Ks. Santiago Martini – jak Kościół Katolicki ma wyjść z obecnego kryzysu

Ks. Santiago Martini, konsultant Papieskiej Rady d/s Rodziny: jak Kościół Katolicki ma wyjść z obecnego kryzysu?

„W Polsce, i nie tylko, jest coraz więcej szkół, w których można nauczyć się języka angielskiego, niemieckiego czy francuskiego. Ja uczę języka, którym mówi się w niebie. Uczę języka wdzięczności i miłości do Pana Boga” – ks. Santiago Martin.

2 konferencja ks. Santiago Martina z Chojnic z 28.08.2015

Pokazałem nie tylko trudność sytuacji w jakiej się znajdujemy, ale też jej początek. 10 lat temu, kiedy umierał Jan Paweł II, nikt sobie nawet nie wyobrażał możliwości takiego Synodu, na którym by się dyskutowało kwestię Komunii św. w czasie nie pozostawania łasce uświęcającej, [a więc w czasie grzechu ciężkiego]. I nikt sobie wtedy nie wyobrażał, że Jana Pawła II można nazwać człowiekiem okrutnym i nie posiadającym miłosierdzia, [bo publicznym jawnogrzesznikom nie żałującym za grzechy nie chce dać Komunii św]. I że coś takiego można uczynić i że się to uczyni, w samym środku Kościoła. Jeżeli stało się to na przestrzeni tych ostatnich dziesięciu lat, możemy sobie wyobrazić co się stanie w następnych latach. Ale nie o to chodzi, żeby przedstawić powagę sytuacji stanu chorego, żeby postawić diagnozę sytuacji, określić rodzaj choroby. Chciałbym przedstawić terapię, jaką można zastosować. Jest na to sposób, ta choroba może być uleczona. Jestem o tym głęboko przekonany i właśnie jeżeli przybyłem tutaj, do Polski, żeby państwo prosić o pomoc, to jestem przekonany, że państwo macie taką moc, żeby pomóc w rozwiązaniu tej sytuacji.

Polacy sami o sobie mówią „Polska zawsze wierna” i to jest prawda. Państwo potraficie się oprzeć. Przez wiele wieków Polacy stawiali opór. Byli wierni wierze, a teraz muszą jeszcze jedną rzecz zrobić: muszą być także misjonarzami, muszą stać się osobami, które będą ewangelizować także poza granicami kraju. Nie możecie pozostawać tutaj [u siebie] w zamknięciu. Świat potrzebuje Polski. Potrzebujemy polskich misjonarzy kapłanów i ludzi świeckich.

Wystarczy, że przekroczycie Państwo rzekę Odrę, a wchodzą państwo nie tylko do innego kraju, ale także do innej rzeczywistości. Na jednym brzegu rzeki kościoły są pełne, na drugim są puste, podobnie seminaria. Nie możecie się państwo zadowolić mówiąc: nam się powodzi, nam idzie dobrze. Muszą państwo stać się misyjni. Jan Paweł II był pierwszą osobą , która mówiła o nowej Ewangelizacji i ta nowa Ewangelizacja musi liczyć w głównej mierze na polskich misjonarzy kapłanów i osoby świeckie. Ale ta misja musi mieć konkretną treść:

Na czym ma polegać [ta] misja? Jakie jest lekarstwo na tę chorobę Kościoła? Jeżeli tą chorobą jest relatywizm, jest sekularyzm, to jakie [znaleźć] jest lekarstwo?

Mnie wyświęcono na kapłana w 1979 roku. Jan Paweł II już wtedy był przez rok papieżem. Odbyłem studia teologii w momencie głębokiego kryzysu i zawsze miałem doświadczenie wzrastania w Kościele, który jest w kryzysie. Nie żyłem w kościele polskim, żyłem w kościele hiszpańskim. Mój kraj, to jest przepiękny kraj, z dobrym klimatem, z bardzo dobrym jedzeniem. W tym roku mamy już prawie 70 mln turystów. Na prawdę wspaniały świat. Niemniej jest to kraj, który w tym momencie przechodzi przez najgorszy kryzys. Nigdy nie mieliśmy tak dużo pieniędzy, jak w tym momencie, a zarazem nigdy nie byliśmy tak biedni, jak w tej chwili. W moim kraju jest takie prawo, że każda bezrobotna osoba otrzymuje 400 EUR miesięcznie, a poziom opieki zdrowotnej jest bardzo dobry, a i oświata jest dość dobra. Mamy świetne drogi i lotniska. Pomimo tego całego bogactwa, nigdy jednak nie byliśmy tak biedni, jak w tej chwili.

Nigdy w Hiszpanii rodzice nie zabijali swoich dzieci. Hiszpańskie mamy oddawały swoje życie za dzieci. Dzisiaj wiele matek zabija swoje dzieci. Dzisiaj najniebezpieczniejszym miejscem jest dla Hiszpanina łono własnej matki. Co roku mamy w Hiszpanii ponad 200 tys aborcji. 200 tys niewinnych dzieci zabijanych przez własne matki za przyzwoleniem i z przyklaskiem całego społeczeństwa.

Nasze prawa, które zostały ustanowione przez rządy socjalistyczne i nie zmienione przez rządy konserwatystów stanowią, że każda kobieta ma prawo do aborcji. Nasze prawa stanowią, że związek gejów jest równoważny ze związkiem małżeńskim i że para homoseksualna też ma prawo do adopcji i do wychowania dzieci.

Nigdy w Hiszpanii nie było tak dobrego poziomu życia, niemniej nigdy nie byliśmy tak biedni jak w tym czasie. Nasze seminaria, które były wielkimi budynkami w czasach, gdy były setki powołań, teraz są hotelami, a życie zakonne praktycznie zanika. Zdecydowana większość kapłanów to już staruszkowie. I trzeba to wszystko mieć na uwadze, [zastanawiając się] dlaczego powstała Wspólnota Franciszkanie Maryi?

Św. Jan Bosko zakłada swoją rodzinę zakonną, ponieważ widzi opuszczone dzieci na ulicach Turynu. A matka Teresa z Kalkuty zakłada Zgromadzenie Misjonarek Miłości, ponieważ widzi cierpiące dzieci na ulicach Kalkuty. Ja nie widziałem ani dzieci opuszczonych, ani umierających na ulicach mego miasta. To co ja zobaczyłem to były puste kościoły i puste seminaria. 3/4 młodych osób każdego weekendu, co tydzień, upija się. To co zobaczyłem na własne oczy, to to, jak społeczeństwo dogłębnie religijne samo siebie niszczy.

W okresie przypadającym na jedno tylko pokolenie Hiszpania się całkowicie zmieniła. Od roku 1982, kiedy zostaje przyjęte pierwsze prawo do aborcji, społeczeństwo w Hiszpanii zmienia się w bardzo szybkim tempie. Dlatego Wspólnota Franciszkanie Maryi nakierowana jest głównie przeciwko relatywizmowi i sekularyzmowi.

Jesteśmy jedyną instytucją, która uczyniła wiarę w Ducha Świętego bronią w walce z tą rzeczywistością. Ludzie, którzy opuścili Kościół, którzy już nie wchodzą w relacje z Bogiem są najbiedniejszymi ludźmi. To jest zdanie Matki Teresy z Kalkuty, która bardzo dobrze wiedziała na czym polega właściwa bieda.

Najbiedniejsi z najbiedniejszych to ci, co nie znają Boga. I w moim kraju zobaczyłem, że rzeczywiście tak jest, że człowiek który opuszcza Boga kończy się niszcząc samego siebie. Podobnie naród, który opuszcza Boga niszczy samego siebie i szybko staje się bardzo biedny.

W moim kraju, w całej Europie, nie wiem czy w Polsce też, ale w Niemczech tak, przeżywa się właśnie inwazję muzułmańską. Przybywają do Europy w poszukiwaniu lepszej sytuacji ekonomicznej, ale gardzą nami. Czują się jako osoby wyższe niż my. Nie chcą być tacy jak my, bo widzą, że nie mamy wiary. I muzułmanin, który widzi zsekularyzowanego katolika, gardzi nim. Czują się większymi, ważniejszymi, nawet jeśli są biedni, bo czują, że mają coś co jest ważniejsze niż pieniądze. Mają swoją wiarę!

My mamy pieniądze,ale już nie mamy wiary. I nie ważne, jak dużo tych pieniędzy mieć będziemy, nie dadzą nam one tego, co daje nam wiara. Nigdy nie byliśmy tak bogaci i nigdy nie byliśmy tak biedni. To mój kraj, który bardzo kocham i w którym, dzięki Bogu, jest jeszcze jakaś reszta katolików. Jeszcze trochę jest tej żywotności w Kościele. I nasza parafia w Madrycie jest jeszcze pełna ludzi i pełna młodzieży. Ale sytuacja w pozostałej części kraju i Europy jest okropna, a sytuacja w Ameryce Łacińskiej jest równie bardzo poważna.

Kiedy zobaczyłem tą sytuację zapytałem samego siebie: jak mogliśmy dojść do czegoś takiego? Jak to jest możliwe, że ten naród, tak dobry, tak szybko zdegenerował się? I zdałem sobie sprawę, że był tego jakiś powód, i że możemy zwalczyć przyczynę, żeby wyjść z tej [trudnej] sytuacji.

Jest taka myśl indyjskiego myśliciela Tagore, która dała mi dużo światła „Połóż ptakowi złoto na skrzydła, a uniemożliwisz mu latanie”. Złoto nie jest złe, ale napełnione złotem skrzydła ptaka, nie pozwolą mu latać. I nas kupiono za złoto. I skończyliśmy adorując cielca ze złota.

Państwo też musicie zadać sobie to pytanie: Kogo adorujecie? I może, nie zdając sobie z tego sprawy, państwo już adorujecie cielca ze złota. Może nie wszyscy, którzy są na tej sali, ale ogół Polaków postawili ekonomię w centrum swojego życia. Ekonomia jest bardzo ważna, niezmiernie ważna, ale nie może być pierwsza, najważniejsza. Jeżeli pieniądz stawiamy na pierwszym miejscu, sprzedaliśmy już naszą duszę.

I zadałem sobie pytanie: dlaczego osoby, dawniej ubogie, a teraz bogate, oddaliły się od Boga. Dlaczego, kiedy były biedne szły do kościoła, a teraz już nie idą? Dlaczego [katolicy], kiedy byli biedni, wysyłali swoich synów do seminariów, a teraz już nie? Dlaczego młodzież dawniej szła do seminariów, a teraz już nie chce iść?

I wydawało się, że problem był ekonomiczny. Ale jaka jest przyczyna, że poprawa naszego statusu ekonomicznego, materialnego oddaliła nas od Boga. Bo, jeżeli przyczyną jest pieniądz, no to trzeba starać się być biednym, a tego nigdy nie powiedział Kościół. Posiadanie pieniądza przyczyniło się do naszego zubożenia moralnego. Ale dlaczego? Dlaczego nam zaszkodziło posiadanie pieniędzy? Dlaczego stanie się bogatym, uczyniło nas gorszymi ludźmi? Dlaczego możemy dać te 400 EUR osobie, która nie ma pracy, a nie możemy pomóc osobie, która nie ma na to, by mieć dziecko?

I wtedy uświadomiłem sobie coś, co wcześniej odkrył jeden święty, św. Franciszek z Asyżu. Św. Franciszek z Asyżu był świętym zakochanym w Chrystusie. Żył w epoce całkiem odmiennej od naszej, w wieku XIII. W okresie, kiedy papież miał całkowitą władzę, mógł nawet usunąć z tronów świeckich władców i sprawić, że ci władcy pójdą na kolanach przed papieża. To był okres największej władzy, mocy, Kościoła. Wszyscy musieli iść na Mszę św. a ten, który nie szedł był źle widziany. [W państwach] nawet nie było takiej myśli, żeby stanowić prawa, które by były sprzeczne z prawem naturalnym. Ale św. Franciszek na widok swego kościoła napełnia się bólem. W tym kościele pełnym ludzi był jakiś interes, był strach, ale nie było miłości.

Pewnego razu ma taką wizję: wychodzi z kaplicy, w której się modlił, bardzo gorzko płacząc. I kiedy go pytają: dlaczego płaczesz i coś zobaczył w kościele? mówi, że zobaczył kościół pełen ludzi. To dlaczego płaczesz? To bardzo dobrze widzieć kościół pełen ludzi. To było średniowiecze, kościoły były pełne ludzi. A on odpowiada że zobaczył jak ludzie w kościele modlą się. Mówią mu, oszalałeś! To przecież bardzo dobrze, że ludzie w kościele modlą się. Czemu zatem płaczesz? To wspaniałe, że ludzie idą do kościoła i że będą się modlić. Nie ma żadnego powodu, aby o to płakać. Powinieneś się cieszyć! I św. Franciszek odpowiada, że wszyscy idą do kościoła po to, żeby prosić.

I powiedział to zdanie, które tak mną wstrząsnęło i sprawiło, że zobaczyłem rozwiązanie. Św. Franciszek, który kochał Chrystusa, mówił: „MIŁOŚĆ NIE JEST KOCHANA”. Ta Miłość to Chrystus, to Bóg. I ta Miłość nie jest kochana. Wiem to! A kto nie kocha Chrystusa? I św. Franciszek mówi, że osoby, które nie kochają Chrystusa, które sprawiają, że On cierpi, to te same osoby, które idą do kościoła. Ci, którzy idą się modlić, ale idą tylko po to, żeby prosić. Idą do kościoła, bo mają jakieś problemy. I gdyby ich nie mieli, to by nie szli na niedzielną Mszę św. Tam nie ma miłości, tam jest jakiś interes, albo strach, egoizm, ale nie ma miłości.

I uświadomiłem sobie, że to właśnie się stało w moim kraju, w Hiszpanii. Księża byli bardzo zadowoleni z widoków pełnych kościołów i nie zastanawiali się, ani ich nie obchodziło, dlaczego ludzie idą do kościoła? Ważne dla nich było, że kościół był pełny. Ale ludzie szli do kościoła, bo mieli problemy, bo byli biedni, bo byli chorzy, bo nie mieli pracy. Szli do kościoła w oczekiwaniu pomocy od Boga i szukaniu pomocy od Kościoła. I nie nauczono ich, by iść do kościoła aby kochać. I nie nauczono ich, by iść do Boga, aby coś z siebie dać. Nie nauczono ich, aby pójść do kościoła, aby podziękować. A kiedy się wzbogacili, już nie mieli żadnego powodu, żeby iść do kościoła. Problem [za tym] nie był w tym, aby było bogactwo. Problem był w tym, że nie nauczyli się, że trzeba podziękować i szli tylko po to, aby prosić. A kiedy już nie mieli potrzeby proszenia, to przestali chodzić. Gdyby się nauczyli dziękować, im więcej by mieli pieniędzy, tym bardziej by chodzili do kościoła, wiedząc, że mają więcej do podziękowania. Gdyby rodzice nauczyli swoje dzieci okazywania wdzięczności, młodzi chodzili by do kościoła, bo nie ma osoby bardziej bogatej, niż ta, która ma całe życie przed sobą.

I zdałem sobie sprawę, że jeżeli wzbogacenie stało się powodem do oddalenia się od Kościoła, to nie była to prawdziwa przyczyna i zadanie jakie mieliśmy do zrobienia, to nie staranie się o to, żeby ludzie byli biedni, a zadaniem podstawowym stało się nauczenie ludzi wdzięczności. Ucząc wdzięczności, pokazywaliśmy drogę, aby pieniądz nie oddalał ich od Boga. Zobaczyłem, że wdzięczność jest lekarstwem na chorobę zwaną sekularyzm.

Chciałbym wam zadać pytanie. Kto Bogu, dzisiaj rano powiedział dzięki, kto powiedział Bogu licz na mnie? Chcę pełnić Twoją wolę. Większość ludzi nie ma takiej potrzeby i czegoś takiego nie robi, chociaż myślę, że może wy jesteście dobrymi ludźmi i może ktoś z was tak właśnie zrobił.

Dziękuję.

Kościół, który nie jest Eucharystyczny, który nie jest w akcie dziękczynienia jest kościołem skazanym [na]…. Kościół, który nie składał by się z osób, które mają jako pierwszy cel wdzięczność i adorację jest kościołem skazanym [na] …. I zdałem sobie sprawę dlaczego Europa Zachodnia i mój kraj, tak szybko się zsekularyzowały? [Brak wdzięczności Bogu], to powód sekularyzacji zachodu.

Nie nauczyliśmy ludzi wdzięczności. Zadowoliliśmy się tym, żeby ludzie szli do kościoła, aby prosić, a kiedy się zmieniła sytuacja, ludzie przestali chodzić, pomyślałem sobie, że stało się z ludźmi tak, jak przydarzyło się dinozaurom. Dinozaury rządziły światem. Nagle zmienił się klimat i wymarły. Kościół Katolicki sprawia wrażenie wielkiego dinozaura. Zmienił się klimat i umiera.

Wracajmy do naszych korzeni. A nasze korzenie, to jest miłość do Boga i wdzięczność Bogu. Naszym korzeniem jest kobieta poprzedzająca Jezusa Chrystusa. Nie poprzedzająca drugą osobę Trójcy Świętej, ale poprzedzająca Jezusa Chrystusa jako człowieka – Maryja, Matka Boska. Początkiem Kościoła jest Maryja. Ona w swoim sercu ma tylko miłość. Jest Najczystsza, Niepokalana, która nigdy nie poznała grzechu. Ona miała w swoim sercu tylko miłość, i nie miała z [Nim] interesu, ani nie miała [przed Nim] strachu. Dlatego zdałem sobie sprawę, że należało wrócić do Maryi. Stąd nazwa wspólnoty Franciszkanie Maryi.

Św Franciszek jest pierwszą osobą, która zauważyła brak wdzięczności, jako powód tego kryzysu i on wskazał głośno na ten powód, mówiąc „Miłość nie jest kochana”. Jeśli nie kochamy miłości, to ulegnie zniszczeniu religia, która opiera się na interesie i na strachu. Taka religia jest religią bez przyszłości. Przetrwa jedynie taka religia, która będzie religią wdzięczności Przetrwa jedynie religia eucharystyczna. Bo Eucharystia znaczy dziękczynienie.

Ale jak żyć taką wiarą wdzięczności? Maryja jest tutaj naszym modelem. Św, Franciszek wskazuje nam drogę, a Maryja pokazuje jak iść tą drogą. Nazywamy się „Franciszkanie Maryi”

Druga nasza nazwa brzmi „Misjonarze wdzięczności”. Uważamy, że nauczenie kogoś wdzięczności jest zbawieniem dla człowieka i dla kościoła. Wiele razy spotykamy osoby, które o sobie mówią, że są osobami wdzięcznymi. Bo są osobami, które w młodości rodzice dobrze wychowały, bo rodzice nauczyli je dziękować. Tak generalnie to myli się wdzięczność z taką grzecznością. Myli się wdzięczność z dobrym wychowaniem. Może się wydawać że jesteś wdzięczny tylko dlatego, że jesteś osobą dobrze wychowaną.

Dobre wychowanie, uprzejmość, grzeczność to opakowanie dla wdzięczności. To opakowanie może być w środku puste. Masz dobre wychowanie, ale nie masz nic więcej. Kiedy ktoś ci uczyni jakąś przysługę mówisz mu dziękuje i wszystko [na tym się kończy]. A kiedy ta osoba o coś cię prosi, to grzecznie mówisz już ci przecież podziękowałem. I ze swoją grzecznością, i uprzejmością żegnasz ją, już ci to wystarczy.

A my nawet w stosunku do Boga nie mamy grzeczności, tego dobrego wychowania. Nawet mu nie dziękujemy nie mówiąc o wdzięczności. I myślimy że to co posiadamy, to co mamy to sami sobie wypracowaliśmy i nikomu nie jesteśmy nic winni. Tylko nieliczni mają w stosunku do Boga to dobre wychowanie tą grzeczność, ale nie wdzięczność.

Potrzeba nauczyć się dziękować. W sposób naturalny nie jesteśmy zdolni do bycia wdzięcznym. Mamy wpisane w naturę proszenie i wymaganie, ale nie dziękowanie, ale nie wdzięczność. Wdzięczność łączy się z aktami wdzięczności. Wdzięczność zobowiązuje do jakiegoś konkretnego rodzaju aktu wdzięczności. Tego nas nikt nie nauczył. Nikt nas nie nauczył patrzenia na życie chrześcijańskie z punktu widzenia wdzięczności. Tego właśnie uczymy w szkołach wdzięczności. Patrzeć na życie chrześcijańskie z punktu wdzięczności.

Uczymy życia tak jak Maryja. Dlatego Nasze życie staje się nieustannym aktem dziękczynienia. W ten sposób odkrywamy bogactwo, jakim jest Bóg i wszystkie Jego dary. Widzimy pozytywną stronę życia. Zamiast skupiać się na tym co nie działa, skupiamy się przede wszystkim na tym co idzie dobrze, co jest prawdziwą terapią uzdrowienia duchowego.

Wiele osób nie tylko wraca do Boga, ale uzdrowieniu podlegają ich własne zranienia fizyczne i psychiczne. Polepszają się ich relacje wewnątrz rodzinne. Stają się dużo bardziej aktywnymi katolikami, którzy wspierają Kościół . Tak oto Duch Św. wskrzesił w kościele tą nową rodzinę, dając jej życie w tej rzeczywistości, by uleczyć sekularyzm w Kościele.

W szkołach wdzięczności powoli uczymy za co, jak, i komu mamy dziękować. Pomagamy ludziom, aby ich poprawa sytuacji ekonomicznej, ich wzbogacanie się nie oddalało ich od Boga, ale ich do Niego przybliżało. To nie znaczy, że mamy iść do Boga nie prosząc Go. Musimy, potrzebujemy Go prosić o pomoc. Bogu wcale to nie przeszkadza, że będziemy Go prosić. Bóg chce abyśmy Go prosili o pomoc. Problemem nie jest proszenie. Problemem jest JEDYNIE proszenie. Musimy prosić, ale musimy również dziękować, i musimy również ofiarować. Pogłębić duchowość wdzięczności. Aby ci którzy tego zapragną, mogli uczestniczyć w tej misji wdzięczności. Formować samych siebie w naśladownictwie Maryi. Ale także formować się jako misjonarze, którzy pomagają Kościołowi w tym trudnym momencie kryzysu. Jak wcześniej wspomniałem, dzisiaj kościół potrzebuje misjonarzy. Nie wystarczy żebym tylko ja był dobry. Muszę pomagać innym żeby się stali dobrzy. Polacy nie mogą powiedzieć : my mamy się dobrze. I nie obchodzi nas co się będzie działo z Niemcami, Francuzami albo Hiszpanami. Ja muszę się mieć dobrze i muszę pomagać innym, żeby i oni doszli do tego stanu.

Chciałbym to, co mówiłem w czasie tych 2 konferencji idee, jakiś myśli, teraz podsumować:

Przedstawiłem jaka jest rzeczywistość, jaki jest tego powód i jakie jest rozwiązanie. Jaki jest początek, powód, przyczyny choroby, samą chorobę i terapię. Przyczyną choroby jest sekularyzm i relatywizm, a choroba jest w społeczeństwie, które żyje tak, jakby prawo naturalne nie istniało i Kościoła, który też zmierza w tym kierunku. A terapią jest powrót do początków. Powrót do Maryi i powrót do wdzięczności.

JPII powiedział: „Dla wielu wypełnianie praw moralnych jest jak wysoka góra i widzą ten cel, jako coś bardzo odległego”. Proszą aby tą górę obniżyć, proszą aby Kościół mniej wymagał, by zrobił redukcję, obniżkę moralności. A to co należy zrobić, to wzmocnić ludzi, aby mogli wejść na tą górę, Nie chodzi o to aby obniżyć wysokość góry, ale żeby dodać sił. I to co chcemy uczynić poprzez tą wdzięczność, to dodanie sił, dodanie motywacji, by wejść na tę górę

Konferencję przepisał: Jerzy kliknij 

Ks. Santiago Martin – kontynuator dzieła Siostry Faustyny

ks S. Martin

Franciszkanie Maryi mają już swoje radio internetowe, stronę internetową http://www.frmaria.org oraz wiele wydawnictw multimedialnych. Ks. Santiago Martin mówi jednak, że zawsze najważniejszy jest osobisty kontakt z Panem Jezusem. Wśród „ślubów” – przyrzeczeń, jakie co roku składają członkowie wspólnoty, jest m.in. codzienna Msza św., Różaniec oraz chwila medytacji nad Słowem Bożym. Zobowiązują się też oni do permanentnej formacji intelektualnej, szczególnie w dziedzinie biblistyki, apologetyki i teologii moralnej. Jest to przydatne także w realizacji tej specyficznej misji Franciszkanów Maryi, jaką jest obrona Kościoła.

Ks. Martin mówi niekiedy o sobie, że czuje się kontynuatorem dzieła św. Faustyny Kowalskiej, która głosiła orędzie Bożego Miłosierdzia. O ile ona mówiła ludziom, że Pan Bóg jest miłosierny i ich kocha, o tyle on chciałby mówić – wy kochajcie Boga, odpowiadajcie na Jego miłość.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na „Ks. Santiago Martini – jak Kościół Katolicki ma wyjść z obecnego kryzysu

  1. Gosia pisze:

    Kongregacja Nauki Wiary orzekła, że „transseksualiści nie mogą być rodzicami chrzestnymi”. Jest to odpowiedź na postawę biskupa hiszpańskiej diecezji Kadyksu i Ceuty, który pod wpływem nacisków medialnych wyraził zgodę na to, by transseksualista był ojcem chrzestnym.

    http://www.fronda.pl/a/transseksualisci-nie-moga-byc-chrzestnymi,56280.html

  2. Sylwia2 pisze:

    To prawda bardzo czesto zapominamy o wdzięczności. ..a wrecz przychodzi ona nam z trudem ..ale sama po sobie widzę, ze jest to niezawodny sposob aby uleczyc zranienia. .odnośnie dziekowania..adoracji po przyjeciu komunii ostatnio bardzo brakowalo mi w kosciele czasu na nią. .a to jedna z wqzniejszych rzeczy podczas mszy..mialam wrazenie ze tak machinalnie czas pędzi nieublaganie do przodu..

    • wobroniewiary pisze:

      A ja chcę podzielić się radością, że w moim mieście peregrynują KRZYŻ I IKONA MATKI BOŻEJ PRZEKAZANE MŁODZIEŻY PRZEZ ŚW. JANA PAWŁA II – SYMBOLE ŚWIATOWYCH DNI MŁODZIEŻY

      Powitanie już jutro ale w sobotę o godz. 15.00 – Uroczysta Msza św. – ks. abp S. Gądecki i ks. abp S. Budzik

      Ks. abp S. Gądecki – ten sam, który na Synodzie ub. roku bronił i teraz będzie bronił wiary.
      Da Bóg – przyjmę Komunię z Jego kapłańskich rąk. A będzie to I sobota miesiąca ❤

    • Wojtek pisze:

      Ja mam taką ulubioną wersję adoracji, iść na spacer samemu na 2 godziny i pozachwycać się przyrodą, wdzięczność dla Boga przyjdzie sama. Mieszkam w mieście więc jest trudno o dużo przyrody, ale i tak się da. Dwa głębsze wdechy i samo się dzieje, wystarczy że ładna pogoda. Najpierw dziękuje się za to słońce potem za powietrze i inne a później za życie za rodzinę i tak z przyrody przechodzi się na dziękowanie za całe życie.

      Każdy ma pewnie inne sposoby, ja ten uwielbiam.

      • ircia pisze:

        Ja tez,ale lubie gdy jest sloneczna pogoda,mam piekne okolice,to sarenka przebiegnie,zajaczek,lisek,wiewiorka,taki godzinny spacer sam na sam z natura i jestem na jakis czas pozytywnie naladowana 😉

      • Sylwia2 pisze:

        Bardzo fajny sposob.mi sie tez tak zdarzylo kilka razy. Przypomniales mi o fragmencie z ksiazki Amesa jak Jezus dziekuje Ojcu za stworzenie pieknej przyrody..ptaków. .itd 🙂

      • Wojtek pisze:

        Ja taki spacer urządzam co drugi dzień. Właściwie ładna pogoda jest przez większość czasu więc szkoda siedzieć. Ja tylko trochę bardziej hardcorowe spacery robię, w sensie tak około 15-25 km, no ale jak się popatrzy na piękno świata to nawet i w cały dzień by się chciało urządzić taki spacer byle dłużej oglądać dzieła Boże 🙂

  3. wobroniewiary pisze:

    Tak jak ks. Santiago Martini prosi o pomoc, tak Maryja wzywa nas aby pomagać Jej i wszystkim Jej dzieciom spragnionym miłości i prawdy – spragnionym Jej Syna.

    Orędzie Matki Bożej z Medziugorja przekazane przez MIrjanę 2.09.2015

    „Drogie dzieci,
    Drodzy moi apostołowie miłości, moi zwiastuni prawdy, wzywam was ponownie i gromadzę wokół siebie, abyście mi pomogli, abyście pomogli wszystkim moim dzieciom spragnionym miłości i prawdy – spragnionym mojego Syna. Ja jestem łaską posłaną od Ojca Niebieskiego , aby wam pomóc żyć Słowem mojego Syna. Miłujcie się wzajemnie. Żyłam jak wy życiem na ziemi. Wiem, że nie zawsze jest łatwo, ale jeśli będziecie się nawzajem miłować, będziecie modlić się sercem, osiągniecie wyżyny duchowe i otworzy się wam droga do raju. Ja, wasza Matka czekam na was tutaj, gdyż ja tutaj jestem. Bądźcie wierni mojemu Synowi i uczcie innych wierności. Jestem z wami, pomogę wam. Będę was nauczać wiary, abyście mogli ją przekazywać innym we właściwy sposób. Będę was nauczać prawdy, abyście potrafili rozróżniać. Będę was nauczać miłości, abyście poznali czym jest prawdziwa miłość. Moje dzieci, mój Syn sprawi, że będzie przemawiał poprzez wasze słowa i wasze uczynki. Dziękuję wam.”

    Źródło: http://medziugorje.blogspot.com/

    • Sylwia2 pisze:

      ♥dziekujemy Mateczko♥

    • mariaP pisze:

      zyc Slowem Twojego Syna …

      ***

      Prawda, miłość i dobroć, pochodzące od Boga, oczyszczają człowieka i spotykają się dzięki Słowu, które wyzwala z „zaniku pamięci” świata, który nie myśli już o Bogu – powiedział Benedykt XVI w kazaniu podczas Mszy św. 30 sierpnia w rzymskim kościele Campo Santo Teutonico.
      Przybyli na nią członkowie Kręgu Uczniów Ratzingera i Nowego Kręgu Uczniów, którzy w dniach 27-30 bm. wzięli udział w swym dorocznym spotkaniu w międzynarodowym centrum Mariapoli w Castel Gandolfo.
      Tym razem obradowano na temat:
      „Jak mówić dzisiaj o Bogu?
      Kryzys wiary w Europie”.

      Wraz z papieżem-seniorem liturgię sprawowali m.in. kardynałowie: Kurt Koch – przewodniczący Papieskiej Rady Popierania Jedności Chrześcijan i Christoph Schönborn – arcybiskup Wiednia.

      W kazaniu, wygłoszonym po niemiecku, Benedykt XVI oparł się na czytanym w tę niedzielę fragmencie Ewangelii św. Marka.
      Przypomniał, że dokładnie 3 lata temu, też na spotkaniu Kręgu, czytany był ten sam urywek i kard. Schönborn, który głosił wówczas homilię, zapytał:
      „Czy nie należałoby być oczyszczonym z zewnątrz, a nie tylko od wewnątrz?
      Czy zło pochodzi jedynie ze środka czy może też z zewnątrz?”.
      Papież-senior wezwał, aby nie zapominać odpowiedzi, jakiej udzielił wtedy arcybiskup wiedeński, ale uznał też za bardzo ciekawe samo pytanie. I właśnie na tamtej odpowiedzi skupił swe obecne rozważania.

      „Aby udzielić właściwej odpowiedzi, należy rozszerzyć to pytanie i uwzględnić nie tylko ten fragment Ewangelii, ale całą Ewangelię” – wyjaśnił Benedykt XVI. Zaznaczył, że niezbędne jest oczyszczenie się z całej nieczystości zewnętrznej, odpowiedzieć higieną zewnętrzną na te liczne choroby i epidemie, które nam zagrażają.
      Dobrze jest poczuwać się do tego rodzaju odpowiedzialności za to, co na zewnątrz, aby śmierć nie przeważyła – tłumaczył kaznodzieja.
      Dodał, że jednak to nie wystarcza,
      gdyż istnieje jeszcze „epidemia serca”,
      wewnętrzna,
      prowadząca do zepsucia i innych brudów,
      Zktóre z kolei popychają człowieka do myślenia wyłącznie o sobie a nie o dobru ogólnym.
      Tak oto nabiera coraz większego znaczenia, obok kultu, etos, czyli „higiena wewnętrzna” – podkreślił mówca.
      Zaznaczył, że prawdziwą siłą oczyszczającą człowieka i jego serce, jest Słowo.
      Prawda, miłość i dobroć, które pochodzą od Boga, oczyszczają człowieka i spotykają się dzięki Słowu, które wyzwala z «zaniku pamięci» świata, który nie myśli już o Bogu” –
      Słowo jest znacznie większe od słów, gdyż to właśnie przez słowa spotykamy Słowo, Jego samego”.
      „Słowem jest sam Jezus Chrystus a my spotykamy Słowo także w tych,
      którzy Go odzwierciedlają,
      którzy ukazują nam oblicze Boga
      i którzy odzwierciedlają Jego łagodność, pokorę serca, prostotę, serdeczność i szczerość”
      Niech Pan udzieli nam tej «higieny serca» za pośrednictwem Prawdy, pochodzącej od Boga: oto siła oczyszczenia”
      – zakończył swe kazanie Benedykt XVI
      podczas Mszy św. 30 sierpnia w rzymskim kościele Campo Santo Teutonico .

      http://www.niedziela.pl/artykul/17672/Benedykt-XVI-do-czlonkow-Kregu-Uczniow

  4. kasiaJa pisze:

    Patrycja Hurlak „Nawiedzona wiedźma” -świadectwo

  5. wobroniewiary pisze:

    Bądź błogosławiony Boże za deszcz, którego nie widzieliśmy tak długo.
    Nareszcie – w I czwartek miesiąca, w dniu, w którym czcimy i całujemy relikwie św. Ojca Pio u OO. Franciszkanów, w dniu nawiedzenia symboli ŚDM przez nasze parafie (dziś u OO. Franciszkanów)
    Błogosławiony bądź Boże – teraz i na wieki ❤

  6. Kasia pisze:

    Biskupi Niemiec dają zgodę na lokowanie uchodźców w kościołach
    W związku z coraz poważniejszym kryzysem imigracyjnym w Niemczech, tamtejszy Episkopat opublikował dokument dotyczący udzielania azylu w budynkach należących do Kościoła, w tym w kościołach.

    W dokumencie datowanym na 31 sierpnia czytamy, że w związku z „różnorodnym kościelnym zaangażowaniem na rzecz uchodźców… zapewnienie azylu kościelnego jest ważnym tematem”. Sprawą zajęła się Komisja ds. Imigracji niemieckiego episkopatu. We wprowadzeniu przewodniczącego Komisji, bp. Norbeta Trelle, podkreślono, że już najstarsza chrześcijańska tradycja poświadcza zwyczaj szukania azylu przy Panu Bogu. Powstanie więc pytanie, czy i jak należy stosować tę praktykę także dzisiaj.
    http://www.fronda.pl/a/niemiecki-episkopat-chce-lokowac-uchodzcow-w-kosciolach,56264.html

  7. Gosia pisze:

    Ksiądz, który wydał wszystkie swoje oszczędności na remont podstawówki w Gdeszynie koło Zamościa, został przeniesiony do innej parafii. Kuria przez trzy lata dostawała na niego donosy. Wieś nie ma wątpliwości – to próba likwidacji szkoły.

    http://www.dziennikwschodni.pl/zamosc/n,1000167011,ksiadz-oddal-na-szkole-ponad-200-tys-zl-oszczednosci-kuria-go-przeniosla-przez-donosy.html

  8. wobroniewiary pisze:

    Metropolita lubelski arcybiskup Stanisław Budzik zachęca do udziału w pieszych pielgrzymkach do Wąwolnicy i Chełma.

    „Pielgrzymujące po całym świecie Krzyż oraz Ikonę Matki Bożej pożegnamy w sobotę 5 września w Chełmie” – pisze w liście do wiernych abp Budzik. „O godz. 15 uroczystej Eucharystii w Bazylice Narodzenia NMP przewodniczył będzie Metropolita Poznański, Abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski będzie również gościem tradycyjnych uroczystości Maryjnych w Wąwolnicy, których punktem centralnym stanie się Eucharystia odprawiona w niedzielę 6 września o godz. 12.”
    Metropolita lubelski podkreśla też, że w tym roku Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Chełmie będzie mieć szczególny charakter. „Mija bowiem 250 lat od koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Chełmskiej” – zaznacza abp Budzik. „Serdecznie zapraszam wszystkich wiernych na jubileuszową Eucharystię we wtorek 8 września o godz. 11.30. Przewodniczył jej będzie Abp Wojciech Polak, Metropolita Gnieźnieński i Prymas Polski”.

    http://www.dziennikwschodni.pl/lublin/n,1000166664,arcybiskup-zaprasza-na-pielgrzymki-do-chelma-i-wawolnicy.html

    • Maria pisze:

      Właśnie wybieram się w sobotę z pieszą pielgrzymką do Wąwolnicy, jak Matka Boża pozwoli to chciałabym jeszcze uczestniczyć w procesji światła do miejsca objawień do Kębła. Wyjście z pod kościoła o 7:30, przemarsz ok 30 lub 35km w zależności od trasy, o 18:00 Msza Św na Placu Różańcowym w Wąwolnicy ,
      21:00 Apel Jasnogórski i przemarsz ze światłami do Kębła śpiewając różaniec, 22:00 Msza Św. w Kęble. Uroczystość przepiękna i przejmująca.
      Myślę, że dam radę.

  9. Maria z Warszawy pisze:

    Ewcia, tak a propo twojego wpisu o deszczu, w odpowiedzi Wojtkowi i w związku z Świętem Stworzenia:
    w roku 1982 w Halling Hoog odbyła się konferencja żydów i chrześcijan na której sformułowano na podstawie Biblii 10 przykazań ekologicznych – swoisty ekologiczny dekalog. Oto on:
    I. Jam jest Pan Bóg, który stworzył niebo i ziemię. Weź pod uwagę, że w tym stworzeniu jesteś
    moim partnerem. Obchodź się więc troskliwie z powietrzem, wodą ziemią i zwierzętami, tak
    jakby byli to twoi bracia i siostry.
    II. Weź pod uwagę, że dając ci życie, dałem ci także odpowiedzialność, wolność i ograniczone
    rezerwy surowców ziemi.
    III. Nie okradaj przyszłości. Szanuj swoje dzieci, dając im możliwość długiego życia.
    IV. Rozwijaj w swoich dzieciach miłość do natury.
    V. Rozważ, że ludzkość może wprawdzie używać technologii, lecz raz zniszczonego życia nie
    może stworzyć na nowo.
    VI. Zatroszcz się o to, aby w twojej wsi, twoim mieście, twoim kraju tworzyły się grupy, które będą
    się z zaangażowaniem starały o to, aby zapobiec grożącym katastrofom.
    VII. Odsuń się od wszelkich broni, które powodują nie dające się naprawić zniszczenia życia.
    VIII. Ćwicz samodyscyplinę, także przy podejmowaniu małych decyzji w swoim życiu.
    IX. Znajdź w swoim co tygodniowym dniu wypoczynku- szabacie, czy niedzieli – czas, aby żyć
    ze światem, a nie tylko go używać.
    X. Pomyśl o tym: nie posiadasz ziemi – jesteś tylko jej stróżem.
    uważam, że warto nad tym pomyśleć i w Bożym dziele dostrzec ład, mądrość i piękno.

  10. Pingback: Ks. Santiago Martini – jak Kościół Katolicki ma wyjść z obecnego kryzysu | Biały, bardzo biały

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s