„Ktoś może mi to wytłumaczyć?” – relacja José H. Prado Flores z podróży powrotnej z Polski do Meksyku

„W drodze powrotnej z Krakowa i Frankfurtu do Meksyku byłem bardzo zmęczony. Poprosiłem więc o bilet w biznes klasie – mógłbym nawet dopłacić, ponieważ w czasie podróży chciałem odpocząć. Przyjechałem jednak za późno i nie było już czasu na zmianę klasy. Udałem się do przedziału Nowa Ewangelizacja, św. Michał Archaniołgłównego, który był bardzo ciasny. Byłem z tego powodu bardzo smutny, bo czułem, że w tym momencie Bóg o mnie nie dba, chociaż byłem zmęczony po 10 dniach pracy bez odpoczynku. Startowaliśmy. Starałem się zrelaksować, ale coś nie dawało mi spokoju. Po 10 minutach podszedł do mnie jeden z pracowników, z blond włosami – prawie złotego koloru, z oczami tak jasnymi, że ten błękit wydawał się prawie biały.
– Mam na imię Michał. Pan Prado? – Tak – odpowiedziałem.
– Może pan pójść ze mną do klasy biznes? – Wstałem i podszedłem za Michałem, który poprowadził mnie do nowej kabiny. Nikt nie zapytał dlaczego zmieniam miejsce i to bez żadnej dopłaty.
To już trzeci raz w tym roku, jak doświadczam takiego dobra.
Spałem 8 godzin. Bardzo odpocząłem. Kiedy się obudziłem zacząłem szukać Michała, żeby mu podziękować, ale go nie znalazłem. Dlatego zapytałem jedną ze stewardes o niego. – Nie ma żadnego Michała w naszej załodze – odpowiedziała, ale poszła jeszcze to sprawdzić. Wróciła i potwierdziła, że na liście lotu nie ma Michała. Ktoś może mi to wytłumaczyć?”

Za: 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

37 odpowiedzi na „„Ktoś może mi to wytłumaczyć?” – relacja José H. Prado Flores z podróży powrotnej z Polski do Meksyku

  1. Maria Magdalena pisze:

    Są pełne nagrania z Ojcem Danielem
    Jest cała modlitwa uwolnienia i modlitwa uzdrowienia oraz wylanie Ducha Świętego

    http://mimj.pl/nagrania-ze-spotkania-otwartego-22-08-2015-audio/

  2. mer pisze:

    http://www.stopdeprawacji.pl Dziś byłamna manifestacji o gender bylo mnostwo ludzi przyjechali z calej Polski Były też rodziny z 5-ciorgiem dzieci z wózkami. Duzo widzialam bliźniaków…Przemawiali ludzie z zagranicy, m.in. z Wlk Brytanii

  3. Karoty pisze:

    Wydaje mi się, że to Archanioł Michał dopomógł 🙂

    Chciałam prosić o modlitwę za mnie tych, którzy mają na nią czas. Dziś mam egzamin, za tydzień kolejny. Trudna sytuacja życiowo-emocjonalna. Jest mi ciężko. Pierwszy raz proszę o coś takiego w internecie. Może to jakieś boże natchnienie? Bóg zapłać każdemu, kto spróbuje mi pomóc.

  4. Zygmunt pisze:

    Masz moją modlitwę i powodzenia na egzaminie.

  5. Janina pisze:

    Ja również pomodliłam się za twoje egzaminy do Matki Bożej

    • Karoty pisze:

      dziękuję Wam wszystkim za modlitwę, egzamin chyba poszedł dobrze, ale wyniki będą za kilka dni. Tymczasem muszę uzbroić się w siły na następny egzamin w kolejny poniedziałek, ale to jeszcze czas. Jeszcze raz Bóg zapłać!

  6. Julka pisze:

    Ja miałam podobną przygodę na Jasnej Górze. Pojechałam na czuwanie. Było bardzo tłoczno, stałam z tyłu ściśnięta z każdej strony dzierżąc składane krzesełko w garści. Przede mną dwie grubiutkie bliżniaczki i dryblas, nie było szans sie ruszyć. Rozmyślałam (a myśli te kierowałam do Maryi)jak wytrzymam w takiej sytuacji przez całą noc widząc tylko górną cześć ołtarza, bez możliwości skupienia się i osobistej modlitwy, nawet sobie upatrzyłam miejsce w kaplicy, w którym chciałam się znależć. Nagle ktoś mnie popukał w ramię i zapytał, czy dalej nie idę oraz zachęcająco i niezwykle sprawnie poprowadził mnie przez ten ścisk do miejsca, które sobie wymarzyłam (mogłam rozłożyć krzesełko i miałam cały ołtarz naprzeciwko). Kiedy sie zatrzymałam, przewodnik odwrócił się i zapytał, czy dalej nie idę. Zapamiętałam tylko roześmiane, niebieskie oczy. Grubaśne bliżniaczki znalazły się w pobliżu około 4 nad ranem, kiedy to w kaplicy się rozlużniło.

    • wobroniewiary pisze:

      Nigdy nie byłam na czuwaniu nocnym na Jasnej Górze ale zabolał mnie twój epitet „grubaśne bliźniaczki”.
      Tak się składa, że i ja mam siostrę bliźniaczkę i nie należymy do anorektyczek.
      Teraz pomyśl, jak kogoś mogło to zaboleć i czy dobrze napisałaś!

      Miłego dnia wszystkim, szczuplutkim i grubaśnym
      Czy te bliźniaczki nie miały prawa być w kaplicy, bo były dwie i grubaśne? Dopiero od 4 rano?
      Dryblas to też niezły epitet, a wystarczyło napisać, że dużo ludzi było przed Tobą, bo nie uwierzę, że akurat te bliźniaczki były powodem zatarasowania całego przejścia!
      I dobrze, że choć od 4 rano mogły one popatrzyć w oczy Maryi. One też są ludźmi, a my uczmy się szanować innych i nie oceniać ich po wyglądzie.
      Teraz mam zwalony humor na cały dzień jak nie na kilka…..

      • Julka pisze:

        Określenie „grubaśne” jest w moim wydaniu neutralne, tak jak „chudziny” etc. Po prostu tak je określiłam stosownie do stanu faktycznego. Nie wiem dlaczego ubolewasz, że „nie należysz do anorektyczek”. To, że Ty prawdopodobnie wartościujesz negatywnie takie wyrazy jak dryblas czy grubaśne, nie oznacza, że każdy to robi.

      • Daga pisze:

        Ja np jestem bardzo szczupla nigdy sie nie odchudzalam i ludzie nie maja najmniejsZych oporow by prawic niemile komentarze…zastanawiam sie czy do osob z wieksza masa ciala tez tak smialo dogaduja choc nie o to mi chodzi. Modlilam sie by nie sprawialo.mi to przykrości Pan uzdrowil to we mnie i teraz jak mi ktos dogaduje obracam to w zart. Nie zwracajmy uwagi na tak nieistotne rzeczy 😉

    • kasiaJa pisze:

      Julko, być może opisując swoje doświadczenie nie wzięłaś pod uwagę, że któreś określenia mogą zostać źle odebrane przez czytających. Pisząc coś dla szerszego gremium dobrze jest to przemyśleć. Poza tym faktycznie – jeśli mamy zamiar napisać swoje świadectwo to pamiętajmy, że ma się ono koncentrować na Panu Jezusie, należy operować językiem miłości i zwięźle ukazać jakiej łaski człowiek dostąpił.

  7. Sylwia pisze:

    To na pewno był Anioł 🙂 Ja co prawda Anioła osobiście nie widziałam, ale pewne zdarzenia mi pokazały że Anioł czuwa nad mną .. kiedyś opisywałam wam sytuacje przechodzenia przez drogę jak ten mnie popchnął .. a teraz przypomniałam sobie o pewnym zdarzeniu z mojego życia . Otóż to było parę lat temu byłam nastolatką ktoś do mnie zadzwonił z nieznanego mi numeru , a ja jako nastolatka zaczęłam się zastanawiać kto to (do tej pory nie wiem .. ) pewnego razu gdy odebrałam odezwał się męski głos .. pytał mnie jak się mam jak by mnie znał a były to dla mnie ciężkie czasy i przeżycia .. po krótkiej rozmowie ten ktoś powiedział mi że ma na imię Piotr i że pracuje z młodzieżą prawdopodobnie pochodził z Przemyśla .. do tej pory nie wiem jak było na prawdę , dzwonił w takich sytuacjach gdy ja miałam problem ot tak .. ostatni tel to ten gdy miałam wychodzić za mąż i że powiedziałam mu że jestem szczęśliwa .. kontakt się urwał .. nr nie dostępny . Ktoś powie że to zwykły ziemski przypadek dla mnie nie , dla mnie to ziemski Anioł który po mimo głupot jakie się robiło to on czuwał .. dziwna dla mnie to sprawa i pewnie nie dowiem się kim ten ktoś naprawdę był ale dla mnie na zawsze zostanie Aniołem !

    • wobroniewiary pisze:

      ja stawiam na św. Michała Archanioła 🙂

      • Sylwia pisze:

        🙂 Ewo nie martw się ja też jestem grubaśna i nie martw się tym .. ja się już przyzwyczaiłam że jestem taka jaka jestem owszem był czas gdzie byłam tak krytykowana na temat swojego wyglądu że zbierało mi się na płacz .. Ale wiesz uporałam się z tym co nie unika uwagi że Julka mogła to inaczej określić . Każdy człowiek jest inny , jeden chudy ,drugi gruby i nie powinniśmy patrzeć przez pryzmat wyglądu tylko tego co sobą człowiek reprezentuje .

        • wobroniewiary pisze:

          Jeśli miała to być piękna historia o pomocy świętego, czy to Michała czy Anioła Stróża, to sorry, ale wyszło okropnie.
          Nigdy nie uwierzę, że Święty przybywa na pomoc, bo dwie grubaśne bliźniaczki tarasują wejście do kaplicy jak jest dużo osób na nocnym czuwaniu.

          Nie będę więcej pisać na ten temat, ale nie mogę spokojnie znieść jak ktoś uważa, że Święty nie ma nic innego do roboty jak pomóc się przepchać przed grubasów!

          Byłam na nocnym czuwaniu w Jarosławiu, tyle chudych osób (tysiące) że nie ma mowy dostać się przed ołtarz czy przed prześwit na dworze – ale na Boga – nie z powodu grubasów i dryblasów, tylko z powodu tłumu!!!

          Święci mają nam pomagać w dostaniu się do Nieba a nie w usuwaniu przeszkód w postaci osób nam nieodpowiadających.A tu na ziemi… cóż…”ostatni będą pierwszymi” i nie uważam, że ci, co byli na końcu są mniej kochani przez Niebo czy doświadczyli mniej łask.

          Mierzi mnie takie pojmowanie pobożności!
          Do kiedyś tam wszystkim!
          Pani Julia spowodowała, że muszę …odpocząć od własnej strony czas jakiś…

      • Julka pisze:

        Musisz odpocząć od swojej zgryżliwości i jadu. Zegnam

  8. Bogumiła pisze:

    Szczęść Boże!
    Kochana Admini,
    od dłuższego czasu jestem subskrybentką Waszej Strony, kilkakrotnie zostawiałam komentarz.
    Głównie przy temacie świętego Charbela, gdyż prowadzę (pod opieką księdza Jarosława Cieleckiego)
    Dom Modlitwy Św.Charbela.
    Może to nie najlepszy czas po tej aferze pomocowej z p. Romanem na Waszej stronie,
    ale mimo to postanowiłam napisać. Pozwólcie że się przedstawię.
    Nazywam się Bogumiła , mam 53 lata. Od ponad trzech lat mierzę się ze złośliwym rakiem
    piersi z przerzutami do węzłów chłonnych i kości. Przeszłam amputację piersi, czerwoną chemię
    i dwa miesiące radioterapii. W tej chwili akademicka medycyna w zasadzie poza leczeniem paliatywnym
    nie ma mi nic innego do zaoferowania. Odmówiono mi nawet sanatorium, gdyż”nie rokuję”jak mi powiedziano.
    Pozostało leczenie bólu i skutków zastosowanych dotychczas terapii. Mimo tego wszystkiego nie poddałam się.
    Wierzę że najlepszym lekarzem jest Jezus i Jemu się powierzyłam.
    Te ponad trzy lata to okres moich poszukiwań nie tyle ‚cudownego leku”
    co metod by wspomóc wyniszczony chorobą organizm. Wierzę że tego właśnie oczekuje ode mnie Pan, bym nie szkodziła sobie śmieciowym jedzeniem i stylem życia, próbowała wzmocnić organizm a uzdrowienie pozostawiła w Bożym Ręku jeśli taka będzie Jego Wola.
    Muszę powiedzieć że wiele się nauczyłam z zakresu ziołolecznictwa, diety i medycyny naturalnej – żyję pomimo złych rokowań i cieszę się każdą chwilą.
    Swoją wiedzą dzielę się na moim blogu: http://www.beme.com.pl .
    To także adres Pogotowia Modlitewnego w ramach Domu Modlitwy świętego Charbela który prowadzę. Niestety nie wszystko wygląda tak różowo.
    Radykalne leczenie bardzo mnie okaleczyło. Między innymi mam niedowład obu rąk i nie mogę wrócić do pracy.
    Utrzymywałam się z robienia biżuterii (działalność gospodarcza) malarstwa( miedzy innymi mój obraz świętego Charbela wisi w kościele w Koninie http://www.beme.com.pl/mojepasje/swiety-charbel-w-koninie/ także w klasztorze w Mikołowie i w wielu innych
    miejscach w kraju i za granicą. W chwili obecnej nie jestem w stanie już tego robić ze względu na powstałą niepełnosprawność.
    Jeszcze trochę maluję w miarę jak mi pozwala na to ból, ale nie sposób się z tego utrzymać. Niestety mimo ponad 19 lat pracy(składkowych a 25 ogólnie) ZUS odmówił mi prawa do renty, uzasadniając że …za dużo w ostatnim czasie chorowałam.
    Takie mamy przepisy, że ja jako osoba samozatrudniająca się muszę teraz „odpracować” świadczenie rehabilitacyjne czyli mówiąc prościej przez kolejne 12 miesięcy wnosić pełną składkę ubezpieczeniową(1100zł miesięcznie) bym mogła ponownie ubiegać się o rentę.
    Będę mogła to zrobić w maju 2016 roku jeśli wniosę do tego czasu comiesięcznie powyższe składki.
    Póki co mam orzeczony znaczny stopień niepełnosprawności ale bez renty, otrzymuję tylko dodatek pielęgnacyjny 153 zł z tego tytułu. To mój cały osobisty dochód.
    Mój mąż bardzo przejął się moją chorobą i cała sytuacją, niestety jego organizm nie wytrzymał
    napięcia. W styczniu ubiegłego roku dostał rozległego zawału serca, wszczepiono stenty, potem operacja serca i by-passy.
    Niestety w krótkim czasie podobnie jak ja też stracił zdrowie i teraz jest na rencie bez możliwości pracy(ma 61 lat) Otrzymuje 1017,66 miesięcznie.
    To plus moje 153 zł jest naszym całym dochodem – w sumie mamy 1117,66 na życie: wykupienie leków, opłaty,żywność…nie muszę pisać że na wszystko brakuje… że trudno się odżywiać odpowiednio do stanu w jakim jestem. Zmusiło mnie to do zgłoszenia się do Fundacji Avalon,
    bym za jej pośrednictwem mogła robić zbiórkę, prosić dobrych ludzi o pomoc i wsparcie, o 1% podatku. Na stronie mojego blogu są odpowiednie informacje i odnośniki do Fundacji :
    http://www.beme.com.pl/czy-mozesz-mi-pomoc-konta-do1-podatku-darowizny/
    Jest tez zakładka http://www.beme.com.pl/dziekuje/ z lista darczyńców.
    Chciałam Was prosić czy moglibyście przedstawić moją osobę czytelnikom WOWiT ?
    Może wśród nich znalazłabym zrozumienie i pomoc?
    Naprawdę jestem w bardzo trudnej sytuacji i jedynie docierając do sporej ilości osób mam szansę że jakoś uda mi się dotrwać i przeżyć do maja przyszłego roku.
    Moja córka wyjechała do pracy w Niemczech bym miała skąd wziąć pieniądze na te składki do „odpracowania” i bym mogła w maju 2016 starać się ponownie o rentę.
    Niestety nie zarabia na tyle dużo by mnie bardziej wspomóc.
    Przykre to dla mnie, ale muszę zwracać się z prośbą o pomoc do dobrych ludzi i ufać że spotkam
    życzliwe mi osoby.
    Prócz blogu piszę także poezję – na stronie mojego blogu można kupić tomik moich wierszy
    http://www.beme.com.pl/kup-moj-tomik/
    Lub zamówić pisząc na mojego maila : bogumila@autograf.pl
    Jeszcze w tym roku ukaże się kolejny tomik wierszy, a być może znajdzie się wydawca moich bajek dla dzieci.
    To takie moje małe radości. Bo mimo bólu, choroby i trudności nie tracę radości, chęci życia, nie tracę nadziei pamiętając że „w Bogu mam wszystko co potrzebuję…kładę się zasypiam i znowu się budzę bo Pan mnie podtrzymuje…”
    Kończę tego maila swoim wierszem:

    Wszystko możesz

    Zamykasz oczy by nie widzieć
    brzydoty zła choroby śmierci
    uciekasz od samotności
    to dziecinne rozwiązanie
    strach ci podpowiada
    wraz z powiekami
    zamykając w klatce iluzji
    a przecież
    – wszystko mogę w Tym,
    który mnie umacnia*
    wystarczy tylko stanąć w prawdzie
    nie zagłuszać głosu serca
    telewizyjnej paplaniny jazgotem
    pustą modą
    niepotrzebnymi gadżetami
    odczulić się od zniechęcenia
    wzmocnić witaminą miłości
    oczy otworzyć
    życie rozpocząć prawdziwe
    wziąć je w swoje ręce
    i cieszyć się nim
    zobaczyć jakie jest piękne…
    bo wszystko możesz w Tym,
    który cię umacnia….

    /Bogumiła Dmochowska/

    *Flp 4,13 Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia

    Ewo, Kazimierzu mam ogromną nadzieję że mimo niemiłych ostatnich doświadczeń zechcecie spojrzeć łaskawym okiem na moją prośbę.
    Powiem tylko jeszcze, że długo zastanawiałam się czy mogę do Was napisać – ale naprawdę nie mam wyjścia, muszę szukać zrozumienia i pomocy.
    Na maila przesyłam skany dokumentów potwierdzających moją chorobę i sytuację.
    Cała dokumentacja znajduje się także w fundacji Avalon.
    Mogę też podać numer konta bezpośrednio do mnie :
    15 1050 1214 1000 0022 0436 3929
    moje dane osobowe i skany dokumentów do Waszej wiadomości i tych,
    którzy zechcieliby mi pomóc.
    Bardzo dziękuję za wysłuchanie mnie.
    Niech Pan błogosławi Wam, Waszym bliskim i wszystkim Czytelnikom WOWiT.
    Z Panem Bogiem!
    Z serca pozdrawiam
    Bogumiła Dmochowska

    • Sylwia pisze:

      Droga Bogusiu ,odwiedziłam twego bloga i powiem tak pomóc pomogę ale nie obiecuję że już teraz zaraz gdyż sama się borykam teraz z problemem finansowym i na razie ofiaruję za Ciebie modlitwę , ale gdy stanę na nogi na pewno się do Ciebie odezwę i jakoś wspomogę choć symbolicznie .Widzę że masz siłę i wolę walki i że Kochasz Jezusa tak jak my wszyscy, dlatego wierzę że Jezus ma Cię w swej opiece i że każdy człowiek o dobrym sercu i o chęci ci pomocy wesprze Ciebie , tego ci życzę ❤

      • Bogumiła pisze:

        Droga Sylwio, bardzo dziękuję za Twoją odpowiedź. Z całego serca dziękuję za modlitwę która jest ogromnym darem. Dzięki niej czuję się bezpieczna i ufnie patrzę w przyszłość. W każdy czwartek o 20.00 modlimy się w ramach Pogotowia Modlitewnego świętego Charbela – swoje intencje można zostawiać u mnie na blogu. Zapraszam. Niech Pan Ci błogosławi Sylwio. Pozdrawiam z darem modlitwy.

    • Ewa pisze:

      Droga Bogumiło, bardzo wzruszył mnie Twój wpis. Przejrzałam też Twój blog i jestem pełna podziwu dla Twojej radości i hartu ducha mimo takich doświadczeń…Chętnie kupię Twój tomik. Obawiam się jednak że Twój apel spotka się ze znikomym odzewem. Bo i ludzie są zniechęceni sprawą Romana, a Twoja historia choć tragiczna i wzruszająca nie ma szans z historiami w których uwikłane są dzieci. Mimo wszystko życzę Ci powodzenia, a tomik zamówię sobie na stronie.

      • bogumila2014 pisze:

        Dziękuję Ewo za zainteresowanie moim tomikiem. Odnośnie Twoich obaw: powiem tak – myślę że Czytelnicy tej strony należą do ludzi wrażliwych na problemy innych, dlatego pozwoliłam sobie dzięki uprzejmości Adminów zamieścić tutaj swój apel. Czy przyniesie mi konkretną pomoc? Nie wiem. Będę wdzięczna za każdy odruch serca, pomoc finansową, dobre słowo, modlitwę…Jest napisane w Piśmie: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. (Mt 7:7) więc proszę, pukam, szukam…Pozdrawiam Ewo z darem modlitwy.

  9. Sylwia pisze:

    Ewo masz racje , Ja też będąc na nocnym czuwaniu w Jarosławiu też przeciskałam się przez tłum ludzi ,ale nie winię kogoś że ktoś mi zatarasował drogę .Bo widziałam jak to wszystko może wyglądać , że tłum ludzi będzie napierał jak nie z jednej to z drugiej strony , poza tym żeby odczuć bliskość Boga nawet i w tłumie można się spotkać z Nim jeżeli się tego chce . Ja na swoim przykładzie mogę powiedzieć że będąc w Jarosławiu też przeszła myśl : jak ja się tu skupię ??- I wiesz co ?Bóg dał mi wspaniałą łaskę nic mi nie przeszkadzało ani tłum ani nic , był tylko Bóg i ja . Jak się chce to wszystko można. Faktycznie Julko mogłaś to inaczej określić nikt nie jest ideałem i urodziliśmy się tacy jacy jesteśmy . Ewa ma rację te bliźniaczki też są dziećmi bożymi i mają prawo stać tam gdzie chcą tak samo jak ten dryblas .. Ewo widzę że czasami jesteś wyczerpana tą stroną za pewnie widzisz więcej niż my i po prostu masz czasem dość , nie dziwię ci się ..

  10. Czester pisze:

    kogo omadlamy we wrzesniu?

  11. Maria Magdalena pisze:

    Drodzy! Dostajemy dużo maili, wiadomości i pytań w sprawie wczorajszego ogłoszenia przez KAI, że Episkopat Polski chce w przyszłym roku zawierzyć Polskę Jezusowi Królowi Wszechświata.

    Patrzymy na to z lekkim optymizmem (coś już wyraźnie w Kościele polskim drgnęło!), ale i ostrożnie, i sceptycznie. ZAWIERZENIE to jeszcze NIE INTRONIZACJA. Powierzenie się Jezusowi Królowi wszechświata to nie Intronizacja Jezusa Króla Polski w pełnym tego słowa znaczeniu. Kwestia, jak wiecie, nie dotyczy tylko nazwy, ale istoty aktu.

    Pożyjemy, zobaczymy, więcej dowiemy się 10 października, gdyż wtedy biskupi organizują sympozjum na Jasnej Górze nt. Intronizacji i mają zabrać swój głos w tej sprawie. Prosimy o wzmożoną modlitwę i interweniowanie u swoich Pasterzy. Króluj nam Chryste!

  12. seba pisze:

    Kochany Michał :)Widzę , że nie tylko w walce duchowej pomoga, egzorcyzmach…

  13. wobroniewiary pisze:

    […komentarz przeniesiony, Admin]
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/08/31/ks-santiago-martin-zsekularyzowany-swiat-potrzebuje-swiadectwa-polakow-nie-macie-pojecia-jak-papiez-cierpi/#comment-117639

    Nazywam sie Irena wolan

    Ja ponosze konsekwencje tylko ja tego co sie wydarzyło.Jezeli P.Bog pozwoli to przeczyta Pani do konca @.
    To co pisałam było prawda.Wysłalam tyle @wszedzie ze wpisy mogly sie dublowac.
    Czy jestem oszustka?Bog to osadzi prosze tylko nie krzywdzcie Romana.To dobry ojciec,czlowiek przeszedl bardzo duzo .
    Nie ma moje dzieci twoje wychowal wszystkie na dobrych ludzi i wychowuje.
    Maz moj rozwiodl sie ze mna lata temu pił bil zdradzalwciagal w dlugi.Nie wiem co z nim co robi przebaczyłam zamknelam temat skoro taka jego wola była.

    Roman zajal sie nami stworzylismy cudowna rodzine ale wszystko sie zaczelo sypac.Choroba mamy mojej sklocila nas wzystkich ,smierc cioci slub ponowny z druga zona i przykrosci jakie doznawalismy stres przy opiece nam mama spowodowaly iz musielismy sie sta wyprowadzic.Roman bardzo pil nie wiedzialam co robic.Zadluzenia ,grozba eksmisji,juz zaczynaly sie klopoty z zakladzie jego,mial handel obwozny takie tam fast fudy.Zajmowalam sie i domem i dziecmi i tym handlem.Klopoty z Cora Ewa w gimnazjum -zle towarzystwo powtarzanie klas zrezygnowanie z bierzmowania ,na ktorejs imprezie gdzie handlowalam /bralam male dzici ze soba/ o maly wlos nie stracilabym dzieci .ziewczynki weszly do wody i zaczely sie topic ,jacys ludzie przyszli z pomoca.Powiedzialam dosc albo leczenie albo koniec z tym wszystkim.

    Przeszedl wszystkie etapyleczenia w szpitalu poradni przeszedl pranie mozgu ktore zmieniły tego czlowieka o 180 stopni.Stał sie wierzacy opiekunczy zrozumial tyle rzeczy.

    Zmarł wujek zotala druga zona ktora robila tu prawie libacje zapuscila dom w koncu sie wyprowadzila grzejniki rury w scianach wszystko co bylo mozliwe sprzedala na zlom ,przyszla zima rozmrozilo wszystko wode kanalizacje.Roman mieszkal na gorze bez wody palil tylko w kuchni gonil do pracy do nas do domu aby pilnowac tego co jeszcze tu bylo.Wniosl sprawe do sadu o przeprowadzenie remontu niezbednego do zycia wzial kredyt hipoteczny.Sprawa ciagla sie bardzo dlugo nie chciala Pani wyrazic zgody gdyz była wspolwlascicielka 1/3 dolu domu.Znow sprawa w sadzie o zniesienie wspolwlasnosci,ruszenie masy szukanie innych czy jest jeszcze ktos do podzialu.Wszedzie koszty .Moje zaluzenie siegalo zenitu mimo iz bylo ugoda podpisna nie bylam w stanie tego splacac brakowalo na wszystko,Ksiadz z mojej parafii nam pomagał jak mogl ,dzieci zaczynaly chorowac zaczela pisac prosby o pomoc.Byla traktowana jak tredowata wiadomo z jakich powodow po rozwodzie .Ludzie zle nam zyczyli ,nie umialam juz z niczym poradzic sobie,choc mialam wsparcie i w ksiedzu i siostrze.

    W koncu odbyla sie 1 msza sw.w intencji naszej rodziny o zniesienie przeklentw.Potem siostra umowila mnie do ks.egzorcysty w Rychwaldzie .,ktory odprawil egzorcyzmy.Nie moglam dojechac do domu Strach ktory byl w sercu paralizowal cale moje cialo.Ksiadz nie stwierdzil obecnosci zlego ale polecil raz jeszcze msze sw. namascil sw olejami.

    Wszystko wtedy runeło.Przeprowadzka na mieszkanie socjalne ,gdzie ludzie czas spedzali na spozywaniu alkoholu od rana do nocy,mieszkanie z plesnia i grzybem dopiero teraz zaczely chorowac dzieci.Zaklad pracy Romka w koncu oglosil upadlosc naprawcza nie wyplacali pieniedzy,zaczelismy pisac o zwolnienia a to z podatku za dom z kosztow sadowych.Dzieciaki bez butow ksiazek podjelam prace w kauflandzie 200goz za 400zl zaniedbalam dom,dzieci wszystko.Chodzilismy po smietnikach w nocy i zbieralismy doslownie wszystko lacznie z odpadami z lidla po ktore dwa razy w tyg jezdzilam .Ewa na szczescie ukonczyla gimnazjum szkole srednia wyprowadzila sie do narzeczonego.Po 8 latach wzieli slub wymodlony-koscielny-przyjela bierzmowanie i Boga do serca.Paulinka ukonczyla studia i wyjechala.

    Nie mialam juz sily poradnia psychiatryczna poglebiala moja depresje.Smierc to jedno bylo w glowie,Uzyskalismy zgode na remont Roman wwiec sam malowal ,zakladal rury rury ktore dobrzy ludzie pomogli zakupic .Przenieslismy sie w koncu do domu wiele osob pomoglo ,dzieci szczesliwe byly .Zaczela nas nachodzic druga zona zmarlego wujka ,tyle awantur robila byla policja i straz miejska wolala o pieniadze o splate o wszystko.W koncu odbyla sie rozprawa sad przyznal calkowita wlasnosc domu Romanowi Pani z uwagi ze ;wskoczyla ; w spadek miala dostac splate pomniejszona o kwote zniszczen/wszystko to oszacowal biegly sadowy/ Zaklad w koncu upadl tak dlugo czekalismy na jakiekolwiek pieniadze jeden P.Bog wie wszystko w ratach splywalo nie mozna bylo nic uregulowac same zaleglosci wszedzie braki dzieci ciagle jesc wolaly.Zawiesil handel obwozny gdyz przynosil same straty,zepsula sie maszyna do waty i do popcornu.Prad odcinany znow przylaczany i tak ciagle wszystko sie psulo pekly drzwiczki od pieca bylo zimno brak opalu.Ksiadz z tut parafii kupil nam czesc ksiazek co sobote dostawalismy chleb.Potem choroba Romka ,moja moj wypadek pisanie do Caritasu z poleceniem proboszczca nie dalo zadnego skutu znow @ gdziekolwiek z prosba.Znow chooba dzieci i ten glod chlod i ziab.Nie bylo temu konca.

    Moja prosba w modlitwie dotyczyla tylko jednego gaj Boze wytrwalosc dla Romka dla mnie pokore i zeby odsunal zle mysli o samobojstwie i oddaniu dzieci.Zaczelam Nowenne Pompejanska odmawiac i ciagle gdzie s pisalam i pisalam .Cos zaczynalo sie poprawiac ,Roman dostal prace na umowe bylo ciezko staralm sie go wspierac ale moj stan psychiczny mial wiele do zyczenia.Ale zaczeli sie odzywac obcy ludzie chcacy nam pomoc.Boze myslalam ze oszaleje z radosci.Pisalam prosilam o wielu wpisach nawet nie Wiedzial nie umial sobie z niczym poradzic kredyty staly sie wymagalne Pani wolala o splate choc mial rok czasu na splacenie jej.Bylismy juz gotowni do najgorszego oddania dzieci. Pojawila sie P.Paulina ktora bardzo pomogla P.Marta ktora gdzies tam w Angli robila zakupy przez internet w tesco i zamawiala chleb jaja mleko make.Roman napisal prosbe o rozratowanie splaty tej Pani niestety sad odrzucil prosbe.Przyszla 1 rata odprawy radosc wielka byla potem reszta spalcil ta kobiete ,dobral lichwiarski kredyt dolozyl i splacil.Nie wazne ze wszystko na dole zniszczone ale dom odzyskany dla dzieci.

    Zanim udalo sie pomalu kredyty uregulowac ciagle zadluzenie w Z E wodociagach minelo troche czasu.I tak pisalam o [pomoc zrezygnowana i zrozpaczona.

    Cos drgneło odizolowalismy od ludzi ktorzy otaczali nas do tej pory ciagle modlitwy Nowenna pomoc obcych ludzi @ ze slowami otuchy-wszystko zaczelo sie pomalu jakos ukladac nagle-Skonczyl sie juz 1 kredyt komornik nie zabiera pensji opieka przyznala obiady dzieciom teraz beda Romanowi umowe przedluzac zwiekszy sie mu srednia,naprawil maszyne do waty cukrowej jedna Pani zaklupila nam akumulator do maszyny bede mogla znow jezdzic i handlowac wata cukrowa nawet te 6 wat dziennie daje 18zl.

    Ewa splaca zadluzenie za os Parkowe choc tez im ciezko,Paulina za grunwaldzka /mieszkanie socjalne/ Ja nie probuje tego rozumiec .Te wszystkie wypadki choroby moj wybity bark wstrzs mozgu czy rozszarpany palec na pilarce choroba Romana to wszystko mialo miejsce glod ,chlod brak pomalu wiary doprowadzal do obledu..

    To co przeszlam przy 1 mezu zapominam nie chce pamietac wybaczylam.

    To ze Roman przestal pic jest darem od Boga jezeli jest wiara i chec uleczenia nalogu jest to mozliwe.

    Jestesmy niesakramentalni,nie wspolzyjemy ze soba odkad przyszly na swiat blizniaczki taka byla nasza decyzja i tego sie trzymamy,pomimo przeciwnosci ludzi i roznych sytuacji jestesmy razem i staramy sie dzici wychowac najlepiej jak umiemy.

    Nigdy nie byl biznesmenem ani prezesem byl kiedys w radzie nadzorczej .NIGDY NIE POWIEDZIALAM NAIWNI GLUPI KATOLE!!!!!!!

    Nie pamietam P.Michala nie mam pojecia w co go wrobila choc prosilam Boga aby mi wybaczyl jezeli cos temuPanu zrobilam .

    Pierwszy raz dostala pare dlugopisow zeszytow gumek do mazania bloki z fundacji pomocy dzieciom tak siostra mnie zapisala w zeszlym roku na jablka unijne.

    Wszystko zaczyna sie pomalu ukladac jest ciezko ale lepiej.Jest to wszystko chaotycznie opisane o pewnych rzeczach zapominam nie chce pamietac nauczylismy sie zycia od nowa cieszyc sie kwiatami jablkami w ogrodzie pogoda za wszystko dziekujemy Bogu,przed kazda czynnoscia prosze Boga aby dodal mi roztropnosci sily i pokoy zeby natchnal me serce.

    Kiedys w Krakowie Lagiewnikach bedac w spowiedzi ksiadz idzieli mi rozgrzeszenia powiedzial zebym czynila starania o rozwod koscielny.Boje sie ,nie wiem gdzie i od czeo zaczac.

    Dzieci przestały chorowac .Monisia ma diete oparta na kaszy nabiale i ciemnym pieczywie zaczela sie czuc troche lepiej.J a znow podejmuje leczenie bo moje cisnienie utrudnia mi zycie.

    Kupilismy podreczniki i reszte rzeczy do szkoly zaplacilismy rachunki bo we wrzesniu beda oplaty zwiazane ze szkola wiec to pojdzie z mojego rodzinnego.Jaki mamy dochod? Po spalcie kredytu hipotecznego i czesci oplat zostaje nam 900zł dla nas. Pomalu idzie ku lepszemu.

    Nie myslalam ze naciagam ludzi ze jestem oszutka ,do tej pory nie wiem czemu przepowiednie z ‚Dziecka; sa nieprawdziwe wielu rzeczy nie rozumiemstaram sie zrozumiec ,nie mam przewodnika duchowego wspaniali ksiaza ktorzy mnie otaczali odeszli.Tu znalazlam wlasnie ta blogowa rodzine duchowa nawet z tych przykrych@ mozna cos dobrego wyciagnac dla siebie.Wszystko rozwazam i nie przestane Bogu dziekowac za ta stronke,choc wyszlo jak wyszlo.

    Kara za zerwanie wiezlow malzenskich zla wiara i zlorzeczenia ludzi odbijaja sie na rodzinie i wtedy potrzeba ksiedza egzorcysty.Wiem ze po tych egzorcyzmach zlo uderzylo jeszcze z wieksza sila ale modlitwa nas samych i wieli wielu wielu ludzi msza sw, w tej intencji pomaga.Szatan istnieje i wdziera sie wszedzie .

    Wszystko dobre zawdzieczam tym ludziom to ze nauczylismy sie patrzec na kazda rzecz najdrobniejsza innymi oczyma wszystko jest darem od Boga i za wszystko trzeba dziekowac nawet za zlo bo wtedy czlowiek jeszcze bardziej miluje Boga.

    Prosze docierajcie do takich ludzi jak my, ktorzy wszedzie pisza czasami wpisy sie dubluja ukazuja z opoznieniem nie wiem nie weruje tych wpisow rozne sa przypadki ale to Dzieki Wam wyszlismy z nedzy nauczylismy sie cieszyc z kazdej rzeczy docenilismy wspolna modlitwe jestesmy rodzina .Nie oceniajcie ludzi po pryzmacie fb czy innych portali spolecznosciowych to co prawdziwe w sercu sie nosi.

    Bez modlitewnego wsparcia tych anilow i wsparcia bylibysmy zapewne juz na dnie a tak mozemy chwalic Boga i ludzi i wszystko.

    Jednak jezeli jest taka wola to zwroce tym ludziom pieniadze nie wiem kiedy i jak ale wiem ze Bog mi pomoze w tym postanowieniu moze jakos w ratach nie wiem.Jezeli przyjdzie mi odpowiedziec za oszustwo jakies odpowiem bo wina lezy tylko po mojej stronie i ja biore wszystko na siebie.Jezeli przyjdzie mi odkupic wine w wiezieniu prosze tylko o modlitwe za dzieci moje Romana i mnie i za tych wszystkich ktorzy poczuli sie w jakis sposob oszukani.

    To co sie wydarzalo w naszym zyciu jest dowodem ze szatan istnije i potrzeba bardzo duzo czasu aby zrozumiec z czym sie ma doczynienia,ja jestem tego przykladem ale wiem jedno ze cokolwiek sie stanie nie przesytane dziekowac Bogu za dom za dach nad glowa za dzieci Romana zlych i dobrych ludzi za wszystko.

    Ile czasu spedzilam przy swoim dziecku zeby wyciagnac ja z towarzystwa aby szkole ukonczyla przyjela bierzmowanie -ja rozumiem P.Paulinke .Wszystkie moje modlitwy za tych ludzi byly z serca i szczere.

    Moja Paulinka przeszla jeszcze na studiach na Jehowa wiare.To jest moja najwieksza kara .Nikt nie wie co czuje serce matki w takiej sytuacji ile ja wojne stoczylam z ta sekta mialam do wyboru utracic dziecko albo przestac z tym walczyc.Nie wiem gdzie szukac pomocy porady czegokolwiek ksiadz nie umial mi pomoc……

    To wszystko co przechodzilismy jest nic w porownaniu z tym.

    Nie ma dnia ani godz, kiedy bym przstala prosic Boga co robic?

    Jezeli droga P.Ewo doczytalas moj list do konca to znak od Boga ze dotrwalas ,nie wazne czy wrzucisz go do spamu czy uznasz mnie za calkowita osobe beznadziejna wazne ze wyznalam to co mi serce nakazalo o co prosilam Boga od kilku dni i czuje cieplo teraz i jakby ktos mi pomogl wstac po upadku.

    Nic nie dzieje sie bez przyczyny prosze tylko nie zaniechajcie pomocy i modlitwy wlasnie takim ludzom ktorzy byli rozdarci i duchowo i przez zlo bo piekne jest to ze to dzieki Wam /pisze to po raz 100 chyba/ jestesmy na prostej ktos powie tak materialnie ale ja powiem nie -duchowo.

    Dziekuje ze przeczytala Pani otwieramy serce dla Jezusa Maryji na wszystko przychodzi czas ,nawet jak to napisal P.Michal? wzruszajace jabluszka w ogrodzie .TAK ONE ROWNIEZ POCHODZA OD BOGA jak jezyki ludzkie i dobre i zle jak kazdy czlowiek-pijak narkoman nedzarz bogaty uczciwy oszust.

    Wybacz ze zajelam czas ale musialam posze tylko ja jestem winna

    Bog zaplac za ta stronke za tych ludzi za wszystko wybacz ze ta sytuacja przyspozylam klopotow ale warto pomagac -pomagajcie w imie Boga -pomagajcie ludziom.

    Pozdrawiam serdecznie Adminko jezeli bedziesz mogla napisz do mnie chocby tyle-pomimo wszystko otaczam cie modlitwa – modle sie za wasza corke -moze znasz osoby z ktorymi moge sie skontaktowac w tej sprawie tylko tylko,zostan z Bogiem irena

  14. bogumila2014 pisze:

    Ślady

    Głęboki ślad odbitych w śniegu butów,
    kogo i po jakich drogach niosły
    nogi w nie obute ?
    Jakimi ścieżkami szły stopy
    nieznanego wędrowca,
    jaki niósł bagaż że zostawił
    taki głęboki samotny ślad?
    Trudno się znaleźć w cudzych butach
    nie łatwo zrozumieć nieznane sobie troski
    ciąży na plecach nawet własny bagaż
    karkołomne zadanie zrozumieć innych
    i ich bagaż nieść…
    Drogi nasze przez to tak bardzo samotne
    łatwo się zgubić na życiowych ścieżkach
    Jezusa śladem możesz iść nawet boso
    idąc z Nim obca będzie samotność
    Jego droga stroma
    ale wskaże ci gdzie stawiać kroki
    życia bagażem się nie martw
    On razem z tobą będzie go niósł…

    /Bogumiła Dmochowska/

  15. Pingback: Ktoś może mi to wytłumaczyć?” – relacja José H. Prado Flores z podróży powrotnej z Polski do Meksyku | Serce Jezusa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s