Urszula Ledóchowska – Matka polskiej niepodległości

Matka polskiej niepodległości

flagaSetki tysięcy demonstrantów, biorących udział w marszach 11 Listopada, obok portretów Piłsudskiego, Dmowskiego i Paderewskiego powinni nieść także podobiznę matki Urszuli Ledóchowskiej – niesprawiedliwie zapomnianej matki polskiej niepodległości. W pamięci potomnych zapisała się jako założycielka nowej rodziny zakonnej, edukującej kolejne pokolenia młodzieży, mało natomiast wiadomo o jej wielkiej akcji promującej Polskę, gdy ważyły się losy odrodzenia państwa polskiego. Jej dzieło powinno być zauważone w podręcznikach opisujących walkę o niepodległość.

Historyczka szarych urszulanek s. Małgorzata Krupecka USJK, autorka biografii Założycielki, w książce „Ledóchowska. Polka i Europejka” i artykułu o jej działalności na rzecz niepodległosci, zwraca uwagę na fakt, że do wielkiej akcji promującej Polskę, zwłaszcza w latach 1915-1918, gdy ważyły się losy kraju jako niepodległego państwa, przyszła Święta była doskonale przygotowana niejako „z urodzenia”. W jej żyłach płynęła krew kilku europejskich narodów. Po matce, Józefinie Salis-Zizers, odziedziczyła szwajcarsko-południowoniemiecko-nadbałtycką krew, wśród jej przodków byli lombardzcy, wirtemberscy i inflanccy szlachcice. Pradziadek Julii – baron von Bühler – był wysokim rosyjskim urzędnikiem. Z kolei polscy przodkowie ojca, Antoniego Ledóchowskiego, brali udział w wyprawie wiedeńskiej, obradach Sejmu Czteroletniego i Powstaniu Listopadowym. Urodzenie i koligacje otwierały przed nią drzwi do europejskich elit, a fenomenalne zdolności językowe pozwalały jej wypowiadać się w językach skandynawskich.

Urodzona w Austrii w 1865 roku hrabianka, która z najbliższymi porozumiewała się po niemiecku, do końca życia mówiła z lekkim cudzoziemskim akcentem i dopiero w wieku 18 lat zamieszkała na ziemiach polskich, miała więc w czym wybierać, gdy chodzi o identyfikację, a jednak bezapelacyjnie wybrała polskość. Miała świadomość, że jeśli chodzi o patriotyzm, jest „zbyt gorąca”. Podkreślała, że choć nie ma znaczenia, w „jakim pułku człowiek służy Bogu”, bo kocha On wszystkie narody, ale „to się nie na wiele zda, nie stanę się przez to chłodniejsza”. Nie był to jednak patriotyzm bezkrytyczny, Julia Ledóchowska jasno zdawała sobie sprawę z przywar i słabości rodaków. „Polak z natury jest bohaterem, ale bohaterem lubującym się w rozgłosie, sławie. (…) A tu trzeba cichej pracy” – mówiła w jednym z wystąpień publicznych.

Okazją do bezpośredniego włączenia się w akcję na rzecz Polski był wybuch I wojny światowej. Po 21-letnim pobycie w krakowskim klasztorze urszulanek, do których wstąpiła w wieku 21 lat, Urszula Ledóchowska znalazła się w Petersburgu, gdzie miała kierować misyjną placówką urszulańską oraz internatem dla dziewcząt przy tamtejszej parafii św. Katarzyny i współpracować przy organizowaniu życia licznej grupy katolików, w większości Polaków. Wybuch wojny uczynił z niej „personę non grata” (była obywatelską austriacką, czyli państwa, które było w konflikcie zbrojnym z Rosją). Miała już wcześniej kupiony dom nad Zatoką Fińską i to był pierwszy krok Ledóchowskiej w kierunku Skandynawii. W Szwecji znalazła się, gdyż wydalona w fińskich terenów przez władze carskie, chciała być jak najbliżej swej zakonnej wspólnoty.

11 Listopada

W Djursolm pod Sztokholmem założyła szkołę językową dla dziewcząt dzięki czemu nawiązała kontakty z ich rodzinami. Udzielała też gościny polskim emigrantom i politykom. „Kiedyś pan Łempicki – wspominała – poprosił, by mogło się odbyć u nas zebranie kilku panów na tematy polityczne. Spotkali się więc: Daszyński, Patek Łempicki, jeden Fin-rewolucjonista i rabin-syjonista. Tamci pierwsi też każdy z innej partii”. Matka Ledóchowska potrafiła łączyć ludzi bardzo różnych – mogli być z innych partii, jej zależało na jednym – żeby pracowali zgodnie dla dobra kraju. Rok po przybyciu do Skandynawii zaczęła własną imponującą rozmachem i zasięgiem działalność odczytową na rzecz niepodległości Ojczyzny po tym jak w marcu 1915 Główny Komitet Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, którym kierował Henryk Sienkiewicz poprosił ją aby prezentowała go w Skandynawii. Zrealizowała wówczas trzy cykle odczytów – w sumie około osiemdziesięciu publicznych wystąpień przed licznym audytorium – promujących Polskę. Wędrując po krajach Północy, organizowała kolejne dzieła edukacyjne i charytatywne, a po przeniesieniu szkoły języków obcych dla dziewcząt do Danii, założyła pismo dla szwedzkich katolików „Solglimtar”, świetlicę dla zaniedbanych wychowawczo duńskich dzieci, dom dla polskich sierot i in.

Ogromnym atutem w tej działalności były genialne uzdolnienia lingwistyczne – matka Urszula potrafiła nauczyć się obcego języka w kilka miesięcy. Nauczyła się rosyjskiego, fińskiego, szwedzkiego, duńskiego i norweskiego. Z inteligencją i warstwami wyższymi porozumiewała się po francusku, ale podziw wzbudzał fakt, że znała języki ojczyste Skandynawów. Dodatkowo jej stosunek do ludzi, otwartość na osoby innych narodowości, kultur i wyznań – wszystko to sprawiało, że wszędzie była przyjmowana z szacunkiem i podziwem. Jej pełne pasji odczyty robiły na słuchaczach ogromne wrażenie. Hrabina-zakonnica docierała do arystokracji, elit intelektualnych i decydentów, sprawiając, że na los jej ojczyzny otwierały się nie tylko serca, ale i portfele. „Odczyty Ledóchowskiej nie nosiły cech uczoności… W druku płowiały, traciły krasę. Natomiast w żywym słowie urastały do kształtów wizjonerskich, przykuwających. Widocznie mówiło przez nią natchnienie, rzucające na klęczki” – wspominał pisarz Ernest Łuniński, autor publikacji „Jałmużnica”, w której opisywał jej skandynawską epopeję.

Miała świadomość, jak ważne jest ukształtowanie opinii elit na temat Polski, dlatego starała się nawiązać kontakty z intelektualistami, politykami, działaczami społecznymi. Byli wśród nich pisarka i aktywistka ruchu kobiecego Ellen Key czy ceniony poeta i pisarz szwedzki Verner von Heidenstam. W kolejnych miejscach tworzyła lokalne komitety pomocy Polsce. W Szwecji wchodziły w ich skład takie osobistości, jak pisarka i noblistka Selma Lagerlöf, dyrektor Muzeum Narodowego Oscar Montelius, wybitny slawista Alfred Jensen. W skład komitetu kopenhaskiego weszli zaś: Harald Ostenfeld, naczelny biskup ewangelicki, biskup katolicki Johennes von Euch oraz nadrabin kopenhaski. Matka Ledóchowska nie miała trudności z nawiązaniem kontaktów z ludźmi innych wyznań i światopoglądów – doskonale współpracowała z socjalistą Ignacym Daszyńskim czy Georgiem Brandesem, żydowskim wolnomyślicielem, wielkim przyjacielem Polski, którego nieustraszona patriotka pozyskała dla sprawy mimo, że miał na koncie okres wrogości i krytycyzmu wobec Polaków.

Docierała też do prasy – w ciągu jej sześcioletniej emigracji (1914–1920) ukazało się w prasie skandynawskiej około 180 publikacji prasowych życzliwych Polsce. Potrafiła zrobić ze swych odczytów wydarzenie medialne. „Czwartego lipca [1916 r. w Oslo przyszło do mnie moc żurnalistów na interview. Mówiłam ile tylko mogłam” – wspominała po latach. Również ówczesna polska prasa poświęciła jej działalności około 40 artykułów.

W ramach popularyzacji swojego kraju zainicjowała wydanie kilkujęzycznego zbioru tekstów, poświęconych Ojczyźnie, który ukazał się w 1917 roku pod tytułem „Polonica”. Ellen Key napisała esej o „Chłopach” Reymonta, zamieszczono artykuły o twórczości Matejki i Szopena, o Kościuszce i królowej Jadwidze. Matka Ledóchowska chciała zaprezentować od najlepszej strony Skandynawom mało znaną i nieobecną w ich świadomości Polskę. Wstęp do książki podpisali Duńczyk Aage Meyer Benedictsen, Norweg Jens Raabe, Szwed Alfred Jensen – doskonale znani przez rodaków tłumacze i akademicy.

Jednak największe wrażenie robiła akcja odczytowa matki Ledóchowskiej, wędrującej po Skandynawii jedynie z dwiema walizeczkami i sukienczynie, jak pisał świadek jej działalności. Żyła w bardzo skromnych warunkach, utrzymywała się z korepetycji, „jak za młodych lat”, i z prowadzonej ze wspólnotą urszulańską szkoły. Pisali o niej nie tylko dziennikarze w mediach, ale też poszczególni słuchacze, oczarowani jej pasją. Ta, jak mówiła o sobie, „jałmużnica, prosząca za Polskę”, która dysponowała „ głosem-królem”, starsza kobieta w czarnej sukni – opowiadała o dziejach swojego narodu, zapewniała, że Polska zawsze będzie istniała, bo żyje w sercach swoich dzieci, choćby los rzucił je do miast amerykańskich czy na Saharę. „Wszystkie państwa wojujące mniemają, że niepodległość Polski jest koniecznością. Przyłączcie się do tej opinii i powiedzcie również, że Polska powinna być wolna” – apelowała w 1916 roku w Danii.

Ważnym efektem jej działalności były zbiórki pieniędzy na Komitet w Vevey i finansowane przez niego dzieła charytatywne. Świadkowie wspominają, że po jednym z odczytów do stolika, przy którym przyjmowano wpłaty, wzruszeni słuchacze tłoczyli się, by złożyć ofiarę. Król norweski Haakon unikał jednoznacznych deklaracji politycznych, ale ofiarował Matce tysiąc koron. „W kwietniu pojechał prof. Ellinger do Krakowa i Warszawy i zawiózł tam czternaście wagonów mleka skondensowanego i mąki” – pisała o reakcjach Duńczyków. Kolejne wagony z odzieżą i żywnością dostarczył na ziemie polskie syn prof. Ellingera. Dla wyniszczonego wojną i porzuconego przez zaborców kraju była to pomoc bezcenna.

O tym, jak intensywnie żyła, świadczy jeden z jej listów: „Miałam 27 X odczyt po szwedzku w Sztokholmie, 2 XI będę miała w Uppsali, 5 XI w Falköping, 9 XI w Göteborgu, 12 w Malmö, 13 spodziewam się w Lund, a 16 i 18 w Kopenhadze, potem muszę śpieszyć do mej szkoły. (…) W styczniu urządzę w Sztokholmie żywe obrazy z naszej historii…”.

Efekty jej akcji były widoczne. Jednym z nich, choć „ubocznym”, stał się później literacki Nobel dla Władysława Reymonta. Opinia publiczna Skandynawii została nastawiona do Polski przychylnie, dla kraju płynęła też pomoc materialna. „Pytają mnie, skąd to umiem, a ja wszystkim mówię, że to Bóg chce, bym Polsce pomagała” – Ledóchowska pisała do brata.

Do Polski matka Ledóchowska wróciła w 1920 roku. Celem ostatniego cyklu odczytów była zbiórka na kupno domu w Pniewach dla polskich dzieci, by mogły wrócić do Ojczyzny, i dla urszulańskiej wspólnoty, która zaczęła się rozrastać i przeobrażać w nowe zgromadzenie: Urszulanek Serca Jezusa Konającego. O swoich skandynawskich przyjaciołach matka Ledóchowska nigdy nie zapomniała. Na patrona klasztoru w Pniewach wybrała św. Olafa, patrona Norwegii. Pieniądze na zakup wielkopolskiej posiadłości ofiarował konsul norweski w Danii Stolt-Nielsen z żoną. Byli wdzięcznymi rodzicami córki – wychowanki instytutu języków obcych, założonego przez matkę Urszulę.

Niepodległa Polska odwdzięczyła się Urszuli Ledóchowskiej – została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi w dziedzinie narodowo-społecznej, Krzyżem Niepodległości i Złotym Krzyżem Zasługi za pracę społeczną. Senat 5 marca 2009 r. podjął uchwałę „w sprawie uczczenia 70. rocznicy śmierci św. Urszuli Ledóchowskiej i uznania jej za wzór patriotki”.
Źródło: Tygodnik Katolicki Niedziela

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „Urszula Ledóchowska – Matka polskiej niepodległości

  1. wobroniewiary pisze:

    Powiedzcie mi, że to nieprawda 😦
    Ta cała „helołyn-mess” z diabłem przy ołtarzu !!!

    • wobroniewiary pisze:

      A kto zna angielski – przetłumaczcie, co ten ksiądz mówi!
      Coś o diable, o ostatniej Eucharystii a ludzie się głupio śmieją na cały kościół i jeszcze ta scena, jak kobiecina w czapce wróżki czy innej baby jagi śpiewa psalm 😦

      Z tego co mi ktoś na priv napisał, ten ksiądz „chrzani” że Bóg jest duchem i błogosławi procesję helołynową inne duchy i zaprasza jakieś duchy gobliny do wspólnego śpiewania Bogu Ojcu

      • Maggie pisze:

        Miałam możliwość na krótko usłyszeć i audio bardzo złe i nie bardzo dokładnie utrwaliłam w pamięci te bełkoty. Po przyjściu do IPad’a (jutro się dowiem czemu nie mogę odbierać You Tube) spróbuję streścić co jeszcze pamiętam – może ktoś poprawi potem.

        To jest wielka profanacja sprawowana przez chorego na: wesołka i równiachę. Filmik złożony w pierwszej części z sobotniej, a w drugiej z niedzielnej „Mszy”. W pierwszej sobotniej … spójrzcie, co się dzieje na „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – Lamb of God You take away …” i jaka tam „samoobsługa” etc – ta „Komunia” jest z w sobotę i do niej wraca w niedzielnej wypowiedzi.

        Ten ksiądz uważa, że ani przebieranie się, ani dynie nie mają znaczenia etc i żartuje (!!!?!!!), że dzień wcześniej, u nich nawet diabeł serwował Komunię Św.
        Najgorsze, szczególnie w ustach księdza, chyba jest to co powiedział on o Corpus Christi … które, jak on mówi ze wtórującym mu śmiechem ?…”samo z siebie czyni diabła” – tu są śmiechy… (może? znów pije do szafarki a’la czerwony czort) – ALE tu moja UWAGA: jest diecezja o tej nazwie, i miasto w Teksasie, oraz zatoka, a także college w uniwersytetach Cambridge i Oxford o tej nazwie, a także metalowy zespół niby to chrześcijański, no i w latach 80-tych była firma fonograficzna … tak, że NIE MOGĘ JEDNAK rozgryźć o co mu chodzi… bo Corpus Christi to przecież Boże Ciało…. i osobiście: nie odważyłabym się czynić żartów z użyciem tych słów.

        Opowiada on dalej – i tu fala śmiechu (rechoty, chochoty), że kiedyś miał na sobie kostium supermena ale i uroczyste szaty i w czasie Mszy Św było mu niezmiernie duszno i gorąco z tego powodu .. więc … modlił się … aby nie zemdleć (gdy wszyscy myśleli, że modlił się w poleconych intencjach), no ale rąbnął na ziemię i wezwano pogotowie ratunkowe – i niby współczuje biskupowi, do którego dotarły wieści o zdarzeniu (złym prowadzeniu gdyż był przebrany).
        Dlatego tym razem poleca wiernym poczekać chwilę na błogosławieństwo i … wraca jako Barney – charakter z show dla dzieci, by błogosławić ich w tym stroju …

        Teraz chyba można połączyć suszę i późniejszą powódź kalifornijską z „nagrodą” .. za tego typu „wielbienie” Pana Boga.

        Jezu Ty się tym zajmij.

    • Sylwia pisze:

      Niedobrze mi jak takie coś widzę . .i ta kobieta z rogami , brak mi słów .. Nasz PAN jest raniony, notorycznie , Jego Święte Rany ciągle są otwarte.. Smutno mi widząc takie cos..

    • Marakuja pisze:

      Panie Boże dziękuję Ci całym sercem, że nie dałeś mi wizy stałego pobytu w USA, na którą czekałam 10 lat. Ty wiesz, co dla mnie jest dobre..

  2. Anka pisze:

    Dostałam bardzo ciekawą wiadomość.
    Specjalnie nie podaje skąd, bo chcę aby ją przeczytać wg treści a nie autora
    Naprawdę warta uwagi

    W marcu 2013 roku, kiedy na konklawe został wybrany Franciszek, światowa prasa zwróciła uwagę na mężczyznę przebranego za żebraka, który modlił się klęcząc na Placu Św. Piotra. Padały komentarze że jest znakiem że symbolizuje przybrane imię przez papieża Franciszek. 3 listopada tego roku ten sam „żebrak” powrócił do Rzymu na Plac Św. Piotra, by modlić się za Kościół i zachęcał wiernych do pokuty.
    „Przyszedłem tutaj, aby czynić pokutę za Kościół i modlić się do Boga, aby zlitował się nad Kościołem, który jest w bardzo trudnej sytuacji”, powiedział Massimo Coppo.
    Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się że ów żebrak to mnich, Massimo wyjaśnił, że nie jest kapłanem, ale świeckim członkiem grupy modlitewnej Rodzina z Betlejem, działającej w Asyżu już od 30 lat.
    Massimo mieszka w tym mieście i wybrał ślub ubóstwa i życia poświęconego modlitwie w wieku 32 lat. W czasach swej młodości mieszkał w Stanach Zjednoczonych, to też biegle rozmawia językiem angielskim. Ukończył studia rolnicze.
    Sprawcą jego obecności na Placu Św. Piotra jest jego „duchowy ojciec” który wysłał Marcelo, aby prosił Boga za Jego Kościół. „Odmówiłem modlitwę proroka Daniela:” Panie, zgrzeszyliśmy, niech ustanie twój gniew „, ponieważ jesteśmy w momencie, gdy Bóg zacznie sądzić swój Kościół,” powiedział.
    Dlatego wezwał wiernych do przyłączenia się do modlitwy i czynienia pokuty. „ Musimy czynić pokutę (…). Za wszelkie brzydkie rzeczy, które dzieją się w tym miejscu, w każdym kościele w Rzymie, we Włoszech, w każdym kościele. Mamy wrogów zewnętrznych, którzy są w większości islamskimi terrorystami; Mamy też wrogów wewnętrznych, jak powiedział o nich papież Ratzinger oni generują skandale w Kościele „.
    Wobec tego możemy zrobić tylko jedno:. Czynić pokutę dla Jezusa i dla dobra Jego Kościoła”
    Ciekawą sprawą jest że ten drugi pobyt żebraka na Placu Św. Piotra nie zauważyły media światowe. No ale przecież mamy blogi. Nic się nie ukryje.

    Modlitwa Daniela
    „O Panie, Boże mój, wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochają i przestrzegają Twoich przykazań. Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do całego narodu kraju. U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dziś u nas – mieszkańców Judy i Jerozolimy, i całego Izraela, u bliskich i dalekich, we wszystkich krajach, dokąd ich wypędziłeś z powodu niewierności, jaką Ci okazali. Panie! Wstyd na twarzach u nas, u naszych królów, u naszych przywódców i u naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Pan, Bóg nasz, zaś jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego, by postępować według Jego wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków. Cały Izrael przekroczył Twoje Prawo i pobłądził, nie słuchając Twego głosu. Spadło na nas przekleństwo [poparte] przysięgą, które zostało zapisane w Prawie Mojżesza, sługi Bożego; zgrzeszyliśmy bowiem przeciw Niemu. Spełnił więc swoje słowo, jakie wypowiedział przeciw nam i naszym władcom, którzy panowali nad nami, że sprowadzi na nas wielkie nieszczęście, jakiego nie było pod całym niebem, a jakie spadło na Jerozolimę. Tak jak zostało napisane w Prawie Mojżesza, przyszło na nas całe to nieszczęście; nie przebłagaliśmy Pana, Boga naszego, odwracając się od naszych występków i nabywając znajomości Twej prawdy. Czuwał więc Pan nad nieszczęściem i sprowadził je na nas, bo Pan, Bóg nasz, jest sprawiedliwy we wszystkich swych poczynaniach, my zaś nie usłuchaliśmy Jego głosu. A teraz, Panie, Boże nasz, który wyprowadziłeś swój naród z ziemi egipskiej mocną ręką, zyskując sobie imię, jak to jest dziś: zgrzeszyliśmy i popełniliśmy nieprawość. Panie, według Twojego miłosierdzia, niech ustanie Twój zapalczywy gniew nad Twoim miastem, Jerozolimą, nad Twoją świętą górą. Bo z powodu naszych grzechów i przewinień naszych przodków stała się Jerozolima i Twój naród przedmiotem szyderstwa u wszystkich wokół nas. Teraz zaś, Boże nasz, wysłuchaj modlitwy Twojego sługi i jego błagań i rozjaśnij swe oblicze nad świątynią, która leży zniszczona – ze względu na Ciebie, Panie! Nakłoń, mój Boże, swego ucha i wysłuchaj! Otwórz swe oczy i zobacz nasze spustoszenie i miasto, nad którym wzywano Twego imienia. Albowiem zanosimy swe modlitwy do Ciebie, opierając się nie na naszej sprawiedliwości, ale ufni w Twoje wielkie miłosierdzie. Usłysz, Panie! Odpuść, Panie! Panie, miej na uwadze i działaj niezwłocznie, przez wzgląd na siebie samego, mój Boże! Bo Twojego imienia wzywano nad Twym miastem i nad Twym narodem”

    • ks. Adam Skwarczyński pisze:

      Tekst jest po hiszpańsku, na PL dobre tłum. Jednak nie ma tam tego zdania:
      „ponieważ jesteśmy w momencie, gdy Bóg zacznie sądzić swój Kościół,”

      • wobroniewiary pisze:

        Dlaczego mnie to już nie dziwi.

      • Ewa pisze:

        Z 1 Listu do Koryntian:
        „Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu, kwasu złości i przewrotności, lecz – przaśnego chleba czystości i prawdy. ”

        Jeżeli choć jedno zdanie zostało dodane, to ojcem tej informacji jest szatan, bo on jest ojcem kłamstwa

  3. wobroniewiary pisze:

    Homilia ks. bp. Józefa Guzdka wygłoszona podczas Mszy św. w intencji Ojczyzny

  4. wobroniewiary pisze:

    Papież Franciszek w dniu Święta Niepodległości: „Niech Bóg błogosławi Polskę”

    Papież Franciszek podczas środowej audiencji generalnej w Watykanie mówił o Święcie Niepodległości w Polsce. Przytoczył słowa Jana Pawła II o tym, że nie można zrozumieć historii Polski bez Chrystusa.
    Niech Bóg błogosławi Polskę
    — powiedział Ojciec Święty.
    Zwracając się do Polaków obecnych na placu Świętego Piotra papież powiedział po włosku:
    Dzisiaj w Polsce obchodzone jest Święto Niepodległości. W kontekście tego wydarzenia pragnę wspomnieć to, co powiedział święty Jan Paweł II: „Nie można bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski”.
    Słowa te polski papież wypowiedział w Warszawie podczas pierwszej pielgrzymki do ojczyzny w 1979 roku.
    Franciszek dodał następnie mówiąc do Polaków:
    Służąc Ojczyźnie, trwajcie w wierności Ewangelii i tradycji Ojców. Niech Bóg błogosławi Polskę i każdego z was.
    http://wpolityce.pl/kosciol/271401-papiez-franciszek-w-dniu-swieta-niepodleglosci-niech-bog-blogoslawi-polske

    • Anka pisze:

      Franciszek dodał następnie mówiąc do Polaków:
      Służąc Ojczyźnie, trwajcie w wierności Ewangelii i tradycji Ojców. Niech Bóg błogosławi Polskę i każdego z was.

      I to ma być „antychryst”, „franek” „franio”, „fałszywy prorok”???
      No prezydent Duda też był wzruszony wizytą u Papieża i zachwycony Franciszkiem.
      Ciekawe czy to „fałszywy prezydent”
      Jak czytam wypowiedzi niektórych „katolików” to po prostu żal

      • Monika pisze:

        To może nie prezydent jest fałszywy ani papież nie jest fałszywym prorokiem ale oni są fałszywymi katolikami? Ale na pewno taka ewentualność im przez głowę nie przejdzie.
        Czy nie mają tej wiedzy, że skoro nie są wierni Kościołowi i Papieżowi, to wiadomo komu są wierni?

        • wobroniewiary pisze:

          Człowiek sam z siebie nic nie wie. Dlatego zaufaj Kościołowi!

          Jeżeli wierzysz w Boga pamiętaj, że prawda jest jedna,
          Niezmienna i nieodwołalna i do zbawienia potrzebna.
          Te słowa w sercu wyryj i w duszy swej rozważaj,
          A jeśli ktoś ci mówi, że ma własną prawdę — uważaj!
          Albowiem człowiek sam z siebie niczego nie ustanowi:
          Nie ufaj byle komu zaufaj Kościołowi.

          Nie w księdza wierz, ale w Kościół. Nie szukaj podłych błahostek,
          Dziś gdy pragnienie prawdy zastąpił głód ciekawostek.
          Toleruj głupców, lecz temp głupotę i podły gust.
          Nie pozwól w imię miłości zamykać sobie ust.
          Niech wiedzą niedoskonali, że są niedoskonali,
          Albowiem prawdziwa miłość w prawdzie się doskonali.

          Nie próbuj naśladować głupoty prostego tumu,
          Jeżeli Bóg dał ci rozum, to rób użytek z rozumu.
          Na przekór inteligentnej wulgarnych mędrców armii,
          Niech wiara twa szuka rozumu, a rozum prawda się karmi.
          Niech nie zachwieje tobą dyskurs przewrotnie mętny,
          Bo szatan nie ma mądrości jest tylko inteligentny.

          Szatan jest księciem kłamstwa oraz artystą grzechu.
          Fałsz miesza pół na pół z prawdą, nie rezygnując z uśmiechu.
          Przedrzeźnia dobroć Boga i Mękę Zbawiciela,
          Ludzkości ułatwia życie, rozgrzeszeń chętnie udziela,
          ale kto sobie i innym prawdę powiada w oczy,
          takiemu człowiekowi i szatan nie podskoczy.

          Lecz nie myśl poznawszy Prawdę,
          Że nic ci więcej nie trzeba.
          Najgorszy łajdak może przed Toba wejść do nieba.
          Bo miłosierdzie Pańskie Sąd Ostateczny uprości:
          Każdemu odmierzy tylko według jego miłości.
          Ty módl się o miłosierdzie i bądź miłosierny dla brata.

          A myśląc o dniu dzisiejszym myśl zawsze o Końcu Świata.
          Jeżeli wierzysz w Boga pamiętaj, że prawda jest jedna,
          Niezmienna i nieodwołalna i do zbawienia potrzebna.
          Te słowa w sercu wyryj i w duszy swej rozważaj,
          A jeśli ktoś ci mówi, że ma własną prawdę — uważaj!
          Albowiem człowiek sam z siebie niczego nie ustanowi:
          Nie ufaj byle komu zaufaj Kościołowi.

          http://www.fronda.pl/a/czlowiek-sam-z-siebie-nic-nie-wie-dlatego-zaufaj-kosciolowi,60115.html

  5. wobroniewiary pisze:

    Prezydent Andrzej Duda z okazji Święta Niepodległości odznaczył gen. Janusza Brochwicz-Lewińskiego ps. „Gryf” Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

    Sam odznaczony w przemówieniu nie krył swojego wzruszenia:

    Czuję się bardzo szczęśliwy i bardzo zdumiony, że w ostatniej części mojego życia po wielu, wielu latach służby dla Ojczyzny, otrzymałem tę wysoką dekorację. Nigdy się tego nie spodziewałem i było to dla mnie zaskoczenie. Bardzo dziękuję panu prezydentowi za ten honor – w imieniu wszystkich odznaczonych dzisiaj dziękuję. Dzisiejszy dzień 11 listopada 2015 roku jest dla mnie wielkim dniem: nie tylko, że otrzymałem tę dekorację, ale że to jest wielka rocznica dla nas, że w obecnej chwili, która była nam potrzebna w Ojczyźnie, po wielu latach niefortunnej historii, która tutaj się odbywała od 1939 roku, gdy nam się świat zawalił, a Polska pod marszałkiem Piłsudskim zniknęła z karty Europy. Zastąpiły ją okupacje: najpierw niemiecka, a potem Niemcy połączyli się z naszymi wrogami-bolszewikami i uderzyli nas z obu stron. Nie mieliśmy najmniejszej szansy utrzymać się, wygrać wojnę, bić się. Polska została okupowana, wykończona i przez szereg lat byliśmy niewolnikami. Tutaj są dwa epizody.

    11 listopada 1918 roku, gdy nasz dzielny wódz marszałek Józef Piłsudski stworzył Polskę z niczego, z kawałków imperiów. Zbudował Polskę w krótkim czasie i Polska była na dobrej drodze, by była wielka, silna i stała razem na równi z największymi narodami Europy. Niestety, to się nie stało. Ale dzisiaj widzę możliwość z perspektywy wielu lat życia – a mam 95 lat i dużo przeżyłem i dużo widziałem, a Opatrzność mnie zostawiła jeszcze… – że nowa Polska się rodzi, nowa Polska, która będzie taka, jaka była przed 1939 rokiem. Że będziemy mieli zjednoczony naród, kochali się jak bracia, rozrastali się, bo nas coraz mniej tu jest… Bo przez warunki, które tutaj się ostatnio wytworzyły, bardzo dużo ludzi poszło na emigrację, straciliśmy bardzo dobry element, który został za granicą. Szczególnie w Ameryce i Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji. Powinniśmy mieć najmniej 45 mln, albo i więcej – a mamy niecałe 35.

    Był wielki błąd w polityce poprzednich prezydentów czy innych osób, które rządziły krajem, że ludzie nie byli w stanie mieć pracy. Byli bezrobotni, ludzie nie mieli pieniędzy na utrzymanie. Mieli dobre zawody i dobry trening. Mieli możliwość zrobienia karier, ale nie było warunków. System, który tu był, doprowadził do tego, że Polska nie była taka, jak powinna być. Ale Polska dzisiaj w rękach naszego nowego prezydenta, który od początku pokazał, że potrafi rządzić, zyskał sobie popularność narodu, w ciężkich warunkach zdobył stanowisko prezydenta (…). Byłem szczęśliwy, gdy przyszedł ten dzień, gdy pan prezydent został nominowany na najwyższego człowieka rządzącego krajem.

    Druga faza to wybory po tym, które też były ciężkim orzechem do zgryzienia. Zostały też wygrane przez rząd, który podlega panu prezydentowi. Te dwa fakty dały nam i narodowi możliwość, że nasze warunki do tej pory, które były nie takie dobre, zaczynają się poprawiać. Wspólnymi siłami, przyjaźnią, miłością i powrotem naszych wartościowych ludzi do kraju, osiągniemy to, że nasz kraj nie tylko się poprawi ekonomicznie, finansowo i standardem życia, (…) ale by nie było głodnych ludzi, osoby, które tutaj żyją z paru złotych i nie mają pieniędzy, by kupić leki. Te wszystkie rzeczy poprawiają się i będą się poprawiały. Mam pełną ufność, że osiągniemy to, że nie tylko będziemy krajem znanym w połączonej Europie, czy światowej organizacji, ale będziemy krajem, który będzie w stanie obronić się, mieć dobrą opinię światową, do standardów najlepszych państw. Dobrobyt, lepsze warunki życia i lepszą przyszłość. To osiągniemy, jeśli będziemy razem pracować. Nasi przodkowie w naszej tysiącletniej historii – jak wojna się kończyła i bitwy się kończyły, odkładali miecz na bok i brali się do roboty.

    Myśmy walczyli o wolność ojczyzny, ale teraz nie chcemy żadnych wojen, tylko chcemy kraj odbudować i doprowadzić do lepszego stanu. Dziękuję.
    http://wpolityce.pl/polityka/271402-wzruszajaca-chwila-w-belwederze-prezydent-duda-odznaczyl-gen-gryfa-wideo-bohater-ze-lzami-w-oczach-nowa-polska-sie-rodzi-przemowienie

  6. mariaP pisze:

    W rozmowie z Janem Pawlem II na temat wolnosci , André Frossard powiedzial :
    ” Byc wolnym, to chciec i moc wybrac to, co sie wybrac powinno i rzeczywiscie wybierac, co sie wybrac powinno ”
    Bez Chrystusa , jesli nam nie towarzyszy w drodze , wolnosc nie. jest mozliwa . Mozna o niej mowic , ale nie mozna o niej swiadczyc !
    Bo i o Swietej Urszuli Ledochowskiej mozna powiedziec, ze jest Matka Polskiej Niepodleglosci tylko dlatego , ze wczesniej do Tej wolnosci , niepodleglosci wyswobodzil ja Chrystus !
    Stal sie Jej piesnia i sila !
    O czym mowil Jan Pawel II , kiedy ja oglaszal Swieta .
    Mowil wtedy
    ” Święta Urszula Ledóchowska przez całe swe życie wiernie i z miłością wpatrywała się w Oblicze Chrystusa,
    swego Oblubieńca.
    W sposób szczególny jednoczyła się z Chrystusem konającym na Krzyżu.
    To zjednoczenie napełniało ją niezwykłą gorliwością w dziele głoszenia słowem i czynem Dobrej Nowiny o miłości Boga.
    Niosła ją przede wszystkim dzieciom i młodzieży,
    ale też osobom znajdującym się w potrzebie, ubogim, opuszczonym, samotnym.
    Do nich wszystkich mówiła językiem miłości popartej czynem.
    Z przesłaniem Bożej miłości przemierzyła Rosję, kraje skandynawskie, Francję i Włochy.
    Była w swoich czasach apostołką nowej ewangelizacji, dając swym życiem i działaniem dowód,
    że miłość ewangeliczna jest zawsze
    aktualna,
    twórcza
    i skuteczna.

    I ona czerpała natchnienie i siły do wielkiego dzieła apostolstwa z umiłowania Eucharystii.
    Pisała:
    „Mam miłować bliźnich jak Jezus mnie umiłował.
    Bierzcie i jedzcie me siły, bo one są do waszej dyspozycji (…).
    Bierzcie i jedzcie moje zdolności, moją umiejętność (…),
    me serce – niech swą miłością rozgrzewa i rozjaśnia życie wasze (…).
    Bierzcie i jedzcie mój czas – niech on będzie do waszej dyspozycji.
    Jam wasza, jak Jezus jest mój”.
    Czy w tych słowach nie brzmi echo oddania, z jakim Chrystus w Wieczerniku ofiarował samego siebie Uczniom wszystkich czasów?

    Zakładając Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego przekazała mu tego ducha.
    „Przenajświętszy Sakrament – pisała
    – to słońce życia naszego,
    to nasz skarb,
    nasze szczęście,
    nasze wszystko na ziemi. (…)
    Kochajcie Jezusa w tabernakulum!
    Tam niech serce wasze czuwa, choć ciało przy pracy, przy zajęciu.
    Tam Jezus, a Jezusa trzeba nam kochać tak gorąco, tak serdecznie.
    Jeśli nie umiemy kochać, to przynajmniej pragnijmy kochać – kochać coraz więcej!”.

    W świetle tej eucharystycznej miłości święta Urszula w każdej okoliczności umiała dostrzec znak czasu, aby służyć Bogu i braciom.
    Ona wiedziała, że dla człowieka wierzącego każde,
    nawet najmniejsze wydarzenie staje się okazją do realizowania planów Bożych.
    To, co zwyczajnie czyniła nadzwyczajnym;
    codzienne zmieniała w ponadczasowe;
    to, co przyziemne czyniła świętym.
    (…)

    ***

    Swieta Urszula Ledochowska byla po prostu czlowiekiem wolnym i o tej wolnosci swiadczyla .
    Ale tam , gdzie przebywala , Tabernakulum nie bylo opuszczone !

    – Swieta Urszulo , Matka Polskiej Niepodleglosci , modl sie o plodnosc w Narodzie , oreduj za nami !
    Amen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s