Dziś przypada wspomnienie Matki Bożej Loretańskiej

Najświętsza Maryja Panna Loretańska

Figura Matki Bożej Loretańskiej z Dzieciątkiem

Kult Matki Bożej Loretańskiej wywodzi się z sanktuarium domu Najświętszej Maryi Panny w Loreto. Jak podaje tradycja, jest to dom z Nazaretu, w którym Archanioł Gabriel pozdrowił przyszłą Matkę Boga i gdzie Słowo stało się Ciałem. Sanktuarium w Loreto koło Ankony (we Włoszech) jest pierwszym maryjnym sanktuarium o charakterze międzynarodowym i stało się miejscem modlitw wiernych. Wewnątrz Domku nad ołtarzem umieszczono figurę Matki Bożej Loretańskiej, przedstawiająca Maryję z Dzieciątkiem na lewej ręce. Rzeźba posiada dwie charakterystyczne cechy: jedna dalmatyka okrywa dwie postacie, a twarze Matki Bożej i Dzieciątka mają ciemne oblicza. Pośród kaplic znajdujących się w bazylice warto wspomnieć Kaplicę Polską, ozdobioną freskami w latach 1920-1946, przedstawiającymi dwa wydarzenia z historii Polski: zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem oraz cud nad Wisłą.

2000 lat temu w ciepłym klimacie Palestyny ludzie znajdowali schronienie w grotach wykuwanych w skałach. Czasem dobudowywano dodatkowe pomieszczenia. I tak pewnie postąpili Joachim i Anna, bo ich dom znajdował się obok groty, zbyt małej dla powiększającej się rodziny. Już pierwsi chrześcijanie otaczali to skromne domostwo opieką i szacunkiem. Między innymi cesarzowa Helena w IV w. zwiedziła je, pielgrzymując po Ziemi Świętej, i poleciła wznieść nad nim świątynię. Obudowany w ten sposób Święty Domek przetrwał do XIII w., chociaż chroniący go kościół był parokrotnie burzony i odbudowywany.
Gdy muzułmanie zburzyli bazylikę chroniącą Święty Domek, sam Domek przetrwał, o czym świadczą wspomnienia pielgrzymów odwiedzających w tym czasie Nazaret. Jednak po 1291 r. brakuje już świadectw mówiących o murach tego Domku. Kilka lat później domek Maryi „pojawił się” we włoskim Loreto. Dało to pole do powstania legendy o cudownym przeniesieniu Świętego Domku przez anioły.
Okazało się, że legenda ta wcale nie jest taka daleka od prawdy. W archiwach watykańskich znaleziono dokumenty świadczące o tym, że budynek z Nazaretu został przetransportowany drogą morską przez włoską rodzinę noszącą nazwisko Angeli, co po włosku znaczy aniołowie. Cała operacja przeprowadzona była w sekrecie ze względu na niespokojne czasy i strach o to, by cenny ładunek nie wpadł w niepowołane ręce. Była to na tyle skomplikowana akcja, że bez udziału Opatrzności i wojska anielskiego wydaje się, że była nie do przeprowadzenia. Nie od razu przewieziony budynek znalazł się w Loreto. Trafił najpierw do dzisiejszej Chorwacji, a dopiero po trzech latach pieczołowicie złożono go w całość w lesie laurowym, stąd późniejsza nazwa Loreto. Nie ulega też wątpliwości, że to ten sam Domek. W XIX w. prowadzono szczegółowe badania naukowe, które w pełni potwierdziły autentyczność tego bezcennego zabytku.

Z Loreto związana jest też Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, która rozbrzmiewa również w polskich kościołach i kapliczkach każdego roku, zwłaszcza podczas nabożeństw majowych. Mimo że w historii powstało wiele litanii maryjnych, to powszechnie i na stałe przyjęła się właśnie ta, którą odmawiano w Loreto. Została ona oficjalnie zatwierdzona przez papieża Sykstusa V w 1587 r.

Całość: https://ewangeliadlanas.wordpress.com

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Dziś przypada wspomnienie Matki Bożej Loretańskiej

  1. Paweł pisze:

    Zgodnie z książeczką „ODPUSTY. Ujawnione Miłosierdzie Boże wobec żywych i zmarłych”, którą opracował ks. Zdzisław Pałubicki SJ, a wydało w roku 1996 wydawnictwo Michalineum (IMPRIMATUR Kuria Biskupia – Kalisz, 4 VII 1995 r., l. dz. 420/95/B, bp Stanisław Napierała – ordynariusz), „obdarza się odpustem cząstkowym następujące poszczególne litanie: ‚do Imienia Jezus’, ‚do Najświętszego Serca Pana Jezusa’, ‚do Krwi Przenajświętszej Pana naszego Jezusa Chrystusa’, ‚do Matki Bożej’ [czyli Litanię loretańską], ‚do świętego Józefa’ i ‚do Wszystkich Święteych’ ” – jest to pozycja nr 29 w autentycznym „Wykazie odpustów” ogłoszonym za pontyfikatu bł. Pawła VI dekretem Penitencjarii Apostolskiej z dnia 29 VI 1968 roku.

    Natomiast orzeczenia o odpustach nadanych przed soborem watykańskim II są zawarte w łacińskim Brewiarzu Rzymskim wydanym w roku 1961 (łaciński tytuł tego Brewiarza: „Breviarium Romanum ex decreto Sacrosancti Concilii Tridentini restitutum, Summorum Pontificum cura recognitum”, a jego miejsce wydania i wydawca: „Romae – Turonibus – Parisiis. Sumptibus et Typis Mame.”):

    1. Odpust 7 lat (oraz zupełny pod zwykłymi warunkami za codzienne odmawianie przez miesiąc) związany z odmówieniem LITANII DO NAJDROŻSZEJ KRWI CHRYSTUSA – nadany przez św. Jana XXIII w dniu 3 marca 1960:
    „LITANIAE PRETIOSISSIMI SANGUINIS D. N. I. C. – Indulgentia septem annorum; plenaria suetis condicionibus, si per integrum mensem cotidie Litaniae cum versiculo et oratione devote repetitae fuerint. Ioannes Pp. XXIII, 3 martii 1960.”

    2. Odpust 7 lat (oraz zupełny pod zwykłymi warunkami za codzienne odmawianie przez miesiąc) związany z odmówieniem LITANII LORETAŃSKIEJ – nadany przez Piusa XI w dniu 28 marca 1933:
    „LITANIAE LAURETANAE B. MARIAE VIRG. – Indulg. septem annorum; plenaria suetis condicionibus, si cotidie per integrum mensem litaniae cum versiculo et oratione devote repetitae fuerint. Pius Pp. XI, 28 martii 1933.”

    3. Odpust 7 lat (i zupełny pod zwykłymi warunkami za codzienne odmawianie przez miesiąc) związany z odmówieniem LITANII DO NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA – nadany przez Piusa XI w dniu 10 marca 1933:
    „LITANIAE SACRATISSIMI CORDIS IESU – Indulg. septem annorum; plenaria suetis condicionibus, dummodo cotidie per integrum mensem litaniae cum versiculo et oratione pia mente repetitae fuerint. Pius Pp. XI, 10 martii 1933.”

    4. Odpust 7 lat (i zupełny pod zwykłymi warunkami za codzienne odmawianie przez miesiąc) związany z odmówieniem LITANII DO NAJŚWIĘTSZEGO IMIENIA JEZUS – nadany przez Piusa XI w dniu 2 stycznia 1933:
    „LITANIAE SANCTISSIMI NOMINIS IESU – Indulg. septem annorum; plenaria suetis condicionibus, si cotidie per integrum mensem litaniae cum oratione devote recitatae fuerint. Pius Pp. XI, 2 ian. 1933.”

    5. Odpust 5 lat (oraz zupełny pod zwykłymi warunkami za codzienne odmawianie przez miesiąc) związany z odmówieniem LITANII DO ŚWIĘTEGO JÓZEFA – nadany przez Piusa XI w dniu 21 marca 1935:
    „LITANIAE SANCTI IOSEPH – Indulg. quinque annorum; plenaria suetis condicionibus, si per integrum mensem cotidie litaniae cum versiculo et oratione devote repetitae fuerint. Pius Pp. XI, 21 martii 1935.”

    Natomiast w książeczce do nabożeństwa „Ogień Miłości Jezusa Chrystusa” wydanej przez „Wydawnictwo książek do nabożeństwa J. Cebulski, Kraków, ul. Szewska 22” za pozwoleniem Książęco-Metropolitalnej Kurii w Krakowie z dnia 20 V 1939 (X. STANISŁAW Bp, Wik. gen., X. Stefan Mazanek, L. 3456/39) znajduje się na str.112 informacja o odpuście 5 lat za odmówienie Litanii do Wszystkich Świętych nadanym przez Św. Penitencjarię Apostolską w dniu 10 lipca 1935. Można tu nadmienić, że przedsoborowy tekst tej litanii różnił się znacznie od tekstu posoborowego, który teraz powszechnie jest drukowany w książeczkach do nabożeństwa. Ten tekst przedsoborowy wkleiłem w komentarzach pod wpisem z 19 maja 2015:
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/05/19/nowenna-do-sw-rity-dzien-siodmy-oraz-piaty-dzien-nowenny-przed-uroczystoscia-zeslania-ducha-swietego/

  2. Maggie pisze:

    W życiu spotyka nas wiele przypadków, które nie są przypadkowe jak się potem okazuje.
    Dzisiaj spotkała mnie radość, bo właśnie w Święto Matki Bożej Loretańskiej otrzymałam wodę z Lourdes, którą zamówiłam, wchodząc na http://www.DirectFromLourdes.com – a kiedy zamawiałam była tam 25% zniżka, która ciut wyrównywała różnicę przelicznikową mamony.
    Nasza kochana Mateczka, która się objawia w wielu miejscach świata, prowadząc do Jezusa, pomaga osiągnąć to co wydaje się niemożliwym.

    • Maggie pisze:

      Wiem, że to niezbyt rozsądne, ale zapłaciłam o 1/4 mniej (w tzw cyber monday) i nie mam w tej chwili, możliwości dotarcia ani do Lourdes ani do innych sanktuariów, a to było mi potrzebne i mam się z kim dzielić kropelkami, choć buteleczka to ok połowy szklanki.

    • Marakuja pisze:

      Przysłał mi to nagranie ktoś z drugiej strony Atlantyku:) Nie członek mojej rodziny, choć tam mam moich najbliższych. Nie chcą mnie znać 😦 Nie szkodzi 🙂 To ktoś, kogo poznałam przez net. Włoch mieszkający w USA 🙂 Tłumacz Google to bardzo dobre dzieło 🙂

      • wobroniewiary pisze:

        Bogusia dopisz, że nie chcą cię znać, bo… nawróciłaś się a im Kościół przeszkadza 😦

      • Sylwia pisze:

        Marakujo domyślam się co czujesz , gdy rodzina nie rozumie twego nawrócenia . Przerabiam coś podobnego , nie jest łatwo gdy znajomi i rodzina ta najbliższa się od Ciebie odwraca . Ale czasem tak bywa , że gdy my chcemy powrócić do Boga to zły się posługuje naszymi najbliższymi . U mnie tak było że dopóki się nie nawróciłam to było wszystko ok ( owszem problemy były ze zrozumieniem mnie itd.). Ale gdy zaczęłam wracać na dobrą drogę, to się wszystko nasiliło .. po przez przytyki do mej osoby i uderzanie w Kościół Święty . Myślę że u Ciebie może być podobnie .. to boli i to bardzo bo chcesz dobrze dla tych ludzi, chcesz by myśleli tak jak ty , by czuli tak jak ty ..
        Mnie bolało i boli nadal ale z czasem nauczyłam się z tym żyć, modlę się za te osoby i oddaję je Jezusowi by działał . Już nie rzucam się w płacz , choć czasem i płacz mi się zdarza . Wiem że nie wszyscy będą nawróceni i my jedynie możemy mieć wpływ przez modlitwę. Tylko tyle nam zostało ” aż tyle ” . Oj boli ale jak przypomniała mi kiedyś Ewa –
        „Krew Pana Jezusa jest wylana za wielu „- ale to oznacza że nie za wszystkich i może się tyczyć to też naszych bliskich i dalekich . Ja musiałam to przegryźć , bo bolesne jest to gdy myślę o mojej rodzinie . Ale się modlę , bo wiem że Bóg ma plan dla każdego z nas i wierzę że kiedyś Pan Bóg da łaskę nawrócenia, nawet tym którzy są daleko od Niego , oczywiście Jeżeli wszystko Jest Wolą Boga .
        Kochana a to z dedykacją dla Ciebie ❤ , często słucham i się modlę śpiewając , choć nie mam zdolności wokalnych 😉 ze względu na słuch , lecz uwielbiam Śpiewać Bogu .

    • Bogusia pisze:

      Piękne Ojcze Nasz 🙂

      PS. Dziwne, ale dużo Boguś na WOWIT, fajnie. Pozdrawiam Wszystkie! 🙂

  3. Ania pisze:

    W Jemenie islamiści wysadzili katolicki kościół

    Z okrzykiem „Allach akbar” czterech zamaskowanych mężczyzn dokonało napadu w dzielnicy Moualla w Adenie, drugim co do wielkości mieście Jemenu. Podczas ataku terroryści wysadzili w powietrze miejscowy kościół katolicki, zamieniając go w kupę gruzów. Świątynia, koło której znajduje się niewielki cmentarz, została wybudowana w latach 50., kiedy Jemen należał do Imperium Brytyjskiego.

    http://pl.radiovaticana.va/news/2015/12/10/w_jemenie_islami%C5%9Bci_wysadzili_katolicki_ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82/1193446

  4. robb pisze:

    Marakuja to jest PRZEPIĘKNE normalnie słuchając tej modlitwy to jak namiastka nieba.CUDO!!!dzięki

    • wobroniewiary pisze:

      Też tak uważam 🙂

      • Maggie pisze:

        Andrea Bocceli śpiewa po angielsku Ojcze Nasz – chyba się nie mylę, że to on.

        • Monika pisze:

          Tak to Andrea Bocelli.

        • Monika pisze:

          Jeśli też kochacie piękną muzykę…- Andrea Bocelli śpiewa z Jackie Evancho: https://www.youtube.com/watch?v=VAR4yikxvTY
          Modlitwa Ojcze nasz w wykonaniu Jackie Evancho, która w kwietniu 2015 skończyła 15 lat: https://www.youtube.com/watch?v=qayluuujauM

        • Maggie pisze:

          Dziękuję Moniko za poprawienie błędu w nazwisku.
          Aby się zrehabilitować podaję modlitwę Ojcze Nasz po angielsku – którą tam śpiewają.

          Our Father
          Our Father, Who art in heaven; hallowed be Thy name; Thy kingdom come; Thy will be done on earth as it is in heaven. Give us this day our daily bread; and forgive us our trespasses as we forgive those who trespass against as, and lead us not into temptation; but deliver us from evil. Amen.

          oraz Zdrowaś Maryjo:

          Hail Mary
          Hail Mary, full of grace, the Lord is with thee; blessed art thou among women, and blessed is the fruit of thy womb, Jesus. Holy Mary, Mother of God, pray for us sinners, now and at the hour of our death. Amen.

        • Maggie pisze:

          Oczywiscie Zdrowaśki tam nie śpiewają tylko dodatkowo podałam.
          Dodam jeszcze Chwała Ojcu:

          Glory Be
          Glory be to the Father, and to the Son, and to the Holy Spirit, as it was in the beginning, is now, and ever shall be, world without end. Amen.

  5. wobroniewiary pisze:

    Prezydent Andrzej Duda wraz z szefową Kancelarii Prezydenta złożyli w czwartek w Kaplicy Pałacu Prezydenckiego kwiaty pod tablicą upamiętniającą Parę Prezydencką Lecha i Marię Kaczyńskich, ostatniego Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego i pracowników Kancelarii Prezydenta RP, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku.

    Obchody kolejnej, 68. miesięcznicy smoleńskiej tragedii, rozpoczęły się o godzinie 8.00 rano mszą świętą i uroczystym złożeniem kwiatów pod krzyżem pamięci postawionym z tej okazji pod Pałacem Prezydenckim.
    http://niezalezna.pl/73775-prezydent-upamietnil-ofiary-smolenska#.VmmFqz6Imug.facebook

  6. Pingback: Dziś przypada wspomnienie Matki Bożej Loretańskiej | Biały, bardzo biały

  7. Marakuja pisze:

    Badania nad objawieniami Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe ujawniają dziś coraz bardziej poruszające aspekty wydarzenia związanego z początkami ewangelizacji Meksyku, rzucając jednocześnie prorocze światło na wyjątkową przyszłość Ameryki Łacińskiej.

    9 grudnia 1531 roku ponad wzgórzem Tepeyac, w odległości około siedmiu kilometrów od azteckiej stolicy, ochrzczonemu Indianinowi Juanowi Diego ukazała się Maryja, prosząc go o przekazanie biskupowi Juanowi de Zumárraga jej życzenia, aby w miejscu objawienia wybudowano kaplicę ku jej czci. Biskup przyjął wizjonera życzliwie, żądając jednak dowodu na potwierdzenie prawdziwości jego słów. Nazajutrz Juan Diego wyjawił Matce Bożej zastrzeżenia biskupa, w wyniku czego 12 grudnia poleciła mu Ona nazbierać na wzgórzu kwiatów i zanieść je biskupowi. Pomimo środka zimy oraz kamienistości i nieurodzajności miejsca, Juan wspiąwszy się na skałę odnalazł tam obsypane kwieciem krzaki róż. Wkrótce też stawił się przed obliczem biskupa z naręczem kwiatów zawiniętych we własny płaszcz (rodzaj poncha utkanego z włókna agawy, zwanego tilma lub ayate). Biskup Zumárraga i wszyscy świadkowie nie kryli zdumienia, kiedy Juan rozwinął poncho i na ziemię wysypały się róże. Zdumienie ich wkrótce przerodziło się w ekstazę, gdy na skromnym płaszczu Indianina dostrzegli nieopisanej piękności metyski wizerunek Najświętszej Panienki. Wszyscy upadli na kolana w obliczu cudu…

    Ta, która miażdży głowę węża, niweczy antychrześcijański spisek
    Cud w Guadalupe ma swój proroczy wymiar, ponieważ jego cel przekracza granicę czasu i oświetla przyszłość Ameryki Łacińskiej. Stanowi on początek całego łańcucha dodatkowych cudów, które do dzisiejszego dnia nieustannie się ujawniają. Pierwszy z owych cudów dokonał się w dzień ostatniego objawienia Juanowi Diego. Złożony ciężką chorobą wuj wizjonera, Juan Bernardino, przeczuwając nadchodzący koniec, ujrzał Najświętszą Panienkę w takiej samej dokładnie postaci, w jakiej objawiła się Ona jego siostrzeńcowi. Przemawiając doń w jego własnym języku náhuatl, Matka Boża zapowiedziała Juanowi Bernardino uzdrowienie, które też natychmiast się dokonało, jako pierwszy tego rodzaju cud w historii Nowego Świata. Maryja wyjawiła wówczas również swoje pragnienie, by nazywano ją Cuatlaxúpeh, co po aztecku znaczy Ta, która miażdży głowę węża.

    Przydomek ów, przekształcony przez Hiszpanów w Guadalupe (z powodu podobieństwa brzmieniowego z tym właśnie estremadurskim miastem znanym z maryjnego sanktuarium), spaja w sobie dwa znaczenia. Pierwsze ma związek z Księgą Rodzaju i biblijną niewiastą miażdżącą głowę szatana, drugie natomiast dotyczy pokonania czczonych przez Azteków demonów Coatlicue i Quetzalcoatla. Zadziwiające jest, że na wzgórzu objawienia, Tepeyac, czczono właśnie Coatlicue – matkę Pierzastego Węża. Nieprzypadkowo zatem Matka Boża wybrała owo miejsce. Przesłanie jest czytelne: Maryja przychodzi, by zastąpić pogański kult Coatlicue prawdziwą wiarą w Jedyną Matkę Jedynego Boga1. Cudowne objawienie wydarzyło się zaledwie dziesięć lat po zakończeniu podboju Meksyku; ewangelizacja kraju postępowała nader opornie, nawrócenia były nieliczne i kruche (wielu świeżo ochrzczonych powracało do starych wierzeń). Słyszało się także o spisku azteckich kapłanów, planujących wybicie wszystkich przebywających podówczas w Meksyku Hiszpanów (niewiele ponad dwa tysiące) i powrót do przerażających kanibalistycznych rytów. W roku 1529 biskup Zumárraga skarżył się w gorzkim liście do cesarza Karola V, że jeśli Bóg nie pomoże, ziemia ta zostanie całkowicie zaprzepaszczona.

    Cudowne podwójne objawienie zdusiło w zarodku wspomniany spisek. Zaledwie w dwa tygodnie później dokonał się jeszcze jeden spektakularny cud: oto 26 grudnia 1531 roku wizerunek Matki Bożej został przeniesiony z wszelkimi honorami z Meksyku do pierwszej pustelni wzniesionej pośpiesznie na samym Tepeyac. Barwny pochód Indian niósł Najświętszą Panienkę pośród kadzideł, muzyki i tańca, aż do pustelni, gdzie tancerze zainscenizowali bitwę. W pewnej chwili wystrzelona przypadkowo z łodzi strzała przeszyła gardło jednego z uczestników uroczystości, który padł martwy na miejscu. Pośród wielkiego poruszenia, krzyku i płaczu zaniesiono ciało Indianina do stóp wizerunku Najświętszej Panienki błagając o przywrócenie mu życia. W tej samej chwili Indianin powstał żywy i zdrowy, a po strzale, którą mu usunięto pozostała zaledwie mała blizna upamiętniająca cudowne zdarzenie. Wiadomość o trzech cudach rozeszła się błyskawicznie po całym Meksyku, inaugurując falę nawróceń.

    Juan Diego – książę i wojownik
    Decydującą rolę w tym kontekście odegrała osoba Juana Diego. W przeciwieństwie do utrwalonego w powszechnym mniemaniu – a ukształtowanego przez sentymentalizm – wizerunku biednego i niewykształconego Indianina z najuboższej klasy społecznej, w rzeczywistości Juan Diego pochodził z książęcego rodu o mocno ugruntowanej pozycji społecznej, a był przy tym wojownikiem i człowiekiem wielkiej kultury. Nadane mu przy urodzeniu imię brzmiało Cuauhtlatohuac, co znaczy: Ten, który przemawia jak orzeł. Jego ojciec, Netzahualpilic, był królem Texcoco, matka zaś – księżniczka Tlacayehuatzin – córką samego Montezumy I. W żyłach Juana Diego płynęła zatem najbardziej błękitna z krwi Meksyku, aztecka imperialna i królewska cziczimecka.

    Jego dziadkiem ze strony ojca był słynny cziczimecki król Netzahualcoyotl, filozof i poeta, który kontemplując porządek natury doszedł do przekonania o istnieniu jednego, niewidzialnego Boga – Stwórcy Wszechrzeczy. Ku jego czci ów król-myśliciel skomponował siedemdziesiąt psalmów, przypominających Psalmy króla Dawida. Jako książę, Juan Diego był także żołnierzem – wziął nawet udział w wojnie przeciw Aztekom pod rozkazami Pedra de Alvarado, oficera Corteza. Fakt wyboru przez Najświętszą Panienkę na swego rozmówcę Indianina pochodzącego z arystokratycznego rodu przyczynił się zdecydowanie do wzmożenia późniejszej fali nawróceń2.

    Żywe źródło cudownej symboliki
    Na pierwszy plan jednak wysuwa się sam cudowny wizerunek Najświętszej Panienki z Guadalupe, pełen symboliki, który poruszył do głębi serca Meksykanów – narodu obdarzonego wszak szczególnym zmysłem symbolicznym.
    Maryję otaczają chmury. O istotach przybywających z Nieba i do niego przynależnych rdzenni mieszkańcy Meksyku zwykli byli mówić, iż wyłonili się z mgieł i chmur. Kiedy zatem w roku 1519 Montezuma II witał Ferdynanda Corteza jako wcielenie Quetzalcoatla, wypowiedział do niego następujące słowa: Moje serce spozierało ku stronom, skąd przybyliście; wyłoniliście się z chmur i mgieł, aby królować w tych królestwach. Podobne powitanie skierowali azteccy kapłani do pierwszych franciszkańskich misjonarzy przybywających do Meksyku w roku 1524: Przybyliście morzem, spośród chmur i mgieł; Bóg wysłał was między nas, byście byli jego oczami, uszami i ustami. Widząc zatem na płaszczu Juana Diego Panią otoczoną chmurami, pojęli Indianie, iż przybywa ona z Nieba, że w niej widzialne stają się oczy, uszy i usta Boga, a także, iż przybywa Ona, aby królować w tych królestwach.Powyższe skojarzenie wzmacniały trzy inne symbole graficzne pozwalające Indianom dostrzec w Matce Bożej królową całego świata: promienie słoneczne, które biły od Jej postaci i otaczały Ją, a także księżyc u Jej stóp oraz gwiazdy na Jej płaszczu i ponad Jej głową.

    12 grudnia to w Meksyku dzień zimowego przesilenia, najważniejszy punkt w religijnym kalendarzu Azteków czczących tego dnia słońce – zwycięzcę ciemności. W wizerunku z okrycia Juana Diego Maryja wyłania się wprost ze słońca. Aztekowie czcili także boga nocnego słońca, Tezcatlipoca. Widząc Maryję depczącą księżyc rozumieli, że wielkości jej nie da się porównać z rodzimym bóstwem, szczególnie iż jeden z ich obyczajów wojennych kazał głosić własne zwycięstwo poprzez przydeptanie nogą głowy pokonanego. W tym kontekście Najświętsza Panienka symbolicznie jawi się jako ta, która odnosi wielkie zwycięstwo nad pogaństwem.

    W odróżnieniu jednak od postaw przyjmowanych przez straszliwe azteckie bóstwa, delikatnie pochylona na znak pokory głowa Maryi i złożone do modlitwy, jakby błagające dłonie kazały Indianom przypuszczać, że Pani ta nie jest boginią, lecz matczyną pośredniczką ku Komuś znacznie niż Ona ważniejszemu – ku prawdziwemu Bogu.
    A ponieważ twarz jej – twarz pięknej młodej Metyski – przywodziła na myśl Indianom ich własne rysy twarzy, Matka Boża z Guadalupe stała się im od razu niezwykle bliska. Ponadto, Maryja ma na sobie białą koszulę, jaką nosiły meksykańskie dziewczęta, i tunikę w kolorze różowym, charakterystyczną dla zamężnych Meksykanek, fioletowa zaś szarfa, związana nieco powyżej pasa, i nieznaczna wypukłość brzucha sugerują stan błogosławiony. Ubiór Matki Najświętszej symbolizuje więc, że jest ona równocześnie żoną, dziewicą i matką. Powyższa symbolika przemówiła do Indian w sposób niespotykany, wywołując bezprecedensową w historii Kościoła lawinę nawróceń.

    W epoce ateizmu cuda przeczą rozumowi
    Meksykański wizerunek Matki Najświętszej krył w sobie jednak jeszcze inne cudowne symbole, których odkrycie Stwórca pozostawił wiekom późniejszym, a dokładniej naszym niewiernym i apostatycznym czasom, zapowiadając jakby nowe i najbardziej tajemnicze nawrócenie… Oto bowiem badania naukowe, którym po raz pierwszy poddano cudowną tilmę w roku 1666, a później w roku 1787, wykazały zgodnie, że wizerunek nie jest dziełem ani pędzla, ani żadnego innego znanego człowiekowi narzędzia oraz że jego doskonałego stanu nie da się wytłumaczyć. Żywotność włókna agawy, z którego wykonano poncho Juana Diego, nie przekracza dwudziestu lat, szczególnie szybko zaś ulega ono zniszczeniu poddane działaniu wilgotnego kalcytowego powietrza, właściwego dla miejsca, w którym do dziś przebywa. Diagnozę tę potwierdził w roku 1954 światowej sławy hiszpański specjalista w dziedzinie technik malarskich, profesor Francisco Campsa Ribera, zauważając ponadto, iż grubo tkana materia nie mogłaby stanowić podłoża dla rysunku równie delikatnego. Nie znalazł zresztą na niej śladów pędzla.Jeszcze bardziej zaskakuje fakt niemożności stwierdzenia na wizerunku z Guadalupe obecności farby. W roku 1936 profesor Uniwersytetu w Heidelbergu, Richard Kühn, Żyd z pochodzenia i przyszły laureat nagrody Nobla w dziedzinie chemii (1938), stwierdził autorytatywnie, że cudowny wizerunek nie zawiera żadnego znanego człowiekowi barwnika, czy to pochodzenia zwierzęcego, czy roślinnego bądź też mineralnego.

    Zdjęcia obu stron tilmy wykonane w podczerwieni przez Jesúsa Castaño w 1946 roku potwierdzają brak najmniejszych śladów pędzla lub innego znanego narzędzia. Wraz z Całunem Turyńskim meksykański wizerunek Matki Najświętszej odpowiada więc greckiemu terminowi acheiropoietos (dosłownie: „nie ręką ludzką uczyniony”).
    Fakt ten został ponownie potwierdzony na podstawie zdjęć w podczerwieni wykonanych w roku 1979 przez naukowców z NASA, Jody Branda Smitha i Philipa S. Callaghana. Ich badania wykazały, że użyta technika nie jest znana w historii malarstwa. Jest niezwykła, niezrozumiała i niepowtarzalna.

    Acheiropoietos
    Równie trudno zrozumieć, w jaki sposób nie blakną barwy wizerunku, lecz po upływie bez mała pięciu wieków pozostają nasycone, do tego na tkaninie, która powinna ulec zniszczeniu po zaledwie kilkudziesięciu latach, a do dziś pozostaje w doskonałym stanie. To jeszcze nie wszystko. W roku 1929 fotograf Alfonso Marcué odkrył w prawym oku postaci Matki Boskiej odbicie obrazu mężczyzny, prawdopodobnie Juana Diego lub biskupa Zumárragi. Niestety, antykatolicka nagonka rozpętana wówczas w Meksyku uniemożliwiła kontynuowanie badań. W roku 1951 grafik, Carlos Salinas, studiujący powiększone zdjęcia wizerunku rozpoznał tę samą figurę odbitą w rogówkach obu oczu. Fakt ów potwierdziła komisja złożona z 20 osób – okulistów, chemików, optyków i plastyków – w wyniku trwających osiem lat badań3. Trzej wybitni okuliści, Rafael Torija Lavoignet, Enrique Graue Díaz-González oraz Amado Jorge Kuri, przebadawszy (każdy z osobna) oczy guadalupskiego wizerunku przy pomocy precyzyjnych instrumentów optycznych, doszli do wspólnego wniosku, iż oczy Matki Bożej sprawiają wrażenie „żywych”. Graue badający je za pomocą nowoczesnego oftalmoskopu odkrył lśnienie źrenic: Wpuszczając wiązkę światła w źrenicę Matki Bożej z Guadalupe, odkrywa się lśnienie tęczówki, a oko nagle zyskuje głębię. To nieprawdopodobne! Jej oczy przypominają oczy żywego człowieka.4 Na tym jednak niespodzianki się nie kończą. W grudniu 1981 roku astronomowie z obserwatorium Laplace’a w Meksyku: P. Mario Rojas i Juan Homero Hernández Illescas dowiedli, że gwiazdy widniejące na płaszczu Matki Boskiej odpowiadają pozycjom konstelacji na meksykańskim niebie rankiem dnia objawienia, czyli 12 grudnia 1531 roku. Od prawej strony rozpoznać można gwiazdozbiory Wagi, Skorpiona, Hydry, Centaura oraz Krzyż Południa, od lewej zaś – gwiazdozbiory Wolarza i Wielkiej Niedźwiedzicy oraz Warkocz Bereniki, Psów Gończych, Byka i Smoka. Oto symbolika Królowej Nieba!5
    Dodajmy jeszcze jeden poruszający szczegół – poncho Juana Diego wisi na metalowej płycie, której temperatura nie przekracza 15°C, a jednak temperatura tkaniny wynosi dokładnie 36,5°C, co odpowiada normalnej temperaturze ludzkiego ciała.6

    Wspaniała przyszłość katolickiej Ameryki Łacińskiej
    Bez wyjątku każde z odkryć dokonanych w XX wieku wymyka się naukowemu wyjaśnieniu. Stajemy zatem wobec cudu, który dokonał się blisko pięć wieków temu i który do dziś dokonuje się wciąż na nowo.
    Jak dziś należy odczytać ów cudowny łańcuch zdarzeń i znaków? Jakie przesłanie zwiastuje?
    Bez wątpienia Najświętsza Panienka pragnie zbliżyć się do wiernych z Meksyku i całej Ameryki Łacińskiej na niespotykaną dotąd skalę. W tej bliskości jest jakiś wielki niebiański zamysł. Dobrotliwe oczy Matki wpatrzone w metyski kontynent zdają się wyrażać szczególne upodobanie.
    Co więcej, fakt, iż amerykańska rasa odbija się w miłosiernych oczach Matki, nadaje cudowi z Guadalupe wymiar proroczy. Zwiastuje nam jasną jak słońce pewność, że głównym bohaterem światowego triumfu Niepokalanego Serca Maryi, który sama zapowiedziała w Fatimie, będzie Ameryka Łacińska – kontynent maryjny z samej swej istoty. A będzie bohaterem wyjątkowym, tu bowiem narodzi się nowa chrześcijańska cywilizacja o niewyobrażalnej wielkości.

    Alejandro Ezcurra

    http://www.pch24.pl/cuda-guadalupe-i-przyszlosc-ameryki-lacinskiej,494,i.html

    Matka Boża nas jeszcze zaskoczy i zadziwi…:)

  8. mc2 pisze:

    Mi szczególnie w tej modlitwie spodobały sie słowa z szóstej i siódmej linijki :
    ,, i okryj hańbą wszystkich, którzy pragną czynić zło. ”
    – niestety to tylko pobożne życzenia .
    Na przestrzeni choćby ostatniego wielu wielu było złych i konfidentów, wielu popleczników zła wśród zwykłych ludzi i nie okryli się hańbą , zawsze znaleźli się tłumnie ludzie którzy takich bronili.

    • Ava pisze:

      @mc2 tak masz racje! Ale musimy pamiętać że zyjemy w świecie gdzie panuje i rządzi Zło; Pan pozwolił na to dla naszego uświęcenia! Lepiej cierpieć na ziemi niż w czyścu; Matka Boża to kiedyś tłumaczyła któremuś wizjonerowi.
      Trzeba to cierpienie przyjąć z godnoscią oraz wyzbyć sie tego oczekiwania że tu na ziemi ma mi być jak w niebie (dostatnio i sprawiedliwie!); to duża praca nad sobą,
      uwierz mi!
      Ale też nie trzeba popadać w desperacje tylko zwrócić się do Swiatła czyli naszego Pana Jezusa o pomoc duchową i każdą inną akurat potrzebną.
      A w życiu nieśc innym nasz realistyczny optymizm i zyczliwą pomoc tym których Pan postawi na naszej drodze. Wtedy nasze życie nabiera pięknego sensu nawet w tych strasznych czasach naszego uciemiężonego życia tutaj i teraz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s