Postępowcy zawiedzeni po Synodzie – Papież: „Kościół winien głosić Ewangelię i bronić rodziny”. Abp Hoser: Wracamy z tarczą! Doktryna Kościoła bez zmian

Wszystkie punkty dokumentu podsumowującego obrady synodu biskupów w Watykanie zostały zaaprobowane w głosowaniach większością 2/3 głosów – podał na Twitterze rzecznik niemieckiej grupy językowej.

Kontrowersyjny punkt dokumentu synodu na temat rozwodników otrzymał w głosowaniu spośród 94 paragrafów najwięcej głosów sprzeciwu, ale zdobył poparcie dwóch trzecich biskupów dzięki przewadze jednego głosu. Został zaaprobowany tak, jak 93 inne punkty.

W punkcie tym, określanym ogólnie jako kwestia dostępu do komunii, mowa jest o powierzeniu duszpasterzom obowiązku „rozeznania”, czyli analizy i oceny sytuacji w poszczególnych przypadkach osób rozwiedzionych w nowych związkach.

Watykan podał, że ten najbardziej sporny punkt poparło 178 ojców synodalnych, a przeciw głosowało 80. Aby uzyskać poparcie dwóch trzecich potrzeba było 177 głosów.

Franciszek zaznaczył, że pierwszym obowiązkiem Kościoła nie jest szafowanie wyroków skazujących czy anatem, ale głoszenie miłosierdzie Boga, wzywanie do nawrócenia i prowadzenie wszystkich ludzi do zabawienia Pańskiego.

Przed Kościołem nieustannie stoi wyzwanie głoszenia Ewangelii współczesnemu człowiekowi, broniąc rodziny przed wszystkimi ideologicznymi i indywidualistycznymi atakami

— powiedział papież Franciszek na zakończenie ostatniej kongregacji generalnej XIV zgromadzenia zwyczajnego Synodu Biskupów.

W obszernym przemówieniu Franciszek podziękował Bogu, moderatorom Synodu, jego uczestnikom i wszystkim zaangażowanym w jego prace.

Zaznaczył, iż Synod nie wyczerpał wszystkich kwestii dotyczących rodziny, nie rozwiązał wszystkich trudności i wątpliwości, ale że wystawiono je na światło Wiary, że uważnie się im przyjrzano i skonfrontowano się z nimi bez lęku i bez chowania głowy w piasek. Zachęcono też wszystkich do zrozumienia wagi instytucji rodziny i małżeństwa, wysłuchano głosów rodzin i pasterzy z każdej części świata. Ukazano, że Kościół katolicki nie boi się potrząsnąć uśmierzonymi sumieniami albo pobrudzić sobie ręce, żywo i szczerze dyskutując o rodzinie. Usiłowano odczytać rzeczywistość oczyma Boga. Zaświadczono, że Ewangelia pozostaje dla Kościoła żywym źródłem wiecznej nowości, przeciw każdemu, kto chce ją “zdoktrynizować” w martwe kamienie do rzucania w innych.

Oznacza również, że obnażono zamknięte serca, które często ukrywają się nawet za nauczaniem Kościoła, albo za dobrymi intencjami, aby zasiąść na katedrze Mojżesza i sądzić, czasami z poczuciem wyższości i z powierzchownością, trudne przypadki i rodziny zranione

— stwierdził Franciszek. (…): kliknij

***********

Po zakończeniu synodu, arcybiskup Henryk Hoser powiedział w rozmowie z Salve.tv, że polscy biskupi wracają z Watykanu z tarczą, a doktryna Kościoła pozostała niezmieniona.

Synod nie zmienił dotychczasowej dyscypliny sakramentu, a więc nie ma zmian. Kościół będzie stosował te same kryteria dopuszczenia do Eucharystii, jakie obowiązywały do dzisiaj

— podkreślił biskup diecezji warszawsko-praskiej.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Papież Franciszek i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 odpowiedzi na „Postępowcy zawiedzeni po Synodzie – Papież: „Kościół winien głosić Ewangelię i bronić rodziny”. Abp Hoser: Wracamy z tarczą! Doktryna Kościoła bez zmian

  1. Jerzy pisze:

    Proszę sprawdzić liczby głosujących za i przeciw oraz ogólną ilość biorących udział w tym głosowaniu. Podane nie są w proporcji 2/3.
    Króluj nam Chryste.

  2. Rycerz Niepokalanej pisze:

    Przeklęty heretycy strony – NIECH piekło was pochłonie za te blokady PRAWDY BOŻEJ.

    • wobroniewiary pisze:

      To jest komentarz z tamtej strony od niejakiej Barbary. Teraz łatwiej zrozumiecie moje stanowisko wyrażone niżej w komentarzu MEGA WAŻNE!
      Klątwa – kolejna rzucona na nas!

        • Marakuja pisze:

          Ewa pojedź jak najprędzej do kapłana egzorcysty zdjąć z siebie tę klątwę. Jednak dobra wiadomość jest taka, że na osoby żyjące w Łasce Uświęcającej klątwa nie działa, lecz wraca tam, skąd przyszła. Tak jak ks. Glas powiedział, że rzucanie klątwy to jest tak samo, jakby ktoś pił arszenik z nadzieją, że inna osoba będzie otruta. Klątwę najlepiej jest po prostu odwołać, i wtedy nie zaszkodzi osobie, która w złości czy gniewie coś złego powiedziała o kimś innym. Niech nam wszystkim Pan Bóg błogosławi+

        • wobroniewiary pisze:

          Właśnie się umawiam !

        • alutka pisze:

          Nie powinno się tego przekleństwa usunąć, żeby inni nie czytali?

        • wobroniewiary pisze:

          Musi być właśnie dlatego żeby ludzie wiedzieli, że są rzucane klątwy na tę stronę i muszą wiedzieć, że jeśli osoba która je rzuciła nie odwoła jej to odwołanie przez kapłana jest jedynie warunkowe,to oznacza, że trzeba być stałe w łasce uświęcającej a jej utrata powoduje powrót i wzmożone działanie klątwy dlatego należy często przystępować do sakramentu spowiedzi świętej. Pan Jezus powiedział skoro mnie prześladują to i was prześladować będą.

      • Karo pisze:

        Ehhh, żeby tylko do nich nie wróciła bo to miecz obosieczny. Alleluja i do przodu!

        • wobroniewiary pisze:

          No niestety nieodwołana klątwa wraca do tych, którzy je wysyłają

          Ale to już nie mój problem!.

        • Sylwia pisze:

          Dobrze Ewa zrobiłaś pokazując jak wiele ludzi nie ma nic wspólnego z naszą wiarą wolą tylko klątwy rzucać , a gdzie miłość bliźniego , Błogosławieństwo ? żal mi takich ludzi co nawet przez internet potrafią klątwy rzucić .. cóż świat jest dziwny ..

  3. Michał pisze:

    „Kontrowersyjny punkt dokumentu synodu na temat rozwodników otrzymał w głosowaniu spośród 94 paragrafów najwięcej głosów sprzeciwu, ale zdobył poparcie dwóch trzecich biskupów dzięki przewadze jednego głosu. Został zaaprobowany tak, jak 93 inne punkty.

    W punkcie tym, określanym ogólnie jako kwestia dostępu do komunii, mowa jest o powierzeniu duszpasterzom obowiązku „rozeznania”, czyli analizy i oceny sytuacji w poszczególnych przypadkach osób rozwiedzionych w nowych związkach.:

    to z czego mam się cieszyć ? to znaczy że Komunia dla rozwodników przeszła po rozeznaniu Duszpasterzy, czyli biskupów ale przeszła. Bo wiecie że w wielu przypadkach rozeznanie może być błędne…biskupi to nie papież….

  4. Adminka pisze:

    MEGA WAŻNE!!!

    Chcąc Wam zaoszczędzić nerwówki, domysłów, plotek, oszczerstw i pomówień – proszę najpierw zapoznać się z treścią wpisu, słowami kard. H. Hosera i ks. Tomasza Jaklewicza.

    Potem proszę odmówić dziesiątek Różańca św. a dopiero potem próbować napisać komentarz. Ile kpin, jadu i oszczerstw pada z ust niejakiego anonimowego (do czasu, choćby tylko do chwili stanięcia na Sądzie Ostatecznym) Tomasza ze strony, która nas zwalcza, zarzucając nam kopiowanie treści od nich, gdy sami w swej pysze kopiują od nas łącznie z filmami ks. Macieja – szkoda tylko, że opuścili ten, gdzie są mocno krytykowani, oni i ich diabelskie orędzia i jest ostrzeżenie przed ich stroną. Chcecie ich sobie czytać – czytajcie. Ale potem nie przychodźcie tutaj!!!

    Po wczorajszej dawce kalumnii na Papieża, postanowiłam nieodwołalnie – zero podawania wątpliwych faktów, dyskusji z manipulacyjnymi tezami, tylko EWANGELIZACJA (wiem, ile się we mnie zaczęło kłębić żalu do Papieża, do ojców synodalnych, do Pana Boga… – ale to był duch oskarżyciel, który chciał zachwiać moją wiarą, że „bramy piekielne nie zniszczą Kościoła”)

    Coraz częściej przychylam się do słów Sebro, który dopiero co wrócił z Włoch, że nasz Papież wygląda coraz gorzej, słabiej (swego czasu Papież Benedykt XVI też tak wyglądał, że słaniał się na nogach, ledwo chodził, miał splątaną mowę, a teraz mimo, iż starszy – tryska energią…. Licho nie śpi, masoneria czuwa, ale na Boga – Papież masonem nie jest i masonerii nie służy!!!

    Fragment ważnego artykułu ks. T.Jaklewicza:

    To pytanie postawił Franciszek na koniec synodu. Nie będzie łatwo o spokojną refleksję, bo emocji narosło sporo. Synod wypracował dobry, choć niedoskonały raport, ukazujący nauczanie Kościoła o rodzinie jako odpowiedź na jej kryzys.

    Patrzyłem z bliska na ojców synodalnych, audytorów i innych ludzi zaangażowanych w to wydarzenie. To były trzy tygodnie ich ogromnej pracy, także napięcia, zmagania. I towarzyszących im pytań, o to, w którą stronę podąża Kościół. Nie należy się spieszyć z powierzchownymi ocenami i odpowiedziami. Media liberalne będą próbowały narzucić swoją wizję synodu, wyznaczać linie podziału Kościoła, kreować karykaturalny obraz papieża, który buduje nowy, „postępowy” Kościół, a konserwatywni biskupi, głównie z Polski, stają mu na drodze. Skrajne opinie środowisk konserwatywnych będą wieszczyły, że Kościół odchodzi od Ewangelii i zmienia doktrynę. Nie kupujmy tych „narracji”, jak to się dziś mówi. Patrzymy z wiarą na Kościół, na synod. Także na to, co w nim trudne, czego być może w danej chwili nie rozumiemy.

    Stało się to, o co papież prosił. Doszło do otwartej, momentami gorącej dyskusji. Ojcowie synodalni zobaczyli, że w tym samym Kościele nie są monolitem, prezentują różne spojrzenia. Zasadniczym tematem było małżeństwo i rodzina, ale w tle wybrzmiewały co najmniej trzy głębsze kwestie. Mianowicie pytanie o relację Kościoła do świata współczesnego, pytanie o relację między miłosierdziem a prawdą oraz pytanie o relacje między doktryną Kościoła a jej odniesieniem do duszpasterstwa, praktyki (dyscypliny). Bez wątpienia zaznaczyły się pewne różnice w odpowiedzi na te pytania.

    Owocem ciężkiej pracy synodalnej jest dokument końcowy, zawierający 94 paragrafy. Wszystkie uzyskały większość dwóch trzecich głosów ojców synodu. Tekst składa się z trzech części. Pierwsza „Kościół słuchający rodziny” jest diagnozą sytuacji rodziny dziś. Druga część: „Rodzina w planie Bożym” to rodzaj katechezy Kościoła o rodzinie. Trzecia część „Misja rodziny” zawiera pewne praktyczne wskazania dotyczące duszpasterstwa. Tekst trzeba czytać w całości, nie we fragmentach. Pamiętając, że jest on owocem słuchania prawie 300 osób. Słuchania wzajemnego siebie, świata, ale nade wszystko Boga.

    Powiedzmy to od razu, co postanowiono w kwestii, która najbardziej rozpalała niektóre umysły, czyli dopuszczenia do Komunii świętej osób po rozwodzie żyjących w nowych związkach. Synod otworzył dla nich szerzej drzwi, idąc drogą wyznaczoną przez papieża Jan Pawła w adhortacji „Familiaris consortio” (nr 84). Wskazał na konieczność rozeznawania ich sytuacji oraz wezwał duszpasterzy do pełniejszego włączenia ich w życie Kościoła, tak aby nie czuli się z niego wykluczeni. Nie ma jednak w tekście końcowym mowy o dopuszczeniu tych osób do Komunii św. To warto podkreślić.

    To, że niektórzy mogą próbować naciągać w inną stronę nieco zawiłe sformułowania dokumentu, to inna rzecz.

    http://gosc.pl/doc/2781652.Co-oznacza-ten-synod-dla-Kosciola

    • Marakuja pisze:

      Mam propozycję- módlmy się w intencji Ojca Świętego nadal- modlitwa na czas Synodu się skończyła, lecz Papież potrzebuje modlitwy i prosił o nią. Może nadal Koronką do Najświętszego Sakramentu lub dziesiątkiem Różańca- co kto woli, i o dogodnej dla siebie porze. Polecam również Modlitwę za Kapłanów z fb, lecz nie wiem, czy to dobrze przekleję..https://www.facebook.com/events/1457925867848988/

    • Marek pisze:

      „Synod sprawiał momentami wrażenie, jakby chciał tylko zmieniać sam Kościół, a rezygnował z zamiaru zmieniania świata w duchu Ewangelii. To na pewno nie było po myśli papieża Franciszka, który chce Kościoła idącego ewangelizować na ulice współczesności.

      Niezależnie od tych zawirowań, warto podkreślić rolę polskich biskupów, którzy swoją postawą przyczynili się znacznie do tego, że końcowy dokument zawiera wielkie TAK dla małżeństwa i rodziny i odwołuje się do nauczania św. Jana Pawła II”

    • mariaP pisze:

      Dlaczego sformułowania są tak zawile ?
      Trudno je właściwie odczytac , zrozumieć . Czy potrzeba dodatkowych informacji , żeby tekst stal sie jasny?
      Jest niebezpieczeństwo , ze zależnie od komentatora przybierze on inny przekaz .Wlasnie dwuznaczności trzeba dzis unikać.
      Dziekuje za slowo.

    • Sebro pisze:

      Ja tylko zerkam na pch24 – ile tam oskarżeń pod adresem Papieża, że to masoński agent, lewacki postępowiec itp. Od tej chwili pch24 jest dla mnie tak samo „katolicki” jak Tygodnik Powszechny. Wszyscy chcą być mądrzejsi od Papieża, wszyscy widzą tę drzazgę w oku ale tartaku u siebie nie widzą.
      Ja przyznam, że wczoraj też miałem mieszane uczucia, jednak później i abp Hoser i Gądecki wyjaśnili dokładnie o co chodzi (na nich też już poszły hasła lewackości i służalczości wobec Żydów). W dalszym ciągu nic się nie zmienia, a to, że Niemcy, Austryjacy i inni zrobią po swojemu – cóż, po SV II też znaleźli się „luźni interpretatorzy”, którzy sporo namieszali a i tak wszystko poszło na Papieża. Świat nigdy nie uwolni się od osądzania innych, tym sroższy sąd odbędzie się nad światem w dniu ostatecznym. Papież naprawdę potrzebuje naszych modlitw.

      • Adminka pisze:

        Sebro, opiszę po kolei 😉
        Najpierw przez tel. pomodlił się nade mną ks.egzorcysta, potem rozmawiałam i modlił się nade mną o. Jerzy Garda a potem pojechałam do bazyliki na Mszę św. i sprawę oddałam w konfesjonale. Usłyszałam, że klątwy będą na mnie rzucać często, bo bronię Kościoła, Papieża i Prawdy. Mam starać się być w stanie łaski i pamiętać, że Jezusa prześladowali to i nas będą.

        Potem mój kierownik duchowy dowiedział się o tym po Mszy św. w zakrystii (bo nie mogłam u niego się wyspowiadać, gdyż sprawował Mszę św.) nałożył stułę, wziął mnie przed ołtarz i tam się modlił nade mną. Córcia dostała jeszcze od ks. Stasia prześliczny kalendarz Maryjny 2016
        A na 18-00 pojechałam do kościoła pw. Miłosierdzia Bożego, gdzie ks.egzorcysta czekał na mnie i po homilii (o Papieżu św. JPII o Miłosierdziu, o atakach na Papieża Franciszka ale i o tym, że to papież właśnie na polskiej ziemi będzie się modlić w Roku Miłosierdzia z tysiącami młodych Polaków itd.) i on modlił się nade mną już w realu z założeniem rąk i stuły na głowę

        W sumie tylko na tym zyskałam, liczne błogosławieństwo i zapewnienie, że mam iść tą drogą – żaden Bolek świecki nie da ci rozgrzeszenia, namaszczenia itd., co najwyżej tonę oszczerstw, klątw, złorzeczeń – więc z idźmy dalej z błogosławieństwem kapłańskim a klątwy i złorzeczenie oddajmy tym co je rzucają.
        U Boga nie ma przypadków – nawet takiego, że właśnie dziś w moim mieście był ks. egzorcysta i miał ze sobą relikwie papieskie 🙂

        • Maria z Warszawy pisze:

          skończcie już ta ciszę wyborczą

        • Maria z Warszawy pisze:

          Czyżby tak was zatkało?

        • wobroniewiary pisze:

          Kogo zatkało? My robimy wpis!

        • Sylwia pisze:

          Masz rację u Boga nie ma przypadków , wszystko jest po coś . I dokładnie jak napisałaś że nikt ze świeckich nie da namaszczenia choćby nie wiadomo jak się starał ( przypomina mi się akcja z nakładaniem rąk i nie tylko ) . Niestety żyjemy w świecie gdzie rzucanie klątw jest ciągle powtarzane , niby czasy średniowiecza się skończyły 🙂
          Ale muszę napisać że jestem zniesmaczona tym jak jedna znajoma mi osoba opowiadała o koleżankach które straszył ” duch ” – nadały mu nawet imię zmarłej osoby która podobno skończyła ze sobą .. i jedna drugą straszy tą osobą .. ręce mi opadły .. jak wiele ludzi jest daleko od Boga i jak wielu wierzy w duchy , zabobony itd. to tak na przypomnienie zbliżającego się Halloween .

  5. alutka pisze:

    Adhortacja Papieża św. Jana Pawła II ” Familiaris consortio” nr 84
    „84. Codzienne doświadczenie pokazuje, niestety, że ten, kto wnosi sprawę o rozwód, zamierza wejść w ponowny związek, oczywiście bez katolickiego ślubu kościelnego. Z uwagi na to, że rozwody są plagą, która na równi z innymi dotyka w coraz większym stopniu także środowiska katolickie, problem ten winien być potraktowany jako naglący. Zagadnieniem tym zajęli się wprost Ojcowie Synodu. Kościół bowiem ustanowiony dla doprowadzenia wszystkich ludzi, a zwłaszcza ochrzczonych, do zbawienia, nie może pozostawić swemu losowi tych, którzy – już połączeni sakramentalną więzią małżeńską – próbowali zawrzeć nowe małżeństwo. Będzie też niestrudzenie podejmował wysiłki, by oddać im do dyspozycji posiadane przez siebie środki zbawienia.
    Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne.

    Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszą świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei.

    Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. Nie mogą być dopuszczeni do komunii świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt, co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa.

    Pojednanie w sakramencie pokuty – które otworzyłoby drogę do komunii eucharystycznej – może być dostępne jedynie dla tych, którzy żałując, że naruszyli znak Przymierza i wierności Chrystusowi, są szczerze gotowi na taką formę życia, która nie stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa. Oznacza to konkretnie, że gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów – jak na przykład wychowanie dzieci – nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, „postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom”179 .

    Podobnie szacunek należny sakramentowi małżeństwa, samym małżonkom i ich krewnym, a także wspólnocie wiernych, zabrania każdemu duszpasterzowi, z jakiegokolwiek motywu lub dla jakiejkolwiek racji, także duszpasterskiej, dokonania na rzecz rozwiedzionych, zawierających nowe małżeństwo, jakiegokolwiek aktu kościelnego czy jakiejś ceremonii. Sprawiałoby to bowiem wrażenie obrzędu nowego, ważnego sakramentalnie ślubu, i w konsekwencji mogłoby wprowadzać w błąd co do nierozerwalności ważnie zawartego małżeństwa.

    Postępując w ten sposób, Kościół wyznaje swoją wierność Chrystusowi i jego prawdzie; jednocześnie kieruje się uczuciem macierzyńskim wobec swoich dzieci, zwłaszcza tych, które zostały opuszczone bez ich winy przez prawowitego współmałżonka.

    Kościół z ufnością wierzy, że ci nawet, którzy oddalili się od przykazania Pańskiego i do tej pory żyją w takim stanie, mogą otrzymać od Boga łaskę nawrócenia i zbawienia, jeżeli wytrwają w modlitwie, pokucie i miłości.”
    http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Jan_Pawel_II/familiaris_consortio/IV.php

  6. wobroniewiary pisze:

    Abp Stankiewicz: w sprawie rozwodników mamy kompromis

    Kompromisem zakończył się główny spór kończącego się synodu biskupów – uważa abp Zbigniew Stankiewicz z Rygi. W sprawie komunii dla rozwodników żyjących w nowym związku dokument potwierdza, że nadal obowiązuje dotychczasowe nauczanie Kościoła, ale z drugiej strony opowiedziano się za rozszerzeniem kompetencji biskupów diecezjalnych i spowiedników – przyznaje łotewski arcybiskup.
    „Dobre jest to, że jednak dotychczasowe nauczanie Kościoła obowiązuje – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Stankiewicz. – Jest to owocem dialogu w trakcie synodu, bo jak to zwykle bywa w ciągu ostatnich dziesięcioleci, począwszy od Soboru Watykańskiego II, niektórzy ojcowie prą ostro do przodu, mówiąc, że świat się zmienił i Kościół też się musi zmienić, a my musimy się dostosować do sytuacji. «Taka jest sytuacja – mówią. – Nie możemy już stawiać takich wymagań jak wcześniej. Trzeba zrozumieć człowieka i być względem niego miłosiernym». Na takie postulaty część ojców synodalnych, ze mną włącznie, odpowiadała, że miłosierdzie tak, ale nie kosztem prawdy i dotychczasowego nauczania Kościoła. I dlatego te dwa nurty jakoś ze sobą próbowały rozmawiać i dogadać się. Można powiedzieć, że został osiągnięty, w pewnym sensie, kompromis. Zostały stonowane postulaty pierwszej grupy, potwierdzono dotychczasowe nauczanie, ale wprowadzono kwestię forum wewnętrznego, autorytetu biskupa, który uwzględnia sytuację w swojej diecezji i sytuację konkretnych osób”.

    Abp Stankiewicz przypomina, że dokument synodu jest podzielony na trzy części. Pierwsza opisuje sytuację rodziny, w całej jej złożoności. Druga przedstawia Boży zamysł względem rodziny, i w tym punkcie wprowadzono wiele poprawek, bo za mało było odniesień biblijnych i patrystycznych. Ta część została obszernie uzupełniona, również nauczaniem ostatnich papieży – mówi łotewski biskup. Trzecia część to próba zastosowania tej chrześcijańskiej wizji rodziny do aktualnej sytuacji.

    Arcybiskup Rygi zaznacza, że wielu ojców synodalnych apelowało, by głównym adresatem dokumentu synodalnego były normalne rodziny, które doświadczają poważnych trudności i powinny dostać sygnał, że są na dobrej drodze, że to, w co wierzyliśmy dotychczas jest aktualne. Ten wniosek w dużej mierze został uwzględniony.

    Arcybiskup Rygi zapewnił też, że synod starał się zastosować lek miłosierdzia na ile to było możliwe, bez odstępowania od prawdy. Gdyby Kościół od niej odstąpił, zrezygnował z mówienia o grzechu, nawoływania do nawrócenia i wyrzeczenia się grzechu, przemilczany by został jeden z elementów kerygmatu. A bez kerygmatu moc Boża nie uwalnia się – podkreśla abp Stankiewicz.

    http://episkopat.pl/radio_watykanskie/57674.1,Abp_Stankiewicz_w_sprawie_rozwodnikow_mamy_kompromis.html

  7. wobroniewiary pisze:

    Jeden z ks.egzorcystów jest dziś w moim mieście bo jest nawiedzenie relikwii św. Jana Pawła II i on przyjechał z nimi do kościoła Miłosierdzia Bożego i właśnie pomodlił się nade mną, zerwał wszelkie klątwy, złorzeczenia przeciwko mnie i przeciwko stronie
    Chwała Panu ❤

  8. Karo pisze:

    Nasza wspólna koronka również wypraszała łaski, jakoś wewnętrznie to czuję. Chwała Panu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s