Święta Moniko – módl się za nami!

Modlitwa o nawrócenie męża

Święta Moniko, dzięki swojej cierpliwości i modlitwom wyprosiłaś u Boga nawrócenie swego męża i łaskę życia z nim w pokoju.
Proszę Cię, wyproś dla mnie i mojego męża błogosławieństwo Boże, aby również w naszym domu zapanowały prawdziwa harmonia i pokój i aby wszyscy członkowie naszej rodziny mogli osiągnąć kiedyś życie wieczne. Amen.

Modlitwa o nawrócenie dziecka

Zwracam się do Ciebie, św. Moniko, wspaniały wzorze wysłuchanej modlitwy za dziecko, o pomoc i radę. W Twoje kochające ramiona oddaję moje dziecko (dzieci)……, aby dzięki Twemu potężnemu wstawiennictwu mogło(-y) ono(-e) otrzymać łaskę szczerego i prawdziwego nawrócenia do Chrystusa, naszego Pana. Proszę Cię również pokornie, abyś wyprosiła mi u Pana ducha takiej samej wytrwałej i nieustannej modlitwy, jakiego udzielił On Tobie. Proszę o to przez Chrystusa, naszego Pana. Amen.

Modlitwa żony i matki

Boże, Ty, który dostrzegłeś szczere łzy i błagania św. Moniki i odpowiedziałeś na jej modlitwy nawróceniem jej męża i syna, udziel mi łaski, abym i ja potrafiła modlić się do Ciebie z takim samym szczerym zapałem i abym wyprosiła, tak jak ona, zbawienie własnej duszy oraz tych bliskich mi osób, za które jestem odpowiedzialna. Przez Chrystusa, naszego Pana, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego. Amen

*******
Święta Monika 

Nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo mnie kochała – pisał po latach jej syn (św. Augustyn), nad którym wylała morze łez.

Matka - św. Monika

Święta Monika (332–387) nie miała łatwego życia. Wydano ją młodo za poganina, który okazał się niewiernym mężem i człowiekiem skorym do gniewu. Dodatkowym krzyżem stała się wrogo nastawiona teściowa. Cierpliwością i mądrością Monika potrafiła okiełznać temperament męża i zjednać przychylność teściowej. Doprowadziła do nawrócenia męża, który tuż przed śmiercią przyjął chrzest. Pozostała do końca życia wdową pochłoniętą troską o dzieci. Miała ich troje: syna Nawigiusza, córkę, której imienia nie znamy, oraz syna Augustyna. Ten ostatni przysporzył jej najwięcej zmartwień, ale to on wystawił jej w swoich „Wyznaniach” najpiękniejszy pomnik.

Młody Augustyn szukał prawdy w sektach i modnych filozoficznych trendach, a doczesnego szczęścia w konkubinacie. Matka cierpiała. Łzy zamieniała w modlitwę. Augustyn wspomina chwilę, kiedy dopadła go ciężka choroba. Nawet w niebezpieczeństwie śmierci nie poprosił o chrzest. Sam ocenia siebie po latach, że zachował się jak błazen. Wyznaje, że ocaliła go miłość matki. „Gdybym umarł w tym stanie, serce mojej matki już by nigdy nie przestało krwawić po takim ciosie. Nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo mnie kochała i o ile bardziej cierpiała, rodząc mnie do życia duchowego, niż wtedy, gdy mnie wydawała na świat. Czyżbyś Ty, Boże, hojny w miłosierdziu, mógł wzgardzić sercem skruszonym i upokorzonym wdowy cnotliwej i rozważnej?

Św. Augustyn z matką, św. MonikąCzy mogłeś wzgardzić jej łzami, czy mogłeś nie wysłuchać jej modlitw, w których błagała Cię nie o srebro i złoto, nie o jakiekolwiek dobra zmienne i przemijające, lecz o zbawienie duszy swego syna? Z Twojej przecież łaski była taka, jaka była. Nie mogłeś jej Panie odmówić pomocy”.

Niepokój Moniki był tak wielki, że opuściła rodzinne wybrzeże północnej Afryki i podążyła za synem do Mediolanu i Rzymu. Zastała go już w pół drogi do nawrócenia, w stanie ogólnego zwątpienia. Augustyn wspomina: „Matka powiedziała mi – z największym spokojem, z taką pogodą, jaką daje zupełna ufność – iż wierzy, że zanim odejdzie z tego świata, ujrzy mnie wierzącym katolikiem. Tyle do mnie rzekła. Do Ciebie zaś, który zdrojem jesteś miłosierdzia, jeszcze goręcej się modliła, płacząc, prosiła, abyś jak najrychlej wspomógł mnie i rozświetlił moje ciemności Twoim światłem”.

Monika doczekała się spełnienia swych modlitw. Doprowadziła do rozstania z kobietą, z którą Augustyn żył w nielegalnym związku i zatroszczyła się nawet o odpowiednią kandydatkę na żonę. Nie przypuszczała, że syn po nawróceniu zostanie kapłanem. Zmarła krótko po chrzcie Augustyna. W Ostii, gdzie czekała na statek powrotny do Afryki, przeżyła chwilę szczęścia, spełnienia. To jedna z najpiękniejszych kart „Wyznań”. Matka i syn, oparci o okno, patrząc na domowy ogród, rozmawiają długo ze sobą, jak się okazało po raz ostatni. Mówią o przebytej drodze i o szczęściu, którym jest Bóg. „W tęsknocie otwarliśmy nasze serca dla niebiańskiego strumienia płynącego z Twojego zdroju, zdroju życia, które u Ciebie jest…”.

Wielka jest siła miłości matki.
Za: kliknij

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Modlitwa, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

47 odpowiedzi na „Święta Moniko – módl się za nami!

  1. Paweł pisze:

    Za przyczyną św. Augustyna i pozostałych siedmiu Wielkich Doktorów Kościoła módlmy się, aby dla Kościoła nastały lepsze czasy (takie jak IV-V wiek, zwany epoką „Chrześcijańskiego Władania” i Złotym Wiekiem teologii Ojców Kościoła, kiedy to odbyły się 4 pierwsze Sobory, uznawane do dziś nie tylko przez katolików, lecz także przez prawosławnych, a nawet częściowo przez protestantów):

    1. Czterech Wielkich Doktorów Wschodu:
    a) Święty Atanazy, obrońco boskości Chrystusa w czasach Soboru Nicejskiego, módl się za nami. b) Święci Bazyli Wielki i Grzegorzu z Nazjanzu, obrońcy boskości Ducha Świętego w czasach Soboru Konstantynopolitańskiego, módlcie się za nami.
    c) Święty Janie Chryzostomie, Doktorze Eucharystii i Patronie kaznodziejów, módl się za nami.

    2. Czterech Wielkich Doktorów Zachodu:
    a) Święty Ambroży, Książę hymnologii, módl się za nami.
    b) Święty Augustynie, Doktorze łaski, największy z Ojców Kościoła, módl się za nami.
    c) Święty Leonie Wielki, obrońco dwóch Natur (Boskiej i ludzkiej) Chrystusa w czasach Soboru Chalcedońskiego, módl się za nami.
    d) Święty Grzegorzu Wielki, który zalecałeś czcić cztery pierwsze Sobory jak cztery księgi świętej Ewangelii, módl się za nami.

    3. Matko Boża, Stolico Mądrości, upraszaj Kościołowi nowy Złoty Wiek.
    Jezu, Słowo Ojca, zmiłuj się nad nami.
    Jezu, Nauczycielu dobry, zmiłuj się nad nami.
    Jezu, światłości Ojców i Doktorów Kościoła, zmiłuj się nad nami.
    Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

    [Wyżej wymienionych ośmiu Wielkich Doktorów Kościoła wyliczyłem zgodnie z książką „Historia Kościoła katolickiego” – tom pierwszy, str.147, wydanie Akademii Teologii Katolickiej, Warszawa 1989. Chciałbym tu nadmienić, że jest to zestawienie 8 Wielkich Doktorów o tyle nietypowe, że obejmuje ono św. Leona Wielkiego, podczas gdy zazwyczaj zamiast niego wymienia się tu św. Hieronima, mimo że nie był on biskupem.]

  2. Adminka pisze:

    Niniejszym informuję, że wpis o pomocy dla p. Romana i jego „małżonki” zamknęłam. Temat też.
    Jedyne o co proszę to o zamknięcie tematu tu i modlitwę za nich. O OPAMIĘTANIE!!!
    Informacje jakie posiadam powodują, że „krew krąży szybciej”
    Mogłabym napisać wiele, ale po co…
    Wiem tyle – nie dziwię się Michałowi, że wybuchł na forum… ja też się pilnuję bym za dużo nie napisała, dlatego pożegnam się do jutra, pojutrze, aż mi przejdzie…
    Może tylko jedno – na koncie pani Ireny na fb nie wynika, żeby jej głowę zaprzątały problemy biedy, raczej problemy natury rozrywkowej… i niech sobie piszą gdzie chcą i co chcą, ale przez nich nie mam ochoty materialnie nikomu organizować pomocy…. 😦

    • Sylwia pisze:

      Smutne to wszystko .. człowiek chciał dobrze ale cóż , jedynie co możemy to ofiarowanie modlitwy za tych ludzi i tyle ..

    • Maggie pisze:

      Dopóty dzban wodę nosił, dopóki mu sie ucho nie urwało.

      Pan Jezus widzi i zna intencje. Człowiek całe życie się uczy – w tym miłować bliźnich, nie 7 ale 77x, więc nie zamartwiaj się kochana tym doświadczeniem … Zło tym się przysłużyło, że masz – razem z pozostałymi WOWIT’ami, co ofiarować Panu Bogu, a taki dar to naprawdę DAR.

      Jezus jest Panem!

    • Paulina pisze:

      Mój Boże Kochany…wszystkich nas wrobili. Az mam ochotę na tą Turystyczną 3 podjechać i im to powiedzieć. Ewo odpocznij – też jesteś wyeksploatowana tą sprawą, przez Ciebie wszystkie informacje przechodziły.

      • Sylwia pisze:

        Paulino , zgadza się Ewa na pewno widziała więcej niż my , jedynie to mogę powiedzieć że jak zapytałam dawno temu Pana Romana o konto na fb to mówił że nie mają założonego i że prześlą mi zdjęcia.. Tu ucinam jak było można się domyślić ,dopiero wczoraj po wpisie Ewy odkryłam jaka jest prawda.. Tylko smutno mi że skończyło się to wszystko w ten sposób , szkoda że jak człowiek ma serce na dłoni i chce pomóc to inni to wykorzystują .. Ewuniu trzymaj się! jesteśmy z tobą a tym ludziom ofiaruję i będę ofiarować modlitwę o to by pewne sprawy zrozumieli .. Jezu ty się tym Zajmij !

      • Maggie pisze:

        Paulinko, szkoda Twej fatygi. Nosił wilk razy kilka … poniosą i wilka. Jeszcze zapłaczą, kiedy pustki wokół siebie zobaczą.
        Jest widoczna różnica między biednym a nędznikiem.
        Ofiarowane cierpienie jest darem, który Jezus przyjmie z Miłoścą – tylko Mu właściwą.
        Modlitwa o opamiętanie jest, tym ludziom, nade wszystko potrzebna.

      • Maggie pisze:

        Temat zamknięty, więc nań .. ani mru, mru.
        Jezus jest Panem!

    • mkm80 pisze:

      Witam.
      Serdecznie chciałbym przeprosić wszystkich (z wyjątkiem p. Romana), którym moja wcześniejsza wypowiedź się nie spodobała. Macie rację: nie przystoi takie rzeczy pisać publicznie, można to było załatwić inaczej a to, że krew się we mnie zagotowała mnie nie tłumaczy. Przepraszam.
      Apel do Was, Kochani: Pomagajcie ludziom jak możecie – finansowo, rzeczowo, i co najważniejsze duchowo, modlitewnie. Nie zniechęcajcie się! Wiecie ile razy nie trafiłem z pomocą! Ile razy mnie w balona zrobili! Ale nic mnie zniechęci! Post, jałmużna i modlitwa mi została bo sługą jestem bezużytecznym…
      Jeszcze raz z serca proszę, byście się nie gniewali na mnie.
      Pozostańcie w Pokoju Bożym.

      Apel do pana Romana który na pewno pilnie wpisy obserwuje: otwórz drzwi swego serca Jezusowi Zmartwychwstałemu a wszystko będzie dobrze!

      • Sylwia pisze:

        mkm80, nie masz za co przepraszać , dzięki tobie pewne sprawy się rozwiązały i nie tylko dzięki tobie ale i całej reszcie . Domyślam się że cię poniosło ale to złość uzasadniona , ty i Adminka wiecie za pewnie więcej niż my bo nie znamy całych faktów , lecz oczy się nam otworzyły .. cóż powiedzieć pozostaje nam tylko modlitwa . I nikt się na Ciebie nie gniewa przynajmniej ja ! błogosławię i pozdrawiam serdecznie 🙂

        p.s. Ja się nie zniechęcam , bo liczy się nasza dobra wola , Bóg zna nasze pragnienia i chęć pomocy innym , to on kiedyś osądzi tych co postępują nie właściwie , osądzi nas wszystkich . Dlatego myślę że pomagać trzeba mimo że czasem konsekwencje są jakie są ..

      • Paulina pisze:

        Michał, nawet nie wiesz jak ja się napsioczyłam w myślach na p. Romana…mam jego numer tel i miałam ochotę zadzwonić i przygadać;) Dobrze, że namierzyłeś tą sprawę. Pomagać będziemy, natomiast jak mi ktoś będzie podawał listę rzeczy, których potrzebuje, punkt po punkcie typu: doładowanie telefonu, halówki dla syna, farby olejne, mandarynki, bo dzieci lubią, sweterek etc – to już będę wiedziała, że trzeba się wycofać. Ja nawet nie wspomnę o tym wszystkim, moim koleżankom, z którymi organizowaliśmy pomoc: dziecko niejednej z nich swoje słodycze oddawało tej rodzinie w dobrej wierze. Serce by tym dzieciom pękło, że tak się oszukuje.
        Pomagać i tak będziemy dalej…ja mam cały czas przed oczami wpis magdy, która pisała, że musiała pożyczyć, pomimo wstydu, 4 kromki chleba by syn miał co zjeść…Magdzie bym wolała pomóc.

      • eska pisze:

        Jeśli chodzi o pana Romana, to mam takie przemyślenie. Gdzieś w cytatach jego wpisów zamieszczonych na innych stronach była informacja, że jako dziecko został przez swoich rodziców oddany na wychowanie bezdzietnej cioci. Wyobrażam sobie, jakie to musi za sobą nieść poczucie odrzucenia – a od poczucia odrzucenia zaczyna się wiele zła… Cytując za ks. Janem Reczkiem „na ranie siedzi diabeł”. Mam wrażenie, że poprzez działalność polegającą na poszukiwaniu pomocy pan Roman chciał nie tyle (lub nie tylko) uzyskać pomoc materialną, ile zaspokoić potrzebę dowartościowania, bycia w centrum uwagi. Potrzebę odczuwania, że jest się dla kogoś ważnym. Realizowaną w sposób niewłaściwy, ale na tyle silną, że „cel uświęcił środki”.

        ❤ Panie Romanie. Proszę nie szukać potwierdzenia swojej wartości lub ważności w reakcji innych ludzi. Żadna ilość uwagi ludzkiej, skierowana na pana osobę nie jest w stanie wypełnić tej pustki, którą pan w sobie nosi. Bo źródło tej pustki leży gdzie indziej.
        Tak jak napisał mkm80, trzeba otworzyć drzwi swego serca Jezusowi – a On uzdrowi dawne rany i zapełni pustkę. ❤

        +++

    • Ola pisze:

      Można prosić o informacje co się stało?
      Również pomogłam tej rodzinie przelewając pieniądze na ich konto.
      Nie znalazłam wątku z apelem o pomoc dla nich,nie wiem co się stało,bo nie miałam ostatnio czasu czytać dokładnie wszystkich komentarzy.

      • Jerzy pisze:

        Tekst ten dedykuję zarówno panu Romanowi, jak i Wam wszystkim z Adminką na czele. Myślę, że każdy z nas znajdzie w maksymach św. ojca Ignacego z Loyoli przeznaczonych na dzisiejszy dzień 28 sierpnia coś dla siebie. Biedy wokół nas będzie coraz to więcej i chodzi tylko o jedno, byśmy nie stali się na nią nieczuli, zwłaszcza na tą co nie krzyczy. Wszystkiego do końca życia się uczymy i dlatego jestem za tym, żeby pod zmienionym tytułem zostawić ten apel o pomoc dla pana Romana. A teraz już św. Ignacy:

        „Szatan już to wyzuwa cię z bojaźni, abyś zgrzeszył, już ją wzmacnia, abyś rozpaczał, a w oby przypadkach na twoją zgubę czyha.
        Przebiegły to szalbierz! gdy nas do złego nakłoni, wielkość zbrodni powiększa, ażeby nas do rozpaczy doprowadzić. MA SZALBIERZ TYSIĄCE SPOSOBÓW DO SZYDZENIA Z NAS.
        Żeś dotychczas w niewinności żył lub żyła, ciesz się, ale zbytnio sobie nie ufaj. Każda z tych osób co teraz goreją w piekle, była kiedyś niewinna. Nie znajdowanie się w niewinności, ale wytrwanie do końca w niewinności zwalnia z obawy.
        Zna się wróg piekielny na wartości duszy ludzkiej, skoro takie o jej pochwycenie czyni podchody. Gdyby dusza cenną nie była, to by chciwości nigdy w nim nie rozbudzała. My za to strasznie jesteśmy gnuśni, strasznie niedbali i lekkomyślni, gdy mniej się troszczymy o zbawienie duszy, niż on o jej zgubę.
        Im większy posiadamy skarb, tym baczenie o niego winno być pilniejsze. Wieczną jest dusza. Niebo i piekło o jej posiadanie walczą. Zarówno zbytnia bojaźń, jak i zbytnia ufność jest dla niej szkodliwą. Trzymać się należy drogi pośredniej, tak aby nadzieja nie była bez bojaźni, a bojaźń bez nadziei.”

    • olga pisze:

      Witam, niedawno na FB znalazłam prośbę o pomoc od tego Pana. https://www.facebook.com/dariusz.grzyb.969?fref=ts ogłasza sie On na różnych stronach prosząc o pomoc (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę jego dane). Nie wiem, na ile jest wiarygodny. Czy Państwo o nim słyszeli?

      • wobroniewiary pisze:

        Nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć, nie jesteśmy w stanie sprawdzać każdego.

      • Maggie pisze:

        @Olga: cały mój wpis uciekł w powietrze, więc na nowo piszę.

        Nie mam zaufania, do osób mających konto na FB, które trąbią (!) wzdłuż i wszerz o swoich potrzebach. Nie osądzam .. ALE nie mam zaufania.

        Wg wykładanej kiedyś w szkołach, obowiązkowo, ideologii materialistycznej (!), ludzkie potrzeby są … nieograniczone, bo ciągle .. po zaspokojeniu jakiejś … one rosną i nowe się pojawiają.
        My, kiedy pochylamy się nad człowiekiem=bliźnim … podchodzimy do sprawy duchowo, nawet do ziemskich potrzeb, a nie materialistycznie.
        Problem w tym, że osoby potrzebujące, tzn te o podejściu materialistycznym … mogą … lub nie chcą „zauważyć”, że przeciągają „strunę gitary”.

        Św.Ambroży mówił o bogaceniu się przez ograniczanie potrzeb, że: jest się tym bogatszym, o ile mniej ma się potrzeb. Oczywiście, że i tu są granice rozsądku i nie wszyscy wyraźnie widzą jak daleko posunąć się w takich ograniczeniach (non stop skąpiąc sobie wszystkiego aby dzielić się „nadwyżką”).

        Osoba kochająca Boga i bliźniego potrafi się podzielić: ostatnią kromką chleba i … różnie bywa,bo czasem trafia na łakomczucha, który napełniwszy żołądek chlebem, rozgląda się jeszcze za tortem, którego ten dzielący się chlebem, sam nie widział od wieków etc, albo trafia .. na w ogóle nie głodującego, który jednak sięgnął po tą kromkę. Jednak i bywa, że zgodnie z zamierzeniem, okruszyna tego chleba pozwala przeżyć bliźniemu.

        Dlatego Olgo sama musisz wydedukować, sprawdzić i decydować, bo myślę, że ta strona nie może stać się tablicą ogłoszeniową z rodzaju: daj. Chyba zauważyłaś, że bogactwem użytkowników tego bloga jest ich serce i modlitwa – zwłaszcza, że miałaś możliwość to zaobserwować, śledząc ostatni przypadek.

        Myślę też, że wszyscy będziemy ostrożniejsi z apelami tego typu. Tu, na WOWIT, SIĘ NIE wylewa pomyji LECZ dobrem i modlitwa odpowiada na zło, i na wyrządzone zło, kiedy sie je odrzuca (choć pewna fraszka, chyba Sztaudyngera,w przybliżeniu, mowi: i po cóż perły rzucać przed wieprze, pomyje dla nich o wiele lepsze). Wierzymy w Boże Miłosierdzie dlatego przebaczamy.

        Jezus jest Panem!

    • Kasia pisze:

      Nie martw sie Ewo,wszyscy daliśmy sie nabrać,a tak coś przeczuwałam,gdy żona tego Romana pisała do mnie meila z prośbą o wsparcie,gdy rzekomo on znajdował sie w szpitalu,tak coś mi sie w tym wszystkim nie podobało,a jednak wpłaciłam im ostatnie pieniądze z konta wierząc że pomagam jednak dobrym ludziom w potrzebie.Niech wiedzą ,że inni choć sami nie mają za wiele oddali im ostatni grosz,może to poruszy ich sumienie,a my mamy nauczkę żeby wpłacać pieniądze sprawdzonym fundacjom jak np.MiMJ czy pani Anny Dymnej itp.Pamiętam,że gdy wspomniałam żonie p.Romana o szukaniu pomocy w fundacji MiMJ nic mi na to nie odpisała. Niech dobry Bóg wybaczy im to oszustwo.
      Jezu,Maryjo,Józefie kocham was,ratujcie dusze!

  3. kasiaJa pisze:

    Glenda Johnson to chrześcijańska prorokini, która mówi, co stanie się wkrótce w USA.
    Przewiduje, że jeśli „chrześcijanie nie zaczną modlić się bardziej niż kiedykolwiek” to….
    Jej proroctwa – podobno – wypełniły się odnośnie upadu Muru Berlińskiego, czy wojny w Zatoce Perskiej, wojny w Iraku w 2003 roku, zwycięstwa w wyborach Baracka Obamy a także trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii w 2011 roku.
    Tutaj zobacz co mówi Johnson o zbliżających się wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych:

    za: http://www.fronda.pl/a/szokujace-proroctwo-amerykanskiej-chrzescijanki-na-temat-wyborow-prezydenckich,56023.html

    • Sylwia pisze:

      Oglądałam to wczoraj i nasunęła mi się pewna myśl , nie trzeba się długo zastanawiać kto przejmie rządy – Iluminaci .. dlatego modlitwa i jeszcze raz modlitwa ..

      • Maggie pisze:

        Czyż to, co mówi ta pani, nie jest zbieżnym, z podkreśleniem znaczenia modlitwy, w apelu Alan’a Ames? Nie ma przypadków, bo wszystko ma swój cel i przeznaczenie. Modlitwą można odwrócić wiele, również biegnącego ku przepaści.

        Wielki czas próby i zmagań ze złem, jakiego jeszcze nie było w dziejach ludzkości, widać przejrzyście, otwierając gazetę, TV czy radioodbiorni etc, na każdym, ale niestety nawet i w naszych własnych domach. Jednak, widać też!, kontrastujące z tym wszystkim Dobro i Dobroć.
        Zło zwycieżymy, więc zwyciężajmy modlitwą i Dobrem.
        Jezus jest Panem!

  4. Sylwia pisze:

    Abp. Józef Wesołowski nie żyje. O jego śmierci poinformował na Twitterze ks. Piotr Studnicki. Duchowny miał 67 lat i ostatnie miesiące życia przebywał w Watykanie. – Wieczny Odpoczynek .. [*] http://wiadomosci.onet.pl/swiat/abp-jozef-wesolowski-nie-zyje/1lsgm6

    • julia pisze:

      intuicja mi od początku podpowiada , że ten człowiek był niewinny…. Bóg zna prawdę …
      wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

      • Sylwia pisze:

        Julio masz rację tylko Bóg wie ale nie mogę znieść jadu ludzi gdy czytam nagłówki znanych portali .. ręce mi opadają nawet nie będę przytaczać poziomu ludzi którzy się na tych portalach wypowiadają . Bóg wszystko wie i to on nas osądzi .

  5. Anna pisze:

    Pomimo zamknięcia tematu pana Romana chciałam krótko powiedzieć, że wpłaciłam w poniedziałek 200 zł na konto tych państwa po informacji jaką znalazłam na tej stronie kierowana współczuciem i chęcią pomocy zgodnie z tym czego naucza Pan Jezus. Zrobiłam to ponieważ jestem stałą czytelniczką WOWiT-u od bardzo dawna i mam zaufanie do Państwa, którzy redagują tę stronę. Wpłaty dokonałam pomimo swojej bardzo trudnej sytuacji życiowej – nie będę wdawała się w szczegóły. Ponadto wczoraj w domu z siostrzenicą przeszukałyśmy książki z listy jaką zamieścił pan Roman i właśnie miałam skierować dziś zapytanie czy sprawa podręczników jest aktualna i czy mam wysłać to, co znalazłam. Siostrzenicy podczas wczorajszego kompletowania podręczników mówiłam, że pomagamy potrzebującym dzieciom. Bardzo cieszyła się i zaoferowała także inne książki, gdyby ci potrzebujący chcieli. No, a dziś z kilku komentarzy powyżej dowiedziałam się, że pan Roman z rodziną to naciągacze i poczułam się źle, jakbym dostała w twarz. Tego typu matactwa powodują, że ktoś naprawdę potrzebujący nie otrzyma pomocy, bo ci, którzy są oszukiwani po prostu nauczeni złym doświadczeniem przestają pomagać. To jest dramat! Myślę, że jeśli jest ktoś kto mieszka niedaleko mógłby osobiście porozmawiać z tym Państwem. Ewangelia mówi nie tylko o przebaczaniu, ale także o napominaniu tych, którzy czynią zło. Oczywiście pomodlę się za Państwa Naciągaczy i wszystkich, którzy zaangażowali się w to „dzieło niesienia pomocy braciom i siostrom w potrzebie – państwu Strawie”, bo czują się podobnie do mnie. Redaktorom strony powiem, żeby nie mówili „nie” kiedy ktoś potrzebujący poprosi o pomoc w przyszłości tylko niech spróbują dotrzeć do rzeczywistej sytuacji tego, który prosi zanim zamieszczą info na tej stronie. Pozdrawiam wszystkich:-) Życie i tak jest piękne, bo ON JEST:-) Anna Popis
    PS. Teraz zajrzałam do przeglądarki i okazało się, że państwo Strawa rozsyłali prośbę o pomoc i do innych portali, np. do Dziecka Królowej Pokoju. Może ostrzegajmy w różnych miejscach przed nimi, bo oni mają chyba taki styl życia – na koszt innych.

    • Sylwia pisze:

      Anno ja też pomagałam Panu Romanowi była zima pisał ze nie ma opał też dałam trochę choć moja sytuacja też nie była idealna ale chciałam się podzielić czym mam . I wiesz to było tak z dobroci serca , nie mam pretensji że tak się stało liczy się nasza dobra wola . I Ty też dobrze zrobiłaś dzieląc się tym czym miałaś . Co do Książek myślę że Adminka ci powie co i jak 🙂

  6. eska pisze:

    Kiedyś modliłam się przed Najświętszym Sakramentem w pustym niewielkim kościele w centrum miasta. Zwróciłam się do Boga mniej więcej tak: „Panie, zwykle Cię o coś proszę, dla bliskich lub dla siebie – tyle łask już otrzymałam. Tym razem nie będę. Proszę, daj mi znać, co ja mogę zrobić dla Ciebie”. Myślałam, że przyjdzie mi do głowy jakaś myśl, jakieś natchnienie. Zamiast tego prawie w tej samej chwili do kościoła wszedł mężczyzna, przerwał mi skupienie i zapytał, czy mogłabym dać mu pieniądze na wykupienie recepty, bo choruje na SM. Nie dałam, ale zaproponowałam wykupienie leku w pobliskiej aptece – poszliśmy i wykupiliśmy. Po wyjściu z apteki chciałam pana pożegnać kilkoma ciepłymi słowami i błogosławieństwem – zdawał się nie słuchać, a gdy tylko skończyłam, zapytał, czy mógłby jeszcze dostać jakieś pieniądze na kosmetyki. Odmówiłam grzecznie i się pożegnałam.
    Tego samego dnia trafiłam w internecie na informacje na jakimś forum, że istnieje taki proceder naciągania ludzi na recepty – z nadzieją, że dadzą na leki pieniądze, bo wtedy na tą samą receptę można naciągnąć wielu ludzi. Podobno jest to nawet zorganizowany proceder, gdzie ktoś, kto ma możliwość załatwienia recept, ma pod sobą kilka osób, a one oddają mu wyżebrane pieniądze albo ich część. Myślę, że pan, którego spotkałam, mógł uczestniczyć w czymś takim.
    Z mojego ludzkiego punktu widzenia pomaganie takim osobom nie służy dobremu celowi, a jedynie wspiera zło. A jednak tym razem Pan Jezus właśnie tego sobie ode mnie zażyczył. Po co? Nie wiem. Ważne, że ON wie. Nie żałuję pieniędzy wydanych na receptę, a panu, który mnie zaczepił, błogosławię, by odnalazł w swoim życiu Jezusa.

  7. julia pisze:

    Esko mnie też się zdarzyło dać pieniądze pijaczkowi…
    ale tez duzo matek przychodzi, czasem z dzieckiem…
    nie jestem w stanie wszystkich prześwietlić czy robią to z faktycznej biedy, czy naciągają…
    zostawiam to ich sumieniu. Ale wolę kontakt twarzą w twarz , niż takie internetowe prośby….
    których nie jesteśmy w stanie zweryfikować…
    ale prawdą jest powiedzenie.. złodziej/oszust tylko raz przejdzie przez wieś”

    • Sylwia pisze:

      Dokładnie , myślę tak samo , też mi się zdarzyła taka sytuacja gdzie przychodzi człowiek i prosi o pieniądze albo o chleb .. staram się nie odmawiać jeżeli wiem że mogę dać .. choć ostatnia sytuacja pod sklepem o której pisałam mnie przybiła , bo chciałam coś rzucić pewnemu człowiekowi jednak .. nie mogłam tego uczynić ,gdyż mój mąż się nie zgodził inaczej podchodzi do tego niestety.. nie nam osądzać to jak ludzie postępują , my możemy modlić się za takich .. a liczy się to że chcemy dobrze .
      Esko myślę że Bóg tego chciał od Ciebie , może chciał zobaczyć jaka będzie twoja reakcja .

      • Maggie pisze:

        Pan Jezus zna serca, a próba jest próbą. Zrobiliście to dla Pana Jezusa, bo dla Niego i z Miłości do Niego otworzyliście serca, dzieląc się jak ta ewangeliczna wdowa. Może ta sytuacja byla potrzebna … aby ci obdarowani przejrzeli.

        Nie mozna sie zrażać naciągaczami, bo wielu potrzebującym nie łatwo przychodzi proszenie o pomoc. Pomyślmy jakim będzie cios, kiedy odepchniemy takiego człowieka.

        Do dziś pamiętam, jak pierwszy raz, w części starego miasta, jeszcze w Polsce za komuny, starsza: skóra i kości, maleńka wzrostem kobieta, powiedziała mi, że za parę dni dostanie rentę, a nie ma chleba. Otworzylam wówczas siatkę i wyjęlam pyszny, pachnący, gorący, a ona pochwyciła bochenek i dziękując szybko znikła. Zdołała mi w biegu, ściskając otrzymany skarb, powiedzieć: dziękuję, tylko chleba mi zabrakło – bo chciałam jej coś dodać i dać choćby na masło do chleba.
        Stałam po ten chleb, bo tam kolejka wskazywała, że wyłożyli gorący i kupiłam akurat dwa. Było mi żal tej starowiny, która nie wiem dlaczego mnie sobie upatrzyła, możliwe, że pachniałam chlebem. Serce się krajało na widok, szepcącej nieśmiało swą prośbę … a ona odmówiła paru groszy i tylko ten chleb pochwyciła i znikła tak szybko, jak się pojawiła. Ileż to razy (?), przechodziłam tym deptakiem (teraz elegancko-modnym w Poznaniu)! mając nadzieję, że jeszcze ją spotkam … ale nie.

        Jezu Chryste, mój Panie, przychodzę do Ciebie i proszę o przebaczenie moich win i słabości. Dla Ciebie przebaczam moim bliżnim i proszę o przebaczenie również tym, których w jakiś spośob skrzywdziłam, oraz tym, ktorzy nadużywają jakiejkolwiek Dobroci. Niech na nich spłynie Twa Łaska przebaczenia i przejrzenia. Chleba powszedniego daj ludziom Panie i niech nasycą sie głodujący i cierpiący i zniknie wszelka nieuczciwość i przemoc na świecie. Króluj nam Chryste. Spraw abyśmy wszyscy żyli z Tobą, w Tobie i dla Ciebie. Amen.

        Żałosne są niewinne dzieci, wystawione/wciągnięte przez rodziców/opiekunów pod pręgierz ludzkich reakcji.

    • eska pisze:

      To, co próbowałam powiedzieć, to to, że nic, cokolwiek się na tym świecie dzieje (także to, co złe), nie dzieje się bez wiedzy i przyzwolenia Boga. Wszystko jest „po coś”, nawet jeśli nie do końca wiemy, po co. Czasem chodzi o nas (jak mówi Sylwia, Bogu mogło chodzić o moją własną reakcję), a czasem jesteśmy narzędziami, które się nigdy nie dowiedzą, w jakim przedsięwzięciu tak naprawdę uczestniczyły i co to w czyimś życiu zmieniło.
      Poruszana tu od jakiegoś czasu sprawa pomocy jest dla niektórych osób dotkliwa, i to jest w pełni zrozumiałe. Ale nawet ta sytuacja, która się wydarzyła, stała się za przyzwoleniem Boga. Jaki będzie ostateczny efekt tego wszystkiego – możliwe, że dowiemy się dopiero, gdy staniemy przed Panem. Ale nadal wierzę, że wszystko, co się wydarzyło, było „po coś” i Pan Bóg wyciągnie z tego jakieś dobro.

      • Sylwia pisze:

        Eska dokładnie , opowiem ci moją historyjkę otóż nie tak dawno czytałam „Moc uwielbienia” i był tam taki moment gdzie autor książki modlił się nad kobietą brudną , narkomanką, śmierdzącą . I ten autor sam napisał że z początku patrzył na nią z lekkim obrzydzeniem itd. ale potem Bóg pokazał mu że tak właśnie on działa że ta kobieta potrzebowała jego uwagi , modlitwy . I wiesz sama się zastanawiałam jak ja bym postąpiła jak bym spotkała człowieka śmierdzącego , brudnego .. nie musiałam długo czekać , Bóg mi pokazał – otóż poszłam do sklepu był tam człowiek brudny śmierdzący że człowieka brało na wymioty w dodatku kupował piwa , i sama pomyślałam z odrazą o nim , ale zaraz potem zrozumiałam że nie takiej postawy Bóg od mnie samej oczekuje , pobłogosławiłam tego człowieka w myślach . I dzięki temu doświadczeniu zrozumiałam że my nie powinniśmy polegać na swoich uczuciach i na swoim rozsądku .. powinniśmy polegać na Bogu , na tym co On chce nam pokazać i czego chce nas nauczyć . Dziękuję Bogu za to doświadczenie .
        Eska masz racje z każdej złej sytuacji może wypłynąć dobro . Mam nadzieję że i w tym przypadku tak będzie Amen !

      • eska pisze:

        Był czas, że posługiwałam rozdając darmowe posiłki bezdomnym. To byli różni ludzie: z nałogami, po więzieniu, brudni, czasami agresywni… Chociaż nie wszyscy. Nauczyłam się, że w każdym można i należy zobaczyć człowieka. A okazana im miłość zawsze i za każdym razem w jakiś sposób się przez różne ich skorupy przebijała – nawet, jeśli dopiero po czasie. 🙂

  8. Gosia pisze:

    Matka Boża w Medziugorje powiedziała 1 stycznia 2000 roku, że „właśnie szatan został spuszczony z łańcucha i przeprowadza atak na rodziny, młodzież i na pokój”

  9. robert pisze:

    Anno zostałaś normalnie oszukana jak i inni ,którzy ich wspierali.Skoro to oszustwo to zaniedbaniem byłoby przemilczenie tego.Takie zachowanie kwalifikuje się do zgłoszenia na policję.Ten Roman powinien oddać Ci te 200 zł i przeprosić a jeżeli tego nie zrobi to ja bym to zgłosił.Nie traktowałbym tego jako zemsta absolutnie ale jako nie przemilczanie zła.

    • Maggie pisze:

      @Robert:
      Niektórzy to są taaaak biedni .. że nie stać ich na kupno … Ferrari i … będą płakać z tego powodu.
      Inni są zaś taaaak bogaci, że po obdzieleniu dzieci, nic dla siebie nie zostawia, ale z radościa oddadzą ostatnią kromkę chleba, temu kto nie mial bochenka w ręku.

  10. mariaP pisze:

    Tak naprawde , to nigdy nie wiemy , kto stoi za wyciagnieta reka .
    Dlatego jalmuzne trzeba ofiarowywac z intencja : “ bo byles glodny, spragnony , najmniejszy … “ a obdarowalam Cie .
    I spokojna glowa .
    Do uczciwosci czasem trzeba dorosnac , a czasem sie jej nauczyc .
    Ale to juz problem zlodzieja .

    ***
    http://www.digart.pl/zoom/5608725/O_swicie.html
    – kartka z wakacji zakonczonych

  11. Pingback: Święta Moniko – módl się za nami! | Serce Jezusa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s