Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny

1 listopada Kościół obchodzi radosną uroczystość Wszystkich Świętych. W tym dniu czcimy tych wszystkich, którzy swoje życie przeżyli w łączności z Chrystusem, idąc Jego drogą i naśladując Go. Chodzi nie tylko o tych, którzy są powszechnie znani i otaczani kultem (np. św. Faustyna, św. o. Pio, bł. Matka Teresa z Kalkuty, św. Teresa z Lisieux, św. Jan Paweł II i wielu innych), ale także o tych, którzy pozostają anonimowi.

Ewangelia wg św. Mateusza 5,1-12a.
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie.

Dziś po południu, po Nieszporach lub niezależnie od nich, na cmentarzu odprawia się procesję żałobną ze stacjami. Od południa dnia Wszystkich Świętych i przez cały Dzień Zaduszny w kościołach i kaplicach publicznych można uzyskać odpust zupełny, ale tylko jeden raz. Warunki zyskania odpustu są następujące:
1) pobożne nawiedzenie kościoła lub kaplicy,
2) odmówienie „Ojcze nasz” i „Wierzę w Boga”,
3) dowolna modlitwa w intencjach Ojca św.,
4) Spowiedź i Komunia św.
W dniach 1-8 listopada można także pozyskać odpust zupełny za nawiedzenie cmentarza pod wyżej wymienionymi warunkami. W pozostałe dni roku za nawiedzenie cmentarza pozyskuje się odpust cząstkowy.
Więcej o odpustach – kliknij tutaj…

Catalina Rivas – co dzieje się z Nami podczas śmierci!

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

38 odpowiedzi na „Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny

  1. kasiaJa pisze:

    W dniach 1-8 listopada wierni mogą uzyskiwać odpusty zupełne za dusze zmarłych w czyśćcu a także za samych siebie.
    Nauka o odpustach łączy się z tajemnicą Bożego Miłosierdzia. W sakramencie pojednania grzesznik otrzymuje przebaczenie wyznanych grzechów, za które szczerze żałuje. Dzięki temu może on osiągnąć wieczne zbawienie.
    Uzyskane przebaczenie nie uwalnia jednak od kar doczesnych (czasowych), które spotykają nas za życia lub po śmierci w czyśćcu. Uwolnieniu od tych kar służy właśnie obfity skarbiec odpustów Kościoła.
    Odpust jest to darowanie przez Boga kary doczesnej za grzechy odpuszczone już co do winy.

    Rozróżnia się odpusty cząstkowe i zupełne (zależnie od tego, w jakim stopniu uwalniają nas od kary doczesnej). Odpusty te może zyskiwać każdy ochrzczony po spełnieniu odpowiednich warunków dla siebie lub ofiarowywać je za zmarłych.

    Warunki uzyskania odpustu zupełnego:
    – Brak jakiegokolwiek przywiązania do grzechu, nawet powszedniego (jeżeli jest brak całkowitej dyspozycji – zyskuje się odpust cząstkowy)
    – Stan łaski uświęcającej (brak nieodpuszczonego grzechu ciężkiego) lub spowiedź sakramentalna
    – Przyjęcie Komunii świętej
    – Odmówienie modlitwy (np. „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario”) w intencjach Ojca Świętego (nie chodzi o modlitwę w intencji samego papieża, choć i ta modlitwa jest bardzo cenna; modlitwa związana z odpustem ma być skierowana w intencji tych spraw, za które modli się każdego dnia papież. Intencje te są często ogłaszane, m.in. na naszych stronach z kalendarzem na dany miesiąc)
    – Wykonanie czynności związanej z odpustem

    Ewentualna spowiedź, Komunia święta i modlitwa w intencjach Ojca Świętego mogą być wypełnione w ciągu kilku dni przed lub po wypełnieniu czynności, z którą związany jest odpust; między tymi elementami musi jednak istnieć związek.

    Po jednej spowiedzi można uzyskać wiele odpustów zupełnych, natomiast po jednej Komunii świętej i jednej modlitwie w intencjach papieża – tylko jeden odpust zupełny.

    Kościół zachęca do ofiarowania odpustów za zmarłych (niekoniecznie muszą być to osoby nam znane, nie musimy wymieniać konkretnego imienia – wystarczy ofiarować odpust w intencji osoby zmarłej, która tego odpustu potrzebuje).

    Odpustów (zarówno cząstkowych, jak i zupełnych) nie można ofiarowywać za innych żywych.
    http://www.brewiarz.pl/czytelnia/odpusty.php3

    • Paweł pisze:

      Jako ciekawostkę można dodać, że odpusty zyskuje się dwojako:

      1. dla siebie samego – „na sposób rozgrzeszenia” – albo:
      2. dla dusz czyśćcowych – „na sposób wstawiennictwa”.

      Źródło tych określeń: bulla Leona X „Cum postquam” z roku 1518.

      [Cytuję ją poniżej ze strony: http://www.katedra.uksw.edu.pl/suma/suma30.htm

      „Biskup rzymski, następca Piotra klucznika i namiestnik Jezusa Chrystusa na ziemi, mocą władzy kluczy otwierających Królestwo niebieskie, usuwa u wiernych przeszkodę w dostępie do Chrystusa, mianowicie winę i karę należną za grzechy uczynkowe; winę — za pośrednictwem sakramentu pokuty, karę doczesną zaś — za pośrednictwem odpustów Kościoła. Dla rozumnych przyczyn może on przyznać odpusty z przeobfitych zasług Chrystusa i Świętych tym wiernym, którzy złączeni miłością są członkami Chrystusa, czy to w tym życiu, czy w czyśćcu. Kiedy na mocy swej władzy apostolskiej udziela odpustu tak dla żywych, jak i umarłych, wówczas rozdziela skarb Jezusa Chrystusa i Świętych, przydzielając odpust na sposób rozgrzeszenia lub przekazując go za pośrednictwem wstawiennictwa. Dlatego wszyscy, tak żyjący, jak zmarli, którzy rzeczywiście te odpusty zyskali, są uwolnieni od tej tak wielkiej kary doczesnej, należącej się według sprawiedliwości Bożej za ich uczynkowe grzechy, według miary odpowiadającej udzielonemu i otrzymanemu odpustowi. Postanawiamy władzą apostolską i mocą obecnego pisma, że tak powinni wszyscy utrzymywać i głosić pod karą wyłączenia przez sam fakt ze społeczności wiernych” (Denz. 1449).]

      A oto jeszcze inny cytat na ten temat:

      „3. Nikt nie może przekazywać innym osobom żyjącym odpustów, jakie sam zyskuje. Odpusty zarówno cząstkowe jak i zupełne mogą być zawsze ofiarowane za zmarłych na sposób wstawiennictwa.”
      http://www.opoka.org.pl/slownik/odpust.html

  2. Marakuja pisze:

    O trwającej od wczesnych lat zakonnych miłości Ojca Pio do dusz w czyśćcu cierpiących świadczy fakt, że zaledwie trzy miesiące po otrzymaniu święceń kapłańskich – w listopadzie 1910 roku – prosi on listownie swojego kierownika duchowego o pozwolenie ofiarowania siebie jako ofiary za grzeszników i za dusze czyśćcowe. Pozwolenie otrzymuje.

    W owym liście Ojciec Pio wyjawia również tajemnicę swojego wewnętrznego życia: wspomina, że tego rodzaju prywatne ofiarowanie uczynił Bogu już kilkakrotnie, prosząc Go, aby „chciał przenieść na mnie kary przygotowane dla grzeszników i dla dusz w czyśćcu, a nawet stokrotnie je pomnożył wobec mnie, byle tylko nawrócił i zbawił grzeszników, a także przyjął do nieba dusze czyśćcowe”. Nie była to zwykła prośba i to nie tylko ze względu na jej przedmiot. Śledząc uważnie tekst, zauważymy słowa odnoszące się do Boga: „zaklinając Go”. Było to więc heroiczne wołanie o możliwość przyjęcia przez Ojca Pio cierpień zastępczych. Temu ofiarowaniu do końca życia pozostał wierny.

    Nieustannie modlił się za dusze czyśćcowe, a one były jego częstymi gośćmi. Można pokusić się o stwierdzenie, że ich odwiedziny stały się dla Ojca Pio czymś normalnym, a częstotliwość wizyt sprawiła, że pewnego razu przyznał: „Widzę tak wiele dusz z czyśćca, że one mnie już więcej nie przerażają”. Mimo że na co dzień otoczony był tłumem osób, które prosiły go o duchowe wsparcie i pomoc, twierdził: „Więcej dusz zmarłych z czyśćca niż żyjących potrzebuje moich modlitw i wspina się na tę górę, by uczestniczyć w mojej Mszy Świętej”.

    Dzięki darom, które posiadał, wiedział, jak wygląda czyściec, w jaki sposób cierpią dusze poddane oczyszczeniu, zanim będą mogły przekroczyć progi raju. Kiedy w 1945 roku brat Modestino z Pietrelciny, który służył Ojcu Pio pomocą, odważył się zadać mu pytanie, co może powiedzieć o ogniach czyścowych, święty odpowiedział: „Gdyby Pan Bóg wyraził zgodę, by dusza przeszła z tamtego ognia do największego ognia na ziemi, byłoby to podobne do przejścia z gorącej wody do zimnej”. (Podobną myśl wyraża św. Augustyn, twierdząc, że dusze poddane oczyszczeniu z powodu win, które popełniły na ziemi, po śmierci zostają opanowane przez ogień bardziej przeraźliwy niż ten, który możemy sobie wyobrazić. W jednym z pism ten wielki doktor Kościoła wyjaśnia: „Chociaż ten ogień jest przeznaczony po to, aby uwolnić i oczyścić dusze, jest bardziej przenikliwy niż coś, co moglibyśmy znieść na ziemi”).

    Ojciec Pio znał również dokładnie rodzaj cierpienia danej duszy czyśćcowej oraz czas jego trwania. Dzięki modlitwom pokornego zakonnika z San Giovanni Rotondo i przyjmowaniu na siebie cierpień zastępczych, czas ten niejednokrotnie zostawał skrócony. Dusze pozostawały wdzięczne swojemu „wspomożycielowi”, o czym świadczyć mogą między innymi okrzyki tłumu, które usłyszano pewnego razu podczas II wojny światowej w klasztorze, w którym przebywał: „Niech żyje Ojciec Pio!”. Oczywiście nigdzie nie zauważono tychże osób. Byli to niewidzialni przyjaciele stygmatyka, jak sam później potwierdził – dusze zmarłych żołnierzy, które przybyły, by podziękować mu za pomoc w wybawieniu ich z czyśćca.

    On wiedział, że dusze, za które się ktoś modli na ziemi, odwdzięczają się niezmiernie, wstawiając się za tymi osobami przed Panem. W rozmowie z jednym z zaprzyjaźnionych polityków włoskich powiedział: „Musimy modlić się za dusze w czyśćcu. To niewiarygodne, co one mogą uczynić dla naszego duchowego dobra, z wdzięczności dla tych na ziemi, którzy pamiętają o modlitwie za nie”. Znając niezmierzone cierpienia tychże dusz oraz ogromną wartość modlitwy wstawienniczej, polecał swoim duchowym dzieciom: „Módlcie się, módlcie się, módlcie się. Musimy opróżnić czyściec. Wszystkie dusze muszą być uwolnione”.

    Kiedy Ojciec Pio za pozwoleniem kierownika duchowego uczynił akt ofiarowania za grzeszników i za dusze cierpiące w czyśćcu, Helenka Kowalska miała zaledwie pięć lat. Jak się miało później okazać, i ona była duszą wybraną przez Pana. W duchowości przyszłej apostołki Bożego miłosierdzia, która będąc już w zakonie otrzymała imię Faustyna, i pokornego stygmatyka z San Giovanni Rotondo ujawnia się podobny ton: troska o dusze czyśćcowe.

    Faustyna należy do tych uprzywilejowanych osób, przed którymi Bóg odsłania tajemnice życia wiecznego. Już na początku życia zakonnego w jednej z wizji zobaczyła, jak wygląda czyściec. Widzenie to szczegółowo opisała w „Dzienniczku”: „Ujrzałam Anioła Stróża, który kazał mi pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. Płomienie, które paliły je, nie dotykały mnie. Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie jest ich największe cierpienie? I odpowiedziały mi zgodnie, że największe dla nich cierpienie, to tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję „Gwiazdą Morza”. Ona przynosi im ochłodę. Chciałam więcej z nimi porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. Usłyszałam głos wewnętrzny, który powiedział: Miłosierdzie moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe”. Od czasu ukazania tej wizji siostra Faustyna jeszcze gorliwiej modliła się za dusze czyśćcowe, a także, podobnie jak Ojciec Pio, przyjmowała za nie cierpienia zastępcze, dzięki czemu mogły szybciej zostać uwolnione z czyśćca – o czym niejednokrotnie same ją informowały.

    Warto zwrócić uwagę na myśl, że jeśli Bóg poprzez wybrane osoby odsłania tajemnice życia wiecznego, nie czyni tego ze względu na zaspokojenie czyjejkolwiek ciekawości. Objawia się w tym Boże miłosierdzie, albowiem jest to jednocześnie zaproszenie do ofiarowania tym duszom konkretnej pomocy, do której jesteśmy zobowiązani. Potwierdzenie odnajdziemy w słowach Pana Jezusa skierowanych do siostry Faustyny, określających intencję ósmego dnia nowenny do Miłosierdzia Bożego: „Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego, niechaj strumienie Krwi Mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze mnie umiłowane, odpłacają się Mojej sprawiedliwości, w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca Mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie… O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości”.

    Dusze czyśćcowe są jak żebracy, którzy błagają nas o „jałmużnę ducha”. Sytuacja ich jest jednak niewymiernie trudniejsza od żebraków, których możemy spotkać codziennie na ulicy czy u progu kościoła. W zależności od pojemności serca tym osobom możemy pomóc albo nie. Musimy jednak zachować w stosunku do nich jakąś postawę, określić się. W przypadku dusz czyścowych sprawa jest o wiele trudniejsza, albowiem z oczywistych względów nie możemy ich dostrzec. Trudno nam usłyszeć ich błaganie o pomoc. Często trudno jest nawet uwierzyć w ich istnienie – w to, że dusze te nadal żyją, choć już w innej rzeczywistości. A one są, czasami bardzo blisko nas i proszą o modlitwę – nie tylko tę listopadową, gdy z okazji ich święta zapalimy znicze oraz złożymy kwiaty na grobach. Aby „opróżnić czyściec”, jak mówił Ojciec Pio, ta modlitwa musi być nieustanna.

    Jak powinna wyglądać? I w tym wypadku mamy podpowiedź z „tamtego świata”. O skutecznych jej formach możemy dowiedzieć się, analizując objawienia, jakie mieli św. Faustyna, św. Ojciec Pio i wielu innych świętych (między innymi św. Alfons Liguori, św. Brygida, św. Gertruda, św. Katarzyna Genueńska, św. Franciszka Rzymianka, a w czasach nam współczesnych zmarła kilka lat temu Maria Simma). Najskuteczniejszą formą modlitwy za dusze w czyśćcu cierpiące jest ofiarowanie za nie Mszy Świętej. Jednak skuteczność jest tym większa, im bardziej zmarły cenił Eucharystię za życia. Istnieje też tradycja zamawiania tak zwanych mszy gregoriańskich – odprawianych codziennie przez trzydzieści dni w intencji danej duszy. Często dusze czyścowe twierdziły, że ofiara tych mszy przynosi im wielką ulgę, a niejednokrotnie przyczynia się do uwolnienia z czyśćca. Dużą ulgę odczuwają także dzięki odprawieniu przez nas drogi krzyżowej, odmówienia różańca w ich intencji (dzięki różańcowi wiele dusz opuszcza czyściec), uzyskiwaniu odpustów określonych przez Kościół. Bardzo cennym darem dla dusz czyśćcowych jest także ofiara z naszego dobrowolnego cierpienia: postu, pokuty, nawet najmniejszego wyrzeczenia i przezwyciężenia siebie. (Należy przy tym wzbudzić intencję ofiarowania tych umartwień właśnie za dusze w czyśćcu). Można ofiarować także cierpienie, którego nie wybraliśmy – na przykład chorobę, która nas dotknęła. Taka ofiara ma obopólną wartość: godzimy się bowiem z wolą Bożą względem nas, a także poprzez to cierpienie możemy przynieść ulgę duszom czyśćcowym.

    Ważna jest każda forma modlitwy za zmarłych, bo poprzez nią okazujemy naszą miłość względem dusz cierpiących. W sposób szczególny zobowiązani jesteśmy do modlitwy za dusze naszych bliskich: rodzinę, przyjaciół, znajomych. Warunkiem dobrej, owocnej modlitwy w tym przypadku jest także przebaczenie im jakichkolwiek uchybień względem nas. Modlitwa ta może i powinna być nieustanna. Nawet jeśli dana dusza, za którą się modlimy, opuściła czyściec, nasze modlitwy Bóg w swojej hojności przeznacza innym duszom, poddanym jeszcze oczyszczeniu. Tak więc nie może być mowy o modlitwie „zmarnowanej”. Jest to również cenna wskazówka i dla nas: możemy poszerzyć naszą „wyobraźnię miłosierdzia” i nie ograniczać swoich modlitw tylko w stosunku do dusz krewnych czy znajomych. Możemy przez to zyskać wielu nowych przyjaciół, którzy znalazłszy się w niebie, będą orędować za nami.

    Modlitwa za zmarłych potrzebna jest wszystkim. Papież Jan Paweł II wielokrotnie prosił, abyśmy modlili się za niego także po jego śmierci. A w książce „Przekroczyć próg nadziei”, odpowiadając na pytanie Vittoria Messoriego, czy istnieją jeszcze: raj, czyściec i piekło, między innymi wyznaje:

    „Jakimś szczególnie przekonującym argumentem za czyśćcem, niezależnie od bulli Benedykta XII z XIV wieku, stały się dla mnie dzieła mistyczne św. Jana od Krzyża. «Żywy płomień miłości», o którym mówi, jest przede wszystkim oczyszczający. Mistyczne noce, o których ten wielki doktor Kościoła pisze z własnego doświadczenia, są poniekąd tym, czemu odpowiada czyściec. Bóg przeprowadza człowieka przez taki wewnętrzny czyściec całej jego zmysłowej i duchowej natury, ażeby go doprowadzić do zjednoczenia z sobą. Nie stajemy tutaj tylko wobec sądu. Stajemy wobec potęgi samej miłości.

    To miłość przede wszystkim sądzi. Bóg, który jest miłością, sądzi przez miłość. To miłość domaga się oczyszczenia, zanim człowiek dojrzeje do zjednoczenia z Bogiem, które jest ostatecznym jego powołaniem i przeznaczeniem”.

    http://glosojcapio.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2034&Itemid=94

  3. Paweł pisze:

    OJCZE NASZ św. Mechtyldy za dusze czyśćcowe

    [Skopiowałem ze strony: http://www.duchprawdy.com/modlitwa_sw_mechtylda_za_dusze_czysccowe.htm
    Modlitwa ta znajduje się też na str. 169-172 książki „Miesiąc dusz czyśćcowych”, którą napisał ojciec Jean-Marie Girardin, a w Polsce wydało Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 2004, „za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 23.08.1996, nr 3307/NK/96 – Wikariusz Generalny: ks. bp Marian Duś (…)”.]

    Modlitwa o wybawienie dusz czyśćcowych, której podczas objawienia Pan nasz nauczył świętą Mechtyldę. Święta Mechtylda za każdym razem, gdy odmawiała tę modlitwę, widziała legiony dusz czyśćcowych, idących do nieba.

    OJCZE NASZ, KTÓRYŚ JEST W NIEBIE. Ojcze niebieski, proszę Cię, przebacz duszom czyśćcowym, że nie kochały Cię ani nie oddały Ci należnej czci; Tobie, ich Panu i Ojcu, któryś przez czystą łaskę uczynił je swymi przybranymi dziećmi. A one – przeciwnie – z powodu swych grzechów wypędziły Cię z serc, w których tak bardzo chciałeś mieszkać.

    Aby zadośćuczynić za te grzechy, ofiaruję Ci miłość i uwielbienie, które Twój wcielony Syn składał Ci w ciągu całego swego ziemskiego życia. I ofiaruję Ci całą pokutę i zadośćuczynienie, które spełnił i przez które zmazał i odpokutował grzechy ludzi. Amen.

    ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE. Błagam Cię, najlepszy Ojcze, wybacz duszom czyśćcowym, że nie zawsze godnie czciły Twoje święte Imię, ale często wzywały go na próżno i przez swoje grzeszne życie uczyniły się niegodnymi miana chrześcijan.

    Aby zadośćuczynić za popełnione przez nie grzechy, ofiaruję Ci całą cześć, jaką przez swe słowa i czyny oddał Twemu Imieniu Twój umiłowany Syn, w czasie całego swego ziemskiego życia. Amen.

    PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE. Proszę Cię, najlepszy Ojcze, przebacz duszom czyśćcowym, że nie zawsze dość żarliwie szukały, pragnęły i wprowadzały w życie Twe Królestwo, które jest jedynym miejscem, gdzie panuje prawdziwy odpoczynek i wieczny pokój.

    Aby zadośćuczynić, za ich brak gorliwości w czynieniu dobra, ofiaruję Ci najświętsze życzenie Twego Boskiego Syna, który żarliwie pragnął, aby stały się one- one także- dziedzicami Jego Królestwa. Amen.

    BĄDŹ WOLA TWOJA, JAKO W NIEBIE, TAK I NA ZIEMI. Proszę Cię, najlepszy Ojcze, przebacz duszom czyśćcowym, że nie zawsze poddawały swoją wolę Twojej, nie szukały we wszystkim wypełnienia Twojej woli, a często żyły i postępowały jedynie według swej własnej woli.

    Aby zadośćuczynić za ich nieposłuszeństwo, ofiaruję Ci doskonałe poddanie Twej woli pełnego miłości Serca Twego Boskiego Syna. Poddanie najgłębsze, o którym zaświadczył wobec Ciebie, będąc Ci posłusznym aż do śmierci na krzyżu. Amen.

    CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ NAM DZISIAJ. Proszę Cię, najlepszy Ojcze, przebacz duszom czyśćcowym, że nie zawsze przyjmowały sakrament Eucharystii z dostatecznym pragnieniem, a często przyjmowały go bez miłości lub niegodnie, albo nawet zaniedbywały przyjmowanie.

    Aby zadośćuczynić za wszystkie popełnione przez nie grzechy, ofiaruję Ci niezwykłą świętość i głęboką kontemplację naszego Pana, Twego Boskiego Syna Jezusa Chrystusa, jak również żarliwą miłość, z jaką złożył nam ten niezrównany dar. Amen.

    ODPUŚĆ NAM NASZE WINY, JAKO I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM. Proszę Cię, najlepszy Ojcze, wybacz duszom czyśćcowym wszystkie grzechy, które popełniły, ulegając siedmiu grzechom głównym, a także nie chcąc kochać ani wybaczać swoim wrogom.

    Aby zadośćuczynić za wszystkie te grzechy, ofiaruję Ci pełną miłości modlitwę, którą skierował do Ciebie za swych wrogów Twój Boski Syn, kiedy był na krzyżu. Amen.

    I NIE WÓDŹ NAS NA POKUSZENIE. Proszę Cię, najlepszy Ojcze, przebacz duszom czyśćcowym, że nazbyt często nie opierały się pokusom i namiętnościom, ale podążały za wrogiem wszelkiego dobra i oddawały się żądzom cielesnym.

    Aby zadośćuczynić za te wszystkie tak różne, grzechy którymi zawiniły, ofiaruję Ci chwalebne zwycięstwo, które nasz Pan Jezus Chrystus odniósł nad światem, jak również Jego najświętsze życie, Jego pracę i trudy, Jego cierpienie i okrutną śmierć. Amen.

    ALE NAS ZBAW ODE ZŁEGO. I od wszystkich kar, przez zasługi Twego umiłowanego Syna, i prowadź nas, jak również dusze czyśćcowe, do wiecznej chwały Twego królestwa, które oznacza Ciebie. Amen.

  4. Piotr pisze:

    A wiecie, że dzisiaj w radiowej trójce w audycji dla dzieci promowano szamanizm, okultyzm i rytuały demoniczne, Piszemy o tym na: https://www.facebook.com/bronimyprezydentadude/

  5. Joasia pisze:

    Chcialam zapytac, czy ktos sie orientuje dlaczego w Swieto Wszystkich Swietych chodzimy na cmetarz i modlimy sie za bliskich i dalszych zmarlych zamiast np. odmawiac litanie do wszyskich swietych prosic o wstawiennictwo swietych czy cos w tym rodzaju. Dzien zaduszny jest dopiero jutro. Przyznam, ze troche tego nie rozumie? Pozdrawiam i z gory dziekuje za kazda podpowiedz. Joasia

    • Paweł pisze:

      Może to jest tak, że w roku kościelnym CAŁE MIESIĄCE są poświęcone pewnym szczególnym nabożeństwom, np. czerwiec jest miesiącem nabożeństw do Najśw. Serca Pana Jezusa, marzec jest poświęcony św. Józefowi, październik jest miesiącem różańcowym, a listopad jest „miesiącem dusz czyśćcowych” – i to dlatego już od początku listopada modlimy się za dusze czyśćcowe.

      Natomiast jeżeli chodzi o publiczne nabożeństwa połączone z odmówieniem Litanii do Wszystkich Świętych, to w Kościele przez długi czas panowała inna tradycja, a mianowicie
      przed soborem watykańskim II w roku liturgicznym były dwa SPECJALNE rodzaje dni, w których odmawiano publicznie Litanię do Wszystkich Świętych:
      1. Pierwszy z nich to była tzw. „Litania większa”
      – przypadała ona zawsze 25 kwietnia, w święto św. Marka Ewangelisty.
      2. Drugi z nich to była tzw. „Litania mniejsza”
      – przypadała ona we trzy dni poprzedzające uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, które nazywane były „Dniami Krzyżowymi”; z kolei uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego zgodnie z tradycją przypadała zawsze w czwartek, czterdziestego dnia od Wielkanocy (w ostatnich latach Episkopat Polski przesunął tę uroczystość z czwartku na następującą po nim niedzielę – tzn. na VII Niedzielę Wielkanocną).

    • Maria z Warszawy pisze:

      Joasiu czy wiesz ilu „cichych” świętych, których świętość jest znana tylko Bogu śpi w prochu ziemi na cmentarzach. Im też należy się modlitwa i ich też można prosić o wstawiennictwo. Wszystkich Świętych to także ich święto.

    • Marek pisze:

      Cztery paradoksy Wszystkich Świętych
      1. Paradoks pierwszy: Mówimy o wszystkich świętych a idziemy na cmentarz.
      Czyż nie jest to dziwne? Skoro mówimy, że to jest Uroczystość Wszystkich Świętych, to powinniśmy zajmować się wszystkimi świętymi! Wymyć figurki świętych, zapalić znicze przed świętymi w kościele, okadzić każdy obraz, pocałować każdy obrazek, nosić świętych uroczyście w procesji, poczytać o nich w domu, bo cały rok nie ma na to czasu. Jak Wszystkich Świętych, to czemu nie zajmujemy się wszystkimi świętymi? Czemu idziemy na cmentarz?
      Jest w tym paradoksie niesamowita mądrość. Mądrość która mówi: „Idziemy na cmentarz, bo tam są pochowani święci”. Papież ich nie kanonizował. Kościół nie beatyfikował. Książki nie zmieściły w Litanii do Wszystkich Świętych. A oni są święci! Są, bo nauczyli się w życiu kochać.
      Tam jest babcia, co umiała zawsze wybaczać. Tam jest dziadek, który choć przyłożył nieraz w cztery litery, to Cię życia nauczył. Tam jest tata, co choć przytulać nie umiał, prowadził Cię pewnie za rękę. Tam jest mama, której serce bije dla Ciebie nawet spoza grobu. Tam są święci. Wszyscy święci.
      http://blog.gosc.pl/ksWojciechWegrzyniak/2015/10/31/cztery-paradoksy-wszystkich-swietych

    • wobroniewiary pisze:

      Joasiu, odpowiedź jest banalnie prosta 🙂
      Jeśli twoja śp. babcia, prababcia, dziadek, pradziadek wujek czy inny krewny i znajomy – oczyścili się w ogniu czyśćcowym i poszli do nieba, to są już Świętymi.
      Nie tylko św. O. Pio, i inni znani ale – każdy, KAŻDY, KTO OSIĄGNIE NIEBO – JEST ŚWIĘTYM

      A gdzie możesz spotkać swoich krewnych Świętych jak nie na cmentarzu? Ale jeszcze nie wiesz, czy są jeszcze w czyśćcu czy już w niebie, więc zapalasz im znicz i modlisz się za nich – nawet 150 lat po ich śmierci – a Bóg, który działa ponad czasem – przyjmuje te modlitwy nawet po 150 latach 😉

      • Maria z Warszawy pisze:

        A dlaczego mówisz tylko o tych oczyszczonych? Czy myślisz, że na cmentarzach nie ma tych, którym Zbawiciel powiedział w dniu ich śmierci ” Pójdź dziecię moje, OD DZIŚ ze Mną jesteś w raju” ?

        • Elizeusz pisze:

          Mario! Musimy wyrażać się precyzyjnie. Na cmentarzach są tylko złożone w grobach doczesne ich ciała, bo ci święci jako dusze są/żyją w zupełnie innej wiecznej rzeczywistości/szczęśliwości, w niewyobrażalnym dla nas pielgrzymów (którymi one też byli) szczęściu wiecznym.
          O nich to, tak mówił Bóg Ojciec w „Dialogu…Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzynie ze Sieny (http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xli.html):
          … Błogosławieni pragną też odzyskać swe ciało. Choć nie posiadają go obecnie, nie martwią się tym; radują się z góry pewnością, że posiądą je kiedyś. To, że go obecnie nie posiadają, nie smuci ich i nie umniejsza ich szczęśliwości. Nie doznają z tego powodu cierpienia. Nie myśl, że szczęśliwość ciała po zmartwychwstaniu przysporzy szczęśliwości duszy. Wynikałoby z tego, że dopóki dusza jest oddzielona od ciała, posiada szczęśliwość niedoskonałą. To być nie może, gdyż nie brak jej niczego do doskonałości. Nie ciało czyni duszę szczęśliwą, lecz dusza darzy ciało szczęśliwością; ona wzbogaci je własną obfitością, gdy w ostatni dzień sądu przyodzieje się własnym ciałem, które zrzuciła.
          Jak dusza jest nieśmiertelna, jak została utrwalona i ustalona we Mnie, tak ciało przez to zjednoczenie staje się nieśmiertelne; straciwszy swą ciężkość staje się subtelne i lekkie. Tedy wiedz, że ciało przyjęte do chwały przeszłoby poprzez mur; ani ogień, ani woda nie wyrządzi mu szkody; nie swą własną siłą, lecz siłą pochodzącą z duszy, będącą darem mej łaski, udzielonym przez mą niewysłowioną miłość, która kazała Mi ją stworzyć na obraz i podobieństwo Moje.
          Oko intelektu twego nie zdoła zobaczyć, ani ucho twoje usłyszeć, ani język twój opowiedzieć, ani serce pomyśleć, jak wielkie jest dobro wybranych (por.1Kor 2,9).
          Jakaż rozkosz dla nich widzieć Mnie, który jestem wszelkim dobrem. O jaką radość czuć będą posiadłszy uwielbione ciało. Dobra tego dostąpią dopiero na Sądzie powszechnym, lecz teraz nie czują cierpienia. Niczego nie brak im do szczęśliwości, dusza jest pełna w sobie; ciało będzie uczestniczyć w tej szczęśliwości, jak ci rzekłem…
          Pozdr. w Panu + Ps 17,15

        • Maria z Warszawy pisze:

          Elizeuszu, a gdzie zgubiłeś Obcowanie Świętych

        • wobroniewiary pisze:

          Ty mówisz o ciałach, ja mówię o duszach 🙂
          A ciała są, bo dopiero po Sądzie Ostatecznym przyobleczemy nowe chwalebne ciała

    • Elizeusz pisze:

      Jeśli chodzi o mnie, to ja nie chodzę na cmentarz w Dzień/Uroczystość Wszystkich Świętych. Choć w naszej polskiej tradycji utarła się ta praktyka nawiedzania cmentarza w tym dniu, to jednak – jak to było powiedziane przez dwóch kapłanów w dzisiejszej/cyklicznej przedpołudniowej (10-12) audycji Radia Plus zatyt. ‚Kościół wczoraj, dziś i jutro’ – zaciemnia ona istotę tej Uroczystości, bowiem jest przestawiony akcent tej prawdy wiary na niewłaściwe tory. Dusze świętych nie potrzebują naszej modlitwy za nich, bo to my, pielgrzymujący jeszcze w ciele potrzebujemy ich wstawiennictwa, by ich wieczne szczęście stało się też i naszym udziałem (por. Ps 16,3).
      Za to począwszy od Dnia Zadusznego, 2.XI do 8.XI w czas oktawy staram się być codziennie na cmentarzu, by modlić się za dusze w czyśćcu cierpiące. Czynię to w miarę możliwości w pozostałe dni listopada. A w zwyczaju mam od lat w Listopadzie codzienną modlitwę Różańcową tylko i wyłącznie za dusze w czyśćcu cierpiąc, zwłaszcza te, które Pan Bóg stawiał na mojej drodze i dusze mające się najgorzej, opuszczone, za które mało kto bądź nikt się nie modli. Każdy listopadowy czwartek rezerwuję na modlitwę za dusze w czyśćcu cierpiące kapłańskie. Pozdr. Ciebie w Panu, Joasiu.

      • wobroniewiary pisze:

        I robisz błąd, bo to na cmentarzu leżą doczesne szczątki milionów Świętych!!!

      • alutka pisze:

        W Dzień Wszystkich Świętych na cmentarzach są odprawiane Msze św. .Za wstawiennictwem tak zacnego i liczebnego Grona wypraszamy naszym zmarłym uwolnienie z Czyśćca. W mojej parafii w kościele odprawia się trzy Msze mniej, a i tak jest dość luźno. Ludzie wolą iść na cmentarz.. Niektórzy uczestniczą dwa raz;; w kościele i na cmentarzu. Dobrze jest wykorzystywać każdą okazję , żeby przynieść ulgę swoim bliskim zmarłym, i nie tylko im.

      • alutka pisze:

        Dodam jeszcze, że po Eucharystii ma miejsce procesja z 5 stacjami za różne grupy zmarłych; 1. kapłanów, 2. rodziców i przodków, 3 pozostałych krewnych, wychowawców opiekunów 4. za wszystkich wiernych zmarłych 5. za tych , których wiarę jedynie Bóg zna. No czemuż więc nie korzystać z tego i nie modlić się razem z Kościołem? To trwa ok. 10 minut. Szkoda tylko, że niewielka grupa wiernych w tym uczestniczy, u nas może ze 150 osób, może nie doceniają tego rodzaju modlitwy, albo nie mają już na to czasu.

      • Sebro pisze:

        Widzisz, a 1 listopada też można uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami + nawiedzenie cmentarza.
        Nie rozumiem miejscami tej nadmiernej skrupulatności, która w rzeczywistości daje odwrotny skutek.

        • wobroniewiary pisze:

          Przede wszystkim daje wyraz nieposłuszeństwa Kościołowi!!!
          To Kościół udziela odpustów od 1 listopada a nie od 2-ego!

          Nie chcę mieć do czynienia duchem nieposłuszeństwa, pychy i kilkoma innymi w tej kwestii

        • Elizeusz pisze:

          Wiem o tym, Sebro. Kościół stwarza takie możliwości (też i w przypadku wielu innych okazji). Myślę, że wiesz o tym, że b., b. trudno jest uzyskać odpust zupełny, o czym choćby możemy przeczytać w „Rękopisie z Czyśćca”. To są rzadkie wypadki. Przecież nikt (włącznie ze mną) Tobie i Admince Ewie nie broni starania się o uzyskanie dzisiaj tego odpustu. Zauważ, proszę też, że mój wpis dot. sprawy „zaciemnienia” istoty dzisiejszej Uroczystości Wszystkich Świętych, która nie może tylko sprowadzać się do nawiedzania cmentarza. Pozdr. w Panu.

        • wobroniewiary pisze:

          Tu zgadzam się z Elizeuszem o tyle, że ludzie zapominają, że to WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH a nie wszystkich zmarłych
          Dobrze by było – moje marzenie – jakby to było w radosny miesiąc np. 1 maja czy 1 czerwca- cieplutko, zieloniutko, lepiej sobie Niebo wyobrazić 🙂

      • alutka pisze:

        Jeśli nawiedza się na cmentarze w dni powszednie i w niedziele,, żeby się pomodlić za zmarłych , byłoby wielkim nieporozumieniem zaniechać tego właśnie 1 listopada, w dniu które ma nie jednego lecz niezliczone mnóstwo patronów i zarazem orędowników.

      • Jola pisze:

        A jednak błąd w logice,bo czas oktawy jak piszesz to 8 dni,więc nie od drugiego do ósmego dnia listopada,a od pierwszego do ósmego.Pierwszy dzień listopada to Święto Wszystkich Świętych,a więc może też i nasi bliscy zmarli dostąpili Świętych obcowania,więc czemu nie radować się z nimi w Dniu ich Święta?
        Toż to jak ich imieniny,urodziny…czy też byś nie brał udziału ?
        Święto wywyższenia przez samego Pana,mam się boczyć i nie brać udziału?
        Myślę,ba,nawet jestem pewna że na cmentarzach spoczywa wiele szczątków ciał Świętych Bogu,nie nam znanych….Chwała Panu za to

        • Elizeusz pisze:

          Jolu! Myślę, że nie ma z mojej strony żadnego błędu w logice, bowiem owszem czas oktawy trwa przez pierwsze osiem dni listopada (1-8), ale proszę zauważ, że ja pisałem w czas oktawy, w rozumieniu przeciągu tego czasu, czyli w ciągu czasu jej trwania. W tym Jolu, cała rzecz, że ja tej Uroczystości Wszystkich Świętych nie przeżywałem na cmentarzu, poprzez tam moją obecność. Nadto jeszcze raz Jolu, co do moich intencji odsyłam Cię do mojego wpisu z g.12.22, zwłaszcza pierwszej jego części, bo tam jest istota całej poruszanej przeze mnie sprawy, o którą mi chodziło, o czym zresztą mówili też (bo i przecież inni mówią o tym na kazaniach, czy też Ojcowie Kościoła) i ci zaproszeni dwaj kapłani w tamtej niedzielnej (z 1.XI) przedpołudn. audycji w Radiu Plus, która to audycja jest do odsłuchania na stronie tego Radia. To może tyle tytułem mojego wyjaśnienia Jolu. Pozdr. w Panu

    • Elizeusz pisze:

      Zgadzam się w całej rozciągłości z tym Twoim spostrzeżeniem Joasiu, że trzeba dzisiaj, szczególnie dzisiaj, wszystkich świętych/święte prosić o ich, za nas wstawiennictwo, mając przede wszystkim na uwadze to, w jakim czasie przyszło nam żyć, a tym czasem jest Koniec Czasów, w który jest wpisany Wielki Ucisk, zbliżające się panowanie Antychrysta, wielki rozłam w Kościele, nadejście Królestwa Bożego. Tak dzisiaj jesteśmy w szczególny sposób zaproszeni do spojrzenia z ufnością i nadzieją w górę, w Niebo, gdzie wielu naszych braci i sióstr (i tych wyniesionych na ołtarze i nie wyniesionych jeszcze, czy w ogóle nie będących wyniesionymi) w Panu wyprzedzając nas w ziemskim życiu, w drodze do chwały niebieskiej, naznaczonych znakiem wiary i miłości, weszło już do niego przed nami, ciesząc się wiecznym szczęściem.
      W Liturgii Godzin przypadającej na dzisiejszą Uroczystość jest przytoczone kazanie św. Bernarda, opata (XII w.), w którym tak czytamy:
      „Na cóż potrzebne świętym wygłaszane przez nas pochwały, na cóż oddawana im cześć, na cóż wreszcie cała ta uroczystość? Po cóż im chwała ziemska, skoro zgodnie z wierną obietnicą Syna sam Ojciec niebieski obdarza ich chwałą? Na cóż im nasze śpiewy? Nie potrzebują święci naszych pochwał i niczego im nie dodaje nasz kult. Tak naprawdę, gdy obchodzimy ich wspomnienie, my sami odnosimy korzyść, nie oni. Co do mnie, przyznaję, że ilekroć myślę o świętych, czuję, jak się we mnie rozpala płomień wielkich pragnień.
      Pierwszym pragnieniem, które wywołuje albo pomnaża w nas wspomnienie świętych, jest chęć przebywania w ich upragnionym gronie, zasłużenie na to, aby się stać współobywatelami i współmieszkańcami błogosławionych duchów, nadzieja połączenia się… ze wspólnotą wyznawców, zjednoczenie się i radość we wspólnocie świętych… Chciejmy ujrzeć tych, którzy za nami tęsknią, śpieszmy ku tym, którzy nas oczekują. ale nie tylko trzeba nam pragnąć wspólnoty ze świętymi, lecz także udziału w ich szczęściu. Zabiegajmy więc z największą gorliwością o wspólna z nimi chwałę…
      Drugim pragnieniem, które budzi w nas wspomnienie świętych, jest, aby Chrystus, nasze życie (Kol 3,1-4), ukazał się tak jak im również i nam, abyśmy i my ukazali się z Nim w chwale…. Do tej chwały podążajmy i z całą usilnością. Aby zaś dane nam było pragnąć i dążyć do tak wielkiego szczęścia, powinniśmy starać się o pomoc świętych. Za ich łaskawym wstawiennictwem otrzymamy to, co przerasta nasze możliwości”.
      (tom IV, str. 1315-1317; Pallottinum 1988).
      I właśnie o to, żeby w nas mieszkały takie pragnienia, o jakich mówi św. Bernard, które w jego przypadku się ziściły, trzeba nam prosić wspólnotę świętych (też i św. Bernarda) choćby w Litanii do wszystkich Świętych/Święte, o której w swym wpisie, Joasiu pisałaś.
      Cdn

      • Elizeusz pisze:

        Święci – mając na uwadze czasy, w których dane jest nam żyć – znając plany Boże wstawiają się za nami i pomagają nam, aby wkrótce przyszło także na ziemię to Królestwo Pana Jezusa, które w Niebie jest wraz z Maryją powodem ich radości i chwały. Dzisiejszy dzień zachęca nas w szczególny sposób do tego, by zacieśnić nasze więzy miłości ze świętymi w Niebie. W bliskiej już perspektywie nadejścia Królestwa Bożego (Mt 6,10) – na co wskazują znaki podane w Piśmie Św. – koniecznym staje się, by codziennie wzywać ich (świętych i błogosławionych) pomocy i opieki, by trwać w prawdziwej wierze, by móc brać udział w budowaniu nowego Jeruzalem (Hbr 12,22n), miasta świętego, zstępującego z Nieba (Ap 21,1n).
        W tym kontekście warto zapoznać się choćby z tymi, jakże wymownymi dwoma Orędziami Matki Bożej danymi w Uroczystość Wszystkich Świętych, do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
        1. nr 436 ‚Niebo połączy się z ziemią’, z 1.11.1990r.
        http://www.voxdomini.com.pl/gobbi/90.htm
        2. nr 556 ‚Raj jednoczy się z ziemią’, z 1.11.1995r.
        http://www.voxdomini.com.pl/gobbi/95.htm
        W tych że Orędziach Matka Boża mówi o jakże ważnej roli Świętych z Nieba wobec nas.

  6. Elizeusz pisze:

    O rzeczywistości Nieba, miejscu przebywania świętych/święte, dusz, które osiągnęły cel swojej wiary (1P 1,8n) tak mówi jego Stworzyciel {cała Trójca Święta} (Iz 45,18), Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzynie ze Sieny:
    1. z rozdz. ‚Nauka o Moście’
    … W miłości radują się wybrani Moi wiecznym widokiem Moim; uczestniczą w dobru, które mam w Sobie i którego udzielam wedle miary jego; tą miarą jest stopień miłości, z jaką przyszli do Mnie. Ponieważ trwali w miłości Mojej (J 15,10) i w miłości bliźniego i są zjednoczeni przez miłość czy to ogólną, czy szczególną, które wypływają z tejże samej miłości, radują się i weselą, poza dobrem, które wszyscy posiadają wspólnie, również szczęściem innych, uczestnicząc przez miłość, w dobru drugiego…
    całość: http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xli.html
    …Czy wiesz, na czym głównie polega szczęśliwość błogosławionych? Na tym, że mają wolę pełną tego, czego pragną. Pragną Mnie, a pragnąc Mnie, posiadają Mnie i kosztują Mnie bez przeszkody, uwolnieni od ciężaru ciała, które jest prawem powstającym przeciwko duchowi. Ciało było przeszkodą, która nie pozwalała im poznać doskonale prawdy; uwięzieni w ciele, nie mogli oglądać Mnie twarzą w twarz…
    Więcej: http://sienenka.blogspot.com/2011/02/nauka-o-moscie-xlv.html
    2. z rozdz. ‚Opatrzność Boża’
    …jeśli spojrzysz na naturę anielską i na obywateli miasta nieśmiertelnego, którzy mocą krwi baranka dostąpili życia wiecznego, ujrzysz, że mądrze obmyśliłem ich miłość. Nie chciałem, aby ktoś mógł cieszyć się tylko swym szczęściem własnym w tym błogim życiu, które otrzymał ode Mnie, bez współudziału w nim innych. Nie chciałem tego i miłość ich ma tę przykazaną, doskonałą właściwość, że największy cieszy się szczęściem najmniejszego i najmniejszy szczęściem największego. Jeśli mówię o najmniejszym, mam na myśli miarę, którą otrzymał, bo każdy ma pełnię, najmniejszy i największy, lecz każdy w różnym stopniu, jak ci to na innym miejscu wyłożyłem… Anioł obcuje z człowiekiem, z duszą błogosławioną; błogosławieni z aniołami; i wszyscy wspólnie cieszą się posiadaniem Mnie. Jest to radość, wesele bez smutku, słodycz bez goryczy, bo w życiu swym i w swej śmierci zakosztowali Mnie miłością w miłości bliźniego. Kto ustanowił ten porządek? Mądrość Moja przez przedziwną i słodką opatrzność…
    http://sienenka.blogspot.com/2011/10/opatrznosc-boza-cxlviii.html

    • Elizeusz pisze:

      O tym, w jaki sposób można kosztować już w tym życiu, mieć przedsmak życia wiecznego, które jest udziałem świętych i błogosławionych, tak mówi Bóg Ojciec:
      1. …Ludzie w tym życiu mają przedsmak życia wiecznego, jeśli w tym kosztują tego samego dobra, jakim będą kiedyś nasyceni. Na czym polega ten przedsmak w tym życiu? Odpowiem ci. Na widzeniu dobroci mej w nich samych i na poznaniu Mej prawdy, poznaniu, które tkwi w intelekcie, tym oku duszy oświeconej przeze Mnie (por, Mt 6,22-23). Źrenicą tego oka jest najświętsza wiara, której światło pozwala rozróżnić, poznać i obrać drogę i naukę mej Prawdy, Słowa wcielonego. Bez tej źrenicy wiary, dusza nie widziałaby. Byłaby podobna do człowieka, mającego wprawdzie oczy, ale bielmem pokrytą źrenicę, przez którą oko widzi. Tak więc źrenicą oka jest wiara. Jeśli miłość własna zasłoni ją bielmem niewiary, nie widzi; ma kształt oka, lecz nie ma światła, którego się pozbawiła…
      Dalej: http://sienenka.blogspot.com/2011/02/nauka-o-moscie-xlv.html
      2. …Czemu rzekłem ci (tyt. wyjaśnienia: o których jest mowa w poprzedzającym b. ważnym rozdz. C: http://sienenka.blogspot.com/2011/10/nauka-o-prawdzie-c.html), że otrzymują zadatek życia wiecznego? Mówię zadatek, nie zapłatę. Zapłatę spodziewają się otrzymać we Mnie, który jestem życiem wiecznym, gdzie osiąga się życie bez śmierci, dosyt bez przesytu i głód bez męki… Zaprawdę już w tym życiu otrzymują zadatek życia wiecznego i zaczynają go kosztować, gdyż dusza łaknie chwały Mojej, Ojca wiecznego i pokarmu, którym jest zbawienie dusz; i łaknąc, żywi się. Dusza żywi się miłością bliźniego, łaknąc i pragnąc tej miłości. Jest to jej pokarm, którym ona nie nasyca się nigdy, gdyż jest nienasycona, więc łaknie go zawsze. Zadatek jest początkiem zapewnienia i daje się go człowiekowi, aby czekał aż otrzyma zapłatę: nie aby zadatek był sam przez się doskonałym zabezpieczeniem, lecz przez wiarę, którą budzi, daje pewność otrzymania całości i odebrania pełnej zapłaty…
      Dalej: http://sienenka.blogspot.com/2011/10/nauka-o-prawdzie-ci.html

    • Elizeusz pisze:

      Jeszcze może co o rzeczywistości Nieba pisała w swoim „Dzienniczku”, a teraz sama tego doświadcza, św. S. Faustyna – zob. p-kty: 777, 771, 1592 i 1604.

  7. Pingback: Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny | Biały, bardzo biały

  8. Bogumiła pisze:

    Listopad

    Na zimnych płytach róże
    krwawią czerwienią płatków
    ciszą dźwięczą zastygłe serca
    powietrze pachnie
    pamięci modlitwą
    szeleszczą jak liście
    ulotne wspomnienia…
    I chociaż oczy
    wciąż jeszcze zachodzą mgłą
    życie znowu
    idzie swoją drogą
    …tylko światła zniczy
    trzymają wartę…

    /Bogumiła Dmochowska/

  9. rysik pisze:

    1 listopada 1946 roku w Kaplicy Pałacu Arcybiskupów Krakowskich kardynał Adam Stefan Sapieha wyświęcił Karola Wojtyłę na kapłana 🙂
    https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xtf1/v/t1.0-0/s526x395/12122897_907062496053420_8368286002082299022_n.jpg?oh=633552f2dc7431ec9efe6e1f166196cd&oe=56CAF351

  10. Joasia pisze:

    Dziekuje wszystkim za odpowiedz a zwlasza Elizeuszowi pozdrawiam i z Panem Bogiem Joasia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s