„Błogosławieństwo” od… wróżki. Ręce na głowie i kolejne inicjacje diabelskie czyli „świeckie” pasowanie pierwszaków

ZNOWU RĘCE NA GŁOWIE – I KOLEJNE DIABELSKIE INICJACJE I WJAZD SZATANA!

Ksiądz na uroczystość zaproszony nie został. Została natomiast zaproszona pani w powiewnej sukni, dziwacznym uczesaniu i makijażu, z różdżką w dłoni. Pani podchodziła do każdego z nowo upieczonych uczniów i mówiła: „Aby wam się szczęściło i dobrze wiodło podczas całej nauki w szkole, pogłaszczę was”. Po czym pani wróżka kłamczuszka chodziła od dziecka do dziecka, kładła mu na głowie dłonie.

*****

Dyskutujemy namiętnie kwestię tzw. świeckiego państwa oraz świeckiej szkoły. Można mieć wrażenie, że kwestia, czy w szkole powinien być krzyż, czy też nie – skutecznie spędza sen z powiek wielu „światłym”.

W świeckiej szkole, według niektórych mędrców, nie powinno być religii i krzyża. Podobno niektóre szkoły ochoczo włączają się w te trendy. I mimo że religia w szkole się odbywa, już na rozpoczęcie roku księdza katechety nie zapraszają. Albo nawet jeśli zapraszają, to katecheta czuje się trochę jak persona non grata. Więc siedzi cichutko, w ostatnim rzędzie. Ale do sedna. Otóż idea świeckiej szkoły powolutku dociera do radosnej świadomości części dyrektorów. Ale ponieważ nic w przyrodzie nie ginie, i pustkę wartości zwykle zapełniają inne wartości, w jednej ze szkół na południu kraju doszło do ciekawej sytuacji.

Podczas pasowania na uczniów w klasach pierwszych oprócz tradycyjnej oprawy (wiadomo: wielki ołówek na ramieniu nowego ucznia, piosenki, uroczyste chwile) dziećmi zajęła się… wróżka. Tak, wróżka. Ksiądz na uroczystość zaproszony nie został. Została natomiast zaproszona pani w powiewnej sukni, dziwacznym uczesaniu i makijażu, z różdżką w dłoni. Pani podchodziła do każdego z nowo upieczonych uczniów i mówiła: „Aby wam się szczęściło i dobrze wiodło podczas całej nauki w szkole, pogłaszczę was”. Po czym pani wróżka kłamczuszka chodziła od dziecka do dziecka, kładła mu na głowie dłonie.

I tak właśnie zapewniała piątki oraz szóstki na nową drogę życia. O sprawie poinformowała mnie jedna z matek, która obserwując cały spektakl, po prostu stała jak wryta. Bo jakoś nie wpadła na pomysł, że bez jej wiedzy i zgody do szkoły przyjdzie pani wróżka i będzie „głaskać” dzieci. A post factum trudno się było bronić. Inna rzecz, że prócz rzeczonej matki pozostali rodzice nie widzieli w tym „czarodziejskim” działaniu nic zdrożnego… Niewinna zabawa? Szkoła chciała dobrze? Być może. Ale skoro chcemy być bardziej „świeccy” od pana Palikota i spółki, to róbmy to konsekwentnie. Podczas „świeckiej” uroczystości szkolnej, czyli w miejscu, gdzie rozum powinien już dawno podpowiadać, aż wstyd przypominać zasadę: dzieci zabobonów nie uczymy. Nawet podczas zabawy.

Za: http://gosc.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Zagrożenia duchowe i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „„Błogosławieństwo” od… wróżki. Ręce na głowie i kolejne inicjacje diabelskie czyli „świeckie” pasowanie pierwszaków

  1. Ewa pisze:

    Brak mi słów. Czy takie pasowania odbywają się przy obecności rodziców?
    Jeśli tak, to czemu oni milczą? Wstydzą się, że zostaną uznani za zaściankowych za średniowiecze i mohery?
    Potem będą szukać specjalistów, lekarzy i terapeutów jak się zaczną przysłowiowe schody 😦

    • eska pisze:

      Jak się zaczną schody, to oni nawet nie skojarzą, skąd sie wzięły – świadomość rodziców, nawet deklarujących sie jako wierzący, jest żadna. Mam w rodzinie przypadek, że dziewczynka jeszcze Pierwszej Komunii nie miała, a już ma pokój w Monsterach i łapacz snów koło łóżka… Na Halloween mama uczy robić duszki z papieru… A wujek tej dziewczynki jest księdzem… 😦

  2. wobroniewiary pisze:

    Błogosławieni ci, których nieprawości zostały odpuszczone i których grzechy zostały zakryte. Błogosławiony mąż, któremu Pan nie poczyta grzechu
    (Rz 4,1-8)

    https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2015/10/16/16-pazdziernika-wspominamy-swieta-jadwige-slaska/

  3. wobroniewiary pisze:

    A ja opiszę gorszą historię (bez szczegółów miejsca) sprzed kilku dni.
    W pewnej miejscowości jest sobie kościół, księża, parafianie i dzieci oraz młodzież przystępująca do sakramentów I Komunii lub bierzmowania.
    Jest jedna uczennica/uczeń, która(-y) chce bardzo przystąpić do sakramentu ale mamusia jest czynną wróżką, tarocistką, wiedźmą rzucającą klątwy, przekleństwa itp. itd. – i nie wiem kim jeszcze – ale sporo ma na sumieniu.
    Gdy dowiaduje się, że dziecko chce przystąpić do sakramentu, rzuca klątwy na kościół, na kapłanów i na katechetę/-tkę.
    Katecheta (nieważne czy on czy ona) zostaje przeklęty/ta. Pojawia się wysypka i swędzenia całej skóry (ks. Olszewski wspomina u siebie, że to jeden z symptomów opętania, dręczenia )
    Osoba jest tak zsypana że ląduje natychmiast na pogotowiu, ma podawane zastrzyki antyhistaminowe ale to nic nie pomaga. Jest coraz gorzej. Rozmowa duchowa i osoba na 2-gi dzień jest przyjęta przez dwóch egzorcystów. Modlitwa, spowiedź (głupie czytanie horoskopów czy wizyta u wróżki otwiera furtkę złemu duchowi i rzucona klątwa działa)
    Posmarowanie olejem egzo przynosi ….natychmiastową ulgę i zanik całej wysypki. Niesamowite a jednak prawdziwe.

    Uważajmy na okultyzm i na całe duchowe bagno okultystyczne.
    Historia jest prawdziwa, miała miejsce kilka dni temu.

  4. kasiaJa pisze:

    Czytałam i głębiej usiadłam… jak ludzie dają się zwieść a potem dziwią się, że coraz większe problemy w zachowaniu dzieci, jakieś dziwne dolegliwości i włóczą się po poradniach – katolicy….

  5. Wojtek pisze:

    Kiedy dwa tygodnie temu jechałem do domu z Katowic na Lubelszczyznę to po drodze autokar jechał przez jakąś miejscowość. Zapamiętałem tą miejscowość bo co 200 metrów był sklep z dyniami pomalowanymi i powycinanymi na halloween. Kilka sklepów może około 5-10 w jednej miejscowości, dynie powystawiane na drogę dosłownie, przed domami i w ogóle paranoja.

    Kompletna nieświadomość ludzi, robią biznes wplątując innych w te gusła amerkańskie.
    Nienawidzę halloween, od samego dzieciństwa mnie wzdrygało na samą myśl.

    To nie jest święto Wszystkich Świętych tylko kościotrupów i jakichś zombi. Ludziom się już ogólnie poprzewracało.

  6. Ania pisze:

    Tylko jedna religia jest objawiona. Reszta to wymysł człowieka – s. Michaela Pawlik OP

  7. Marakuja pisze:

    Pracuję w na prawdę dużej przychodni, mamy wszystkie prawie z możliwych poradnie i przyjeżdżają do nas pacjenci z okolicznych miast, jest to z tradycjami stara przychodnia i znana w okolicy. I co? Popołudniami niektóre pomieszczenia są wynajmowane prywatnie- w większości lekarzom, którzy prowadzą swoje prywatne praktyki. Jakie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że również w jeden dzień zbiera się jakaś grupa kobiet ze zniczami, zamykają się na klucz w jednej części przychodni i odprawiają jakieś czarymary, rzekomo leczące ( nie wiem co) i przy tym „śpiewają”. Sprzątaczki z serwisu sprzątającego były przerażone i nie chciały tam nawet sprzątać- bały się tych „czarownic”

  8. robert pisze:

    Szkoda tylko że nie napisano choćby w jakiej to miejscowości miało miejsce.Tak to można napisać że w kościołach w Polsce rozdają wahadełka zamiast różańca.Piszę to bez najmniejszej złośliwości i na 100% zareagowałbym gdyby u mojej 8 letniej córki w szkole działy się podobne rzeczy.Z Bogiem.

  9. Magda pisze:

    Z Jasnej Góry na czarną wyspę
    Fakt, że haitańskie bóstwo voodoo Erzulie Dantor wygląda niemal dokładnie jak Matka Boska Częstochowska, wydaje się szokujący. Jak zbuntowani niewolnicy przyswoili sobie Czarną Madonnę z Polski?

    Do tego swoistego przeszczepienia wizerunku z Jasnej Góry na Karaiby doszło zapewne za sprawą polskich legionistów. Na początku XIX wieku zostali tam wysłani przez Napoleona Bonaparte do stłumienia powstania niewolników. Ci, zorientowawszy się, że Polacy – sami marzący o wolnej ojczyźnie – niechętnie z nimi wojują, zbliżyli się do przybyszy. Część legionistów zdezerterowała. Dewocjonalia z Matką Boską Częstochowską (ryngrafy, medaliki, obrazki), które mieli przy sobie, podziałały zapewne na wyobraźnię zbuntowanych Haitańczyków.

    Tylko skąd możemy mieć pewność, skoro takich dewocjonaliów po legionistach nigdy na wyspie nie odnaleziono? Czyż nie ma innych Czarnych Madonn i krwawiących obrazów, które mogły zainspirować Haitańczyków?

    Po pierwsze: czas
    Voodoo to religia wywodząca się z zachodniej Afryki, z terenów dzisiejszego Beninu. Jej zasady i mitologia trafiły z czarnymi niewolnikami na Karaiby, a tam zmieszały się z wpływami chrześcijańskimi i indiańskimi. Bóstwo voodoo, nazywane Erzulie Dantor, nie miało swojego fizycznego „kobiecego” wyobrażenia aż do XIX wieku. To pasuje do czasów, gdy na wyspie pojawili się polscy legioniści – a byli wśród nich i tacy, którzy na Haiti zostali na dłużej

    http://stacja7.pl/wiara/z-jasnej-gory-na-czarna-wyspe/

  10. wobroniewiary pisze:

    Prośba od ks. egzorcysty (miałam tel. przed chwilą z prośba o wsparcie od asystenta tam na miejscu):
    Proszę Was o modlitwę za pewną dziewczynę (imię pomijam na prośbę księdza), dosłownie za chwilę zaczyna się jej egzorcyzm

    Tylko osoby w stanie łaski uświęcającej i odmawiać najlepiej Różaniec święty.

  11. robert pisze:

    Przerażający ten obraz.

  12. Pingback: ZNOWU RĘCE NA GŁOWIE – I KOLEJNE DIABELSKIE INICJACJE I WJAZD SZATANA! | Serce Jezusa

  13. Pingback: Perfidia odwiecznego obłudnika - Misja w Bagandou

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s