Krucjata modlitewna na rzecz ustanowienia nowego dogmatu o Maryi Pośredniczce Wszystkich Łask.

Filipiński biskup Guillermo Afable wezwał duchownych, zakonników i świeckich, by podjęli działania na rzecz ustanowienia dogmatu o Maryi Pośredniczce Wszystkich Łask. Kwestia ta może być rozważona przez papieża, gdy pojawi się „sensum fidelium,” czyli „poczucie wierzących” odnośnie wszechpośrednictwa Maryi.

22 sierpnia podczas święta patronalnego Maryi Pośredniczki Wszystkich Łask w katedrze w Digos, biskup Afable prosił zgromadzonych, aby wsparli ruch – zainicjowany przez kardynała Ricardo Vidal z Jaro, abpa Angela Lagdameo z Cebu, abp Jose Palmy z Batanes, bp prałata Camilo Gregorio z Cotabato, biskupa pomocniczego Jose Colin z Bagaforo i Cebu oraz emerytowanego biskupa pomocniczego Antonio Ranola – na rzecz ogłoszenia nowego dogmatu o Maryi.

W celu popularyzacji idei, biskupi zainicjowali „krucjatę modlitewną” i propagują praktykę poświęcenia się Maryi zgodnie z zaleceniami św. Ludwika Marii Gringion de Montfort. Duchowni zabiegają także o poparcie biskupów na całym świecie dla swojej inicjatywy, wzywając ich do podpisania stosownej petycji.

Jovi Atanacio, filipiński świecki zaangażowany w upowszechnianie kultu Maryi jako pośredniczki wszystkich łask wyraził nadzieję, że ruch w końcu odniesie sukces i Watykan ostatecznie potwierdzi nowy tytuł Maryi, który sama Matka Boża miała objawić w 1948 roku siostrze Teresing L. Castillo z klasztoru karmelitanek w filipińskiej miejscowości Lipa.

Atanacio tłumaczył, że chociaż Kościół od wieków uznaje Maryję za pośredniczkę łask, to jednak w Lipa Matka Boża dobitnie potwierdziła, iż jest pośredniczką wszystkich łask. Bez jej pośrednictwa nie może więc być zbawienia, nawrócenia itp.

Podczas uroczystości w katedrze w Digos bp Afable podkreślił, iż dogmat mógłby być ustanowiony, ale po wykazaniu istnienia „sensus fidelium.”

Filipińscy hierarchowie nawiązali do ruchu zainicjowanego na początku 20. wieku przez belgijskiego prymasa, kard. Joseph Desire Merciera. Prymas napisał petycję do Ojca św., proszącą o rozwinięcie doktryny o Maryi Pośredniczce Wszystkich Łask.  8 września 1918 roku w liście skierowanym do wiernych hierarcha belgijski pisał, że wszczyna krucjatę modlitewną, która ma doprowadzić do ogłoszenia dogmatu o Maryi Pośredniczce Wszystkich Łask.

Zabiegi biskupa przyczyniły się m.in. do ustanowienia przez papieża Benedykta XV święta Maryi Pośredniczki Wszystkich Łask w 1921 r. W tym samym roku kard. Mercier skierował pismo do biskupów na całym świecie z prośbą o wsparcie jego inicjatywy. Wielu hierarchów odpowiedziało pozytywnie na list belgijskiego prymasa. Pod petycją Merciera podpisał się m.in. cały episkopat Chin, a także trzech biskupów z Filipin: ks. Alfredo Verzosa z diecezji Lipa, ks. Juan Bautista Gorordo z diecezji w Cebu i nuncjusz abp Guglielmo Piani. Do tej właśnie inicjatywy nawiązują obecnie hierarchowie filipińscy.

Kościół w swoim nauczaniu wielokrotnie podkreślał, że Maryja jest pośredniczką wszelkich łask. Pius IX, Leon XIII, Pius X, Benedykt XVI także  wskazywali, iż wszelkie łaski wierny lud uzyskuje wyłącznie za wstawiennictwem i pośrednictwem Maryi.

Benedykt XIV w bulli „Gloriosae Dominae” z 27 września 1748 r. napisał: „Ta Panna jest jak niebiańska rzeka, poprzez którą prąd wszystkich łask i darów wpływa do serc biednych i śmiertelnych ludzi”. Leon XIII w „Octobri mense” z 22 września 1891 r. zauważył, że: „Ze zgody Panny na wcielenie, można wyciągnąć logiczny wniosek, że my niczego z całego skarbu łask, które Pan nam dał… nie dostaliśmy oprócz tego, co od Maryi; i że tak, jak nikt nie może dojść do Ojca, jak przez Syna, tak nikt nie może dojść do Chrystusa, jak przez Maryję”.
Za: http://www.pch24.pl

*********

Bądź uwielbiony Boże za nasze „wowitowe” poświęcenie Maryi zgodnie z zaleceniami św. Ludwika Marii Gringion de Montfort, a kto jeszcze tego nie uczynił – zapraszamy do 33-dniowego nabożeństwa a potem do oddania się Jezusowi przez ręce naszej ukochanej Maryi: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/niewolnicy-maryi/

AKT OFIAROWANIA SIĘ JEZUSOWI CHRYSTUSOWI PRZEZ RĘCE MARYI
wg. św. Ludwika Marii Grignon de Montfort 

O, odwieczna, wcielona Mądrości! O, najmilszy i czci najgodniejszy Jezu, prawdziwy Boże i prawdziwy człowiecze, Synu Jednorodzony Ojca Przedwiecznego i Maryi, zawsze Dziewicy! Oddaję Ci najgłębszą cześć w łonie i chwale Ojca Twego w wieczności oraz w dziewiczym łonie Maryi, Twej najgodniejszej Matki, w czasie Twego wcielenia.
Dzięki Ci składam żeś wyniszczył samego siebie, przyjmując postać sługi, by mnie wybawić z okrutnej niewoli szatana. Chwalę Cię i uwielbiam, żeś we wszystkim poddać się raczył Maryi, Twej świętej Matce, aby mnie przez Nią wiernym swym niewolnikiem uczynić. Lecz niestety! W niewdzięczności i niewierności swej nie dochowałem obietnic, które uroczyście złożyłem Tobie przy chrzcie św. Nie wypełniłem zobowiązań swoich; nie jestem godny zwać się dzieckiem lub niewolnikiem Twoim, a ponieważ nie ma we mnie nic, co by nie zasługiwało na Twój gniew, nie śmiem już sam zbliżyć się do Twego Najświętszego i Najdostojniejszego Majestatu. Przeto uciekam się do wstawiennictwa i miłosierdzia Twej Najświętszej Matki, którą mi dałeś jako Pośredniczkę u siebie. Za Jej możnym pośrednictwem spodziewam się wyjednać sobie u Ciebie skruchę i przebaczenie grzechów oraz prawdziwą mądrość i wytrwanie w niej.
Pozdrawiam Cię więc, Dziewico Niepokalana, żywy przybytku Bóstwa, w którym odwieczna, ukryta Mądrość odbierać chce cześć i uwielbienie aniołów i ludzi. Pozdrawiam Cię, Królowo nieba i ziemi, której panowaniu prócz Boga wszystko jest poddane. Pozdrawiam Cię, Ucieczko grzeszników, której miłosierdzie nie zawiodło nikogo; wysłuchaj prośbę mą, pełną gorącego pragnienia Boskiej mądrości, i przyjmij śluby i ofiary, jakie Ci w pokorze składam.
Ja, … grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby chrztu św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia. Bym zaś wierniejszy Mu był niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak i obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i wieczności.
Przyjmij, Panno łaskawa, tę drobną ofiarę z mego niewolnictwa dla uczczenia i naśladowania owej uległości, jaką Mądrość odwieczna macierzyństwu Twemu okazać raczyła; dla uczczenia władzy, jaką oboje posiadacie nade mną, nikłym robakiem i grzesznikiem nędznym; jako podziękowanie za przywileje, którymi Cię Trójca Najświętsza łaskawie obdarzyła. Zapewniam, że odtąd jako prawdziwy Twój niewolnik chcę szukać Twej chwały i Tobie we wszystkim być posłuszny. Matko przedziwna, przedstaw mnie Twemu drogiemu Synowi jako wiecznego niewolnika, aby jako mnie przez Ciebie odkupił, tak też przez Ciebie przyjąć mnie raczył. Matko miłosierdzia, udziel mi łaski prawdziwej mądrości Bożej i przyjmij mnie do grona tych, których kochasz, których pouczasz, prowadzisz, żywisz i bronisz jak dzieci swe i sługi. Dziewico wierna, spraw, abym zawsze i we wszystkim był tak doskonałym uczniem, naśladowcą i niewolnikiem Mądrości wcielonej, Jezusa Chrystusa, Syna Twego, abym za Twym pośrednictwem i za Twoim przykładem doszedł do pełni wieku Jego na ziemi i Jego chwały w niebie. Amen.

***
Modlitwa do Maryi- Św. Ludwika Grignon de Montfort

Modlitwa wiernego niewolnika Maryi

     Bądź pozdrowiona, Maryjo, umiłowana Córko Ojca Przedwiecznego; bądź pozdrowiona, Maryjo, godna podziwu Matko Syna; bądź pozdrowiona, Maryjo, najwierniejsza Oblubienico Ducha Świętego; bądź pozdrowiona, Maryjo, moja najdroższa Matko, moja zachwycająca Pani i można Władczyni; bądź pozdrowiona, moja radości, moja chwało, serce moje i duszo! Z miłosierdzia jesteś cała dla mnie, a ja cały dla Ciebie z racji sprawiedliwości. Ale nie jestem jeszcze na tyle: oddaję się Tobie na nowo cały jako niewolnik na wieki, nie zachowując niczego dla siebie ani dla nikogo. Jeżeli widzisz we mnie jeszcze cokolwiek, co do Ciebie nie należy, błagam Cię, abyś to ode mnie zabrała i stała się niepodzielną Panią mojej władzy; żebyś zniszczyła i wykorzeniła oraz unicestwiła w niej wszystko, co nie podoba się Bogu i abyś posiała, uprawiała i czyniła tam wszystko, co się Tobie spodoba. Niech światło Twojej wiary rozprasza ciemności mego ducha; niech Twoja głęboka pokora zajmie miejsce mojej pychy; niech Twoje niezwykłe skupienie położy kres mej niespokojnej wyobraźni; niechaj Twoje nieustanne widzenie Boga napełni moją pamięć Jego obecnością; niechaj pożar miłości Serca Twojego moje rozszerzy i rozpłomieni jego letniość i chłód; niech Twoje cnoty zajmą miejsce moich grzechów; niechaj zasługi Twoje staną się u Boga moją ozdobą i ucieczką. Na koniec, moja najdroższa i ukochana Matko, spraw, jeśli to możliwe, żebym nie miał już innego ducha – oprócz Twojego – dla poznania Jezusa Chrystusa i Jego Boskich pragnień; żebym nie miał już innej duszy – jak tylko Twoją – by wielbić i wysławiać Pana; żebym nie miał już innego serca – prócz Twojego – bym mógł kochać Boga miłością czystą i żarliwą jak Ty.

     Nie proszę o wizje czy objawienia ani o upodobania lub przyjemności, nawet te duchowe. To Ty widzisz jasno, bez cienia; Ty smakujesz w pełni, bez goryczy; Ty triumfujesz w chwale po prawicy Twojego Syna w Niebie, bez najmniejszego upokorzenia; Ty panujesz niepodzielnie nad aniołami i ludźmi, i złymi duchami, bez sprzeciwu; i, ostatecznie, Ty sama według swej woli rozporządzasz całym bez wyjątku Bożym dobrem. Oto, Najświętsza Maryjo, najlepsza cząstka, którą Ci dał Pan i której nigdy nie zostaniesz pozbawiona – co jest źródłem mej wielkiej radości. Co do mnie, nie pragnę innej cząstki jak tylko tej, która była Twoim udziałem: wierzyć, niczego nie smakując ani nie widząc; cierpieć z radością, bez pociechy stworzeń; umierać nieustannie dla siebie, bez wytchnienia; pracować usilnie dla Ciebie aż do śmierci, bez jakiejkolwiek korzyści, jako najnędzniejszy z twoich niewolników. Jedyną łaską, o którą Cię proszę przez Twoje miłosierdzie, jest to, żebym każdego dnia i w każdej chwili mojego życia mówił po trzykroć: Amen – wszystkiemu, coś uczyniła, kiedy żyłaś na ziemi; Amen – wszystkiemu, co robisz teraz w Niebie; Amen – wszystkiemu, czego dokonujesz w mojej duszy; żebyś tylko Ty we mnie wysławiała Jezusa teraz i na wieki. Amen!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Krucjata modlitewna na rzecz ustanowienia nowego dogmatu o Maryi Pośredniczce Wszystkich Łask.

  1. Małgosia pisze:

    Z całą stanowczością ostrzegam was przed treściami ze strony dzieckonmp, on teraz promuje na choroby nie czystek czy inne zioła, czyste i bezpieczne ale duchowo niebezpieczny ale „biały proszek” który otwiera wyższe stany świadomości i pomaga stać się bóstwem, mieć prorocze sny itd
    Ostrzegam przed preparatem ormus, propagowanym na „katolickim” blogu dznmp
    A wiem, że wiele osób czyta tu i tam, bo widzę treści wzajemnie przeklejane przez czytelników
    – wzmocnienie zdolności intuicyjnych i stymulacja 6 zmysłów człowieka
    – wchodzenie w głębszy stan modlitwy i medytacji
    – otwieranie zmysłów na prorocze sny
    – wejście w wyższe pola świadomości
    – poszerzenie uczuć i możliwości ich wyrażania
    Dr. Richard Geber w „Vibrational Medicine” pisze:

    „Etherium gold jest bardzo dobre w podnoszeniu świadomości indywidualnej, samorealizacji i na drodze w spirytualnej transformacji.”

    Biały proszek złota pomaga oczyścić myśli i emocje, przywrócić człowieka do oryginalnego źródła elektromagnetycznego. Czyści mentalne zaburzenia i otwiera czyste intencje. Balansuje różnice w myśleniu człowieka.

    Edgar Cayce – amerykański śpiący prorok, również mówił o złotej wibrującej energii, która leczy układ nerwowy.

    Podczas 25 letnich badań nad tym minerałem naukowcy raportują:

    „Ten materiał jest Boską Energią. Balansuje podwójne polarity w człowieku i doprowadza je do połączenia – do jedności. Łączy dwa kanały znane jako: biała spirala – pigala nadi – słoneczna i ciemna spirala – ida nadi – księżycowa. Połączenie tych dwóch różnych energii otwiera w człowieku energię Kundalini”.

    Błagam Was, nie dajcie się nabrać diabłu i nie właźcie w kundalini, reiki i inne szatańskie energie,
    nie kupujcie wszystkiego, co wam diabeł chce sprzedać pod płaszczykiem, zdrowia szczęścia i pomyślności.

    I zanim nakrzyczycie na mnie, że włażę w tamte treści, to pomyślcie, że wiele osób się zastanowi i nie odda się diabłu w zamian za zdrowie i prorocze sny

    • Małgosia pisze:

      I jeszcze jedna przestroga co to ten biały proszek (to czytelnicy napisali w komentarzach) ale tamten admin, …. nie zdjął wpisu o tym proszku tylko dalej go promuje 😦

      Ormus – biały proszek złota, wspomaga leczenie i nie tylko.

      Ormus z łatwością przechodzi przez błony komórkowe ludzi i zwierząt dzięki temu niweluje patogeny (mikroby).
      Przy zażywaniu dawki 1- 2 mg wspomaga i zwiększa:
      – system odpornościowy,
      – leczniczy,
      – układ immunologiczny,
      – percepcję myślową,
      – przewodnictwo międzykomórkowe,
      – szybkość przepływu informacji (10 tyś. razy)

      Przy większych dawkach powoduje cechy boskie:
      (ale to może być niebezpieczne i śmiertelne)
      – chodzenie po wodzie
      – przechodzenie przez ściany
      – czytanie myśli na odległość
      – teleportacja
      – i wiele innych
      To jest inna epoka, inny wymiar.
      Jeżeli nałożymy Ormus na dłoń, to po kilkunastu sekundach już go nie ma,
      wchłonął się w ciało.

    • karo pisze:

      Z opisu tego „specyfiku” wygląda mi na to, że to narkotyk o działaniu psychotropowym,prawdopodobnie stymuluje jakieś ośrodki w mózgu odpowiedzialne za poczucie równowagi, logiczne myślenie itp. w rezultacie zaburza pracę mózgu, a jeśli dodatkowo przeklęty (a tak jest zapewne) no to wiadomo co z człowiekiem zrobi. Takie jest moje zdanie.

      • Ania pisze:

        To chodzenie po wodzie i teleportacja po prostu mnie zmroziły.
        Dzięki za ostrzeżenie, bo na innych stronach opisuje się tylko lecznicze działanie a tu takie „a kuku”

        • wobroniewiary pisze:

          Ostrzegajcie, macie rację, ja znalazłam tyle i mi wystarczy.
          To bałwochwalstwo i diabelstwo:

          „… jest to wspaniały minerał bardzo pomocny w leczeniu uszkodzonego DNA człowieka. Jest doskonałym transmiterem wysokiej świetlistej energii w układzie nerwowym…
          W roku 1995 znaleziono również ten biały minerał blisko najbardziej energetycznego miejsca na Ziemi w okolicy Mount Shasta w północnej Kalifornii – w miejscu pierwszej czakry Ziemi.”

          „W dalszych badaniach zauważono, że biały proszek złota posiada właściwości podnoszące wibracje człowieka, wnosi w jego ciało harmonię i łączy z wibracjami Universum.

          – Biały proszek złota (Etherium Gold) balansuje obie półkule mózgowe, otwiera w człowieku inteligencję i przytomność umysłu.
          – podnosi fazę Alfa w mózgu – usuwa stresy, leczy dysleksję, autyzm i zaburzenia w koncentracji (Attention Deficit Disorders – ADD lub ADHD).
          – Twierdzą, że co człowiek osiąga poprzez 3-miesiące medytacji, za pomocą Etherium Gold osiąga za 3 sekundy”.

          Podczas 25 letnich badań nad tym minerałem naukowcy raportują:

          Ten materiał jest Boską Energią. Balansuje podwójne polarity w człowieku i doprowadza je do połączenia – do jedności. Łączy dwa kanały znane jako: biała spirala – pigala nadi – słoneczna i ciemna spirala – ida nadi – księżycowa. Połączenie tych dwóch różnych energii otwiera w człowieku energię Kundalini„.

          Supplement – Etherium Gold można dziś kupić jako proszek i kapsułki.
          Kiedy mieszamy proszek z wodą mieszamy go zgodnie z ruchem wskazówek zegara” – jakby to miało znaczenie….., co za idiotyzmy!!!


          Chyba wystarczy na ten temat – nie kupować, innych ostrzegać przed tym diabelstwem i koniec!!!

        • Maggie pisze:

          Aż prosi się by powiedzieć, że
          ten biały proszek oczyszcza … owszem … oczyszcza: ale tylko kieszenie,
          i odbiera Zabawienie.

  2. Bogumiła pisze:

    W tym poście nie może zabraknąć Królowej Kielc – Matki Bożej Łaskawej Kieleckiej, która ma tak piękne i tak łagodne oblicze i zawsze patrzy z taką troską na klęczące przed Nią dziecko:

    Bazylika Katedralna w Kielcach, Jej dom:

    Matka Łaskawa wysłuchuje wszystkich próśb dzieci swoich z wielką łaskawością. Doświadczam tego nieustannie w życiu.

  3. Bogumiła pisze:

    I jeszcze to:

  4. Kamuc73 pisze:

    kochani,czy ktos moglby mi przyslac sol egzorcyzmowana?mieszkam w niemczech,a na nast.rekolekcjach bede dopiero gdzies w Pl wiosna…Jak Bog da!Pieniazki za przesylke przesle.

  5. Hania pisze:

    Nie bardzo wiem, co o tym myśleć, więc napiszę, może Pani Ewa, lub inni czytelnicy mi odpowiedzą.
    Matka Boża w Amsterdamie ( objawienia uznane przez Kościół) wyraźnie mówiła o ustanowieniu ostatniego potrójnego dogmatu o Maryi Współodkupicielce, Pośredniczce i Orędowniczce. Matka Boża obiecała, że po ogłoszeniu tego dogmatu nastąpi pokój na świecie. Również Matka Boża w polecanej na tej stronie książce „Mistyczne Miasto Boże” Marii z Agredy przedstawia nam się jako Współodkupicielka. Dlatego gdy przeczytałam tytuł wpisu poczułam, (nie wiem jak to dobrze ubrać w słowa) że czegoś brakuje.

  6. Radek pisze:

    Ja generalnie jestem przeciwny wszelkiej maści proszkom. Reklamy robią nam sieczkę z mózgów

  7. Ania pisze:

    Był tu komentarz Anastazji z W obronie tradycji, ale zniknął, a miał być przestrogą. Co się stało?

  8. Piotr pisze:

    „Modernizm i masonizm w akcji wraz z bankiem światowym !
    Ten redaktor Pis-owskiego potralu, chyba jest zupełnym analfaberą teologicznym skoro to bluznierstwo określił mianem ” niezwykłego widowiska”

    • mariaP pisze:

      Zatrwazajace widowisko !

      ***
      Gdy wchodzimy na plac św. Piotra, kolega (dodam, że z wykształcenia i zamiłowania historyk) zaskakuje nas pytaniem:
      „Czy macie świadomość, że chodzicie po miejscu okrutnej zbrodni?”.
      Patrzymy jak sparaliżowani pod nogi.
      On w tym czasie cytuje z głowy Tacyta:
      „A śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt ginęli rozszarpywani przez psy albo przybici do krzyżów,
      albo przeznaczeni na pastwę płomieni;
      gdy zabrakło dnia, palili się, służąc za nocne pochodnie.
      Na to widowisko ofiarował Neron swój park i wydał igrzyska w cyrku, gdzie w przebraniu woźnicy z tłumem się mieszał lub na wozie stawał”.
      Efekt osiągnięty.
      Cofamy się o 2000 lat, kiedy ginęli tu chrześcijanie.
      http://czasserca.pl/chrzescijanska-pamiec/

      ***

      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_01.html
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_05.html
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_06.html
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_07.html
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_08.html
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_09.html
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_10.html
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_11.html
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_12.html

      W całym amfiteatrze ozwał się pomruk:

      Chrześcijanie! Chrześcijanie!…
Zgrzytnęły żelazne kraty w ciemnych otworach, rozległy się zwykłe krzyki mastygolbrów: „Na piasek!” , i w jednej chwili arena zaludniła się gromadami jakby sylwanów pookrywanych skórami.
      Wszyscy biegli prędko, nieco gorączkowo i wypadłszy na środek koliska klękali jedni przy drugich z wzniesionymi w górę rękoma.
      Lud sądził, że to jest prośba o litość, i rozwścieczony takim tchórzostwem począł tupać, gwizdać, rzucać próżnymi naczyniami od wina, poogryzanymi kośćmi i ryczeć: „Zwierząt! Zwierząt!…”
      Lecz nagle stało się coś nieoczekiwanego.
      Oto ze środka kosmatej gromady podniosły się śpiewające głosy i w tejże chwili zabrzmiała pieśń, którą po raz pierwszy usłyszano w rzymskim cyrku:
      Christus regnat!..”
      Wówczas zdumienie ogarnęło lud.
      Skazańcy śpiewali z oczyma wzniesionymi ku velarium, widziano twarze pobladłe, lecz jakby natchnione.
      Wszyscy zrozumieli, że ludzie ci nie proszą o litość i że zdają się nie widzieć ni cyrku, ni ludu, ni senatu, ni cezara.
      „Christus regnat!” rozbrzmiewało coraz donośniej, a w ławach hen, aż do góry, między rzędami widzów niejeden zadawał sobie pytanie:
      co to się dzieje i co to jest za Christus, który króluje w ustach tych ludzi mających umrzeć?
      Ale tymczasem otwarto nową kratę i na arenę wypadły z dzikim pędem i szczekaniem całe stada psów: płowych olbrzymich molosów z Peloponezu, pręgowatych psów z Pirenejów i podobnych do wilków kun- dli z Hibernii, wygłodzonych umyślnie, o zapadłych bokach i krwawych oczach.
      Wycie i skomlenie napełniło cały amfiteatr.
      Chrześcijanie, skończywszy pieśń, klęczeli nieruchomi, jakby skamieniali, powtarzając tylko jednym jękliwym chórem: „Pro Christo! Pro Christo!”
      Psy, wyczuwszy ludzi pod skórami zwierząt i zdziwione ich nieruchomością, nie śmiały się na nich od razu rzucić. Jedne wspinały się na ściany lóż, jakby chciały dostać się do widzów, drugie biegały wokoło, szczekając zażarcie, jakby goniły jakiegoś niewidzialnego zwierza.
      Lud rozgniewał się. Zawrzały tysiące głosów: niektórzy z widzów udawali ryk zwierząt, inni szczekali jak psy, inni szczuli we wszystkich językach.
      Amfiteatr zatrząsł się od wrzasków.
      Rozdrażnione psy poczęły to dopadać do klęczących, to cofać się jeszcze, kłapiąc zębami, aż wreszcie jeden z molosów wpił kły w bark klęczącej na przodzie kobiety i pociągnął ją pod siebie.
      Wówczas dziesiątki ich rzuciły się w środek, jakby przez wyłom.
      Tłum przestał ryczeć, by przypatrywać się z większą uwagą.
      Wśród wycia i charkotu słychać jeszcze było żałosne głosy męskie i kobiece: „Pro Christo! Pro Christo!”, lecz na arenie potworzyły się drgające kłęby z ciał psów i ludzi.
      Krew płynęła teraz strumieniem z porozdzieranych ciał.
      Psy wydzierały sobie wzajem krwawe ludzkie członki.
      Zapach krwi i poszarpanych wnętrzności zgłuszył arabskie wonie i napełnił cały cyrk. W końcu już tylko gdzieniegdzie widać było pojedyncze klęczące postacie, które wnet pokrywały ruchome wyjące kupy.

      (…)
W tej samej chwili poczęto wypychać nowe, obszyte w skóry ofiary na arenę.
Te klękały natychmiast, jak ich poprzednicy, lecz zmordowane psy nie chciały ich szarpać. Ledwie kilka ich rzuciło się na najbliżej klęczących, inne zaś pokładłszy się i podniósłszy w górę okrwawione paszcze, poczęły robić bokami i ziajać ciężko.
      Wówczas zaniepokojony w duszach, ale spity krwią i rozszalały lud począł krzyczeć przeraźliwymi glosami:
      — Lwów! Lwów! Wypuścić lwy!…
      Lwy miały być zachowane na dzień następny, lecz w amfiteatrach lud narzucał swoją wolę wszystkim, a nawet i cezarowi. Jeden tylko Kaligula, zuchwały i zmienny w swych zachceniach, ośmielał się sprzeciwiać, a nawet bywało, że przykazywał okładać tłumy kijami, lecz i on najczęściej ulegał. Nero, któremu oklaski droższe były nad wszystko w świecie, nie opierał się nigdy, tym bardziej więc nie oparł się teraz, gdy chodziło o ukojenie rozdrażnionych po pożarze tłumów i o chrześcijan, na których chciał zwalić winę klęski.
      Dał więc znak, by otworzono cuniculum, co ujrzawszy lud uspokoił się natychmiast. Usłyszano skrzypienie krat, za którymi były lwy. Psy na ich widok zbiły się w jedną kupę po przeciwległej stronie koła, skowycząc z cicha, one zaś poczęły jeden po drugim wytaczać się na arenę, ogromne, płowe, o wielkich kudłatych głowach. Sam cezar zwrócił ku nim swą znudzoną twarz i przyłożył szmaragd do oka, aby przyglądać się lepiej. Augustianie przywitali je oklaskiem;
      tłum liczył je na palcach, śledząc zarazem chciwie, jakie wrażenie czyni ich widok na klęczących w środku chrześcijan, którzy znów jęli powtarzać niezrozumiałe dla wielu, a drażniące wszystkich słowa: „Pro Christo! Pro Christo!…”
      Lecz lwy, jakkolwiek wygłodniałe, nie śpieszyły się do ofiar. Czerwonawy blask na arenie raził je, więc mrużyły oczy, jakby olśnione; niektóre wyciągały leniwie swe złotawe cielska, niektóre, rozwierając paszcze, ziewały, rzekłbyś, chcąc pokazać widzom kły straszliwe.
      Lecz następnie zapach krwi i podanych ciał, których mnóstwo leżało na arenie, począł na nie działać. Wkrótce ruchy ich stały się niespokojne, grzywy jeżyły się, nozdrza wciągały chrapliwie powietrze. Jeden przypadł do trupa kobiety z poszarpaną twarzą i ległszy przednimi łapami na ciele, jął zlizywać kolczastym językiem skrzepłe sople, drugi zbliżył się do chrześcijanina, trzymającego na ręku dziecko obszyte w skórę jelonka.
      Dziecko trzęsło się od krzyku i płaczu, obejmując konwulsyjnie szyję ojca, ów zaś, pragnąc mu przedłużyć choć na chwilę życie, starał się oderwać je od szyi, by podać dalej klęczącym. Lecz krzyk i ruch podrażnił lwa. Nagle wydał krótki, urwany ryk, zgniótł dziecko jednym uderzeniem łapy i chwyciwszy w paszczę czaszkę ojca zgruchotał ją w mgnieniu oka.
      Na ten widok wszystkie inne wpadły na gromadę chrześcijan.
      Kilka kobiet nie mogło wstrzymać okrzyków przerażenia, lecz lud zgłuszył je oklaskami, które wnet jednak uciszyły się, albowiem chęć patrzenia przemogła.
      Widziano wówczas rzeczy straszne: głowy znikające całkowicie w czeluściach paszcz, piersi otwierane na rozcież jednym uderzeniem kłów, wyrwane serca i płuca; słyszano trzask kości w zębach. Niektóre lwy, chwyciwszy ofiary za boki lub krzyże, latały w szalonych skokach po arenie, jakby szukając zakrytego miejsca, gdzie by mogły je pożreć, inne w walce wzajemnej wspinały się na siebie, obejmu- jąc się łapami jak zapaśnicy i napełniając amfiteatr grzmotem.
      Ludzie wstawali z miejsc. Inni opuszczając siedzenia schodzili przedziałami niżej, by widzieć lepiej, i tłoczyli się w nich na śmierć. Zdawało się, że uniesione tłumy rzucą się w końcu na samą arenę i poczną rozdzierać razem z lwami. Chwilami słychać było nieludzki wrzask, chwilami oklaski, chwilami ryk, pomruk, kłapanie kłów, wycie molosów, chwilami jęki tylko.
      Cezar, trzymając szmaragd przy oku, patrzył teraz uważnie.
      Twarz Petroniusza przybrała wyraz niesmaku i pogardy.
      Chilona poprzednio już wyniesiono z cyrku.
      A z cuniculów wypychano coraz nowe ofiary.
      ***

      Z najwyższego rzędu w amfiteatrze spoglądał na nie Piotr Apostoł.
      Nikt na niego nie patrzył, wszystkie bowiem głowy zwrócone były ku arenie, więc wstał i jako niegdyś w Korneliuszowej winnicy błogosławił na śmierć i na Wieczność tym, których miano pochwycić, tak teraz żegnał krzyżem ginących pod kłami zwierząt i ich krew, i ich mękę, i martwe ciała, zmienione w niekształtne bryły, i dusze ulatujące z krwawego piasku. Niektórzy podnosili ku niemu oczy, a wówczas rozjaśniały się im twarze i uśmiechali się widząc nad sobą, hen, w górze, znak krzyża.

      Jemu zaś rozdzierało się serce i mówił:
      „O Panie!
      Bądź wola Twoja, bo na chwałę Twoją, na świadectwo prawdy giną te owce moje!
      Tyś mi je paść rozkazał, więc zdaję Ci je, a Ty porachuj je, Panie, weź je, zagój ich rany, ukój ich boleść i daj im więcej jeszcze szczęścia, niźli tu męki doznali.”
      / Quo vadis , Henryk Sienkiewicz
      ***
      Zatrwazajace widowisko !
      – Zyczmy sobie wiernosci !

    • mariaP pisze:

      Przyszla na mysl obrazy Jana Styki …
      Zatrwazajace widowisko !

      ***
      Gdy wchodzimy na plac św. Piotra, kolega (dodam, że z wykształcenia i zamiłowania historyk) zaskakuje nas pytaniem: „Czy macie świadomość, że chodzicie po miejscu okrutnej zbrodni?”.
      Patrzymy jak sparaliżowani pod nogi.
      On w tym czasie cytuje z głowy Tacyta:
      „A śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt ginęli rozszarpywani przez psy albo przybici do krzyżów,
      albo przeznaczeni na pastwę płomieni;
      gdy zabrakło dnia, palili się, służąc za nocne pochodnie.
      Na to widowisko ofiarował Neron swój park i wydał igrzyska w cyrku, gdzie w przebraniu woźnicy z tłumem się mieszał lub na wozie stawał”.
      Efekt osiągnięty.
      Cofamy się o 2000 lat, kiedy ginęli tu chrześcijanie.
      http://czasserca.pl/chrzescijanska-pamiec/

      ***
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_01.html
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_05.html

      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_07.html
      http://www.stykafamilyart.com/jan_religious_11.html

  9. ~Anna~ pisze:

    Mam pytanie ,odnośnie tych cudownych specyfików i naukowców,albo pseudonaukowców.Interesuje mnie zdrowe odżywianie ,mam książki zielarki p.Korżawskiej o której dowiedziałam się z kanału Trwam,sięgam po ziółka ,olej lniany ,ostatnio z rekolekcji z o.Witko dowiedziałam się o drzewku moringa,która też ma podobno wiele cudownych właściwości ..Jakiś czas temu przez przypadek weszłam na nagranie na youtube/poszukując czegoś skutecznego na wzdęcia,naturalnego,gdyż nie jestem zwolenniczką tabletek/i wysłuchałam nagrania jakiegoś rosyjskiego prof.NIeumywakina .Od tamtej pory mam zamęt w głowie ,bo jak wysłuchałam jego porad dotyczących troski o zdrowie ,o tym jak sami powinniśmy wziąć zdrowie we własne ręce bo firmy farmaceutyczne tylko patrzą jak na człowieku zarobić i znaleźć tysiące chorób i lekarstw .Jego porady dotyczyły ogólnie mówiąc właściwego żywienia,picia spożywania dużej ilości owoców,warzyw,picia wody dbania o sprawność fizyczną,używania sody do odkwaszania organizmu oraz rozpuszczonej w proporcjach w wodzie wody utlenionej.Jak mówił ten starszy obecnie pan ,był to sposób na zapobieganie chorób ,gdyż on jest emerytowanym doktorem medycyny i uczestniczył w przygotowywaniu kosmonautów w byłym ZSRR ,aby na czas pobytu mogli być zdrowi i zapobiegali ewentualnym chorobom.Powiem,że wydało mi się to wiarygodne i przekonujące jednak szukając więcej porad na różne dolegliwości ,posłuchałam odcinka w którym oprócz Boga mówi on o energii kosmicznej i wówczas pomyślałam,że on ma inny obraz Boga,Odrzuciłam tą osobę i jej porady ,ale mam pytanie czy to takie działanie szatańskie ,żeby zwieść człowieka, ,czy jest to może jakiś skrzywiony ścisły umysł .Czy można odrzucić czyjeś przekonania ,a korzystać z porad dbania o zdrowie,kondycję fizyczną czy należy się zdecydowanie wyrzec i nie interesować się więcej taką osobą,proszę o rozeznanie .Jestem waszą stałą czytelniczką i komu mogę polecam tego bloga.Bóg zapłać.

    • Marakuja pisze:

      Anno odniosę się do tego co piszesz, ponieważ sama miałam też podobny problem. Dotyczyło tak zwanej medycyny św. Hildegardy. Kupiłam 2 książki wydane przez katolickie wydawnictwo Esprit. Jednak nie wszystko mi się tam spodobało, a gdy doszłam do tematyki leczniczego działania kamieni szlachetnych, to miałam zamiar wyrzucić te książki. Jednak zawiozłam je do oceny do ks. egzorcysty. Przejrzał je i dał mi taką wskazówkę- czym się kierować w podobnych sprawach. Do właściwych i słusznych wiadomości na temat leczniczych właściwości ziół i starych dobrych ludowych metod prozdrowotnych czasem ktoś dodaje elementy ezoteryczno- pogańskie, stwarzając własne „metody” już podpadające pod new age lub okultyzm. Trzeba to po prostu oddzielić i bardzo uważnie wybierać. Co do takiego radykalizmu, o jakim piszesz- że ten profesor namawia aby nie leczyć się u lekarzy lecz samemu- to nie ufałabym takim teoriom nigdy. Zbytni radykalizm, a skoro ktoś tak mówi, to po to, aby namawiać na swoje metody. Potrzebny jest zdrowy rozsądek. Możliwe jest też i to, że chociaż całość przekazywanej przez kogoś wiedzy jest właściwa, to jest mały kruczek- jak w tym przypadku z tą ‚energią kosmiczną”. Ktoś może tego nie zauważyć, i choć niby tylko jest mowa o ziołach i o właściwym odżywianiu- to jednak przyjmując takie zalecenia powoli zacznie myśleć „ezoterycznie”- a taka jest t przypadku tego Nieumywakina baza jego teorii. A co do wody utlenionej- to jest to niestety bez sensu. Obecnie do niej dodawane są stabilizatory które są szkodliwe i nie wolno ich stosować doustnie. On mówi o wodzie utlenionej bez stalilizatorów, a takiej już nie ma od kilkudziesięciu lat. Pani Korżawska, dr Ewa Dąbrowska, dr Budwig, św Hildegarda, i pewnie jeszcze parę nazwisk to jak najbardziej pewne autorytety co do zdrowego dbania o siebie. Anna co do tego problemu, od którego zaczęłaś swój wpis- to poszukaj mleka od krowy ( nie ze sklepu) i rób sama kwaśne mleko- pijąc dziennie szklankę prawdziwego zsiadłego mleka powoduje się, że w jelitach zamieszkają właściwe bakterie jelitowe. We wszystkich produktach spożywczych są obecnie konserwanty- czyli substancje zabijające bakterie, również zabijają te bakterie które powinny być w naszych jelitach. Dlatego lawinowo wszyscy ludzie zaczynają mieć problemy trawienne. Niestety produkty typu jogurty itp sprawy nie załatwiają, tylko prawdziwe kwaśne mleko- czyli wydoić krowę, zostawić aż się samo zsiądzie 🙂 i wypić. Tak samo działa sok z kiszonej kapusty zrobionej własnoręcznie- bo w tej ze sklepu jest ocet i nie wiadomo co jeszcze- tez konserwanty.

      • Radek pisze:

        Marakuja zgadzam się z Tobą w 100%. Tak samo jest z homeopatią. Jak specyfik może działać skoro posiada 1/100 bądź jeszcze mniej substancji czynnej. Apeluję do zdrowego rozsądku. Reklamy wypłukują niestety nasze mózgi. Polecam również stosowanie naturalnych – przez to zdrowych produktów i nie będzie problemów 🙂

    • Monika pisze:

      Do Anny: piszesz, że poszukiwałaś czegoś skutecznego na wzdęcia.
      Wiadomo, że leki zawsze mają jakieś niekorzystne działania uboczne.
      Na wzdęcia przepisywany jest przez lekarzy Espumisan ale z powodzeniem zastąpić go może zwykły kminek, którego działanie chyba wszyscy dobrze znamy, jednak nie zawsze pamiętamy o tym jego dobroczynnym działaniu.
      Ja osobiście stosuję go jako przyprawę do ciężkich potraw ale w formie zmielonej – nawet świeżo zmielony nie jest tak wyczuwalny ten jego ostry, charakterystyczny smak, co niektórym osobom może nie pasować i nie smakować, i dlatego go nie stosują, i unikają właśnie przez ten smak. Przy nasileniu dolegliwości żołądkowo – jelitowych, wszelkich niestrawnościach ze świetnym rezultatem wystarczy zażyć zmielony w ilości około pół łyżeczki i popić wodą.
      Zmielić można co jakiś czas w młynku do kawy i zabezpieczyć w szczelnym słoiczku, by nie tracić lotnych olejków eterycznych – w sklepie trudno taki mielony kupić i ten sklepowy zmielony może być zleżały.

      Dla przypomnienia zamieszczę kilka informacji o kminku.
      W kminku zwyczajnym znajdziemy m.in. sole mineralne, kumaryny (rozrzedzające krew), flawonoidy (działające rozkurczowo, moczopędnie, przeciwzapalnie i zmniejszające ryzyko wystąpienia raka), garbniki (mające właściwości przeciwzapalne, przeciwbiegunkowe i bakteriobójcze), kwas kawowy (o działaniu przeciwmiażdżycowym, przeciwzapalnym i przeciwbakteryjnym), białka oraz olej. Ze względu na właściwości tych składników kminek powinno się dodawać do dań, które znacznie mogą obciążyć nasz żołądek, czyli do posiłków tłustych, ciężkostrawnych oraz smażonych. Dodaje się go więc do czerwonych mięs, kiszonej kapusty, surówek, ćwikły, pieczywa, zup, owoców morza czy słodkich wypieków.
      Nasiona kminku są polecane szczególnie kobietom, ponieważ łagodzą skurcze menstruacyjne oraz pobudzają laktację u karmiących piersią matek.

      Widzimy więc jak wiele dobroczynnych działań ma taki niepozorny kminek zwyczajny.
      Dla nieprzekonanych i nielubiących jego silnego smaku polecam spróbować po zmieleniu, tym bardziej, że substancje w nim zawarte są wtedy bardziej dostępne i wchłanialne, niż gdybyśmy nasiona rozgryzali w całości.

      • Bogusia pisze:

        Prawda z tym kminkiem! Polecam wszystkie przyprawy z Daru Natury. Są tanie i naturalne, bez dodatku glutaminianu. U mnie można je kupić w zielarskich sklepach i ze zdrową żywnością.
        Moja rodzina jest alergiczna. Przekonałam się o tym dotkliwie jak w Nowy Rok 2015 syn trafił do szpitala na oddział jelitowy. W szpitalu porobili badania i niby wszystko ok a ból jelit był taki duży, że syn się zwijał z bólu. Wszelkie badania, w tym na celiakie wyszły w porządku. Dopiero po nocnej modlitwie do Matki Bożej dostaliśmy światło, żeby iść na badania alergii pokarmowej i wyszło dużo rzeczy. Przede wszystkim pszenica i cukier i inne przetworzone rzeczy. Od roku piekę sama chleby na zakwasie i oprócz braku bólu jelit dostaliśmy coś w prezencie – brak wzdęć i regularne wypróżnianie. Dostarczyliśmy organizmom przyjaznych bakterii i organizm sam doszedł do zdrowia. Od tamtej pory wszystko prawie robię sama w domu i wcale nie zajmuje to więcej czasu niż „tradycyjne” przygotowywanie jedzenia i nie jest drożej. Powiedziałabym, że w dłuższym czasie nawet taniej. Inaczej nauczyłam się robić zakupy, czytać etykiety. Sama robię przyprawy, mieszając różne składniki.
        Bóg wpisał zdrowie w nasze organizmy, ale nadmiar chemii spowodował, że ta równowaga została zachwiana. Zniszczyliśmy planetę, którą dał nam Stwórca w posiadanie. Myślę, że świadome rezygnowanie z niszczenia chemią ziemi jest obowiązkiem chrześcijanina.
        A tym roku tak Bóg błogosławił pogodą, że jeszcze w tym tygodniu sałatę z warzywnika przynosiłam do kanapek.
        Syn przestał przyjmować leki na jelita. Uczy się i ma świetne wyniki badań. Jest w okresie dojrzewania, rośnie i jest w świetnej kondycji wbrew temu co lekarze mówili, że przy tak dużej alergii pokarmowej braknie środków budulcowych do wzrostu i prawidłowego rozwoju!
        Na rekolekcjach z ojcem Jamesem Manjackalem było wiele uzdrowień z nieprawidłowości pokarmowych i alergii. Bardzo wiele osób się z tym zmaga. Śmiem twierdzić, że co druga osoba. I ważna rzecz mi się przypomniała – od rekolekcji wielką uwagę przywiązujemy do błogosławieństwa pokarmów przed zjedzeniem, przeżegnania się znakiem Krzyża Świętego. W ogóle staramy się błogosławić nawzajem i rzeczy, które kupujemy do domu. Widzę wielkie działanie Boże po takiej praktyce. Każdemu polecam, kto wierzy, że Jezus jest Panem nie tylko duszy, ale i ciała! Bóg stworzył nas abyśmy byli zdrowi i piękni, na swój obraz. Szatan niszczy wszystko, nasze zdrowie też.
        Jezus jest Panem i żyjmy w zaufaniu! Pytajmy Go o wszystko wprost, odpowiedź zawsze przychodzi.
        Pozdrawiam wszystkich mających problemy pokarmowe! 🙂

  10. Bogusia pisze:

    Prawda z tym kminkiem! Polecam wszystkie przyprawy z Daru Natury. Są tanie i naturalne, bez dodatku glutaminianu. U mnie można je kupić w zielarskich sklepach i ze zdrową żywnością.
    Moja rodzina jest alergiczna. Przekonałam się o tym dotkliwie jak w Nowy Rok 2015 syn trafił do szpitala na oddział jelitowy. W szpitalu porobili badania i niby wszystko ok a ból jelit był taki duży, że syn się zwijał z bólu. Wszelkie badania, w tym na celiakie wyszły w porządku. Dopiero po nocnej modlitwie do Matki Bożej dostaliśmy światło, żeby iść na badania alergii pokarmowej i wyszło dużo rzeczy. Przede wszystkim pszenica i cukier i inne przetworzone rzeczy. Od roku piekę sama chleby na zakwasie i oprócz braku bólu jelit dostaliśmy coś w prezencie – brak wzdęć i regularne wypróżnianie. Dostarczyliśmy organizmom przyjaznych bakterii i organizm sam doszedł do zdrowia. Od tamtej pory wszystko prawie robię sama w domu i wcale nie zajmuje to więcej czasu niż „tradycyjne” przygotowywanie jedzenia i nie jest drożej. Powiedziałabym, że w dłuższym czasie nawet taniej. Inaczej nauczyłam się robić zakupy, czytać etykiety. Sama robię przyprawy, mieszając różne składniki.
    Bóg wpisał zdrowie w nasze organizmy, ale nadmiar chemii spowodował, że ta równowaga została zachwiana. Zniszczyliśmy planetę, którą dał nam Stwórca w posiadanie. Myślę, że świadome rezygnowanie z niszczenia chemią ziemi jest obowiązkiem chrześcijanina.
    Błogosławmy nasze pokarmy! Jezus jest Panem duszy i ciała!

  11. ~Anna~ pisze:

    Bardzo dziękuję za cenne porady.

  12. Pingback: Obraz Mojego Serca2

  13. Pingback: Serce Jezusa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s