachowywania czystości przedmałżeńskiej! Nieczystość przedmałżeńska zatrzymuje normalny rozwój emocjonalny młodego człowieka, utwierdzając jego egoizm.
Żona kocha męża i chce, aby ten czuł się spełniony i szczęśliwy w małżeństwie. Dokładnie tak samo powinien myśleć i mąż: „Wiem tylko jedno: bardzo pragnę, by moja żona czuła się ze mną spełniona w swoim powołaniu matki oraz żony i szczęśliwa”. Mówi jednak swoim zachowaniem coś innego: „Wiem jedno: bardzo pragnę czuć się ze swoją żoną spełniony i szczęśliwy. Mniejsza o nią”.
Poczucie winy i troska o dobro małżeństwa powodują, że żona zaczyna się zastanawiać, czy ratunkiem dla coraz bardziej kulejącego pożycia małżeńskiego nie będzie – jak sugeruje mąż – oglądanie pornografii. Taką „pornoterapię” proponuje zresztą wielu seksuologów. Nie są oni marginalizowani jako głupcy, ale przeciwnie – kreowani przez ateistyczne media na „autorytety” i gwiazdy popkultury… Dla ludzi uzależnionych od seksu pornografia wydaje się lekarstwem, ratunkiem i zbawieniem – czyli bóstwem. Podobnie alkohol dla alkoholika i narkotyk dla narkomana.
Na szczęście – w przeciwieństwie do swojego męża – żona potrafi racjonalnie ocenić sytuację i pyta, czy rzeczywiście mogłoby wyniknąć coś dobrego z takiej terapii. Pomaga jej wiara. Wie, że korzystanie z pornografii jest grzechem śmiertelnym, który niszczy relację miłości z drugim człowiekiem i jedynym Źródłem Miłości, którym jest Bóg. Słusznie: pornografia nie jest nigdy i na nic lekarstwem. Odwrotnie: jest główną przyczyną kryzysu małżeńskiego naszej Czytelniczki. Organizmu nie odtruje się przez przyjmowanie kolejnych dawek trucizny. Alkoholizmu nie uleczy alkohol. Grzech nie jest lekarstwem na żaden kryzys – jest on przyczyną wszelkich kryzysów, i to nie tylko małżeńskich.
Żona jest wierząca i mądra. Pragnie, aby wszystko, co robią małżonkowie, zgodne było z zamysłem Boga. Mądry jest ten, kto chce właśnie tak czynić. Pan Jezus powiedział: „Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony” (Mt 7, 24-25). Znajdujemy w tych słowach Bożą receptę na udane życie w ogóle, w tym i na życie małżeńskie. Nie ludzką, ale Bożą receptę – a więc z całą pewnością niezawodną. Odchodzenie od pełnienia Bożej woli – czyli grzech – jest przyczyną kryzysów małżeńskich i wszelkiego rodzaju kryzysów. Nawracanie się – czyli powrót do pełnienia Bożej woli – jest pierwszym, podstawowym lekarstwem na kryzysy i przyczyną zdrowienia.

Kochający i wierzący mąż
Dla kochającego męża najważniejsza jest troska o dobro żony, a nie doświadczenie przyjemności seksualnej z nią. Zawsze, nawet w czasie, gdy nie mogą współżyć, jest dla niego jedyna, wyjątkowa, najważniejsza. Jest matką jego dzieci (cóż za godność!), opiekunką ogniska domowego, towarzyszką całego życia w dobrym i złym. Ani w okresie przedmałżeńskim mężczyzna, który prawdziwie kocha, nie domaga się współżycia, ani w małżeństwie nie czyni tego kochający mąż. Potrafi zrezygnować ze swoich pragnień ze względu na inne pragnienia ukochanej. Takie rezygnowanie ze współżycia – zwróćmy uwagę – jest pięknym wyrazem miłości. „Uprawiać miłość” można, powstrzymując się od seksu. Oczywiście! Kochający mąż wręcz cieszy się w takiej sytuacji, bo może ukochanej dać coś z siebie. Dla niej gotów jest do znacznie większych ofiar. Wręcz zrobi wszystko, aby czuła się szczęśliwa. I odwrotnie: seks małżeński, jeżeli jest w jakikolwiek sposób, choćby najsubtelniej, wymuszany, nie ma nic wspólnego z miłością albo rujnuje tę istniejącą. Akt małżeński ma być aktem miłości i oddania się sobie dla obu stron, a nie na przykład spełnianiem przez żonę przykrego „obowiązku” wobec męża, który przez całe swoje życie nawet palcem nie kiwnął, aby nauczyć się panować nad swoim popędem seksualnym.
Autorka listu już została zraniona przez egoizm męża. Uwierzyła, że jest „schematyczna”, „skostniała” i „sztywna”. W rzeczywistości jest tylko zmęczona. Ale taki schemat myślenia o sobie, powstały na skutek manipulacji uzależnionego męża, bardzo trudno pokonać. Każdemu współżyciu będzie teraz towarzyszył stres. „Czy tym razem w oczach męża zdam egzamin?”. Albo jeszcze gorzej: „Czy tym razem dorównam dziewczynom z filmu?”… Im większy stres, tym gorszy rezultat. Im gorszy rezultat, tym większy stres w kolejnym współżyciu. Prawdziwie diabelski krąg prowadzący do zupełnej oziębłości…
Kochający mąż nie ogląda pornografii. Cóż by go mogło obchodzić ciało jakiejś prostytutki występującej w filmie, skoro on ma to najwspanialsze na świecie. Najwspanialsze nie dlatego, że podobne w kształcie i wymiarach do ciała „Miss Świata”, ale ponieważ należy do najbliższej na świecie osoby, z którą Chrystus w sakramencie małżeństwa uczynił ich „jednym ciałem”. Oglądanie pornografii jest znakiem zdrady miłości małżeńskiej i przyczynia się w szybkim tempie do jej zniszczenia, nigdy zaś do jej rozbudzenia. Rozbudza pożądliwość, a ta zabija miłość. Co rozbudza miłość? Przezwyciężenie pożądliwości daje w sercu miejsce na miłość. Każde zwycięstwo nad pożądaniem umacnia miłość.
Kochający mąż to również wierzący mąż. Miłość Boga jest fundamentem i źródłem miłości bliźniego. Bez miłości Boga, wyrażającej się w pełnieniu jego nauki, nie ma również i prawdziwej miłości małżeńskiej.
Wierzący mąż nie ogląda pornografii, ponieważ jego Boski Nauczyciel mówi: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5, 27). Oglądanie pornografii jest zdradą żony! Wątpliwości co do oceny moralnej pornografii można skonfrontować z jasnym wykładem Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Znieważa ona [pornografia] czystość, ponieważ stanowi wynaturzenie aktu małżeńskiego, wzajemnego, intymnego daru małżonków. Narusza poważnie godność tych, którzy jej się oddają (aktorzy, sprzedawcy, oglądający), ponieważ jedni stają się dla drugich przedmiotem wulgarnej przyjemności i niedozwolonego zarobku. (…) Pornografia jest ciężką winą. Władze cywilne powinny zabronić wytwarzania i rozpowszechniania materiałów pornograficznych” (2354). Słowa te skierowane są do wszystkich: młodych, dorosłych, starych, mężczyzn i kobiet, małżonków i samotnych. Pornografia jest tak wielkim złem, że jej produkcja powinna być zabroniona, tak jak zabroniona jest produkcja narkotyków. Z obu wynika tylko destrukcja.
Pornografia jest profanacją świętego aktu małżeńskiego – czyni z niego widowisko na sprzedaż. Prostytutki (mężczyźni i kobiety) za opłatą małpują i parodiują małżeńskie – a więc sakramentalne – współżycie. Według zamysłu Boga współżycie ma być tylko sakramentalne. Kojarzy mi się to z satanistami, małpującymi i parodiującymi różne święte czynności, łącznie ze Mszą św. Profanuje się sferę świętą po to, aby widzowie mogli się seksualnie podniecić… Jest coś niezwykle demonicznego w oglądaniu pornografii. Rzeczywiście, pornografia bardzo szybko ściąga, nawet dobrych, do poziomu rynsztoka.

Tobiasz i Sara
Wśród wielu małżeństw pokazanych w Biblii chciałbym zwrócić uwagę na małżeństwo Tobiasza i Sary z Księgi Tobiasza. W noc poślubną Tobiasz modli się: „A teraz nie dla rozpusty biorę tę siostrę moją za żonę, ale dla prawdziwego związku. Okaż mnie i jej miłosierdzie i pozwól razem dożyć starości” (Tob 8, 7). Jest to bardzo ciekawy fragment wart dłuższej, samodzielnej medytacji zarówno przez przygotowujących się do małżeństwa, jak i przez samych małżonków. Pismo św. sugeruje tutaj, że w małżeństwie można uprawiać rozpustę, tzn. popełniać w nim ciężkie grzechy. I tak się dzieje! Małżeńskie współżycie płciowe może być święte i błogosławione przez Boga lub przeciwnie – grzeszne, rozpustne. Niektórzy myślą, że małżeństwo wszystko w dziedzinie seksualnej legalizuje. Błąd.
Pod wpływem pornografii nawet małżeństwa zawarte dla „prawdziwego związku” zmieniają się szybko w związki „dla rozpusty”. Pornografia ma pod tym względem niezwykle silne działanie. Małżonkowie stają się coraz bardziej lubieżni i wyuzdani według oglądanych wzorów. Oporne żony przyuczane przez swoich sakramentalnych małżonków do naśladowania filmowych prostytutek miękną z obawy, że mąż „poszuka sobie innej”, i godzą się na wszystko. Kupuje się gadżety w sex-shopach, żeby jeszcze bardziej „urozmaicić sobie współżycie”, tzn. uczynić je jeszcze bardziej lubieżnym, bo poprzednie bodźce już przestały działać. Święty Paweł pisał, że wstyd mówić o tym, co dzieje się w domach pogan. Dziś wstyd nawet mówić, co się dzieje w niektórych „katolickich” domach. W tych domach, które mają być „domowymi kościołami”, a więc oazami promieniującymi pokojem, miłością i wiarą na coraz bardziej ateizowany otaczający świat… Na dodatek jeszcze to używanie, często w najbardziej poniżający sposób, osoby, która powinna być najbliższa, nazywa się „miłością”, albo też „postępem i nowoczesnością”… Szatan odnosi dzisiaj niezwykle spektakularne sukcesy.

Na zakończenie chciałbym jeszcze raz powrócić do słów Pisma św. Znajduję tam bardzo aktualny apel: „To zatem mówię i zaklinam was w Panu, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie, z ich próżnym myśleniem, umysłem pogrążeni w mroku, obcy dla życia Bożego. (…) Oni to doprowadziwszy siebie do nieczułości sumienia, oddali się rozpuście, popełniając zachłannie wszelkiego rodzaju grzechy nieczyste. Wy zaś nie tak nauczyliście się Chrystusa” (Ef 4, 17-19); „Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała – będziecie żyli” (Rz 8, 13).
O co więc chodzi w tej prymitywnej i wulgarnej kampanii rozbudzania pożądliwości na wszelkie możliwe sposoby i propagowania wszelkiej rozwiązłości na masową skalę? O drobne, banalne sprawy? Bynajmniej! W ostatecznym rozrachunku nie chodzi nawet o małżeńską miłość, udane małżeństwo, satysfakcjonujące współżycie małżeńskie czy szczęśliwą rodzinę. W ostatecznym rozrachunku stawką jest – jak jasno wynika z powyższych słów – życie wieczne.
Jan Bilewicz
Miłujcie się! 4/2010
Za: Fronda

Ten wpis został opublikowany w kategorii Zagrożenia duchowe i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

47 odpowiedzi na „Grzech obrzydliwy w oczach Boga: Pornografia

  1. Maria Magdalena pisze:

    Demony boją się prawdziwych uczniów Chrystusa
    Rozmowa z o. Anzelmem Frączkiem, paulinem, egzorcystą.

    Współcześnie często neguje się osobowe istnienie diabła. Jakie są Ojca prywatne dowody na jego istnienie?

    http://www.fronda.pl/a/egzorcysta-wystrzegaj-sie-zlej-muzyki-i-filmow-pornografii-i-przemocy,55463.html

  2. Paweł pisze:

    MODLITWA DO ŚWIĘTEGO JÓZEFA O UPROSZENIE CNOTY CZYSTOŚCI:
    „O Stróżu i Ojcze dziewic, Józefie święty, którego wiernej straży sama niewinność, Jezus Chrystus i Panna nad pannami, Maryja, powierzoną była, Ciebie przez ten podwójny, najdroższy, Tobie powierzony skarb, przez Jezusa i Maryję proszę i błagam, byś mnie od wszelkiej nieczystości zachował i sprawił, abym myślą nieskalaną, sercem niewinnym i czystym ciałem Jezusowi i Maryi zawsze w jak największej czystości służył. Amen.”

    Przed soborem watykańskim II powyższa modlitwa była hojnie obdarowana odpustami, a mianowicie za każdorazowe jej odmówienie był odpust 3 lat, a za odmówienie jej w marcu lub w którąkolwiek środę roku – odpust 7 lat; natomiast za codzienne odmawianie jej przez miesiąc – był odpust zupełny pod trzema zwykłymi warunkami (czyli: 1. spowiedź lub stan łaski uświęcającej, 2. Komunia święta sakramentalna, 3. odmówienie modlitwy według intencyj Ojca św., takiej jak np. Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo; do zyskania odpustu zupełnego wymaga się ponadto zawsze wykluczenia wszelkiego przywiązania do grzechu, nawet powszedniego). Odpusty te nadali papieże: Pius XI, 18 maja 1936, oraz Pius XII, 10 marca 1941.

    [Źródło informacji o powyższych odpustach: łaciński Brewiarz Rzymski wydany w roku 1961 „BREVIARIUM ROMANUM ex decreto Sacrosancti Concilii tridentini restitutum, Summorum Pontificum cura recognitum” – Editio prima iuxta typicam, Tomus alter, Romae-Turonibus-Parisiis, SUMPTIBUS ET TYPIS MAME, Copyright 1961 by Maison Mame.
    Źródło polskiego tekstu powyższej modlitwy: ks. Tarsycjusz Sinka CM „Nowenna do świętego Józefa” (str. 14), wydanie Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy, Kraków 1992, „za pozwoleniem Władzy Duchownej”.]

  3. Aga pisze:

    https://www.siepomaga.pl/stacilismy-wszystko
    Pilnie potrzebna pomoc dla tej rodziny. Chcą odbudować dom, na który zawaliło się drzewo pozbawiając 8-osobową rodzinę dachu nad głową. W rodzinie ojciec cierpi na nowotwór płuc i jest jedno ciężko chore dziecko

  4. ola pisze:

    …zdradzał, oszukiwał kiedy miałam maleńkie dzieci i potrzebowalam wsparcia… zostawił, odszedł do kochanki, która również zdradzała swojego sakramentalnego męża i go opuściła. Pornografia, prezerwatywy, wyuzdanie… tego nie było w naszym sakramentalnym małżeństwie a jest w jego nowym zwiazku… Dowiedziałam się, że nigdy nie mialam pojęcia, co to prawdziwy sex. Co mam robić? Walczyłam o to małżeństwo. Przebaczyłam. Dochowuję czystości i wierności pomimo rozwodu… jest mi strasznie ciężko…

  5. Lucyna pisze:

    Za współzycie przedmałżeńskie,pornografię często płaci się rozbiciem małżeństwa.Mój syn i jego
    dziewczyna podjęli decyzję o czystości małżeńskiej Matko Boża pomóż im jej dochować.

    • Lucyna pisze:

      Powinno być przdmałżeńskiej.Mnie się to nie udało i zapłaciłam rozpadem małżeństwa. Panie Boże nie każ mojego syna za grzechy moje i męża.Byłam nieszczęśliwa z powodu depresji.Diabeł zaprowadził mnie na zabawę i do czytania horoskopów.Byłam nieszczęśliwa z powodu depresji a popadłam w jeszcze większe zło,utratę czystości. W moim małżeństwie nie było miłości tylko pożądanie. Teraz to widzę wyraźnie. Jedyne co mogę zrobić to namawiać do czystości syna.Boję się o niego,boi się przyszłości,lekarze mówią coś o dystymii.Boję się,że jeśli Pan Bóg przewidział dla niego samotność nie udźwignie tego krzyża. Matko Boża dodaj mu otuchy,weź go w swoją opiekę,oddaję Ci go .Panie Jezu pomóż mu dźwigać krzyż.

    • eska pisze:

      Lucyno, przeczytałam o dystymii na wikipedii i uderzyła mnie zbieżność objawów z objawami niewygaszonego odruchu Moro. Jest to jeden z odruchów pierwotnych u niemowlęcia, który powinien się wygasić do 4-5 miesiąca życia, a jeśli tak się nie stanie, ma to silne przełożenie na emocjonalność człowieka. Tu jest o tym trochę, aczkolwiek nie wszystko: http://wspomaganierozwojudzieci.pl/integracja-odruchow/moro/
      Zachęcam, aby poszukać w swoim otoczeniu terapeuty zajmującego się integracją odruchów – oni mogą zrobić test diagnozujący. Terapia odruchów pierwotnych polega na wykonywaniu prostych ćwiczeń ruchowych, a ma kolosalny wpływ na całokształt funkcjonowania człowieka. Osobiście znam kogoś, kto w ten sposób wygasił Moro metodą Sally Goddard i zmieniło się jego funkcjonowanie emocjonalne, przestał też być aspołeczny i porywczy.
      Tutaj lista terapeutów: http://www.inpp.org.pl/page5.php

      Dodam jeszcze tyle, że zły duch lubi wykorzystywać wszelkie nasze słabości i jest mu obojętne, czy będzie to jakaś dysfunkcja neurologiczna, czy też coś innego. Chętnie się zakotwiczy na czymkolwiek. Jeśli więc jest to kwestia niewygaszonego odruchu, to wszelkie inne próby działań naprawczych mogą być o tyle utrudnione, że wciąż pozostaje „to coś”, to daje złemu możliwość zakotwiczenia się na nowo. Nie jest usunięta przyczyna podatności na określone zachowania.

  6. Admin pisze:

    Egzorcyzm przeciw burzom
    Przy każdym krzyżyku należy uczynić ręką znak Krzyża Św.

    Jezus Chrystus Król Chwały przyszedł w Pokoju.
    + Bóg stał się człowiekiem
    + i Słowo stało się ciałem.
    + Chrystus narodził się z Dziewicy.
    + Chrystus cierpiał.
    + Chrystus został ukrzyżowany.
    + Chrystus umarł.
    + Chrystus powstał z martwych.
    + Chrystus wstąpił do Nieba.
    + Chrystus zwycięża.
    + Chrystus króluje.
    + Chrystus rządzi.
    + Niechaj Chrystus ochroni nas przed wszelkimi burzami i błyskawicami.
    + Chrystus przeszedł przez ich środek w Pokoju,
    + i Słowo stało się Ciałem.
    + Chrystus jest z nami razem z Maryją.
    + Uciekajcie wy, wrogie duchy, ponieważ Lew z pokolenia Judy, z rodu Dawida zwyciężył.
    + Święty Boże!
    + Święty mocny!
    + Święty i Nieśmiertelny!
    + Zmiłuj się nad nami. Amen!

    • Admin pisze:

      Dzięki Ci Boże za dzisiejszy deszcz 🙂

      • Paul pisze:

        Deszcz 😀
        U mnie wczoraj 🙂
        Ech pornografia mam jej dość wszędzie się wciska.Jestem młody ale to nie my jej często szukamy to ona szuka nas i prawie zawsze znajduje 😦
        Wszędzie się wciska ten syf 😦
        Z Bogiem Admini 🙂 fajny chłodek po deszczu 😀

      • Admin pisze:

        Adminka mówi że u niej nie spadło tego lata ani kropli deszczu, sucho jak w popielniku 😦

      • Sylwia pisze:

        Adminie 🙂 a pamiętasz jak napisałam że przeszła nawałnica przez naszą miejscowość i że nasz kawałek oszczędziła ? jakieś pół kilometra wcześniej jak wspomniałam poczyniła szkody , wczoraj rozmawiając z jedną osobą usłyszałam że to była taka trąba która by doszła ale zawróciła z powrotem i poszła w tamtą stronę dalej czynić szkody , gdyby nas dosięgnęła to mogło by być też tak samo .. a teraz wiem bo pomodliłam się w duchu do Św. Antoniego i prosiłam Pana Jezusa o ustanie tej nawałnicy .. deszcz potrzebny bo sucho ale takie zjawisko jest niebezpieczne , chociaż uważam że to wszystko ma jakiś szczególny sens , znak Boży !

        szkoda tylko że wichura mego serca nie mogła się uspokoić .. dopiero podczas pobytu w Sanktuarium zyskałam spokój ..

  7. Admin pisze:

    Andrzej Duda o swoim kapelanie: Będzie doskonałym duchowym przewodnikiem w wielkim dziele naprawy Rzeczypospolitej

    – Celem mojej prezydentury jest odbudowa wspólnoty Polaków. Ksiądz Zbigniew Kras swoją duszpasterską posługą i pracą na rzecz lokalnej wspólnoty mieszkańców pokazał, że będzie doskonałym duchowym przewodnikiem w wielkim dziele naprawy Rzeczypospolitej.- pisze prezydent Andrzej Duda w liście do ks. proboszca Zbigniewa Krasa oraz parafian z Lipnicy Murowanej.

    Wielebny Ksiądz Proboszcz Zbigniew Kras
    Parafianie z Lipnicy Murowanej

    Czcigodny Księże Kapelanie,
    Szanowni Państwo,

    zwróciłem się do Księdza Proboszcza, żeby towarzyszył mojej służbie dla Rzeczpospolitej, którą rozpoczynam właśnie w Pałacu Prezydenckim, ponieważ wiem, jak dobrze rozumie Ksiądz znaczenie słów wspólnota i solidarność. Wyrażam wielką wdzięczność Księdzu, że zgodził się pełnić posługę Kapelana Prezydenta Rzeczypospolitej.

    Chcę również podziękować Państwu, mieszkańcom Lipnicy Murowanej, za to, że ze zrozumieniem przyjęliście decyzję swojego duszpasterza. Wiem, że to była trudna decyzja dla Księdza Proboszcza, który nie tylko od lat jest związany z Lipnicą Murowaną, ale przede wszystkim pełni rolę prawdziwego autorytetu dla Was współtworzących lokalną społeczność. To również trudna chwila dla całej parafialnej wspólnoty, która wraz z przenosinami oddanego duszpasterza do Warszawy traci swojego kapłana, przyjaciela i kustosza skarbów narodowej kultury.

    Celem mojej prezydentury jest odbudowa wspólnoty Polaków. Ksiądz Zbigniew Kras swoją duszpasterską posługą i pracą na rzecz lokalnej wspólnoty mieszkańców pokazał, że będzie doskonałym duchowym przewodnikiem w wielkim dziele naprawy Rzeczypospolitej. Ziemia lipnicka jest bogata swoją historią i tradycją. To z Waszej społeczności wyszedł kiedyś święty Szymon, z tą ziemią związana jest św. siostra Urszula Ledóchowska. Niech dzisiaj patronują i wspierają Waszego duszpasterza w dalszej pracy dla Kościoła i Ojczyzny.

    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
    Andrzej Duda

    Ks. Zbigniew Kras w rozmowie z Faktem przyznał szczerze, że decyzja prezydenta Andrzeja Dudy była dla niego wielkim zaskoczeniem.
    „Kiedy Andrzej Duda osobiście zadzwonił do niego z propozycją, zdziwiony ks. Zbigniew Kras odesłał go do biskupa. – A on wyraził zgodę – mówi ksiądz i przyznaje szczerze, że nie wie, dlaczego prezydent wybrał właśnie jego.” – pisał „Fakt”.
    Prawdopodobnie dlatego, że Andrzej Duda ma rodzinę w pobliskim Starym Sączu i nieraz uczestniczył w odprawianej przez proboszcza Mszy w Lipnicy.

    – Zdarzyło się nam pogadać prywatnie kilka razy – mówi ks. Kras. Nie zamierza też prezydentowi doradzać w sprawach rządzenia.

    – Ale będę go spowiadał, więc to też jakiś rodzaj rozmowy czy porady – zaznacza.
    Ks. Kras od 16 lat jest proboszczem w Lipnicy, a parafianie mocno go chwalą. „Nikomu nie odmawia pomocy. Nawet jeśli jest to kwestia związana z papierkową robotą. Ma ogromny szacunek ludzi” – mówią.
    W ogłoszeniach poprosił parafian, by na pożegnanie nie dawali mu kwiatów czy prezentów. Postawi puszkę na datki dla chorej małej Justynki Klimek, która potrzebuje pieniędzy na protezę ręki. http://www.fronda.pl/a/andrzej-duda-o-swoim-kapelanie-bedzie-doskonalym-duchowym-przewodnikiem-w-wielkim-dziele-naprawy-rzeczypospolitej,55525.html

  8. Anna pisze:

    Dzisiaj 24 rocznica mego ślubu. Ból, smutek, żal i inne złe myśli. Mąż ma 19 lat młodszą kochankę z którą spędza każdą wolną chwilę. Okłamał mnie, że z nią zerwał. MIeszkamy razem ale nie odzywa się ani do mnie, ani do dzieci. Pije alkohol, ogląda filmy pornograficzne, nic co dotyczy domu i rodziny nie interesuje go. Mówi, że złożył pozew, że mnie nie kocha. To trwa już ponad rok.Wszystko co przysiegał zniszczył, próbuję odnaleźć równowagę ale w takim dniu jak dziś czuję tylko smutek i rozpacz, nawet nie potrafię już się modlić. Proszę o chociaz krótką modlitwę abym mogła być dzielna i potrafiła to przetraać, bo moja dusza jest obolała.

    • Sylwia pisze:

      Anno a może spróbuj odmawiać nowennę Pompejańską ? wiesz tu jest ciekawe świadectwo które znalazłam https://www.youtube.com/watch?v=LZRg68C7b6g będę pamiętać o tobie w modlitwie !
      Wiem że ci ciężko ale nie poddawaj się trwaj w modlitwie , wygląda na to że mąż jest zniewolony przez oglądanie takich filmów i że szuka uciechy w ten sposób u innej kobiety..

      ..A jeżeli chodzi i samą pornografię to okropność ciężko z tego wyjść , ciężko przestać o tym myśleć i czasem dochodzi do tego że człowiek nie zdaje sobie sprawy że to co ogląda jest złe .. człowiek zostaje uśpiony i szuka zaspokojenia , nie widzi że krzywdzi innych a przede wszystkim samego siebie .. Człowiek taki ma opaskę na oczach którą ktoś zaciska , dzięki temu człowiek popada w uzależnienie ale też i nie widzi samego sedna zła w tym .
      Potrzeba wielkiej siły woli by wyjść z tego ,potrzeba zawierzenia Jezusowi i Maryi . Potrzeba zmiany życia o 180 stopni . I ważna kwestia nie poddawać się zajmować myśli czymś innym , tak to jest trudne i bolesne czasami doświadczenie .Bo każdy upadek powoduje że ciężko się nam podnieść , czasami mamy do czynienia z Pychą przez którą człowiekowi się wydajne że nie upadniemy więcej że mamy to za sobą .. a tak nie jest .. potrzeba walki i siły . Potrzeba motywacji jaką jest Jezus !

    • Maggie pisze:

      @Anna: Jezu, Maryjo, Józefie ratujcie dusze, pocieszcie Anne.
      +++

      • Maggie pisze:

        Smutek uzasadniony, a złe mysli, wiesz kto nasuwa, chcac z Twego poniżenia i bolu, ktore mozesz codziennie ofiarowywac Jezusowi, ten „ktoś” chce wykrzesać .. zazdrość.

        Rozumie Ciebie doskonale. Nie jestes pierwsza i niestety(!) ostatnia zdradzana żona.
        Jezu, Maryjo, Józefie kocham Was, ufam Wam, ratujcie dusze.

  9. Anna pisze:

    Dziękuję Sylwio za wsparcie. NP nie jest mi obca, zmówilłam już 4, nawet gdy skonczyłam ostatnią to mąż powiedział, że z kochanką zrywa ale później okazalo się , że kłamał. Ona później do mnie beszczelna dzwoniła też kłamiąc, że to ona z nim zerwała. Wiem na pewno, że nadal się spotykają, każdy wolny czas z nią spędza, mimo że ona mieszka 50 km dalej, nie zal mu pieniędzy na nią, na benzynę, dobre kawiarnie, restauracje, szpanuje przed nią bo ma duży samochód, pieniądze. Nawet juz nie ukrywa, że do niej jedzie.Dzieci się dla niego nie liczą, w ogóle do nich się nie odzywa a gdy jest w domu to zamyka się na klucz w pokoju i oglada porno i pije piwo. Ja w desperacji zadzwonilam do matki tej kobiety, która jest w wieku męża aby wiedziała co córka wyprawia a ta powiedziała mi ze trzeba było sobie męża pilnować i obrażała mnie. Cały czas się gorąco modlilam ale ostatnio czuję się zupełnie bezsilna, wypalona i już nie potrafię. Odnośnie świadectwa, to widziałam ale ja już tracę nadzieję i nie wiem co dalej robić, czekam na pozew, będę musiała się wtedy bronić i walczyć o zabezpieczenie swoje i dzieci ale to tak strasznie boli, bo ja ze swojej strony dochowalam wszystkiego tego co ślubowałam, czuję się oszukana do szpiku kości, wykorzystana i potraktowana jak stare kapcie, które wyrzuca się gdy się zniszczą. Jeszcze raz dziękuję za modlitwę, bo szczególnie dzisiaj jest mi bardzo potrzebna, bo pamietam ślub jakby był wczoraj i to co było i to co jest dobija i trudno się podnieść.

    • Sylwia pisze:

      Anno , cieszę się ze znasz NP ale nie ustawaj w tej modlitwie czasem trzeba odmówić wiele nowenn .. my nie wiemy jaki Pan Bóg ma plan .. A może daj na mszę za Męża o jego opamiętanie ?
      Rozumem twój ból choć nie doświadczyłam tego , wydaje mi się że twój mąż popadł całkiem w szpony tamtej kobiety i w pornografię która zamknęła mu oczy ( wiem jak ciężkie to uzależnienie , wiem to sama z własnego doświadczenia , dopiero modlitwa uwolnienia przyniosła mi ulgę i patrzenie na to inaczej ) . Jeżeli twój mąż cię traktuje w ten sposób to walcz dla dzieci , bo one widzą co się dzieje i czują jak ich własny tata jest pogubiony . Wiem co czujesz ślubowałaś mu przed Bogiem , liczyłaś na to że wasze życie będzie inne .. to smutne ale czasem trzeba też walczyć , walcz dla dobra dzieci , dla dobra siebie samej , nie tylko sprawą w sądzie ale i modlitwą .. Nie wiem czy słyszałaś o wspólnocie trudnych małżeństw http://sychar.org/ może tam znajdziesz jakieś wsparcie ? nie jesteś sama ! masz nas !

    • Maggie pisze:

      Anno, spróbuj sie przełamać i zacznij sie modlic rowniez za ta kobiete, nie tylko za meza.
      Jezu, Ty sie tym zajmij!

      • Maggie pisze:

        Kochana Anno, na Twoim miejscu nie wysluchiwalabym inwektyw od jej mamuśki. Mysle, że w takim wypadku dobrze skwitowac: pomodle i za panią, bo jaka mać … taka nać i odłożyć słuchawkę – no ale to juz musztarda po obiedzie i nie masz co sie z nia wiecej kontaktować. Wiesz z kim masz do czynienia i nie dotykaj, bo sie pobrudzisz, a odor długo sie bedzie wlokł.

        Tu przydałby sie, dla pokrzepienia Twego serca (jest gdzies na WOWIT), jako przykład wytrwalosci … ten wiersz o matce modlacej sie za syna. Syna, ktory nawrocil sie … widzac ja na marach i jej zranione palce oraz wytarty dziesiątek Rozanca, ktory jemu poświęcała całymi latami.

        Wytrwałość, ofiarowanie swego cierpienia i poniżenia w duchu przebaczenia .. moze(!!!) zmienic wszystko … szybciej niz sie to wydaje … ale wlasnie WAZNYM jest: aby NIE dac sie wypalic/zobojetniec, bo poddanie sie Woli Bozej w czasie modlitwy nie ma NIC wspolnego z zobojetnieniem. Nie mysle, abys chciała aby ojciec Twoich dzieci trafił do piekła … więc cokolwiek sie stanie, modl sie – nie trac nadziei.

        Moja mama, jak wierna Penelopa, przyjelaby zawsze mego ojca, nawet po rozwodzie, a kiedy dotarła wieść o jego smierci (ok 10 lat po rozwodzie), padła na kolana i gorąco sie modliła za niego. Przebaczylam jego „żonie” (umarła na raka – byla młodsza od mojej mamy). Dopiero niedawno zdałam sobie sprawe, ze chcac zbawienia dla mego ojca, musze i ta kobiete włączyć do modlitw … bo jest to koniecznym dla pełnego przebaczenia grzechu.

        Jezu, Ty sie tym zajmij.

        • wobroniewiary pisze:

          Maggie dla Ciebie 🙂

          W małej izdebce, tuż obok łóżka,
          Z różańcem w ręku klęczy staruszka
          Czemuż to babciu mówisz pacierze?
          Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

          Wierzę, że te małe paciorki z dębiny
          Moc mają ogromną, odpuszczają winy
          Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy
          Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

          Pierwsza dziesiątka jest za papieża
          Niech nami kieruje, Bogu powierza.
          Druga w intencji całego Kościoła
          Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

          Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie
          A może w czyśćcu, lub większej potrzebie
          Czwartą odmawiam w intencji syna…
          Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

          Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu
          Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu
          Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości
          Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

          Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny
          Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny
          I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga
          Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

          Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,
          Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,
          Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu
          Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

          Awantury, alkohol, płacz i siniaki
          Czemu swym dzieciom los zgotował taki?
          Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,
          Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

          Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,
          Bogu polecam swych wnucząt udręki,
          Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,
          Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

          „Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie
          Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.
          Na nic te posty i twoje modły,
          Bo los już taki musi być podły.”

          Płacze staruszka, drżą wątłe ramiona.
          Wie, że jest chora, niedługo skona.
          Co będzie z synem, z jego rodziną?
          Czy znajdą drogę prawdziwą, jedyną?

          I zmarła nieboga. Wezwano syna
          Ten twardo powiedział – nie moja to wina.
          Lecz widząc w trumnie matki swej trupa,
          Poczuł jak mu pęka na sercu skorupa.

          Zobaczył różaniec swej zmarłej matki,
          W miejscu czwartej dziesiątki zupełnie gładki.
          Nie ma paciorków – patrzy i nie wierzy,
          Palcami starte od milionów pacierzy.

          Tylko piąta dziesiątka była jak nowa,
          Przypomniał swe kpiące o niej słowa.
          Na palcach zobaczył od łańcuszka rany,
          Wybacz mi – krzyknął – Boże mój kochany!

          Ożyło w końcu syna sumienie,
          Przysięgam ci matko, że ja się zmienię.
          Całował zimne swej matki dłonie,
          Twarz łzami zoraną i siwe skronie.

          Rzucił nałogi, oddał się Bogu,
          Szczęście gościło w ich domu progu.
          I codziennie wieczorem, całą rodziną,
          Różaniec mówili za matki przyczyną..”
          Autor : Jacek Daniluk

      • Maggie pisze:

        Bog zapłać i dziele sie tym wierszem z Ola, Anna i wszystkimi, ktorym jest smutno lub maja problemy jakiejkolwiek natury.

        Niepokalana Mateczka ma niezwykła moc, skruszyla glowe węża, ufajmy Jej i z Nia uwielbiajmy Pana Boga, w kazdej chwili, w kazdym doświadczeniu.

        Jezus jest Panem!

  10. Wojtek pisze:

    Ja przez ten syf chciałem popełnić samobójstwo i walczę wciąż. Wybaczcie za wyrażenie, ale czułem się jak szmata do podłogi, tylko taka już nic kompletnie nie warta. To jest najgorszy nałóg, prześladuje wszędzie, gdzie by się nie wyszło czasem, błoto, brud, ohyda.

    Ja wciąż upadam, ale pomimo to szkoda mi tych wszystkich osób które w tych filmach grają. Męczy żeby obejrzeć ale kiedy już oglądam i widzę jak te osoby upadają i widzę w głowie spojrzenie Jezusa ze łzami w oczach. Dlaczego ten świat musi taki być. Niestety to przez takich jak ja którzy wciąż oglądają takie filmy, biznes prosperuje. Z jednej strony mi szkoda tych osób a z drugiej wciąż coś ciągnie żeby spojrzeć. Rzuciłem palenie, przestałem pić, ale tego ohydztwa nie mogę się pozbyć, czasem aż gniew i łzy w oczy wchodzą bo to się nie chce skończyć.
    To jest jak skoczyć do wody nie umiejąc pływać i topić się co chwila wynurzasz twarz żeby zaczerpnąć oddechu ale po chwili znów idziesz na dno i się dusisz.

    • AKSORZ pisze:

      Wojtek nie łam się. Ja od dzieciaka żyłem pogrążony po uszy w pornografii i masturbacji. Obecnie od kilku lat poważnie z tym walczę. Upadki to normalka wszystko po to żebyś popadł w rozpacz , a rozpacz nie pochodzi od Boga. Jeżeli mogę ci jakoś pomóc , a mam duży bagaż doświadczeń z tym syfem, to napisz pod aksorz000@gmail.com.

      Z Bogiem

      • Sylwia pisze:

        AKSORZ, masz racje upadki nigdy nie są od Boga to jest działanie złego on człowiekowi daje poczucie tej beznadziejności , poczucie niskiej wartości i wszelkich problemów z samooceną a w dodatku może człowieka zaprowadzić na skraj bezsensowności . Rozpacz o której piszesz jest działaniem złego jako odepchnięcie nas od Boga , ale czasem ta rozpacz się przyczynia do tego że my zdajemy sobie sprawę że upadliśmy i wracamy do Boga z powrotem , choć nie zawsze tak jest , dużo zależy od nas samych , od naszej wolnej woli i od tego czy pochwycimy rękę Boga czy dalej nie będziemy robić nic i brnąć ..

  11. Ania pisze:

    „Tam, gdzie wzrasta pożądanie, tam też słabnie miłość, a zewnętrznym i najbardziej dostrzegalnym tego owocem jest obecnie wzrost liczby zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową, ciąży nastolatek, zdrad małżeńskich, rozwodów, matek samotnie wychowujących dzieci, aborcji itp.”

    Jestem Mamą samotnie wychowującą Dziecko, wierzącą. Moja samotnosć nie jest konsekwencją i nie ma nic wspólnego z tym, co Panstwo piszą. Zabolało.

    • Maggie pisze:

      Aniu, nie wiem o co Tobie chodzi. Jesli sie nie myle, to nieopatrznie przyjęłaś to stwierdzenie do siebie.

      Nie mysle, ze rzucasz sie w „odmęty” fizycznosci, tak jak na np kawałek tortu, nie bacząc na nic innego .. jak tylko i wyłącznie na zaspokojenie apetytu, by wchodzić do coraz innej kawiarenki i zajadajac sie coraz to innymi tortami, porównując ich smak etc. i .. tylko dlatego, ze sie tak zachciewa deseru.

      O teologii ciała nauczał św.JPII – kobietą i mężczyzna ich stworzył. Ludzie zapominaja i wykoslawiaja pewne pojecia, odnoszące sie do istoty stworzenia czlowieka.

      Chyba mój obrazowy opis, na temat łaknienia i pożądliwosci przekonał Ciebie, że nie ma sie o co obruszać i że nie ma w tym nic obrażliwego i nikt Ciebie tu nie osądza.

    • Sylwia pisze:

      Aniu ale co cię konkretnie zabolało to że ktoś jest samotny ? cóż każdy z nas wybiera sobie drogę czasem taka samotność jest lepszą od tego życia z osobą która dręczy , ale do puki człowiek ma szanse walczyć nie może się poddawać .. nie wiem i nie rozumiem co cię Aniu mogło zaboleć?

  12. Sylwia pisze:

    Wojtku nie zrażam się tym jakiego określenia użyłeś bo to prawda , człowiek się tak czuje , ja tak samo się czułam .. Mnie też szkoda tych ludzi i pewnie każdemu z nas bo idą na zatracenie na zgubę ,ale tak działa zły ! Ja mogę powiedzieć ,że czasem też zdarza mi się upaść ale teraz nauczyłam się z tym walczyć .Choć nie mówię że wygrałam, bo obiecać sobie że coś się zrobi to tak jak by rzucić słowo na wiatr . My ludzie z natury jesteśmy naszpikowani pychą bo się nam wydaje że nie uczynimy nigdy „tego czegoś ” zarzekamy się że nigdy – a zły to wykorzysta i obróci przeciw nam .. Ja zrozumiałam to po jakimś czasie . Ale na chwilę obecną mogę powiedzieć że nie oglądam i uciekam od tej pokusy po przez ciche wołanie w sercu Jezu Ratuj , Maryjo Pomóż ! i wiesz to działa . Kiedyś siedząc wieczorem przy kompie odczułam dziwną pokusę ( podniecenie i chęć zobaczenia sobie.. ) ale wiesz zaczęłam tak wołać i walczyłam z tym przez jakieś pół godz. odstawiłam kompa , pochodziłam po pokoju pomodliłam się i znikło 🙂 . Więc jestem po stronie walki i znalazłam swój sposób . Mogę powiedzieć że Jezus dał mi pewną łaskę i pokazał coś co wstrząsnęło mną do głębi , nie mogę napisać ale wiem że to było od Niego . Jezus jest Panem !
    Także Wojtku nie trzeba się poddawać , zły walczy o Ciebie i podsuwa ci to świństwo a ty musisz znaleźć taktykę walki . Czyli modlitwa i zajęcie myśli czymś innym gdy nachodzi cię pokusa , nie jest to łatwe ale jest do zrobienia . Poza tym módl się prosząc o łaskę dla Ciebie o uwolnienie od tego co ci dokucza . A zobaczysz Pan da ci siłę do walki , da ci łaskę spojrzenia na to z innej perspektywy . Samo to że czujesz / czułeś się brudny i że umiesz powstawać zostawiając wszystko w konfesjonale i Bogu to już jest część zwycięstwa !

    • Wojtek pisze:

      To jest tak, że potrafię i miesiąc wytrzymać nawet jeśli mnie męczy czasami całymi dniami i gdy upadam wtedy to ze zmęczenia. Ale wiem że jeśli upadnę raz to przez kolejnych kilka dni będę jak marionetka i będę upadał prawie codziennie zanim znowu nie wywalczę trochę siły by znowu walczyć przez kilka tygodni w czystości. Ale boli mnie to, że gdy upadam po tym pierwszym razie to już nie z bezsilności ale z własnej woli zanim uda mi się znowu uspokoić i ogarnąć sytuację. Te upadki bolą tak bardzo bo są z premedytacją i bolą bardziej niż kiedyś (pomimo że wtedy upadałem nawet codziennie przez wiele miesięcy a teraz raz na jakiś czas), bo teraz wiem ile już łask otrzymałem do obrony. Wtedy o nich nie wiedziałem, wszystko źle interpretowałem i byłem błądzącym po omacku. Teraz mam już bardzo jasny ogląd na sytuację i dobrze wiem, że biorę kij do ręki i biję Chrystusa po plecach a On płacze i się uśmiecha taką łagodną miną i mówi nie martw się wszystko będzie dobrze i jak mam się wtedy czuć jak ja na to spojrzenie pełne miłości biję Go tym kijem w twarz. Tak ja to widzę w swoich myślach, jestem niestały, niewdzięczny, tak nie postępuję ktoś kto mówi Chrystusowi, że Go kocha. Wiara bez uczynków jest sucha.

      • AKSORZ pisze:

        Wojtek tak jak pisałem , walczę z tym od kilku lat. Musisz wiedzieć że jet to UZALEŻNIENIE – NAŁÓG od pornografii i masturbacji. To o czym mówisz to wpadanie w korkociąg grzechu tak samo jak alkoholicy. Jak zacznie pić po przerwie to od jednego kieliszka kończy na tygodniowym melanżu. Wiem bo mój ojciec był alkoholikiem więc wiem jakie są etapy i konsekwencje tej choroby. Pocieszę cię – wytrzymujesz miesiąc – JESTEŚ GOŚĆ – SZACUN. Ja wytrzymuję tydzień – MAX. I chociażbym krzyczał drapał latał skakał to nic nie pomaga. Nie ma żadnej uniwersalnej modlitwy , ani sposobu żeby wytrzymać dłużej. Jedynie codzienne zawierzanie się Bożemu miłosierdziu , krwi Chrystusa i oddawanie się mu przez ręce Maryi daje NADZIEJĘ i trzyma przy życiu. Przeczytaj sobie to:

        Rz. 5
        1 Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, 2 dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. 3 Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, 4 a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję. 5 A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. ” – Jesteśmy w ucisku który nas hartuje – umacnia pomimo że jest dla nas nie do zniesienia i ponad nasze siły – postaraj się myśleć o tym w tych kategoriach

        Jeszcze to: Rz 7
        14 Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. 15 Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię. 16 Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre. 17 A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech.18 Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. 19 Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. 20 Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. 21 A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. 22 Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. 23 W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. 24 Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! – Zobacz św.Paweł przyznaje się do upadłej natury , że nie daje rady czynić dobra i chociaż ma tego świadomość zdarza mu się źle czynić. Tak samo ja i ty chociaż wiemy że źle czynimy i ranimy Chrystusa , siebie i innych przez ten grzech ponieważ jesteśmy „zaprzedani w niewolę grzechu” – ZNIEWOLENI – to tak jak św.Paweł na końcu mówi. „Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!: – Czyli choć to po ludzku bez sensu trzeba dziękować za każde doświadczenie które prowadzi do Chrysusa. Tylko nie zrozum mnie źle że piszę że nieczystość jest dobra – jest zła i trzeba z nią walczyć ale jest jakby zarazem narzędziem do pełniejszej relacji z Chrystusem.

        Wojetek wiem że to … po ludzku głupie i trudne ale dziękuj Chrystusowi ! Dziękuj w tej nędzy grzechu za to że poprzez to trudne doświadczenie pokazuje ci obszary w twoim życiu które wymagają uzdrowienia. ZAWZSE idź do spowiedzi chociażby miałbyś chodzić dwa razy w tygodniu. Nie pójdziesz to zły cię dobije. Znajdź stałego spowiednika oraz wspólnotę bo sam absolutnie nie dasz rady – to takie ogólniki. Jeżeli chcesz to pisz aksorz000@gmail.com bo to co napisałem to ogólne podstawy walki z nieczystością.

  13. Maria Magdalena pisze:

    Dlaczego jesteśmy podatni na bodźce seksualne?

  14. Maria Magdalena pisze:

    Cuda na porodówce
    O żonie Dorocie, dwóch bibliach i pokorze z dr. Przemysławem Binkiewiczem

    Barbara Gruszka-Zych: Moja znajoma przyszła do Pana Doktora zrozpaczona, że jest w nieplanowanej ciąży z trzecim dzieckiem. A Pan jej na to: „Ja mam ich ośmioro”. To ją postawiło do pionu.

    Przemysław Binkiewicz: Przykład własnej rodziny jest dobry, bo uświadamia pacjentce, że trudno martwić się drugim czy trzecim dzieckiem w starciu z taką gromadką, jaką mam, i w połączeniu z wykonywanym przeze mnie zawodem.

    Planujecie kolejne dziecko?

    Jesteśmy zawsze otwarci na życie. Mamy trzech synów i pięć córek. I jeszcze dwoje dzieci mamy w niebie. Najstarsza córka za kilka dni kończy 21 lat, najmłodsza ma 3 latka. Dzieci to wielki dar Pana Boga. Każde z nich wnosi w nasze życie jakąś wyjątkową wartość.
    http://gosc.pl/doc/2588945.Cuda-na-porodowce

  15. [_____++++_____] pisze:

    Dzisiaj mija ósma rocznica od śmierci mojej żony. Nie dbałem o nią, nie sanowałem. Zdradzałem, a ona tak bardzo mnie kochała, pomimo że wiedziała że ją zdradzam. Piłem, biłem, i nie wierzyłem. Ona pokazała mi prawdę o Jezusie. Jak zaczęło się wszystko układać, to umarła. Nie wiedziałem że była chora. Na szczęście mam dzieci, i mam dla kogo żyć, i kogo kochać.

  16. Anonim pisze:

    Witajcie!
    Chciałbym się podzielić wielką łaską jaką doświadczyłem w dniu dzisiejszym.
    Bóg dał mi do zrozumienia, że na poważnie bierze to co do niego mówimy.
    Uległem pokusie, poszukania sobie Pani do towarzystwa przez internet, na znanej stronie, po czym rozmyśliłem się następnie oglądnąłem sobie film pornograficzny. Tylko oglądałem. Kiedy jednak skończyłem od razu zacząłem szukać ucieczki w Bogu, żałując za to że uległem tej pokusie, nasycając się widokiem kopulującej pary. W trakcie modlitwy żałowałem za grzechy, prosząc o łaskę żalu doskonałego, obiecując że wyznam ten grzech przy najbliższej okazji. I tak minął dzień, na godzinę 18 poszedłem na Mszę Święta, jakoś zapomniałem o tym co obiecałem i myśląc sobie, że może wystarczy spowiedź powszechna, poszedłem do komunii. Po Mszy Świętej, wracając do domu mijałem grupkę pijaków, kiedy się zbliżałem usłyszałem głos mówiący przez jednego z nich, mniej więcej coś takiego: ziomuś co kur..y szukasz? I w tym momencie przypomniał mi się nie wyznany grzech! Szybko wróciłem do kościoła i wyspowiadałem się. Po spowiedzi wracając znowu minąłem tych pijaczków, a kiedy ich mijałem: jeden z nich zmierzył mnie prześmiewczym wzrokiem nic nie mówiąc, tylko usłyszałem jaki inny pijak mówił do tego: Mieciu nic nie mówisz?
    Wtedy zrozumiałem, że nic nie mówi, bo nie ma już z czego mnie oskarżyć!
    Chwała Panu za tą łaskę!

  17. Anna pisze:

    Sylwio, Maggie, Adminko, dziękuję za wiersz, bardzo piękny i wzruszający. Dziękuję , że w tym tak dla mnie trudnym dniu mogłam podzielić się moimi emocjami, jest mi lżej. Bóg zapłać!

  18. ola pisze:

    Dziękuję za wsparcie modlitewne, dobre słowa i świadectwa. Każdy człowiek jest cenny w oczach Pana! Stworzył go z miłości i na obraz i podobieństwo swoje… To grzech powoduje, że dusza gnije i zatruwa innych szczególnie najbliższych i najkochanszych… PYCHA! Zła królowa wszystkich grzechów! Boże daj mi serce czyste! Bym mogła nawet zamkniętymi oczami oddzielić dobro od zła… bym mogła wyjść oknem, które mi uchyliłes nie depczac Twoich przykazań Boże! ks. Jan Twardowski

    Nie płacz w liście

    Nie płacz w liście
    nie pisz, że los Ciebie kopnął
    nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
    Kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno
    Odetchnij, popatrz
    Spadają z obłoków
    małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
    a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
    i zapomnij, że jesteś, kiedy mówisz, że kochasz

  19. robert pisze:

    Wojtek ja z tym g..m miałem problem przez prawie 30 lat ,tak nie 3 nie 13 ale 30 lat.Ciągnie mnie do tego czasami straszliwie ale miłość do Boga to rozwala.Kocham i tego nie zrobię dla tej miłości.Teraz patrzę na żonę na inne kobiety jak na dzieci samego BOGA.To zmienia wszystko.Oddaj Jemu swoją seksualność to co On z tym zrobi to nie uwierzysz.Zaufaj PANU.

  20. Pingback: Grzech obrzydliwy w oczach Boga: Pornografia | Serce Jezusa

  21. robert pisze:

    Nie lękajcie się. Pornografia prowadzi do większej wiary 🙂
    http://www.inde…. (edycja)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s