Ks. Adam Skwarczyński: List do członków Margaretek i Czytelników naszej strony

INTRONIZACJA JEZUSA – ISKRA Z POLSKI – SZCZEPIONKA PRZECIW ROZPACZY

Króluj nam Chryste!
Drodzy Przyjaciele,
członkowie Margaretek,
wspierający mnie modlitwą i ofiarami,
wszyscy Czytelnicy tego mojego dorocznego listu!

       Jak co roku, pragnę zaprosić Was do duchowej łączności ze mną, a bliżej mieszkających do osobistego udziału we Mszy św. w Waszych intencjach, tym razem 19 grudnia (w sobotę) o godzinie 19.00. Pragnę Bogu podziękować za Was i za wszystkich, od których wielokrotnie doświadczyłem dobroci i ofiarności. Chcę także, wspólnie z Wami, wypraszać Boże błogosławieństwo i łaski na całą Waszą pielgrzymkę do Nieba. Zresztą nie tylko Waszą, ale i Waszych Bliskich, którym chcecie pomóc na drodze zbawienia.
Czasy mamy wyjątkowo niespokojne. Nasłuchujemy wieści z Kraju i spoza naszych granic, słuchamy ekspertów, którzy są „za” lub „przeciw”, próbują przeniknąć przyszłość i straszyć nas przykrymi konsekwencjami decyzji dzisiaj podejmowanych na najwyższym szczeblu…
Jednak Najwyższym jest nie człowiek, lecz Bóg, który chce być stale obecny w życiu każdego człowieka i każdego narodu, jeśli tylko zostanie zaproszony. Wszechmocny w swej pokorze i delikatności nie naruszy niczyjej woli. Zajmie miejsce choćby w kąciku jakiejś duszy i na marginesie jej życia, odejdzie, gdy zostanie przez nią grzechem wypędzony. To samo dotyczy poszczególnych narodów. Chyba nie mamy wątpliwości, że także przyszłość Polski zależy od tego, jakie miejsce zajmie teraz Bóg w naszym życiu narodowym.
Był czas, że złudne nadzieje na intronizację Jezusa wiązaliśmy z rządami prezydentów, otwarcie przyznających się do katolicyzmu. Lech Kaczyński, pytany o Intronizację, odpowiadał, że pójdzie po tej linii, jeśli tylko Episkopat Polski wystąpi z inicjatywą. Ten jednak zabrał głos w sposób nam znany…
Dwa Najświętsze Serca Jezusa i Maryi są ze sobą zawsze złączone. Czy nie dostrzegamy tego także w historii naszego narodu? Gdy Maryja wybrała sobie Polskę na swoje królestwo – chodzi o Jej słynne objawienie włoskiemu jezuicie Juliuszowi Mancinellemu – następny krok należał do Narodu. Jednak Jej objawienie z czasem poszło w zapomnienie, więc musiała przyjść trwoga i gehenna potopu szwedzkiego, by obudził się Naród i by król we Lwowie ofiarował swoją koronę i berło Maryi. Odtąd, mimo naszej niewierności, Królowa aż do 15 sierpnia 1920 roku wiele razy potwierdzała cudami swoją obecność i opiekę nad nami. Wkrótce po „Cudzie nad Wisłą” z podobną jak Maryja propozycją (wręcz żądaniem!) zwrócił się do Polaków sam Pan Jezus: przez Rozalię Celakównę domagał się uroczystego powierzenia Mu królewskiej władzy nad Polską. Przyszłość naszego narodu, otoczonego nieprzyjaciółmi, uzależnił właśnie od Intronizacji. Odtąd ponosiliśmy – i ponosimy do dzisiaj – straszliwe konsekwencje nieposłuszeństwa Królowi, nic więc dziwnego, że i pytania wielu z nas o przyszłość pełne są niepokoju!
Jak królowi Janowi Kazimierzowi Bóg dał Lwów – pierwsze miasto wolne od Szwedów – aby wypełnił wolę Królowej Nieba i Ziemi, tak i nam teraz daje – po ostatnich wyborach – jakiś powiew wolności, a więc i wyjątkową szansę na intronizację Jezusa. Jest to jednak ostatnia chwila przed największą w historii świata „burzą”, której pomruki są już dla wielu słyszalne. Czy będziemy w stanie jako Naród – i to teraz, natychmiast! – oddać hołd, ale i władzę nad nami, Jedynemu który jest jej godzien: Bogu-Człowiekowi? A może dalej zechcemy Go widzieć tylko w cierniowej koronie hańby, wyśmiania i odrzucenia?
To prawda, że straszna korona cierniowa była potrzebna Odkupicielowi, by zadośćuczynił Ojcu za grzechy pychy, nadużywania władzy, znęcania się silniejszych nad słabszymi i inne. W paroksyzmie bólu wbijał ją sobie coraz głębiej, uderzając głową w belkę krzyża. Nie jest jednak prawdą, że do końca pobytu na ziemi pozostał cierniem ukoronowany. Przecież zmartwychwstał w chwale, w pełni swojego piękna i mocy! Teraz nie może już cierpieć fizycznie w ciele uwielbionym, teraz odbiera od swoich stworzeń hołd jako Król. Czyż i my nie składamy Mu tego hołdu – także jako Polacy – przez uroczyste wkładanie na Jego głowę złotych koron, gdy znajduje się na rękach swojej Matki? Koronując Go jednak w ten sposób, widzimy Go jako postać drugoplanową, a On chce zająć właściwe sobie miejsce na pierwszym planie, tego też pragnie Jego Matka! Czy mamy prawo dalej Mu tego odmawiać, skoro – jak sam twierdzi – Polskę szczególnie umiłował? Czy wolno nam to wszystko, co w tej kwestii do nas skierował przez swoją służebnicę Rozalię, potraktować tak jak wówczas Żydzi? Oni to razem z Piłatem zawiesili Mu na szyi na pośmiewisko tablicę z tytułem Jego „winy”, domagając się dla Niego najokrutniejszej śmierci, a Cezara obłudnie ogłaszając swoim królem! Czy mamy nadal śmiać się – jak niektórzy – z napisów na transparentach czy z królewskich symboli na czerwonych płaszczach uczestników wielokrotnych „Marszów dla Chrystusa-Króla” w naszych miastach? Czy nadal mamy twierdzić, że skoro króluje w sercach bez polskiej korony, więc i w sferze życia publicznego Polski – naszej polityki, gospodarki, kultury, oświaty wraz z ideologią, na której się one opierają – także możemy Mu odmówić korony jako symbolu władzy? Lecz jeśli nie ofiarujemy jej Jemu, to w takim razie… komu? Nadal piekielnemu przeciwnikowi, jak to dotychczas bywało?! Pustki tu być nie może. Nie wybierając zdecydowanie Jednego Władcy – tego właściwego – tym samym oddajemy władzę drugiemu – Jego przeciwnikowi!
Cały świat tonie, jak nigdy dotąd, w bagnie grzechu i duchowej zgnilizny. „Mieć i użyć”, doświadczyć jak największej przyjemności bez względu na cenę – oto jego obłąkańcze hasło. Zgodnie z nim już w tej chwili więcej niż dwoje poczętych dzieci ginie na sekundę przez aborcję oraz pigułki wczesnoporonne. Różni dewianci parodiują małżeństwo i wchodzą w jego prawa, chlubiąc się publicznie tym, czego winni się bardzo wstydzić. Przepaść między bogatymi i biednymi – narodami i jednostkami – powiększa się, a wraz z nią przemoc i wyzysk słabszych. Światem rządzą, stwarzając pozory „demokracji”, ludzie, którzy oddali się w służbę mamonie czyli zyskowi, często nieuczciwemu, a szatanowi oddali swoją duszę.
Pośród tego wszystkiego nie mamy pojęcia z jaką, choć skrywaną, nadzieją patrzą na nas w tej chwili inne narody! Nasz biedny polski kopciuszek, oszukany i wyśmiany, okradziony i obrabowany, skazany na domieranie, nagle zaczyna się budzić! W jakim kierunku pójdzie to jego przebudzenie? Czy, stawiając na pierwszym miejscu naprawianie swojej gospodarki, dobrze wypełni wolę Króla? Czyż Król nie powiedział, że mamy głównie troszczyć się o Jego Królestwo i jego sprawiedliwość (w każdej dziedzinie życia), a wszystko inne będzie nam dodane? (Mt 6,33). Jeśli stanie się odwrotnie: skoncentrujemy się na tym „dodatku” – czy nie pójdziemy w kierunku kolejnej niewoli i klęski? Oto są pytania! Stawiając je, z pokorą i ufnością klękamy do modlitwy błagalnej o to, by wolę Króla dobrze odczytali w tym momencie ci, od których zależy Jego intronizacja.
Małym świadectwem tego, jak sam od dawna odpowiadałem na postawione wyżej pytania, niech będą słowa dwóch moich pieśni, na wykonanie których przez jakiś chór wciąż czekam. Partytura do nich znajduje się na stronie: http://muzmichal2.w.interiowo.pl/

O INTRONIZACJĘ CHRYSTUSA W POLSCE

Żeśmy Twej woli byli tak niewierni,
dotkliwość kary czujemy do dziś.
Bólu koronę wbiliśmy Ci z cierni!
Daruj nam winy, Królem chciej nam być.

REF.:
Królu serc i Królu tej ziemi,
Tobie cześć i miłość niesiemy.
W Polsce siądź na tronie wspaniałym.
Nami rządź i prowadź do chwały!

Duch Święty odnawiał oblicze ziemi.
Krzyż ciężki niosąc musieliśmy żyć.
Nowa się Wiosna wkrótce zazieleni.
Książę Pokoju, na zawsze już przyjdź!
Polski Królowa błagała za nami, pośród zamętu szykując Ci tron.
Zasiądź już na nim, pokornie błagamy.
„Jezus jest Królem” – ogłosi nam dzwon!
Pośród ciemności jaśnieją Twe Rany, idziesz oddalić i nędzę, i ból.
Serce i życie chętnie Ci oddamy.
Chciej rządzić Polską jako Pan i Król!
Bronią Różańca będziemy strzec granic.
W Ślubach Narodu spełnimy Twój plan.
Według swej woli już postępuj z nami.
Zasiądź na tronie jako Król i Pan!

HYMN NA INTRONIZACJĘ JEZUSA

Niech radość przenika dziś serca Polaków,
bo piekłu już władza wymknęła się z rąk!
Niech hymn ten rozbrzmiewa od Gdańska po Kraków,
bo Chrystus w koronie wstępuje na tron.

REF.:
Vivat Rex Poloniae!
Panie, Królu nasz,
Orzeł w Twej koronie,
polskie berło masz!

Niech raduje się kraj cały,
bo dla Twojej żyje chwały,
Panie, Królu nasz!
Niech dzwony kościołów śpiewają Ci chwałę, niech każdy dla Ciebie otworzy się dom.
Dziś Państwo Królowi oddaje się całe,
bo Chrystus w koronie wstępuje na tron.
To szczęście – móc Tobie, o Chryste nasz, służyć.
Ślubuje Ci wierność dziś każdy po zgon, więc Polską się możesz w swych planach posłużyć.
Niech każdy kraj świata szykuje Ci tron!
O, Polski Królowo, wciąż czekał Syn Boży, aż Królem zostanie uznany i On.
Dziś wspólne pragniemy Wam hołdy już złożyć, bo Chrystus w koronie wstępuje na tron.

       W drugiej części listu chcę odnieść się do tego pięknego dzieła, które dane nam było wspólnie zapoczątkować w ramach poprzedniej Mszy świętej 20 grudnia 2014 roku. Nazwaliśmy je „Iskrą z Polski”. Z pierwszymi osobami, które je podjęły, na zakończenie Mszy odmówiliśmy wspólnie akt ofiarowania się Bogu za nawrócenie całej ludzkości, mającej wkrótce stanąć oko w oko z Jezusem jako Sędzią w Jego Paruzji czyli Powtórnym Przyjściu. W homilii mówiłem o wspaniałych obietnicach Matki Bożej pod adresem idących tą drogą, m.in. o uniknięciu przez nich czyśćca na wzór męczenników oraz o uwolnieniu z czyśćca wszystkich ich bliskich, a z pęt szatana ich bliskich na ziemi. Kto chce obejrzeć wideo z tej Mszy, może w wyszukiwarce internetowej wpisać słowa: „Iskra z Polski”.
Owoce naszej ofiary w duszach mieszkańców ziemi na razie nie mogą być nam znane, jednak owoce w naszych duszach są obfite. Spośród tysięcy ludzi, którzy się do nas przyłączyli, czy to dzięki internetowi, czy to dzięki kolportażowi 28-stronicowej broszury, nie słyszałem żeby ktoś się wycofał, za to wielu zauważyło u siebie wyraźną przemianę na lepsze. Niektóre osoby dziękowały mi z entuzjazmem za wskazanie im jakby nowego kierunku życia. Cenią sobie teraz bardziej każdą chwilę życia na ziemi, ale i najmniejsze cierpienie. Nabierają świadomości, że są apostołami Jezusa, coraz pełniej zjednoczonymi z Nim oraz z Jego Ofiarą za ludzkość, dzięki czemu intensywniej uczestniczą we Mszy świętej. Pełniej przeżywają każdy dzień, zaczynając go od krótkiego aktu podjęcia i ofiarowania krzyża, który będzie im dany.
Cieszmy się tym, że do tej pory nie znalazł się nikt – a krytycznych głosów duchownych szczególnie nasłuchiwałem – kto by nasze dzieło wyśmiał, podważył, zaatakował. Jest wprost przeciwnie: niektórzy znani w Polsce księża mówią o nim pozytywnie, a zdolne do ofiar siostry zakonne przyjmują je otwartym sercem i rozpowszechniają. Liczba rozdanych broszurek wrasta w przyśpieszonym tempie. Wręczając je, ostrzegam tylko nieraz: dajcie je tym, którzy nie boją się swojego krzyża, gdyż inni mogą je zmarnować.
Można się domyślić, że nasza „Iskra” mogłaby cieszyć się większym uznaniem, gdybyśmy poprzestali na samym akcie ofiarowania się Bogu za ludzkość – wprawdzie odważnym, jednak nie budzącym niczyich zastrzeżeń. My jednak umieściliśmy w nim słowa, odnoszące się do Paruzji Jezusa, i to nawet bliskiej. Było to konieczne, gdyż wiemy, że „Iskra” tylko rozbłyśnie i zaraz potem zgaśnie! Jako swego rodzaju ruch religijny, siłą rzeczy przestanie być Bogu potrzebna, gdy spełni swoje zadanie: przygotuje świat do Paruzji. Gdy dopełni się liczba tworzących „Iskrę”, wszyscy ludzie na świecie będą mieli kogoś, kto się za nich ofiaruje i modli, a przez to nie pozwala im zginąć na wieki. Właśnie o tym mówiła Pani Fatimska podczas swojego sierpniowego objawienia w 1917 roku, pokazawszy dzieciom piekło.
Musimy więc liczyć się z tym, że główna trudność, na którą będziemy napotykać aż do chwili, w której przemówi do wszystkich samo Niebo podczas Paruzji, może polegać na umieszczaniu nas w rzędzie „fałszywych proroków”. Przecież bardzo nieliczni wierzą w Powtórne Przyjście Jezusa jako fakt odrębny od Jego przyjścia na Sąd Ostateczny. Jeszcze mniej jest takich, którzy to Przyjście odnoszą do naszych dni, a zaledwie maleńka garstka uważa je za bardzo bliskie. Gdybyśmy więc szli przez świat i głosili słowami samego Jezusa: „Przybliżyło się do was Królestwo Boże!”, reakcje byłyby różne, niektóre może takie, jak na przyjście „świadków Jehowy” z ich „bliskim Armagedonem”… Nie bójmy się jednak ani krytyki, ani wyśmiania, ani nawet prześladowania. Miejmy świadomość, że zrobimy wielką rzecz, pozyskując choćby jednego człowieka, który przygotuje się do Paruzji, na przykład przez spowiedź z całego życia. Wówczas zbliżające się „prześwietlenie sumień”, coś jak sąd szczegółowy, nie będzie dla niego straszne.
Usiłujmy jednak pozyskać apostoła, duszę-ofiarę. Stanie się on w jednej chwili filarem, na którym oprze się cała ziemia! To prawda, że człowiek ten sam w sobie pozostanie kruchy i wiotki jak słomka, lecz w zjednoczeniu z Jezusem stanie się prawdziwą kolumną, o którą rozbiją się wysiłki piekła wobec dusz, które już uważało ono za swoje. Wysiłki szatana mogą jednak doprowadzić takiego apostoła do zniechęcenia, gdy np. doświadczy wyśmiania, albo nawet wrogiej postawy, ze strony bliskich czy znajomych. Gdybyśmy się o takim fakcie dowiedzieli, natychmiast spieszmy mu z pomocą. Próbujmy go przekonać, że po tych atakach może wyraźnie poznać, iż robi rzecz dobrą i miłą Bogu. Piekielny wróg nienawidzi walczących z nim o dusze, jednak nigdy nie może uczynić najmniejszej rzeczy, która nie byłaby wpisana w Boży plan i zgodna z Bożą wolą. Jeśli gdzieś on działa, to tylko dlatego, że Bóg dopuszcza zło dla jakiegoś dobra – jak ogrodnik czy rolnik, używający bardzo cuchnącego nawozu pod swoje uprawy i sadzonki. Niech więc każdy apostoł uczy się od św. Pawła, że „moc w słabości się doskonali”! Niech oprze się na mocy Ducha Świętego, który w Bierzmowaniu „umundurował”, „uzbroił” i posłał go do walki z duchami złymi jako mężnego żołnierza. Dzięki Jego łasce i darom przetrwa bez uszczerbku wszystkie „nawałnice i wichry”, uderzające w jego dom (Mt 6,24-27), gdyż na Skale mocno oparty jest fundament jego życia.
Trzecia część listu niech mi posłuży do jak najlepszego wypełnienia przeze mnie woli Bożej w innej jeszcze dziedzinie. Jak wszyscy już wiecie (gdyż mój pseudonim „Ivan Novotny” przestał być tajemnicą), dane mi było napisać coś w rodzaju powieści „Z Aniołem do Nowego Świata”. Druga jej część „Wejdź do Radości” też wydaje mi się ważna, jednak odnosi się do innego czasu: do ostatnich lat istnienia świata, poprzedzających Sąd Ostateczny. O ile część pierwsza budzi nadzieję, a nawet wielką tęsknotę, skłania do ufnego oczekiwania na świat oczyszczony i piękny, o tyle druga ma przygotowywać na ostatnie, najboleśniejsze w historii męczeństwo, zastępujące czyściec. Po końcu świata czyśćca już nie będzie.
Dobry Bóg rzeczywiście przenosił mnie, najczęściej nocami, w przyszłość, od dziecka pozwolił mi przeżywać migawki z tego nowego i przepięknego świata, który narodzi się po agonii starego. Te narodziny będą podobne do rozerwania starej powłoki poczwarki, by mógł wzlecieć z niej w niebo przepiękny motyl. Jeśli mi to pokazał, nie uczynił tego bez powodu. Przypuszczam, że w ten sposób zaplanował napisanie przeze mnie książki, która miała (i wciąż jeszcze ma!) za zadanie przygotować ludzi do Paruzji…
Wiem z opowiadań, że niektórzy gardzą tą lekturą, a mnie uważają za fałszywego proroka… No cóż, im nie dane było widzieć tego co mnie. Nie przeprowadził ich jeszcze Bóg, jak mnie, przez „mały sąd”, identyczny jak ten szczegółowy po śmierci, tyle że za ziemskiego życia. Będą musieli wkrótce doświadczyć sami tego, o czym czytać lub słyszeć nie chcieli. Na szczęście są i tacy, którzy książkę przyjmują otwartym sercem, dzięki niej przez chwilę są zanurzeni w atmosferze „Nowego Świata”, a potem… zaczynają za nim tęsknić, a nawet przygotowywać się do Paruzji. Niektórym zdarza się „połknąć” książkę przez jedną noc! Do nich dołączają ci, którzy obejrzeli „wywiad” ze mną dla telewizji w Barcelonie, zatytułowany (na You Tube) „Widziałem Nowy Świat” (ang.: „I have seen the new world”). Nieraz jestem pełen podziwu dla kogoś, kto znad morza albo z gór umawia się ze mną na spowiedź z całego życia, poważnie traktując moją radę, że jest to najlepsze przygotowanie do Paruzji – oczywiście nie ze strachu, lecz z miłości do Boga.
Otrzymywałem pytania, dlaczego do tego „Nowego Świata” wprowadzam czytelnika, przeskakując nad przepaścią strasznego oczyszczenia ziemi, podczas którego całe narody mają zginąć, a żywi mają zazdrościć umarłym. To prawda, że i coś z grozy tego oczyszczenia pokazał mi Bóg, jednak moja „powieść” nie miała budzić lęku, lecz tylko nadzieję i tęsknotę za „Nowym”. Wprawdzie zawiera ona odniesienia do „Starego”, ale są to tylko wzmianki, a nie drastyczne opisy. Ukazując piękno bujnej przyrody „Nowego”, panującą w nim miłość Boga i bliźniego, wolność od starych struktur gnębiących ludzi, jak też radość ich życia – miałem za zadanie przygotować już dzisiaj… „szczepionkę przeciwko rozpaczy”! Właśnie tej rozpaczy, która może kogoś ogarnąć na pogorzelisku świata albo na jakiejś małej wysepce, na której udało mu się przetrwać „szum morza i jego nawałnicę” (słowa Pana Jezusa z ewangelii). Gdy ucałuje jak relikwię odnalezione ślady nieznanego przechodnia, z nadzieją wzniesie w górę serce, zatapiając się w ufnej modlitwie i przypominając sobie te okruchy piękna i dobra, których rozkwitu, mimo wszystko, ma teraz prawo oczekiwać…
Jeśli taka miała być rola książki „Z Aniołem do Nowego Świata”, mogę tylko ubolewać, że nie dotarła ona do milionów moich rodaków…! Nie będę się dzielić z Wami przeszkodami, na jakie napotkałem w tym względzie, bo po co. Liczę jednak na to, że „na końcu czasów”, niemal w ostatnich momentach „Starego”, właśnie Wy, moi Przyjaciele, weźmiecie na siebie odpowiedzialność za rozpowszechnienie tej „szczepionki”, świadomi, że najgroźniejszą ze wszystkich chorób duszy, grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, jest rozpacz. Kto umiera w rozpaczy, może być na wieki potępiony, gdyż zamiast zaufać Bogu jako Ojcu i Przyjacielowi, odrzuca Go jako „bezlitosnego okrutnika”!
Moja książka jest do pobrania w formacie elektronicznym PDF na stronie wobroniewiaryitradycji, np. pod zakładką z moim nazwiskiem na 43 pozycji wśród moich tekstów. Kto woli czytać ją nie z ekranu, tylko w wydaniu książkowym, może ją zamówić u bardzo życzliwej i ofiarnej p. Heleny pod tel. 25-632-49-39 lub 604-819-756. Za niską cenę, jeśli ją porównać z innymi książkami, gdyż w ramach mojego powołania… Także broszurę „Iskrę z Polski” w dowolnej liczbie egzemplarzy. Książkę można też znaleźć na Allegro, wpisując jako hasło któreś z 4 słów: Skwarczyński, Novotny, Ostrzeżenie, Paruzja (cena 20 zł).
Wszystkim Czytelnikom, moim Przyjaciołom wraz z Bliskimi, za wszystko dziękuję i z serca błogosławię – z myślą o Bożym Narodzeniu, Nowym Roku i całej drodze, jaką macie do przebycia do Bramy Nieba. Jeszcze przez chwilę przebywajmy tę drogę wspólnie, z zapałem wypełniając powierzone nam przez Boga zadania – także nakreślone w tym liście.

R., 12 listopada 2015, ks. Adam Skwarczyński

Pobierz list (word, kliknij) Margar-15-okoln

Pobierz książki Ivana Novotnego: Z Aniołem do Nowego Świata oraz Wejdź do radości

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

54 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: List do członków Margaretek i Czytelników naszej strony

  1. Magda pisze:

    Nie chcemy sprowadzania do Polski „uchodźców” a w obliczu zamachów domagamy się anulowania zobowiązań rządu p. Kopacz

    Adresat/Adresaci petycji: Pani Premier Beata Szydło

    Dziękujemy za rezerwę, jaką okazują nowe władze naszej Ojczyzny, wobec sprowadzania do Polski „uchodźców” ale w obliczu zamachów we Francji domagamy się całkowitego anulowania zobowiązań poprzedniego rządu p. Kopacz i radykalnej zmiany polskiej polityki – złej polityki nie wolno kontynuować. Nowa sytuacja całkowicie zwalnia rząd polski z jakichkolwiek zobowiązań.

    Wobec zaistniałej sytuacji we Francji a także w innych krajach naszego kontynentu, do której doprowadziła antyeuropejska polityka Niemiec, zainteresowanych wraz z Rosją w destabilizacji Europy, podjęte zobowiązania poprzedniego rządu muszą ulec całkowitej zmianie. Polska podobnie jak Węgry, czy inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, nie może powtarzać bezmyślnie błędów rządów tych krajów, które narażają na śmiertelne niebezpieczeństwo swych obywateli. Polski Prezydent, Premier i cały gabinet mają obowiązek strzec przede wszystkim polskich granic i bezpieczeństwa obywateli.
    Z poważaniem,
    [Imię i nazwisko]

    http://citizengo.org/pl/sy/31111-dziekujemy-za-rezerwe-w-sprowadzaniu-do-polski-uchodzcow-w-obilczu-zamachow-domagamy-sie?tc=fb&tcid=17602645

    • Magda pisze:

      Czy wyobrażamy sobie sytuację, że wyślemy wojsko, aby biło się za Syrię, a kilkaset tysięcy Syryjczyków na Unter den Linden czy rynku starego miasta w Berlinie będzie piło kawę i obserwowało, jak my walczymy o ich bezpieczeństwo? – pytał w TVP Info Witold Waszczykowski. https://www.facebook.com/tvp.info/videos/10153220772771658/

      • Maggie pisze:

        Można jedynie myśleć, że co najwyżej tylko chrześcijan i również tylko wg: zasady jedna, gmina jedna rodzina – bo nie chcemy tworzyć getta i jeśli chcą tu szukać schronienia to w ten sposób mogą się asymilować.
        Z resztą Polacy zza wschodniej granicy, potomkowie zesłańców od lat czekają aby w Polsce zamieszkać, a na Ukrainie wojna.

    • wobroniewiary pisze:

      Prof. Wolniewicz: Europa się nie obudzi. Uderzenie było zbyt małe. Widać śmieszne reakcje, które mogą tamtych tylko zachęcić.

      Prof. Bogusław Wolniewicz: Nie ma co liczyć na taką zmianę. Te ataki nic nie zmienią. Europa nie obudzi się od tego. To było za małe uderzenie, żeby coś zmienić. Tak samo jak Ameryka nie obudziła się po atakach z 11 września, tak samo Europa się nie obudzi. Widać to już dziś po pierwszych reakcjach na zamachy. Na Zachodzie właśnie inicjowana jest akcja „minuta milczenia”. Ją zdaje się Tusk zainicjował. Na Kałasznikowy milczeniem chcą reagować, czy znicze palić? To są śmieszne reakcje, które mogą tamtych tylko zachęcić.

      Jak powinna wyglądać reakcja Europy, by uznał Pan ją za adekwatną?

      Wysiedlanie muzułmanów z Europy!

      http://wpolityce.pl/polityka/271976-prof-wolniewicz-europa-sie-nie-obudzi-uderzenie-bylo-zbyt-male-widac-smieszne-reakcje-ktore-moga-tamtych-tylko-zachecic-nasz-wywiad

      • Wojtek pisze:

        Może i jest jakieś poruszenie ale daremne. We Francji chcą zamykać meczety co się równa z wojną domową. Już teraz muzułmanie szaleją a co będzie po tym jak im zamkną świątynie? Niemcy chyba też stoją na skraju wojny domowej.

        Zastanawiam się czy to jest celowo wywołany i kontrolowany konflikt, czy już wymknęło się wszystko z pod kontroli, czy też od samego początku nie było pod kontrolą.

  2. Ania pisze:

    Francuski imam w dzień zamachu: Chcemy rządzić Francją!

    Chcemy, by nasze dzieci wniknęły w polityczny świat Zachodu. Chcemy tego. Marzmy, by zobaczyć nasze dzieci stające się ministrami, dygnitarzami a nawet prezydentami. Dlaczego nie? Chcemy, by pewnego dnia rządziły Francją, Belgią, Niemcami i Wielką Brytanią. Dlaczego nie? To jest możliwe!” – wołał imam.
    http://www.fronda.pl/a/francuski-imam-w-dzien-zamachu-chcemy-rzadzic-francja,60568.html

    • mc2 pisze:

      Jest takie powiedzenie O CHRZEŚCIJAŃSTWIE FRANCJI wypowiadane na dwa sposoby :
      Francja najstarsza córa kościoła .
      Francja pierwsza córa kościoła .

      Z tego nic już nie pozostało .

      • Maria z Warszawy pisze:

        Jeżeli chodzi o chrześcijaństwo Francji najczęściej padało bolesne pytanie:
        Francjo, najstarsza córo Kościoła cóżeś uczyniła ze swoim chrztem?

  3. mc2 pisze:

    Ps. trochę przeanalizowałem w myślach oświadczenie Episkopatu Polski zakazujących Mszy św. z uzdrowieniami międzypokoleniowymi, stwierdzające że są one niepotrzebne bo świadczą o słabej wierze że sakrament chrztu św. wyzwala z wszelkiego grzechu.
    I racja w tym jest , J
    Jednak co z przekleństwami i złorzeczeniami rzucanymi przez przodków na potomków już po chrzcie świętym ?

    Np. dziadek lub babcia nie chciała wnuka z nieprawego łoża, lub takiego na którego beztroski tatuś musiał płacić alimenty i rodzice tego tatusia tego nie akceptowali , a taki wnuczek lub wnuczka po chrzcie świętym byli przeklinani jako bękaryt ? lub Ojciec podejrzewając niewierność żony z powodu złośliwych plotek gdy nie było jeszcze badań genetycznych na rodzicielstwo przezywał swoje dziecko bękartem ? ( a za komuny ludzie naprawdę dużo plotkowali z nudów ) . A przecież przekleństwa od bezpośrednich przodków są najgorsze…

    • B. pisze:

      http://swidnica.gosc.pl/doc/2749534.Uzdrowienie-miedzypokoleniowe-jest-decyzja

      Oczywiście trzeba być posłusznym i pewnie już nie będą takie Msze św. odprawiane,wbrew posłuszeństwu nie wolno.
      Tak samo nie będzie na razie Jezus Chrystus ogłoszony królem.
      Na razie,co nie znaczy,że Kościół kiedyś zdania nie zmieni.Wszystkie dobre dzieła przechodzą próby,sprzeciw,obumierają jak ziarno rzucone w glebę.
      Może być,że po prostu temat jest przez jakichś ludzi nadużywany,może zła interpretacja i szkodzi to danej inicjatywie,danemu dziełu.
      W poniższym artykule o.Wtko sensownie to wszystko tłumaczy-o co chodzi w uzdrowieniu międzypokoleniowym:
      http://www.poslanie.pl/przerwac-lancuch-zla/

      Osobiście zaświadczę,że było odprawionych 30 Mszy św. za moich i mojego męża przodków,o uzdrowienie międzypokoleniowe,o uwolnienie od „skutków”(ważne) ich grzechów.
      Grzechy sa gładzone,ale skutki pozostają.
      Faktem jest,że w mojej rodzinie pewne grzechy,pewne dramaty powtarzają się cykliczne.
      Nie będę się rozpisywać,ale doświadczając potwornego grzechu mojego dziadka na sobie,długo później okazało się,że coś jeszcze straszniejszego przydarzyło się mojej babci a skrzywdził ją jej własny ojciec.
      Podobnie cyklicznie zdarzają się inne zniewolenia,a nawet choroby w mojej rodzinie.
      Po tych Mszach świętych coś się zaczęło zmieniac na dobre,a przede wszystkim zaczął się proces przebaczania przodkom,gorącej modlitwy za spokój ich dusz.
      Pewnie te piękne owoce nie miałyby miejsca,teraz,gdyby te Msze św. były odprawiane wbrew posłuszeństwu.
      Wtedy było wolno i dziękuję Bogu,że to się odbyło.
      To,że czegoś się nie rozumie,nie znaczy,że to jest złe.
      Trzeba pokory zamiast osądzenia i odrzucenia jakiegoś dzieła.
      Był czas,że zakazano modlić się Koronką do Miłosierdzia Bożego,po czym z jeszcze wiąkszą obfitością wylała się łaska Bożego Miłosierdzia,gdy to nabożeństwo przywrócono.
      Jeśli to dzieło Boże,to przetrwa i wyda owoce. 🙂

  4. TOS72 pisze:

    Mam pytanie do Ks. Adama Skwarczyńskiego odprawiłem Intronizacje w domu sam ( pozostali członkowie rodziny brat, bratowa, siostra druga siostra nie są zainteresowani, o DZIWO pamiętają odczytany kiedyś list Episkopatu.) Odprawiłem też Intronizację osobno w imieniu Mamy, chorej na Alzheimera i jedną cześć przypadającą na dany dzień odprawiłem z … a raczej przy Mamie, kiedy byliśmy tylko razem w domu. Pytanie czy jest to ważne dla śp. Mamy?

    Szczęść Boże!

    • ks. Adam Skwarczyński pisze:

      Ofiarowujemy siebie, wszystko co mamy i czym jesteśmy. Innych też możemy wprowadzać do mieszkania Najśw. Serca Jezusa (jak w Nowennie do Jego Miłosierdzia).
      Tego wiedzieć nie możemy – na ile dusze zmarłych uczestniczą w naszym ziemskim życiu. Pewne jest jedno: na tyle, na ile im Bóg pozwoli – tam już niczego nie robi się z własnej woli ani po swojemu.
      Szczęść Boże.

  5. Ania pisze:

    Zaskakujące wyniki audytu w Kancelarii Prezydenta

    Spustoszona willa w Klarysewie, horrendalne odprawy dla pracowników, pusta kasa kancelarii i przekręty kadrowe – taki obraz wyłania się z raportu otwarcia w Kancelarii Prezydenta RP, do którego dotarł tygodnik „wSieci”.

    Na same odszkodowania, odprawy czy ekwiwalenty za zaległe urlopy dla 13 pracowników kancelaria Bronisława Komorowskiego wydała blisko 2 mln zł.

    Komorowski od maja do sierpnia br. miał nagrodzić 400 osób na kwotę 1,5 mln zł. Co więcej, budżet kancelarii na wynagrodzenia w 2015 r. miał wynosić 35 mln zł, jednak do 6 sierpnia, dnia ustąpienia Komorowskiego, jego pracownicy wydali 102 proc. tej kwoty.

    Z kolei jak ujawnia tygodnik – z willi w Klarysewie zostały wywiezione niemal wszystkie meble, zdemontowano także kuchnie i łazienki. Prawie 400 przedmiotów umieszczono na liście do utylizacji. Wartość tych przedmiotów to niemal 1,5 mln zł.

    • Marakuja pisze:

      Fragment ciekawego artykułu do obecnej tematyki w Liturgii na koniec roku czytanej. Warto przeczytać całość- link na dole.

      Sąd dokonuje się już teraz

      W najstarszych Ewangeliach św. Marka i Mateusza Jezus mówi o swoim bliskim przyjściu. Chce przez to powiedzieć, że Bóg działa teraz, że trzeba się zdecydować, zająć stanowisko. Perspektywa odległego końca paradoksalnie może nas usypiać, zwalniać od odpowiedzialności. Dlatego w najmłodszej Ewangelii św. Jana nie ma już ani słowa na temat końca świata. Jan pisze, że sąd dokonuje się już teraz, życie wieczne już jest naszym udziałem, już się rozstrzyga nasza przyszłość. W tym sensie koniec świata to nie będzie coś zupełnie nowego. Jego istotą będzie dopełnienie tego, czego Bóg w nas dokonuje, przy naszej współpracy.

      Tak naprawdę koniec świata już się rozpoczął z chwilą śmierci i zmartwychwstania Chrystusa i trwa do dzisiaj. Bóg teraz „czyni wszystko nowe”, chociaż tego nie widzimy. Przychodzi do nas i działa nieustannie.

      Koniec jest zawsze początkiem. Żeby powstało coś nowego, stare musi zostać zniszczone lub przeobrażone. Rozwój w życiu to przeplatanie się końca i początku.

      Dla wierzącego prawdziwym końcem świata i początkiem nowego jest chrzest. Bóg przyszedł do nas zagubionych, pogrążonych w chaosie, aby nas odnowić. Nie przyszedł do doskonałych. W chrzcie rodzimy się na nowo. Dlatego chrześcijanin może wypowiedzieć szokujące zdanie: „Teraz zaś już nie ja żyję, żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). Od tego momentu Chrystus kształtuje człowieka: jego istotę, ciało, duszę, jego myśli, uczucia, jego miłość, siły i zdolności. Stary człowiek obumiera, podczas gdy nowy wzrasta. Ale ten nowy człowiek jest „niewidzialny” jak pisze św. Paweł, a jego odnowa nie dokonuje się automatycznie, za kiwnięciem palca. Chrzest to nie jest hokus pokus. Nasze dojrzewanie do nieba trwa całe życie. Ale jak ono wygląda?

      Bóg przychodzi w sposób niewidzialny

      Zapytajmy się, czy w naszym codziennym życiu, pracy, relacjach, psychice nie przeżywamy różnego rodzaju kataklizmów, wojen, konfliktów, wstrząsów? Czy nie czujemy się czasem zdruzgotani, kiedy cały nasz świat wewnętrzny, to, w co wierzyliśmy, rozsypuje nam się w drobny pył? Czy nie prześladują nas różne lęki, opory, kompleksy, nieżyczliwi ludzie? Nasze życiowe „kataklizmy” to jest ów „ucisk”, który może być okazją do wzrostu, chociaż nam się wydaje, że wszystko się rozpada. Bóg przychodzi w sposób niewidzialny zwłaszcza wtedy, gdy jest nam źle. Można powiedzieć, że dopiero wtedy może swobodniej przeprowadzić operację naszego wnętrza. W taki sposób doświadczamy końca świata, który trwa do naszej śmierci.

      Kazimierz Dąbrowski, zmarły przed laty psycholog, pisał, że człowiek nie rodzi się w gotowej postaci, musi być tworzony przez całe życie. Zasłynął on z teorii tzw. dezintegracji pozytywnej. W skrócie mówiąc, oznacza ona pewien proces przechodzenia od jednego etapu rozwoju do kolejnego. Aby przejść z dzieciństwa do dorosłości musi się w nas rozpaść pewna psychiczna struktura, sposoby reagowania i postępowania. Dorosłość przechodzi podobne fazy.

      Zazwyczaj nie jest to coś przyjemnego. Symptomem tych przemian mogą być wewnętrzne załamania, kryzysy, nerwice, depresje, konflikty, niezadowolenie z siebie, poczucie winy, wstydu i niższości w stosunku do samego siebie, poszukiwanie sensu życia i podejmowanie ciągłych aktów wyboru. Nie wszystko więc, co jawi nam się jako coś negatywnego, jest takim w rzeczywistości. Bo jak stać się dorosłym bez bólu, jeśli ktoś za bardzo przywiązał się do mamy i taty? Albo jak być wrażliwym oraz twórczym człowiekiem i zarazem nie przeżywać czasem stanów depresyjnych właśnie z powodu owej wrażliwości? Jak przezwyciężyć w sobie lęk przed byciem ocenionym bez narażenia się na czyjąś krytykę i opinię? Takie momenty to szansa od Boga, by poprowadzić nas dalej.

      Bóg nie działa abstrakcyjnie, lecz w naszym duchu, psychice i ciele. Zmieniamy się Jego mocą, którą otrzymujemy w sakramentach świętych, jego Słowie, w ludzkiej miłości. Niektórzy święci przeżywali wewnętrzne katusze, poczucie opuszczenia, największe wątpliwości. I właśnie wtedy Bóg był najbliżej ich. Właśnie wtedy ich przemieniał. Ale czy my tego chcemy? Może wolimy odsunąć nasz koniec świata na koniec świata? Jeśli tak, to co się odsłoni z naszego życia przed Bogiem, przed którym staniemy?

      Dariusz Piórkowski SJ
      http://www.katolik.pl/koniec-swiata-dzisiaj,25196,416,cz.html

    • julia pisze:

      taaa Obama to nawet w golfa poszedł grać ..z tego żalu , że nasi zginęli:P

  6. Marek pisze:

    Edukacja będzie wolna od gender

    Artur Stelmasiak: – Pani Minister, gdzie pójdą we wrześniu 6-latki?
    Anna Zalewska, minister edukacji narodowej: – Pani premier będzie mówiła o tym w expose, ale mogę zdradzić, że ten temat mamy już przedyskutowany. Zniesienie wieku obowiązku szkolnego od 6 lat trafi do sejmu jeszcze w grudniu tego roku. To będzie jedna z pierwszych ustaw naszego rządu. Mogę więc zapewnić, że we wrześniu 2016 roku wiek obowiązku szkolnego powróci do 7 lat. Decyzja wobec młodszych dzieci będzie pozostawiona rodzicom.
    -A co będzie z gimnazjami? Czy też zmiana czeka nas we wrześniu?
    – Tu jeszcze potrzebujemy debaty o tym w jaki sposób najlepiej przeprowadzić zmiany. O swoim projekcie poinformujemy opinię publiczną w styczniu.
    – Czy uda się usunąć różne genderowe naleciałości z programów edukacyjnych?
    – Szkoła musi być wolna od różnych ideologii. Dzieci będą się uczyć w szkole normalnych klasycznych przedmiotów. Poradzimy sobie z tym problemem bez specjalnego zamieszania i konferencji prasowych.
    http://www.niedziela.pl/artykul/19103/Edukacja-bedzie-wolna-od-gender

  7. wobroniewiary pisze:

    „Zastałem puste biuro, puste szafy, żadnego pracownika” – mówi Mariusz Kamiński koordynator ds. służb specjalnych.

    Przed chwilą byliście Państwo świadkiem takiej gorzkiej rozmowy z moim poprzednikiem, ministrem-koordynatorem. Oczekiwałem, że będę miał możliwość spotkania się z nim, rzeczowej rozmowy na temat sytuacji w służbach. Niestety Pan Biernacki, mimo tego, że był proszony o możliwość takiego spotkania i rozmowy, nie przyszedł. Opuścił przed 12 Kancelarię Premiera i niestety nie mogłem się z nim spotkać. Zastałem puste biuro, puste szafy, żadnego pracownika. Jego dyrektor też był nieobecny, już zrezygnował z pracy…
    Więcej: http://niezalezna.pl/72977-awantura-na-sejmowym-korytarzu-o-co-poszlo-zastalem-puste-biuro-puste-szafy-zadnego-pracownika

  8. wobroniewiary pisze:

    Ks. Cisło: Stop głupiej tolerancji!

    Po zamachach w Paryżu nastąpiła zrozumiała skądinąd fala solidarności i współczucia dla Francuzów. Czy nie można jednak czasem odnieść wrażenia, że wiele gestów jak przemalowywanie zdjęć na Facebooku w barwy flagi francuskiej to w zasadzie puste symbole, które mają więcej wspólnego z modą, czy happeningiem, niż z prawdziwym współczuciem?

    Współczucie jest oczywiście zrozumiałe. Sam odprawiałem wczoraj mszę w intencji ofiar zamachów, modliliśmy się za ich rodziny. Na poziomie ludzkim jest to bardzo potrzebne. Ale nasuwa mi się jedno skojarzenie. Kiedy miały miejsce zamachy na redakcję „Charlie Hebdo”, które przecież wręcz prowokowało do zamachów obraźliwymi grafikami skierowanymi w muzułmanów, wszyscy wykrzykiwali hasła „Je suis Charlie” w tym politycy. Do Paryża udała się nawet polska premier Ewa Kopacz. Wszyscy wyrażali politycznie poprawne wyrazy współczucia. Mieliśmy wtedy jednak de facto starcie dwóch fanatyzmów – ateistycznego, który niesie duchowe wyjałowienie i islamskiego, który niesie agresję. Trudno powiedzieć, który z nich jest gorszy.
    Więcej: http://www.fronda.pl/a/ks-cislo-dla-frondapl-stop-glupiej-tolerancji,60547.html

  9. wobroniewiary pisze:

    Krystyna Pawłowicz: Nie jestem Francuzką!

    NIE jestem Francuzką, NIE jestem Niemką, NIE jestem Hiszpanką.
    JESTEM POLKĄ i mam POLSKIE obowiązki. Obowiązki dbania o bezpieczeństwo Polski. A ten obowiązek jest PRZED samobójczą polityczną poprawnością ideologii „wielokulturowości” i fałszywym miłosierdziem innych państw.
    NIE jestem Francuzką ani NIEMKĄ, bo NIE chcę powtarzać ich samobójczych błędów, ani być z nimi utożsamiana.
    JESTEM POLKĄ i uczę się na błędach innych.
    Francuzom najserdeczniej współczuję, ale dziś też pozostaję POLKĄ.

    • Elizeusz pisze:

      Trzeba też mieć na uwadze, że na dwóch ostatnio zakończonych Synodach w Watykanie – jakby równolegle do fałszywie pojmowanego państwowego miłosierdzia – było wiele głosów „wilków o w owczej skórze” głoszących fałszywe miłosierdzie, rozmywając w ten sposób zdrową doktrynę wiary, a nadto miast wzywać do nawrócenia źle się mających wiernych, utwierdzają ich, że dobrą rzeczą jest iść drogą szeroką wiodącą na… (Mt 7,13).
      W duchu wielkiej przestrogi przed owym szerzącym się w Kościele fałszywym miłosierdziem wypowiada się potępiona – niestety – dusza kapłana, Verdi Garandieu, żyjącego w XVII w., diecezji Tarbes, we Francji w czasie egzorcyzmów z 5.04.1978r.:
      „Biada temu, kto prowadzi wiernych na drogę błędu. Lepiej uczyniliby tacy kapłani, gdyby z ambony, publicznie krzyczeli “Zgrzeszyłem”, nie jestem już zdolny do praktykowania cnót. Módlcie się za mnie, abym mógł się nawrócić i od nowa postępować na drodze cnoty.” To byłoby o wiele lepiej mówić podobnie, a my demony nie mielibyśmy tej mocy do panowania nad tymi kapłanami, ponieważ oni uczyniliby akt pokuty. … Dzisiaj krzyczeć się powinno z ambony do naszych wiernych, aby czynili pokutę na zadośćuczynienie z błota tych wszystkich, którzy się tam przewalają. To byłby sposób praktykowania mi ł o s i e r d z i a w prawdzie. …Prawdziwa miłość bliźniego zaczyna się od troski o jego duszę nie o ciało. Czyż nie jest lepiej, aby ludzie ginęli od zarazy i wojny i wszelkiego rodzaju cierpień, a ratując dusze zdobyli chwałę Bożą? Poza tym, ludzie żyjący w luksusach i przyjemnościach ziemskich, są w wielkim niebezpieczeństwie zgubienia swych dusz. Miłosierdzie świadczone na sposób masoński czuć zgubieniem. To jest zatracenie tylu dusz, bo to nie jest prawdziwa miłość bliźniego tylko hipokryzja. …
      Praktykować miłość bliźniego znaczy sprowadzić go na drogę prawa. Niestety tysiące kapłanów, pod kierownictwem swych biskupów i kardynałów narzucili kościołowi ten sposób praktykowania m i ł o s i e r d z i a; co czyniąc zmienili cnotę, która już nie jest tym, czego Bóg sobie życzy. Prawdziwa miłość bliźniego nie przedstawia się nigdy bez troski o jego duszę, nawet jeśli on cierpi kiedy wykazuje mu się prawdę, jest to także uczynek miłości bliźniego. On później pozna, że w skutkach było to dla niego prawdziwe lekarstwo. W swojej mowie z ambony kapłan winien używać bicza i mocnych słów ponieważ w wieczności istnieje sprawiedliwość; i ponieważ istnieje piekło o którym już więcej nie mówią, bo sami w nie nie wierzą. Nie wierzą nawet w niebo, w jego najwyższej rzeczywistości. Gdyby wierzyli nie wprowadzaliby w błąd tysiące ludzi, których powinni by prowadzić do nieba…”.

    • Wojtek pisze:

      [[[[[[
      [[[[[[[[
      [[[[[[[[[[
      [[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[
      [[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[
      [[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[
      [[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[
      [[[[[[[[[[[[[[[[[[[[

      Widać lajka 🙂 ?

  10. babula pisze:

    Przeczytałam książki ks. Skwarczyńskiego dostępne w sieci. Odsłuchałam wywiady na YT. Wierzę w to co ks. przekazuje. Z rezerwą jedynie (może niesłuszną 🙂 odnoszę się do faktu, że „mały sąd” i Powtórne Przyjście Pana Jezusa nastąpią szybko. Jakoś wydaje mi się, że to co Ksiądz przekazuje jest tak ważne dla zbawienia każdego człowieka, że potrzeba czasu by wiadomość dotarła do jak największej ilości ludzi. Na szczęście internet i wydrukowane książki pomagają w szybkości tego przekazu ale trzeba też czasu by dało to owoce. W swojej wizji ks. Adam już raz umarł więc może dzięki modlitwie i mszom św. Pan Bóg zachowa go przy życiu. Bo jest przecież tak bardzo potrzebny jako świadek głoszący to co ma nadejść. Jestem wdzięczna za ukazanie mi na nowo sensu mojego codziennego krzyża. Teraz jeśli mnie coś boli to mówię w myślach ‚dziękuję” i jest mi łatwiej to znieść. Zmienia się nieustannie duchowa jakość życia na co dzień po szczerym przyjęciu zaproszenia do Iskry. Trzeba mieć na prawdę dużo złej woli by temu zaprzeczać.
    Myślę też, że powinno się żyć tak jak by to „Ostrzeżenie” miało nadejść już jutro, już dziś..
    Dziękuję Ks. Skwarczyńskiemu i Prowadzącym za tę stronę 🙂

  11. babula pisze:

    Kiedyś na tej stronie napisałam w komentarzu, że należy przyjąć uchodźców gdy zapukają do naszych drzwi. Rozmawialiśmy w rodzinie na ten temat i zmieniłam zdanie. Uważam, że przyjmowanie uchodźców jest uzasadnione tam gdzie mogą oni czynnie włączyć się w życie środowiska, do którego wejdą. Jestem przeciwna przyjmowaniu uchodźców, którzy nie będą pracowali ale będą utrzymywani przez nasze państwo.

    • wobroniewiary pisze:

      ja jestem za uchodźcami, nie za imigrantami – uchodźcy to ci, tymi którzy uchodzą przed prześladowcami, czyli za chrześcijanie Z Bliskiego Wschodu i Afryki Płn., uciekający przed muzułmanami
      Żadnego muzułmanina – religia islamu pochodzi od szatana!

      • Sylwia pisze:

        Dziękuję Ks. Adamowi Skwarczyńskiemu za tak piękny tekst , z przyjemnością zakupię książkę . Myślę ze w wielu domach by się przydała .
        Co do uchodźców , dziś w radiu słyszałam jak mówili że terroryści którzy przeprowadzili zamach właśnie przyszli z niby uchodźcami . Słyszałam też że jakoby Muzułmanie się tłumaczą że ich Koran nie nakazuje terroryzmu że tak nie wygląda dżihad , co gorsze media tak to podchwyciły i zrobiły z tego sensacje , mydląc ludziom oczy . Ja nie wierzę w to ich Koran jasno nakazuje żeby zabijać niewiernych . Więc uchodźcy tak ale nie Muzułmanie którzy już rozsadzili Europę , to będzie prowadziło zamieszek , przejawów terroryzmu i agresji . Szkoda że wielu ludzi jest tak ślepych i że nie widzi jakie zło weszło w mury Europy . Aczkolwiek przypomina mi się laicka Francja – która jest tak pogubiona dlaczego bo nie ma tam Boga (są wyjątki ) . Smutne to wszystko ale wierzę że modlitwa może nas uratować ze wszystkiego .

        • wobroniewiary pisze:

          „Ja nie wierzę w to ich Koran jasno nakazuje żeby zabijać niewiernych ”

          Niestety mylisz się i masz małą wiedze
          Tyle razy piszemy że to religia od szatana!

        • kasiaJa pisze:

          Sylwio, czy chodziło Ci o taki sens tego zdania? : „Ja nie wierzę w to, ich Koran jasno nakazuje żeby zabijać niewiernych. ” Czy wersja bez przecinka była tą o jaką Ci chodzi?

          Koran w języku oryginalnym nigdy nie został wiernie przetłumaczony na inne języki. Tłumaczenia są „dostosowywane” do potrzeb, tzn. jeśli mają trafiać do Europejczyków, to są tak modyfikowane, żeby na początku nie wzbudzać niepokoju, zgorszenia itp. Stąd też ci, którzy docierają do wersji „oryginalnych” mają rzeczywisty obraz Islamu. To nie religia ale diabelski układ polityczny.

        • kasiaJa pisze:

          Tutaj wykład na poruszony temat: https://www.youtube.com/watch?v=aVSth73kdW4

        • Marek pisze:

          Już tu kiedyś była o tym mowa, Jacek pisał:

          Sura druga, wers 191:

          „I zabijacie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili (…) Gdziekolwiek oni będą walczyć przeciwko wam, zabijacie ich – Taka jest odpłata niewiernym!”

          Sura czwarta, wersety 89 i 91:

          „Oni by chcieli, abyście byli niewiernymi (…) a jeśli się odwrócą, to chwytajcie i zabijacie ich, gdziekolwiek ich znajdziecie”

          „A jeśli oni nie odejdą od was i nie zaproponują wam pokoju (…) chwytajcie ich i zabijacie ich, gdziekolwiek ich napotkacie”

          Sura dziewiąta, wers 5:

          „A kiedy miną święte miesiące, wtedy zabijacie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie, chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki!”
          https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/09/08/8-wrzesnia-narodzenie-najswietszej-maryi-panny/#comment-118281

        • kasiaJa pisze:

          Wg muzułmanów niewierny, każdy niewierny to apostata. Wychodzą od tego, że każdy człowiek rodzi się muzułmaninem a jeśli nie żyje w islamie to jest apostatą (czyli wyrzekł się „wiary”) zatem zasługuje na śmierć. Zatem każdy, kto nie jest wyznawca Allaha jest skazany na śmierć, obojętnie czy mężczyzna, kobieta czy niemowlę.
          Jeśli twierdzą (głoszą), że niewinnych nie skrzywdzą, to oznacza, że chodzi wyłącznie o wiernych muzułmanów. Cała reszta wg nich zasługuje na śmierć.

      • babula pisze:

        Chciałabym żeby to było takie proste: być za uchodźcami, chrześcijanami a nie za muzułmanami. Ale to tak nie działa. Tu konieczne są rozwiązania na poziomie służb bezpieczeństwa bo kto nam zagwarantuje, że przy okazji świadczenia pomocy nie przyjmiemy muzułmańskich terrorystów? To na waszej stronie obejrzałam wstrząsające zdjęcia przedstawiające pogrom chrześcijan. Straszne!

        • wobroniewiary pisze:

          Dlatego musimy pomagać chrześcijanom tam na miejscu w Syrii i nikogo tu nie przyjmować.
          Koniec kropka

        • babula pisze:

          też bym wolała, żeby nikogo nie przyjmować 🙂 Ale można by przyjąć tych, którzy zostali sprawdzeni i jest co do nich pewność, ze to chrześcijanie i że chcą podjąć pracę tam gdzie jest na nią zapotrzebowanie (pomoc dla chorych, niepełnosprawnych..itp). Na tę pomoc często brakuje środków (miałam okazję zobaczyć z bliska jak bardzo tych środków brak podczas pobytu w szpitalu). To co miałby dostać uchodźca w postaci zasiłku socjalnego było by wynagrodzeniem za potrzebną pracę.

  12. Sylwia pisze:

    Ja o tym wiem że to religia szatana , ale nie ma tam jasno określonych ksiąg (w Koranie ) , które mówią żeby zabijać niewiernych ? być może mam małą wiedzę i nie wiem tyle co inni .. ale jestem tylko człowiekiem . Ja wiem że to religia szatana ? – wystarczy widzieć te zimne ich oczy .. to mi wystarcza nie trzeba mi nic więcej . Tak mam małą wiedzę ale wystarczy mi tyle ile trzeba .

    • Sylwia pisze:

      Tak Kasiu JA zabrakło przecinka , to wynika z mojego pośpiechu .. i mój komp już coraz gorzej działa .. miało być tak ..„Ja nie wierzę w to, ich Koran jasno nakazuje żeby zabijać niewiernych. ” pomyłka i tyle mała ale zmieniła sens mej wypowiedzi .

    • Sylwia pisze:

      I znów mi się pojawił znak zapytania nie tam gdzie trzeba – tak wiem że to religia szatana ..

  13. Elizeusz pisze:

    Może parę odniesień do listu ks. A. Skwarczyńskiego.
    Najpierw pragnę z serca podziękować Tobie, ks. Adamie, za piękny, zaprawiony solą Bożej mądrości (Kol 4,6) budujący w wierze i chrześcijańskiej nadziei wobec tego co się dzieje dzisiaj i dziać się będzie „jutro” na naszych oczach i zrządzeń Opatrzności Bożej (Ps 64,10 i Syr 39,16.33n) w Końcu Czasów, w którym to czasie dane jest nam, z łaski Bożej żyć.
    I jeśli, ks. pozwoli to chciałbym (w myśl: Hi 32,18n) w miarę krótko (Syr 32,8) nawiązać do poszczególnych części Jego listu.
    1. Do części pierwszej:
    Zaiste czasy mamy bardzo ciekawe, czasy, w których pojawiło/pojawia się wielu fałszywych proroków, nauczycieli, o których to czasach mówił, zapowiadał je Pan Jezus w św. Ewangelii (Mt 24,4.11.24n) i doprawdy trzeba mieć od Ducha Świętego łaskę daru rozpoznania duchów, rozróżniania głosów (1Kor 12,10c), by móc rozpoznać z jakiego ducha ten/ta czy tamten/tamta mówi.
    Tak, Bóg chce być stale obecny w życiu każdego człowieka i każdego narodu, jeśli tylko zostanie zaproszony, zaś odejdzie, gdy zostanie przez niego czy naród wypędzony. Opuszczenie przez Boga pociąga za sobą bolesne konsekwencje, jak o tym przekonał się nie raz jeden narów wybrany (Izrael jest zawsze wzorcowym modelem też i w tym względzie), choćby w czasie wędrówki przez pustynię do Ziemi Obiecanej, jak o tym czytamy w Księdze Liczb: ”Poznaliście kraj w przeciągu czterdziestu dni; każdy dzień teraz zamieni się w rok i przez czterdzieści lat pokutować będziecie za winy i poznacie, co to znaczy, gdy Ja się oddalę” (Lb 14,34).
    W oczach Bożych nie ma narodów „lepszych” i „gorszych”, „mniej” i „bardziej” kochanych. Są w Jego oczach jak ludzie – różnią się, bowiem od każdego z nich Pan innej służby pragnie, powołuje do Swojej służby wedle ich umiejętności i darów, jakie w nich umieszcza. Narody rosną jak ludzie i jak ludzie błądzą, poszukują, gubią drogę prostą, a wybierają zdradliwą. Daje im czas potrzebny dla wzrostu, nauki i zrozumienia celu i sensu każdego z nich istnienia.. Ale jak ludzie, tak i narody starzeją się i umierają lub giną gwałtownie, jeśli pełnią zło, gdyż spotykają się wtedy z podobnymi sobie, i tylko Bóg, Pan historii mógłbym je ocalić – jeśli Mu zawierzą siebie. I tak, jak Ks. pisał, często się zdarza, że nie tylko ludzie, lecz całe narody) – jeżeli chcą tego – odrzucają Boga, występują przeciw Niemu i Jego Prawom (a dzisiaj ma to w miejsce choćby w UE), nienawidzą Go i sługi Jego. Pan pozostawia im czas.
    Patrząc oczami wiary na historie narodów i ludów, widzimy, że jeśli trwają uparcie w błędzie, szerzą nienawiść i niszczą inne ludy, są upominane, przywoływane do porządku przez klęski i nieszczęścia, ale uparte i zakamieniałe pozostawiane są sobie samym, z reguły giną, idą w zapomnienie (Mdr 12,12!).
    I tej prawdzie mówi Jahwe poprzez proroka Jeremiasza, gdy został posłany do domu garncarza, by przyglądał się jego pracy z gliną:
    „Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w Moim ręku. Raz postanawiam przeciw narodowi lub królestwu, że je wyplenię, obalę i zniszczę. Lecz jeśli ten naród, przeciw któremu orzekłem karę, nawróci się ze swej nieprawości, będę żałował nieszczęścia, jakie zamyślałem na niego zesłać. Innym razem postanawiam, by jakiś naród lub królestwo utwierdzić i rozkrzewić. Jeżeli jednak czyni wobec Mnie zło, nie słuchając Mojego głosu, będę żałował pomyślności, jaką postanowiłem go obdarzyć” (Jr 18,7-10).

    I tu się kłania sprawa Intronizacji Chrystusa Pana na Króla Polski, której Pan Jezus domaga się poprzez Służebnicę Bożą Rozalię Celakówną, już od prawie 80 lat. W całej rozciągłości zgadzam się z Tobą, ks. Adamie i podzielam Jego niepokoje o następstwa też, a może szczególnie i dla naszego kraju ze zwlekaniem w tej jakże ważnej w kontekście historycznym i dziejowym naszych czasów, sprawie.
    Niezrozumiały jest i dla mnie zadziwiający opór i sprzeciw wobec Intronizacji ze strony naszego Episkopatu.
    Bóg który jest Wszystkowiedzący (bo Est 8,12d), znający przyszłość (Syr 42,18), Pan historii. wie, co nastąpi, co może nastąpić w przyszłości. Patrząc więc z tego punktu widzenia trzeba przyznać, że wie dlaczego żąda już tak długo Intronizacji, wykazując wielką cierpliwość, podobnie jak wykazywał ją, oczekując na budowę Arki przez Noego (120 lat; 1P 3,20). Owszem wola Boża w końcu się spełniła, Arka została wybudowana, nastąpił zapowiadany potop, ale jaki los spotkał tych, którzy nie uwierzyli temu, przed czym Bóg ostrzegał (Łk 17,27). Podobnie rzecz może mieć się z Intronizacją, której przeprowadzenie jest Wola Bożą, związana z konkretnymi obietnicami, ale też z odpowiednimi konsekwencjami za sprzeciwianie się tej Woli ze strony tych, którzy są przeprowadzenia tej Intronizacji wezwani (por. Łk 19,14.27; 1Sm 8,7 i 12,12). Bóg wie wszystko, wie co mówi, wie dlaczego domaga się właśnie od Polski Intronizacji, ale okazuje się, że człowiek/większość członków naszego Episkopatu, naśladując w tym śp. kard. Hlonda, wie lepiej od Pana Boga, że… za czym kryje się jawne sprzeciwianie się woli Pana Jezusa i niewiara w dane obietnice Boże związane z faktem Intronizacji. A wystarczyłoby powiedzieć: „Panie skoro Ty to mówisz, to wiesz dlaczego, więc my, Twoi słudzy chcemy zadośćuczynić Twojej prośbie. Ufamy Tobie. Wspomóż nas w tym, by móc spełnić Wolę. Amen”.
    Bóg zna skutki odmowy dokonania Intronizacji, też i te sięgające w wieczności, zwłaszcza tych, którzy jej się sprzeciwiali (Łk 19,27), bowiem walczyli/walczą z Bogiem ci, którzy powinni spełniać bez buntu i bez zwłoki Jego wolę (zob. Dz 5,39!), a nie uchodzić za tych, którzy wiedzą lepiej od Boga…
    Jest więc problem niewiary w konkretne obietnice dane przez Pana Jezusa, gdy Intronizacja zostanie dokonana. Zatem pozostaje nam – jak ksiądz był słusznie zauważył – tylko modlitwa za nasz Episkopat, modlitwa błagalna o to, by wolę Króla dobrze odczytali w tym momencie ci, od których zależy Jego intronizacja, by mieli wiarę na miarę wiary Abrahama, który – jak mówi Pismo – nie okazał zwątpienia ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale wzmocnił się w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On wypełnić to, co był obiecał (Rz 4,20n). cdn

    • Elizeusz pisze:

      2. Do części drugiej:
      Co do Powtórnego Przyjścia Pana Jezusa zapowiadanego w Piśmie też i przez Niego Samego rzeczywiście jest ono w Kościele rozumiane jako Przyjście na Sąd Ostateczny, który oczywiście będzie miał miejsce. Ale jest tak, jak ks. pisał w książce (o której może trochę w cz. 3-iej mojego wpisu) „Z Aniołem do Nowego Świata”, jako też w wielu współczesnych Orędziach Pana Jezusa (też i np. w książkach „Koniec Czasów” M. Valtorty czy „Prawdziwe Życie w Bogu” V. Ryden) czy też Matki Bożej, że owe Powtórne Przyjście dot. Przyjścia Pana na Końcu Czasów, zakończonego Dniem Jahwe, opisywanym przez proroków. I te dwa Przyjścia dzielić będzie epoka Ducha Świętego, czyli rzeczywistość Nowego Nieba i Nowej Ziemi (Tb 14,5n; Ap 21,1n; Dz 3,21; 2P 3,13).
      Pisał więc ksiądz: … bardzo nieliczni wierzą w Powtórne Przyjście Jezusa jako fakt odrębny od Jego przyjścia na Sąd Ostateczny… . Znajduje to potwierdzenie w słowach Matki Bożej w Orędziu nr 166 {z 24.12.1978r.} do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
      „Jego drugie przyjście podobne będzie do pierwszego, najmilsi synowie. Powrót Jezusa w chwale – p r z e d Jego ostatecznym przyjściem n a Sąd Ostateczny – podobny będzie do Jego narodzenia w tę Świętą Noc. Godzina ta należy jednak do tajemnic Ojca (Dz 1,6n; Mt 6,10)”. Tak istotnie, dzisiaj trzeba nam być apostołom Końca Czasów i z mocą głosić wszem i wobec mimo krytyki, ani wyśmiania, ani nawet prześladowania, prawdę o bliskim już, będącym we drzwiach nadejściu Królestwa Bożego, ufając, że Bóg udzieli nam Swego ducha i sprawi, że bez szwanku będziemy mogli „stąpać po wężach i żmijach, depcząc lwa i smoka” (Ps 91,13; Łk 10,19). I ksiądz dodaje nam w tym otuchy, jak Mojżesz Jozuemu, mówiąc: ”Odwagi! Pan jest z nami” (Pwt 31,7n; Joz 1,9).
      Wspomniał ksiądz o tym, że Duch Święty, w Bierzmowaniu nas „umundurował”, „uzbroił” i posłał go do walki z duchami złymi jako mężnego żołnierza (por. 2Tm 2,3n). O tej walce Pan Jezus, tak mówił do już śp. ks. Ottavio Michelini:
      http://www.kosciol.pl/forum/viewtopic.php?showtopic=155162&mode=&show=30&page=4
      13.XI.1978r. Rządy bierzmowany musi walczyć!
      … Każdy bierzmowany zapisany jest do wielkiego wojska Kościoła. Każdy ochrzczony włączony jest do Mistycznego Ciała Chrystusowego i nabywa łaskę, która czyni go synem Bożym ze wszystkimi atrybutami należnymi do tego wielkiego daru Bożego. Każdy zaś bierzmowany zostaje żołnierzem i wraz z oznaką, choć niewidzialną ale wieczną, nabywa prawo i obowiązek brania udziału we wszystkich czynnościach wojska, do którego należy a główną z nich jest zwalczać wspólnego wroga. Sakrament Bierzmowania tak jak Kapłaństwo, daje nam wielki udział w Królewskim Kapłaństwie Chrystusa, Najwyższej Ofiary, jedynej wielkiej Ofiary prawdziwie miłej Ojcu, przez którą dusze zostają odkupione, czyli uwolnione z tyranii złego. Prócz tego głównego skutku, bierzmowanie daje jeszcze Siedem Świętych Darów, które jeszcze bardziej wcielają w Mistyczne Ciało, wzmacniając równocześnie całe Ciało Społeczne Chrystusa…
      BIERZMOWANY – prawdziwym żołnierzem Chrystusa, 24.X.1978 r.
      Synu pisz!
      Już ci mówiłem o bierzmowaniu, o tym wielkim Sakramencie, którym chrześcijan zaciągam do Mego wojska dodając im godności i siły oraz czyniąc z nich prawdziwych żołnierzy. Żołnierz to ten, kto powinien walczyć by obronić się sam i swoją ojczystą ziemię, a więc swą rodzinę, język, kulturę i wszystkie wartości cywilizacji, wśród której żyje. Podobnie powiedzieć należy o dorosłym w duchu chrześcijaninie, dzięki Sakramentowi Bierzmowania staje się- on żołnierzem, dlatego że już jest w stanie walczyć przeciwko wszystkim siłom przeciwnym, wysłanym przeciwko niemu przez zarząd piekła, czyli przez Lucyfera, Szatana i Belzebuba. … Bierzmowani więc walczyć mają nie tylko dla swej obrony ale i za wielką rodzinę Bożą, za Kościół. W tym celu otrzymali wspaniały „mundur”, z którego zawsze powinni być dumni. Jest to mundur niezniszczalny i kto raz go włożył pozostanie w nim na wieki, nawet w piekle, ale tam jako powód do większej kary, bo zawsze będzie odczuwał, że jest żołnierzem-zdrajcą. Sam pozbawił się tej godności, która zyskać mu mogła szczęście wieczne. Bierzmowanie jest Sakramentem, który wyświęca chrześcijanina na żołnierza walczącego przeciw wrogim siłom zła i odciska na duszy niezatarty charakter odróżniający żołnierza Chrystusowego od wszystkich innych osób. Jest to dar drogocenny, wzbogacający ludzką naturę w siłę i moc, co daje mu możność obrony własnej i Kościoła, który stoi na straży Boskiego Odkupienia. Oprócz praw Sakrament ten nakłada także obowiązki, które trzeba dobrze znać, bo nie zachowa się tego o czym się nie wie i czego się nie zna. Z tego więc widać wielką odpowiedzialność kapłanów i wszystkich przygotowujących do Bierzmowania, by przystępujący do tego Sakramentu dobrze zrozumieli, że jedynym celem jest otrzymanie od Boga siły potrzebnej do zwyciężenia wroga, a walka ta trwać ma przez całe ziemskie życie każdego (Hi 7,1a)… cdn

    • Andrzej pisze:

      Intronizacja to poświęcenie się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa,a nie ogłaszanie Go Królem Polski.
      Prosze przeczytać ”Jezus Król Miłośći” o.Mateo ,encykliki: ”Haurietis Aquas” ,”Summi Pontificatus” ,list Benedykta xv do o.Mateo.

      • Elizeusz pisze:

        W żadnym wypadku, bowiem Intronizacja dot. Osoby, a nie organu tej Osoby.

        • mariaP pisze:

          Gdyby nam sie udalo , wyniesc na oltarze serc naszych chocby fragment Serca Bozego – np. ten od ,
          dobroci i milosci pelen –
          sprawiedliwości i miłości skarbnico –
          cnot wszelkich bezdenna głębino –
          cierpliwe i wielkiego miłosierdzia –
          albo ten , w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności –
          czy źródło życia i świętości –
          nie tylko nie zginiemy ( ! )
          ale dojdziemy do ogolnego panowania – Króla , w ktorym zjednoczenie jest serc wszystkich –

          Nareszcie !!

          **
          Chryste kroluj !
          Chryste zwyciezaj !
          Swoje Zycie odnow w nas !!

          ***
          Od czegos trzeba zaczac .

    • Elizeusz pisze:

      3. Do części trzeciej:
      Wartościową autorstwa Księdza, ks. Adamie książkę „Z Aniołem do Nowego Świata” zakupiłem kilka lat temu, z dużym zainteresowaniem ją przeczytałem, znam więc jej treść i często do niej zaglądam, by pokrzepić się tym, czy innym jej fragmentem. Jestem też w posiadaniu książki „Wejdź do Radości”.
      Może parę słów odniesienia do treści książki „ Z Aniołem do…”.
      • Najpierw może jeszcze wrócę do sprawy Intronizacji. W swoim liście
      Ale w książce na str. 175 napisał ksiądz, że słowami brata Konrada dojdzie jednak do Intronizacji (ja osobiście jestem przekonany, że dojdzie tego dziejowego wydarzenia, gdy zaczną na Polskę spadać nieszczęścia, wtedy przyjdzie opamiętanie i decyzja na…), cytuję:
      „Aha, jeszcze coś bardzo ważnego: gdy u schyłku Starego Świata kolejne kraje poddawały się pod panowanie szatana (zwłaszcza przez bezbożne prawodawstwo{ten stan rzeczy dokonał się za sprawą odnoszącej „sukcesy i powodzenie” apokaliptycznej czarnej Bestii wychodzącej z morza, której Smok dał swą moc, swój tron i wielką władzę: Ap 13,1n – dop. mój}), w Polsce znalazło się jednak dosyć ludzi dobrej woli, by udało się przeprowadzić uroczysty Akt na miarę ogólnonarodową: ogłosić Chrystusa Królem Polski. Nazwano to „Intronizacją”. Wcześniej wierzący w Niego poddali się Jego panowaniu aktem osobisty. … Już przed druga wojna światową sam Chrystus domagał się tego i obiecywał oddalenie od Polski wojny, lecz wtedy nie posłuchano Go. Tym razem jednak Polacy okazali się mądrzejsi i ocaleli…”.
      Jeśli nadchodzi świat nowy, zupełnie niepodobny do poprzedzającego go starego, to ten stary świat musi przeminąć i ta chwila jest bardzo bliska, ale nie dokona się to bezboleśnie.
      Jaki jest ten dzisiejszy świat, któremu pisana jest śmierć w ogniu (2P 3,7.10) i pogrzeb ku wielkiemu żalowi i smutkowi Smoka i jego wspólników?
      Gdybyśmy to pytanie zadali Matce Bożej, to tak by nam odpowiedziała w Orędziach do swych umiłowanych synów, Kapłanów:
      …Moim dzieciom przypadł los życia w latach, kiedy świat stał się gorszy, niż był w czasach potopu (249e, 13.08.1982) … przez nawałnicę nienawiści, burzę buntu przeciw Bogu i Jego prawu, przez zalew nieporządku moralnego, świat stał się gorszy niż w czasach potopu (252bc, 13.10.1982) … ten świat stał się on tysiąc razy gorszy niż w czasie potopu. Tak bardzo opanowały go duchy zła! (507e; 8.12.1993) … Żyjecie w czasie wielkiego zdeprawowania, kiedy ludzkość stała się ponownie pogańska i bardziej zepsuta niż w czasach potopu… (537d, 2.02.1995).
      Powie jeszcze Maryja o tym, że: …Szatanowi udało się ustanowić na świecie swoje królestwo i czuje się obecnie pewnym zwycięzcą. Bliska jest jednak chwila jego zupełnego upadku i całkowitej klęski (335e, 29.09.1986) … Szatanowi udało się wszędzie rozciągnąć swe królestwo ciemności i śmierci, i rządzi jako pewny zwycięzca (351h; 13.05.1987) … Świat jest w rękach szatana (525g, 28.08.1994).
      I ten dzisiejszy świat zwany jest Starym, podobnie jak starym był ten z przed potopu (2P 2,5), czeka go też wielkie oczyszczenie przez Boża Sprawiedliwość z obecności Złego (Ml 3,19).
      Ks. Adamie, pisał ks. o tym, że w jego zamierzeniu treść „Z Aniołem do…” ma budzić nadzieję, a nawet wielką tęsknotę, skłaniając do ufnego oczekiwania na świat oczyszczony.
      O sposobie tego oczekiwania, udzielając stosownych rad, tak mówiła w ten sposób Matka Boża:
      „Proszę was, byście żyli nie myśląc o dniu jutrzejszym, nie troszcząc się o przyszłość. Nie pytajcie Mnie? ‘Co będziemy czynić? Jak się mamy zachować? Czy to wielkie oczyszczenie jest bliskie? Jaki los nas czeka? Żyjcie chwilą obecną, która dla was, Moje maleńkie dzieci – chwila po chwili – przygotowuję. Nie rozważajcie tego, co was czeka, ani niepokojących wydarzeń waszych czasów. Oto zbliża się godzina ciemności, w której będziecie musieli wypić kielich przygotowany każdemu z was przez Mojego Syna. Nie wyobrażajcie sobie jednak tej godziny, by was nie ogarnął lek i niepokój. Patrzcie jedynie na Moje niepokalane Serce, w nim się chrońcie (70c-h, 15.03.195) …
      …Często jestem jakby zaskoczona, widząc z jakim niepokojem – a czasami nawet ze zbyt ludzką ciekawością – patrzycie w przyszłość. Zdarza się wam często zadawać sobie pytanie: «A więc k i e d y nastąpi to oczyszczenie?» Niektórzy nawet sądzą, że mogą w Moim imieniu wskazywać daty i pewne terminy. Zapominają, że ta godzina i chwila jest tajemnicą ukrytą w miłosiernym i ojcowskim Sercu Boga.
      Mama nie może ograniczać czasu Swego działania, polegającego na matczynym wzywaniu i pełnym miłosierdzia oczekiwaniu. Mówię wam: «Moje umiłowane dzieci, nie zastanawiajcie się nad przyszłością, a nie ogarnie was ani trwoga, ani zniechęcenie! Żyjcie tylko chwilą obecną – całkowicie oddani Memu Niepokalanemu Sercu. Żyjcie chwilą obecną, którą miłość Ojca Niebieskiego ciągle przygotowuje dla was, Moje małe dzieci».
      W obliczu Ojca – wszechmogącego – liczy się tylko chwila obecna, gdyż ani przeszłość, ani przyszłość do was nie należy… (81l-p, 15.09.1975)
      … Ogłosiłam wam tryumf Mojego Niepokalanego Serca oraz niezbędne i bolesne oczyszczenie, jakie go musi poprzedzić. Powiedziałam wam też, że obecny okres jest już czasem oczyszczenia i że są to lata Mojego tryumfu. Nie szukajcie zatem tej chwili – badając przyszłość i obliczając lata, miesiące, godziny. Ogarnie was bowiem tylko niepokój i zamieszanie i naprawdę zmarnujecie wasz tak cenny czas… (104j, 26.07.1976).
      cdn

    • Elizeusz pisze:

      • Podoba mi się myśl Księdza, by treść „Z Aniołem do…”, stanowiła szczepionkę przed rozpaczą, na widok pogorzeliska tego starego świata, gdy na naszych oczach dziać się będą przejawy strasznego Bożego gniewu, wymierzana będzie Boża Sprawiedliwość. Słusznie zauważył ksiądz, że trzeba być mocnym w wierze, by nie popaść w rozpacz, czyli niewiarę w Miłosierdzie Boże. Pisał ks., że Kto umiera w rozpaczy, może być na wieki potępiony, gdyż… . I tj. prawdą, o której tak Bóg Ojciec mówi w zapewne znanym ks. nadprzyrodzonym dziele/książce „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny (XIV w.):
      …Drugie napomnienie, najdroższa córko, zjawia się w ostatniej godzinie, gdy już nie ma ratunku. Człowiek znajduje się u wrót śmierci i wtedy budzi się robak sumienia, którego nie czuł, oślepiony przez miłość własną; lecz teraz, w chwili śmierci, gdy człowiek widzi, że nie może ujść rąk moich, robak zaczyna go toczyć wyrzutami z powodu tak wielkiego zła, do którego przywodzą duszę grzechy. Gdyby dusza ta miała światło, którego potrzeba, aby poznać winę swą i bolała nad nią, nie z powodu męki piekielnej, która po niej następuje, lecz dlatego, że obraziła Mnie, który jestem najwyższą i wieczną dobrocią, jeszcze znalazłaby miłosierdzie. Lecz jeśli przekroczyła próg śmierci bez światła, tylko z wyrzutami sumienia, bez nadziei w krwi, przejęta własnym cierpieniem, bolejąc nad swą zgubą, a nie z powodu obrazy Mojej: dochodzi do potępienia wiecznego. Wtedy sprawiedliwość Moja oskarża ją surowo… i za fałszywy sąd, który wydała, uważając, że nędza jej jest większa, niż miłosierdzie Moje. Oto grzech niewybaczalny, ani w tym życiu, ani w przyszłym. Dusza odtrąciła miłosierdzie Moje, wzgardziła nim i grzech ten jest cięższy, niż wszystkie inne grzechy, które popełniła (por. Mt 12,31n). Toteż rozpacz Judasza była bardziej obraźliwa dla Mnie i boleśniejsza dla Syna Mojego, niż jego zdrada. Więc dusza jest oskarżona za ten fałszywy sąd, że uważała grzech swój za większy, niż Moje miłosierdzie i przeto jest karana z szatanami i dręczona wiecznie z nimi… ( rozdz. ‘Nauka o Moście’)
      sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xxxvii.html
      • W rozdz. ‘U pustelnika’ na str. 161-163 w dialogu z bratem Konradem była mowa o papieżach Końca Czasów, pytał ks. o następcę papieża JP II, który jak wiadomo przyjął imię Benedykta XVI i miał on wizji św. Jana Bosko doprowadzić i przycumować okręt Kościoła do „dwóch kolumn”, co miało być równoznaczne z ostatnim etapem walki na morzu, jak też z następującym po tej walce okresie prawdziwego pokoju.
      Brat Konrad wtedy odpowiedział, cytuję ten fragment:
      – Jego następca… Wielki Erudyta… Apokaliptyczne „trzy i pół roku”… Wyjawię ci jego tajemnicę, jednak nie masz prawa tego zapisywać ani przekazywać innym. […]. Jak widzisz był to pontyfikat przełomu miedzy starym i nowym światem.
      – A jego symboliczne imię De gloria olivae…?
      – Z czym tobie ono się kojarzy? Albo inaczej cię zapytam: czy pamiętasz jakieś przysłowia, odnoszące się do oliwy?
      – „Oliwa sprawiedliwa, na wierzch wypływa”… no i… „dolewać oliwy do ognia”…
      – Wiedziałem, że to od ciebie usłyszę. Oba te przysłowia można odnieść do tego właśnie papieża. … A więc oliwa… i pokój na morzu świata…?
      – Tak, ale początkowy chwilowy i pozorny*, jeszcze nie ten, który zapanował na całym świecie po Wielkim Oczyszczeniu.
      {mój dopisek do miejsca oznacz.*: …Pozornie – mówi Matka Boża w Orędziu nr 332 – wszystko wydaje się spokojne i ma się wrażenie, że wszystko jest w porządku. W rzeczywistości jednak Kościół ogarnia coraz bardziej rozległy brak wiary i rozpowszechniające się wszędzie wielkie odstępstwo. Wielu biskupów i kapłanów, wiele osób zakonnych i świeckich już nie wierzy. Dlatego Kościół musi się oczyścić – w prześladowaniu i we krwi… (6.09.1986)}.
      Jeśli powyżej mowa była o papieżu JP II, to tak o sytuacji, która ma nastąpić po zakończeniu jego wspaniałego i trudnego pontyfikatu, mówiła Matka Boża w Orędziu nr 449 zatyt. ‘Papież Mojej Tajemnicy’{z 13.05.1991):
      http://www.voxdomini.com.pl/gobbi/91.htm
      … Dziś oznajmiam wam, że jest to Papież Mojej tajemnicy – Papież, o którym mówiły dzieci otrzymujące objawienia, Papież Mojej miłości i Mojego bólu. Z bardzo wielką odwagą i nadludzką siłą idzie on we wszystkie strony świata – nie zważając na zmęczenie i liczne zagrożenia – aby cały świat utwierdzić w wierze i wypełnić w ten sposób swą apostolską posługę Następcy Piotra, Wikariusza Chrystusa, powszechnego Pasterza Świętego Kościoła Katolickiego, zbudowanego na skale przez Mojego Syna Jezusa. W tych czasach wielkiej ciemności Papież daje wszystkim światłość Chrystusa. Ze stanowczością utwierdza Kościół w prawdziwej wierze w tych czasach wielkiego odstępstwa. Moje Niepokalane Serce jest zranione, widząc jak wokół niego rozszerza się pustka i obojętność, pełna pychy opozycja wobec jego nauczania, kontestacja ze strony niektórych Moich biednych synów Biskupów, Kapłanów, osób duchownych i wiernych. Z tego powodu Mój Kościół jest dziś dotknięty głębokim podziałem, zagrożony utratą wiary, przeszyty niewiernością, która staje się coraz większa. Kiedy Papież wypełni zadanie powierzone mu przez Jezusa i kiedy Ja zstąpię z Nieba, aby przyjąć jego ofiarę, wszystkich was ogarnie gęsta ciemność odstępstwa, które stanie się wtedy powszechne. Wierna pozostanie jedynie mała reszta…
      Ks. Adamie! Dzisiaj wiadomo nam o „losie” papieża BXVI i jego pontyfikacie. Chciałbym zapytać – i proszę Ciebie, Adminko, Ewo, byś to pytanie, może w połączeniu całością przesłała do ks. Adama – czy mógłby ksiądz, jeśli może, spuścić zasłonę tajemnicy, co do osoby BXVI. Czy to, co ksiądz usłyszał od brata Konrada o tym papieżu potwierdziło się? Czy wolno księdzu cos jeszcze nam przekazać? Nie pytam o to z ciekawości, ale byłoby to myślę pomocnym, bardziej spokojnym wobec zrządzeń Opatrzności Bożej, co do sytuacji w Kościele.
      I może jeszcze odniosę się do tych słów księdza o tym, że po końcu świata czyśćca już nie będzie. Wiadomo, że gdy Pan Jezus powróci na Sąd Ostateczny, będą w tym czasie żyli w ciele ludzie, ci, którzy nie przejdą przez bramę śmierci, po której następuje sąd szczegółowy nad duszą (Hbr 9,27). Czy ich ominie czyściec, w sytuacji, gdy mieliby coś w oczach Bożych do odpokutowania? Na to pytanie możemy znaleźć w książce „Koniec Czasów” M. Valtorty, gdzie Pan Jezus w rozdz. ‘Zmierzch Wszechświata’, tak mówi:
      http://gazetawarszawska.eu/2014/07/27/maria-valtorta-koniec-czasow/
      „Kiedy czas się skończy i życie będzie już tylko Życiem w Niebiosach, cały wszechświat powróci – tak jak pomyślałaś – do tego, czym był na początku, nim się całkiem rozpłynie. To się stanie po Moim Sądzie (Mt 25,31-46).
      Wielu myśli, że od chwili końca do Sądu ostatecznego minie tylko chwila. O córko, Bóg będzie dobry do końca: dobry i sprawiedliwy. Nie wszyscy żyjący w ostatniej godzinie będą święci, ale też nie wszyscy będą godni potępienia. Pośród tych pierwszych będą tacy, którzy – choć przeznaczeni do Nieba – będą jeszcze coś mieć do odpokutowania. Byłbym niesprawiedliwy, gdybym im anulował pokutę, jaką zadałem tym wszystkim, którzy ich poprzedzili i którzy w chwili śmierci znajdowali się w takim samym stanie.
      Dlatego właśnie, gdy sprawiedliwość i koniec przyjdą… wtedy żyjący ostatniej godziny [świata] oraz umarli w ostatniej godzinie, godni Nieba, ale potrzebujący jeszcze oczyszczenia, pójdą do oczyszczającego ognia. Zwiększę żar tego ognia, aby oczyszczenie stało się szybsze i aby błogosławieni niedługo czekali na uwielbienie swoich świętych ciał i na radość oglądania swego Boga, swego Jezusa, w Jego doskonałości i tryumfie. … Śmierć, Moja ostatnia służąca na Ziemi, wykona swe ostatnie zlecenie, a potem i ona zostanie usunięta. Nie będzie już śmierci. Tylko Życie wieczne. W szczęśliwości lub w grozie. Życie w Bogu albo życie w szatanie – dla waszego ja, ponownie złożonego z duszy i z ciała. (napisane 29.01.194r.).
      I tym akcentem zakończę te moje odniesienia do Twojego Listu, ks. Adamie, jeszcze raz dziękując za niego i w ogóle za Księdza Osobę. Niech Pan błogosławi w Księdza posłudze kapłańskiej i zachowa w wierności prawdom naszej wiary w tym czasie szerzącego się odstępstwa, zmierzającego do swego apogeum, gdy nadejdzie czas próby na cały obszar zamieszkany, by wypróbować mieszkańców ziemi (Ap 3,10). Niech Pan Jezus, sprawiedliwy Sędzia na końcu włoży na głowę Księdzu odłożony zwycięski wieniec sprawiedliwości i nie tylko jemu, ale i wszystkim, którzy z miłością wyczekiwali/wyczekują Jego przyjścia (2Tm 4,8). Amen.

  14. A pisze:

    Intronizacja to poświęcenie się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa ,a nie ogłaszanie GO Królem Polski

  15. Aleksandra pisze:

    Dziękuję Ks. Adamowi Skwarczyńskiemu za słowa, które dają nadzieję. Chciałabym też – jeżeli jest to możliwe – spytać , czy zmieniło się coś w sytuacji Joanny, o której pisał przytaczając list Ojca Ernesto M. Tome we wpisie z dnia 6 lipca 2013.

  16. alutka pisze:

    Moim zdaniem roztropniej i bezpieczniej jest pamiętać j także o tych , którzy odejdą z tego świata jeszcze przed Ostrzeżeniem, i nie są na to przygotowani,. Dziennie zapewne dziesiątki tysięcy. Byłoby chichotem szatana, gdybyśmy ich zaniedbywali, tylko ofiarowali się za tych co zginą w czasie domniemanego wydarzenia, które nie wiadomo kiedy i czy na pewno będzie miało miejsce, a tymczasem do piekła będzie się nam wymykać miliony dusz.za których modlitwy i ofiary zaniedbaliśmy. Uważam, że misja ofiar-dusz powinna mieć nie tylko charakter globalny ale i ponadczasowy. Nie wiem, może źle zrozumiałam słowa Ks. Adama, ale trudno mi się z nimi zgodzić;” My jednak umieściliśmy w nim słowa, odnoszące się do Paruzji Jezusa, i to nawet bliskiej” I tak czekamy już dobre kilka lat, , nie wiadomo ile jeszcze poczekamy a tymczasem szatan zbiera obfite żniwo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s